środa, 31 maja 2017

Wzrost 7


Wzrost 7

 Wielkość zatrudnienia w gospodarce i jednocześnie stopień wykorzystania mocy produkcyjnych zmienia się w fazach cyklu koniunkturalnego. W reakcji na obserwowany odfiltrowany wzrost gospodarczy przedsiębiorcy en-masse zwiększają zatrudnienie aby powiększać produkcje.
Dane dla pokazanego wykresu-przypadku produkcji są prawie takie jak poprzednio ( wzrost technologii o 1% rocznie ale odrobinę spowolniono reakcje przedsiębiorców ) ale dodano efekt zatrudnienia. Przy wzroście produkcji powyżej 3% przedsiębiorcy powiększają zatrudnienie co powoduje dodatkowy wzrost produkcji a przy mniejszym wzroście produkcji zatrudnienie zmniejszają co powoduje spadek produkcji. Występuje więc efekt dodatniego sprzężenia zwrotnego. Zwiększaniu zatrudnienia towarzyszą jednak rosnące żądania płacowe pracowników co temperuje zapał przedsiębiorców do dalszego zwiększania zatrudnienia.
W nienormalnych, chorych gospodarkach o wielkim bezrobociu, długofalowym celem wzrostu może byc podniesienie wskaźnika aktywności zawodowej.   

Własności modelowanego systemu gospodarczego wynikają z zachowania agentów przedsiębiorców ( także urzędników państwowych obsadzonych w tej roli ), pracowników oraz Banku Centralnego. Cudów nie ma - Generalnie zawsze najważniejszy jest postęp technologiczny i jak największe zatrudnienie.
Rynek w rozwiniętej gospodarce całkiem dobrze działa pro-rozwojowo. Pod warunkiem wszakże że pojawiają się nowe wynalazki i nowe towary do wyprodukowania i nowe potrzeby ludzkie do zaspokojenia. Bez tego kapitalizm jako taki ma tendencje stagnacyjną.
Generalnie urzędnicy dokonują dużo gorszych decyzji alokacji kapitału i inwestycji niż przedsiębiorcy, zwłaszcza w krajach skorumpowanych. Urzędnicy dokonują prywatyzacji zysków ( ich wynagrodzenie ) i uspołecznienia strat ( następstwo ich fatalnych decyzji i braku odpowiedzialności ). Wielu z nich zachowuje sie tak jak wariaci wypuszczeni prosto ze szpitala psychiatrycznego lub z zakładu  dla upośledzonych umysłowo. Kapitalista inwestując sporo ryzykuje i może kapitał stracić.

Polska gospodarka jest prymitywna o czym świadczy także bardzo mały wskaźnik robotyzacji czyli ilość robotów na 10 tysięcy zatrudnionych w przemyśle. Instytut Prognoz i Analiz Gospodarczych podaje, że 67% polskich przedsiębiorców uważa, że profil produkcyjny firmy nie wymaga instalacji robotów, 29% przedsiębiorców  jest zdania, że robotyzacja raczej nie przyniesie dodatkowych korzyści ekonomicznych, a 24% nie widzi potrzeby robotyzacji produkcji, zaś 9% uważa, że przekracza to możliwości finansowe przedsiębiorstwa. 
Obecnie coraz wiekszą popularność zdobywają coboty czyli małe roboty współpracujące z człowiekiem. Raport Międzynarodowej Federacji Robotyki twierdzi że roboty współpracujące stanowią obecnie bardzo dynamicznie rozwijający się segment automatyki przemysłowej. W  latach 2017-2019 ma nastąpć wzrost wartości rocznej sprzedaży robotów przemysłowych na całym świecie o średnio 13%, podczas gdy wskaźnik wzrostu dla robotów współpracujących wyniesie aż 55%.
Co-roboty wykonują jednak co do zasady te same zadania co tradycyjne roboty.
Coboty można zastosować nawet przy niewielkiej modernizacji fabryki. Mały robot wyposażony w inteligentne zabezpieczenia nie stanowi dużego zagrożenia dla współpracujących ludzi. Coboty wydają się być znakomitą propozycją dla firm z sektora MŚP. 
Ceny co-robotów zaczynają się od 25 tysięcy dolarów. W materiałach reklamowych podaje się że amortyzacja co-robota może nastąpić w ciągu pół roku do dwóch lat, zależnie od poziomu wynagrodzeń alternatywnych pracowników. Póki co Polski robotnik jest bardzo tani i firmy nie mają motywacji do modernizacji produkcji.

Niektóre procesy produkcyjne znane są od 3500 lat - na przykład odlewanie i kucie. Nawet w przemysłach tradycyjnych nadal występuje postęp technologiczny, bardzo wolny ale jednak zauważalny.
Kraje komunistyczne miały rozbudowany przemysł ciężki mający pracować m.in na potrzeby militarne. Dostawcą przestarzałej  technologii był Związek Radziecki, który technologie sam kupował i kradł na zachodzie i następnie kopiował. Górnictwo i przemysł ciężki były nierentowne. Wielkoprzemysłowa klasa robotnicza, które była pieszczochem komunizmu, był garbem na grzbiecie społeczeństwa. Na wyposażenie Huty Katowice wydano około 1 mld ówczesnych dolarów.   
Stan polskiego hutnictwa w 1989 roku był następujący:
-o 40% wyższa energochłonność produkcji w stosunku do hutnictwa zachodu
-22  roboczo-godzin na tonę wyrobów walcowanych wobec nakładu ca 4 roboczo-godzin w hutach zachodnich
- 30% udział stali martenowskiej przy całkowitym porzuceniu przestarzałego procesu martenowskiego na zachodzie
- 7% udział stali z procesu  Ciągłego Odlewania Stali wobec około 55% udziału na zachodzie 

Polityka bezpieczeństwa EU

Polityka bezpieczeństwa EU

Niezadowoleni z socjalu imigranci lubią używać koktajli Mołotowa.
Co najmniej 80 osób zginęło, a ponad 350 zostało ciężko rannych w potężnym zamachu bombowym, do którego doszło dziś w centrum Kabulu przy ambasadzie Niemiec. Niemcy przyjęli kilkadziesiąt tysięcy uchodźców z Afganistanu. Dostali piękne podziękowanie.

Nowy paradygmat w swiatowej gospodarce 3

Nowy paradygmat w swiatowej gospodarce 3

https://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/pieniadz-elektroniczny-moze-zniesc-koniecznosc-ustalania-celu-inflacyjnego/
"Pieniądz elektroniczny może znieść konieczność ustalania celu inflacyjnego

Michael Bordo i Andrew Levin wskazują, że wykorzystanie pieniądza elektronicznego przez banki centralne może wyeliminować konieczność stanowienia dodatniego celu inflacyjnego i wspierać transparentność ich bilansów.

W opublikowanym niedawno artykule „Central Bank Digital Currency and the Future of Monetary Policy” Michael Bordo i Andrew Levin proponują nowe ramy dotyczące emisji pieniądza elektronicznego przez banki centralne (central bank digital currency, CBDC), które mogłyby przekształcić dotychczasowy system monetarny i ułatwić prowadzenie przejrzystej polityki pieniężnej. Po raz pierwszy artykuł został zaprezentowany podczas konferencji „The Structural Foundations Of Monetary Policy: A Policy Conference” zorganizowanej na początku maja przez Hoover Institution i Uniwersytet Stanforda.

Autorzy wskazują, że stworzenie pieniądza elektronicznego przez banki centralne jest uzasadnione ze względu na to, że ten instrument stanowiłby stabilny miernik wartości, byłby praktycznie bezkosztowym środkiem wymiany oraz bezpiecznym środkiem przechowywania wartości.

Wartość pieniądza elektronicznego emitowanego przez bank centralny byłaby ustalana nominalnie, a jej tworzenie odbywałoby się za pomocą odpowiedniego systemu rozrachunku, co pozwoliłoby na uniknięcie konieczności jego „wydobywania” (mining) – jak ma to miejsce w przypadku innych istniejących walut elektronicznych, na przykład bitcoina.

Spowodowałoby to, że osoby fizyczne i przedsiębiorstwa posiadałyby rachunki bezpośrednio w banku centralnym, co stanowiłoby bezprecedensową zmianę w polityce monetarnej. Co więcej, banki centralne musiałyby płacić odsetki od kwot zgromadzonych na kontach waluty elektronicznej, biorąc pod uwagę tę samą nominalną stopę procentową – bez względu na to, kto jest właścicielem poszczególnych kont.

Takie rozwiązanie sprawiłoby, że polityka pieniężna nie byłaby krępowana przez dolne ograniczenie nominalnej stopy procentowej (effective lower bound). Jednocześnie Michael Bordo i Andrew Levin zwracają uwagę, że dolne ograniczenie nominalnej stopy procentowej było dotychczas kluczowym powodem dla utrzymywania celu inflacyjnego.

W warunkach ożywienia gospodarczego i stabilnego poziomu cen oprocentowanie waluty elektronicznej byłoby zazwyczaj dodatnie, ale w przypadku pogorszenia warunków ekonomicznych bank centralny nadal miałby możliwość obniżania stóp procentowych.
Jak zauważają autorzy, stopa procentowa waluty cyfrowej mogłaby zatem stanowić główne narzędzie polityki monetarnej, co sprawiłoby, że utrzymanie stabilności cen nie wymagałoby wykorzystania niestandardowych instrumentów polityki pieniężnej (jak na przykład luzowanie ilościowe) lub interwencji w ramach polityki fiskalnej. Ponadto docelowy poziom cen mógłby być określony jako stały i niezmienny w czasie.

Nowe ramy (elektronicznej) polityki pieniężnej przyniosłyby także korzyści dotyczące bilansów banków centralnych. W przypadku nagłego i znaczącego pogorszenia sytuacji makroekonomicznej oraz konieczności obniżenia rynkowych stóp procentowych poniżej zera nie trzeba byłoby korzystać z instrumentów, których skutkiem byłaby zmiana wielkości lub struktury bilansu banku centralnego.

Bilans banku centralnego byłby także bardziej przejrzysty dla uczestników życia gospodarczego. Bank centralny posiadałby krótkoterminowe papiery skarbowe w takiej samej ilości jak zobowiązania w walucie cyfrowej oraz dokonywałby zakupu i sprzedaży tych papierów zgodnie ze zmianami popytu na walutę elektroniczną. W związku z tym, że różnica oprocentowania między walutą cyfrową a krótkoterminowymi papierami rządowymi byłaby – co do zasady – nieznacząca (ze względu na praktycznie bezkosztowy arbitraż między tymi aktywami), to zmiany wielkości bilansu banku centralnego nie miałyby żadnych, bezpośrednich skutków fiskalnych.

Wiele banków centralnych – m.in. Bank Kanady, Bank Rosji i szwedzki bank centralny – analizuje możliwości emisji walut cyfrowych, które mogłyby służyć jako prawny środek płatniczy, dostępny dla każdego. Obecnie większość pomysłów zakłada równoczesny obieg waluty elektronicznej i gotówki. Jednak Bordo i Levin przewidują, że użycie pieniądza elektronicznego emitowanego przez banki centralne zniosłoby potrzebę wykorzystywania waluty papierowej i monet. "

wtorek, 30 maja 2017

52 lecie Caracala

52 lecie Caracala

Na zdjęciu pierwszy lot śmigłowca Caracal pod nazwą Puma w maju 1965 roku. Przeoczyliśmy 50 lecie.

Oberleutnant Helmut Schmidt

Oberleutnant  Helmut Schmidt

 Oberleutnant  Helmut Schmidt ( późniejszy kanclerz Republiki Federalnej Niemiec ) odznaczony orderem Krzyża Żelaznego II klasy, jako minister obrony w 1972 roku  utworzył Uniwersytet Bundeswehry. W Lutfwaffe pewnie zajmował się przewozem poczty albo ewakuowaniem rannych i innymi dobrymi uczynkami. 
Oficjalnie walczył na froncie wschodnich podczas inwazji na Związek Radziecki i uczestniczył w oblężeniu Leningradu. W 1942 roku wrócił do Niemiec i służył w Ministerstwie Lotnictwa jako trener i doradca. Uczestniczył w pracach zbrodniczego Sądu Ludowego podczas procesów pokazowych. W 1944 roku dowodził baterią obrony przeciwlotniczej na froncie zachodnim także podczas ofensywy w Ardenach.
Został złapany w kwietniu 1945 roku przez Brytyjczyków i zwolniony w sierpniu 1945 roku w Belgi.

poniedziałek, 29 maja 2017

Wzrost 6

Wzrost 6

"Kadry decydują o wszystkim"
Wykres pokazuje wielkość "szerokiego pasma bezrobocia",  obejmującego również tych, którzy nie szukają pracy, a mogą ją świadczyć. Jak widać Niemcy po inkorporowaniu byłej NRD i erupcji bezrobocia stworzyli ogromną ilość dobrych miejsc pracy. Szczytowe bezrobocie w Hiszpanii osiagneło 37%  - jak w ogóle można mówić o hiszpańskiej gospodarce, skoro marnowało się tam 37% ludzkiego potencjału czyli najważniejszego kapitału   ? 

Prawdziwą fikcją i zagwozdką statystyczną jest "polska" gospodarka, w której 66% eksportu ( w tym blisko 98% eksportu nowoczesnego ) wykonują zachodnie firmy. Drugim co do wielkości "polskim" eksporterem jest Fiat. Pierwszym jest rafineria PKN Orlen. Umowę o przejęciu przez Fiata Fabryki Samochodów Małolitrażowych (FSM), podpisał w 1992 roku  ówczesny wicepremier i minister finansów Andrzej Olechowski, TW Must. Olechowski to jeden z trzech tenorów- założycieli Platformy Oszustów. TW Must zawsze jest we właściwym miejscu i czasie.
W ciągu minionego ćwierćwiecza włoski Fiat "zainwestował" w Polsce 11,2 mld zł, a jego polska fabryka wyprodukowała blisko 8 mln samochodów. Nie wiadomo ile w Polsce zarobił Fiat. FCA Poland podał , że "zainwestowana" w ciągu minionych 25 lat w Polsce kwota 11,2 mld zł to nie tylko nakłady związane z produkcją kolejnych modeli aut (cinquecento, uno, siena, palio weekend, seicento, panda, fiat 500, abarth 500, lancia ypsilon), ale m.in także  środki na prace badawczo-rozwojowe ! Realnie FCA zainwestował w Polsce około półtora miliarda euro. Co mają prace badawczo-rozwojowe prowadzone we Włoszech do inwestycji w Polsce ? Polskie fabryki to obozy pracy i nic ponadto.
Tradycyjne sposoby analizy gospodarki i pojęcia ekonomiczne nie są w stanie opisać  rzeczywistości III RP gdzie połowa przemysłu i trzy czwarte bankowości należy do zachodu i nie płaci tubylcom podatków.

W Polsce w obszarze fikcyjnych innowacji uprawiana jest korupcja, pozoracja i kult Cargo. Urzędnicy "myślą" że jak za dotacje zbudowane będą laboratoria badawcze to tam automatycznie, metodą cudowną i magiczną, będzie generowany postęp. Jakoś tak się składa że beneficjentami dotacji innowacyjnych są prawie zawsze znajomi królika a bardzo często osoby związane z partią pasożytem czyli ZSL. 
Wszelkie defraudacje i wyłudzenia są zabójcze dla rozwoju. Szkodliwe są fikcyjne ubezpieczenia - wyłudzenia bazujące na wywołanych fobiach. Polacy w polisolokatach umieścili około 50 mld złotych swoich uciułanych kosztem wyrzeczeń oszczędności. Równie oszukańcze są ubezpieczenia na zdrowie i życie. Świadczone są najdziwaczniejsze zbędne i szkodliwe usługi. Zmarnowane pieniądze powinny modernizować gospodarkę i napędzać rozwój ! 
Polska ma kiepskiej jakości system instytucjonalny porównywany do okupantów i pijawek. Bez radykalnej poprawy instytucji nie będzie długofalowego wzrostu.
Wielu przedsiębiorcom spada motywacja gdy orientują się że żaden uczciwy wysiłek nie prowadzi do dobrobytu, ponieważ jakaś lepsza kasta nadludzi kradnie wszystko i rozdziela między swoich. W państwie teoretycznym nie pomoże żadne wykształcenie, zdolności czy chęć do pracy. Trzeba się urodzić w nadzwyczajnej - feudalnej kaście. Stąd o krok jest wniosek że sprowadzanie dzieci na ten podły świat jest głupie. Po co dzieci mają się męczyć i być eksploatowane przez różnych oszustów.
Czy nie lepiej zamiast ciężko pracować wyłudzić 37 mln zwrotu podatku VAT, podzielić się z sędzią i zapłacić 2000 złotych grzywny "kary" ?

Ogromna większość jałowych dyskusji i sporów o rozwoju  to tylko bicie piany na potrzeby ukrytych zleceniodawców i manipulowanie elektoratów. Dyskusje te pokazują całkowity brak rozumienia realiów procesów rozwojowych.
Cała Polska nadal oplątana jest siatką anty-rozwojowych, pasożytniczych sieci, wysysających z Polaków żywotne soki i hamujących nasz rozwój.

Istotną rolę w systemie gospodarczym odgrywa Bank Centralny. Stosowano rózne strategie działania banków centralnych:
- kontrolowanie zadanej ( rzędu 2-3% ) inflacji
- stabilizowanie poziomu cen
- stabilizowanie nominalnego PKB
- monetarystyczna kontrola podaży pieniądza
- kontrola kursu walutowego

Wydaje się ze kontrolowanie zadanej inflacji jest strategią najlepszą choć strategie mieszane też mogą dać dobry efekt.

niedziela, 28 maja 2017

Wzrost 5

Wzrost 5

Od zarania dziejów człowiek ciekawy był przyszłości i skutków swoich działań. Parametry modeli ekonometrycznych można estymować na podstawie historycznych szeregów czasowych a następnie można próbować przewidywać zachowanie systemu i przyszłość. Już na etapie estymacji parametrów są straszne problemy. Estymaty są bowiem kompletnie niewiarygodne, wręcz przypadkowe. Jest tak kiedy model jest wyjątkowo kiepski i nieadekwatny do rzeczywistości albo podawane dane statystyczne są sfałszowane.
Świat jest skomplikowany. Najbardziej skomplikowane modele gospodarki świata mają około 20 000 zmiennych. Ale wcale nie dają lepszej zgodności niż znacznie prostsze ( ca 500 zmiennych ) modele. Dlaczego tak jest ?
Współczesna normą są oszustwa i cuda podawane przez urzędy statystyczne.
ZAWSZE krajowe urzędy statystyczne zawyżają eksport i zaniżają import !  W handlu z naszym największym niemieckim partnerem  mamy szokujące. circa 20-30% niezgodności ! A tu przecież chodzi o realne pieniądze.
„United Nations COMTRADE database on international trade” jest pod adresem https://comtrade.un.org
ONZ poczuł się w obowiązku objaśnić te statystyczne cuda nie licujące z powagą ONZ.
https://unstats.un.org/unsd/tradekb/Knowledgebase/50657/Bilateral-asymmetries
"Bilateral asymmetries in trade data (both in goods and services) are a well-known phenomenon in official statistics. Bilateral trade asymmetries occur when the reported exports from country A to country B do not match the reported imports to country B from country A.
Merchandise Trade
Three main and well-known reasons for asymmetries in bilateral merchandise trade are:
(i) the application of different criteria of partner attribution in import and export statistics
(ii) the use of CIF-type values in import statistics and FOB-type values in export statistics
(iii) application of different trade systems in data compilation.

International Merchandise Trade Statistics: Concepts and Definitions 2010 (IMTS 2010) was adopted by the UN Statistical Commission in 2010 and contains following recommendations regarding partner attribution: (a) in the case of imports, the country of origin should be recorded; (b) in the case of exports, the country of last known destination should be recorded. It is important to note that whereas on the imports side it is possible for compilers of trade statistics to trace the country of origin, it is sometimes impossible to trace(or predict) the country of final destination when the goods leave a country. IMTS 2010 clearly states that such partner attribution is not ideal. It explicitly warns that there are limitations to the use of data compiled on a country-of origin basis; most notably, such an approach does not permit a symmetrical recording of the same trade transactions by the exporting country and the importing country and that this creates incomparability and detracts from the usefulness of such trade data for some types of economic analysis. The awareness of this limitation led the IMTS Expert Group to propose that country of consignment be also included in IMTS 2010 as a possible partner attribution.

There are other valid reasons why the reported exports of one country may not coincide with the reported imports of its partner country, such as:
• Imports are reported in CIF-type values and exports are reported in FOB-type values;
• Time lag between exports and imports; e.g., goods leaving country A in 2012 might only reach country B in 2013;
• Goods passing through third countries;
• Goods entering Customs warehousing for several months;
• Goods being classified differently;
• Countries having different trade systems (General versus Special Trade System);
• Goods passing through industrial processing zones may or may not be recorded by the exporting country.
For further reading on this subject, see the following links (and attachments below):... "

"Nie mamy Pana płaszcza i co nam Pan zrobi ?" Żeby poprawić sobie i elektoratowi samopoczucie można dane troche pomasować i przy realnym deficycie handlowym pochwalić się „nadwyżką” w obrotach handlowych. Mając "nadwyżkę" mozna się też jeszcze bardziej zagranicznie zadłużyć.
Na fikcyjny polski "eksport" składały sie też wyłudzenia zwrotu podatku VAT od ajfonów i twardych dysków. Za jednym fałszerstwem idą kolejne fałszerstwa aż do kompletnej fikcji statystycznej.

Na gruncie modeli rozwoju trudny do zrozumienia i wytłumaczenia jest przypadek Japonii. 
Przez lata osiemdziesiąte Japonia prowadziła bezlitosną ofensywę przemysłową dosłownie kosząc konkurencyjne nowoczesne działy przemysłu na zachodzie. Na koniec lat osiemdziesiątych Japonia ma najlepszy kapitał w przemyśle i stoi na wyżynach technologii. Japonia ma najlepszą siłę roboczą świata - wykształconą, niesamowicie pracowitą i zdyscyplinowaną. Kraj ma potężne nadwyżki handlowe i zakumulowane monstrualne oszczędności dewizowe. Mitsubishi jest wtedy najpotężniejszym koncernem przemysłowym świata. Znakomicie stoją inne technologiczne koncerny Japonii. Toshiba wypuszczając w 1985 roku pierwszego laptopa T1100 szokuje konkurencje. Japonia produkuje wtedy ponad 80% pamięci i blisko połowę wszystkich półprzewodników ! Japonia jest liderem automatyzacji produkcji. 
Po pęknięciu w 1989 roku spekulacyjnej bańki na nieruchomościach kraj wpada w stagnacje. Normalnie taki incydent ma 1-2 letni potencjał destrukcyjny. Próby pobudzenia gospodarki Japonii na które poszło 250% PKB zaciągniętego długu wewnętrznego, nic nie dają. Nie działąja w gospodarce żadne narzędzia stymulujące i inne. Gospodarka staje się niesterowalna. Wydaje się zę za tą spektakularną katastrofą stoi demografia. Społeczeństwo Japonii się zestarzało a udział osób w wieku ponad 65 lat przekroczył wtedy 20%. Bańka nieruchomościowa była tylko wyzwalaczem kryzysu. Znakomite, zautomatyzowane koncerny japońskie mają słabo wykorzystane moce produkcyjne i jeden po drugim wpadają w kłopoty. Japonia ma nadal znakomitych inżynierów i naukowców ale na całej linii zawodzą zarządy firm. Starzejące się społeczeństwo żyje zupełnie inaczej niż młode i dynamiczne. Za dużo oszczędza a za mało konsumuje. Stare społeczeństwa są skostniałe i anty-innowacyjne. Wydaje się że stagnacja a potem upadek to dopełnienie decyzji bezdzietnych społeczeństw. Znikają biologicznie i gospodarczo. Taka jest ich suwerenna wola.
W Europie problemy geriatryczne mają stagnujące  Włochy. Zadłużeni zagranicznie ( plus rekordowy 18% udział "złych kredytów" ) są w znacznie gorszej sytuacji niż Japonia. Początek kryzysu w 2008 roku był wyzwalaczem problemów. Kryzys zadłużeniowo - bankowy może doprowadzić Włochy do załamania gospodarczego i rozkładu. Mając to na względzie EBC ratunkowo kupuje śmieciowe papiery Włoch.  
Stare jest społeczeństwo upadającej Grecji. I na ten geriatryczny aspekt pogromu nie zwraca się uwagi. Wydaje się że Włochy i Grecja już się nie podniosą z upadku. 
Póki co rade dają sobie starzejące się Niemcy posiłkujące się emigrantami z europy środkowo - wschodniej. Może w tym kontekście trzeba spojrzeć na desperacki import muzułmanów a " damy rade " miało znaczyć że Niemcy potrafią ich zintegrować, zasymilować i wdrożyć do pracy.
Niemcom może się zdarzyć to samo co Japonii. Impuls wyzwoli kryzys z którego nie ma wyjścia. Może Niemcy akumulują ogromne nadwyżki z handlu zagranicznego ze strachu przed przyszłością a przypisywanie im złych intencji jest nieporozumieniem.    
Niedawno prezydent Trump negatywnie ocenił politykę handlową Niemiec – Niemcy są, złe bardzo złe... Zobaczcie miliony samochodów, które Niemcy sprzedają do USA. Straszne. Musimy to zatrzymać.
Analogia z ofensywą przemysłową Japonii z lat osiemdziesiątych rzuca się w oczy. Trump przypomniał Niemcom że zawdzięczają swoje obecne miejsce na mapie gospodarczej świata USA. Trump lekceważąco potraktował kanclerz Merkel podczas jej wizyty w Białym Domu. Jak to nie pomoże to hegemon może Niemcom podłożyć impuls kryzysowy. 

NB. Gigantyczne koszta Zimnej Wojny ponosiły USA, Japonia i Niemcy. Po upadku Związku Radzieckiego Japonia i Niemcy nie są już potrzebni Hegemonowi. 

Tak czy owak - "Kadry decydują o wszystkim" Technologia i każdy kapitał to efekt ludzkiej pracy.

sobota, 27 maja 2017

Wzrost 4

Wzrost 4

 Dotychczasowy proces wzrostu gospodarczego bazował na tanich paliwach kopalnych.
Mechanizacja rolnictwa maszynami napędzanymi silnikami spalinowymi uczyniła w gospodarstwie rolnym siłę konia zupełnie zbędną. A koń pożerał paszę którą można było alternatywnie  wykarmić kilku ludzi. Produkowane z ropy naftowej i gazu ziemnego nawozy i pestycydy to podstawa zielonej rewolucji. Paliwa kopalne kiedyś się jednak skończą a wcześniej zaczną szybko drożeć.
Poważny problem stanowią zanieczyszczenia emitowane do atmosfery przy spalaniu paliw kopalnych. Przy spalaniu węgla do atmosfery emitowane jest mnóstwo toksyn - dwutlenek węgla, tlenki siarki i azotu, metale ciężkie ( zwłaszcza niebezpieczna rtęć ) a nawet aktynowce.
Roczne korzyści społeczne (uniknięte koszty zanieczyszczenia rtęcią środowiska) szacuje się w granicach od 270 tys. do 1,4 mln zł/ kg niewyemitowanej rtęci z najbardziej prawdopodobną wartością 1 mln zł/ kg  rtęci.
( Pacyna J.M., Sundseth K., Pacyna E.G., Munthe J., Belhaj M., Astrom S., Panasiuk D., Głodek A., 2008, UNEP Report on A general qualitative assessment of the potential costs and benefits associated with each of the strategic objectives set out in Annex 1 of the report of the first meeting of the Open Ended Working Group, UNEP-CBA Report, Kjeller,
http://www.chem.unep.ch/mercury/OEWG2/documents/e52)/English/OEWG_2_5_add_1.doc )

Koszt dodatkowej instalacji elektrowni węglowej, wyłapującej rocznie z niezbyt duża skutecznością jeden kilogram rtęci, wynosi aż około 150 tysięcy dolarów ! Oczywiście instalacja działa latami i wyłapywanie rtęci jest całościowo ( dla społeczeństwa ale nie dla właściciela elektrowni ) opłacalne.
Wprowadzony w USA obowiązek wyłapywania rtęci ze spalin elektrowni węglowych spowodował że odstąpiono od wszystkich nowych projektów elektrowni na węgiel.
Nacisk wywierany przez Zachód na kraje III Świata aby nie zużywały ogromnych ilości brudnego węgla ( tak jak Zachód to czynił i nadal czyni ) w istocie jest żądaniem aby kraje te pogrążyły się w stagnacji gospodarczej i nie rozwijały się. Hipokryzja w pełnym blasku. Co wolno wojewodzie to nie to nie tobie smrodzie. Lenin ujął to dosadniej i powiedział że , "Nasz kodeks moralny jest absolutnie nowy. Nam wszystko wolno, ponieważ jako pierwsi na świecie wyciągamy miecz nie w celu zniewolenia, lecz w imię wolności i wyzwolenia spod ucisku! "     
Do tematu degradacji środowiska naturalnego i jego "pojemności" oraz wyczerpywania się łatwych do wydobycia  zasobów naturalnych , jeszcze wrócimy.

Pojawiały i pojawiają się nowe gałęzie wytwórczości.  Jedne zawody zanikają a pojawiają się w ich miejsce nowe, nieznane dotąd zawody. Zjawiska tego nie odczuwamy na codzień ale jest ono doskonale widoczne na zdjęciach rynku pracy robionych co 20 lat.  
Rozwój gospodarczy lub jego brak to efekt działań elit. Generał Eisenhower stwierdził że "To, co ważne, rzadko bywa pilne, a to, co pilne, rzadko bywa ważne".
W dziedzinie rozwoju stwierdzenie to jest głęboko prawdziwe. Konstrukcja całego nowoczesnego, pro-rozwojowego systemu konstruowanego i ulepszanego dekadami, jest nastawiona na rozwój !

Nadciągająca automatyzacja uczyni niektóre zawody zbędnymi. Zbędni staną się kiedyś kierowcy autonomicznych samochodów. Komputery już wypierają w USA prawników z pracy. Dotychczas trzy czwarte pracy amerykańskich prawników ( w USA funkcjonuje bardzo obszerne prawo precedensów ) polegało na czytaniu dokumentów i zaznaczaniu fragmentów tekstu do dalszej analizy. Program komputerowy robi to setki razy szybciej. Następni do zwolnienia są lekarze. Już obecnie automatyczne rozpoznawanie i klasyfikacja obrazów EKG, RTG i USG daje znacznie lepsze wyniki niż praca doświadczonych lekarzy z wieloletnim stażem a co dopiero przeciętniaków. Już obecnie są inżynierowie specjalizujący się w uczeniu maszyn - jest więc nowy zawód.
W przyszłości w krajach cywilizowanych cenieni i poszukiwani będą wyłącznie studenci zdolni do kreatywnego myślenia bowiem nic nie wskazuje na to aby  maszyny szybko posiadły takie umiejętności.  Wszystkie "wyższe szkoły tego i owego" staną się w dwójnasób bezużyteczne.

W modelowaniu zjawisko znikania zawodów ( i konieczność przekwalifikowania lub przejscia w bierność zawodową ) uwzględnia się podwyższeniem wskaźnika deprecjacji kapitału ludzkiego.

Szybki wzrost gospodarczy niektórych krajów doprowadza do wojen i przetasowań w światowej hierarhi dziobania. Od XIX wieku stałym problemem świata są za szybko rosnące Niemcy. 
Znakomity  brytyjski historyk Arnold Toynbee w wykładzie wygłoszonym w Królewskim Instytucie Spraw Międzynarodowych w Londynie w 1947 roku przewidział rozwój sytuacji w Europie i jej zdominowanie przez Niemcy:
   „W Unii Europejskiej bez Związku Sowieckiego i Stanów Zjednoczonych Niemcy muszą wcześniej czy później, w ten czy inny sposób pojawić się na szczycie, nawet jeśli ta Zjednoczona Europa miałaby na początek wystąpić z Niemcami  rozbrojonymi, zdecentralizowanymi a nawet podzielonymi. W przestrzeni politycznej między Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Sowieckim Niemcy zajmują dominującą, centralną pozycję; naród niemiecki jest pół raza liczniejszy od kolejnego pod względem liczebności narodu europejskiego; zamieszkałe przez Niemców serce Europy zawiera przeważającą część całych zasobów europejskich – w surowcach, zakładach przemysłowych i wykwalifikowanej sile roboczej – dla przemysłu … Bez względu na to, na jakich warunkach początkowych Niemcy zostałyby włączone do Zjednoczonej Europy (w skład której nie wchodziłaby ani Ameryka, ani Rosja) stałyby się na dłuższą metę panem  takiej zjednoczonej Europy, nawet jeśli ta supremacja miałaby  dostać się im tym razem w pokojowy sposób...
Niemcy są tyleż skuteczni w organizowaniu zasobów ludzkich i materialnych, co nieporadni w próbach rządzenia się samemu i nie do zniesienia jako władcy innych narodów … Żaden nie-niemiecki Europejczyk nie uwierzy, że Niemcy, gdy uświadomią sobie, że władza jest w ich zasięgu, będą mieli dość mądrości lub powściągliwości, by powstrzymać się od strzelania z bata i spinania ostróg”.

Wyjaśnia się obecne wyjście Brytyjczyków ze Zjednoczonej Europy. Sprawa była jasna już 70 lat temu.

piątek, 26 maja 2017

O Euro poważnie

O Euro poważnie

1. Poważny niemiecki dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” napisał, że Komisja Europejska chce do 2025 roku wprowadzić wspólną walutę euro we wszystkich 27 krajach Unii Europejskiej. Wiadomość została zdementowana a wiadomo że wolno wierzyć tylko w wiadomości zdementowane. Niemcy i Francja podali więc do wiadomości że do 2025 wszyscy muszą przyjąć Euro a jak nie to:
- zostanie wprowadzony budżet tylko dla strefy Euro i obcięte zostaną wszelkie fundusze pomocowe
- słabe lokalne waluty NIE będą chronione przed atakami spekulacyjnymi przez EBC   

2.Polska zobowiązała się docelowo przyjąć Euro jednak bez podania kiedy. Aby przyjąć Euro trzeba tylko od strony formalnej zmienić konstytucje w zakresie funkcji NBP i waluty narodowej. Ale aby przyjęcie Euro nie wyrządziło nam monstrualnej szkody potrzeba potężnych zmian instytucjonalnych. Skądinąd te zmiany są bardzo korzystne dla Polski i warto je przeprowadzić nawet bez wejścia do strefy Euro.  

3. Polska gospodarka jest obecnie kompletnie nieprzygotowana do przyjęcia Euro i jego wprowadzenie byłoby nieomal samobójstwem.

4. Kurs słabych walut ( takich jak złotówka ) jest tak zwanym automatycznym amortyzatorem koniunktury. Gdy spada międzynarodowa konkurencyjność gospodarcza i grozi kryzys  to spada kurs słabej waluty  i konkurencyjność się automatycznie poprawia. Zjawisko to występowało w Grecji, Włoszech a nawet Francji. Rzekomo masywna spekulacja na złotówce w 2008 roku , przeprowadzona przez wampira Goldman Sachs,  która doprowadziła do gwałtownego załamania kursu złotego uchroniła nas przed światowym kryzysem. Tylko że wynagrodzenia Polaków mierzone w Euro i dolarze przez wiele lat było niższe niż w 2008 roku przed załamaniem złotówki !

5. Od dłuższego czasu nie są przypuszczane na złotówkę ataki spekulacyjne tylko dlatego ze jest ona widziana jako młodsza siostra Euro. Każdy kto chciałby zaatakować złotówkę musi się liczyć z tym że będzie grał w istocie z EBC, a w razie porażki, poniesie potężne straty. Każdy się trzy razy zastanowi czy warto zaczepiać Angele Merkel. Ale ZŁota Pani może powiedzieć - niepodoba się wam pomysł potężnej Europy ( bez opłacania się amerykańskiemu hegemonowi ) to wolna droga !

6. Przyjęcie Euro wzbogaci nas o uniknięte koszty wymiany złotówki. Nasze rezerwy walutowe staną się zbędne i można je będzie zainwestować z ogromnym pożytkiem. Nie będzie więcej nabierania naiwniaków na kredyty frankowe. Nikt nie będzie huśtał naszą walutą i destabilizował nam gospodarki. 

7. Grecja, Włochy a nawet Francja pozbawione słabych,  ciągle dewaluowanych walut są w stagnacji ! Nie potrafią zapanować na deficytami budżetowymi. To im weszło w krew i to jest silniejsze od nich. Euro szkodzi tym krajom. Czy drukowanie pieniądza bez opamiętania  albo dewaluowanie walut daje rozwój i bogactwo. To nonsens ! Czy dewaluacja pomaga gospodarce. To przecież jest szkodliwe zakłócenie dla firm. 
Grecja i Włochy są skorumpowane jak diabli. Francja ma problem z imigrantami. Zbliżyliśmy się do problemu. Kraje te są wadliwe i słabe instytucjonalnie !
Porównywanie pasterskiego kraju urodzonych oszustów do Polski jest obraźliwe dla Polaków.
Włochy to w istocie dwa niekompatybilne do siebie organizmy trzymane siłą razem. Północne Włochy to kraj wysokiej cywilizacji niczym nie ustępujący Niemcom czy nawet Szwajcarom. Euro jest dla północy idealną walutą.  Południowe Włochy to skorumpowany aż do bólu kraj bardziej afrykański. Euro pasuje tam jak pięść do nosa.     

8. Wprowadzenie Euro w ulepszonej instytucjonalnie Polsce da tylko przejściowe zakłócenie synchronizacyjne cykli gospodarczych. Przez rok możemy mieć zerowy wzrost gospodarczy  i to wszystko. Sytuacja szybko wróci do normy. Obecnie wprowadzenie Euro da nam to samo co dzieje się w Grecji - zabraknie pieniędzy na wszystko i pieniędzy w obiegu !  Katastrofa.

9. Co ma dać system instytucjonalny prywatnej gospodarce. Ochronę własności i ochronę umów. W sferze publicznej instytucje mają promować rozwiązania "włączające" przynoszące korzyść całemu społeczeństwu a zwalczać ogniem i mieczem wszelkie uprzywilejowania, wyłączenia i jazdę na gapę.

10. Co Polska powinna zrobić aby móc za 8 lat przyjąć Euro ?
A. Zlikwidować wszelkie uprzywilejowane emerytury mundurowe, sędziów i prokuratorów, górników i rolników. Wszyscy mają być w ZUSie na tych samych zasadach. Koniec z wcześniejszymi emeryturami i wyłudzaniem rent.
B. Ostre ściganie wszelkich przestępstw gospodarczych a zwłaszcza potężnych oszustw podatkowych. Polisolokaty potraktować jak normalne oszustwo zaplanowane i przeprowadzone przez zorganizowaną grupę przestępczą. 
C. Dożywocie za wielką korupcje zwłaszcza dla polityków, wysokich urzędników, sędziów i prokuratorów. Bezlitosny sąd z ławą przysięgłych. Kupowanie wyroków skończy się  jak ręką odjął. Wyroki w prostych sprawach będą zapadać na pierwszym posiedzeniu.
D. Koniec z wlewaniem do górniczej studni bez dna miliardów od podatników      
E. Masowe zwolnienia urzędników.

A co mamy tymczasem. Syf !  
http://andrzejhalesiak.bblog.pl/data,2017,4,strona,3.html
"Jak to wszystko ma się do unii monetarnej? Otóż strefa euro powstała jako mieszanka krajów o silnych (np. Niemcy) i słabych (np. Grecja, Włochy czy Portugalia) instytucjach. Ponieważ w ramach strefy euro możliwości dewaluacji waluty nie ma, bardzo szybko kraje o silnych instytucjach – a co za tym idzie stabilniejszych warunkach funkcjonowania, długofalowej strategii działania itd. – zaczęły odnosić wymierne korzyści z tego, że firmy działające w ramach strefy euro zdecydowanie bardziej je preferowały  (co znajdowało wyraz w tym, gdzie lokowana była produkcja i inwestycje).  Ale to nie wszystko. Choć w sferze realnej (produkcji) unia monetarna działa na korzyść krajów o silnych instytucjach, to w sferze fiskalnej głównymi beneficjentami strefy euro były kraje o słabych instytucjach. Po wprowadzeniu euro ich dostęp do kapitału znacząco się poprawił, nie tylko ze względu na konwergencję nominalnych stóp procentowych (co w ich przypadku oznaczało ich spadek), ale przede wszystkim z uwagi na spadek postrzeganego przez inwestorów ryzyka pożyczania tymże krajom. W tym przypadku zadziałało domniemanie, że chęć utrzymania unii monetarnej będzie prowadzić do tego, że w sytuacji ewentualnych problemów słabych instytucjonalnie krajów, kraje silniejsze  wesprą je. Przy ułatwionym dostępie do finansowania dyscyplina fiskalna krajów o słabych instytucjach została wystawiona na poważną pokusę; politycy dostali w swe ręce „cudowne” narzędzie  - poprzez tanie zadłużanie się mogli przez lata podtrzymywać koniunkturę (a wraz z tym poparcie wyborców). Takiej pokusie trudno było się oprzeć.

Spróbujmy teraz zastanowić się, do której grupy krajów należałaby Polska, gdyby założyć nasze członkostwo  w strefie euro? W tym celu chciałbym się posłużyć metodologią M.Portera, M.Delgado, Ch. Ketels i S.Sterna zaprezentowaną w dokumencie „The determinants of national competitiveness”. Autorzy bazują w dużej mierze na tych samych parametrach co Global Competitiveness Index (publikowany co roku przez World Economic Forum), tyle tylko, że inaczej – według mnie praktyczniej – je porządkują. Według tego ich przyporządkowania można wyróżnić dwa bloki parametrów wiążących się z jakością/siłą instytucji. Są to:

·        Political institutions (zbiór parametrów odnoszących się do funkcjonowania sfery politycznej, zaufania do niej, transparentności, itd.),

·        Rule of law (zbiór parametrów odnoszących się do efektywności systemu zapewniania przestrzegania prawa, korupcji czy niezależności władzy sądowniczej).

Jeśli weźmie się te bloki pod uwagę, to notowania Polski są następujące:

·        W zakresie „political institutions”, globalnie (biorąc pod uwagę 138 analizowanych krajów) 2/3 krajów wypada pod tym względem lepiej niż my. Gorzej od nas wypadają Grecja i Włochy, nieznacznie lepiej natomiast Hiszpania i Portugalia. Natomiast w stosunku do Niemiec dzieli nas przepaść (Niemcy nalezą do 15% krajów o najlepszych „political institutions”),

·        W zakresie „rule of law” 40% analizowanych krajów wypada lepiej niż Polska. Za nami – z dość znacznymi stratami – są Grecja i Włochy. Podobnie do nas oceniane są Hiszpania i Portugalia. Do Niemiec dystans jest mniejszy niż w przypadku „political institutions”, ale wciąż znaczący (Niemcy należą do 20% krajów o najlepszych rule of law).

W kontekście tych wyników wydaje się, że odpowiedź na postawione powyżej pytanie o jakość instytucji wydaje się dość oczywista; należymy do krajów o stosunkowo słabych instytucjach, a największym problemem jest bardzo niska jakość instytucji politycznych.

Członkostwo w unii monetarnej i walutowej wymaga swego rodzaju ciągłości działania, której u nas nie ma. Ciągłość działania nie oznacza oczywiście, że w prowadzonej polityce społeczno-gospodarczej nie można nic zmieniać (np. wraz ze zmianą rządzącej ekipy). Oznacza jednak, że zmiany nie są dokonywane dla samych zmian (po to tylko by zanegować wszystko, co zrobili poprzednicy i tworząc przy tym totalny bałagan) oraz, że istnieją pewne granice i standardy podejmowanych działań. Wysoka jakość instytucji politycznych oznacza także, że sfera polityki jest obszarem transparentnym (np. wiadomo dlaczego wprowadzane są takie a nie inne rozwiązania prawne, jakie są za nimi przesłanki), a interes kraju stoi ponad interesem partyjnym. Jeśli te warunki są spełnione powstają mocne ramy przewidywalności dla funkcjonujących w danej gospodarce podmiotów, a to podstawy miernik jakości i siły rozwiązań instytucjonalnych. Do takiej sytuacji wciąż nam daleko.

Niektórzy wierzą, że członkostwo w strefie euro mogłoby samo z siebie wymusić wyższą jakość instytucji, ale jak pokazuje przykład południa Europy jest to raczej pobożne życzenie. Moim zdaniem lepszą jakość instytucji politycznych może u nas zapewnić jedynie wymiana pokoleniowa obecnego (skażonego historycznie) establishmentu politycznego. Dobrze by było, gdyby tego typu zmiana odbyła się stosunkowo szybko, bo jakość instytucji jest też jedną z ważnych determinant tego, czy jakiemuś krajowi udaje się przeskoczyć „pułapkę średniego dochodu” czy też nie."

Wzrost 3

Wzrost 3

Czerwony car Józef Stalin mawiał że, " kadry decydują o wszystkim". Jest w tym sporo racji jako że wzrost gospodarczy to głównie efekt działań i zaniechań ludzkich. Skomplikowane prace wydajnie wykonują tylko pracownicy zdrowi, właściwie odżywieni, zadbani, wykształceni, wypoczęci i zrelaksowani.
Właściwe odżywienie jest w krajach zachodu oczywistością wobec 6-11% udziału wydatków na żywność w domowym budżecie. Dobrze funkcjonuje też system ochrony zdrowia. Gorzej jest ze stresem w pracy.
Pierwszy przypadek śmierci z przepracowania i nadmiernego stresu w pracy czyli karōshi, odnotowano w Japonii w 1969. Szacuje się, że rocznie z przepracowania i stresu umiera około 10 tysięcy Japończyków. Większość ofiar karōshi to pracownicy umysłowi. We wszystkich przeanalizowanych przypadkach karōshi w Japonii w latach 1974–1990  pracownicy pracowali  ponad sześćdziesiąt godzin w tygodniu. Od lat japońskie firmy próbują  ograniczyć szkodliwy stres pracowników.

Wskaźnik "Human Development Index" podawany jest w corocznych raportach  agendy do spraw rozwoju ONZ (UNDP). Od  2010 roku HDI wyliczany jest na podstawie następujących wskaźników cząstkowych:
-oczekiwana długość życia,
-średnia liczba lat edukacji otrzymanej przez mieszkańców w wieku 25 lat i starszych,
-oczekiwana liczba lat edukacji dla dzieci rozpoczynających proces kształcenia,
-dochód narodowy per capita w USD, liczony według parytetu nabywczego waluty.
W 2014 roku Polska zajmowała w rankingu HDI 35 miejsce a więc nierewelacyjne.
Rzecz jasna jakość edukacji może być bardzo rożna. Absolwent MIT jest w gospodarce wart dużo więcej niż abolwent wyższej szkoły gotowania na gazie i filozofi gdzie student niczego się tak naprawde nie uczy.  Na "studiach" społecznych odbywa się raczej pranie mózgu i ogłupianie a nie nauka.
Wzrost gospodarczy najczęściej podnosi "kapitał" pracowników a ten podnosi wzrost gospodarczy. A więc istnieje dodatnie sprzężenie zwrotne.
Przełomowymi wydarzeniami dla jakości życia ludzi i jakości pracownika były wodociągi i kanalizacja, tania i ogólnie dostępna żywność w następstwie zielonej rewolucji  a następnie antybiotyki. Od dekad nie ma w tej mierze wielkich odkryć i ulepszeń.  

 Ludzkość była tysiącleciami pogrążona w głębokiej stagnacji. Obserwowany od połowy XVIII wieku czyli początków rewolucji przemysłowej, wzrost gospodarczy jest zjawiskiem historycznie nowym. Wydaje sie że fenomem rozwoju gospodarczego najwcześniej zrozumiano w młodych Stanach Zjednoczonych.
Tam pod koniec XVIII wieku zrodziła się idea gigantycznego, zintegrowanego kompleksu rolno-przemysłowego. Wojna domowa w USA to w istocie wojna nowoczesnej, dynamicznej, rozwijającej się przemysłowej północy kraju z kolonialnym południem. Rezultat wojny był oczywisty od samego początku. W USA praktykowano ostry protekcjonizm. Przemiany w USA bacznie obserwowano w Niemczech a poźniej w Japonii. W obu krajach wyciągano właściwe wnioski. Poteżne Niemcy i Japonia chciały rządzić światem ale USA były za potężne i pretendenci do tronu zostali ukarani i zdyscyplinowani. 
Proces rozwoju zrozumiano później w Korei Południowej i Chinach.
Mimo upływu czasu rozdział "Wzrost" w "Peryferyjny Kapitalizm Zależny", dostępny w GoogleBooks, zachował aktualność i wart jest polecenia.
Na studiach autor przeczytał książkę, Karl Polanyi, "The Great Transformation" wydaną po raz pierwszy w 1944 roku w Nowym Jorku ( powtórnie w 1957 roku ), która zrobiła duże wrażenie. Polanyi był emigrantem węgierskim. Polanyi dogłębnie analizując rewolucje przemysłową w Anglii i jej następstwa oraz narodziny rynku ( rynek jako taki może istnieć bez społeczeństwa rynkowego ) i społeczeństwa rynkowego podał własną sensowną teorie narodzin kapitalizmu, kwestionując w całej rozciągłości dotychczasowe naiwne teorie narodzin rynku, kapitalizmu i społeczeństwa rynkowego, co sugeruje już światoburczy podtytuł książki: "Polityczne i gospodarcze korzenie naszych czasów". Rynek i społeczeństwo rynkowe to złożony historyczny twór zakorzeniony zawsze w okolicznościach powstania. Systemy rynkowe powstawały w konkretnej rzeczywistości gospodarczej, społecznej i kulturowej. Polanyi wieszczył upadek społeczeństwa rynkowego. Jego zdaniem rynek nie ma własności samoregulacji i potrafi być groźnym monstrum. Są różne rynki z różną obudową instytucjonalną. W Polsce "Wielka transformacja" została wydana dopiero po 66 latach w 2010 roku. 
Nawet obecnie popularny jest pogląd ze kapitaliści niczym Wenus wyłonili się z morskiej piany. Nic bardziej mylnego. W procesie "siedzenia okrakiem" i przesuwania kapitału właściciele ziemscy przesuwali zakumulowany latami kapitał do raczkującego przemysłu bowiem było to po prostu opłacalne.

W przemyśle występował i występuje silnie efekt skali. Ponieważ pojedynczy właściciele kapitału byli zby słabi kapitałowo rozwiązaniem były spółki zdolne do bezpiecznego skoncentrowania potrzebnego kapitału.  
Bez elementarnej wiedzy o powstawaniu kapitalizmów i jego mechanizmach trudno jest poważnie mówić o rozwoju.