Roboty i wnioski dla nas 34
Z czego wynikają wymagania na dokładność sensorów prądu w inverterze zasilającym servo silnik ? Pulsacje momentu idealnie zasilanego silnika prądu zmiennego wynikają z projektu obwodu magnetycznego i jakości jego wykonania. Dobrej jakości silnik zasilany idealnym trójfazowym napięciem sinusoidalnym może mieć pulsacje momentu poniżej 1%. Pulsacje momentu napędowego silnika są szczególnie szkodliwe ( powodują drgania ) w maszynach CNC, mniej w robotach przemysłowych.
Wymieniony sensor typu CSNA111 ma szczytowy zakres pomiarowy 70A. Prądowi 45Arms odpowiada wartość szczytowa 63.45A i będziemy mieć ca 10% margines systemowy. Niech servo silnik ma prąd nominalny 15A i 300% forsowanie czemu odpowiada prąd 45Arms.
Sensor ma wyjściowy Offset < ± 0.2 mA i Offset Current Drift < ± 0.6 mA czyli wynikający z przekładni 1:1000 offset 0.2A i dryft 0.6A po stronie pierwotnej. Silnik przy pracy z małymi prądami i momentami będzie więc miał podany duży szkodliwy prad DC co przełoży się na duże pulsacje momentu i powstanie momentu hamującego co zaowocuje dużym spadkiem sprawności !
W robotach rodziny KRC1 zadaną wartość dla analogowych regulatorów prądu inverterów wyliczał procesor DSP na płytce DSE w module MFC w komputerze PC i interfejsem równoległym podawał do dużej płyty INZ54/7 w ciężkim module PM6-600 zawierającym 6 inverterów.
W robotach rodziny KRC2 zadaną wartość prądu dla regulatorów prądu w pojedynczych inverterach KSD (=Kuka Servo Drive) również wylicza DSP TMS320VC33 na płytce DSE w module MFC3 w komputerze PC i interfejsem szeregowym ( ! ) Interbus - IBS, podaje do samodzielnych inverterów KSD. Role interfejsu szeregowego IBS pełni widoczny na płytce DSE układ IBS firmy OKI. Komunikacja tradycyjnie odbywa się przez Dual Ported Ram IDT7133. Zakres zadań wykonywanych przez płytke DSE w module MFCx się nie zmienił. Zmienił się tylko sposób komunikacji z równoległej na szeregową. Nazwa modułów KSD jest myląca jako że jest to tylko regulator prądu i inverter a nie żaden samodzielny servo drive.
Zakres zadań modułu DSE:
-Actual position value acquisition via the RDC
-Position control
-Speed control
-Supplying the current/torque set points to the KSD modules
KSD (=Kuka Servo Drive) zawiera w obudowie dwie płyty. Moduł IGBT jest umocowany na radiatorze pod płytą mocy. Na płycie widać kondensatory elektrolityczne prostownika, z prawej strony trzy sensory prądu a u góry sześc transoptorów - driverów IGBT.
Na plytce sygnałowej większy chip po lewej stronie to komercyjny interfejs Interbus-IBS o nazwie SUPI 3.
Stosowanie dedykowanych do komunikacji szeregowej układów takich jak SUPI jest obecnie zupełnie bezcelowe jako że współczesne mikrokontrollery 32 bitowe mają odpowiednie UART-y i są wystarczająco szybkie aby obsłużyć przerwania od komunikacji szeregowej. Jeśli współcześnie są stosowane to wynika to z lenistwa programistów którzy nie potrafią zorganizować odpowiednio szybkiej obsługi komunikacji.
sobota, 19 sierpnia 2017
piątek, 18 sierpnia 2017
Reparacje wojenne 5
Reparacje wojenne 5
Fragment stenogramu z posiedzenia sejmu [4 kadencja, 83 posiedzenie, 3 dzień (10.09.2004)]
http://orka2.sejm.gov.pl/Debata4.nsf/main/5327E54E
Wicemarszałek Donald Tusk:
Wznawiam obrady.
Proszę szanownych państwa posłów o zajęcie miejsc.
Przypominam, że tuż przed przerwą przystąpiliśmy do rozpatrzenia punktu 18. porządku dziennego: Poprawione sprawozdanie Komisji Spraw Zagranicznych o poselskim projekcie uchwały w sprawie reparacji Niemiec na rzecz Polski (druki nr 2140 i 3241).
Inicjatorami tej uchwały byli posłowie Ruchu Katolicko-Narodowego. Należy oddać im sprawiedliwość także ze względu na ich determinację w tej sprawie. Chciałbym także podziękować, potwierdzając słowa pana posła Iwińskiego, wszystkim posłom reprezentującym wszystkie bez wyjątku siły polityczne w naszym parlamencie, że z wyjątkową zgodnością i skutecznością pracowali nad tą uchwałą, dzięki czemu doszła ona do dobrego finału.
Pojawił się w czasie obrad Konwentu formalny wniosek, aby Sejm przeszedł do głosowania nad projektem tej uchwały bez przeprowadzania debaty.
Jeżeli nie usłyszę sprzeciwu, będę uważał, że Sejm propozycję przyjął.
Sprzeciwu nie słyszę. (Oklaski)
Przystępujemy zatem do głosowania nad całością projektu.
Pozwolicie państwo, że odczytam projekt tej uchwały.
(Zebrani wstają)
˝Uchwała Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie praw Polski do niemieckich reparacji wojennych oraz w sprawie bezprawnych roszczeń wobec Polski i obywateli polskich wysuwanych w Niemczech
Sejm Rzeczypospolitej Polskiej świadomy roli prawdy historycznej i elementarnej sprawiedliwości w stosunkach polsko-niemieckich:
1) stwierdza, iż Polska nie otrzymała dotychczas stosownej kompensaty finansowej i reparacji wojennych za olbrzymie zniszczenia oraz straty materialne i niematerialne spowodowane przez niemiecką agresję, okupację, ludobójstwo i utratę niepodległości przez Polskę; Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wzywa Rząd Rzeczypospolitej Polskiej do podjęcia stosownych działań w tej materii wobec Rządu Republiki Federalnej Niemiec;
2) oświadcza, że Polska nie ponosi żadnych zobowiązań finansowych wobec obywateli Republiki Federalnej Niemiec wynikających z II wojny światowej i jej następstw;
3) wzywa Rząd do jak najszybszego przedstawienia opinii publicznej szacunku strat materialnych i niematerialnych poniesionych przez Państwo Polskie i jego obywateli w wyniku II wojny światowej;
4) apeluje do władz Republiki Federalnej Niemiec o uznanie bezzasadności i bezprawności niemieckich roszczeń odszkodowawczych przeciwko Polsce oraz o zaprzestanie kierowania obywateli niemieckich na drogę sądową lub administracyjną przeciwko Polsce; Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wzywa rząd Rzeczypospolitej Polskiej do podjęcia zdecydowanych kroków w sprawie definitywnego uznania przez Republikę Federalną Niemiec ewentualnej odpowiedzialności odszkodowawczej za szkody poniesione przez obywateli niemieckich wskutek przesiedleń i utraty majątku ludności po II wojnie światowej wynikających z postanowień Umowy Poczdamskiej oraz wskutek późniejszych procesów repatriacyjnych˝. Dziękuję. (Długotrwałe oklaski)
Przystępujemy do głosowania nad całością projektu.
Kto z pań i panów posłów jest za przyjęciem w całości projektu uchwały w sprawie reparacji Niemiec na rzecz Polski, w brzmieniu proponowanym przez Komisję Spraw Zagranicznych, zechce podnieść rękę i nacisnąć przycisk.
Kto jest przeciw?
Kto się wstrzymał?
Głosowało 329 posłów. Za głosowało 328 posłów, nikt nie był przeciw, 1 głos wstrzymujący.
Stwierdzam, że Sejm podjął uchwałę w sprawie praw Polski do niemieckich reparacji wojennych oraz w sprawie bezprawnych roszczeń wobec Polski i obywateli polskich wysuwanych w Niemczech. (Oklaski)
Fragment stenogramu z posiedzenia sejmu [4 kadencja, 83 posiedzenie, 3 dzień (10.09.2004)]
http://orka2.sejm.gov.pl/Debata4.nsf/main/5327E54E
Wicemarszałek Donald Tusk:
Wznawiam obrady.
Proszę szanownych państwa posłów o zajęcie miejsc.
Przypominam, że tuż przed przerwą przystąpiliśmy do rozpatrzenia punktu 18. porządku dziennego: Poprawione sprawozdanie Komisji Spraw Zagranicznych o poselskim projekcie uchwały w sprawie reparacji Niemiec na rzecz Polski (druki nr 2140 i 3241).
Inicjatorami tej uchwały byli posłowie Ruchu Katolicko-Narodowego. Należy oddać im sprawiedliwość także ze względu na ich determinację w tej sprawie. Chciałbym także podziękować, potwierdzając słowa pana posła Iwińskiego, wszystkim posłom reprezentującym wszystkie bez wyjątku siły polityczne w naszym parlamencie, że z wyjątkową zgodnością i skutecznością pracowali nad tą uchwałą, dzięki czemu doszła ona do dobrego finału.
Pojawił się w czasie obrad Konwentu formalny wniosek, aby Sejm przeszedł do głosowania nad projektem tej uchwały bez przeprowadzania debaty.
Jeżeli nie usłyszę sprzeciwu, będę uważał, że Sejm propozycję przyjął.
Sprzeciwu nie słyszę. (Oklaski)
Przystępujemy zatem do głosowania nad całością projektu.
Pozwolicie państwo, że odczytam projekt tej uchwały.
(Zebrani wstają)
˝Uchwała Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie praw Polski do niemieckich reparacji wojennych oraz w sprawie bezprawnych roszczeń wobec Polski i obywateli polskich wysuwanych w Niemczech
Sejm Rzeczypospolitej Polskiej świadomy roli prawdy historycznej i elementarnej sprawiedliwości w stosunkach polsko-niemieckich:
1) stwierdza, iż Polska nie otrzymała dotychczas stosownej kompensaty finansowej i reparacji wojennych za olbrzymie zniszczenia oraz straty materialne i niematerialne spowodowane przez niemiecką agresję, okupację, ludobójstwo i utratę niepodległości przez Polskę; Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wzywa Rząd Rzeczypospolitej Polskiej do podjęcia stosownych działań w tej materii wobec Rządu Republiki Federalnej Niemiec;
2) oświadcza, że Polska nie ponosi żadnych zobowiązań finansowych wobec obywateli Republiki Federalnej Niemiec wynikających z II wojny światowej i jej następstw;
3) wzywa Rząd do jak najszybszego przedstawienia opinii publicznej szacunku strat materialnych i niematerialnych poniesionych przez Państwo Polskie i jego obywateli w wyniku II wojny światowej;
4) apeluje do władz Republiki Federalnej Niemiec o uznanie bezzasadności i bezprawności niemieckich roszczeń odszkodowawczych przeciwko Polsce oraz o zaprzestanie kierowania obywateli niemieckich na drogę sądową lub administracyjną przeciwko Polsce; Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wzywa rząd Rzeczypospolitej Polskiej do podjęcia zdecydowanych kroków w sprawie definitywnego uznania przez Republikę Federalną Niemiec ewentualnej odpowiedzialności odszkodowawczej za szkody poniesione przez obywateli niemieckich wskutek przesiedleń i utraty majątku ludności po II wojnie światowej wynikających z postanowień Umowy Poczdamskiej oraz wskutek późniejszych procesów repatriacyjnych˝. Dziękuję. (Długotrwałe oklaski)
Przystępujemy do głosowania nad całością projektu.
Kto z pań i panów posłów jest za przyjęciem w całości projektu uchwały w sprawie reparacji Niemiec na rzecz Polski, w brzmieniu proponowanym przez Komisję Spraw Zagranicznych, zechce podnieść rękę i nacisnąć przycisk.
Kto jest przeciw?
Kto się wstrzymał?
Głosowało 329 posłów. Za głosowało 328 posłów, nikt nie był przeciw, 1 głos wstrzymujący.
Stwierdzam, że Sejm podjął uchwałę w sprawie praw Polski do niemieckich reparacji wojennych oraz w sprawie bezprawnych roszczeń wobec Polski i obywateli polskich wysuwanych w Niemczech. (Oklaski)
czwartek, 17 sierpnia 2017
Osiągnięcia PO
Osiągnięcia PO
Za wpolityce.pl
Afera taśmowa, która pokazała, że „państwo polskie istnieje tylko teoretycznie”
Afera Amber Gold – usilnie zamiatana pod dywan
Afera reprywatyzacyjna
Afera stoczniowa – czyli doprowadzenie polskich stoczni do upadku
Afera hazardowa
Próba doprowadzenia LOT do upadłości
Afera autostradowa, która doprowadziła polskie firmy do upadłości
Afera stadionowa
Afera wyciągowa
Skok na OFE i ograbienie Polaków z połowy oszczędności emerytalnych zgromadzonych w funduszach (153 mld zł)
Afera z KGHM
Afera z Elewarrem
Afera stanowiskowa - Platforma wzięła 140 tysięcy stanowisk, PSL - 60 tysięcy!
Skandal z budową gazoportu w Świnoujściu i dostawami gazu z Kataru
Afera atomowa – Sam wybór lokalizacji trwał kilka lat, projekt budowy elektrowni atomowych pochłaniał ogromne pieniądze, które przeznaczano na tajemnicze cele. Jednym z nich jest przekazania 11 mln zł dla klubu sportowego
Podwyższenie podatku VAT do 23 proc. Na artykuły dziecięce wzrósł drastycznie z 8 do 23 proc.
Gigantyczne zadłużenie kraju - z 530 mld zł do blisko 1 bln zł
Podwyższenie o 1/3 składki rentowej (ZUS) dla przedsiębiorców
Podniesienie akcyzy na paliwo
Wprowadzenie nowego podatku paliwowego - tzw. opłaty zapasowej
Likwidacja ulg podatkowych (budowlana, internetowa)
Zmniejszenie o 1/3 zasiłku pogrzebowego
Nałożenie na Lasy Państwowe gigantycznego haraczu - podatek od przychodu, a nie dochodu, co miało wzbogacić budżet państwa o 800 mln zł
Przyjęcie zabójczego dla polskiej gospodarki pakietu klimatycznego
Podjęcie prac nad wprowadzeniem podatku smartfonowego i tabletowego
Podjęcie prac nad wprowadzeniem podatku audiowizualnego
Przyjęcie ustawy o ograniczeniu dostępu obywateli do informacji publicznej
Przyjęcie ustawy o ograniczeniu wolności zgromadzeń
Próba nocnej zmiany Konstytucji RP, która umożliwiłaby sprzedaż Lasów Państwowych
Podpisanie z Rosją fatalnej umowy gazowej, na mocy której mieliśmy najdroższy gaz w Europie
Zatajenie raportu obnażającego nieprawidłowości ZUS
Wyprzedaż majątku narodowego za prawie 60 mld zł – pozbywanie się spółek strategicznych takich jak Azoty Tarnów
Osłabianie bezpieczeństwa i ograniczenie potencjału militarnego
Przyjęcie ustawy o „bratniej pomocy” - tzw. ustawa 1066, pozwalająca na obecność w Polsce zagranicznych służb i funkcjonariuszy
Prowadzenie polityki zagranicznej, która uzależniała Polskę od silnych państw i osłabiała jej suwerenność
Kilkuletni paraliż legislacyjny w sprawie wydobywania gazu łupkowego
Zgoda na wprowadzenie do Polski GMO
Masowa inwigilacja obywateli
Potężne osłabienie publicznej służby zdrowia
Wydłużenie obowiązku pracy o 7 lat u kobiet i 2 lata u mężczyzn, pomimo protestów i wniosku o referendum ws. wieku emerytalnego
Wprowadzenie obowiązku szkolnego dla 6-latków, pomimo sprzeciwu społecznego
Ponad 2 mln Polaków żyło w skrajnej biedzie, w tym aż 700 tys. dzieci
Za wpolityce.pl
Afera taśmowa, która pokazała, że „państwo polskie istnieje tylko teoretycznie”
Afera Amber Gold – usilnie zamiatana pod dywan
Afera reprywatyzacyjna
Afera stoczniowa – czyli doprowadzenie polskich stoczni do upadku
Afera hazardowa
Próba doprowadzenia LOT do upadłości
Afera autostradowa, która doprowadziła polskie firmy do upadłości
Afera stadionowa
Afera wyciągowa
Skok na OFE i ograbienie Polaków z połowy oszczędności emerytalnych zgromadzonych w funduszach (153 mld zł)
Afera z KGHM
Afera z Elewarrem
Afera stanowiskowa - Platforma wzięła 140 tysięcy stanowisk, PSL - 60 tysięcy!
Skandal z budową gazoportu w Świnoujściu i dostawami gazu z Kataru
Afera atomowa – Sam wybór lokalizacji trwał kilka lat, projekt budowy elektrowni atomowych pochłaniał ogromne pieniądze, które przeznaczano na tajemnicze cele. Jednym z nich jest przekazania 11 mln zł dla klubu sportowego
Podwyższenie podatku VAT do 23 proc. Na artykuły dziecięce wzrósł drastycznie z 8 do 23 proc.
Gigantyczne zadłużenie kraju - z 530 mld zł do blisko 1 bln zł
Podwyższenie o 1/3 składki rentowej (ZUS) dla przedsiębiorców
Podniesienie akcyzy na paliwo
Wprowadzenie nowego podatku paliwowego - tzw. opłaty zapasowej
Likwidacja ulg podatkowych (budowlana, internetowa)
Zmniejszenie o 1/3 zasiłku pogrzebowego
Nałożenie na Lasy Państwowe gigantycznego haraczu - podatek od przychodu, a nie dochodu, co miało wzbogacić budżet państwa o 800 mln zł
Przyjęcie zabójczego dla polskiej gospodarki pakietu klimatycznego
Podjęcie prac nad wprowadzeniem podatku smartfonowego i tabletowego
Podjęcie prac nad wprowadzeniem podatku audiowizualnego
Przyjęcie ustawy o ograniczeniu dostępu obywateli do informacji publicznej
Przyjęcie ustawy o ograniczeniu wolności zgromadzeń
Próba nocnej zmiany Konstytucji RP, która umożliwiłaby sprzedaż Lasów Państwowych
Podpisanie z Rosją fatalnej umowy gazowej, na mocy której mieliśmy najdroższy gaz w Europie
Zatajenie raportu obnażającego nieprawidłowości ZUS
Wyprzedaż majątku narodowego za prawie 60 mld zł – pozbywanie się spółek strategicznych takich jak Azoty Tarnów
Osłabianie bezpieczeństwa i ograniczenie potencjału militarnego
Przyjęcie ustawy o „bratniej pomocy” - tzw. ustawa 1066, pozwalająca na obecność w Polsce zagranicznych służb i funkcjonariuszy
Prowadzenie polityki zagranicznej, która uzależniała Polskę od silnych państw i osłabiała jej suwerenność
Kilkuletni paraliż legislacyjny w sprawie wydobywania gazu łupkowego
Zgoda na wprowadzenie do Polski GMO
Masowa inwigilacja obywateli
Potężne osłabienie publicznej służby zdrowia
Wydłużenie obowiązku pracy o 7 lat u kobiet i 2 lata u mężczyzn, pomimo protestów i wniosku o referendum ws. wieku emerytalnego
Wprowadzenie obowiązku szkolnego dla 6-latków, pomimo sprzeciwu społecznego
Ponad 2 mln Polaków żyło w skrajnej biedzie, w tym aż 700 tys. dzieci
Roboty i wnioski dla nas 33
Roboty i wnioski dla nas 33
Koncern HP w obszarze inverterów do servo i "motion control" upatrzył sobie kiedyś lukratywną nisze. Przykład tego koncernu pokazuje jak niesamowicie ważna jest ze strony kierownictwa umiejętność przewidzenia rozwoju sytuacji i postawienia na właściwego konia aby zawsze być przynajmniej o krok przed konkurencją. Z małego rynku zrobił się duży rynek !
W inverterze dla servodrive konieczny jest pomiar prądów fazowych. W 1994 roku HP zaproponował rodzinę nowoczesnych układów HCPL-7800 do izolowanego pomiaru prądu fazowego inverterów PWM. Spadek napięcia do +/-200mV na rezystorze mocy przez który płynie wyjściowy prąd fazowy podany jest do układu rodziny HCPL-7800. Wykonany w technologii CMOS z dodatkowym transoptorem odpornym na potężne zakłocenia, układ zawiera po stronie pomiarowej modulator Sigma Delta drugiego rzędu ( czyli przetwornik A/D ) taktowany wbudowanym zegarem ca 20 Mhz. Strumień bitów przetworzony kodem kanałowym jest przesłany szybkim transoptorem do strony izolowanej z mikrokontrollerem ( i przetwornikiem A/D ) i tam zdekodowany i poddany trywialnemu przetworzeniu D/A i prostej filtracji dolnoprzepustowej.
Przełom lat 80/90 przyniósł wysp przetworników A/D i D/A metody Sigma Delta i HP poszedł ze swoim rozwiązaniem za mainsteam-owym ciosem !
Przetwarzanie A/D a potem D/A z filtracją i ponowne przetwarzanie A/D w mikrokontrolerze jest nieeleganckie ( i zbędne ), pogarsza dokładność ale nie ma żadnych ograniczeń realizacyjnych. Oczywiście lepiej byłoby gdyby mikrokontroller wbudowane miał cyfrowe filtry decymacyjne i akceptował wprost strumień bitów z przetwornika A/D Sigma Delta. Takie mikrokontrollery są jeszcze nowością !
Układ ma pasmo 200KHz, czas narastania 1.6us i toleruje zakłócenie o stromości 15KV/us.
Wadą tych układów jest ich wysoka cena ! Ale cena jest bardzo niska na tle konkurencyjnego rozwiązania z sensorami Halla ! Wiadomo - jak coś jest potrzebne a nie ma konkurencji to można doić klienta bez litości. Także spadek napięcia na rezystorze pomiarowym generuje moc strat ale jest to mniej niż 10% mocy strat w tranzystorach IGBT. Infineon te układy oraz precyzyjne rezystory pomiarowe umieścił w inteligentnym module trójfazowym IGBT.
Koszt opracowania programu dla servo może być znaczny. HP na początku lat dziewięćdziesiątych wypuścił oprogramowany mikrokontroller swojej konstrukcji pod nazwą HCTL-1100, General Purpose Motion Control ICs. Budowa na jego bazie prostego serwomechanizmu jest dość prosta. Odpada konstrukcja programu.
Obecnie można kupić oprogramowane mikrokontrollery do określonego celu. Są wielokrotnie droższe niż sam mikrokontroller. Nie ma możliwości odczytania programu ! Płaci się za każdy egzemplarz programu. Znaleziono więc sposób na ochronę własności intelektualnej.
HP był i jest liderem w optycznych sensorach incrementalnych. Są popularne, stosunkowo tanie ( jest konkurencja ) i łatwo dostępne. Użyte rozwiązania HP są chronione patentami.
Mikrokontrollery do zadań motion control mają z reguły wbudowany interface do współpracy z sensorami incrementalnymi i gotowe rozwiązanie jest prościutkie.
Zanim koncern HP wprowadził rodzine układów HCPL-7800 izolowany pomiar prądu fazowego w inverterach dokonywany był najczęściej sensorami Halla.
Na zdjęciu płyty mocy modułu PM6-600 Kuka zawierającej 6 inverterów widać 12 sensorów CSNA111 ( The CSNA111 is a closed loop linear Current Sensor ) koncernu Honeywell.
Zatem mierzone są prądy tylko dwóch faz każdego invertera co jest wystarczające w układzie trójfazowym bez przewodu zerowego jako że suma trzech prądów faz jest zerowa.
Z powodów które będą dalej objaśnione potrzebny jest dość dokładny pomiar prądów. Sensor Halla nie jest wystarczająco liniowy i stabilny. W układzie z nadążnym sprzężeniem zwrotnym w szczelinie rdzenia pierścieniowego umieszczony jest sensor Halla a na rdzeniu nawinięte jest 1000 zwojowe ( dla CSNA111) uzwojenie zasilane wzmacniaczem operacyjnym. Jeśli jest jeden zwój prądowy to przekładnia wynosi 1000 razy.
Wzmacniacz sterowany sensorem Halla podaje do uzwojenia prąd mający sprowadzić amperozwoje prądów obu uzwojeń transformatora i natęzenie pola magnetycznego w szczelinie rdzenia do zera.
Wewnętrzna budowa sensora jest prosta. Pasmo sensora CSNA wynosi 150kHz a czas narastania odpowiedzi 0.5us.
Sensor CSNA111 jest nadal oferowany i łatwo można go kupić - mouser.com oferuje go w detalicznej cenie 34.2 Euro zaś farnell.com za £22.98. Podobnie inni dostawcy. Strasznie drogo !
Ale szwajcarska firma www.lem.com specjalizująca się w sensorach prądu z efektem Halla jest jeszcze droższa niz potężny Honeywell.
Koncern HP w obszarze inverterów do servo i "motion control" upatrzył sobie kiedyś lukratywną nisze. Przykład tego koncernu pokazuje jak niesamowicie ważna jest ze strony kierownictwa umiejętność przewidzenia rozwoju sytuacji i postawienia na właściwego konia aby zawsze być przynajmniej o krok przed konkurencją. Z małego rynku zrobił się duży rynek !
W inverterze dla servodrive konieczny jest pomiar prądów fazowych. W 1994 roku HP zaproponował rodzinę nowoczesnych układów HCPL-7800 do izolowanego pomiaru prądu fazowego inverterów PWM. Spadek napięcia do +/-200mV na rezystorze mocy przez który płynie wyjściowy prąd fazowy podany jest do układu rodziny HCPL-7800. Wykonany w technologii CMOS z dodatkowym transoptorem odpornym na potężne zakłocenia, układ zawiera po stronie pomiarowej modulator Sigma Delta drugiego rzędu ( czyli przetwornik A/D ) taktowany wbudowanym zegarem ca 20 Mhz. Strumień bitów przetworzony kodem kanałowym jest przesłany szybkim transoptorem do strony izolowanej z mikrokontrollerem ( i przetwornikiem A/D ) i tam zdekodowany i poddany trywialnemu przetworzeniu D/A i prostej filtracji dolnoprzepustowej.
Przełom lat 80/90 przyniósł wysp przetworników A/D i D/A metody Sigma Delta i HP poszedł ze swoim rozwiązaniem za mainsteam-owym ciosem !
Przetwarzanie A/D a potem D/A z filtracją i ponowne przetwarzanie A/D w mikrokontrolerze jest nieeleganckie ( i zbędne ), pogarsza dokładność ale nie ma żadnych ograniczeń realizacyjnych. Oczywiście lepiej byłoby gdyby mikrokontroller wbudowane miał cyfrowe filtry decymacyjne i akceptował wprost strumień bitów z przetwornika A/D Sigma Delta. Takie mikrokontrollery są jeszcze nowością !
Układ ma pasmo 200KHz, czas narastania 1.6us i toleruje zakłócenie o stromości 15KV/us.
Wadą tych układów jest ich wysoka cena ! Ale cena jest bardzo niska na tle konkurencyjnego rozwiązania z sensorami Halla ! Wiadomo - jak coś jest potrzebne a nie ma konkurencji to można doić klienta bez litości. Także spadek napięcia na rezystorze pomiarowym generuje moc strat ale jest to mniej niż 10% mocy strat w tranzystorach IGBT. Infineon te układy oraz precyzyjne rezystory pomiarowe umieścił w inteligentnym module trójfazowym IGBT.
Koszt opracowania programu dla servo może być znaczny. HP na początku lat dziewięćdziesiątych wypuścił oprogramowany mikrokontroller swojej konstrukcji pod nazwą HCTL-1100, General Purpose Motion Control ICs. Budowa na jego bazie prostego serwomechanizmu jest dość prosta. Odpada konstrukcja programu.
Obecnie można kupić oprogramowane mikrokontrollery do określonego celu. Są wielokrotnie droższe niż sam mikrokontroller. Nie ma możliwości odczytania programu ! Płaci się za każdy egzemplarz programu. Znaleziono więc sposób na ochronę własności intelektualnej.
HP był i jest liderem w optycznych sensorach incrementalnych. Są popularne, stosunkowo tanie ( jest konkurencja ) i łatwo dostępne. Użyte rozwiązania HP są chronione patentami.
Mikrokontrollery do zadań motion control mają z reguły wbudowany interface do współpracy z sensorami incrementalnymi i gotowe rozwiązanie jest prościutkie.
Zanim koncern HP wprowadził rodzine układów HCPL-7800 izolowany pomiar prądu fazowego w inverterach dokonywany był najczęściej sensorami Halla.
Na zdjęciu płyty mocy modułu PM6-600 Kuka zawierającej 6 inverterów widać 12 sensorów CSNA111 ( The CSNA111 is a closed loop linear Current Sensor ) koncernu Honeywell.
Zatem mierzone są prądy tylko dwóch faz każdego invertera co jest wystarczające w układzie trójfazowym bez przewodu zerowego jako że suma trzech prądów faz jest zerowa.
Z powodów które będą dalej objaśnione potrzebny jest dość dokładny pomiar prądów. Sensor Halla nie jest wystarczająco liniowy i stabilny. W układzie z nadążnym sprzężeniem zwrotnym w szczelinie rdzenia pierścieniowego umieszczony jest sensor Halla a na rdzeniu nawinięte jest 1000 zwojowe ( dla CSNA111) uzwojenie zasilane wzmacniaczem operacyjnym. Jeśli jest jeden zwój prądowy to przekładnia wynosi 1000 razy.
Wzmacniacz sterowany sensorem Halla podaje do uzwojenia prąd mający sprowadzić amperozwoje prądów obu uzwojeń transformatora i natęzenie pola magnetycznego w szczelinie rdzenia do zera.
Wewnętrzna budowa sensora jest prosta. Pasmo sensora CSNA wynosi 150kHz a czas narastania odpowiedzi 0.5us.
Sensor CSNA111 jest nadal oferowany i łatwo można go kupić - mouser.com oferuje go w detalicznej cenie 34.2 Euro zaś farnell.com za £22.98. Podobnie inni dostawcy. Strasznie drogo !
Ale szwajcarska firma www.lem.com specjalizująca się w sensorach prądu z efektem Halla jest jeszcze droższa niz potężny Honeywell.
Roboty i wnioski dla nas 32
Roboty i wnioski dla nas 32
Koniem roboczym współczesnej energoelektroniki są tranzystory IGBT ale przyszłość może ( ale nie musi ) należeć do tranzystorów Mosfet SiC. Zakres mocy inverterów sięga już kilkudziesięciu megawatów. Gwałtownie popularyzują się invertery mocy kilkuset kilowatów w samochodach elektrycznych i hybrydowych.
W inverterach tranzystory są najczęściej wspólnie obudowane w moduł mostka trójfazowego, czasem z dodatkowym tranzystorem do załączania rezystora "hamowania". Droższe moduły mogą mieć wbudowane izolowane drivery bramek tranzystorów i izolowane sensory do pomiaru prądów fazowych.
Zależy nam na minimalizacji strat dynamicznych tranzystorów przełączanych sygnałami PWM tak aby radiator miał rozsądny wymiar a tranzystory rozsądną maksymalną temperaturę. Straty dynamiczne tranzystorów IGBT rosną wraz z temperaturą co jest kolejnym argumentem za ograniczeniem strat. Niezawodność tranzystorów spada dwukrotnie przy wzroście temperatury o ca 7C. W samochodowych inverterach stosuje się wymyślne, zaawansowane radiatory wypełnione cieczą.
W każdym półmostku załączane tranzystory mogą powodować poprzez pojemność Millera Cgc drugiego tranzystora chwilowy skok napięcia na bramce i niechciane chwilowe załączenie tranzystora powodujące istotny wzrost mocy strat szczególnie przy wysokich temperaturach tranzystora. Rysunki za OnSemi AN50-73.
Aby zjawisko to wyeliminowac lub zminimalizować stosuje się dla tranzystorów IGBT na prad <100A asymetryczne rezystory Ron i Roff i asymetryczne prądy załączające i wyłączające ( utrzymujące w wyłączeniu ) bramkę tranzystora. Obwód bramkowy ma niechcianą ( należy ją minimalizować) szkodliwą indukcyjność połączeń. Rezystor Roff wybieramy najmniejszy, który daje lekko oscylacyjny przebieg na bramce tranzystora przy wyłączaniu. Rezystor Ron ma kilkukrotnie większą wartość taką aby nie następowało szkodliwe chwilowe niechciane zakłóceniowe załączanie tranzystora.
W przypadku większych tranzystorów IGBT stosuje się do wyłączania i utrzymywania stanu tranzystora wyłączonego dodatkowe napięcie ujemne co niestety komplikuje i podraża driver.
Koncern Avago pierwszy zastosował ideę utrzymywania wyłączenia tranzystora dodatkowym kluczem drivera.
Jak powiedziano minimalna opornośś Roff wynika z konieczności uzyskania mało oscylacyjnego przebiegu na bramce przy wyłączaniu. Dodatkowy tranzystor Vclamp o małej oporności Rdson przy wyłączaniu tranzystora IGBT załącza się dopiero gdy napiecie na bramce spadnie poniżej 2.5V. Oczywiście przebieg napięcia na bramce przy załączonym tranzystorze jest słabo tłumiony i dlatego załącza się go dopiero gdy napięcie już mocno spadło. Tranzystor Vclamp jednak mocno ogranicza niechciany impuls napięcia na bramce spowodowany załączeniem drugiego tranzystora półmostka. Jak widać z oscylogramów z Noty Aplikacyjnej bez klucza Vclamp szpilka napięcia na bramce tranzystora IGBT miała szczyt 5.08V a z tranzystorem Vclamp tylko 1.68V. W praktyce sytuacja nie jest tak różowa ale istotnie rozwiązanie działa.
Niemniej duże tranzystory IGBT nadal steruje się do wyłączenia i jego utrzymania napięciem ujemnym.
Zjawisko szkodliwego chwilowego załączania tranzystorów Mosfet i IGBT jest znane od dawna. W artykule "Assessment of off-state negative gate voltage requirements for IGBTs", IEEE Transactions on Power Electronics, Volume 13, Issue 3, podano wykresy strat mocy w tranzystorach IGBT z niechcianego zakłóceniowego załączania dla różnych konfiguracji drivera bramki.
Przebiegi napięć Uge tranzystorów w nieobciążonym inverterze pokazują czy nie zachodzi pasożytnicze zakłóceniowe załączanie.
W zasilających silniki inverterach PWM stosuje się izolowane lub nie izolowane drivery tranzystorów IGBT mostka trójfazowego.
Stosuje się także izolowany lub nie izolowany pomiar pradu faz silnika.
Rozwiązanie bez izolacji jest stosowne przy małej i co najwyżej średniej mocy invertera. Izolowane drivery oraz izolowane sensory do pomiaru pradów są drogie lub bardzo drogie i należy tym elementom poświęcić chwile uwagi.
Koncern Hewlett Packard był od dawna ( półprzewodniki zaczął produkować w 1961 roku ) niszowym producentem zaawansowanych układów scalonych. Wyłącznie do własnych komputerów koncern produkował nawet udane własnego projektu procesory.
W katalogu HP na 1977 roku znajdują się zestawy "Fiber optic link" składające się z nadajnika i odbiornika do montażu na PCB oraz swiatłowodu o szybkości transmisji do 10 Mbit/s. HP i jego następcy są w dziedzinie komercyjnej transmisji optycznej sygnałów liderami do dziś dnia. Nadajniki i odbiorniki oferowano też osobno. Oferowano transoptory 6N135 i 6N136 o szybkości pracy 1 Mbit/s oraz transoptory 6N137 o szybkości 10Mbit/s. Tolerowały one zakłocenie o szybkości narastania 1000V/us. Ta tolerancja była wystarczająca tylko przy sterowaniu średnionapięciowych inverterów wykonanych z tranzystorów Darlingtona ale... innych wówczas nie było. Niedługo w transoptorach 6N135, 6N136 dodano ekran fotodiody odbiorczej a transoptory nazwano HCPL-4502 i HCPL-4503. Tolerancja zakłócenia wzrosła do 15kV/us.
Mimo upływu 40 lat ( w mikroelektronice to wieczność ! ) wszystkie te transoptory są przez drugich producentów oferowane do dziś dnia. Transoptory te nie są zdolne wprost sterować żadnych tranzystorów mocy toteż drivery bazujące na nich używały dodatkowo elementów dyskretnych lub scalonych buforów-driverów mocy.
W module PM6-600 Servo Controller zawierającym 6 inverterów dla robotów Kuka KRC1, karta INZ52/X ( jest ich 6 w module ) zawiera 6 driverów tranzystorów IGBT dla jednego invertera. W karcie INZ52/2 ( produkcja 1998 ) użyto transoptorów HCPL-4503 ( zwrotna informacja przechodzi transoptorem SFH615 ), dalej prosty układ logiczny HCF40107 i drivery bramek UC3705. Każdy driver ma izolowany zasilacz z podwójnym prostownikiem. Stąd 6 transformatorków ferrytowych nieobudowanych i 12 kondensatorów elektrolitycznych prostowników.
W miare rozwoju rynku maszyn CNC oraz robotów koncern HP wypuścił transoptory rodziny HCPL-3000 do bezpośredniego sterowania baz tranzystorów Darlingtona co upraszczało konstrukcja invertera.
Prawdziwą rewelacją dla energoelektroniki okazały się dopiero tranzystory IGBT. Hewlett Packard widząc nisze szybko wypuścił odpowiednie transoptory-drivery rodziny HCPL-3100.
Nowszy moduł INZ52-6 używa transoptorow-driverów HCPL-3160 dostarczających prąd bramki 2A co wystarcza dla tranzystorów IGBT prądu do 150A. Układ ma układ ochrony nadprądowej ( wyjście tranzystora IGBT z nasycenia lub nie wejscie do nasycenia ) i monitoring błędów. Zwróćmy uwagę że im więcej układow jest zaanagażowanych w ochrone tranzystora tym mniejsza jest pewnośc tej ochrony. W konstrukcji modułu użyto oprócz układów HCPL-3160 jeszcze 11 sztuk prostych układow logicznych rodziny CMOS 45XX. Sześć transformatorków do zasilania driverów bramek iGBT jest dla elegancji obudowane.
Gdy chcemy sterować większe tranzystory IGBT musimy dodać do układu HCPL-3160 ( nowszy i ulepszony to ACPL-332J, A to Avago czy następca HP ) komplementarny wtórnik emiterowy choćby na popularnych, tanich, bipolarnych tranzystorach rodziny D44 i D45 ("The devices are also well−suited for drivers for high power switching circuits.") lub odpowiednikach. Uzyskamy wtedy prąd bramki rzędu 10A. Jest on wystarczający do sterowania potężnych wysokonapięciowch tranzystorów IGBT modułu dla silników lokomotywy elektrycznej czy innych potężnych zastosowań.
NB. Moduły IGBT wielkiej mocy są duże, ciężkie i drogie. Już pojedynczy nowy tranzystor Infineon FZ1500R33HE3, 4500V/1500A, waży 1200 gram.
Optoizolowany driver HCPL-3160 ( następcą HP jest Avago ) przy przemysłowym zakupie kosztuje około 3 dolarów czyli tyle ile niezły 32 mikrokontroller !
Cena detaliczna drivera w TME wynosi obecnie 30.38 złotego plus VAT.
W inverterze 32 bitowy mikrokontroller jest jeden a driverów jest conajmniej 6. Drivery są zatem relatywnie drogie ( przy małych i średnich mocach inverterach ) i trzeba się nad tematem dobrze zastanowić.
Koniem roboczym współczesnej energoelektroniki są tranzystory IGBT ale przyszłość może ( ale nie musi ) należeć do tranzystorów Mosfet SiC. Zakres mocy inverterów sięga już kilkudziesięciu megawatów. Gwałtownie popularyzują się invertery mocy kilkuset kilowatów w samochodach elektrycznych i hybrydowych.
W inverterach tranzystory są najczęściej wspólnie obudowane w moduł mostka trójfazowego, czasem z dodatkowym tranzystorem do załączania rezystora "hamowania". Droższe moduły mogą mieć wbudowane izolowane drivery bramek tranzystorów i izolowane sensory do pomiaru prądów fazowych.
Zależy nam na minimalizacji strat dynamicznych tranzystorów przełączanych sygnałami PWM tak aby radiator miał rozsądny wymiar a tranzystory rozsądną maksymalną temperaturę. Straty dynamiczne tranzystorów IGBT rosną wraz z temperaturą co jest kolejnym argumentem za ograniczeniem strat. Niezawodność tranzystorów spada dwukrotnie przy wzroście temperatury o ca 7C. W samochodowych inverterach stosuje się wymyślne, zaawansowane radiatory wypełnione cieczą.
W każdym półmostku załączane tranzystory mogą powodować poprzez pojemność Millera Cgc drugiego tranzystora chwilowy skok napięcia na bramce i niechciane chwilowe załączenie tranzystora powodujące istotny wzrost mocy strat szczególnie przy wysokich temperaturach tranzystora. Rysunki za OnSemi AN50-73.
Aby zjawisko to wyeliminowac lub zminimalizować stosuje się dla tranzystorów IGBT na prad <100A asymetryczne rezystory Ron i Roff i asymetryczne prądy załączające i wyłączające ( utrzymujące w wyłączeniu ) bramkę tranzystora. Obwód bramkowy ma niechcianą ( należy ją minimalizować) szkodliwą indukcyjność połączeń. Rezystor Roff wybieramy najmniejszy, który daje lekko oscylacyjny przebieg na bramce tranzystora przy wyłączaniu. Rezystor Ron ma kilkukrotnie większą wartość taką aby nie następowało szkodliwe chwilowe niechciane zakłóceniowe załączanie tranzystora.
W przypadku większych tranzystorów IGBT stosuje się do wyłączania i utrzymywania stanu tranzystora wyłączonego dodatkowe napięcie ujemne co niestety komplikuje i podraża driver.
Koncern Avago pierwszy zastosował ideę utrzymywania wyłączenia tranzystora dodatkowym kluczem drivera.
Jak powiedziano minimalna opornośś Roff wynika z konieczności uzyskania mało oscylacyjnego przebiegu na bramce przy wyłączaniu. Dodatkowy tranzystor Vclamp o małej oporności Rdson przy wyłączaniu tranzystora IGBT załącza się dopiero gdy napiecie na bramce spadnie poniżej 2.5V. Oczywiście przebieg napięcia na bramce przy załączonym tranzystorze jest słabo tłumiony i dlatego załącza się go dopiero gdy napięcie już mocno spadło. Tranzystor Vclamp jednak mocno ogranicza niechciany impuls napięcia na bramce spowodowany załączeniem drugiego tranzystora półmostka. Jak widać z oscylogramów z Noty Aplikacyjnej bez klucza Vclamp szpilka napięcia na bramce tranzystora IGBT miała szczyt 5.08V a z tranzystorem Vclamp tylko 1.68V. W praktyce sytuacja nie jest tak różowa ale istotnie rozwiązanie działa.
Niemniej duże tranzystory IGBT nadal steruje się do wyłączenia i jego utrzymania napięciem ujemnym.
Zjawisko szkodliwego chwilowego załączania tranzystorów Mosfet i IGBT jest znane od dawna. W artykule "Assessment of off-state negative gate voltage requirements for IGBTs", IEEE Transactions on Power Electronics, Volume 13, Issue 3, podano wykresy strat mocy w tranzystorach IGBT z niechcianego zakłóceniowego załączania dla różnych konfiguracji drivera bramki.
Przebiegi napięć Uge tranzystorów w nieobciążonym inverterze pokazują czy nie zachodzi pasożytnicze zakłóceniowe załączanie.
W zasilających silniki inverterach PWM stosuje się izolowane lub nie izolowane drivery tranzystorów IGBT mostka trójfazowego.
Stosuje się także izolowany lub nie izolowany pomiar pradu faz silnika.
Rozwiązanie bez izolacji jest stosowne przy małej i co najwyżej średniej mocy invertera. Izolowane drivery oraz izolowane sensory do pomiaru pradów są drogie lub bardzo drogie i należy tym elementom poświęcić chwile uwagi.
Koncern Hewlett Packard był od dawna ( półprzewodniki zaczął produkować w 1961 roku ) niszowym producentem zaawansowanych układów scalonych. Wyłącznie do własnych komputerów koncern produkował nawet udane własnego projektu procesory.
W katalogu HP na 1977 roku znajdują się zestawy "Fiber optic link" składające się z nadajnika i odbiornika do montażu na PCB oraz swiatłowodu o szybkości transmisji do 10 Mbit/s. HP i jego następcy są w dziedzinie komercyjnej transmisji optycznej sygnałów liderami do dziś dnia. Nadajniki i odbiorniki oferowano też osobno. Oferowano transoptory 6N135 i 6N136 o szybkości pracy 1 Mbit/s oraz transoptory 6N137 o szybkości 10Mbit/s. Tolerowały one zakłocenie o szybkości narastania 1000V/us. Ta tolerancja była wystarczająca tylko przy sterowaniu średnionapięciowych inverterów wykonanych z tranzystorów Darlingtona ale... innych wówczas nie było. Niedługo w transoptorach 6N135, 6N136 dodano ekran fotodiody odbiorczej a transoptory nazwano HCPL-4502 i HCPL-4503. Tolerancja zakłócenia wzrosła do 15kV/us.
Mimo upływu 40 lat ( w mikroelektronice to wieczność ! ) wszystkie te transoptory są przez drugich producentów oferowane do dziś dnia. Transoptory te nie są zdolne wprost sterować żadnych tranzystorów mocy toteż drivery bazujące na nich używały dodatkowo elementów dyskretnych lub scalonych buforów-driverów mocy.
W module PM6-600 Servo Controller zawierającym 6 inverterów dla robotów Kuka KRC1, karta INZ52/X ( jest ich 6 w module ) zawiera 6 driverów tranzystorów IGBT dla jednego invertera. W karcie INZ52/2 ( produkcja 1998 ) użyto transoptorów HCPL-4503 ( zwrotna informacja przechodzi transoptorem SFH615 ), dalej prosty układ logiczny HCF40107 i drivery bramek UC3705. Każdy driver ma izolowany zasilacz z podwójnym prostownikiem. Stąd 6 transformatorków ferrytowych nieobudowanych i 12 kondensatorów elektrolitycznych prostowników.
W miare rozwoju rynku maszyn CNC oraz robotów koncern HP wypuścił transoptory rodziny HCPL-3000 do bezpośredniego sterowania baz tranzystorów Darlingtona co upraszczało konstrukcja invertera.
Prawdziwą rewelacją dla energoelektroniki okazały się dopiero tranzystory IGBT. Hewlett Packard widząc nisze szybko wypuścił odpowiednie transoptory-drivery rodziny HCPL-3100.
Nowszy moduł INZ52-6 używa transoptorow-driverów HCPL-3160 dostarczających prąd bramki 2A co wystarcza dla tranzystorów IGBT prądu do 150A. Układ ma układ ochrony nadprądowej ( wyjście tranzystora IGBT z nasycenia lub nie wejscie do nasycenia ) i monitoring błędów. Zwróćmy uwagę że im więcej układow jest zaanagażowanych w ochrone tranzystora tym mniejsza jest pewnośc tej ochrony. W konstrukcji modułu użyto oprócz układów HCPL-3160 jeszcze 11 sztuk prostych układow logicznych rodziny CMOS 45XX. Sześć transformatorków do zasilania driverów bramek iGBT jest dla elegancji obudowane.
Gdy chcemy sterować większe tranzystory IGBT musimy dodać do układu HCPL-3160 ( nowszy i ulepszony to ACPL-332J, A to Avago czy następca HP ) komplementarny wtórnik emiterowy choćby na popularnych, tanich, bipolarnych tranzystorach rodziny D44 i D45 ("The devices are also well−suited for drivers for high power switching circuits.") lub odpowiednikach. Uzyskamy wtedy prąd bramki rzędu 10A. Jest on wystarczający do sterowania potężnych wysokonapięciowch tranzystorów IGBT modułu dla silników lokomotywy elektrycznej czy innych potężnych zastosowań.
NB. Moduły IGBT wielkiej mocy są duże, ciężkie i drogie. Już pojedynczy nowy tranzystor Infineon FZ1500R33HE3, 4500V/1500A, waży 1200 gram.
Optoizolowany driver HCPL-3160 ( następcą HP jest Avago ) przy przemysłowym zakupie kosztuje około 3 dolarów czyli tyle ile niezły 32 mikrokontroller !
Cena detaliczna drivera w TME wynosi obecnie 30.38 złotego plus VAT.
W inverterze 32 bitowy mikrokontroller jest jeden a driverów jest conajmniej 6. Drivery są zatem relatywnie drogie ( przy małych i średnich mocach inverterach ) i trzeba się nad tematem dobrze zastanowić.
środa, 16 sierpnia 2017
Reparacje wojenne 4
Reparacje wojenne 4
1. Uchwała rządu PRL z 1953 roku o zrzeczeniu się reparacji wojennych od NRD NIE została zarejestrowane w ONZ i nie ma żadnego znaczenia na gruncie prawa międzynarodowego. Zdjęcia za Kamil Zaradkiewicz
2. Zarejestrowane jest skierowane do ONZ ( Dokument E/CN 4/1010 ) twarde oświadczenie rządu PRL z 27 września 1969 roku w sprawie odszkodowań od Niemiec
3. Niemcy zapłacili reparacje wojenne 11 krajom na podstawie dwustronnych umów. Polsce nic nie zapłacili pod pretekstem braku zawartego traktatu pokojowego
4. Ciekawe jest to, że przeciwnicy reparacji wojennych od Niemiec to najczęściej byli TW po stypendiach na zachodzie. Czyżby już wtedy ich zdemaskowano i przewerbowano i opłacano ?
5. Nie podano dotąd ani jednego argumentu faktycznego i prawnego za tym że reparacje się nie należą !
6. W III RP są całe dywizje adwokatów interesów Niemiec ! Ciekawe czy wszyscy oni mają zarejestrowaną działalność adwokacką ?
1. Uchwała rządu PRL z 1953 roku o zrzeczeniu się reparacji wojennych od NRD NIE została zarejestrowane w ONZ i nie ma żadnego znaczenia na gruncie prawa międzynarodowego. Zdjęcia za Kamil Zaradkiewicz
2. Zarejestrowane jest skierowane do ONZ ( Dokument E/CN 4/1010 ) twarde oświadczenie rządu PRL z 27 września 1969 roku w sprawie odszkodowań od Niemiec
3. Niemcy zapłacili reparacje wojenne 11 krajom na podstawie dwustronnych umów. Polsce nic nie zapłacili pod pretekstem braku zawartego traktatu pokojowego
4. Ciekawe jest to, że przeciwnicy reparacji wojennych od Niemiec to najczęściej byli TW po stypendiach na zachodzie. Czyżby już wtedy ich zdemaskowano i przewerbowano i opłacano ?
5. Nie podano dotąd ani jednego argumentu faktycznego i prawnego za tym że reparacje się nie należą !
6. W III RP są całe dywizje adwokatów interesów Niemiec ! Ciekawe czy wszyscy oni mają zarejestrowaną działalność adwokacką ?
Roboty i wnioski dla nas 31
Roboty i wnioski dla nas 31
Już wcześniej podano typowe zastosowania robotów przemysłowych. Wydajność użytej w automatycznej linii produkcyjnej sterowanej komputerowo maszyny CNC czy robota nie powinna mocno limitować wydajności całej linii. Dla najlepszej ekonomii maksymalna wydajność wszystkich maszyn powinna być podobna. Maszyna CNC z magazynem wymienianych automatycznie narzędzi może wykonać spory zakres czynności.
Wydajność maszyny CNC i robota zależy od maksymalnego przyśpieszenia i prędkości poruszania organów ruchomych oraz przenoszonych mas. Wymagana moc servonapędów wynika z wymaganych przyśpieszeń, prędkości i udźwigu robota oraz poruszanych mas.
Przekładnia pomiędzy wirnikiem silnika servonapędu a poruszanym ramieniem robota jest dość duża i moment bezwładności silnika ma duży udział w całej poruszanej "bezwładności". Moment bezwładności silnika rośnie wraz z jego masą i znaczna cześć mocy silnika porusza tylko sam rotor ( także wbudowany hamulec i sensor ) silnika ! Stąd idea stosowania jak najmniejszego silnika napędu i jego dynamiczne forsowanie. Jest ono dopuszczalne jako że dynamiczne - forsowne ruchy zajmują małą część czasu pracy silnika. Forsowanie servonapędu musi być bardzo ostrożne i pilnowane ( obecnie programowo i sprzętowo ) jako ze silnik można szybko uszkodzić cieplnie.
Na wykresie pokazano dopuszczalne granice pracy przykładowego synchronicznego servosilnika firmy Siemens. Według norm S1 oznacza prace ciągła z określonym - podanym przyrostem temperatury zaś S3 prace przerywaną z podanym wypełnieniem. Krzywe a,b,c pokazują graniczne chwilowe zdolności silnika i trzech różnych typów inverterów zasilających silnik przy określonym napięciu zasilania sieciowego. Poniżej zdjęcie rotora silnika ( widoczne magnesy ) z hamulcem.
Obecnie dominują w robotyce silniki synchroniczne z magnesami z ziem rzadkich. Mają mniejszy moment bezwładności niż silniki indukcyjne. Mają także lepszą sprawność niż silniki indukcyjne. Poważną wadą silnika indukcyjnego jest konieczność utrzymywania namagnesowania rotora także gdy silnik nie rozwija momentu napędowego ale musi pozostać w gotowości do akcji z namagnesowanym rotorem. Przez inverter i silnik płynie wtedy prąd generujący straty mocy.
Silnik indukcyjny jest znacznie tańszy od silnika synchronicznego ale technologia magnesów z ziem rzadkich dalej czyni postępy i możliwy jest spadek ceny silników synchronicznych z magnesami stałymi. Niełatwe zadanie wyboru silnika synchronicznego z magnesami z ziem rzadkich bądź indukcyjnego mają konstruktorzy samochodów elektrycznych i hybrydowych.
"Silnik" użyty w robocie czy maszynie CNC ma zintegrowany hamulec elektryczny i sensor położenia. Oczywiście zwiększają one moment bezwładności ale są absolutnie systemowo niezbędne.
Technologia rozwija się ewolucyjnie. Znakomitych źródłem konkretnej, bezcennej wiedzy są wewnętrzne opracowania wiodących koncernów świata.
W opublikowanym właśnie rankingu szanghajskim (ARWU) czyli liście 500 najlepszych uczelni świata, Uniwersytet Warszawski wrócił do czwartej setki a Uniwersytet Jagielloński znalazł się w piątej setce. Są w rankingu tylko dwie polskie uczelnie ! Po raz 14 z rzędu najlepszą uczelnią świata został amerykański Harvard, dalej Stanford i Cambridge. Co ciekawe są to prywatne uczelnie !
Od ponad dwóch wieków osiągnięć cywilizacyjnych dostarcza nam kapitalizm. Słowo kapitalizm bynajmniej nie pochodzi od angielskiego „Capital”, czy niemieckiego „Kapital” tylko od łacińskiego „caput/capita” czyli „głowa/głowy”.
Już wcześniej podano typowe zastosowania robotów przemysłowych. Wydajność użytej w automatycznej linii produkcyjnej sterowanej komputerowo maszyny CNC czy robota nie powinna mocno limitować wydajności całej linii. Dla najlepszej ekonomii maksymalna wydajność wszystkich maszyn powinna być podobna. Maszyna CNC z magazynem wymienianych automatycznie narzędzi może wykonać spory zakres czynności.
Wydajność maszyny CNC i robota zależy od maksymalnego przyśpieszenia i prędkości poruszania organów ruchomych oraz przenoszonych mas. Wymagana moc servonapędów wynika z wymaganych przyśpieszeń, prędkości i udźwigu robota oraz poruszanych mas.
Przekładnia pomiędzy wirnikiem silnika servonapędu a poruszanym ramieniem robota jest dość duża i moment bezwładności silnika ma duży udział w całej poruszanej "bezwładności". Moment bezwładności silnika rośnie wraz z jego masą i znaczna cześć mocy silnika porusza tylko sam rotor ( także wbudowany hamulec i sensor ) silnika ! Stąd idea stosowania jak najmniejszego silnika napędu i jego dynamiczne forsowanie. Jest ono dopuszczalne jako że dynamiczne - forsowne ruchy zajmują małą część czasu pracy silnika. Forsowanie servonapędu musi być bardzo ostrożne i pilnowane ( obecnie programowo i sprzętowo ) jako ze silnik można szybko uszkodzić cieplnie.
Na wykresie pokazano dopuszczalne granice pracy przykładowego synchronicznego servosilnika firmy Siemens. Według norm S1 oznacza prace ciągła z określonym - podanym przyrostem temperatury zaś S3 prace przerywaną z podanym wypełnieniem. Krzywe a,b,c pokazują graniczne chwilowe zdolności silnika i trzech różnych typów inverterów zasilających silnik przy określonym napięciu zasilania sieciowego. Poniżej zdjęcie rotora silnika ( widoczne magnesy ) z hamulcem.
Obecnie dominują w robotyce silniki synchroniczne z magnesami z ziem rzadkich. Mają mniejszy moment bezwładności niż silniki indukcyjne. Mają także lepszą sprawność niż silniki indukcyjne. Poważną wadą silnika indukcyjnego jest konieczność utrzymywania namagnesowania rotora także gdy silnik nie rozwija momentu napędowego ale musi pozostać w gotowości do akcji z namagnesowanym rotorem. Przez inverter i silnik płynie wtedy prąd generujący straty mocy.
Silnik indukcyjny jest znacznie tańszy od silnika synchronicznego ale technologia magnesów z ziem rzadkich dalej czyni postępy i możliwy jest spadek ceny silników synchronicznych z magnesami stałymi. Niełatwe zadanie wyboru silnika synchronicznego z magnesami z ziem rzadkich bądź indukcyjnego mają konstruktorzy samochodów elektrycznych i hybrydowych.
"Silnik" użyty w robocie czy maszynie CNC ma zintegrowany hamulec elektryczny i sensor położenia. Oczywiście zwiększają one moment bezwładności ale są absolutnie systemowo niezbędne.
Technologia rozwija się ewolucyjnie. Znakomitych źródłem konkretnej, bezcennej wiedzy są wewnętrzne opracowania wiodących koncernów świata.
W opublikowanym właśnie rankingu szanghajskim (ARWU) czyli liście 500 najlepszych uczelni świata, Uniwersytet Warszawski wrócił do czwartej setki a Uniwersytet Jagielloński znalazł się w piątej setce. Są w rankingu tylko dwie polskie uczelnie ! Po raz 14 z rzędu najlepszą uczelnią świata został amerykański Harvard, dalej Stanford i Cambridge. Co ciekawe są to prywatne uczelnie !
Od ponad dwóch wieków osiągnięć cywilizacyjnych dostarcza nam kapitalizm. Słowo kapitalizm bynajmniej nie pochodzi od angielskiego „Capital”, czy niemieckiego „Kapital” tylko od łacińskiego „caput/capita” czyli „głowa/głowy”.
Reparacje wojenne 3
Reparacje wojenne 3
Powojenne granice Polski ustaliła Wielka Trójka przyznając Polsce część ziem po definitywnie zlikwidowanym zbrodniczym i militarystycznym państwie pruskim. Nowe ziemie były rekompensatą za utratę ziem zajętych przez ZSRR. Nie były nigdy rozumiane jako reparacja wojenna ze strony Niemiec !
Za: Rzeczpospolita: Stalinowskie granice, 10.03.2007
"W debacie dotyczącej wysiedleń (wypędzeń) Niemców zdumiewa pomijanie decyzji Stalina w sprawie granic i jego ekspansjonistycznej polityki. Jednocześnie niemieccy politycy, naukowcy i publicyści obarczają domniemany „polski nacjonalizm” odpowiedzialnością lub co najmniej współodpowiedzialnością za los ludności niemieckiej, która musiała opuścić swoje domy
Józef Stalin
W Rosyjskim Archiwum Państwowym w Moskwie znalazłem niedawno mapę Europy Środkowej z lata 1944 roku z przyszłymi granicami Polski nakreślonymi ręką Stalina. Jeśli dzisiejsza wschodnia granica pokrywa się z wytyczoną wtedy przez niego, to zachodnia już tylko częściowo. Latem 1944 r. Stalin przeprowadzał na mapie zachodnią granicę na zachód od Szczecina do rzeki Odry, dalej wzdłuż niej aż do miasteczka Oława za Wrocławiem i stamtąd wzdłuż rzeki Oławy na południe do czeskiej granicy. Tym samym Dolny Śląsk miał pozostać niemiecki, a Wrocław stałby się miastem podzielonym.
Granice polskie po 1945 r. wg Józefa Stalina
Mapa ta symbolizuje decydującą rolę Stalina w przesunięciu Polski na zachód. Co kierowało Stalinem, gdy rysował nowe granice Polski, decydując jednym pociągnięciem ołówka o losie milionów ludzi?
Pytanie to jest o tyle ważne, że owo przesunięcie, jego geneza, przebieg i skutki do dziś rozpalają emocje po obu stronach Odry, obciążające stosunki polsko-niemieckie. W debacie toczącej się poza Polską niezwykle istotne jest to, że rola Stalina w zmianie granic i wysiedleniach (wypędzeniach) jest nie tylko często pomijana, lecz nawet samą wzmiankę o niej traktuje się jako przejaw niechęci Polaków do rozliczenia się z własną przeszłością.
Dla Polski Szczecin, a może i Wrocław
Podczas konferencji w Teheranie w 1943 roku Churchill, Roosevelt i Stalin byli zgodni, że zagarnięte przez Sowietów jesienią 1939 roku polskie ziemie wschodnie staną się ich własnością. Jednocześnie postanowiono, że Polska otrzyma rekompensatę terytorialną kosztem Niemiec przez przesunięcie zachodnich granic do linii Odry. Pięć miesięcy później, 28 kwietnia 1944 roku, Stalin powiedział nastawionemu prosowiecko polskiemu księdzu z USA Stanisławowi Orlemańskiemu, iż „oświadczył wraz z Mołotowem (w Teheranie), że zachodnia granica Polski powinna przebiegać wzdłuż Odry, z niewielkimi odchyleniami na zachód, na korzyść Polski. Byłoby dobrze, gdyby do Polski przyłączony został Szczecin – znakomity port – oraz być może również Wrocław”.
26 lipca 1944 roku przedstawiciele PKWN, którzy mieli nominalnie sprawować władzę w Polsce, podpisali układ polsko-sowiecki regulujący kwestie sprawowania rządów w Polsce oraz polskiej granicy wschodniej. W tajnym protokole Stalin zobowiązał się do wspierania sprawy zachodniej granicy Polski, mającej przebiegać wzdłuż linii Odra – Nysa. W tym czasie Stalin najwidoczniej miał na myśli jeszcze Nysę Kłodzką.
9 października 1944 r. w rozmowie z Churchillem Stalin stwierdził: „Polsce muszą zostać oddane Prusy Wschodnie, Śląsk, a obszar wokół Królewca wraz z miastem weźmie Związek Sowiecki”. Churchill oświadczył, że uważa to za właściwe, sądzi jednak, że „niemiecka ludność na tych terenach winna zostać przesiedlona do Niemiec. Teraz bowiem będzie w Niemczech wystarczająco dużo miejsca, gdyż sprzymierzeni zabili około 8 milionów Niemców”. Stalin na tę propozycję skwapliwie przystał.
Cztery dni później, podczas rozmów Stalina, Churchilla i Mikołajczyka, poruszono sprawę udziału przedstawicieli rządu RP na emigracji oraz komunistów w nowym polskim rządzie oraz kwestię granic Polski. Mikołajczyk zapytał: „Czy mógłbym dowiedzieć się, co postanowiono w Teheranie w sprawie zachodnich granic Polski?. Mołotow? Wypowiedziano tam opinię, że linia Odry uznana jest za słuszną. (…) Churchill? Ja także wyraziłem zgodę. (…) Stalin? Chciałbym tylko oświadczyć, że wśród nas, u Rosjan, mówi się o przyznaniu Polsce nie tylko Gdańska, ale i Szczecina. Churchill wtrąca? Oczywiście! My (…) to podtrzymujemy. (…) Churchill? Rząd brytyjski także”.
Rokowania moskiewskie zakończyły się fiaskiem. Rząd polski nie chciał się bowiem zgodzić na zamianę ziem wschodnich na nabytki terytorialne na zachodzie bez zgody społeczeństwa wyrażonej w referendum względnie przyzwolenia ze strony parlamentu wyłonionego w wolnych wyborach. Ale Stalin nie brał w ogóle pod uwagę opinii polskiego rządu na emigracji. Obstawał przy linii na Odrze i Nysie. Co więcej, postanowił wytyczyć granicę na linii Nysy Łużyckiej.
Wzdłuż zachodniej Nysy
6 lutego 1945 r. podczas konferencji jałtańskiej Stalin zakomunikował Rooseveltowi i Churchillowi, że rząd sowiecki widzi „zachodnią granicę Polski wzdłuż linii Odra – Nysa. By uniknąć nieporozumień, trzeba zaznaczyć, że istnieją dwie rzeki o nazwie Nysa? pierwsza płynie bardziej na wschodzie, w okolicach Wrocławia, druga bardziej na zachodzie”.
Stalin uważał, że „zachodnia granica Polski przebiegać powinna wzdłuż tej zachodniej Nysy i prosi Roosevelta i Churchilla o wsparcie w tej sprawie”.
Zachodni alianci zmienili jednak zdanie w tej kwestii. Zdecydowanie podali w wątpliwość przesunięcie polskiej granicy zachodniej na linię Odry i Nysy Łużyckiej, żądając jednocześnie korzystnych dla Polski poprawek linii Ribbentrop – Mołotow na jej południowym odcinku. Chodziło o Lwów i Borysław wraz z zagłębiem naftowym. Natrafili jednak na twardy opór Stalina. Ostatecznie potwierdzili przebieg wschodniej granicy Polski wzdłuż zmodyfikowanej linii Ribbentrop – Mołotow (Białystok i Łomża znalazły się po stronie polskiej), odkładając kwestię granicy zachodniej do konferencji pokojowej.
Ale Stalin niewiele się przejmował opiniami zachodnich aliantów, stwarzając fakty dokonane zarówno w kwestii systemu politycznego w Polsce, jak i jej granic zachodnich. Wychodził ze słusznego założenia, że antyniemiecka koalicja nie rozpadnie się z powodu Polski.
Dziewięć dni po konferencji jałtańskiej, 20 lutego 1945 roku, Stalin jako przewodniczący Państwowego Komitetu Obrony rozkazem nr 7558 ustalił granice Polski na zachodzie i północy: „Aż do ostatecznego ustalenia zachodniej i północnej granicy Polski na przyszłej konferencji pokojowej zachodnia granica Polski przebiega na zachód od Świnoujścia aż do Odry, miasto Szczecin pozostaje po polskiej stronie, dalej wzdłuż Odry aż do ujścia zachodniej Nysy i tam wzdłuż zachodniej Nysy do granicy czechosłowackiej. Północna część Prus Wschodnich (…) wraz z miastem Królewiec pozostaje w granicach ZSRS, a wszystkie pozostałe części Prus Wschodnich wraz z okręgiem gdańskim przypadają Polsce”.
Podczas konferencji w Poczdamie zarówno Churchill, jak i Truman, nowy prezydent Stanów Zjednoczonych, nie tylko odrzucali granicę na Nysie Łużyckiej, lecz podali w wątpliwość również samą granicę na Odrze. Stalin był nieugięty i wytyczona przez niego granica została potwierdzona. Postanowione zostało również, względnie usankcjonowane, „regularne przesiedlenie niemieckiej części ludności” z tychże obszarów, a także z Czechosłowacji i Węgier.
Same korzyści dla Kremla
Przesunięcie Polski o około 200 kilometrów na zachód i następujące w związku z tym wysiedlenia (wypędzenia) polskiej i niemieckiej ludności było dziełem Stalina. Granice zostały wyznaczone przezeń samodzielnie, Niemców, Polaków, Ukraińców oraz Białorusinów wysiedlono (wypędzono) natomiast rękami polskich komunistów lub też organów władzy sowieckiej. Zachodni alianci początkowo przyklaskiwali tym pomysłom, wierząc naiwnie, że Stalin zadowoli się tym i zaakceptuje utworzenie niepodległej, niekomunistycznej Polski. Gdy jednak uświadomili sobie, że zamierza on zainstalować w Polsce posłuszny sobie reżim, próbowali częściowo podważyć powzięte wcześniej wspólne ustalenia dotyczące terytorialnych przesunięć.
Czym się kierował Stalin, wyznaczając zachodnie granice Polski właśnie wzdłuż linii na Odrze i Nysie Łużyckiej? Nie był przecież przyjaźnie nastawiony do Polski i Polaków. Wręcz przeciwnie, co dobitnie udowodnił, podpisując w 1940 roku decyzję o wymordowaniu polskich oficerów. Po 22 czerwca 1941 roku zaczął jednak również nienawidzić Niemcy i Niemców. Zapewne było to spowodowane w jakiejś części ostatecznym pogrzebaniem jego wcześniejszych nadziei na spełnienie przez Niemcy roli kluczowego ogniwa światowej rewolucji. Zadanie Niemcom klęski militarnej, podział pokonanego kraju, zniszczenie niemieckiego przemysłu i „odepchnięcie” niemieckiej strefy osiedleńczej na zachód należały od tej pory do wyznaczonych przez niego celów wojny.
Przesunięcie Polski na zachód przynosiło Stalinowi same korzyści, i to zarówno na krótką, jak i dłuższą metę. Stworzono miejsce dla polskiej ludności przesiedlonej z ziem wschodnich, które Stalin wcielił do sowieckiego imperium. Polacy zamieszkujący Kresy Wschodnie odznaczali się wyjątkowo wysokim stopniem narodowej świadomości oraz zdecydowanie antysowieckimi postawami. Również Niemcy mieszkający na swoich ziemiach wschodnich uchodzili za przesiąkniętych wyjątkowo mocno nacjonalizmem. Wraz z przesunięciem granic Polski na zachód i związanymi z tym przesiedleniami ludności Stalin osłabił za jednym zamachem zarówno polski, jak i niemiecki nacjonalizm, które postrzegał jako największych wrogów światowej rewolucji, a tym samym i Związku Sowieckiego.
Nie można pominąć również tego, że przesunięcie Polski na zachód uzależniło dodatkowo PRL od Związku Sowieckiego. Stał się on jedynym gwarantem granicy z Niemcami. Stalin zdołał w ten sposób związać ze sobą znaczącą część Polaków, rozbrajając ich pryncypialny antykomunizm.
Kim byli „polscy nacjonaliści”
Na tle tak dotyczących decyzji w sprawie granic Niemiec i Polski wielu źródeł i dokumentów od dawna dostępnych dla badaczy czy nawet już częściowo opublikowanych zdumiewa pomijanie Stalina wraz z jego ekspansjonistyczną polityką w debacie dotyczącej wysiedleń (wypędzeń) niemieckiej ludności z dawnych niemieckich ziem wschodnich. Tymczasem niemieccy politycy, naukowcy i publicyści czynią odpowiedzialnym lub co najmniej współodpowiedzialnym za tamte wydarzenia domniemany „polski nacjonalizm”.
Nie można zapominać, że zarówno Stalin, jak i niemieccy okupanci brutalnie prześladowali i faktycznych, i domniemanych nosicieli „polskiego nacjonalizmu”. Stalin również po wojnie kontynuował to dzieło, wysługując się przy tym rodzimymi komunistami. Ów rzekomy „polski nacjonalizm” nie miał w rzeczywistości żadnego wpływu ani na polityczny kształt powojennej Polski, ani też na granice tego państwa.
Tymczasem w dzisiejszej debacie, szczególnie na Zachodzie, polskimi nacjonalistami nazywa się nierzadko… polsko-sowieckich komunistów. Mianem tym określani są więc tak „zasłużeni” sowieccy komuniści, jak Władysław Gomułka, Bolesław Bierut czy Aleksander Zawadzki. W rzeczywistości byli oni członkami Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego, podobnie jak Jakub Berman czy Hilary Minc, którzy również zasłużyli się w „polonizacji” byłych ziem niemieckich. Natomiast Bierut i Gomułka przechodzili nawet w latach dwudziestych, jako sowieccy agenci i dywersanci, specjalistyczne przeszkolenia.
Bogdan Musiał
Dr hab. Bogdan Musiał, historyk zamieszkały w Niemczech, zajmuje się dziejami Polski, Niemiec, Białorusi w XX wieku, Związku Sowieckiego oraz Holokaustem. W tym roku ukaże się jego monografia o partyzantce sowieckiej w latach 1941-1944"
Powojenne granice Polski ustaliła Wielka Trójka przyznając Polsce część ziem po definitywnie zlikwidowanym zbrodniczym i militarystycznym państwie pruskim. Nowe ziemie były rekompensatą za utratę ziem zajętych przez ZSRR. Nie były nigdy rozumiane jako reparacja wojenna ze strony Niemiec !
Za: Rzeczpospolita: Stalinowskie granice, 10.03.2007
"W debacie dotyczącej wysiedleń (wypędzeń) Niemców zdumiewa pomijanie decyzji Stalina w sprawie granic i jego ekspansjonistycznej polityki. Jednocześnie niemieccy politycy, naukowcy i publicyści obarczają domniemany „polski nacjonalizm” odpowiedzialnością lub co najmniej współodpowiedzialnością za los ludności niemieckiej, która musiała opuścić swoje domy
Józef Stalin
W Rosyjskim Archiwum Państwowym w Moskwie znalazłem niedawno mapę Europy Środkowej z lata 1944 roku z przyszłymi granicami Polski nakreślonymi ręką Stalina. Jeśli dzisiejsza wschodnia granica pokrywa się z wytyczoną wtedy przez niego, to zachodnia już tylko częściowo. Latem 1944 r. Stalin przeprowadzał na mapie zachodnią granicę na zachód od Szczecina do rzeki Odry, dalej wzdłuż niej aż do miasteczka Oława za Wrocławiem i stamtąd wzdłuż rzeki Oławy na południe do czeskiej granicy. Tym samym Dolny Śląsk miał pozostać niemiecki, a Wrocław stałby się miastem podzielonym.
Granice polskie po 1945 r. wg Józefa Stalina
Mapa ta symbolizuje decydującą rolę Stalina w przesunięciu Polski na zachód. Co kierowało Stalinem, gdy rysował nowe granice Polski, decydując jednym pociągnięciem ołówka o losie milionów ludzi?
Pytanie to jest o tyle ważne, że owo przesunięcie, jego geneza, przebieg i skutki do dziś rozpalają emocje po obu stronach Odry, obciążające stosunki polsko-niemieckie. W debacie toczącej się poza Polską niezwykle istotne jest to, że rola Stalina w zmianie granic i wysiedleniach (wypędzeniach) jest nie tylko często pomijana, lecz nawet samą wzmiankę o niej traktuje się jako przejaw niechęci Polaków do rozliczenia się z własną przeszłością.
Dla Polski Szczecin, a może i Wrocław
Podczas konferencji w Teheranie w 1943 roku Churchill, Roosevelt i Stalin byli zgodni, że zagarnięte przez Sowietów jesienią 1939 roku polskie ziemie wschodnie staną się ich własnością. Jednocześnie postanowiono, że Polska otrzyma rekompensatę terytorialną kosztem Niemiec przez przesunięcie zachodnich granic do linii Odry. Pięć miesięcy później, 28 kwietnia 1944 roku, Stalin powiedział nastawionemu prosowiecko polskiemu księdzu z USA Stanisławowi Orlemańskiemu, iż „oświadczył wraz z Mołotowem (w Teheranie), że zachodnia granica Polski powinna przebiegać wzdłuż Odry, z niewielkimi odchyleniami na zachód, na korzyść Polski. Byłoby dobrze, gdyby do Polski przyłączony został Szczecin – znakomity port – oraz być może również Wrocław”.
26 lipca 1944 roku przedstawiciele PKWN, którzy mieli nominalnie sprawować władzę w Polsce, podpisali układ polsko-sowiecki regulujący kwestie sprawowania rządów w Polsce oraz polskiej granicy wschodniej. W tajnym protokole Stalin zobowiązał się do wspierania sprawy zachodniej granicy Polski, mającej przebiegać wzdłuż linii Odra – Nysa. W tym czasie Stalin najwidoczniej miał na myśli jeszcze Nysę Kłodzką.
9 października 1944 r. w rozmowie z Churchillem Stalin stwierdził: „Polsce muszą zostać oddane Prusy Wschodnie, Śląsk, a obszar wokół Królewca wraz z miastem weźmie Związek Sowiecki”. Churchill oświadczył, że uważa to za właściwe, sądzi jednak, że „niemiecka ludność na tych terenach winna zostać przesiedlona do Niemiec. Teraz bowiem będzie w Niemczech wystarczająco dużo miejsca, gdyż sprzymierzeni zabili około 8 milionów Niemców”. Stalin na tę propozycję skwapliwie przystał.
Cztery dni później, podczas rozmów Stalina, Churchilla i Mikołajczyka, poruszono sprawę udziału przedstawicieli rządu RP na emigracji oraz komunistów w nowym polskim rządzie oraz kwestię granic Polski. Mikołajczyk zapytał: „Czy mógłbym dowiedzieć się, co postanowiono w Teheranie w sprawie zachodnich granic Polski?. Mołotow? Wypowiedziano tam opinię, że linia Odry uznana jest za słuszną. (…) Churchill? Ja także wyraziłem zgodę. (…) Stalin? Chciałbym tylko oświadczyć, że wśród nas, u Rosjan, mówi się o przyznaniu Polsce nie tylko Gdańska, ale i Szczecina. Churchill wtrąca? Oczywiście! My (…) to podtrzymujemy. (…) Churchill? Rząd brytyjski także”.
Rokowania moskiewskie zakończyły się fiaskiem. Rząd polski nie chciał się bowiem zgodzić na zamianę ziem wschodnich na nabytki terytorialne na zachodzie bez zgody społeczeństwa wyrażonej w referendum względnie przyzwolenia ze strony parlamentu wyłonionego w wolnych wyborach. Ale Stalin nie brał w ogóle pod uwagę opinii polskiego rządu na emigracji. Obstawał przy linii na Odrze i Nysie. Co więcej, postanowił wytyczyć granicę na linii Nysy Łużyckiej.
Wzdłuż zachodniej Nysy
6 lutego 1945 r. podczas konferencji jałtańskiej Stalin zakomunikował Rooseveltowi i Churchillowi, że rząd sowiecki widzi „zachodnią granicę Polski wzdłuż linii Odra – Nysa. By uniknąć nieporozumień, trzeba zaznaczyć, że istnieją dwie rzeki o nazwie Nysa? pierwsza płynie bardziej na wschodzie, w okolicach Wrocławia, druga bardziej na zachodzie”.
Stalin uważał, że „zachodnia granica Polski przebiegać powinna wzdłuż tej zachodniej Nysy i prosi Roosevelta i Churchilla o wsparcie w tej sprawie”.
Zachodni alianci zmienili jednak zdanie w tej kwestii. Zdecydowanie podali w wątpliwość przesunięcie polskiej granicy zachodniej na linię Odry i Nysy Łużyckiej, żądając jednocześnie korzystnych dla Polski poprawek linii Ribbentrop – Mołotow na jej południowym odcinku. Chodziło o Lwów i Borysław wraz z zagłębiem naftowym. Natrafili jednak na twardy opór Stalina. Ostatecznie potwierdzili przebieg wschodniej granicy Polski wzdłuż zmodyfikowanej linii Ribbentrop – Mołotow (Białystok i Łomża znalazły się po stronie polskiej), odkładając kwestię granicy zachodniej do konferencji pokojowej.
Ale Stalin niewiele się przejmował opiniami zachodnich aliantów, stwarzając fakty dokonane zarówno w kwestii systemu politycznego w Polsce, jak i jej granic zachodnich. Wychodził ze słusznego założenia, że antyniemiecka koalicja nie rozpadnie się z powodu Polski.
Dziewięć dni po konferencji jałtańskiej, 20 lutego 1945 roku, Stalin jako przewodniczący Państwowego Komitetu Obrony rozkazem nr 7558 ustalił granice Polski na zachodzie i północy: „Aż do ostatecznego ustalenia zachodniej i północnej granicy Polski na przyszłej konferencji pokojowej zachodnia granica Polski przebiega na zachód od Świnoujścia aż do Odry, miasto Szczecin pozostaje po polskiej stronie, dalej wzdłuż Odry aż do ujścia zachodniej Nysy i tam wzdłuż zachodniej Nysy do granicy czechosłowackiej. Północna część Prus Wschodnich (…) wraz z miastem Królewiec pozostaje w granicach ZSRS, a wszystkie pozostałe części Prus Wschodnich wraz z okręgiem gdańskim przypadają Polsce”.
Podczas konferencji w Poczdamie zarówno Churchill, jak i Truman, nowy prezydent Stanów Zjednoczonych, nie tylko odrzucali granicę na Nysie Łużyckiej, lecz podali w wątpliwość również samą granicę na Odrze. Stalin był nieugięty i wytyczona przez niego granica została potwierdzona. Postanowione zostało również, względnie usankcjonowane, „regularne przesiedlenie niemieckiej części ludności” z tychże obszarów, a także z Czechosłowacji i Węgier.
Same korzyści dla Kremla
Przesunięcie Polski o około 200 kilometrów na zachód i następujące w związku z tym wysiedlenia (wypędzenia) polskiej i niemieckiej ludności było dziełem Stalina. Granice zostały wyznaczone przezeń samodzielnie, Niemców, Polaków, Ukraińców oraz Białorusinów wysiedlono (wypędzono) natomiast rękami polskich komunistów lub też organów władzy sowieckiej. Zachodni alianci początkowo przyklaskiwali tym pomysłom, wierząc naiwnie, że Stalin zadowoli się tym i zaakceptuje utworzenie niepodległej, niekomunistycznej Polski. Gdy jednak uświadomili sobie, że zamierza on zainstalować w Polsce posłuszny sobie reżim, próbowali częściowo podważyć powzięte wcześniej wspólne ustalenia dotyczące terytorialnych przesunięć.
Czym się kierował Stalin, wyznaczając zachodnie granice Polski właśnie wzdłuż linii na Odrze i Nysie Łużyckiej? Nie był przecież przyjaźnie nastawiony do Polski i Polaków. Wręcz przeciwnie, co dobitnie udowodnił, podpisując w 1940 roku decyzję o wymordowaniu polskich oficerów. Po 22 czerwca 1941 roku zaczął jednak również nienawidzić Niemcy i Niemców. Zapewne było to spowodowane w jakiejś części ostatecznym pogrzebaniem jego wcześniejszych nadziei na spełnienie przez Niemcy roli kluczowego ogniwa światowej rewolucji. Zadanie Niemcom klęski militarnej, podział pokonanego kraju, zniszczenie niemieckiego przemysłu i „odepchnięcie” niemieckiej strefy osiedleńczej na zachód należały od tej pory do wyznaczonych przez niego celów wojny.
Przesunięcie Polski na zachód przynosiło Stalinowi same korzyści, i to zarówno na krótką, jak i dłuższą metę. Stworzono miejsce dla polskiej ludności przesiedlonej z ziem wschodnich, które Stalin wcielił do sowieckiego imperium. Polacy zamieszkujący Kresy Wschodnie odznaczali się wyjątkowo wysokim stopniem narodowej świadomości oraz zdecydowanie antysowieckimi postawami. Również Niemcy mieszkający na swoich ziemiach wschodnich uchodzili za przesiąkniętych wyjątkowo mocno nacjonalizmem. Wraz z przesunięciem granic Polski na zachód i związanymi z tym przesiedleniami ludności Stalin osłabił za jednym zamachem zarówno polski, jak i niemiecki nacjonalizm, które postrzegał jako największych wrogów światowej rewolucji, a tym samym i Związku Sowieckiego.
Nie można pominąć również tego, że przesunięcie Polski na zachód uzależniło dodatkowo PRL od Związku Sowieckiego. Stał się on jedynym gwarantem granicy z Niemcami. Stalin zdołał w ten sposób związać ze sobą znaczącą część Polaków, rozbrajając ich pryncypialny antykomunizm.
Kim byli „polscy nacjonaliści”
Na tle tak dotyczących decyzji w sprawie granic Niemiec i Polski wielu źródeł i dokumentów od dawna dostępnych dla badaczy czy nawet już częściowo opublikowanych zdumiewa pomijanie Stalina wraz z jego ekspansjonistyczną polityką w debacie dotyczącej wysiedleń (wypędzeń) niemieckiej ludności z dawnych niemieckich ziem wschodnich. Tymczasem niemieccy politycy, naukowcy i publicyści czynią odpowiedzialnym lub co najmniej współodpowiedzialnym za tamte wydarzenia domniemany „polski nacjonalizm”.
Nie można zapominać, że zarówno Stalin, jak i niemieccy okupanci brutalnie prześladowali i faktycznych, i domniemanych nosicieli „polskiego nacjonalizmu”. Stalin również po wojnie kontynuował to dzieło, wysługując się przy tym rodzimymi komunistami. Ów rzekomy „polski nacjonalizm” nie miał w rzeczywistości żadnego wpływu ani na polityczny kształt powojennej Polski, ani też na granice tego państwa.
Tymczasem w dzisiejszej debacie, szczególnie na Zachodzie, polskimi nacjonalistami nazywa się nierzadko… polsko-sowieckich komunistów. Mianem tym określani są więc tak „zasłużeni” sowieccy komuniści, jak Władysław Gomułka, Bolesław Bierut czy Aleksander Zawadzki. W rzeczywistości byli oni członkami Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego, podobnie jak Jakub Berman czy Hilary Minc, którzy również zasłużyli się w „polonizacji” byłych ziem niemieckich. Natomiast Bierut i Gomułka przechodzili nawet w latach dwudziestych, jako sowieccy agenci i dywersanci, specjalistyczne przeszkolenia.
Bogdan Musiał
Dr hab. Bogdan Musiał, historyk zamieszkały w Niemczech, zajmuje się dziejami Polski, Niemiec, Białorusi w XX wieku, Związku Sowieckiego oraz Holokaustem. W tym roku ukaże się jego monografia o partyzantce sowieckiej w latach 1941-1944"
wtorek, 15 sierpnia 2017
Parę faktów o "polskich" sądach 15
Parę faktów o "polskich" sądach 15
Wyniki "wyborów" w PRL podawała istniejąca do dziś Państwowa Komisja Wyborcza. PKW została powołana przez stalinowskie władze w 1946 roku. Jej stare komunikaty trąca śmiesznością. Jest tak strasznie że aż śmiesznie !
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wybory_do_rad_narodowych_w_Polsce_w_1978_roku
"Zgodnie z obwieszczeniem Państwowej Komisji Wyborczej z 7 lutego 1978 roku:
-w wyborach do miejskich rad narodowych frekwencja wynosiła 98,45%, na listy Frontu Jedności Narodu (FJN) oddano 99,74% ważnych głosów;.."
Państwowa Komisja Wyborcza, składa się wyłącznie z sędziów wskazanych przez prezesów trzech najwyższych organów władzy sądowniczej w Polsce. Odpowiedzią na masowe fałszerstwa wyborcze dokonane wspólnie i w porozumieniu z Nadzwyczajną Kastą w wyborach samorządowych 2014 roku powstał Ruch Kontroli Wyborów. Z uwagi na zupełnie jawne politykowanie większości sędziów pragnących zachować bezkarność istnieje możliwość totalnego sfałszowania wyników nadchodzących wyborów.
http://solidarni2010.pl/34474-news-ruch-kontroli-wyborow-kieruje-do-prezydenta-rp-pismo-i-koncepcje-zmian-systemu-wyborczego.html
"Szanowny Panie Prezydencie!
Ruch Kontroli Wyborów, powołany w odpowiedzi na niespotykaną w historii skalę nieprawidłowości wyborczych w trakcie wyborów samorządowych w roku 2014, dzięki ciężkiej pracy tysięcy swych wolontariuszy doprowadził do skutecznego ograniczenia liczby tzw. głosów nieważnych oraz innych fałszerstw wyborczych. Było to jednym z czynników, które umożliwiły wygraną wyborczą Pana Prezydenta, a także zwycięstwo – po ośmioletniej przerwie – Prawa i Sprawiedliwości w wyborach parlamentarnych, w których liczba głosów nieważnych nie przekraczała standardów światowych, pomimo zastosowania także i w tych wyborach książeczki.
Stało się tak wbrew działaniom Państwowej Komisji Wyborczej wraz z podległym jej Krajowym Biurem Wyborczym i jego delegaturami (będącymi de facto organami samorządu terytorialnego) oraz Okręgowych Komisji Wyborczych, tworów w całości składających się z sędziów – przedstawicieli całkowicie skompromitowanego wymiaru sprawiedliwości. Działania te przejawiały się w wydawaniu Wytycznych wprost sprzecznych z obowiązującą Ustawą Kodeks Wyborczy oraz rozlicznych aktów „prawa powielaczowego”, w uniemożliwianiu lub utrudnianiu przewidzianych prawem czynności kontrolnych prowadzonych przez przedstawicieli Ruchu Kontroli Wyborów, pełniących funkcje członków obwodowych komisji wyborczych lub mężów zaufania wszystkich szczebli z ramienia różnych ugrupowań politycznych oraz w innych sprzecznych z prawem działaniach członków komisji i urzędników delegatur KBW, sankcjonowanych bieżącymi postanowieniami lub po prostu biernością sędziów komisarzy. Powyższe nieprawidłowości były przez Ruch Kontroli Wyborów na bieżąco zgłaszane i publikowane, zostały też szczegółowo opisane w raportach sporządzonych przez RKW po wyborach.
Jak wskazują doświadczenia Ruchu Kontroli Wyborów, w ramach obecnego systemu wyborczego, przy poziomie zdominowania wymiaru sprawiedliwości oraz organów samorządowych – kluczowych dla procesu wyborczego – przez ugrupowania wrogie i opozycyjne wobec Państwa, ich determinacji, jaką obserwujemy w ostatnim roku oraz wobec doskonałego przygotowania manipulatorów do przeciwdziałania działaniom kontrolnym, nie istnieje już możliwość skutecznego dopilnowania uczciwego wyniku wyborczego, odzwierciedlającego faktyczną wolę wyborców jedynie społecznymi siłami.
W tej sytuacji prawdopodobieństwo dokonania skutecznych fałszerstw przez przeciwników Dobrej Zmiany jest bardzo duże i może skutkować przegraną w kolejnych wyborach samorządowych oraz ponownym odsunięciem Prawa i Sprawiedliwości i Pana Prezydenta od władzy już po pierwszej kadencji lub w jej trakcie, do czego obecne działania opozycji totalnej jednoznacznie zmierzają.
Zeszłoroczne działania naszego Ruchu były prawdziwym obywatelskim „pospolitym ruszeniem” ludzi z bardzo różnych orientacji politycznych, zdeterminowanych, by dopilnować prawidłowości przebiegu wyborów po skandalu z wyborami samorządowymi w listopadzie 2014 r. W obecnej sytuacji politycznej taki zryw społeczny nie jest już ani możliwy, ani niezbędny, gdyż wszelkie potrzebne instrumenty do działania – w tym wymagana do przeprowadzenie zmian większość parlamentarna – znajdują się dziś w rękach Prawa i Sprawiedliwości.
W trakcie wyborów prezydenckich i parlamentarnych ściśle współpracowaliśmy z Komitetem Obrony Wyborów kierowanym przez obecnego Marszałka Sejmu RP, pana Marka Kuchcińskiego. Na prośbę Pana Marszałka, wyrażoną na Zjeździe Ruchu Kontroli Wyborów w dniu 22 listopada 2015 roku w Warszawie, opracowaliśmy Koncepcję Zmian Systemu Wyborczego na podstawie doświadczeń własnych i wniosków z pracy w komisjach wyborczych i referendalnych wszystkich szczebli, wolontariuszy i koordynatorów RKW, oraz wprowadzonego przez nas niezależnego systemu informatycznego kontroli wyników wyborczych siepoliczymy.pl. Koncepcja, którą pozwalamy sobie przedłożyć dziś na ręce Pana Prezydenta, została szeroko przekonsultowana w gronie wolontariuszy i koordynatorów Ruchu Kontroli Wyborów.
Mamy nadzieję, że Pan Prezydent, Rada Ministrów oraz większość parlamentarna zechcą wykorzystać nasze doświadczenie i przemyślenia w tym względzie. Jesteśmy gotowi wziąć czynny udział w pracach zespołu opracowującego nowy system wyborczy, a także przyszłej komisji parlamentarnej, w przekonaniu, że tylko gruntowna i dobra zmiana prawa wyborczego jest szansą na uczciwe wybory w przyszłości.
Z poważaniem...."
Wyniki "wyborów" w PRL podawała istniejąca do dziś Państwowa Komisja Wyborcza. PKW została powołana przez stalinowskie władze w 1946 roku. Jej stare komunikaty trąca śmiesznością. Jest tak strasznie że aż śmiesznie !
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wybory_do_rad_narodowych_w_Polsce_w_1978_roku
"Zgodnie z obwieszczeniem Państwowej Komisji Wyborczej z 7 lutego 1978 roku:
-w wyborach do miejskich rad narodowych frekwencja wynosiła 98,45%, na listy Frontu Jedności Narodu (FJN) oddano 99,74% ważnych głosów;.."
Państwowa Komisja Wyborcza, składa się wyłącznie z sędziów wskazanych przez prezesów trzech najwyższych organów władzy sądowniczej w Polsce. Odpowiedzią na masowe fałszerstwa wyborcze dokonane wspólnie i w porozumieniu z Nadzwyczajną Kastą w wyborach samorządowych 2014 roku powstał Ruch Kontroli Wyborów. Z uwagi na zupełnie jawne politykowanie większości sędziów pragnących zachować bezkarność istnieje możliwość totalnego sfałszowania wyników nadchodzących wyborów.
http://solidarni2010.pl/34474-news-ruch-kontroli-wyborow-kieruje-do-prezydenta-rp-pismo-i-koncepcje-zmian-systemu-wyborczego.html
"Szanowny Panie Prezydencie!
Ruch Kontroli Wyborów, powołany w odpowiedzi na niespotykaną w historii skalę nieprawidłowości wyborczych w trakcie wyborów samorządowych w roku 2014, dzięki ciężkiej pracy tysięcy swych wolontariuszy doprowadził do skutecznego ograniczenia liczby tzw. głosów nieważnych oraz innych fałszerstw wyborczych. Było to jednym z czynników, które umożliwiły wygraną wyborczą Pana Prezydenta, a także zwycięstwo – po ośmioletniej przerwie – Prawa i Sprawiedliwości w wyborach parlamentarnych, w których liczba głosów nieważnych nie przekraczała standardów światowych, pomimo zastosowania także i w tych wyborach książeczki.
Stało się tak wbrew działaniom Państwowej Komisji Wyborczej wraz z podległym jej Krajowym Biurem Wyborczym i jego delegaturami (będącymi de facto organami samorządu terytorialnego) oraz Okręgowych Komisji Wyborczych, tworów w całości składających się z sędziów – przedstawicieli całkowicie skompromitowanego wymiaru sprawiedliwości. Działania te przejawiały się w wydawaniu Wytycznych wprost sprzecznych z obowiązującą Ustawą Kodeks Wyborczy oraz rozlicznych aktów „prawa powielaczowego”, w uniemożliwianiu lub utrudnianiu przewidzianych prawem czynności kontrolnych prowadzonych przez przedstawicieli Ruchu Kontroli Wyborów, pełniących funkcje członków obwodowych komisji wyborczych lub mężów zaufania wszystkich szczebli z ramienia różnych ugrupowań politycznych oraz w innych sprzecznych z prawem działaniach członków komisji i urzędników delegatur KBW, sankcjonowanych bieżącymi postanowieniami lub po prostu biernością sędziów komisarzy. Powyższe nieprawidłowości były przez Ruch Kontroli Wyborów na bieżąco zgłaszane i publikowane, zostały też szczegółowo opisane w raportach sporządzonych przez RKW po wyborach.
Jak wskazują doświadczenia Ruchu Kontroli Wyborów, w ramach obecnego systemu wyborczego, przy poziomie zdominowania wymiaru sprawiedliwości oraz organów samorządowych – kluczowych dla procesu wyborczego – przez ugrupowania wrogie i opozycyjne wobec Państwa, ich determinacji, jaką obserwujemy w ostatnim roku oraz wobec doskonałego przygotowania manipulatorów do przeciwdziałania działaniom kontrolnym, nie istnieje już możliwość skutecznego dopilnowania uczciwego wyniku wyborczego, odzwierciedlającego faktyczną wolę wyborców jedynie społecznymi siłami.
W tej sytuacji prawdopodobieństwo dokonania skutecznych fałszerstw przez przeciwników Dobrej Zmiany jest bardzo duże i może skutkować przegraną w kolejnych wyborach samorządowych oraz ponownym odsunięciem Prawa i Sprawiedliwości i Pana Prezydenta od władzy już po pierwszej kadencji lub w jej trakcie, do czego obecne działania opozycji totalnej jednoznacznie zmierzają.
Zeszłoroczne działania naszego Ruchu były prawdziwym obywatelskim „pospolitym ruszeniem” ludzi z bardzo różnych orientacji politycznych, zdeterminowanych, by dopilnować prawidłowości przebiegu wyborów po skandalu z wyborami samorządowymi w listopadzie 2014 r. W obecnej sytuacji politycznej taki zryw społeczny nie jest już ani możliwy, ani niezbędny, gdyż wszelkie potrzebne instrumenty do działania – w tym wymagana do przeprowadzenie zmian większość parlamentarna – znajdują się dziś w rękach Prawa i Sprawiedliwości.
W trakcie wyborów prezydenckich i parlamentarnych ściśle współpracowaliśmy z Komitetem Obrony Wyborów kierowanym przez obecnego Marszałka Sejmu RP, pana Marka Kuchcińskiego. Na prośbę Pana Marszałka, wyrażoną na Zjeździe Ruchu Kontroli Wyborów w dniu 22 listopada 2015 roku w Warszawie, opracowaliśmy Koncepcję Zmian Systemu Wyborczego na podstawie doświadczeń własnych i wniosków z pracy w komisjach wyborczych i referendalnych wszystkich szczebli, wolontariuszy i koordynatorów RKW, oraz wprowadzonego przez nas niezależnego systemu informatycznego kontroli wyników wyborczych siepoliczymy.pl. Koncepcja, którą pozwalamy sobie przedłożyć dziś na ręce Pana Prezydenta, została szeroko przekonsultowana w gronie wolontariuszy i koordynatorów Ruchu Kontroli Wyborów.
Mamy nadzieję, że Pan Prezydent, Rada Ministrów oraz większość parlamentarna zechcą wykorzystać nasze doświadczenie i przemyślenia w tym względzie. Jesteśmy gotowi wziąć czynny udział w pracach zespołu opracowującego nowy system wyborczy, a także przyszłej komisji parlamentarnej, w przekonaniu, że tylko gruntowna i dobra zmiana prawa wyborczego jest szansą na uczciwe wybory w przyszłości.
Z poważaniem...."
poniedziałek, 14 sierpnia 2017
Parę faktów o "polskich" sądach 14
Parę faktów o "polskich" sądach 14
Dominik Tarczyński: Sądownictwo (w obecnej formie) jest nowotworem zagrażającym Polsce. Potrzeba radykalnych zmian. Potrzebujemy radykalnej zmiany systemu sądownictwa, bo jest to nowotwór, który zagraża całemu ciału państwa polskiego
Praktyka sądownictwa pokazuje, ze system postkomunistyczny był utrwalany.
Mamy sędziów w trzecim pokoleniu, sędziów z rodzin stalinowskich (oczywiście nie wszystkich), którzy robili karierę, nie dopuszczali młodego pokolenia do systemu sądownictwa (…). Liczę, że młodzi sędziowie, adwokaci będą wchodzić do systemu sądownictwa i nie będą uzależnieni. Ci, którzy do tej pory pracowali – byli uwarunkowani rodzinnie, biznesowo. To były różnego rodzaju naciski, aby pilnować tej „kasty” (…). Oni czują się bezprawni, ponad prawem i to musi być zmienione
Za Gazetaprawna.pl
"PROKURATURA W POLSCE
Polska ma największa liczbę prokuratorów w Unii. Polski szlachcic - prokurator na synekurze ma około 90 spraw rocznie, we Francji ponad 2500, w Austrii prawie 2000, a w Niemczech 1000."
Za to w Polsce mamy rekordowe 19 tysięcy pokrzywdzonych tylko w aferze Amber Gold. Błazen, prokurator generalny Seremet tłumaczył niepodjęcie we właściwym czasie postępowania przeciw Amber Gold "przepracowaniem" prokuratorów. Czyżby pili dziennie 25 kaw i zjadali 25 ciastek ???
https://wiadomosci.wp.pl/wyjazdy-sluzbowe-sedziow-sadu-najwyzszego-za-publiczne-pieniadze-byli-w-dalekich-i-egzotycznych-miejscach-6155008149829249a
"Wyjazdy służbowe sędziów Sądu Najwyższego. Za publiczne pieniądze byli w dalekich i egzotycznych miejscach
Sędziom Sądu Najwyższego można pozazdrościć nie tylko pensji, ale też podróży. W ramach obowiązków służbowych odwiedzali wiele miejsc na świecie. Wilno, Bratysława czy Budapeszt - to tylko niektóre z destynacji. Ich wojaże wykraczały też poza Europę. Dotarli bowiem m.in do Tajlandii, Korei Południowej czy Chin. Miało to swoją cenę, a nie wszystkim wydawanie pieniędzy przez przedstawicieli sądownictwa się podoba.
Wykaz służbowych wyjazdów sędziów i pracowników Sądu Najwyższego, do którego dotarło Stowarzyszenie Interesu Społecznego Wieczyste, robi wrażenie. To długa lista. Dowiadujemy się z niej, że już w pierwszej połowie 2017 r. na wyjazdy przedstawicieli SN wydano 60 tys. zł brutto. Uwagę zwracają jednak nie tylko liczby, ale też miejsca.
Z zestawienia wynika, że pierwsza prezes SN Małgorzata Gersdorf była w Rzymie, Wilnie, Bratysławie, Dublinie, Budapeszcie, Brukseli, Madrycie, Luksemburgu i Brnie. Innych obowiązki powiodły dalej, do Tajlandii, Korei Południowej, Chin, Turcji czy Maroko.
W jakim celu przedstawiciele SN odwiedzili wszystkie te miejsca? Brali udział w otwarciach roku sądowego, szczytach, kolokwiach, kongresach, konferencjach czy spotkaniach prezesów.
Gersdorf zapewne stać by było, by zapłacić na wyjazdy z własnej kieszeni. Wysokość jej miesięcznej pensji jest imponująca. Mowa o 27 tys. zł..
Przedstawiciele środowiska sędziowskiego będą mieli kłopoty?
Politycy nasyłają śledczych na SN, KRS i NSA - podaje "Rzeczpospolita". Wszystko zaczęło się od uwagi posła Prawa i Sprawiedliwości Grzegorza Wojciechowskiego dot. organizacji Nadzwyczajnego Kongresu Sędziów w 2016 r. Jego zdaniem Krajowa Rada Sądownictwa, Naczelny Sąd Administracyjny i Sąd Najwyższy przekroczyły wówczas swoje uprawnienia. Polityk nie widzi powodu, by organizację tego spotkania wpisywać w koszty.
Ministerstwo Sprawiedliwości zainteresowało się sprawą i zawiadomiło Prokuraturę Krajową o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Najwyższa Izba Kontroli ma jednak nie kwestionować wydatków poniesionych przez KRS, SN i NSA. Ich przedstawiciele zwracają z kolei uwagę, że już wcześniej były organizowane tego typu wydarzenia.
Źródło: Stowarzyszenie Interesu Społecznego Wieczyste/"Rzeczpospolita"/WP"
Dominik Tarczyński: Sądownictwo (w obecnej formie) jest nowotworem zagrażającym Polsce. Potrzeba radykalnych zmian. Potrzebujemy radykalnej zmiany systemu sądownictwa, bo jest to nowotwór, który zagraża całemu ciału państwa polskiego
Praktyka sądownictwa pokazuje, ze system postkomunistyczny był utrwalany.
Mamy sędziów w trzecim pokoleniu, sędziów z rodzin stalinowskich (oczywiście nie wszystkich), którzy robili karierę, nie dopuszczali młodego pokolenia do systemu sądownictwa (…). Liczę, że młodzi sędziowie, adwokaci będą wchodzić do systemu sądownictwa i nie będą uzależnieni. Ci, którzy do tej pory pracowali – byli uwarunkowani rodzinnie, biznesowo. To były różnego rodzaju naciski, aby pilnować tej „kasty” (…). Oni czują się bezprawni, ponad prawem i to musi być zmienione
Za Gazetaprawna.pl
"PROKURATURA W POLSCE
Polska ma największa liczbę prokuratorów w Unii. Polski szlachcic - prokurator na synekurze ma około 90 spraw rocznie, we Francji ponad 2500, w Austrii prawie 2000, a w Niemczech 1000."
Za to w Polsce mamy rekordowe 19 tysięcy pokrzywdzonych tylko w aferze Amber Gold. Błazen, prokurator generalny Seremet tłumaczył niepodjęcie we właściwym czasie postępowania przeciw Amber Gold "przepracowaniem" prokuratorów. Czyżby pili dziennie 25 kaw i zjadali 25 ciastek ???
https://wiadomosci.wp.pl/wyjazdy-sluzbowe-sedziow-sadu-najwyzszego-za-publiczne-pieniadze-byli-w-dalekich-i-egzotycznych-miejscach-6155008149829249a
"Wyjazdy służbowe sędziów Sądu Najwyższego. Za publiczne pieniądze byli w dalekich i egzotycznych miejscach
Sędziom Sądu Najwyższego można pozazdrościć nie tylko pensji, ale też podróży. W ramach obowiązków służbowych odwiedzali wiele miejsc na świecie. Wilno, Bratysława czy Budapeszt - to tylko niektóre z destynacji. Ich wojaże wykraczały też poza Europę. Dotarli bowiem m.in do Tajlandii, Korei Południowej czy Chin. Miało to swoją cenę, a nie wszystkim wydawanie pieniędzy przez przedstawicieli sądownictwa się podoba.
Wykaz służbowych wyjazdów sędziów i pracowników Sądu Najwyższego, do którego dotarło Stowarzyszenie Interesu Społecznego Wieczyste, robi wrażenie. To długa lista. Dowiadujemy się z niej, że już w pierwszej połowie 2017 r. na wyjazdy przedstawicieli SN wydano 60 tys. zł brutto. Uwagę zwracają jednak nie tylko liczby, ale też miejsca.
Z zestawienia wynika, że pierwsza prezes SN Małgorzata Gersdorf była w Rzymie, Wilnie, Bratysławie, Dublinie, Budapeszcie, Brukseli, Madrycie, Luksemburgu i Brnie. Innych obowiązki powiodły dalej, do Tajlandii, Korei Południowej, Chin, Turcji czy Maroko.
W jakim celu przedstawiciele SN odwiedzili wszystkie te miejsca? Brali udział w otwarciach roku sądowego, szczytach, kolokwiach, kongresach, konferencjach czy spotkaniach prezesów.
Gersdorf zapewne stać by było, by zapłacić na wyjazdy z własnej kieszeni. Wysokość jej miesięcznej pensji jest imponująca. Mowa o 27 tys. zł..
Przedstawiciele środowiska sędziowskiego będą mieli kłopoty?
Politycy nasyłają śledczych na SN, KRS i NSA - podaje "Rzeczpospolita". Wszystko zaczęło się od uwagi posła Prawa i Sprawiedliwości Grzegorza Wojciechowskiego dot. organizacji Nadzwyczajnego Kongresu Sędziów w 2016 r. Jego zdaniem Krajowa Rada Sądownictwa, Naczelny Sąd Administracyjny i Sąd Najwyższy przekroczyły wówczas swoje uprawnienia. Polityk nie widzi powodu, by organizację tego spotkania wpisywać w koszty.
Ministerstwo Sprawiedliwości zainteresowało się sprawą i zawiadomiło Prokuraturę Krajową o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Najwyższa Izba Kontroli ma jednak nie kwestionować wydatków poniesionych przez KRS, SN i NSA. Ich przedstawiciele zwracają z kolei uwagę, że już wcześniej były organizowane tego typu wydarzenia.
Źródło: Stowarzyszenie Interesu Społecznego Wieczyste/"Rzeczpospolita"/WP"
Subskrybuj:
Posty (Atom)










