Parę faktów o "polskich" sądach 87
Anachroniczna, despotyczna, skorumpowana carska Rosja była strasznie zapóźniona cywilizacyjnie. Tam urzędnicy i sądy bezprawnie działały "po uważaniu".
W czystej ideokratycznej postaci komunizm nigdzie na świecie nie zadziałał. Stalinowski ZSRR był mieszanką komunizmu i faszyzmu.
Korupcja państwa komunistycznego była powszechna, endemiczna i permanentna. Jednocześnie w ogóle pozwalała trwać gospodarce i ludziom. Niewydolna, nakazowo - rozdzielcza, centralnie planowana księżycowa gospodarka socjalistyczna bez korupcji nie mogła działać. Korupcja była stylem życia władz komunistycznych wszystkich szczebli, włącznie z wojskiem i bezpieką no i oczywiście "wymiarem sprawiedliwości".
W czasie transformacji ustrojowej korupcja się rozwielmożniła. Po 1989 roku prywatyzacja wzbudzała powszechne podejrzenia korupcji i zrozumiałe niezadowolenie społeczeństwa.
W 1992 roku w sondażu opinii społecznej 86% respondentów oceniło, że korupcja jest problemem dużym lub bardzo dużym. Odsetek ten nie zmniejszył się poniżej 80% przez kolejne 20 lat. W 2010 roku 87% respondentów uważało ze korupcja jest duża lub bardzo duża.
Aż do początka XXI wieku nie podjęto w Polsce systematycznej walki z korupcją. Co więcej, publicznie zaprzeczano istnieniu mafii. W nowym wieku zaczęto wreszcie adaptować polskie prawo do wymagań konwencji europejskich i międzynarodowych w przedmiocie zwalczania korupcji.
Komunistyczne "sądy" były atrapą sądów. Były elementem aparatu władzy i terroru. Lata osiemdziesiąte to najbardziej nieudany pod każdym względem okres całego PRL. Okres powrotu do terroru i agentury. Dużo wcześniej ekipa narodowych komunistów I sekretarza Gomułki praktycznie porzuciła nagi terror jako sposób sprawowania władzy.
Komunistyczne sądy metodą magiczną nagle "stały" się sądami demokratycznego państwa prawa.
W korumpowanej jurgieltem przez sąsiadów I RP zdrada była praktycznie bezkarna. Jest wreszcie akt oskarżenia przeciwko płk. Krzysztofowi Duszy byłemu szefowi Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO oraz gen. Krzysztofowi Pytlowi byłemu szefowi Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Zarzucono im „Nieuprawnione współdziałanie z rosyjską Federalną Służba Bezpieczeństwa”. Oskarżeni znani są ze zdjęć z czapkami Aurory na głowie i powieszenia sobie w gabinetach godła Rosji. Prawdopodobnie poprzez kontakty na szczeblu służb, FSB uzyskała dogłębną wiedzę o polskich Siłach Zbrojnych oraz wgląd w sprawy NATO. Niewykluczone że FSB miała wpływ na przebieg przetargów zbrojeniowych. To by tłumaczyło choćby próbę defraudacji środków na zbędnego Caracala.
Donald Tusk: „Jestem dumny, że jako premier mogłem współpracować z gen. Pytlem i Noskiem. Byli wzorem odpowiedzialności, patriotyzmu i honoru”.
Niezreformowane sądy III RP nie odważyłyby się sądzić bezpieczniaków. Pożyjemy, zobaczymy co będzie dalej.
Dobrą rzeczą jest świadomość własnych wad. Przedświąteczny dziennik "Le Figaro", największymi "plagami Francji" nazywa: niezdyscyplinowanie, spóźnialstwo, nieuctwo, obsesję egzaminów konkursowych i rankingów, autorytaryzm, biurokrację, kult reglamentacji, nokautujący fiskus, chamstwo i powszechna nieodpowiedzialność oraz pesymizm.
Zauważmy że - niezdyscyplinowanie, spóźnialstwo, nieuctwo, autorytaryzm, biurokrację, chamstwo i powszechna nieodpowiedzialność oraz pesymizm - to cechy "polskich" sądów.
Jedną z najbardziej skorumpowanych grup są biegli sądowi. Biegli wystawiając fałszywe opinie czują się bezkarni. Rzadkie były sytuacje gdy nieuczciwy biegły został oskarżony i skazany. Zdarzają się sytuacje gdy przekupiony lub zadaniowany przez mafię sędzia jest niezadowolony z poprawnej i prawdziwej opinii biegłego i zleca wykonania następnej, fałszywej opinii, którą zleca kontaktując się z biegłym ( bez śladu w aktach ) telefonicznie lub osobiście. Brak jest realnych systemowych możliwości weryfikacji poziomu fachowości biegłych.
W sprawie dzikiej reprywatyzacji zatrzymano m.in. adwokatów i rzeczoznawców.
Adwokaci i radcy prawni są często łącznikami pomiędzy klientami a sędziami i prokuratorami. Układy takie działają przede wszystkim dlatego, że brak jest częstej wymiany na szczeblu prezesów sądów oraz kierowników prokuratur. Osoby te przez lata pozostają na swoich stanowiskach i mocno tkwią w silnych układach towarzysko - biznesowych. Zdarza się że klienci rozpytują o koneksje adwokatów szukając tzw. „dojścia" do sędziów lub prokuratora. Adwokat lub radca pośredniczy w kryminalnym „załatwianiu" odpowiedniego wyroku. O ile sędzia może się bać przyjąć łapówkę od obcej osoby to bez skrępowania bierze ją od adwokata od którego sędziowie biorą łapówki od 20-30 lat. Oczywiście byłe zamknięcie korporacji adwokatów i radców na dopływ świeżej kadry spoza środowiska nepotów wzmagało korupcje w bulgoczącym bagienku.
Adwokaci byli licznie zamieszani w aferę reprywatyzacyjną i współpracowali z grupami przestępczymi. Znajomi sędziowie dawali kuratorów z Karaibów 140 latkom i ignorowali istotne dokumenty oraz niedopełniali swoich obowiązków. Beneficjentem przestępczej reprywatyzacji na kilkadziesiąt milionów złotych była urzędniczka Ministerstwa Sprawiedliwości Marzena K.
Gdy stało się zupełnie jasne że wszechmocna dotąd mafia reprywatyzacyjna z kretesem przegra z Komisją Weryfikacyjną a władze są zdeterminowane mafie rozbić, sami wystraszeni urzędnicy z magistratów składają zawiadomienia do prokuratury i wnioski dyscyplinarne do Izby Adwokackiej.
niedziela, 24 grudnia 2017
sobota, 23 grudnia 2017
Parę faktów o "polskich" sądach 86
Parę faktów o "polskich" sądach 86
Ozjasz Szechter ( ojciec redaktora GW Adama Michnika ) był zastępcą członka Komitetu Centralnego nielegalnej agenturalnej Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy dążącej do oderwania od Polski Galicji Wschodniej i Wołynia oraz przyłączenia tych ziem do ZSRR.
Szechter został skazany na osiem lat więzienia w "procesie łuckim" w 1934 roku. Oskarżenie polegało tylko na prawdzie. Śledczy posłużyli się tajnym współpracownikiem - prowokatorem.
Przewodniczył i wyrok wydał wiceprezes Sądu Okręgowego w Łucku Andrzej Nowakowski.
Aktem oskarżenia w 1933 roku objęto 57 osób o „wejście w porozumienie z innymi osobami w celu pozbawienia państwa polskiego niepodległego bytu lub oderwania części jego obszaru” (art. 97 § 1 w związku z art. 93 § 1 ówczesnego kodeksu karnego). Obronę koordynował Teodor Duracz ( stąd póżniejsza Duraczówka dla komunistycznych sędziów ciemniaków ), radca w poselstwie ZSRR w Warszawie. Skazańców dość szybko zwolniono na mocy amnestii.
Piotr Gontarczyk, "Zwyczajna agentura", Biuletyn IPN, 11-12/2008
"Część komunistów sądzonych w procesie łuckim dosięgły represje ze strony własnej partii. Akta skopiowane w sądzie przez Helenę Michnik posłużyły do rozprawy z tymi spośród nich, którzy składali zeznania w śledztwie, czyli tzw. sypakami. Po przeprowadzeniu krótkiego „partśledztwa” niektórzy z nich zostali usunięci z partii, a inni zawieszeni. Do tej drugiej grupy należał też mąż Heleny Michnik, Ozjasz Szechter.
Najprawdopodobniej niewielu ze wspomnianych działaczy wyrzekło się później swoich komunistycznych poglądów. Niektórzy odegrali bardzo niechlubną rolę w historii Polski.
Enzel Stup w 1939 r. dowodził powstałą w Kobryniu komunistyczną gwardią robotniczą, która m.in. wyłapywała i mordowała polskich żołnierzy i policjantów.
Eugeniusz Kuszko był po wojnie komunistycznym generałem, a w latach czterdziestych szefem Głównego Zarządu Politycznego WP.
Także inni oskarżeni w procesie łuckim byli po wojnie zasłużonymi budowniczymi PRL.
Ale Szechter kariery politycznej nie zrobił. W czasie wojny służył w Armii Czerwonej, potem pracował jako kierownik działu prasowo-wydawniczego Centralnej Komisji (Centralnej Rady) Związków Zawodowych, a później redaktor w dziale klasyków marksizmu w Wydawnictwie „Książka i Wiedza”. Nie wiadomo, czy już wtedy nie chciał się zbyt mocno angażować w politykę, czy też w karierze nie przeszkodził mu zarzut „sypactwa” z procesu łuckiego."
II RP była skorumpowanym państwem bezprawia ale fałszywych oskarżeń unikano jak ognia.
Prowadzący bestialskie śledztwa okupant niemiecki dążył do wydobycia prawdy od podejrzanych.
Sowieccy śledczy mieli torturami zmusić podejrzanych do potwierdzenia wydumanych i zmyślonych przez partie i bezpiekę przestępstw ! Szajki morderców nazywanych sędziami skazywały niewinnych ludzi. Komunizm od początku stał na kłamstwie. Stąd niezwykła wprost sowiecka fala kłamstwa i fałszywych oskarżeń w PRL i PRL-bis zwanej także pod kryptonimem operacyjnym III RP.
Ta obsesja kłamstwa trwa dalej.
TW Bolek czyli Wałęsa twierdzi ze donosy pisała skonstruowana przez SB maszyna TW Bolek. Zresztą w głowie Bolka pomysły lęgną się jeden po drugim. Bolek sam obalił komunizm.
W TVN autorytetem jest TW Carex czyli komunistyczny aparatczyk Cimoszewicz, syn zbrodniarza.
W TVN super ekspertem był szkolony u sowietów gen. WSI Dukaczewski pochodzący z UB-eckiej rodziny.
Komunista Leszek Balcerowicz czyli dr Mengele polskiej gospodarki i społeczeństwa jest przedstawiany jak reformator, zbawca i ekspert.
Spodstolne, zaśmiergłe układowe sądy są elementem systemu totalnego kłamstwa.
Ozjasz Szechter ( ojciec redaktora GW Adama Michnika ) był zastępcą członka Komitetu Centralnego nielegalnej agenturalnej Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy dążącej do oderwania od Polski Galicji Wschodniej i Wołynia oraz przyłączenia tych ziem do ZSRR.
Szechter został skazany na osiem lat więzienia w "procesie łuckim" w 1934 roku. Oskarżenie polegało tylko na prawdzie. Śledczy posłużyli się tajnym współpracownikiem - prowokatorem.
Przewodniczył i wyrok wydał wiceprezes Sądu Okręgowego w Łucku Andrzej Nowakowski.
Aktem oskarżenia w 1933 roku objęto 57 osób o „wejście w porozumienie z innymi osobami w celu pozbawienia państwa polskiego niepodległego bytu lub oderwania części jego obszaru” (art. 97 § 1 w związku z art. 93 § 1 ówczesnego kodeksu karnego). Obronę koordynował Teodor Duracz ( stąd póżniejsza Duraczówka dla komunistycznych sędziów ciemniaków ), radca w poselstwie ZSRR w Warszawie. Skazańców dość szybko zwolniono na mocy amnestii.
Piotr Gontarczyk, "Zwyczajna agentura", Biuletyn IPN, 11-12/2008
"Część komunistów sądzonych w procesie łuckim dosięgły represje ze strony własnej partii. Akta skopiowane w sądzie przez Helenę Michnik posłużyły do rozprawy z tymi spośród nich, którzy składali zeznania w śledztwie, czyli tzw. sypakami. Po przeprowadzeniu krótkiego „partśledztwa” niektórzy z nich zostali usunięci z partii, a inni zawieszeni. Do tej drugiej grupy należał też mąż Heleny Michnik, Ozjasz Szechter.
Najprawdopodobniej niewielu ze wspomnianych działaczy wyrzekło się później swoich komunistycznych poglądów. Niektórzy odegrali bardzo niechlubną rolę w historii Polski.
Enzel Stup w 1939 r. dowodził powstałą w Kobryniu komunistyczną gwardią robotniczą, która m.in. wyłapywała i mordowała polskich żołnierzy i policjantów.
Eugeniusz Kuszko był po wojnie komunistycznym generałem, a w latach czterdziestych szefem Głównego Zarządu Politycznego WP.
Także inni oskarżeni w procesie łuckim byli po wojnie zasłużonymi budowniczymi PRL.
Ale Szechter kariery politycznej nie zrobił. W czasie wojny służył w Armii Czerwonej, potem pracował jako kierownik działu prasowo-wydawniczego Centralnej Komisji (Centralnej Rady) Związków Zawodowych, a później redaktor w dziale klasyków marksizmu w Wydawnictwie „Książka i Wiedza”. Nie wiadomo, czy już wtedy nie chciał się zbyt mocno angażować w politykę, czy też w karierze nie przeszkodził mu zarzut „sypactwa” z procesu łuckiego."
II RP była skorumpowanym państwem bezprawia ale fałszywych oskarżeń unikano jak ognia.
Prowadzący bestialskie śledztwa okupant niemiecki dążył do wydobycia prawdy od podejrzanych.
Sowieccy śledczy mieli torturami zmusić podejrzanych do potwierdzenia wydumanych i zmyślonych przez partie i bezpiekę przestępstw ! Szajki morderców nazywanych sędziami skazywały niewinnych ludzi. Komunizm od początku stał na kłamstwie. Stąd niezwykła wprost sowiecka fala kłamstwa i fałszywych oskarżeń w PRL i PRL-bis zwanej także pod kryptonimem operacyjnym III RP.
Ta obsesja kłamstwa trwa dalej.
TW Bolek czyli Wałęsa twierdzi ze donosy pisała skonstruowana przez SB maszyna TW Bolek. Zresztą w głowie Bolka pomysły lęgną się jeden po drugim. Bolek sam obalił komunizm.
W TVN autorytetem jest TW Carex czyli komunistyczny aparatczyk Cimoszewicz, syn zbrodniarza.
W TVN super ekspertem był szkolony u sowietów gen. WSI Dukaczewski pochodzący z UB-eckiej rodziny.
Komunista Leszek Balcerowicz czyli dr Mengele polskiej gospodarki i społeczeństwa jest przedstawiany jak reformator, zbawca i ekspert.
Spodstolne, zaśmiergłe układowe sądy są elementem systemu totalnego kłamstwa.
Parę faktów o "polskich" sądach 85
Parę faktów o "polskich" sądach 85
Trybunał Konstytucyjny uznał, że wybór Małgorzaty Gersdorf na pierwszą prezes Sądu Najwyższego był niezgody z konstytucją. Cała procedura wyboru I prezes SN była niekonstytucyjna.
Prezydent Bronisław Komorowski, powinien przed mianowaniem Gersdorf, skontrolować konstytucyjność i legalność wyboru ale tego nie zrobił niedopełniając swoich obowiązków. Za to Bronka można postawić przed Trybunałem Stanu. Nawet strażnik żyrandola nie mógł powoływać kogokolwiek na prezesa SN, a tylko osobę, która została wybrana zgodnie z konstytucją i na podstawie przepisów prawa.
Maciej Marosz w "Resortowe togi" opisał karygodne przykłady lekceważenia prawa przez pierwszą prezes Sądu Najwyższego. Pokazał przykłady jej niedopuszczalnego zaangażowania politycznego. Wskazał dowody na związki rodzinne i mentalne Gersdorf z PRL. Publicznie są jej stawiane szczegółowe zasadne zarzuty popełniania przestępstw.
Gersdorf jest bezczelnym notorycznym kłamcą i oszczercą.
We wrześniu członek Trybunału Stanu Robert Majka zwrócił się do I prezes Sądu Najwyższego, przewodniczącej Trybunału Stanu Małgorzaty Gersdorf, by wyjaśniła i przedłożyła Trybunałowi decyzję Instytutu Pamięci Narodowej, która świadczyłaby o tym, że „nie była tajnym współpracownikiem wojskowego i cywilnego aparatu bezpieczeństwa państwa PRL”.
Oficerowie SB czy WSI strugali sobie sędziów i prokuratorów z banana. Tajna Współpraca z siłami ciemności tłumaczyłaby to że taka miernota została prezesem SN.
"Okupant" wypłaca Małgorzacie Gersdorf miesięcznie 27,7 tys. zł brutto.
W 2014 roku z okna drugiego piętra hotelu przy Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie wypadł na beton sędzia karny z warszawskiego sądu. Trafił do szpitala. Miał promil alkoholu w organizmie. Odbywał szkolenie dla sędziów i prokuratorów. Temat: medyczno-sądowe i kryminalistyczne aspekty uzyskiwania i dowodowego wykorzystania śladów biologicznych.
Przeżył, ale był w ciężkim stanie. Miał wiele złamań kości, m.in. miednicy i nóg, uszkodzoną śledzionę.
Fakt że przeżył jest niezbitym dowodem na to, że należał do kasty nadludzi. Rzecz jasna 37 latek przejdzie w stan spoczynku z 10 tysięczną wypłatą. Przez 50 lat społeczeństwo zapłaci pijakowi 50x12x10000 = 6000 000 zł. Słownie: Sześć milionów złotych. Stać nas. Co nie ? Jeszcze z milion pochłonęło leczenie. Jakby miało zabraknąć to się odbierze bachorom plebsu 500+.
https://wpolityce.pl/polityka/350134-sad-najwyzszy-gwarantem-sprawiedliwosci-top-10-kompromitacji-prezes-gersdorf-i-innych-sedziow-sn
"Sąd Najwyższy gwarantem sprawiedliwości? TOP 10 kompromitacji prezes Gersdorf i innych sędziów SN
Prezes Małgorzata Gersdorf i niektórzy przedstawiciele Sądu Najwyższego z lubością opowiadają o najwyższych moralnych standardach, które rzekomo reprezentują. Pada też wiele słów o obronie konstytucji i wartościach. Jak jest w rzeczywistości? Warto zwrócić uwagę jak orzekali sędziowie Sądu Najwyższego w ostatnich latach i jak sprzeniewierzano się zasadom sprawiedliwości.
1. Można brać łapówki
Cała Polska widziała, jak w 2007 roku na ławce w parku ówczesna posłanka Platformy Obywatelskiej Beata Sawicka bierze kopertę z łapówką. Było w niej 50 tysięcy złotych. Cała Polska słyszała też nagrania z posłanką Sawicką, która opowiadała, że dzięki prywatyzacji służby zdrowia „będzie można kręcić lody”. Ale 19 marca 2014 roku Sąd Najwyższy uniewinnił Sawicką mimo oczywistych dowodów. Uznał, że dowody zebrane przez Centralne Biuro Antykorupcyjne zostały zebrane niezgodnie z przepisami. Co ciekawe, przewodniczącym składu, który rozpatrywać będzie w sierpniu sprawę prezydenckiego ułaskawienia Mariusza Kamińskiego, jest SNN Andrzej Stępka. To on zasiadał w składzie orzekającym, który utrzymał wyrok uniewinniający dla Beaty Sawickiej oraz burmistrza Helu Mirosława Wądołowskiego w głośnej sprawie korupcyjnej.
2. Sędzia może kłamać we własnej obronie.
Sędzia z Zielonej Góry został przyłapany na przekroczeniu prędkości. Zdjęcie z fotoradaru wysłała mu Generalna Inspekcja Transportu Drogowego. Sędzia odpisał, że nie prowadził auta ani go nikomu nie pożyczył. Czyli że prędkość przekroczył „samochód widmo”, bez kierowcy. Upierał się przy swoim nawet, gdy Inspekcja wysłała mu powiększone zdjęcie z fotoradaru, na którym wyraźnie widać jego twarz.
Sprawa skończyła się przed Sądem Najwyższym (jako sądem dyscyplinarnym). Koledzy sędziowie nie zakwestionowali, że sędzia Tomasz L. z Zielonej Góry złamał przepisy drogowe. Ale uznali, że mógł kłamać we własnej obronie. Wbrew zasadom sędziowskiej etyki. I po to, by uniknąć płacenia mandatu w wysokości raptem 100 zł.
3. Wyrok za zjedzenie wafelka
Cierpiąca na cukrzycę kobieta, robiąc zakupy, wzięła z półki i zjadła wafelka wartego 69 groszy. Zapłaciła przy kasie za pozostałe sprawunki, ale nie za wafel. Sąd Rejonowy wymierzył jej karę grzywny w wysokości 20 zł i zasądził od niej na rzecz Skarbu Państwa 100 zł. Sąd Najwyższy utrzymał ten wyrok, choć prokurator generalny zwracał uwagę w kasacji na zaawansowany wiek kobiety i jej chorobę.
4. Sąd chroni odpowiedzialnych za aferę drogową
18 stycznia 2017 roku Sąd Najwyższy utrzymał wyroki uniewinniające w sprawie głośnej zmowy przetargowej z 2009 roku przy kontraktach na budowę autostrad. Powołał się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który nie obowiązywał.
Firmy budowlane (m.in. Strabag Polska, Budimex-Dromex i Mostostal Warszawa) umawiały się, jaką cenę każda z nich zaproponuje w przetargach na budowę dróg przed piłkarskimi mistrzostwami Euro 2012. Chodziło o to, by zamówienie trafiło do konkretnego przedsiębiorstwa, a pozostałe zostały odrzucone ze względu na zbyt wysoką cenę albo np. błędy w dokumentach. W kolejnym przetargu najlepszą ofertę składała już inna firma i go wygrywała. W ten sposób menedżerowie firm rozdzielali między siebie warte miliony państwowe zlecenia. Nie wiedzieli, że są podsłuchiwani przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Sąd Najwyższy uznał jednak, że kontrola operacyjna stosowana przez ABW była nielegalna.
Uniewinniając oskarżonych, Sąd Najwyższy powołał się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który zdecydował w 2014 roku, że ustawa o ABW nie jest zgodna z konstytucją, ponieważ nie zawiera szczegółowego katalogu przestępstw, przy których wolno stosować podsłuchy, a mowa w niej jedynie o „przestępstwach godzących w podstawy ekonomiczne państwa”. Trybunał polecił więc sprecyzować ten zapis w ustawie.
Mimo że orzeczenie Trybunału miało zacząć obowiązywać dopiero pół roku później, Sąd Najwyższy uznał, że może je stosować od razu. I na tej podstawie zdelegalizował podsłuchy ABW w aferze drogowej, choć Agencja miała wszelkie potrzebne zgody od Sądu Okręgowego w Warszawie, umożliwiające wykorzystanie nagrań jako dowodu w procesie.
5. Czyściciele kamienic mogą terroryzować lokatorów
20 kwietnia 2017 roku Sąd Najwyższy uznał, że spadkobierca znacjonalizowanej dekretem Bieruta nieruchomości albo handlarz, który kupił do niej roszczenia może żądać wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z mieszkania od lokatorów zwróconej kamienicy, a nie od władz Warszawy. Od miasta będzie można domagać tylko zwrotu pobranego czynszu.
6. Przestępstwo wykryte „przy okazji” jest bezkarne
Osoba, przyłapana na przestępstwie dzięki legalnemu podsłuchowi, ale założonemu komuś innemu, może uniknąć odpowiedzialności. Mimo ewidentnych dowodów winy.
Tak zdecydował 26 kwietnia 2007 roku Sąd Najwyższy, odmawiając podjęcia uchwały w sprawie legalności tzw. owoców zatrutego drzewa. Usankcjonował w ten sposób bezkarność przestępców.
Prokurator Generalny zwrócił się do Sadu Najwyższego, by ten wyjaśnił, czy dowodami pozwalającymi na wszczęcie śledztwa lub mającymi znaczenie dla toczącego się już postępowania są tylko i wyłącznie te, które odnoszą się do osoby, wobec której zarządzono kontrolę operacyjną. Zdarzało się bowiem, że np. podsłuchując jedną osobę, na której kontrolowanie zgodził się sąd, ujawniano – niejako „przy okazji” – przestępstwa popełniane przez kogoś innego. Ale Sąd Najwyższy uznał, że – mimo dowodów winy – są one nieważne i nie można ich wykorzystać w postępowaniu karnym.
Efektem jest umorzenie sprawy korupcji w Sądzie Najwyższym z 2008 roku. Zgoda na podsłuch obejmowała sędziego Naczelnego Sądu Administracyjnego, który obiecał protekcję biznesmenowi, by doprowadzić do uchylenia przez Sąd Najwyższy niekorzystnego wyroku. Dzięki podsłuchom zarejestrowano także rozmowę sędziego NSA z sędzią Sądu Najwyższego, który zgodził się zająć sprawą kasacji wspomnianego wyroku. Prokuratura umorzyła jednak wątek sędziego Sądu Najwyższego, ponieważ zgoda na podsłuch go nie obejmowała. Z podobnych powodów fiaskiem zakończyła się w 2006 roku sprawa dotycząca korupcji w gdańskim sądzie rejonowym. Tam też podsłuchano rozmowę sędziego i adwokata, ale do odpowiedzialności pociągnięto tylko tego drugiego.
7, Sąd Najwyższy w obronie mafii VAT-owskiej
W 2003 roku Sąd Najwyższy uznał, że wystawianie pustych faktur jest sprawą skarbową i należy stosować do niej kodeks karny skarbowy, a nie po prostu karny. W ten sposób przez kolejnych 13 lat – zanim przepis został zmieniony – przestępcy wyłudzający podatek nie musieli bać się prokuratora.
8. Buta i pycha, czy kto naprawdę jest dla sędziów SN „suwerenem”
Tego grzechu nie ustrzegła się sama I Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf, która stwierdziła, że za pensje sędziego w wysokości 10 tys. złotych „dobrze” można żyć tylko na prowincji. To jednak nie koniec! W trakcie sejmowej debaty nad ustawą o Sądzie Najwyższym, prezes Gersdorf wykrzyczała posłom, że to konstytucja jest suwerenem, a nie naród poprzez swoich przedstawicieli w parlamencie. Ciężko o bardziej jaskrawy przykład lekceważenia społeczeństwa.
**9. Na kłopoty „bratnia pomoc”
Szukanie sojuszników poza własnym krajem to także znak rozpoznawczy prezes Małgorzaty Gersdorf. Brak chęci do kompromisu w dyskusji o reformie wymiaru sprawiedliwości spowodował, że I Prezes SN zwróciła się do instytucji zagranicznych. Jak ustalił portal wPolityce.pl, Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf, w marcu spotkała się z wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej Fransem Timmermansem i innymi przedstawicielami europejskich środowisk sędziowskich, gdzie krytycznie omawiano stan praworządności w Polsce.
Muszę poinformować organizacje europejskie zajmujące się sądownictwem o tym, że polskie władze naruszają niezależność sądów. (…) Muszę to zrobić, bo to wynika z traktatów międzynarodowych (…). Jak dotąd wstrzymywałam się z „donoszeniem”, choć uważam, że było wiele przypadków szczucia na sędziów. Prezes Kaczyński pozwalał sobie np. na stwierdzenie, że wymiar sprawiedliwości to to jest jeden gigantyczny skandal, a nie podał przykładów tego ogromnego skandalu.
– zapowiadała Gersdorf już pod koniec lutego.
10. Finansowa pomoc dla prawniczych puczystów
Pycha kroczy przed upadkiem! Tak można skomentować kulisy skandalu związanego z Sądem Najwyższym, który został ujawniony w czerwcu, na posiedzeniu Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka (SPC), która rozpatrywała i opiniowała dla Komisji Finansów Publicznych sprawozdanie z wykonania budżetu, m.in. Sądu Najwyższego. Okazało się, że Sąd Najwyższy, łamiąc dyscyplinę budżetową, wydał ponad 14 tys. złotych na antyrządową imprezę, czyli Nadzwyczajny Kongres Sędziów Polskich we wrześniu 2016 r. Instytucja kierowana przez Małgorzatę Gersdorf zapłaciła za catering i ochronę kongresu. Wcześniej, zastępujący I Prezes SN Małgorzatę Gersdorf, sędzia Stanisław Zabłocki, zaprzeczał tej informacji. Potem stwierdził, że to „drobna” kwota."
Trybunał Konstytucyjny uznał, że wybór Małgorzaty Gersdorf na pierwszą prezes Sądu Najwyższego był niezgody z konstytucją. Cała procedura wyboru I prezes SN była niekonstytucyjna.
Prezydent Bronisław Komorowski, powinien przed mianowaniem Gersdorf, skontrolować konstytucyjność i legalność wyboru ale tego nie zrobił niedopełniając swoich obowiązków. Za to Bronka można postawić przed Trybunałem Stanu. Nawet strażnik żyrandola nie mógł powoływać kogokolwiek na prezesa SN, a tylko osobę, która została wybrana zgodnie z konstytucją i na podstawie przepisów prawa.
Maciej Marosz w "Resortowe togi" opisał karygodne przykłady lekceważenia prawa przez pierwszą prezes Sądu Najwyższego. Pokazał przykłady jej niedopuszczalnego zaangażowania politycznego. Wskazał dowody na związki rodzinne i mentalne Gersdorf z PRL. Publicznie są jej stawiane szczegółowe zasadne zarzuty popełniania przestępstw.
Gersdorf jest bezczelnym notorycznym kłamcą i oszczercą.
We wrześniu członek Trybunału Stanu Robert Majka zwrócił się do I prezes Sądu Najwyższego, przewodniczącej Trybunału Stanu Małgorzaty Gersdorf, by wyjaśniła i przedłożyła Trybunałowi decyzję Instytutu Pamięci Narodowej, która świadczyłaby o tym, że „nie była tajnym współpracownikiem wojskowego i cywilnego aparatu bezpieczeństwa państwa PRL”.
Oficerowie SB czy WSI strugali sobie sędziów i prokuratorów z banana. Tajna Współpraca z siłami ciemności tłumaczyłaby to że taka miernota została prezesem SN.
"Okupant" wypłaca Małgorzacie Gersdorf miesięcznie 27,7 tys. zł brutto.
W 2014 roku z okna drugiego piętra hotelu przy Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie wypadł na beton sędzia karny z warszawskiego sądu. Trafił do szpitala. Miał promil alkoholu w organizmie. Odbywał szkolenie dla sędziów i prokuratorów. Temat: medyczno-sądowe i kryminalistyczne aspekty uzyskiwania i dowodowego wykorzystania śladów biologicznych.
Przeżył, ale był w ciężkim stanie. Miał wiele złamań kości, m.in. miednicy i nóg, uszkodzoną śledzionę.
Fakt że przeżył jest niezbitym dowodem na to, że należał do kasty nadludzi. Rzecz jasna 37 latek przejdzie w stan spoczynku z 10 tysięczną wypłatą. Przez 50 lat społeczeństwo zapłaci pijakowi 50x12x10000 = 6000 000 zł. Słownie: Sześć milionów złotych. Stać nas. Co nie ? Jeszcze z milion pochłonęło leczenie. Jakby miało zabraknąć to się odbierze bachorom plebsu 500+.
https://wpolityce.pl/polityka/350134-sad-najwyzszy-gwarantem-sprawiedliwosci-top-10-kompromitacji-prezes-gersdorf-i-innych-sedziow-sn
"Sąd Najwyższy gwarantem sprawiedliwości? TOP 10 kompromitacji prezes Gersdorf i innych sędziów SN
Prezes Małgorzata Gersdorf i niektórzy przedstawiciele Sądu Najwyższego z lubością opowiadają o najwyższych moralnych standardach, które rzekomo reprezentują. Pada też wiele słów o obronie konstytucji i wartościach. Jak jest w rzeczywistości? Warto zwrócić uwagę jak orzekali sędziowie Sądu Najwyższego w ostatnich latach i jak sprzeniewierzano się zasadom sprawiedliwości.
1. Można brać łapówki
Cała Polska widziała, jak w 2007 roku na ławce w parku ówczesna posłanka Platformy Obywatelskiej Beata Sawicka bierze kopertę z łapówką. Było w niej 50 tysięcy złotych. Cała Polska słyszała też nagrania z posłanką Sawicką, która opowiadała, że dzięki prywatyzacji służby zdrowia „będzie można kręcić lody”. Ale 19 marca 2014 roku Sąd Najwyższy uniewinnił Sawicką mimo oczywistych dowodów. Uznał, że dowody zebrane przez Centralne Biuro Antykorupcyjne zostały zebrane niezgodnie z przepisami. Co ciekawe, przewodniczącym składu, który rozpatrywać będzie w sierpniu sprawę prezydenckiego ułaskawienia Mariusza Kamińskiego, jest SNN Andrzej Stępka. To on zasiadał w składzie orzekającym, który utrzymał wyrok uniewinniający dla Beaty Sawickiej oraz burmistrza Helu Mirosława Wądołowskiego w głośnej sprawie korupcyjnej.
2. Sędzia może kłamać we własnej obronie.
Sędzia z Zielonej Góry został przyłapany na przekroczeniu prędkości. Zdjęcie z fotoradaru wysłała mu Generalna Inspekcja Transportu Drogowego. Sędzia odpisał, że nie prowadził auta ani go nikomu nie pożyczył. Czyli że prędkość przekroczył „samochód widmo”, bez kierowcy. Upierał się przy swoim nawet, gdy Inspekcja wysłała mu powiększone zdjęcie z fotoradaru, na którym wyraźnie widać jego twarz.
Sprawa skończyła się przed Sądem Najwyższym (jako sądem dyscyplinarnym). Koledzy sędziowie nie zakwestionowali, że sędzia Tomasz L. z Zielonej Góry złamał przepisy drogowe. Ale uznali, że mógł kłamać we własnej obronie. Wbrew zasadom sędziowskiej etyki. I po to, by uniknąć płacenia mandatu w wysokości raptem 100 zł.
3. Wyrok za zjedzenie wafelka
Cierpiąca na cukrzycę kobieta, robiąc zakupy, wzięła z półki i zjadła wafelka wartego 69 groszy. Zapłaciła przy kasie za pozostałe sprawunki, ale nie za wafel. Sąd Rejonowy wymierzył jej karę grzywny w wysokości 20 zł i zasądził od niej na rzecz Skarbu Państwa 100 zł. Sąd Najwyższy utrzymał ten wyrok, choć prokurator generalny zwracał uwagę w kasacji na zaawansowany wiek kobiety i jej chorobę.
4. Sąd chroni odpowiedzialnych za aferę drogową
18 stycznia 2017 roku Sąd Najwyższy utrzymał wyroki uniewinniające w sprawie głośnej zmowy przetargowej z 2009 roku przy kontraktach na budowę autostrad. Powołał się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który nie obowiązywał.
Firmy budowlane (m.in. Strabag Polska, Budimex-Dromex i Mostostal Warszawa) umawiały się, jaką cenę każda z nich zaproponuje w przetargach na budowę dróg przed piłkarskimi mistrzostwami Euro 2012. Chodziło o to, by zamówienie trafiło do konkretnego przedsiębiorstwa, a pozostałe zostały odrzucone ze względu na zbyt wysoką cenę albo np. błędy w dokumentach. W kolejnym przetargu najlepszą ofertę składała już inna firma i go wygrywała. W ten sposób menedżerowie firm rozdzielali między siebie warte miliony państwowe zlecenia. Nie wiedzieli, że są podsłuchiwani przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Sąd Najwyższy uznał jednak, że kontrola operacyjna stosowana przez ABW była nielegalna.
Uniewinniając oskarżonych, Sąd Najwyższy powołał się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który zdecydował w 2014 roku, że ustawa o ABW nie jest zgodna z konstytucją, ponieważ nie zawiera szczegółowego katalogu przestępstw, przy których wolno stosować podsłuchy, a mowa w niej jedynie o „przestępstwach godzących w podstawy ekonomiczne państwa”. Trybunał polecił więc sprecyzować ten zapis w ustawie.
Mimo że orzeczenie Trybunału miało zacząć obowiązywać dopiero pół roku później, Sąd Najwyższy uznał, że może je stosować od razu. I na tej podstawie zdelegalizował podsłuchy ABW w aferze drogowej, choć Agencja miała wszelkie potrzebne zgody od Sądu Okręgowego w Warszawie, umożliwiające wykorzystanie nagrań jako dowodu w procesie.
5. Czyściciele kamienic mogą terroryzować lokatorów
20 kwietnia 2017 roku Sąd Najwyższy uznał, że spadkobierca znacjonalizowanej dekretem Bieruta nieruchomości albo handlarz, który kupił do niej roszczenia może żądać wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z mieszkania od lokatorów zwróconej kamienicy, a nie od władz Warszawy. Od miasta będzie można domagać tylko zwrotu pobranego czynszu.
6. Przestępstwo wykryte „przy okazji” jest bezkarne
Osoba, przyłapana na przestępstwie dzięki legalnemu podsłuchowi, ale założonemu komuś innemu, może uniknąć odpowiedzialności. Mimo ewidentnych dowodów winy.
Tak zdecydował 26 kwietnia 2007 roku Sąd Najwyższy, odmawiając podjęcia uchwały w sprawie legalności tzw. owoców zatrutego drzewa. Usankcjonował w ten sposób bezkarność przestępców.
Prokurator Generalny zwrócił się do Sadu Najwyższego, by ten wyjaśnił, czy dowodami pozwalającymi na wszczęcie śledztwa lub mającymi znaczenie dla toczącego się już postępowania są tylko i wyłącznie te, które odnoszą się do osoby, wobec której zarządzono kontrolę operacyjną. Zdarzało się bowiem, że np. podsłuchując jedną osobę, na której kontrolowanie zgodził się sąd, ujawniano – niejako „przy okazji” – przestępstwa popełniane przez kogoś innego. Ale Sąd Najwyższy uznał, że – mimo dowodów winy – są one nieważne i nie można ich wykorzystać w postępowaniu karnym.
Efektem jest umorzenie sprawy korupcji w Sądzie Najwyższym z 2008 roku. Zgoda na podsłuch obejmowała sędziego Naczelnego Sądu Administracyjnego, który obiecał protekcję biznesmenowi, by doprowadzić do uchylenia przez Sąd Najwyższy niekorzystnego wyroku. Dzięki podsłuchom zarejestrowano także rozmowę sędziego NSA z sędzią Sądu Najwyższego, który zgodził się zająć sprawą kasacji wspomnianego wyroku. Prokuratura umorzyła jednak wątek sędziego Sądu Najwyższego, ponieważ zgoda na podsłuch go nie obejmowała. Z podobnych powodów fiaskiem zakończyła się w 2006 roku sprawa dotycząca korupcji w gdańskim sądzie rejonowym. Tam też podsłuchano rozmowę sędziego i adwokata, ale do odpowiedzialności pociągnięto tylko tego drugiego.
7, Sąd Najwyższy w obronie mafii VAT-owskiej
W 2003 roku Sąd Najwyższy uznał, że wystawianie pustych faktur jest sprawą skarbową i należy stosować do niej kodeks karny skarbowy, a nie po prostu karny. W ten sposób przez kolejnych 13 lat – zanim przepis został zmieniony – przestępcy wyłudzający podatek nie musieli bać się prokuratora.
8. Buta i pycha, czy kto naprawdę jest dla sędziów SN „suwerenem”
Tego grzechu nie ustrzegła się sama I Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf, która stwierdziła, że za pensje sędziego w wysokości 10 tys. złotych „dobrze” można żyć tylko na prowincji. To jednak nie koniec! W trakcie sejmowej debaty nad ustawą o Sądzie Najwyższym, prezes Gersdorf wykrzyczała posłom, że to konstytucja jest suwerenem, a nie naród poprzez swoich przedstawicieli w parlamencie. Ciężko o bardziej jaskrawy przykład lekceważenia społeczeństwa.
**9. Na kłopoty „bratnia pomoc”
Szukanie sojuszników poza własnym krajem to także znak rozpoznawczy prezes Małgorzaty Gersdorf. Brak chęci do kompromisu w dyskusji o reformie wymiaru sprawiedliwości spowodował, że I Prezes SN zwróciła się do instytucji zagranicznych. Jak ustalił portal wPolityce.pl, Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf, w marcu spotkała się z wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej Fransem Timmermansem i innymi przedstawicielami europejskich środowisk sędziowskich, gdzie krytycznie omawiano stan praworządności w Polsce.
Muszę poinformować organizacje europejskie zajmujące się sądownictwem o tym, że polskie władze naruszają niezależność sądów. (…) Muszę to zrobić, bo to wynika z traktatów międzynarodowych (…). Jak dotąd wstrzymywałam się z „donoszeniem”, choć uważam, że było wiele przypadków szczucia na sędziów. Prezes Kaczyński pozwalał sobie np. na stwierdzenie, że wymiar sprawiedliwości to to jest jeden gigantyczny skandal, a nie podał przykładów tego ogromnego skandalu.
– zapowiadała Gersdorf już pod koniec lutego.
10. Finansowa pomoc dla prawniczych puczystów
Pycha kroczy przed upadkiem! Tak można skomentować kulisy skandalu związanego z Sądem Najwyższym, który został ujawniony w czerwcu, na posiedzeniu Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka (SPC), która rozpatrywała i opiniowała dla Komisji Finansów Publicznych sprawozdanie z wykonania budżetu, m.in. Sądu Najwyższego. Okazało się, że Sąd Najwyższy, łamiąc dyscyplinę budżetową, wydał ponad 14 tys. złotych na antyrządową imprezę, czyli Nadzwyczajny Kongres Sędziów Polskich we wrześniu 2016 r. Instytucja kierowana przez Małgorzatę Gersdorf zapłaciła za catering i ochronę kongresu. Wcześniej, zastępujący I Prezes SN Małgorzatę Gersdorf, sędzia Stanisław Zabłocki, zaprzeczał tej informacji. Potem stwierdził, że to „drobna” kwota."
Parę faktów o "polskich" sądach 84
Parę faktów o "polskich" sądach 84
Temat śpiochów sowietów zostawionych w Polsce po 1956 roku nie jest zbadany. "Oficerowie Armii Radzieckiej w Wojsku Polskim", Edward Jan Nalepa, WIH, Warszawa 1995 rok - podjął temat.
Autor świadom wagi materii bardzo mocno trzyma się materiału źródłowego. Komentarz jest bardzo oszczędny. Faktycznie mówią archiwa. "W latach 1943-1968 przez Wojsko Polskie przewinęło się około 21 tys. oficerów radzieckich, w tym 153 generałów. Najbardziej znany z nich - Konstanty Rokossowski był ministrem, posłem, wicepremierem i marszałkiem Polski. Odchodząc, zdążyli niestety wydać rozkazy, które przyczyniły się do śmierci 57 osób podczas tzw. wydarzeń poznańskich. Decyzję o użyciu wojska przeciw demonstrantom podjęło Biuro Polityczne KC PZPR, przychylając się do propozycji ministra Rokossowskiego. Wykonawcą zadania był najważniejszy z oddelegowanych do Polski radzieckich generałów - dowódca wojsk lądowych Stanisław Gilarowicz Popławski."
Oficerowie sowieccy LWP zorganizowali, szkolili i nim dowodzili. W latach 1949-1954 wyrzucono z wojska oficerów z II RP. Po 1956 roku wyjechało zaledwie około 500 sowietów a reszcie pozmieniano nazwiska i stworzono im fałszywą legendę.
Spiochów sowietów mnóstwo było w aparacie terroru, szczególnie w prokuraturze i sądownictwie. Temat trzeba dopiero zbadać i wyciągnać praktyczne wnioski. Do komunistycznego aparatu terroru a szczególnie sądownictwa kierowano agenturę NKVD i Gestapo oraz szmalcowników ! To było gnojowisko. Za sprawą nepotyzmu sowiecki smród ciągnie się za sądami i prokuraturą do dzisiaj.
Związek profesor prawa Hanny Gronkiewicz Waltz i jej rodziny ze szmalcownictwem nie jest żadnym przypadkiem !
Pochodzenie sędziego Stulei /Tuleyi z UB-eckiej rodziny to też nie jest żaden przypadek.
Komunistyczny aparatczyk TW Carex, Włodzimierz Cimoszewicz był synem stalinowskiego egzekutora z Informacji Wojskowej.
Wałodia jednej nocy zamienił się w socjaldemokratę III RP. A syn Wałodi Tomasz Cimoszewicz jest posłem Platformy Ubywatelskiej i walczy o "demokracje" !
Tak samo w prokuraturze i sądach siedzi drugie i trzecie pokolenie UB-eckie.
Michał R. był komornikiem w Poznaniu. W latach 2008-2014 przywłaszczył sobie i przehulał ponad 3 miliony złotych wierzycieli. Żył pełną piersią. Kancelaria Michała R. miała w leasingu sześć samochodów, w tym dwa luksusowe BMW i dwa Lexusy. Jednym z nich jeździła żona, która w kancelarii nie była zatrudniona. Prokuratura poszła na zdumiewający układ z podejrzanym – zaakceptowała wniosek o dobrowolne poddanie się karze. Kara więzienia w zawieszeniu. Sprawa wywołała oburzenie. Sąd nie zgodził się na taki łagodny układ. Kilka miesięcy trwał proces. Trzy i pół roku bezwzględnego więzienia. 10 letni zakaz wykonywania zawodu komornika. Komornik z pewnością się odwoła. Powstaje pytanie dlaczego prokurator generalny nie wziął za pysk prokuratora, który akceptował taki układ i dlaczego kradzież spokojnie trwała 6 lat. Gdzie był nadzór i kontrola ?
Spodstolna prokuratura ignorowała bandytyzm mafii komorniczej i bandycką reprywatyzacje. Nawet media gadzinowe pisały o wybrykach komorników.
Państwo reprezentowane przez sąd ponosi razem z komornikiem solidarną odpowiedzialność finansową wobec wierzycieli.
Jeden z poznańskich sądów rejonowych musi spłacać wierzycieli, do których powinny trafić pieniądze z egzekucji prowadzonych przez Michała R. Do tej pory wypłacono z kasy Skarbu Państwa ponad 2 mln zł.
Michał R. rzekomo nic nie ma. Dom przepisał na żone i nie ma dochodów. Koledzy komornicy są bezradni.
Marek W. przez lata gwałcił swoje dwie pracownice, bił je i zastraszał. Z zeznań pracowników jasno wynikało, że zrobił im obóz pracy przymusowej. Szef groził pobiciem i zgwałceniem najbliższych swoich pracowników. Pracownicy byli zmuszani do podpisywania weksli jako zabezpieczenie ewentualnych kar. Zdarzały się ucieczki z pracy osób pracujących dla biznesmena. Wtedy w ślad za nimi ruszali ludzie Marka W. Doprowadzali uciekinierów do firmy i zamykali w komórce. Ofiary Marka W. były odurzane środkami psychotropowymi. Sąd uznał go winnym i skazał na 8 lat więzienia. Ma też zapłacić 700 tys. zł odszkodowania jednej z kobiet. Miał już wcześniej wyroki. Jazda po pijanemu bez prawa jazdy to szczegół. Marek W. nie jest jednak w więzieniu. Areszt przed kilkoma laty uchylił bandycie sąd w Lesznie. Ten sam sąd odroczył mu inny wyrok do odsiedzenia. Ostatnio Marek W. został skazany na 5 lat więzienia za wyłudzenia unijnych dopłat. GW nazywa bandytę i degenerata biznesmenem ! Marek W. zniknął ! No i rzecz najważniejsza. Ojciec Marka W. jest prokuratorem.
Mamusia bestialskiego mordercy Kajetana Poznańskiego, któremu organa ścigania faktycznie pozwoliły zbiec za granice, też jest prokuratorem. Sąd zwrócił prokuraturze rzekomo wadliwy akt oskarżenia przeciwko mordercy. Mamusia działa ! Mamusia zna biegłych sądowych i oni powiedzą że był niepoczytalny. Wszystko gra i koliduje.
Prezydent Trump wybrał właśnie 10 sędziów federalnych, których zatwierdził Senat. Czy cały świat będzie bezradnie przyglądał się upolitycznieniu sądownictwa w USA? Trump chce obsadzić 100 wolnych wakatów federalnych, w tym w amerykańskim Sądzie Najwyższym. To zamach na demokracje i dyktatura ! Przecież sędziowie muszę się sami wybierać a nepotyzm jest święty. Trzeba na USA nałożyć sankcje a najlepiej je od razu zbombardować.
Jest nadzieja ze Trump nie wytrzyma krytyki Cimoszewicza w TVN i sam poda się do dymisji.
Temat śpiochów sowietów zostawionych w Polsce po 1956 roku nie jest zbadany. "Oficerowie Armii Radzieckiej w Wojsku Polskim", Edward Jan Nalepa, WIH, Warszawa 1995 rok - podjął temat.
Autor świadom wagi materii bardzo mocno trzyma się materiału źródłowego. Komentarz jest bardzo oszczędny. Faktycznie mówią archiwa. "W latach 1943-1968 przez Wojsko Polskie przewinęło się około 21 tys. oficerów radzieckich, w tym 153 generałów. Najbardziej znany z nich - Konstanty Rokossowski był ministrem, posłem, wicepremierem i marszałkiem Polski. Odchodząc, zdążyli niestety wydać rozkazy, które przyczyniły się do śmierci 57 osób podczas tzw. wydarzeń poznańskich. Decyzję o użyciu wojska przeciw demonstrantom podjęło Biuro Polityczne KC PZPR, przychylając się do propozycji ministra Rokossowskiego. Wykonawcą zadania był najważniejszy z oddelegowanych do Polski radzieckich generałów - dowódca wojsk lądowych Stanisław Gilarowicz Popławski."
Oficerowie sowieccy LWP zorganizowali, szkolili i nim dowodzili. W latach 1949-1954 wyrzucono z wojska oficerów z II RP. Po 1956 roku wyjechało zaledwie około 500 sowietów a reszcie pozmieniano nazwiska i stworzono im fałszywą legendę.
Spiochów sowietów mnóstwo było w aparacie terroru, szczególnie w prokuraturze i sądownictwie. Temat trzeba dopiero zbadać i wyciągnać praktyczne wnioski. Do komunistycznego aparatu terroru a szczególnie sądownictwa kierowano agenturę NKVD i Gestapo oraz szmalcowników ! To było gnojowisko. Za sprawą nepotyzmu sowiecki smród ciągnie się za sądami i prokuraturą do dzisiaj.
Związek profesor prawa Hanny Gronkiewicz Waltz i jej rodziny ze szmalcownictwem nie jest żadnym przypadkiem !
Pochodzenie sędziego Stulei /Tuleyi z UB-eckiej rodziny to też nie jest żaden przypadek.
Komunistyczny aparatczyk TW Carex, Włodzimierz Cimoszewicz był synem stalinowskiego egzekutora z Informacji Wojskowej.
Wałodia jednej nocy zamienił się w socjaldemokratę III RP. A syn Wałodi Tomasz Cimoszewicz jest posłem Platformy Ubywatelskiej i walczy o "demokracje" !
Tak samo w prokuraturze i sądach siedzi drugie i trzecie pokolenie UB-eckie.
Michał R. był komornikiem w Poznaniu. W latach 2008-2014 przywłaszczył sobie i przehulał ponad 3 miliony złotych wierzycieli. Żył pełną piersią. Kancelaria Michała R. miała w leasingu sześć samochodów, w tym dwa luksusowe BMW i dwa Lexusy. Jednym z nich jeździła żona, która w kancelarii nie była zatrudniona. Prokuratura poszła na zdumiewający układ z podejrzanym – zaakceptowała wniosek o dobrowolne poddanie się karze. Kara więzienia w zawieszeniu. Sprawa wywołała oburzenie. Sąd nie zgodził się na taki łagodny układ. Kilka miesięcy trwał proces. Trzy i pół roku bezwzględnego więzienia. 10 letni zakaz wykonywania zawodu komornika. Komornik z pewnością się odwoła. Powstaje pytanie dlaczego prokurator generalny nie wziął za pysk prokuratora, który akceptował taki układ i dlaczego kradzież spokojnie trwała 6 lat. Gdzie był nadzór i kontrola ?
Spodstolna prokuratura ignorowała bandytyzm mafii komorniczej i bandycką reprywatyzacje. Nawet media gadzinowe pisały o wybrykach komorników.
Państwo reprezentowane przez sąd ponosi razem z komornikiem solidarną odpowiedzialność finansową wobec wierzycieli.
Jeden z poznańskich sądów rejonowych musi spłacać wierzycieli, do których powinny trafić pieniądze z egzekucji prowadzonych przez Michała R. Do tej pory wypłacono z kasy Skarbu Państwa ponad 2 mln zł.
Michał R. rzekomo nic nie ma. Dom przepisał na żone i nie ma dochodów. Koledzy komornicy są bezradni.
Marek W. przez lata gwałcił swoje dwie pracownice, bił je i zastraszał. Z zeznań pracowników jasno wynikało, że zrobił im obóz pracy przymusowej. Szef groził pobiciem i zgwałceniem najbliższych swoich pracowników. Pracownicy byli zmuszani do podpisywania weksli jako zabezpieczenie ewentualnych kar. Zdarzały się ucieczki z pracy osób pracujących dla biznesmena. Wtedy w ślad za nimi ruszali ludzie Marka W. Doprowadzali uciekinierów do firmy i zamykali w komórce. Ofiary Marka W. były odurzane środkami psychotropowymi. Sąd uznał go winnym i skazał na 8 lat więzienia. Ma też zapłacić 700 tys. zł odszkodowania jednej z kobiet. Miał już wcześniej wyroki. Jazda po pijanemu bez prawa jazdy to szczegół. Marek W. nie jest jednak w więzieniu. Areszt przed kilkoma laty uchylił bandycie sąd w Lesznie. Ten sam sąd odroczył mu inny wyrok do odsiedzenia. Ostatnio Marek W. został skazany na 5 lat więzienia za wyłudzenia unijnych dopłat. GW nazywa bandytę i degenerata biznesmenem ! Marek W. zniknął ! No i rzecz najważniejsza. Ojciec Marka W. jest prokuratorem.
Mamusia bestialskiego mordercy Kajetana Poznańskiego, któremu organa ścigania faktycznie pozwoliły zbiec za granice, też jest prokuratorem. Sąd zwrócił prokuraturze rzekomo wadliwy akt oskarżenia przeciwko mordercy. Mamusia działa ! Mamusia zna biegłych sądowych i oni powiedzą że był niepoczytalny. Wszystko gra i koliduje.
Prezydent Trump wybrał właśnie 10 sędziów federalnych, których zatwierdził Senat. Czy cały świat będzie bezradnie przyglądał się upolitycznieniu sądownictwa w USA? Trump chce obsadzić 100 wolnych wakatów federalnych, w tym w amerykańskim Sądzie Najwyższym. To zamach na demokracje i dyktatura ! Przecież sędziowie muszę się sami wybierać a nepotyzm jest święty. Trzeba na USA nałożyć sankcje a najlepiej je od razu zbombardować.
Jest nadzieja ze Trump nie wytrzyma krytyki Cimoszewicza w TVN i sam poda się do dymisji.
Parę faktów o "polskich" sądach 83
Parę faktów o "polskich" sądach 83
Z czego wynika niski poziom merytoryczny prokuratorów, sędziów, adwokatów i radców prawnych, szczególnie tych starszych. Słabe są wyższe ( tylko z nazwy ) uczelnie. Prace polskiej nauki prawa nie są nigdzie w świecie cytowane. Po prawdzie nie ma czegoś takiego jak polska nauka prawa. To tragiczny spadek po komunizmie, który z prokuratur i sądów uczynił narzędzie terroru, represji i władzy.
Nadal niska jest jakość kształcenia na aplikacjach korporacyjnych. Co istotne po częściowym otwarciu zawodów prawniczych gdy na aplikacjach adwokackich i radcowskich szkoli się znacznie więcej aplikantów niż dawniej ich poziom bardzo się podniósł. Konkurencja jest bardzo potrzebna. Zamknięcie zawodów i nepotyzm prowadziły do degeneracji. Krążyły dowcipy o ustnych egzaminach korporacyjnych. "Przewodniczący komisji - Dlaczego chce pan zostać adwokatem ? Aplikant - No tato, nie wygłupiaj się"
W powstałej PRL początkowo sędziami i prokuratorami zostawały osoby po krótkich kursach w myśl zasady "nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera". Dwuletnia Centralna Szkoła Prawnicza im. Teodora Duracza w Warszawie to stalinowska szkoła prawnicza funkcjonująca w latach 1948–1953. Uczniami duraczówki były osoby zaufane dla komunistycznych władz, skierowane przez zarządy centralne partii politycznych, związków zawodowych lub organizacji społecznych posiadające co najmniej średnie wykształcenie ale Minister Sprawiedliwości mógł zwolnić od tego wymogu co bardzo często czynił. Zawód sędziego i prokuratora został sprostytuowany. Przez cały okres PRL poziom studiów prawniczych był żenujaco niski, znacznie niższy niż poziom dobrych liceów tego okresu.
Wyrok Trybunału Konstytucyjnego K 6/12 potwierdza że ustawodawca reguluje zasady przygotowania do wykonywania zawodów prawniczych. Sędziowie zauważyli w nim, że art. 17 ust. 1 konstytucji nie formułuje wymagań, które wiązałyby ustawodawcę.
Najważniejsze jest zdanie przez przygotowanego aplikanta rzetelnego egzaminu państwowego. To gdzie aplikanci nabyli wiedzę i umiejętności jest całkowicie obojętne. W żadnym razie egzamin nie może być korporacyjny, musi być państwowy.
Nie ma żadnych konkretnych przeszkód aby kształceniem aplikantów prawniczych zajmowały się szkoły wyższe. Ministerstwo Sprawiedliwości podało że jeśli szkoły wyższe będa zainteresowane kształceniem aplikantów to odpowiedni projekt ustawy zostanie skierowany do Sejmu.
Obecnie praca adwokata i radcy prawnego niczym sie nie różnią. Nie wiadomo w jakim celu równolegle funkcjonują dwie korporacje zawodowe. Prawnicy analizują sprawy, piszą pisma procesowe i występują przed sądami.
Bardzo podobna jest praca prokuratora. Różnica polega na tym że teoretycznie prokuratorzy winni przesłuchiwać osoby w sprawie - pokrzywdzonych, świadków i podejrzanych. Ale regułą jest spychanie przesłuchań na policjantów i innych funkcjonariuszy. Prokuratorzy przesłuchują tylko wtedy gdy są zobligowani do tego przepisem a nie są to sytuacje częste. Prokuratorzy polecają zatrzymać osoby, dokonać przeszukania, wydają postanowienia o powołaniu bigłych ... Piszą, piszą, piszą. Wszyscy prawnicy znają prace innych z akt.
Na salach sądowych prokuratorzy biernie siedzą i nie jest jasne po co w ogóle przychodzą do sądu. Prokuratorzy nie znają spraw które wnieśli inni prokuratorzy. Prawnicy stron jednak wykazują aktywność w sądzie. Adwokaci i radcy oraz prokuratorzy bez żadnego problemu mogą się zastępować. Natomiast praktycznego kierowania pracą sądu można się szybko nauczyć - potrzebnych jest kilkadziesiąt godzin praktyki.
Sędziowie i prokuratorzy nastraszeni przez przełożonych postępowaniem dyscyplinarnym i karnym odchodzą z zawodu i często stają się adwokatami i radcami prawnymi.
Nie ma opublikowanych badań wskazujących na to jakie aplikacje wybierają studenci w zależności od swoich ocen. Plotka mówi że najsłabsi studenci idą do prokuratury, mocniejsi do sądów a karierę rynkową adwokata i radcy wybierają najlepsi. W prokuraturze i sądownictwie dużą rolę odgrywają plecy, układy i nepotyzm. Po otwarciu zawodu adwokata i radcy nepotyzm powoli przestaje mieć znaczenie.
W sytuacji gdy aplikacje prawniczą będą prowadzić szkoły wyższe konieczne będzie wprowadzenie jednolitego egzaminu dla wszystkich prawników niezależnie od tego gdzie zdobywali umiejętności. Idea aplikacji uniwersyteckiej jest niegłupia dlatego że profesorowie często są czynnymi prawnikami i dobrze znają system. Konieczne będzie otwarcie zawodu sędziego i prokuratora. Od wynagrodzeń sędziów i prokuratorów będzie (?) pobierana normalna składka na ZUS.
Nabór chętnych do prokuratur i sądów powinien się odbywać tylko i wyłącznie na podstawie wyników prawniczego egzaminu państwowego. Układy i nepotyzm skończą się jak ręką odjął. Nie ma w konstytucji przepisu zabraniającego okresowego sprawdzenia kwalifikacji prokuratorów i sędziów. Jest to droga do uczciwego pozbycia się miernych i nieuczciwych układowych sędziów i prokuratorów promowanych na przykład przez WSI.
Co kraj to obyczaj. Są kraje gdzie studenci już w czasie studiów sporządzają pisma procesowe i nabierają umiejętności do zawodu prawniczego.
Sędziami powinni być prawnicy, którzy już nabrali doświadczenia ( potwierdza to wynik egzaminu państwowego ) a nie gnojki, których wepchnęli na stołki rodzice, rodzina czy WSI.
Z czego wynika niski poziom merytoryczny prokuratorów, sędziów, adwokatów i radców prawnych, szczególnie tych starszych. Słabe są wyższe ( tylko z nazwy ) uczelnie. Prace polskiej nauki prawa nie są nigdzie w świecie cytowane. Po prawdzie nie ma czegoś takiego jak polska nauka prawa. To tragiczny spadek po komunizmie, który z prokuratur i sądów uczynił narzędzie terroru, represji i władzy.
Nadal niska jest jakość kształcenia na aplikacjach korporacyjnych. Co istotne po częściowym otwarciu zawodów prawniczych gdy na aplikacjach adwokackich i radcowskich szkoli się znacznie więcej aplikantów niż dawniej ich poziom bardzo się podniósł. Konkurencja jest bardzo potrzebna. Zamknięcie zawodów i nepotyzm prowadziły do degeneracji. Krążyły dowcipy o ustnych egzaminach korporacyjnych. "Przewodniczący komisji - Dlaczego chce pan zostać adwokatem ? Aplikant - No tato, nie wygłupiaj się"
W powstałej PRL początkowo sędziami i prokuratorami zostawały osoby po krótkich kursach w myśl zasady "nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera". Dwuletnia Centralna Szkoła Prawnicza im. Teodora Duracza w Warszawie to stalinowska szkoła prawnicza funkcjonująca w latach 1948–1953. Uczniami duraczówki były osoby zaufane dla komunistycznych władz, skierowane przez zarządy centralne partii politycznych, związków zawodowych lub organizacji społecznych posiadające co najmniej średnie wykształcenie ale Minister Sprawiedliwości mógł zwolnić od tego wymogu co bardzo często czynił. Zawód sędziego i prokuratora został sprostytuowany. Przez cały okres PRL poziom studiów prawniczych był żenujaco niski, znacznie niższy niż poziom dobrych liceów tego okresu.
Wyrok Trybunału Konstytucyjnego K 6/12 potwierdza że ustawodawca reguluje zasady przygotowania do wykonywania zawodów prawniczych. Sędziowie zauważyli w nim, że art. 17 ust. 1 konstytucji nie formułuje wymagań, które wiązałyby ustawodawcę.
Najważniejsze jest zdanie przez przygotowanego aplikanta rzetelnego egzaminu państwowego. To gdzie aplikanci nabyli wiedzę i umiejętności jest całkowicie obojętne. W żadnym razie egzamin nie może być korporacyjny, musi być państwowy.
Nie ma żadnych konkretnych przeszkód aby kształceniem aplikantów prawniczych zajmowały się szkoły wyższe. Ministerstwo Sprawiedliwości podało że jeśli szkoły wyższe będa zainteresowane kształceniem aplikantów to odpowiedni projekt ustawy zostanie skierowany do Sejmu.
Obecnie praca adwokata i radcy prawnego niczym sie nie różnią. Nie wiadomo w jakim celu równolegle funkcjonują dwie korporacje zawodowe. Prawnicy analizują sprawy, piszą pisma procesowe i występują przed sądami.
Bardzo podobna jest praca prokuratora. Różnica polega na tym że teoretycznie prokuratorzy winni przesłuchiwać osoby w sprawie - pokrzywdzonych, świadków i podejrzanych. Ale regułą jest spychanie przesłuchań na policjantów i innych funkcjonariuszy. Prokuratorzy przesłuchują tylko wtedy gdy są zobligowani do tego przepisem a nie są to sytuacje częste. Prokuratorzy polecają zatrzymać osoby, dokonać przeszukania, wydają postanowienia o powołaniu bigłych ... Piszą, piszą, piszą. Wszyscy prawnicy znają prace innych z akt.
Na salach sądowych prokuratorzy biernie siedzą i nie jest jasne po co w ogóle przychodzą do sądu. Prokuratorzy nie znają spraw które wnieśli inni prokuratorzy. Prawnicy stron jednak wykazują aktywność w sądzie. Adwokaci i radcy oraz prokuratorzy bez żadnego problemu mogą się zastępować. Natomiast praktycznego kierowania pracą sądu można się szybko nauczyć - potrzebnych jest kilkadziesiąt godzin praktyki.
Sędziowie i prokuratorzy nastraszeni przez przełożonych postępowaniem dyscyplinarnym i karnym odchodzą z zawodu i często stają się adwokatami i radcami prawnymi.
Nie ma opublikowanych badań wskazujących na to jakie aplikacje wybierają studenci w zależności od swoich ocen. Plotka mówi że najsłabsi studenci idą do prokuratury, mocniejsi do sądów a karierę rynkową adwokata i radcy wybierają najlepsi. W prokuraturze i sądownictwie dużą rolę odgrywają plecy, układy i nepotyzm. Po otwarciu zawodu adwokata i radcy nepotyzm powoli przestaje mieć znaczenie.
W sytuacji gdy aplikacje prawniczą będą prowadzić szkoły wyższe konieczne będzie wprowadzenie jednolitego egzaminu dla wszystkich prawników niezależnie od tego gdzie zdobywali umiejętności. Idea aplikacji uniwersyteckiej jest niegłupia dlatego że profesorowie często są czynnymi prawnikami i dobrze znają system. Konieczne będzie otwarcie zawodu sędziego i prokuratora. Od wynagrodzeń sędziów i prokuratorów będzie (?) pobierana normalna składka na ZUS.
Nabór chętnych do prokuratur i sądów powinien się odbywać tylko i wyłącznie na podstawie wyników prawniczego egzaminu państwowego. Układy i nepotyzm skończą się jak ręką odjął. Nie ma w konstytucji przepisu zabraniającego okresowego sprawdzenia kwalifikacji prokuratorów i sędziów. Jest to droga do uczciwego pozbycia się miernych i nieuczciwych układowych sędziów i prokuratorów promowanych na przykład przez WSI.
Co kraj to obyczaj. Są kraje gdzie studenci już w czasie studiów sporządzają pisma procesowe i nabierają umiejętności do zawodu prawniczego.
Sędziami powinni być prawnicy, którzy już nabrali doświadczenia ( potwierdza to wynik egzaminu państwowego ) a nie gnojki, których wepchnęli na stołki rodzice, rodzina czy WSI.
Parę faktów o "polskich" sądach 82
Parę faktów o "polskich" sądach 82
Mimo iż od przełomu ustrojowego w 1989 roku minęło 28 lat to aż około 700 z około 10 tysięcy sędziów orzekających w polskich sądach, w tym zajmujących funkcje kierownicze, wydawało wyroki jeszcze w stanie wojennym ! Ale chyba najgorsi są ich wychowankowie jak słynny UB-ecki sędzia Stuleja czyli Igor Tuleya.
Prezes SN nazywała się kiedyś Gersdorf - Giaro. Synuś pani prezes, mecenas Maciej Giaro ma kancelarię radcowską na Placu Inwalidów w Warszawie i "skutecznie" reprezentuje klientów przed SN gdzie kumple mamusi rozpatrują kasacje. Zdaniem szajki z SN nie ma żadnego konfliktu interesów i konieczności wyłączenia sędziów. A mamusia jest multimilionerką.
Wiedźma powiesiła w SN portrety stalinowskich rzeźników bo przecież nie sędziów.
Jej ataki na reformę sądownictwa są najlepszym dowodem na to, że należy natychmiast wyczyścić kasty w sądach i prokuraturze. Kasty osłabiają Polskę.
Przeklęci miłośnicy drogich szwajcarskich zegarków za świecidełka i trochę koralików sprzedawali całą Polskę i Nas w niewole niczym jakiś kacyk afrykański - to było praworządne, niezawisłe i sam cymes. Praworządne były karuzele podatku VAT.
Trzeba będzie przestudiować uchwalone przepisy o skardze nadzwyczajnej i jeśli to jest możliwe wzruszyć wyroki w sprawach lustracyjnych Wałęsy i wielu innych bezpieczniackich konfidentów wydanych przez szajki w togach. Lech Wałęsa czyli TW Bolek wzywa "przyjaciół" z zagranicy do interwencji w Polsce. Czuje pismo nosem ?
Są setki tysięcy spraw wołających o pomstę do nieba. Kaściarz z piekła rodem zabił pieszego na przejściu. Potem pozwał jego rodzinę o odszkodowanie za zniszczenie auta. To coś w stylu takiego żartu. Nasrać komuś na wycieraczkę, zapukać i zażądać papieru toaletowego.
Kamil Zaradkiewicz: "Jeśli choć część z tego, co słyszałem od wielu sędziów na temat funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości jest prawdą, to sytuacja jest od lat dramatyczna."
Państwo teoretyczne przyzwalało na afery i zbrodnie. Walczącą o prawa lokatorów J.Brzeską spalono niczym śmieci czy starą oponę. Umorzono dochodzenie. Nie będzie to wszystko łatwo rozplątać.
Podejrzani o przestępstwa w SK Banku mieli venę i rozmach. Jest już 70 osób zatrzymanych, postawionych 1000 zarzutów. 1,63 miliarda złotych strat ! Przecież żaden sąd teoretyczny tego nie osądzi nawet za 100 lat. Za ułamek tej kwoty można korumpować sędziów i ich zastraszać. Może wejść do akcji "seryjny samobójca".
Do osądzenia są wielkie wyłudzenia w związku z reaktywowaniem przedwojennych spółek na śmieszną liczbę kolekcjonerskich akcji, kupionych na targu za parę złotych.
Stowarzyszenie sędziów Iustitia uważa, że nie ma w sądach korupcji i nie ma kupowania wyroków w polskich sądach. Uważa że premier Morawiecki mówiący o patologiach w sądownictwie to "pieniacz sądowy".
Zawód sędziego jest w większej części Europy sfeminizowany.
Mimo iż od przełomu ustrojowego w 1989 roku minęło 28 lat to aż około 700 z około 10 tysięcy sędziów orzekających w polskich sądach, w tym zajmujących funkcje kierownicze, wydawało wyroki jeszcze w stanie wojennym ! Ale chyba najgorsi są ich wychowankowie jak słynny UB-ecki sędzia Stuleja czyli Igor Tuleya.
Prezes SN nazywała się kiedyś Gersdorf - Giaro. Synuś pani prezes, mecenas Maciej Giaro ma kancelarię radcowską na Placu Inwalidów w Warszawie i "skutecznie" reprezentuje klientów przed SN gdzie kumple mamusi rozpatrują kasacje. Zdaniem szajki z SN nie ma żadnego konfliktu interesów i konieczności wyłączenia sędziów. A mamusia jest multimilionerką.
Wiedźma powiesiła w SN portrety stalinowskich rzeźników bo przecież nie sędziów.
Jej ataki na reformę sądownictwa są najlepszym dowodem na to, że należy natychmiast wyczyścić kasty w sądach i prokuraturze. Kasty osłabiają Polskę.
Przeklęci miłośnicy drogich szwajcarskich zegarków za świecidełka i trochę koralików sprzedawali całą Polskę i Nas w niewole niczym jakiś kacyk afrykański - to było praworządne, niezawisłe i sam cymes. Praworządne były karuzele podatku VAT.
Trzeba będzie przestudiować uchwalone przepisy o skardze nadzwyczajnej i jeśli to jest możliwe wzruszyć wyroki w sprawach lustracyjnych Wałęsy i wielu innych bezpieczniackich konfidentów wydanych przez szajki w togach. Lech Wałęsa czyli TW Bolek wzywa "przyjaciół" z zagranicy do interwencji w Polsce. Czuje pismo nosem ?
Są setki tysięcy spraw wołających o pomstę do nieba. Kaściarz z piekła rodem zabił pieszego na przejściu. Potem pozwał jego rodzinę o odszkodowanie za zniszczenie auta. To coś w stylu takiego żartu. Nasrać komuś na wycieraczkę, zapukać i zażądać papieru toaletowego.
Kamil Zaradkiewicz: "Jeśli choć część z tego, co słyszałem od wielu sędziów na temat funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości jest prawdą, to sytuacja jest od lat dramatyczna."
Państwo teoretyczne przyzwalało na afery i zbrodnie. Walczącą o prawa lokatorów J.Brzeską spalono niczym śmieci czy starą oponę. Umorzono dochodzenie. Nie będzie to wszystko łatwo rozplątać.
Podejrzani o przestępstwa w SK Banku mieli venę i rozmach. Jest już 70 osób zatrzymanych, postawionych 1000 zarzutów. 1,63 miliarda złotych strat ! Przecież żaden sąd teoretyczny tego nie osądzi nawet za 100 lat. Za ułamek tej kwoty można korumpować sędziów i ich zastraszać. Może wejść do akcji "seryjny samobójca".
Do osądzenia są wielkie wyłudzenia w związku z reaktywowaniem przedwojennych spółek na śmieszną liczbę kolekcjonerskich akcji, kupionych na targu za parę złotych.
Stowarzyszenie sędziów Iustitia uważa, że nie ma w sądach korupcji i nie ma kupowania wyroków w polskich sądach. Uważa że premier Morawiecki mówiący o patologiach w sądownictwie to "pieniacz sądowy".
Zawód sędziego jest w większej części Europy sfeminizowany.
piątek, 22 grudnia 2017
Parę faktów o "polskich" sądach 81
Parę faktów o "polskich" sądach 81
Decyzją Komisji Weryfikacyjnej rodzina Hanny Gronkiewicz Waltz i inni ubabrani beneficjenci bezprawia, korupcji i oszustwa muszą oddać za szmalcowniczą reprywatyzacje kamienicy przy ul.Noakowskiego 16 ponad 15 mln zł. Decyzja jest natychmiast wykonywalna i egzekucją mogą się zająć komornicy.
Polskie państwo podziemne szmalcowników karało śmiercią. Nawet sowiecka władza ludowa wsadzała ich do więzień no chyba że pozyskała ich bezpieka lub sądy.
Zarzut ochrony szmalcownictwa ma taki ciężar gatunkowy że nawet przedstawiciele PSL, Nowoczesnej i Kukiz15 głosowali za tą decyzją komisji. Dowody, które zebrała Komisja Weryfikacyjna są miażdzące. Komisja odnalazła dokumenty, których wszyscy szukali przez 10 lat. Nawet ukrywanie i niszczenie dokumentów niewiele dało oszustom.
A Hanna Gronkiewicz Waltz jest nadal wykładowcą prawa na UW. "Kształci" studentów prawa a władzom uczelni to nie przeszkadza.
Czy powołanie Komisji Weryfikacyjnej było konieczne i nie można było spraw wyprostować przed sądami. Sprawa tego stopnia komplikacji przed polskim "sądem" trwała by z 100 lat albo i więcej.
Kasta broni. Kasta radzi. Kasta nigdy cię nie zdradzi!
Mikołaj Rej: Małe złodziejaszki wieszacie, wielkim – nisko się kłaniacie.
Krytycznie o działaniach KE w sprawie Polskich reform sądownictwa wypowiedział się Times. Dziś krytyczny artykuł umieścił Le Figaro.
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/le-figaro-niesprawiedliwosc-wobec-polski-zaprzeczenie-demokracji/gx5ec3k
""Le Figaro": niesprawiedliwość wobec Polski, zaprzeczenie demokracji
Decyzję KE o uruchomieniu art. 7 wobec Polski "Le Figaro" nazywa "arbitralną i bezużyteczną". Patrick Edery tytułuje swój tekst: "Niesprawiedliwość wyrządzona Polsce, zaprzeczenie demokracji". Konkluzją jego filipiki jest stwierdzenie, że "dla dobra Europy Polska nie może się poddać". Klamrą tekstu jest atak na Polskę ze strony innych państw.
"Od prawie dwóch lat Polska stała się w Unii Europejskiej symbolem absolutnego zła. Używa się w odniesieniu do niej szczególnie przesadnych i wojowniczych elementów języka: najbardziej uderzającym przykładem była groźba użycia przeciwko niej art. 7 traktatu UE, określanego jako »opcja atomowa«. W środę 20 grudnia Komisja Europejska zdecydowała się ostatecznie wprowadzić te groźbę ze względu na »wyraźne ryzyko poważnego naruszenia rządów prawa w Polsce«" - pisze na łamach francuskiej konserwatywnej gazety Edery, który jest dyrektorem generalnym firmy konsultingowej z Europy Środkowej Partenaire Europe.
Ale dlaczego - zastanawia się autor - decyzję tę podjęto na kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia i kiedy właśnie w Polsce powołano nowego premiera?
"Czy polscy politycy zostali aresztowani lub znowu zatrzymano demonstracje, stosując nieproporcjonalną siłę? Nie, to wydarzyło się w Hiszpanii. Może dlatego, że dziennikarka, która oskarżyła żonę premiera, że ma konto w Panamie, gdzie przelewała łapówki, zginęła w eksplozji swojego samochodu? Nie, to zdarzyło się na Malcie, przekształconej w »wyspę mafijną«, jak mówią synowie ofiary" - wylicza Edery.
"Być może Polska zdecydowała się wprowadzić politykę energetyczną, która zagraża bezpieczeństwu całej Europy Środkowej i narusza prawodawstwo określone przez Brukselę? Nie, to Niemcy. Być może od lat nie spełnia kryteriów z Maastricht i w 2018 roku pobije rekord zadłużenia, najwyższego w UE? - Nie, tym razem to my" - dodaje.
I podkreśla, że "po raz pierwszy w historii Komisja Europejska uruchomiła art. 7", ale polskie "»ryzyko« naruszenia ma być szczególnie poważne".
Ryzyko i niepokoje, nie dowody
Edery omawia następnie pięć zaleceń Brukseli dla Warszawy odnośnie reformy sądownictwa, sformułowanych przedwczoraj przez Komisję Europejską. "Zauważcie dobrze, że Komisja mówi o ryzyku i niepokojach. Nie ma tam faktycznych dowodów ze strony Komisji o naruszeniu państwa prawa?" - wyraża swoje zdziwienie autor.
Pierwsze z zaleceń dotyczy Sądu Najwyższego. "Nowe polskie prawo przewiduje, że sędziowie w wieku ponad 65 lat automatycznie mają przejść na emeryturę. Implikuje to, że sędziowie urodzeni w latach 50. i ci, którzy byli sędziami w czasach reżimu komunistycznego, mają być wzięci na cel". Edery wskazuje, że ta sama ustawa pozwala obywatelom, którzy byli ofiarami niesprawiedliwych procesów domagać się rewizji. "Przedstawiony tu cel jest dwojaki: zdekomunizować ostatnią polską władzę, której nie było w momencie upadku muru, i odnowić władzę sądowniczą uważaną za nepotyczną" - wyjaśnia.
Zmiany "bardziej demokratyczne"?
Odnośnie zalecenia Komisji w kwestii Krajowej Rady Sądownictwa Edery tłumaczy: "Jak dotąd spośród 25 sędziów Krajowej Rady Sądownictwa, 15 było wyznaczanych przez innych sędziów bez żadnej kontroli obywateli. Odtąd tych 15 sędziów ma być wyznaczonych przez posłów. Każda grupa parlamentarna może zaproponować nie więcej niż dziewięciu sędziów i każda grupa musi mieć możliwość nominowania co najmniej jednego sędziego. Lista tych 15 sędziów będzie musiała otrzymać 3/5 głosów w Zgromadzeniu Narodowym".
"Czyż nie jest bardziej demokratyczne, by "sędziowie sędziów", zamiast kooptacji (mianowania spośród swego grona), byli mianowani przez wybranych przedstawicieli narodu? Oczywiście, sędziowie są ekspertami, ale czy powierzanie im decyzji w tej kwestii nie jest przestawieniem się na technokrację?" - komentuje.
Co do zalecenia KE w sprawie ustawy o organizacji sądów powszechnych, a "zwłaszcza obalenia nowego systemu emerytalnego mającego zastosowanie do sędziów, w tym uznaniowego uprawnienia ministra sprawiedliwości do przedłużenia mandatu sędziowskiego oraz powoływania i odwoływania prezesów sądów", Edery ocenia, że "są to wyłącznie środki administracyjne". Według niego "reforma prawa przewiduje, że sprawy są przydzielane sędziom w drodze loterii, prezesi sądów stają się zatem zasadniczo »dyrektorami administracyjnymi«".
Odnośnie zalecenia przywrócenia niezawisłości Trybunałowi Konstytucyjnemu Edery pisze: "Komisja Europejska i polska opozycja zakwestionowały razem ważność wyborów niektórych sędziów Trybunału Konstytucyjnego (odpowiednika francuskiej Rady Konstytucyjnej), i - rykoszetem - ważność wyborów jego przewodniczącego i wiceprzewodniczącego. Jednak Komisja i opozycja składają się z wyższych urzędników i polityków, a nie sędziów".
Edery przypomina, że legalność tych wyborów potwierdził Sąd Najwyższy w Polsce. "Ale »Polski Sąd Kasacyjny«, czyli Sąd Najwyższy, nie może być oskarżony o sympatię do rządzącej partii w Polsce - zauważa autor i dodaje, że "regularnie sprzeciwia się on partii rządzącej w Polsce", a jego "prezes wzięła nawet udział i przemawiała na co najmniej jednej manifestacji zorganizowanej przez opozycję".
Co do piątego zalecenia, "powstrzymania się od aktów i oświadczeń publicznych, które jeszcze bardziej podważają legitymację sądownictwa", Edery ocenia, że "innymi słowy, polski pochodzący z wyboru urzędnik, jeśli wierzy, że sądownictwo jest skorumpowane, nie ma prawa tego wypowiedzieć, jeżeli chce, aby jego kraj nie został ukarany przez UE".
"Timmermans jest mianowany, a nie wybrany"
"Każdy osądzi w swojej duszy i sumieniu tych 5 kroków. Aby to zrobić, dobrze byłoby mieć na myśli pewne fakty" - dodaje i zaczyna od wypunktowania, że Frans Timmermans, pierwszy wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej "odpowiedzialny za »polską sprawę« w KE, jest mianowany, a nie wybrany. Chociaż jest byłym posłem do Parlamentu Europejskiego, jego partia jest popierana tylko przez 5,7 proc. wyborców w Holandii".
"Odkąd PiS doszedł do władzy w Polsce, pan Timmermans powtarza niemal dosłownie argumenty liberalnych partii politycznych, które przeciwstawiają się rządowi w Warszawie - kontynuuje Edery. - Należy również pamiętać, że »polska gwarancja« pana Timmermansa to przewodniczący Rady Europejskiej, liberalny pan (Donald) Tusk", założyciel obecnie głównej opozycyjnej partii politycznej w Polsce.
"Gdyby Timmermans dopiął swego celu i zdyskwalifikował partię rządzącą w Warszawie, Tusk byłby pierwszym beneficjentem tej zmiany - zaznacza. W ocenie Edery'ego, Timmermans, "który od dwóch lat potępia polski rząd bez procesu, ma jedynie prawo (wszczynania) dochodzenia".
"Po co robić z Polski męczennicę?"
"Po co zatem robić z Polski męczennicę?" - zastanawia się dalej Edery. "Po co Bruksela grozi Polsce procedurą, o której wszyscy wiedzą, że jest skazana na fiasko? Rzeczywiście, by zakończyć tę procedurę, potrzeba jednomyślności wszystkich państw (członkowskich), a Węgry już ogłosiły, że się sprzeciwią. Dlaczego nie postawić Warszawy przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej? Nie wymaga to zgody państw członkowskich, ale z drugiej strony podejmuje on decyzje prawne, a nie polityczne".
"Czy to oznacza, że przestępstwo nie zostało zarejestrowane? Że istnieje tylko »ryzyko«? - uwypukla tytułową niesprawiedliwość i wyjaśnia: "Prawdą jest, że Komisja skierowała sprawę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, ale za »dyskryminację ze względu na płeć z powodu wprowadzenia innego wieku emerytalnego dla sędziów kobiet (60 lat) i sędziów mężczyzn (65 lat)«".
Tu Edery zmierza ku konkluzji: "Dla dobra Europy Polska nie może się poddać". Pisze: "Wielu liderów partii liberalnych oskarża Polskę o wszelkie zło w Europie, ale czy PiS jest u władzy od 20 lat? Czy ta »polska« sprawa nie jest aby ilustracją coraz bardziej niepokojącej ewolucji Europy? Niektórzy, podobnie jak prezydent Republiki Francuskiej, proponują przebudowę UE. Ale żeby czym ją zastąpić? Nikt tak naprawdę nie wie. Symbolicznie jej fundamenty zostały już wstrząśnięte poniżającym traktowaniem narzuconym Grekom wbrew ich woli".
"Nie będziemy mówić o akronimie oznaczającym kontestujące kraje łacińskie: PIGS (świnie po angielsku)". Tak nazwano państwa o złej sytuacji budżetowej w latach 90., kiedy coraz silniej postępowała integracja europejska. "Czy teraz trzeba robić to samo z Polską, żywą inkarnacją tego chrześcijańskiego spoiwa?" - pyta Edery, by odpowiedzieć: "Pozostanie wtedy tylko przekształcić UE w ołowiany gorset, zastępując fundamenty, ściany i dach. W porządku, a cel tego? Stworzyć nowego Europejczyka bez ziemi, bez przywiązania, bez ograniczeń w jego prawach? By osłabić państwa i pozbawić nas naszej tożsamości?".
"Przez ostatnie trzy wieki Polska podlegała imperiom i dyktatorom, którzy chcieli ją sobie podporządkować. Z pewnością będzie tak samo z tą nową liberalną technokracją" - kończy swój artykuł Edery."
Decyzją Komisji Weryfikacyjnej rodzina Hanny Gronkiewicz Waltz i inni ubabrani beneficjenci bezprawia, korupcji i oszustwa muszą oddać za szmalcowniczą reprywatyzacje kamienicy przy ul.Noakowskiego 16 ponad 15 mln zł. Decyzja jest natychmiast wykonywalna i egzekucją mogą się zająć komornicy.
Polskie państwo podziemne szmalcowników karało śmiercią. Nawet sowiecka władza ludowa wsadzała ich do więzień no chyba że pozyskała ich bezpieka lub sądy.
Zarzut ochrony szmalcownictwa ma taki ciężar gatunkowy że nawet przedstawiciele PSL, Nowoczesnej i Kukiz15 głosowali za tą decyzją komisji. Dowody, które zebrała Komisja Weryfikacyjna są miażdzące. Komisja odnalazła dokumenty, których wszyscy szukali przez 10 lat. Nawet ukrywanie i niszczenie dokumentów niewiele dało oszustom.
A Hanna Gronkiewicz Waltz jest nadal wykładowcą prawa na UW. "Kształci" studentów prawa a władzom uczelni to nie przeszkadza.
Czy powołanie Komisji Weryfikacyjnej było konieczne i nie można było spraw wyprostować przed sądami. Sprawa tego stopnia komplikacji przed polskim "sądem" trwała by z 100 lat albo i więcej.
Kasta broni. Kasta radzi. Kasta nigdy cię nie zdradzi!
Mikołaj Rej: Małe złodziejaszki wieszacie, wielkim – nisko się kłaniacie.
Krytycznie o działaniach KE w sprawie Polskich reform sądownictwa wypowiedział się Times. Dziś krytyczny artykuł umieścił Le Figaro.
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/le-figaro-niesprawiedliwosc-wobec-polski-zaprzeczenie-demokracji/gx5ec3k
""Le Figaro": niesprawiedliwość wobec Polski, zaprzeczenie demokracji
Decyzję KE o uruchomieniu art. 7 wobec Polski "Le Figaro" nazywa "arbitralną i bezużyteczną". Patrick Edery tytułuje swój tekst: "Niesprawiedliwość wyrządzona Polsce, zaprzeczenie demokracji". Konkluzją jego filipiki jest stwierdzenie, że "dla dobra Europy Polska nie może się poddać". Klamrą tekstu jest atak na Polskę ze strony innych państw.
"Od prawie dwóch lat Polska stała się w Unii Europejskiej symbolem absolutnego zła. Używa się w odniesieniu do niej szczególnie przesadnych i wojowniczych elementów języka: najbardziej uderzającym przykładem była groźba użycia przeciwko niej art. 7 traktatu UE, określanego jako »opcja atomowa«. W środę 20 grudnia Komisja Europejska zdecydowała się ostatecznie wprowadzić te groźbę ze względu na »wyraźne ryzyko poważnego naruszenia rządów prawa w Polsce«" - pisze na łamach francuskiej konserwatywnej gazety Edery, który jest dyrektorem generalnym firmy konsultingowej z Europy Środkowej Partenaire Europe.
Ale dlaczego - zastanawia się autor - decyzję tę podjęto na kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia i kiedy właśnie w Polsce powołano nowego premiera?
"Czy polscy politycy zostali aresztowani lub znowu zatrzymano demonstracje, stosując nieproporcjonalną siłę? Nie, to wydarzyło się w Hiszpanii. Może dlatego, że dziennikarka, która oskarżyła żonę premiera, że ma konto w Panamie, gdzie przelewała łapówki, zginęła w eksplozji swojego samochodu? Nie, to zdarzyło się na Malcie, przekształconej w »wyspę mafijną«, jak mówią synowie ofiary" - wylicza Edery.
"Być może Polska zdecydowała się wprowadzić politykę energetyczną, która zagraża bezpieczeństwu całej Europy Środkowej i narusza prawodawstwo określone przez Brukselę? Nie, to Niemcy. Być może od lat nie spełnia kryteriów z Maastricht i w 2018 roku pobije rekord zadłużenia, najwyższego w UE? - Nie, tym razem to my" - dodaje.
I podkreśla, że "po raz pierwszy w historii Komisja Europejska uruchomiła art. 7", ale polskie "»ryzyko« naruszenia ma być szczególnie poważne".
Ryzyko i niepokoje, nie dowody
Edery omawia następnie pięć zaleceń Brukseli dla Warszawy odnośnie reformy sądownictwa, sformułowanych przedwczoraj przez Komisję Europejską. "Zauważcie dobrze, że Komisja mówi o ryzyku i niepokojach. Nie ma tam faktycznych dowodów ze strony Komisji o naruszeniu państwa prawa?" - wyraża swoje zdziwienie autor.
Pierwsze z zaleceń dotyczy Sądu Najwyższego. "Nowe polskie prawo przewiduje, że sędziowie w wieku ponad 65 lat automatycznie mają przejść na emeryturę. Implikuje to, że sędziowie urodzeni w latach 50. i ci, którzy byli sędziami w czasach reżimu komunistycznego, mają być wzięci na cel". Edery wskazuje, że ta sama ustawa pozwala obywatelom, którzy byli ofiarami niesprawiedliwych procesów domagać się rewizji. "Przedstawiony tu cel jest dwojaki: zdekomunizować ostatnią polską władzę, której nie było w momencie upadku muru, i odnowić władzę sądowniczą uważaną za nepotyczną" - wyjaśnia.
Zmiany "bardziej demokratyczne"?
Odnośnie zalecenia Komisji w kwestii Krajowej Rady Sądownictwa Edery tłumaczy: "Jak dotąd spośród 25 sędziów Krajowej Rady Sądownictwa, 15 było wyznaczanych przez innych sędziów bez żadnej kontroli obywateli. Odtąd tych 15 sędziów ma być wyznaczonych przez posłów. Każda grupa parlamentarna może zaproponować nie więcej niż dziewięciu sędziów i każda grupa musi mieć możliwość nominowania co najmniej jednego sędziego. Lista tych 15 sędziów będzie musiała otrzymać 3/5 głosów w Zgromadzeniu Narodowym".
"Czyż nie jest bardziej demokratyczne, by "sędziowie sędziów", zamiast kooptacji (mianowania spośród swego grona), byli mianowani przez wybranych przedstawicieli narodu? Oczywiście, sędziowie są ekspertami, ale czy powierzanie im decyzji w tej kwestii nie jest przestawieniem się na technokrację?" - komentuje.
Co do zalecenia KE w sprawie ustawy o organizacji sądów powszechnych, a "zwłaszcza obalenia nowego systemu emerytalnego mającego zastosowanie do sędziów, w tym uznaniowego uprawnienia ministra sprawiedliwości do przedłużenia mandatu sędziowskiego oraz powoływania i odwoływania prezesów sądów", Edery ocenia, że "są to wyłącznie środki administracyjne". Według niego "reforma prawa przewiduje, że sprawy są przydzielane sędziom w drodze loterii, prezesi sądów stają się zatem zasadniczo »dyrektorami administracyjnymi«".
Odnośnie zalecenia przywrócenia niezawisłości Trybunałowi Konstytucyjnemu Edery pisze: "Komisja Europejska i polska opozycja zakwestionowały razem ważność wyborów niektórych sędziów Trybunału Konstytucyjnego (odpowiednika francuskiej Rady Konstytucyjnej), i - rykoszetem - ważność wyborów jego przewodniczącego i wiceprzewodniczącego. Jednak Komisja i opozycja składają się z wyższych urzędników i polityków, a nie sędziów".
Edery przypomina, że legalność tych wyborów potwierdził Sąd Najwyższy w Polsce. "Ale »Polski Sąd Kasacyjny«, czyli Sąd Najwyższy, nie może być oskarżony o sympatię do rządzącej partii w Polsce - zauważa autor i dodaje, że "regularnie sprzeciwia się on partii rządzącej w Polsce", a jego "prezes wzięła nawet udział i przemawiała na co najmniej jednej manifestacji zorganizowanej przez opozycję".
Co do piątego zalecenia, "powstrzymania się od aktów i oświadczeń publicznych, które jeszcze bardziej podważają legitymację sądownictwa", Edery ocenia, że "innymi słowy, polski pochodzący z wyboru urzędnik, jeśli wierzy, że sądownictwo jest skorumpowane, nie ma prawa tego wypowiedzieć, jeżeli chce, aby jego kraj nie został ukarany przez UE".
"Timmermans jest mianowany, a nie wybrany"
"Każdy osądzi w swojej duszy i sumieniu tych 5 kroków. Aby to zrobić, dobrze byłoby mieć na myśli pewne fakty" - dodaje i zaczyna od wypunktowania, że Frans Timmermans, pierwszy wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej "odpowiedzialny za »polską sprawę« w KE, jest mianowany, a nie wybrany. Chociaż jest byłym posłem do Parlamentu Europejskiego, jego partia jest popierana tylko przez 5,7 proc. wyborców w Holandii".
"Odkąd PiS doszedł do władzy w Polsce, pan Timmermans powtarza niemal dosłownie argumenty liberalnych partii politycznych, które przeciwstawiają się rządowi w Warszawie - kontynuuje Edery. - Należy również pamiętać, że »polska gwarancja« pana Timmermansa to przewodniczący Rady Europejskiej, liberalny pan (Donald) Tusk", założyciel obecnie głównej opozycyjnej partii politycznej w Polsce.
"Gdyby Timmermans dopiął swego celu i zdyskwalifikował partię rządzącą w Warszawie, Tusk byłby pierwszym beneficjentem tej zmiany - zaznacza. W ocenie Edery'ego, Timmermans, "który od dwóch lat potępia polski rząd bez procesu, ma jedynie prawo (wszczynania) dochodzenia".
"Po co robić z Polski męczennicę?"
"Po co zatem robić z Polski męczennicę?" - zastanawia się dalej Edery. "Po co Bruksela grozi Polsce procedurą, o której wszyscy wiedzą, że jest skazana na fiasko? Rzeczywiście, by zakończyć tę procedurę, potrzeba jednomyślności wszystkich państw (członkowskich), a Węgry już ogłosiły, że się sprzeciwią. Dlaczego nie postawić Warszawy przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej? Nie wymaga to zgody państw członkowskich, ale z drugiej strony podejmuje on decyzje prawne, a nie polityczne".
"Czy to oznacza, że przestępstwo nie zostało zarejestrowane? Że istnieje tylko »ryzyko«? - uwypukla tytułową niesprawiedliwość i wyjaśnia: "Prawdą jest, że Komisja skierowała sprawę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, ale za »dyskryminację ze względu na płeć z powodu wprowadzenia innego wieku emerytalnego dla sędziów kobiet (60 lat) i sędziów mężczyzn (65 lat)«".
Tu Edery zmierza ku konkluzji: "Dla dobra Europy Polska nie może się poddać". Pisze: "Wielu liderów partii liberalnych oskarża Polskę o wszelkie zło w Europie, ale czy PiS jest u władzy od 20 lat? Czy ta »polska« sprawa nie jest aby ilustracją coraz bardziej niepokojącej ewolucji Europy? Niektórzy, podobnie jak prezydent Republiki Francuskiej, proponują przebudowę UE. Ale żeby czym ją zastąpić? Nikt tak naprawdę nie wie. Symbolicznie jej fundamenty zostały już wstrząśnięte poniżającym traktowaniem narzuconym Grekom wbrew ich woli".
"Nie będziemy mówić o akronimie oznaczającym kontestujące kraje łacińskie: PIGS (świnie po angielsku)". Tak nazwano państwa o złej sytuacji budżetowej w latach 90., kiedy coraz silniej postępowała integracja europejska. "Czy teraz trzeba robić to samo z Polską, żywą inkarnacją tego chrześcijańskiego spoiwa?" - pyta Edery, by odpowiedzieć: "Pozostanie wtedy tylko przekształcić UE w ołowiany gorset, zastępując fundamenty, ściany i dach. W porządku, a cel tego? Stworzyć nowego Europejczyka bez ziemi, bez przywiązania, bez ograniczeń w jego prawach? By osłabić państwa i pozbawić nas naszej tożsamości?".
"Przez ostatnie trzy wieki Polska podlegała imperiom i dyktatorom, którzy chcieli ją sobie podporządkować. Z pewnością będzie tak samo z tą nową liberalną technokracją" - kończy swój artykuł Edery."
Parę faktów o "polskich" sądach 80
Parę faktów o "polskich" sądach 80
Kłamczucha, radca prawny ITI-TVN chwilowo na posadzie I prezesa SN, Małgorzata Gersdorf wydała Oświadczenie, które posiada także wersję angielskojęzyczną i będzie rozesłane do głównych polskich i światowych mediów.
"Nikomu też nie wolno niszczyć struktur konstytucyjnych organów państwa. Tak postępuje tylko okupant"
Miejmy nadzieje że tymi działaniami Gersdorf ubliżającymi Narodowi Polskiemu zajmie się sąd dyscyplinarny i karny. Konstytucja RP ( art 4 rozdz.I ) stanowi - "Nadrzędną władzę w Polsce stanowi Naród". Ponad 80% narodu chce reformy sądów.
Demokracja realizuje wolę większości przy poszanowaniu praw mniejszości. Ustawy sądowe nikogo nie dyskryminują i nie prześladują.
Gersdorf wpadła w panikę i puściły jej zwieracze. Jej lament jest świadectwem bezradności: rozpanoszona kasta traci wpływy i dochody oraz boi się więzienia.
"Bronienie Polski leży w interesie Węgier, gdyż bez silnej Polski nie ma silnej Europy Środkowej... Jeśli ktoś atakuje Polskę, tak jak to się dzieje teraz w Brukseli, to atakuje całą Europę Środkową" – oświadczył premier Węgier Viktor Orban.
Suwerena i praworządna Polska to koniec marzeń o wielkiej IV Rzeszy.
Prokuratura chce przedstawić senatorowi Platformy Obywatelskiej Maciejowi Grubskiemu cztery zarzuty. Rozwojowa sprawa trwa od 2013 roku. To wygląda jak Afera Starachowicka z Grubskim jako Sobotko. Mafia przez duże M. Jak zawsze łapówki. Ujawnił znajomemu pozyskane tajne informacje na temat przetargu. To dlatego PO dążyłą do likwidacji CBA.
"Aktualne problemy reform konstytucyjnych", redakcja Stanisław Bożyk. Fragmenty.
Zasada równości wszystkich obywateli wobec prawa nakazuje w prawie europejskim ograniczać przywileje związane z pełnionymi społecznymi rolami. Dotyczy to również minimalizowania stosowania immunitetów osobowych.
Odnośnie immunitetu sędziowskiego warto przytoczyć opinię ekspertów, przedstawioną podczas konferencji „Odpowiedzialność sędziów” w Limoges 18 listopada 2005 r.: Większość państw nie stosuje w sprawach karnych specjalnego immunitetu dla sędziów (Belgia, Cypr, Dania, Hiszpania, Grecja, Węgry, Włochy, Irlandia, Maroko, Szwecja). Sędziowie więc mogą odpowiadać osobiście za przestępstwa i naruszenia prawa, które popełnią podczas pełnienia swych funkcji (…) tak jak każdy zwykły obywatel.
Najszerzej stosowane immunitety osobowe występują w Federacji Rosyjskiej !
We Francji sędziowie i prokuratorzy podlegają ogólnym zasadom prawnym: w prawie francuskim sędzia nie korzysta już z żadnych przywilejów prawnych ani żadnego immunitetu, począwszy od wejścia w życie ustawy nr 93-2 z 4 stycznia 1993 r. Mogą więc być ścigani prawem tak jak każdy obywatel, w imię zasady powszechnej równości wobec prawa. Mogą oni być pociągani do odpowiedzialności bądź jako funkcjonariusze publiczni, bądź jako sędziowie i prokuratorzy. W tym ostatnim charakterze podlegają specjalnym przepisom kodeksu karnego, przewidującym m. in. kary za nadużycie władzy, przywłaszczanie dokumentów czy defraudację dóbr. Jako sędziowie i prokuratorzy mogą być również ścigani za korupcję, czynną lub bierną, jak również za odmowę podjęcia czynności prawnej, którą mieli obowiązek wykonać (np. rozpoznania sprawy i wydania wyroku). Za takie postępowanie grozi im kara 7500 euro grzywny i od 5 do 20 lat zakazu wykonywania zawodu.
Równocześnie we Francji istnieje zasada odpowiedzialności cywilnej sędziego za popełnione błędy.
Sędziowie w Niemczech nie posiadają immunitetu. Zgodnie z art. 97 ust. 1 niemieckiej Ustawy Zasadniczej „sędziowie są niezawiśli i podlegają jedynie ustawie” (ustawie o sędziach, Richtergesetz).
Kłamczucha, radca prawny ITI-TVN chwilowo na posadzie I prezesa SN, Małgorzata Gersdorf wydała Oświadczenie, które posiada także wersję angielskojęzyczną i będzie rozesłane do głównych polskich i światowych mediów.
"Nikomu też nie wolno niszczyć struktur konstytucyjnych organów państwa. Tak postępuje tylko okupant"
Miejmy nadzieje że tymi działaniami Gersdorf ubliżającymi Narodowi Polskiemu zajmie się sąd dyscyplinarny i karny. Konstytucja RP ( art 4 rozdz.I ) stanowi - "Nadrzędną władzę w Polsce stanowi Naród". Ponad 80% narodu chce reformy sądów.
Demokracja realizuje wolę większości przy poszanowaniu praw mniejszości. Ustawy sądowe nikogo nie dyskryminują i nie prześladują.
Gersdorf wpadła w panikę i puściły jej zwieracze. Jej lament jest świadectwem bezradności: rozpanoszona kasta traci wpływy i dochody oraz boi się więzienia.
"Bronienie Polski leży w interesie Węgier, gdyż bez silnej Polski nie ma silnej Europy Środkowej... Jeśli ktoś atakuje Polskę, tak jak to się dzieje teraz w Brukseli, to atakuje całą Europę Środkową" – oświadczył premier Węgier Viktor Orban.
Suwerena i praworządna Polska to koniec marzeń o wielkiej IV Rzeszy.
Prokuratura chce przedstawić senatorowi Platformy Obywatelskiej Maciejowi Grubskiemu cztery zarzuty. Rozwojowa sprawa trwa od 2013 roku. To wygląda jak Afera Starachowicka z Grubskim jako Sobotko. Mafia przez duże M. Jak zawsze łapówki. Ujawnił znajomemu pozyskane tajne informacje na temat przetargu. To dlatego PO dążyłą do likwidacji CBA.
"Aktualne problemy reform konstytucyjnych", redakcja Stanisław Bożyk. Fragmenty.
Zasada równości wszystkich obywateli wobec prawa nakazuje w prawie europejskim ograniczać przywileje związane z pełnionymi społecznymi rolami. Dotyczy to również minimalizowania stosowania immunitetów osobowych.
Odnośnie immunitetu sędziowskiego warto przytoczyć opinię ekspertów, przedstawioną podczas konferencji „Odpowiedzialność sędziów” w Limoges 18 listopada 2005 r.: Większość państw nie stosuje w sprawach karnych specjalnego immunitetu dla sędziów (Belgia, Cypr, Dania, Hiszpania, Grecja, Węgry, Włochy, Irlandia, Maroko, Szwecja). Sędziowie więc mogą odpowiadać osobiście za przestępstwa i naruszenia prawa, które popełnią podczas pełnienia swych funkcji (…) tak jak każdy zwykły obywatel.
Najszerzej stosowane immunitety osobowe występują w Federacji Rosyjskiej !
We Francji sędziowie i prokuratorzy podlegają ogólnym zasadom prawnym: w prawie francuskim sędzia nie korzysta już z żadnych przywilejów prawnych ani żadnego immunitetu, począwszy od wejścia w życie ustawy nr 93-2 z 4 stycznia 1993 r. Mogą więc być ścigani prawem tak jak każdy obywatel, w imię zasady powszechnej równości wobec prawa. Mogą oni być pociągani do odpowiedzialności bądź jako funkcjonariusze publiczni, bądź jako sędziowie i prokuratorzy. W tym ostatnim charakterze podlegają specjalnym przepisom kodeksu karnego, przewidującym m. in. kary za nadużycie władzy, przywłaszczanie dokumentów czy defraudację dóbr. Jako sędziowie i prokuratorzy mogą być również ścigani za korupcję, czynną lub bierną, jak również za odmowę podjęcia czynności prawnej, którą mieli obowiązek wykonać (np. rozpoznania sprawy i wydania wyroku). Za takie postępowanie grozi im kara 7500 euro grzywny i od 5 do 20 lat zakazu wykonywania zawodu.
Równocześnie we Francji istnieje zasada odpowiedzialności cywilnej sędziego za popełnione błędy.
Sędziowie w Niemczech nie posiadają immunitetu. Zgodnie z art. 97 ust. 1 niemieckiej Ustawy Zasadniczej „sędziowie są niezawiśli i podlegają jedynie ustawie” (ustawie o sędziach, Richtergesetz).
Parę faktów o "polskich" sądach 79
Parę faktów o "polskich" sądach 79
Niesprawny system instytucjonalny powoduje że powstają ze środków publicznych zupełnie zbędne i marnotrawne inwestycje. Chodzi tylko i wyłącznie o to aby królik i jego ludzie dużo zarobili. Znana jest historia drogiej budowy niszczejących obiektów olimpijskich w Grecji.
Malwersanci nie boją się odpowiedzialności karnej wiedząc że zawsze można liczyć na układową prokuraturę i sąd a w najgorszym razie zapłacić łapówkę. Prokuratora czy sędziego można zaszantażować albo oficer WSI może ich postawić na baczność i zdyscyplinować.
Poseł PO Stanisław Gawłowski, którego aresztowania domaga się prokuratura, jako szef instytucji pozostawił po sobie nikomu niepotrzebną betonową budowlę nad brzegiem Bałtyku, na wysokości jeziora Jamno. Wartość budowy 150 milionów złotych. To kolejny Miś inwestycji Platformy Oszustów.
O jak ładnie chwilowo, jednorazowo wzrosło PKB ! O jak ładnie wzrosło zadłużenie ! A poseł Gawłowski ma zegarek szwajcarski o jakim marzył i ma dużo gotówki.
A tak PO prezentuje swojego sekretarza generalnego, łapówkarza: 49 lat, "doktor nauk ekonomicznych", Przewodniczący Stałego Komitetu Rady Ministrów w Gabinecie Cieni PO.
A prokuratura chce mu postawić m.in zarzut plagiatu pracy doktorskiej.
Miś: Powiedz mi po co jest ten miś?
Hochwander: Właśnie, po co?
Miś: Otóż to! Nikt nie wie po co, więc nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta. Wiesz co robi ten miś? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To jest miś na skalę naszych możliwości. Ty wiesz, co my robimy tym misiem? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie - mówimy - to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo i nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to jest miś społeczny, w oparciu o sześć instytucji, który sobie zgnije, do jesieni na świeżym powietrzu i co się wtedy zrobi?
Hochwander: Protokół zniszczenia...
Miś: Prawdziwe pieniądze zarabia się tylko na drogich, słomianych inwestycjach.
Układ broni "swoich" skorumpowanych sądów na wszelkie sposoby. "Dziś ubecy nie muszą łamać kości, mają media". Pojawiały się fake newsy w polskojęzycznych niemieckich mediach. W lipcu, dzień przed decyzją Prezydenta co do ustaw sądowych Dziennik Gazeta Prawna wydrukował mocnego fake newsa. Senat "miał przyjąć nie tę ustawę" ! Budowano klimat bałaganu prawnego i skandalu. Teraz sąd orzekł że DGP ma wydrukować sprostowanie do fake newsa na pierwszej stronie. Cały proces legislacyjny był całkowicie zgodny z procedurą i prawem.
Rząd brytyjski prowadzi trudne negocjacje w sprawie Brexitu i podejmowane są próby silnych nacisków. Premier May sugerowano żeby wizytę w Polsce odwołać, dlatego że sama jej obecność jest wyrazem jakiegoś poparcia dla Polski i jej reform. Stąd eskalacja żądań Brukseli wobec Wielkiej Brytanii. Brytyjczycy gardzą arogancją biurokratycznych brukselskich "elit" z niemieckiego nadania.
Niesprawny system instytucjonalny powoduje że powstają ze środków publicznych zupełnie zbędne i marnotrawne inwestycje. Chodzi tylko i wyłącznie o to aby królik i jego ludzie dużo zarobili. Znana jest historia drogiej budowy niszczejących obiektów olimpijskich w Grecji.
Malwersanci nie boją się odpowiedzialności karnej wiedząc że zawsze można liczyć na układową prokuraturę i sąd a w najgorszym razie zapłacić łapówkę. Prokuratora czy sędziego można zaszantażować albo oficer WSI może ich postawić na baczność i zdyscyplinować.
Poseł PO Stanisław Gawłowski, którego aresztowania domaga się prokuratura, jako szef instytucji pozostawił po sobie nikomu niepotrzebną betonową budowlę nad brzegiem Bałtyku, na wysokości jeziora Jamno. Wartość budowy 150 milionów złotych. To kolejny Miś inwestycji Platformy Oszustów.
O jak ładnie chwilowo, jednorazowo wzrosło PKB ! O jak ładnie wzrosło zadłużenie ! A poseł Gawłowski ma zegarek szwajcarski o jakim marzył i ma dużo gotówki.
A tak PO prezentuje swojego sekretarza generalnego, łapówkarza: 49 lat, "doktor nauk ekonomicznych", Przewodniczący Stałego Komitetu Rady Ministrów w Gabinecie Cieni PO.
A prokuratura chce mu postawić m.in zarzut plagiatu pracy doktorskiej.
Miś: Powiedz mi po co jest ten miś?
Hochwander: Właśnie, po co?
Miś: Otóż to! Nikt nie wie po co, więc nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta. Wiesz co robi ten miś? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To jest miś na skalę naszych możliwości. Ty wiesz, co my robimy tym misiem? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie - mówimy - to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo i nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to jest miś społeczny, w oparciu o sześć instytucji, który sobie zgnije, do jesieni na świeżym powietrzu i co się wtedy zrobi?
Hochwander: Protokół zniszczenia...
Miś: Prawdziwe pieniądze zarabia się tylko na drogich, słomianych inwestycjach.
Układ broni "swoich" skorumpowanych sądów na wszelkie sposoby. "Dziś ubecy nie muszą łamać kości, mają media". Pojawiały się fake newsy w polskojęzycznych niemieckich mediach. W lipcu, dzień przed decyzją Prezydenta co do ustaw sądowych Dziennik Gazeta Prawna wydrukował mocnego fake newsa. Senat "miał przyjąć nie tę ustawę" ! Budowano klimat bałaganu prawnego i skandalu. Teraz sąd orzekł że DGP ma wydrukować sprostowanie do fake newsa na pierwszej stronie. Cały proces legislacyjny był całkowicie zgodny z procedurą i prawem.
Rząd brytyjski prowadzi trudne negocjacje w sprawie Brexitu i podejmowane są próby silnych nacisków. Premier May sugerowano żeby wizytę w Polsce odwołać, dlatego że sama jej obecność jest wyrazem jakiegoś poparcia dla Polski i jej reform. Stąd eskalacja żądań Brukseli wobec Wielkiej Brytanii. Brytyjczycy gardzą arogancją biurokratycznych brukselskich "elit" z niemieckiego nadania.
Parę faktów o "polskich" sądach 78
Parę faktów o "polskich" sądach 78
Sprawę działań KE wobec Polski skomentował także "The Times": "Komisja zdecydowała się na publiczną próbę sił, której nie jest w stanie wygrać... wszczęła procedury, które prawdopodobnie przyniosą skutek odwrotny do zamierzonego, nie zmienią nic w kontrowersyjnych ustawach (przyjętych w Polsce) i doprowadzą do rozpadu UE."
Trudno zrozumieć dlaczego brytyjska gazeta uważa przyjęte ustawy sądowe za kontrowersyjne. W ustawach są rozwiązania stosowane w innych praworządnych państwach. W wojnie jądrowej jaką to niby wszczęła KE nie ma ani zwycięzców ani zwyciężonych. Wszyscy są przegrani.
Oburzające jest postępowanie "sędziów" rodzinnych w sprawach dzieci. Sędziowie jawnie, bezczelnie, ostentacyjnie łamią prawo i powinni być za to skazani. Sędzia rodzinny ma psi obowiązek dziecka wysłuchać i jeśli jest to możliwe spełnić jego żądania. Dzieci nie wolno już zabierać z powodu biedy rodziców. Ale co tam ustawy jak nadzwyczajna kasta jest "niezawisła" i nic jej dotychczas nie można było zrobić.
Janusz Wojciechowski: Zakaz odbierania dzieci z powodu biedy został ustanowiony, ale nie we wszystkich sądach się przyjął. A najlepiej się zabiera przed Bożym Narodzeniem. Proszę Ministra Sprawiedliwości o pomoc dla rodziny Lorkowskich, której dramat opisał portal wpolityce.pl.
Jeśli doszło do przestępstwa wobec dziecka, zabiera się sprawcę tego przestępstwa do aresztu, a nie dzieci do sierocińca. Inaczej jest to leczenie dżumy cholerą.
W UE są równi i równiejsi. Europejski Trybunał Obrachunkowy w raporcie specjalnym 10/2016 sugerował nałożenie sankcji wobec państw łamiących traktatowe zasady UE dotyczące długu publicznego - Francję, Niemcy i Włochy. Komisja Europejska odmówiła podjęcia działań. "Nie mamy pana płaszcza i co nam pan zrobi ?"
List otwarty Jacka Saryusza Wolskiego do Komisarza Fransa Timmermansa.
Frans Timmermans jest Holendrem. Dba o interesy swojego kraju. Na pierwszym miejscu na liście nielegalnie wytransferowanych z Polski pieniędzy znajduje się Holandia. Tu chodzi o to "żeby było tak jak było"... Żeby można było doić i okradać Polskę. Jak nie wiadomo o co chodzi to wiadomo o co chodzi - o pieniądze !
Dawniej Timmermans wzorem wielu Holendrów wstąpiłby po prostu do Wafen SS i mordował na "wschodzie". Wszystko kiedyś było prostsze i bardziej oczywiste.
Polska bez sprawnych sądów nie ma żadnych szans na dołączenie do zawodników I Ligi Światowej.
Komunizm zbudowany był na przemocy i totalnym kłamstwie. Postkomunizm to rak tkanki społecznej.
Do rozliczenia prawnokarnego są tysiące afer i ocean przestępstw prokuratorów i sędziów. Do prawnokarnego rozliczenia jest cała złodziejska prywatyzacja.
Prokuratura i sądownictwo przeżarte są nepotyzmem i kumoterstwem. Jak oskarżać i skazywać wójka, mame i tate, ciocie ... ?
Były lider Nowoczesnej Ryszard Petru stanął na wysokości zadania. Nie opuszcza go dobra forma i nie zawiódł na święta. Przekręcił nazwisko UB-eckiego sędziego Igora Tulei. Nazwał go Stuleją. Nazwisko Stuleja świetnia pasuje do wyglądu UB-eka.
Sprawę działań KE wobec Polski skomentował także "The Times": "Komisja zdecydowała się na publiczną próbę sił, której nie jest w stanie wygrać... wszczęła procedury, które prawdopodobnie przyniosą skutek odwrotny do zamierzonego, nie zmienią nic w kontrowersyjnych ustawach (przyjętych w Polsce) i doprowadzą do rozpadu UE."
Trudno zrozumieć dlaczego brytyjska gazeta uważa przyjęte ustawy sądowe za kontrowersyjne. W ustawach są rozwiązania stosowane w innych praworządnych państwach. W wojnie jądrowej jaką to niby wszczęła KE nie ma ani zwycięzców ani zwyciężonych. Wszyscy są przegrani.
Oburzające jest postępowanie "sędziów" rodzinnych w sprawach dzieci. Sędziowie jawnie, bezczelnie, ostentacyjnie łamią prawo i powinni być za to skazani. Sędzia rodzinny ma psi obowiązek dziecka wysłuchać i jeśli jest to możliwe spełnić jego żądania. Dzieci nie wolno już zabierać z powodu biedy rodziców. Ale co tam ustawy jak nadzwyczajna kasta jest "niezawisła" i nic jej dotychczas nie można było zrobić.
Janusz Wojciechowski: Zakaz odbierania dzieci z powodu biedy został ustanowiony, ale nie we wszystkich sądach się przyjął. A najlepiej się zabiera przed Bożym Narodzeniem. Proszę Ministra Sprawiedliwości o pomoc dla rodziny Lorkowskich, której dramat opisał portal wpolityce.pl.
Jeśli doszło do przestępstwa wobec dziecka, zabiera się sprawcę tego przestępstwa do aresztu, a nie dzieci do sierocińca. Inaczej jest to leczenie dżumy cholerą.
W UE są równi i równiejsi. Europejski Trybunał Obrachunkowy w raporcie specjalnym 10/2016 sugerował nałożenie sankcji wobec państw łamiących traktatowe zasady UE dotyczące długu publicznego - Francję, Niemcy i Włochy. Komisja Europejska odmówiła podjęcia działań. "Nie mamy pana płaszcza i co nam pan zrobi ?"
List otwarty Jacka Saryusza Wolskiego do Komisarza Fransa Timmermansa.
Frans Timmermans jest Holendrem. Dba o interesy swojego kraju. Na pierwszym miejscu na liście nielegalnie wytransferowanych z Polski pieniędzy znajduje się Holandia. Tu chodzi o to "żeby było tak jak było"... Żeby można było doić i okradać Polskę. Jak nie wiadomo o co chodzi to wiadomo o co chodzi - o pieniądze !
Dawniej Timmermans wzorem wielu Holendrów wstąpiłby po prostu do Wafen SS i mordował na "wschodzie". Wszystko kiedyś było prostsze i bardziej oczywiste.
Polska bez sprawnych sądów nie ma żadnych szans na dołączenie do zawodników I Ligi Światowej.
Komunizm zbudowany był na przemocy i totalnym kłamstwie. Postkomunizm to rak tkanki społecznej.
Do rozliczenia prawnokarnego są tysiące afer i ocean przestępstw prokuratorów i sędziów. Do prawnokarnego rozliczenia jest cała złodziejska prywatyzacja.
Prokuratura i sądownictwo przeżarte są nepotyzmem i kumoterstwem. Jak oskarżać i skazywać wójka, mame i tate, ciocie ... ?
Były lider Nowoczesnej Ryszard Petru stanął na wysokości zadania. Nie opuszcza go dobra forma i nie zawiódł na święta. Przekręcił nazwisko UB-eckiego sędziego Igora Tulei. Nazwał go Stuleją. Nazwisko Stuleja świetnia pasuje do wyglądu UB-eka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







