Stagflacja 2
Historia uczy że długofalowy rozwój zawsze oparty jest o własną naukę, technologię i przemysł. Zdrowy wzrost gospodarczy to efekt własnej pracy rąk i głów, rozwoju własnej technologi i usprawnienia własnej produkcji. Wystarczy tworzyć technologie w swojej niszy i równoprawnie wymieniać ją na potrzebną obcą nowoczesną technologie.
Udział wydatków na żywność w strukturze wydatków gospodarstwa domowego dobrze pokazuje realne bogactwo narodów.
Podawanie danych w parytecie siły nabywczej jest w wielu kontekstach mydleniem oczu. Surowce , towary i technologie kupuje sie płacąc w Euro i dolarach. W 2018 roku PKB na mieszkańca Polski oszacowano na 12 430 euro przy średniej unijnej (w tym Bułgaria i Rumunia) na 28 280 euro. Zatem faktyczny dochód na mieszkańca Polski stanowił niespełna 44% średniej dla UE i zaledwie 35% PKB per capita Niemiec.
Zobaczmy jak wygląda siła nabywcza Polaka w towarach produkowanych lokalnie, polską technologią. Chleb produkowany jest lokalnie głównie z polskiego zboża. Energia elektryczna produkowana jest głównie z wydobywanego węgla. Głębinowe kopalnie węgla kamiennego są tragicznie przestarzałe i niewydajne ale za to górnicy są elitą płacową w Polsce przy spadającej wydajności wydobycia !
1995 GUS Netto wynagrodzenie 569 zł. Relacja miesiecznego wynagrodzenia do cen detalicznych - 512 kg chleba, Etylina 94 - 463 litry, Energia elektryczna 3556 kWh
2017 GUS Netto wynagrodzenie 2912 zł. Relacja miesiecznego wynagrodzenia do cen detalicznych - 630 kg chleba, Benzyna 95 - 620 litrów Energia elektryczna 4480 kWh
Nominalny wzrost płac był potężny. Za okres 1995-2017 czyli 22 lat siła nabywcza w chlebie wzrosła o 23% czyli w tempie circa 1% rocznie, w benzynie o 34% w tempie 1.3% rocznie i energii elektrycznej 26% w tempie ponad 1.1% rocznie. Model konsumpcji się zmienia i spożywamy mniej pieczywa co efektem skali ma pewien wpływ na ceny malejącej produkcji.
Strasznie słabe są te rezultaty ! Cena energii elektrycznej dynamicznie rośnie i będzie rosła. Siła nabywcza wynagrodzenie liczona w energii elektrycznej może się nawet cofnąć. Siła nabywcza wynagrodzenia w metrze kwadratowym mieszkania spadła ! Jak żyć ?
Ale w wielu towarach siła nabywcza wynagrodzenia Polaka mocno wzrosła. Tanie są ubrania i buty importowane z Azji. Staniały telefony i smartfony oraz usługi telekomunikacyjne. Bardzo wzrosła siła nabywcza w komputerze i telewizorze LCD. Tylko że towary te zaimportowano za pożyczone Euro ! Zatem optymistyczna statystyka polskiego PKB zawiera efekty wzrostu technologicznego Chin i stamtąd importowaliśmy niską inflacje !
Współcześnie legitymacją dla rządów są demokratyczne wybory i wzrost gospodarczy. Stąd też wysiłki nad pochwaleniem się jak najwyższym statystycznie (!) wzrostem gospodarczym.
Procesy inflacyjne oraz zmiany cen i ich stosunków występują wszędzie w świecie dając statystykom ( zmiany definicji , koszyków , uwzględnianie lub nieuwzględnianie czegoś ) spore pole do popisu.
W USA "inflacja" w dwudziestoletnim okresie 1997-2017 wyniosła 55.6%. Circa tyle samo wzrosły ceny żywności i napojów oraz czynsze. Trochę więcej wzrosły średnio wynagrodzenia ale duże jest zróżnicowanie dochodowe i płace większości prawie stagnują. W miejscu stały ( czyli taniały ) zglobalizowane ceny samochodów, mebli i ubrań. Staniało oprogramowanie. Runęła w dół cena importowanych z Azji odbiorników TV. Ale cena produkowanych lokalnie w USA usług medycznych wzrosła aż o 230% co pokazuje tragiczną niewydolność lokalnej produkcji. Makabrycznie zdrożały też usługi edukacyjne.
Polska jest biorcą pomocy z Unii w Euro. Propozycja Komisji Europejskiej dla budżetu UE po wyjsciu Wielkiej Brytanii na lata 2021-2027 obniżyła wielkość pomocy z uwagi na ubytek środków. Z myślą o drastycznym obcięciu środków Polsce i Węgrom wypłata ich ma być warunkowana przestrzeganiem "praworządności"
Spadek w funduszach spójności ( infrastruktura, drogi, autostrady ) 379 -> 323 mld € o -15%
Spadek na Wspólną Politykę Rolną/CAP 410 -> 329 mld € o -20%
niedziela, 16 lutego 2020
sobota, 15 lutego 2020
Stagflacja
Stagflacja
Zazwyczaj szybszemu wzrostowi gospodarczemu towarzyszy podwyższona inflacja i obniżone bezrobocie. Niebezpieczna dla gospodarki i społeczeństwa stagflacja polega na jednoczesnym występowaniu w gospodarce państwa znaczącej inflacji i stagnacji gospodarczej lub kryzysu. Bank Centralny wobec inflacji jest wtedy bezsilny. BC podwyższając stopy procentowe pogrąża gospodarkę nasilając kryzys i ...podwyższając inflacje !
Przyczynami stagflacji mogą być duże zewnętrzne wzrosty ceny ropy naftowej, głównych surowców i towarów a także bezrozumna kreacja pieniądza na konsumpcje bez inwestycji (!) oraz pęknięcia gigantycznych baniek spekulacyjnych na rynku nieruchomości czy giełdowym.
Generalnie im bardziej prymitywna gospodarka tym wyższa jest w niej inflacja. W perspektywie historycznej globalizacja silnie obniża globalną inflacje a jej osłabienie czyli deglobalizacja przywraca wzrost inflacji. Mowa jest o tym w "Peryferyjny Kapitalizm Zależny", dostępny w Google Books. Bez efektu globalizacji nie dało się wyjaśnić spadku inflacji w Polsce i innych krajach. Bez globalizacji z powrotem silnie grają tradycyjne korelacje sprzed ery globalizacji. Oczywiście w takiej sytuacji do Polski zawita na stałe niemała inflacja !
Trudno powiedzieć czy podana właśnie inflacja 4.4% na styczeń 2020 to tylko chwilowy impuls czy wstęp do nadchodzącego koszmaru.
Rysunek dotyczy gospodarki USA.
Zazwyczaj szybszemu wzrostowi gospodarczemu towarzyszy podwyższona inflacja i obniżone bezrobocie. Niebezpieczna dla gospodarki i społeczeństwa stagflacja polega na jednoczesnym występowaniu w gospodarce państwa znaczącej inflacji i stagnacji gospodarczej lub kryzysu. Bank Centralny wobec inflacji jest wtedy bezsilny. BC podwyższając stopy procentowe pogrąża gospodarkę nasilając kryzys i ...podwyższając inflacje !
Przyczynami stagflacji mogą być duże zewnętrzne wzrosty ceny ropy naftowej, głównych surowców i towarów a także bezrozumna kreacja pieniądza na konsumpcje bez inwestycji (!) oraz pęknięcia gigantycznych baniek spekulacyjnych na rynku nieruchomości czy giełdowym.
Generalnie im bardziej prymitywna gospodarka tym wyższa jest w niej inflacja. W perspektywie historycznej globalizacja silnie obniża globalną inflacje a jej osłabienie czyli deglobalizacja przywraca wzrost inflacji. Mowa jest o tym w "Peryferyjny Kapitalizm Zależny", dostępny w Google Books. Bez efektu globalizacji nie dało się wyjaśnić spadku inflacji w Polsce i innych krajach. Bez globalizacji z powrotem silnie grają tradycyjne korelacje sprzed ery globalizacji. Oczywiście w takiej sytuacji do Polski zawita na stałe niemała inflacja !
Trudno powiedzieć czy podana właśnie inflacja 4.4% na styczeń 2020 to tylko chwilowy impuls czy wstęp do nadchodzącego koszmaru.
Rysunek dotyczy gospodarki USA.
piątek, 14 lutego 2020
Pasozytniczy sektor publiczny 31
Pasozytniczy sektor publiczny 31
Wszystkie te tajne i jawne służby dwupłciowe, policje, prokuratury i sądy atrapy państwa są rakowaciejącą naroślą służącą tylko do wyprowadzenia publicznych pieniędzy i ochrony szemranych, mafijnych interesów.
W okresie potwornego nasilenia złodziejskiego szału prywatyzacji jedna wielka prywatyzacja wyrządzała Polakom szkody materialne większe niż zwykła przestępczość przez kilka lat.
W Polsce w latach 2014-2018 nielegalne zyski przestępców wyniosły według szacunków 200-520 mld zł. Dzięki "heroicznym" wysiłkom atrapie państwa teoretycznego z dykty i paździerza udało się odzyskać zaledwie 3 mld zł – wynika z informacji przedstawionych w środę przez NIK.
"Tylko 1 procent majątku pochodzącego z przestępstw przejmuje państwo - wskazuje w swoim raporcie Najwyższa Izba Kontroli. NIK krytykuje Ministerstwo Sprawiedliwości i wytyka, że nie działa spójny system ujawniania i zabezpieczania mienia z przestępstw, który zapewniałby sprawne odzyskiwanie tego majątku.Jak NIK zwraca uwagę w raporcie - nie można jednoznacznie stwierdzić, ile mienia pochodzącego z przestępstw odzyskuje wymiar sprawiedliwości. Proces odzyskiwania majątku, począwszy od zajęcia mienia do faktycznego odzyskania - nie jest objęty monitoringiem i nie jest skoordynowany między służbami.W Polsce nie funkcjonuje spójny, kompleksowy system ujawniania i zabezpieczania mienia pochodzącego z przestępstw. Działania poszczególnych służb i instytucji są rozproszone, brakuje jednolitego systemu ewidencjonowania odzyskanego mienia, a całość tego procesu nie jest skoordynowana - tak wyniki kontroli komentuje prezes NIK Marian Banaś."
USA już raz "z głęboką wdzięcznością przyjęły odrzucenie" przez Polskę niewygodnego podatku od amerykańskich gigantów technologicznych. Jak teraz pójdzie z Coca-Colą i PepsiCo w związku z podatkiem cukrowym. Rząd znalazł sie pod ścianą. Amerykanie już interweniują w sprawie przepychanego kolanem przez Sejm podatku cukrowego, chodzi m.in. o Coca-Colę !
Zawsze w ustawie można napisać że cukier tylko w amerykańskich napojach okazał się nieszkodliwy ( realnie zabójczy syrop glukozowo-fruktozowy jest główną przyczyną epidemii otyłości w USA ) i nie trzeba wstawać z kolan przed Colą i Pepsi.
Wielka szkoda, że rozpanoszona korupcja, łamanie reguł praworządności i demokracji w Polsce nie stoi w sprzeczności z bezpośrednimi interesami USA w naszym kraju.
Tymczasem brak pieniędzy na ochronę zdrowia. 30% ubogich rodzin rezygnuje z niezbędnych świadczeń medycznych z powodu kosztów. Co rok 9% gospodarstw domowych w Polsce ponosi "katastroficzne wydatki na zdrowie".
Co gorsze mamy niemal największą w OECD lukę w długości życia w zależności od poziomu edukacji
Wszystkie te tajne i jawne służby dwupłciowe, policje, prokuratury i sądy atrapy państwa są rakowaciejącą naroślą służącą tylko do wyprowadzenia publicznych pieniędzy i ochrony szemranych, mafijnych interesów.
W okresie potwornego nasilenia złodziejskiego szału prywatyzacji jedna wielka prywatyzacja wyrządzała Polakom szkody materialne większe niż zwykła przestępczość przez kilka lat.
W Polsce w latach 2014-2018 nielegalne zyski przestępców wyniosły według szacunków 200-520 mld zł. Dzięki "heroicznym" wysiłkom atrapie państwa teoretycznego z dykty i paździerza udało się odzyskać zaledwie 3 mld zł – wynika z informacji przedstawionych w środę przez NIK.
"Tylko 1 procent majątku pochodzącego z przestępstw przejmuje państwo - wskazuje w swoim raporcie Najwyższa Izba Kontroli. NIK krytykuje Ministerstwo Sprawiedliwości i wytyka, że nie działa spójny system ujawniania i zabezpieczania mienia z przestępstw, który zapewniałby sprawne odzyskiwanie tego majątku.Jak NIK zwraca uwagę w raporcie - nie można jednoznacznie stwierdzić, ile mienia pochodzącego z przestępstw odzyskuje wymiar sprawiedliwości. Proces odzyskiwania majątku, począwszy od zajęcia mienia do faktycznego odzyskania - nie jest objęty monitoringiem i nie jest skoordynowany między służbami.W Polsce nie funkcjonuje spójny, kompleksowy system ujawniania i zabezpieczania mienia pochodzącego z przestępstw. Działania poszczególnych służb i instytucji są rozproszone, brakuje jednolitego systemu ewidencjonowania odzyskanego mienia, a całość tego procesu nie jest skoordynowana - tak wyniki kontroli komentuje prezes NIK Marian Banaś."
USA już raz "z głęboką wdzięcznością przyjęły odrzucenie" przez Polskę niewygodnego podatku od amerykańskich gigantów technologicznych. Jak teraz pójdzie z Coca-Colą i PepsiCo w związku z podatkiem cukrowym. Rząd znalazł sie pod ścianą. Amerykanie już interweniują w sprawie przepychanego kolanem przez Sejm podatku cukrowego, chodzi m.in. o Coca-Colę !
Zawsze w ustawie można napisać że cukier tylko w amerykańskich napojach okazał się nieszkodliwy ( realnie zabójczy syrop glukozowo-fruktozowy jest główną przyczyną epidemii otyłości w USA ) i nie trzeba wstawać z kolan przed Colą i Pepsi.
Wielka szkoda, że rozpanoszona korupcja, łamanie reguł praworządności i demokracji w Polsce nie stoi w sprzeczności z bezpośrednimi interesami USA w naszym kraju.
Tymczasem brak pieniędzy na ochronę zdrowia. 30% ubogich rodzin rezygnuje z niezbędnych świadczeń medycznych z powodu kosztów. Co rok 9% gospodarstw domowych w Polsce ponosi "katastroficzne wydatki na zdrowie".
Co gorsze mamy niemal największą w OECD lukę w długości życia w zależności od poziomu edukacji
czwartek, 13 lutego 2020
Rzad kleski narodowej
Rzad kleski narodowej
https://www.tygodnikprzeglad.pl/rzad-kleski-narodowej/
"Polska do wojny z Niemcami nie była przygotowana na żadnym odcinku
Sprawozdanie mjr. Edmunda Galinata nt. Wojska Polskiego i wojny 1939 r.
(…) Wojna z Niemcami była nieuniknioną koniecznością. Literalnie wszyscy sobie z tego zdawali sprawę od wielu lat. A jednak nie miała żadnych realnych reperkusji w naszym życiu. „Klejenie” przyjaźni z Niemcami było oczywistym złem, ale złem, które wszyscy przyjęli z ulgą. Wreszcie łudzono się, że znajdzie się jakieś „cudowne” wyjście bez wojny, a byli i tacy, którzy zasugerowali się „cudotwórczymi” praktykami naszego „sprytnego” MSZet. To MSZet miało „jakoś tę wojnę odwrócić”, ale jak to się miało stać, z tego nikt sobie sprawy nie zdawał. A w tymże czasie wszystkie brutalne fakty mówiły, że wojna jest przygotowywaną. Te fakty musiały być znane wszystkim czynnikom odpowiedzialnym za losy państwa. Podjęcie kontrprzygotowań było naglącą koniecznością. Wymagały one olbrzymich ciężarów i poświęceń ze strony społeczeństwa. Trzeba było przełamać pokojowo nastrojone społeczeństwo i narzucić realne czynności przedwojenne.
Tego nie uczyniono.
Wszystko natomiast, co uczyniono, to było szamotanie się znienacka napadniętego człowieka. Trzeba więc powtórzyć twardo komunał: do wojny z Niemcami Polska nie była przygotowaną na żadnym odcinku, (…) o czym Niemcy zdawali sobie sprawę bardzo dobrze.
Nie znalazła się żadna siła w RP, która by zawróciła życie ludności z łożyska mizernej pokojowej wegetacji na drogę zdecydowanych przygotowań wojennych.
Polska z ogólnej masy dochodu narodowego (oczywiście wg orientacyjnych obliczeń) zużywała na cele wegetatywno-konsumpcyjne około 90%. Zaledwie 10% szło na cele inwestycyjne, łącznie z przygotowaniami wojennymi. Odpowiedzialność społeczeństwa jest więc ogólną, ale oczywiście nie równomierną.
Czynniki kierownicze zbyt wiele energji i uwagi poświęcały na utrzymanie politycznego status quo i nie usiłowały przełamać pokojowego marazmu nawet za cenę rezygnacji z kierownictwa. Nie chciały przełamywać, nie chciały narażać swego stanu posiadania. A przełamać ten marazm można było, stawiając wyraźnie przed oczyma społeczeństwa grozę położenia. Czy były dane wskazujące na grozę położenia – moim zdaniem tak.
Chronologicznie te dane, w bardzo pobieżnym rzucie, przedstawiają się następująco:
1. za „pacyfistycznych” czasów [Gustawa] Stresemanna i [Heindricha] Brueninga – w oficjalnej szkolnej literaturze i na wszystkich mapach, jakie od traktatu wersalskiego były w Niemczech wydane – zaznaczano bez osłonek cele dążeń narodu niemieckiego, t.z. rozbiór Polski oraz całą masą innych wydawnictw szerzono nienawiść do Polaków jako tych, którzy „za darmo” – „za niemiecką krew” – odbudowali swoje państwo. Taki był kurs oficjalny i nigdy na serio z niego nie zrezygnowano. Rozbicie Polski uważano za pierwsze minimum rewanżu. Te rzeczy musiały być znane naszym czynnikom kierowniczym.
2. Hitleryzm jedynie urealnił i zdyskontował zakonspirowane przygotowywania Republiki Weimarskiej. Z okresu przedsudeckiego miałem możność zebrać w Düsseldorfie i w Norymberdze, zaś profesor Zygmunt Wojciechowski w Prusach Wschodnich – materjały bezpośrednio wskazujące na przygotowywanie rozbioru Polski. Materjały te dostarczyłem wojskowym czynnikom decydującym. Charakterystyczną była reakcja na te materiały: „pokazać je w MSZet”. Tak jak gdyby to MSZet było zdolne cudotwórczo zażegnać wojnę i wyperswadować niemcom ich apetytów. Niestety MSZet chętnie brało na siebie rolę „cudotwórcy” w rozmowach z wojskiem i wszelkimi siłami łagodziło „alarmy wojenne”. W rezultacie reakcje na oczywiste dowody niemieckich przygotowań wojennych moralnych i materialnych w Polsce były przeważnie manifestacyjne, ale nie egzekutywne. Pocieszano się i pokrzepiano się byle czem. Sztucznie pomniejszano możliwy wysiłek Niemców i wg tej strusiej skali kombinowano polską obronę. Jedynie wojsko w tym dopiero czasie zaczęło działać realnie, ale było za późno. A poza tym w społeczeństwie wprowadzono zły obyczaj sztucznego lekceważenia i świadomego przeinaczania sił wroga („Tandetne” czołgi, głodujące Niemcy, „rewolucja” przeciw hitleryzmowi w razie wojny itp.).
W rezultacie w przededniu wojny zamiast wykuwania zbrojeń moralnych i materialnych kupowaliśmy licencje na niemieckie samochody (Wspólnota Interesów uskuteczniła wpłaty w sierpniu 1939 r.) i byliśmy dumni, że Niemcy jedzą mniej masła od nas. A społeczeństwo nie bardzo miało za złe, że od niego grozę wojny się odsuwa – chociażby sztucznie.
Nie miałem ani jednej wzmianki w całej prasie polskiej bez różnicy orientacji (którą z obowiązku służbowego studiowałem) o konieczności stopniowego wprowadzania w życie Polski zasad gospodarki wojennej lub też militarnego wychowania młodzieży. Społeczeństwo, wraz z czynnikami kierowniczymi, siedziało wszystkiemi swoimi upodobaniami w pacyfizmie moralnym i ekonomicznym i jedynie chyba wstrząs rewolucyjny mógł zmusić do innego, odpowiadającego grozie położenia, sposobu myślenia i działania. Gros społeczeństwa polskiego duchowo do wojny nie było gotowe, bo nie tolerowałoby status quo.
3. Anschluss był przygotowany jako wycinek akcji wschodniej. Reakcja Polski była tragiczna. Dopomagała własnej zgubie. Za to już trudno winić społeczeństwo. Ale nasze czynniki rozpoznające Niemcy są bezwzględnie odpowiedzialne za niedostarczenie danych albo też inne czynniki za niereagowanie na te dane. Jaką mogła być nasza reakcja realna:
– fortyfikacje,
– zbrojenia,
– gospodarka wojenna.
Czynniki decydujące były zdania, że pokój z Niemcami da się wyspekulować, i zajęły uwagę społeczeństwa „tryumfem nad Litwą”.
4. Sudety wraz z całą kampanją przygotowawczą niosły bezpośrednią groźbę wojenną przeciw Polsce.
Nasza sieć dyplomatyczna, konsularna i wywiadowcza musiały mieć te dane. Uczyniliśmy wbrew instynktom samozachowawczym najtragiczniejszą pomyłkę – zabezpieczyliśmy Niemcom rozbiór Czechosłowacji. (…)
Odpowiedź premiera Władysława Sikorskiego na list Sławoja Składkowskiego i Eugeniusza Kwiatkowskiego, 4 listopada 1939 r.
Pan Prezydent R.P. skierował do mnie pismo Panów z dn. 9 ub.m., dotyczące, w pierwszej linii losu b. członków Rządu oraz zgrupowanych na terenie Rumunii urzędników.
Na wstępie zaznaczyć pragnę, iż w piśmie Panów brak jakiegokolwiek śladu zrozumienia sprawy najważniejszej, a mianowicie odpowiedzialności tego rządu za ostatnie wydarzenia, odpowiedzialności tem większej, że uważają się oni za dalszy ciąg rządów od r. 1926. Jest ona tak straszliwą, jak rzadko bywa w dziejach.
Nie waham się stwierdzić, że w tym stanie rzeczy wszelkie podnoszenie głosu przez rząd klęski narodowej jest czemś nieoczekiwanym.
Nie zapominajcie Panowie, że mimo nieuchronnie nadchodzącej burzy dziejowej rząd Panów ani jej nie przewidział, ani nie chciał dzielić swej odpowiedzialności z narodem. Odrzucał on uporczywie wszelką myśl o jedności narodowej1. Po wybuchu wojny natomiast, nie wahał się odpowiedzieć na powszechne w tym względzie pragnienie narodu nominacją płk. Kostka-Biernackiego, która była urągowiskiem dla społeczeństwa2.(…)
Notatka urzędowa w sprawie złotych monet będących w posiadaniu premiera Sławoja Składkowskiego
Komisja Badawcza przy Ambasadzie RP w Bukareszcie
Notatka urzędowa
Były Premier Składkowski był we wrześniu ub. roku w posiadaniu większej ilości monet złotych, otrzymanych od wojewody Tymińskiego, a pochodzących z bezprawnie skonfiskowanych depozytów względnie z bezprawnie dokonanej rekwizycji. Komisja Badawcza w Bukareszcie ustaliła dowodnie, że złoto to kwalifikuje się jako bezprawnie przywłaszczone. Złoto to rozdzielił p. Składkowski między ministrów b. Rządu, z których tylko niektórzy złoto to zwrócili.
Nie zwrócili złota pp. Beck, Roman i Poniatowski. (…).
Fragment książki Kto odpowiada za klęskę wrześniową, Fundacja Oratio Recta, Warszawa 2019
1 Chodziło o postulat powołania rządu jedności narodowej.
2 Prezydent Mościcki 2 września powołał płk. Kostka-Biernackiego – odpowiedzialnego za Berezę Kartuską – na Głównego Komisarza Cywilnego jako ministra w rządzie Składkowskiego."
https://www.tygodnikprzeglad.pl/rzad-kleski-narodowej/
"Polska do wojny z Niemcami nie była przygotowana na żadnym odcinku
Sprawozdanie mjr. Edmunda Galinata nt. Wojska Polskiego i wojny 1939 r.
(…) Wojna z Niemcami była nieuniknioną koniecznością. Literalnie wszyscy sobie z tego zdawali sprawę od wielu lat. A jednak nie miała żadnych realnych reperkusji w naszym życiu. „Klejenie” przyjaźni z Niemcami było oczywistym złem, ale złem, które wszyscy przyjęli z ulgą. Wreszcie łudzono się, że znajdzie się jakieś „cudowne” wyjście bez wojny, a byli i tacy, którzy zasugerowali się „cudotwórczymi” praktykami naszego „sprytnego” MSZet. To MSZet miało „jakoś tę wojnę odwrócić”, ale jak to się miało stać, z tego nikt sobie sprawy nie zdawał. A w tymże czasie wszystkie brutalne fakty mówiły, że wojna jest przygotowywaną. Te fakty musiały być znane wszystkim czynnikom odpowiedzialnym za losy państwa. Podjęcie kontrprzygotowań było naglącą koniecznością. Wymagały one olbrzymich ciężarów i poświęceń ze strony społeczeństwa. Trzeba było przełamać pokojowo nastrojone społeczeństwo i narzucić realne czynności przedwojenne.
Tego nie uczyniono.
Wszystko natomiast, co uczyniono, to było szamotanie się znienacka napadniętego człowieka. Trzeba więc powtórzyć twardo komunał: do wojny z Niemcami Polska nie była przygotowaną na żadnym odcinku, (…) o czym Niemcy zdawali sobie sprawę bardzo dobrze.
Nie znalazła się żadna siła w RP, która by zawróciła życie ludności z łożyska mizernej pokojowej wegetacji na drogę zdecydowanych przygotowań wojennych.
Polska z ogólnej masy dochodu narodowego (oczywiście wg orientacyjnych obliczeń) zużywała na cele wegetatywno-konsumpcyjne około 90%. Zaledwie 10% szło na cele inwestycyjne, łącznie z przygotowaniami wojennymi. Odpowiedzialność społeczeństwa jest więc ogólną, ale oczywiście nie równomierną.
Czynniki kierownicze zbyt wiele energji i uwagi poświęcały na utrzymanie politycznego status quo i nie usiłowały przełamać pokojowego marazmu nawet za cenę rezygnacji z kierownictwa. Nie chciały przełamywać, nie chciały narażać swego stanu posiadania. A przełamać ten marazm można było, stawiając wyraźnie przed oczyma społeczeństwa grozę położenia. Czy były dane wskazujące na grozę położenia – moim zdaniem tak.
Chronologicznie te dane, w bardzo pobieżnym rzucie, przedstawiają się następująco:
1. za „pacyfistycznych” czasów [Gustawa] Stresemanna i [Heindricha] Brueninga – w oficjalnej szkolnej literaturze i na wszystkich mapach, jakie od traktatu wersalskiego były w Niemczech wydane – zaznaczano bez osłonek cele dążeń narodu niemieckiego, t.z. rozbiór Polski oraz całą masą innych wydawnictw szerzono nienawiść do Polaków jako tych, którzy „za darmo” – „za niemiecką krew” – odbudowali swoje państwo. Taki był kurs oficjalny i nigdy na serio z niego nie zrezygnowano. Rozbicie Polski uważano za pierwsze minimum rewanżu. Te rzeczy musiały być znane naszym czynnikom kierowniczym.
2. Hitleryzm jedynie urealnił i zdyskontował zakonspirowane przygotowywania Republiki Weimarskiej. Z okresu przedsudeckiego miałem możność zebrać w Düsseldorfie i w Norymberdze, zaś profesor Zygmunt Wojciechowski w Prusach Wschodnich – materjały bezpośrednio wskazujące na przygotowywanie rozbioru Polski. Materjały te dostarczyłem wojskowym czynnikom decydującym. Charakterystyczną była reakcja na te materiały: „pokazać je w MSZet”. Tak jak gdyby to MSZet było zdolne cudotwórczo zażegnać wojnę i wyperswadować niemcom ich apetytów. Niestety MSZet chętnie brało na siebie rolę „cudotwórcy” w rozmowach z wojskiem i wszelkimi siłami łagodziło „alarmy wojenne”. W rezultacie reakcje na oczywiste dowody niemieckich przygotowań wojennych moralnych i materialnych w Polsce były przeważnie manifestacyjne, ale nie egzekutywne. Pocieszano się i pokrzepiano się byle czem. Sztucznie pomniejszano możliwy wysiłek Niemców i wg tej strusiej skali kombinowano polską obronę. Jedynie wojsko w tym dopiero czasie zaczęło działać realnie, ale było za późno. A poza tym w społeczeństwie wprowadzono zły obyczaj sztucznego lekceważenia i świadomego przeinaczania sił wroga („Tandetne” czołgi, głodujące Niemcy, „rewolucja” przeciw hitleryzmowi w razie wojny itp.).
W rezultacie w przededniu wojny zamiast wykuwania zbrojeń moralnych i materialnych kupowaliśmy licencje na niemieckie samochody (Wspólnota Interesów uskuteczniła wpłaty w sierpniu 1939 r.) i byliśmy dumni, że Niemcy jedzą mniej masła od nas. A społeczeństwo nie bardzo miało za złe, że od niego grozę wojny się odsuwa – chociażby sztucznie.
Nie miałem ani jednej wzmianki w całej prasie polskiej bez różnicy orientacji (którą z obowiązku służbowego studiowałem) o konieczności stopniowego wprowadzania w życie Polski zasad gospodarki wojennej lub też militarnego wychowania młodzieży. Społeczeństwo, wraz z czynnikami kierowniczymi, siedziało wszystkiemi swoimi upodobaniami w pacyfizmie moralnym i ekonomicznym i jedynie chyba wstrząs rewolucyjny mógł zmusić do innego, odpowiadającego grozie położenia, sposobu myślenia i działania. Gros społeczeństwa polskiego duchowo do wojny nie było gotowe, bo nie tolerowałoby status quo.
3. Anschluss był przygotowany jako wycinek akcji wschodniej. Reakcja Polski była tragiczna. Dopomagała własnej zgubie. Za to już trudno winić społeczeństwo. Ale nasze czynniki rozpoznające Niemcy są bezwzględnie odpowiedzialne za niedostarczenie danych albo też inne czynniki za niereagowanie na te dane. Jaką mogła być nasza reakcja realna:
– fortyfikacje,
– zbrojenia,
– gospodarka wojenna.
Czynniki decydujące były zdania, że pokój z Niemcami da się wyspekulować, i zajęły uwagę społeczeństwa „tryumfem nad Litwą”.
4. Sudety wraz z całą kampanją przygotowawczą niosły bezpośrednią groźbę wojenną przeciw Polsce.
Nasza sieć dyplomatyczna, konsularna i wywiadowcza musiały mieć te dane. Uczyniliśmy wbrew instynktom samozachowawczym najtragiczniejszą pomyłkę – zabezpieczyliśmy Niemcom rozbiór Czechosłowacji. (…)
Odpowiedź premiera Władysława Sikorskiego na list Sławoja Składkowskiego i Eugeniusza Kwiatkowskiego, 4 listopada 1939 r.
Pan Prezydent R.P. skierował do mnie pismo Panów z dn. 9 ub.m., dotyczące, w pierwszej linii losu b. członków Rządu oraz zgrupowanych na terenie Rumunii urzędników.
Na wstępie zaznaczyć pragnę, iż w piśmie Panów brak jakiegokolwiek śladu zrozumienia sprawy najważniejszej, a mianowicie odpowiedzialności tego rządu za ostatnie wydarzenia, odpowiedzialności tem większej, że uważają się oni za dalszy ciąg rządów od r. 1926. Jest ona tak straszliwą, jak rzadko bywa w dziejach.
Nie waham się stwierdzić, że w tym stanie rzeczy wszelkie podnoszenie głosu przez rząd klęski narodowej jest czemś nieoczekiwanym.
Nie zapominajcie Panowie, że mimo nieuchronnie nadchodzącej burzy dziejowej rząd Panów ani jej nie przewidział, ani nie chciał dzielić swej odpowiedzialności z narodem. Odrzucał on uporczywie wszelką myśl o jedności narodowej1. Po wybuchu wojny natomiast, nie wahał się odpowiedzieć na powszechne w tym względzie pragnienie narodu nominacją płk. Kostka-Biernackiego, która była urągowiskiem dla społeczeństwa2.(…)
Notatka urzędowa w sprawie złotych monet będących w posiadaniu premiera Sławoja Składkowskiego
Komisja Badawcza przy Ambasadzie RP w Bukareszcie
Notatka urzędowa
Były Premier Składkowski był we wrześniu ub. roku w posiadaniu większej ilości monet złotych, otrzymanych od wojewody Tymińskiego, a pochodzących z bezprawnie skonfiskowanych depozytów względnie z bezprawnie dokonanej rekwizycji. Komisja Badawcza w Bukareszcie ustaliła dowodnie, że złoto to kwalifikuje się jako bezprawnie przywłaszczone. Złoto to rozdzielił p. Składkowski między ministrów b. Rządu, z których tylko niektórzy złoto to zwrócili.
Nie zwrócili złota pp. Beck, Roman i Poniatowski. (…).
Fragment książki Kto odpowiada za klęskę wrześniową, Fundacja Oratio Recta, Warszawa 2019
1 Chodziło o postulat powołania rządu jedności narodowej.
2 Prezydent Mościcki 2 września powołał płk. Kostka-Biernackiego – odpowiedzialnego za Berezę Kartuską – na Głównego Komisarza Cywilnego jako ministra w rządzie Składkowskiego."
wtorek, 11 lutego 2020
Groby
Groby
Żołnierze którym mordercy z NKVD strzelali w potylice wpadali do wykopanego dołu. Na grobie posadzono drzewa a obszar chroniono przed osobami postronnymi.
To samo robili mordercy z Einsatzgruppen.
Żydowskie komando mieliło i tłukło kości z pieców krematoryjnych Birkenau gdzie masowo spalano ich zagazowanych braci. Popiół transportowano i wyrzucono do Sanu i Wisły aby zatrzeć wszelkie ślady.
Gdy wybitny klasyk demokracji Józef Stalin ochłonął ze zgrozy po niemieckim uderzeniu w czerwcu 1941 roku, w radiowym przemówieniu zwrócił się do obywateli inwokacją zapamiętaną z czasów pobytu w seminarium duchownym w Tyflisie: „Bracia i Siostry!” . Ten zwrot pokazywał, że – jak to się mówi potocznie – zmiękła mu rura, chociaż naturalnie nie na długo.
Armia Czerwona w ogóle nie grzebała swoich poległych i niespecjalnie interesowała się rannymi. W okresie wojny zginęło 27.5 mln sowietów. Stalin - "U nas ludiej mnoho"
Żołnierze sowieccy po wypiciu spirytusu lub wódki szli na umocnione gniazdo niemieckich karabinów maszynowe mocno chronione krzyżowym ogniem artylerii. Krew lała się strumieniami.
UB grzebała zwłoki zamordowanych na terenie przycmentarnym, na dziedzińcu więzienia albo w bezimiennym dole na którym zakładano śmietnik. Ale potrafili też zwłoki rzucić na kupę gnoju.
W czasie smuty za degenerata Jelcyna porzucano zmarłych na ulicach Moskwy bo trumna kosztowała roczny zarobek !
Poległych w Wietnamie amerykańskich żołnierzy transportowano samolotami w czarnych workach do USA i urządzano pogrzeb na koszt państwa.
Ale nawet teraz w erze rozpoznawania twarzy i nawet gdy bezdomni mają dokumenty lub są znani opiece społecznej bogata Ameryka grzebie ich w bezimiennych grobach.
Żołnierze którym mordercy z NKVD strzelali w potylice wpadali do wykopanego dołu. Na grobie posadzono drzewa a obszar chroniono przed osobami postronnymi.
To samo robili mordercy z Einsatzgruppen.
Żydowskie komando mieliło i tłukło kości z pieców krematoryjnych Birkenau gdzie masowo spalano ich zagazowanych braci. Popiół transportowano i wyrzucono do Sanu i Wisły aby zatrzeć wszelkie ślady.
Gdy wybitny klasyk demokracji Józef Stalin ochłonął ze zgrozy po niemieckim uderzeniu w czerwcu 1941 roku, w radiowym przemówieniu zwrócił się do obywateli inwokacją zapamiętaną z czasów pobytu w seminarium duchownym w Tyflisie: „Bracia i Siostry!” . Ten zwrot pokazywał, że – jak to się mówi potocznie – zmiękła mu rura, chociaż naturalnie nie na długo.
Armia Czerwona w ogóle nie grzebała swoich poległych i niespecjalnie interesowała się rannymi. W okresie wojny zginęło 27.5 mln sowietów. Stalin - "U nas ludiej mnoho"
Żołnierze sowieccy po wypiciu spirytusu lub wódki szli na umocnione gniazdo niemieckich karabinów maszynowe mocno chronione krzyżowym ogniem artylerii. Krew lała się strumieniami.
UB grzebała zwłoki zamordowanych na terenie przycmentarnym, na dziedzińcu więzienia albo w bezimiennym dole na którym zakładano śmietnik. Ale potrafili też zwłoki rzucić na kupę gnoju.
W czasie smuty za degenerata Jelcyna porzucano zmarłych na ulicach Moskwy bo trumna kosztowała roczny zarobek !
Poległych w Wietnamie amerykańskich żołnierzy transportowano samolotami w czarnych workach do USA i urządzano pogrzeb na koszt państwa.
Ale nawet teraz w erze rozpoznawania twarzy i nawet gdy bezdomni mają dokumenty lub są znani opiece społecznej bogata Ameryka grzebie ich w bezimiennych grobach.
niedziela, 9 lutego 2020
Aktywa zagraniczne
Aktywa zagraniczne
W 1914 roku aktywa zagraniczne netto ( czyli pomniejszone o zagraniczne długi i zagraniczne inwestycje u sobie) Wielkiej Brytanii stanowiły aż 191 % jej dochodu narodowego. Zagraniczne aktywa Francji stanowiły 125% a Niemiec 47%.
"In 1914, European colonial powers and their colonists ruled over 84% of the world's land." - Prof. Ian Morris, Stanford University.
Wojna zniszczyła bogactwo wojujących stron. Zagraniczne aktywa Anglii i Francji rosły dynamiczne od początku XIX wieku zaś Niemieckie dopiero po 1870 roku czyli zjednoczeniu Niemiec. Przygotowania do II Wojny i Wojna zniszczyły aktywa Brytyjczyków. USA nie miały nigdy dużych zagranicznych aktywów netto.
W 2018 roku aktywa zagraniczne Japonii wynosiły 81%, Niemiec 58% i Chin 20%.
USA mają aż 37% ujemnych aktywów, Brytyjczycy 20% a Francja 9%
Polska ma ogromna ujemną pozycje zagranicznych aktywów. Jak to powiedział premier Mateusz Morawiecki Polska jest własnością kogoś z zagranicy. Ciekawe czy z tym anonimowym "kimś" rząd uzgadnia swoje poczynania i pyta o zgodę.
W 1914 roku aktywa zagraniczne netto ( czyli pomniejszone o zagraniczne długi i zagraniczne inwestycje u sobie) Wielkiej Brytanii stanowiły aż 191 % jej dochodu narodowego. Zagraniczne aktywa Francji stanowiły 125% a Niemiec 47%.
"In 1914, European colonial powers and their colonists ruled over 84% of the world's land." - Prof. Ian Morris, Stanford University.
Wojna zniszczyła bogactwo wojujących stron. Zagraniczne aktywa Anglii i Francji rosły dynamiczne od początku XIX wieku zaś Niemieckie dopiero po 1870 roku czyli zjednoczeniu Niemiec. Przygotowania do II Wojny i Wojna zniszczyły aktywa Brytyjczyków. USA nie miały nigdy dużych zagranicznych aktywów netto.
W 2018 roku aktywa zagraniczne Japonii wynosiły 81%, Niemiec 58% i Chin 20%.
USA mają aż 37% ujemnych aktywów, Brytyjczycy 20% a Francja 9%
Polska ma ogromna ujemną pozycje zagranicznych aktywów. Jak to powiedział premier Mateusz Morawiecki Polska jest własnością kogoś z zagranicy. Ciekawe czy z tym anonimowym "kimś" rząd uzgadnia swoje poczynania i pyta o zgodę.
piątek, 7 lutego 2020
Nieekologiczne wiatraki
Nieekologiczne wiatraki
Dobrze poinformowany Bloomberg donosi że zużyte turbiny wiatrowe nie poddają się recyklingowi.
Łopaty tnie się na 2 części i ... zakopuje w ziemi. Łopata z włókna szklanego jest bardzo trwała i jej rozkład naturze zajmie miliony lat ! Mogą być bardziej szkodliwe niż odpady radioaktywne z elektrowni jądrowych.
https://www.bloomberg.com/news/features/2020-02-05/wind-turbine-blades-can-t-be-recycled-so-they-re-piling-up-in-landfills
Dobrze poinformowany Bloomberg donosi że zużyte turbiny wiatrowe nie poddają się recyklingowi.
Łopaty tnie się na 2 części i ... zakopuje w ziemi. Łopata z włókna szklanego jest bardzo trwała i jej rozkład naturze zajmie miliony lat ! Mogą być bardziej szkodliwe niż odpady radioaktywne z elektrowni jądrowych.
https://www.bloomberg.com/news/features/2020-02-05/wind-turbine-blades-can-t-be-recycled-so-they-re-piling-up-in-landfills
czwartek, 6 lutego 2020
Ktos Niemcom przestawil wajche !
Ktos Niemcom przestawil wajche !
Wedle dotychczasowej narracji licznie przybywający uchodźcy ubogacali Niemców w kulturę oraz lekarzy i inżynierów. Mieli się integrować i asymilować oraz budować przyszłość Niemiec i Europy. Nawet gdyby kanclerz Merkel sprowadziła do Europy pół Afryki to Niemcy mieli być zadowoleni.
Brutalna rzeczywistość jest trochę inna. Inwazorzy to nierzadko mordercy z ISIS i uciekający przed wyrokiem przestępcy. Nie chcą pracować i się uczyć a 20% z nich to analfabeci. Emigranci ekonomiczni żądają luksusowego utrzymania. Mają gruźlice i mnóstwo innych chorób. Mieli pieniądze na przemyt i zostawili ogołocone rodziny bez utrzymania.
Redaktor Leubecher w Welt oznajmił: "Większość migrantów na łódkach to nie uchodźcy".
https://www.welt.de/politik/deutschland/article205544573/Die-meisten-Bootsmigranten-sind-keine-Fluechtlinge.html
Ktoś przestawił wajche ! Jeszcze do niedawna była to "faszystowska, populistyczna i skrajnie prawicowa" retoryka Orbana, Kurza i Kaczyńskiego.
Soros dał za mało kasy na inwazorów. Musi przyszykować kolejne 18 mld dolarków... lub więcej
Wedle dotychczasowej narracji licznie przybywający uchodźcy ubogacali Niemców w kulturę oraz lekarzy i inżynierów. Mieli się integrować i asymilować oraz budować przyszłość Niemiec i Europy. Nawet gdyby kanclerz Merkel sprowadziła do Europy pół Afryki to Niemcy mieli być zadowoleni.
Brutalna rzeczywistość jest trochę inna. Inwazorzy to nierzadko mordercy z ISIS i uciekający przed wyrokiem przestępcy. Nie chcą pracować i się uczyć a 20% z nich to analfabeci. Emigranci ekonomiczni żądają luksusowego utrzymania. Mają gruźlice i mnóstwo innych chorób. Mieli pieniądze na przemyt i zostawili ogołocone rodziny bez utrzymania.
Redaktor Leubecher w Welt oznajmił: "Większość migrantów na łódkach to nie uchodźcy".
https://www.welt.de/politik/deutschland/article205544573/Die-meisten-Bootsmigranten-sind-keine-Fluechtlinge.html
Ktoś przestawił wajche ! Jeszcze do niedawna była to "faszystowska, populistyczna i skrajnie prawicowa" retoryka Orbana, Kurza i Kaczyńskiego.
Soros dał za mało kasy na inwazorów. Musi przyszykować kolejne 18 mld dolarków... lub więcej
Wzmacniacz. Lampy
Wzmacniacz.
Lampy
Wzmocnienie
triody było niewielkie. Bez neutralizacji jej zastosowanie w
technice radiowej było niemożliwe.
Dla
zmniejszenia pojemności wyjścia do wejścia tetrodę wymyślił
niemiecki fizyk Walter Schottky ( wymyślił też diodę
półprzewodnikową nazwaną jego imieniem ) w 1919 roku ale pierwszą
tetrodę z siatką ekranująca a nie przeciwładunkową
wyprodukowano dopiero w 1925 roku. Pierwszą pentodę ( „głośnikową”)
wyprodukowano w 1927 roku.
W
przededniu II Wojny masowa produkcja lamp elektronowych była
opanowana w USA, Holandii, Anglii i Niemczech a uruchamiano ją we
Francji i Japonii. W ZSRR uruchomiono fabrykę kupioną w 1936 roku
od RCA ale produkcja była zbyt mała na nadchodzącą wojnę. Lampy
miały często podwójne oznaczenie – RCA i radzieckie. W USA
bracia Varian opracowali klistron a Brytyjczycy w czasie wojny
odkryli magnetron.
Philips
na podstawie swoich opracowań rozpoczął produkcje udanych pentod
nazwanych później EF50. Miały duże nachylenie i bardzo małą
pojemność anody do siatki pierwszej. Wzmacniacze częstotliwości
pośredniej ( dalej IF ) radarów wzorowano na wzmacniaczu IF do
pionierskiego odbiornika TV. Niemcom bardzo zależało na
przechwyceniu technologi ale Brytyjczycy po agresji zorganizowali
flotą ewakuacje kluczowego personelu, materiałów i bardzo szybko
produkcje uruchomiono w Anglii a później w USA. EF50 była podstawą
zaawansowanego sprzętu aliantów. Powojenna cywilna kariera EF50 w
kolejnych modyfikacjach i bańkach była / jest bardzo długa
Niemiecki
Telefunken wypuścił w 1937 roku udaną pentodę sygnałową
RV12P2001. Była podstawą wszelkich niemieckich radiostacji i
łączności czasów wojny. Była jednak znacznie gorsza od EF50
Philipsa. Jednocześnie TFK wypuścił pentodę mocy LS50
charakterystycznej budowy bańki. W czasie wojny nie wolno było jej
używać ( deficytowe materiały w produkcji ) w sprzęcie cywilnym.
LS50 została skopiowana w ZSRR jak GU50 i jest nadal produkowana w
krajach bloku wschodniego a w tym w Polsce.
Dużo
mówi się o tym że podstawą sukcesu Blitzkriegu była
skoordynowana akcja wojsk zmechanizowanych z lotnictwem zupełnie
zapominając o kluczowej roli łączności i wysiłku żołnierzy
Wehrmachtu zdolnych wykonywać zadania ( marsze i przejazdy)
przekraczające ludzką wytrzymałość tylko pod wpływem
narkotyków czyli Pervitinu. Gdy alianci zrozumieli zasady
Blitzkriegu skończyły się sukcesy Niemców.
Należycie
dowodzona polska armia niemiecką dzicz powinna zatrzymać i po kilku
miesiącach razem z Francuzami i Anglikami rozbić ale rząd i
dowódcy uciekli a drugiego dnia wojny nie było już łączności z
„wodzem naczelnym”. Armia Czerwona nie miała łączności a
Stalin wymordował jej doświadczonych dowódców ! Natomiast Niemcy
łączność mieli bardzo dobrą.
Napięcie
zarżenia lampy LS50 12.6V ( prąd tylko 0.7A ) wybrano tak aby lampę
w radiostacji żarzyć bezpośrednio z akumulatora wozu dowódczego
lub bojowego. Moc żarzenia jest niewielka jak na moc admisyjną
anody 40 W. Lampa toleruje chwilowe przeciążenie ( strojenie anteny
lub jej uszkodzenie w akcji ) mocą 100 W jako że na anodę użyto
drogiego stopu niklu który nie emitujące mocno przy rozżarzeniu
anody gazów. Zanim opracowano wydajne pentody do stopnia końcowego
odchylania poziomego H-Out przejściowo stosowano tą lampę.
Lampy
najczęściej pracują z ujemną polaryzacją bez prądu siatki
pierwszej S1. Wyjątkiem jest generator superheterodyny pracujący w
klasie C z prądem siatki.
Charakterystyki
lamp „odbiorczych” ( czyli nie nadawczych) w katalogach podawane
są tylko dla ujemnych napięć S1.
Natomiast
normą dla lamp nadawczych jest praca z prądem siatki i to często
dużym. Pentoda LS50 typowo pracuje z napięciem siatki drugiej 250V.
Im wyższa jest częstotliwość pracy tym mniejsze jest wzmocnienie
lampy oraz mniejsza moc wyjściowa i dopuszczalne napięcie anodowe.
Poniżej częstotliwości 30MHz napięcie anodowe Ua wynosi 1000V ale
przy 120 MHz już tylko maksymalnie 600V.
Przy
szczytowym napięciu Us1=20V szczytowy prąd siatki wynosi około 50
mA. Nie jest więc duży. W zakresie napięć siatki S2 -20...20V
lampa jest liniowa co jest wielką zaletą.
Z
punktu widzenia katody istotny jest średni poziom prądu. Zdolności
pracy impulsowej lamp są niezwykle rzadko omawiane. Maksymalny
ciągły prąd katody pentody LS50 wynosi 230 mA ale zalecany jest
mniejszy od 130 mA. Przy częstotliwości mniejszej od 66 MHz
impulsami o czasie 10 usec i wypełnieniu mniejszym od 1:100 ( czyli
radar VHF ) lampa może pracować z napięciem Us2 aż 600V i
anodowym aż 2000V przy szczytowym prądzie katody 3000 mA i
szczytowym napięciu siatki S1 ponad 60 V.
Najmocniejszą
masowo produkowaną lampą jest pentodą ( a może tetroda
strumieniowa ) EL509 ( radziecka 6P45S w Rubinach ) i PL519
przeznaczone do stopnia odchylania poziomego H-Out TVC.
Przy
napięciach Us2=175V i Us1=0V przy Ua=50V prąd anodowy wynosi aż
1.32 A przy oporności nasycenia zaledwie 38 Ohm.
Każdy
towar winien mieć jak najlepszy stosunek użyteczności –
funkcjonalności do ceny. Po wojnie oszczędnościowa konstrukcja
radioodbiornika bez transformatora sieciowego z lampami serii U o
prądzie zarżenia 100 mA nie przyjęła się natomiast odbiorniki TV
zdominowały lampy serii P na szeregowy prąd zarżenia 300 mA w
odbiorniku bez transformatora sieciowego.
Konstrukcja
odbiornika radiowego AM z nowoczesnymi lampami była prosta. Lampa
ECH81 ( i wcześniejsze) jest heterodyną i mieszaczem o dużym
wzmocnieniu, EBF89 wzmacniaczem częstotliwości pośredniej i
detektorem a trioda-pentoda ECL82 ( później ECL86 ) wzmacniaczem
akustycznym. Gdy wymagana była większa moc wyjściowa rozwiązanie
było bardziej skomplikowane. Później dodano na zakres UKF-FM
głowice wykonaną na zoptymalizowanej podwójnej triodzie ECC85.
W
odbiorniku telewizyjnym wzmacniacz akustyczny także używał lamp
PCL82 i PCL86.
Oczywiście
pentoda głośnikowa pracowała na obniżający transformator. Trwało
to całymi latami !
Dla
większych mocy stosowano układ przeciwsobny w klasie AB. Uzyskiwane
efekty były marne. W układzie Ultra Linear z 1936 roku ( znany
szerzej po 1955 roku ) siatki drugie wyjściowych pentod dołączono
do odczepów uzwojenia transformatora wyjściowego uzyskując lokalne
linearyzujące sprzężenie zwrotne w stopniu końcowym.
Mankamentem
jest konieczność podania znacznie większego napięcia sterowania
siatek 1 co wymaga dodatkowego różnicowego stopnia wzmocnienia
napięciowego co z uwagi na sprzężenie pojemnościowe stopni i
transformator bardzo mocno ogranicza ze względu na stabilność
możliwą głębokość globalnego sprzężenia zwrotnego. Kolejnym
mankamentem jest niemożliwość zasilania siatek S2 napięciem
mniejszym niż anod co w dziedzinie lamp mocy jest normą. Dodatkowo
asymetria indukcyjności rozproszenia transformatora sprawia że UL
nie zmniejsza zniekształceń przy wyższych częstotliwościach a
wymagania konstrukcyjne na transformator są ostre. W krajach gdzie
układ zbadano nie podjęto żadnej masowej produkcji z nim. Prostszy
układ bez UL ale z głębszym globalnym sprzężeniem zwrotnym daje
taki sam a nawet lepszy efekt a jest prostszy i tańszy
Innowacyjny
Philips wymyślił ( radio z 1953 roku ) wyjściowy układ
beztransformatorowy OTL = Output Transformer Less. Specjalnie do
niego wyprodukował pentody mocy EL86 pracując z małymi napięciami
anodowymi oraz głośniki o oporności aż 400 i 600 Ohm. Dławik D1
i kondensator C4 to filtr górnoprzepustowy / zwrotnica dla
głośników wysokotonowych.
Głośniki
mają impedancje 4-8-16 Ohm a do głośnomówiących aparatów
telefonicznych są produkowane głośniki o impedancji 32 Ohmy. Mocny
technologicznie Philips wymyślił sposób wykonania cewki głośnika
cieniutkim drutem w cienkiej izolacji. Mimo technologii głośniki
mają obniżoną efektywność !
Sterowana
jest tylko siatka S1 dolnej pentody mocy a siatka górnej pentody
steruje prąd dolnej pentody via spadek na rezystorze 150 Ohm.
Mankamentem
jest równoległe obciążające dołączenie dla składowej zmiennej
do wyjścia dwóch rezystorów 6.8 K podających napięcia siatkom
drugim.
Toteż
w kolejne kombinacji S2 dolnej pentody zasila dodatkowa trioda a
nieszkodliwy mały prąd stały S2 górnej siatki płynie przez
głośnik.
Rozwiązanie
Philipsa jest drogie a afekty użycia trzech lamp nie odbiegają od
efektu jednej ECL86 plus transformator !
Użycie
najmocniejszej popularnej lampy EL509 przy prądzie szczytowym 1.3A
na głośniku 8 Ohm dałoby moc 6.76 W a na głośniku 16 Ohm
dwukrotnie większą. Przy zasilaniu 350 V pentody byłyby mocno
przeciążone cieplnie.
Ale
przy równoległym połączeniu po 13 EL509 uzyskamy moc ponad 1142
waty na 8 Ohmach obciążenia ! Z obciążeniem 16 Ohm z 10
równoległymi lampami uzyskamy 1352 Waty !
Konstrukcja
z 26 / 20 lampami wymagałby użycia wentylatora i umyślnego
kierowania chłodzącego strumienia powietrza. Oczywiście siatki
drugie S2 pentod należy zasilić z dwóch niezależnych zasilaczyków
składających się z ekstra uzwojeń transformatora sieciowego,
mostków i kondensatorów.
Ciężar
takiego potężnego estradowego wzmacniacza nie byłby wcale duży z
uwagi na brak transformatora wyjściowego.
Do
czego zmierzają te rozważania ?
Wszystkie
elementy aktywne są nieliniowe. Poziom setnych a potem tysięcznych
części procenta zniekształceń udało się uzyskać dzięki
sprzężeniu zwrotnemu ( z kompensacją dwubiegunową ) i
tranzystorom o znacznej częstotliwości granicznej Ft.
Głębokiego
sprzężenia zwrotnego nie można było zastosować we wzmacniaczu
lampowym z transformatorem ale jak najbardziej można zastosować we
wzmacniaczu beztransformatorowym szczególnie przy zasilaniu
symetrycznym !
Na
początku lat pięćdziesiątych produkowano moduł wzmacniacza
operacyjnego na dwóch podwójnych triodach. Zatem lampowy wzmacniacz
potężnej mocy można zbudować w układzie wzmacniacza operacyjnego
z głębokim sprzężeniem zwrotnym !
Ciekawe
jak rynek zareagowałby na ofertę lampowego wzmacniacza o mocy 1500
Watt, paśmie 0 -100 KHz i zniekształceniach 0.002%. Wzmacniacz
lampowy bez lampowego brzmienia ?
środa, 5 lutego 2020
Automatyzacja i szok przyszlosci 32
Automatyzacja i szok przyszlosci 32
Oszacowania udziału miejsc pracy które zlikwiduje przyszła automatyzacja są bardzo nieprecyzyjne. Temat ten omawia już ponad 20 poważnych publikacji ze świata.
Trudno wyobrazić sobie koszmar funkcjonowania społeczeństwa i państwa gdy automatyzacja zlikwiduje 75% miejsc pracy. Żadne państwo nie przetrwa takiej apokalipsy. Niestabilność i korupcja, potworna przestępczość, wojna domowa z milionami ofiar, kompletny rozpad wszystkiego.
Z drugiej strony likwidacja 6% obecnych miejsc pracy będzie niezauważalna jako że gospodarka wytworzy przecież wiele nowych miejsc pracy.
W Polsce automatyzacja zlikwiduje rzekomo od 7% do 56% obecnych miejsc pracy. "Na dwoje babka wróżyła"
Wykres pochodzi z "World Social Report 2020" Narodów Zjednoczonych.
Spis treści wcześniejszych odcinków
http://matusiakj.blogspot.com/2018/04/automatyzacja-i-szok-przyszosci-spis.html
Oszacowania udziału miejsc pracy które zlikwiduje przyszła automatyzacja są bardzo nieprecyzyjne. Temat ten omawia już ponad 20 poważnych publikacji ze świata.
Trudno wyobrazić sobie koszmar funkcjonowania społeczeństwa i państwa gdy automatyzacja zlikwiduje 75% miejsc pracy. Żadne państwo nie przetrwa takiej apokalipsy. Niestabilność i korupcja, potworna przestępczość, wojna domowa z milionami ofiar, kompletny rozpad wszystkiego.
Z drugiej strony likwidacja 6% obecnych miejsc pracy będzie niezauważalna jako że gospodarka wytworzy przecież wiele nowych miejsc pracy.
W Polsce automatyzacja zlikwiduje rzekomo od 7% do 56% obecnych miejsc pracy. "Na dwoje babka wróżyła"
Wykres pochodzi z "World Social Report 2020" Narodów Zjednoczonych.
Spis treści wcześniejszych odcinków
http://matusiakj.blogspot.com/2018/04/automatyzacja-i-szok-przyszosci-spis.html
Subskrybuj:
Posty (Atom)







