poniedziałek, 23 marca 2020

Niemcy blokuja zagraniczne przejecia swoich firm

Niemcy blokuja zagraniczne przejecia swoich  firm

https://www.reuters.com/article/us-health-coronavirus-germany-fund/germany-will-block-foreign-takeovers-to-avoid-economy-sell-out-idUSKBN21717T
"Germany will block foreign takeovers to avoid economy sell-out
BERLIN/FRANKFURT (Reuters) - Germany will protect domestic firms from foreign takeovers, two leading politicians said on Friday, after company valuations in Europe’s largest economy have been hammered by the coronavirus pandemic..."
Mówiąc jasno w prostych  żołnierskich słowach:
-Niemcy w ŻADNEJ sytuacji nie dopuszczą (osłabienie ekonomi przez wirusa ) do wyprzedaży majątku narodowego. I w zasadzie to byłoby już wszystko na dzisiaj.
-Vaterland w kawałkach za łapówki i koraliki mogą sprzedawać Irokezi znad Wisły ale nie Herrenvolk
-Niedozwolona pomoc to jest polskim firmom ale nie niemieckim. Ograniczenia są dla Untermenschen  a nie dla  Herrenvolk 
-Kapitał ma narodowość i to niemiecką narodowość
-Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego musi trwać dalej
-Protekcjonizm to nie jest protekcjonizm jeśli robi to rząd niemiecki i jego przybudówki
-Całkiem możliwe ze niemieckie firmy zlikwidują zagraniczne oddziały i sprowadzą produkcje do siebie. Zrewidują łańcuchy dostaw, w szczególności produktów farmaceutycznych i przeniosą " bliżej domu"

"Triumf Śmierci" Petera Breugel'a  z 1562 roku.

Wzmacniacz. Przyklady 8

Wzmacniacz. Przyklady 8

  Fotokomórka próżniowa została wynaleziona już w 1895 roku. Znalazła zastosowanie w nauce i urządzeniach automatyki m.in. do liczenia przedmiotów na taśmie produkcyjnej i automatycznego otwierania drzwi oraz w włącznikach zmierzchowych. Wadą fotokomórki jest bardzo mała jej czułość.
Wzmocnienie fotopowielacza mającego katodę jak fotokomórka rośnie z ilością powielających elektrony dynod i napięciem zasilania – może być ogromne do celów detekcji pojedynczych fotonów. Wadą fotopowielacza jest konieczny regulowany i bardzo stabilny zasilacz wysokiego napięcia. Czas narastania prądu wyjściowego w wykonaniach specjalnych fotopowielaczy może być mniejszy od 1 ns.
Czułość fotodiod także jest mała i do detekcji szerokopasmowej używa się fotodiody lawinowej. Jej wzmocnienie tak samo szybko rośnie z napięciem wstecznej polaryzacji. Wymagane jest regulowane ręcznie i automatycznie napięcie polaryzacji nawet ponad 200 V i konieczność użycia extra zasilacza jest podobną wada jak w przypadku fotopowielacza.
Wzmacniacz obrazu czyli „Image Intensifier” to przyrząd elektronowo - optyczny stosowany głównie w noktowizorach ale może też wzmocnić obraz dla zwykłej kamery telewizyjnej której czułość jest niewielka. Żołnierz w transporterze czy zamaskowany snajper ciemną nocą doskonale widzą pole walki. Zogniskowany na fotokatodzie obraz jest silnie wzmocniony ( do 50 000 razy ale szumy wtedy są duże ) na ekranie luminescencyjnym umieszczonym przed okiem obserwatora. Jak zawsze o czułości widmowej decyduje użyty materiał fotokatody. W noktowizorach materiał katody wybiera się tak aby obejmował promieniowanie widzialne i podczerwień do 900 nm. Luminofor jest z reguły zielony jako że oko ma tam blisko maksimum czułości.
Wzmacniacz obrazu nie jest trwały co w zastosowaniach militarnych praktycznie nie ma znaczenia. Przy oświetleniu o natężeniu 100 ulux trwałość katody wynosi 1000 godzin. „Image Intensifier” to albo sama lampa ważąca około 50 gram wymagająca zasilania 400-1000V automatycznie regulowanego stosownie do jasności sceny. Ekran wymaga napięcia przyspieszającego 6-8 KV. Moduł „Image Intensifier” zasilany z baterii ma przetworniczkę i elektronikę. Jest kompletny i nie potrzebuje żadnej dodatkowej elektroniki. Waży 400-600 gram i jest dużo droższy niż sama lampa.
Oczywiście w konstrukcji wymaganych regulowanych zasilaczy sporych napięć stosowane są wzmacniacze ale jak widać najlepiej aby też sam sensor miał wbudowane zjawiska dużego szerokopasmowego wzmocnienia.

Wszystkie wzmacniacze w ogólności mają trojakie zastosowanie
A.Wzmacniają sygnały z sensorów a w tym z anten
B.Są elementem systemu przetwarzania sygnałów
C.Wzmacniacze mocy dostarczają sygnałów organom „wykonawczym” a w tym antenom. Pasmo wzmacnianych sygnałów w energoelektronice jest wąskie ale moce zmierzają w kierunku 1 GW.

Wzmacniacze logarytmiczne z tranzystorami bipolarnymi mają trojakie zastosowanie.
A.Pozwalają najlepiej jak obecnie można razem ze wzmacniaczem operacyjnym JFet o bardzo małym prądzie polaryzacji wzmocnić bardzo słabe prądy z sensorów „elektrometrycznych”. Tranzystor zawsze pracuje w układzie z największą opornością wyjściową co jest korzystne z uwago na dryft i szum. Zbędny jest chimeryczny i szumiący rezystor o gigaomowych wartościach. Pasmo jest wąskie. Produkowane scalone wzmacniacze logarytmiczne i razem eksponencjalne ( najbardziej znany Intersil 8048 ) nie zyskały popularności z racji wysokiej ceny.
B.W układach nieliniowych do logarytmowania, mnożenia dzielenia, potęgowanie i generowania dość dowolnej funkcji nieliniowej. Pasmo z reguły też nie jest szerokie
C.Na końcu toru radiowego ostatniej częstotliwości pośredniej kompresują sygnał o bardzo dużej dynamice m.in. w radarze i Analizatorze Widma.

Zniekształcenia wprowadzane parą różnicową zależnie od potrzeb szacowane są na dwa sposoby.
-Przy małych zniekształceniach sygnał wejściowy pary jest nie większy niż kilka mV. Tangens hiperboliczny jest funkcją przejście pary różnicowej. Wykorzystując tylko kilka pierwszych wyrazów jego rozwinięcia w szereg potęgowy i wiedząc jak sinusoida jest zniekształcana przez funkcje z potęgami 3,5.. bardzo łatwo jest oszacować zniekształcenia. To jest łatwa i dość dokładna ścieżka do obliczeń we wzmacniaczach o małych i bardzo małych zniekształceniach.
-Przy dużych sygnałach ( czyli w temperaturze pokojowej KT/q >>26 mV) trzeba zniekształcony sygnał z wyjścia pary rozwinąć w szereg Fouriera. Współczynniki rozwinięcia są złożone ale wystarczy pobieżna znajomość wykresu pokazującego jak rosną a potem się stabilizują harmoniczne 1,3,5,7,9... Ładnie gładko rosną i stabilizuję się. Wzmocnienie pierwszej harmonicznej spada wraz z mocnym wysterowaniem. Mocno wysterowana para różnicowa jest dobrym ogranicznikiem dając przy mocnym wysterowaniu sygnał zbliżający się ku prostokątnemu.
Texas Instrument produkuje układ wzmacniacza logarytmicznego RF typu SN76502 o paśmie 40MHz wykorzystujący przesterowane pary różnicowe. Na schemacie pokazano połówkę układu. W lewej ćwiartce sygnał jest podany bezpośrednio do pary różnicowej T1, T2 a dzielnikiem 2.74 K i 590 Ohm ( z uwzględnieniem oporności wejściowej pary tłumienie wynosi 15 dB ) do drugiej pary różnicowej T3, T4. Zsumowane wyjścia dwóch par dają charakterystykę logarytmiczną z dokładnością 0.5 dB w zakresie 30 dB. Wyjścia wszystkich par są połączone równolegle i podane do nisko impedancyjnego punktu wzmacniacz wyjściowego T9, T10 w konfiguracji WB.
Aby z układem SN76502 uzyskać duży zakres dynamiczny konieczne są niestety dodatkowe zewnętrzne wzmacniacze. Ich konstrukcja jest bardzo trudna jako że musi być zachowana zgodność fazy bowiem sygnały są na koniec równolegle sumowane. Tak więc układ jest niedokończony. Jego rozbudowa wydaje się możliwa ale komplikacja silnie wzrośnie. Poza tym charakterystyka par różnicowych zależy od temperatury ale to jest mniejsza wada.
Rozwiązanie a daje dynamikę 60 dB, b - 40 db, c - 70 dB a dopiero d – 90 db.

Przesterowany tranzystor w konfiguracji WE ( także WB ) jest słabym ogranicznikiem. Wzrasta jego prąd pracy DC a wejściowa oporność i pojemność spadają co powoduje odkształcenie charakterystyki roztrajanego selektywnego filtru LC sterującego tranzystor ! W mniejszym stopniu odstrajany jest filtr wyjściowy LC.
Na wykresach pokazano jak zmieniają się parametry przesterowanego radzieckiego tranzystor RF KT339 i jak okropnie wygląda selektywność stopnia IF 10.7 MHz tranzystorowego przy sygnale 10 uV, 1 mV przy którym stopień jest zestrojony i 50 mV.
Normalna pentoda ( z odcięciem charakterystyki a nie regulacyjna do AGC z siatką o zmiennym skoku) w układzie ogranicznika najlepiej pracuje z małym napięciem siatki drugiej. Niestety też zmienia się prąd stały DC punktu pracy.

Przerwa. Zadanie:
Belka tensometryczna” o trzech wyprowadzeniach ma dwa szeregowo połączone rezystory tensometryczne. Punkt wspólny rezystorów to nW a skraje to n+ i n-, gdzie n to numer belki. Przy nacisku rezystor „+ , W” zwiększa oporność a rezystor „–,W” zmniejsza oporność
Sztywny kwadratowy stół wagi ciężkich przedmiotów ma pod rogami cztery identyczne belki tensometryczne 1,2,3,4. Belka 1 ma zatem wyprowadzenia „1+,1W,1-” Narysuj schematy połączenia belek w mostki tensometryczne i uzasadnij matematycznie który mostek/mostki jest/są najmniej czułe na miejsce położenia ważonego przedmiotu na wadze. Czym mostki się różnią ? Chcemy aby pomiar był niezależny od miejsca położenia przedmiotu na kwadratowym stole wagi.

Genialny Edwin Armstrong ( później profesor ) opracował generator z niedawno odkrytą triodą - lampą elektronową, odbiór superheterodynowy w 1918 roku, odbiór supereakcyjny w 1922 roku, po czym od 1928 roku zajął się modulacją częstotliwości FM. W 1922 roku odkrywca modulacji jednowstęgowej SSB John Carson z AT&T dał analizę matematyczną tego że wąskopasmowa czyli z małą dewiacją w stosunku do częstotliwości sygnału modulującego, modulacja FM nie ma zalet nad modulacją amplitudy i jest gorsza. Natomiast analiza matematyczna modulacji z dużą dewiacją okazała się trudna. Drogą eksperymentów Armstrong odkrył że duża ( znacznie większa od częstotliwości sygnału ) dewiacja daje korzyści w obniżonych szumach przesyłu. Niestety rośnie też zajęcia pasma fal radiowych. W 1935 roku nadając na wysokich falach krótkich ( raczej początek UKF ) z modulacja FM z 85 piętra wieżowca w Nowym Yorku osiągał odbiór dobrej jakości w odległości aż 130 km. Mimo standaryzacji w USA radiofonia FM przed wojną nie zyskała popularności. Wojna opóźniła popularyzację radia UKF-FM dobrej jakości. Armstrong opracował dyskryminator fazy do odbiornika i idee demodulacji koincydencyjnej. W czasie wojny Armstrong opracował radar Dopplerowski z falą ciągła z modulacją FM. Stereofoniczne kodowanie MPX opracowane przez General Electric jeszcze bardziej spopularyzowało na świecie radio UKF-FM Stereo. W ZSRR jest stosowany inny system kodowania Stereo niż dominujący w całym świecie system MPX.

Współczynniki rozwinięcia w szereg Fouriera sygnału FM z sinusoidalnym sygnałem modulującym są funkcjami Bessela Jn pierwszego rodzaju, n - tego rzędu. Prążkowe widmo ma teoretycznie nieskończoną szerokość. Funkcje Bessela Jn są oscylacyjno – gasnące i stąd zmienność współczynników widma i użytek z rozkładu nie jest duży. Wykorzystując własności szeregów z funkcjami Bessela można udowodnić że ponad 99% energii widma sygnału zmodulowanego FM mieści się w paśmie df=2 x ( fm + F), gdzie F to dewiacja a fm częstotliwość sygnału. Przy radiowej dewiacji F=50 KHz i częstotliwości sygnału fm=15 KHz prawie (!) całość energii czyli >99% mieści się w paśmie 2 x ( 15 + 50 ) =130 KHz. Oczywiście widmo sygnału radiowego zmodulowanego FM sygnałem stereofonicznym MPX jest szersze.
Obcięcie filtrem nawet mniej niż 1% energii widma sygnału FM daje niestety zniekształcenia nieliniowe i to trudne do oszacowania.
Gęstość widma mocy radiofonicznego sygnału FM tylko trochę przypomina krzywą dzwonową Gaussa.
Preemfaza i deemfaza mają polepszyć stosunek Sygnał Szum S/N w całym torze.
Nielinowa faza filtrów pośredniej częstotliwości IF ( rola filtra wzmacniacza RF tunera jest marginalna ) powoduje dodatkową niechcianą modulacje FM co skutkuje nieliniowymi zniekształceniami harmonicznymi ! Dopiero zastosowanie m.in. filtrów ceramicznych dało w radiu i odbiorniku TV dobry dźwięk FM.
Filtry w IF nie mają idealnie płaskiej amplitudowej charakterystyki częstotliwościowej i różnie tłumią harmoniczne w widmie sygnału FM co skutkuje niechcianą pasożytniczą modulacja amplitudy AM. Bez jej usunięcia pojawią się duże zniekształcenia nieliniowe przy demodulacji. Aby ją usunąć przed demodulatorem konieczne jest ograniczenie sygnału i tym samym eliminacja pasożytniczej modulacji AM.
W scalonym wzmacniaczu IF - FM kaskada par różnicowym stopniowo ładnie ogranicza sygnał i eliminuje pasożytniczą modulacje AM. Tłumienie modulacji AM może przekroczyć 45-60 dB co jest zupełnie wystarczające.
Jedno tranzystorowy ogranicznik zmienia w miarę amplitudy ograniczanego sygnału swoją oporność i pojemność wejściową. Nie powinien być sterowany z filtra pasmowego współ – tworzącego selektywność toru IF ( wykres wcześniej ) bo go rozstraja. Powinien być najlepiej sterowany aperiodycznie. Toteż w wysokiej jakości tranzystorowych tunerach UKF-FM na wyjściu pierwszego nie przesterowanego stopnia wzmacniacza IF dano 5-7 obwodowy filtr LC o skupionej selektywności i dalej stopnie z dopasowującymi impedancje obwodami LC o niewielkiej dobroci tak by ich rozstrajanie przez przesterowane stopnie nie deformowało charakterystyki filtru IF. W Polsce tych rozwiązań nie zastosowano przechodząc od razu na filtry ceramiczne. Przeskoczyliśmy jeden stopień rozwoju.
Modulacja częstotliwości FM stosowana jest w
-radiofonii UKF - FM
-telewizji do kodowania fonii
-do kodowania różnicowych sygnałów kolorów w systemie TVC Secam
-radiotelefonii
-radioliniach mikrofalowych do przesyłu telefonicznego sygnału nośnego i sygnału telewizyjnego
-radioliniach satelitarnych
-telewizji satelitarnej
-magnetowidach do zapisu sygnału luminancji
-rejestratorach wolnych sygnałów analogowych na magnetofonowej taśmie magnetycznej
-radarach dopplerowskich
-modemach telefonicznych 1200 bits/sec
-radiomikrofonach

Częstotliwość generatorów LC z modulacją FM dawniej modulowano triodą w konfiguracji reaktancyjnej a później diodą pojemnościową. Gdy głębokość modulacji jest bardzo dużą stosuje się symetryczny tranzystorowy generator bez obwodu LC. Wadą takiego generator są względnie duże szumy. Zaleta możliwość scalenia także w pętli fazowej PLL.

Demodulatorami FM są:
-Dyskryminator fazy i jego wariacja w postaci detektora stosunkowego mająca pewną niewielką zdolność tłumienia pasożytniczej modulacji AM
-Detektor kwadraturowy
-Pętla regulacji fazowej PLL której idea detekcji FM może mieć najlepsze własności szumowe
-Proste detektory liczące – impulsowe gdzie zróżniczkowany kondensatorem sygnał prostokątny FM podany jest do diodowego podwajacza napięcia z wyjściowym filtrem.
Scalony detektor kwadraturowy co do idei jest odgrzanym kotletem. Tuż po wojnie produkowano specjalnie dla niego lampy z dwoma siatkami sygnałowymi ale został wyparty przez dyskryminator fazy.
Zastosowanie w scalonym detektorze kwadraturowym „filtru pasmowego” zamiast pojedynczego obwodu LC daje radykalne obniżenie wprowadzanych zniekształceń nieliniowych.
W pętli fazowej PLL pracuje generator. Najlepsze byłoby scalone rozwiązanie bez zewnętrznych elementów LC. Generatory bez obwodów LC mogą startować i być zatrzymane w dowolnym momencie co wykorzystywane jest w konstrukcji przyrządów. Mogą pracować do częstotliwości circa Ft/5
Na schemacie ( HP ) pokazano bramkowany generator sprzężony emiterowo w technice quasi ECL pracujący do częstotliwości 1 GHz. Użyto w nim tranzystorów o Ft=5 GHz. Niezwykłe jest w nim przestrajanie diodami pojemnościowymi.
Generator taki można scalić w ECL ale ze znacznie mniejszym przesunięciem poziomu ( na przykład wtórnikami emiterowymi o Ube ) niż diodami Zenera 6V i mniejszymi prądami. Takie diody Zenera wybrano prawdopodobnie dlatego są stabilne termicznie, mało szumią i mają małą rezystancje dynamiczną. Diody Zenera na mniejsze napięcia mają marne właściwości. Generatory emiterowe generalnie łatwiej jest przestrajać źródłami prądowymi o zmiennej wydajności.
Mankamentem generatorów bez obwodów LC są ich duże szumy. Generator na zakres UKF szumi. Generator na zakres 10.7 MHz w PLL demodulatora FM ( schemat początkowy z książki ) szumi za mocno. Demodulator ładnie działa ale za mocno szumi czyli na razie jest bezużyteczny. Niemniej udoskonalenia autora mocno zmniejszyły szumy. Zatem trzeba jeszcze trochę potu wylać.
W radarze impulsowym odebrany sygnał odbity zależy od wielkości przedmiotu i jego współczynnika odbicia fal i szybko maleje wraz z odległością.
W odbiornikach radarów stosowano 4-5 szerokopasmowych stopni wzmocnienia IF początkowo wziętych z odbiorników TV. Na wyjściu każdego stopnia dano diodowy detektor ( sygnał nazywany jest Video ) a ich wyjścia zsumowano osiągając w dużym zakresie siły sygnału echa w przybliżeniu charakterystykę logarytmiczną. Przy słabym sygnale nawet ostatni stopień wzmacniacza IF pracował liniowo. Przy wzroście sygnału stopniowo nasycał się stopień ostatni, przedostatni i tak dalej. Takie samo rozwiązanie stosowano w Spectrum Analyzer. Oczywiście w finalnym, ostatnim torze IF.
Ogólnie najbardziej użytecznym przyrządem pomiarowym w elektronice jest oscyloskop. W dziedzinie komunikacji radiowej jego odpowiednikiem jest Analizator Widma.

Początkowo radar miał na wyjściu niewygodną lampę oscyloskopową ale szybko zastosowano specjalną lampę o dość dużym ekranie pokazującą w obrazie uzyskiwane echo wraz z obrotem anteny radaru. Kąt obrotu wygodnie mierzono i użyto w wyświetlaczu resolverem ( synchro ) czyli selsynem. Mankamentem była m.in. energożerność wzmacniaczy sterujących lampą radarową.
W takim systemie przetwarzaniem sygnału i podejmowanie decyzji zajmuje się człowiek. Ale już w amerykańskich systemach przeciwlotniczych z 1944 roku radar współpracował z analogowym komputerem – przelicznikiem ( dane podawał też człowiek ) a szybko wypracowany sygnał drogą radiową zdalnie podano do automatycznych armat przeciwlotniczych nastawianych serwomechanizmami. System skutecznie zestrzeliwał niemieckie a potem japońskie samoloty.
Otoczony chmarą mniejszych jednostek lotniskowiec o potężnej sile uderzeniowej z bardzo silną obroną przeciwlotniczą a nawet przeciwrakietową jest niemożliwy do zniszczenia. Flota lotniskowców USA daje im projekcje siły na wszystkie oceany i morza na Ziemi.

Zatem idea skomputeryzowanego radaru została zrealizowana zanim pojawiły się komputery cyfrowe i wiadomo było od razu w jaką stronę pójdzie (i poszedł ) rozwój systemów radarowych. Wyprostowany sygnał Video ze wzmacniacza logarytmicznego podano do bardzo szybkiego przetwornika A/D i zapisywano do pamięci RAM. Aby dane ze współrzędnych polarnych radaru można było przedstawić we współrzędnych X-Y na normalnym kineskopowym monitorze komputerowym konieczna jest przy odczycie danych transformacja współrzędnych. Nie jest ona specjalnie trudna. Mając dane w pamięci RAM szybki komputer może je wydajnie przetwarzać posiłkując się wyspecjalizowanym hardwarem. Wypracowane dane na bieżąco można zapisać na dysku i archiwizować na taśmie magnetycznej.
Na dużym lotnisku natężonym ruchem samolotów radiotelefonami VHF sterują „kontrolerzy ruchu” oczywiście posługując się wzrokiem do obserwacji płyty lotniska i samolotów, radarem na lotnisku i mając bieżące dane z radaru pogodowego. Ale można założyć że omylnego, zestresowanego człowieka niedługo zastąpią algorytmy realizowane przez komputery. Na początek algorytmy mając dane z radarów i decyzje kontrolerów ( na razie głosy pilotów może rozpoznawać tylko człowiek ) mogą wypracować sygnały ostrzeżeń i bezpieczne rekomendacje. Pierwszym i jak dotychczas ostatnim samolotem w którym zautomatyzowano start, lot i lądowanie jest Lookhead L1011. Ale automatyzacja prędzej czy później zatriumfuje.

niedziela, 22 marca 2020

Dobry rzad PRL i dywersyjna Solidarnosc ? Czy Solidarnosc to byl rak ?

Dobry rzad PRL i dywersyjna Solidarnosc ? Czy Solidarnosc to byl rak ?

Czytelnik Przeglądu (51/2019) przypomniał:
„Okrągły Stół a globalne ocieplenie. 10 marca 1989 roku, obrady Okrągłego stołu, stolik ekologiczny:
„Podstawowym warunkiem niedopuszczenia w przyszłości do klęski ekologicznej jest natychmiastowe ograniczenie spalania węgla, zarówno jako źródło energii pierwotnej, jak i końcowej. (…) Proponowane warianty rozwoju energetyki powinny uwzględniać nie tylko doraźne ograniczenie emisji w gazach odlotowych SO2, NOX i pyłów, ale również ograniczenie emisji CO2, który niesie zagrożenie biosfery w skali globalnej. Należy przewidywać podpisanie w sprawach NOX i CO2 międzynarodowych konwencji, do których Polska powinna przystąpić. Program budowy elektrowni i ciepłowni jądrowych, w tym dalsze losy budowy elektrowni Żarnowiec, oraz niepodejmowanie budowy elektrowni Warta wymaga na tym tle wnikliwej analizy”. To głos strony rządowej.
Strona solidarnościowa jest przeciw: domaga się odłożenia dekarbonizacji na „10-20 lat”, a fundusze proponuje przekierować na modernizacje struktury węglowej. Strona rządowa walczy do końca, w końcu domaga się zapisania protokołu rozbieżności. Polska rezygnuje z ambicji dekarbonizacji energetyki i obiera trwały kurs na węgiel.

Nie wszystko jest takie, jak się wydaje. Czasami dobrzy okazują się złymi, a źli – dobrymi. Pytacie, od kiedy wiemy o globalnym ociepleniu? Od dawna. Ale nigdy nie lubiliśmy o tym słuchać”

Rząd PRL od dawna chciał zbudować kilka elektrowni jądrowych i stopniowo odchodzić od węgla widząc jak bardzo wynikowo górnictwo szkodzi Polsce ale Związek  Radziecki nalegał na bardzo duże wydobycie węgla i produkcje stali w Polsce. W końcu jednak elektrownia jądrowa w Zarnowcu w 1989 roku była już na prostej do ukończenia. Przybywało zakontraktowane wyposażenie. Wyposażenie jednego bloku tanio sprzedaliśmy Węgrom a drugiego Finlandii. Kolejne dwa bloki jak złom przetopiono.

Po 2000 roku małe Czechy  wymieniły 6 reaktorów jądrowych a mała Słowacja  wymieniła 4 reaktory.
Platforma Oszustów bawiła się w "budowę reaktorów"  a partyjni kolesie z PiS po "tytanicznej" pracy doszli do wniosku ze najlepszą lokalizacją dla przyszłej elektrowni jądrowej  jest "pas nadmorski o głębokości do 250 km" To dobrze że historycy, politolodzy, kulturoznawcy i inni absolwenci "Wyższej szkoły tego i owego " nie będą budować elektrowni jądrowej na dnie Pacyfiku ani na Marsie.

Czarne barwy września 1939 r.

Czarne barwy września 1939 r.
http://geopolityka.org/komentarze/eugeniusz-janula-czarne-barwy-wrzesnia-1939-r
"„Rocznicowe” publikacje są w Polsce na porządku dziennym. W okolicach 1 września dominują w publicystyce dwie tematyki. Jedna związana z szeroko pojętymi problemami edukacyjnymi, a druga to kampania wrześniowa. Ten drugi temat to jednak zwykle wałkowanie po raz n-ty, bo raczej nie chłodne analizy przebiegu wojny obronnej w 1939 roku.

Temat oczywiście wdzięczny dla publicystyki niemniej właśnie jest ale... Trzeba bowiem zadać sobie w końcu pytanie, dlaczego tak szybko i w sposób niemalże haniebny przegraliśmy tę wojnę? Zgadzamy się oczywiście z tezą, że ta kampania wygraną być nie mogła. Przewaga ekonomiczna, demograficzna, infrastrukturalna czy wreszcie czysto militarna – są to czynniki, nad którymi nie można przejść do porządku dziennego, ani też błyskawicznie tych dysproporcji zniwelować. Jednak znając plany przeciwnika, można skutecznie paraliżować jego poczynania, opóźniać działania, licząc na interwencję sojuszników. Sojusznicy, czyli Francja tudzież Wielka Brytania z realną pomocą nam nie przyszli. Nie ma jednak wątpliwości, że gdyby Niemcy napotkali mądrze zorganizowany i potężny opór, sojusznicy uderzyliby skutecznie na linię Zygfryda. Wtedy Niemcy znalazłyby się w sytuacji walki na dwa fronty. W ramach rozmów sztabowych właśnie kategoria „jak długo Polska może się opierać” stanowiła podstawę dyskusji. Francja mobilizowała się bardzo wolno. Ograniczoną ofensywę przewidziano dopiero na trzeci tydzień mobilizacji, a większe akcje na około 22–24 dzień. To była wina przestarzałej doktryny i sposobu myślenia gen. Maurice’a Gamelina, który był w tej fazie wojny naczelnym dowódcą. Brytyjczycy z kolei posiadali bardzo niewielkie siły lądowe. Ich pomoc w tej formie mogła być tylko symboliczna. Bardziej można było liczyć na blokadę Niemiec ze strony Royal Navy, co też nastąpiło. Obok „dziwnej wojny” na Zachodzie, na morzach trwała od pierwszych dni września ostra i normalna wojna. Tyle, że ów front nie mógł w tej fazie konfliktu przynieść rozstrzygnięcia.

Polska, a ściślej mówiąc marszałek Edward Rydz-Śmigły i jego szef sztabu gen. Wacław Stachniewicz znali dość dokładnie niemiecki plan wojny. Było to zasługą pracy całego polskiego wywiadu, a nie tylko specjalistów od kryptologii, którzy „czytali” niemieckie szyfry, dzięki poznaniu budowy niemieckiej maszyny szyfrującej „Enigma”. Tu cały polski ówczesny II Oddział Sztabu Generalnego ponosi wielkie zasługi. Natomiast zmysł strategiczny i operacyjny naczelnego wodza zupełnie zawiódł. E. Rydz-Śmigły teoretycznie posiadał dwie możliwości. Albo stoczyć jedną do trzech bitew w pobliżu granicy o zasięgu operacyjnym, z dużym prawdopodobieństwem przegrania lub też cofać się, opóźniając działania przeciwnika. Teoretycznie wybrał to drugie rozwiązanie, bo bitwa nad Bzurą była elementem wymuszonym. Jednak ten zamysł był realizowany fatalnie. Bo też marszałek żadnym wybitnym wodzem ani nawet talentem operacyjnym nie był. Raczej można go oceniać jako wojskowego dyletanta.

Ponadto zacofanie doktrynalne i sprzętowe polska armia zawdzięczała nie komu innemu, jak marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu. Ten z kolei był wybitnym politykiem, chociaż bardzo kontrowersyjnym, ale wodzem na pewno nie. W armii austriackiej dowodził tylko brygadą. Natomiast w czasie wojny polsko-bolszewickiej bardzo często puszczały mu po prostu nerwy, co dobremu wojskowemu zdarzać się nie może. W czasie bitwy warszawskiej był na skraju rozstroju nerwowego i załamania psychicznego. To nie J. Piłsudski, a ówczesny szef sztabu generalnego gen. Tadeusz Rozwadowski dostrzegł szansę w odsłonięciu południowego skrzydła frontu Michaiła Tuchaczewskiego i szybko opracował plan wielkiej operacji, którą później określano „cudem nad Wisłą". J. Piłsudski aż do śmierci miał natomiast w pamięci uderzenie konnej armii Siemiona Budionnego na Ukrainie i jej dalsze udane działania, które doprowadziły stronę polską do pasma klęsk militarnych. Stąd uważał, że kawaleria jest najważniejszym, bo ruchomym elementem sił zbrojnych. Dlatego właśnie wielkie sumy łożono w międzywojennej Polsce na bardzo kosztowne utrzymanie tej formacji zbrojnej. Trzeba uczciwie przyznać, że E. Rydz-Śmigły coś niecoś rozumiał z potrzeby postępu i wydał decyzje, że kolejne brygady kawalerii miały przekształcać się w związki pancerno-zmotoryzowane. Powstały jednak tylko dwie takie brygady, co było przysłowiową kroplą w morzu potrzeb.

Kampanię, jak już pisano wyżej, przegrała Polska w sposób haniebny i próby składania winy na kiepskich oczywiście sojuszników na nic tu się nie zdadzą. Nawet z tymi siłami, które były – można było walczyć inaczej i nie marnotrawić żołnierskiego wysiłku, gdyż żołnierz polski walczył znakomicie. Mimo, że posiadał o dwie generacje gorsze uzbrojenie, dawał praktycznie na każdym kroku dowody swojego patriotyzmu. Zawodziło natomiast dowodzenie. Tylko niewielu dowódców armii zdało swój bojowy egzamin. Generałowie Tadeusz Kutrzeba – dowódca Armii Poznań oraz Franciszek Kleeberg – dowódca Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie” zdali pozytywnie swój dowódczy egzamin. Do nich można jeszcze dołączyć kontradmirała Józefa Unruga – dowódcy obrony Wybrzeża. Na nieco niższym szczeblu nie zawiedli też generałowie Mikołaj Bołtuć, Edmund Knoll-Kownacki i Mieczysław Boruta-Spiechowicz i może jeszcze paru innych... Jednak istnieją niestety i to liczne przypadki po drugiej stronie wagi. Gen. Juliusz Rómmel – dowódca Armii Łódź opuścił swoją armię i zjawił się w Warszawie, gdzie szef Sztabu Naczelnego Wodza (i sam Wódz) rezydował już w Brześciu nad Bugiem. Zamiast oddać generała pod sąd wojenny i w konsekwencji rozstrzelać powierzył mu obronę stolicy. Pupilek Piłsudskiego gen. Stefan Dąb-Biernacki, na nieszczęście Polski, dowodził odwodową Armią Prusy, która mądrze kierowana mogłaby nie tyle zmienić losy kampanii, ile bardzo poważnie paraliżować ruchy przeciwnika. Niestety, dowodził nie jak generał, ale jak kapral. Osobiście prowadził do boju kompanie czy najwyżej bataliony. Cóż – braku odwagi osobistej nikt mu nie może zarzucać, tylko, że dowódca armii powinien i musi nią dowodzić, bo w czasie, kiedy dowódca prowadził wojnę kompaniami, jego dywizje rozpraszały się. Nic dobrego też nie można powiedzieć o szeregu innych dowódców wysokiego szczebla. „Pijaczyna” gen. Czesław Młot- Fijałkowski – dowódca SGO Narew, który miał słaby kontakt z rzeczywistością, czy też gen. Władysław Bortnowski, który „zdobył” wcześniej bez jednego strzału Zaolzie, podczas bitwy w Borach Tucholskich zupełnie załamał się psychicznie i przestał panować nad swoją armią...

Należy podkreślić, że polscy generałowie tamtej epoki niestety nie grzeszyli profesjonalizmem. Zamiast tego prezentowali „jedynie słuszne” przekonania polityczne. Ciągłe wędrówki generałów ze stanowisk wojskowych na polityczne i z powrotem powodowały nieuctwo, a z drugiej butę i arogancję. Symbolem tej grupy był premier II RP w 1939 r., wojskowy lekarz gen. Felicjan Sławoj-Składkowski. Nie lepsi byli także inni ministrowie w mundurach, których było bardzo wielu. Śmietankę ówczesnych salonów i władzy bardzo trafnie opisał Tadeusz Dołęga-Mostowicz w klasycznej już powieści „Kariera Nikodema Dyzmy”. Nic dodać, nic ująć. Trudno się dziwić, że na polu walki normalne dezercje wśród wyższych oficerów nie należały do rzadkości. Oczywiście np. wspomniany już uprzednio gen. T. Kutrzeba nie angażował się w politykę – był po prostu najwyższej klasy specjalistą wojskowym – niestety jednym z bardzo niewielu na tym szczeblu. Jednak wojskowi polityczni nie cenili tego generała właśnie za brak politycznego zaangażowania po stronie „reżimu”.

Na niższych szczeblach szczególnie kompanii i plutonu, dowodzenie było bardzo dobre. Młodsi oficerowie, podobnie jak i żołnierze, nie byli jednak w stanie nadrobić wojskowego nieuctwa wyższych przełożonych, bo po stronie niemieckiej zarówno dowodzenie, jak wyszkolenie było znakomite. Była to po prostu profesjonalna armia. Był co prawda niechlubny wyjątek. Jedyna biorąca udział w kampanii wrześniowej jednostka Waffen SS – pułk zmotoryzowany „Germania” w walkach pod Lwowem parę razy zupełnie bezzasadnie wycofała się, a raz nawet w wyniku polskiego ataku na bagnety bohaterzy z SS po prostu uciekli.

Musi zostać zadane pytanie, czy Polska tę wojnę mogła rozegrać znacznie lepiej niż to miało miejsce?

Oczywiście, że tak. Nieprawdą jest przecież, że w pełni zmobilizowani Niemcy napadli na Polskę, która pozostawała, jeżeli chodzi o armię, na stanach pokojowych itd. Niemcy mobilizowali się etapami przeszło dziewięć miesięcy, ale od marca 1939 r. strona polska również. Oczywiście, jak to po stronie polskiej często bywa, mobilizacja kartkowa była niedokończona, bo decydowały względy ekonomiczne typu utrzymywanie rezerwistów pod bronią. Natomiast rozpoczęcie mobilizacji powszechnej, a później jej odwołanie i znów po 24 godzinach jej wznowienie było straszliwą głupotą. To musiało spowodować wielki chaos. Za samo to marszałek E. Rydz-Śmigły powinien stanąć przed plutonem egzekucyjnym.

Pozostaje zadać pytanie, co zrobił i czego nie zrobił a mógł zrobić Naczelny Wódz? 1 września armie polskie były w polu na pozycjach i przyjmowały uderzenia niemieckie wcale nie będąc zaskoczone. Problem leżał gdzie indziej – skoro E. Rydz-Śmigły znał nie tylko główne, ale i pomocnicze kierunki niemieckich natarć, to strzelił kolejne okropne głupstwo. Ustawił mianowicie obronę na sposób kordonowy, czyli cienką w gruncie rzeczy linię obrony wzdłuż granic. Były oczywiście odwody jak np. Armia Prusy, którą tak nieudolnie dowodził gen. S. Dąb-Biernacki. Oczywiście były i inne dywizje odwodowe. Jednak obrona kordonowa musiała się załamać i to szybko. Mimo że Niemcy dysponowali znaczącą przewagą materiałowo-sprzętową, to z kolei przewaga w ludziach nie była już tak miażdżąca. Rozsądne ustawienie obrony musiałoby sprawić, że atakujący Niemcy zaczęliby dreptać w miejscu. Były i takie sytuacje. Ale tam, gdzie przeciwnik chciał przeciąć polską obronę, to po prostu przeszedł. Dalej już decydowała prosta logika wojny. Motory są szybsze od nóg i transportu konnego. Plan wycofania wojsk za linię Wisły i Sanu nie mógł się udać, bo po prostu Niemcy szybciej przekroczyli te rzeki niż szereg jednostek polskich, które miały rubieży tych rzek bronić.

Czy E. Rydz-Śmigły mógł wycofać wojska wcześniej, jeszcze przed rozpoczęciem działań?

Taki model też rozpatrywano. Tylko, że cofnięcie wojsk jeszcze przed uderzeniem właśnie na linie Wisła-San spowodowałoby, że w ręce przeciwnika wpadłoby bez walki prawie 55% polskiego terytorium z najważniejszymi ośrodkami ekonomicznymi. Zatem nie wchodziło to raczej w rachubę. Jedyną szansą E. Rydza-Śmigłego i Polski, było wykonanie uderzenia siłami Armii Poznań, notabene bardzo silnej i sprawnie dowodzonej, na kierunek Byczyna-Namysłów i dalej na Wrocław. Faktycznie to uderzenie byłoby skierowane w tyły i na zaplecze 10. Armii niemieckiej. Ta jednostka, dowodzona przez gen. Waltera von Reichenau była zdecydowanie najsilniejsza i to ona wykonywała główne strategiczne uderzenie. Polska Armia Poznań nie była w pierwszym odcinku wojny atakowana i dyslokowana była wprost idealnie do uderzenia w głębokie tyły niemieckiej 10. Armii. Tego typu operacja musiałaby przynieść po stronie zysków całkowitą dezorganizację tyłów i zaopatrzenia armii przeciwnika oraz znaczące straty w ludziach i sprzęcie. Odwrócenie frontów musiałoby po stronie niemieckiej zająć około czterech dób. Dywizje pancerne tej armii, które już w pierwszym dniu wojny wyforsowały się daleko do przodu, musiałyby zawrócić. Jeżeliby Polacy wprowadziliby do akcji drugi rzut, czyli co najmniej północne zgrupowanie Armii Prusy, to sytuacja Niemców stałaby się na przeciągu ok. 10 dni bardzo ciężka. Niełatwo bowiem odwracać fronty i osie zaopatrzenia szczególnie w warunkach chaosu. Summa summarum uzyskanoby tak potrzebny czas. W konsekwencji niemiecka 8. Armia gen. Johannesa Blaskowitza, maszerująca na północ od 10. Armii, uderzyłaby na lewą flankę atakujących Polaków. Ale też nie nastąpiłoby to zaraz i wielką siłą, bo gen. J. Blaskowitz dysponował tylko czterema dywizjami piechoty, które poruszały się podobnym tempem, co polskie, czyli maksimum, około 30 km dziennie. Uderzenie na Wrocław spowodowałoby też dezorganizację administracji, ekonomiki itd. Czyli zmieniłaby się też sytuacja polityczna. W takim wariancie sojusznicy, szczególnie Francja na lądzie oraz brytyjskie lotnictwo musiałyby mocno uderzyć i losy wojny już na samym wstępie mogłyby być inne. Nie wystąpiłaby też po stronie niemieckiej armia radziecka, bo Józef Stalin wolał wyciągać „kasztany z ognia cudzymi rękoma” bez obaw rewanżu.

Mógł być i wariant negatywny dla strony polskiej, czyli utrata Armii Poznań, o ile nie zostałaby wsparta dużą siłą i na czas przez co najmniej Armię Prusy. To również trzeba wziąć też pod uwagę. Jednak wojska gen. T. Kutrzeby i tak zostały zniszczone w wymuszonej bitwie nad Bzurą bez żadnych korzyści dla strony polskiej. Na dodatek w tej samej bitwie utracono jeszcze gros pozostałych sił Armii Pomorze. Ta bitwa zresztą rozstrzygnęła wszystko, bo Polska nie miała już możliwości odtworzenia straconych armii, a czas grał na naszą niekorzyść.

E. Rydz-Śmigły miał zatem pełną i realną szansę stoczyć kampanię inaczej i z lepszymi dla Polski perspektywami. Niestety wybrał, wskutek braku kwalifikacji, wariant najgorszy i dlatego przegrał w sposób haniebny. Dlatego też wszyscy ci, którzy jego nazwiskiem upamiętniają ulice, niech wiedzą, że gloryfikują wojskowego nieuka i miernotę…

Autor jest pułkownikiem i nauczycielem akademickim z tytułem doktora, niezależnym publicystą. Był posłem na Sejm RP II kadencji."

sobota, 21 marca 2020

Masowa dezercja oficerow. Ucieczka wladz 1939

Masowa dezercja oficerow. Ucieczka wladz 1939
 "Kto odpowiada za klęskę wrześniową"  Paweł Dybicz,  Józef Stepień, Warszawa 2019 rok.
"Kto odpowiada za klęskę wrześniową to prezentacja zbioru tekstów i dokumentów autorstwa polityków i wojskowych oraz prawników. Powstały one w większości na potrzeby rządu emigracyjnego i pochodzą z jego archiwów. Niektóre z nich pisane były za granicą, inne w kraju – w czasie wojny i bezpośrednio po niej. Dotyczą analiz przyczyn klęski wrześniowej, odpowiedzialności poszczególnych polityków (Składkowskiego, Becka, Rydza Śmigłego i innych), także ich wojennych losów.
Ich lektura dowodzi, że na emigracji sprawa odpowiedzialności za klęskę wrześniową, choć polityków i opinię publiczną interesowała, to została szybko rozmyta.
Na szczególna uwagę zasługują też dokumenty, które ujawniają okoliczności wywozu we wrześniu 1939 roku pieniędzy Skarbu Państwa i ich rozdziału między internowanymi w Rumunii oraz próby odzyskania ich przez rząd na emigracji."

….. Warszawę opuściłem 7 września w południe, w chwili największego popłochu. Za to, co się działo wówczas w Warszawie, ktoś powinien zawisnąć na szubienicy. Już 4 IX ewakuowano wprawdzie częściowo ministerstwa i ważniejsze urzędy, jednakże ogół społeczeństwa nic o tym nie wiedział. 5 IX wypłacono w ZUS dwumiesięczne pobory i nakazano opuścić Warszawę w kierunku na Wschód (Brześć nad Bugiem), dając każdemu wolną rękę. Ja tego dnia nie wyjechałem, gdyż musiałem zlikwidować niektóre swoje sprawy, zresztą zastanawiałem się, czy w ogóle wyjeżdżać z Warszawy, po co i gdzie. Następnego dnia poszedłem do biura. Naczelny Dyrektor miał przemówienie do wszystkich, że to niesłychane, żeby siać taki niepokój jak wczoraj, że wszyscy mają zostać na swoich miejscach, że on wyciągnie wobec tych, którzy już wyjechali, nieoczekiwane konsekwencje itd., itd. Byłem zadowolony z tego stanu rzeczy, gdyż nie miałem ochoty wyjeżdżać z Warszawy. W radio nie mówiło się w ogóle o ewakuacji Warszawy, zapewniało się ludność o zupełnym bezpieczeństwie. Naraz w nocy z 6 na 7 września, jak grom z jasnego nieba spadła na Warszawę wiadomość ogłoszona przez radio, że front jeszcze przedwczoraj tzn. 4 IX został koło Piotrkowa przerwany i Warszawie grozi niebezpieczeństwo. Wzywa się zatem ludność męską natychmiast do kopania rowów pod Warszawą. Ogłoszono również, że Prezydent i Rząd opuścił Warszawę. Radio przestało działać. W mieście tramwaje stanęły, taksówek nie było. Sznury ludzi z tobołami, dziećmi małymi na rękach szło ulicami Warszawy na prawy brzeg Wisły, na wschód siać dalej panikę. Policja chodziła po domach i nakazywała mężczyznom w wieku poborowym opuszczać Warszawę. Rankiem 7 IX rozmieszczone już były gniazda karabinów maszynowych na ulicach Warszawy. Wszyscy stracili głowy, nie wiedząc, co robić, gdzie się podziać. Zdawałem sobie sprawę, że piechotą na włóczęgę iść nie mogę, bo przy swym zdrowiu temu nie podołam. Wziąłem do teczki 2 koszule i coś tam jeszcze i wyszedłem z domu, kierując się w stronę biura. Trafiłem na moment wywożenia skarbca, to zn. papierów wartościowych. Znajomi koledzy zabrali mnie jako konwojenta kilkunastu skrzyń bezwartościowych właściwie papierów. Nie wiem jeszcze dziś, czy to było dla mnie szczęściem, czy nieszczęściem. Zaczęła się więc dla mnie tułaczka na ciężarowym odkrytym samochodzie, na skrzyniach trzęsących się w towarzystwie trzydziestu paru uczestników tej samej niedoli. Skierowaliśmy się w stronę Lublina. Możecie sobie wyobrazić, co się działo na tym szlaku. Była to bezładna ucieczka całego narodu, pieszo, samochodami, wozami, rowerami itd. Droga była kompletnie zatarasowana. Nad nami często krążyły niemieckie bombowce. Gdyby zechciały bombardować wówczas szosę – byłaby to jedna wspólna mogiła kilkudziesięciu tysięcy ludzi. Jechaliśmy więc przez Lublin, Chełm, Hrubieszów, Włodzimierz, Łuck, Dubno, Równe. W drodze przeziębiłem się, jadąc we dnie i w nocy w odkrytym samochodzie; na sobie miałem letnie ubranie i letni płaszcz. Wiele nocy nie spałem lub spałem na słomie, na ławach, na barłogu.
Cierpieliśmy nieraz głód, bo trudno było dostać jedzenie. Koszule, które wziąłem, zginęły mi w drodze, o nowe było trudno. Słowem głód, brud i nędza. W gronie mych towarzyszy nie miałem przyjaciół. Każdy myślał tylko o sobie i był drugiemu wrogiem. Tu można było się przypatrzyć, jak mało współżycia, solidarności jest u Polaków. Rzadko kiedy jeden drugiemu przyszedł z pomocą. Kto mógł, ten uciekał na wschód, tak że zrobiło się tam w końcu ciasno, drogo i wszystkiego zabrakło. Wszystkie niemal miasta były zbombardowane, i to wielokrotnie. Niemcy nie liczyli się z niczym. Bombardowali poza tym pociągi ewakuacyjne, ostrzeliwując je z karabinów maszynowych. Z tychże karabinów strzelali do pasących się krów i koni, zabijali młodocianych pastuchów. Nie potrafię Wam wszystkiego wyliczyć i wymienić. Ja sam miałem szczęście uniknąć bomb niemieckich, ale jakże często musiałem wyskakiwać z samochodu przed nadlatującymi samolotami. Z naszym transportem jechaliśmy dość wolno. Pod wpływem rozmaitych wiadomości z frontu kierownictwo nie mogło się zdecydować na złożenie tego balastu w którymkolwiek z kresowych miast. Wiadomość o przyłączeniu się Sowietów do akcji rozbioru Polski zastała nas 17 IX w Równem. Stąd zdecydowaliśmy się jechać do granicy polsko-węgierskiej, przez Dubno, Radziwiłłów, Brody, Złoczów, Przemyślany, Rohatyn, Dolinę. W czasie przejazdu przez Złoczów zmieniliśmy początkowy plan i skierowaliśmy się w stronę Lwowa, ale później (6 kilometrów od Lwowa) zawróciliśmy. Na ostatnim odcinku Przemyślany – Dolina musieliśmy się nocą przebijać poprzez uzbrojone bandy dywersyjne Ukraińców. Pod wpływem rozwijających się warunków w armii, w policji panowało kompletne rozprzężenie. Na drodze między Złoczowem a Lwowem spotkaliśmy oddział 2-ch batalionów policji z Rzeszowa, oczywiście bez oficerów uciekających w bezładzie na wschód. Woleli się oddać bolszewikom niż Niemcom, płakali, mówiąc, że otrzymali rozkaz ucieczki na własną rękę, gdzie kto chce. Zawróciliśmy tę bandę płaczących niedołęgów do Lwowa, wiedząc, że Lwów się broni. Widzieliśmy, jak policja   i wojsko rzucało broń po lasach, w kartofle, i dobrowolnie rozbrajało się. Broń tę zabierali skrzętnie Ukraińcy. Słowem działały się rzeczy nieprawdopodobne, do których wstyd się Polakowi przyznać. Początek jednak tej anarchii dała sławetna „góra”. Oficerowi nasi, począwszy od majorów, w nogi, wszyscy niemal porzucili samowolnie swoje posterunki; oni uciekli pierwsi ze swymi żonami i kochankami, siejąc panikę i dezorganizując armię. Widziałem sam pułkownika, który skonfiskował samochód, transportujący majątek państwowy, po to ażeby móc uciekać wraz ze swoją rodziną. Mówię Wam, działy się skandaliczne, potworne rzeczy, o których myśleć nie mogę, bo mam łzy w oczach. To, co się stało, to wina całego systemu, który w Polsce panował od 1926 r. To są skutki łamania charakterów i systemu protekcji. W ten sposób narodu się nie wychowuje. To jest następstwo tego, że nieodpowiedni ludzie byli na stanowiskach, które zajmowali...

Wzmacniacz. Przyklady 7

Wzmacniacz. Przyklady 7

  Pamięci ferrytowe wyparły w pierwszych „komputerach” pamięci na lampowych liniach opóźniających. Idea jednobitowej pamięci na rdzeniu ferrytowym znana była już tuż po wojnie. Pierwszym produkowanym małoseryjnie komputerem gdzie zastosowano ferrytową pamięć RAM był IBM 704 z 1954 roku. System pamięci ferrytowych cały czas doskonalono. Energożerne lampowe klucze wybierające prądy w drucikach matrycy rdzeni zastąpiły specjalnie do tego celu wyprodukowane szybkie tranzystory domieszkowane złotem o małym czasie wyjścia z nasycenia. Sterowane były także przez zminiaturyzowane transformatorki umieszczone w obudowach DIL. Później funkcje scalono. Duże lampowe wzmacniacze odczytu używające transformatorów wpierw stranzystorowano a następnie scalono. Stosunkowo wysokie napięcia jakich używano w logice komputera lampowego były pochodną jeszcze większych napięć koniecznych w układzie generującym prądy wyboru w matrycy ferrytowej.
Koszt samego toroidalnego rdzenika ferrytowego spadł ponad stukrotnie z 1/3 dolara w 1955 roku do 0.3 centa w 1970 roku zaś koszt jednego bita w macierzy rdzeni pamięci z 1 dolara na 1 centa i to mimo niemałej inflacji w tym okresie. Wymagana energia podana do rdzenia jest proporcjonalna do jego objętości i spadła bardzo mocno. Rosła też gęstość wyrażona w bitach na cal sześcienny objętości osiągając przyzwoite wartości.
Przewleczenie drucików przez rdzeniki pod lupą czyli szycie wymagało delikatności toteż do prac zatrudniano wyłącznie kobiety z określonego przedziału wiekowego. Później rozwiązaniem stała się tania praca w III Świecie w Azji i w końcu mechanizacja „szycia” pamięci.
IBM w 1970 roku wyprodukował ponad 2.5 GB pamięci ferrytowych czyli użyto w nich 20 mld rdzeników toroidalnych o średnicy 0.33 mm. W swoim czasie nazwę IBM utożsamiano z komputerem bowiem pozycja IBM była nieomal monopolistyczna. Produkcja mikroprocesorów i półprzewodnikowych pamięci mocno osłabia pozycje IBM. O ile niedawno minikomputer miał m.in. kilkadziesiąt dużych płyt drukowanych i wyprodukować go mogła tylko conajmniej średnia firma to mikrokomputer może mieć tylko jedną duża płytę drukowaną PCB ! Większym zadaniem i problemem staje się teraz wytworzenie oprogramowania !
Pamięci ferrytowe cały czas powoli się rozwijały. Czas cyklu spadł z 10 usec do 0.5 usec i pewnie dalej byłby skrócony. Ostatnią generację stanowią ferrytowe pamięci hybrydowe. Pojawienie się półprzewodnikowych pamięci DRAM (D - Dynamic czyli dynamiczna) 1103 Intela w 1972 roku wszystkim uświadomiło że jest nowy nokautujący konkurentów gracz i momentalnie zmieniły się reguły gry. Spadek cen DRAM-ów poniżej 1 centa za bit spowodował odwrót od pamięci ferrytowych. W domowych mikrokomputerach zastosowano tylko i wyłącznie pamięci RAM i ROM półprzewodnikowe.
Konstrukcja pamięci dynamicznej DRAM jest bardzo pomysłowa. Natomiast konstrukcja w nich „wzmacniacza odczytu” ( schemat i analiza dalej ) i procesu odczytu będącego jednoczesnym odświeżeniem jest genialna.
Logika do odświeżania pamięci DRAM jest dość rozbudowana.
Równie genialny był zatem pomysł dodania w procesorze Zilog Z80 będącym ulepszonym procesorem Intel 8080, logiki odświeżania pamięci DRAM co umożliwia budowę prostych mikrokomputerów z użyciem pamięci DRAM, które są dużo tańsze niż pamięci statyczne SRAM.

II Wojna Światowa przyniosła różne wynalazki ale gdyby jej nie było rozwój byłby szybszy. Wynalazkiem wszech czasów są tranzystory. Możliwe że bez wojny pojawiłyby się szybciej. W bardzo kosztownym programie Apollo pojawiło się parę wynalazków ale użyte w pojazdach komputery budziły politowanie gdy pojawił się pierwszy mikroprocesor. Pierwsze mikroprocesory Intela powstały do kalkulatorów biznesowych i rząd USA do tego sukcesu się w ogóle nie przyłożył. Potężne koncerny USA często produkują na rynek cywilny i dla rządu militaria. Mikroprocesory tych koncernów są na tle Intela i Motoroli po prostu słabe. Tak więc problem gospodarności a może raczej niegospodarności firm zbrojeniowych i ich żerowania na społeczeństwie dotyczy całego świata. W czasie wojny amerykańskie koncerny przyzwyczajone do rynku i wyścigu technologicznego z konkurencją nie garnęły się do kontraktów rządowych mając świadomość że w sztucznych cieplarnianych warunkach stworzonych zamówieniami rządowymi po wojnie po prostu stracą zamówienia i co gorsze kompetencje w porównaniu z konkurencją i zbankrutują.

We współczesnej elektronice najważniejsza jest mikroelektronika. Nawet porządny japoński tranzystor mocy do wzmacniacza akustycznego składa się z wielu połączonych równolegle małych scalonych tranzystorków. Tranzystor ten jest w miarę liniowy, ma duży obszar bezpiecznej pracy SOA i dużą częstotliwość graniczną Ft. Rewelacyjne parametry japońskich wzmacniaczy Audio to skutek użycia takich tranzystorów. Ale są „znawcy” twierdzący że one wcale nie są takie dobre i w ogóle...

Tak jak rozwijały się pamięci ferrytowe RAM tak samo rozwijają się masowe pamięci dyskowe. Tak jak scalono układy wyboru i wzmacniacze odczytu do pamięci ferrytowej RAM tak samo scalone są lub będą całe tory odczytu do głowic dysków poczynając od wzmacniacza z multiplexerem wybierającym potrzebną głowice dysku. Gęstość zapisu informacji na dyskach magnetycznych cały czas rośnie i koszt jednego bitu pojemności spada od lat a dyski są coraz pojemniejsze i mniejsze. Niewykluczone że w razie bardzo dużego zwiększenia rozdzielczości fotolitografii pamięci półprzewodnikowe staną się konkurencją dla dysków magnetycznych i je wyprą.
Drugą część skomplikowanej elektroniki dysków stanowi układ pozycjonujący głowice dysków. Doskonale nadaje się on do scalenia.
Na razie koszt dysku jest zdecydowanie za wysoki do komputera domowego ale gdy producenci zwietrzą tam miliardy dolarów to elektronika zostanie scalona a cena spadnie.

Polska gospodarka jest stosunkowo mała i siłą rzeczy powinna się koncentrować na tematach w którym jest lub może być mocna. Produkcja wielu rzeczy nie ma u nas żadnego sensu. Po co CEMI miałoby produkować układ scalony do telefonu z klawiaturą i wybieraniem tonowym skoro nie ma odpowiednich central a cała nasza telekomunikacja to żałosna kpina. Trzeba zacząć od telekomunikacji.

Dokumenty jako obrazy systemem telefonicznym i radiem przesyłano już wiele lat temu. Ale analogowe urządzenie Facsimile / Telefax pracujące tak jak system telewizyjny jedną stronę formatu A4 z rozdzielczością 96 pixeli / cal przesyła 6 minut. Amerykańska firma Dacom opracowała wydajne algorytmy do kompresji zeskanowanego obrazu i cyfrowe dane wyjściowe są przesyłane wbudowanym modemem linią telefoniczną. Jej urządzenie na przesłanie strony potrzebuje typowo tylko 15 sekund. Bez mikroprocesorów i pamięci nie było by cyfrowych Facsimile / Telefax, które tanieją i już nie mają prohibicyjnej ceny. Średnią amerykańską firmę już stać na nie.
Kwestią czasu jest zagoszczenie mocno skompresowanych obrazków w mikrokomputerach.
Wiele synergicznych technologi nawzajem się napędza.
Technologie zmieniają świat. Obecnie wielkonakładowe gazety i czasopisma drukuje się centralnie na następnie transportuje ciężarówkami i koleją do województw i dalej rozwozi do kiosków.
Ale informacje tekstowe i skompresowane obrazki można z redakcji przesłać modemami do minikomputerów lokalnych drukarni i w formacie gazety „wydrukować” matryce i z nich wydrukować same gazety. Gazety mogą być aktualne i bez kosztów transportu.
Daleki przesył informacji od dawna od wąskopasmowego cały czas zmierza do szerokopasmowego.
-Po licznych udoskonaleniach kablem transatlantyckim udało się telegraficznie przesyłać 40 znaków ma minute !
-Od radia AM do kolorowej telewizji z dekoderem Ceefax.
-Obecnie cyfrowe radiolinie mają przepływność ponad 200 Mbits/sec.

Optymalna alokacja środków w inwestycje i rozbudowę firm jest warunkiem koniecznym ale nie dostatecznym wzrostu gospodarczego. Równie istotny jest długookresowy podział produkcji na konsumpcje i inwestycje.
Na wzrost długości życia wielki wpływ miały wodociągi i kanalizacja kończące z epidemiami chorób zakaźnych a następnie „zielona rewolucja” kładąca kres głodom i niedożywieniu. „Zielona rewolucja” to nawozy sztuczne i pestycydy oraz lepsze genetycznie odmiany roślin. Produkcja nawozów sztucznych i pestycydów na pierwotnej bazie ropy naftowej i gazu ziemnej jest łatwa. Ale Polska nie ma wystarczających zasobów ropy naftowej i kupuje ją głównie z ZSRR ale za dolary po cenach światowych. Mając dolary ropę możemy równie dobrze kupić na rynku światowym. Uproszczając wywód – aby Polacy mogli się najeść mięsa do syta musimy wypracować eksportem środki na zakup ropy naftowej i gazu ziemnego.
Wraz z porzuceniem przez Niemcy Zachodnie po wojnie ciężkiej chemii opartej o węgiel kamienny ona się już nie rozwija i jest absolutnie przestarzała i niekonkurencyjna.

Nie wchodząc w zawiłości historyczne stwierdzić należy że od XVI wieku Europa Zachodnia wprowadzała u siebie wydajny kapitalizm nowoczesny a Europa wschodnia za Łabą prymitywny kapitalizm ( to wcale nie był feudalizm ) wyzysku i stagnacji. III Rzesza była państwem unitarnym ( Niemcy zachodnie są państwem federalnym ) i jej władze świadome różnic rozwojowych zachód – wschód robiły wiele aby jej wyrównać i nie nie potrafiły tego szybko zapewnić. Nie da się patologi z 400 lat od razu zwalczyć i odwrócić. Trzeba wielu lat zdeterminowanej , dobrej pracy.
W XIX wieku USA a za nimi „Niemcy” i Japonia z pełna determinacją wkroczyły na ścieżkę szybkiego rozwoju. Deklaracja prezydenta Monroe o tym że USA traktują Amerykę Łacińską jako swoja strefę wpływów zlekceważono. Rozmiar wojny domowej w USA powinien wszystkim politykom europejskim uświadomić że za oceanem rośnie arcykolos. Kompromitujący pogrom jaki flota Japonii sprawiła flocie carskiej odsłonił słabiznę i korupcje Rosji. Wywołał w Rosji rewolucje 1905 roku. Zachód Europy wszystkie te sygnały lekceważył.
Niemcy na koniec I Wojny poddali się nie dlatego że USA wprowadziły wielką siłę militarną do boju bo nie wprowadziły, ale dlatego że Niemcy już wiedzieli jak potwornie silne są zaoceaniczne USA. Imperium Brytyjskie już zostało przerobione na dłużnika USA i Europa zadłużała się w USA. Agresja Japonii na Chiny w 1932 roku też została zlekceważona.
Nieuk i narkoman Hitler wyobrażał sobie że zjednoczy pod przywództwem Niemiec Europę Zachodnią i podbije Wschodnią i wymorduje jej mieszkańców aby zabrać ich ziemie.
USA częściowo przestawiły swoją maszynę produkcyjną na potrzeby II Wojny. Tracąc w wojnie zaledwie 403 tysiące ludzi zostały jedynym zwycięzcą strasznej wojny. Polska mając w 1939 roku 35.3 mln ludzi po wojnie miała ich 23.5 mln i lezała w gruzach ! Najwyżej rozwinięte zachodnie rejony Związku Radzieckiego doznały apokaliptycznych zniszczeń a kraj stracił 27.5 mln najcenniejszych w gospodarce pracowników. Gdy rozpoczął się konflikt i USA wstrzymały dostawy żywności zaczął się w ZSRR śmiertelny powojenny głód z milionami ofiar.

USA jako jedyny zwycięzca cały powojenny system światowy ustawiły pod swoje potrzeby i interesy. Są one w dużej mierze zbieżne z interesami Zachodniej Europy ale wcale nie są tożsame. Europa Zachodnia jest tylko klientem USA ( w żadnym razie partnerem ) zapewniającym jej bezpieczeństwo.
Mając wiedzę niepełną łatwo jest popełnić błąd a mając wiedzę fałszywą robi się same głupstwa.
Kraje RWPG na dogonienie Zachodu Europy potrzebują conajmniej 50 lat jeśli zadanie to jest w ogóle możliwe. Szybciej dogonić może (?) NRD i Czechosłowacja. Obietnice dobrobytu składane przez socjalistyczne rządy były puste i niemożliwe do wykonania. Polacy w ubiegłej dekadzie zobaczyli Zachód i są zachwyceni jego bogactwem. Są zarazem zatruci nadmiernymi oczekiwaniami. Są zawiedzeni i rozczarowani. Czują się oszukani.
Kraje RWPG mają o wiele trudniejsze zadanie w szybkim rozwoju niż kiedyś miały USA, Niemcy i Japonia.

W ZSRR i krajach oddanych mu pod kuratele działa obsesja tajemnicy i kontroli informacji. Bez wymiany informacji nie rozwija się nauka i technologia !
Motorola w książce z 1962 roku (!) obszernie, szczegółowo opisuje proces planarny do produkcji układów scalonych. W przypisach wymieniono serie patentów. W książce z 1971 roku omawia proces i wymagania projektowe na projekt i maski do procesu MOS. To są rzetelne informacje a nie dezinformacja. W umyśle czytelnika ma powstać obraz potężnej firmy ciągnącej technologie narodu do przodu.

Koncerny USA i Europejskie chcąc zachęcić producentów wyrobów finalnych do stosowania ich układów podają różne ciekawe schematy i rozwiązania.
Philips do radiotelefonu VHF produkuje niedrogie układy licznikowe „Uniwersal Counter” HEF4751 sterowany klawiaturą do wyboru kanału łączności i „”Frequency Synthesizer” HEF 4750 z dodatkowym modulatorem fazy. Układy LSI ( to nie są układy VLSI , są względnie proste ) wykonano w technologi CMOS.
Zbuforowany sygnał z generatora przestrajanego diodą pojemnościową podano do przerzutnika ECL 10231 ( jest on dziwnie zasilony co powoduje początkową dezorientacje ) a następnie do preskalera 10/11 ( dzieli przez 10 lub 11 zależnie od podanego sygnału z HEF4751 ) i układu HEF4751.
Generator o małych szumach fazy na Mosfecie z podwójną bramka wykonano tak jak w technice lampowej na pentodzie. W generatorze pracuje dolny Mosfet a górny jest buforem. Odbiór sygnału generatora z drenu tranzystora generatora bardzo mało zakłóca generator. Mimo tego sygnał do preskalera wzmacnia i izoluje mało selektywny dwustopniowy wzmacniacz na TR2 i TR3 aby nic nie przedostało się wstecznie do generatora. Sygnał do części radiowej wzmacnia tranzystor TR4.
Filtr sygnału pętli PLL wykonano na wzmacniaczu operacyjnym podobnie jak układ wypracowujący sygnały do modulacji FM (podano do diody pojemnościowej w generatorze ) który oddziałowując także na scalony detektor fazy nie zakłóca działania pętli PLL, która przecież starałaby się modulację częstotliwości eliminować. Wzmacniacze są w każdej elektronice.
Z racji szybkiej popularyzacji mikrokontrolerów układy licznikowe są raczej spóźnione !


czwartek, 19 marca 2020

Wirtualna Rada Ocalenia Narodowego - WRON

Wirtualna Rada Ocalenia Narodowego - WRON

Suchar ale znów aktualny:  funt rubli  =  dolar.

Płynny kurs walutowy jest teoretycznie automatycznym stabilizatorem koniunktury. Płynne kursy walutowe przy załamaniu gospodarczym teoretycznie automatycznie obniżają nam pensje, zwiększają zyski z eksportu i podnoszą ceny towarów importowanych. Zmniejszają deficyt poprzez inflację... Ratują sytuacje. Wszyscy są jednak brutalnie ograbieni z siły nabywczej i z oszczędności. W rzeczywistości wielcy spekulanci kołyszą kursami walut aby zarobić. Warto o tym poczytać w Peryferyjny Kapitalizm Zależny, dostępny w Google Books, bowiem przez minione  15 lat nic w tej mierze się nie zmieniło.
W 2008 roku bank wampir Goldman Sachs zeszmacił nam złotówkę co dało Polsce apokaliptyczne straty !

Premier Morawiecki staje się mistrzem nowomowy.
Polski rząd przygotował tarcze antykryzysową ze...styropianu. To aluzja do pana OTUA.  Dla firm są koła ratunkowe z.. betonu. Filary .. A wszystko to razem jest mokrym kapiszonem przygotowanym do narracji propagandy sukcesu w TVP przed wyborami prezydenckimi. 
Tęgie umysły zasiadają w tym rządzie. Gowin, Sasin, Morawiecki, Błaszczak, Kamiński, Dworczyk, to historycy. Adamczyk jest po Społecznej Akademii Nauk w Olkuszu. Gliński socjolog, Czaputowicz, Emilewicz, politolodzy, Schreiber magister administracji. Gęby pełne frazesów i pomysły rodem z komedii genialnego SP Barei.

Hongkong  wszystkim stałym rezydentom wypłacił po 10 000 HKD.
Bawaria od piątku wypłaca 5-30 tysięcy euro dla samozatrudnionych, małych biznesów i artystów.
Administracja prezydenta Trumpa zamierza przeznaczyć aż 500 mld dolarów na bezpośrednie wsparcie Amerykanów. Kwota zostanie rozdysponowana w dwóch transzach - pierwsza w ciągu trzech tygodni, a następna po kolejnych sześciu tygodniach. Każdy dorosły Amerykanin miałby otrzymać 1000 dolarów, a dziecko - 500 dolarów. Półtora miesiąca później miałyby dotrzeć kolejne czeki na takie same kwoty. Propozycja musi teraz uzyskać poparcie Kongresu ale ten może ją zwiększyć !
Francuski rząd zawiesił obywatelom wszystkie opłaty. Dania dołoży 75 % pracowniczych świadczeń dla firm. Wegry dają prolongaty wpłat "ZUS" i podatków.
Polski "patriotyczny" rząd każe brać mikropożyczki i "obiecuje" przesunięcia płatności na wniosek z oprocentowaniem 8%.

Wzmacniacz. Przyklady 6

Wzmacniacz. Przyklady 6

  Duże znaczenie w systemie ogólnokrajowej telekomunikacji mają radiowe linie mikrofalowe będące alternatywą do rozbudowanej sieci kablowych linii współosiowych.
Analogową radiolinią z modulacją FM przesyła się sygnał telefonii nośnej wysokiego rzędu.
Cyfrową radiolinią z modulacją fazową przesyła się sygnał telefonii cyfrowej PCM wysokiego rzędu. Im więcej jest przesyłanych kanałów telefonicznych tym mniejsza jest w pojemności w kanałach przewaga radiolinii analogowej nad cyfrową dlatego że sygnał telefonii nośnej ma tym większe szczyty im więcej ma kanałów telefonicznych i z tego względu sygnał jest bardzo trudny do przesyłania. Niemniej obecnie radiolinia analogowa przesyła przynajmniej 4 razy tyle kanałów telefonicznych co cyfrowa o takim samym ( to znaczy mocno zbliżonym ) torze RF.
Radiolinie używają anten o dużej kierunkowości i wzmocnieniu co pozwala pracować z małą mocą nadawania. Obie dokładnie ustawione anteny muszą się widzieć. Silny deszcz sporo osłabia sygnał mikrofalowy co musi być uwzględnione w bilansie aby poziom szumów / błędów nie był za wysoki.
Funkcjonują mikrofalowe radiolinie naziemno – satelitarne. Duża antena naziemna zapewnia dużą kierunkowość i wzmocnienie. Antena na satelicie siłą rzeczy ma ograniczony rozmiar.
Siły zbrojne używają do komunikacji przewoźnych radiolinii z antenami na masztach. Wystrzelone rakiety przeciwlotnicze mogą mieć łączność mikrofalową ze stanowiskiem naziemnym lub samolotem.
Łączność z satelitami badającymi kosmos odbywa się radioliniami o małej przepływności.
Radioastronomia analizuje sygnały odebrane radioteleskopami.
Mikrofal używa się w nawigacji.

Radary impulsowe i dopplerowskie pracują na zakresach mikrofalowych. Stosowane są w lotnictwie cywilnym i wojskowym oraz w systemach obrony przeciwlotniczej i antybalistycznej. Moc impulsowa radaru może być ogromna.
Bardzo użyteczne radary pogodowe są zarówno impulsowe jak i dopplerowskie. Mogą ostrzec o nadchodzącym kataklizmie pogodowym.
Prawdopodobnie w radary na bardzo wysokie częstotliwości ( mały rozmiar anteny) wyposażone są najnowsze rakiety przeciwlotnicze które w końcowej fazie lotu starają się trafić w cel co jest trudno wykonalne z uwagi na bardzo dużą wzajemną prędkość samolotu ( lub rakiety do zestrzelenia ) i rakiety i ładunek wybuchowy ze szrapnelami jest aktywowany radarem przy najmniejszej wzajemnej odległości.
Stosunkowo mała jest moc ręcznego radaru policyjnego (u nas milicyjnego ). W innej obudowie radar inicjuje wykonanie zdjęcia samochodu - kierowcy specjalnym aparatem fotograficznym z dużą kasetą na film w fotoradarze.
Udoskonalony i zastosowany w czasie wojny w radarach magnetron jest lampą generacyjną pokrywającą duży zakres mocy. Częstotliwość generacji wynika z rozmiaru wielownękowej komory rezonansowej. Sprawność magnetronu dużej mocy przekracza 60%. W USA popularność zdobywają kuchenki mikrofalowe z magnetronem zasilanym mocą do 800 W. Mikrofale nagrzewają w kuchence przygotowywaną potrawę.
Odkryty przed wojną przez braci Varian klistron jest lampą wzmacniającą o bardzo dużych możliwościach. Po wielu udoskonaleniach klistron osiągnął znaczny poziom doskonałości. Klistron refleksowy stosowany jest w generatorach heterodyn.

W radarach tuż po zakończeniu wojny bardzo szybko ustaliło się stosowane dość długo rozwiązanie. Nadajnikiem impulsowym radaru był magnetron zasilany krótkim impulsem sporego napięcia. Szybkim włącznikiem mocy był tyratron wodorowy. Odebrany anteną sygnał odbity echa radarowego kierowano do mieszacza z diodą germanową razem z sygnałem heterodyny wytwarzanym oscylatorem z klistronem refleksowym. Częstotliwość pośrednia była niewielka, rzędu 60MHz. Nie mogła być mniejsza z uwagi na wymaganą szerokopasmowość i „kanał” lustrzany. Stosowano falowody i wnęki rezonansowe o dużej dobroci co pozwalało na przykład stłumić sygnał lustrzany przed mieszaczem.
Jedna z pierwszych regularnie produkowanych diod germanowych 1N21 ( 1945 ) stosowana była jako mieszacz w odbiorniku radaru.
N.B W USA standardowe diody znakowane są od początku jako 1N.... a tranzystory jako 2N....
Stosunkowo szybko zastosowano lepszy mieszacz na dwóch diodach a diody germanowe zostały wyparte przez lepsze diody Schottky.
W stosunku do odbiornika superheterodynowego stosowanego do zakresu UHF i niższych zakresów mikrofalowych zwraca uwagę brak wzmacniacza wejściowego który polepsza czułość i tłumi kanał lustrzany. Toteż poziom szumów odbiornika mikrofalowego bez wzmacniacza wejściowego jest duży.
W ZSRR długo kopiowano dostarczone w 1945 roku ramach programu Lend Lease amerykańskie radary SCR 584 i są one nadal w użytku.
Później w radioliniach źródłem sygnału heterodyny mocy były mikrofalowe diody generacyjne. Ich wadą jest duży poziom szumów. Moc heterodyny w torze nadawczym była duża i znacznie większa niż moc sygnału wyjściowego podanego z mieszacza mocy toru nadawczego do anteny. Także moc sygnału pośredniej częstotliwości podanego do mieszacza nadawania jest duża.
Użyteczne w układach mikrofalowych są też specjalne diody Step Recovery w których czas momentalnego opadania prądu przy wyłączeniu może być około 5 ps.
Diodę tą można zastosować w powielaczu częstotliwości wysokiego rzędu.

Układy mikrofalowe wykonywane są w technice falowodowej, w ograniczonych zakresach częstotliwości koncentrycznej i w paskowej. Frezowanie odlewów nie jest tanie i przyszłość należy do techniki paskowej i mikropaskowej.

Częstotliwość graniczna Ft tranzystora wynika z rozmiarów bazy i emitera czyli z rozdzielczości technologi planarnej i użytego materiału półprzewodnika. Częstotliwość Ft tranzystorów krzemowych cały czas rośnie wraz doskonaleniem fotolitografii.
Przy tej samej rozdzielczości procesu większą częstotliwość graniczną mają tranzystory z Arsenku Galu w którym ruchliwość elektronów jest większa niż w krzemie Jest on jednak trudniejszym materiałem procesowym niż krzem.
Polowy tranzystor złączowy ze złączem Schottky nazywa się MESFET. Tranzystory te przy wysokich częstotliwościach mikrofalowych mają w tej chwili najwyższe osiągalne wzmocnienia i moce. Teoria nie do końca tłumaczy zdumiewająco niskie szumy tych tranzystorów.

W technologi paskowej odpowiednikiem uziemionego kondensatora w wąskopasmowym filtrze LC jest szeroki odcinek ścieżki a indukcyjności wąski odcinek ścieki. Najprostszym sposobem projektowania wąskopasmowych paskowych filtrów mikrofalowych jest prosta transformacja układu dyskretnego LC filtru i układu dopasowującego na ścieżki w technologi paskowej.
Opracowano też metody szerokopasmowego dopasowania impedancji w technice paskowej.

Na zakresach częstotliwości powyżej 1 GHz zdecydowanie najłatwiejsze są pomiary parametrów S czyli macierzy rozproszenia czwórników i skalara dwójników. Hewlett Packard oferuje przyrządy z wbudowanym mikroprocesorem, współpracujące z mini lub mikrokomputerem do szybkiego automatycznego pomiaru parametrów S w funkcji częstotliwości

W każdym elemencie aktywnym istnieje zwrotna pojemność między wyjściem a wejściem i wzmocniony sygnał z wyjścia przecieka do wejścia.
Składowe urojone impedancji wejściowej i wyjściowej elementu aktywnego
ograniczają jego wzmocnienie aperiodyczne. We wzmacniaczu z układem dopasowującym „LC” są one zmniejszane i wzmocnienie elementu silnie rośnie. Część elementów aktywnych przy optymalnym dla maksymalnego wzmocnienia dopasowaniu wejścia i wyjścia jest niestabilna i stałby się generatorem. Ale nawet bez generacji przeciek sygnału z wyjścia na wejście powoduje zniekształcenie charakterystyki częstotliwościowej filtru wejściowego i wyjściowego. Przyjmuje się że wzmocnienie od punktu generacji winno być obniżone circa 4 razy ( czasem więcej w wymagających układach ) i tyle ma wynosić współczynnik niedopasowania wejścia i wyjścia Stearnsa s.
Do średnich częstotliwości pojemność zwrotną można neutralizować i podwyższyć (w praktyce do 2 razy ) stabilne wzmocnienie.
Aby uprościć konstrukcje wzmacniaczy pośredniej częstotliwości do odbiorników TV wyprodukowano lampy o bardzo małej pojemności zwrotnej i później tranzystorów o bardzo małe pojemności Cbc zwrotnej. Wystarczają 3 stopnie wzmocnienia a można by nawet rozważyć dwa stopnie !
Sprawa wzmacniacza pośredniej częstotliwości dla odbiornika TVC jest dużo trudniejsza.
Mosfety z podwójna bramka do głowic VHF – UHF mają bardzo małą pojemność zwrotną i duże wzmocnienie. Z obu stron mogą być one dopasowane.
Nowoczesne tetrody ceramiczne mocy na zakres VHF są liniowe i mają duże wzmocnienie. Konstrukcja z nimi na przykład nadajnika UKF-FM jest łatwa. Konstrukcja specjalnej podstawki tetrody zapewnia jej neutralizacje. Ale i tak wejście – siatka 1 ma być celowo niedopasowana i w aplikacji tetrod w wejściowym układzie dopasowującym LC widać w obwodzie siatki bezindukcyjny rezystor mocy. Producent uważa że ma być odpowiedni margines stabilności aby nadajnik bez problemu ładnie pracował i łatwe było jego zestrojenie. Niedopasowanie wejścia siatki wcale nie oznacza ze wejście wzmacniacza jest niedopasowane do lini 50/75 Ohm. Wręcz odwrotnie !
Problem przecieku sygnału pojemnością zwrotną jak najbardziej dotyczy też tranzystorów mikrofalowych.

Sprzęgacz kierunkowy jest czterowrotnikiem o kierunkowych własnościach przesyłania i rozdziału sygnału mikrofalowego.
Sprzęgacze zbliżeniowe składają się z odcinków linii paskowych sprzężonych elektrycznie i magnetycznie. Mankamentem sprzęgaczy zbliżeniowych jest wymagana bardzo wąska i precyzyjna szczelina między paskami - ścieżkami. Jest trudna technologicznie. Sprzęgacz kierunkowy Lange'a wyróżnia się szerokopasmowością, dochodzącą do 1:6. Kilka (najczęściej 4 ) odcinków sprzężonych linii paskowych jest połączonych na długości krzyżującymi się drucikami.

Częstotliwość heterodyny lub sygnału wyjściowego można kontrolować na dwa sposoby:
-Powielając częstotliwość sygnału ze stabilnego generatora ( może być trochę modulowany FM ) prostą kaskadą selektywnych powielaczy tak jak przykładowo czyniono to w radiotelefonach VHF - FM
-Pętlą PLL gdzie kontrolowana częstotliwość przed podaniem do detektora fazowo - częstotliwościowa jest dzielona. Wysoka częstotliwość jest dzielona „preskalerem”. Obecnie ich zakres nie przekracza 1500 MHz a więc jak na mikrofale jest wąski

W USA najlepsze przyrządy pomiarowe produkują Hewlett Packard i Tektronix. HP produkuje użyteczne przyrządy do techniki mikrofalowej do 40 GHz.
Lepsze przyrządy niszowe są wytwarzane w pojedynczych sztukach za horrendalną cenę. HP pierwszy w świecie wyprodukował dla siebie scalony mikroprocesor 16 bitowy będący ekwiwalentem procesora minikomputera HP-2100.
HP ma własną fabrykę półprzewodników i produkcje katalogową oferuje w sprzedaży. Oferuje m.in. mikrofalowe tranzystory krzemowe i z Arsenku Galu. Publikuje informacje o ich zastosowaniach.

Pasmo wzmacniacza szerokopasmowego z definicji powinno być conajmniej 20%. Wzmacniacze do telewizji kablowej CATV są ultraszerokopasmowe. Ekstremalna ultraszerokopasmowość może sięgać prądu stałego czyli zera Hz.
Od wzmacniacza szerokopasmowego RF oczekujemy dobrego dopasowania falowego wejścia i wyjścia bowiem odbicia sygnałów są szkodliwe jako degradujące informacje w sygnale. We wzmacniaczach CATV celem uzyskania płaskiej charakterystyki częstotliwościowej i kontrolowanej impedancji wejściowej i wyjściowej stosowane jest ujemne sprzężenie zwrotne szeregowe ( opornik emiterowy Re ) i równolegle dwójnikiem RL z kolektora na bazę.
Ponieważ transkonduktacja MESFETa z arsenku galu jest mało zmienna to traktujemy ją jako rezystor sprzężenia zwrotnego Re. Wystarczy dodać sprzężenie zwrotne równolegle czyli dwójnik „RL”z drenu na bramkę i odcinakami linii jak najmocniej odjąć składowych urojonych impedancji wejścia i wyjścia.

Innym rozwiązaniem wzmacniacza szerokopasmowego ( ale w żadnym razie nie ultraszerokopasmowego jak wyżej ) jest wzmacniacz zrównoważony. Sygnał wejściowy poprzez sprzęgacz kierunkowy podany jest na dwie bramki tranzystorów a wzmocniony sygnał z drenów stopni na wyjściowy sprzęgacz kierunkowy. Niedopasowania impedancji tranzystorów przy idealnych sprzęgaczach kierunkowych skutkują wytraceniem części mocy w rezystorze dołączonym do jednej końcówki sprzęgacza.
Na schemacie pokazano hybrydowy szerokopasmowy liniowy wzmacniacz mocy 500 mW na zakres 2-7 GHz. Długość bramek MESFETów wynosi 0.5 um a ich szerokość podano na schemacie. Pobór mocy wzmacniacza wynosi 10 W. Najbardziej interesującym elementem w tym wzmacniaczu są sprzęgacze kierunkowe.
Cztery przeplecione ścieżki - palce w sprzęgaczu kierunkowym są w odległości 30um z tolerancja 2 um. Sprzęgacze wykonane są na płytce z szafiru grubości 0.64 mm. HP lubi szafir bowiem stosuje też technologie CMOS SOS gdzie SOS to Silicon on Saphire. Szafir jako jubilerski kamień szlachetny jest drogi.
Ale MESFETy HP wzmacniają nawet przy częstotliwości 26.5 GHz.
Na schemacie pokazano szerokopasmowy podwajacz częstotliwości sygnału i wzmacniacz na zakres 18-26.5 GHz. MESFETy można wykonać także jako dwubramkowe gdy istotna jest mała pojemność zwrotna. Podwajacz działa podobnie jak prostownik dwupołówkowy. MESFETy z podwójną bramką celowo spolaryzowano tak aby były nieliniowe. Wejściowe odwrócenie fazy jednego sygnału uzyskano w liniach co-planarnych. Sygnał z powielacza jest wzmocniony i poprzez modulator amplitudy z dwoma diodami PIN o głębokości 15 dB podany do stopnia końcowego. Na wyjściu część sygnału ze sprzęgacza mikropaskowego podano do detektora z diodą Schottky i dalej do układu regulacji poziomu.
Kraje RWPG nie opanowały technologi telefonii nośnej dużej krotności. Jest to trudna technologia rozwijana od lat trzydziestych.
Ale cyfrowa technologia telefonii PCM ( a przecież produkujemy na francuskiej licencji centrale PCM E-10 ) umożliwia budowę krajowej czy kontynentalnej sieci łączności siecią cyfrowych radiolinii mikrofalowych. Mimo użycia elementów mikrofalowych i szybkich układów logicznych ta radiolinia jest znacznie prostsza niż skomplikowany element (!) systemu telefonii nośnej krotności ca 10 tysięcy.
Pierwszą radiolinie do przesyłu sygnału telefonii nośnej Bell Laboratories oddał w 1946 roku gdy zaczęto budować całą sieć. W Polsce zniszczonej okrutną okupacją trwała wtedy wojna domowa.
Prawdopodobnie kolejnym medium transmisyjnym będzie raczej światłowód. Artykuł z 1975 roku omawia eksperymentalne sterowanie MESFETem nadawczej diody laserowej i odbiornik ze wzmacniaczem transkonduktancyjnym dla przepływności 200 Mbits/s. W 1980 roku jest już przepływność 1 Gbits/s. Do kompletu brakuje światłowodów o małej stratności i dyspersji ale rzekomo już jest uruchamiana ich produkcja. Możliwe że trzeba będzie wymyślić laser na pasmo gdzie tłumienie światłowodu i dyspersja są bardzo małe. To tylko kwestia czasu jako że pomysłowość ludzka jest nieskończona. Potencjalna pojemność światłowodu przekracza granice obecnej wyobraźni i potrzeby. Coś się stworzy aby powstałe możliwości wykorzystać !
Każda generacja systemów transmisji informacji rozwijała się i rozwija dość długo.
Mamy więc szanse przespania trzeciej generacji szerokopasmowowego systemu przesyłu informacji. Mamy naprawdę mocny sen !

Obserwacja sygnałów mikrofalowych jest trudna. Pasmo oscyloskopów nie sięga nawet 1 GHz i nie należy się spodziewać dużego postępu w tej mierze jako że wąskim gardłem jest sama lampa oscyloskopowa i tak już bardzo udoskonalona z elektrodami odchylającymi z dopasowaniem falowym.
Pierwszy szybki oscyloskop próbkujący powstał w 1959 roku i miał pasmo 300 MHz a więc wówczas szerokie jako że pasmo oscyloskopów rzadko przekraczało 20 MHz. HP produkował i produkuje wkładki próbkujące do oscyloskopów o bardzo szerokim paśmie. Układ synchronizacji z sygnałem wykonywano na Diodach Tunelowych bowiem tylko one były wystarczająco szybkie w zakresie mikrofalowym. DT jest diodą mikrofalową z odcinkiem ujemnej dynamicznej rezystancji. Sygnał z układu synchronizacji jest wzmocniony a finalny bardzo krótki impuls próbkujący dla mostka próbkującego sygnał z diodami Schottky wykonany jest najczęściej wspomnianą diodą Step Recovery. Częstotliwość próbkowania jest stosunkowo niewielka na tle sygnału mikrofalowego i jeśli sygnał jest zmodulowany aliasing daje absurdalne oscylogramy.

Analizatorem Spectrum można obserwować widmo sygnału pośredniej częstotliwości IF w pracującej radiolinii mikrofalowej lub wyrafinowanym przyrządem nawet widmo nadawanego sygnału mikrofalowego.

Trudnym zadaniem jest dokładny pomiar wysokich częstotliwości mikrofalowych.
HP w skomputeryzowanym przyrządzie wykorzystał wiedzę z oscyloskopów próbkujących. Do głowicy próbkującej sygnał mikrofalowy z diodami Schottky podaje się z syntezatora z pętlą PLL sygnał heterodyny ( faktycznie harmonicznej ) w przedziale 885.2 do 1056 MHz. Dioda Step Recovery w głowicy wykonuje bardzo szybko narastające impulsy próbkujące z tą częstotliwością podane do głowicy próbkującej czy jak kto woli mieszającej na harmonicznych. Widmo tych impulsów próbkujących – mieszających spada bardzo powoli wraz z częstotliwością aż do 40 GHz. Uzyskany sygnał pośredniej częstotliwości IF po wzmocnieniu jest zliczany szybkim licznikiem. Ponieważ pomiar jest niejednoznaczny dopiero po pomiarach z serią częstotliwości „heterodyny” sprytny algorytm wyznacza mierzoną częstotliwość do 40 GHz z rozdzielczością 1 Hz i dużą dokładnością jako że użyto jako podstawy częstotliwości bardzo dokładny generator kwarcowy. Oczywiście przyrząd ma interfejs do minikomputera.