Smierdzący wał czyli PR-owy szpital tymczasowy na Narodowym
Słynny pozorowany zakup respiratorów był przestępczym transferem dużej kasy do służb, prawdopodobnie izraelskich. Prawdopodobnie tak samo jest z PR-owym szpitalem na stadionie.
Ktoś kto podjął decyzję by przekierować najbardziej cenne zasoby ludzkie i sprzęt od łóżek umierających na COVID pacjentów w sprawnych szpitalach do łóżek pustych, lekko chorych albo już zdrowych ale znajdujących się przed telewizyjnymi kamerami, zabił wielu ludzi. Za dobre ujęcie w TV literalnie płaci się tutaj setkami zgonów zwykłych Polaków.
Towarzysz Jaruzelski w 1981 przygotowując stan wojenny apelował o „90 dni spokoju”. Po blisko 40 latach mamy déjà vu czyli apel o „100 dni solidarności” premiera Morawieckiego. Co teraz szykuje Pinokio ?
Paweł Reszka, dziennikarz tygodnika "Polityka" opublikował wywiad z lekarzem pracującym w szpitalu tymczasowym na Stadionie Narodowym:
Oto zapis rozmowy:
- Ładny apartamencik.
- Tak, większy niż mieszkanie, które wynajmujemy z żoną.
- Hotel też niczego sobie.
- Warszawa, 5 gwiazdek. Salon, sypialnia, wielka łazienka. Nie spodziewałem się tego. Myślałem, że będę mieszkał w kilkuosobowym pokoju. W jakimś akademiku. Albo w niższym standardzie.
- Rozumiem, że by to panu nie przeszkadzało.
- Zapisywałem się do pracy w szpitalu tymczasowym. W czasie szalejącej pandemii. Szczególnie nie myślałem o wygodach. Swoją drogą po drugiej stronie ulicy jest hotel Belweder, gdzie mieści się izolatorium covidowe. Przyzwoity, trzy gwiazdki. Moglibyśmy tam mieszkać. Myślę, że nikomu by to nie przeszkadzało.
- Czyli mieszka was tu więcej?
- Dwa piętra są wydzielone dla personelu Szpitala Narodowego. Lekarze, pielęgniarki, ratownicy, strażacy. Wszyscy pojedynczo. W podobnych warunkach.
- Po co pan się zapisał do pracy?
- Jestem lekarzem, rezydentem. Pracuję w szpitalu wojewódzkim na SORze. Akurat z województwem, z którego przyjechałem wirus obszedł się stosunkowo łagodnie. Pomyślałem, że zapiszę się na Narodowy i pomogę. Kiedy karetki stoją w kolejkach na podjazdach, szpitale pękają w szwach przyda się ktoś kto potrafi zaintubować, kto miał do czynienia z respiratorem i ma doświadczenie z pacjentami covid plus.
- Jak pan sobie wyobrażał to wszystko?
- Jak człowiek słyszy zbitkę „pandemia” i „szpital tymczasowy” to wyobraża sobie rzędy łóżek polowych zajętych przez pacjentów w ciężkim stanie. Pracę 24 godziny na dobę. Podejmowanie trudnych decyzji. Ratowanie życia w ekstremalnych warunkach. Jestem młodym lekarzem, chciałem w tym uczestniczyć, przeżyć to.
- I się pan zgłosił
- Na tydzień, bo akurat na tyle mogłem „wypaść” z grafiku w swoim szpitalu. Chciałem zobaczyć jak będzie.
- I chciał pan zarobić, prawda? ,
- I chciałem zarobić. Oszczędzamy z żoną na mieszkanie. Zapisałem się na 84 godziny, za godzinę lekarzowi płacą 200 pln, lekarzowi w trakcie specjalizacji (czyli mnie) 150 pln.
- Wychodzi ponad 12 tysięcy za 84 godziny.
- Zgadza się. W papierach było napisane, że stawka godzinowa jest „do negocjacji”. Nie negocjowałem.
- 84 godziny w tydzień…
- To sporo, ale to zrobienia. W końcu mamy pandemię. Lekarze w Polsce pracują dużo, zdarzało mi się wyrabiać więcej godzin.
- Jak wyglądała rekrutacja?
- Kilka ankiet do wypełnienia, papierów do przesłania, szkolenie online. W skrócie to tyle. Wsiadłem w samochód i przyjechałem przed stadion…
- … żeby rzucić się do walki z pandemią…
- Tak, ale posłano mnie do hotelu, żebym się zakwaterował.
- I?
- No trochę się zdziwiłem przepychem. Pierwszy zgrzyt.
- Ale nie ostatni?
- Zdecydowanie. Wróciłem na stadion. Przepustki, żołnierze WOT, ochroniarze. Zostawiłem samochód na parkingu podziemnym i poszedłem do roboty.
- Jak wygląda praca?
- Szpital jest na poziomie minus jeden. Mówiąc inaczej - łóżka stoją w pomieszczeniach znajdujących się na wysokości murawy. Na poziomie zero jest pokój lekarski. Na poziomie plus jeden są loże, w których zrobiono miejsca do wypoczynku. Nic specjalnego – łóżka polowe, da radę się przespać.
- Mam wrażenie, że o spaniu jeszcze porozmawiamy. Teraz o pracy.
- Opowiem na przykładzie dyżuru 12 godzinnego. Zespół podzielony jest na dwie grupy. Pierwsze pracuje przez trzy godziny, druga odpoczywa. Potem zmiana. Dzień zaczyna się o 6.30 odprawą. Potem przebieramy się w ubrania ochronne i idziemy na stronę brudną.
- Czyli 12 godzinny dyżur oznacz 6 godzin pracy na brudnej stronie.
- Tak.
- Ubrań starcza?
- Z tym nie ma najmniejszego problemu. Maski FFP3, najlepsze. Kombinezony, przyłbice, gogle. Niczego nie brakuje.
- Jak jest na stronie brudnej?
- Szpital „zaczyna się” od punktu przyjęć. Tu podjeżdżają karetki. Tu kwalifikuje się pacjentów do przyjęcia albo nie. Dalej OIOM na 8 – 10 łóżek i zaraz za nim kolejny OIOM na 16. Pompy, respiratory, monitory. Wszystko jak należy. Potem normalne, nieoiomowe łóżka.
- Dużo?
- Szpital podzielony jest na sektory A, B, C i tak dalej… w każdym po 32 łóżka. W sumie na tym poziomie jest blisko 300 łóżek. Na każdy sektor przypada jeden lekarz, plus personel medyczny i pomocnicy. Mam na myśli pielęgniarki, ratowników, sanitariuszy, opiekunów medycznych, sekretarki medyczne, salowe…
- Dobra, to ilu macie pacjentów.
- Zajęta jest większa część sektora A i niewiele łóżek w sektorze B. W sektorze C od piątku jest jeden pacjent. Pozostałe sektory są puste.
- Czyli?
- Na ostatnim moim dyżurze w całym szpitalu było 25 pacjentów. ‘
- Słucham?
- Dobrze pan słyszy 25! Na ostatnią trzygodzinną zmianę na przykład na stronę brudną zeszło 5 lekarzy, 12 pielęgniarek, 7 ratowników medycznych. Czyli 24 osoby personelu medycznego na 25 pacjentów. Na stronie czystej są jeszcze anestezjolodzy gotowi do interwencji. Jeśli zsumować dwie zmiany to wyjdzie na to, że personelu medycznego jest dwa razy więcej niż chorych. A przecież są jeszcze salowe, ochroniarze, żołnierze WOT. Tłum ludzi! Czasami dochodzi do kompletnych paradoksów.
- Na przykład?
- Jeden z lekarzy był posyłany do sektora C nawet jak sektor C był pusty.
- Po co lekarz w pustym sektorze?
- To jest ten paradoks.
- I co doktor robi przez trzy godziny w sektorze C, w którym nie ma chorych?
- Idzie do sektora A i B, żeby pomóc kolegom. Robimy obchód, ordynujemy leki, zlecamy badania laboratoryjne.
- Ale – umówmy się - tam też nie ma urwania głowy. Nie intubujecie, podłączacie do respiratorów…
- Szpital Narodowy przyjmuje tylko określonych pacjentów…
- Powiedzmy sobie wprost – przyjmuje pacjentów w dobrym stanie.
- Faktycznie kryteria są takie, że pacjent musi mieć covid potwierdzony testem PCR albo antygenowym. Nie może mieć ostrych i przewlekłych stanów klinicznych i chorób współistniejących, nie przyjmuje się z niestabilnością krążeniowo-oddechowa wymagającą intensywnego nadzoru…
- Rozumiem, koledzy lekarze śmieją się, że na Narodowy trafiają „zdrowi – chorzy”.
- Słyszałem taką opinię.
- Jako lekarz SOR pracował pan pewnie w punkcie przyjęć. Pan decydował, który pacjent spełnia kryteria.
- Faktycznie najczęściej pełniłem dyżury właśnie tam. Czasami udawało się trochę nagiąć kryteria i przyjąć cięższego pacjenta, ale to nie było zbyt częste.
- Dlaczego?
- Zanim karetka wyruszy do nas lekarz, który chce ją wysłać musi odbyć rozmowę telefoniczną z centrum koordynacyjnym Szpitala Narodowego. Tam mu mówią, czy ambulans ma przyjeżdżać, czy nie.
- Rozumiem, że to skutecznie tamuje napływ nowych pacjentów. Zapytam – ilu chorych pan przyjął osobiście?
- Odbyłem kilka dyżurów w punkcie przyjęć… Przyjąłem 3, może 4 osoby.
- Zdarzało się, że pan nie przyjął nikogo?
- Zdarzało się.
- Pytam, bo z tego co wiem opłata ryczałtowa za dobową gotowość punktu przyjęć w szpitalu tymczasowym to 18 299 zł. Co pan robi na takim 12 godzinnym dyżurze w punkcie przyjęć? Nudno, samotnie?
- Nudno… Jest internet. Można posłuchać muzyki, obejrzeć coś na youtube. Samotnie nie jest bo siedzę tam ja, sekretarka medyczna, ratownik i dwóch strażaków. W sumie 5 osób. Po trzech godzinach schodzimy. Prysznic i wchodzi następna zmiana.
- A wy?
- Można się przespać w części wypoczynkowej, zjeść obiad albo kolację w zależności od pory. Całkiem dobre jedzenie, które dostarcza firma zewnętrzna. Powiem, że na stadionie karmią nawet lepiej niż w hotelu. Kawa, herbata, czasem nawet piwo bezalkoholowe.
- Żart?
- Nie.
- Dobrze, panie doktorze, ale przecież pan wie, że w Warszawie, na Mazowszu jest problem z miejscami dla pacjentów, problem z respiratorami. O co w tym chodzi?
- Nie mam pojęcia co chodzi. Szpital narodowy jest doskonale wyposażony. Stoi tam tomograf za kilka milionów złotych, drogie aparaty RTG, maszyna do USG, są nowoczesne respiratory, instalacja tlenowa…
- Chodzą słuchy, że problem w tej instalacji tlenowej, że jest niewydolna, dlatego na stadionie nie chcą ciężkich pacjentów.
- Mogę to zdementować. W szpitalu działają urządzenia optiflow to natleniania pacjentów. Taka maszyna dostarcza 50 litrów tlenu na minutę. Więcej niż respirator. Instalacja to wytrzymuje, więc nie w tym problem… Musi pan zrozumieć, że tam zainwestowano ciężkie miliony złotych. Aparaty, przewody, kilometry miedzianych kabli… Wszystko stoi. Gigantyczna kasa.
- Zapytam jeszcze raz dlaczego?
- Podobno nie skompletowali odpowiedniej liczby lekarzy…
- Z tego co pan mówi jest ich aż nadto.
- Zgadza się, ale część z kolegów to doktorzy niezbyt doświadczeni, zaraz po stażu.
- Mówi pan jednak, że na Narodowym są anestezjolodzy, tyle, że nie pracują na stronie brudnej. Wchodzą tylko na interwencje.
- Zgadza się. Widziałem jedną z tych interwencji.
- Polegała na czym?
- Anestezjolog zaintubował pacjenta i przygotował go do wywiezienia do szpitala MSWiA na Wołoską.
- Nie prościej było położyć go na pustym OIOM-ie?
- Prościej. Jak mówiłem OIOM jest w pełni wyposażony. Tyle, że szpital chyba nie jest nastawiony na to, żeby kogokolwiek tam kłaść.
- Z czego pan wnosi?
- Pacjenta, który ma trafić na OIOM trzeba najczęściej zaintubować. To znaczy włożyć mu rurę do tchawicy. Potrzebne są m.in. leki usypiające i to kilka rodzajów, zwiotczające, przeciwbólowe opioidy. Jeśli nastawiasz się na intubowanie to te lekarstwa muszą być pod ręką. Na Narodowym, na części brudnej ich nie ma. Jak są potrzebne to trzeba je przynieść ze szpitalne apteki.
- Za dostępność jednego łóżka NFZ płaci Narodowemu 822 pln na dobę, za dostępność stanowiska wentylacji mechanicznej 3,7 tys pln. Dużo więcej niż normalnym szpitalom.
- Wiem, to ogromne pieniądze. Tym trudniej się pogodzić z widokiem rzędów pustych łóżek, które widać na Narodowym. Ale to nie jest koniec. Na poziomie plus 2 trwa budowa następnych sektorów. Ma być tam ponad 500 łóżek. Więc będzie jeszcze drożej. Nie dziwę się, że personelowi surowo zakazano robienia zdjęć. Nie chcą żeby ludzie oglądali ten wielki, pusty, smutny obiekt.
- I jak pan się z tym wszystkim czuje?
- Jak frajer.
- Dlaczego?
- Przyjechałem tu pomagać, ratować ludzi, walczyć z pandemią. Tymczasem mieszkam w 5 gwizdkowym hotelu, siedzę w pustym szpitalu… Czytam komentarze w internecie. Wyszydzają nas.
- Niesprawiedliwie?
- Niesprawiedliwie, bo przecież nikt nie szedł tutaj, żeby się obijać. Wszyscy mieli dobre intencje. Ale trochę szydery nam się należy.
- Za co?
- Za naiwność. Te konferencje, kamery, występy polityków. Tworzenie szpitala narodowego od początku śmierdziało. Jakby przeanalizować na chłodno można było się domyślić, że chodzi o coś innego niż walka z pandemią.
- No, ale pan przyszedł tu walczyć z pandemią.
- Tak, ale wystąpiłem w jakimś propagandowym kabarecie i jestem wściekły, bo mnie oszukano. "
niedziela, 22 listopada 2020
Smierdzacy wal czyli PR-owy szpital tymczasowy na Narodowym
Zmierzch hegemoni Zachodu ?
Zmierzch hegemoni Zachodu ?
Stany Zjednoczone już w latach siedemdziesiątych XIX przebiły Wielką Brytanie wielkością swojego produktu. Co charakterystyczne kapitał w USA był znacznie bardziej efektywnie inwestowany niż w Anglii co w długookresowych procesach wzrostu gospodarczego ma podstawowe znaczenie.
Ale trzeba było dwóch wojen światowych aby pokonać hegemoniczny Albion okopany i umocniony na swoich pozycjach mimo iż Brytania już po I Wojnie była dłużnikiem USA a w okresie międzywojennym potężne fale kapitału USA krążyły po świecie.
Ameryka po I Wojnie praktycznie zlikwidowała swój przemysł zbrojeniowy ale będąc samodzielna technologicznie, wchodząc do wojny błyskawicznie stworzyła potężny potencjał produkcyjny na potrzeby wojny wsparty potężnymi laboratoriami naukowymi.
ZSRR prawdopodobnie osiągnął na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych aż 40% potencjału USA. Dla odmiany niesamodzielny technologicznie ZSRR nie potracił dokonać konwersji swojego rozbudowanego przemysłu wojennego na cele cywilne. W ZSRR w zakupionych w USA fabrykach traktorów i ciężkich maszyn produkowano czołgi.
Nazistowskie Niemcy w II Wojnie byli relatywnie słabsi w stosunku do Ameryki niż w I Wojnie. Gospodarka imperialnej Japonii wytwarzała ledwie 13.5% tego co Ameryka. To że II wojna trwał aż tak długo wynikało także z tego że zaoceaniczne USA późno przystąpiły do wojny i z produkcją militarną startowały nieomal od Zera. Sytuacja gdy Zachód w XIX wieku przemocą rzucił na kolana i podporządkował sobie nieomal cały świat była nienormalna i chora. W 1950 roku Zachód ( a w nim głównie USA bowiem Europa dopiero się odbudowywała po wojnie ) miał blisko 70% udziału w globalnym produkcie świata. W 2050 ma on spaść poniżej 30 % czyli wrócić do bardziej normalnej sytuacji z początku XIX wieku.
Obecnie Fabryka Swiata Chiny, skutecznie stara się zabić i zabija wszelką konkurencje w świecie własną dotowaną produkcją w ogromnej skali co znajduje obraz m.in. w rosnącym, niespłacalnym zadłużeniu masy zachodnich firm sprzedających poniżej swoich kosztów produkcji. Chińskie firmy eksportowe dotuje państwo zaś zachodnie firmy "dotują" banki co wymaga ( nadchodzącego lub już trwającego ) resetu zapisów bankowych.
W Chinach w produkcji ( czyli cięciu blach i spawaniu ) kadłubów statków ponad 50% kosztów pokrywają państwowe dotacje a siła robocza jest jeszcze dużo tańsza niż zachodnia. W technologicznej Japonii i Korei było to poniżej 30%. Bez dotacji lub "dotacji" konkurencja ze stoczniami z tych państw jest niemożliwa.
Produkcja w USA i na całym zachodzie jest mało opłacalna i ryzykowana. Pozostaje zatem radosna giga - spekulacja. Gdy banki centralne drukują biliony Dolarów, Euro i Yenów giełdy wcale nie potrzebują już gospodarki aby rosnąć i rosnąć. Mogą nawet rosnąć gdy gospodarka upada.
piątek, 20 listopada 2020
Mamy pierwsze miejsce w Europie w... inflacji
Mamy pierwsze miejsce w Europie w... inflacji
Wreszcie w czymś jesteśmy pierwsi w UE. Za nami Vetujące z nami Węgry. Zajmujemy godne miejsce w Unii Europejskiej. Wstajemy z kolan.... Wzorujemy się na Turcji..
Na razie jest mało prawdopodobne aby ten napływ Euro miał ustać ale już sama grożba może zachwiać kursem PLN.
Dopóki złotówka jest traktowana przez EBC jako młodsza siostra Euro i chroniona a perspektywa wprowadzenia w Polsce Euro jest realna, złotówce nic wielkiego nie grozi nawet jeśli w RPP będzie więcej Łon-ów a prezesowi frankiście Glapińskiemu będą dobrze robiły Pixie i Dixie. Ale gdy EBC wycofa stricte polityczny (!) parasol ochronny zaczną się spekulacyjne zabawy szmatławcem i być może potężny zjazd po równi pochyłej. Oczywiście agencje ratingowe chcąc ratować twarz pod byle pretekstem obniżą Polsce wiarygodność i będzie można dolarów od lichwiarzy pożyczyć tylko drogo lub bardzo drogo.
Nagrany przez TW Czarneckiego szef KNF Marek Chrzanowski po ujawnieniu afery podał się do dymisji, był w areszcie przez 2 miesiące a w styczniu został oskarżony o przekroczenie uprawnień i ... zapadła głucha cisza. Pewnie prokuratura przymierza się do uciszenia sprawy przeciw swojakowi.
Jego żona równocześnie była wiceszefową departamentu w NBP (!) u frankisty Glapińskiego i prowadziła prywatną spółkę męża. To pokazuje czy można mieć zaufanie do NBP i szmatławca.
Karierowicz Pinokio Morawiecki właściwie nie zajmuje się niczym innym jak propagandą.
Najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego potwierdziły hipotezę o załamaniu aktywności gospodarczej w listopadzie. Najmocniej ucierpiała branża gastronomiczno-hotelarska. Ale bardzo słabe odczyty zarejestrowano także w przemyśle, handlu i budownictwie.
W TVPIS demonstranci biją policję w Warszawie a Trump oczywiście wygrał wybory w USA.
czwartek, 19 listopada 2020
Polityka polska i odbudowanie panstwa. Roman Dmowski
Polityka polska i odbudowanie panstwa. Roman Dmowski
"2. Mowa o mistyfikacji, jaką zaaranżował Józef Piłsudski w pierwszych dniach wojny w nadziei
rozpalenia tym sposobem insurekcji antyrosyjskiej na terenie Królestwa. Między 1 a 3 sierpnia 1914 r. uformował liczący ok. 150 ludzi oddział zwany kompanią kadrową, a 5 sierpnia 1914 r. na zwołanym przez siebie posiedzeniu Komisji Skonfederowanych Stronnictw Niepodległościowych w Krakowie odczytał tekst odezwy, zredagowany rzekomo w Warszawie przez utworzony tam w konspiracji „Rząd Narodowy". To fikcyjne gremium poza wezwaniem do powstania antyrosyjskiego wyznaczało Józefa Piłsudskiego „komendantem polskich sił wojskowych". W rzeczywistości odezwę napisał Leon Wasilewski z polecenia Piłsudskiego. KSSN miała spełnić rolę tuby propagandowej nadającej całej mistyfikacji rozgłos i przez to pozory realności. W dniu rozpoczęcia wojny między Austro-Węgrami a Rosją, tj. 6 sierpnia, Piłsudski wyruszył na czele swego oddziału z Krakowa w kierunku Kielc, gdzie szedł na wezwanie i z mandatu fikcyjnego, przez siebie samego wymyślonego rządu. Naturalnie wszelkie ruchy jakichkolwiek zbrojnych grup w strefie frontu musiały mieć akceptację wywiadu austriackiego. Pewna swoboda operacyjna oddziału Piłsudskiego, przedstawiana w legendzie jako owoc domniemanych zwycięstw, wynikała ze skoncentrowania sił rosyjskich w Królestwie wzdłuż osi Wisły.
3 Legion Wschodni miał być jedną z dwoch formacji polskich złożonych z ochotnikow, a tworzonych w ramach armii austriackiej, jakie od połowy sierpnia 1914 r., po niepowodzeniu wypadu Piłsudskiego do Kielc, organizowano w Galicji. Legion ten miał tworzyć się we Lwowie, ale miasto to już 3 września znalazło się w ręku Rosjan. Pod wrażeniem postępów rosyjskich, wiadomości o klęsce niemieckiej nad Marną i po rozeznaniu się polityką narodowo-demokratycznych w sytuacji, 21 września 1914 r. zdecydowano się na zerwanie z NKN-em i likwidację Legionu Wschodniego. Wykorzystano jako pretekst rotę przysięgi. Po odmowie ze strony większości ochotników złożenia jej, władze austriackie rozwiązały Legion 30 września 1914 r. w Mszanie Dolnej.
4 Akapit mówi o działaniach Józefa Piłsudskiego i jego ludzi w pierwszej połowie sierpnia 1914 r. w Kielcach i okolicach. Piłsudski w towarzystwie Kazimierza Sosnkowskiego i Ignacego Boernera odwiedził 12 sierpnia biskupa kieleckiego Augustyna Łosińskiego domagając się od niego poparcia akcji powstańczej. Biskup kategorycznie odmówił. Ludność miasta i okolic także odmawiała jakiegokolwiek udziału w akcji, za co później usiłowano ściągnąć z mieszkańców Kielc kontrybucję pieniężną. Michał Sokolnicki odwiedził w pobliskim Oblęgorku Henryka Sienkiewicza, który także odmówił poparcia dla akcji zbrojnej u boku Niemców, a chcąc uniknąć dalszych molestacji wyjechał z kraju do Szwajcarii.
5 Polityka niemiecka wobec akcji Piłsudskiego, a następnie ruchu legionowego nie została dotychczas źródłowo zbadana. Nie ulega jednak wątpliwości, że poczynania odpowiednich komórek austriackiego wywiadu w tej, jak i w innych sprawach, były ściśle uzgodnione z Niemcami. Wśród dokumentów opublikowanych przez Karla Kautsky’go w 1927 r. znalazła się obszerna opinia szefa Sztabu Generalnego, gen. Helmuta von Moltke, opracowana dla ministra spraw zagranicznych, gdzie pod datą 5 sierpnia 1914 r. stwierdził on: „Insurekcja w Polsce tj. w Królestwie Polskim została przygotowana".
Zeppeliny niemieckie 7 i 8 sierpnia zrzucały nad miastami Królestwa (także nad Warszawą) tysiące ulotek wzywających Polaków do powstania przeciw Rosji. Oddziały niemieckie, które po 20 sierpnia przejściowo okupowały Kielce, tolerowały i wspomagały przybyłe tam ponownie oddziały strzeleckie dowodzone przez Piłsudskiego i jego ludzi."
środa, 18 listopada 2020
Korupcja i koszmarne blokowisko
Korupcja i koszmarne blokowisko
W Polsce mieszkanie się głównie posiada natomiast w Niemczech mieszkanie się głównie wynajmuje. W RFN cywilizowany system wynajmu całkiem dobrze działał. Ceny były umiarkowane a właściciele ( w różnej formie ) mieszkań na wynajem swoje dostawali i nie narzekali.
NRF-RFN swoim eksportem prowadził wojnę gospodarczą ze światem. Czy była to suwerenna decyzja Niemców czy też narzucona przez okupujące ich kraj USA nie wiadomo. Praktyczni Niemcy wiedzieli że przy zbyt wysokich kosztach produkcji, czyli głównie płac, trzeba dotować konkurencyjny eksport ( nawet ten nowoczesny) a choroba z coraz szerszym dotowaniem wszystkiego ( czyli w gruncie rzeczy księżycowe ceny urzędowe ) zakończy się w końcu kryzysem całej gospodarki. Znaczną część płac wydaje się na mieszkanie. W czasie powojennej odbudowy i późniejszych inwestycji dbano o to aby budować dobrze i niedrogo. Masowa produkcja jest z reguły dobrej jakości i niedroga. Dość szybko ruszyła produkcja na potrzeby budownictwa. Państwo i samorządy muszą pilnować ładu przestrzennego. Aby trzymać ceny mieszkań nie wolno dopuścić do spekulacji gruntami.
W PRL deficyt mieszkań był ogromny a mieszkanie w mieście miało wielką wartość ! Doradcy I Sekretarza Gierka wymogli zakup za zachodnie kredyty Fabryk Domów czyli fabryk prefabrykatów do sprawnej przemysłowej budowy domów - bloków. W 1978 pobito budowlany rekord wszechczasów - 286 tysięcy nowych mieszkań i domków. Chcąc po latach oczekiwania otrzymać upragnione spółdzielcze mieszkanie należało na książeczkę mieszkaniową wnieść wcale niemały wkład.
Kryzys zadłużenia zagranicznego prawdopodobnie dałoby się opanować ale do tego pechowo doszła tragiczna Zima Stulecia 1978 / 79 i dywersyjna opozycja wspierana przez CIA i wywiady zachodu. Przy załamaniu gospodarczym Junta Jaruzelska korumpowała grupy społeczne jak tylko sie dało. Skorumpowani przywilejami zostali nauczyciele i górnicy. Karta Nauczyciela to ekspresowo przyjęta po wprowadzeniu stanu wojennego ustawa ze stycznia 1982 roku.
Zaczęło się rozdawanie mieszkań spółdzielczych przekupywanym osobom które nie miały do tego żadnego prawa - Milicja, SB, Wojsko, nomenklatura, partyjniacy, grupy uprzywilejowane. Natomiast czas oczekiwania uprawnionych na mieszkanie cały czas się zwiększał. Do potencjalnych młodych matek i ich mężów zaczęło docierać że nie mają najmniejszej szansy na mieszkanie co po 1985 roku poskutkowało nasilającym się spadkiem urodzin bez końca. Ponieważ spółdzielczość mieszkaniowa została doszczętnie zniszczona korupcją Jaruzelskiego postanowiono w III RP przy totalnej zapaści budownictwa mieszkaniowego że budować będę deweloperzy a posiadacze książeczek mieszkaniowych zostali wydymani ! III RP faktycznie porzuciła planowanie przestrzenne. Skala szkód jakie wyrządził Jaruzel z przybocznym Kiszczakiem jest przeogromna i zasługiwali na to aby ich powiesić.
Grunty w metropoliach świata są bardzo drogie i dlatego stawia sie wysokie budynki a gęstość zaludnienia jest duża. Grand Paris ma gęstość 8 700 osób/km2 (7,1 mln/814 km2) a Moskwa sprzed powiększenia miała gęstość 11 200 osób/km2 (12,2mln/1091km2) zaś Warszawa ma gęstość zaludnienia zaledwie 3500 osób/km2.
W potężnym Seulu, Hong Kongu czy Pekinie gęstość na tle europejskim jest ogromna ale Polska i Warszawa leżą w Europie między Paryżem a Moskwą.
Deweloper Józef Wojciechowski czyli JW Construction stawia dom przy domu (Osiedle Bliska Wola) za nic mając obowiązujące przepisy bowiem rzekomo nie ma w Warszawie ziemi i jest droga...
To chów klatkowy ludzi. Czyli będą ludzie z chowu klatkowego i z wolnego wybiegu... Klatki czyli "mieszkania" u JW już od 18 m2 ! Parking, plac zieleni i zabaw - BRAK ! To za jedyne 10600 zł netto za m2. Przecież słowo "Bliska" w nazwie zobowiązuje !
Ciekawe że szajkę ministra Zero zupełnie nie interesuje to ile na przykład kosztowało wydanie pozwolenia na budowę tego syfu ani ile osób zapadnie na choroby psychiczne i jakie będą tego skutki.
Laboratorium zaawansowanej elektroniki i automatyki 3
Laboratorium zaawansowanej elektroniki i automatyki 3
Sygnałami biologicznymi są sygnały elektrokardiograficzne serca ECG lub EKG o amplitudzie 1-3mV i pasmie 0.05-100Hz , sygnały elektroencefalograficzne mózgu EEG o amplitudzie ca 50uV i pasmie 0.5-40Hz oraz sygnały elektromiograficzne o amplitudzie 1-10mV i pasmie 20-2000Hz.
Typowy sygnał EKG ma amplitudę circa 1 mV. Dla osób krytycznie chorych amplituda jest w przedziale 0.1-3 mV.
Dowolność w dziedzinie EKG ograniczają normy AHA - American Heart Association i IEC - International Electrotechnical Commission, ale nawet znakowanie kolorowe końcówek do elektrod jest według AHA i IEC różne !
Geneza słowa "elektrokardiograf" pochodzi o greckich słów cardio czyli serce i graph czyli pisać. Pierwszy elektrokardiogram sporządził w 1901 roku Willem Einthoven używając bardzo czułego galwanometru strunowego.
Długa jest historia rozwoju diagnostyki serca na podstawie badania EKG i historia rozwoju techniki EKG. Pierwsze cyfrowe urządzenia EKG pojawiły się w USA w 1978 roku.
Srebrne elektrody - przyssawki urządzenia EKG pokryte są trwale warstwa chlorku a do badania pacjenta pokrywa się je żelem z chlorkiem potasu co zapewnia zmniejszenie rezystancji kontaktu elektrody z ciałem pacjenta.
Współcześnie w standardowym badaniu klinicznym 12 odprowadzeniowym używa się 10 elektrod z których 9 dostarcza sygnał a na dziesiątą RL podaje się sygnał „uziemienia” minimalizujący zakłócające napięcie wspólne.
Nomenklatura skrótów: pierwsza litera to Left - Right a druga Arm - Leg.
RA Elektroda Right Arm, prawa ręka
LA Elektroda Left Arm, lewa ręka
RL Elektroda Right Leg, prawa noga , "Uziemienie "
LL Elektroda Left Leg, lewa noga
"V1"- "V6" Elektrody przedsercowe elektrody Wilsona
Standardowe 12 odprowadzeń EKG ( nie mylić z elektrodami ) nazywanych jest :
- Dwubiegunowe kończynowe Einthovena :
I = LA - RA, II = LL - RA , III = LL - LA. Jeden sygnał jest nadmiarowy. Na przykład III=II - I
- Jednobiegunowe kończynowe wzmocnione Goldbergera : Vw= 1/3 ( RA + LA + LL )
aVR = RA - 1/2 ( LA + LL ) = 3/2 ( RA - Vw ) = - 1/2 ( I + II ),
aVL = LA - 1/2 ( RA + LL ) = 3/2 ( LA - Vw ) = I - 1/2 II,
aVF = LL - 1/2 ( RA + LA ) = 3/2 ( LL - Vw ) = II - 1/2 I
aVR + aVL + aVF = 0
- 6 jednobiegunowych odprowadzeń przedsercowych Wilsona V1, V2, V3, V4, V5, V6 gdzie Vi = "Vi" - Vw
Zauważmy że Vi = "Vi" - Vw = ( "Vi" - RA ) + 2/3 aVR. Zależność ta bywa wykorzystywana w ten sposób ze w systemie analogowym mierzy się ( "Vi" - RA ) a programowo dodaje się 2/3 aVR.
W ten sposób we wszystkich wzmacniaczach różnicowych mierzy się różnicę w stosunku do sygnału z elektrody RA. Mankament – konieczność programowej interpolacji sygnałów na ten sam moment aby wyeliminować przesuniecie fazy sumowanych sygnałów.
Napięcie średnie z trzech elektrod kończynowych nazywane jest virtualną "elektroda" centralną Wilsona ( Wilson's central terminal ) Vw = 1/3 ( RA + LA + LL )
Do prawej nogi RL doprowadzany jest wypracowany potencjał minimalizujący napięcie Wilsona lub przy korzystaniu z RA do wypracowania wszystkich napięć różnicowych, minimalizujący sygnał z RA.
W cyfrowym 12 odprowadzeniowym urządzeniu EKG wypracowuje się tylko 8 sygnałów analogowych czyli I,II oraz V1...V6.. Sprawę tą objaśniono dalej.
Z uwagi na nadmiarowość i ortogonalność sygnałów identyczne do systemu 12 wyprowadzeniowego sygnały można uzyskać z 5 elektrodowego sygnału systemu EASI, w którym podano współczynniki kombinacji 5 sygnałów EASI celem uzyskania sygnałów identycznych do systemu 12 odprowadzeniowego.
Na wykresie EKG powinien być według norm pokazany impuls testowy odniesienia o amplitudzie 1 mV: „Each 1 mm (small box on the standard ECG paper) represents 40 milliseconds of time on the x-axis (25mm/sec), and 0.1 millivolts on the y-axis.” Przeważnie amplituda Vpp sygnałów EKG pacjenta jest około 1 mV. Sygnał EKG jest wiec niewielki i w tym jest cały problem. Istotne jest także bezpieczeństwo badanego pacjenta przed porażeniem prądem elektrycznym.
Z prostym przenośnym EKG używa się tylko czterech elektrod pacjenta i rejestruje jeden sygnał.
Linie energetyczne są w cywilizowanym świecie wszechobecne. Dostępne są wykresy pokazujące natężenie pola elektrycznego oraz magnetycznego o częstotliwości 50/60 Hz w funkcji odległości dla linii przesyłowych 110, 220 i 400 KV.
W praktyce, poza sytuacjami gdy w pobliżu przechodzi linia przesyłowa lub blisko dystrybucyjna, zakłócające pole elektryczne o częstotliwości 50Hz pochodzi od przewodów budynkowej sieci 220-380V oraz od "uziemionych" poprzez sieć energetyczną urządzeń w metalowych obudowach.
Sprawa uziemienia wymaga kilku słów objaśnienia.
W każdej naziemnej sieci trójfazowej niskiego napięcia mamy trzy fazy RST-UVW oraz przewód neutralny N ( może tez być zarazem uziemiającym ) jeśli przewidziane są odbiorniki jednofazowe na napięcie fazowe a nie międzyprzewodowe. Silniki trójfazowe zasilane są tylko trzema fazami bez przewodu neutralnego. Przebicie izolacji uzwojeń silnika spowoduje pojawienie się na metalowej obudowie silnika i całym napędzanym urządzeniu napięcia które jest niebezpieczne dla obsługi. Jeśli "uziemimy" obudowę silnika to przebicie izolacji spowoduje zwarcie i zadziałanie bezpiecznika. Co to znaczy „uziemiony” ?
Niech transformator energetyczny 15kV - 0.4KV ma wtórne uzwojenie połączone w gwiazdę o uziemionym punkcie neutralnym N. Niech sieć niskiego napięcia będzie czteroprzewodowa. Przewód neutralny służy zarazem do uziemienia. To rozwiązanie ma rożne wady:
- Fazowe niezbilansowane obciążenia jednofazowe powodują przepływy prądu przez przewód neutralny i na przewodzie neutralnym - zerowym jest pewne napięcie w stosunku do Ziemi
- Prady harmoniczne jednofazowych odbiorników nieliniowych ( w szczególności z prostownikami ) płynąc przewodem neutralnym dają na nim spadek napięcia i są na nim napięcie harmoniczne w stosunku do ziemi
- Przerwa w przewodzie neutralnym - uziemiającym jest ekstremalnie niebezpieczna ponieważ na uziemionych urządzeniach pojawia się napięcie. Toteż przewód neutralny - uziemiający jest dopuszczany tylko o odpowiednio dużym przekroju i z gwarancja odpowiedniej jakości połączeń.
Znacznie lepsza z punktu bezpieczeństwa i zakłóceń jest instalacja pięcioprzewodowa - trzy przewody fazowe, przewód neutralny N oraz osobny przewód uziemiający PE. Na przewodzie uziemiającym w kablu powstaje tylko małe napięcie indukowane prądami przewodów fazowych i neutralnego oraz wynikające z przepływu prądów upływu izolacji zasilanych urządzeń a w tym urządzeń z zasilaczami impulsowymi SMPS.
W domach budowanych z oszczędnościową instalacja aluminiową przewody dystrybucyjne są czterożyłowe a w mieszkaniach przewody są dwużyłowe. Kołek uziemiający w gniazdku dołączony jest do przewodu neutralnego. Można wbić metalowy pręt w ziemie i zmierzyć napięcie na kołku uziemiającym gniazdka sieciowego takiej instalacji. Może to być 1-4 Vac. Tak więc uziemiona metalowa obudowa lodówki jest "anteną" dla kilkuwoltowego napięcia sieciowego 50Hz w sytuacji gdy stalowe zbrojenie konstrukcji budynku jest faktycznie uziemione.
Ciało ludzkie ma określoną oporność. W polu elektrycznym o częstotliwości sieciowej 50Hz występuje na nim spadek napięcia. Jeśli do ciała podamy potencjał Ziemi lub potencjał z przewodu uziemiającego instalacji sieciowej to spadek napięcia z reguły na nim wzrasta !
Wynika z tego prosty wniosek. Podsystem zbierający sygnały EKG musi mieć jak najmniejsza pojemność do sieci zasilającej, włącznie z przewodem neutralnym. W zasilanym z sieci urządzeniu EKG są dla zasilenia systemu wejściowego stosowane jako izolacja dwa kaskadowo połączone transformatory.
Pojemność międzyuzwojeniowa transformatorka zasilającego system wejściowy powinna być jak najmniejsza. Wskazane są uzwojenia krążkowe a także ekranowanie uzwojeń. Kaskada transformatorów jest też niezbędna dla bezpieczeństwa pacjenta.
Na rysunku pokazano pacjenta przyłączonego do urządzenia EKG. Jego pojemność do Ziemi wynosi 100-300 pF zaś pojemność do linii 220Vac ( lub o innym napięciu) w sieci budynkowej 1-3 pF. Przez ciało pacjenta płynie prąd sieciowy ca 0.15-0.5 uApp wywołując na nim niewielki zakłócający spadek napięcia sieciowego proporcjonalny do oporności ciała, która nie jest duża. Pojemności do elektrod o różnych impedancjach do ciała i odsłoniętych części przewodów do nich generują napięcie różnicowe nałożone na sygnał użyteczny. O wielkości zakłócającego sygnału wspólnego ( jest on tłumiony o CMRR wejściowych wzmacniaczy instrumentalnych ) decyduje impedancja połączenia pacjenta z GND urządzenia EKG. Wzmacniacz aktywnie likwidujący sygnał wspólny może tą impedancje mocno zmniejszyć. Izolowane GND strony wejściowej urządzenia EKG tylko rzadko może być połączony z uziemieniem PE sieci.
Jaka jest wymagana częstotliwość próbkowania sygnału EKG ? Widmo częstotliwościowe sygnału EKG szybko spada powyżej 50 Hz. W sygnałach są niestety obecne zakłócenia sieciowe.
Z powodu zjawiska aliasingu sygnał przed próbkowaniem i przetwornikiem A/D powinien być odfiltrowany dolnoprzepustowo. Selektywność - ostrość tej filtracji zależy od widma sygnału i częstotliwości próbkowania. W urządzeniach EKG stosuje się łagodną ( nie zniekształcającą sygnału ) filtracje analogowa filtrem 2-3 rzędu.
Koncern HP jest jednym ze światowych liderów elektroniki medycznej. W przenośnym, synchronizowanym czyli AUTOMATYCZNYM defibrylatorze z wbudowanym jednokanałowym EKG typu 78668A firmy Hewlett Packard zastosowano interwal próbkowania sygnału A/D 4.1 ms ( ca 1/4 okresu napięcia sieciowego 60 Hz ) i tylko 8 bitowy przetwornik A/D. Przed przetwornikiem A/D zastosowano wzmacniacz o przełączanym multiplexerem wzmocnieniu. O wzmocnieniu decyduje program maszyny realizując prosty algorytm Automatic Gain Control.
W defibrylatorze HP stosowana jest procedura synchronizowanej kardiowersji. Do detekcji faz QRS zastosowano programowy filtr środkowoprzepustowy o pasmie 7-35 Hz
Y(t) = (3/4) Y(t-1) + [X(t) - X(t-4)]
Aby obciąć składową stałą z polaryzacji elektrod i ruchów pacjenta stosowany jest filtr górnoprzepustowy o częstotliwości 1.2 Hz, a wiec dość wysokiej. Z interwalem 4.1ms miałby on postać
Y(t) = (31/32)Y(t-1) + [X(t) - X(t-1)]
Z interwalem 8.2 ms (dwie surowe próbki są zsumowane dając nową próbkę ) ma on postać
Y(t) = (15/16)Y(t-1) + [X(t) - X(t-1)]
Filtr ten zastosowano ponieważ ma on znacznie lepsze własności numeryczne niż poprzedni filtr.
Ponieważ użyty w urządzeniu 8 bitowy mikroprocesor nie ma instrukcji mnożenia to wybrana postać numeryczna daje się łatwo implementować bez mnożenia. Realizacja algorytmów z sygnałami na mało wydajnych procesorach jest bardzo trudna i HP należy się podziw. Rzecz jasna realizacja na wydajnych procesorach 16 i 32 bitowych jest łatwiejsza i można też łatwo rozszerzyć funkcjonalność.
Na rysunku powyżej ( HP Journal Feb 1982 ) pokazano schemat blokowy sprzętowo - programowy realizacji funkcji detekcji faz QRS i automatycznej regulacji wzmocnienia. Nie pokazano tam wejściowego wzmacniacza różnicowego z analogowymi filtrem górnoprzepustowym 0.5Hz.
Z uwagi na potężne zakłócenia emitowane impulsem defibrylacji, którego widmo sięga 100MHz i potencjalną możliwość utraty przez procesor - program ścieżki logicznej programu ( raczej się to nie zdarza ) zastosowano Watchdog o okresie pilnowania 25ms.
Uwaga-Defibrylator z impulsem o energii do 400 J jest śmiertelnie niebezpieczny toteż wymagana jest dla bezpieczeństwa małą nadzorowana oporność między przyłożonymi do ciała ratowanego elektrodami. Przestępczy „strzał” elektrodami przyłożonymi do uszu powoduje natychmiastową utratę przytomności.
Do testów fizycznych systemu EKG oczywiście nie stosuje się pacjenta ale prosty generatorek na inwerterach CMOS ( lub licznikach, dekoderach...) zasilany z bateryjki. W najprostszym wypadku wystarczy asymetryczny sygnał prostokątny przepuścić przez odpowiedni filtr.
Prosty jednokanałowy EKG ( także nowoczesny defibrylator lub przyłożkowy Vital Sign Monitor pacjenta, który oprócz EKG pokazuje przebieg oddychania mierząc oporność między elektrodami EKG prądem o częstotliwości ca 60KHz, pulsoksymetr na palcu mierzący utlenienie krwi i mierzy bezinwazyjnie ciśnienie krwi pacjenta rękawkiem na ręce ) czyli I Eindhovena do celów diagnostycznych w krajach cywilizowanych nie jest już stosowany. Regułą w urządzeniu jednokanałowym jest zastosowanie wzmacniacza instrumentalnego ( dalej IA ) na trzech wzmacniaczach operacyjnych lub scalonego bowiem łatwo można uzyskać sygnał wspólny, który po wzmocnieniu podany jest do elektrody RL mocno go zmniejszając w pętli sprzężenia zwrotnego. W literaturze jest dużo przykładów takich wzmacniaczy i ich analiza nie wnosi żadnej wartości dodanej i dlatego ją pomijamy.
Natomiast literatura skrzętnie omija potrzebne rozwiązanie dla systemu 12 odprowadzeniowego ( także systemu EASI ) i trzeba sięgnąć do konkretnych rozwiązań.
Ze względu na szumy rodzaju 1/F i prąd polaryzacji wejścia optymalne w tym zastosowaniu są wzmacniacze operacyjne i instrumentalne BiFet i bipolarne SuperBeta. Wzmacniacze CMOS i BiMOS mają zdecydowanie za duże szumy 1/F ale oczywiście sprytne autozerowanie ( wymagana już skala scalenia najmniej LSI ) pozwala ominąć ten problem.
W odniesieniu do szumów 1/F producenci czasem podają wejściowe napięcie międzyszczytowe szumów wzmacniaczy dla zakresu 0.1-10 Hz ale zakres sygnału EKG jest szerszy. Niemniej podawany parametr jest użyteczny.
W EKG ( schemat części wejściowej poniżej ) zastosowano wydajny procesor 16 bitowy i znaczną pamięć programu oraz danych umożliwiające już implementacje algorytmu AUTOMATYCZNEGO rozpoznawania i klasyfikacji anomalii zebranego EKG. Uwaga – W Polsce bazę dla działań lekarzy stanowi wyłącznie opis EKG wykonany przez specjalistę kardiologa. Może być on identyczny do wyniku pracy algorytmu lub inny. Funkcje rozpoznawania można z reguły zablokować tak że bez autoryzacji nie można ich odblokować jako że przepisy ( działania lobby lekarskiego ?) w niektórych krajach zabraniają automatycznej klasyfikacji EKG !
Ideową bazę wstępną do rozważań dla pokazanego poniżej systemu wejściowego stanowi wzmacniacz instrumentalny na dwóch wzmacniaczach operacyjnych ale ma on dla wejścia odwracającego sygnału „-” trzy wejścia ( Vw= 1/3 ( RA + LA + LL ) ) zsumowane rezystorami z wagą 1/3. Zauważmy że ilość rezystorów sumujących ( zamiast trzech jeden rezystor na wyjście ) we wzmacniaczach instrumentalnych EKG można zmniejszyć buforując wzmacniaczem operacyjnym w konfiguracji wtórnika odniesienie Wilsona ale powiększa to szumy !
Sygnały od pacjenta ( i sygnał „uziemiający” do RL zmniejszający zakłóceniowy sygnał wspólny ) są podane przez filtr RC eliminujący zakłócenia radiowe. Sygnały na schemacie są nazwane skrótowo co wprowadza w błąd ! Dano ochronne diody wraz ze spolaryzowaną diodą Zenera mocy wyznaczającą progi ochrony jako że wzmacniacze JFet mimo iż mają wewnętrzne zabezpieczenia to jest ono zbyt delikatne na incydenty.
Z dwubiegunowych kończynowych wyprowadzeń Einthovena I = LA - RA, II = LL - RA , III = LL – LA sygnał III nie jest analogowo wytworzony i jest na podstawie próbek z A/D wytworzony programowo jako III=II – I. Sygnały I i I są „sąsiednio” próbkowane dla jak najmniejszej różnicy czasu ale i tak muszą być interpolowane dla tego samego momentu dla likwidacji różnicy faz odejmowanych sygnałów.
Sygnał wspólny jest wzmocniony regulatorem pętli sprzężenia zwrotnego na wzmacniaczu U1D i podany do prawej nogi pacjenta RL dla jego minimalizacji.
Ponieważ szkodliwe napięcie polaryzacji DC elektrod EKG może być duże wzmocnienie wejściowych wzmacniaczy instrumentalnych jest względnie małe. Zestawami diod DR3 i DR4 wybrane są z wyjść wzmacniaczy instrumentalnych sygnał najmniejszy i największy i podano do komparatora okienkowego na UA6A i UA6B. Gdy któraś elektroda nie jest dołączona i zbiera tylko zakłócenia i pływa polaryzowana też małym prądem wzmacniacza ( są one znacznie poza granicami przetwarzania A/D ) procesor jest o tym informowany i podaje pielęgniarce / lekarzowi stosowny komunikat do działania. Bez poprawnego dołączenia pacjenta EKG nie zostanie wykonane.
Dalej wszystkie 8 sygnałów przechodzą przez filtry górnoprzepustowy ca 0.05 Hz ( kondensatory 1 uF plus rezystory 3.3 MOhm ). Na podstawie programowej analizy sygnałów DSP stan filtrów jest jednocześnie zerowany ( to znaczy stała czasowa filtrów jest zmniejszana 3.3 Mohm / 10 K czyli 330 razy oczywiście najlepiej poza okresem QRS ) 8 kluczami CMOS. Funkcja ta pozwala szybko zlikwidować efekt dużego napięcie polaryzacji elektrod i pływania sygnału na nieumieszczonych na ciele elektrodach po ich umieszczeniu na ciele pacjenta.
Sygnały są dalej wzmocnione i odfiltrowane dolnoprzepustowo i podane do 12 bitowego, dokładnego przetwornika A/D z wejściowym multiplexerem. Każdy sygnał jest próbkowany 500 razy na sekundę. Środkowozaporowy filtr DSP przeciwzakłóceniowy 50Hz jest zrealizowany programowo. Ponieważ odrobinę zniekształca on sygnał można go klawiszem wyłączyć.
Im mniejsze jest napięcie zasilające „analog front end” tym lepiej z punktu widzenia bezpieczeństwa pacjenta. Nawet w sytuacji awaryjnej pacjent musi być całkowicie bezpieczny. Dawnej układy analogowe zasilano napięciami +-15V czyli w sumie 30V a nawet większymi. Jest to już przeszłość.
Dobre zrozumienie zjawisk w obwodach delikatnych sygnałów jest kluczem do udanej i niedrogiej ( iloraz jakość do ceny ) konstrukcji wielu urządzeń. Układy używane w masowej produkcji są w reguły „tanie”.
Obecnie nawet w III Świecie VSM pilnuje stanu pacjenta i gdy tylko jedno z czterech jego urządzeń wskazuje ze pacjent się destabilizuje wzywa alarmem dyżurną pielęgniarkę i lekarza. Jest czas aby podjąć stosowne działanie. Z drugiej strony jednak każdy w końcu musi umrzeć.
W świecie udział nakładów na ochronę zdrowia rośnie od dekad i urządzenia diagnostyczne mają w kosztach swój udział.
Jakość pracy urządzeń prezentujących EKG potrafi się sporo różnić.
Oczywiście urządzenia medyczne włączone są w sieć a rezultaty diagnostyki (standaryzacja formatów ) umieszczane na serwerze. Dane o osobie może czasowo zastąpić odcisk palca zwłaszcza w sytuacji gdy czas jest cenny a z osobą nie ma kontaktu lub nie ma ona dokumentów.
Sprawdzenie [DSP].
1.Symulacyjny program ( celowo wprowadzono w nim błąd ) na PC ma robić to samo co program automatycznego defibrylatora koncernu HP w części EKG dającego synchronizujący sygnał „R Wave”. Popraw go aby działał jak należy.
2.Prosty, skomentowany demonstracyjny program EKG ( próbki sygnału z pliku lub z przetwornika A/D 500 razy na sekundę ) na komputerze PC ma dwa przeciwzakłóceniowe filtry środkowozaporowe IIR i FIR ( oczywiście użyty jest tylko jeden ) eliminujący zakłócenia sieciowe 50 Hz. Zaletą filtru FIR jest stałe opóźnienie grupowe i małe zniekształcenia kształtu sygnału.
Podane zakłócenie 50 Hz jest filtrem IIR ładnie odfiltrowane a odpowiedź na skok ( 0.8 , skala rozciągnięta ) całkiem ładna. Niewiele zniekształca on sygnał EKG. Ale oba filtry IIR i FIR zrealizowano na PC w zmiennym przecinku a docelowy procesor EKG nie ma zmiennego przecinka. Przerób na PC filtry na arytmetykę stałoprzecinkową. Próbki sygnału EKG są 12 bitowe.
Ćwiczenie
1.Co składa się ( analiza spektralna „FFT” sygnału z wejścia karty dźwiękowej PC ) na sygnał na przewodzie N w stosunku do PE w sieci zasilającej ?
2.Co składa się ( analiza FFT z karty dźwiękowej i oscyloskop z uwagi na wąskie <20 KHz pasmo karty ) na sygnał GND ( przewód do pręta wbitego w podlaną ziemie lub metalowe ogrodzenie lub zbrojenie ściany budynki ) w stosunku do PE w sieci zasilającej ? Uwaga na składową stałą DC od tramwajów i trakcji kolejowej.
3.W jakim zakresie przy przemieszczaniu się w pomieszczeniu zmienia się napięcie zmienne AC mierzone miernikiem z bateryjką na osobie trzymającej miernik gdy druga końcówka miernika dołączona jest do GND / PE ? Co jest przyczyną zmian ?
Co składa się ( analiza FFT ) na ten sygnał przekazany zasilanym z baterii optoizolatorem ?
Jaki płynie do GND prąd zakłóceń ( miernik z bateryjką ) z ciała człowieka ?
Jaka wynika z tego pojemność ciała człowieka do GND ?
4.Jaka jest mierzona miernikiem z bateryjką oporność między elektrodami EKG z żelem lub bez umieszczonymi na ciele człowieka ?
5.W jakim stopniu zasilanie sieciowe w stosunku do zasilania z akumulatora pogarsza jakość sygnału EKG ( podanego z symulatora ). Co ma na to wpływ ?
6.Jaka jest orientacyjnie wartość współczynnika tłumienia zakłócającego sygnału wspólnego CMRR. Sygnał EKG podany jest z symulatora a sygnał wspólny z generatora.
Jaka jest orientacyjnie dobroć ( załączonego !) filtru środkowozaporowego 50 Hz w EKG ?
Załącznik.
Service Manual do EKG x 3 oraz Vital Sign Monitor x 4.
wtorek, 17 listopada 2020
Optymalna wielkosc populacji
Optymalna wielkosc populacji
https://www.glosgminny.pl/40-wypowiedzi-dotyczacych-kontroli-populacji/
" Charles Darwin (jego myślenie leży u podstaw wielu naszych dzisiejszych teorii naukowych): „W pewnym przyszłym okresie, niezbyt odległym, jak na wieki, cywilizowane rasy ludzkie prawie na pewno eksterminują i zastąpią na całym świecie dzikie rasy. Jednocześnie małpy antropomorficzne, jak zauważył profesor Schaaffhausen, bez wątpienia zostaną wymordowane. Przerwa zostanie wówczas poszerzona, ponieważ będzie interweniować między człowiekiem w bardziej cywilizowanym stanie, jak możemy się spodziewać, niż rasy białej i małpą jak pawian, zamiast jak obecnie między Murzynem lub Australijczykiem a gorylem. ”
Bill Gates : „Problem polega na tym, że populacja rośnie najszybciej, gdy ludzie są mniej w stanie sobie z tym poradzić. Tak więc w najbiedniejszych miejscach do 2050 r. Potroi się populacja. (…) Musimy się upewnić, że teraz wykorzystamy narzędzia, aby nie było za późno.”
Bernie Sanders : „W biednych krajach na całym świecie, gdzie kobiety niekoniecznie chcą mieć dużą liczbę dzieci i gdzie mogą mieć możliwość kontroli urodzeń jest to tym co bardzo, bardzo, bardzo zdecydowanie wspieramy ”.
Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson : „Głównym wyzwaniem, przed którym stoi nasz gatunek, jest rozmnażanie samego naszego gatunku… Nadszedł czas, abyśmy dorośli rozmawiali o optymalnej ilości ludzi w tym kraju i na tej planecie… dowody wskazują, że możemy przyczynić się do ograniczenia wzrostu liczby ludności i ubóstwa na świecie poprzez promowanie umiejętności czytania i pisania oraz emancypacji kobiet i dostępu do kontroli urodzeń ”.
Prezenter telewizyjny w Wielkiej Brytanii Sir David Attenborough : „Nie można już pozwolić, by ludzka populacja rosła w ten sam stary niekontrolowany sposób. Jeśli nie zajmiemy się liczebnością naszej populacji, natura zrobi to za nas. ”
Paul Ehrlich, były doradca naukowy prezydenta George’a W. Busha i autor „The Population Bomb”: „Rozwiązanie problemu ludnościowego nie rozwiąże problemów rasizmu… seksizmu… religijnej nietolerancji… wojny… nierówności ekonomicznych. Ale jeśli nie rozwiążesz problemu z populacją, nie rozwiążesz żadnego z tych problemów. Niezależnie od tego, jaki problem Cię interesuje, nie rozwiążesz go, dopóki nie rozwiążesz również problemu dotyczącego populacji. ”
Dave Foreman, współzałożyciel Earth First: „My, ludzie, staliśmy się chorobą, ospą ludzką”.
Założyciel CNN Ted Turner: „Idealna byłaby całkowita populacja 250–300 milionów ludzi, co stanowi spadek o 95% w porównaniu z obecnym poziomem”.
Wicepremier Japonii Taro Aso: o pacjentach medycznych z poważnymi chorobami: „Nie możesz spać dobrze, jeśli myślisz, że to wszystko jest opłacane przez rząd. To nie zostanie rozwiązane, chyba że pozwolisz im się pospieszyć i umrzeć. ”
David Rockefeller: „Negatywny wpływ wzrostu populacji na wszystkie nasze ekosystemy planetarne staje się przerażająco widoczny”.
Richard Branson: „Prawda jest taka: Ziemia nie może zapewnić wystarczającej ilości jedzenia i świeżej wody dla 10 miliardów ludzi, nie wspominając o domach, nie wspominając o drogach, szpitalach i szkołach”.
Działacz na rzecz środowiska Roger Martin: „Na skończonej planecie optymalna populacja zapewniająca wszystkim najlepszą jakość życia jest wyraźnie znacznie mniejsza niż maksymalna, co pozwala przetrwać nagie życie. Im więcej Nas, tym mniej dla każdego; mniej ludzi oznacza lepsze życie. ”
Osobowość HBO Bill Maher: „Jestem za wyborem, popieram samobójstwo wspomagane, popieram regularne samobójstwo, jestem za tym, co porusza autostradą – po to jestem. „Autostrada” jest zbyt zatłoczona, planeta jest zbyt zatłoczona i musimy promować śmierć. ”
Al Gore: „Jedną z rzeczy, które moglibyśmy z tym zrobić, jest zmiana technologii, zmniejszenie emisji tego zanieczyszczenia, ustabilizowanie populacji, a jednym z głównych sposobów osiągnięcia tego celu jest wzmocnienie pozycji dziewcząt i edukowanie ich oraz kobiety. Musisz mieć wszechobecną możliwość zarządzania płodnością, aby kobiety mogły wybrać, ile dzieci ma mieć, odstępy między dziećmi… Musisz kształcić dziewczęta i wzmacniać pozycję kobiet. I to jest najpotężniejszy czynnik dźwigni, a kiedy tak się dzieje, populacja zaczyna się stabilizować, a społeczeństwa zaczynają dokonywać lepszych wyborów i bardziej zrównoważonych wyborów ”.
Profesor MIT Penny Chisholm: „Prawdziwą sztuczką jest, jeśli chodzi o próbę wyrównywania się w miejscu niższym niż 9 miliardów, jest sprawienie, aby liczba urodzeń w krajach rozwijających się spadła tak szybko, jak to możliwe. A to określi poziom, na którym ludzie wyrówna się na ziemi. ”
Profesor Philip Cafaro z Uniwersytetu Stanowego w Kolorado w artykule zatytułowanym „Etyka klimatu i polityka ludności”: „Zakończenie wzrostu populacji ludzkiej jest prawie na pewno koniecznym (ale niewystarczającym) warunkiem zapobiegania katastrofalnym zmianom klimatu na świecie. Rzeczywiście, w tym celu może być konieczne znaczne zmniejszenie obecnej liczby ludzi. „
Profesor biologii na University of Texas w Austin Eric R. Pianka: „Mam dwoje wnuków i chcę, aby odziedziczyli stabilną Ziemię. Ale boję się o nich. Ludzie przeludnili Ziemię, a tym samym stworzyli idealne odżywcze podłoże, na którym bakterie i wirusy (mikroby) będą rosły i prosperowały. Zachowujemy się jak bakterie rosnące na płytce agarowej,kwitnie, dopóki nie zostaną osiągnięte naturalne granice lub dopóki inny mikrob nie skolonizuje się i nie przejmie władzy, wykorzystując je jako swój zasób. Oprócz naszej bardzo wysokiej gęstości zaludnienia, jesteśmy społeczni i mobilni, dokładnie w warunkach sprzyjających wzrostowi i rozprzestrzenianiu się patogennych (chorobotwórczych) drobnoustrojów. Uważam, że to tylko kwestia czasu, zanim drobnoustroje ponownie przejdą kontrolę nad naszą populacją, ponieważ sami nie chcemy tego kontrolować. Pomysł ten jest propagowany przez ekologów przez co najmniej cztery dekady i nie jest niczym nowym. Ludzie po prostu nie chcą tego słyszeć. ”
Kofi Annan, Sekretarz Generalny ONZ z lat 1997-2006 : „Idea, że wzrost liczby ludności gwarantuje lepsze życie – finansowo lub w inny sposób – jest mitem i tylko ci, którzy sprzedają pieluszki, wózki dziecięce i tym podobne, mają prawo w niego wierzyć”.
Thoraya Ahmed Obaid, podsekretarz generalny ONZ w latach 2000–2010 : „Nie możemy stawić czoła ogromnym wyzwaniom związanym z ubóstwem, głodem, chorobami i zniszczeniem środowiska, chyba że zajmiemy się kwestiami ludności i zdrowia reprodukcyjnego”.
Aktorka Cameron Diaz: „Myślę, że kobiety boją się mówić, że nie chcą dzieci, ponieważ zostaną odrzucone. Ale myślę, że to też się teraz zmienia. Mam więcej dziewczyn, które nie mają dzieci, niż te, które je mają. I szczerze? Nie potrzebujemy więcej dzieci. Mamy wielu ludzi na tej planecie. ”
Strateg demokrata Steven Rattner: „Potrzebujemy paneli śmierci. No cóż, może nie panele śmierci, ale chyba, że nie zaczniemy bardziej ostrożnie alokować zasoby opieki zdrowotnej – racjonowanie, według jego właściwej nazwy – eksplodujący koszt Medicare zaleją budżet federalny.
Margaret Sanger, założycielka planowanego rodzicielstwa : „Wszystkie nasze problemy są wynikiem przeciążenia klasy robotniczej”
Jane Goodall: „Wzrost liczby ludności leży u podstaw niemal każdego problemu, jaki zadaliśmy planecie. Gdyby było nas tylko kilku, wtedy paskudne rzeczy, które robimy, nie miałyby tak naprawdę znaczenia, a Matka Natura zajęłaby się tym – ale jest nas tak wielu ”.
Sędzia Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych Ruth Bader Ginsburg: „Szczerze mówiąc myślałem, że w momencie podjęcia decyzji w sprawie Roe istniały obawy o wzrost liczby ludności, a zwłaszcza wzrost populacji, których nie chcemy mieć zbyt wielu”.
Margaret Sanger, założycielka planowanego rodzicielstwa : „Najbardziej miłosierną rzeczą, jaką wielka rodzina robi jednemu ze swoich małych dzieci, jest zabicie go”.
Felietonistka „Mary Elizabeth Williams” w artykule zatytułowanym „Co z tego, że aborcja kończy życie?”: „Całe życie nie jest równe. To trudna rzecz dla liberałów takich jak ja… Jednak płód może być życiem ludzkim bez takich samych praw jak kobieta, w której ciele przebywa ”.
Paul Ehrlich: „Zasadniczo istnieją zatem tylko dwa rodzaje rozwiązań problemu populacji. Jednym z nich jest „rozwiązanie wskaźnika urodzeń”, w którym znajdujemy sposoby na obniżenie wskaźnika urodzeń. Drugim jest „rozwiązanie problemu śmiertelności”, w którym można znaleźć sposób na zwiększenie wskaźnika śmiertelności – wojna, głód, zaraza. ”
Alberto Giubilini z Monash University w Melbourne w Australii i Francesca Minerva z University of Melbourne w artykule opublikowanym w Journal of Medical Ethics: „Po urodzeniu zachodzą okoliczności, które uzasadniałyby aborcję, co nazywamy aborcja po urodzeniu powinna być dopuszczalna. […] Proponujemy nazwać tę praktykę „aborcją po urodzeniu”, a nie „dzieciobójstwem”, aby podkreślić, że status moralny zabitej osoby jest porównywalny ze stanem płodu… a nie dziecka. Dlatego twierdzimy, że zabicie noworodka może być etycznie dopuszczalne we wszystkich okolicznościach, w których nastąpiłaby aborcja. Takie okoliczności obejmują przypadki, w których noworodek może mieć (przynajmniej) akceptowalne życie, ale dobrobyt rodziny jest zagrożony. ”
Nina Fedoroff, kluczowa doradczyni Hillary Clinton: „Musimy nadal obniżać tempo wzrostu światowej populacji; planeta nie jest w stanie utrzymać więcej osób. ”
John Holdren, główny doradca naukowy Baracka Obamy : „Program sterylizacji kobiet po drugim lub trzecim dziecku, pomimo stosunkowo większych trudności operacji niż wazektomia, może być łatwiejszy do wdrożenia niż próba sterylizacji mężczyzn”.
Kolejny cytat z Johna Holdrena: „Jeśli środki kontroli populacji nie zostaną podjęte natychmiast i skutecznie, cała technologia, którą może wprowadzić człowiek, nie odeprze nadchodzącej nędzy”.
David Brower, pierwszy dyrektor wykonawczy Sierra Club: „Urodzenie dziecka [powinno być] karalnym przestępstwem przeciwko społeczeństwu, chyba że rodzice posiadają licencję rządową… Wszyscy potencjalni rodzice [powinni] być zobowiązani do stosowania środków antykoncepcyjnych, rząd wydawałby antidotum dla obywateli wybranych do rodzenia dzieci. ”
Maurice Strong: „Albo zmniejszymy populację na świecie dobrowolnie, albo natura zrobi to za nas, ale brutalnie”.
Thomas Ferguson , były urzędnik w biurze ds. Ludności w Departamencie Stanu USA: „Za naszą pracą kryje się jeden motyw – musimy zmniejszyć liczbę ludności. Albo rządy zrobią to po swojemu, stosując ładne czyste metody, albo dostaną bałagan, jaki mamy w Salwadorze, w Iranie lub w Bejrucie. Ludność jest problemem politycznym. Gdy populacja wymknie się spod kontroli, wymaga autorytarnego rządu, a nawet faszyzmu, aby ją zmniejszyć… ”
Michaił Gorbaczow: „Musimy wyraźniej mówić o seksualności, antykoncepcji, aborcji, o wartościach kontrolujących populację, ponieważ kryzys ekologiczny, krótko mówiąc, jest kryzysem populacyjnym. Zmniejsz populację o 90%, aby wyrządzić wiele mniej szkód ekologicznych. ”
Jacques Costeau: „Aby ustabilizować populację na świecie, musimy wyeliminować 350 000 osób dziennie. To okropna rzecz do powiedzenia, ale równie źle jest nie mówić o tym ”.
Fiński ekolog środowiska Pentti Linkola: „Gdyby istniał przycisk, który mógłbym nacisnąć, poświęciłbym się bez wahania, gdyby oznaczało to śmierć milionów ludzi”
Autor Dan Brown : „Przeludnienie jest tak głębokim problemem, że wszyscy musimy zapytać, co należy z tym zrobić”.
Książę Phillip , mąż królowej Elżbiety II i współzałożyciel World Wildlife Fund: „W przypadku reinkarnacji chciałbym przywrócić śmiertelny wirus, aby przyczynić się do rozwiązania problemu przeludnienia”.
Ashley Judd: „Rozmnażanie jest nie do przyjęcia, i liczba dzieci głodujących w krajach zubożałych”."
poniedziałek, 16 listopada 2020
Zdrady. Czy chlopom na Zachodzie było gorzej niz w Polsce?
Zdrady. Czy chlopom na Zachodzie było gorzej niz w Polsce?
W sondażu IBRiS dla "Rzeczpospolitej" zapytano respondentów ogólnie o ich stosunek do Kościoła. Jako pozytywny określa go 35 proc. badanych (w tym tylko 16 proc. mówi, że jest on "zdecydowanie pozytywny"), 31 proc. – jako neutralny, a 32 proc. mówi, że jest on negatywny.
W bieżącym roku akademickim 2020/2021 formację ku kapłaństwu rozpoczęło w Polsce 438 nowych kandydatów. To o 60 osób mniej niż w ubiegłym roku. Tendencja spadkowa trwa od 15 lat.
"Czy chłopom na Zachodzie było gorzej niż w Polsce?
Nie było różnicy w wyglądzie pomiędzy panami a poddanymi. Tę różnicę trzeba więc było stworzyć, wynaleźć, ustanowić jako niedający się zakwestionować kulturowy fenomen, jako zjawisko tak oczywiste, że niepodlegające nawet debacie. Bez wyraźnej dychotomii „my” – „oni” system pracy niewolnej nie mógłby funkcjonować. Fragment książki Adama Leszczyńskiego „Ludowa historia Polski”.
Nad społeczeństwem Rzeczypospolitej szlacheckiej należy zatrzymać się na dłużej. Dziedzictwo systemu społecznego, który zbudowała, trwa w różnych postaciach w Polsce do dzisiaj – chociaż upłynęło już dobrze ponad 200 lat od jej upadku. Formalny demontaż systemu pracy przymusowej, na którym się opierała, zajął stulecie. Został on rozmontowany krok po kroku, kawałek po kawałku, w dużym stopniu rękami państw zaborczych, przy wytrwałym i konsekwentnym oporze dużej części polskiego ziemiaństwa, które wykorzystywało każdą możliwość – legalną i nielegalną – aby do tego nie dopuścić.
Jeszcze w pierwszej połowie XX wieku dziedzictwo poddaństwa odgrywało kluczową rolę w polskiej polityce i życiu społecznym. Reformę rolną obiecywano chłopom w momencie zagrożenia istnienia państwa polskiego w 1920 roku oraz w czasie niemieckiej okupacji – traktując ją jako polityczną kartę przetargową, która miała skłonić chłopstwo do poparcia stronnictw składających te obietnice.
Lękiem przed przywróceniem pańszczyzny próbowano wpływać na chłopów polskich jeszcze w okresie międzywojennym. Same relacje społeczne na wsi utrzymały zresztą jeszcze w dwudziestoleciu – mimo formalnego zniesienia powinności – półfeudalny charakter.
Dziedzictwo poddaństwa może być także żywe w społeczeństwie polskim do dziś, na wiele bardziej subtelnych sposobów, zatopione i spetryfikowane w jego hierarchiach władzy i prestiżu, w uprzywilejowanej pozycji inteligencji i jej relacji z ludem. „Totem inteligencki”, jak nazwało to u progu XXI wieku dwóch socjologów, Rafał Smoczyński i Tomasz Zarycki, często bardzo przypomina herb szlachecki.
Na Zachodzie gorzej
W jakim stopniu realia życia ludu w Rzeczypospolitej XVI–XVIII stulecia odbiegały od warunków życia na Zachodzie i w krajach sąsiednich? Poddaństwo istniało przecież nie tylko w całej Europie Środkowej i w Rosji, ale także w dużej części Niemiec. Nie tylko w Rzeczypospolitej cały system społeczny nastawiony był na wyciśnięcie (ekonomiści używają tutaj niekiedy niezbyt eleganckiego słowa „ekstrakcja”) z poddanych jak największej nadwyżki.
Odpowiedzi na to pytanie próbowano udzielać wielokrotnie. Zawsze też miały one także charakter politycznej deklaracji. Sama próba ich streszczenia wymagałaby grubej książki: ograniczmy się zatem do zarysowania argumentów.
Pierwszy z nich – pojawiający się najczęściej w XIX wieku i na początku następnego – brzmiał w skrócie tak: „co prawda polski chłop cierpiał, ale na Zachodzie było gorzej”. Opierał się głównie na anegdotach, często przy tym podejrzanego pochodzenia. Oto przykład: jedną z anegdot chętnie podawanych przez polskich autorów – można ją znaleźć m.in. u publicysty i historyka Aleksandra Świętochowskiego (1849–1938), ekonomisty Józefa Supińskiego (1804–1893) oraz historyka i historiozofa Feliksa Konecznego (1862–1949) – była opowieść o tym, jakoby książęta francuscy, kiedy zziębnięci wracali z polowania, ogrzewali nogi we wnętrznościach chłopów, którym rozpruwali brzuch.
Zawsze funkcjonowało to jako przykład zachodniego wykalkulowanego feudalnego okrucieństwa – przeciwstawianego polskim biednym, ale pełnym łagodności, patriarchalnym stosunkom. Supiński pisał: „We Francji książęta burgundzcy zziębli na polowaniu grzeją nogi we wnętrznościach rozpłatanych chłopów; wsie całe idą na noc bić kijami wody, oblewające ich zamki, by skrzekotanie żab nie przerywało snu seniora”.
W każdym wypadku historia ta jest opowiedziana nieco inaczej: Świętochowski mówi o tym, że jeden z książąt, wracając z wypraw, „kazał rozpruć dwie dziewczyny, ażeby w ich wnętrzu pokrzepić swe nogi”. Koneczny zwiększa już liczbę mordowanych dla rozgrzania pana chłopów do trzech. Tymczasem była to anegdota opowiadana chętnie w czasie rewolucji francuskiej jako przykład „średniowiecznej barbarii”. Można ją znaleźć w listach hrabiego Mirabeau relacjonującego wystąpienie jednego z deputowanych z Burgundii w sierpniu 1789 roku w czasie debaty w paryskiej Konstytuancie o powinnościach feudalnych. „Przy tym przemówieniu deputowani wydali okrzyk oburzenia i grozy” – pisał Mirabeau. Przypowieść krążąca jako argument w politycznej polemice we Francji traktowana więc była przez naszych autorów jako w pełni wiarygodne świadectwo okrucieństwa systemu feudalnego na Zachodzie.
Z tych anegdot płynęło jedno przesłanie: co prawda polskie prawo wobec poddanych było surowe, ale na Zachodzie było jeszcze bardziej okrutne; co więcej, stosunki społeczne we Francji czy w Niemczech cechowała bezwzględność, podczas gdy w Polsce – dzięki rzekomemu słowiańskiemu temperamentowi – panowie i lud żyli może niekoniecznie jak jedna wielka rodzina, ale odnosili się do siebie często z łagodnością i wyrozumiałością. Z dzisiejszej perspektywy można przyjąć, że jest w tej intuicji ziarno prawdy: na Zachodzie powinności feudalne – w tym przywiązanie chłopa do ziemi – egzekwowane były przez działającą administrację państwową, która nie istniała w Rzeczypospolitej. Siła systemu władzy państwowej mogła więc sprzyjać jej bezwzględności.
Systematyczną i rozległą próbę porównania faktycznych obciążeń podjął historyk gospodarki Jan Rutkowski u progu dwudziestolecia (1921). Wnioski były proste: im dalej na Zachód, tym instytucje poddaństwa były słabsze, a powinności feudalne niższe. Choćby w południowo-zachodnich Niemczech jeden chłop mógł mieć wielu różnych panów – kto inny miał np. zwierzchnictwo sądowe, kto inny gruntowe, przy czym różne części gospodarstwa jednego chłopa mogły należeć do różnych właścicieli. To oczywiście zwiększało swobodę manewru poddanego. Na Zachodzie chłop mógł się niemal zawsze odwołać do władzy państwowej.
Stosunki w Niemczech były przy tym bardzo zróżnicowane – najbardziej opresyjne wobec poddanych (i przez to najbardziej zbliżone do polskich) panowały na północnym wschodzie i w Prusach Wschodnich. Im dalej na wschód, tym mniej wśród chłopów było ludności wolnej i posiadającej własne gospodarstwa.
Im dalej na zachód, tym częściej poddaństwo ograniczało się do uiszczenia panu dorocznej opłaty, a poddany mógł nawet zmieniać miejsce zamieszkania bez jego zgody. Na zachodzie Niemiec poddaństwo albo było bardzo ograniczone (na południu), albo pozostawało praktycznie nieznane (na północy). We Francji w XVIII wieku ograniczało się ono tylko do ponoszenia pewnych materialnych ciężarów.
„Wiek złoty”
Takie porównania miały mniejsze znaczenie w pierwszych dekadach PRL, kiedy polityczny dogmat nakazywał przedstawiać chłopów w Rzeczypospolitej jako uciśnione ofiary feudalnego ucisku – od czasu do czasu zrywających się w krwawym buncie przeciwko ciemięzcom. Wraz ze słabnięciem kontroli nad dyskursem naukowym dogmat ten jednak słabł, podobnie zresztą jak w ogóle zainteresowanie historią ludu.
W 1978 roku historyk Andrzej Wyczański opublikował przełomowy artykuł, w którym kwestionował większość powtarzanych przez historyków tez dotyczących fatalnego położenia chłopów w czasach „złotego wieku” Rzeczypospolitej. Wyczański pisał, że w XVI wieku dbanie o chłopów stanowiło osobisty interes szlachcica, że przywiązanie ich do ziemi było słabsze, niż wynikało z formalnych reguł prawnych, że chłopi byli też względnie zamożni, a ich dochody z gospodarstw – liczone w sile nabywczej – wzrosły trzy-, czterokrotnie (!) w ciągu XVI stulecia. Ten ostatni szacunek czyniłby Polskę Jagiellonów jednym z najszybciej rozwijających się krajów w Europie: i to nie tylko w tamtej epoce, ale też w całej znanej historii gospodarczej.
Wyczański nie dowierzał opisom brutalnego traktowania poddanych, traktując jako ważniejsze źródła np. umowy dzierżawy, z których według niego wynikało, że chłopi mogli prowadzić (przynajmniej w tym stuleciu) bardziej samodzielną działalność ekonomiczną. Wraz z ustrojową przepaścią dzielącą Rzeczpospolitą od Zachodu nie szła więc – przekonywał Wyczański – podobna przepaść w realiach życia społecznego. Społeczeństwo polskie przypominało społeczeństwa Zachodu bardziej, niż wynikało to z formalnych, prawnych reguł, którymi teoretycznie się kierowało.
Takiej rewizji poglądów sprzyjał, dodajmy, klimat intelektualny epoki schyłkowego komunizmu. Zainteresowanie świetnością Polski Jagiellonów, bliskiej Zachodowi i bogatej, która kontrastowała z ubogą codziennością PRL, podporządkowanej Moskwie.
Było to niezwykle wygodne ujęcie także dla polityki historycznej III Rzeczypospolitej po 1989 roku: istniał bowiem „wiek złoty” Rzeczypospolitej, do którego można się było odwołać, a w dodatku twierdzić, że jej świat społeczny pozostawał bliższy raczej zachodowi niż wschodowi Europy.
Orientalne okrucieństwo
Ekonomiści i historycy gospodarki, którzy kilkakrotnie próbowali oszacować zarówno PKB, jak i jego podział w dawnej Rzeczypospolitej, zazwyczaj nie podzielali tych podnoszących na duchu opinii. Według najnowszych badań – opartych na dostępnych danych z województwa krakowskiego – tereny Korony (nie mówiąc już o jeszcze biedniejszych ziemiach na wschodzie) były biedniejsze niż zachód Europy już w XV wieku, a system pracy pańszczyźnianej sprzyjał narastaniu nierówności. W XVII wieku, na dnie upadku, Rzeczpospolita była uboższa nawet od wielu krajów azjatyckich, dla których dostępne są dane. Dopiero druga połowa XVIII wieku, czyli czasy Stanisława Augusta, przyniosły wzrost gospodarczy, ale i wówczas produkt krajowy brutto na głowę mieszkańca w Rzeczypospolitej pozostawał mniejszy od połowy średniego poziomu w Europie Zachodniej.
Względnie optymistyczny pogląd części polskich historyków na położenie i swobodę chłopów w Rzeczypospolitej zderza się także z relacjami z epoki, suplikami i dokumentami sądowymi (jeśli nie wierzy się publicystyce).
Podróżnych z Zachodu – niemal bez wyjątku – poruszała nie tylko nędza, którą oglądali, przemierzając tereny Korony i Litwy, ale także traktowanie chłopów jak niewolników.
Część tych obserwacji można zapewne uznać za podkoloryzowane, zwłaszcza wówczas, kiedy stanowiły element publicystki politycznej oświecenia i pisano je pod tezę. W relacjach zachodnich podróżników nasza część Europy często ulegała także orientalizacji: była ona dla nich wschodnią barbarią i być może z tego powodu chętniej dostrzegali w tym regionie nędzę, której nie zauważali we własnym domu. Niemniej jednak zgodność tych licznych opinii pozostaje poruszająca: Rzeczpospolita pozostawała w oczach Zachodu społeczeństwem, w którym szlachta panuje nad żyjącymi w nędzy niewolnikami, traktując ich z pogardą i orientalnym okrucieństwem.
„Nie-osoba”
Porównania losu poddanych we wschodniej Europie do niewolników na amerykańskich plantacjach pojawiały się w XVIII wieku i wracają także dzisiaj, nie tylko w publicystyce, ale także w literaturze naukowej.
Warto pamiętać o kluczowych różnicach pomiędzy tymi formami zniewolenia: chłopi zazwyczaj nie byli kupowani i sprzedawani na rynku, mogli posiadać własność ruchomą i ją dziedziczyć, gospodarowali na przypisanych im kawałkach ziemi, które mogli przekazać spadkobiercom (nie zawsze i z różnymi ograniczeniami, ale jednak). Przynajmniej w teorii mieli też różne prawa, władza pańska nad ich życiem i zdrowiem była ograniczona zwyczajem i rozmaitymi starodawnymi regulacjami, które mogły nie być przestrzegane, ale jednak istniały i przynajmniej w teorii można się było na nie powołać.
Chłopska gromada była ważnym ośrodkiem autonomii wsi i mogła stawić opór właścicielowi, nie uciekając się do jawnego buntu. Chłop mógł także zawierać związek małżeński bez pytania się pana o zdanie (chociaż np. wyjście za mąż córki chłopskiej za poddanego innego właściciela wymagało już niekiedy zgody, bowiem wiązało się z opuszczeniem wsi).
Tymczasem władza właściciela nad niewolnikami na karaibskiej plantacji była absolutna, stanowili oni bowiem „rzeczy ruchome”, żyli często skoszarowani i wyzuci nawet z podstawowych form życia rodzinnego.
Mimo tych zasadniczych różnic istniały także strukturalne podobieństwa między tymi oboma systemami społecznymi. Oba były oparte na pracy niewolnej, oba funkcjonowały do drugiej połowy XIX wieku, oba przynosiły zyski właścicielom i oba utrwalały gospodarcze zacofanie – agrarną strukturę gospodarki nastawioną na produkcję na eksport (zboża na ziemiach polskich, bawełny na południu USA).
W obu wypadkach towarzyszył temu podział populacji na dwie kategorie – panów oraz poddanych czy niewolników. W USA miał on charakter rasowy, ale w Europie Wschodniej, w tym w Rosji (wliczając w to ziemie dawnej Rzeczypospolitej), różnicę pomiędzy chłopem a szlachcicem uważano za równie wrodzoną jak kolor skóry w Stanach Zjednoczonych. W obu systemach poddany (czy niewolnik) pozostawał – jak zanotował w pamiętniku z początku XIX wieku jeden z rosyjskich chłopów pańszczyźnianych – także w swoich oczach, „nie-osobą”, kimś istotnie i w fundamentalny sposób gorszym, także w wymiarze moralnym.
Początkowe zapotrzebowanie na niewolną pracę miało czysto ekonomiczny charakter. Niewola domaga się jednak uzasadnienia: żeby go dostarczyć, trzeba stworzyć istotną różnicę pomiędzy panem a niewolnikiem. W przypadku amerykańskich kolonii na południu dzisiejszego USA – pisze w klasycznej już dziś książce Peter Kolchin – łatwo było oczywiście zniewolić ludzi o innym kolorze skóry i zwyczajach: towarzyszył temu mit biologicznej różnicy.
W przypadku rosyjskiego poddaństwa, o którym pisze Kolchin – ale jego diagnoza odnosi się także do terenów Rzeczypospolitej pod rosyjskim panowaniem od czasu rozbiorów – nie było różnicy w wyglądzie pomiędzy panami a poddanymi. Tę różnicę trzeba więc było s t w o r z y ć, wynaleźć, ustanowić jako niedający się zakwestionować kulturowy fenomen, jako zjawisko tak oczywiste, że niepodlegające nawet debacie. Bez wyraźnej dychotomii „my” – „oni” system pracy niewolnej nie mógłby funkcjonować. Podział ten ciążył nad społeczeństwem Rzeczypospolitej – a później społeczeństwem na jej dawnych terenach w czasie zaborów – przynajmniej do XX wieku, wpływając zarówno na jego politykę, jak i wewnętrzne relacje władzy.
Wyjątkową cechą polskiej organizacji społecznej było to, że obywała się w dużym stopniu bez udziału władzy państwowej. Była ona, powtórzmy, cudem społecznej samoorganizacji – służącej budowaniu instytucji wydobywającej z poddanych jak największy odsetek tego, co udało im się wyprodukować. U szczytu „złotego wieku”, około 1570 roku, oprócz pracy chłopskiej właściciel zabierał jeszcze około jednej trzeciej produkcji samych gospodarstw chłopskich, a po kryzysie XVII wieku – najprawdopodobniej jeszcze więcej. Według szacunków historyka gospodarki Mariana Kniata (1899–1944) z 1929 roku na 100 talarów dochodów netto z gospodarstwa chłopskiego w XVIII wieku szlachcic zabierał od 71 do 97 (!), przy czym im mniejsze gospodarstwo, tym obciążenia były proporcjonalnie większe.
Nic zaskakującego, że postulaty reformy budziły wśród szlachty powszechny opór.
**
Fragment książki Adama Leszczyńskiego Ludowa historia Polski, wydanej w listopadzie przez wydawnictwo W.A.B."
Laboratorium zaawansowanej elektroniki i automatyki 2
Laboratorium zaawansowanej elektroniki i automatyki 2
Celem mechanizacji było i jest zastąpienie pracy ludzkiej pracą maszyn napędzanych energią pozyskaną z sił przyrody a głównie z paliw kopalnych.
Wynaleziona w USA w latach osiemdziesiątych XIX wieku maszyna do zwijania papierosów zastępuje pracę kompani robotników. Wielka wydajność maszyny wymagała stworzenia nieistniejącego wtedy masowego rynku na papierosy !
N.B. Produkcja papierosów jest tania ale są ważnym wpływem do budżetu jako że obłożone wielkimi podatkami co czyni nielegalną produkcje i przemyt atrakcyjnym.
Również wydajna była maszyna do produkcji szklanych butelek z początka XX wieku.
Produkcja maszynowa wymaga surowców o dobrej i powtarzalnej jakości. Materiały są badane przed użyciem i proces może / powinien być dostosowany do zmian.
Systemy automatyki na podstawie informacji z sensorów i sensorów wirtualnych ( to kombinacja wartości z innych sensorów lub dla niemożliwości pomiaru odtworzona obserwatorem z innych pomiarów ) oraz przyrządów pomiarowych wypracowują informacje podawane do wykonawczych aktuatorów. Najbardziej adekwatne do przetłumaczenia dla aktuator jest słowo "wyrobnik".
Automatyka „przekaźnikowa” - binarna rozwija się od końca XIX wieku a pierwsze systemy regulacji ciągłej pojawiają się w latach trzydziestych. Przykładowo powstająca nowoczesna energetyka z młynami pyłu węglowego oraz potężnymi kotłami na pył węglowy wymagała już automatyzacji.
W 1933 roku jedna trzecia central telefonicznych Bella jest już automatyczna. Niepokój budził wielki pobór mocy przez liczne lampowe wzmacniaki. W końcu w Bell Laboratories w 1948 roku wynaleziono tranzystor jako alternatywę dla dużej i żarłocznej energetycznie lampy.
Mechanizacja i automatyzacja produkcji montażowej podniosła wymagania jakościowe na surowce i półprodukty. Tolerancje wymiarowe musiały być ścisłe bowiem indywidualne dopasowywanie elementów nie mogło być stosowane.
W czasie II Wojny USA ratując Wielką Brytanie szybko podjęły masową produkcje silników lotniczych dla bombardowanego Imperium. Brytyjska dokumentacja udanego silnika zajmowała kontener (!) dlatego że bardzo skomplikowane było indywidualne grupowanie części pasujących do siebie i ich dodatkowe szlifowanie i inne czynności korekcyjne. Koncerny USA posiadające o wiele lepszą technologie produkcji części, szybko tolerancje wymiarowe elementów zmniejszyły trzykrotnie a potem dziesięciokrotnie i mocno zmechanizowały składanie podzespołów. Przemysł lotniczy III Rzeszy przegrał z Brytanią gdy do akcji weszły amerykańskie koncerny.
Nieporozumieniem są rozważania o mechanizacji i automatyzacji produkcji wyrwane z kontekstu technologii produkcji.
Obfitość kapitału i zasobów naturalnych w USA od lat siedemdziesiątych XIX wieku skutkowała drożeniem pracy mimo ogromnej imigracji nowych pracowników. Droga praca ludzka inspirowała poszukiwania amerykańskich wynalazców i słynnych przedsiębiorców. Na początku XX wieku USA stały się światowym liderem w dziedzinie wydajności pracy coraz bardziej zmechanizowanej a potem zautomatyzowanej. USA stały się liderem w kreacji nowych wyrobów i metod ich produkcji i to zarówno wyrobów pozornie banalnych jak i najbardziej wyrafinowanych i skomplikowanych.
Produkcję chipsów ziemniaczanych ( wcześniej były mało znane ) marki Lay's Herman Lay rozpoczął w 1932 roku. W czasie II wojny światowej skutkiem racjonowania przemysłowi m.in. cukru i czekolady mocno wzrosło spożycie chipsów produkowanych bez tych deficytowych surowców a Lay stał się znaczącym ich producentem. Po wojnie Lay dalej mechanizował produkcje i rozpoczął jej automatyzacje. Kooperacja z Frito Company zakończyła się jej przejęciem w 1961 roku i stworzeniem Frito-Lay, która w 1965 roku połączyła się z Pepsi Cola Company, tworząc gigantyczną PepsiCo. Obie scalone firmy pasowały do siebie zaawansowaną mechanizacją i automatyzacją oraz skalą produkcji.
Frito-Lay pod koniec lat sześćdziesiątych stał się wiodącym światowym producentem przekąsek i jest nim do dziś. Lokalne firmy na całym świecie konkurują z przekąskami giganta ale ze średnim powodzeniem.
Produkcja chipsów rozpoczyna się od umyciu Wysokiej Jakości ( także frytki i sałatki ) odpowiednich ziemniaków a następnie pozbawienia ich skórki. Generalnie ziemniaki mechanicznie obiera się w bębnie z nożami lub natryskiem gorącej pary wodnej i zmyciem skórki strumieniem wody. Im bardziej nieregularny jest kształt ziemniaka tym gorszy jest efekt obierania mechanicznego. Ziemniaki uszkodzone odrzucano ręcznie a następnie automatycznie pionierskim systemem szybkich kamer i komputerowego rozpoznawania obrazu ! Bez odrzucenia uszkodzonych ziemniaków otrzymamy chipsy niskiej jakości i niskiej cenie. Następnie mechanicznie poszatkowane ziemniaki płynąc kanałem z gorącym tłuszczem są smażone i dalej na siatkowej taśmie transportowej ociekają z tłuszczu. Oczywiście używa się przemysłowych tłuszczów Trans wytrzymałych na wysoką temperaturę procesu. Zanieczyszczenia gorącego oleju - tłuszczu są ciągle automatycznie odfiltrowane - usuwane a jakość uzupełnianego oleju jest automatycznie monitorowana. Zużyty olej jest z zakładu wywożony. Po obsypaniu posypką ( jest ich ponad 10 gatunków ) chipsy są automatycznie pakowane w plastikowe torebki ( do zgrzewania folii torebek stosuje się nagrzewanie pojemnościowe napięciem 500-1000 Vac o częstotliwości często z „wolnego” zakresu wokół 27.12 MHz ) a te w kartony a następnie ustawiony stos kartonów owijany jest folia na palecie odwożonej wózkiem widłowym kierowanym już przez człowieka do magazynu lub wprost na ciężarówkę. W procesie pakowania użyte są roboty przemysłowe i dedykowane maszyny.
Proces głównemu towarzyszą liczne procesy „pomocnicze”. Nazwa ta jest niezbyt adekwatna bowiem to są szczegóły procesu głównego. Na przykład gorący tłuszcz jest podgrzewany do optymalnej temperatury spalanym gazem ziemnym. Aby nie doprowadzić do wybuchu proces zapalania dużego palnika musi być pewny a płomień jest nadzorowany.
Uprawa wysokiej jakości ziemniaków nie jest prosta. Odpowiednia genetycznie ( żywność modyfikowana genetycznie narodziła się właśnie w USA ) odmiana jest uprawiana na odpowiedniej glebie. Aby zapobiec jej wyjałowieniu i zachwaszczeniu powinno stosować się odpowiedni płodozmian i odchwaszczanie mechaniczne oraz pestycydami. Uprawa jest z reguły natryskowo nawadniana i starannie nawożona aby zapobiec powstawaniu nietechnologicznych, niekształtnych bulw różnych rozmiarów o chropowatej skórce. Gładka skórka nawet jeśli nie zostanie w całości zdjęta z ziemniaka nie powoduje radykalnego obniżenia jakości finalnego wyrobu. Ziemniaki zbiera się z pola maszynowo przy odpowiedniej pogodzie ( ziemniaki będąc dłuższy czas w wodzie obumierają ! ) dbając aby nie były uszkodzone mechanicznie. Mechaniczne uszkodzenie ziemniaka ( zwłaszcza wbicie w ziemniaka połączone z wprowadzeniem w ziemniaka gleby ) spowoduje jego odrzucenie w czasie produkcji. Tylko część transportuje się od razu do przetwarzającej fabryki a resztę się przechowuje.
Optymalna dla przechowania konkretnego gatunku ziemniaka i perspektywy czasu przechowania w ciemności temperatura mieści się w granicach 2-8 stopni ( powoli obniżana od początkowych 15 C) przy wilgotności względnej powietrza około 90%. Przy optymalnym przechowaniu następuje maksymalne ograniczenie procesów życiowych i zahamowanie zmian biochemicznych obniżających wartość ziemniaka. Straty przy długim, tradycyjnym przechowaniu ziemniaka w kopcu są wysokie i mogą dojść do 30-50%.
Konieczne jest przy tym odpowiednie wietrzenie magazynu czym zajmuje się automatyka. Można otwierać żaluzje od strony nawietrznej i/lub z drugiej strony lub uruchamiać wentylatory do wentylacji wymuszonej. Istotna jest pora wietrzenia bowiem od niej zależy temperatura otoczenia i świeżego powietrza.
Przed przechowaniem ziemniaki uszkodzone są od razu odrzucane. Parametry przechowywania są starannie kontrolowane i rejestrowane komputerem. Gdy pojawią się w powietrzu substancje świadczące o gniciu ziemniaków szuka się miejsca i usuwa wadliwe ziemniaki.
Gdy zimy są bardzo ciepłe ( może tak być w przyszłości w Polsce ) magazyn musi mieć silny agregat do schładzania powietrza. Gdy zima jest ekstremalnie mroźna ( dla dużego magazynu o dużej pojemności cieplnej, raczej nie w Polsce ) powietrze trzeba podgrzać bowiem zamrożone ziemniaki po rozmrożeniu zgniją.
W magazynie może być wiele sensorów temperatury i wilgotności względnej. Mniejsza ilość sensorów musi być umieszczona w miarodajnych miejscach.
Generalnie przechowalnictwo warzyw i owoców osiągnęło zadowalający poziom.
Koszt jednostkowy chłodni do przechowywani żywności maleje wraz z wielkością chłodni. Tak samo efekt skali występuje w dużych magazynach do przechowywania warzyw.
Dobrą metodą konserwowanie żywności jest jej „naświetlanie” promieniowaniem Gamma emitowanym przez promieniotwórczy kobalt 60Co lub wycofywany cez 137Cs. Popularniejszy kobalt 60 jest nierozpuszczalny w wodzie co minimalizuje ewentualne szkody środowiskowe przy katastrofie kolejowej czy drogowej lub przy dywersji i sabotażu. Cez 137 jest niestety rozpuszczalny w wodzie. Oba pierwiastki muszą być doskonale zabezpieczone przy transporcie aby nie stwarzały żadnego ryzyka.
Promieniowanie to zabiją część bakterii i wirusów lub chociaż je osłabia i opóźnia ich wzrost. Uszkadza jaja owadów. W Japonii od 1973 roku na skalę przemysłową napromieniowuje się ziemniaki (!) dla zmniejszenia strat w przechowywaniu. Napromieniowanie owoców przedłuża ich czas dojrzewania i radykalnie obniża wzrost muszek owocowych.
Radiacyjne konserwowanie żywności stanowi najmniejsze zagrożenia dla zdrowia i życia człowieka spośród wszystkich znanych i stosowanych metod konserwacji żywności. Promieniotwórczość jest oczywiście szkodliwa ale inne substancje stosowane do utrwalania żywności także są szkodliwe. Odpowiednio zorganizowane i prowadzone w dużej skali napromieniowanie jest tanie i w pełni technologicznie uzasadnione.
Napromieniowanie oczywiście nie przywraca zdegradowanej żywności świeżości. To zadanie jest zresztą niewykonalne.
Napromieniowanie żywności przed jej wysłaniem ogranicza przenoszenie się szkodników między krajami przy imporcie żywności. Napromieniowane owady tracą płodność czyli są sterylizowane.
Dawkę promieniowania trzeba dostosować do celu i okoliczności. Jeśli chodzi o niewielkie przedłużenie świeżości owoców i warzyw to wystarczy mała dawka promieniowania. Napromieniowana żywność nie jest po kilku godzinach w ogóle radioaktywna ( jej dodatkowe promieniowanie nie daje się zdetekować bowiem jest grubo poniżej ziemskiego tła ) ale promieniowanie w czasie jego trwania wyzwala różne reakcje chemiczne w żywności w mikroskali. Niemniej produkty reakcji mogą być szkodliwe.
Napromieniowanie żywności nie jest bynajmniej lekarstwem na wszystkie bolączki. Ustawodawstwo w tej mierze jest w świecie bardzo zróżnicowane.
Kobalt60 komercyjnie dostarczany jest w stalowych koszulkach w postaci przypominającej ołówek. Nieużywane są przechowywane w zbiorniku z woda wywołując niebieskawe promieniowanie Czerenkowa. W trakcie procesu konserwacji są mechanicznie podnoszone a produkty są transportowane wokół serii ołówków.
Do opóźnienia dojrzewania, kiełkowania, zapobieżenie inwazji szkodników, uszkodzenia pasożytów czyli ich inaktywacji wystarczą dawki zaledwie 0.05-1 kGy. Do całkowitej sterylizacji żywności dla osób sztucznie utrzymywanych przy życiu stosuje się bardzo duże dawki - 44 kGy.
Wszystkie lampy Geigera – Millera są czułe na promieniowanie Gamma.
USA po II Wojnie karmiły cały świat a w tym Polskę ratując setki milionów ludzi przed degradującym głodem a część przed okrutną śmiercią głodowa. Gdy skutkiem wstrzymania ogromnych dostaw amerykańskiej żywności do ZSRR z powodu rozpoczęcia Zimnej Wojny od razu zaczął się tam śmiertelny głód. Coca-Cola i inne masowe produkty na całym świecie wzbudzały zachwyt.
Z ziemniaków produkuje się też spirytus. Produkcje kończy destylacja. Etanol tworzy z wodą i wieloma substancjami mieszaninę azeotropową i wydestylowanie czystego alkoholu jest fizycznie niemożliwe. Mieszanina azeotropowa destyluje się już bez zmiany składu ! Ze spirytusu spożywczego produkuje się wódki, nalewki i inne napoje oraz ocet. Dodaje się go do produkowanych przemysłowo win. Spirytus używany jest m.in. do wyrobu aromatów, ciast i tortów. Spirytus używany jest też do wyrobu perfum i innych substancji zapachowych. Spirytus wyprodukowany z płodów rolnych zawiera około 100 różnych zidentyfikowanych substancji - alkohole wyższe, aldehydy, kwasy organiczne, estry i aminy. Spirytus ma zapach i smak charakterystyczny dla surowców rolnych użytych do jego wyrobu. Alkohol fenyloetylowy ma silny zapach róży. Wiele estrów ma intensywny, przyjemny owocowy aromat. Octan etylu ma zapach jabłka, octan amylu gruszek a maślan etylu ma zapach ananasów.
Jeśli do produkcji spirytusu użyjemy w części części zgniłych ziemniaków to w spirytusie będą śmierdzące i przykre w smaku aminy. Substancje obecne w spirytusie powodują zatrucia skutkujące m.in. wymiotami, bólem głowy i złym samopoczuciem a niektóre są kancerogenne. To wyjaśnia wielkie różnice cen wysokiej jakości światowych marek trunków od podłej jakości trunków.
Popularna w świecie sałatka ziemniaczana wzięła się rzekomo z Niemiec. Występuje ona w wielu odmianach ( dodatkowo wersji świątecznych i sezonowych ) mocno różniąc się składem ale zawsze podstawą jest ziemniak oraz warzywa, najczęściej cebula i seler. Majonez ostatnio zastępowany jest jogurtem i kwaśną śmietaną połączoną z odpowiednimi dodatkami. W USA typowo sałatka ziemniaczana składa się z: ziemniaki, cebula, papryka, seler, jajka, cukier, sól, olej, majonez, czasem musztarda i przyprawy. W wersji śląskiej sałatka ziemniaczana produkowana jest z ziemniaków, cebuli, marchewki, ogórków kiszonych i stopionego wędzonego boczku. Ale w świecie dodaje się też śledzie i kiełbasę.
Znów opłukane wysokiej jakości ziemniaki są mechanicznie obierane i krojone w regularną kostkę. Współcześnie spadające kostki są analizowane przez system rozpoznawania obrazu z kamer i wadliwe kostki zdmuchnięte strumieniem powietrza ze sterowanego komputerem zaworu spadają do odpadów dla docelowego karmienia zwierząt. Ziemniaki są w wielkich zbiornikach krótko gotowane w autoklawie. Jest to konieczne aby zachowały po ugotowaniu chociaż część swojej wytrzymałości mechanicznej. Przy innych warzywach część pracy nadal muszą wykonywać ludzie. Cebula jest obierana mechanicznie lub opalana i dalej obrabiana mechanicznie. Część warzyw po pokrojeniu i sprawdzeniu jakości jest płukana w wodzie ze środkiem bakteriobójczym i odwirowywana. Zakład otrzymuje w hurtowej ilości ugotowane jajka lub sam ma odpowiedni proces. Ugotowane na twardo jajka ( jajka nie mogą być za świeże bowiem obranie skorupki będzie niemożliwe ) po wystudzeniu w zimnej wodzie tłuką sobie skorupki spadając z wysokości 40-50 cm. Skorupkę jaj usuwa się dalej mechanicznie z użyciem wody, oczywiście uzdatnionej do spożycia aby nie zakazić produktu.
Mechaniczne połączenie wszystkich przygotowanych substancji i wymieszanie nie jest proste. Łączy się strumienie składników i delikatnie miesza aby w żadnym razie nie zrobić niesprzedawalnej jednolitej homogenicznej masy ! Sałatka jest automatycznie pakowana w porcjach do 1 kg i schładzana przed transportem. System dystrybucji musi być sprawny bowiem sałatka ziemniaczana bez konserwantów nie jest wyrobem trwałym.
Przygotowanie sałatki w kuchni jest bardzo czasochłonne i stąd smaczna, gotowa sałatka ziemniaczana jest chętnie kupowana.
Ilość dodanego majonezu czy jogurtu musi być „właściwa”. Każdy pokarm oprócz wyglądu, koloru, smaku i zapachu ma też teksturę. Pojęcie to nie do końca jest jasne, nie ma też powszechnie akceptowalnej i „unormowanej” definicji ale ma związek z reologią. Podczas jedzenia – żucia pokarmu człowiek oczekuje określonego jego zachowania w jamie ustnej, takiego do którego lokalny konsument jest przyzwyczajony od lat. „Niewłaściwa” tekstura irytuje nabywce szczególnie gdy pokarm już ma inną zauważoną wadę.
Koncerny światowe często żywność produkują na konkretny rynek.
W sałatce ziemniaczanej nawet wielkość kostek ziemniaka jest mocno różna w różnych krajach. W żadnym razie nie może być ona homogeniczną masą !
Część dużych fabryk przemysłu spożywczego ma własne ujęcie wody gdy woda wodociągowa jest zbyt słabej jakości lub wodociąg ma za mała wydajność a łatwo dostępna jest na przykład do wydobycia woda podziemna. Jednak woda z wodociągu jest na przykład powszechnie konfekcjonowana jako mineralna w butelkach. Woda zdatna do picia winna mieć mętność poniżej 1 NTU ( Nephelometry Turbidity Unit. Nefelometria korzysta z efektu Tyndalla. Nephelometer - Żrodło światła ( jego rodzaj podają normy ) i sensor światła są umieszczone pod kątek 90 stopni. Mętność w ogólności to Turbidity ). Mętność jest powodowana obecnością gliny, iłów, żelaza, manganu, substancji humusowych i mikroorganizmów, które skupiają się na cząstkach co jest przyczyną utraty czystości mikrobiologicznej i utrudnia dezynfekcje wody. Można też badać kolor wody i jej zapach. Gdy woda jest droga można wodę służącą do płukania brudnych ziemniaków oczyścić w odstojnikach i użyć ponownie. Wodę użytą w wyrobie trzeba uzdatnić aby co najmniej była zdatna do picia. Do wody aseptycznej można dodać na przykład kwasek cytrynowy lub inny środek i wówczas odwirowanie warzyw po płukaniu nie musi być perfekcyjne. Surowe ścieki najprościej byłoby zrzucić do instalacji kanalizacyjnej miasta ale jej operatorzy życzą sobie opłat związanych z BZT czyli Biologicznym Zużyciem Tlenu do neutralizacji ścieku i taniej jest samemu zając się połowicznie lub całościowo własnymi ściekami. Co tylko się da należy traktować jako paszę lub surowiec na nią.
W przemyśle spożywczym metodą wsadową wytwarza się ciasta znajdujące liczne zastosowania. Ciasta w ogólności powstają z mąki dowolnego zboża, wody, jajek, cukru, tłuszczu ( masło, olej), mleka, jogurtu.... Fermentacje wywołują drożdże lub zakwas. Alternatywnie ciasto spulchnia proszek do pieczenia lub soda oczyszczona. Do części ciast dodaje się ciepłą lub gorącą wodę a do innych lód aby proces zachodził w pożądany sposób . Po wyrobieniu i fermentacji ( jeśli jest stosowana ) ciasto ma mieć określone właściwości, które ( szczególnie lepkość ) są okresowo testowane. Po uformowaniu przedmiotów z ciasta są one gotowane, pieczone lub smażone. Ciasto w szczególności nie może przywierać do elementów maszyn. Walcowana wstęga ciasta może być cięta na pasy obrotowymi nożami. Walcowana wstęga ciasta naleśnikowego może być dalej pieczona na obracanym gorącym bębnie ( cieniutko spryskanym olejem ) gdzie ciasto podaje się na górę bębna i upieczona wstęga musi się odrywać na dole bębna pod wpływem siły grawitacji. Awaryjnie oderwanie można wymusić przystawiając ostrze do powierzchni bębna na pełną szerokość ale będzie ono zarysowywać jego powierzchnie a spieczone resztki i tak pozostaną na bębnie. Zależy nam jednak aby powierzchnia bębna pozostała gładka bowiem częściowo zapobiega to przyklejaniu się pieczonego ciasta.
Przy zmianie surowców z których sporządza się ciasto najlepiej je wcześniej zbadać w laboratorium i stosownie zmienić recepturę i warunki wyrobienia ciasta czy temperatur pieczenia aby nie doprowadzić do kosztownego przestoju linii produkcyjnej
Rozpoczęta w połowie XIX wieku rewolucja wodno ( także uzdatnienie wody z ujęcia ) - kanalizacyjna ( także oczyszczalnie ścieków ) zakończyła erę masowych chorób zakaźnych transmitowanych brudną wodą (ale i tak zdarzają się masowe zatrucia-infekcje wodą z wodociągu ) istotnie polepszając zdrowie zachodniej populacji i długość życia. Dopełnieniem były środki czystości.
Każdy masowy, nowoczesny wyrób rynkowy ma swoich genialnych pionierów.
„Mydło” wyrabiano już w starożytności. Sumerowie około 2800 roku p.n.e. na terenie Dolnej Mezopotamii gotowali tłuszcz zwierzęcy z alkalicznym popiołem drzewnym otrzymując śmierdzące ale skuteczne w myciu mydło. Sztukę produkcji mydła doskonalono ale produkcje mydła na długo praktycznie przerwał kościół katolicki na obszarze swoich wpływów. Święty Franciszek z Asyżu nie umył się ani razu w życiu. Duchowni potwornie śmierdzieli. Kler zabraniał kąpieli jako „grzesznej rozrywki”.
Biznesmen i wynalazca, Benjamin T. Babbitt w 1851 roku jako pierwszy zaczął sprzedawać w Nowym Jorku pojedynczo pakowane mydło w kostkach. Był geniuszem reklamy. Używał haseł reklamowych: "Mydło dla wszystkich narodów" i "Czystość to skala cywilizacji". Produkował też i sprzedawał mydło w proszku i proszek do pieczenia. Babbitt mając wiele wynalazków i patentów w swojej fabryce w Whitesboro, New York, produkował cały asortyment maszyn w tym wyposażenie dla swoich fabryk mydła i sody bowiem nikt ich wtedy nie produkował.
W 1886 roku pomysłowi bracia William i James Leverowie kupili niewielka fabrykę mydła w Warrington i rozpoczęli upartą budowę swojego światowego imperium kosmetycznego Unilever. Leverowie wydawali dużo na reklamę podobnie jak na początku XX wieku rodzący się inny światowy gigant Procter & Gamble
Rodzące się wraz z radiem słuchowiska radiowe nie zdobywały słuchaczy aż obyczajowe słuchowiska dla kobiet w USA w latach trzydziestych zaczęli sponsorować ( i podpowiadać scenariusz autorom a w reklamie byli mistrzami ) producenci mydła i proszku do prania. Stąd nazwa "Opera Mydlana"
Chemicy i inżynierowie pracujący dla gigantycznego trustu Standard Oil Johna Rockefellera wprowadzili mnóstwo innowacji technologicznych w przemyśle naftowym drastycznie redukując koszty wydobycia i produkcji. Firmy SO w szczycie opanowały 90 % rynku USA i w 1911 roku Sąd Najwyższy podzielił giganta na 34 niezależne firmy. Część z nich to obecnie światowi giganci.
Rozprawiając o technologi i automatyce nie wolno zapominać że wynalazki i wyroby to konkretni ludzie z konkretnych firm. Tranzystor bipolarny i Mosfet powstały w Bell Laboratories należącym do monstrualnego AT&T.
Ojcem masowej motoryzacji jest Henry Ford. W jego fabrykach eksperymenty z automatyzacją prowadzono już w latach trzydziestych !
Pierwsze w danej dziedzinie systemy automatyzacji powstawały w USA i Europie Zachodniej a potem w Japonii.
Systemy budowane metodą naśladowczą – imitacyjną czy odtwórczą na peryferiach nie mają już elementu nowości.
Od ponad stulecia przemysł ( w USA to tylko 12% zatrudnionych ale USA mają potężny deficyt handlowy a ich najważniejszym towarem eksportowym jest dolar) i współpracujące z nim usługi i edukacja jest podstawą siły państw. Cała reszta usług i nadbudowa jest tylko dekoracją utrzymywaną z redystrybucji w zachodnim państwie dobrobytu.
Teraz gdy wielkim konsumentem surowców stają się Chiny wszystko musi się zmienić.
Wnioski:
-Przemysł spożywczy z kilograma ziemniaka, zboża... wytwarza o wiele więcej dolarów PKB niż wynosi wartość zużytych płodów. Ponieważ materiał do automatycznej produkcji musi być dobrej jakości straty w przechowaniu muszą być małe co jest ogólnie korzystne.
–Lokalny optymalny poziom automatyzacji wyznacza lokalny koszt pracy i w przemyśle spożywczym model rolnictwa i światowego handlu.
Przy nie za drogiej pracy lepiej wadliwe ziemniaki odrzuci z taśmy produkcyjnej człowiek a przy jeszcze tańszej warto ręcznie usuwać część uszkodzoną ziemniaka albo nie zdjętą wadliwą skórkę niż go odrzucać na pasze i zwrotnie transportować
-Koszt wydajności jednego MIPS procesora maleje i maleje. Obecnie rozpoznanie obrazu z kamer jest całkiem tanie
-Obecne uprzemysłowione zmechanizowane wielkoobszarowe rolnictwo ( w USA od dłuższego czasu bezpośrednio zatrudnia 1.6% siły roboczej ale przecież na potrzeby rolnictwa produkowane są maszyny oraz nawozy, paliwa, pestycydy itd. i ilość pracujących na finalny produkt jest znacznie większa) i przemysł przetwórczy oparte o rośliny modyfikowane genetycznie, dużą ilość nawozów sztucznych i pestycydów produkowanych z ropy naftowej i gazu zimnego oraz o nawadnianie może polec dlatego że gleby są coraz bardziej jałowe i zatrute i mniej wydajne, szkodniki zdobywają odporność co powoduje konieczność używania nowych pestycydów w coraz większych dawkach szkodliwych dla człowieka i wreszcie obniża się poziom używanych do nawadniania wydobywanych wód podziemnych i poziom wód gruntowych a skuteczność retencji wody miejscami jest już wyczerpana.
Światowy system skonstruowany jest pod zyski wielkich koncernów. Bywa tak że za prozaiczne wypalenie ( i zmielenie gorszych jakościowo partii kawy nie nadającej się do sprzedaży w postaci ziaren ) i opakowanie kawy wpływ jest większy niż z całej pracochłonnej uprawy kawy.
-Gdy wraz z zaburzeniami klimatu płody rolne będą być może coraz gorszej jakości dużego znaczenia nabierze automatyczne rozpoznawanie i usuwanie uszkodzeń całego warzywa – owocu lub jego części. Era tanich dużych, ładnych jabłek i ładnych ziemniaków może się kiedyś skończyć !
-W Europie rolnictwo było i jest bardzo wysoko subsydiowane i giełdowe ceny płodów rolnych są znacznie poniżej kosztów ich wytworzenia. Farmerzy, a jest ich niewielu, żyją z dotacji. Funkcjonujący od dekad model dotacji miał być dla obywateli zachodu tylko deformą ceny i być przekładaniem pieniędzy z kieszeni do kieszeni ( ale z spłaszczającym dochody efektem netto ) i miał za cel ZUBAŻAĆ kraje III Świata eksportujące na zachodni rynek metodą silnego zaniżenia cen na rynku żywności !
Model ten doskonale działał gdy Zachód był przemysłowym – technologicznym Centrum świata to znaczy jako jedyny w świecie drogo sprzedawał swoje nowoczesne wyroby przemysłowe. Ale Chiny eksportujące swoje smartfony i wyrafinowany sprzęt sieci 5G kupując dotowane płody i mleko,mięso... w Europie są wzbogacani kosztem europejskiego podatnika. Europa i USA muszą w porozumieniu odejść od subsydiowania produkcji rolnej bowiem to im obecnie szkodzi ! Światowa podwyżka cen płodów i żywności oczywiście zwiększy obecny procentowy udział kosztów żywności w koszcie utrzymania gospodarstwa domowego na zachodzie nawet poniżej 10% ( jest sztucznie niski ) ale przede wszystkim spowoduje falę głodu w krajach III Świata które netto importują żywność.
-W normalnych krajach przemysłowe przetwórstwo żywności jest opłacalne. Iloraz cena chleba do ceny ziarna z którego go wyprodukowano jest tym większy im wydajniejsze jest uprzemysłowione rolnictwo i wyższa są lokalne płace wyrażone w walucie rezerwowej świata. Z reguły jest to 2-10 razy ale w PRL chleb był tańszy niż użyte do jego produkcji ziarno zbóż i PRL zbankrutował. Niemniej bardzo duży iloraz jest też rezultatem dotacji do rolnictwa zaburzającej rynek i ceny.
Wygląda na to że wiele będzie musiało się zmienić wskutek zmian klimatu i po wkroczeniu na światową scenę technologiczną chińskiego giganta, konsumującego żywność kupioną na rynku światowym.
-Można sobie wyobrazić urządzenie równie skuteczne w usuwania uszkodzenia ziemniaka jak człowiek. Przykładowo komputer z kamerą kieruje na uszkodzone miejsce wypozycjonowanego, unieruchomionego (?) ziemniaka strzał strumienia wody pod średnim ciśnieniem. Jednak obróbka ziemniaka z głęboko powbijaną w uszkodzenia ziemią może być bardzo trudna.
-Zastosowań rozpoznawania obrazu jest wiele.
Robot mając z kamery (ale też z bazy danych) wymiary podjeżdżających do niego taśmą walizek pasażerów lotniska może optymalnie je pakować do kontenera ładowanego na towarowy pokład samolotu pasażerskiego. Na chwile może też odkładać na bok walizki które mu w danym momencie nie pasują do trójwymiarowej układanki. Może też pakowane walizki ponownie dokładnie ważyć aby wykluczyć podłożenie bagażu przez obsługę. Może mieć czuły sensor nitratów do wykrywania materiałów wybuchowych. Operacja jest szybka co podnosi przepustowość lotniska. Zagubienie bagażu jest znane od razu. Gdy w którejś walizce eksploduje bomba albo zaczną się palić ogniwa litowe nawet ze szczątków uda się ustalić do kogo należał bagaż. Twarze wchodzących na pokład samolotu pasażerów mogą być od razu rozpoznawane i osoby posługujące się fałszywymi dokumentami będą wyłapane od razu. Wykluczona musi być sytuacja aby odleciał bagaż bez pasażera. Dodatkowo ważyć można każdego wchodzącego pasażera i jadący samolot na progu pasa startowego aby wykluczyć niedotankowanie paliwa lub przeciążenie samolotu. Można obserwować kamerami i radarami ruch samolotów na płycie lotniska celem wykluczenia wszelkich kolizji.
Duże problemy stwarza recykling śmieci mimo stosowania kilku osobnych pojemników wyłącznie na szkło, papier i tworzywa sztuczne. Najtaniej jest zgrubnie posegregowane śmieci sprasować i wywieźć do kraju III Świata. Przykładowo śmieciarka odbierająca szkło z podstawionego przez jej obsługę pojemnika mogłaby od razu automatycznie ( system rozpoznawania obrazu plus aktuatory ) selekcjonując odrzucić nie – szkło. Cały proces winien być filmowany a za obecność zapakowanego w worek ( zostawiony na śmietniku użytkownika ) nie-szkła w pojemniku użytkownika wystawiony dodatkowy karny rachunek. Do odrzucenia nie szkła można też wykorzystać strumień powietrzna i grawitacje i inne efekty fizyczne. W czasie gdy maszyna śmieciarki sprawdza wsypane śmieci obsługa idzie po kolejny pojemnik lub śmieciarka jedzie. Śmieciarka od razu wiezie szkło do huty lub na rampę kolejową gdzie wsypuje zawartość do wagonu kolejowego. Ilość przedmiotów szklanych do rozpoznania jest duża i potrzebny jest zaawansowany system rozpoznawania obrazów. Można dodatkowo poszczególne przedmioty szklane ważyć co powiększy celność rozpoznania. Można też od razu selekcjonować butelki i butelki od konkretnych napojów kierować do ich fabryk napojów gdzie po zmyciu etykiet i umyciu są powtórnie napełnione. Wymaga to jednak ograniczenia ilości sprzedawanych rodzajów produktów co może być jednak konieczne.
Recykling jest kosztowny a tworzywa sztuczne z odzysku są dużo droższe i gorszej jakości niż nowe granulaty wyprodukowane przez petrochemie. Ale odzysk plastików jest koniecznością bowiem mikroplastiki czyli mocno rozdrobnione plastiki zatruwają środowisko naturalne. Na śmietniki w bilionach sztuk trafiają plastikowe torby jednorazowego użytku. Ponieważ mogą być zabrudzone ilość plastiku torby może być mniejsza niż brudu i konieczne jest płukanie - mycie rozdrobnionego plastiku i inne procesy. Jest co automatyzować.
-Wielkie koncerny same dla siebie opracowują technologie produkcji a nawet zlecają produkcje na wyłączność maszyn i urządzeń. Mniejsze firmy są w znacznie gorszej sytuacji musząc korzystać tylko ze standardowo oferowanych maszyn i urządzeń.
-W wielu ustabilizowanych branżach maszyny mechaniczne moralnie starzeją się wolno i używane są maszyny nawet sprzed 40-50 lat. W produkcji ciągłej ważna jest trwałość narzędzi. Trwałość narzędzi tytanowych ze specjalnymi powłokami jest imponująca. Złomowy samochód osobowy jest takimi narzędziami na obracanych bębnach rozrywany na drobne kawałki, które są separowane na poszczególne metale i plastiki.
Pytanie sprawdzające. [ Wskaźnik uwarunkowania numerycznego ]
Bardzo ważna w nawigacji ( także automatycznej ) Ortodroma ( koło wielkie opasującego kule ) łączy najkrótszą drogą dwa punkty (kąty nawigacyjne punktów Fi1-Lambda1 i Fi2-Lambda2) na kuli. Długość drogi na kuli o promieniu 1 daje wzór znany z trygonometrii sferycznej:
Dokładny jest wzór ( w obu alternatywnych postaciach ) stosowany w nawigacji od XIX wieku z użyciem funkcji hav czyli haversine, która kiedyś była stablicowana.
Dokładność wzoru pogarsza się dla punktów leżących blisko antypodów ale najgorsze jest to że bardzo rzadko dla punktów położonych na antypodach program zostanie przerwany z komunikatem błędu ! Dlaczego ?
„Gdzie” oznacza w pytaniach na którym zdjęciu / zdjęciach albumu.
1.Gdzie jest w stacji uzdatniania wody Mętnościomierz ( dla małych mętności Nephelometer ). Co jest źródłem światła w tym przyrządzie. Jakie są interfejsy przyrządu ? Jaka jest akurat mierzona mętność wody i w jakiej jednostce i według jakiej normy ?
2.Jaka jest moc lamp UV przyrządu ( gdzie on jest ) do dezynfekcji przepływającej wody ? Czy binarny sygnał jego niesprawności jest istotny ?
3.Gdzie jest elektrozawór gazu oraz regulowany silnikiem zespół serwozaworów spalanego gazu ziemnego. Czy można awaryjnie zawór regulować ręcznie ? Jakiego użyto algorytmu regulacji ? Po co użyto dwóch sensorów temperatury ?
Gdzie jest iskrownik zapalający gaz oraz jego zasilacz ?
Gdzie jest sensor wykrywający płomień palącego się gazu. Jak działa niezależny system bezpieczeństwa procesu i Alarm mimo użycia zwykłego PLC ?
Gdzie jest sensor metanu (węglowodorów) w powietrzu. Dlaczego i do realizacji jakich funkcji jednocześnie użyto wyjścia binarnego i wyjścia analogowego sensora ?
4.Gdzie jest informacja o tym jaki jest system operacyjny wbudowanego mikrokomputera chromatografu ? W jakiej sieci pracuje chromatograf. Jaki jest rozmiar pliku ( zdjęcie ekranu ) generowanego raportu z analizy ?
5.Gdzie jest generator mocy RF do zgrzewania plastikowych toreb. Jaka jest jego moc maksymalna i napięcia pracy i z jakim wypełnieniem. W jakim przedziale częstotliwości generator winien pracować i jak się to uzyskuje. Jakie są elementy aktywne generatora ? Dlaczego jest on aktywowany tylko przez chwile na czas zgrzewania. Gdzie jest sensor aktywujący generator. Jakie informacje daje generator ? Jakie podjęto środki celem ograniczenia promieniowania zakłóceń radiowych.
6.Gdzie jest sensor wibracji wirówki i sensory wibracji innych maszyn.
7.Gdzie jest elektroniczna „waga” przejeżdżającej ciężarówki z surowcem / towarem i pustej ?
8.Gdzie jest skomputeryzowany przyrząd określający teksturę próbki żywności ? Na jakiej zasadzie prawdopodobnie on pracuje ?
9.Gdzie są środki i sensory bezpieczeństwa robota pakującego zapobiegające zranieniu lub zabiciu człowieka ? Jakie to są sensory ?
10.Gdzie jest instalacja radiacyjna do napromieniowania Gamma żywności na paletach na linii ?









