"Nasi ludzie w Białym Domu"
https://wprawo.pl/k-balinski-nasi-ludzie-w-bialym-domu/
"18 stycznia, na łamach żydowskiego „Forward” Jacob Kornbluh napisał: Gdy Joe Biden ogłosił skład gabinetu, po żydowskim Twitterze zaczął krążyć dowcip – w Zachodnie Skrzydle Białego Domu będzie minjan (czyli wymagane w judaizmie przy odmawianiu modlitwy i czytaniu Tory kworum modlitewne wynoszące 10 mężczyzn). I rzeczywiście – kilkanaście kluczowych stanowisk w administracji Bidena przypadło Żydom, na czele z Ronaldem Klainem – szefem personelu Białego Domu i Dougem Emhoffem – mężem wiceprezydent Kamali Harris (i udziałowcem wielkiej firmy lobbingowej DLA Piper z Los Angeles, obsługującej Hollywood). Klain, w wywiadzie dla „NYT”, zdradził sekret – umówił się z chrześcijańską narzeczoną, że o ile w ich domu będzie choinka, to jednak dzieci zostaną wychowane w wierze mojżeszowej. Sam Emhoff, co do swych przyszłych obowiązków w Białym Domu, jest dziwnie tajemniczy, jednak wg „Forward”: Będzie odgrywał kluczową rolę w administracji. Kamal Harris ujawniła też nadany jej przez synów męża z poprzedniego małżeństwa przydomek – „mamełe”, który w jidysz oznacza „mamusia”. Utworzony przez Joshuę Tauberera portal Govtrack.us uznał ją za najbardziej liberalnego senatora (w rankingu wyprzedziła nawet Bernie Sandersa). Jest za legalizacją marihuany, za imigracją, za kontrolą posiadania broni, aborcją do dziewiątego miesiąca ciąży i razem z Bidenem tworzy najbardziej antykatolicki tandem w historii Ameryki. W pierwotnym zamyśle to ona miała zostać prezydentem. Sprawa skomplikowała się jednak, gdy w prawyborach Partii Demokratycznej otrzymała najgorszy wynik, niewiele ponad 2% głosów. Dlaczego wysunęli ją na to stanowisko? Bo jest córką imigrantów, bo ma męża Żyda i poparł ją Soros. I najważniejsze – nie jest biała.
Tak jak Kamala przechodzi do historii, jako pierwsza kolorowa kobieta na stanowisku wiceprezydenta, tak senator Chuck Schumer upamiętnił się, jako najwyżej politycznie plasowany Żyd w historii Ameryki. „To że został przewodniczącym senackiej większości to powód do dumy dla żydowskiej społeczności” – podsumował Rabin Michael Miller. Wyraził też oczekiwanie, że Schumer będzie używał swoich wpływów i pozycji, aby czyni dobro dla społeczności żydowskiej, Izraela i Żydów na świecie. Przy okazji wyliczył, że w obecnym Kongresie zasiada 37 przedstawicieli „amerykańskiej diaspory żydowskiej”.
Już sama zapowiedź nazwiska sekretarz stanu wywołała w gazetach wyborczych euforię i okrzyki radości: „Nasz człowiek w Białym Domu”. I rzeczywiście, oprócz dziadka pochodzącego z Polski, w biogramie Antony’ego Blinkena mocno podkreślony jest wątek ojczyma – Samuela Pisara, który podczas wojny miał trafić do getta w Białymstoku. Pradziadek Meir pochodził z tego samego kresowego sztetla, co żydowski wieszcz Szolem Aleichem, posługiwał się literackim pseudonim Mayer, a w USA swe powieści i opowiadań w języku jidysz zamieszczał w komunistycznych gazetach w Chicago, w tym „Idishe Arbeter Velt” (Świat żydowskich robotników). Życiorys Blinkena to wspaniały materiał na filmowy scenariusz o (jakby powiedział S. Michalkiewicz) jerozolimskiej szlachcie, a nawet o jerozolimskiej arystokracji: ojciec banksterska potęga – założyciel jednego z największych na świecie funduszy inwestycyjnych Warburg Pincus; matka mecenas sztuki; ojczym jeden z najbardziej wpływowych adwokatów w skali światowej, a on sam absolwent Harvarda. Nie mniej ciekawy jest wątek biznesów Blinkena w Polsce – do ojca należy sieć 180 aptek Gemini i największa w Polsce apteka internetowa. Gdy rok temu zamierzał je sprzedać, wartość biznesu oszacowano na 2,5 miliarda i okazało się, że Ministerstwo Zdrowia zarzucało Gemini nielegalne pozyskiwanie danych o pacjentach poprzez firmową aplikację do obsługi e-recept.
Sekretarz departamentu bezpieczeństwa wewnętrznego Alejandro Mayorkas jest sprzedawany publice, jako przedstawiciel „społeczności latynoskiej”, chociaż to reprezentantem społeczności żydowskiej, i to pełną gębą – ojciec sefardyjski Żyd z Kuby, a matka Żydówka z Rumunii. Jest pierwszym Amerykaninem urodzonym za granicą stojącym na czele najważniejszej agencji bezpieczeństwa. To także partner doskonale prosperującej żydowskiej kancelarii prawnej WilmerHale i członek zarządu Żydowskiej Grupy Pomocy Uchodźcom (HIAS). Jeszcze przed zaprzysiężeniem na stanowisko, zapowiedział skoncentrowanie się na walce z antysemityzmem i terroryzmem wewnętrznym ze strony „ekstremistów skrajnej prawicy”. Liderzy organizacji żydowskich, podczas spotkania z Mayorkas, wyrazili zaniepokojenie „wzrostem sił skrajnej prawicy” i restrykcyjną polityką imigracyjną Trumpa. Zażądali także powołania łącznika ze społecznością żydowską do spraw terroryzmu wewnętrznego. „Po insurekcji Trumpa jasnym stało się, że urząd Mayorkas będzie głównym adresem społeczności żydowskiej, dla zapewnienia bezpieczeństwa naszych instytucji. Jesteśmy niezwykle jednomyślni w kwestiach imigracji i podejścia do białych suprematystów” – podkreślali uczestnicy spotkania.
Jacob Jeremiah Sullivan, prezydencki doradca ds. bezpieczeństwa narodowego to mąż Margaret Goodlander, b. współpracownicy senatora Joe Liebermana. Za czasów Hillary Clinton był dyrektorem biura planowania politycznego w Departamencie Stanu i jednym z głównych macherów od spraw Bliskiego Wschodu. To on, w jednym z tajnych dokumentów przesyłanych na prywatny serwer pocztowy Clinton, napisał: „Al Qaida is on our side in Syria”. Utrzymywał też, że USA nie powinny powstrzymywać Chin, ale wręcz pomóc im w imperialnym wzlocie.
À propos – Mayorkas, w czasach administracji Obamy dyrektor służb imigracyjnych i obywatelstwa, został przyłapany na sprzedaży zielonych kart bogatym Chińczykom. Czarnoskóry sekretarz obrony, ku uciesze Putina i Chińczyków, rozpoczął urzędowanie od oświadczenia, że będzie pilnował parytetu płci i praw mniejszości seksualnych. I chyba rację ma senator Marc Rubio, który ekipę Bidena od bezpieczeństwa narodowego nazywa „grzecznymi, dobrze ułożonymi nadzorcami upadku Ameryki”.
Prokurator generalny Merrick Garland wychował się na żydowskim przedmieściu Chicago Skokie. Dziadek żony, Samuel Irving Rosenman, wówczas protestant, był sędzią Sądu Najwyższego w Nowym Jorku oraz doradcą Roosevelta i Trumana. „Jako wnuk imigrantów, którzy uciekli z Rosji przed antysemityzmem, nada decydujący sznyt temu urzędowi. Oczekuję od niego poradzenia sobie z z takimi wyzwaniami jak nasilające się przestępstwa motywowane nienawiścią” – powiedział (lub raczej zapowiedział) szef Ligi Antydefamacyjne (ADL) Jonathan Greenblatt.
Media żydowskie zabrały się też za rozszyfrowanie wytwornie angielskiego nazwiska „Garland”. Okazało się, że dziadek Garlanda w aplikacji o obywatelstwo amerykańskie wpisał: nazwisko „Max Hyman”, wyznanie „hebrajskie”, miejsce urodzenia „Wagowa na Litwie”. Okazało się też, że pełne nazwisko ojca Garlanda to Lejb Icek Garfinkel, że do USA przybył w 1907 r., że matka też pochodziła z Polski i miała na imię Roza oraz że nazwisko Max Garland przybrał na statku, którym z Liverpoolu przypłynął do Nowego Jorku. Przy okazji, i jakby przypadkiem, media żydowskie odkryły, że gubernator Iowa (od 24 lat) Terry Branstad to kuzyn Garlanda, katolik, wcześniej (po drugim mężu matki) luteranin.
Na kluczowe, związane z bezpieczeństwem cyfrowym, stanowisko w Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Biden mianował Anne Neuberger. Chani, bo takie jest jej hebrajskie imię, urodziła się i wychowała w chasydzkiej gminie Boro Park na nowojorskim Brooklynie, ukończyła ortodoksyjny żeński college Bais Yaakov, w domu mówi wyłącznie w jidysz (z chasydzkim akcentem), a jej rodzice George i Renee Karfunkel byli na pokładzie samolotu Air France odbitego w 1976 r. z rąk fedainów przez izraelskich komandosów (w tym brata Netanjahu) na ugandyjskim lotnisku Entebbe.
W dniu jej nominacji portal stacji NBC zamieścił informację, że prywatna fundacja jej imienia (i męża Yehudy) przekazała proizraelskiej grupie lobbingowej AIPAC 500 tysięcy dolarów, i że usunięcia wiadomości zażądały organizacje żydowskie i sam AIPEC, bo: jest obraźliwa dla Neuberger i ortodoksyjnych Żydów i insynuuje, że nie jest w pełni lojalną obywatelką USA.
Dokładnie wtedy, gdy potępiał Trumpa za „próbę przewrotu”, Biden wypromował Victorię Nuland, główną organizatorkę kijowskiego Majdanu, który w 2014 obalił Wiktora Janukowycza, a w Tel Awiwie cieszono się, że Ukraina jest drugim po Izraelu krajem, którego premier i prezydent są Żydami. Przy czym nie jej przeszkadzało, że zrobiła to rękami neonazistów, i musiała się przy tym nieźle napocić, gdy pod oknami ambasady USA wyśpiewywali: „Smert moskowsko-żidiwskij komunie”.
Gdy jej dziadek, wileński Żyd przyszwędał się do Ameryki, nosił nazwisko Nudelman. Urodzony już na nowojorskim Bronksie ojciec utrzymuje, że jest ateistą, chociaż uczęszcza do synagogi, a córki wychował w tradycji żydowskiej. Jest żoną Roberta Kagana, współtwórcy niezwykle wpływowej grupy lobbingowej, która w latach 90. nadawała niepodzielnie ton w światowej polityce, przez siebie przewrotnie (albo dla niepoznaki) zwana neokonserwatywną, a przez prawdziwych konserwatystów neotrockistowską. Znakomicie zorganizowanej grupy proizraelskich polityków żydowskiego pochodzenia, w przeszłości wyznawców trockizmu, o korzeniach rodzinnych we Wschodniej Europy, najczęściej synów lub wnuków liderów Komunistycznej Partii USA. Przy tym, wszyscy odziedziczyli po kominternowskich przodkach ambicje „robienia porządków” w krajach swego pochodzenia.
Mimo diabelskiej roli odegranej w inwazji na Irak, klan Kaganów otorbił administrację Obamy, a dziś wraca do władzy. À propos nazwiska – Nuland nie używa ani rodowego, ani męża. Usiłuje coś ukryć? Pierwsze z nich znaczy w jidysz tyle co wyrabiacz klusek. Drugie to tytuł wodzowski Chazarów, swojsko brzmiący w kontekście Łazara Kaganowicza, drobnego żydowskiego handlarza bydła, jednego z najbliższych współpracowników Stalina, architekta Wielkiego Głodu na Ukrainie, współodpowiedzialnego (obok Berii, Stalina i Kalinina) za zbrodnię katyńską.
Czym dziś w USA zajmują się potomkowie Kaganów? Nigdy dość przypominania: pracują w Białym Domu, zasiadają w Kongresie, zarządzają wielkimi bankami, kształcą studentów, pisują dla tamtejszych „gazet wyborczych”, brylują na dyplomatycznych salonach. Bastionem Kaganów jest Departament Stanu. I jeszcze jedno lub jeszcze jedna – drugim zastępcą sekretarza stanu została 71-letnia Wendy Ruth Sherman.
Sekretarz Skarbu Janet Yellen wychowała się w żydowskiej rodzinie na nowojorskim Brooklynie. To córka pochodzących z Polski Anny Blumenthal i Juliusza Yellena (w Polsce nosił pospolicie brzmiące nazwisko „Jeleń”). W czasach Obamy szefowała Rezerwą Federalną (przed nią instytucją rządził pochodzący z polskich Kresów Stanley Fischer).
Z nominacji Yellen szczególnie zadowolona była Sheila Katz, szefowa National Council of Jewish Women: „Biden zobowiązał się, że jego gabinet będzie wyglądał jak Ameryka i póki co wygląda. Jego nominacje uwzględniają różnorodność, Żydów, kobiety, Czarnych i Indian, reprezentują pełną różnorodność naszego narodu”. I rzeczywiści prawie wszystkie urzędy objęli przedstawiciele mniejszości. Z tym że Żydzi te najważniejsze, a resztę Indianin i Murzyn.
Za komentarz do innych nominacji powinny wystarczyć imiona i nazwiska: Avril Haines – koordynator służb wywiadowczych, córka Adriany Rappin (z domu Rappaport). Eric Lander – dyrektor Biura polityki naukowej i technologii, urodził się na nowojorskim Brooklynie, syn profesor socjologii Rhody oraz adwokata Harolda Landera. David Cohen – zastępca dyrektora CIA, w roli tej występuje po raz drugi, bo w 2015 r. został z-cą dyrektora CIA, najwyższym rangą Żydem w tej szpiegowskiej agencji, nadzorował akcje likwidacji i torturowania bliskowschodnich „terrorystów”. Wcześniej był zastępcą sekretarza Skarbu ds. terroryzmu i wywiadu finansowego i zdobył pseudonim „guru sankcji”.
W administracji Obamy działała też sekretarz zdrowia Rachel Levine. To pierwsza otwarcie transseksualna osoba na stanowisku zatwierdzanym przez Senat. À propos „zdrowia” – wspomniany wcześniej Ronald Klain odegrał kluczową rolę w wypracowaniu podejścia Bidena do pandemii COVID-19, która – przypomnijmy – była głównym orężem w obaleniu rządów Trumpa. Ciekawi też, że na swych doradców ds. zwalczania epidemii powołał Davida Kesslera, Aarona Keyaka, Rebeccę Katz, Jeffa Zientsa, a szefem Agencji Leków zrobił Joshuę Sharfsteina. Rochelle Walensky, dyrektor amerykańskich Centrów ds. Kontroli i Prewencji Chorób (odpowiednik naszego Sanepidu) to z kolei córka Edwarda Bersoffa i Carola Bersoff-Bernsteina, członków żydowskiej kongregacji Temple Emanuel w Newton. No i jeszcze jedno – pierwszą decyzją Bidena było przywrócenie wsparcia dla przemysłu aborcyjnego z funduszy federalnych.
Media żydowskie triumfują: Blinken jest trzecim żydem na tym stanowisku po Henrym Kissingerze i Madeleine Albright. To nie prawda – był nim także (w administracji Obamy) pełniący w nowej administracji funkcję specjalnego pełnomocnika prezydenta ds. klimatu John Kerry. Praktykujący irlandzki katolik z Massachusetts okazał się być Johnem Kohnem. Wg jego biografów, odkrycie żydowskich korzeni zaskoczyło nawet jego najlepszych przyjaciół.
Synowie prapradziadka Benedikta Kohna urodzonego w śląskiej Białej k. Prudnika chmielarza w warzelni piwa, którzy „strasznie cierpieli z powodu antysemityzmu, jaki wówczas szalał w Europie”, porzucili żydowskie dziedzictwo i przeszli na katolicyzm. Postanowili także zmienić żydowsko brzmiące nazwisko. Nowe wybrali w oryginalny sposób – celując (z zamkniętymi oczyma) ołówkiem w mapę. A ten „trafił” w hrabstwo Kerry w Irlandii.
Jeden z nich, szewc z zawodu, związał się z klezmerką z Budapesztu, wg niektórych pochodzącą z rodu rabina Judy Löwa, sławnego kabalisty i talmudysty, twórcy Golema. Po wyemigrowaniu do N. Jorku, biedny, regularnie uczęszczający do kościoła katolickiego na Brooklynie szewc, strzela sobie w łeb w hotelowej toalecie. Niektórzy mówili, że nie tyle z powodu bytowych problemów, co nie do zniesienia zbyt dużej duchowej, psychicznej i socjalnej udręki związanej ze zmianą wyznania. Syn nieszczęśnika pojął za żonę Rosemary Forbes z jednego z najstarszych rodów amerykańskich, spadkobierczynię miliardowej fortuny. Praprawnukiem Benedikta Kohna z Białej k. Prudnika jest Cameron, znany bostoński prawnik, który ożenił się z żydówką i wrócił do judaizmu.
Joe Biden to „katolik”, ale nieźle zblatowany z Żydami. I to nie tylko dlatego, że ma żydowskich powinowatych. 30 kwietnia 2013 r., podczas gali z okazji 100-lecia ADL, wygłosił niezwykłe przemówienie: „Czuję się tu jak w rodzinie. Wiem, iż ogromna większość Amerykanów uważa mnie za Żyda, a ja naprawdę jestem katolikiem. Jestem prawdziwym katolikiem, ale wykształciła mnie ADL. Byliście ze mną w każdej ważnej sprawie. Nie pamiętam nawet jednej, w której nie zgadzaliśmy się”.
Trzy tygodnie później wygłosił w kwaterze ADL kolejną mowę: Jesteście sumieniem naszego społeczeństwa. Żydowskie dziedzictwo ukształtowało nas wszystkich. Tu kilka faktów: ADL to zbrojne propagandowe ramię żydowskiej loży B’nai B’rith, której podlegają wszystkie organizacje żydowskie; za istotę swej misji uważa wykluczenie wszelkich przejawów chrześcijaństwa z życia publicznego; stygmatyzuje katolików oskarżeniem, że Nowy Testament to nienawistna książka przesiąknięta antysemityzmem, odpowiedzialna za śmierć 6 milionów Żydów.
Synowie Bidena, Beau i Hunter oraz córka Ashley weszli w związki małżeńskie z członkami the Tribe (czyli, jak sami Żydzi się określają, „plemienia”). I tak: Beau wziął sobie za żonę Hallie Olivere, która urodziła Bidenowi dwóch wnuków. W 2019 Hunter poślubił Melissę Cohen, a tuż przed ceremonią ślubną wytatuował sobie na bicepsie hebrajski napis „Shalom”, identyczny z tatuażem narzeczonej. W kwietniu Cohen urodziła Bidenowi wnuka, którego imienia nie ujawniła do dziś. W 2012 Ashley zawarła związek z Howardem Kreinem, a podczas przyjęcia ślubnego Joe Biden odtańczył żydowski taniec ludowy hora. „Jestem jedynym irlandzkim katolikiem, którego marzenie się spełniło, ponieważ moja córka wyszła za mąż za żydowskiego lekarza” – dowcipkował, wyraźnie zadowolony.
Biden nie jest pierwszym prezydentem, który ma żydowskich zięciów, ale pierwszym, którego potomek wytatuował sobie na przedramieniu hebrajski napis. Biden nie tylko w tej kwestii rozstał się z Kościołem – gdy został wiceprezydentem nawoływał, licytując się przy tym z Obamą, do przyznania związkom homoseksualnym prawnego statusu tradycyjnych małżeństw.
Kadrowe decyzje nowej administracji potwierdzają tajemnicę poliszynela – Joe Biden i Kamala Harris to tylko figuranci i rządził będzie ten sam układ, który sterował Obamą. „Powitajcie prezydenta Joebamę” – pod takim tytułem brytyjski „The Spectator” ujawnił intrygę. Rzecz jasna to nie globaliści będą urzędować w pomieszczeniach Białego Domu, ale ci sami, którzy zajmowali najwyższe stanowiska u boku Obamy. „Żaden z bliskich współpracowników Bidena z jego sztabu wyborczego, nie znajdzie posady w Białym Domu” – kpił „The Guardian”. To także wyraźna analogia do samego Obamy, który w 2008 r. mógł tylko bezsilnie podpisywać nominacje ludzi wskazanych przez waszyngtońskie elity.
Tym razem jednak skala kadrowych „wrzutek” jest na tyle duża, że zakrawa na zamach stanu w łonie Partii Demokratycznej. Bo głównym beneficjentem sukcesu Bidena nie są miliony głosujących na niego, ale waszyngtońska plutokracja, która utraciła wpływ na politykę po zwycięstwie Trumpa w 2016, dokonała zamachu stanu i znowu zajęła należne jej miejsce na szczytach władzy. Epatują hasłami równości i różnorodności. Znakiem rozpoznawczym administracji zrobili Kamalę Harris „córkę hinduskich imigrantów i pierwszą kobietę na tym stanowisku” oraz Alejandro Mayorkas „syna uciekiniera z Kuby i pierwszego Latynosa w Białym Domu”. Wszystko to na pokaz. Jedynym wspólnym mianownikiem nominacji jest – żydokomuna!
Opis bolszewickiej rewolucji w USA można zacząć od słów Stalina: „Nie ważne, kto głosuje, ale ważne, kto liczy głosy”, i zakończyć słowami Lenina: „Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy”. Prawda jest taka, że media, Hollywood, uniwersytety, prezydenci miast wspierali anarchistów z Antify, bandytów z Black Lives Matter i radykałów przeróżnych ras i płci, nawet wtedy, gdy palili i plądrowali amerykańskie miasta.
Prawdą jest też, że BLM to ruch bolszewicki, opowiadający się nie tylko za likwidacją „rasistowskiej” policji i „rasistowskich” więzień, ale za niszczeniem rodziny i białego społeczeństwa, uprawiający maoistowską partyzantkę miejską, o którym Patrisse Cullors, współzałożycielka ruchu, rozbrajająco szczerze powiedziała: „Jesteśmy wyszkolonymi marksistami”.
I tu polski akcent – Andrzej Trzaskowski spędził rok na wirtualnej ławce szkolnej u Michaela Bloomberg, ucząc się „zarządzania miastem”, obok takich talentów jak burmistrz Jacob Frey, który ekstremistom oddał we władanie całe dzielnice Minneapolis. A tak przy okazji – dlaczego komunistycznym bojówkarzom w Seattle sekundują w Polsce chorobliwie antyamerykańskie typy, widzące w komunistycznej rebelii początek końca „Imperium Zła”, rzucające hasło „Śmierć Ameryce!” i nazywające w dodatku to hasło „myślą polską”?
Emhoff i Kamala Harris
Kto stał za rebelią? Ci sami, którzy od dekad propagują w USA komunizm. Komunistyczna rewolta nie narodziła się dziś. Jest na porządku dziennym od wielu dekad. Przypomnijmy – w latach 60. kwitła rewolucja, dla niepoznaki zwana rewolucją „dzieci kwiatów”. Niczym też innym były protesty przeciwko wojnie w Wietnamie. Żydzi stanowili 50% członków komunistycznej jaczejki Weather Underground wzywającej do obalenia „amerykańskiego imperializmu i powołania bezklasowego społeczeństwa komunistycznego”, która w latach 70. przeprowadziła serię zamachów bombowych w budynkach rządowych i… na Kapitolu, a jedna trzecia aresztowanych przez FBI członków organizacji była Żydami. W jej władzach był członek Komunistycznej Partii USA i sowiecki szpieg Bill Ayers. Ci sami wywrotowcy stali za ruchem Black Panther.
Nie od rzeczy będzie tu przypomnieć, że Obama, syn komunistki i Kenijczyka był wychowankiem Billa Ayersa i politycznie sformatowany został w kręgach chicagowskich marksistów. Także otoczeniu Obamy w Białym Domu nie było daleko do tych kręgów. Przykładem John Kerry – trockista i pacyfista, który opluwał amerykańskich żołnierzy wracających z Wietnamu i powielał kremlowską propagandę.
Prekursorami wszystkich komunistycznych rewolt byli Żydzi emigrujący na przełomie wieków do Ameryki z terenów przedrozbiorowej Polski. W Nowym Jorku osiedliło się ich tak wielu, że miasto zwane było „Moskwą nad rzeką Hudson”, a oni sami opisywani jako „rojowisko skłóconych radykałów”. Ich liderzy gloryfikowali rozkwit życia żydowskiego i przywileje dla Żydów pod władzą bolszewików, a komunizm uznawali za „dobry dla Żydów”.
David Rockefeller, po wizycie w Pekinie, chwalił Mao Tse Tunga, który zgładził kilkadziesiąt milionów Chińczyków. W latach trzydziestych XX wieku żydowscy emigranci z Europy Wschodniej wzięli w pacht amerykańskie uniwersytety, zamieniając je w kuźnie marksistowskich kadr. Zinfiltrowali organizacje studenckie, skomunizowali Hollywood, zdominowali centrale związkowe, zabrali się za kształtowanie amerykańskiej tożsamości. Przypomnieć trzeba, że prawie wszyscy wzywani przez Komisję McCarthy’ego i skazani za szpiegostwo na rzecz Moskwy była pochodzenia żydowskiego, że Sowieci zdobyli tajemnice bomby atomowej dzięki Rosenbergom i że są w tym liczne „polskie ślady”.
Czy dzisiejsza pozycja amerykańskich Żydów nie jest przypadkiem pochodną siły owych nowojorskich bolszewików? Nawiasem mówiąc, ojciec herszta komunistów w Partii Demokratycznej Bernie Sanders pochodził ze wsi Słopnice koło Limanowej, i kiedy w 1920 Armia Czerwona szła na Warszawę, wstąpił do niej, a po przegranej uciekł do Nowego Jorku, gdzie poślubił Dorotę Glassberg, córkę imigrantów z Polski.
Dziś amerykańscy Żydzi to w większości wyznawcy skrajnie lewicowych, jeśli nie komunistycznych idei. Jeśli dodamy do tego przyjaźń Netanjahu z Putinem, a właściwie z 1,5 milionem Żydów sowieckich, w tym z KGB-istami w szeregach Mosadu, czyli bliskowschodnim Birobidżanem, gdzie 30 procent tubylców mówi po rosyjsku i wznosi pomniki wdzięczności Armii Czerwonej, to po czyjej stronie jest i będzie ich sympatia?
Wszystkie rewolucje na świecie miały naturę żydowską. Była nią rewolucja bolszewicka. Była nią kierowana przez Różę Luksemburg i Karla Liebknechta rewolta komunistyczna w Niemczech i ustanowione po niej rządy bolszewickie w Bawarii i na Węgrzech. Były nią także brygady międzynarodowe walczące w Hiszpanii przeciwko gen. Franco. Na przestrzeni dziejów z zadziwiającą precyzją lokowali się zawsze po stronie burzycieli ładu społecznego.
Dlaczego wśród wodzirejów Antify i BLM przeważają Żydzi? Skąd sojusz z marksistami spod znaku Bernie Sandersa? Dlaczego stawiają na ludzi, którzy otwarcie gardzą Ameryką? À propos – hamując marsz Chińczyków Jedwabnym Szlakiem, Trump naruszał interesy żydokomunistycznego lobby czerpiącego ogromne korzyści z biznesu z Chinami, a dziś Biden podpisuje wszystkie dekrety piórem wykonanym w Chinach.
Mitem jest, że został prezydentem dzięki Żydom i był najbardziej prożydowskim prezydent w historii USA. Że tak nie jest świadczyło poparcie lobby żydowskiego dla Hillary Clinton i powyborcze sondaże wykazujące, że 80 procent Żydów poparło Bidena. To prawda, że próbował zneutralizować żydowskie lobby, obnosząc się z filosemityzmem. Ale czy nie wychodził ze słusznego założenia, że nie można walczyć ze wszystkimi? Mitem nie jest natomiast to, że za jego obaleniem kryła się „bolszewicka rewolucja”, i że był ofiarą „żydowskiego spisku”. A może w tym wszystkim nie chodziło o zablokowanie wyboru Trumpa na drugą kadencję, ale o coś zupełnie innego? Może o to, że stetryczały Biden przekaże władzę Kamali Harris, która zrealizuje agendę Emhoffa?
Dlaczego go nienawidzą? Dlaczego za impeachmentem stoją wyłącznie Żydzi? Dlaczego wśród autorów najbardziej jadowitych wypowiedzi pod jego adresem są tylko żydowskie nazwiska? Może dlatego, że pierwszą decyzją Trumpa była ustawa pro-life, że o likwidację 5 milionów miejsc pracy obwinił globalistów, a o monstrualne zadłużenie państwa architektów wojen na Bliskim Wschodzie? Może dlatego, że powiedział „America first” i oskarżał Sorosa o sprowadzanie nielegalnych imigrantów dla „wymazania białego i chrześcijańskiego oblicze Ameryki”? A może dlatego, że uznano go za antysemitę, bo podczas kampanii ‚2016 wykorzystywał spot ze zdjęciami Sorosa, Yellen, prezesa Goldman Sachs Lloyda Blankfeina i gwiazdy Dawida na stosie dolarów – z jasnym przekazem: Clintonowa jest marionetką w żydowskiej konspiracji? A może dlatego, że nie mieli nad nim kontroli? Przypomnijmy sekwencję wydarzeń: hasłem Trumpa była „walka z układem”; poparcie republikańskiego establishmentu uzyskał dopiero wtedy, gdy zagroził, że wystartuje jako kandydat niezależny.
Trump jednak na swój sposób wygrał, bo zwalczające go żydokomunistyczne „głębokiego państwa” musiał ujawnić, kto w Ameryce rządzi, w sytuacji gdy jego samo istnienie było najpilniej dotąd strzeżoną tajemnicą.
Za komentarz wystarczą imiona i nazwiska tych, którzy Trumpa zdradzili: Tim Geithner, z funduszu inwestycyjnego Warburg Pincus; Jonathan Shulkin z Valor Equity Partners; John Doerr z Kleiner Perkins; Stephen Mandel z Lone Pine Capital; Mark Zuckenberg z Facebook Inc., Jack Dorsey z Twitter Inc., Susan Wojcicki z YouTube; David Rubenstein z CarlyleRay; David Salomon z Goldman Sachs, Thomas Gottstein z Credit Suisse, James Gorman z Morgan Stanley; Steve Schwarzman z Blackstone; Adena Friedman z Nasdaq; Jeffrey Ubben z Inclusive Capital; Larry Ellison z Oracle; Safra Catz z Apollo Global Management; Peter Thiel z Goldman Sachs; Peter Scher z Citigroup; Candi Wolff i Rich Lesser z Boston Consulting Group; Jeff Bezos z Amazon, no i syn Sorosa Jonathan.
Donald Trump odszedł. Greenblatt i Schumer triumfują. Formowana lub raczej firmowana przez Bidena administracja to bolszewicka, kontrkulturowa rekonkwista. Nie ma gułagów, ale będą reedukacyjne obozy, a przeciwnicy polityczni uznawani za terrorystów. W nowej bolszewickiej republice pojawi się też sprawa Polski, bo w osobie Trumpa straciliśmy sojusznika. Przed Polską ciężkie dni, bo nie Biden będzie prezydentem, ale ADL, Zuckerberg i fundacje Sorosa, a w nich oparcie znajdą roszczenia do pożydowskiego mienia. Będzie też nowy ambasador ambasador USA, i jeszcze zatęsknimy za Mosbacher. I po raz kolejny czkawką odbija się, że ze stosunków polsko-amerykańskich rząd zrobił stosunki polsko-żydowskie, a do kontaktów z Trumpem wynajął żydowskich pośredników, czyli tych, którzy Trumpa zdradzili i obalili.
Krzysztof Baliński"
Autor książek: MSZ polski czy antypolski? , Ministerstwo Spraw Obcych , Polska czy Polin? – sekrety relacji polsko-żydowskich .
piątek, 21 maja 2021
"Nasi ludzie w Białym Domu"
środa, 19 maja 2021
Inflacja ! Ziemkiewicz ostro i prawdziwie krytykuje
Inflacja ! Ziemkiewicz ostro i prawdziwie krytykuje
Eurostat: inflacja w Polsce powyżej 5 %.
Ale odbyła się modlitwa w Sejmie. Na mównicę wyszedł sam prezes PiS ! Niestety towarzystwo z selekcji negatywnej nie modliło się o rozum !
"Ziemkiewicz dla Salon24: PiS nie przeprowadził reformy, wiele rzeczy jak za Tuska
PiS nie przeprowadził żadnej reformy, nie różni się niczym od państwa PO. Co więcej okazuje się, że często za to państwo odpowiadają ci sami ludzie, co wcześniej. PiS się „stuszczył”, czyli przypomina PO Donalda Tuska. A państwo z PiS jest tak samo z dykty, jak państwo sprzed 2015 roku – mówi Salonowi 24 Rafał A. Ziemkiewicz, pisarz i publicysta „DoRzeczy”.
Zbigniew Girzyński, poseł Prawa i Sprawiedliwości, w Salonie 24 ostro skrytykował swoje ugrupowanie. Za wiele rzeczy, ale między innymi za to, że ludzie, którzy angażowali się po stronie niepodległościowej, konserwatywnej, pod rządami dobrej zmiany są marginalizowani. Chodzi – zdaniem posła – nie o brak stanowisk, czy profitów, ale brak elementarnego szacunku. Jednocześnie awansują ludzie tzw. drugiej strony, nagle „przechrzczeni” na piewców dobrej zmiany. Czy nie widzi Pan pewnej analogii do tzw. IV Brygady w okresie sanacyjnym, opisywanej przez Tadeusza Dołęgę-Mostowicza, który zresztą za krytykę obozu sanacji został brutalnie pobity.
Rafał A. Ziemkiewicz: Gwoli ścisłości, Tadeusz Dołęga-Mostowicz został brutalnie pobity w czasie, gdy jeszcze jako dziennikarz napisał zamiast „komendant” „komediant”. Piłsudczycy uznali, że ta zniewaga wymaga krwi. Potem pisarz zemścił się na obozie sanacyjnym, pisząc „Karierę Nikodema Dyzmy” oraz wspomnianą „IV Brygadę”. Ale IV Brygada to zjawisko odwieczne, które pojawia się w tego typu formacjach. A, ze Prawo i Sprawiedliwość bardzo przypomina obóz sanacyjny, to i IV Brygada musiała się pojawić.
Czym jest IV Brygada i w czym, Pana zdaniem, PiS przypomina sanację?
O podobieństwach PiS do obozu sanacji prowadziłem już cały, półtoragodzinny wykład na YouTube. Tych elementów jest wiele. Podstawowym jest jednak odrzucenie kompetencji na rzecz lojalności wobec komendanta. Józef Piłsudski po zamachu majowym wymienił wszystkich szefów banków, zastępując ich zasłużonymi oficerami legionowymi. Nie mieli oni rzecz jasna żadnego doświadczenia i przygotowania do pracy w bankowości, ale byli w oczach komendanta dobrymi patriotami. Liczyło się, by awansowali nie tyle kompetentni, co uczciwi. Jednak bardzo szybko okazało się, że tych „uczciwych” coraz częściej zastępują „nasi”. Ale I Brygada była wbrew legendom nieliczna, a już całkiem nieliczna była I Kadrowa. Okazało się, że awansować zaczęli ludzie, którzy z żadnymi legionami i linią Piłsudskiego nie mieli nic wspólnego. Ale wystarczyło, że któryś z zasłużonych legionistów za ludzi tych poręczył. W efekcie największymi wrogami sanacji stali się ludzie, którzy chcieli walczyć o niepodległość, ale nie tak wariackimi metodami jak Piłsudski, czyli endecja. Z kolei zwolennikami obozu sanacji stali się lojaliści, ludzie, którzy o niepodległość wcale nie walczyli, ani nawet jej za bardzo nie chcieli. Niech każdy oceni, czy nie ma tu analogii. Żeby było jasne – nie chciałbym, aby sprowadzać to jedynie do problemu nominacji, mówienia, że ludzie, którzy popierali PiS nic od PiS-u nie dostali, bo wcale nie uważam, że powinni dostać cokolwiek w sensie kadrowym. Oczywiście w sytuacji, gdy PiS zamiast kierować się ideą, zabiega o to, żeby na wszystkich stanowiskach mieć ludzi zdolnych znosić rozmaite meandry myśli prezesa, mądrości etapu, to, że wczoraj mówiliśmy tak, a dzisiaj mówimy co innego, to ci ludzie, o których mówi poseł Zbigniew Girzyński, ludzie, którzy wynajmowali autokary, by jeździć na demonstracje przeciwko polsko-niemieckiemu kondominium, mówią: zaraz, przecież nie to obiecywano wyborcom. Doskonałym przykładem jest fundusz odbudowy.
W jakim sensie?
Porozumienie PiS z lewicą polega na tym, że PiS podpisał się pod lewicowymi postulatami. Zrobił dokładnie wszystko to, co potępiał. Całkowicie sprzeniewierzył się swoim obietnicom, bo mówił o Europie Ojczyzn, że jest przeciwko państwu europejskiemu rozumianemu jako federacja, że trzeba chronić polską suwerenność, że trzeba wspierać własne motory rozwoju, by w przeciwieństwie do Platformy nie opierać się wyłącznie na pieniądzach z Unii Europejskiej. I zrobił dokładnie na odwrót. Ideowi PiS-owcy protestują. To też próbuje wykorzystać Solidarna Polska, chcąca zagospodarować ten twardy elektorat. A jednocześnie IV brygada przekonuje, że „skoro prezes tak uczynił, to na pewno ma rację, jest naszym największym atutem” – mówią ci ludzie w typowy dla lizusów sposób. I bez żenady potrafią w mediach perorować o wielkości prezesa, mówić „prowadź wodzu”, już wprawdzie nie na Kowno, jak w czasach sanacji, ale „w jedynie słusznym kierunku”.
Interesującą grupą są przedsiębiorcy. W czasach PO czuli się oszukani działaniami rządu. Wielu z nich głosowało na PiS. I teraz obrywają najbardziej, mało tego, są często przez propisowskie media atakowani?
Przedsiębiorcy są grupą od lat najbardziej pokrzywdzoną w III RP. Bo władza pieniądze skądś musi brać. Z biedoty ich nie wyciśnie. Z zagranicznych firm i wielkich korporacji też nie, bo firmy te mają dobrych księgowych i optymalizują swoje dochody. Zostaje więc ściągnięcie z tych, którzy coś mają, ale nie są w stanie się obronić. A więc drobnych przedsiębiorców. Z tym, że tu nie jest tak, że przedsiębiorcy poparli PiS, bo partia ta miała jakiś program dla biznesu. Raczej chodziło z jednej strony zniechęcenie poprzednimi rządami i kwestie kulturowe – drobni przedsiębiorcy to często ludzie nastawienie pro patriotycznie, konserwatywni. Dlatego wielu z nich poparło Prawo i Sprawiedliwość.
No to kolejna analogia – sanacja w dwudziestoleciu międzywojennym się zdegenerowała, po śmierci marszałka już całkowicie. Ale opozycja antysanacyjna to były faszyzujące grupki, które w niczym nie przypominały dawnej endecji, komuniści, słabe ugrupowania demokratyczne. Dziś alternatywą dla PiS ma być podzielona i skręcająca w lewo PO, skrajna lewica, wreszcie nowa chadecja z PSL-em, której twarzą ma być Komorowski. PiS nie musi się obawiać o utrzymanie władzy?
Tu analogia jest jednak nietrafiona, bo pamiętajmy, że sanacja doszła do władzy przy użyciu siły. Na początku cieszyła się pewnym poparciem społecznym, gdy zaczęło ono topnieć to mieliśmy procesy brzeskie i Berezę Kartuską. A już pod koniec lat 30-ych, gdy zabrakło wielkiego autorytetu, jakim był marszałek Piłsudski, bo Rydz-Śmigły się jedynie nadymał, a autorytetem nie był, były to już rządy coraz bardziej bandyckie. Oczywiście, PiS nagina prawo i można porównać jego działania z wczesną sanacją, gdzie Piłsudski żył i kontaktował. Wtedy robiono takie numery, jak na przykład podczas wyborów, gdy wszędzie gdzie startował BBWR w każdym okręgu przepalono ogromne pieniądze z budżetu państwa. Co się skończyło aferą, którą Piłsudski zamiótł pod dywan, ale zburzyło to wizerunek sanacji jako siły reformującej i oczyszczającej kraj. Siły moralnej, czystej, mającej walczyć z aferami. W przypadku PiS chyba także mit formacji czystszej moralnie przez ostatnie sześć lat zdążył upaść. Natomiast nie sądzę, by PiS był w stanie, albo miał w ogóle możliwość, posunąć się do przemocy. On trwa, dzięki temu, że opozycja jest zdegenerowana. A wymusiły to na niej liberalno-lewicowe salony, które są od lat moim ulubionym obiektem obserwacji.
Na czym polega ta degradacja PO i reszty opozycji?
PO jest w rozsypce, gdyż partia ta nigdy nie zdobyła się na to, aby odciąć się od przeszłości, uderzyć w piersi, rozliczyć z ośmiu lat rządzenia, postawić na nowe otwarcie. Powiedzieć, zrobiliśmy błędy, ale od dziś „partia jest ta sama, ale nie taka sama, możecie nam znów zaufać”. Zamiast tego PO poszła w zaparte, mówienie, że PiS wygrał bezprawnie, że musi wrócić to, co było, że PiS tak naprawdę nie wygrał, bo głosy opozycji były rozproszone. Jest to bzdurą, bo w polityce nigdy nie ma prostej arytmetycznej sumy i dwie partie po 15 proc. wcale nie muszą dostać 30. Cała linia jest taka, że rządy PiS są aberracją, a oni po tym wszystkim wrócą do władzy, odsuną PiS, przywrócą demokrację i praworządność. Każdy, kto po stronie opozycyjnej wyłamywał się z tego schematu myślenia zyskiwał łatkę pisowskiego kolaboranta, sługi reżimu, a w najlepszym razie naiwnym symetrystą. Oni sami sobie zgotowali ten los. I stali się sektą, nie mając za bardzo wyjścia z tej sytuacji. To zapewnia PiS-owi komfort władzy. Niestety, PiS nie wykorzystuje tego do trudnych reform. Bo co się PiS-owi udało, to 500 Plus, które obiecał i dał oraz parę transferów socjalnych, które Polakom się podobają, bo jako społeczeństwo nie mamy niestety mentalności amerykańskich pionierów, ale folwarcznych chłopów, którzy czekają na wsparcie dziedzica. I tym dziedzicem jest w tym momencie rząd. Są też pewne inwestycje w kwestie infrastruktury mającej związek z naszą niepodległością – na przykład przekop Mierzei Wiślanej, czy Trójmorze. Są też rzeczy zupełnie chybione, typu elektrownia Ostrołęka, czy elektryczne samochodziki, o których naród litościwie zapomniał. Natomiast PiS nie przeprowadził żadnej reformy, nie różni się niczym od państwa PO. Co więcej okazuje się, że często za to państwo odpowiadają ci sami ludzie, co za PO. Wymieniono tylko tych z najwyższego szczebla. Ale jeśli widzę ministra Glińskiego, który chce obsypywać zdegenerowane elity twórcze pieniędzmi, licząc, że „oni nas opluwają, ale my im zatkamy gęby pieniędzmi, to wtedy przestaną krzyczeć”, to jestem coraz bardziej pewny, że PiS się „stuszczył”, czyli przypomina PO Donalda Tuska. A państwo z PiS jest tak samo z dykty, jak państwo PO sprzed 2015 roku.
No dobrze, ale w 2015 roku Paweł Kukiz zdobył 20 proc. poparcia. Potencjał koncertowo zmarnował, jednak w pewnym momencie odegrał rolę takiego szczupaka wpuszczonego do stawu z tłustymi karpiami. Czy dziś widzi Pan możliwość, by pojawić się mogło coś nowego?
Analogia do stawu i karpi jest zasadna, bo rzeczywiście dziś te główne siły nie widzą żadnej konkurencji. Jednocześnie zapotrzebowanie na nową siłę jest ogromne. Dowodem jest poparcie dla Szymona Hołowni, który nie mając wiele do powiedzenia, ani zaoferowania, ma dziś w niektórych sondażach około 20 proc. Wynika to z rozpaczy ludzi, którzy szukają jakiejś alternatywy. Coś nowego też zawsze może powstać, pytanie jednak, na ile będzie miało szansę zaistnieć na dłużej. Bo w polityce, by zaistnieć, nie wystarczy jednorazowy błysk, trzeba mieć struktury, ludzi, a żeby mieć struktury trzeba mieć pieniądze. A system finansowania partii, opracowany przed laty przez byłego PiS-owca Ludwika Dorna działa w ten sposób, że największe partie – PiS i PO mają najwięcej pieniędzy z budżetu. I to daje im ogromną przewagę nad konkurencją. A więc przy wszystkich słabościach mogą, dzięki budżetowym środkom, obronić swoją pozycję.
Rozmawiał Przemysław Harczuk"
poniedziałek, 17 maja 2021
Laboratorium zaawansowanej elektroniki i automatyki 23
Laboratorium zaawansowanej elektroniki i automatyki 23
Automatyzacja spekulacji walutowej i giełdowej przestała już kogokolwiek dziwić.
Od lat działają automatyczne szablony witryn internetowych układające zawartość portali z napływających treści. Sztuczne komponowane są według szablonu – scenariusza komentarze sportowe i gospodarcze. Od kilku lat sztuczna spikerka AI występuje w chińskiej telewizji.
W świecie automatycznie kojarzone są informacje z terenu kraju / świata.
W zachodnim Pekinie rozpoczęły się testy autonomicznych taksówek, chińskiego giganta Baidu, bez kierowców ale z biernym udziałem ( w razie zagrożenia może interweniować ) asystenta niekierującego pojazdem. Na razie taksówki obsługują 8 punktów wokół wielkiego parku olimpijskiego Beijing 2022 . Cena przejażdżki wynosi około 20 PLN.
Elektronika i automatyka nie działają w próżni.
Szkoły powinny przekazywać wiedzę i umiejętności uczniom i w nieprawdziwym stereotypowym obrazie to czynią. Według UNESCO (2017) aż sześciu na dziesięciu nastolatków na całym świecie nie posiada podstawowych umiejętności w zakresie matematyki i czytania. Problem kiepskiej edukacji jest więc nie tylko polski.
W Kenii, Tanzanii i Ugandzie aż trzy czwarte uczniów klas trzecich nie umie przeczytać prostego zdania składającego się z kilku słów. Na obszarach wiejskich w Indiach więcej niż połowa uczniów klas trzecich nie umie odjąć liczb dwucyfrowych (Bank Światowy 2018).
Współczynnik skolaryzacji nie koreluje się ze wzrostem gospodarczym ale już efekty kształcenia są statystycznie korzystne dla rozwoju gospodarczego.
Rozwój procesów automatyzacji i cyfryzacji wymaga od zaangażowanych osób wiedzy i doświadczenia. Bez tego jest tylko globalna rola Taniej Siły Roboczej lub co znacznie gorsze rola populacji zbędnych dla procesu globalizacji. Absolwenci polskiej „Wyższej Szkoły Tego i Owego” w rzeczywistości są tanią siłą roboczą bez kwalifikacji. Pseudo edukacja humanistyczna daje „wiedzę” gospodarczo i społeczno bezużyteczną, ale stwarza poczucie wyższości i nieuzasadnione ambicje oraz frustracje. Humaniści aplikując do prostych prac często ukrywają swoje wykształcenie aby nie stać się powodem żartów.
Polska Matura stała się bzdurą, bo zdaje się ją mając tylko 30 % poprawnych odpowiedzi.
Stany Zjednoczone w automatyzacji wojny, prowadzonej od lat pięćdziesiątych, robią kolejne kroki.
DARPA po etapie symulacji zespołowej walki myśliwców prowadzonej przeciwko wrogowi z użyciem AI i uczenia maszynowego ( wspomaganych przez człowieka ) przechodzi do działań realnych z fizycznym użyciem samolotów F-16.
Kupowanie najnowszych myśliwców bez systemu AI i maszynowego uczenia będzie tylko stratą pieniędzy.
Chiny są bardzo mocne w AI i wojna z nimi może momentalnie przerodzić się w konflikt wielkiej skali z użyciem broni jądrowej.
W czasie II Wojny Światowej alianci planowali naloty przy minimalizacji kosztów własnych i maksymalizacji szkód wroga z uwzględnieniem przeciwlotniczych sił obronnych III Rzeszy.
Z kolei Index Siły Bojowej stworzono na potrzeby optymalizacji i planowania właśnie w wojującej III Rzeszy.
Integracja danych on - line z różnych źródeł w czasie rzeczywistym jest podstawą Świadomości Sytuacyjnej. Stąd tak szybko wyposażono militarne systemy naziemne i samoloty w cyfrowe łącza UHF i mikrofalowe.
Podział na elektronikę cywilną i wojskowa jest sztuczny i służy tylko do ogłupiania i zaciemnienia rozważań. Mając własny sektor elektroniczny kraj nie jest skazany na bardzo drogi import militarny. O tym że sprzedawane przez USA samoloty mogą być zdalnie zablokowane mówi się już oficjalnie. Toteż poważne kraje stosują własne oprogramowanie.
Iran zachował się zupełnie niepoważnie stosując w systemie automatycznego sterowania wirówek do wzbogacanie uranu system automatyzacji Siemensa. Dzięki temu Izrael - USA mogły dokonać skutecznego cyberataku na zakład .
W razie konfliktu pierwszą rzeczą którą wykona Rosja to cyberatak na polską infrastrukturę z równoległym atakiem rakietami na krytyczną infrastrukturę, zwłaszcza energetyczną.
Na wykresie pokazano udział europejskich firm o zatrudnieniu powyżej 10 pracowników stosujących „AI” a w gruncie rzeczy różne jej obecne namiastki.
Oczywiście nikt nie wie czy AI będzie tak ważna jak kiedyś para, elektryczność, komputery i internet. Nadzieje są wielkie ale czy się spełnią nie wiadomo. W Europie środki przeznaczone na badania w dziedzinie AI są małe na tle USA i Chin a zatem Europa ciągnie się w ogonie badań i zastosowań AI.
Coraz więcej badaczy zwraca uwagę na następstwa COVID-19 w postaci znacznego spadku sprawności układu nerwowego manifestującego się w spadku zdolności do koncentracji i zaburzeń pamięci krótkotrwałej. Koncentracja i pamięć są niezbędne w pracy ale także w domu i w czasie wypoczynku. U części ozdrowieńców występują też efekty szoku pourazowego. Zatem należy się spodziewać spadku wydajności pracy umysłowej u części populacji. Efekty te mogą być zneutralizowane właśnie szerokim stosowaniem AI w firmach.
Odległym skutkiem zdrowotnym jest także spadek ogólnej sprawności wywołany pogorszeniem funkcjonowania układu oddechowego. Zatem kraje polegające w produkcji na pracy fizycznej długofalowo również stracą część swojego atutu.
W Polsce wiele ofiar było wśród osób niezakażonych. W przypadku udaru mózgu i zawału serca szybkość pomocy lekarskiej decyduje o stanie chorego. Gdy pomoc nadchodzi późno uszkodzenia są nieodwracalne lub następuje śmierć. Ozdrowieńcy też stanowią niepełnowartościową siłę roboczą.
Celem planowania i rzetelnej realizacji polityki gospodarczej Państwa jest budowa wiedzy, kompetencji i międzynarodowej konkurencyjności firm a w rezultacie ich pozycji i zysków.
Szybko rozwijająca się kiedyś Japonia nie polegała wyłącznie na inicjatywie gospodarczej przedsiębiorców. Większym zasobem informacji dysponuje sprawne państwo.
Japońskie Ministerstwo Handlu Międzynarodowego i Przemysłu ( słynne MITI ) zatrudniało przez dekady około 20 tysięcy osób. Dobrze predykowano rozwój technologii i światowego rynku a w tym kontekście potrzeby i wyniki własnych sektorów przemysłu. Rozwój zapewniano stosując odpowiednie regulacje, synergie i lewary.
W takim kontekście działania polskiego rządu są puste, jałowe i gołosłowne.
W świecie cały czas poszukuje się nowych materiałów ( za ScienceDirect ) dla elektroniki. Dobrze rokuje ponad sto materiałów ! Grafen jest już przemysłowo produkowany po znośnych cenach. W USA inwestorzy do nowych wynalazków zachęcani są rządową pomocą finansową.
Duże wydatki na D&R nie oznaczają automatycznie rozwoju szczególnie w krajach skorumpowanych gdzie dotacje są powszechnie defraudowane. Ale bez nich rozwoju na pewno nie będzie. Po latach nakłady na D&R zwracają się w polepszeniu pozycji w wartości dodanej w łańcuchu produkcji oraz lepszych przychodach, wynagrodzeniach i zyskach.
Wytworzone metodami nanotechnologii Transition Metal Dichalcogenides (2D TMDs) już można zastosować w kondensatorach o ogromnej pojemności, w sensorach gazu, detektorach światła, przyrządach piezoelektrycznych, w biosensorach i przyrządach elektronicznych.
Przebiciu uległa izolacja starego kabla WN.
Wskutek uderzenia pioruna zapalił się zwarciowy łuk na izolatorze i linie należy na chwile odłączyć ( Recloser czyli Samoczynne Ponowne Załączanie ) od zasilania dla zgaszenia łuku.
Koparka przy nieaktualnej dokumentacji infrastruktury uszkodziła kable.
Transformator dla którego rozłączane rutynowe zwarcia były bezpieczne, miał po dekadach pracy, słabą już mechanicznie izolacje i po przemieszczeniu uzwojeń przez siły przy prądach zwarciowych wystąpiły zwarcia i zapłon transformatora oleju i izolacji.
Izolacja przewodu przy wtyczce sieciowej domowego gniazda uległa uszkodzeniu skutkiem wielokrotnego zginania.
Przepalająca się żarówka spowodowała zwarcie. Scenariuszy awarii jest nieskończoność.
Pierwszy bezpiecznik topikowy wymyślił, opatentował ( 1890 ) zastosował Edison właśnie do żarówki.
Energetyczne sieci przesyłowe i sieci dystrybucyjne Wysokich Napięć pracują normalnie w układach zamkniętych zapewniających wysoką niezawodność zasilania. Po awarii wyłączniki izolują uszkodzenie i mogą zmienić konfiguracje fragmentu sieci na otwartą ale ogromna większość odbiorców nadal jest zasilana.
Szczególną rolę bezpieczniki spełniają w systemach redundantnych między innymi w samolotach i na statkach. Muszą bezpiecznie odłączyć miejsce z uszkodzeniem aby system po rekonfiguracji dalej miał zasilanie i pracował.
W wyłączniku sieciowym ( CB – Circuit Breaker ) do sieci przesyłowych i dystrybucyjnych łuk między rozłączanymi stykami gasi współcześnie SF6 czyli sześciofluorek siarki. Dawniej stosowano w wyłącznikach olej. Do średnich napięć popularne są wyłączniki próżniowe. Wyłączniki wysokonapięciowe są pojedyncze. Potężny wyłącznik NN jest drogi i rozłączenie każdego zwarcia ma swoją określoną cenę. Sytuacja gdy podano rozkaz wyłączenia trzech CB na NN a któryś CB nie zadziałał wymaga dodatkowej akcji awaryjnej ponieważ nieodłączenie jednej fazy z uziemionym punktem zerowym jest niebezpieczne dla generatorów synchronicznych i silników.
Zwróćmy uwagę że powodujące szkodliwe spadki napięć indukcyjności rozproszenia transformatorów i indukcyjności linii pozytywnie ograniczają prądy zwarcia. Dla ciężkich linii przesyłowych X/R >5. Rezystancja linii i transformatorów ma znaczenie dla niskich napięć.
Zwartej budowy trójfazowy CB na niskie napięcie ma obudowę z odpowiedniego plastiku. Równolegle elektrycznie i mechanicznie ma styki „opalane” dokonujące rozłączenia z przerwaniem łuku i styki właściwe które są milisekundy wcześniej mechanicznie rozłączone ale nie zapala się na nich łuk i z tego powodu bardzo długo są w dobrym stanie.
Niskonapięciowy CB a także domowy bezpiecznik instalacyjny może być zwłocznie wyzwalany nagrzewanym bimetalem lub szybciej elektromagnesem lub operowany zdalnie / lokalnie elektromagnesami.
Silna sprężyna z energią do operacji napinana jest silniczkiem z przekładnią, bardzo silnym elektromagnesem lub przez człowieka. Bez napiętej sprężyny ( analog uzbrojenia – przeładowania broni w technice militarnej ) rozkaz załączenia nie zostanie wykonany.
Z CB często zintegrowany jest kompaktowy przekładnik prądowy. CB może mieć elektroniczną wkładkę ( dawnej analogową a obecnie z mikrokontrolerem ) i dokonać rozłączenia według zaprogramowanej mu krzywej. Linkiem może podawać mierzone napięcia i prądy oraz swój stan.
Popularne są bezpieczniki termiczne dedykowane do silników asynchronicznych uwzględniające to że silnik przy rozruchu pobiera chwilowo duży prąd aż do 7 In. Gdy silnik utknie przy mechanicznym przeciążeniu, bezpiecznik ochroni silnik przy próbie rozruchu ale takie incydenty nie są obojętne dla trwałości przegrzanej izolacji silnika. Microswitch na bezpieczniku podaje sygnał awarii do kontrolera PLC. Największe silniki asynchroniczne o mocach kilku megawatowych na obroty ( synchroniczne) 3000 na minutę mają tak ciężki rozruch że normalnie wolno je włączać raz na godzinę !
Urządzenia gdzie przebicie izolacji ( na przykład silnika ) stwarza zagrożenie porażeniem człowieka, są uziemione. Prąd zwarcia powinien spowodować wyzwolenie bezpiecznika lub wyłącznika róznicowoprądowego.
Na prądy mniejsze niż CB produkowane są kontaktory. One same nie mają funkcji bezpiecznika. O ile CB sterowany jest dynamicznie jak przerzutnik RS to kontaktor sterowany jest statycznie i przy załączeniu cały czas pobiera moc. Wzbudzony kontaktor na prąd 500A może pobierać około 40 W mocy.
Produkcje wyłączników CB i różnych bezpieczników najwcześniej podjęto w krajach przodujących w elektryfikacji. W USA litery AG z cyfrą w nazwie bezpiecznika topikowego oznaczają kolejną generacje ( cyfra ) bezpiecznika szklanego do samochodu od Auto Glass. AB to odpowiednio obudowa bakelitowa.
W układach elektronicznych bezpieczniki topikowe zdolne są jedynie do ochrony standardowych diod ( ale już nie delikatnych ultrafast ) oraz tyrystorów. Wolne diody i tyrystory mają bowiem potężną przeciążalność impulsowa. W pozostałych wypadkach bezpieczniki topikowe chronią przed pożarem lub izolują zwarcie od części urządzenia. Na przykład jedną z wielu kart peryferyjnych które wymienia się w czasie pracy systemu.
W bezpieczniku topikowym prąd płynie przez nagrzewany drut, pasek, cienkościenną metalową rurkę lub zlutowane druciki. Bezpiecznik może mieć wypełnienie substancją polepszającą odprowadzanie ciepła i gaszącą łuk elektryczny.
Bezpieczniki według starej normy IEC127 i obecnej IEC 60269 mają charakterystykę zwłoczną, szybką i bardzo szybką.
IEC 60269-1 – Low-voltage fuses – Part 1: General requirements
IEC 60269-2 – Low-voltage fuses – Part 2: Supplementary requirements for fuses for use by authorized persons (fuses mainly for industrial application) – Examples of standardized systems of fuses A to I
IEC 60269-3 – Low-voltage fuses – Part 3: Supplementary requirements for fuses for use by unskilled persons (fuses mainly for household and similar applications) – Examples of standardized systems of fuses A to F
IEC 60269-4 – Low-voltage fuses – Part 4: Supplementary requirements for fuse-links for the protection of semiconductor devices
IEC 60269-5 – Low-voltage fuses – Part 5: Guidance for the application of low-voltage fuses
IEC 60269-6 – Low-voltage fuses – Part 6: Supplementary requirements for fuse-links for the protection of solar photovoltaic energy systems
Norma rekomenduje testy:
1. Temperature rise & power dissipation test
2. Non-fusing & Fusing test
3. Verification of rated current test
4. Overload test
5. Verification of Time Current Characteristics and Gates
Spadek napięcia przy prądzie nominalnym na bezpieczniku w ramach danej obudowy maleje wraz prądem nominalnym. I tak nominalny „zimny” spadek napięcia na zwłocznym bezpieczniku 0.125A w obudowie 5 x 20 mm typowo wynosi aż 2.6 V a na bezpieczniku na prąd 20 A tylko 100 mV. Z powodu nagrzewania i termicznego współczynnik rezystancji, oporność bezpiecznika przy prądzie nominalnym jest typowo dwukrotnie większa niż chłodnego.
Temperaturę obciążonego bezpiecznika można skontrolować termokamerą lub po bezpiecznym wyłączeniu palcem.
Przy krótkim impulsie prądu przeciążenia można pominąć odprowadzenie ciepła z elementu topionego bezpiecznika i stopienie elementu zajdzie przy dostarczeniu mu określonej energii scharakteryzowanej przez całkę I2t. W trakcie nagrzewania silnie wzrasta też oporność elementu rozwierającego i dodatkowo wydzielana moc. W obwodzie bardzo niskiego napięcia gdzie nie zapali się łuk bezpiecznik po impulsie mocy I2t przerwie chroniony obwód ale w obwodzie z większym napięciem zapali się łuk ! Tylko odpowiednia konstrukcja bezpiecznika szybko zgasi ten łuk nawet przy bardzo dużym jego prądzie. Bezpiecznik jest też scharakteryzowany wielkością maksymalnego rozłączonego prądu zwarcia czyli zdolność rozłączeniowa.
Dla danej obudowy bezpiecznika ten maksymalny rozłączany prąd maleje (!) wraz z nominalnym prądem bezpiecznika. Prąd ten też szybko maleje wraz z napięciem w rozłączanym obwodzie.
Przykładowy bezpiecznik 5x20 mm w instalacji 125V ma zdolność rozłączeniową 10 000 A ale już w instalacji 250V tylko 30 A. Bezpiecznik topikowy o dużej zdolności rozłączeniowej ogranicza prąd zwarcia !
Bezpiecznik do sieci WN 115KV, wyglądu zbliżonego do izolatora WN, którym dołączony jest przekładnik napięcia nie dopuści do znacznego narośnięcia prądu zwarcia w rozdzielni gdzie prąd może być rzędu 50 kA. Po prostu momentalnie odłączy chroniony obwód i nie ma potrzeby natychmiastowego odłączania napięcia w sieci wskutek uszkodzenia przekładnika.
Obwód amperomierza w mierniku jest chroniony specjalnym bezpiecznikiem o bardzo dużej zdolności rozłączeniowej. Gdy omyłkowo miernikiem ustawionym jako amperomierz zmierzymy napięcie 400V lub większe obwodu o wielkim prądzie zwarcia to odpowiedni bezpiecznik zadziała i przerwie obwód. Uratuje miernik i zapobiegnie zranieniu lub śmierci człowieka. Toteż nie wolno dać tam przypadkowego bezpiecznika !
Zwróćmy uwagę że identyczny jak bezpiecznik zdefiniowany parametr zwarciowy I2t mają diody i tyrystory. Tylko że w przypadku bezpieczników mowa tylko jest o prądzie do momentu zapalenia łuku !
Oczywiście tyrystor lub dioda o takim samym parametrze I2 t jak bezpiecznik nie są przez ten bezpiecznik chronione. Dla bezpieczników bardzo szybkich parametr I2t winien być typowo trzykrotnie mniejszy niż parametr tyrystora czy diody aby istniała szansa ochrony.
Amerykański koncern Littelfuse jest pionierem w produkcji bezpieczników topikowych do elektroniki i ma też ich najszerszy wybór. Zakres prądów nominalnych wynosi od 2 mA (!) do 40 A. Zakres zdolności rozłączeniowej wynosi 24 – 10 000 Amper przy napięciach 32 – 1000 V.
Bezpieczniki na małe prądu ale o dużej zdolności rozłączeniowej używane są do ochrony niektórych obwodów sygnałowych. Przykładowo sensor może pracować w elektrolizerze zasilanym prądem liczonym w Kiloamperach przy napięciu do 800Vdc. Oczywiście interfejs pomiarowy do tego sensora jest izolowany ale skutki zwarcia w obwodzie sygnałowym pod dużym sztywnym napięciem mogą być tak poważne że stosuje się też izolujące awarie bezpieczniki.
Koncern Littelfuse oferuje bezpieczniki w standardowych obudowach SMD: 0402, 0603, 1206, 2410, 4012, 4818 ale także we własnych obudowach SMD. Oczywiście zdolność rozłączeniowa maleńkich bezpieczników jest znikoma ale tam gdzie on są stosowane większa nie jest potrzebna.
Do obwodów drukowanych bezpieczniki są też w przewlekanych obudowach metalowo - ceramicznych oraz plastikowych. Oczywiście są też bezpieczniki „szklane” rozmiaru 3.6x10 mm , 4.5x14.5 mm (2AG), 5x20mm, 6.3x32 mm (3AG / 3AB ). Bezpieczniki „szklane” ( także rurki ceramiczne ) mogą mieć wyprowadzenia drutowe do wlutowania w płytę drukowaną PCB i gniazdo bezpiecznika staje się zbędne. Warto jednak pamiętać ze gniazda odprowadzają ciepło trochę zmniejszając temperaturę bezpiecznika.
Bezpieczniki produkowane są w gigantycznych seriach i koszt cieniutkiego pozłocenia lub rodowania kontaktów jest znikomy a bezpiecznik wygląda elegancko zwłaszcza gdy jest wykonany z kolorowej ceramiki
Dane wszystkich bezpieczników Littelfuse są w grubym katalogu.
Poniżej jedna strona z przeglądem rodzin bezpieczników.
Charakterystykę czasową bezpiecznika rodziny 285 wymiaru 5x20 mm pokazano na wykresie. Prąd zadziałania bezpiecznika nieznacznie spada z temperaturą otoczenia.
W zasilaczach urządzeń elektronicznych sieciowy bezpiecznik topikowy ( z uwagi na impuls ładownia kondensatora elektrolitycznego prostownika zawsze jest zwłoczny ) działa po uszkodzeniu zasilacza lub invertera chroniąc przed pożarem. Zasilacz impulsowy ma z reguły dla bezpieczeństwa wyjściową charakterystykę foldback. Gdy dysproporcja poboru mocy z zasilacza przez podsystemy jest znaczna mniejszy odbiorca winien mieć bezpiecznik. Przykładowo w wielkoekranowym odbiorniku telewizyjnym LCD - LED uszkodzenie akustycznych wzmacniaczy mocy musi być izolowane bezpiecznikiem bowiem spowodowany prąd zwarcia jest za mały aby zadziałało zabezpieczenie zasilacza sieciowego. W roli bezpiecznika obsadzane są rezystory ognioodporne FP. W odbiornikach TV epoki PRL prostopadłościenne ceramiczne rezystory mocy miały szeregowy bezpiecznik składający się z dwóch zlutowanych, lekko naprężonych drutów. Gdy opornik nadmiernie się nagrzał i lut się roztopił obwód był przerywany
Sieciowy bezpiecznik urządzenia elektronicznego winien być jak najniżej zwymiarowany z dwóch powodów.
Po pierwsze aby zawsze zadziałał przy zwarciu asymetrycznym Y gdzie prądy zwarć są niewielkie na tle zwarć symetrycznych a po drugie zdolność rozłączeniowa rodziny bezpieczników rośnie ze spadkiem prądu nominalnego.
Wybór bezpiecznika jest zadaniem karkołomnym. Zwymiarowany za wysoko może doprowadzić do pożaru dlatego że prąd zwarcia asymetrycznego Y może być zbyt mały do szybkiej aktywacji bezpiecznika ! Zwymiarowany za nisko będzie działał bez powodu narażając producenta na koszta serwisu w okresie gwarancji i utratę marki po okresie gwarancji.
Próg działania bezpiecznika po kolejnych impulsach załączania urządzenia czyli ładowania kondensator prostownika bardzo powoli spada czyli bezpiecznik się zużywa ! To że bezpiecznik wytrzymał 100 włączeń nie oznacza że nie uszkodzi się bez powodu po 10 latach codziennego włączania
W prostowniku sieciowym z kondensatorem impuls prądu ładowania ogranicza rezystor lub mniej stratny termistor NTC i trochę dławiki przeciwzakłóceniowe i ESR samego kondensatora. Impuls prądu ładowania jest jednak bardzo duży.
Produkowane masowo, tanie diody „plastikowe” ( coraz częściej w obudowach SMD ) do prostowników sieciowych mają bardzo dużą przeciążalność.
Podano typ, prąd nominalny Iav oraz maksymalny prąd impulsu sinusoidalnego o czasie trwania 10 ms czyli o częstotliwości sieciowej 50Hz. Dla USA czas półsinusoidy wynosi 8.33 ms.
1N400X 1A 30/50A
1N540X 3A 200A
BY550 5A 300A
P600 6A 400 A
10A 10A 600A
Dla odmiany ultraszybkie krzemowe diody epitaksjalne i diody z SiC mają niską przeciążalność. Toteż przykładowo w układzie PFC droga, delikatna dioda UltraFast jest chroniona przed impulsem prądu ładowania obejściową tanią, wolną diodą plastikową.
Stosowane są też aktywne układy zmniejszające groźny impuls prądu ładowania kondensatora prostownika.
Przed prostownikami pojemnościowymi stosuje się bezpieczniki zwłoczne aby tolerowały one właśnie impuls prądu ładowania. Parametr I2t tego konkretnego impulsu dla prostownika jednofazowego zależy od przypadkowego kąta fazowego załączenia zasilania. Wielkość I2t można ocenić oscyloskopem cyfrowym rejestrującym prąd załączenia lub włączając w szereg z zasilaniem odpowiednią żarówkę na 6 lub 12V. Jej włókno nagrzewa się od impulsu podobnie jak element w bezpieczniku ale mocniej w skali temperatury.
Żarówka najmocniej rozjarzy się przy włączeniu zasilania tuż przed maksimum napięcia sieciowego.
Kolejne impulsy prądu odrobinę zużywają żywotność bezpiecznika. Parametry tego mechanizmu zużycia nie są podawane przez producentów. Bezpieczniki nie powinny bez powodu działać i muszą wytrzymać przynajmniej kilkanaście tysięcy załączeń do sieci. Coraz więcej urządzeń nie na wyłączników sieciowych. Wyłącznika sieciowego nie mają często odbiorniki TVC LCD – LED i zasilacze do laptopów, smartfonów i innych urządzeń.
W urządzeniach bez wyłączników o większym poborze mocy, celowe jest użycie dwóch bezpieczników wlutowanych w PCB umieszczonych osobno w liniach L i N.
Przepalenie bezpiecznika w urządzeniach elektronicznych ( poza przypadkiem ochrony energoelektronicznych diod i tyrystorów pracujących on – line ) oznacza uszkodzenie urządzenia. Z tego względu celowe jest stosowanie wlutowanych na PCB bezpieczników bez podstawki co też pozwala oszczędzić na kosztach produkcji. Pamiętać jednak należy że podstawka bezpiecznika trochę zmniejsza temperatura nagrzewania się bezpiecznika.
Dawno temu gdy odbiornik radiowy lub TV miały przełącznik napięcia sieciowego 110/127/220 Vac bezpiecznik ochronił urządzenie przy niewłaściwym, za niskim, nastawieniu przełącznika napięcia bowiem nasycał się transformator połowicznie chroniąc lampy elektronowe.
Dość często publikowane są dane na temat niezawodności samochodów. Informacje pochodzą z serwisów obsługujących i naprawiających samochody. Koncerny samochodowe wzywają też nabywców na profilaktyczne naprawy w sytuacji gdy zagrożone jest bezpieczeństwo pasażerów. Wiele Polaków dziwi się jak można wypuszczać takie niedoróbki ! Osoby te żyją w para państwie które od dużego koncernu samochodowego jest organizacyjnie słabsze dziesiątki razy. To klasyczny przykład ciemnoty lub dysonansu poznawczego.
Nowe silniki są katowane na hamowniach aby poprawić ich ujawnione wady. Prowadzone są niszczące testy bezpieczeństwa. Przy nowych rozwiązaniach automat testowo pół miliona razy otwiera i zatrzaskuje drzwi samochodu. I tak dalej.
Polska dokumentacje - licencje produkcyjną Pobiedy M20 nazwanej Warszawą dostała od ZSRR ale już za oprzyrządowanie produkcji słono zapłaciliśmy. Produkcja osiągnęła tylko cząstkę ( ca 30% ) zaplanowanej wielkości przy ogromnej, niezredukowanej pracochłonności. Potem Polska kupiła licencje na Fiaty 125 i 126. Rodzimego projektu były tylko tragiczne złe samochody Syrena.
„Polacy chcą produkować Syrenkę ale jeździć Mercedesem”
Od praktycznie trzech dekad nie ma polskiej firmy produkującej samochody osobowe.
Od dwóch dekad nie ma polskiej firmy produkującej masowo elektronikę.
Masowa produkcja wymaga wcześniejszych zamówień – uzgodnień z dostawcami. W przypadku finalnego złożonego produktu składającego się z wielkiej ilości elementów rzeczą zupełnie normalną jest „awaryjne” użycie innych elementów zamiast przewidzianych, na przykład standardowego od innego dostawcy.
Obecny samochód elektryczny po zapłonie musi się doszczętnie spalić co wynika z własności użytych ogniw litowo – jonowych. Nie ma jeszcze sposobu na pewne ugaszenie płonącego EV. Przy zwarciu obwód mocy musi być pewnie rozłączony odpowiednim bezpiecznikiem co zmniejsza szanse inicjacji pożaru. Prowadzenie z takich resztek spalonego samochodu śledztwa celem ustalenia co się stało jest bardzo trudne.
Radzieckie i licencyjne polskie lampowo - tranzystorowe odbiorniki TVC „Rubin” po uszkodzeniu się dymiły i czasem się zapalały. Żartowano że w komplecie z odbiornikiem powinna być też umocowana do niego gaśnica.
Światowa transformacja energetyczna stwarza zapotrzebowanie na energoelektronikę wszelkich mocy. Od stu watów do gigawatów. Energie nade wszystko trzeba oszczędzać !
General Electric zainspirowany drożejąca w czasie pierwszego kryzysu energetycznego ropą a w ślad za nię energią elektryczną stworzył w 1976 roku, po podstawowych badaniach, Compact Fluorescent Lamp (CFL) czyli świetlówkę kompaktową o dużo większej sprawności świetlnej niż zwykła żarówka. Jednak konieczność budowy nowej fabryki za 25 mln dolarów ( obecnie ta suma śmieszy ) zniechęciła koncern. Philips w 1980 roku wprowadził na rynek świetlówkę kompaktową wkręcaną w gniazdo E27 zwykłej żarówki ze stabilizującym żelaznym dławikiem 50 Hz jak w zwykłej świetlówce. Kompaktowa świetlówka ważyła ponad 0.5 kg i nie przyjęła się na rynku. Czas jej pełnego rozświetlenia dochodził do 3 minut ( konieczne dla żywotności luminoforu ) i mrugała jak zwykłe świetlówki.
Dopiero innowacyjny zachodnioniemiecki Osram w 1985 roku wypuścił pierwsze świetlówki z elektronicznym stabilizatorem czyli z inwerterem pracujacym z częstotliwością circa 35 KHz . W okresie lat 1978-2013 właścicielem Osram był potężny Siemens.
Wysokonapięciowe tranzystory mocy pojawiły się na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ale długo były drogie mimo iż koszt ich produkcji nie odbiegał specjalnie od tranzystorów niskonapięciowych.
Można się domyślać że Siemens produkujący mikroelektronikę a w tym tranzystory wysokonapięciowe doszedł do wniosku że wcale nie muszą one drogie w umasowionej produkcji.
Schemat CFL Osram ( na rysunku model o mocy 21 W z 2005 roku ) niewiele zmieniał się w ciągu dekad od 1985 roku. Tranzystory bipolarne sterowane były prądowo transformatorem ma małym rdzeniku toroidalnym. Dolnemu tranzystorowi impuls startowy dostarczał blokowany diodą ( przy pracy ) generator z diakiem. Pół - rezonansowy konwerter pracował w układzie szeregowo – równoległym. Inni producenci skopiowali rozwiązanie firmy Osram.
Produkowano później tanie wysokonapięciowe układy CMOS do sterowania Mosfetów w inwerterze CFL. Rozwiązanie to było droższe i nie miało w zasadzie żadnych zalet nad tranzystorami bipolarnymi.
Na potrzeby masowej produkcji CFL w gigaseriach produkowano tanie i niezawodne elementy do nich. CFL jest przykładem tego jak mocno może być obniżona cena w zautomatyzowanej produkcji w giga skali. CFL zostały wyparte przez lepsze lampy LED. Zautomatyzowana masowa produkcja sprowadziła koszt CFL mocy 11 W do 1 dolara ! Spadek ceny był więc ogromny.
Obecnie fabryczne ceny „żarówek” LED spadły poniżej 2 dolarów. Mają prostsza elektronikę niż CFL ale droższe są diody LED niż lampy wyładowcze. Produkowane zoptymalizowane układy scalone do nie izolowanych zasilaczy impulsowych do lamp LED mają wewnętrzny tranzystor kluczujący Mosfet na napięcie Uds=600V. Współczynnik pobieranej mocy budzi zastrzeżenia ale zniekształcenia pobieranego prądu jednak obniżono.
Sprawność świetlna w modelach laboratoryjnych lamp LED przekroczyła 200 lm/W ! Skok w sprawności od żarówek jest więc ogromny ! Biorąc pod uwagę że dla zielonej fali świetlnej długości 555 nm równoważnik energetyczny wynosi 683 Lm/W wielkiego postępu już nie będzie.
W 1971 roku znane były wszystkie przyrządy półprzewodnikowe oprócz przeoczonego tranzystora IGBT. Dojrzałe do praktycznego zastosowania modele tranzystorów IGBT pojawiły się na początku lat dziewięćdziesiątych ale są one dalej doskonalone. Ich bardzo poważną wadą jest proces przeciągania prądu po wyłączeniu. Przeciąganie powoduje że straty energii przy wyłączaniu są duże i częstotliwość modulacji PWM jest mocno ograniczona. Tranzystory IGBT szybko stały się koniem roboczym energoelektroniki wypierając rozwijające się tranzystory Darlingtona.
Szybkość przełączania tranzystora IGBT spada wraz z napięciem maksymalnym. W zakresie dużych mocy IGBT wyparły wyłączalne tyrystory GTO w których też występuje podobne przeciąganie prądu po wyłączeniu a których dodatkową wadą była konieczność stosowania stratnych snubberów RCD. Tyrystory GTO z rozwiniętą bramką do szybkiego wyłączania opracowany ( integrated gate commutated thyristor IGCT) przez Mitsubishi - ABB są dalej produkowane i tylko trochę gorsze od IGBT. Sensowna częstotliwość modulacji PWM jest mniejsza od 1 KHz i konieczne jest w zakresie wielkich mocy dla ograniczenia pulsacji prądu stosowanie skomplikowanych inverterów wielopoziomowych.
Wysokonapięciowe tranzystory IGBT oraz tyrystory IGCT są podatne na promieniowanie kosmiczne i celem zmniejszenia tej podatności modyfikowana jest produkcja. W żadnym razie nie mogą one pracować przy napięciach bliskich przebiciu dłużej niż mikrosekundę czyli tylko w czasie przepięć komutacyjnych !
O tym że SiC jest dobrym materiałem do energoelektroniki, znacznie lepszym od krzemu, wiadomo jest od dawna. Krzemowe tranzystory IGBT wydawały się jednak spełniać oczekiwania aż do popularyzacji samochodu elektrycznego ! Badania w laboratoriach koncernów są inspirowane biznesem. Gdy pojawiła się możliwość zarabiania dużych pieniędzy to znaleziono technologie do produkcji tranzystorów w trudniejszych niż krzem materiałach SiC i GaN. Samochodowy inwerter w tych technologiach jest lepszy, sprawniejszy i nade wszystko mniejszy i lżejszy.
Możliwe więc że zadowolenie z tranzystorów IGBT opóźniło badania nad SiC i GaN.
Tranzystory Mosfet i IGBT w inwerterach sterowane są dynamicznie w momencie ładowania i rozładowania pojemności bramki. Dla szybkich przyrządów stosunek prądu drenu / kolektora do szczytu impulsu prądu bramki czyli „wzmocnienie” prądowe wynosi 5-10 razy. Natomiast dla największych modułów IGBT na napięcie 3.3 - 4.5 KV wynosi do 50 - 100 razy jako że czas przełączania jest długi i szybkie sterowanie bramki nie ma praktycznego sensu.
Potężne moduły tranzystorów IGBT są drogie i driver bramki sam musi zapobiec uszkodzeniu tranzystora nawet przy potencjalnie możliwym wadliwym sterowaniu przez mikrokontroler.
Pierwsze dojrzałe komercyjne tranzystory power Mosfet wyprodukował International Rectifier wchłonięty niedawno przez Infineon.
On też pod koniec lat osiemdziesiątych opracował technologie CMOS 600V ( później 1200 V ) do udanych driverów bramek tranzystorów Mosfet.
Produkowane masowo trójfazowe mostki IGBT 600V / 20 A ( nazwa International Rectifier - IRAM ale każdy duży koncern energoelektroniczny produkuje ) ze zintegrowanym driverem bramek i układem zabezpieczającym mają przemysłową cenę około 10 Euro co czyni możliwą masową produkcje faktycznie energooszczędnego sprzętu AGD z inverterami do silników synchronicznych lub BLDC. Inverter stanowi faktycznie zewnętrzną część silnika zintegrowaną z nim, co zapobiega emitowaniu zakłóceń przez łączące przewody.
Niestabilna generacja panelami PV i wiatrakami destabilizuje obecny system energetyczny.
"Elastyczność krajowego systemu energetycznego zbliża się do wartości granicznych - musimy dbać o jego równowagę... Chcemy wspierać autokonsumpcję (zużycie energii w miejscu wytworzenia), żeby za bardzo nie przeciążać systemu" - wiceminister Anna Kornecka 4.05.2021.
Na wykresach pokazano Zieloną generacje w kwietniu 2021 roku.
Energia odnawialna OZE niestety nie zabezpiecza obecnie potrzeb ani systemu energetycznego, ani gospodarki. Jest raczej siłą niszczącą dzisiejszy system energetyczny, nie tworząc realnej alternatywy. Odpowiednie rozwiązania systemowe dopiero trzeba wypracować.
Najbogatsze 10 % ludności świata ( około 630 milionów ) odpowiadało za 52 % łącznych emisji dwutlenku węgla w latach 1990–2015. Natomiast najbogatsze 1 % (około 63 milionów ludzi) odpowiadało aż za 15 % łącznych emisji. To dwa razy więcej niż wyemitowała najbiedniejsza połowa ludzkości czyli około 3,2 mld ludzi. Rola bogatych w globalnym ociepleniu jest tylko symptomem szerszego zjawiska: to ich konsumpcja w znacznej mierze spowodowała kryzysy ekologiczne, których rozwiązanie leży głównie w ich rękach. Tymczasem setki milionów ludzi wciąż cierpią skrajne ubóstwo i są narażone na negatywne skutki zmian klimatycznych.
Od 30 lat potężna nadprodukcja słabej jakości odzieży i obuwia pochłania ogromną ilość surowców, paliw kopalnych oraz wody. Ale firmy handlujące odzieżą i obuwiem mają gigantyczne marże i zależy im na tym aby ubrania były nietrwałe i aby klienci ciągle kupowali nowe. Ogromna marża handlowców buduje nadmuchane PKB bogatych państw.
Co ciekawe Chińczycy kupują u siebie trwałą odzież i obuwie uważając że są za biedni i nie stać ich na jednorazową tandetę.
Potrzebujemy również znacznie lepszego budownictwa. Dodatkowe koszty do poniesienia na oszczędne energetycznie budynki są naprawdę niewielkie i jak najbardziej opłacalne.
Sprawdzenie
Od 30 lat antyrównolegle do prawie każdego tranzystora IGBT ( tranzystory bez diody są mniej popularne ) jest przyłączona, wykonana innym procesem ultra szybka dioda aby klucz był dwukierunkowy co jest konieczne w większości zastosowań. Niemiecki półprzewodnikowy koncern Infineon wynalazł parę lat temu innowacje na integracje monolityczną tranzystora IGBT i diody.
Ekonomicznie uzasadniona wielkość każdego chipa wynika z gęstości wad na jednostkę powierzchni i kosztów obudowy. Rzadko w modułach dużej mocy gdzie łączy się tranzystory IGBT równolegle chipy tranzystorów mają powierzchnie większą niż 1 cm2.
Oczywiście zintegrowana para tranzystora i diody małej mocy (!) jest tańsza niż osobne dwa elementy !
-Wyjaśnij działanie tego elementu.
-Czy stosowanie tego rozwiązania ma sens gdy chipy w module łączy się równolegle ?
Cwiczenie.
1.Używając zasilacza o nastawionym prądzie 2.75 A sprawdź czy tani bezpiecznik 1 AT poprawnie ( w załączeniu PDF do niego ) działa. Jego parametr I2T równy jest 1.7 A2sec. Rosnące wskutek nagrzewania i wzrostu oporności napięcie na bezpieczniku można obserwować DVM zasilacza, oscyloskopem i tylko z grubsza termokamerą.
-Przy jakiej orientacyjnie temperaturze elementu aktywnego działa bezpiecznik ?
-Jaki może być użyty materiał aktywny tego bezpiecznika ?
2.Kondensator elektrolityczny 220uF/450 V ( typowy kondensator elektrolityczny prostownika zasilacza sieciowego SMPS ) jest co circa 10 sekund ładowany w jednym półokresie przez załączany w szczycie napięcia sieciowego ( dla bezpieczeństwa izolujący transformator 1:1 400 VA ale osłabiając impuls prądu mocno zakłóca on test bezpieczników i realny dobowy test jest bez transformatora ) czuły tyrystor TLS106. Prąd ładowania kondensatora ograniczony jest rezystorem 4.7 Ohm. Kondensator rozładowany jest równoległą do niego błyskającą żarówką 100W i dla bezpieczeństwa rezystorem z szeregowym sygnalizacyjnym LED-em. Zimna żarówka 100W-230Vac ma małą oporność i prąd jej momentalnego rozżarzenia podnosi amplitudę pobieranego impulsu prądu „łądowania”. Impuls prądu ładowania kondensatora płynie przez 20 szeregowych testowanych bezpieczników sieciowych 5x20 mm, rezystor 0.1 Ohm spadek napięcia z którego podano do oscyloskopu DSO oraz wybieraną żarówkę na 12V. Spadek napięcia na rezystorze 0.1 Ohm i żarówka na 12 V pokazuje też prąd ładowania i I2t dowolnych urządzeń elektronicznych dołączonych do gniazda sieciowego i załączanych wyłącznikiem w przypadkowym momencie.
-Jak mocno rozjarzy się włókno żarówki halogenowej 12W-50W ( jej PDF w załączeniu ) przy ładowaniu kondensatora 220 uF w szczycie napięcia sieciowego ? Ponieważ dane żarówki są niekompletne można oscyloskopem zarejestrować napięcie w czasie rozjarzania się żarówki przy podaniu jej prądu 3Adc z zasilacza i z tego przebiegu wyliczyć potrzebne parametry elektrotermiczne.
-Jakiej mocy powinna być żarówka na 12V aby impuls prądu ładowania kondensatora ją rozświetlał ale jej nie przepalił od razu ? Z czego wynika niewielki zakres mocy nominalnej żarówki między choćby odrobiną rozżarzenia a przepaleniem żarówki ?
-Jaka jest przybliżona funkcja gęstości prawdopodobieństwa impulsu I2t ładowania kondensatora przy przypadkowym załączaniu zasilacza do sieci ?
-Układ sterujący w szczycie sinusoidy co circa 10 sekund załączający tyrystorek TLS106 z układem scalonym CMOS jest bardzo prosty. Ponieważ pobiera znikomy prąd wystarczy napięcie sieciowe obniżyć rezystorem i jest „zasilacz” z synchronizacją. Zaproponuj własne rozwiązanie !
N.B. Układ powstał z konkretnej potrzeby testowej bezpieczników 5x20 mm ponad 20 lat temu i znakomicie się sprawdził. Wybrano najmniejszy nominał bezpiecznika, który jednak wytrzymywał mnóstwo załączeń seryjnie produkowanych urządzeń. Żadne z nich nie zainicjowało pożaru !
W ciągu testowej doby bezpiecznikom podano 24 h x 3600 sec/h / 10 = 8640 najsilniejszych impulsów jakie mogły przy załączaniu dostać bezpieczniki czyli ekwiwalent dużo większej ilości rzeczywistych impulsów przy załączaniu. Wentylator chłodził nagrzewające się bezpieczniki.
3.W układzie trzy równolegle połączone tyrystory w plastikowych obudowach TOP3 po naciśnięciu przycisku podają napięcie z naładowanego kondensatora 470uF/450V o katalogowej rezystancji ESR 0.25 Ohm na testowany obiekt. Czas załączania tyrystorów przy bardzo silnym impulsie bramki jest bardzo mały czyli nieistotny. Zwinięty kawałek drutu to dławik indukcyjności circa 6 uH ograniczający stromość narastania prądu di/dt tyrystorów aby niepotrzebnie dynamicznie nie obciążała tyrystorów przez które płynie silny impuls prądu z rozładowanego kondensatora.
Prąd w obwodzie monitorowany jest oscyloskopem na bezindukcyjnym oporniku 10 mOhm.
Napięcie z regulowanego autotransformatora poprzez izolujący transformator 1:1 ( bez obciążenia on oczywiście podnosi napięcie ) diodę i szeregowo połączone żarówki na 230Vac i 12 Vdc ładuje kondensator do ustawionego napięcia ( prostowanie szczytowe ) i kontrolowane jest przez DVM. Maksymalnie napięcie na kondensatorze wynosi ca 400 Vdc a zgromadzona energia w nim 37.6 Joula.
„Zwierany” impulsowo kondensator elektrolityczny niestety bardzo powoli traci pojemność i eksperymenty należy prowadzić rozważnie.
Na oscylogramie pokazano impuls prądu rozładowania kondensatora w układzie przy napięciu kondensatora Uc=300Vdc gdy obiektem któremu podano testowy impuls jest specjalny wytrzymały rezystor 0.1 Ohm. Impuls prądu po ca 45 us osiąga maksymalną wartość 770 A. Od razu widać że impuls prądu nie bardzo odpowiada obwodowi RLC z idealnym kondensatorem. Dokładny model kondensatora elektrolitycznego jest niestety dość złożony. I to jest ilustracja tego faktu.
-Wylicz w przybliżeniu parametr I2t z tego wykresu impulsu
Włóż pęsetą ( aby nie zabrudzić kontaktów bo wymagany jest dobry kontakt dla potężnych prądów ) w podstawkę bezpiecznik 1 AT. Ma on katalogową zimną rezystancje 0.15 Ohma a przy prądzie nominalnym 0.35 Ohm i parametr I2T równy 1.7 A2sec. Ustaw autotransformatorem napięcie Uc kondensatora, które circa ze 100% zapasem impulsu I2t wyzwoli ( po naciśnięciu przycisku ) bezpiecznik i gdyby bezpiecznik przerwał obwód po impulsie I2t powinno zostać trochę napięcia na kondensatorze. Bezpiecznik musi być osłonięty przez plexi na wypadek rozerwania go.
-Dlaczego kondensator jest całkowicie rozładowany ?
Po włożeniu w podstawkę droższego bezpiecznika 1 AT o parametrze I2T równym 1.4 A2sec ale o dużej zdolności rozłączeniowej ustaw napięcie kondensatora, które ze 100% zapasem I2t wyzwoli bezpiecznik i gdyby bezpiecznik przerwał obwód po impulsie I2t powinno zostać trochę napięcie na kondensatorze.
-Dlaczego zostaje napięcie na kondensatorze ?
4.Jednofazowe zasilanie sieciowe do komercyjnego falownika 1.5KW z oszczędnościowym filtrem LC EMC z silnikiem asynchronicznym pracującym jałowo ale z podwyższoną prędkością podano kaskadowo poprzez „domowy” miernik mocy / energii, starawy dystrybucyjny elektromechaniczny licznik energii i dystrybucyjny elektroniczny licznik energii.
Mierząc sekundnikiem czas obrotu tarczy starawego dystrybucyjnego licznika elektromechanicznego można stwierdzić że energia naliczona jest tak samo jak przez „domowy” elektroniczny miernik mocy / energii. Licznik elektroniczny natomiast potwornie zawyża pobór energii ! Zjawisko to zwłaszcza w odniesieniu do barbarzyńskich jednofazowych falowników PV (ich pole elektryczne może być szkodliwe dla zdrowia człowieka ) opisywano już w świecie wielokrotnie a nawet pokazano na filmie: https://youtu.be/NhaNibNfOwk
-Z czego wynika to zjawisko ?
-Jak wielka jest głupota i korupcja instytucji które dopuszczają takie liczniki i falowniki do użytku ?
sobota, 15 maja 2021
Paliwa, energia, czlowiek 4
Paliwa, energia, czlowiek 4
Rosnące ceny energii pogłębią ubóstwo energetyczne w Polsce, w której dzieją się przedziwne rzeczy w statystyce lub w naturze.
Koszyk inflacyjny CPI w 2021 roku tradycyjnie największą wagę przypisuje podstawowym, egzystencjalnym wydatkom na żywność, w tym napojom bezalkoholowym. W tym roku jest to aż 27,77 %, co jest wzrostem o ponad 2,5 % w porównaniu do zeszłego roku (w 2020 r.: 25,24%) i najwyższą wagą od ponad dekady. W rozwijającej się gospodarczo Polsce udział żywności w wydatkach gospodarstwa przez wiele lat malał. Udział ten jest skorelowany z ogólnie pojętym bogactwem i może być nawet poniżej 10%.
Do 19,14% wzrosła w koszyku CPI waga kategorii „Użytkowanie mieszkania lub domu i nośniki energii”. Ta kategoria jest dość kontrowersyjna, ponieważ dwie z jej dziewięciu składowych, energia elektryczna, a w jeszcze większym stopniu wywóz śmieci, od pewnego czasu notują mocne wzrosty cen, co odbija się na większych wydatkach gospodarstw domowych. To właśnie ta kategoria regularnie zawyża odczyty CPI, dlatego też dobranie odpowiedniej niskiej wagi w koszyku inflacyjnym jest kluczowe dla manipulacji inflacją.
Współcześnie domy wymagają na ogrzewanie od 50 do 500 KWh / m2 na rok. Przy czym mieszkania ogrzewa też dodatkowo słońce, ciało człowieka i energia elektryczna zużywana przez wszystkie różne urządzenia. Na wykresie pokazano jak bardzo zdaniem optymistycznego twórcy wykresu polepszy się izolacja termiczna polskich domów. Stanie się tak skutkiem wysokich cen energii. W 2050 roku aż 66% domów ma rzekomo potrzebować na ogrzewanie zaledwie 50 KWh / m2 na rok.
W Niemczech od początku 2021 roku obowiązuje opłata emisyjna w wysokości 25 euro za tonę wyemitowanego dwutlenku węgla. W rezultacie cena litra oleju opałowego do ogrzania domu wzrasta o około 8 centów, a kilowatogodzina gazu ziemnego o 0,6 centa. Zgodnie z obecnym stanem prawnym podatek od emisji jest częścią ceny kosztów ogrzewania i może być bez ograniczeń przenoszony na najemców przez wynajmujących.
Oczywiście taka opłata pojawi się we wszystkich krajach Unii. O ile nie jest ona w stosunku do ceny paliwa duża w przypadku oleju opałowego i gazu ziemnego to jest znaczna dla węgla kamiennego.
Obecne czasy to Interregnum czyli okres zmiany hegemoni a co za tym idzie gruntownej zmiany generalnych układów międzynarodowych. Źle rządzone kraje mogą wiele stracić a dobrze rządzone awansować w światowej „hierarchii dziobania”.
W historii interregnum czyli „międzykrólewie” to okres między śmiercią lub abdykacją „starego” króla, a wstąpieniem na tron (koronacją) jego następcy. Najdłuższym okresem bezkrólewia w Świętym Cesarstwie Rzymskim było tak zwane Wielkie Bezkrólewie trwające 23 lata.
Największy udział w zużyciu energii elektrycznej ma przemysł. Jej cena jest jednym z wielu kosztów produkcji.
Rocznik statystyczny GUS 2019 podaje ( strona 503 ) ze prywatny polski przemysł miał produkcji sprzedanej za 714 mld zł a przemysł własności zagranicznej za 570 mld złotych.
Wszystko co było w Polsce w miarę nowoczesne i rentowne sprzedano za łapówki czyli sprywatyzowane. Zagraniczne firmy w Polsce prowadzą optymalizacje podatkową aby nie płacić podatku CIT. Oparta jest ona m.in. o „ceny transakcyjne”. Ceny zaopatrzeniowe są zawyżane a ceny towaru eksportowanego do zachodniego oddziału firmy są zaniżane. Statystyczna przewaga sprzedaży polskiego przemysłu nad zachodnim w Polsce może być więc z tego powodu iluzoryczna.
Wedle dostępnych danych w każdym razie praktycznie cały nowoczesny eksport wykonują zachodnie firmy.
Gdy koszt energii wzrośnie w Polsce na tyle mocno że przyćmi zalety taniej siły roboczej i pojawią się uciążliwe przerwy w dostawi energii, część zachodnich firm może się wycofać z Polski i zastąpić „polską” produkcje importem z Chin czy szerzej z Azji.
Duża część przemysłu Zachodu w długotrwałym procesie dezindustrializacji została zlikwidowana i zastąpiona importem z Chin czy szerzej importem z Azji. Technologia produkcji w Azji wcale nie musiała przy tym być oszczędniejsza energetycznie i środowiskowo. Za dużą część emisji Chin odpowiada import Zachodu, który tylko pozornie zmniejszył całkowitą swoją emisje !
Na wykresie pokazano udział przemysłu ( oprócz budownictwa ) w zatrudnieniu w USA w okresie lat 1965-2020. Obecnie w przemyśle USA pracuje zaledwie 10% ich siły roboczej ! Do zaczadzonym propagandą hegemona nie dociera że produkcja USA jest już niewielka na tle świata a ich eksport w części jest prymitywny. USA nie są bynajmniej liderem w automatyzacji i robotyzacji. Najważniejszym przedmiotem „eksportu” USA jest dolar !W wielu państwach Unii Europejskiej gospodarstwa domowe od lat płacą na rozwój zielonej energetyki kupując energie elektryczną obłożoną bardzo wysokimi podatkami na ten cel. Co do zasady jest to w sensie społecznym mechanizm podobny do funkcjonującego w podatku PIT.
Przemysł dla zachowania międzynarodowej konkurencyjności ma tanią energie bez podatku.
Ten scenariusz będzie trudny do zastosowania w Polsce. Jak widać z wykresu hurtowe ceny energii elektrycznej w IV kwartale 2020 roku w Polsce należą do najwyższych w Europie a obecnie są już najwyższe w Europie Ceny energii [w Euro] dla gospodarstw domowych w Polsce są nadal dość niskie.
Ponieważ licząc w Euro zarabiamy 1/3 tego co Niemcy trudno będzie uzyskać z opodatkowania energii elektrycznej duże środki od gospodarstw domowych bowiem wzrost ceny energii musiałby być wprost szalony co wzburzy społeczeństwo.
Największy w całej UE wzrost cen energii dla gospodarstw domowych r/r odnotowano właśnie w Polsce (+11%). Na razie wzrost cen dla gospodarstw domowych jak i przemysłu nie jest dotkliwie odczuwalny, jednak jest to wyłącznie kwestia niedługiego czasu.
W obszarach dojrzałej i ustabilizowanej technologicznie wytwórczości gdzie postęp jest już bardzo powolny stosowane jest określenie „Best Available Technology” czyli Najlepsze Dostępne Technologie. BAT zostały zostały wprowadzone do prawa Wspólnoty Europejskiej już w 1984 roku Dyrektywą 84/360/EEC. Nadrzędnym celem BAT jest wskazanie takich limitów emisyjnych, które będą odzwierciedlać właściwe proporcje pomiędzy korzyściami i kosztami. Wielkości limitów emisyjnych dotyczą wszystkich tych zanieczyszczeń, które zakład będzie wytwarzał w większych ilościach.
Dokumenty dotyczące poszczególnych dziedzin są bardzo obszerne. Dokument referencyjny dotyczący przemysłu żywności, napojów i mleka wprowadzony w 2006 roku ma ponad 600 stron z licznymi tabelami i diagramami przepływów. Został on w 2017 roku zastąpiony zmodernizowanym dokumentem liczącym ponad 1000 stron. Wykaz dokumentów – obszarów i linki do nich są na stronie:
https://eippcb.jrc.ec.europa.eu/reference/
Część dokumentów BAT przetłumaczono też na język polski. „Dokument Referencyjny BAT dla najlepszych dostępnych technik w przetwórstwie żelaza i stali” jest z grudnia 2001 roku a więc starawy.
Niemniej w dokumentach tych nie ma mowy o opracowanych dopiero co nowościach technologicznych. Nie naruszają one własności intelektualnej firm. Są one natomiast użytecznym punktem odniesienia pozwalającym się zorientować czy używana w danej firmie technologia nie jest przestarzała.
Nawet w ustabilizowanych dziedzinach jest pewien powolny postęp.
Zużyte opony używane są z powodzeniem w cementowniach i w stalowniczym procesie elektrycznym jako zamiennik węgla lub antracytu. Utylizacja opon tymi metodami nie powoduje zwiększenia emisji dioksyn - furanów, metali ciężkich, węglowodorów aromatycznych czy SO2. W Europie gromadzi się ponad 2 mln ton opon na rok. Problem jest praktycznie rozwiązany.
W zachodnim hutnictwie dopracowano technologie płuczek i filtrów co pozwoliło zmniejszyć emisje toksyn.
Gdy energia jest tania a praca droga nie warto oszczędzać energii i marnuje się ją z lenistwa.
Prof. Steve Evans to znany wykładowca kierujący działem badawczym w Institute for Manufacturing na University of Cambridge. Jest pionierem badań nad optymalizacją materiałową i energetyczną w produkcji przemysłowej. Został okrzyknięty geniuszem efektywności przemysłowej.
Podał on że Toyota zmniejszała energochłonność produkcji o 8 % rocznie przez kolejne 14 lat, łącznie aż o 77 % Produkują teraz cztery samochody zużywając tyle energii, ile wcześniej pochłaniała produkcja jednego samochodu. W zmianach używali mózgów a nie pieniędzy a poczynione oszczędności pokryły wydatki !
N.B. Nie ma pewności że podane dane o redukcji zużycia energii u Toyoty są prawdziwe.
Gdyby każda firma znalazła się w pół drogi między miejscem, w którym jest teraz, a miejscem, w którym są najlepsi w ich sektorze, mielibyśmy średnio o 12 % większe zyski, 15 % więcej miejsc pracy i o 4,5 % mniejsze emisje gazów cieplarnianych.
Autor może potwierdzić że wymieniona japońska Toyota produkuje znakomite samochody i przestępcza europejska – niemiecka konkurencja musiała się uciec do oszustw z trującym dieslem. Pionierska hybrydowa Toyota Yaris jest na rynku od 2007 roku !
Szkoda że Japonia trwa w stagnacji. Dawniej zaskakiwała ona konkurencje nowoczesnością. Sony po prowadzonych w tajemnicy pracach wypuścił w 1962 roku komercyjny, wielosystemowy, także z zakresem UHF, przenośny telewizorek TV5-303 prototyp którego powstał już w 1959 roku. Pobierał bardzo mało mocy. Używany był w samochodach bogaczy z kierowcą służbowym. Telewizorek ten po latach skopiowali sowieci. W tymże roku Sony rozpoczął sprzedaż pierwszego magnetowidu czyli jak później mówiono Video !
Wcześniej amerykańska Motorola pokazała zaskakujący stołowy tranzystorowy odbiornik TV z ekranem normalnej wielkości biorący z sieci tylko 27% energii tego co ówczesne odbiorniki lampowe. Po szoku okazało się że Motorola specjalnie dla niego wyprodukowała nową technologią tranzystory jakich nie było.
Stagnująca Japonia jest nadal potęgą technologiczną. Koncerny Japonii produkowały dużo więcej pamięci półprzewodnikowych niż amerykańskie mimo iż media hegemona kreowały wizerunek USA jako innowacyjnych.
Przeklęty neoliberalizm przyniósł nie tylko stagnacje przeciętnych płac pracowników ale też stagnacje technologiczną.
Obecnie samochody elektryczne EV są w zakupie droższe od spalinowych o podobnych parametrach użytkowych ( poza zasięgiem ) o circa 70% ale to się szybko zmieni. U liderów „elektryfikacji” ceny samochodów elektrycznych i spalinowych zrównają się już za 6 -7 lat a po obłożeniu samochodów spalinowych podatkami nawet szybciej.
Elektryfikacja wymaga ogromnej ilości surowców. W najnowszym opracowaniu Wood Mackenzie podaje, że budowa niskoemisyjnego świata będzie wymagała gigantycznych inwestycji w wydobycie miedzi, kobaltu, niklu oraz innych niezbędnych metali. Chodzi na początek o kwoty rzędu 1700 mld dolarów lub większe. Osiągnięcie deklarowanych przez państwa celów będzie wymagało dynamicznego wzrostu liczby samochodów elektrycznych, generacji z OZE czy wreszcie możliwości związanych z magazynowaniem energii oraz jej przesyłem. Niezbędne będą między innymi takie wymienione metale jak miedź, aluminium, kobalt, lit...
Obecnie ceny wielu surowców już biją rekordy ! W Europie wysokie ceny za pozwolenia emisyjne CO2 są jednym z powodów drożenia energii, stali, cementu, produktów chemicznych i innych towarów, w których wytwarzaniu koszty prądu i emisji mają kluczowe znaczenie. Wprowadzenie opłat emisyjnych państwa EU uzgodniły już w 2008 roku i Polska nie może mieć o to pretensji.
Ponieważ cena pozwolenia emisyjnego osiągnęła 12.05.2021 roku rekordowe 55.47 Euro to niemieckie ministerstwo środowiska uspokajająco podkreśliło, że nie ma obecnie żadnego fundamentalnego powodu, aby oczekiwać, że wzrost cen obserwowany w ostatnich miesiącach będzie trwał w nieskończoność, a poziom cen powinien już odzwierciedlać ustalone cele klimatyczne i „rosnąć w normalnym, zrównoważonym tempie”. Istnieje tzw. klauzula bezpieczeństwa ETS. Jest to mechanizm, który umożliwia UE wejście na rynek w przypadku wzrostu cen do poziomów, których nie można wyjaśnić za pomocą panujących warunków. – W przypadku wzrostu cen do poziomów, których nie da się wytłumaczyć zmieniającymi się warunkami rynkowymi, dyrektywa EU ETS uwzględnia klauzulę bezpieczeństwa, która pozwala UE reagować i stabilizować rynek – podało niemieckie ministerstwo. Analitycy podnoszą, że cena musiałaby wzrosnąć powyżej 70 euro za tonę, aby UE zaczęła działać, ale procedury regulacyjne są długie.
Światowy rynek sprawnie odcina od konsumpcji surowców biedniejszych nabywców. Doskonale było to widoczne gdy w 2008 roku cena ropy dochodziła do 150 dolarów za baryłkę i biedne państwa rezygnowały z zakupów ropy.
Samochody elektryczne zdecydowanie nie są dla światowych biedaków. Na biednej Kubie jeżdżą rozklekotane samochody 40-60 letnie !
Spekulanci od dekad bawią się globalnymi cenami surowców. Po trwającym 20 lat trendzie spadkowym cen surowców zmienia się nastawienie inwestorów do surowców. Ponieważ wydobywanie rud i produkcja surowców było mało rentowne nie czyniono dużych inwestycji a wiele przedsiębiorstw z branży zamknięto. Kapitał inwestowano w modne usługi i spekulacje.
Ponieważ do globalnego systemu finansowego i gospodarczego wpompowano dziesiątki bilionów wydrukowanych dolarów obawy o inflacje są jak najbardziej zasadne. Inflacja CPI w USA wyniosła w kwietniu 2021 aż 4,2% rdr czyli najwięcej od 13 lat. Ekonomiści spodziewali się zdecydowanego przyspieszenia inflacji CPI, ale nie aż tak silnego.
Dodatkowy popyt na surowce może brać się z tego, że są one w pewnym stopniu zabezpieczeniem przed ryzykiem inflacji pustego pieniądza Fiat. Gdy wydrukowany pieniądz papierowy szybko traci wartość, surowce nadal utrzymają część swojej wartości.
Szok podażowy z 1973 roku z ropą naftową podniósł duża inflację na ponad dekadę. Gdy rozdanego pieniądza będzie zbyt dużo w stosunku do ilości produkowanych dóbr, to na 100% pojawi się silna presja na ceny. Będzie to być widoczne w utracie wartości nadrukowanego papieru. Waluty tych krajów, które nie powinny drukować pieniądza, a jednak sobie pozwoliły drukować, mocno stracą na wartości.
Pompowanie bilionów na rynki finansowe, utrzymywanie przy życiu miliardami trupów spółek Zombii i karanie oszczędnych, zaradnych i pracowitych inflacją, przy zerowych stopach procentowych , może się źle skończyć.
Postęp technologiczny obniża inflacje. Od początka lat dziewięćdziesiątych silnym czynnikiem antyinflacyjnym było wejście na światowe rynki Chin i Europy Środkowo-Wschodniej. Dużo nowych tanich, zdyscyplinowanych pracowników, relokacja produkcji celem zmniejszenia kosztów, znacznie niższe ceny. Silny antyinflacyjny impuls ze strony globalizacji zaczyna wygasać. Kurczenie się globalnej siły roboczej i presja placowa, wspomożone drukowaniem pieniądza może dać sporą długofalową inflacje.
Ogromne ilości paliwa zużywają samoloty. Według ourworldindata.org samoloty odpowiadają za conajmniej 2,5% globalnych emisji CO2. Od dekady decydenci w Europie i świecie postulują obniżenie emisji z lotnictwa i proponują różne rozwiązania. Wraz z dekarbonizacją kolejnych obszarów gospodarki przyjdzie kolej i na samoloty. Już kasowane są loty krajowe które mają alternatywę szybką koleją. Postulowana jest minimalna cena biletu lotniczego na 60 Euro. W 2019 roku w Niemczech było 23 mln pasażerów lotniczych na połączeniach krajowych, z czego 8 mln na lotach dowozowych i 15 mln na lotach czysto krajowych.
Z uwagi na zmiany modelu transportu lotniczego Airbus poniechał swojego giganta A380 a Boeing nie rozwija linii 747. Jeszcze niedawno podróże między kontynentami odbywały właśnie samolotami B747 i A380 między gigantycznymi portami lotniczymi. Podróż lotnicza była etapowa. Po dojechaniu na „lokalne” lotnisko leciało się na przesiadkowe lotnisko gigant ( =hub ) i odwrotnie na drugim kontynencie. Od paru lat popularność zdobywają mniejsze i oszczędniejsze samoloty długodystansowe wykonujące połączenia wprost z lokalnymi lotniskami. Zysk na czasie i wygodzie pasażerów jest ogromny !
Gdyby wielki port lotniczy w Baranowie został wybudowany to polskie władze z uwagi na zmianę modelu biznesu lotniczego na Point - Point obudza się z ręką w nocniku ! Wygląda na to że pomysłodawcy oglądali genialnego „Misia” i nic nie powstanie. „Prawdziwe pieniądze robi się na drogich, słomianych inwestycjach”
Szybkość komunikacji jest w grubym przybliżeniu proporcjonalna do konsumpcji paliwa. Poruszanie się samochodem w mieście, jeśli nie ma korków, jest dużo szybsze niż komunikacją miejską i piechotą ale tramwaje i autobusy jednak są oszczędniejsze energetycznie niż samochód. Najoszczędniejszy energetycznie jest rower i najwyższa pora go odświeżyć !
Średnio od 15 km/h w Łodzi do niespełna 20 km/h w Poznaniu można przemieszczać się tramwajami w godzinach szczytu. Niewiele szybciej tramwaje kursują przy mniejszym natężeniu ruchu. Raporcie wziął pod uwagę 12 polskich sieci tramwajowych: Warszawa, Kraków, Łódź, Wrocław, Poznań, Gdańsk, Szczecin, Bydgoszcz, Górnośląski Okręg Przemysłowy, Olsztyn, Grudziądz i Elbląg. Najwolniejszą tramwajową linią w Polsce jest linia 38 kursująca po Bytomiu w ramach sieci tramwajowej GOP. Jej średnia prędkość to jedynie 12,5 km/h. Tylko z nieznacznie wyższą prędkością mogą podróżować osoby korzystające z linii nr 15 w Łodzi (średnio 13,5 km/h).
Duży udział w zużyciu paliw płynnych i elektryczności ma wszelki transport.
Stary „Fault Tolerant” - „Dopiero w 1973 roku opublikowano pierwsze szerokie wyniki badań o zużyciu energii na przemieszczenie grama ciała zwierząt lub ładunku pojazdami na kilometr. Pokazany zweryfikowany wykres z 1978 roku opisuje więcej obiektów. „Ekonomiczne” są w przemieszczaniu się duże zwierzęta. Poruszający się rowerem człowiek na w miarę równym terenie zużywa tylko 20% energii wydatkowanej przez piechura. Jest to bardzo ekonomiczny środek transportu. Pływak zużywa około 20 razy tyle energii co rowerzysta. Człowiek zdecydowanie nie jest stworzony do pływania. Jednostkowe zużycie energii przez samochód osobowy z jedną osobą jest większe niż dużego pasażerskiego odrzutowca. Boeing 747 z kompletem pasażerów zużywa 4 l paliwa na 100 km na pasażera. Bardzo małe jest jednostkowe zużycie energii na towarowy transport kolejowy a jeszcze mniejsze na wielki transport morski. To nam wyjaśnia dlaczego opłaci się masowo surowce wieźć koleją nawet dwa tysiące kilometrów i potężnym masowcem wieźć węgiel i rudę przez cały ocean ! Taniość transportu morskiego wyjaśnia nam genezę imperiów morskich. Zauważmy że obecnie po Wielkiej Brytanii Stany Zjednoczone są imperium morskim a ZSRR jest imperium lądowym.”
Tani transport prowokuje działania nieracjonalne. Przykładowo przez całą Polskę wożone są bez żadnej sensownej potrzeby identyczne, standardowe produkty spożywcze.
Wydatek energii na transport jest mniejszy na dobrej drodze ale im lepszy jest system dróg tym więcej nieracjonalnego transportu.
„Analiza wpływu zbudowanej infrastruktury drogowej na poziom aktywności ekonomicznej w otaczających jednostkach terytorialnych” wykonana pod kierunkiem prof. Jacka Brdulaka podaje okres „rentowania” się wybudowanych dróg w Polsce. Autorzy analizy brali pod uwagę:
– wpływ tych dróg na zmniejszenie liczby wypadków czyli korzyści wynikające z mniejszej liczby wypadków, mniejszej liczby ofiar śmiertelnych, osób ciężko i lekko rannych
– płynność ruchu czyli wyeliminowanie korków, szybszy czas przejazdu danej trasy, niższe koszty eksploatacji aut, w tym przede wszystkim mniejsze zużycie paliwa
– mniejsze koszty negatywnego oddziaływania na środowisko czyli zanieczyszczenia powietrza i hałasu; chodzi m.in. o to, że zmniejszenie zużycia paliwa to mniej spalin czyli emisji
Wymienione czynniki autorzy przeliczyli na złote i porównali je z kosztami budowy i eksploatacji (zużywania nawierzchni, utrzymania, napraw ...) danego odcinka drogi szybkiego ruchu. W ten sposób wyliczyli okres rentowania się 55 zbudowanych, budowanych lub planowanych w Polsce odcinków autostrad, tras ekspresowych i obwodnic.
Dla 12 z nich okres zwrotu tych inwestycji nie przekraczał 2 lat, dla 21 nie przekraczał 3 lat. W połowie analizowanych odcinków dróg było to nie więcej niż 5 lat, a w niemal 2/3 poniżej 10 lat.
W rok zwróciły się obwodnica Marek i Radzymina w ciągu trasy ekspresowej S8 i estakada w Sosnowcu w ciągu trasy ekspresowej S1. Krócej niż półtora roku zwróciły się lub zwrócą obwodnice Suwałk na S8, Augustowa na S61, Kolbieli na S17, S7 od Skarżyska do granicy województwa świętokrzyskiego i mazowieckiego, S17 od węzła „Lubelska” (koło Warszawy) do obwodnicy Kołbieli oraz A2 od węzła „Lubelska” od obwodnicy autostradowej Mińska Mazowieckiego. W mniej niż dwa lata rentują się: południowa obwodnica Warszawy (S2), obwodnica Sieradza (w ciągu S8 i drogi krajowej nr 12) i Wojnicza, a w nie więcej niż 2,5 roku – autostradowa obwodnica Mińska Mazowieckiego, obwodnica Serocka, droga szybkiego ruchu Legionowo-Zegrze Południowe i obwodnica Pułtuska. Niestety są też drogi które zwrócą się po 20-30 latach albo i nie zwrócą. Ich budowa to marnotrawna alokacja środków.
Dodać do tego należy że roczna wartość opłat z 88 tysięcy km płatnych dróg w Europie wyniosła w 2019 roku 33 mld euro.
Zatem dbając o eliminacje zbędnego transportu i inwestując w system komunikacji można istotnie zmniejszyć zużycie paliw. Mniejsze prędkości dają mniejsze zużycie paliw i samochodów. Zatem dyscyplinowanie kierowców mandatami za przekraczanie dopuszczalnej prędkości ma głęboki sens.
Stawki opłat dla samochodów ciężarowych winny być zauważalne w całkowitym koszcie transportu i długofalowo zachęcać do porzucenia zbędnego transportu.
Według Światowego Forum Ekonomiczne (WEF) globalna branża logistyczna wypracowuje 12 % światowego PKB. Udział drogowego transportu ciężarowego w kosztach logistycznych wynosi 43 %. Samochody ciężarowe odgrywają rolę dominującą w transporcie lądowym. W USA stanowią 68 % kosztów transportu lądowego. W USA transport emituje aż 28 % całości emitowanych gazów cieplarnianych, w tym transport drogowy 23 %, a w UE nawet 27 %.
Autonomiczny drogowy transport ciężarowy ma w przyszłości ( wdrożenia po 2030 roku ) przynieść szereg korzyści w postaci oszczędności w tym na paliwie i energii oraz korzyści dla ochrony środowiska. W sektor autonomicznych pojazdów zainwestowano do tej pory ponad 34 mld dolarów. Autonomiczne ciężarki będą (?) jeździć spokojnie i ekonomicznie przez całą dobę.
Dostosowanie systemu handlu emisjami do postanowionych ambitniejszych celów klimatycznych na 2030 rok oraz objęcie nim kolejnych sektorów, mieszkań i transportu, to główne cele reformy, nad którą pracuje Komisja Europejska. Nie postanowiono czy transport i mieszkania miałyby zostać objęte odrębnymi systemami, czy włączone zostaną do już istniejącego systemu handlu. Według doniesień „Frankfurter Allgemeine Zeitung” niechętnych tym planom jest aż 11 państw członkowskich. Część krajów wolałaby, żeby realizacja celów klimatycznych w kolejnych sektorach pozostała w ich domenie regulacyjnej. ETS jest jednak z punktu widzenia KE bezpieczniejszy, bo ogranicza ryzyko, że jedno lub więcej państw świadomie nie wypełni swojej części unijnego celu drastycznej redukcji emisji...
W swojej nowej ustawie Niemcy chcą osiągnąć poziom zerowy emisji netto do 2045 roku. Będzie to ogromnym wyzwaniem dla największej gospodarki Europy, przemysłowej potęgi produkcyjnej siłą rzeczy emitującej dużo CO2. Niemcy chcą ograniczyć emisje z sektora energii elektrycznej, z transportu, rolnictwa oraz fabryk produkujących stal i cement, które nie mają jeszcze opłacalnych czystych alternatyw. Czas na wypracowanie i zastosowanie nowych technologi jest w gruncie rzeczy bardzo krótki a założenie że wynalazcy na pewno coś mądrego wynajdą bardzo optymistyczne.
Bezmyślność polskich decydentów jest powalająca. Ponieważ polityka klimatyczna UE jest znana od lat wiadomo było że ceny pozwoleń emisyjnych będą rosnąć wahając się wraz z koniunkturą.
Enea, jeden z byłych już inwestorów w nieistniejącym / burzonym już węglowym projekcie Ostrołęka C przyznała, że decyzja o rozpoczęciu budowy Ostrołęki C została podjęta w oparciu o „założenie” rentowności, a nie analizy. Odpowiedzi pojawiły się dopiero po wyroku sądu, który nakazał spółce odpowiedzieć pokrzywdzonym akcjonariuszom. Enea, jak przyznaje, kazała głosować akcjonariuszom sama nie wiedząc, czy inwestycja jest rentowna. To wysoce naganna praktyka, która powinna zakończyć się w sądzie oskarżeniem o niegospodarność.
Co to jest zmarnowane 1.5 mld złotych i co gorsza zmarnowany bezcenny czas ? Nie ma o co drzeć szat. Enea to po prostu doliczy odbiorcom prądu do rachunku ! No bo przecież decydenci nie mają prywatnie takich pieniędzy aby pokryć szkody !
Polskie rządy od pewnego stosują Chciejstwo czyli „Myślenie życzeniowe” i „Myślenie magiczne” To już niestety jest robota dla psychiatrów.
Propaganda polega na sprzedawaniu kłamstw ! Zamiast potrzebnych inżynierów kształcimy szkodliwych propagandystów. Absolwenci WUML-ów będą mieli godnych następców.
Resort klimatu i środowiska otwiera Akademię Transformacji Energetyczno - Klimatycznej. Na rocznym kursie będzie kształcić specjalistów z branży energetyczno - klimatycznej czyli zbędnych urzędników. Akademia Transformacji Energetyczno - Klimatycznej powstanie we współpracy z Krajową Szkołą Administracji Publicznej oraz Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Tanie Państwo - Rząd odpowiedział na zapytanie posłanki Koalicji Obywatelskiej Izabeli Leszczyny na temat nowych instytucji powołanych przez Zjednoczoną Prawicę. Okazuje się, że koalicja rządząca od początku swoich rządów powołała aż 35 nowych rozbudowanych podmiotów. Mamy tam pięć nowych jednostek budżetowych, trzy nowe instytucje kultury, dwie nowe agencje wykonawcze, 12 nowych funduszy celowych, 12 nowych państwowych osób prawnych i jedną instytucję gospodarki budżetowej
Wiele z tych instytucji ma naturalnie oddziały w różnych rejonach kraju. Z prezesami, sekretarzami........ Czyste pasożytnictwo. Wszystkie pociotki Królika mają płatne przez podatnika fuchy. Prawdziwe wykształcenie nie jest tu polecane a jest nawet szkodliwe.
To jest zatrudnienie socjalne czyli zbędne przekładanie papierów... ale tylko dla wybranych pociotków.
Mottem polskich polityków jest Orwellowskie: „Ignorancja jest siłą”
Jest taka teoria że za każdą bandą idiotów w polityce stoi zwarta banda cwanych złodziei kutych na cztery łapy, która podpowiada swoje złodziejskie pomysły. A manipulowana banda idiotów to przyklepuje bo nie rozumie co robi.
Pewność działania systemów energetycznych jest bardzo ważna, zwłaszcza w przypadku konfliktu, który może się przerodzić w militarne starcie.
W maju 2021 roku firma Colonial Pipeline mająca największy system rurociągów paliwowych w USA, długości 8850 km, stała się przedmiotem ataku zagadkowych hakerów.
System dystrybucji paliw Colonial rozpoczyna się w Houston w Teksasie na brzegu Zatoki Meksykańskiej a kończy w porcie Nowego Yorku. Rurociągi z rozgałęzieniami biegną przez stany Texas, Louisiana, Mississippi, Alabama, Georgia, Południowa Carolina, Północna Carolina, Virginia, Maryland, Delaware, Pennsylvania i New Jersey. Główne linie są 40 calowe ( czyli 1000 mm) i przesyłana jest nimi benzyna. Mniejszymi rurociągami 36 calowymi pompowana jest paliwo lotnicze, olej napędowy i olej opałowy. W zbiornikach systemu jest około 4.5 miliarda litrów paliw co stanowi rezerwę strategiczną na 45 dni konsumpcji. Dziennie dostarczanych jest odbiorcom około 0.38 miliarda litrów paliw. Paliwa płyną rurociągami z prędkością około 4.8 – 8 km / h i cała podróż zajmuje im 14 do 24 dni.
Z rurociągów bezpośrednio zasilane są duże lotniska i militarne bazy lotnicze.
Firma od dawna znana jest z różnych, bardzo groźnych dla środowiska, dużych wycieków paliw.
Program - Robak spowodował wyłączenie całego skomputeryzowanego systemu sterowania i braki paliw na stacjach, paniczne podwyżki cen i zakłócenia w gospodarce. Prezydent USA ogłosił stan zagrożenia. Władze USA oskarżały na ślepo nie wiedząc kto dokonał ataku a wcześniej skopiował i zaszyfrował bazy danych firmy o objętości 100 Gb. „Nie ma dowodów na to, że za atakiem stał rząd rosyjski, ale musimy poruszyć ten temat z Rosją, ponieważ w atak zaangażowani byli prawdopodobnie obywatele rosyjscy – powiedział prezydent USA Joe Biden o blokadzie dostaw przez Colonial Pipeline. Bez dowodów – W przyszłym miesiącu będą chciał się spotkać z prezydentem Putinem i porozmawiać z...”
Colonial Pipeline zapłacił hakerom, którzy zaatakowali system komputerowy firmy, okup w wysokości niemal 5 mln dolarów - podała 13.05.2021 agencja Bloomberg, mimo iż wcześniej Colonial zarzekał się że nic nie zapłaci za odblokowanie systemu. Zapłaty okupu w kryptowalucie dokonano już 7 maja, zaledwie kilka godzin po ataku. W zamian firma otrzymała narzędzie do deszyfracji zakodowanych przez wirusa danych.
W nauce wojennej Rosji od dawna funkcjonuje termin „rozpoznanie przeciwnika bojem” Niewielkimi siłami atakuje się pozycje wroga aby ustalić jego możliwości. Możliwe że taki malutki atak hakerów służy do obserwacji działań ratunkowych jakie są po nim podejmowane, aby udoskonalić totalny atak i zneutralizować obronę na wypadek wojny. Głęboko ukryte programy do przeprowadzenia niszczącego ataku na pewno są już wszędzie obecne i wystarczy tylko dać sygnał do ataku.
„Kto mieczem wojuje od miecza ginie” Terrorystyczny cyber - atak USA – Izrael ( to dwa państwa terrorystyczne ) na obiekt nuklearny Iranu używający automatyki Siemensa, zwrócił uwagę hakerów na słabe zabezpieczenia serwerów koncernów a zwłaszcza instytucji USA. Rzekomo wszelkie bazy danych USA i tajne dokumenty ( także kompromitujące mogące służyć do szantażu ) są już dawno skopiowane a hakerzy są na tyle bezczelni że na bieżąco aktualizują swoje kopie !
Siemens wygłupił się współpracując z napastniczą ekipą USA – Izrael dokonującą ataku na nuklearny obiekt Iranu. Nikt normalny nie użyje w krytycznym zastosowaniu infrastrukturalnym jego sprzętu do automatyzacji.
Tylko Stany Zjednoczone użyły przeciwko Japonii broni jądrowej tłumacząc to spodziewaną bardzo dużą liczbą ofiar spośród swoich żołnierzy podczas planowanej inwazji na Japonię bez użycia broni jądrowej. Elity USA postanowiły wygrać wojnę techniką i gospodarką przy małej ilości ofiar. Na wszystkich frontach wojny zginęło mniej niż 403 tysiące Amerykanów.
Historycy jednak podkreślają że największe wrażenie na Japończykach zrobiła błyskawicznie posuwająca się, skutecznie szturmująca Armia Czerwona i perspektywa bliskiej okupacji Japonii przez ZSRR. USA mogły porozumieć się z Japonią obiecując że nie będzie okupacji sowieckiej.
Analogia między użyciem broni jądrowej a cyber – atakiem jest oczywista. Użycie broni jądrowej wywołało jądrowy wyścig zbrojeń i zagrożenie istnienia życia na Ziemi a cyber - atak na Iran spowodował kolejny wyścig „zbrojeń”.
W Polsce system Radio-Stop używany na kolei służy do zatrzymywania pociągów w razie niebezpieczeństwa kolizji pociągów. Żeby zatrzymać pociągi w promieniu kilkunastu kilometrów, trzeba tylko znać częstotliwości radiowe używane na kolei i sekwencje sygnału. System alarmowy, który ma ratować życie jest wykorzystywany do zabawy przez niegrzeczne dzieci. Takich przypadków tylko w kwietniu 2021 było kilkadziesiąt. Na PKP sygnały alarmowe w XXI wieku są dużo słabiej zakodowane niż w taniej bramie garażowej. Inne dzieci oślepiały przy lotniskach pilotów lądujących samolotów laserami.
W niedawnych ćwiczeniach sztabowych Zima-20 optymistycznie uznano że Polska już teraz ma uzbrojenie które będzie miała ( albo i nie będzie miała ) dopiero za 10 lat. Mimo tego polska obrona upadła momentalnie a w piątym dniu wojska Rosji wkraczały do okrążonej Warszawę.
W ćwiczeniach tych nie było Cyber - Ataku na polską infrastrukturę a taki przecież oczywiście będzie w razie wojny.
Przykładowo wiadomo jakie systemy automatyzacji użyte są w przesyle i dystrybucji energii w Polsce. Zatem może być przeprowadzony niszczący (!) wszelkie systemy cyber-atak na wszelką infrastrukturę, zwłaszcza energetyczną !
Uciekający z Polski w 1939 roku podli zdrajcy zostawili kompromitujące zbrodnicze sanacyjne władze dokumenty. III Rzesza publikowała te dokumenty co rujnowało w świecie wizerunek byłej Polski.
Oczywiście polskie zbiory danych są teraz dokładnie spenetrowane i w razie wojny Rosja atakiem informacyjnym ośmieszy i skompromituje Polskę. Może się na przykład okazać że Jarosław Kaczyński był Naczelnym Gejem III RP i na filmach „robi łaskę” swojemu partnerowi albo że był zdemaskowanym, nagranym agentem CIA. Ujawniona zostanie rozmowa braci Kaczyńskich wskazująca na to że doprowadzili do wypadku samolotu Tu - 154 i śmierci 96 osób. I tak dalej.
W Polsce mamy stosunki III Światowe z bezkarnymi katabasami na czele. Istotny jest ustrój rzeczywisty a nie deklarowany.
Zgodnie z umową USA-ZSRR Polska była strefą buforową i neokolonią. Polska w ogóle stoi dlatego że nikomu nie opłaci się jej kopnąć. Jest praktycznie bezbronną strefą buforową.
A jak Polska sama zaczęła sobie radzić z epidemią Covid-19 to wszyscy wiedzą ! Nie ma 1200 respiratorów bardzo drogo zamówionych ponad rok temu ani zwrotu wyłożonych na nie z góry (!) pieniędzy. Propagandowe maseczki sprowadzone "największym samolotem świata" okazały się śmieciem. I tak dalej.
Unia ratuje nas szczepionkami, sprzętem i lekami !
Polska żadnych służb faktycznie nie ma. Każdy dzień przynosi dowody tego. Właśnie ujawniono nielegalną fabrykę papierosów pod Kielcami. Dziennie produkowała milion papierosów !
Czy biedne narody mają przyrodzone, naturalne prawo cywilizacyjnie awansować i zużywać CO2 jak kiedyś i obecnie bogacze w absurdalnej ilości 1500 ton na całe życie osobę ?
Czy USA i czyli Zachód mają kaducze prawo powstrzymać ich procesy wzrostu gospodarczo – społecznego stosując łapówki i sztuczne zadłużenie przez łapówkarzy, przewroty pałacowe, opłacając „psy wojny”, wszczynając wojny domowe i plemienne, kolorowe rewolucje czy nawet sponsorując i ochraniając destrukcyjnych wywrotowych opozycjonistów jak w przeszłości Solidarność ? Wszystko to oczywiście pod hasłem ochrony praw człowieka, demokracji, zmiany reżimów i humanitarnych bombardowań.
Linie Najwyższych Napięć łączą w Afryce hydroelektrownie z zakładami produkującymi aluminium. Potrzeba do tego ogromnych ilości energii elektrycznej. Linie te biegną nad zamieszkałymi obszarami które są niezelektryfikowane bo... łapówki dla rządów i … aluminium.
Peryferyjny Kapitalizm Zależny, dostępny w GoogleBooks: „Znamienny jest upubliczniony raport CIA z 1990 roku, w którym omawia się trudności z zainstalowaniem demokracji małej intensywności w Chinach:
„Jeśli w ChRL nie uda się wprowadzić demokracji, to należy założyć, ze wysoki, 9% wzrost gospodarczy w tym kraju utrzyma się przez następne 20 lat [. . . ].
Kierownictwo Chińskie okazało się patriotyczne i nieskłonne do korupcyjnej wyprzedaży
interesu narodowego. Chińska nomenklatura identyfikuje się w 100% z dobrem obywateli
i rozwojem kraju. Chińczycy śmieją do rozpuku z rad reformatorów z CIA, nakazujących
liberalizować wszystko, i to natychmiast, oraz zaprowadzać totalny korupcyjny bałagan
społeczno – gospodarczo - prawny nazwany po orwellowsku deregulacją”
Sami Amerykanie szacują, że nieruchomości jest u nich jakieś 20 % za dużo. Na jednego obywatela USA przypada około 90 metrów kwadratowych powierzchni mieszkaniowej. Nabudowano tak dużo ponieważ odsetki hipoteczne odpisują od podatku czyli buduje się za darmo.
Czy w takim razie przeciętny Ziemianin może mieć chociaż 1/3 tego co Amerykanin czyli 30 m2 mieszkania na osobę ?
Chiny zmniejszając zużycie brudnego węgla muszą przejściowo zwiększyć zużycie ropy naftowej i gazu ziemnego.
Stosunki Chin z Australią są napięte a Australia obsługuje prawie 46 % chińskiego importu LNG. Pekin szuka więc nowych źródeł gazu. W perspektywie krótkoterminowej amerykańscy eksporterzy LNG mogą wejść w role Australii.
Arabskie media informują, że trwają obecnie negocjacje w ramach największego na świecie projektu LNG pomiędzy trzema energetycznymi gigantami - Qatar Petroleum oraz PetroChina i Sinopec. Koszt projektu szacowany jest na 28,75 mld dolarów. Chińczycy mogliby zaangażować się kapitałowo w zamian za udziały w przedsięwzięciu. Produkcja LNG może rozpocznie się już w czwartym kwartale 2025 roku. Rezerwy gazu, którymi dysponuje Katar wynoszą około 23.9 bln m3. Stanowi 12% światowych zasobów dając Katarowi trzecie miejsce na świecie po Rosji oraz Iranie.
Chiny prowadzą od dłuższego czasu rozmowy z Turkmenistanem, kluczowym dostawcą gazu ziemnego do Chin, zachęcające do zacieśnienia współpracy między oboma krajami.
W epoce transformacji energetycznej bardzo ważna jest prawdziwa a nie udawana / pozorowana nauka !
Uprawianie nauki w Polsce polega na dofinansowaniu przez rząd procesu drukowania papieru przez „naukowców”. Powstałych „prac” praktycznie nikt nie czyta. Ministerstwo Kultury rozdało właśnie dotacje na czasopisma. W czołówce dotacji prawica i gazetki kościelne.
Jakość „prac naukowych” mierzy się w Polsce punktami, którymi obdarza się czasopisma je zamieszczające. Im więcej punktów, tym praca lepsza, a ich autorzy i uczelnie ich zatrudniające są lepiej oceniani. Idzie za tym lepsze finansowanie i awansowanie. Podejście jest biurokratyczne a merytorycznie nonsensowne gdy ministerialne punkty mają nawet gazetki teologiczne.
Cieszymy się gdy w rankingu szanghajskim jedna polska uczelnia znajdzie się czasem w czwartej setce uczelni. Są jednak lata że nie ma tam żadnej. W pierwszym tysiącu czasem jest kilka polskich uczelni. Punktowane są w rankingu prace z wybranych czasopism o randze światowej. Stopnie i tytuły nie są oczywiście brane pod uwagę. Gdyby były brane to bylibyśmy w światowej czołówce ! Polski system „nauki”oparty jest na filarach tytularnych. W PRL perwersyjny kapitał społeczny tworzono nadając dyspozycyjnym przygłupom tytuły profesorskie o czym decydowała PZPR i bezpieka. System perwersji utrzymano w III RP i dalej są duraczący profesorowie belwederscy, którzy jako fałszywe autorytety władców marionetek występuję na zamówienie w TV.
Zainwestowane, wzięte w latach siedemdziesiątych „dolarowe” kredyty na zakup zachodniej technologi, w części przyniosły dobry a nawet bardzo dobry efekt. Produkcja niektórych działów gospodarki narodowej PRL więcej niż się potroiła. Wybudowane wtedy zakłady były chętnie nabywane w procesie prywatyzacji. Natomiast inwestycje w przemysł ciężki były drogie, długotrwałe, głęboko nierentowne i nieudane.
Workiem bez dna była przestarzała inwestycja w Hutę Katowice. Wymiernej, sumarycznej wartości pieniężnej tej inwestycji nigdy nie ustalono ! Prawdopodobnie pochłonęła ( równowartość ) do 11 mld dolarów ( wartości z 1975 roku ) a więc wielokrotnie więcej niż ówczesny koszt podobnych hut w świecie. Żelazo i podłej jakości stal dosłownie za grosze sprzedawaliśmy na Zachód.
III RP hut i kłopotów z nimi związanych chciała się pozbyć nawet oddając je inwestorom za darmo aby tylko poskromili oni wybryki załóg. Skarb Państwa sprzedawał Polskie Huty Stali dosłownie za grosze. Pakiet 22 % akcji wyceniono na 6 mln zł, co dawało zaledwie 25 groszy za akcję. Hinduski inwestor Mittal skupował akcje od wierzycieli hut (np. PKP) po 10 zł, czyli czterdzieści razy drożej!
Budowane przez PRL elektrownie były drogie ale konieczne. Ulgę gospodarce miały przynieść elektrownie jądrowe. Porzucenie budowy elektrowni jądrowej było tragicznie głupie. To była dywersja.
Załogi dużych przedsiębiorstw przemysłu ciężkiego PRL organizowały strajki wymuszając nienależne podwyżki płac co niszczyło inflacją całą gospodarkę.
Fatalne doświadczenia z przemysłem ciężkim PRL częściowo tłumaczą ogromną niechęć władz III RP do przemysłu ciężkiego a w tym do energetyki.
Zachodni inwestorzy nie wybudowali w Polsce żadnej elektrowni co było oczywistością. Ale oczywiście mając gwarancje gigantycznej ceny sprzedaży energii elektrycznej i darmową usługę regulacyjną chętnie zbudują wiatraki i pole paneli PV.
O tym że spalanie węgla szkodzi zdrowiu wiadomo od zawsze. Rząd w Krajowym Programie Odbudowy pisze:
„Oparcie gospodarki polskiej na węglu ma swoje konsekwencje w zanieczyszczeniu powietrza.
Według raportu WHO z 2018 roku, 36 z 50 najbardziej zanieczyszczonych miast w UE stanowiły polskie miasta.
Narażenie na smog negatywnie wpływa na układ immunologiczny, zwiększając podatność na infekcje dróg oddechowych. Stąd również większa liczba zakażeń – także SARS-CoV-2 – i cięższy przebieg chorób układu oddechowego, jak i przedwczesnych zgonów;”
Raport o transformacji energetycznej Polski wykonany przez ILF Consulting Engineers Polska, podkreśla istotną rolę gazu ziemnego, morskiej energetyki wiatrowej i atomu w osiągnięciu neutralności klimatycznej. Zdaniem analityków atom będzie jednak później i o dużo mniejszej mocy niż zakłada to polityka energetyczna rządu. Znacznie bardziej realna jest realizacja bloków o mocy 3 GW do roku 2040 zamiast zakładanych 6-9 GW do 2033 roku.
W 2040 roku Polska morska energetyka wiatrowa w basenie Morza Bałtyckiego ma mieć 11 GW mocy zainstalowanej co będzie kosztować aż 130 miliardów zł. Udział krajowych dostawców w inwestycjach będzie wynosić, przy optymistycznych szacunkach, do 50 %.
W 2040 roku polska energetyka będzie oparta na gazie ziemnym. W perspektywie roku 2050 będą one pełniły funkcję stabilizacji sieci, a nie narzędzia do osiągnięcia neutralności klimatycznej. Czas eksploatacji bloku gazowego szacuje się na 25-30 lat, więc elektrownie uruchomione w 2030 będą wciąż w eksploatacji w roku 2050.
Koszty budowy różnych elektrowni w świecie są znane od dawna. Jednostkowy koszt inwestycyjny energetyki jądrowej rośnie szybciej niż inflacja od 40 lat ! Jest to głównie skutkiem wydłużanie się czasów budowy czyli kosztu odsetek od zaangażowanego w inwestycje kapitału. Ponieważ wymogi bezpieczeństwa są cały czas zmieniane, gotowe systemy elektrowni trzeba wymieniać co bardzo przeciąga inwestycje mocno podnosząc jej koszt.
W świecie zerowych i ujemnych stóp procentowych i darmowego kapitału elektrownie jądrowe gwałtownie zyskują na opłacalności ale wszystko na to wskazuje że epoka ZIRP zakończy się dużą, długotrwałą inflacją.
Jedynym wiarygodnym i rozsądnym budowniczym elektrowni jądrowej w Polsce są firmy koreańskie jako że z przyczyn politycznych rosyjskie firmy odpadają.
Sang Don Kim: Koreańska oferta jądrowa dla Polski ma przewagę konkurencyjną nad innym
– Wierzę, że najważniejszymi czynnikami decydującymi o sukcesie budowy elektrowni jądrowej są typ reaktora, który gwarantuje wysoki poziom bezpieczeństwa oraz możliwość realizacji projektu w terminie i w ramach budżetu. Jako godny zaufania dostawca technologii jądrowej, KHNP ma pod tym względem przewagę konkurencyjną nad innymi dostawcami i wierzymy, że polski rząd podejmie rozsądną decyzję.
W jakim kierunku pójdzie rozwój energetyki lub „energetyki” w Polsce można zgadywać czytając komunikaty koncernów z branży energetycznej.
Siemens, który jest narodowym koncernem elektrotechnicznym Niemiec, w transformacji energetycznej w Polsce zamierza się skoncentrować się na magazynach energii ( = akumulatory ) i mikrosieciach.
„W ramach nowej zrównoważonej strategii, firma zamierza wzmocnić swoją obecność także na rynku magazynowania energii i zdecentralizowanych systemów energetycznych (mikrosieci – Micro Grid), które mogą działać niezależnie od centralnej sieci dystrybucyjnej, zapewniając dostawy energii elektrycznej, jednocześnie redukując koszty i ślad węglowy. Przykładem takich realizacji są centra danych czy zakłady przemysłowe, które pochłaniają bardzo dużo energii, a jednocześnie potrzebują bezpieczeństwa energetycznego.”
Zatem Siemens przewiduje liczne blackouty ( „potrzebują bezpieczeństwa energetycznego” ) w polskim systemie energetycznym. Odbiorcy chcąc się chronić przed ich skutkami mają wydać potężne kwoty na akumulatory czyli magazyny energii i UPS-y pod różnymi „zielonymi” nazwami.
Z szeroko rozumianymi potrzebami polskiej gospodarki i gospodarstw domowych nie ma to nic wspólnego.
Rodzima polska gospodarka ( zachodnie firmy na terenie Polski to zachodnie firmy a nie polskie firmy ! ) jest prymitywna i w związku z tym wrażliwa na drogą energie.
Wszystko co było w miarę nowoczesne i rentowne sprzedano za łapówki czyli sprywatyzowano.
Polska nie posiada autonomicznej gospodarki, a jej gospodarka obsługuje głównie podwykonawczo interesy zachodniej gospodarki, zwłaszcza niemieckiej. W tym sensie Polska jest państwem trwale niesuwerennym gospodarczo. Suwerenność zlikwidowano bez uciekania się do użycia siły zbrojnej. Nie wiadomo kiedy Polska trwale utraci zdolność do funkcjonowania jako autonomiczny organizm państwowy.
Rodzima polska gospodarka po upadku PRL popadła w regres technologiczny związany z upadkiem dużych stosunkowo dobrze zmechanizowanych i automatyzowanych firm , na rzecz prywaciarskiego prymitywu którego konkurencyjność była i jest oparta wyłącznie na taniej sile roboczej. Przykładów tego są setki.
W sprywatyzowanej, kupionej w okresie gierkowski na zachodzie automatycznej piekarni coś się popsuło. Nie naprawia się ale daje tanich ludzi aby pracę maszyny robili ręcznie.
Gdy na zachodzie zautomatyzowano elastyczna produkcje mebli w Polsce pracują małe, prymitywne stolarnie z plutonem „dziadów” z pensją 2200 zł.
Według najnowszego Barometru zawodów, nieprzerwanie od 2015 roku deficyt utrzymuje się w sześciu zawodach branży budowlanej: dekarze i blacharze budowlani, murarze i tynkarze, operatorzy i mechanicy sprzętu do robót ziemnych, pracownicy robót wykończeniowych w budownictwie oraz ogólnie robotnicy budowlani. W branży produkcyjnej są to robotnicy obróbki drewna i stolarze, spawacze, krawcy i pracownicy produkcji odzieży, ślusarze. W branży medyczno - opiekuńczej są to fizjoterapeuci i masażyści, lekarze, opiekunowie osób starszych lub niepełnosprawnych oraz pielęgniarki i położne. W spedycji i logistyce kierowcy autobusów, kierowcy samochodów ciężarowych i ciągników siodłowych oraz magazynierzy. Zawody nadwyżkowe to ekonomiści, filozofowie, historycy, politologowie i kulturoznawcy oraz pracownicy biur podróży i organizatorów obsługi turystycznej...
Tymczasem idiotyczna propaganda wbrew faktom wmawia ludziom, ze najważniejsze są umiejętności miękkie, a nie poszukiwane na rynku pracy umiejętności twarde.
W Polsce wulgarnie łamana jest podstawowa zasada zarządzania talentami - zero protekcji !
Korupcja i demoralizacja doprowadziła do tego że absolwent kursów BHP w Radomiu trząsł spółkami Skarbu Państwa a teraz trzęsie największą „polską” firma PKN Orlen i skupuje ziemię oraz nieruchomości zgodnie z powiedzeniem "wasze ulice, nasze kamienice"












