piątek, 25 czerwca 2021

Aktualnosci

 Aktualnosci

https://myslpolska.info/2021/06/22/waszyngtonu-powrot-do-europy/
"Powrót Stanów Zjednoczonych do Europy, który konsekwentnie głosi prezydent Joe Biden, wymagałby odbudowy elementarnego zaufania. Tymczasem zaufanie to zostało niemal całkowicie utracone przez Waszyngton na Starym Kontynencie wcale nie za czasów kadencji Donalda Trumpa, choć stosował on wyjątkowo ostrą retorykę.
Europa na podsłuchu

Kolejne, pojawiające się informacje o szpiegowaniu i inwigilowaniu europejskich polityków przez służby amerykańskie to coś, do czego już przywykliśmy. Niedawno ujawniono, że w latach 2012-2014 amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) działaniami tymi objęła m.in. polityków niemieckich (na czele z kanclerz Angelą Merkel, ówczesnym ministrem spraw zagranicznych i obecnym prezydentem Frankiem-Walterem Steinmeierem oraz wpływowym swego czasu politykiem Socjaldemokratycznej Partii Niemiec Peerem Steinbrückiem), francuskich, szwedzkich i norweskich.

Wiedział o tym dobrze ówczesny wiceprezydent, a obecny prezydent Biden. Nie wiedzieli natomiast, przynajmniej w 2013 roku, członkowie senackiej Komisji ds. wywiadu, choć to właśnie oni powinni, w myśl przyjętych za oceanem rozwiązań ustrojowych, opiniować działania służb specjalnych. Tymczasem, pomimo publikacji duńskich mediów (rozgłośnia publiczna DR) na ten temat w przededniu europejskiego tournée amerykańskiego przywódcy, nie sposób zauważyć żadnej wyraźnej reakcji ze strony polityków niemieckich czy francuskich na cały skandal. Nie po raz pierwszy okazuje się, że są oni gotowi do przełknięcia każdej zniewagi, byleby tylko nie konfliktować się z Waszyngtonem.
Duński najemnik

Wyobraźmy sobie tymczasem, że sprawa dotyczy jakiegokolwiek innego kraju, nie nalężącego do NATO. Mielibyśmy wprowadzenie wobec niego sankcji i głosy międzynarodowego potępienia. W tym przypadku zaś duńska Wojskowa Służba Wywiadowcza (FE) zbierała i opracowywała dane na zlecenie amerykańskiej NSA, wykorzystując do tego swój specjalny obiekt w podkopenhaskim Sandagergård. Czyli służba wywiadowcza jednego z krajów europejskich oddała do dyspozycji swoją infrastrukturę po to, by szpiegować przywódców politycznych państw sojuszniczych, będących członkami nie tylko NATO, ale i Unii Europejskiej.

Amerykańsko-duńska operacja, według ustaleń dziennikarzy, miała odbywać się co najmniej w okresie 2012-2014, choć podejrzewa się, że mogła trwać znacznie dłużej. W oczywisty sposób wpłynęło to na reputację Duńczyków, ale – o dziwo – w najmniejszym stopniu nie dotknęło wizerunku Waszyngtonu.
Anglosasi kontra kontynent

W przestrzeni euratlantyckiej wciąż mamy do czynienia z równymi i równiejszymi, a co najmniej z integracją dwóch prędkości. Z jednej strony istnieje bowiem ściśle związany z Waszyngtonem tzw. blok pięciu oczu, wprowadzający daleko idącą wymianę informacji i bliską współpracę służb wywiadowczych krajów anglosaskich (obok Stanów Zjednoczonych, to Wielka Brytania, Australia, Nowa Zelandia i Kanada), a z drugiej kluczowi „sojusznicy” kontynentalni niedarzeni są żadnym niemal zaufaniem, podsłuchiwani i obserwowani.

W ramach wspomnianego bloku pięciu oczu coraz aktywniej poczyna sobie również Wielka Brytania. W maju tego roku Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wprawdzie orzeczenie, w którym wskazał, że inwigilowanie przez brytyjskie służby użytkowników telefonów komórkowych i Internetu nie jest legalne, jednak trudno oczekiwać, by po opuszczeniu UE Londyn miał mieć jakiekolwiek hamulce przed podejmowaniem tego rodzaju działań. Wszystko, rzecz jasna, odbywać się będzie pod pretekstem dbania o „bezpieczeństwo narodowe”.
Waszyngton wzmocni inwigilację

W związku z ostatnimi przypadkami ataków hakerskich szef amerykańskiego Federalnego Biura Śledczego (FBI) Christopher Wray oznajmił, że cyberataki uznawane będą odtąd przez Amerykanów za działalność terrorystyczną. Nietrudno przewidzieć, że oświadczenie to stanowić będzie podstawę do nasilenia aktywności wywiadu amerykańskiego i zwiększenia jego prerogatyw tak, jak to miało miejsce po 11 września 2001 roku. Przypomnijmy, że – jak ujawnił w 2013 roku Edward Snowden – to właśnie ataki na World Trade Center posłużyły wówczas jako argument na rzecz uruchomienia programów globalnej inwigilacji przez NSA. Dotyczyło to również, a może przede wszystkim, szpiegowania europejskich „sojuszników”.

Program PRISM pozwalał i nadal umożliwia przechwytywanie danych i korespondencji przesyłanej przez mieszkańców całego świata, w tym Europejczyków. I to właśnie oni, jak się okazuje, stanowili podstawowy obiekt zainteresowania Amerykanów. To w związku z takim podejściem do „partnerów” Amerykanie wykorzystują ok. 80 swoich placówek dyplomatycznych na całym świecie do prowadzenia działalności nasłuchowej za pomocą najnowocześniejszego sprzętu. Przykładem może być tu afera w Berlinie, gdy ujawniono, że znajdującą się w centrum miasta ambasada Stanów Zjednoczonych podsłuchiwała nielegalnie członków niemieckiego rządu i parlamentarzystów, przekazując wszelkie zdobyte na ich temat informacje do Waszyngtonu.
Mit euratlantyzmu

Publikacje duńskich mediów i brak reakcji na nie ze strony czołowych europejskich polityków powinny dać do myślenia wszystkim tym w Europie, którzy sądzą, że administracja Joe Bidena jest w stanie zaproponować Europejczykom jakąkolwiek konstruktywną, partnerską współpracę. Nic się od lat nie zmieniło w tym zakresie. Donald Trump mówił otwarcie o rywalizacji z UE. Jego szczerość wyróżniała go na tle pozostałych amerykańskich przywódców, którzy za zasłoną deklaracji o przyjaźni i sojuszu, konsekwentnie traktują Stary Kontynent jako geopolitycznego przeciwnika. Z tej prostej przyczyny, warto zdawać sobie sprawę, że tzw. wspólnota euratlantycka to niebezpieczny mit. Waszyngton będzie nadal za wszelką cenę starał się nie dopuszczać do emancypacji Europy. Zrozumienie tego może pozwolić na radykalną rewizję dotychczasowej polityki podległości. Trudno przecież mówić, że deszcz pada, gdy plują ci w twarz."

Komentarz internauty o rządach uzupełniono drugim celnym komentarzem do niego autorstwa jednego z blogerów S24:
"Krytyka ma pewne celne punkty, jednak ma też wady:

1.Jest przesadnie napastliwa, przez co, to co trafne, traci na ostrości.

2. Pozostaje w "perspektywie" to wina "góry", w kwestii oceny sytuacji. To trochę głębsza sprawa. Generalnie poczynania władz/rządów komentujemy w pierwszej osobie liczby mnogiej, to znaczy, że my to, my tamto. To duży błąd, ale błąd indukowany i zamierzony przez rządzących, błąd identyfikacji siebie z władzą, identyfikacji do tego stopnia silnej, że się jej NIE ZAUWAŻA.

Także identyfikujemy społeczeństwo z władzą, kraj z władzą itd. Ta "władza" jest władzą tylko z pozoru, co każdy nie będący w amoku człowiek widzi na dzień dobry. Ale amok jest dość powszechny, więc my to, my tamto. Nie, nie my. ONI.

Jarosław Kaczyński werbalnie i jawnie, ale prawdopodobnie jeszcze silniej podświadomie i podprogowo widzi siebie jako kontynuatora Sanacji, ze wszystkimi tego konsekwencjami. I tak jak 1939 Polska nie ma żadnych przyjaciół na swoich granicach, przeciwnie, w zasadzie relacje są negatywne. I tak jak 1939 ludzi ogarnął amok, na punkcie suwerenności i niezależności, które w kontakcie z rzeczywistością okazują się albo katastrofą, albo poniżeniem i pozorem.

Ludzie nic nie rozumieją, nie potrafią myśleć, szczuci, w wyniku ciągłego treningu emocjonalnego do nienawiści i bezmyślności, tępo jak w 1939 wielbią władzę. Dawniej władza inwestowała w nowoczesne okręty, które przekazała w momencie wybuchu wojny we właściwe ręce, dzisiaj kupujemy znów pewne nowoczesne rodzaje uzbrojenia, które w zasadzie nie są samodzielnym środkiem prowadzenia działań przez kraj, tylko służą "w koordynacji" z kimś tam, kimś tam. Na dodatek marnotrawimy energię, kapitał i zasoby, którymi moglibyśmy coś realnie zmieniać, na przekop mierzei, co wywołuje spazmy patriotycznego uniesienia u niezmierzonych zastępów prawdziwych patriotów, których pewność słuszności przedsięwzięcia, pochodząca od tego, że pani Thun, chce jego zatrzymania, jest tylko niewiele mniejsza od żądzy wydania 10 krotnie większych sum na CPK.

Więc to nie tyle GÓRA jest winna i zawodzi, co DOŁY są w amoku i są de facto winne wszystkiego, czego ten kraj doświadcza. Idealnie zupełnie dokumentuje tę zbrodniczą w skutkach głupotę istnienie ulicy Józefa Becka w Stolicy Polski. Zasób żywy jest głupi, cwaniaczki razem z psychpatologicznymi politykierami go jeszcze bardziej ogłupiają. Chwilowo nie ma realnej wojny, więc wszystko się kręci mocą żerowiska, to znaczy żerujemy wszyscy na naszych wnukach i dzieciach pożyczając srebrniki, i żerujemy na sobie nawzajem, czyli kto nie grabi tego zagrabią, co dobrze pojęli i politycy i byznesmani. Całości tego smutnego szpitala wariatów doglądają smutni panowie, więc każdy kto chce doczekać poniedziałku, wie, co i jak.

Co do Jarosława Kaczyńskiego, to w zasadzie powtarza się schemat Lecha Wałęsy, czyli WIELKICH NADZIEI, które po skonsumowaniu związanych z nią sił i aspiracji Polaków, okazują się czymś zupełnie innym, niż się wydawało na początku. Jako recepta proponowana jest nowa partia i ugrupowanie, tym razem już na pewno narodowe albo patriotyczne, albo takie coś, którego politycy przebierają nogami, by dać wyraz prawdziwej ideoowości, do czego zresztą nawiązują w swoich wystąpieniach.

I tak kółko się kręci. Jedyne racjonalne - co wypada przyznać ze smutkiem - zachowania w tym grajdołku, polegają na ściśle egoistycznym, zaprawionym oczywiście bogatym sosem altruistycznej frazeologii, podejściu do rzczywistości czyli grabieniu do siebie, co pojęli liczni, którzy - dobrze się mają, a reszta odkrywa prawdę o Smoleńsku, rozmnaża dzieci przy pomocy 500+, i awansuje do Europy poprzez zwiększanie strumienia emigracji aktywnych obywateli z kraju.
Jesteśmy na kursie i na ścieżce."

Szowinistyczne, rasistowskie państwo Państwo Izrael bezczelnie wtrąca się w ustawodawstwo Polski i jej sprawy wewnętrzne.
Komentarz z Interii: "O co chodzi z tym 447? O wymuszenie rozbójnicze, które naród ma zaakceptować. Naród polski ma zapomnieć, że w czasie okupacji hitlerowskiej cała własność żydowska stawała się własnością III Rzeszy Niemieckiej. A za przejętą żydowską własność Niemcy zapłaciły żydom już w 1953 r. za całe okupowane tereny (umowa z 10 września 1952 r.). Wschodnioeuropejscy żydzi krezusami nie byli. Byli zwyczajnie biedni. Dla Polaka kradzież własności III Rzeszy oznaczała śmierć na miejscu lub w obozie zagłady. Hitlerowcy wartościowe rzeczy rabowali, a mało wartościowe niszczyli lub przekazywali Niemcom służącym w administracji (niemiecki administrator przejętego mienia żydowskiego – Trehänder, zarząd i biuro – Treuhändstelle). Nawet złom taki jak nocniki, garnki, wiadra i inne, uważany był za surowiec militarny, bo po przetopieniu nadawał się na zbrojenia budowanych umocnień. Za wzięcie zwykłego nocnika można było stracić życie! Jednocześnie jakakolwiek rzecz, którą hitlerowcy mogli znaleźć w polskim domu, a którą uznali za żydowską, przyczyniała się do uznania całej polskiej rodziny wraz z jej krewnymi za żydowską. A następnie rozstrzelanie wszystkich lub powieszenie. W najlepszym wypadku wywiezienie do obozu zagłady. Z automatyczną konfiskatą całego mienia jako żydowskiego. Dlatego Polacy dla własnego bezpieczeństwa nie byli zainteresowani posiadaniem czegokolwiek żydowskiego. Już samo podanie szklanki wody żydowi przez Polaka oznaczało śmierć Polaka, bo jakakolwiek pomoc żydom była zabroniona pod rygorem śmierci. Za pomoc były mordowane całe polskie rodziny. To skutecznie paraliżowało strachem możliwość niesienia powszechnej pomocy. Jednak nawet gdyby taka pomoc była możliwa, to byłaby ograniczona, ze względu na nałożone przez hitlerowców kontyngenty, kontrybucje, rabunki oraz powszechną biedę. Polacy sami w tym czasie umierali z głodu. Niemniej mowa jest o tym co działo się 80 lat temu. Polska po II wojnie światowej zmieniła granice. Nawet ta własność, która jakimś cudem przetrwała, została za obecną granicą i rozpadła się wraz z czasem. Nikt jej nie przenosił na plecach. Repatrianci mieli możliwość zabrania jedynie rzeczy ruchomych i to w bardzo ograniczonej ilości. A mowa jest o milionach repatriowanych ludzi. Trzeba pamiętać, że przed wojną Polska była drewniana. Wojna i okupacja spaliła niemal wszystko co było drewniane. Ocalały nieliczne budynki. Brak impregnacji, bo to nie było w Polsce znane i stosowane, powodował to, że domy drewniane rozpadały się po 20 - 30 latach. Z kolei nieliczne budynki murowane przed wojną oznaczały wykorzystanie ich jako punktów oporu walczących wojsk oraz materiał budowlany do budowy umocnień w czasie wojny. A to oznacza, że własność żydowska jest mitem. Dlatego mówi się o mieniu bezspadkowym. Niezdefiniowanym i pozbawionym konkretów oraz nie ma odniesienia do zapłaty niemieckiej za przejęte mienie żydowskie przez III Rzeszę na terenach okupowanych. To współczesny neologizm mający przekonać ludzi o słuszności rabunku. Nie było ochrony ani dla religii, ani kultury, ani dla zabytków, ani dla ludzi. To był szał hitlerowskiego zdziczenia i niszczenia wszystkiego co nie niemieckie, albo czego nie da się wykorzystać. I teraz za to zapłacić mają... Polacy! Za to samo po raz drugi, bo Niemcy już raz zapłaciły! Zastanówmy się, czy w tej sytuacji Polacy nie mogą czuć się oszukani przez "sojusznika" i nie mają powodów do utraty zaufania do żydów. Nie zawsze milczenie jest złotem. Czasem jest łajnem. Jest przyznaniem się do cudzych win, kiedy jest się fałszywie oskarżanym. Dlatego trzeba o tym mówić! Jak widać niczego też nie nauczyli się. Wciąż starają się oszukiwać i stosować własną miarę sprawiedliwości. A potem dziwią się, że tam gdzie dotrą, są wypędzani lub dochodzi do pogromów"

wtorek, 22 czerwca 2021

To tylko interesy, czyli o tworcach nowego ladu

 To tylko interesy, czyli o tworcach nowego ladu
https://www.salon24.pl/u/qqc1968/1144594,to-tylko-interesy-czyli-o-tworcach-nowego-ladu
"Pierwsze dwie części "Ojca Chrzestnego" to dzieła udowadniające, że kino jest sztuką ( współcześnie może nawet najważniejszą ) i zasłużenie przyjęło miano 10 muzy. Wiele fraz z filmu Coppoli weszło do mowy potocznej, choćby ta , do której odwołałem się w tytule notki. To nic osobistego, to tylko interesy. Tak niejaki Solozzo uzasadnia zorganizowany przez siebie zamach na Vita Corleone. Stary handlarz oliwą nie chce się zgodzić na wejście w dystrybucję narkotyków. Nieopatrznie jego syn, w trakcie negocjacji zdradza jednak zainteresowanie nową branżą. Usunięcie starego "dona" otwiera nowe perspektywy we współpracy z jego porywczym potencjalnym następcą, a zatem jedno nieopatrzne słowo syna, wydaje ojca na pastwę zamachowców. To tylko interesy.

Don Vito to człowiek starej daty, trzyma się zasad, choćby obowiązywały tylko w świecie zorganizowanej przestępczości. Prostytucja, nielegalny hazard, lewy alkohol - tak. Narkotyki nie. Przeczuwa, że misterny świat powiązań z władzą, reprezentowaną przez policjantów, sędziów i polityków runie, jeśli jego organizacja wplącze się w handel narkotykami. Sonny Corleone widzi sprawy inaczej - jeśli oni nie wejdą w dystrybucję prochów, zrobi to ktoś inny i zyska przewagę. Zdaje się , że wie to też Michael, którego próba wyrwania się ze świata przestępczości i stworzenia z "rodziny" czegoś na kształt legalnie działającej korporacji jest kanwą wszystkich trzech części. Próba ostatecznie zakończona klęską.

Nie wiemy jakie są źródła fortun współczesnych wielkich. Większość karier wydaje się nieprawdopodobna, ich korzenie okryte enigmą i zawinięte w tajemnicę. Opowieści jak to ktoś coś w garażu, albo o tym, że właściciel "g....nianego" jak to stwierdził Roger Waters portalu randkowego, stał się w mgnieniu oka człowiekiem trzęsącym połową świata i mającym w niepoważaniu prezydenta Stanów Zjednoczonych, to bajki podobne do tych z niesłusznie zapomnianego cyklu "Dobranoc dla dorosłych". I tak jak ów Solozzo sprzątnięty przez Michaela Corleone w trakcie konsumpcji najlepszej wołowiny w mieście, mimo całej swojej bezczelności, pewności siebie i stworzonych pozorów władzy i zasobności, okazał się tylko kukłą Barziniego, tak ci wszyscy głośni obecnie "najbogatsi ludzie świata" też zapewne są czyimiś kreacjami. To tylko interesy, to nic osobistego.

Od czasów gdy Mario Puzo pisał swoją powieść, a Francis Coppola ją ekranizował minęła cała epoka i to co nie udało się najmłodszemu synowi starego "dona", udało się w rzeczywiści różnym mafijnym oligarchiom. Syndykaty zbrodni stały się szanowanymi firmami, oplotły świat siecią fundacji o szumnych nazwach i szczytnych celach, maskując tymi szyldami swoją niezmienną naturę i istotę. Nie ma tu miejsca na emocje , czy jakikolwiek margines na dbałość o los maluczkich. Tym przypada los owej prostytutki z lokalu szczęśliwie zarządzanego przez "mojego brata Freda", którą wypatroszył bogobojny senator. Nie miała żadnej rodziny, a jej trup przydał się w interesach.

Vito Corleone miał w sobie coś pociągającego, tym spaczonym konserwatyzmem, który obok operowania nożem i rewolwerem nakazywał nieść pomoc potrzebującej wdowie, choć gdy trzeba było, to nie wahał się przed składaniem propozycji "nie do odrzucenia", zawsze jednak poprzedzonej jakąś uczciwszą ofertą, zazwyczaj zawierającą element wzajemnej "przysługi", będącej także towarem w obrocie tego specyficznego świata. A ten nie dał nam spokoju. Wykroczył poza margines i wpełzł do naszej codzienności, ze wszystkich stron. Zupełnie oczywistych gangsterów, zastąpili ludzie posługujący się technikami i metodami o skali, o której tamtym się jeszcze nie śniło. Okradanie banków to już żaden wyczyn. Teraz trzeba ukraść cały bank, albo za jego pośrednictwem obrobić z oszczędności miliony ciułaczy i to tak, aby pozostali w przekonaniu, że sami są sobie winni, wszystko odbyło się w zgodzie z prawem i na tym polega "społeczna gospodarka rynkowa". To nic osobistego , to tylko interesy.

Dystrybucja narkotyków to dość podły interes, brudny i ryzykowny. Ale dystrybucja leczniczych prochów "na wszystko", zwłaszcza gdy owe specyfiki nie niosą śmierci tylko "zdrowie" i można dowolną ich ilość opychać przy akceptacji , albo wręcz czynnym wsparciu rządów, to jest dopiero biznes. Dla tych, co to już nie musieli osobiście strzelać w łeb Fanucciemu, tylko ich wnuków.

Obserwując rozwój świata korporacji, co do których umocowań, powiązań, metod i celów, wątpliwości nie mamy żadnych, musimy zdać sobie sprawę, że jedynym organizmem zdolnym do przeciwstawienia się ich ekspansji jest państwo. Tylko ono. I te wszystkie oligarchie poobklejane różnymi kolorowymi szyldami, sprzedające wszystko wszystkim - doskonale o tym wiedzą. Im słabsze państwo, tym większa przestrzeń życiowa dla mafiosów, przebranych za przedsiębiorców. To tylko interesy. Dlatego mamy do czynienia z takim atakiem na wszystko, co stanowi o sile państwa. Bo ona nigdy nie bierze się znikąd. To praca, pot, krew i łzy pokoleń. Chodzi tylko o jedno - kontrolę nad zasobami. Wszystko inne to puch i mgła. Jeśli strażnika skarbca można przegonić przy pomocy pomyleńców z sześciokolorową flaga, to współczesne mafie będą ich wspierały "czym chata bogata". Jak trzeba będzie niepokornych ograbić ze źródeł energii, to przyda się i niezrównoważona nastolatka, co to do szkoły nie chodzi, ale za to precyzyjnie oblicza datę końca świata. Najtwardszym zawsze można złożyć propozycję nie do odrzucenia i w razie konieczności znajdą odrąbane głowy nie tylko wyścigowych koni. To tylko interesy.

Nagle przekonaliśmy się o wartości państwa. O tym, że tylko wspólnoty silnie zintegrowane na jego zasadzie mogą się sprawnie bronić przed międzynarodowymi mafiami. Nie przypuszczam, aby to czym obecnie dysponujemy, czyli państwo polskie w jego dzisiejszej kondycji, było użytecznym orężem, ale nadziei tracić nie należy. Być może uda się nam w końcu odzyskać podmiotowość i dorobimy się elity, potrafiącej odważnie definiować nasze cele i walczyć z zagrożeniami. Być może. Dla nich to tylko interesy, dla nas kwestia przetrwania."

niedziela, 20 czerwca 2021

Odszkodowanie za “Ognia”

 Odszkodowanie za “Ognia”

Znanych jest wiele map pokazujących kształt Polski po II Wojnie Światowej wedle pomysłów Zachodu. Ziemie wschodnie II RP zawsze należą do ZSRR a nie ma ziem zachodnich i północnych.  Kadłubek miał mieć powierzchnie 120-170 tysięcy km2.
Józef Stalin był zbrodniarzem ale za stworzenie Polski powinniśmy być głęboko wdzięczni. Zwarta, krótkie granice oparte o przeszkody naturalne łatwe do obrony, monoetniczna.
Unia Europejska ma swój wielki udział w  tym że przez 76 lat nie było dużej wojny w Europie i jest ona najlepszym miejscem do życia na całym świecie.  

Na mapie "2 korpusu" z 1946 Niemcy nadal mają Wrocław, Szczecin i Królewiec.
O to walczyli wyklęci będący w ogromnej większości wypadków zwykłymi bandytami.

https://konserwatyzm.pl/jastrzebski-odszkodowanie-za-ognia/
"Przemysław Gintrowski wyśpiewał utwór Jerzego Czecha “Machiavelli”, który nawiązuje do “Księcia”. Padają tam słowa “Ludzie bowiem łatwiej, odkąd świat jest światem – znoszą ojca śmierć, niż ojcowizny stratę”. Dziś przed Sądem Okręgowym w Nowym Sączu startuje ponownie proces o odszkodowanie dla syna “Ognia” żołnierza Wojska Polskiego (WP), Armii Krajowej (AK), oficera Batalionów Chłopskich (BCh) i Urzędu Bezpieczeństwa (UB). Żołnierza uważanego za wyklętego.

Zbigniew Kuraś, syn Józefa Kurasia “Ognia” domaga się 10 000 000 (tak, 10 milionów!) złotych + dodatkowych pieniędzy na postawienie nagrobka swojemu ojcu. Syn Kurasia domaga się zadośćuczynienia na mocy zapisów Ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wobec osób represjonowanych przez władze powojennej Polski. Jest w tym wspierany przez środowisko Prawa i Sprawiedliwości (PiS). Musi to budzić zdziwienie. Działacze tej formacji, a nawet sam prezydent Duda niedawno składał kwiaty pod tablicą upamiętniającą między innymi wyklętego Jana Stefkę “Mściciela” zastrzelonego (lub na rozkaz) przez … Józefa Kurasia “Ognia”.
Komentatorzy uważają ze proces będzie przełomowy, ponieważ wskażę on drogę innym rodzinom żołnierzy wyklętych by walczyły o wysokie odszkodowania od państwa polskiego. Za więzienia, prześladowania, ukrywanie się przed władzami. Szereg wyklętych rośnie z roku na rok. Według IPN-istów ostatnim żołnierzem wyklętym był Antoni Dołęga ps. Znicz. Ukrywał się do 1982 roku.
Trzeba również pamiętać że już dzisiaj odszkodowania za działania w powojennym podziemiu są wykorzystywane do wyłudzania pieniędzy od państwa. Kilka miesięcy temu w radiowej audycji słyszałem absurdalną informacje o “żołnierzu wyklętym” z okolic Wadowic, który walczył już jako … 8 letnie dziecko. Jak informuje “Dziennik Polski” – Prokuratura Rejonowa Kraków – Śródmieście Wschód oskarżyła mężczyznę o wyłudzenie 350 000 w postaci niezależnych odszkodowań za działalność antykomunistyczną w Polsce Ludowej. 83-letni Stanisław M. opowiadał o tym jak dzielnie walczył z komuchami w latach 50-tych i 60-tych. Mówił że działał w organizacji “Polska Walcząca” i podlegał rozkazom NSZ-towca, majora wywiadu Wacława Szczerbakowskiego ps. “Żbik”. Historycy zgodnie twierdzą że organizacja taka nie istniała. Major również nigdzie nie został odnotowany. Bowiem trudno historykom uwierzyć w 100 osobową formację, o której nie ma śladów w żadnych archiwach. Trochę to przypomina organizację ziemiańską Czesława Magnowskiego vel. Władysława Branickiego z filmu “Wielka wsypa”, domagającą się odzyskania upaństwowionych majątków.
Jak informuje “Dziennik Polski” Stanisław M. relacjonował “Moja działalność w początkowej fazie Polski Walczącej polegała na rozrzucaniu ulotek, zrywaniu komunistycznych haseł, malowaniu własnych haseł na murach i kamienicach oraz oblewaniu pomników i urzędów państwowych farbą lub innymi chemikaliami”. Ten sam dziennik informuje za co odsiadywał wyrok Stanisław M. i jego kompani “Potwierdziła się informacja o wyroku, który zapadł na nich w 1959 r. Z sentencji wynikało, że we trzech dokonali napadu rabunkowego z bronią na sklep Samopomocy Chłopskiej w Baczynie koło Suchej Beskidzkiej, przy użyciu pistoletów wojskowych sterroryzowali sprzedawczynię Anastazję S. i klientów. Zabrali kasę, wódkę, czekolady konserwy i cukierki towary za 10 000 zł po czym zbiegli. Cztery miesiące później wspólnie przeprowadzili napad na listonoszkę. Roman P. pogroził jej pistoletami i zabrał 145 500 zł. Wpadli dwa miesiące potem, wyroki były drakońskie. Andrzej G. dostał 10 lat odsiadki, Stanisław M. 12 lat, a Roman P. dożywocie.” Stanisław M. już w III RP przekonywał że działał na polecenie swojego przełożonego z organizacji. Był zapraszany na uroczystości patriotyczne, gdzie opowiadał o konspiracji postNSZ-etowskiej.
Stanisław M. występował o odszkodowania i zadośćuczynienie, był w tym wspierany przez różne środowiska patriotyczno-antykomunistyczne. Najpierw wywalczył w sądach 101 000 złotych. Wystąpił o unieważnienie wyroku z czasów Polski Ludowej za posiadanie broni palnej. Wyrok unieważniono, a na konto Stanisława M. wpłynęło 253 000 złotych. Ale praktycznie drobne, bo późny “żołnierz wyklęty” chciał prawie 4 milionów złotych. W trakcie rozprawy doszło moim zdaniem do kuriozalnej sytuacji. Okazało się, że Andrzej G. z jego grupy zmarł w 1994 r., (miał wtedy 55 lat!). Roman P. to 78-latek przyszedł do sądu i zeznawał jako świadek. Potwierdził opowieść o później działalności wyklętej.

Nie chcę tutaj prowadzić kolejnej batalii o żołnierzy wyklętych. Wskazuje jednak na pewna niekonsekwencję. Jeżeli powojenne państwo nie było według stronników racji p. Kurasia Polską, to jakim cudem domagają się odszkodowania od państwa polskiego?"

piątek, 18 czerwca 2021

Solidarnosc i kosciol jako gangrena tysiaclecia

 Solidarnosc i kosciol jako gangrena tysiaclecia

Towarzysz Gomułka nie chciał się mocno zadłużać na Zachodzie i wycofywał się z niekorzystnej dla Polski współpracy z ZSRR. Agentura Moskwy odsunęła jego ekipę od władzy. Bankierzy z Wiednia u nowego Gospodarza stawili sie już w styczniu 1971 roku. Wiedeń był siedzibą wywiadów zachodu i wschodu. Doradcy Gierka ( w tym młody Balcerowicz ) argumentowali że dolar słabnie i pożyczki są za darmo i można będzie szybko  zmodernizować kraj a poza tym wypić i zakąsić no i "zainwestować w ZSRR. Płace szybko rosły ale wydajność pracy stała w miejscu lub spadała. Dyscyplina pracy była tragiczna. Pod naciskiem CIA wywiady zachodu dbały aby za łapówki kontrakty były niekorzystne dla PRL. Już w połowie dekady było wiadomo ze będą problemy ze spłatą kredytów i trzeba trochę ograniczyć konsumpcje i przede wszystkim podnieść dyscyplinę pracy. Próba ograniczenia konsumpcji i podniesienia dyscypliny pracy w 1976 roku spotkała się ze sprzeciwem robotników.
Dopóki trwała w Polsce konsumpcja na dolarowy kredyt nie było żadnej agenturalnej, opłaconej dolarami opozycji, która nagle pojawiła się wraz z kłopotami gospodarczymi PRL.  

Akt końcowy Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, zwany również Wielką Kartą Pokoju, był deklaracją dziesięciu zasad rządzących stosunkami między uczestnikami konferencji. Został przyjęty na zakończenie Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie w 1975 w Helsinkach i podpisany przez wiele państw europejskich i azjatyckich oraz Stany Zjednoczone i Kanadę. Nie był umową w rozumieniu prawa traktatowego – stanowił uroczystą deklarację intencji o znaczeniu politycznym i moralnym, miał wyrażać wolę współdziałania państw w podzielonej na dwa bloki ideologiczne Europie.

Rząd Gierka nie mógł za ostro poczynać sobie z agenturalną opozycją ( umieścił tam agenturę SB - WSW  i w końcu przejął sterowanie ) bowiem zachodnie rządy i banki dalsze kredyty uzależniały od przestrzegania praw człowieka do czego PRL się przecież uroczyście zobowiązał. Bankructwo PRL mające nade wszystko zaszkodzić ZSRR było wyłącznym dziełem USA i CIA. Zachodnie Niemcy świadome czym może się dla nich skończyć konflikt z ZSRR ( Potężna  Armia Czerwona pod pozorem pacyfikacyjnego wkroczenia do Polski mogła z marszu podjąć inwazje na Zachód ) były za tym aby umożliwić krajowi normalne życie i wyjście z duszącego długu.

Roszczenia i urojenia podjudzonego ( także przez wrogi kościół kat ) robotnika pierwszej Solidarności były czystą nonsensowną  utopią. Sklepy miały być pełne towarów wysokiej jakości po niskich cenach, płace za byle jaką prace lub pijaństwo wysokie, emerytury w wieku 50 lat wysokie czyli godne, piękne mieszkania duże, słoneczne i  tanie dla każdego już na żądanie, praca lekka łatwa, przyjemna dla każdego, szkoły, studia, lekarz, szpital, apteka, leki, mleko, obiady i kolonie dla dzieci za darmo. Sprawiedliwość zawsze po stronie skrzywdzonych i słabych. Zapłacić za to wszytko mieli 'oni' bo wszystko ukradli i wywieźli do ruskich a że nie ma pieniędzy  to już nie robotnika głowa.
Czy się stoi czy się leży dwa tysiące się należy.
Czy się leży czy się stoi partia płaci bo się boi.

Gdy kilkaset tysięcy pracowników PGR w III RP potraktowano gorzej niż zwierzęta, górnicy czyli niewykwalifikowani robotnicy fizyczni zarabiający krocie, nawet tego nie skomentowali.
Gdy całe grupy zawodowe jak łódzkie włókniarki szły na bruk, górnikom to wisiało bo tylko im się należy.

Minęło 40 lat. Kościół kat jest jawnym gangiem wielkich złodziei. Dziś dalej trwa utopia Solidarności ale tylko dla wybranych. "My się po prostu swoich roszczeń nie wstydzimy, bo chcemy tylko bezpiecznie żyć i pracować", a jak nie, to będziemy tłuc szyby i podpalimy Warszawę !  My chcemy podziwu i uznania, my chcemy fetyszyzmu pracy naszych mięśni, orkiestr z pióropuszami, państwowych pogrzebów "poległych na posterunku pracy". My chcemy Barbórki, trzynastki, czternastki, piętnastki, deputatów, 100 przywilei i sklepów Nur fur Górnik. Niech wrócą talony na Fiata i Towarzysz Edward Gierek.  A w zamian za to wszystko będziemy skrajnie niewydajnie wyciągać absurdalnym kosztem pracy i ofiar w ludziach kiepski jakościowo węgiel z wielkich głębokości, z jakich inni w świecie wydobywają złoto. To podli zdrajcy tego węgla nie chcą kupić bo to jest  "czarne złoto'". My chcemy i już. Bo nam się należy !

W PRL ustalono że trwale nierentowne kopalnie węgla kamiennego w Polsce były już przed 1970 rokiem. W 1982 roku raport komisji gospodarczej za rządów junty Jaruzelskiego podał że w sumie są 22 kopalnie do zamknięcia z powodu trwałej nierentowności. Obecnie wszystkie kopalnie węgla kamiennego są już głęboko nierentowne i to od dawna.
W 1971 roku rząd podjął słuszną decyzję o budowie elektrowni jądrowej a w roku następnym wybrano lokalizacje w Żarnowcu. Sprawa szła opornie dlatego że w wizji ZSRR, Polska miała wydobywać dużo węgla i produkować bardzo dużo surowej stali.
Sprawczy udział w porzuceniu zaawansowanej budowy elektrowni jądrowej miał Kościół kat udowadniając po raz kolejny że jest śmiertelnym wrogiem Polaków.

środa, 16 czerwca 2021

Kompromitowanie informacja

 Kompromitowanie informacja
Zarejestrowane wynurzenia członków nie - rządu Platformy Oszustów spowodowały utratę dobrego wizerunku i w konsekwencji po przegranych wyborach utratę władzy. W sprawie tej nadrzędny interes suwerennego państwa polskiego wymagał ustalenia zleceniodawcy podstępnych nagrań czego nie uczyniono.
Złapanie i osądzenie emisariusza Putina na pewno bardzo by mu zaszkodziło. Złapanie i osądzenie emisariusza Waszyngtonu na pewno bardzo by zaszkodziło USA ale nade wszystko pozwoliłoby Polsce porzucić złudzenia co do "sojusznika". Aresztanta można by intensywnie przesłuchiwać.

Nie wiadomo więc czy nagrania zlecił CIA - Mosad, którym nie podobał się rząd PO i chcieli mieć swoich ludzi w rządzie czy też ludzie Putina dokonali zemsty za Majdan kijowski lub chcieli mieć swój rząd w Polsce. Tak czy owak PiS jako beneficjent nagrań zupełnie nie był zainteresowany ustaleniem i pochwyceniem zleceniodawcy. PiS z jednej strony w słowach jest wyzywająco wojowniczy wobec Rosji ale dryfując w kierunku rządu autorytarnego stoi w jednej linii z Orbanem, Putinem i tureckim zbójem.
Sejm na tajnym posiedzeniu deliberował sprawę włamania się na prywatne konta członków rządu, posłow i wysokich urzędników. Część posłów była obecna tylko zdalnie i już dane mogą być natychmiast pochwycone. Niezależnie od tego później posłowie przesyłając sobie Emailami stenogramy doprowadzą do ujawnienia treści posiedzenia Sejmu. Po cyrkowym, niepoważnym posiedzeniu posłowie twierdzą że żadnych informacji wykraczających poza publikacje mediów nie podano co po raz kolejny potwierdza nieudolność, korupcje i synekuralność "polskich" służb specjalnych.
Minister Dworczyk używał prywatnego adresu poczty na portalu Wirtualna Polska zaś premier Pinokio Morawiecki używał Gmaila. Wujek Sam czyta sobie Googla od dekad. Można rozważyć hipotezę śledczą że Dworczyk został zwerbowany przez wywiad Rosji i udostępniał mu różne dane także bez wysyłania korespondencji w Szkicach !
Szkoda że ministrowie nie założyli sobie skrzynek pocztowych na rosyjskim Yandexie lub chińskim NetEase. Chociaż nie wiadomo !
Teraz do następnych wyborów będzie festiwal ujawniania Email i grilowania rządowych przygłupów.
Hakerzy, którzy przejęli prywatne konto szefa kancelarii premiera Michała Dworczyka, ujawnili maila (  wiarygodność tych rewelacji jest raczej wysoka bo są dobrze osadzone w realiach i widać jednego autora tekstów ) dotyczącego planów użycia WOJSKA przeciwko protestującym po wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Dworczyk w wiadomości do premiera Mateusza Morawieckiego sprzeciwia się takim planom. Kopia listu jest do rzecznika rządu. Dworczyk nie miał nic przeciwko wykorzystaniu wojska przeciw Polakom ale martwił się o to jakie skutki dla rządzącej mafii może to wywołać. Wojskowi pokazali czerwoną kartę  sugerujac wypowiedzenie posłuszeństwa przez wojsko.
O planie użycia Wojsk Obrony Terytorialnej podczas demonstracji przeciwko wyrokowi TK już pisał "Dziennik Gazeta Prawna" 3.12.2020 roku. DGP miała wówczas dwa przecieki z rządu który stanowczo odmówił komentarza.
 
Ci którzy nie odbyli służby wojskowej nie znają tej prostej prawdy że broń wojskowa służy do zabijania i to nawet z dużej odległości.
Energia początkowa pocisku karabinu Kałasznikowa AKM wynosi około 2000 J. Energia pocisku używanego do dzisiaj w wojsku i Policji starego pistoletu P-64 wynosi mniej niż  300 J. Broń policyjna służy do obezwładniania uzbrojonego napastnika. Po sprawnym udzielenie pierwszej pomocy postrzelonemu i leczeniu szpitalnym wróci on do zdrowia. W cywilizowanym świecie policjantowi nie wolno użyć broni wobec nieuzbrojonego przeciwnika. Policjant po szkoleniu zna podstawy sztuki skutecznej obrony. Ma co najmniej skuteczną pałkę, gaz i kajdanki. Gdy napastnik ma ( wystarczą uzasadnione podejrzenia ) broń wojskową wzywa się oddziały SWAT  (także inne nazwy oddziałów antyterrorystycznych w świecie ) czyli "Special Weapon And Tactics" dysponujące już de facto bronią wojskową.
Wojsko można nagle wyprowadzić na ulice jako patrole w razie potężnego zagrożenia terrorystycznego jak we Francji. W Szwajcarii do ochrony spotkania prezydentów USA i Rosji dano 2 tysiące policjantów z oddelegowanym tysiącem żołnierzy.

Po tragicznych doświadczeniach lat 1956, 1970, 1976 i stanu wojennego wiadomo od dekad że agresywne użycie wojska jest wulgarną głupotą i zrobiono to pod przymusem sowietów. Obecnie trudno uwierzyć, że w którejś chorej głowie zrodził się taki zbrodniczy pomysł !
Komuniści musieli bić i maltretować naród na pokaz gdyż bali się wkroczenia ruskich. Teraz klero - faszysci nie mają przed tym żadnych zahamowań i gotowi są dopuścić się każdej podłości i zbrodni dla utrzymania władzy.
-Bicie kobiet metalowymi pałkami to za mało.
-Tysiąc policjantów i 82 policyjne suki to za mało do ochrony domku strategosa nad strategosami, na Żoliborzu.
-Ta wiadomość oznacza przecież że nie ma opcji oddania władzy w sposób demokratyczny. W najlepszym razie manipulacje przedwyborcze za pieniądze z budżetu  i fałszerstwa wyborcze
- Wiarygodność sojusznicza Polski w NATO jest mniejsza niż zero.

niedziela, 13 czerwca 2021

Finansyzacja zahamowala rozwoj gospodarczy

 Finansyzacja zahamowala rozwoj gospodarczy
https://forsal.pl/finanse/artykuly/8179034,finansyzacja-zahamowala-rozwoj-gospodarczy.html
"Priorytetem każdego biznesu jest pozyskanie i utrzymanie klienteli. Pozostałe cele, łącznie z zaspokajaniem apetytu akcjonariuszy, są wtórne. Postępująca od 40 lat finansyzacja gospodarki wywróciła do góry nogami ten zdrowy sposób myślenia o działalności gospodarczej. Ze szkodą dla społeczeństwa.

Od końca lat 70. XX wieku finanse i względy finansowe w coraz większym stopniu determinują funkcjonowanie gospodarki. Zjawisko finansyzacji wyraża fundamentalną przepaść, jaka wyrosła między gospodarką okresu powojennego, napędzaną produkcją przemysłową i handlem towarami, a gospodarką postindustrialną, skoncentrowaną na „robieniu” wyników finansowych.

W latach 1980-2006 zyski z działalności niefinansowej na referencyjnym rynku amerykańskim wzrosły 7-krotnie, podczas gdy zyski z działalności finansowej aż 16-krotnie. W tym samym okresie doszło do eksplozji portfeli funduszy inwestycyjnych ze 134 mld dolarów do 12 bln dolarów (skok o blisko 9000 proc.). Tendencja ta utrzymała się nawet po światowym kryzysie finansowym z 2008 r. i wprowadzeniu w 2010 r. Ustawy o reformie Wall Street i ochronie konsumentów (tzw. Ustawa Dodda-Franka).
Akcjonariusze się bogacą, a przeciętni ludzie się zadłużają

Na płaszczyźnie korporacyjnej finansyzacja przejawia się, po pierwsze, zwiększeniem zaangażowania przedsiębiorstw niefinansowych w działalność finansową. Spółki niefinansowe, które zarabiały dzięki produkcji i sprzedaży dóbr i usług, zaczęły czerpać coraz większą część swoich przychodów ze źródeł finansowych. Od połowy lat 70. systematycznie rósł stosunek dochodów kapitałowych (odsetki, dywidendy i zyski zatrzymane z inwestycji) przedsiębiorstw do ogółu ich przepływów pieniężnych.

Po drugie trwa presja na maksymalizację wartości dla akcjonariuszy (ang. shareholder value). Doktryna prymatu akcjonariuszy w ładzie korporacyjnym dostarczyła ideologicznej podbudowy dla rozrastania się sektora finansowego. Nacisk na generowanie zysku dla inwestorów znalazł odzwierciedlenie w strukturze kadry kierowniczej, z wiodącą rolą dyrektorów finansowych. Cena akcji stała się miarą efektywności pracy zarządu, a wynagrodzenie powiązane z ceną akcji – bezpośrednią zachętą dla kadry zarządzającej do śrubowania wyników. A ponieważ Wall Street uśmiecha się do tych spółek, które maksymalizują zwrot z aktywów, pojawiła się presja na „optymalizację” struktury aktywów i zatrudnienia.
Ponieważ Wall Street uśmiecha się do tych spółek, które maksymalizują zwrot z aktywów, pojawiła się presja na „optymalizację” struktury aktywów i zatrudnienia.

Równolegle finansyzacja zawitała w progi gospodarstw domowych. Sprzyjała temu popularyzacja uczestnictwa w funduszach emerytalnych pomnażających kapitał na giełdach oraz dostępność kredytu, który wobec zastoju w dochodach, stał się siłą napędową konsumpcji. Ludzie zadłużają się, aby utrzymać swój standard życia, gdy pensje i świadczenia społeczne są w stagnacji. Według standardów Międzynarodowego Funduszu Walutowego z przerostem sektora finansowego mamy do czynienia, gdy zadłużenie sektora prywatnego osiąga 80-100 proc. PKB. Fakt, że w 2012 r. wartość kredytów sektora prywatnego w USA wynosiła ponad 180 proc. PKB, mówi sam za siebie.
Jak do tego doszło? Trzy spojrzenia na genezę finansyzacji

Finansyzacja jest przedmiotem pogłębionej analizy od z górą trzech dziesięcioleci. W zależności od afiliacji ideologicznej spotyka się trzy poglądy na genezę tego zjawiska. Zwolennicy ekonomii politycznej, wyrastający z marksizmu, uważają, że kapitalizm finansowy wyłonił się jako alternatywny reżim akumulacji kapitału przez rentierów w obliczu stagnacji w dojrzałym kapitalizmie przemysłowym. Brak mechanizmu redystrybucji bogactwa w zaawansowanym kapitalizmie przemysłowym powoduje ich zdaniem, rozziew między konsumpcją ograniczoną dochodami a rozpędzonymi mocami produkcyjnymi korporacji oligopolistycznych. Innymi słowy popyt nie nadążał za podażą. Klasa rentierów zwraca się więc ku sferze finansowej, aby utrzymać istniejącą stopę akumulacji bogactwa.

Badacze z nurtu socjologii ekonomicznej upatrują przyczyn finansyzacji w zbiegu szeregu czynników: fala fuzji i przejęć na tle rozczarowujących wyników przedsiębiorstw w latach 70., deregulacja amerykańskiego sektora finansowego przez administrację Ronalda Reagana oraz rodzące się wówczas innowacje finansowe, takie jak obligacje śmieciowe. Kończyło się panowanie konglomeratów kapitałowych, charakterystycznych dla krajobrazu korporacyjnego lat 1960., a zaczynała się era skoncentrowanych spółek branżowych, w których wynagrodzenie kadry zarządzającej było ściślej powiązane z wynikami giełdowymi, czyli wartością dla akcjonariuszy.

Stosowanie wykupów lewarowanych (wykorzystujących dźwignię finansową) sprzyjało koncentracji własności w rękach inwestorów instytucjonalnych, którzy forsowali szeroko zakrojoną restrukturyzację, a więc redukcję etatów oraz wyłączanie ze struktury przedsiębiorstwa tych funkcji, które były albo niezwiązane z podstawową działalnością, albo mogły być taniej wykonywane przez zewnętrznych kontrahentów (początki outsourcingu). W ciągu dekady prawie jedna trzecia spółek przemysłowych z listy Fortune 500 została przejęta lub połączona, tak że w 1990 r. amerykańskie korporacje były znacznie mniej zdywersyfikowane niż dziesięć lat wcześniej.

Jeszcze inne spojrzenie proponują adepci socjologii politycznej. Ci bowiem podkreślają rolę (winę?) państwa, widząc w finansyzacji niezamierzoną konsekwencję reakcji politycznej na kryzys w latach 1970. Pod koniec ery powojennej prosperity mieliśmy ich zdaniem do czynienia z trzema kryzysami: społecznym – narastający konflikt między grupami społecznymi, fiskalnym – przepaść między wydatkami a dochodami państwa oraz kryzysem zaufania do rządu. W USA administracja prezydenta Reagana sprytnie przezwyciężyła te kryzysy, przerzucając odpowiedzialność za realizację potrzeb społecznych na rynek. Liberalizacja regulacji dotyczących transakcji kapitałowych zaowocowała zwiększoną dostępnością kredytów i napływem kapitału zagranicznego. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, rząd zamienił deficyt w urodzaj, tworząc fałszywe poczucie obfitości zasobów. Krok ten miał doniosłe konsekwencje w postaci gwałtownego wzrostu sektora finansowego i zapoczątkowania ery strukturalnie niestabilnego kapitalizmu finansowego.

Najtrafniejsza z trzech powyższych wydaje się diagnoza, jaką stawiają przedstawiciele socjologii ekonomicznej, wskazując na zbiór współwystępujących czynników. Tylko ona bowiem uwzględnia przesłanki naukowo-technologiczne, bez zaistnienia których finansyzacja nie byłaby możliwa. Po pierwsze – opracowanie zaawansowanych narzędzi matematycznych do wyceny aktywów finansowych: od analizy zdyskontowanych przepływów pieniężnych, przez model wyceny aktywów kapitałowych, po model wyceny opcji Blacka-Scholesa. Umożliwiły one rozwój nowych instrumentów pochodnych i otworzyły samodzielne i rosnące segmenty rynku kapitałowego. Po drugie – postępy w zakresie informatyki, zwłaszcza wprowadzenie komputerowego arkusza kalkulacyjnego, pozwalające na wycenę aktywów finansowych w czasie rzeczywistym.
Z banku na giełdę

Komputeryzacja stworzyła warunki do inżynierii finansowej, a ta z kolei doprowadziła do zmiany modelu obiegu kapitału między tymi, którzy mają go w nadmiarze, a tymi, którzy go potrzebują. Rynki kapitałowe stały się kanałem dystrybucji kapitału. To dzięki nim student w USA może sobie pozwolić na opłacenie czesnego, emeryt na wycieczkę zagraniczną, a pacjent na leczenie. Jednocześnie zmalała pośrednicząca rola instytucji finansowych, na czele z bankami, została zredukowana na rzecz rynków finansowych. Nie chcąc zostawać w tyle za rynkiem, banki „zoptymalizowały” obrót nisko dochodowymi aktywami i zamiast trzymać kredyty w swoich portfelach, poddają je sekurytyzacji i dystrybuują jako produkty inwestycyjne.

Sekurytyzacja (ang. securities – papiery wartościowe), czyli refinansowanie trudno zbywalnych aktywów dłużnych, jest jednym z głównych narzędzi kapitalizmu finansowego, o którego niebezpiecznej potędze przekonaliśmy się podczas światowego kryzysu finansowego w 2008 r. Proces ten polega na wydzielaniu z bilansu spółki tych wierzytelności i emitowaniu obligacji nimi zabezpieczonych. W ten sposób na bazie instrumentu bazowego powstaje instrument pochodny. Kapitał wierzyciela ulega odmrożeniu i może zacząć efektywnie pracować gdzie indziej, natomiast dług zaciągnięty pierwotnie w banku staje się – bez udziału dłużnika – przedmiotem obrotu na rynkach finansowych.

Jak wiadomo, w latach poprzedzających krach na rynku nieruchomości w USA bankierzy masowo uprawiający sekurytyzację otrzymywali sowite prowizje praktycznie bez żadnej odpowiedzialności ani nadzoru. Dla samych pożyczkobiorców była to katastrofa, gdyż spadające w wyniku krachu ceny nieruchomości pozbawiły ich wszelkich posiadanych oszczędności i pozostawiły w głębokich długach, pogłębiając jeszcze bardziej przepaść nierówności społecznych.

Nadmierna finansyzacja jest nie tylko źródłem baniek spekulacyjnych, ale także niewłaściwej alokacji zasobów. Nieżyjący już James Tobin, noblista w dziedzinie ekonomii w 1981 r., przestrzegał, że znikoma część pracy w sektorze finansowym przekłada się na finansowanie rzeczywistych inwestycji i że zbyt wiele zasobów pomnażamy czysto wirtualnie. Zyski z tego są pozorne, bo nie mają pokrycia w wartości dodanej, jaką przedstawiają dobra i usługi. Indywidualne profity wynikające z takiej czczej, spekulacyjnej alokacji zasobów są nieproporcjonalnie wielkie do nikłej wartości, którą rodzą one dla ogółu społeczeństwa, a która przecież mogłaby być znacznie wyższa.
James Tobin, przestrzegał, że znikoma część pracy w sektorze finansowym przekłada się na finansowanie rzeczywistych inwestycji i że zbyt wiele zasobów pomnażamy czysto wirtualnie.
Rentierzy prosperują – kosztem inwestycji, płac i globalnego wzrostu

Wbrew temu, co przepowiadał J.M. Keynes, rentierzy mają się świetnie. Rewolucja finansyzacyjna zasadniczo zmieniła sposób funkcjonowania gospodarki z korzyścią dla nich. Przed rokiem 1980 dywindendy wypłacane akcjonariuszom odpowiadały premii za ryzyko, a pozostałą część zysku spółki inwestowały i przeznaczały na podwyżki płac. Pożyczony kapitał również inwestowały. Obecnie zaciągają dług pod wykup akcji lub na wypłatę dywidendy, bo akcjonariusz rości sobie prawo do całej puli zysku. Ten brak inwestycji w oczywisty sposób hamuje wzrost realnego dobrobytu. Nawet polityka niskich stóp procentowych, mająca na celu zachęcanie firm do inwestowania, nie wpłynęła na zmianę założenia, że pieniądze powinny trafić do akcjonariuszy. W rezultacie jest mniej zdrowego w biznesie ryzyka, mniej innowacji i ostatecznie niski wzrost. To samo dotyczy płac, które dzisiejsze korporacje niechętnie podnoszą, co spowalnia popyt konsumpcyjny, zwiększając nierówności dochodowe.

Co do zasady, rynki finansowe pełnią pożyteczną funkcję w gospodarce: instrumenty finansowe ułatwiają wymianę handlową w realnej gospodarce; dzięki kredytom hipotecznym ludzie mogą a conto przyszłych zarobków kupić dom; ubezpieczenia umożliwiają podział ryzyka i wsparcie w razie nieszczęścia. Problem zaczął się w momencie, gdy ogon zaczął merdać psem: rola sfery finansowej, z założenia służebnej wobec gospodarki realnej, uległa wypaczeniu. Zatarła się różnica między wartością a rentą; kondycję i siłę gospodarki zaczęto postrzegać przez pryzmat dochodowości rynków finansowych, a niekiedy wręcz z nimi utożsamiać. Tymczasem gospodarka, jakkolwiek patetycznie to zabrzmi, to wspólny dorobek ludzi pracujących, przestrzeń dla innowacji, podejmowania ryzyka i rozwoju kapitału ludzkiego. Tylko praca owocująca tworzeniem dóbr i usług zwiększa bogactwo społeczeństwa.

Ekspansja sektora finansowego, towarzysząca przechodzeniu gospodarki przemysłowej w postindustrialną, okazała się intratna dla wąskiej elity i niekorzystna dla ogółu. Odbyła się za cenę pogłębienia nierówności dochodowych, zadłużenia gospodarstw domowych, powolnego wzrostu gospodarczego.

Potrzeba gruntownych reform, które pozwoliłyby zredukować sektor finansowy do zdrowego poziomu, nie hamując przy tym jego krytycznych funkcji. Wiemy to, ale nikt tego nie zrobi. Nawet regulacje wprowadzone w USA w odpowiedzi na tak potężny szok jak ten z 2008 r. niewiele zmieniły. Po pierwsze, lobby finansowe w Waszyngtonie jest zbyt silne, a po drugie, ani prezydent, ani Kongres nie weźmie na siebie ryzyka trzęsienia ziemi, jakie wywołałaby tak radykalna przebudowa systemu. Na szczęście w skrajnej, amerykańskiej postaci finansyzacja nigdy nie przebiła się do Europy.

Nie mniej potrzebna i, co istotne, wykonalna jest zmiana sposobu myślenia o zarządzaniu zarówno spółkami finansowymi, jak i niefinansowymi. W 1973 r. Peter Drucker, wybitny teoretyk zarządzania i guru menedżerów, powiedział coś niby oczywistego, a oświecającego: „Cel biznesu możemy określić tylko w jeden poprawny sposób: przedsiębiorstwo istnieje tylko po to, aby przysparzać sobie klientów”. Zamiast więc absolutyzować pojęcie wartości dla akcjonariuszy, z którego uczyniono dogmat, trzeba dążyć do maksymalizacji satysfakcji klienta. Takie podejście przywraca prawidłowe zachowania i hierarchię celów w biznesie. Służąc interesom akcjonariuszy, nie wywyższa ich ponad dobro przedsiębiorstwa."

piątek, 11 czerwca 2021

Paliwa, energia, czlowiek 6

 Paliwa, energia, czlowiek 6

ZSRR w czasie Zimnej Wojny ani razu nie przerwał umówionych i opłaconych dostaw surowców. Gdy Niemcy napadły ZSRR ostatni transport surowców dla Niemiec przekraczał granice. W kryzysie PRL zalegał z opłatą za ropę i gaz i sowieci ostrzegali że jeśli nie zacznie spłacać długu  zmniejszą dostawę ale tego nie zrobili.
Rosja miała makabryczny problem z Ukrainą, która po prostu brała sobie tranzytowany gaz i nie płaciła.
Ukraina jest pierwszym w historii para -państwem gdzie oficjalnie rządzi korupcja.
 
 Po kategorycznej, wrogiej, bezpodstawnej odmowie budowy drugiej nitki gazociągu Jamalskiego przez Polskę dwa duże zainteresowane kraje Rosja i Niemcy zdecydowały zbudować gazociągi Nord Stream po dnie Bałtyku. Uzyskały akceptacje od państw mających interesy na użytych strefach Bałtyku. Polska naprężając muskuły hegemona - USA całkowicie bezprawnie, na gruncie prawa międzynarodowego,  usiłowała zablokować budowę gazociągów omijających naszą strefę na Bałtyku.
Ponieważ Polska zapowiedziała że całkowicie wycofa się z odbioru gazu gazociągiem Jamalskim, zaskoczony Gazprom przeprowadził test czy wrogie odcięcie polskiej nitki nie spowoduje wielkich zakłóceń w systemie.Test przebiegł pomyślnie.
 
 Gazociągiem NS2 fizycznie popłynie od końca 2021 roku gaz który dotychczas płynął by gazociągiem Jamalskim do Polski i przez Polskę.

Wynika to w sposób oczywisty z informacji podanych przez Gazprom zbieżnej z polskim stanowiskiem. W 1Q2021 przesłano gazociagiem jamalskim 8.76 mld m3 gazu a w 4Q2021 planowane jest jedynie około 1 mld m3. Taka ilość wynika z kontraktu i Gazprom nie jest zainteresowany jego  renegocjowaniem chociaż był. Już zimą zaczniemy  realnie importować rosyjski gaz z Niemiec ( także Czech ) oczywiscie gdy Niemcy będą tym zainteresowani. Gazu powinno na razie starczyć bowiem natychmiast nic po stronie podażowej się nie zmienia. Marza wyniesie 20-80 % i awanturnicza Polska w długim okresie czasu zapłaci za budowę gazociągów  Nord Stream. Najgorsza jest totalna  utrata w stosunku do przemysłu niemieckiego konkurencyjności wszelkiej produkcji chemicznej opartej o gaz ziemny i rope naftową.

Niemcy porzucając węgiel i energetykę jądrową będą dodatkowo potrzebowali ogromnej ilości gazu ziemnego i w 100% wykorzystają moce przesyłowe gazociągów Nord Stream.
Natomiast w długim okresie czasu gdy gaz ziemny ma być paliwem przejściowym po węglu kamiennym i brunatnym, Polska będzie dodatkowo ( obecnie zużywamy około 19 mld m3 ) potrzebować 40-65 mld m3 gazu rocznie. Po faktycznej likwidacji gazociągu Jamalskiego nie ma w przyszłości żadnego sposobu zaopatrzenia się w taką ilość gazu.
Rosja nie żyje złudzeniami. Gdy są straty trzeba je minimalizować. Ruscy szachiści planują kilka ruchów do przodu. Ropocięg do litewskiej rafinerii Możejki nie był umyślnie konserwowany z braku perspektyw. Założono że będzie porzucony. Po poważnej awarii porzucono jego używanie. PKN Orlen został z ręką w nocniku i polski podatnik wrzucił dziesiątki miliardów w błoto ! Obecnie nie ma już możliwości remontu - odbudowy tego rurociągu. Rzekomo decyzja o porzuceniu odcinka Jamalu biegnącego do Polski zapadła już kilka lat temu. Gdyby zdesperowana Polska za jakiś czas chciała wznowienia dostaw rurociągiem Jamal to nie będzie fizycznie takiej możliwości.
Prymitywne, talmudyczne numery Naimskiego działają na Rosjan jak płachta na byka. 

Po faktycznym zakończeniu budowy ( gra pozorów i teatrzyk jeszcze trwają ) NS2 11 krajów Europy żąda zaprzestania dotowanie przez Unie budowy gazociągów. Jest możliwe że po wyjaśnieniu sprawy myszek i nietoperzy... w Danii gdy za co najmniej 8 miesięcy zostanie odblokowana budowa gazociągu Baltic Pipe Unia już nie będzie go już współfinansować.

"Polski" Minister SZ Rau wyraził zaskoczenie zmianą stanowiska USA w sprawie NS2 mówiąc że dowiedział się o tym z mediów. Minister lepiej zarobiłby w kabarecie. Oczekuje on wyjaśnień od USA !   Amerykański "sojusznik" nie miał i nie ma czasu na konsultacje. "Prezydent Joe Biden utożsamia Europę z Niemcami" – powiedział minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau w wywiadzie opublikowanym 11.06.2021 w "Rzeczpospolitej".
Nie - rząd opanowała kosmiczna megalomania. Kraj egzystujący dzięki dotacjom unijnym i otwarciu rynku unijnego, poczul się taki mocny, że próbuje dyktować USA co mają robić. Znowu frustracja i skowyt rozczarowanych wasali USA robiących laskę za darmo na wezwanie.
Stany Zjednoczone są gotowe przymknąć oko na działania Putina i sojuszników, zakładając, że skłoni to Moskwę do współtworzenia antychińskiego globalnego bloku.
Prezydent USA nie chce rozmawiać z polskim prezydentem i premierem.

Odchodząca kanclerz Angela Merkel absolutnie nie była wroga Polsce i ekstrema była trzymana na krótkiej smyczy. Jeszcze nie odeszła i już się zaczyna.
Lider AfD w Bundestagu Gauland: pakt Ribbentrop-Mołotow „słuszną decyzją” Stalina. Sugerował przy tym, że winę ponosi Polska: „przedłużające się negocjacje w sprawie konwencji wojskowej między Związkiem Radzieckim, Empire (Wielką Brytanią ) i Francją wielokrotnie prowadziły do tego  samego impasu: jak zorganizować obronę bez Polski, która nie chciała tolerować wojsk sowieckich na swoim terytorium".
Alternatywa dla Niemiec to trzecia pod względem wielkości partia w Bundestagu. Według doniesień medialnych niemiecki Federalny Urząd Ochrony Konstytucji ocenia AfD jako ektremistycznie prawicową i obserwuje.

Austriacki państwowy koncern energetyczny OMV i jego rosyjski odpowiednik Gazprom w 2018 roku podpisały umowę przedłużającą kontrakt na dostawy gazu ziemnego do Austrii do 2040 roku z możliwością dalszego wydłużenia. Długofalową umowę z Gazpromem podpisały też m.in. Węgry.

W mediach wypłynęły informacje o ukrywanych bardzo poważnych wypadkach w polskich elektrowniach. Przyszły wypadek w Gazoporcie jest zatem tylko kwestią czasu. Po tym armatorzy metanowców mogą odmówić usługi.

Wystarczyło że bezczelnie lekceważone przez Polskę Czechy złożyły skargę na Polske do TSUE  i już rura zmiękła mocarstwu z dykty i sznurka. "Myślę, że należałoby się zastanowić, czy istnieje taka możliwość wcześniejszego odejścia od eksploatacji w Turowie, zakończenia wcześniejszej eksploatacji tej kopalni" - powiedział  wiceminister klimatu Ireneusz Zyska.

Cały świat zazdrości Polsce: Polskie Elektrownie Jądrowe - tak będzie nazywać się podmiot, który zajmie się budową i eksploatacją polskiej energetyki jądrowej - poinformował w czwartek pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski.
-To kolejna zmiana nazwy spółki, która od 12 lat nic nie zrobiła
-Po tym jak władzę przejął prezydent Biden ten projekt nuklearny  jest nierealny
-Niemcy nie pozwolą na budowę u nas elektrowni atomowych
-Wiadomo że chodzi o zasiadanie w synekuralnym zarządzie tłustymi zadami i branie dużej  kasy za nic.

Sanacja okradała państwo i neosanacja robi dokładnie to samo. Sanacja doprowadziła do największej w historii narodu i państwa katastrofy i tragedii. Teraz też niewiele brakuje.

Po prostu potrzeba jeszcze więcej modlitw w urzędach, pielgrzymek i kapelanów. To na pewno poprawi wyszkolenie i umięjetności. Wincyj religi, wincyj Czarnka !
Oto gazetka szkolna. Sredniowiecze wraca ? Minister Czarnek jest zachwycony !
Kołtuneria edukacyjna w wydaniu pana Czarnka mocno przyśpieszy laicyzację młodzieży i jej europeizację a nawet kosmopolityzację. Kołtun z Ministerstwa Kołtunerii Narodowej nie wygra z globalizacją medialną i z masowym oporem uczniów oraz rodziców większości.

czwartek, 10 czerwca 2021

"Ciepla woda w kranie" vs Dojna Zmiana czyli TKM

 "Ciepla woda w kranie" vs Dojna Zmiana czyli TKM

Rządy Platformy Oszustów i Donalda Tuska wypadły w okresie największego globalnego kryzysu finansowego od czasu Wielkiego Kryzysu lat trzydziestych, który m.in zaowocował II Wojną Światową. W Europie Polska poradziła sobie najlepiej z kryzysem !
Szkody jednak były liczne i trudno aby ich nie było przy takim potwornym  uderzeniu. PKB liczone w dolarach jednak spadło.
Minister finansów Rostowski, Balcerowicza wyrzucił z hukiem za drzwi swojego gabinetu.
Rozwarstwienie dochodowe liczone współczynnikiem Ginniego spadło co jest kolejnym wielkim plusem.
Rozmontowane zostały pasożytnicze OFE zainstalowane przez TKM co już z uwagi na siłę przeciwnika wymagało dobrego przygotowania artyleryjskiego i propagandowego.
To są jednak potężne plusy ale był też ciąg aferek i afer.

Polska jest europejskim  liderem śmierci w epidemii. To zbrodnia ludobójstwa !

Mimo "plusów" wzrosło rozwarstwienie dochodowe ! A propaganda wmawia biedniejszym że te plusy to sam cymes !

"Reformy" Zera i działania jego Godzilli doprowadziły do znacznego pogorszenia sytuacji w sądownictwie i prokuraturze.

Barack Obama: "Demokrację traci się małymi krokami. 10 lat temu Polska i Węgry były sprawnie zarządzanymi demokracjami. Dziś to państwa autokratyczne."
Byli przywódcy mówią głośno to, co urzędujący mówią cicho. Zdaniem rządzących USA i większością krajów Zachodu Polska, krok po kroku, przestaje być członkiem klubu krajów demokratycznych jak dowcipnie nazywana jest wspólnota interesów zachodu.
Premier Morawiecki wytłumaczył  Obamie, że czyta złe opracowania o Polsce. Dobre są tylko wieści od Dojnej Zmiany.

Białoruś będzie 17 września obchodzić Swięto Zjednoczenia Narodu. 17 września 1939 RKKA wkroczyła na wschodnie tereny byłej, upadłej, sanacyjnej, faszyzującej  II RP.  Co za upokorzenie RP i obecnej neosanacji !
A Łukaszenko dawniej był do Nas dobrze nastawiony. Wincyj Biełsatu i katabasów. Na Białorusi żołnierze "niezłomni" słuszni byli skazywani za bandytyzm i zbrodnie wojenne. Za ich pochwalanie słusznie grozi tam grzywna lub więzienie.

Hey Turki. Zaproście naszego Dude
OK Polaki. Kupcie nasze drony za miliardy
OK. A jaki będzie offset ?
Wizyta Dudy będzie offsetem

U tureckich przyjaciół szaleje inflacja i stopa procentowa wynosi tam 19% Idziemy tą samą drogą i drukujemy forsę. Inflacja prezesowi NBP Glapińskiemu zupełnie nie przeszkadza bo dał sobie 20% podwyżkę.

Marek Belka ostrzega przed inflacją. "Ja to przeżyłem jako minister finansów... Jak inflacja wymknie się nam spod kontroli, to żeby ją z powrotem do jakiegoś przyzwoitego poziomu sprowadzić, będzie trzeba zapłacić słoną cenę w postaci osłabienia tempa wzrostu gospodarczego czy wręcz recesji "
Nie ma problemu. Jak inflacja będzie za wysoka to się zmieni koszyk towarów GUS.

Jakub Banaś w "DGP": "Jarosław Kaczyński...Najbardziej obawia się NIK jako instytucji, która konsekwentnie będzie pokazywać zinstytucjonalizowane złodziejstwo, zalegalizowaną korupcję jaka rozkwitła pod rządami partii mającej prawo i sprawiedliwość w nazwie"

Tak ostrych wystąpień posłów w sprawie Centralnego Portu Komunikacyjnego w Baranowie koło Warszawy jak we wtorek (8 czerwca) w Sejmie jeszcze nie było. "Głupota, dywersja, skok na kasę"
"Prawdziwe pieniądze robi się na drogich, słomianych inwestycjach"

"Srał kot na stępkę" promu w stoczni w Szczecinie. Dlatego stępka poszła na złom.

Pranksterzy swobodnie dzwonią do prezydenta Dudy i robią z niego głupka galaktyki.
Hakerzy włamują się na kolejne konta ministrów kradnąc poufne dokumenty.

Ktoś włamał się na skrzynkę Email ministra Dworczyka i opublikował część jej zawartości. "Zważywszy na to, że informacje zostały opublikowane w rosyjskim serwisie społecznościowym Telegram oraz fakt, że przez 11 lat miałem zakaz wjazdu na teren Białorusi i Rosji jako osoba aktywnie wspierająca przemiany demokratyczne na terenie byłego ZSRR..."
Przez to włamanie minister Dworczyk stracił notatki z całych 19 lat swoich studiów ! Na Telegramie jest m.in. skan dowodu osobistego i prawa jazdy Dworczyka. Poza tym nic nadzwyczajnego, po prostu dowody korupcji, nepotyzmu, kolesiostwa i niskiej inteligencji a raczej głupoty.
W Moskwie w egzaminie wstępnym na studia z informatyki jest zadanie - Skopiuj pocztę wskazanego polskiego ministra lub dane z serwera urzędu.  Zdający mają z internetu listę popularnych haseł polskich idiotów w rządzie: 1234, q1234, Kot123, Jarek123, hasło, Naczelnik123, admin1234...   Muszą tylko napisać prosty skrypt.
Będzie jeszcze lepiej.
To wszystko dlatego, iż pan vice premier od spraw bezpieczeństwa nie zawierzył służb bezpieczeństwa informatycznego, stosownego ministerstwa oraz zaangażowanych pracowników Matce Boskiej Komputerowej (ale ma już kilkanaście funkcji) albo Jezusowi (ma pełne ręce roboty i jest królem Polski).
 
Wiceminister obrony mówi, że nasze siły morskie straciły zdolności operacyjne. Bez szans na odbudowę. Może są  państwa że jest to dla nich doskonała wiadomość?
A kiedy zostanie zlikwidowane zbędne dowództwo marynarki z synekurami ?

Trwa wojna Polski z Czechami, Białorusią i Danią. Póki co nasze wojsko ostrzelało własnego MiG-a.
Jeden z pary polskich myśliwców MiG-29 omyłkowo ostrzelał działkiem 30 mm drugi. MiG-29 jest  do złomowania. Jak można omyłkowo ostrzelać myśliwiec z którym leci się w parze? Szacunek bo to prawie niemożliwe - Top Gun. "Dziś samolot nie nadaje się do użytku, a może też już nigdy nie wrócić do latania. Została naruszona jego konstrukcja." To Wojna na Górze !
Po prostu potrzeba jeszcze więcej modlitw w wojsku, pielgrzymek i kapelanów. To na pewno poprawi wyszkolenie i umięjetności wojskowych. Wincyj religi, wincyj Czarnka !
Nie podano kiedy nasze siły powietrzne stracą "zdolności operacyjne" Mamy 5 sprawnych MiG-ów a więc straciliśmy 20% siły bojowej w nich.

W parafii rzymskokatolickiej  w Mrągowie wśród zamówionych intencji jest długa seria mszy poświęconych "unicestwieniu urządzeń i wież nowoczesnej technologii 5G".

4 Milicjantów oddając kilkanaście strzałów obezwładniło w Poznaniu chorego schizofrenika przy pomocy 5 celnych strzałów w tym dwa w brzuch. Milicjanci kłamali o zdarzeniu ! Cały czas obniżane są w rekrutacji wymagania na milicjanta. Milicjanci są bezkarni jesli realizują zadania partii matki.

Szumoski Corp.
Minister "zdrowia" Łukasz Szumowski z oczami spaniela ma wreszcie czas dla mediów. W ministerstwie tylko bywał. Nigdy nie miał czasu na nudną pracę poselską. Jego blisko dwuletni dorobek jako posła: 0 wypowiedzi, 0 interpelacji, 0 zapytań, 0 oświadczeń, przynależność (obowiązkowa) do jednej komisji, 0 zespołów parlamentarnych, 0 podkomisji. Ale kasa się zgadza !
Wygląda na to że Łukasz Szumowski jest uwikłany w rozległą działalność mafijną.

Trzeci bliźniak Ludwik Dorn: Rządzenie przez Kaczyńskich państwem polega według nich na wsadzaniu wszędzie swoich.
Kryształ - Banaś był swój ale jak powiedział że  kontrole NIK będą uczciwe nagle zrobił się obcy czyli wróg. Represjonowana jest nawet rodzina Banasia

Premier Morawiecki co to ma ciocie w Hajfie, posyła dzieci do żydowskich szkół i przepisał majątek na żone: "Jesteśmy w sytuacji w pewnym sensie nie do odwrócenia, ponieważ jesteśmy krajem posiadanym przez kogoś z zagranicy”

Sprawa kopalni Turów pokazuje dramatyczną nieudolność władzy PiS i jej arogancje. Jesteśmy skłóceni ze wszystkimi sąsiadami !
Komisja Europejska przyłączyła się do skargi Czech na Polskę w sprawie kopalni Turów przed unijnym Trybunałem Sprawiedliwości. Ignoranci reprezentujący Polski nie rząd nie przedstawili naszych kluczowych argumentów i sprawa na chwile obecną jest przegrana. Dwa razy zlekceważyli procedurę.

Rząd polski ukrywając wydatki budżetowe, zaniżając inflacje i zawyżając szacunki sprzedaży detalicznej w małych sklepach spowodował że Polska nie dostanie środków z Fundusz Solidarności UE. To dyscyplinujący policzek za bezczelną propagandę.

Komisarz Reynders twardo zapowiada, że już od 2022  na podstawie wyroków TSUE mogą być blokowane środki unijne rządom łamiącym zasady praworządności !

"Na pochyłe drzewo kozy skaczą".
Prairie Mining w ramach toczącego się międzynarodowego postępowania arbitrażowego przeciwko Polsce złożyło pozew, w którym domaga się odszkodowania w wysokości 806 mln GBP czyli około 4,2 mld złotych . Obejmuje to wycenę wartości szkód i utraconych przez spółkę Prairie zysków związanych z kopalniami JKM i Dębieńsko, a także naliczone odsetki związane z ewentualnymi odszkodowaniami.
Spółka twierdzi, że Polska naruszyła swoje zobowiązania wynikające z traktatów: Traktatu Karty Energetycznej oraz Dwustronnej Umowy Inwestycyjnej Australia-Polska poprzez działania mające na celu zablokowanie rozwoju należących do spółki kopalń Jan Karski i Dębieńsko.
"Działania Rzeczpospolitej Polskiej pozbawiły spółkę Prairie całej wartości jej inwestycji w Polsce"

Polska jest rolowana na okrągło a Agencja Wywiadu  przyciąga tęgie mózgi ("crème de la crème") tym, że "przesłanki zwolnienia są enumeratywnie wyliczone". W tłumaczeniu - czy się stoi czy się leży, pensja się należy na synekurze. A zastępcą szefa AW jest pani po AWF w czasach PRL. Dramat i  tragedia.
Podatnicy łożą miliard rocznie na tak zwane synekuralne służby. To aj waj sam cymes. Sami absolwenci wyższych szkół tego i owego a nawet liceów i techników. Rodziny, znajomi, kolesie, kochanki i kochankowie. Zero kwalifikacji. Banda oszustów, dyletantów i ignorantów.
Polska jest ciągle zaskakiwana i robiona w konia. Tacy Niemcy - żadna myszka nie blokuje im rurociągu, żaden Czech nie blokuje im kopalni i żaden Polak nie urządza u nich kampusu. Dlaczego tylko Polska jest cały czas rolowana?
 
Funkcjonariuszka odpowiedzialna za „weryfikowanie” kontrahentów od lewych maseczek od instruktora narciarstwa i respiratorów widmo do szemranego handlarza bronią, parę dni temu została odznaczona prezydenckim medalem. Akcja się udała i kasa wpłynęła mafii tam gdzie trzeba. Jakaś dola jej się należy.

Sukces goni sukces. Słuszną drogę ob(s)rała nasza władza.
Ważne że wstaliśmy z kolan i jesteśmy potęgą.

wtorek, 8 czerwca 2021

Laboratorium zaawansowanej elektroniki i automatyki 26

 Laboratorium zaawansowanej elektroniki i automatyki 26

 Energetyka czyli wszelkie elektrownie, systemy przesyłu i dystrybucji była jednym z pierwszych działów przemysłu gdzie zastosowano automatykę przekaźnikową a potem regulatory.
Różne elektrownie wymagają różnych systemów automatyki i elektroniki.
O stosowanych w elektrowniach paliwach decydują ich ceny, dostępność i pewność dostaw ale także szkodliwość dla środowiska. Na wykresie pokazano udział paliw w brytyjskiej energetyce w okresie 1920-2019. Udział węgla sięgał 98%. Dość szybko próbnie zastosowano ropę naftową, którą wyparł własny a później importowany gaz ziemny spod dna morza. Obecnie węgiel jest  używany w energetyce brytyjskiej z ropą marginalnie. Generacja panelami słonecznymi PV jest mała na tle generacji wiatraków i innych zielonych źródeł. Obecnie główne źródła to gaz, atom, wiatr, inne odnawialne. W przeszłości energetyk jądrowa miała znacznie większy udział ale obecnie budowane są nowe siłownie jądrowe dla zwiększenia udziału. Rośnie import energii elektrycznej ale jest niewielki i w przeszłości bywał większy. Od węgla ( zabójczy smog w Londynie ! ) odchodzono od końca lat czterdziestych ale nie monotonicznie na co przemożny wpływ miały przecież relacje cen paliw.

 Przez ostatnie 30 lat trend w wydobyciu węgla kamiennego w Polsce był zniżkowy. Naturalna kontynuacja tego  trendu zakończyłaby wydobycie w Polsce w latach trzydziestych. Śląski węgiel jest coraz trudniej geologicznie dostępny i kiepskiej jakości. Wydobywanie go już dawno ( od około 20 lat ) przestało się opłacać. Importowany węgiel jest tańszy i lepszej jakości. Niemcy importują dwa razy więcej węgla niż Polska.
Komisja Europejska nie zgodzi się na dotowanie górnictwa aż do 2049 roku, ponieważ zasady pomocy publicznej w Unii Europejskiej są zupełnie jasne. Według prawa unijnego nie można dotować działalności górniczej i to kosmicznymi sumami.
Rozmowy między rządem a awanturniczymi i roszczeniowymi związkami zawodowymi nie mają nic wspólnego z umową społeczną.
Polscy górnicy pasożytując na społeczeństwie ciągną w dół całą gospodarkę i hamuja jej modernizacje.
W Europie najwięcej węgla brunatnego spalają Niemcy ale gospodarka Niemiec jest 6-7 razy większa od polskiej !
Popularna metafora „czarnego złota” jest szyderstwem bowiem Polska wydobywa węgiel absurdalnym nakładem środków, z nonsensownych głębokości z jakich innym opłaca się wydobywać złoto, ale nie węgiel.
Nowością w przedstawionym przez niemiecki rząd projekcie ustawy, który ma być przyjęty w Bundestagu i Bundesracie do końca czerwca 2021, jest nie tylko podwyższenie celu redukcyjnego na 2030 rok z 55 % do 65 %, ale także przyspieszenie o 5 lat celu osiągnięcia neutralności klimatycznej, a więc już w 2045 roku.
Niemcy są liderem w przemysłowej technologii wodorowej. Uważają że globalna dekarbonizacja będzie służyć stworzeniu gigantycznego rynku nowych zielonych technologii i otworzy ogromny rynek na niemiecki eksport.
Pasażerowie mają się przesiąść się z samolotów do pociągów a z samochodów do komunikacji miejskiej. Samochody elektryczne mają być współużytkowanie, na przykład jako taksówki albo wynajmowane na czas auta autonomiczne.
W Niemczech przemysł motoryzacyjny jest w głębokiej przebudowie i wszystkie największe koncerny stawiają na elektromobilność. To stanowi potężne wyzwanie dla polskich poddostawców.

Gdy trzeba podejmować poważne decyzje trzeba nawet potwierdzić prawdziwość niby oczywistych tez. Badania potwierdzają zdroworozsądkową tezę:
"Technologicznie zaawansowane firmy i przedsiębiorstwa lepiej sobie radzą z kosztami opłat za emisje CO2, a nawet zwiększają swoje przewagi. Mniej nowoczesne firmy mocniej to odczuwają, tracąc konkurencyjność". (Themann and Koch 2018)

Na tle innych krajów świata transformacja energetyczna w Polsce będzie średnio ciężka. Są kraje gdzie będzie o wiele trudniej.


 Proces rozwoju gospodarczego przypomina długotrwały  proces uczenia się. Jedni się uczą a drudzy są tępi i leniwi.
Kraje Europy Środkowej częściowo przejęły w światowym systemie rolę Włoch i Hiszpanii co poskutkowało u nich stagnacją. Z 8 lat temu kapitał zaczął przygotowywać się do procesu migracji na znacznie tańszą niż Polska czy Słowacja, Ukrainę i Białoruś. Na razie uratował nas wojna na Ukrainie i stanie Białorusi u boku Rosji !
 Net International Investment Position czyli Międzynarodowa Pozycja Inwestycyjna Netto reprezentuje posiadane przez kraj aktywa zagraniczne minus aktywa krajowe w posiadaniu obcokrajowców. Jest to inwestycyjny bilans narodowy  kraju jako dłużnika - robotnika lub wierzyciela - kapitalisty. Dłużnicy pracują na dobrobyt wierzycieli którzy konsumują część PKB miejscowych. Wycofanie się kapitału z Polski oznacza makabryczne problemy.  
Sygnał niesie informację. Sygnały w naturze są analogowe. Sygnały z sensorów są pierwotnie analogowe nawet jeśli sensor ma wbudowany przetwornik ADC i wyjściowy interfejs cyfrowy. Przesyłanie sygnału analogowego niestety degraduje go wraz z odległością: liniowo, szumowo i nieliniowo. Zapis sygnału analogowego magnetofonem, magnetowidem i na płycie gramofonowej nie był wysokiej jakości. Zapis rejestratorem na taśmie papierowej miał małą gęstość informacji. Zapisu sygnału EKG pacjenta na taśmie papierowej nie można było automatycznie analizować i wysłać radiem, przewodem lub światłowodem. Tak samo było z rejestracją na papierze zmiennych procesowych z instalacji chemicznej lub innej.
Metody analogowego  przetworzenia sygnałów są ograniczone co było powodem stosowania przetworników ADC i DAC oraz przetwarzania cyfrowego. Toteż sygnał z głowicy twardego ( ale także sygnał z nośnika optycznego ) dysku a nawet sygnał radiowy jest obecnie przetworzony na cyfrowy i dopiero cyfrowo obrobiony. Tak samo jest już z szerokopasmowym sygnałem radiowym.
Tanienie mikroprocesorów i wszelkich pamięci dało Digital Revolution a jej wejściową łączność ze światem zapewniają przetworniki analogowo cyfrowe ADC i cyfrowo analogowe DAC po stronie wyjścia.

Sygnał analogowy po odfiltrowaniu ( dla likwidacji aliasingu ) można przetworzyć na sygnał cyfrowy przetwornikiem ADC i z kodem korekcyjnym przesłać na dowolną odległość. Można go zapisać do pamięci i odtwarzać bez straty jakości. Można go programem komputerowym dowolnie przetwarzać. 

W KOMUNIKACJI odfiltrowany dolnoprzepustowo sygnał bardzo regularnie ( nierównomierność próbkowania czyli  jitter wnosi szumy i zniekształcenia ) próbkujemy jak najrzadziej stosując twierdzenie Kotielnikowa – Shannona. Filtry antyaliasingowe dla sygnału „video” są SAW ( Surface Acoustic Wave czyli z Powierzchniową Falą Akustyczną ) i LC. Filtr aktywny RC ( często z elementami LC ) dla sygnałów „akustycznych” był drogi i trudny w budowie toteż zastąpił go filtr cyfrowy w przetworniku ADC Sigma Delta, dalej SD.
W AUTOMATYCE nie stosujemy filtru antyaliasingowego ( filtrowanie zawsze wprowadza opóźnienie) a tylko prosty filtr przeciwzakłóceniowy a sygnał próbkujemy bardzo często w stosunku do jego pasma dlatego że opóźnienie w pętli regulacji automatycznej jest bardzo szkodliwe dla jej jakości.
W komunikacji gotowy sygnał z przetwornika próbkującego DAC  jest podany do selektywnego filtru rekonstrukcyjnego odtwarzającego sygnał analogowy lub stosujemy przetwornik DAC SD, który ma filtry cyfrowe.
W sterowaniu sygnał z przetwornika DAC podajemy do obiektu bez żadnego filtru.
Gdy w komunikacji sygnał wyjściowy ma być „analogowy” PWM, podany jest on do cyfrowego dolnoprzepustowego filtru interpolacyjnego oversampligowego ( tak samo jak w przetwornikach  SD ) zwiększającego ilość próbek do okresu sygnału PWM i do modulatora PWM z odpowiednim algorytmem ( dobry jest quasi natural PWM ) aby uzyskać małe zniekształcenia nieliniowe / intermodulacyjne. Sygnał PWM z invertera mocy do głośnika przechodzi przez filtr dolnoprzepustowy LC który czasem jest pomijany.
W sterowaniu sygnał do przetworzenia na analogowy jest podany do prostackiego modulatora PWM a w istocie układu licznika  i do obiektu, który dolnoprzepustowo wszystko odfiltruje.
Mikrokontrolery często nie mają przetwornika DAC. Mają natomiast modulatory PWM. Sygnał PWM  można dolnoprzepustowo odfiltrować jeśli konieczny jest gładki sygnał analogowy.
Sygnały analogowe do serwomechanizmów w CD są PWM ale sygnał do sterowania Voice Coil przestawiającego głowice twardych dysków jest analogowy. Wzmacniacz mocy do VC ma przetwornik DAC z szeregowym interfejsem wejściowym o dużej szybkości taktowania do 50 MHz a nawet wyższej.

Wybór w telefonii przewodowej PCM częstotliwości próbkowania 8 KHz czyli maksymalnej teoretycznej szerokości pasma sygnału kanału 4 KHz był oczywistością dlatego że taka już była szerokość kanału w rozpowszechnionej  telefonii nośnej.  
Z kolei przy wyborze pasma kanału dla telefonii nośnej brano pod uwagę spektrum sygnału mowy w telefonii i jej zrozumiałość i możliwości techniczne ówczesnych aparatów.
Oczywiście ograniczenie pasma sygnału mowy od dołu i od góry zmniejsza jej zrozumiałość i w telefonii to zmniejszenie miało akceptowalny poziom. Podobne było też pasmo w radiofonii AM. Rozszerzenie pasma trochę polepsza zrozumiałość i odbiór mowy staje się przyjemniejszy.
Im większy jest iloraz pasma przepustowego do zaporowego filtru antyalisingowego tym filtr jest trudniejszy realizacyjnie w każdej technologii i droższy. Wybór realnego pasma przepustowego  do 3.4 KHz w telefonii PCM przy próbkowaniu 8 KHz był jak najbardziej rozsądny.
W bardzo ambitnym standardzie Compact Disc  przy paśmie sygnału 20 kHz i częstotliwości próbkowania 44.1 KHz, filtr antyaliasingowy był niezwykle trudny do wykonania bowiem dodatkowo miał mieć bardzo małe zniekształcenia fazowe. Filtr eliptyczny 12 rzędu oraz korektor fazy wykonano na kondensatorach i rezystorach o tolerancji < 0.1% oraz wysokiej jakości wzmacniaczach operacyjnych. Pierwsze urządzenia „nagrywające” nie spełniały wymogów standardu i niedługo zastosowano w ADC próbkowanie z podwójną częstotliwością 88.2 KHz  i selektywny decymacyjny filtr cyfrowy.

Do czasów CD cyfrowe przetwarzanie sygnałów było egzotyką i tematem prac poszukiwawczych  bo jakże nazwać rozpoznawanie z dźwięków hydrofonu okrętu podwodnego rodzaju statku czy rodzaju innego okrętu podwodnego lub odszumianie sygnału radarowego filtrem Kalmana aby jak najwcześniej wykryć wystrzelone sowieckie rakiety międzykontynentalne ICBM z głowicami jądrowymi.  
Regulator PID w gruncie rzeczy jest filtrem czyli podlega pod termin DSP.

Koncerny mikroelektroniczne podają kontrowersyjne wykresy pola z wymaganą dokładnością i zakresem pasma częstotliwości ADC do różnych zastosowań.

Wydaje się że największa dokładność przetwarzania ADC wymagana jest od Wag „handlowych” w szerokim zakresie masy i w różnych zastosowaniach. Trzeba dokładnie ważyć kilku  gramowe przedmioty ze złota i platyny. Waga zintegrowana  z „punktem sprzedaży” POS  w sklepie waży warzywa. Trzeba też zważyć stojącą 40 tonowa ciężarówkę i 80 tonowy wagon kolejowy  z towarem i bez towaru. Trzeba zważyć powoli jadący pociąg z węglem dla elektrowni  i pociąg pusty po rozładunku.
Dobra waga o zakresie pomiaru 2000 gram ma rozdzielczość 0.1 grama i dokładność 0.1%. „Szerokopasmowy” sygnał wyjściowy z mostka tensometrycznego wagi  jest mały i zawiera odbierane przez mostek zakłócenia mechaniczne czyli drgania aż do nisko - średnich częstotliwości akustycznych. Idealnym rozwiązaniem jest przetwornik ADC Sigma Delta  o wejściu różnicowym z PGA ( Programable Gain Amplifier ) do bezpośredniej współpracy z mostkami wykonany w technologi CMOS z autorównoważeniem. Filtry cyfrowe w takim przetworniku ADC SD są bardzo proste na tle filtrów użytych w przetwornikach do sygnałów akustycznych standardu CD lub lepszego. Trochę dziwne jest to że takie przetworniki wyprodukowano tak późno. 


 Dawniej sygnał z mostka tensometrycznego podano do Wzmacniacza Instrumentalnego, filtru dolnoprzepustowego i próbkującego przetwornika ADC o rozdzielczości > 14 bitów. Rozwiązanie to było dużo bardziej skomplikowane i droższe niż z przetwornikiem ADC SD.
Na przykładzie tej wagi widać że rozdzielczość przetwornika ADC może być wielokrotnie większa niż jego dokładność a nawet szum. Gdy na podobną wagę postawimy przedmiot o wadze bliskiej 2 Kg krótkookresowy odczyt jest stabilny ale już po jednym dniu się zmienia ! Jest pewne że dokładność jest jednak gorsza od 0.1% mimo iż taką podano w dokumentacji wagi.
W przypadku dokładnego statycznego ważenia samochodu ciężarowego z ładunkiem każdy mostek tensometryczny może mieć osobny tor z ADC lub mostki mogą być od razu połączone i jest tylko jeden sygnał dla ADC. W przypadku ważenia wagonów wolno przejeżdżającego pociągu  wymagane pasmo jest szersze a dokładność siłą rzeczy znacznie niższa. Najniższa jest dokładność dynamicznego pomiaru masy ciężarówek przejeżdżających z normalną prędkością circa 70 Km/h przez autostradę z wbudowaną platformą pomiarową z mostkami tensometrycznymi. W tym wypadku potrzebny jest specjalny algorytm do pomiaru i estymacji nacisku każdej osi i całkowitej masy jadącego samochodu. W sygnale z mostka tensometrycznego widać drgania pojazdu i kół, podmuchy wiatru i wpływ innych przejeżdżających samochodów. Użyteczność czyli wartość dodana wytwarzana przez taki system pomiarowy jest duża. System może się też uczyć i korygować pomiar po rozpoznaniu przez system z kamerą typu samochodu. Skomputeryzowana dynamiczna waga jest elementem systemu siecio - centrycznego.  Przeładowane i niesprawne samochody niszczą drogi i stwarzają zagrożenie dla pozostałych uczestników ruchu drogowego. Przy małym przeładowaniu wystarczy wysoki dyscyplinujący mandat a przy dużym przeładowaniu konieczny jest zjazd na wagę statyczną, aresztowanie samochodu na parkingu do czasu od - ładowania go i skierowanie sprawy do sądu.
Mostek podobny do tensometrycznego mierzy też ciśnienie. Różnicowy pomiar ciśnienia ze zwężką służy do pomiaru przepływu. W przypadku rurociągów o średnicy ponad 1000 mm wartość przepływającego gazu ziemnego jest potężna i wymagany jest dokładny pomiar przepływu i ciśnienia.  
Wymienionymi przetwornikami ADC SD do mostków można też bardzo dokładnie mierzyć ( konieczna jest programowa linearyzacja ) temperaturę z mostka z RTD PT100/1000. Inne przetworniki z takiej rodziny pracują bezpośrednio z małym sygnałem termopar.
Bardzo dokładny pomiar temperatur i ich regulacja w zasadzie wymagane są tylko  w przemyśle półprzewodnikowym.
Dokumentacja do takiego przetwornika ADC SD ma objętość około 100 stron i bardzo użyteczny jest system ewaluacyjny oszczędzający czas projektanta – programisty. System z takim przetwornikiem zawsze ma mikrokontroler. Waga jest z reguły elementem stanowiska kasowego.
Niektóre mikrokontrolery produkowane na licencji ARM mają wbudowane takie dokładne przetworniki ADC SD i z tego powodu układy scalone tych przetworników tracą racje bytu. Mikrokontrolery takie  na przykład używane są w licznikach energii elektrycznej.
 
Idea przetworników analogowo / cyfrowych i cyfrowo – analogowych pojawiła się pod koniec lat czterdziestych. Odbiorcą sygnału cyfrowego z przetwornika ADC mógł być człowiek, wyspecjalizowane urządzenie cyfrowe lub mikrokomputer, minikomputer lub komputer.

Penetracja  telefonii przewodowej w USA o dekady wyprzedziła świat. Był to w USA wielki biznes !
W łączności dalekosiężnej używano telefonii nośnej czyli sygnału zbiorczego z mnóstwa kanałów z podziałem częstotliwościowym FDM. Sygnał przesyłano przewodem koncentrycznym i radiowymi liniami mikrofalowymi. W systemie używano mnóstwa selektywnych  filtrów LC  z dodatkowymi rezonatorami kwarcowymi. Im więcej było kanałów tym sygnał miał większą wartość szczytową w stosunku do  wartości średniej stwarzając dla licznych wzmacniaków na długiej linii bardzo wysokie wymagania. W dodatku trzeba było bardzo dokładnie pokryć rosnące z częstotliwością  tłumienie użytego kabla koncentrycznego. Używano we wzmacniakach specjalnie produkowanych liniowych tranzystorów o już mikrofalowej częstotliwości granicznej. Z racji koniecznej wysokiej rozdzielczości uzysk produkcyjny tranzystorów był mały a cena wysoka.
Telefonie nośną wysokiej krotności opanowano tylko w kilku krajach świata a blok wschodni nie był w stanie jej opanować i stąd takie problemy z łącznością międzymiastową w bloku i w PRL w szczególności.
Nad przetwarzaniem ADC w Bell Laboratories pracowano od początka lat pięćdziesiątych.
W BSTJ 1962-1 ( Bell System Technical Journal ) objętości 383 strony szczegółowo ( nawet schematy !) opisano system PCM T-1. 24 sygnały analogowe z linii telefonicznej podano do filtrów antyaliasingowych LC i poprzez multiplekser i układ Sample Hold do analogowego kompresora sygnału i dalej 7 bitowego przetwornika ADC i poprzez koder na linie transmisyjną o paśmie do 1.544 MHz. Odebrany z linii ( z regeneratorami ) sygnał podano do przetwornika DAC i poprzez analogowy ekspander na multiplexer i na odbiorcze filtry rekonstrukcyjne LC.
Bell miał rekordową liczbę Noblistów a BSTJ był najważniejszym pismem naukowo - technicznym świata. W 1974 roku opisano projektowanie optymalnych aktywnych filtrów RC nadawczych – antyalisingowego i odbiorczych czyli rekonstrukcyjnego do telefonii PCM.   
Bell w 1964 roku uruchomił między wybrzeżową ( mowa o oceanach i USA, czyli przez cały kraj ) eksperymentalną linie PCM szybkości 224 Mbits/sec co wydawało się niemożliwe w tamtych czasach. W numerze BSTJ 1965-9 opisał terminal do tej linii a w numerze 1966-7 opisał użyte repeatery na linii.
Użyto tranzystorów krzemowych o Ft=1Ghz i germanowych ( prawdopodobnie była to technologia SiGe masowo zastosowana później po 3 dekadach ) o Ft>4 GHz.  
 Przetwornik ADC 9 bitowe do sygnału telewizyjnego wykonano na dwa sposoby. Półprzewodnikowy ADC ze składaniem sygnału z wyjściowym kodem Graya do transkodowania na binarny i drugi ze specjalną lampą podobną do oscyloskopowej gdzie na ekranie był 9 bitowy wzorek ścieżek dla bitów. Odpowiednio ukształtowana  wiązka elektronów  była odchylana przetwarzanym sygnałem analogowym dając na 9 wyjściach niewielkie sygnały cyfrowe do wzmocnienia.
Specjalnie na potrzeby telekomunikacji  PCM wyprodukowano później scalone przetworniki DAC od razu z nieliniową charakterystyką kompresji – ekspansji. Kompresje – ekspansje stosowano dla zachowania dynamiki w szerszym zakresie amplitud sygnału. W istocie były to przetworniki 12 bitowe z prostym układem logicznym kompresora – ekspandera tworzącym / akceptującym standardowy wyjściowy kod 8 ( Europa i świata ) lub 7 bitowy ( USA i przyboczni).
Wyprodukowano także w już technologi NMOS układy bardzo upraszczające wykonanie cyfrowej centrali telefonicznej PCM.
Obecnie w telefonach i smartfonach sygnał z mikrofonu przetwarza przetwornik ADC SD będący małym elementem wielozadaniowego chipa.   
   
 Odczyt ze skali miernika magnetoelektrycznego wymagał koncentracji uwagi i chwili czasu. Finalnie był w mózgu operatora przetwarzany na wartość cyfrową do dalszej interpretacji na przykład porównania mierzonego napięcia / prądu w układzie z napięciem podanym na schemacie serwisowym lub do zapisania w dzienniku pomiarów.  
Pierwszy prymitywny woltomierz cyfrowy DVM  wyprodukowano w 1954 roku. Przetwornik analogowo - cyfrowy ADC z podwójnym całkowaniem szybko stał się standardem w multimetrach cyfrowych. Czas całkowania mierzonego sygnału zawsze był wielokrotnością czasu okresu napięcia sieciowego 60 lub 50 Hz  dla uzyskania dużego tłumienia wszędobylskich zakłóceń od sieci zasilającej. Urządzenia z potrójnym całkowaniem osiągały rozdzielczość 6 1/2 cyfry. Jednoczesny pomiar tego samego napięcia dwoma takimi przyrządami jednak wskazywał pod koniec zakresu różnice na poziomie 1/20 000 a więc faktyczna dokładność 4 1/2 cyfry była dużo gorsza niż rozdzielczość. Przyrządy te wymagały okresowej kalibracji.
Minimalny, okres taktowania licznika w ADC z podwójnym całkowaniem wynika z pasma integratora oraz czasu reakcji komparatora, układu logicznego i kluczy w fazie decałkowania co naturalnie ogranicza rozdzielczość takiego ADC. Celem powiększenia rozdzielczości po pierwszym decałkowaniu jest drugie finalne decałkowanie ale sygnałem mniejszym przykładowo 100 razy aby łatwo wynik scalić w liczniku dziesiętnym. Algorytm podwójnego całkowania modyfikowano na wiele sposobów.
DVM wzbogacono o pomiar oporności i prądu stałego i pomiar napięcia zmiennego a później wartości skutecznej RMS. Ustawienie na DVM pomiaru oporności przy faktycznym mierzeniu napięcia nie było śmiertelne dla systemu ponieważ zastosowano do pomysłowej ochrony między innym termistor PTC. Dokładność pomiaru na zakresach  zmiennoprądowych AC była dużo gorsza niż na zakresach stałoprądowych DC. Miernik czasem mógł sterować drukarkę. W PRL produkowano licencyjne (!) mierniki V530...543 z lampami wyświetlającymi Nixie.
Produkujący duży asortyment bardzo dobrych ( jego główny konkurent to Tektronix ) przyrządów pomiarowych koncern HP w 1967 roku wypuścił minikomputer 2116 specjalnie do współpracy ze swoimi przyrządami pomiarowymi jako że testy i eksperymenty w laboratoriach koncernów USA stawały się coraz bardziej skomplikowane. HP wylansował standardy interfejsów dla urządzeń pomiarowych. Modernizowaną linie maszyn 2100 pod zmienionymi nazwami HP produkował bardzo długo.
Intersil w 1977 roku wypuścił wykonane w analogowo – cyfrowej technologii CMOS rewolucyjne układy scalone w obudowie DIL40 kompletnych mierników cyfrowych z przetwornikiem ADC podwójnego całkowania. Układ ICL7106 bezpośrednio sterował wyświetlacz LCD a mniej popularny ICL7107 wyświetlacz LED.  
Z uwagi na duże napięcie niezrównoważenia wzmacniaczy operacyjnych w technologi CMOS zastosowano w nich idee autozerowania. Szybko odkryto ogromny potencjał nowych układów scalonych i szybko masowo wyprodukowano hybrydowe dzielniki rezystorowe o wystarczającej dla wielozakresowego  miernika 3 1/2 ( max +-1999 ) cyfrowego dokładności. Ceny mieszczących się w dłoni mierników zasilanych bateryjką 9V  szybko spadały i spadały. To Intersil zdemokratyzował cyfrowe mierniki. Wadą układów był długi czas wyjścia z nasyceni po przesterowaniu i Intersil tej wady dość długo nie usuwał mimo iż było to proste. Mierny był też dodatkowy zewnętrzny tor zmiennoprądowy w miernikach. Miernik mierzył napięcia i prądy stałe i zmienne ( w najtańszym rozwiązaniu były tylko zakresy 200 i 1000(750) Vac bez pomiaru prądów AC z jedną diodą jako prostownikiem ), oporność, napięcie przewodzenia diody i wzmocnienie tranzystorów NPN / PNP i czasem temperaturę załączoną do kompletu termoparą typu K. Dołożenie przetwornika F/V dawało mało dokładny ale użyteczny pomiar częstotliwości. Układ do pomiaru pojemności też nie był skomplikowany.
Niedrogo a później tanio otrzymywało się uniwersalny przyrząd zastępujący zestaw dawniejszych przyrządów pomiarowych.  Podobne układy produkowane są jeszcze obecnie !  
Układy ICL7106/7 mogły też bezpośrednio ratiometrycznie pracować z sensorami mostkowymi.  
Podobny układ ICL7109 o rozdzielczości +-12 bitowej czyli 13 bitowej miał interfejs do systemu z mikroprocesorem a nie do wyświetlacza LCD - LED.


Intersil wzbogacił ofertę o układy o rozdzielczości 4 1/2 cyfry ale nie zdobyły one takiej dużej popularności z wielu powodów. Technologia używana do masowej produkcji hybrydowych dzielników rezystorowych nie była dość dobra dla takiej dokładności. Także układy współpracujące były za skomplikowane i drogie. Potrzebne było zewnętrzne napięcie odniesienia bowiem w tamtym czasie nie potrafiono jeszcze opanować dryftu termicznego w układach CMOS. No i wreszcie taka dokładność jest w sumie rzadko potrzebna.
W układach przetworników ICL można byłoby dodatkowo zintegrować logikę i przełączniki do uzyskania funkcjonalności Autorange ale chcąc aby pomiary na zakresie zmiennoprądowym AC miały sensowne pasmo, konieczna była znaczna ilość elementów zewnętrznych. Dla tej i innych funkcjonalności konieczna jest obudowa IC o większej ilości pinów a technologii wielopinowych obudów jeszcze nie było. Dopiero procesor 68000 Motoroli użył dużej, niepraktycznej obudowy DIL64 a Intel użył już do procesorów 80286 obudowy SMD PLCC68. Praktycznym rozwiązaniem zastosowanym przez koncerny Japonii była obudowa DIL ale o pinach w odległości 0.07 cala a nie jak normalnie 0.1 cala.         
Zmodyfikowaną metodę podwójnego całkowania w ADC stosowano też w bardzo dokładnych miernikach LC mierzących też dobroć elementów Q. W drogich przyrządach stosowano kilka częstotliwości pomiaru LC do wyboru.
Oczywiście przyrząd przewidziany do stosowania na linii produkcyjnej musi mieć interfejs i funkcjonalności umożliwiające współpracę  z komputerem lub PLC sterującym linii. Może współpracować z sortownikiem. Może być wymagany szybki pomiar. 

Podwójne całkowanie wraz z modyfikacjami jako metoda ADC, jedno - zboczowe przetwarzanie ADC, przetwarzanie napięcia na częstotliwość V/F oraz  dolnoprzepustowe filtrowanie sygnału PWM i przetwarzanie częstotliwości na napięcie F/V  jako metody przetwarzania DAC należą do grupy metod czasowych.
National Semiconductor w AN-260 dawno opisał jednozboczowy przetwornik A/D o rozdzielczości 20 bitów z optoizolacją do mikrokontrolera. Przetwornik taki w przeciwieństwie do metody podwójnego całkowania nie tłumi zakłóceń na sygnale wejściowym i musi być poprzedzony rozbudowanym filtrem co jest wielką wadą.
Ideę wzmacniacza operacyjnego i integratora na nim do komputera analogowego zrealizowano już pod koniec lat trzydziestych.
Pierwszy komercyjny moduł K2-W dwu lampowego ( obydwie lampy są typu 12AX7 czyli europejskie podwójne triody ECC83 ) wzmacniacza operacyjnego wprowadziła firma Philbrick w 1952 roku. Parametry wzmacniacza były mierne ale poprawiono je.
Komputery analogowe w dobie powolnych komputerów cyfrowych były bardzo użyteczne. Pierwsze automatyczne systemy przeciwlotnicze ( od 1944 zwalczały skutecznie niemieckie samoloty zdalnie sterowanymi działami ) i antybalistyczne miały komputer analogowy ( system z Bell Laboratories  i Western Electric należący do Bella ) prowadzący rakietę na zwalczany cel sygnałem  ( szerokości impulsów do zmiany kierunków ) radaru.
N.B Rakieta „zwalczająca” sowiecki międzykontynentalny pocisk balistyczny ICBM z głowicą jądrową  także miała głowicę jądrową ( mocy 25 lub 400 KT !) jako że nieprecyzyjny atak na bardzo dużej wysokości nie byłby rzekomo zabójczy dla bronionego obszaru.
Późniejsza rakieta Nike Zeus osiągała przy błyskawicznym wznoszeniu prędkość maksymalną 4900 km / h czyli ponad 4 Machy i wysokość maksymalną 280 KM.
Oczywiście do późniejszego sterującego komputera cyfrowego sygnał z radaru systemu anty - balistycznego podano m.in. poprzez przetwornik ADC.
Komercyjne ( paranoicznie drogie )  moduły przetworników ADC na płycie drukowanej sygnałów Video pojawiły się w latach siedemdziesiątych. Amerykański sygnał telewizji kolorowej NTSC był precyzyjnie wyspecyfikowany w normach RS-170 i RS343A ( RS – Recommended Standard ) a w niemieckiej normie dokładnie ustalono parametry sygnału kolorowego PAL. Przetworniki ADC i DAC miały zakres sygnału jak w normach.  Wszelkie szybkie,  szerokopasmowe sygnały nazywano Video, na przykład sygnał z radaru czy sygnał wzmocniony z fotopowielacza w przyrządzie „jądrowym” dla laboratorium fizyki.

Rozbudowane komputery analogowe zbudowane na układach scalonych wyposażono w przetworniki ADC i DAC ( mnożące DAC także do programowej zmiany parametrów symulowanego systemu jako potencjometry ) do współpracy z komputerem tworząc komputer hybrydowy bardzo użyteczny w zaawansowanych badaniach do czasu aż mocno wzrosła szybkość komputerów cyfrowych.

Popularyzacje przetworników ADC i DAC przyniosło zwiększenie produkcji minikomputerów i mocny spadek ich ceny oraz pojawienie się mikroprocesora, mikrokomputerów i mikrokontrolerów.
DEC do swojej popularnej rodziny minikomputerów PDP-11 produkował płytę z przetwornikiem ADC, multiplexerem i innymi elementami która bezpośrednio przetwarzała sygnały z przemysłowych sensorów na obiekcie. Pod koniec dekady lat siedemdziesiątych Analog Devices i Burr Brown ze swoimi przetwornikami ADC ( 10 i 12 bitów ) i DAC oferowali takie płyty do różnych mikrokomputerów.  Miały także wejścia i wyjścia binarne do sterowania logicznego niczym PLC.
Zasadniczą wadą tych płyt była delikatność ich wejść i wyjść zupełnie nie adekwatna do zastosowań przemysłowych. Ponieważ pojawiły się odpowiednie programy dedykowane do regulacji i sterowania przemysłowego wykonanie komputerowego systemu automatyki nagle stało się trywialne ale nadal jednak drogie.

Dopiero późniejsze, bardziej rozbudowane mikrokontrolery wyposażono w przetworniki ADC wraz z multiplexerami a później też z PGA.

W przetwornikach DAC szybko zastosowano drabinki rezystorów R-2R. Gdy bitowymi kluczami były tranzystory CMOS jak w 12 bitowych układach AD7541 przetwornik akceptował napięcie odniesienia dowolnego znaku i wielkości czyli przetwornik DAC był mnożący.
Z drabinkami R-2R pracowały też klucze bipolarne najczęściej jako przełączniki prądowe. Przetwornik DAC z komparatorem i sterującym rejestrem aproksymacyjnym stawał się przetwornikiem ADC.
Podstawowym ( ale nie jedynym ) mankamentem tej rodziny przetworników DAC i ADC  była trudność wytworzenia bardzo dokładnych rezystorów drabinki R-2R i ewentualnie takich rezystorów do źródeł prądowych. Rezystory produkowano technologią cienkowarstwową i układ scalony miał chip monolityczny i połączony z nim układ cieńkowarstwowy. Produkowane w średnich seriach układy DAC i ADC były drogie. Badania nad technologią wytwarzania super dokładnych rezystorów przynosiły efekty w postaci coraz lepszych układów przetworników  jeszcze w  XXI wieku !
Mankamentem próbkującego przetwornika ADC z przetwornikiem DAC z komparatorem i rejestrem aproksymacyjnym SAR jest konieczna szerokopasmowość komparatora oznaczająca  szumy i krytyczna jest aranżacja dla eliminacji zakłóceń, konieczna dla poprawnej pracy.

Obecnie przetworniki DAC bazujące na bardzo dokładnych rezystorach mają rozdzielczość do 20 bitów a ADC do 16-18 bitów. Rozdzielczości nie należy utożsamiać z dokładnością.


 Rolę części dokładnych rezystorów mogą w układach CMOS spełniać dokładne kondensatory.  
Na rysunku pokazano fragment rozwiązania stosowanego w 8 i 10 bitowych przetwornikach  ADC w technologii CMOS koncernu National Semiconductor,
W latach osiemdziesiątych w rozbudowanych mikrokontrolerach zastosowano 10 bitowe przetworniki ADC aproksymujące z przetwornikiem DAC typu łańcuchowego czyli String. Wymagania na rezystory są niskie ale rezystorów i kluczy jest bardzo dużo. W przetworniku 10 bitowym są 1023 rezystory. W przypadku rozbudowanego ( komunikacja, układy licznikowe, PWM ..) mikrokontrolera 8 bitowego z pamięcią programu część ADC zajmowała circa 11% powierzchni chipa. Przy szybko taniejących mikrokontrolerach dochodziło do takiej paranoi ze układ scalony przetwornika ADC był tańszy niż mikrokontroler z wbudowanym takim układem. 
Wydajne mikrokontrolery z rozbudowanymi peryferiami spowodowały gwałtowną popularyzacje ECU ( Electronic Control Unit ) do silników spalinowych samochodów z wielopunktowym wtryskiem, elektronicznym zapłonem i katalizatorami. Integracja ADC mocno uprościła układ ECU a interfejsy do sensorów ekstremalnie uproszczono i zabezpieczono przed przepięciami nie tracąc na jakości. 10 bitowa dokładność ADC była w przypadku samochodu wystarczająca. 
Aby sprostać ekstremalnym warunkom otoczenia w komorze silnika samochodu aluminiowa skrzynka ECU była hermetyczna. Płyta PCB w obudowie ECU nie mogła wykazywać żadnych rezonansów mechanicznych. Podobna jest budowa ECU silnika odrzutowego ale zastosowano tam na PCB  nie laminat szklano - epoksydowy ale poliamidowy tak jak wcześniej w elektronice rakiet. Laminat ten jest bardziej wytrzymały mechanicznie, zwłaszcza na drgania.

Potrzeba jest matką wynalazków.
Gdy potężny duet Sony - Philips finalizował prace nad rewolucyjnym odtwarzaczem CD nie było w ogóle dość szybkich przetworników DAC 16 bitowych a mniej dokładny kosztował tyle ile miał kosztować cały odtwarzacz aby stać się towarem masowym a potrzebne były w nim dwa przetworniki DAC .
Dokładność i rozdzielczość przetworników DAC z rezystorami i drabinkami rezystorów wynika z powtarzalności rezystorów i przy używaniu tranzystorów różnej powierzchni z dokładności założonego podziału prądu przez tranzystory.  Badacze duetu wymyślili więc metodę dynamicznego równoważenia podziału prądów w przetworniku DAC i zwykłą technologią monolityczną wyprodukowano niedrogi 14 bitowy DAC Philipsa TDA1540.
Dwa minimalnie różne prądy ( różnica wynika z niedoskonałości technologii ) z których jeden jest trochę większy a drugi mniejszy są przełączane po połowie czasu i sumowane. W rezultacie osiąga się znakomicie równy podział prądu.  


Ale wykonany zwykłą tanią technologią bipolarną układ był 14 bitowy a standard CD jest 16 bitowy.
Podwójny 16 bitowy był dopiero trochę późniejszy układ przetwornika DAC TDA1541, którego brzmienie zdaniem audiofilów jest niedoścignione do teraz. 
W pierwszych odtwarzaczach cyfrowe próbki sygnału podawano do DAC z podstawową szybkością 44.1 kHz i na wyjściu układu był rozbudowany i kosztowny analogowy filtr eliptyczny 9 rzędu z korektorem fazy do usunięcia Obrazu ( sprawę rekonstrukcji według Kotielnikowa już wcześniej teoretycznie „omówiono” ) przetwarzania wokół harmonicznych 44.1 kHz  w dodatku psujący charakterystyką fazową. Dodatkowo schodki sygnału z wyjścia DAC zamiast impulsów dawały 3 dB spadek charakterystyki częstotliwościowej przy maksymalnej częstotliwości sygnału a zwężanie „impulsu” co prawda zmniejszało spadek ale relatywnie zwiększało Obraz wokół harmonicznych 44.1 KHz czyniąc filtracje rekonstrukcyjną jeszcze trudniejszą oraz zwiększało szumy i zniekształcenia we wzmacniaczach operacyjnych filtru.
 Duet Sony – Philips był bardzo zdeterminowany i pierwsze niedoskonałe odtwarzacze były wprost szalonej komplikacji mając aż 6 mikrokontrolerów. Aby jednak użyć wszystkich 16 bitów standardu i pozbyć się rozbudowanego i drogiego rekonstrukcyjnego filtru analogowego zastosowano interpolacyjny cyfrowy filtr dolnoprzepustowy FIR bardzo wysokiego rzędu  z wyjściowym kwantyzerem i filtrem Sigma Delta. Układ SAA7220 czterokrotnie podnosił ilość  próbek podanych do przetwornika DAC a mały filtr analogowy za DAC był prosty i taniutki. SAA7220 to wyspecjalizowany procesor DSP. Nagle tania i wyrafinowana technologia DSP trafiła pod strzechy wraz z 16 bitowym przetwarzaniem DAC.
Interpolacyjny, dolnoprzepustowy filtr FIR 4 x krotnego oversamplingu w technologi NMOS był początkowo 96 rzędu czyli w istocie z racji zer pomiędzy próbkami sygnału z częstotliwością początkową 44.1 KHz były 4 zestawy współczynników filtrów FIR 24 rzędu. Za filtrem dano układ kwantyzera do 14 bitów i cyfrowy filtr Sigma Delta drugiego rzędu. I tak z 14 bitowym układem DAC uzyskano jakość prawie 16 teoretycznych bitów.  
Skoro można było oversamplingiem podnieść częstotliwość próbkowania 4 razy i obniżyć wymaganą rozdzielczość przetwornika DAC z 16 na 14 bitów to można też zastosować oversampling 256 razy ( taki jest wynik rozważań teoretycznych ) i 1 bitowy kwantyzer z filtrem Sigma Delta i dać przetwornik DAC 1 bitowy.
Za wspomnianym już filtrem 4 krotnego oversamplingu dano prosty liniowy interpolator podnoszący ilość próbek 64 krotnie i na koniec  układ kwantyzera Q do 1 bitu i cyfrowy filtr Sigma Delta 2 rzędu czyli modulator SD.


W jednobitowym przetworniku DAC SD w bardzo trudnych warunkach pracuje wyjściowy wzmacniacz operacyjny przetwornika. Gdy wzmacniacz jest zewnętrzny wybór „marnego” wzmacniacza i zła jego aranżacja psują cały efekt. Nie jest to bynajmniej sytuacja wyjątkowa.
Jednobitowe przetworniki DAC i ADC mają różne mankamenty a optimum dla sygnałów akustycznych daje kilku bitowy przetwornik DAC oczywiście z interpolacją i modulatorem Sigma Delta. W najlepszych rozwiązaniach dynamika dochodzi do 120 dB co jest wynikiem wprost niewiarygodnym.

 Idea szybkich przetworników ADC Flash znana była od lat. Przetwornik ma łańcuch rezystorów ( identyczny jak DAC String ) dających napięcia odniesienia komparatorom i tyle komparatorów jaka jest rozdzielczość przetwornika. Produkowano przetworniki w technologi bipolarnej o rozdzielczości 4 i 6 bitów. Przetwornik Flash 8 bitowy wymaga 256 komparatorów a więc bardzo dużo. Kod termometryczny z wyjść komparatorów układ logiczny zamienia w wyjściowy kod binarny. Przetworniki  Flash w technologi bipolarnej były drogie i używano ich tylko w urządzeniach  profesjonalnych. Zastosowanie układu próbkująco pamiętającego Sample – Hold przed przetwornikiem Flash nie jest konieczne ale powiększa przy rosnących częstotliwościach efektywną liczbę bitów ENOB czyli jest wskazane jeśli nie... konieczne.
Koncern ITT w 1982 roku pokazał i  niedługo zaoferował zestaw układów scalonych do cyfrowego odbiornika TV Digit 2000. Zastosował w nim do przetwarzania sygnału Video 7 bitowy przetwornik Flash ADC w technologii NMOS ( o dużo większej gęstości integracji niż bipolarna ) ale co linie obrazu zmieniał offset aby podwyższyć efektywną rozdzielczość do ponad 7 bitów. Częstotliwość próbkowania ADC była 4 razy wyższa niż częstotliwość podnośnej koloru PAL czyli 17.72 MHz. ITT zastosował do obróbki dźwięku swój programowany procesor DSP. Wejściowe i wyjściowe przetworniki ADC i DAC do sygnału dźwiękowego używały sygnału PWM. Tor był znacznie gorszej jakości niż standard CD ale można go było ulepszyć co później uczyniono.     

Współcześnie najwyższe szybkość przetwarzania ADC  uzyskuje się udoskonaloną odmianą metody składania sygnałów ( Bell 1963 ! ) ale w każdym stopniu przetwarza się nie jeden ale kilka 2,3 bitów metodą Flash i po złożeniu ustalonych bitów z sygnałem podaje się do SH następnego stopnia na zasadzie potoku. Sygnał z odjętymi kolejnymi ustalonymi najmocniejszymi bitami przepływa przez przetwornik potokowy Pipeline  i wyniki w każdym stopniu dotyczą sygnału z innego momentu próbkowania na wejściu w czasie.
Toteż sygnały cyfrowe ze stopni przetwornika są przed złożeniem najmocniej cyfrowo opóźnione z pierwszego stopnia i dalszych  aby je wyrównać w czasie. Przy cyfrowym składaniu eliminuje się też błędy co jest zdumiewająco  proste.
Współcześnie najszybszym „przetwornikiem” ( on realizuje też inne funkcje ) ADC jest pokazany układ AD9213 „Recommended for New Designs” w nowoczesnej technologi CMOS o nieznanej ale wysokiej rozdzielczości. Sygnał radiowy po odfiltrowaniu próbkowany ( system 5G ) jest z częstotliwością 10.25 GSPS z rozdzielczością 12 bitów !  Chip BGA wymiarów 12 x 12 mm  o 192 pinach pobiera przy taktowaniu 10 GHz 4.6 Wata mocy. Ma wewnętrzny bufor wejściowy i jest sterowany z typowej linii 50 OHM sygnałem o amplitudzie 1.4 Vpp.
Poglądowy rysunek nie pokazuje jego wysokiej wewnętrznej komplikacji czynionej przez filtry cyfrowe. Wyjścia są w standardzie JESD204B. Standard 204 wylansował Intel a w późniejszej odmianie B został ulepszony aż do szybkości 16 Gbps na linie.

Od ich narodzin najszybsze przetworniki ADC używane są w oscyloskopach cyfrowych. Wraz z postępami technologi konstrukcja DSO staje się prostsza i szybko one tanieją. Niestety popularne oscyloskopy DSO nie grzeszą nadmierną inteligencją oprogramowania.

Od długiego czasu podstawowymi sensorami kąta - położenia m.in. w maszynach CNC i robotach są resolvery i kwadraturowe optyczne sensory impulsowe z indeksem o wyjściach binarnych, do których to część mikrokontrolerów ma od razu interface co bardzo upraszcza budowę kompletnego serwomechnizmu
Scalony system „Resolver To Digital” przetwarza metoda amplitudową ( z obserwatorem ) położenie kątowe resolvera ( selsyn ) na liczbę którą może przeczytać procesor systemu CNC, robota lub innego. Dokładny RTD ( ma też wyjście prędkościowe o małych szumach co jest zaletą ) pracujący na zasadzie obserwatora zawiera między innymi dwa mnożące przetworniki DAC. Przemysłowa, hurtowa cena takiego układu RTD  wynosi około 15 dolarów  a więc układ jest okropnie drogi.
Im wyższa jest żądana maksymalna obrotowa szybkość pracy tym niższa jest dokładność przetwarzania spadając z 16 na 10 bitów.
„ Complete monolithic resolver-to-digital converter
•    3125 rps maximum tracking rate (10-bit resolution and CLKIN = 10.24 MHz)
•    ±2.5 (+ 1 LSB) arc minutes of angular accuracy (B and D grades)
•    10-/12-/14-/16-bit resolution, set by user
•    Parallel and serial 10-bit to 16-bit data ports
•    Absolute position and velocity outputs
•    System fault detection
•    Programmable fault detection thresholds
•    Differential inputs
•    Incremental encoder emulation
•    Programmable sinusoidal oscillator on-board
•    Compatible with DSP and SPI standards
•    5 V supply with 2.3 V to 5.25 V logic interface Complete monolithic resolver-to-digital converter
•    3125 rps maximum tracking rate (10-bit resolution and CLKIN = 10.24 MHz)
•    ±2.5 (+ 1 LSB) arc minutes of angular accuracy (B and D grades)
•    10-/12-/14-/16-bit resolution, set by user
•    Parallel and serial 10-bit to 16-bit data ports
•    Absolute position and velocity outputs
•    System fault detection
•    Programmable fault detection thresholds
•    Differential inputs
•    Incremental encoder emulation
•    Programmable sinusoidal oscillator on-board
•    Compatible with DSP and SPI standards
•    5 V supply with 2.3 V to 5.25 V logic interface ”

Koncerny produkujące sterowania CNC, układy takie produkowały dawniej tylko na własne potrzeby celem utrudnienia życia potencjalnej konkurencji ! Alternatywnie bez RTD w metodzie amplitudowej sygnały SIN i COS z resolvera można podać równolegle do dwóch przetworników ADC i zmierzyć w szczycie zasilającej resolver SINusoidy i z dwóch liczb z ADC wyliczyć kąt. Metody te nazywane są amplitudowymi. Rozwinięciem metody amplitudowej jest metoda z obserwatorem ( stosuje się w układzie śledzącym dwa mnożące przetworniki DAC, układ jest niestety złożony jak wyżej ) znacznie zmniejszająca błędy pomiaru.
Dawniej gdy przetworniki DAC i ADC była drogie i marne stosowano metodę fazową do pomiaru kąta resolvera. Odwrotnie niż w metodzie amplitudowej uzwojenia SIN i COS są kwadraturowo zasilane sygnałami Sinus i Cosinus i mierzony jest cyfrowo licznikiem kąt między Sin a wyjściem resolvera które w metodzie amplitudowej jest wejściem. Zamieniona jest w metodach amplitudowej i fazowej rola uzwojeń resolvera jako wejść – wyjść. W metodzie fazowej dryft termiczny i długoczasowy wnosił filtr  harmonicznych z generowanych cyfrowo sygnałów PWM SIN i COS. Ale znaleziono sposób na okresową kompensacje i na koniec rozwiązania fazowe dawały  dobre rezultaty.
„Gdy się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. Gdy się nie ma Grety Garbo to i Salcie nie jest zła”

W maszynach CNC, robotach edukacyjnych, ploterach, drukarkach, twardych dyskach, maszynach laboratoryjnych, farmaceutycznych i medycznych...   stosowano silniki krokowe pracujące w otwartej pętli sprzężenia zwrotnego serwomechnizmu. Zbędny był sensor położenia i pracujący z nim przetwornik ADC i wyjściowy przetwornik DAC komputerka wytwarzający sygnał do „wzmacniacza” serwomechanizmu. Gdy nie stosowano hamulca i pamięci nieulotnej albo dla potwierdzenia położenia stosowano transoptor szczelinowy dający sygnał osiągnięcia położenia przy względnie powolnym przesuwie napędu z silnikiem krokowym. Najlepsze wykorzystanie możliwości silnika krokowego daje sterowanie mikrokrokowe bipolarne i odpowiednie układy scalone z przetwornikiem DAC i dwoma mostkami PWM mocy dla silnika krokowego opracowano w połowie lat osiemdziesiątych.  
http://matusiakj.blogspot.com/2019/06/step-motor-system.html

Nazwa „Regulator Krokowy” PI-PID fałszywie sugeruje silnik krokowy.  Regulator krokowy natomiast załącza napięcie sieciowe dwukierunkowemu silnikowi asynchronicznemu aktuatora w jednym z dwóch kierunków. Typowo silnik poprzez przekładnie przestawia zawór  lub zasuwę. Czasy całego przestawiania są od dawna znormalizowane. Zaletą jest gładka zmiana w procesie nie powodująca niebezpiecznych spiętrzeń i rezonansów ale wadą jest mała szybkość reakcji i tam gdzie konieczna jest błyskawiczna reakcja dla bezpieczeństwa równolegle mógł czuwać siłownik hydrauliczny. Aktuator bez potencjometru położenia pracował z pseudo odtwarzaniem stanu położenia. Wyjściowy przetwornik DAC był zbędny
Alternatywą był w komputerku / PLC przetwornik DAC sterujący na przykład standardowym sygnałem analogowym 4 -20 mA analogowy aktuator co było rozwiązaniem dużo droższym.

Tranzystorowe mostki jednofazowe H do sterowania silnika DC i trójfazowe mostki do silnika BLDC / synchronicznego lub asynchronicznego zaczęły wypierać mostki tyrystorowe komutowane siecią do sterowanie silników prądu stałego w maszynach CNC i robotach w połowie lat osiemdziesiątych. Komputer sterujący sygnał dla „wzmacniacza” serwomechnizmu podawał do przetwornika DAC a ten do analogowego sterownika fazowego tyrystorów mostka. Dopiero pod koniec kariery tyrystorów okazało się że łatwiej jest cyfrowo licznikiem określić kąt wysterowania tyrystora. Przetworniki DAC stały się zbędne.

Texas Instrument wyprodukował pierwszy prymitywny mikrokontroler w technologi PMOS. Gdy trzeba było operować na sygnale analogowym był on przez zewnętrzny komparator porównywany ( na przykład ) z nastawą potencjometru i mikrokontroler dostawał sygnał cyfrowy z komparatora, który przecież jest jedno bitowym przetwornikiem ADC.

Zastosowanie przetwornika ADC scalonego z mikrokontrolerem ma wiele zalet. Może być on precyzyjnie taktowany zintegrowanym układem czasowym co ma znaczenie przy zastosowaniu „komunikacyjnym”. Z reguły seria pomiarów może zostać zaprogramowana i po jej wykonaniu generowane jest przerwanie do obsługi zebranych danych. Rezultat przetwarzania jest dostępny od razu. Zewnętrzny przetwornik ADC nie ma tych zalet. Małym mankamentem jest konieczność zachowania uwagi przy projektowaniu ścieżek płyty drukowanej jako że blok ADC mikrokontrolera ma osobne wyprowadzenia GND i zasilania. Producenci w dokumentacjach dają zrozumiałe rekomendacje, których należy przestrzegać. Jeśli to jest możliwe to zawsze stosujemy w systemie zasadę ratiometryczności aby pozbyć się błędu wprowadzanego przez dryft termiczny i długoczasowy źródła napięcia odniesienia. Zintegrowany w mikrokontrolerze przetwornik ADC przetwarza sygnał jednego znaku w stosunku do AGND. Większość sensorów daje sygnał o jednym znaku. Tylko pozornie znak ma temperatura w skali Celsjusza mająca offset w stosunku do skali Kelwina. Jednak sygnał z uzwojeń resolvera jest napięciem zmiennym ( także napięcia i prądy sieciowe ) i przed doprowadzeniem do wejść ADC należy do niego dodać ratiometryczny  offset 1/2 Vref. Układ z reguły wykonany jest na wzmacniaczu operacyjnym. Aby błąd tego offsetu był minimalny i stabilny nie wolno czynić błędów w projekcie. Jeśli jeden opornik w układzie  jest R  a drugi 2R to nie dajemy różnych różnych oporników R i 2R ale R i dwa szeregowo połączone 2 x R. Jeśli potrzebujemy rezystancje 0.5 R to łączymy równolegle dwa rezystory R. Koszt jednego dodatkowego rezystorka SMD jest znikomy a redukcja błędu znaczna. Jeśli układ jest poprawnie wykonany na każdym etapie to w ogromnej większości wyprodukowanych urządzeń bez sygnału z przetwornikiem ADC 10 bitowym otrzymamy stabilny wynik 511 lub 512 ! Offset(y) można prosto skalibrować po Resecie wykonując kilkadziesiąt pomiarów dla eliminacji szumu ale offset jest zależny od temperatury i długoczasowo płynie i gdy jest przerwa w pracy urządzenia można kalibracje offsetu powtarzać. W przypadku resolvera sygnał PWM „zasilający” resolver jest podany z mikrokontrolera poprzez filtr RC do wzmacniacza „mocy” i jego programowe wyłączenie nie jest żadnym problemem.
Tak samo w inwerterze sterującym silnik prądu zmiennego do mierzonych prądów faz ( na opornikach mocy, izolowanym przetwornikiem z sensorem Hala lub izolowanym z barierą optyczną i przetwarzaniem ADC Sigma Delta ) trzeba dodać offset i podać do wejść dwóch równolegle pracujących ADC mikrokontrolera identycznie jak w przypadku resolvera bowiem dwa sygnały muszą być próbkowane w tym samym momencie okresu modulacji PWM. Zatem do invertera i resolvera trzeba stosować dedykowany mikrokontroler z dwoma równolegle pracującymi ADC.       

Charakterystyka przestrajania telewizyjnej głowicy UHF napięciem 1-30V na kanałach 20-68 jest nieliniowa i stąd do strojenia odbiornika potrzeba dość dokładnego przetwornika DAC. Koncerny Japonii w czasie swojej ofensywy przemysłowej wyprodukowały na bazie mikrokontrolerów 4 i 8 bitowych rozbudowane mikrokontrolery do odbiorników TVC z pilotem. Sygnał z pilota za odbiornikiem sygnału na podczerwieni ( później scalonym ) był dekodowany przez dekoder w mikrokontrolerze. Mikrokontroler wytwarzał zmodyfikowany 13-14 bitowy sygnał PWM sterując inwerter tranzystorowy zasilany stabilnym napięciem 30-33V który to sygnał z inwertera po dolnoprzepustowej filtracji trzybiegunowym filtrem RC przestrajał głowicę. Inne sygnały PWM po filtracji regulowały kontrast, nasycenie, jasność, głośność a rzadziej barwę dźwięku bas i treble.  Oczywiście układy wykonawcze audio i video były sterowane napięciem „stałym” czyli odfiltrowanymi PWM.
Wykonany w technologi bipolarnej i I2L ( część cyfrowa) jednoukładowy wielosystemowy procesor TDA8362 i pochodne odbiornika TVC był bardzo skomplikowany. Napięciami stałymi podanymi do TDA8362 mikrokontroler odbiornika zmieniał głośność, wyrazistość, kontrast, nasycenie, jaskrawość i hue. Ponieważ w tamtym czasie Philips od interfejsu I2C życzył sobie opłaty „royalties” nie zastosowano tego interfejsu komunikacyjnego i zintegrowanych przetworników mnożących DAC w roli potencjometrów aby nie ograniczać kręgu nabywców.
Układy mikrokontrolerów do TVC miały także później syntezer napisów na ekranie OSD. Rozbudowane peryferia zajmowały większą część miejsca chipa niż sam mikroprocesor w mikrokontrolerze !   

Philips opracował i spopularyzował dwuliniowy interfejs I2C głównie do zastosowań w sprzęcie Video i Audio ale nie tylko, do komunikacji mikrokontrolera z układami przetwarzającymi sygnały Video i Audio - początkowo analogowo a potem  cyfrowo. Wykonawcze układy scalone miały swój unikalny adres dla szyny I2C. Interfejs ten później miały przetworniki ADC i DAC różnych producentów. Mikrokontroler cyfrowo interfejsem I2C poprzez układy wykonawcze regulował kontrast, nasycenie, jasność, głośność a rzadziej barwę dźwięku bas i treble. W układach tych stosowano w istocie  mnożące 4-5-6 bitowe przetworniki DAC jako potencjometry. Repertuar układów był znaczny. Układy wykonawcze regulowały też geometrie obrazu, wzmocnienia i offsety torów Video RBG. Procesor przesyłał też rozkazy syntezerowi częstotliwości PLL a także komputerowemu dekoderowi teletekstu.
Układ analogowego stereofonicznego procesora dźwięku TEA6310 z DAC- ami jako potencjometrami sterowanymi cyfrowo interfejsem I2C do funkcjonalności Bass - Loudness i Treble - Loudness używa potencjometry 4 bitowe a do funkcjonalności Volume - Balanse nieliniowych 6 bitowych. 
Układ pośredniej częstotliwości TVC miał demodulator częstotliwości odstrojenia i sygnał ten poprzez prosty przetwornik ADC trafiał  szyną I2C do procesora, który podejmował właściwą dla kontekstu działania akcje.
Odbiornik telewizyjny z „programatorem” z potencjometrami miał już często pilota zdalnego sterowania ale tylko 6 potencjometrów. Rozwój telewizji kablowej CATV zmusił konsumentów do nabycia nowych odbiorników z syntezą napięciową lub z syntezą PLL częstotliwości aby mogli odbierać mnóstwo programów z sieci kablowej. Inną sprawą jest to że CATV wymagała dużo lepszych tunerów i odbiór „starymi” odbiornikami z sieci kablowej był zakłócony intermodulacjami. Lepsze programy mikrokontrolerów same nastroiły odbiornik i to inteligentnie omijając „fantomy” powstające na skutek intermodulacji. Sprawa owej inteligencji w czasie strojenia przez niektórych producentów nie została opanowana do końca. Niewielkim wysiłkiem można było w sklepie a nawet w fabryce nastroić odbiornik także umieszczając dane w pamięci szeregowej EEprom odbiornika bez żadnego procesu strojenia

Mnożące przetworniki DAC CMOS nazywane są też potencjometrami. Używano ich w podobnej roli jak scalone w układach wykonawczych mnożące DAC z interfejsem I2C. 

Mikrokontrolery mają bardzo rozbudowany podsystem liczników z rejestrami zaprzęgniętych do różnych celów. Sygnał PWM z mikrokontrolera filtruje się dolnoprzepustowo ( jak kiedyś w odbiorniku TVC ) otrzymując napięcie stałe lub wolnozmienne. Sprawa owej filtracji jest czasem trudna do rozwiązania. Gdy wbudowany mikrokontroler ma wypracować sygnał zadany dla zasilacza laboratoryjnego tętnienia PWM pojawią się jako zakłócenia w napięciu ( i przy pracy krzyżowej prądzie ) wyjściowym zasilacza co jest złe. Konieczne jest więc zastosowanie niedrogiego 12 bitowego przetwornika DAC R-2R lub innego z interfejsem szeregowym w małej obudowie. 

Małe samodzielne sterowniki  PLC mają z reguły dwa wejścia analogowe o zakresie 0-10V do których wprost procesowego sensora nie można dołączyć. Systemy PLC wejścia do analogowych sensorów mają jako nietani a czasem drogi moduł ADC do konkretnego sensora lub ich rodziny. Gdy w systemie są różne sensory trzeba zastosować kilka modułów co podraża system. Tam gdzie warunki pracy są trudne dedykowany kontroler ma szczelną metalową obudowę i jest odporny na wibracje. O żadnych modułach nie może być mowy. Producent kontrolera nie dedykuje go do konkretnego urządzenia producenta i  tylko w przybliżeniu wiadomo jakie sensory będą zastosowane. Większa część interfejsów wejściowych do analogowych sensorów jest na jeden typ sensora ale mniejsza część interfejsów jest programowo konfigurowana dla dowolnego sensora co daje systemowi dużą elastyczność aplikacyjną. Interfejs uniwersalny do dowolnego ( w ramach przewidzianych sensorów ) zaprogramowanego sensora jest mocno skomplikowany. Aby ten stopień komplikacji chociaż trochę obniżyć stosujemy systemowy próbkujący przetwornik A/D o zwiększonej rozdzielczości bowiem cześć jego zakresu przetwarzania z konkretnym zaprogramowanym sensorem będzie niewykorzystana. Programowo zostanie wykonana prosta linearyzacja kwadratowa. Może być programowa filtracja dolnoprzepustowa. 

Zliczenie w określonym przedziale czasu ilości impulsów z przetwornika napięcie na częstotliwość V/F daje przetworzenie ADC. Przy odpowiednim okresie zliczania ( krotność okresu ) mocno mogą być stłumione zakłócenia sieciowe 50/60 Hz co jest zaletą metody. Wadą jest słaba dokładność w grupie metod czasowych (!) i wąskie pasmo przetwarzania. Przetworniki V/F i F/V firm AD i BB były drogie natomiast tani był niezły układ  LM331 ( RC4151 ) i ich kopie różnych producentów. Popularyzacja przetworników ADC i układów PWM w mikrokontrolerach zlikwidowała zainteresowanie alternatywnym przetwarzaniem z pośrednią częstotliwością V/F i F/V.
Sensor wilgotności zmieniający swoją pojemność włączamy do generatora na trzech ( gorszy na dwóch ) inverterach CMOS lub innego stabilnego generatora  bez degradującej sensor  składowej stałej. Generator z inverterami CMOS nie daje szkodliwej polaryzacji napięciem stałym DC sensora.  Jest to przetwornik C/F a impulsy w określonym interwale zlicza licznik mikrokontrolera.  

Wyrafinowane przetworniki DAC z oversamplingiem i specjalizowanymi procesorami DSP – filtrami ( w CMOS rozdzielczości 1.5 um tak  jak równolegle w czasie procesory Intel '286 i '386 ) trafiły pod strzechy już w odtwarzaczach CD. Masowo przetwarzanie PWM jako DAC i przetworniki DAC jako potencjometry zastosowano w układach do sprzętu Audio -  Video. Super szybkie przetworniki ADC Video typu Flash ( a po nich Pipeline ) masowo wyprodukował niemiecki koncern ITT a za nim inni. ITT zastosował też cyfrowe przetwarzanie szybkich sygnałów Video. Cyfrowa Rewolucja zaczęła się dużo wcześniej niż to się powszechnie uważa.

Postępy automatyzacji są dość powolne. Mimo iż Asea ( obecnie ABB ) w 1974 roku pierwsza wypuściła robota z napędem silnikiem prądu stałego DC a później zmiennego AC  to liderem robotyki  była i jest nadal Japonia. Obecnie roboty przemysłowe uczestniczą w produkcji nowych robotów ale człowiek jest jeszcze niezastąpiony w produkcji. Obecnie spore zainteresowanie stwarzają małe roboty zdolne bezpiecznie współpracować z człowiekiem.

Już na początku lat osiemdziesiątych było oczywiste że mikroprocesory - mikrokontrolery będą stosowane w coraz większej ilości wyrobów a przestarzałe wyroby bez nich będą tylko schyłkową produkcją nisko - marżową. I tak się stało.
W czasach Zimniej Wojny zakup przez kraje bloku wschodniego produkcyjnej technologi mikroelektronicznej był skutecznie blokowany przez USA. Blokowano nawet sprzedaż niezbyt nowoczesnych układów scalonych. Mimo tego ZSRR opóźniony był w tej technologii około 8-10 lat podczas gdy obecnie Rosja jest opóźniona o circa 20 lat a Polska półprzewodników w ogóle nie produkuje.

Samodzielność  technologiczna jest wiele warta.
-Niemieccy producenci samochodów nie mogąc sprostać daleko - wschodniej konkurencji inspirowali do zaostrzenia norm czystości spalin dla stworzenia bariery importowej a jednocześnie ich samochody w rażący sposób norm nie spełniające wyposażyli w oszukańcze oprogramowanie maskujące. Oszustwo zostało zdemaskowane ale „cel uświęca środki”. Sprzedano wiele milionów samochodów za więcej niż bilion Euro !
-Iran pochopnie zastosował automatykę Siemensa, który wszelkie informacje o systemie przekazał dywersyjnemu zespołowi USA-Izrael , który zaatakował i uszkodził duży zestaw kosztownych wirówek do wzbogacania uranu demolując nuklearne zamiary Iranu
-Prowadzenie badań w automatycznych laboratoriach nad nowymi lekami a nawet szczepionkami trwa dekady ale jest opłacalne. Masowa produkcja leków i szczepionek jest wysoce rentowna. Szczepionkę przeciwko wirusowi Covid – 19  opracowała niemiecka firm Biontech a produkuje ją potężny Pfizer. Pod adresem produktów Astra Zeneca (UK) i J&J (USA) zgłaszane są zastrzeżenia. Szczepionki opracowały też Chiny i Rosja. W pesymistycznym scenariuszu gdy epidemia będzie się przeciągać wpływ środków ze sprzedaży szczepionek może wynieść 50 mld dolarów !
-Kupowanie broni od USA jest szaleństwem skoro jest ona zdalnie blokowana. Trzeba w niej zastosować własną elektronikę i oprogramowanie co nie jest znowu aż tak trudne i jest praktykowane w świecie.
-Izrael przekazał Moskwie kody do 40 dronów Hermes 450, które w 2007 roku Izrael drogo sprzedał Gruzji. Dzięki temu podczas wojny gruzińsko - rosyjskiej w 2008 roku, Rosja wykrywała i zestrzeliwała gruzińskie drony. W 2010 roku Rosja i Izrael porozumiały się w sprawie sprzedaży izraelskich dronów do Rosji i ich licencyjnej produkcji. Gruzja wyrzuciła pieniądze w  błoto.
-Używanie typowych, ogólnie znanych  systemów automatyki w systemach infrastruktury kraju oznacza zgodę na obezwładniający lub niszczący atak na nią jeszcze przed fizyczną agresją wojenną.

Przeciętny Polak wydaje 22% przeciętnych wydatków mieszkańca UE liczonych w Euro na R&D. Ciągle tracimy dystans zamiast go odrabiać. Środki te są w większości rozkradane.
 Pozostaje tylko zacytować wielkich.
Benjamin Franklin: „Dramatem życia jest to, że starzejemy się zbyt szybko, a mądrzejemy zbyt późno”
Stanisław Lem: „Polska jest, za przeproszeniem, cywilizacyjnym zadupiem, które tak naprawdę nie liczy się w świecie.”. 

Zdrowy poziom płac w danym kraju wyznacza głównie poziom technologii, szczególnie w sektorze dóbr handlowalnych międzynarodowo. Są wyjątki od tej reguły:
-Głównym przedmiotem eksportu USA są wydrukowane dolary
-Wysokie dochody osiągają prymitywne państwa mające zasoby surowców naturalnych do wyeksportowania, zwłaszcza ropy naftowej i gazu ziemnego.
-Przejściowo poziom płac podnosi zagraniczne zadłużanie się co kończy się kryzysem.
Bezwzględna wojna gospodarcza nazywana jest pokojowym współzawodnictwem. Nowoczesny eksport blokuje daną gałąź gospodarki u importera czyli blokuje jego rozwój i modernizacje.
Nic dziwnego że USA broniąc się przed dewastacją swojej gospodarki przez nowoczesny eksport Japonii zmusiły ją ( siłą ! ) do zastosowania zabójczych dla niej reguł kursu walutowego.
Polska jest krajem średniej wielkości. Oczywiście taki kraj nie może i nie powinien produkować wszystkiego tylko mieć parę kluczowych nisz w nowoczesnym (!) eksporcie. Tymczasem prawie cały nowoczesny „polski eksport”generują zachodnie firmy na terytorium Polski.
Polskie firmy nie potrafią produkować nawet podstawowego obecnie uzbrojenia. Położona stępka pod prom została po cichu złomowana. Do wiatraków nie robimy prawie nic. Pociąg składamy z importowanych elementów do wytłoczonej na miejscu blachy. 
Strategia sprzedawania Polaków jako  Taniej Siły Roboczej dla Zachodu, może się długofalowo okazać zabójcza. Niedawne ćwiczenia sztabowe Zima -20 wykazały że armia mając już uzbrojenie które będzie (?) miała za 10 lat została przez siły Rosji rozbita natychmiast a po 4 dniach otaczana była Warszawa. 

Do obrony przez niechcianym cudzym eksportem i inwestycjami wymyślono cały arsenał utrudnień administracyjnych – wymogi środowiskowe, bezpieczeństwo, certyfikaty,  krajowe normy...
 
Tuby światowej propagandy prezentują hegemona jako promotora nauki i technologii co jest już historią. USA nigdy nie produkowały nawet 1/4 ilości pamięci półprzewodnikowych masowo produkowanych przez Japonię. Obecnie USA chipami handlują ale mało ich produkują.
USA narzucając Japonii szkodliwy dla niej układ z Plaza faktycznie mocno przyhamowały rozwój technologii. Standard telefonii  GSM jest europejski. Gdy chiński koncern Huawei w systemach  5G uzyskał blisko dwuletnią przewagę nad konkurencją, USA sięgnęły po narzędzia przymusu i szantażu tak jak wcześniej gdy zdołowały Japonię. Hegemon jest też hamulcowym postępu. Efekty ofensywy eksportowej Japonii był takie że mówiono że USA będą drugą ofiarą Zimnej Wony po ZSRR.


Sprawdzenie.
1.W cyfrowych centralach telefonicznych PCM sygnały akustyczne dla abonenta ( według norm ) i sygnały testowe generowano cyfrowo.
W tabeli podano kody cyfrowych telekomunikacyjnych sygnałów 1 KHz 0 dBm0 dla systemów z kompresjami „A-Law” i „u-Law”. Udowodnij że dane w tabelach oraz schemat cyfrowego generatora sygnału dla standardu CCITT są poprawne  
2.Projektowanie efektywnych, optymalnych filtrów FIR ( nawet o szalonych wymaganiach ) było możliwe dopiero po słynnym, znakomitym i faktycznie używanym do dziś programie Parks - McLellan. Do projektowania optymalnych mini-max filtrów FIR użyto współrzędnych barycentrycznych.
Gdzie mają one jeszcze zastosowania ?
W programie tym użyto do wydajnej aproksymacji  wariacji iteracyjnego „Remez exchange algorithm”
-Z czego wynika tak wysoka wydajność tego algorytmu ?

3.Sygnałowi 0..1 za przetwornikiem ADC liniowo  odpowiada oporność ( z offsetem ) trochę nieliniowego  sensora RTD PT100 w zakresie 0..200C. Daj kwadratową linearyzacje sensora stosując aproksymację dającą circa  błąd równomiernie falisty czyli Czebyszewa temperatury. Jaka jest maksymalna wartość tego błędu ?

4.Mikrokontrolery mają obecnie złożone, autonomiczne  systemy z przetwornikami ADC, które pozwalają w pełni wykorzystać możliwości procesora. 
Jak skonfigurowany jest system w mikrokontrolerze PIC32 ( dokumentacja w PDF ) w poniższej funkcji gdzie celowo usunięto obszerne komentarze.
void initADC()
{
AD1PCFG = 0x0000;
AD1CON1 = 0x00E0;
AD1CSSL=0xFFFF;
AD1CON2=0x243C;
//AD1CON2=0x643C;
AD1CON3=0x0203;
mAD1SetIntPriority(7);
INTEnableSystemMultiVectoredInt();
mAD1IntEnable( 1);
AD1CON1bits.ADON = 1;
AD1CON1bits.ASAM=1;
}