Genetyczny patriota (2008)
Za https://blogpilastra.wordpress.com
"Genetyczny patriota – nazwa pochodzi od posła Marka Suskiego (PiS), który tak określił siebie i swoją formację: jeśli rodzina kandydata walczyła o Polskę, o niepodległość, dziadek był w AK, a pradziad uczestniczył w powstaniu styczniowym, to taki ktoś daje nam gwarancję genetycznego patriotyzmu. Genetyczny patriotyzm jest odwrotnością patriotyzmu zwykłego, podobnie jak sprawiedliwość społeczna jest zaprzeczeniem sprawiedliwości, a demokracja socjalistyczna zaprzeczeniem demokracji. Genetyczny patriota uważa że Polacy powinni być ciemni, niewykształceni (osoby wykształcone to pogardzane „wykształciuchy”), ksenofobiczni (wszystkie inne narody należą dla genetycznych patriotów do wrogów Polski) oraz przede wszystkim biedni, bo tylko to daje gwarancję wysokiego poziomu patriotyzmu. Zaś właścicielem wszystkich dóbr w państwie powinno być „solidarne” państwo i to państwo powinno o wszystkim, od wyboru szkoły dla dziecka, po sposób odkładania na emeryturę, a nawet o czasie robienia zakupów za obywatela decydować. Wszystko to, co przyczyniałoby się do podniesienia poziomu zamożności i wiedzy Polaków jest przez genetycznych patriotów zażarcie zwalczane. Niezależnie czy chodzi sklepy sprzedające towary taniej niż konkurencja, czy zmniejszenie fiskalnych obciążeń na rzecz „solidaryzmu” społecznego. Jest zatem genetyczny patriota wrogiem wolnego rynku i konkurencji, a wielkim miłośnikiem państwowych monopoli i gospodarki centralnie sterowanej, która, jak obwieścił niedawno prasowy organ genetycznych patriotów, jest co prawda zła, kiedy rządzą moskiewskie sługusy (jak w PRL), ale wspaniała, kiedy rządzą genetyczni patrioci. Stosunek do PRL z resztą jest ambiwalentny. Bo chociaż z jednej strony był to kraj podległy Kremlowi, co drażni genetycznych patriotów, ale z drugiej wspaniale realizował ich ideał państwa solidarnego. I dlatego genetyczni patrioci nienawidzą jak psa Jaruzelskiego, który PRL zlikwidował, natomiast takiego Gierka wręcz admirują. Można ich więc określić jako narodowych solidarystów (bo narodowi socjaliści źle się kojarzą) Obecnie genetyczni patrioci skupiają się głównie w PiS i okolicach, ale nie brak ich i gdzie indziej. W jednym z esejów nazwałem ich za Rafałem Ziemkiewiczem, Konfederacją."
poniedziałek, 15 stycznia 2024
Genetyczny patriota (2008)
piątek, 12 stycznia 2024
Monteskiusz urojony
Monteskiusz urojony
Jedno jest pewne. Polscy "naukowcy", politycy (pożal się Boże ) i sędziowie powołujący się na Monteskiusza nigdy nie przeczytali jego dzieła !
Urodzony w 1689 roku Karol Ludwik de Secondat , baron de La Brede i de Montesquieu to "Monteskiusz". Francuski filozof, prawnik, wolnomularz i pisarz doby Oświecenia, członek Akademii Francuskiej od 1728 roku.
Był autorem dzieła o "Duchu Praw" (De l’esprit des lois) uważanego za ustrojową "biblie" współczesnych demokracji. To największe dzieło Monteskiusza z 1748 roku składało się z trzydziestu jeden ksiąg. Dokonał w nim analizy znanych ówcześnie form ustrojowych.
Jego zdaniem ciągle zmieniane sądy powinny być całkowicie niezależne od władz państwowych aby sędziowie nie obawiając się nacisków władzy, mogli wydawać sprawiedliwe wyroki. Do sądu mógłby wówczas odwołać się obywatel, który czułby się pokrzywdzony decyzją któregoś z urzędów. Monteskiusz postulował również powołanie parlamentu jako władzy ustawodawczej. W ten sposób, spopularyzował, klasyczną już definicję trójpodziału władzy.
Natomiast etatowych sędziów Monteskiusz uważał za kanalie i łapówkarzy ! Guru świata prawniczego !
"Władza sądu nie powinna być powierzona stałemu senatowi, ale wykonywana przez osoby powołane z ludu ( jak w Atenach ) , w pewnych okresach roku , w sposób przepisany prawem , aby tworzyć trybunał trwający tylko póty , póki tego konieczność wymaga. W ten sposób , owa tak groźna władza sędziowska , nie będąc przywiązana ani do pewnego stanu, ani do pewnego zawodu, staje się , można rzec, niewidzialną i żadną. Nie ma się ustawicznie sędziów przed oczami; lęk budzi urząd a nie urzędnicy".
Jego dzieło "De l’esprit des loix ou du rapport que les loix doivent avoir avec constitution de chaque gouvernement, les moeurs, le climat, la religion, le commerce" zostało umieszczone w Indeksie ksiąg zakazanych dekretem z 1751 roku.
środa, 10 stycznia 2024
Pelzajacy zamach stanu
Pełzający zamach stanu
Agenturalno - mafijna Solidarność była gangreną tysiąclecia. TKM-owy PiS i PO to nieszczęście dla Polski.
Trwa zawzięta rywalizację paleosędziów z certyfikatem PZPR-SB-WSI z neosędziami z certyfikatem PiS-Duda. Paleosędziowie i ich dzieci są zdeterminowani w obronie swoich korupcyjnych i nepotycznych przywilejów i posuną się do każdej zbrodni.
"Przywrócenie praworządności" dla palosędziów ma doprowadzić do sytuacji gdy sami siebie mianowali, sami sobie orzekali i sami siebie oceniali, a państwo im płaciło ile tylko chcieli. Volksdeutsche Partei Tuska ma przywrócić w naszym bantustanie taką kastową "praworządność".
Prezydent Duda wetując ustawy sądowe zachował się jak ostatni głupiec. W tamtym momencie rządy PiS straciły sens istnienia.
Konstytucja RP ma liczne braki o czym ogólnie wiadomo od dekad.
Prezydent Aleksander Kwaśniewski czyli "Flaszka" ułaskawił 4287 przestępców korzystając z prawa łaski wynikającego z art. 139 Konstytucji RP. Ułaskawił ministra Ryszarda K. znanego w półświatku jako "Porno Grubas" i uwolnił od procesu w kilka tygodni po przestępstwie. Na takiej samej zasadzie prezydent Andrzej Duda ułaskawił Kamińskiego i Wąsika ale 8 lat po przestępstwie.
"Flaszka" nie ułaskawił jednak skazanych a niewinnych Komendy i Kraśko.
Paleoprokuratorom i paleosędziom prawie- skazanie Kamińskiego i Wąsika (i innych) zajęło 8 lat a skazanie 17 lat.
Czy konstytucja posłużyła Kwaśniewskiemu do bycia adwokatem 4287 przestępców. Nie ma dowodów na to aby robił to dla korzyści materialnych a przy takiej ilości ułaskawień na pewno coś by wypłyneło. Ale dla korzyści politycznych owszem !
Andrzej Duda ułaskawił dotychczas w sumie tylko 116 przestępców. Źle zrobił a była znakomita okazja do ciągłego i skutecznego atakowania występności paleosędziów.
Podstępne wtargnięcie Policji współpracującej z SOP do pałacu prezydenta i uprowadzenie Kamińskiego oraz Wąsika skompromitowało obie te służby. Popełniono przy tym masę przestępstw.
Prezydent RP jest m.in. ZWIERZCHNIKIEM sił zbrojnych i winien mieć o wiele lepszą ochronę. Ochrona osobista Prezydenta przy siłowej próbie wtargnięcia do pałacu jest zobowiązana otworzyć ogień z broni, także maszynowej.
Przy prymitywnym, bandyckim, siłowym przejęciu TVPiS popełniono masę przestępstw.
Akcje bandy Tuska polecą na zbity pysk już za rok. Przeciwko tej bandzie wystąpią miliony rozczarowanych zadymiarzy i pasożytów wszelkiego autoramentu.
TKM ośmiesza i osłabia Polskę w świecie.
niedziela, 7 stycznia 2024
Korupcja w Polsce kwitnie od zawsze
Korupcja w Polsce kwitnie od zawsze
"Nadużycia policji, przepełnione więzienia, korupcja, nieskuteczne sądownictwo, zbyt wolne zwracanie zagrabionych majątków, łamanie prawa do prywatności, antysemityzm, rasizm i brak tolerancji wobec homoseksualistów. To nie Białoruś, Uzbekistan czy Chiny. Tak Polskę opisuje w swoim najnowszym [2008] raporcie amerykański Departament Stanu.
Departament Stanu USA co roku ocenia, jak przestrzegane są prawa człowieka na świecie. W tym roku Amerykańscy dyplomaci ocenili, że „polski rząd generalnie przestrzega praw człowieka, ale…” i w tym miejscu padają zarzuty z których wynika, że jest zupełnie inaczej.
Mowa jest m.in. o niewłaściwym zachowaniu i brutalności policjantów. Amerykanie przypominają że w 2007 r. odnotowano w Polsce 6184 przypadków nadużyć ze strony policjantów. Dokument zwraca też uwagę na przepełnione areszty i więzienia oraz wynikające stąd skargi od więźniów.
Raport podkreśla, że jednym z powodów przepełnienia polskich więzień jest nadużywanie przez sądy aresztu przedprocesowego. Systemowi sądownictwa wytknięto także to, że jest niesprawny i brak mu zaufania publicznego.
W dokumencie jest również mowa o skandalach korupcyjnych na wysokich szczeblach władzy (np. przy przetargach publicznych). "Rząd nie wprowadza skutecznie w życie przepisów antykorupcyjnych. Panuje przekonanie, że korupcja jest akceptowana zarówno w sferach rządowych, jak i w samym społeczeństwie” - czytamy raporcie."
sobota, 6 stycznia 2024
„Okupacyjny garnizon katolicki w Polsce"
„Okupacyjny garnizon katolicki w Polsce"
„W styczniu 1929 roku redakcja „Wolnomyśliciela" zamieściła dane statystyczne dotyczące stanu liczebnego "okupacyjnego garnizonu katolickiego w Polsce". Informacje podano według danych Departamentu Wyznań:
POZYCJA W HIERARCHII KOŚCIOŁA STAN LICZEBNY
Kardynałów 2
Arcybiskupów 5
Biskupów diecezjalnych 12
Sufraganów 22
Członków kapituł 357
Urzędników konsystorskich 155
Profesorów seminaryjnych 199
Profesorów „świętej" teologii 30 — o 4 więcej jak rok temu!!!
Proboszczów 6619 — o 40 więcej!!!!!
Rektorów kościoła 354
Wikariuszy 2859
Alumnów 2832
Zakonników 648
RAZEM 14099
Zestawienie kończy się słowami, iż liczba 14099 „to więcej niż miał Kościuszko w 1794 roku". Zostały także wyliczone koszty utrzymania armii Watykanu, zwane kontrybucją. Skarb państwa, zdaniem redakcji, wykładał na katolików 23 tysiące złotych rocznie, na inne wyznania blisko 3 tysiące. Kontrybucję należało uiszczać, by zaspokoić wciąż wzrastające potrzeby kleru. Podobne dane statystyczne dotyczące liczebności duchowieństwa w Polsce zamieszczano raz na kilka miesięcy, kładąc nacisk na coroczny wzrost wydatków państwowych na utrzymanie duchowieństwa.
Do wydatków na kler, które nie były uwzględnione w żadnym spisie wolnomyśliciele zaliczyli także: utrzymanie ambasady Rzeczpospolitej w Watykanie, liczne podróże dostojników kościelnych do Rzymu, uposażenia katechetów i profesorów teologii, opiekę duszpasterską wśród emigracji polskiej, dochody z dóbr martwej ręki i wystawiania akt stanu cywilnego oraz innych posług religijnych. Po podpisaniu konkordatu Polska stać się miała dobrowolnym wasalem Watykanu, a jego „żandarmom i agentom" corocznie musiała wypłacać 13 tysięcy za wizytacje papieskie. Oprócz tego każde biskupstwo i seminarium z tytułu konkordatu miało otrzymać po 180 ha ziemi, a parafia od 15-30 ha . Biedna ludność wiejska musiała utrzymać księży, remontować i przebudować kościoły oraz uiszczać składki. W swej zuchwałości duchowni mieli się zdobyć na czyn karygodny: zbierano od bardziej opornych przymusowe datki, ściągane osobiście przez księdza. Fakt ten miał dowodzić słuszności obaw wolnomyślicieli, iż Polska zaczęła kroczyć drogą państwa wyznaniowego".
Reformy szkolnictwa XVIII wieku
Reformy szkolnictwa XVIII wieku
„Tło polityczne :
dominacja kleru , a zwłaszcza zakonu jezuitów, pasożytnictwo duchowieństwa ;
mała liczba wojska , brak zdyscyplinowania w wojsku ;
korupcja sędziów , wykrętne prawnictwo , brak sprawiedliwych decyzji i wyroków ;
prawodawstwo sejmowe nierzetelne , nadmierna swoboda w czasie obrad , "liberum veto" , wolna elekcja , zdrada interesów narodowych , skarb państwa bez opieki , ministrowie bez dozoru i odpowiedzialności , brak odpowiedzialności rządu , departamenty nieczynne , nie było czynnych urzędów prócz sądowych ;
upadek wielkich majątków .
Tło społeczne :
zło płynęło z polskich dworów , które nie były przykładem dla młodzieży , były źródłem zła , przewrotności, szalbierstwa , nie były szkołami cnoty i poczciwości ;
brak wykształcenia obywatelskiego , poczucia obowiązku i moralności ;
egoizm stanowy , zgnilizna moralna , zacofanie ;
uległość i przekupstwo , brak własnego zdania , brak odpowiedzialności za swe czyny i postępowanie , zrzucanie odpowiedzialności i obowiązków na innych , dbanie wyłącznie o własne interesy , sprzedajność sumienia , podłość , nienawiść , nieufność , brak przyjaźni , zaciętość , obłuda , donosicielstwo , złość , przewrotność , zuchwalstwo , niesubordynacja wobec rządu ;
dawne męstwo i odwaga zamieniły się na pijackie burdy , pieniactwo , procesowanie się , próżniactwo , huczne uczty , które prowadziły do bankructw ;
brak zainteresowania wśród ludności sprawami państwa , ślepe naśladownictwo przywódców .
Tło kulturalne :
zeszpecenie języka ojczystego i zanieczyszczenie go łacińskimi makaronizmami ;
wszechwładnie panująca łacina w szkołach ;
wystawianie sztuk obcojęzycznych .
Czasy saskie uchodzą w dziejach Polski za okres największego upadku wszystkich dziedzin życia . Tragizm sytuacji politycznej powiększa wyzysk pańszczyźniany doprowadzony przez szlachtę aż do granic biologicznego wyniszczenia chłopów . Powszechne zacofanie , konserwatyzm , wiara w zabobony i gusła , niechęć do poważniejszego wysiłku umysłowego, lęk przed zdobyczami nauki , sarmatyzm (fanatyczne przywiązanie do tradycji narodowej , nietolerancja religijna) - to zasadnicze rysy tego okresu .
Szkoły średnie czasów saskich , przeznaczone dla synów szlacheckich , prowadzone były w większości przez zakon jezuitów , częściowo przez pijarów . Wykształcenie filozoficzne (nauczanie łaciny) , oparte na żmudnym wykuwaniu reguł gramatycznych , słówek i całych zwrotów , zajmowało 6 lat . Przestarzała metoda pamięciowa oraz długoletnie ślęczenie nad jednym przedmiotem sprawiały , że chłopcy opuszczali szybciej szkołę . Rósł procent analfabetyzmu . Szkoła jezuicka. powołana do walki z reformacją oraz z próbami ewentualnego zamachu na stosunki feudalne , tak ułożyła swój program , aby odwracał umysły uczniów od spraw i zadań życiowych . Retoryka ograniczała się tylko do umiejętności wygłaszania mów pochwalnych i do gloryfikowania "złotej wolności szlacheckiej" . Wiedza , którą szerzyli jezuici , była bezużyteczna .
Równie zacofane były szkoły wyższe i parafialne . W filozofii nie wychodziły poza Arystotelesa , kursy prawnicze ograniczały się do prawa kościelnego , Akademia Krakowska odcięła się od postępowych wpływów i zagłębiła się w niepotrzebnej scholastyce.”
"Privatizing the police state"
"Privatizing the police state"
„Z prof. Marią Łoś, socjologiem i kryminologiem z Uniwersytetu w Ottawie, rozmawia Mariusz Bober.
Niedawno wspominaliśmy 20. rocznicę rozpoczęcia obrad Okrągłego Stołu. Jego skutki wiążą się ściśle z powstaniem III RP, niektórzy wręcz utożsamiają ze sobą oba wydarzenia. Dziś coraz częściej mówi się o sterowaniu przekształceniami własnościowymi w tym czasie przez ludzi ze służb specjalnych PRL. Czy według Pani już podczas obrad Okrągłego Stołu zaplanowano mechanizm uwłaszczania nomenklatury? Ówcześni przywódcy "Solidarności" zgodzili się na to?
- W gruncie rzeczy zorganizowany proces uwłaszczenia nomenklatury zaczął się już wcześniej. Ustawa z roku 1982 o spółkach polonijnych i kolejne reformy gospodarcze - a w szczególności uchwalone w późnych latach 80. za rządów Mieczysława Rakowskiego ustawy wprowadzające swobodę inicjatywy gospodarczej i komercjalizację przedsiębiorstw państwowych - tworzyły warunki do prywatyzacji ważnych fragmentów gospodarki przez członków ówczesnej nomenklatury i do powstania nowej klasy komunistycznych kapitalistów. Umowy Okrągłego Stołu nie postulowały ani odwrócenia, ani zatrzymania tego procesu. Godzono się więc na jego kontynuację. Okrągły Stół miał oczywiście swoje tajne zaplecze. Głównym jego gospodarzem i przedstawicielem strony rządowej był minister spraw wewnętrznych gen. Czesław Kiszczak. W późniejszych wywiadach nie ukrywał, że strona opozycyjna Okrągłego Stołu była na bieżąco monitorowana i poddawana ciągłej inwigilacji oraz operacyjnemu rozpracowaniu. Ułatwiało to oczywiście manipulację i sterowanie także psychologicznymi procesami negocjacji i budowanie atmosfery wzajemnego uzależnienia. Pouczająca jest lektura przygotowanego w roku 1987 na zamówienie gen. Wojciecha Jaruzelskiego raportu Jerzego Urbana, Stanisława Cioska i gen. Władysława Pożogi (ówczesnego szefa wywiadu i kontrwywiadu MSW), w którym zakreślili oni dość szczegółową - i istotnie później wdrażaną w życie - strategię manipulacji i oswajania opozycji w celu wprzęgnięcia jej w ochronę interesów przekształcającego się układu komunistycznego.
Czyli niektórzy uczestnicy obrad przy Okrągłym Stole, twierdząc, że nie było żadnych tajnych porozumień, kłamią w żywe oczy?
- Myślę, że wciąż nierozstrzygnięta kwestia, czy uwłaszczenie nomenklatury zostało "obiecane" w nieformalnych negocjacjach w Magdalence, stała się z czasem trochę tematem zastępczym, odwracającym uwagę od oczywistego i wymownego faktu, że oficjalna polityka legislacyjna i gospodarcza po roku 1989 aktywnie promowała i osłaniała uwłaszczenie komunistycznych elit nomenklaturowo-policyjnych. Kluczowa rola służb specjalnych w procesach przekształceń własnościowych w późnych latach komunizmu i po roku 1989 jest niewątpliwa i coraz lepiej udokumentowana. Jest ona zrozumiała, jeśli uwzględni się centralną rolę KGB w programie kontrolowanych przemian w całym bloku. Ponadto tylko te służby mogły zapewnić specjalną wiedzę, logistykę i osłonę operacyjną konieczne do przekształcenia elit dawnego ustroju w awangardę nowego układu gospodarczego, otwartego na korzystną dla nich integrację z gospodarką światową. Polska była poletkiem doświadczalnym dla modelu transformacji, którego beneficjantami miały być zreformowane elity komunistyczne skupiające kręgi prężnych działaczy partyjnych i funkcjonariuszy służb specjalnych. Prywatne interesy tych elit łączyły się tu z pewną wizją cywilizacyjną, która z kolei miała pozwolić na najpełniejsze zabezpieczenie interesów ZSRS/Rosji w skali światowej.
Przed 10 laty wydała Pani wraz z prof. Andrzejem Zybertowiczem książkę pt. "Privatizing the police state" ("Prywatyzacja państwa policyjnego"), chyba wciąż nieprzetłumaczoną na język polski, choć dotyczy ona w dużej mierze naszego kraju. Stwierdzili w niej Państwo, że upadek komunizmu na przełomie lat 80. i 90. nie zlikwidował struktur państwa policyjnego, ale je zmienił i częściowo "sprywatyzował". Czy obserwując wydarzenia w Polsce, podtrzymuje Pani pogląd, że ludzie dawnych służb i część aparatu partyjnego PZPR wciąż odgrywają ogromną rolę w funkcjonowaniu III RP?
- Tak jak pierestrojka w ZSRS oszczędziła KGB (który był jej autorem), tak upadek komunizmu w Polsce oszczędził aparat państwa policyjnego, który był gwarantem kontrolowanego procesu transformacji. Ustawy z roku 1990 reformujące sektor spraw wewnętrznych oparte były dość wiernie na ustawach z roku 1959 i zapewniały ciągłość zarówno prawną, jak i personalną (mimo weryfikacji) specjalnych służb cywilnych oraz nietykalność służb wojskowych. Jak to pokazujemy w naszej książce, nie można zrozumieć procesów związanych z upadkiem komunizmu i prywatyzacją gospodarki bez uchwycenia mechanizmów prywatyzacji struktur samego państwa komunistycznego (państwa policyjnego), które warunkowały i kształtowały przebieg transformacji. Mechanizmy te miały swoje korzenie w polityce KGB z późnych lat 80., którą cechowała m.in. promocja gospodarczej ekspansji i komercjalizacji służb specjalnych bloku. Wspomnę tu cztery główne aspekty prywatyzacji państwa policyjnego.
1. Prywatyzacja zasobów tajnej wiedzy systemu policyjnego, a więc przejmowanie, kopiowanie, selektywne niszczenie i strategiczne ujawnianie zawartości tajnych archiwów oraz blokowanie prób poddania tych archiwów niezależnemu nadzorowi. Tajna wiedza była w okresie transformacji (i do dzisiaj) nieocenionym kapitałem, dającym możliwość wpływania zarówno na procesy polityczne i ekonomiczne kraju, jak i na kariery oraz fortuny poszczególnych jednostek i kręgów.
2. Transfer znacznej części zasobów aparatu policyjnego (zasobów materialnych, technologii, personelu, metod działania oraz specyficznego doświadczenia i mentalności) do nowo tworzonego prywatnego sektora bezpieczeństwa, skupiającego tzw. firmy ochroniarskie i detektywistyczne, wywiadownie gospodarcze itp. Proces ten zaczął się w roku 1986 wraz z powstaniem pierwszej prywatnej firmy detektywistycznej, ale nabrał dynamizmu po wprowadzeniu w życie reform gospodarczych z roku 1988, a później ustaw gospodarczych Sejmu kontraktowego. Cały ten manewr stwarzał nie tylko ogromne możliwości intratnych karier dla negatywnie zweryfikowanych funkcjonariuszy SB, ale także tworzył nowe silne lobby oraz zaplecze informacyjno-siłowe dla środowisk postkomunistycznych. Sektor ten przejął wiele funkcji normalnie sprawowanych przez państwo, pozbawiając je monopolu na legalne używanie siły. Przyczyniło sie to do instytucjonalizacji strukturalnej przemocy w gospodarce i polityce. W krótkim czasie prywatny sektor bezpieczeństwa rozrósł się do tego stopnia, że swoim rozmiarem i zasobami znacznie przewyższał państwowe służby policyjne i wchodził z nimi w podejrzane układy i spółki. Mimo ich quasi-policyjnego charakteru do roku 1997 organizacje tego sektora podlegały tylko zwykłym przepisom o działalności gospodarczej i nie były poddane żadnym dodatkowym regulacjom i restrykcjom typowym dla państwowych służb policyjnych.
3. Planowanie, obsługa logistyczna i wiodący udział służb komunistycznych w wielkich aferach gospodarczych doprowadzających do nielegalnej prywatyzacji i przywłaszczenia funduszy i majątku państwowego.
4. Kluczowa rola służb specjalnych w prywatyzacji dziedzin gospodarki uznanych za strategiczne, także z punktu widzenia interesów ZSRS, czyli przede wszystkim sektora energetycznego, handlu bronią, przemysłu informatyczno-telekomunikacyjnego, banków danych, komputeryzacji urzędów państwowych, sektora finansowego i wymiany walut oraz środków masowej komunikacji. Trudno ocenić, na ile była to w pełni świadomie sformułowana strategia. Do pewnego stopnia proces ten mógł być konsekwencją faktu, że już w systemie komunistycznym były to dziedziny monopolizowane lub szczególnie intensywnie osłaniane operacyjnie i obsadzane przez służby specjalne.
Nie ulega wątpliwości, że wykorzystywanie sprywatyzowanych zasobów i tajnej wiedzy państwa policyjnego do manipulowania areną polityczną i dominujący wpływ na strategiczne sektory gospodarcze dały siłom bezpieczeństwa i powiązanym z nimi kręgom partyjnym ogromną przewagę nad innymi aktorami transformacji.
Czy to był "spontaniczny" proces, jak twierdzą niektórzy - sprowadzający się do przejęcia ważnych firm i wejścia w świat biznesu ludzi, którzy byli do tego przygotowani podczas pracy w służbach specjalnych, czy raczej realizowana precyzyjnie strategia?
- Jest to kwestia wykraczająca poza świat polskich służb specjalnych, co czyni ją znacznie trudniejszą do zbadania. Mamy tu niewątpliwie do czynienia ze strategią i koordynacją, ale na ile precyzyjną, trudno mi powiedzieć.
Czy mechanizm ten tworzyli ostatni komunistyczni decydenci krajów uzależnionych od ZSRS i wolnych dziś państw wchodzących wcześniej w jego skład, czy raczej była to strategia zaplanowana w Moskwie? Mimo pewnych różnic są duże analogie w historii przekształceń własnościowych w krajach, które wyzwoliły się spod kontroli Rosji.
- Chodzi tu o witalne interesy ZSRS, a potem Rosji. Ani władze partyjne, ani siły bezpieczeństwa poszczególnych krajów bloku nie były autonomicznymi decydentami. Tak jak strategia Okrągłego Stołu musiała być uzgadniana przez stronę rządową (czyli praktycznie MSW) w Moskwie, tak wiele wskazuje, że cała koncepcja kontrolowanej zmiany wypracowana była przez ekspertów KGB, co nie znaczy, że wszystko toczyło się potem zgodnie z zaplanowanym scenariuszem. Wszystkie elementy, o których mówiłam wcześniej, występowały również w innych krajach bloku, z tą różnicą, że polskie elity najsprawniej blokowały próby przeprowadzenia lustracji i dekomunizacji, radykalnego oczyszczenia służb policyjnych i wymiaru sprawiedliwości oraz symbolicznego i prawnego odcięcia się od byłego ustroju.
Jak ocenia Pani skutki procesu przejmowania kontroli nad gospodarką przez ludzi związanych ze specsłużbami PRL? Wiele osób uważa, że jego skutkiem jest rakowacenie gospodarki i systemu politycznego oraz wstrzymywanie rozwoju Polski?
- Przesycenie procesów transformacji interesami i mentalnością dawnych służb, ściśle powiązanych ze służbami sowieckimi, nie tylko sprzyjało korupcji i patologizacji gospodarki, ale narażało Polskę na kontynuację wpływów tych ostatnich. Trudno przerzucić całą winę za wszystkie porażki i błędy transformacji na byłe specsłużby, ale notoryczne negowanie ich roli jest po prostu chowaniem głowy w piasek. Potrzebujemy badań nad ich rolą, interesami i powiązaniami. Tymczasem wszelkie próby ich podejmowania spotykają się z szykanami i karami.
W jednej z dyskusji, w której uczestniczyła Pani po wydaniu książki "Privatizing the police state", powiedziała Pani, że "nielegalne, pasożytnicze sieci powiązań i korupcji na tym tle przeniknęły struktury kluczowe dla funkcjonowania państwa w taki sposób, że walka z nimi grozi dezintegracją tych instytucji, a zatem - dezintegracją państwa". Czy ta ocena jest także dziś aktualna?
- Uważam, że jest, pomimo wielu osiągnięć i widocznego postępu w wybranych dziedzinach. Nowa formacja ustrojowa budowana była na gruncie struktur, praw i układów interesów starego reżimu. Procesy kształtowania się nowych systemów regulacji i ich instytucjonalizacji były warunkowane zarówno fatalnym dziedzictwem komunizmu, jak i agresywnymi strategiami przyjętymi w okresie transformacji przez jego, nie tylko rodzime, elity. Wszechobecna korupcja, mafijność i przestępczość gospodarcza nie pojawiły się w roku 1989 - one były cechą systemową starego ustroju. Nowe możliwości, które otwierały rynek, i prywatyzacja gospodarki potęgowały atrakcyjność tych wzorów zachowań, gdyż stawki, o które toczyła się gra, były o tyle wyższe. Jako socjolog prawa widziałam, ile ustaw i rozwiązań instytucjonalnych przyjętych w tym okresie zostało dostosowanych do oczekiwań grup nieczystych interesów. Kiedy struktury prawno-państwowe formowane są drogą instytucjonalizacji takich interesów, fragmentaryczne czy kosmetyczne reformy niewiele mogą poprawić. Dogłębne czyszczenie tych struktur grozi jednak ich dezintegracją, ponieważ system społeczny to nie zegarek, który można rozebrać na części, a po ich oczyszczeniu złożyć je z powrotem z pomyślnym rezultatem.
Czy można i należy, według Pani, zmienić ten system? Jeśli tak, to w jaki sposób?
- To jest oczywiście pytanie najtrudniejsze. Nie jestem zwolennikiem rewolucji ani działania ponad głowami obywateli. Ponadto mieszkając za granicą, nie czuję się upoważniona do proponowania strategii radykalnych zmian, których skutków nie odczuję na własnej skórze. Obecna sytuacja globalnej zapaści gospodarczej nie sprzyja dramatycznym posunięciom w tej dziedzinie. Jest jednak wiele aspektów postkomunistycznego dziedzictwa, które domagają się naszej uwagi i rozsądnego planu działania. Jest to między innymi kwestia wszechobecnej propagandy i dezinformacji, polityki nagonek i zorganizowanych kampanii niszczących wybrane ośrodki polityczne lub opiniotwórcze, polityki lekceważenia odbiorców przekazów medialnych i systematycznego niszczenia kultury życia publicznego. Walka z byłym systemem była w znacznej mierze walką z kłamstwem, była protestem przeciwko zastraszeniu, deptaniu godności ludzi. Ta walka wymaga kontynuacji. Może być jednak prowadzona tylko metodami, które są wolne od znamion propagandy i dezinformacji, tonu wyższości czy tendencji do cenzury i wykluczania. O możliwości przeprowadzenia głębszych zmian społecznych będzie decydować stan świadomości i kultury społeczeństwa i jego rozumienie złożonych geopolitycznych aspektów przemian cywilizacyjnych we współczesnym, pozimnowojennym świecie.”
Pochwala likwidacji I Rzeczypospolitej
Pochwala likwidacji I Rzeczypospolitej
„W oficjalnej wersji polskiej historii rozbiory, czyli likwidację I Rzeczypospolitej w latach 1772-1795, uznaje się za wynik intryg i złej woli sąsiednich mocarstw. Oczywiście przyznaje się niechętnie, że Polska wówczas „nierządem stała”, ale jednocześnie wskazuje się na silną wolę przeprowadzenia niezbędnych w państwie reform. Te reformy miały być uniemożliwione przez knowania sąsiednich państw. Czy rzeczywiście I Rzeczpospolita byłaby w stanie sama wyjść z ówczesnej trudnej sytuacji?
Faktycznie istnienie I Rzeczypospolitej wisiało na włosku już podczas potopu szwedzkiego w latach 1655-1660. To wówczas powstał pierwszy projekt rozbioru kraju. Zawarto trzy traktaty pomiędzy elektorem brandenburskim Fryderykiem Wilhelmem a królem Szwecji Karolem Gustawem, które stwarzały perspektywę podziału Rzeczypospolitej. Podpisano również pierwszy traktat rozbiorowy – traktat w Radnot z 6 grudnia 1656 r. Sygnatariusze tego traktatu: Szwecja, Brandenburgia, Siedmiogród i Ukraina zawarły zgodę na podział Rzeczypospolitej między siebie oraz na utworzenie oddzielnego księstwa dla Bogusława Radziwiłła. Rozwój sytuacji wojskowej i politycznej pokrzyżował te plany, znamienne jest jednak, że układ taki zawarto, a więc brano na serio możliwości jego realizacji. Król Jan Kazimierz podpisał wówczas abdykację, czyli uznał, że królestwo uległo likwidacji. Dodając do tego dwa układy kiejdańskie, adresy wiernopoddańcze szlachty wielkopolskiej i małopolskiej wysyłane do Karola Gustawa, w zamian za uznanie praw majątkowych i wyznaniowych przyzwalające na koronację Karola Gustawa na króla Polski, to można uznać, że już w połowie XVII wieku istniała realna groźba rozbiorów Polski. Tylko sprzeczności interesów krajów sąsiednich uniemożliwiły przeprowadzenie wówczas tego planu. A było to 116 lat przed rozbiorami!
Traktat z Radnot wyraźnie wskazuje, jak ważny był aspekt religijny, a ściślej mówiąc antykatolicki w polityce sąsiednich krajów w wobec Polski. Można się spierać, na ile wynikało to z religijności władców, a na ile z systemu sojuszy, opartych na religijnych kryteriach. Jednak fakty pozostają: wszyscy sygnatariusze tego traktatu byli albo protestantami albo prawosławnymi. Już wówczas stało się jasne, jak tragicznym błędem było dla Polski związanie się z interesami Watykanu. Ten sam antykatolicki schemat działał przeciwko Polsce w następnym stuleciu, a można twierdzić, że działa do dzisiaj. Nie groziłoby to Polsce likwidacją, gdyby nie jej niefortunna pozycja „katolickiego klina”, działającego pod dyktando Watykanu, pozbawionego bliskich sojuszników.
I Rzeczpospolitą rządziły dwie grupy społeczne- szlachta oraz kler katolicki. Grupy te stanowiły do 10 % ludności I Rzeczypospolitej. Inne grupy, czyli mieszczanie i chłopi, stanowiły odpowiednio około 10 % i 80 % ludności, czyli zdecydowaną większość. Te 90 procent polskiego społeczeństwa odnosiło się do działań szlachty zdecydowanie wrogo, a co najmniej obojętnie. To tłumaczy niemal całkowity brak poparcia mieszczan i chłopów dla szlachecko-klerykalnych powstań „narodowych”: listopadowego i styczniowego.
Czym była I Rzeczpospolita przed rozbiorami? Otóż była państwem ogromnie zacofanym pod każdym względem: nie istniała sprawnie działająca administracja, nie było policji ani regularnej armii, (które istniały w sąsiednich krajach), bogata szlachta i magnaci utrzymywali prywatne wojska, które zapewniały im bezkarność, sądy były skorumpowane i bezsilne. Aż do 1773 r. nie istniał niemal żaden przemysł, nawet manufaktury. Stolica kraju-Warszawa przed rozbiorami liczyła zaledwie około 4 tysięcy mieszkańców! Był to kraj feudalny o zacofanym rolnictwie (monokultury zbożowe).
I Rzeczpospolita wyróżniała się od sąsiadów przede wszystkim w dwóch aspektach: wyjątkowo uprzywilejowaną pozycją szlachty (podporządkowanie króla szlachcie, liberum veto itp.) oraz Kościoła rzymskokatolickiego (właściciel większości ziemi, zwolniony od świadczeń, mający największy wpływ na politykę). Tymczasem u sąsiadów (Rosji, Austrii i Prusach) obie te grupy zostały od dawna podporządkowane państwu. Jasne więc jest, kto najbardziej ucierpiał w wyniku rozbiorów i komu tak naprawdę najbardziej zależało na wywołaniu powstań: szlachta polska została pozbawiona dawnych przywilejów i znalazła się w nowoczesnych państwach, w których od szlachcica ważniejszy był urzędnik państwowy. Kościół katolicki został pozbawiony majątków, większość zakonów stopniowo rozwiązana (nawet w katolickiej Austrii) i utracił wpływ na politykę państwa (przynajmniej w Rosji i Prusach).
Szlachta polska, od co najmniej 200 lat wychowywana była głównie w kolegiach jezuickich i dlatego była grupą społeczną najbardziej indoktrynowaną i posłuszną wobec Kościoła katolickiego.
Chłopi wpływowi Kościoła ulegali najsłabiej. Szkolnictwo na wsiach praktycznie nie istniało, a Kościół postrzegany był jako sojusznik „panów”- feudalnych właścicieli ziemskich.
Mieszczanie w większości miast polskich często byli pochodzenia obcego i często nie byli katolikami. Chłopi i mieszczanie najbardziej skorzystali na rozbiorach I Rzeczypospolitej, szczególnie w zaborach rosyjskim i pruskim. Likwidacja pańszczyzny, równość wobec prawa, rozwój przemysłu i handlu- przyczyniły się do awansu społecznego tych grup ludności.
Wbrew rozpowszechnianym opiniom, przedrozbiorowa I Rzeczpospolita bynajmniej nie miała jakichkolwiek demokratycznych tradycji. Jedynym demokratycznym elementem była nazwa ustroju tego państwa- tzw. „demokracja szlachecka”, gdzie teoretycznie wszyscy szlachcice byli równi wobec prawa, lecz w praktyce rządził 1% najbogatszej szlachty, czyli magnaci, którzy kupowali poparcie biedniejszej szlachty. Był to więc w praktyce typowy system oligarchiczny, różniący się od sąsiednich monarchii absolutnych podporządkowaniem króla szlachcie. Chłopi i mieszczanie, stanowiący 90 % społeczeństwa byli pozbawieni wszelkich praw i zdani na łaskę miejscowej szlachty. Było to typowe państwo wyznaniowe, w którym nie-katolicy byli pozbawieni wszelkich praw politycznych. Nazywanie I Rzeczpospolitej ostoją demokracji w Europie to nieporozumienie. Faktem jest, że pierwsze elementy demokratyzacji ustroju państwa zostały wprowadzone dopiero przez zaborców.
W oficjalnej wersji historii twierdzi się, że to państwa sąsiednie przeszkadzały I Rzeczypospolitej w przeprowadzeniu niezbędnych reform politycznych i społecznych. Zapomina się przy tym, że Rzeczpospolita nie zrobiła dokładnie nic w tym względzie na długo przed tym, zanim mocarstwa sąsiednie były w stanie kontrolować wewnętrzną politykę państwa (od końca XVII wieku). Zresztą jak mogłaby tego dokonać? Większości szlachty stan anarchii bardzo odpowiadał. Podaje się przykłady prób reform, podjętych po I rozbiorze. Pomijając podstawowy fakt, że były to reformy spóźnione, to faktyczne znaczenie tych reform jest dzisiaj bardzo mocno przeceniane.
Nieprawdą jest, że Konstytucja 3 Maja z 1791 r. miała znaczenie dla kraju. W rzeczywistości w ogóle nigdy nie weszła w życie wobec powszechnego sprzeciwu szlachty, której uprzywilejowaną pozycję nieco ograniczała. Można z całą pewnością stwierdzić, że nawet w warunkach pełnej niepodległości nic by się w kraju nie zmieniło. Nie było po prostu żadnej silnej opozycji wewnętrznej wobec szlachty i kleru. Mieszczaństwo, czyli nosiciel postępowych idei w Europie Zachodniej, w I Rzeczpospolitej było słabe i nieliczne, a w dodatku często obcego pochodzenia i niezwiązane z interesami kraju. Nie było też silnego monarchy, który mógłby narzucić reformy. W tej sytuacji jedynym wyjściem było narzucenie Polsce reform z zewnątrz, w postaci obcej władzy. Czy było to jakieś fatum? Nie, raczej logiczna konsekwencja.
Rozbiory I Rzeczypospolitej były więc nieuniknionym rezultatem błędnych wyborów, uzależnienia się państwa od Kościoła rzymskokatolickiego i związanej z tym stagnacji politycznej, społecznej i gospodarczej.”
czwartek, 4 stycznia 2024
Praworzadnosc czy konkordat ?
Praworzadnosc czy konkordat ?
Podstawowym warunkiem praworządności jest stosowanie tych samych praw wobec wszystkich obywateli. Praworządne jest państwo czy społeczeństwo, w którym normy prawne są powszechnie przestrzegane. Rządy prawa (rule of law) tradycyjnie przeciwstawia się rządom ludzi (rule of men). Przekształcenie rządów prawa w rządy ludzi utożsamiane jest z przekształceniem państwa demokratycznego w państwo autorytarne, a więc z uwolnieniem partii rządzącej od przeszkadzającego jej prawa.
Polskie społeczeństwo 15 października 2023 wyzwoliło się spod kaczyzmu. Dlaczego nie miałoby się wyzwolić spod watykanizmu?
Najtrudniejsze są zmiany mentalności. A krk przez wieki uparcie hodował mentalnych niewolników. Ale większość form niewolnictwa udało się już w świecie znieść.
Konkordat dla pewnej uprzywilejowanej grupy stworzył szczególny rodzaj praw bez równoważących je obowiązków co jest pogwałceniem ducha Konstytucji. Funkcjonariusze krk korzystają ze wszystkich przywilejów przysługujących obywatelom Polski, ale obowiązki mają, w pierwszym rzędzie, wobec państwa Watykan, które było i jest wrogie Polsce. To zaprzeczenie praworządności !
Protestujemy kiedy praworządność łamią politycy. A równocześnie przymykamy oczy lub pobłażamy, kiedy łamią ją funkcjonariusze ponadnarodowej korporacji krk.
Być może jeszcze w tym Sejmie nie ma większości gotowej wypowiedzieć ( hamulcowe PSL ) konkordat, ale to sie zmieni w przyszłości.
Ustawa o wyrażeniu zgody na ratyfikację konkordatu została zgłoszona do Sejmu III kadencji w dniu 8 stycznia 1998 r. i poddana pod głosowanie w trybie art. 89 ust. 1 Konstytucji RP, co oznaczało, że przyjęcie ustawy wymagało zwykłej większości głosów. Za przyjęciem ustawy głosowali głównie posłowie koalicji rządowej AWS-UW oraz PSL. Przeciw zagłosowali posłowie SLD ( 273 głosowało za, 161 przeciw, 2 głosy wstrzymujące się).
Konkordat jest traktatem bilateralnym. Do eleganckiego wypowiedzenia potrzeba zgody dwu stron ale wypowiedzieć go może też tylko jedna strona. Zgodę na wypowiedzenie musi udzielić parlament zwykłą większością głosów. Jednostronne wypowiedzenie konkordatu byłoby odrobinę skandaliczne. Ale nie takie skandale świat co dzień widzi i dalej trwa. Wystarczy rzucić okiem na poranne wiadomości. Jeśli Watykan będzie się opierał to trzeba zapłacić cenę jaką będzie mikro „skandal” jednostronnego wypowiedzenia. Kluczowy jest timing. Konkordat trzeba wypowiedzieć gdy w świecie coś się ważnego dzieje i światowe oraz polskie media w ogóle tematu nie podejmą
Większym skandalem była ratyfikacja konkordatu przez zbrodniczy TKM.
"Kryminalna historia chrześcijaństwa" (niem. Kriminalgeschichte des Christentums) to dziesięciotomowa publikacja napisana w ciągu dziesiątek lat przez Karlheinza Deschnera. Jest już jej polskie wydanie.
Karlheinz Heinrich Leopold Deschner (1924 - 2014) to pisarz i badacz oraz autor wielu dzieł historycznych i artykułów z zakresu krytyki religii i Kościoła, uznany za współczesnego Woltera.
poniedziałek, 1 stycznia 2024
Laboratorium zaawansowanej elektroniki i automatyki 104
Laboratorium zaawansowanej elektroniki i automatyki 104
Powojenne ćwierćwiecze szybkiego wzrostu gospodarczego Zachodu zakończone w 1973 roku kryzysem paliwowym nazwano Złotą Era Kapitalizmu. Nic podobnego nie miało miejsca ani wcześniej ani później. Od tego czasu maleje tempo wzrostu gospodarczego Zachodu i rosną szkodliwe nierówności społeczne.
Według szacunków Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Polska w 2022 roku zajmowała 88 miejsce w świecie pod względem tempa wzrostu PKB. To nic wyjątkowego.
Obecne potęgi gospodarcze:
1.Generalnie bazują na systemie rynkowym który nagradza mądry wysiłek
2.Dbają o swoje koncerny światowe bowiem one organizują cały system gospodarczy i zdolne są do nowoczesnego eksportu, który przecież jest forma wojny gospodarczej. Tylko one prowadzą kosztowne badania i rozwój oraz modernizują całą gospodarkę
3.Mają silne państwa.
Polska nie ma koncernów światowych i silnego państwa. Jest para – państwem.
Po 1989 roku kraje peryferyjne a w tym Polska były beneficjentami:
-Renty globalizacyjnej czyli przenoszenia produkcji z drogiego ( droga praca ) Zachodu na tanie peryferia. W okresie 1990 - 2008 relacja wartości globalnej wymiany handlowej do wartości globalnego PKB wzrosła z 15,4% do 25,3% ale potem trochę spadła z powodu kryzysu finansowego.
-Renty pokojowej z redukcji wydatków zbrojeniowych co pozwalało duże środki kierować na użyteczne inwestycje co podnosiło tempo wzrostu. Według Banku Światowego globalne wydatki na zbrojenia pomiędzy rokiem 1985 a 2022 spadły z 4,2% do 2,3% światowego PKB.
-Renty tanich surowców a szczególnie energii. Maszyna przemysłowa Niemiec (Polska jest od nich silnie uzależniona ) zasilana była strumieniem surowców z Rosji (a w tym gazu ziemnego ) co pozwalało na wielki konkurencyjny eksport. W roku 2019 średnia roczna cena hurtowa energii elektrycznej w Niemczech wynosiła 46 EUR/MWh ( w Polsce wtedy 57 EUR/MWh). Aktualnie ( koniec 2023 roku ) analogiczne ceny wynoszą 123 EUR/MWh w Niemczech i 139 EUR/MWh w Polsce i już nie spadają.
Dodatkowo Polska, Korea, Chiny... czerpały korzyści z wielkiej Jednorazowej Dywidendy Demograficznej. Teraz przyszedł czas zapłaty za straszny rachunek.
Zachodnie koncerny zatrudniające w Polsce pracowników zupełnie nie są zainteresowane osobami po pięćdziesiątce a co dopiero starszymi. Starzenie się społeczeństwa zmusi koncerny do porzucenia Polski.
Gdy wojna na Ukrainie będzie dalej trwała inwestorzy będą coraz mniej zainteresowani przyfrontową Polską. Upadła, niestabilna Ukraina ( być może o to chodzi Rosji ) wystraszy inwestorów. Polska jest jednym z krajów UE z najniższym poziomem oszczędności, co zmusza do pozyskiwania środków na inwestycje z zagranicy, zaś atrakcyjność frontowej Polski spadnie. Gdy wojna się skończy Ukraina będzie konkurować z Polską w wielu obszarach co już doprowadziło do przygranicznych blokad przez polskie firmy transportowe.
Dygresja do renty pokojowej. Darowane przez Polskę Ukrainie czołgi PT-91 Twardy to sowieckie czołgi T-72 po polskiej modernizacji. Rosyjska Federalna Służba Wojsk Gwardii Narodowej (Rosgwardia) przygotowała poradnik pokazujący najsłabsze punkty polskiego czołgu PT-91 Twardy i instruujący jak go zniszczyć. Rosjanie swój czołg doskonale znają i instrukcja jest jak najbardziej prawdziwa.
Głęboką modernizacje ma też sowiecki czołg T-72BM, któremu w Rosji nadano nazwę... T-90.
Czołg stał się obecnie bronią III Światową.
Chojnie finansowane „Strategiczne programy badań naukowych i prac rozwojowych wynikające z polityki naukowej i innowacyjnej państwa” pochłonęły już ponad 100 mld (zwaloryzowanych ) złotych, NIC nie dając. Okazało się że środki z NCBR przechwytywała mafia !
„Programy i projekty - obronność i bezpieczeństwo”.
Wpierw niezwyciężona polska armia pochopnie podała że rosyjska ( a dlaczego nie ukraińska ?) rakieta 3 minuty leciała w polskiej przestrzeni i ją opuściła a potem skierowano 500 funkcjonariuszy do poszukiwania jej resztek. Nawet zabawny jest ten kabaret.
Dlaczego jej nie zestrzelono skoro mogła przenosić broń jądrową ?
Jednocześnie rzekomo Rosja zakłócała działanie systemu GPS. Faktem jest że GPS nie działał ale gdzie są dowody i zwłoki tego kto śmiał podnieść rękę z mieczem na Imperium ?
Węgiel kamienny był podstawowym paliwem Rewolucji Przemysłowej. Ale po II Wojnie Światowej znacznie ważniejsza stała się ropa naftowa i gaz ziemny. Jego wydobycie w Polsce w 2023 roku praktycznie wróciło do poziomu z 1910 roku !
Wydajna mechanizacja a czasem i niskie płace pozwalają w Rosji, Chinach, USA, Kolumbii, Australii, RPA... wydobywać węgiel o wiele taniej niż w Europie. Gdy lokalne wydobycie stawało się 2-3 krotnie droższe od importu od 1976 roku całkowicie likwidowano w krajach Europy wydobycie węgla ale jego wydobycie ograniczono już po wojnie I i II.
Nierentowny eksport węgla w PRL dosłownie niszczył gospodarkę i społeczeństwo.
Wydajność pracy polskiego skansenowego górnika węglowego jest tragicznie niska.
W 2014 roku stanowiła ona 0.29/4.21 = 6.9 % wydajności wydobycia w kopalniach głębinowych w USA.
W 2014 roku stanowiła ona 0.29/18.6 = 1.5 % wydajności wydobycia w kopalniach odkrywkowych w USA ale bywały lata gdzie była jeszcze mniejsza !
Płace w polskim górnictwie osiągnęły szalony poziom ! Są to w istocie kopalnie pieniędzy podatnika i niesłychanych w świecie przywilejów. Polscy politycy, którzy dla uzyskania mafijnego poparcia coś takiego tolerują i konserwują są groźnymi przestępcami.
Najważniejszym i najdroższym „towarem” jest mieszkanie ale tylko w dużym mieście. Postęp technologiczny powinien zwiększać siłę nabywczą osób. Ale praktycznie w całej Europie siła nabywcza wynagrodzenia liczona w metrach kwadratowych mieszkania spada od lat ! Tanie kredyty i odliczenia podatkowe na mieszkania spowodowały jedynie wzrost cen mieszkań i dały ogromne zyski deweloperem oraz spekulantom.
Wszędzie jest ten sam problem - Wszyscy chcą tanie mieszkania ale nikt nie chce tanio sprzedawać ziemi i tanio budować.
Narracje o ciągłym intensywnym postępie technologicznym brutalnie zderzają się z rzeczywistością.
Niemieckie ( tak samo czynili producenci z USA ) samochodowe silniki Diesla truły na potęgę a program kontrolera silnika oszukiwał w badaniach. Od ponad 100 lat Niemcy słynęły z doskonałych silników Diesla. Napędzają m.in. okręty podwodne i czołgi. Samochód z silnikiem spalinowym był najważniejszym wyrobem przemysłu Niemiec, Francji i Włoch. Bez samochodu z silnikiem spalinowym sytuacja gospodarczo – społeczna robi się w Europie dramatycznie poważna.
Daihatsu, japoński producent samochodów należący do Toyoty, wstrzymał produkcję samochodów po tym, jak przyznał, że od ponad 30 lat masowo fałszował wyniki testów bezpieczeństwa swoich pojazdów oraz tych sprzedawanych także pod marką Toyoty. Zmanipulowano testy bezpieczeństwa w przypadku aż 64 modeli samochodów, w tym tych sprzedawanych pod marką Toyoty. Na postojowe pójdzie około 9 tysięcy pracowników. Wstrzymane zostają także wszystkie krajowe i międzynarodowe dostawy samochodów.
Pfizer jeszcze przed Covid-19 płacił gigantyczne kary w tym za korumpowanie lekarzy.
Narracje o ciągle o rosnącym PKB są przeznaczone dla naiwnych. Celowo nie bada się Dochodu Narodowego PC i tego kto konsumuje wytworzony PKB. Podsumowując badania w tym zakresie Filip Novokmet, Thomas Piketty oraz Gabriel Zucman stwierdzili: państwa Europy środkowo wschodniej są w posiadaniu zagranicy, ich właściciele zdają się pochodzić z UE (...) duża część bogactw i zysków wędruje z tych krajów do zagranicznych właścicieli. W Polsce za 2/3 całego eksportu odpowiadają firmy o kapitale zagranicznym. Państwa Europy Środkowo - Wschodniej to kolonie Zachodu. Jest już za późno aby odzyskały kontrolę.
Rankingi Global Financial Integrity (GFI) analizujące wysokość aktywów drenowanych z państw za granicę zaliczają Polskę do 20 najbardziej wyzyskiwanych finansowo krajów świata.
Prof. Kieżun twierdzi że wyzyskiwane skutkiem systemowego drenażu kapitału państwa tracą suwerenność gospodarczą, a duża część/większość wykazywanych w ich statystykach dochodów krajowych (PKB), to faktycznie drenowane za granicę dochody obcych podmiotów korporacyjnych. Autorzy wielu opracowań podkreślają, że silna pozycja kapitałowa korporacji
zagranicznych w omawianych krajach, oraz wysokie zadłużenie tych państw, wobec globalnych korporacji finansowych odbiera im również suwerenność polityczną - podważając prawa narodów do samostanowienia.
Struktura gospodarski i charakter jej udziału w światowych łańcuchach produkcyjnych decyduje o wymaganej automatyzacji produkcji.
Stal dziewiczą z rudy żelaza i koksu wytapia się w zintegrowanym procesie hutniczym. Musi być ona produkowana u wielkich eksporterów a więc – Chiny, Niemcy, Korea, Japonia. Nową stal otrzymuje się też się z przetopienia - recyklingu złomowanej stali. Dane na temat tego recyklingu w krajach świata są niepełne. W każdym razie im gospodarka jest już bardziej „napełniona” stalą tym mniej potrzeba nowej stali dziewiczej.
W części krajów produkcja stali jest droga na tle importu i nierentowa a bez rządowych subsydiów jest likwidowana.
W zautomatyzowanej Mini Mill złom stalowy przetapia się w piecu łukowym na nową stal i podaje do zautomatyzowanego systemu Ciągłego Odlewania Stali.
British Steel planuje zamknąć swoje wielkie piece zlokalizowane w Scunthorpe. Z wyliczeń wynika, że pracę może stracić nawet 2000 osób.
Przedsiębiorstwo należące do chińskiej grupy Jingye Group zamknięte piece chce zastąpić dwoma elektrycznymi piecami łukowymi – jednym w Scunthorpe i jednym w Teesside. Ich budowa ma trwać od 2 do trzech lat.
British Steel chce przekształcenia firmy w „zieloną i zrównoważoną".
Związki zawodowe szacują, że decyzja może ostatecznie doprowadzić do zlikwidowania od 1500 do 2000 miejsc pracy.
To kolejne zamknięcie wielkich piecy w Wielkiej Brytanii w 2023 roku. Na początku roku firma Tata Steel ogłosiła, że zamknie dwa wielkie piece w Port Talbot i zastąpi je elektrycznymi piecami łukowymi, co spowoduje utratę nawet 3000 miejsc pracy.
Zatem Wielka Brytania nastawia się na wielki import towarów z udziałem stali a w szczególności samochodów elektrycznych EV.
Wolfram jest używany do produkcji wysokiej jakości, drogich stali stopowych. W produkcji zbrojeniowej jest konieczny i niezastąpiony.
Mimo wojny rurociągami przez teren Ukrainy płynie do Europy rosyjski gaz ziemny a Ukraina inkasuje wysokie opłaty tranzytowe. Mimo deklaracji uniezależniania się od Chin Wolfram (i wiele innych surowców ) jest od nich kupowany w coraz większej ilości i transportowany przez teren wrogiej Rosji ! Sankcje Zachodu wymierzone w rosyjską gospodarkę są bardzo wybiórcze i transportu dotykają słabo.
Zachodnia produkcja Wolframu jest znikoma a Chiny produkują coraz więcej szlachetnych i drogich stali stopowych i pewnie eksport Wolframu zostanie ograniczonym lub zatrzymany i dotychczasowi importerzy będą importować bardzo drogą stal stopową.
W słonecznej Kalifornii panele PV produkują rocznie stosunkowo dużo energii. Należy jednak pamiętać że podwyższona temperatura znacznie obniża sprawność generacji paneli PV.
Gorzej jest tam z wiatrakami i konieczna będzie budowa ich na morzu.
W ciągu dnia okres generacji energii przez PV dobrze skorelowany jest z potrzebami przemysłowo – usługowymi ale ludność potrzebuje energii także gdy Słońce już słabiej świeci lub zaszło.
Do 2050 roku pojemność akumulatorów w magazynach energii Kalifornii ma tam sięgnąć 200 GWh a moc magazynów 50 GW jako że akumulatory mają typowo magazynować energie do 4 godzinnej pracy z pełną mocą. Kalifornia ma circa 40 mln ludności czyli trochę więcej niż Polska. Zatem pojemność magazynów energii per capita ma wynieść 5 KWh a moc 1.25 KW. Ponieważ dzień w dzień akumulator jest ładowany i rozładowywany to co rok trzeba będzie wymieniać około 60-80 GWh ich pojemności.
Optymalna lokalizacja magazynów energii może znacznie ograniczyć konieczną rozbudowę systemu przesyłowo – dystrybucyjnego energii elektrycznej.
Akumulatory litowo – jonowe z katodą z tlenku kobaltu (deficytowy i drogi) mają znacznie większą masową gęstość energii niż akumulatory z katodą z fosforanu żelaza i stąd są w samochodach elektrycznych EV popularniejsze ale też i droższe. Jeszcze gorsza gęstość mocy mają akumulatory sodowo – jonowe ale są jeszcze tańsze !
W magazynach energii waga akumulatora jest bez dużego znaczenia i mogą być użyte te tańsze akumulatory. Prace nad akumulatorami cały czas trwają i nie powiedziano jeszcze ostatniego słowa.
W 2022 roku całkowita produkcja akumulatorów ( głównie do samochodów ) przekroczyła 1100 GWh, ale w ciągu 5 lat ma wzrosnąć nawet ośmiokrotnie, do blisko 9000 GWh. Trwają wielkie inwestycje w wielu krajach świata. Prym będą wiodły Chiny, USA i Niemcy.
Relatywnie „Wielka”obecnie fabryka akumulatorów LG w Polsce (patrz drenaż kapitału ) stanie się średniej wielkości fabryką.
Zależna od pogody generacja wiatraków jest niestabilna. Wiatraki na morzu pracują z dużo większą mocą średnią w stosunku do swojej mocy szczytowej i są systemowo o wiele korzystniejsze niż wiatraki na lądzie. Jednak ich posadowienie na morzu jest drogie. Pędzące drobinki słonej wody uszkadzają krawędzie łopat turbin a koszt napraw są bardzo wysokie.
Wiatrakowy biznes Siemensa ma (2023) ponad 4 mld euro strat i firma jako całość ma 2.8 mld euro straty. Są potężne problemy z jakością wiatraków a koszty napraw gwarancyjnych są ogromne. Cała skala problemu jest rzekomo potężna i kłopoty będą jeszcze większe. Wstrzymano też instalacji platformy X.5.
PKB Niemiec stagnuje od 2017 roku a wysokie ceny energii są jednym z powodów ( „wiatrakoza” jako jedna z chorób niemieckiego systemu ) kłopotów gospodarczych
"Norweski koncern Equinor uruchomił największą na świecie morską farmę wiatrową, leżącą na ławicy Dogger Bank w brytyjskiej strefie Morza Północnego. Moc całej farmy to niebotyczne 3,6 GW.
Turbiny farmy to Haliade-X firmy GE Vernova, każda o mocy 14 MW, z łopatami o długości 107 metrów. Jak obrazowo podaje Equinor, jeden obrót rotora wytwarza tyle energii, ile przeciętne gospodarstwo domowe zużywa przez 2 dni.
Farma Dogger Bank nie tylko jest największa, ale według Equinora jako pierwsza do przesyłu prądu na ląd wykorzystuje technologię prądu stałego HVDC”
Rosnąca flota EV wymaga dla optymalizacji zapanowania nad całym systemem.
Open Charge Point Protocol (OCPP) to standardowy protokół komunikacyjny używany do zarządzania stacjami ładowania pojazdów elektrycznych (EV). Umożliwia on stacjom ładowania komunikację z centralnym systemem, takim jak serwer backend, w celach diagnostycznych, rozliczeniowych oraz zarządzania. OCPP definiuje zestaw wiadomości i formatów danych, które ułatwiają wymianę informacji między centralnym systemem zarządzania (CSMS), a poszczególnymi stacjami ładowania. Te wiadomości obejmują różne funkcje, takie jak rozpoczynanie i zatrzymywanie sesji ładowania, monitorowanie statusu ładowania, pobieranie historii ładowania, obsługę informacji dotyczących rozliczeń i innych.
Podstawowe funkcji OCPP.
• Autoryzacja użytkownika: OCPP umożliwia identyfikację użytkownika poprzez różne metody, takie jak karty dostępu RFID, aplikacje mobilne, czy identyfikatory transakcji. To pozwala na kontrolę dostępu do stacji ładowania oraz gromadzenie danych dotyczących korzystania z usług przez poszczególnych użytkowników.
• Rozpoczęcie i zakończenie ładowania: dzięki OCPP operator ma zdalną kontrolę nad procesem ładowania pojazdu elektrycznego. Może monitorować, rozpoczynać i zatrzymywać ładowanie z dowolnego miejsca, co przyczynia się do elastyczności i efektywności obsługi.
• Monitorowanie procesu ładowania: protokół OCPP umożliwia monitorowanie kluczowych parametrów procesu ładowania, takich jak napięcie, prąd, moc, czas ładowania, ilość dostarczonej energii itp.. Te dane są istotne zarówno dla operatorów stacji ładowania, jak i dla użytkowników pojazdów elektrycznych, umożliwiając przejrzystość i raportowanie
• Zdalna modyfikacja konfiguracji/ustawień stacji ładowania: dzięki zdalnej modyfikacji konfiguracji, operatorzy stacji ładowania zyskują możliwość elastycznego dostosowania parametrów ładowania w zależności od potrzeb.
• Alarmy i powiadomienia: OCPP umożliwia przesyłanie powiadomień i alarmów związanych z awariami, błędami lub innymi sytuacjami wymagającymi uwagi operatora. To pozwala na szybką reakcję operatora na potencjalne problemy.
• Zdalne diagnozowanie i resetowanie: Protokół OCPP ułatwia zdalne diagnozowanie problemów związanych z ładowarkami, co przekłada się na efektywne utrzymanie sprzętu i minimalizację przestojów.
• Zdalne aktualizacje oprogramowania stacji ładowania: OCPP umożliwia operatorom zdalne aktualizacje oprogramowania stacji ładowania, co pozwala na dodawanie nowych funkcji lub naprawę błędów bez konieczności fizycznego dostępu do urządzeń.
W inverterach serwomechanizmów zasilających silniki prądu zmiennego konieczny jest pomiar prądów fazowych. W falownikach z reguły nie ma drogich sensorów prądów fazowych i stąd ich cena jest niższa.
Istnieje wiele metod pomiaru prądów fazowych w inverterach. Będą one kolejno dalej omawiane.
W 1971 roku znane były teoretycznie wszystkie przyrządy półprzewodnikowe poza przeoczonym wtedy tranzystorem IGBT. Opracowany w Japonii IGBT pierwszy na rynku w 1985 roku umieścił potężny wówczas koncern GE. Były one jednak wolne. Jednak już 1989 roku oferowane przez koncerny IGBT miały przyzwoite parametry. W minionych 35 latach IGBT stały się koniem roboczym energoelektroniki.
Pojawieniu się pod koniec lat osiemdziesiątych długo oczekiwanych dobrych kluczy mocy energoelektroniki nie spowodowało jednak wystrzału produkcji serwomechanizmów do maszyn CNC i robotów bowiem o wiele taniej można było w procesie produkcji użyć taniego … Chińczyka.
Masowe energoelektroniczne zastosowania kluczy IGBT ( EV, ładowarki, wiatraki, PV, nowoczesne klimatyzatory, pralki, lodówki... ) spowodowały dynamiczny wzrost produkcji mierzony sumą mocy tych kluczy.
Zjawisko Halla odkrył Edwin Hall w 1879 roku. Obecnie produkowanych jest w świecie przez kilkadziesiąt firm kilkaset milionów sztuk sensorów Halla rocznie. Głównie produkowane są w postaci układów scalonych. Stosowane są jako sensory zbliżeniowe (masowo użyte m.in. w klawiaturach komputerów) , sensory pozycji – kąta i do pomiaru prądów. Szczególnie dużo sensorów Halla jest w nowoczesnym samochodzie. Od połowy lat osiemdziesiątych silniki BLDC mają zintegrowane trzy sensory Halla wskazujące inverterowi kąt położenia wirnika silnika.
W XXI wieku uruchomiono produkcje miniaturowych hybrydowo – monolitycznych sensorów prądu z efektem Halla. Po 15 latach osiągnęły one dobre parametry. Na rysunku pokazano budowę najnowszego sensora rodziny TMCS1126 oraz jego małą (10.3 x 10.3 mm ) obudowę SOIC do montażu powierzchniowego.
Przy hurtowej cenie 1.7 dolara sensor ma dobre parametry ale dokładność do części zastosowań jest jednak za mała:
• High continuous current capability: 82 ARMS
• Robust reinforced isolation
– Withstand isolation voltage: 5000 VRMS
– Reinforced working voltage: 1100 VDC
• High accuracy
– Sensitivity error: ±0.1%
– Sensitivity drift: ±20 ppm/°C
– Offset error: ±0.2 mV
– Offset drift: ±2 μV/°C
– Non-linearity: ±0.1%
• Low lifetime drift: ±0.5% (maximum)
• High immunity to external magnetic fields
• Precision zero-current reference output
• Signal bandwidth: 500 kHz
• Low propagation delay: 95 ns
• Fast overcurrent detection response: 100 ns
• Operating supply range: 3 V to 5.5 V
• Bidirectional and unidirectional current sensing
• Multiple sensitivity options:
– TMCS1126x6x: 15 mV/A
– TMCS1126x1x: 25 mV/A
– TMCS1126x7x: 30 mV/A
– TMCS1126x9x: 33 mV/A
– TMCS1126x8x: 40 mV/A
– TMCS1126x2x: 50 mV/A
– TMCS1126x3x: 75 mV/A
– TMCS1126x4x: 100 mV/A
– TMCS1126x5x: 150 mV/A
• Safety related certifications (planned)
– UL 1577 Component Recognition Program
– IEC/CB 62368-1
Czułość sensorów Halla wcześniej nie była duża i do pomiaru małych pól magnetycznych się nie nadawały. Na początku lat osiemdziesiątych sensor Halla scalono z zasilającymi opornikami, wzmacniaczem i ewentualnie przerzutnikiem Schmidta. Później dodano przetwornik ADC z interface szeregowym, na przykład I2C. Następnie dodano mikrokontroler nawet z rozkazami DSP.
W zastosowaniu do pomiaru prądów pożądane stosunkowo silne pole magnetyczne uzyskiwano w w szczelinie ( jak najmniejszej ) rdzenia toroidalnego gdzie umieszczony jest sensor Halla o niewielkiej grubości. Przez otwór w rdzeniu przechodzi przewód prądowy.
Sensor Halla jest trochę nieliniowy a jego stabilność temperaturowa czułości nie jest wysoka. Stąd w lepszych sensorach prądu pracowały ( i nadal pracują ) one jako organ zerowy w systemie z nadążnym sprzężeniem zwrotnym gdzie pole wytworzone przez zasilone uzwojenie kasuje pole wytwarzana przez mierzony prąd płynący jednym zwojem – przewodem, identycznie jak w sensorze Flux Gate.
Optymalizacja takiego sensora nie jest trywialna
Na fotografii pokazano wnętrze całkiem współczesnego sensora na prąd 200 A. Rdzeń quasi toroidalny wycięty jest z blachy elektrotechnicznej grubości 0.35 mm. W pakiecie jest zaledwie 10 blaszek. W szczelinie rdzenia u góry jest widoczny sensor Halla a z tyłu płytka drukowana elektroniki. Przekrój rdzenia ledwie obejmuje obudowę sensora. Połączone szeregowo Cewki na dwóch karkasach mają po 1000 zwoi czyli razem 2000 zwoi i taka też jest przekładnia tego sensora.
Różnicowe wyjście sensora Halla ( wyjście „gołego” sensora Halla zawsze jest różnicowe ) zasilonego prądem z rezystorów podano do wzmacniacza operacyjnego. Zadaniem diod Zenera VD1, VD2 jest zmniejszenie napięcia zasilania OPA aby nie przesterował on dalszego układu. Zastosowano ponadczasowy układ OPA LM201. W systemie jest wiele sprzężeń zwrotnych. Wyjściem pierwszej pętli jest napięcie na emiterach komplementarnego wtórnika emiterowego z tranzystorami VT3, VT4 sterowanego przez OPA podane do wejścia OPA przez szeregowy dwójnik R8, C4 dający odpowiedz proporcjonalno całkującą PI. Tranzystory te kolektorami ( prąd kolektora jest tylko troszkę mniejszy od prądu emitera ) sterują prądowo wyjściowe komplementarne tranzystory (połączone równolegle po dwa ) które sterują prądowo cewki. Sterowanie prądowe cewki pozwala połowicznie skasować biegun pochodzący od znacznej indukcyjności cewek. Dwójnikiem R9, C1 podano drugie sprzężenie zwrotne. Trzecie najwolniejsze sprzężenie zwrotne pochodzi od pętli z cewkami i sensorem Halla. Prąd cewek przepływa też przez zewnętrzny rezystor pomiarowy. Statyczne wzmocnienie wynika zatem tylko z ilości zwoi cewek !
Kwadraciki na schemacie ponumerowane 1-8 to punkty na PCB do automatycznej kontroli poprodukcyjnej.
Sprawdzenie
1.Na rysunku pokazano dwa proste układy regulacji do systemów krystalizacji. W najprostszym ( po lewej stronie ) stabilizowany ( FT + FRC ) strumień pary ogrzewa cyrkulujący roztwór - magmę. W gruncie rzeczy przy ustalonej koncentracji rozpuszczalnika w podawanym roztworze określa ilość odparowanego rozpuszczalnika i uzyskiwanego Produktu. FSL stanowi zabezpieczenie wymuszające minimalną ilość podawanego do odparowania – zagęszczenia roztworu.
Stabilizowane (PT+PRC) wpuszczaniem powietrza podciśnienie w gruncie rzeczy określa temperaturę parowania !
Gęstość (sensor PDT) jest tylko rejestrowana przez DR. Ilość podawanego pół-świeżego roztworu ustala LT + LIC. Poziom w zbiorniku podawczym stabilizuje LT+LIC na dole lewej części rysunku po prawej stronie.
W udoskonalonym układzie po prawej stronie zastosowano regulacje kaskadową z sensorem gęstości PDT i dodanym regulatorem DIC zadającym wewnętrznej pętli strumień pary.
Znacznie lepsze parametry ma bardziej skomplikowany system regulacji dla krystalizacji.
-Omów działanie tego systemu.
2.Stwórz algorytm sprawdzający czy punkt P leży wewnątrz trójkąta ABC.
3.Wyrażenie arytmetyczne (a+b)/(c*d-(e*f^-g)/(h-i)) dla rozkładu na procesor jednoadresowy wykonanego od lewej wygląda tak:
01 AC:=a
02 AC:=AC+b
03 h1:=AC
04 AC:=c
05 AC:=AC*d
06 h2:=AC
07 AC:=g
08 AC:=-AC lub jeden rozkaz gdy jest AC:=-g
09 h3:=AC
10 AC:=f
11 AC:=AC^h3
12 h3:=AC
13 AC:=e
14 AC:=AC*h3
15 h3:=AC
16 AC:=h
17 AC:=AC-i
18 h4:=AC
19 AC:=h3
20 AC:=AC/h4
21 h3:=AC
22 AC:=h2
23 AC:=AC-h3
24 h2:=AC
25 AC:=h1
26 AC:=AC/h2
27 h1:=AC
Czyli ma on 27 ( lub 26 gdy jest rozkaz AC:=-g ) rozkazów i 4 użyte zmienne pomocnicze
-Ile rozkazów i zmiennych pomocniczych ma rozkład wyrażenia od strony prawej ?
-Ile rozkazów i zmiennych pomocniczych ma rozkład wyrażenia minimalizujący ilość zapamiętanych wyników częściowych ? Czy jest to pod względem ilości rozkazów jednocześnie rozkład optymalny ?





