środa, 14 stycznia 2026

Osamotnienie terrorystycznych, bankrutujących USA

 Osamotnienie terrorystycznych, bankrutujących USA
 Tylko 7 krajów głosowało przeciwko rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ wzywającej do zniesienia nielegalnego embarga i blokady USA wobec Kuby. Administracja pomarańczowego prezydenta  Trumpa naciskała na kraje, aby sprzeciwiły się tej rezolucji.  ​​Departament Stanu kierowany przez Marco Rubio nakazał amerykańskim dyplomatom w kilkudziesięciu krajach, aby próbowali zmusić państwa  do pójścia w ślady Waszyngtonu w ONZ.  Przeciwko głosowały Stany Zjednoczone oraz rasistowski, zbrodniczy  Izrael i  Argentyna, Węgry, Paragwaj, Macedonia Północna i Ukraina.
Zgromadzenie Ogólne ONZ głosuje nad takimi  rezolucjami praktycznie co roku od 1992 roku. Praktycznie wszystkie kraje na świecie popierają tą inicjatywę.
Obok brutalnej wojny gospodarczej, Stany Zjednoczone od dziesięcioleci prowadzą wojnę terrorystyczną przeciwko Kubie. Według oficjalnych dokumentów CIA i inne agencje amerykańskie próbowały zamordować przywódcę rewolucji kubańskiej Fidela Castro co najmniej 638 razy . 
Urzędnicy rządu USA powiedzieli, że celem amerykańskich sankcji  jest „osłabienie życia gospodarczego Kuby” oraz „sprowadzenie głodu, desperacji i obalenia rządu” poprzez „niezadowolenie gospodarcze i trudności”.

Kraje skandynawskie zaprzeczają lepkim kłamstwom podejrzewanego o pedofilie Trumpa. W pobliżu Grenlandii nie ma żadnych statków Rosji ani Chin. „Financial Times” donosi, że prezydent USA wykorzystuje ich wyimaginowaną obecność jako uzasadnienie swoich roszczeń do wyspy, ale w ostatnich latach nie widziano w pobliżu Grenlandii ani statków ani łodzi podwodnych tych krajów. Rosyjskich łodzi podwodnych tam nie ma od dekad ! 
Według obecnego badania  firmy Reputation Lab na mieszkańcach 60 największych krajów, Stany Zjednoczone cieszą się bardzo złą opinią . W 2024 roku Stany Zjednoczone spadły  na 60 pozycje (!), zajmując jeszcze gorszą niż 48 pozycję wcześniej.

sobota, 10 stycznia 2026

Pracowniczy bantustan

 Pracowniczy bantustan
https://gf24.pl/46463/pracowniczy-bantustan/
"Na ostatniej prostej reformę PIP zablokował osobiście premier Donald Tusk, który swoim zwyczajem miał „się wściec” i podczas posiedzenia rządu (30 grudnia) zrobił pani minister awanturę, żądając daleko posuniętych korekt w projekcie ustawy.
A mogło być tak pięknie… W 2026 r. miały wejść w życie dwie arcyważne reformy – wprowadzenie Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF) oraz nowe uprawnienia Państwowej Inspekcji Pracy (PIP). Za tę drugą odpowiedzialna była minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, która przekonywała, iż projekt przeszedł przez Stały Komitet Rady Ministrów, więc sprawa jest już praktycznie przesądzona. Jak się okazało – jednak nie, ponieważ na ostatniej prostej reformę PIP zablokował osobiście premier Donald Tusk, który swoim zwyczajem miał „się wściec” i podczas posiedzenia rządu (30 grudnia) zrobił pani minister awanturę, żądając daleko posuniętych korekt w projekcie ustawy.

Dlaczego wymieniłem obie reformy (KSeF i PIP) łącznie? Ponieważ właśnie ich połączenie miało dać do ręki inspektorom PIP potężny oręż w walce ze „śmieciówkami”, tj. umowami cywilnoprawnymi (umowa-zlecenie, umowa o dzieło, kontrakty B2B), tam gdzie w istocie zachodziłby stosunek pracy. Przypomnę, iż wg pierwotnych założeń inspektor mógłby decyzją administracyjną zmienić tego typu umowy w umowę o pracę, jeśli stwierdziłby, iż służą one jedynie zakamuflowaniu stosunku pracy – tj. dana osoba wykonuje pracę pod nadzorem pracodawcy, w miejscu i czasie przez niego wyznaczonym, osobiście, w sposób ciągły i charakterystyczny dla zatrudnienia pracowniczego. Ponadto PIP mogłaby dokonywać kontroli zdalnych, bez konieczności osobistej wizyty inspektora w kontrolowanej firmie; miały zostać również zwiększone kary za naruszanie prawa pracy.
Właśnie w tym momencie reforma PIP miała się spotkać z wchodzącym dla większości firm od lutego systemem e-faktur. KSeF bowiem miał być kluczowym narzędziem kontrolnym, pozwalającym wykryć obchodzenie prawa pracy. KSeF umożliwi monitorowanie faktur niemal w czasie rzeczywistym, ponadto wszystkie dane Państwowej Inspekcji Pracy, Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) i Zakładu Ubezpieczeń Społecznych znajdą się w jednym systemie teleinformatycznym, dzięki czemu algorytmy byłyby w stanie praktycznie natychmiast wykryć rozmaite anomalie. W szczególności dotyczyć miało to tzw. fikcyjnego samozatrudnienia w oparciu o kontrakty B2B. Jeżeli system stwierdziłby, iż w danym przypadku zachodzą powtarzające się okoliczności, np. co miesiąc wystawiana jest jedna faktura na tę samą kwotę, całość dochodów pochodzi ze zleceń od jednej firmy, do czego dochodzi brak kosztów prowadzonej działalności – wówczas z dużą dozą prawdopodobieństwa zachodzi stosunek pracy. Miało to pozwolić PIP na precyzyjne namierzanie podmiotów do kontroli i skuteczną walkę z umowami śmieciowymi.

Dlaczego jest to tak istotne? Otóż „uśmieciowienie” polskiego rynku pracy generuje szereg patologicznych skutków, zarówno indywidualnych, jak i społecznych. Generalnie wśród „samozatrudnionych” na jednoosobowej działalności gospodarczej (JDG) i innych formach umów cywilnoprawnych można wyróżnić dwie kategorie: tych, którzy zostali na nie wypchnięci przymusem ekonomicznym, oraz tych, dla których JDG stanowi formę optymalizacji podatkowej (wysokiej klasy specjaliści czy kadra zarządzająca – tzw. „prezesi na śmieciówkach”). W pierwszym przypadku pracownicy tracą ochronę wynikającą z prawa pracy – chociażby prawo do urlopu czy płatnego zwolnienia lekarskiego. W drugim natomiast traci budżet państwa i system ubezpieczeń społecznych, w tym ZUS i NFZ. To są realne koszty „elastycznego rynku pracy”, które dotykają nas wszystkich. Lata funkcjonowania tego chorego modelu powodują chociażby to, że już teraz zaczynamy mieć problem z osobami wkraczającymi w wiek emerytalny, które będą miały emerytury na minimalnym albo wręcz groszowym poziomie – i to zjawisko będzie się nasilać. Nasza struktura zatrudnienia przypomina kraje Trzeciego Świata i niesie ze sobą podobne konsekwencje. Jeżeli nie chcemy za chwilę mieć społecznej katastrofy, trzeba z tym skończyć już, natychmiast.
Druga rzecz: konkurowanie niskimi kosztami pracy hamuje modernizację gospodarki, bo brakuje bodźców do inwestowania w robotyzację czy nowe technologie. Innowacyjność u nas leży, co skutkuje pułapką średniego wzrostu i utknięciem w modelu rozwoju zależnego. Dlatego również z tego punktu widzenia ucywilizowanie rynku pracy staje się palącą koniecznością, bo dotychczasowe podstawy naszego rozwoju są na wyczerpaniu.

Wszystko to zostało teraz zablokowane – ewidentnie pod naciskiem lobby pracodawców, którym zależy na zakonserwowaniu obecnej sytuacji. Tymczasem warto przypomnieć, iż pełne oskładkowanie „śmieciówek” zostało wpisane do KPO jako „kamień milowy” jeszcze za rządu premiera Mateusza Morawieckiego. Obecny rząd wynegocjował zamianę tego punktu na wzmocnienie roli PIP – ale, jak widać, również i to okazało się rozwiązaniem zbyt „radykalnym”. Zamiast reformy rynku pracy pozostaniemy więc pracowniczym bantustanem rodem z epoki „Balcerowicza łupanego”, w której utkwił mentalnie nie tylko nadwiślański świat biznesu, ale i znaczna część naszej klasy politycznej."

środa, 7 stycznia 2026

Laboratorium zaawansowanej elektroniki i automatyki 187

Laboratorium zaawansowanej elektroniki i automatyki 187
Spis treści
1.Innowacje
2.Transformacja ustrojowa
3.Energetyka
4.AI
5.Znów Kreatywny GUS 
6.Wojna

1.Innowacje.
 Uniwersytet Tsinghua w Chinach pokonuje Zachodnią konkurencje  w wyścigu o patenty na sztuczną inteligencję:
https://www.bloomberg.com/news/features/2025-11-18/china-s-tsinghua-university-is-beating-us-in-the-race-for-ai-patents.
 Im wyższe IQ osób tym wybierane kierunki nauki i pracy są bardziej inżynieryjne oraz mniej kobiet jest na nich.
W krajach, w których kobiety mają równe prawa rzadziej wybierają one zawody naukowe czyli STEM.

Minister do spraw równości Katarzyna Kotula zapowiedziała dalsze prace nad wprowadzeniem ustawy o związkach partnerskich. Projekt autorstwa profesor Magdaleny Środy:
„Zwierzęta udomowione powinny mieć obywatelstwo. Zwierzęta liminalne (czyli wiewiórki, 
ptaki, karaluchy, szczury) powinny być traktowane jak uchodźcy, natomiast zwierzęta dzikie 
powinny być traktowane jako obywatele"
„Małżeństwa homoseksualne mają więcej dzieci”
 Bardzo szybko rosną opłaty za chińskie know-how wnoszone przez firmy ze świata ! Najwięcej płaci Korea, Japonia i USA. 
Chiny odmawiają sprzedaży technologi do rafinacji metali ziem rzadkich gdzie praktycznie mają światowy monopol. Metale ziem rzadkich to tylko globalnie 13 mld $ ale kontrola ich eksportu pozwala Chinom na kontrolę i blokadę poczynań Zachodu. 

 Często wszyscy z dziewięciu członków chińskiego Stałego Komitetu Biura Politycznego (to faktycznie stała egzekutywa najwyższego szczebla)  mieli wykształcenie inżynierskie.
W Polsce jest obecnie 19 ministerstw i 18 z nich jest zdominowanych przez osoby z "wykształceniem" politologicznym, historycznym, prawniczym czy podobnie humanistycznym. Nie mają żadnej użytecznej wiedzy i umiejętności.
Aby Polska się rozwijała potrzebujemy inżynierów i umysłów ścisłych. Oni rozumieją przyszłość i potrafią ją tworzyć. Tylko oni pchną Polskę w stronę nowoczesności i realnego rozwoju.
 W sprawnym systemie ludzi którzy się nie sprawdzili po prostu się wymienia.  Gen. Petraeus: 
"Dowództwo wojskowe [USA] okazało się nieudolne zarówno w Wietnamie, jak i podczas pierwszej wojny w Iraku. Musiało zostać zastąpione ludźmi z realnym doświadczeniem bojowym. Europa musi zacząć wdrażać ukraiński know-how. Samo kupowanie większej ilości sprzętu starego typu w niczym nie pomoże"

 Gdy jest na coś duży rynek to firmy mają silny bodziec do działania. Także innowacyjnego działania. W „Peryferyjny Kapitalizm Zależny”, dostępny w GoogleBooks, opisano jak mądre rządy skandynawskie stworzyły rynek dla dopiero powstającej telefonii komórkowej  dla Nokii i Ericksona. Odejście w stronę „mądrości” neoliberalnych pogrążyło potężną kiedyś Nokię. 
Mikroprocesorem nazywano wcześniej procesor zbudowany z układów MSI mieszczący się na jednej dużej płycie drukowanej. Stąd producenci pierwszych monolitycznych mikroprocesorów mieli ułatwione zadanie ! Aby stworzyć jeszcze szerszy rynek producenci oferowali narzędzia programowe z przykładami, systemy uruchomieniowe oraz pokazy i szkolenia.

 Polska może obecnie silnie pobudzić swoje innowacje w:
-Militariach. Sytuacja jest unikalna. Jedyna korzyść z wojny to własna produkcja i eksport nowoczesnego sprzętu wojskowego.      
-Ochronie zdrowia
-Automatyzacji państwa
-Zielonej energetyce. Nie licząc prac budowlanych wyposażenie do systemów PV, wiatraków, magazynów energii, elektrowni jądrowych tylko w circa 10% jest Polskie. Polska tym importem utrwala swoją peryferyjność. 

 Raporty sugerują, że Chiny poczyniły duże postępy w odwrotnej inżynierii kluczowych elementów 
najbardziej zaawansowanych na świecie systemów fotolitografii do produkcji nowoczesnych chipów. Maszyny te należą do najbardziej złożonych technologii, jakie kiedykolwiek powstały na Ziemi.  Opierają się na ekstremalnej litografii ultrafioletowej, ultraprecyzyjnej optyce, kontroli 
wibracji i perfekcyjnej czystości.
To odpowiedź na kontrole eksportu i ograniczenia technologiczne, przyspieszając dążenie Chin do niezależności w półprzewodnikach dla sztucznej inteligencji, obrony i szybkich komputerów.
Jeśli się uda to wysiłki te mogą zmniejszyć zależność od zagranicznych dostawców i zmienić globalne łańcuchy dostaw półprzewodników.
Eksperci zauważają, że powielanie poszczególnych elementów to tylko jeden krok, a osiągnięcie niezawodnej produkcji masowej pozostaje dużym wyzwaniem technicznym i ekonomicznym.
 Militaria.
Obecnie USA wydają na siły zbrojne około biliona dolarów rocznie czyli tyle ile wynosi cały polski PKB. Aby Polska miała ułamek siły militarnej USA proporcjonalny do liczby ludności musiałaby wydawać absurdalnie wielkie kwoty czyli 37/330 *1000 = 112 mld dolarów rocznie. 
Zbrojenia i utrzymanie wojska bardzo obciążały w czasie Zimnej Wojny gospodarkę PRL i to jest zrozumiałe na tle wyliczonej kwoty. 
III RP mocno czerpała z dywidendy pokojowej ale sytuacja z bezpieczeństwem niby za darmo była co najmniej zastanawiająca. Wstępując do NATO polskie ”elity” uważały że kupiły polisę ubezpieczeniową na bezpieczeństwo i wystarczy ją opłacać to znaczy kupować od USA broń  bardzo przy tym przepłacając.
Bezpieczeństwo za darmo ?  Umberto Eco w "Zapiskach na pudełku od zapałek" napisał: "Od 
dziecka wpajano mi zdrową zasadę: ilekroć oferują ci coś gratis, należy natychmiast 
telefonować na policję" 
Wielki import broni w końcu da Polsce kryzys gospodarczy. Jeszcze nikt w historii nie wygrał dużej wojny importowaną bronią !   

 Produkowany w PRL sprzęt wojskowy był nienowoczesny przede wszystkim z powodu embarga technologicznego USA i Zachodu. Kompetencje produkcyjne były na na niezłym poziomie. Polska była dość dużym eksporterem broni. Zatem po 1990 roku można było produkować w adekwatnych ilościach nowoczesny sprzęt i go eksportować aby jeszcze na tym zarabiać lub chociaż zmniejszyć koszty obrony. Jednak przemysł ten faktycznie zniszczono. 
 Ignacy Morawski 18.12.2025 : „My jesteśmy pod ścianą. Umówmy się, w ciągu 5-10 lat nie da się stworzyć nowej technologii, własnego sprzętu. Trzeba kupić najlepszy sprzęt, jaki jest na świecie”.
Komentarz do tego Marcina Kwaśniewskiego:
„1990 - Umówmy się, w ciągu 5-10 lat nie da się stworzyć własnego sprzętu. A zresztą historia się skończyła, jesteśmy biedni, więc kasujemy zbrojeniówkę i kompetencje, które posiadamy 
1999 - Umówmy się, w ciągu 5-10 lat nie da się stworzyć własnego sprzętu, a na  zachodni nas nie stać. Ale weszliśmy do NATO i art. 5 nas obroni
2008 - Umówmy się, w ciągu 5-10 lat nie da się stworzyć własnego sprzętu. Rosja może i najechała dwa razy Czeczenów, potem Abchazję, Gruzję i miesza w Ukrainie, ale Ameryka ogłosiła reset, umówmy się, jesteśmy krajem na dorobku, a w ogóle jakoś to będzie
2014 - Umówmy się, Rosja najechała Donbas, zajęła Krym, państwa flanki przywracają pobór, ale w 5-10 lat nie da się stworzyć własnego sprzętu, a w 25 lat nawet zacząć go tworzyć. Poboru też się nie da się, wybory idą
2022 - Umówmy się, wojna jest, trzeba kupować i przepłacać z półki, uzależniać jeszcze bardziej, umówmy się, nie po to obcy lobbyści siedzą w wojsku i ministerstwach, żeby kupować polskie, umówmy się, stać nas na 500 mld na zagraniczny sprzęt, ale miliard na własne B+R umówmy się, nie da się.”   

 Niestety dotychczas rozmodlony, „wyedukowany”, „styropian” w państwowych firmach zbrojeniowych był w stanie rozkraść i zmarnotrawić wszystko. 
"Styropian dostał dwie kulki. Jedną ukradł a drugą popsuł" 
Na bazie dobrego  niemieckiego projektu MEKO-100 lata temu powstały w świecie udane korwety. Na podstawie tego projektu ( polska nazwa projekt 621 z 2000 roku ) miało powstać w Polsce 7 korwet zdolnych do walki z jednostkami nawodnymi, samolotami i okrętami podwodnymi. Miały to zapewniać m.in. pociski przeciwokrętowe, uniwersalna wyrzutnia rakiet, a także wyrzutnie torped i bomb głębinowych.
Powstał tylko po 18 latach budowy jeden ale praktycznie nieuzbrojony okręt patrolowy Ślązak. Nie jest zdolny do walki z okrętami przeciwnika i obrony przed samolotami i dronami.
Część wyposażenia się zestarzała a okręt jest zardzewiały. Ostatnie dwa lata okręt był remontowany. Napęd cały czas sprawia różne problemy. Powinien być już złomowany. 
W stoczni wielu doczekało na tym projekcie swojej emerytury. Tu chodziło o budowanie okrętu, ale nie o jego zbudowanie. Kto miał na tym zarobić to zarobił. Wszystko to z „miłości do ojczyzny”. W razie W elita da nogę przez "Zaleszczyki". 
Kuriozum i rekord na skale światową. Nazwa „Ślązak” obraża Śląsk.
PiS "budował" flotylle promów. Potem co cichu w tajemnicy stępkę zezłomowano. Razem z Ukrainą miano masowo produkować wojskowe helikoptery….

 Ochrona zdrowia.
W polskim systemie ochrony zdrowia panuje chaos i to mimo „cyfryzacji, komputeryzacji, AI”... Dzieją się tam rzeczy niewyobrażalne.
Ministrem zdrowia była słaba polonista Leszczyna co to czarodziejską różdżką miała w mig uzdrowić służbę zdrowia. 
NIK po kontrolach kieruje zawiadomienia do prokuratury ale tam różne mocium panki prokuratorzy umarzają sprawy bo nie chcą wylecieć z synekur.   
"Polecam lekturę wystąpienia pokontrolnego NIK z kontroli w Szpitalu Wojewódzkim w Szczecinie. Patologia od A do Z i nikomu z podmiotów odpowiedzialnych na niczym nie zależy. Dyrekcja wszystko uzasadnia pandemią. Można odnieść wrażenie, że panuje ona nadal. NFZ nie ma narzędzi do kontrolowania wpisów szpitala do ogólnopolskiego systemu kolejowego, co doprowadza do absurdów w postaci ponad 800 operacji endoprotezy stawu biodrowego zaplanowanych na jeden dzień. Konsultant wojewódzki z okulistyki stwierdza, że szpital wykonuje za mało określonych zabiegów i nie powinien w związku z tym kształcić rezydentów. I co? I nic. karawana jedzie dalej. Strach się tych nowych lekarzy bać. Nie ma systemu rozliczania czasu pracy lekarzy i pielęgniarek. Jest starodawna lista obecności, ale tu trójca święta to pikuś. Lekarz może być jednocześnie u siebie na oddziale, konsultować na innym oddziale, konsultować na SOR, pracować w poradni, wykonywać badania np. gastroskopię. To wszystko jeszcze w podziale na etat i kontrakt. Potwierdzeniem wykonania kontraktu jest podpis ordynatora bądź kierownika oddziału, bo konkursów na niewygodnych ordynatorów to się dziś już nie przeprowadza. Jeden podpisuje drugiemu i jest ok. Organ prowadzący, marszałek, nic nie robi, bo jest w swoistej zmowie z dyrekcją. Itd. Itp. Robi się niedobrze."

 Euroentuzjaści od dawna argumentują, że rozwiązaniem dla UE na nieskuteczność jest 
przejęcie jeszcze większej władzy. Ponieważ  są słabi w tym co robią to danie im większej władzy i większych pieniędzy jeszcze pogorszy sytuacje a nie polepszy !  Okazuje się że korupcja w organach UE jest wszechobecna a korupcja zabija innowacje !

2.Transformacja ustrojowa
 Zdaniem wybitnej prof. Jadwigi Staniszkis, RIP,  Transformacja ustrojowa miała cele oficjalne pozorne i ukryte cele rzeczywiste. Niestety okazało się że miała on w 100% racje. 
 W Polsce  w pierwszej dziesiątce największych pod względem obrotu firm 7 jest państwowych a 3 są zagraniczne. Prywatnych polskich firm jest zero. 
W pierwszej dwudziestce największych pod względem obrotu firm jest jedna prywatna polska firma – DINO. Największe polskie prywatne firmy są tylko z obszaru handlu: DINO, AB, Specjal, Intercars, LPP.
Kredyt polskich firm w bankach spada od 10 lat i jest najmniejszy w EU !
 
 Efekty nieudanej transformacji ustrojowe są porażające w każdej dziedzinie.
Polacy w III RP przestali średnio rosnąć i trend z okresu PRL został przerwany !
NFZ z braku środków kontraktuje bardzo mało refundowanych usług stomatologicznych. Dodatkowo zakres usług jest wąski. Świadczone prywatnie usługi są drogie i Polacy nie leczą zębów co ma bardzo zły wpływ na ogólny stan zdrowia.  
Według danych NFZ z 2025 roku:
-Aż 93% nastolatków ma próchnicę
-W grupie 18-25 lat zęby myje dwa razy dziennie zaledwie 54% osób.
-W grupie 23-44 lat próchnicę ma  99% badanych.
-40% seniorów 65-74 lat w ogóle nie ma zębów  
Czas oczekiwania na dentystę z kontraktem NFZ dochodzi do 90 dni.
Nowa ustawa chce w ogóle zlikwidować gabinety szkolne. Te które cudem jeszcze ocalały ! 
 Dużej części Polaków wydaje się że żyją w piekle i ratują się ucieczką do lepszego świata.
W 2023 roku w grupach wiekowych 15-24 i 25-44 lata najczęstszą przyczyną zgonów były samobójstwa ! (Za - Gazeta Lekarska 12/2025-1/2026) Ten sygnał alarmowy, podobnie jak inne, jest lekceważony. „Polacy, nic się nie stało”

 Z powodu bardzo niskich „transformacyjnych” zarobów z Polski masowo uciekali po 1990 roku lekarze i pielęgniarki. Za mało ich też kształcono. Polska ma zaledwie 5.1 pielęgniarek na 1000 mieszkańców, podczas gdy średnia unijna wynosi 8.5. Do tego dochodzi dramatyczny średni wiek polskiej pielęgniarki przekraczający już 54 lata. Dla zachęcenia do pracy trzeba już pielęgniarkom płacić 13 tysięcy zł miesięcznie a lekarzom jeszcze więcej. 

 Na rysunku pokazano rozprzestrzenianie się kolejnych fal industralizacji w Europie XIX wieku. Jak na kraj peryferyjny przemysł na teren zaborów czyli późniejszej Polski dotarł dość szybko.  Polskę okrutnie w rozwoju cofnęła sanacyjna dyktatura w II RP. Nadawanie ulicom nazwiska dyktatora Piłsudskiego świadczy obecnie o wyuzdanej głupocie. 

3.Energetyka
 Awarie w krajowych a tym bardziej kontynentalnych systemach energetycznych trwają cały czas.
Pioruny rzadko powinny uderzać w chronione przewody fazowe linii przesyłowej NN lub dystrybucyjnej WN.  Ale mocne uderzenie w przewód ochronny może przy słabym uziemieniu słupa linii, wywołać na izolatorach linii przebicie zwrotne. Wyładowanie jest dalej podtrzymane prądem zwarcia i linia musi być odłączona dla zgaszenia luku i dejonizacji przestrzeni połukowej.
 Prąd zwarcia jest tym większy im mniejsza jest indukcyjność rozproszenia transformatorów mocy i mniejsze  rezystancje falowe linii. Zatem im większy jest prąd zwarcia tym korzystniej mniejsze są zmiany obciążeniowe napięcia w systemie ale generalnie prąd zwarciowy musi być ograniczony z kilku powodów. Czasem, dla zmniejszenia prądów zwarć stosowane są szeregowe dławiki. Stosunek X/R rośnie z mocą linii i dla linii NN może przekroczyć 5. Moc czynna  zwarcia linii WN 110 KV wynosi 1-5 GW. Zwarcie zostanie rozłączone przez wyłączniki - CB w czasie 40-60 ms.
System energetyczny jest cały czas dynamicznie bilansowany. Zatem dla uniknięcia Blackout-u przez ten moment zwarcia trzeba dostarczyć tą nagłą sporą pobieraną moc. Szybkodziałające regulatory turbin mimo wszystko nie są wystarczająco szybkie. W polskim systemie energetycznym energia kinetyczna mas w wirujących turbinach i generatorach wynosi 70-80 GJ. To ona jest w stanie momentalnie pokryć czoło gwałtownego wzrostu zapotrzebowania na energie czynną przy zwarciu. Generatory synchroniczne przez awaryjny moment dostarczają też dużej mocy biernej.
Ogromne są też prądy załączania transformatorów sieciowych. 
Invertery zasilane z ogniw PV pracują z maksymalną mocą. Tak samo z maksymalną mocą pracują wiatraki. Czyli dużych awaryjnych, chwilowych  mocy mogą dostarczać tylko generatory-turbiny i magazyny z akumulatorami.
 Z reguły pojemność energetyczna magazynu pozwala na prace przez 4 godziny z mocą nominalną. Pracujące w inverterach tranzystory IGBT i SiC nie mają czegoś takiego jak przeciążalność w czasie 50-100 ms. Przeciążalność miały tyrystory. Zatem przy obniżaniu w systemie energii kinetycznej wirujących mas zastępujące je magazyny energii będą musiały mieć chwilową zdolność przeciążeniową (tak samo jak akumulatory) co rzecz jasna mocno podniesie ich cenę.        
Jednym z powodów niedawnego Blackout-u w Hiszpanii była relatywnie zbyt mała w systemie energia wirujących mas czyli „inercja” i za duży udział zielonej generacji.
 Szczytowe dobowe zimowe zapotrzebowanie na energie elektryczną  w Polsce dochodzi do 600 GWh. Energetyczna pojemność 1 KWh w akumulatorze litowo jonowym angażuje 90-150 gram litu. Akumulatory zdolne przechować 600 GWh energii przy 150 g/KWh wymagałyby użycia 90 tysięcy ton litu. Roczna światowa produkcja litu wynosi około 110 tysięcy ton ale na produkcje wszelkich akumulatorów użyte jest 73% z tego. Akumulatory stosowane są też w samochodach EV, laptopach, smartfonach... Widać z tego tego że akumulatory – magazyny będą może zdolne przechować energie na 1-3 godziny potrzeb kraju. Akumulatory w pracy się starzeją i cały czas część będzie musiała być wymieniana na nowe. 
Potrzebny do produkcji akumulatorów drogi Nikiel sprzedaje na rynku światowym głównie wroga Rosja a Kobalt (przymusowa, wypadkowa praca dzieci) Kongo. To argumenty za użyciem akumulatorów LiFePO4.  

 Moc generowana przez wiatraki rośnie z trzecią potęgą prędkością wiatru ale przy nadmiernej prędkości wiatru wiatrak trzeba unieruchomić aby nie został zniszczony. Generacja jest mocno niestabilna ale w ciągu roku generacja wiatraków jest skorelowana z potrzebami odbiorców. Wiatraki w Polsce mają razem nominalną czyli maksymalną moc 11 GW i generują 15% energii. Roczna generacja energii elektrycznej w Polsce w 2024 roku wynosi 170 TWh. Zatem pracują one ze współczynnikiem mocy 26.5%. Jest to wartość typowa dla takich systemów. 
Nowe morskie wiatraki o mocy 3 GW mają rocznie wyprodukować 13 TWH energii co daje nierealistyczny współczynnik mocy 49.5%. To powtórka z bardzo drogą „Autostradą Wolności” A2 również z udziałem Kulczyka ?  Środki z Krajowego Programu Odbudowy do sprywatyzowania ?
Systemy PV w Polsce mają razem nominalną czyli maksymalną moc 25 GW i generują 9% energii. W ciągu dnia korelacja generacji  jest zgodna z potrzebami ale w ciągu roku jest odwrotna. Zatem pracują one ze współczynnikiem mocy 6.99% czyli znacznie mniejszym niż powinien być. Powodem tego może być auto-konsumpcja wytwarzanej energii, oszustwo producenta i instalatora PV, niewłaściwe kąty położenia paneli, zabrudzenie, przesłonięcie, starzenie się  itp.

 Z podawanych danych ( także w Polsce ) wynika że realny systemowy koszt zielonej energii z PV i wiatraków jest w przybliżeniu podwojony przez konieczne koszty rezerwowych źródeł, magazynów i rozbudowy sieci ! W ten sposób „tania zielona energia” realnie staje się najdroższa. W artykule "Atom węgiel czy wiatraki" na portalu Polskie Radio 24 podano że realny systemowo koszt energii z wiatraków morskich (po doliczeniu kosztów rezerwowych źródeł i magazynów ) podniesie końcową cenę energii (jest jeszcze dystrybucja i podatki !) dla konsumenta do poziomu 0,75–0,85 zł / kWh na rachunku. Cena detaliczna będzie dwukrotnie wyższa.

 W Niemczech w XXI wieku produkcja energii elektrycznej rosła do 2008 roku a potem była i jest w trendzie spadającym ! Niemcy są w stagnacji od 8 lat.

 W Japonii po 15 latach od katastrofy w Fukushimie w 2010 roku rząd znów stawia na reaktory jądrowe. Symbolem tego będzie ponowne uruchomienie największej w świecie elektrowni jądrowej.
 Elektrownie jądrowe realnie budują tylko Chiny, Rosja i Korea. Dwa bloki z francuskim reaktorem EPR1600 w Finlandii i we Francji „budowano” 18 lat. We Francji planowane koszty przekroczono ponad 5 razy. 
Paliwo jądrowe do polskich elektrowni jądrowym będzie pochodziło z Rosji ale kupimy je przez pośredników ! To wpisuje się w trend innych małpich interesów które robi Polska.

 W świecie w energetyce najbardziej planowane budżety przekraczały projekty jądrowe – o średnio  102 % Wiatraki o 5 % a PV o 2 %. Wiatraki i PV  finansowanie są prywatne. Elektrownie atomowe za pieniądze podatnika opłaci się budować w nieskończoność ale nie zbudować ! To jest i śmieszne i straszne zarazem !

 W Chinach 2/3 energii elektrycznej nadal pochodzi z elektrowni cieplnych. Stabilna hydroenergetyka propagandowo mieszana jest z zielonymi wiatrakami i PV.
  Udział obciążeń elektronicznych wyrażony w procentach w zużyciu energii elektrycznej jest skorelowany z PKB pc kraju.
Pobór mocy przez odbiorniki rezystancyjne (grzałka w pralce, zmywarce, żelazku... ) jest proporcjonalny do kwadratu napięcia sieciowego czyli szybko spada ze spadkiem napięcia co ułatwia restauracje systemu energetycznego po awarii.   
Natomiast pobór mocy przez Obciążenia elektroniczne  mało zależy od napięcia sieciowego i może nawet trochę wzrosnąć przy spadku napięcia sieciowego. Zasilacze szerokozakresowe pracują w zakresie napięć  sieciowych 80-270 Vac ! O ile pobór mocy i energii przez komputer i TVC nie jest duży to pobór przez Pompy Ciepła z inverterami i Ładowarki EV jest potężny.
Kuchenne płyty indukcyjne zachowują się różnie przy spadku napięcia zasilania.  

 Duży udział odbiorników elektronicznych w chwiejnym systemie energetycznym z dużym udziałem zielonej generacji może go uczynić bardzo zawodnym.
 Problem można łatwo rozwiązać ograniczając (kwadratowo lub mocniej ) pobór mocy przy spadku napięcia sieciowego poniżej nominalnego. W przypadku Pompy Ciepła z inverterami, Ładowarki EV i płyty indukcyjnej jest to możliwe.

 System energetyczny jest cały czas bilansowany. Tradycyjnie do potrzeb odbiorców dostosowana była generacja ale w systemie z dużym udziałem zielonej generacji potrzeba też dostosowania odbiorców. Odbiorcy mogą kierować się on-line ceną energii elektrycznej. Duzi odbiorcy jak zespół publicznych kilkunastu i kilkuset ładowarek dużej mocy DC do EV mogą też być dodatkowo zdalnie sterowani lub mieć algorytm pozwalający unikać awarii systemu energetycznego. Za te faktycznie świadczone usługi systemowe otrzymywaliby upust w cenie energii. 

 Domowy magazyn Energii Elektrycznej wiosną i latem może być ładowany z własnego PV i rozładowany na własne potrzeby gospodarstwa. Jesienią i zimą może być ładowany w porze taniej energii z sieci i rozładowany na własne potrzeby gdy energia jest droga.  Do pomyślenia jest zatem świadczenie też usług systemowych !  
 
 Bardzo tanim magazynem energii cieplnej jest zbiornik z ciepłą-gorącą wodą. Cena jednostkowa maleje przy tym z pojemnością zbiornika. Jednostkowa cena zbiornika przy elektrociepłowni o pojemności dziesiątek tysięcy m3 jest znacznie mniejsza niż w zbiorniku o pojemności kilku m3 w węźle cieplnych dużego bloku mieszkalnego. 

 Cieplna stała czasowa budynku jest tym większa im jest on masywniejszy i ma lepszą izolacje cieplną. Może ona dojść do 100 godzin. Zatem ściany domu też są magazynem energii. Sprawy te omówiono  w „Mieszkanie i Ogrzewanie”

 Gaz ziemny ma być paliwem okresu przejściowego. Importowany metanowcami LNG z USA i Bliskiego Wschodu jest bardzo drogi. Za import gazu ziemnego rurociągami w okresie 1990-2022 zapłaciliśmy tyle samo co już za import LNG w okresie 2021-2025.  

 Elektrociepłownie gazowo - parowe o bardzo wysokiej sprawności (wątek ten omawiano już  wcześniej ) mają sens w ogrzewaniu mieszkań dużych miast.  
Natomiast absurdalne są  ciepłownie gazowe gdyż lokalne kotły kondensacyjne mają ponad 100% sprawności i nie ma strat energii w rurociągach ! 

4.AI
Na razie AI jest bardzo słaba w porównaniu z  kompetentną osobą. 
Polecając AI coś konkretnego do zrobienia z reguły w odpowiedzi jest bełkot.
"I asked ChatGPT to design a radio for me."
5.Znów Kreatywny GUS 
 Rzekomo Polska epoki Gierka była 10 a momentami nawet 7 gospodarką świata. Niedługo po tych kłamstwach były kartki żywnościowe a po kolejnej chwili kartki na wszystko i puste sklepy. 
Rzekomo Polska osiągnęła teraz  taki sam PKB PSN pc jak Japonia !

 Główny URZĄD Statystyczny jest organem rządu a prezesa GUS mianuje premier. 
W rankingu Transparency International "Corruption Perceptions Index" Polska zajmuje w 2024 roku haniebne 53 miejsce. Spadki trwają od 2015 roku. Jeszcze nigdy Polska nie miała tak złych notowań.  Pogłębia się postrzeganie Polski jako państwa mocno skażonego korupcją.
 Zatem podejrzenie, że GUS tak jak cały rząd uprawi propagandę i dezinformacje, jest jak najbardziej uzasadnione. 
Ceny lokalnych towarów i usług są typowo dużo wyższe w krajach bogatych. Parytet Siły Nabywczej (purchasing power parity - PPP) ułatwia dokonywanie porównań standardów życia w różnych państwach.
Zebranie danych o cenach z zagregowanej listy towarów i usług, która zawiera produkty porównywalne i reprezentatywne dla analizowanych krajów nie jest proste i łatwo jest o manipulacje  i oszustwa. 
Wskaźnik Big Maca (Big Mac Index) – to nieformalny wskaźnik pomiaru parytetu siły nabywczej wprowadzony przez brytyjski tygodnik „The Economist” w 1986. Ten wskaźnik jest całkiem niezły czyli zgodny z oficjalnie podawanym  PPP gdzie statystyka nie jest fałszowana.
Indeks bogactwa UBS podaje ile minut pracy potrzebna do zarobienia na jednego Big Maca w wybranych miastach świata. W krajach o takim samym PKB PSN pc (niby Japonia i Polska) powinno być tyle samo minut. W 2012 roku było to:
    Tokio – 9 minut
    Nowy Jork, Hongkong – 10
    Chicago, Toronto, Los Angeles – 11
    Sydney, Nikozja, Miami, Dubaj – 12
    Warszawa – 36 minut (52 miejsce, między Pekinem a Bangkokiem)
    Kair – 67 (69 miejsce)
    Nairobi – 84 (72 miejsce)
Od 2012 rok sytuacja dla Polski trochę  się poprawiła. W 2018 roku ( świat zbiedniał !) w Tokio trzeba było pracować 12.2 minuty a w Warszawie 32.8 minuty.  Ale do stagnującej od 30 lat Japonii jest nadal bardzo, bardzo daleko a Japonia jest dziś tylko cieniem swojej niedawnej potęgi.  
 Podawano że w Polsce jest 2-2.5 mln nędzarzy. Ale źle interpretowano dane i jest ich o 0.95 mln więcej ! Pół ludności Polski żyje poniżej minimum socjalnego. 
Porównywanie się z Japonią jest po prostu niedorzecznie głupie. 
Na wykresie (2024) pokazano ile godzin w tygodniu trzeba pracować aby utrzymać się ponad linią ubóstwa.
6.Wojna
 Trwa wojna systemowa. Nadchodzi geopolityczny przełom ! Stosunki międzynarodowe ustalone po zakończeniu II Wojny i Zimnej Wojny ulegają zasadniczym zmianom. 
Autor już 20 lat temu prorokował że relatywnie słabnące USA będą wszczynać wojny !
Neoliberalizm zabijający realną gospodarkę stworzył potężne strukturalne słabości USA. Ogromny deficyt handlowy USA ( w 2024 roku 1219 mld dolarów ) finansowali wielcy światowi eksporterzy. USA tracą teraz wielkich pożyczkodawców - Chiny i Japonię. Drukowany w szalonej ilości dolar w związku z tym słabnie. Coraz więcej krajów zamiast kupowania długu USA kupuje złoto „papierowe” i prawdziwe. Uncja drożejącego złota przekroczyła 4.5 tysiąca dolarów. 
Niespłacalny dług USA zmierza w stronę 40 bln dolarów.
Do zmilitaryzowanego dolara i euro mocno zniechęca świat zamrożenie środków rosyjskiego banku centralnego w Europie zachodniej a nawet zapowiedź konfiskaty jego środków. Konfiskata rosyjskich aktywów byłaby dla wiarygodności Euro samobójcza i na całe szczęście została powstrzymana.
Handel wojującej Rosji z Indiami odbywa się całkowicie poza zachodnimi instytucjami i bez ich kontroli. Nie wiadomo nawet dokładnie ile towarów jest sprzedawane. Indie w dużej ilości produkują paliwo Diesla z rosyjskiej ropy i sprzedają do... Europy. Tracą na tym zachodnie koncerny petrochemiczne i Zachód. Podawane przez Indie dane są prawdopodobnie zmyślone aby nie irytować USA.
Budowane są nowe szlaki transportowe łączące Rosję, Iran, Indie i Chiny. Funkcjonują i przyszłe będą funkcjonować całkowicie poza kontrola USA i Zachodu, które wszelkimi sposobami chcą projekty zatrzymać.  
  
 E.Todd przewidywał, że w miarę spadku globalnego znaczenia Stanów Zjednoczonych będą one coraz bardziej eksploatować tą częścią świata, która pozostanie pod  ich bezpośrednim wpływem. Ponieważ okradanie Chin, Rosji, Brazylii, Arabów stanie się niemożliwe pozostanie  Europa, Azja Wschodnia i Ameryka Południowa. Stąd przykładowo żądania prezydenta Trumpa aby Europa kupowała za biliony LNG i broń od USA. 
„Stany Zjednoczone rezygnują z kontroli nad Rosją i nie mogą już marzyć o militarnym przeciwstawieniu się Chinom. Reszta świata – Indie, Brazylia, świat arabski, Afryka – korzysta z okazji i również wymyka się ich wpływom. Stany Zjednoczone zwracają się więc z werwą przeciwko swoim europejskim i wschodnioazjatyckim „sojusznikom”, w ostatnim wysiłku nadmiernej eksploatacji, ale też ze zwykłej frustracji. Chcąc uciec przed upokorzeniem, ukryć przed światem i sobą własną słabość, wymierzają karę Europie” - E.Todd, Klęska Zachodu

 Żydowski grandziarz Soros miliardami finansował nielegalną imigracje do Europy z III Świata oraz rozkładowe ruchy lewackie. Skutki tego dla Europy są tragiczne i na dłuższą metę będą podobne do skutków przegranej wojny.  
Były urzędnik Departamentu Stanu USA, Mike Benz przestudiował dokumenty WikiLeaks i odkrył, że rodzina Sorosów współpracuje z Departamentem Stanu USA od 50 lat. Badał relacje między wieloma agencjami rządowymi USA a rodziną Soros w celu „rządzenia światem”. Związki pochodzą już z lat siedemdziesiątych.
Im więcej jest ujawnianych faktów, tym staje się jasne, że rząd USA jest najbardziej skorumpowanym rządem, jaki kiedykolwiek istniał na  Ziemi.

 Każda wojna ma cel polityczny czyli w gruncie rzeczy gospodarczy. Prawdziwy sojusz jest przecież oparty o wspólnotę interesów. Państwa nie mają przecież wiecznych przyjaciół i wrogów ale wieczne interesy. 
W sojuszu egzotycznym słaby i odległy od mocarstwa (USA) klient (Polska) jest w jego polityce i grach strefą zgniotu, pionkiem na globalnej szachownicy i żetonem.  
USA beznamiętnie w 2022 roku podały że: celem wojny na Ukrainie jest osłabienie Rosji.
Osłabienie Rosji było konieczne przed podjęciem wojny z Chinami jako prawdziwym, głównym przeciwnikiem aby Rosja nie mogła Chinom pomóc. Tymczasem Chiny pomagają Rosji i wojna dla USA-Zachodu jest przegrana. Rosja uruchomiła przy tym dużą produkcje wojskową kompensującą straty i modernizującą wyposażenie armii podczas gdy Zachód opróżnił swoje magazyny broni. Z punktu widzenia USA najgorsze stało się wasalizowanie Rosji przez Chiny i ich umocnienie a nie osłabienie. Zatem USA obecnie trzeźwo widząc co się dzieje, chcą to wojnę jak najszybciej zakończyć. Podchodzą do niej w sposób racjonalny. Bez emocji i nienawiści. Widzą że jej wszczęcie okazało się nonsensem.
Europa Zachodnia początkowo słusznie nie chciała się mocno angażować i uwikłać w tą wojnę ale obecnie wojna stała się niczym fanatyczne, nieracjonalne średniowieczne krucjaty. Zachodni przywódcy mają przy tym bardzo małe, wręcz znikome, poparcie społeczne (Macron 11%)  Dlaczego tak się stało ? 
„Pomimo wszystkich absurdów i niedorzeczności, jakich byliśmy świadkami, Europa nie uwikłała się w tę wojnę przez przypadek, z głupoty czy przez pomyłkę. Coś ją do tego pchnęło – i nie wszystko można zrzucić na Stany Zjednoczone. Tym czymś jest jej własna implozja. Projekt europejski umarł. Poczucie społecznej i historycznej pustki ogarnęło nasze elity i klasy średnie. W tym kontekście rosyjski atak na Ukrainę jawił się jako dar losu. Komentatorzy medialni zresztą się z tym nie kryli: Putin, swoją „specjalną operacją wojskową”, przywracał sens idei integracji europejskiej; Unia potrzebowała zewnętrznego wroga, by się na nowo zjednoczyć i ruszyć naprzód…” - E.Todd, Klęska Zachodu.

 Wbrew debilnym wyobrażeniom, USA nie oczekiwały od Polski że będzie ona obszczekiwać Rosję niczym kundel. Takie kompromitujące zachowanie jest przejawem zaburzonej osobowości psychopaty.
„Problemem polskiej „polityki” wschodniej nie jest jej misyjność, bzdurny prometeizm czy ciemny irracjonalny napęd ani służalczość wobec Ameryki, wyprzedzająca życzenia. Wszystko to można znieść. Najgorsze jest to, że tej „polityce” brakuje analizy rzeczywistości, odniesionej do realnego interesu narodowego.
Niezdolność i niechęć zobaczenia faktów takimi, jakimi one są, nadmiar ocen, przewaga trybu postulatywnego nad opisem, zupełne pomijanie punktu widzenia drugiej strony, odrzucanie z góry racji, jakie druga strona mogłaby mieć za sobą; do tego dochodzi pyszałkowatość zwalniająca z obowiązku uzasadniania pewników, jakie się rzekomo posiada itp. przywary moralne i intelektualne składają się na polską mentalność zbiorową i nadają karykaturalną treść „polityce” wschodniej. Ta „polityka” nas ośmieszy prędzej czy później i oby tylko na ośmieszeniu się skończyło”  - B.Łagowski (2005), Czy Polskę Stać Na Niepodległość.

 USA i UE wykorzystały wszelkie środki pomocy Ukrainie. Ukraina otrzymała w gotówce i 
sprzęcie około  400-500  miliardów dolarów. Ukraina nie otrzymała tylko broni nuklearnej. Anglia 
dostarcza nawet  nowoczesne rakiety średniego zasięgu. 
Ukraina otrzymała od USA i UE wszelkie dane wywiadowcze. Te dane nawet przetworzono do postaci bliskiej wydawanym rozkazom. Na Rosję  nałożono wiele tysięcy sankcji. Ale Rosja ma rosnącą przewagę w tym konflikcie. Zatem dla Ukrainy toczenie walki z silniejszą stroną jest nonsensem. Obecna dyplomacja jest pozorna. Dyskutują ze  sobą uczestnicy jednej strony konfliktu ! W historii  wojen, nigdy strona słabsza nie dyktowała warunków pokoju stronie silniejszej. Rosyjskie warunki zakończenia wojny są znane od 2007 roku. Ukraińskie warunki zakończenia 
wojny są chciejstwem i marzeniem. Ale na pewno istnieje jakiś kompromis akceptowalny dla obu stron. Znaleźć może go poważna dyplomacja.

 W Polsce wróżenie z fusów i kart ma długą tradycję. Dziś wróżymy z sondaży i „informacji od 
anonimowych  i dobrze poinformowanych osób”. Nikt nie potrafi dokładnie przewidzieć  przyszłości. Analitycy są z reguły lobbystami. Jasnowidze są oszustami.

„When I was just a little girl
I asked my mother, what will I be
Will I be pretty, will I be rich
Here’s what she said to me.

Que Sera, Sera,
Whatever will be, will be
The future’s not ours, to see
Que Sera, Sera
What will be, will be.

When I grew up and fell in love
I asked my sweetheart what lies ahead
Will we have rainbows, day after day
Here’s what my sweetheart said.

Que Sera, Sera,
Whatever will be, will be
The future’s not ours, to see
Que Sera, Sera"


Archiwum - Systematyka układów regulacji 
 Technologia i nauka rozwijają się ewolucyjnie. Kolejne pokolenia badaczy i konstruktorów bazują na wynikach wcześniejszych prac. Wyważanie dawno otwartych drzwi jest marnotrawne i niemądre. 
Dobrych, sprawdzonych eksploatacyjnie  i pomysłowych rozwiązań dedykowanych do konkretnych systemów produkcyjnych układów regulacji jest całkiem sporo. Ewidentnie brakuje jednak ogólnej systematyki !   

Potrzebne są do systematyki - przeglądu dobre i maksymalnie obfite Źródła informacji. 
A.W 1968 pojawiło się w USA pierwsze wydanie „Instrument Engineers’ Handbook” pod znakomitą redakcją węgierskiego uciekiniera-wojownika z 1956 roku Belli Liptaka. Liptak miał już w USA na koncie liczne sukcesy praktyczne na polu automatyki przemysłowej. Znakomity fizyk, Węgier - imigrant Edward Teller napisał wstęp do pierwszego wydania. Teller wraz polskim emigrantem Stanisławem Ulamem są autorami broni termojądrowej. Obecnie Teller jest jedną z twarzy „Gwiezdnych Wojen” prezydenta Reagana czyli programu  Strategicznej Inicjatywy Obrony.  
Trzy tomy dedykowano ( 1968 rok - interwencja w Czechosłowacji ) wtedy „walczącym o wolność” Węgrom i Czechosłowakom.
W 1973 roku Liptak został wybrany najmłodszym kiedykolwiek członkiem ISA ! 
Rozszerzone, uaktualnione, bardzo obszerne  drugie dwutomowe  wydanie „Instrument Engineers’ Handbook” pojawiło się w 1985 roku. Jest to najpopularniejsze w świecie źródło wiedzy w dziedzinie realnej  automatycznej regulacji – tysiące rysunków !
 Wymienione nazwiska i konteksty sprawiają że w bloku RWPG Handbook jest przemilczany a nie powinien być. 
Bardzo obszernie omówiono tematy:
-Airhandler and Building Conditioning Controls
-Blending and Ratio Controls
-Boiler Control and Optimization
-Centrifuge Controls
-Chemical Reactors: Batch Sequencing
-Chemical Reactors: Basic Control Strategies
-Chemical Reactors: Simulation and Modeling
-Chiller Control
-Chiller Optimization
-Clean-Room Controls and Optimization
-Compressor Control and Optimization
-Cooling Tower Control
-Cooling Tower Optimization
-Crystallizer Controls
-Distillation: Basic Controls
-Distillation: Calculations of Relative Gains
-Distillation: Optimization and Advanced Controls
-Dryer Controls
-Evaporator Controls
-Extruder Controls
-Furnace and Reformer Controls
-Heat Exchanger Control and Optimization
-ORP Controls
-pH Control
-Pump Controls
-Rolling Mill Controls
-Steam Turbine Controls
-Wastewater Treatment Controls

B.Firma Foxboro jest jednym z amerykańskich – światowych  liderów systemów automatyki przemysłowej. Jej wieloletnim inżynierem aplikacyjnym jest często cytowany Greg Shinskey, który wydał bardzo interesujące książki, wydane w sporych nakładach, m.in:
-Process Control Systems Application Design Adjustment, McGraw Hill. Pierwsze wydanie 1967 i kolejne wydania. 
-Energy Conservation Through Control, Academic Press 1978.
-Controlling Multivariable Processes,  ISA 1981. 

C.Koncern Siemens jest NARODOWYM koncernem elektrotechniczno-elektronicznym (zachodnio) niemieckim. Nawiasów użyto celowo bo przecież Siemens po cichu udostępnia technologie wschodnim braciom z NRD. W czasie II Wojny Siemens masowo zatrudniał robotników przymusowych głównie z Polski. Jego udział w produkcji elektrotechnicznej doszedł do 45 % w całej III Rzeszy. W czasie wojny Siemens produkował głównie na potrzeby militarne. Był więc Polsce nienawistny. Ale na życie nie można się obrażać. Wybuch Zimnej Wojny uratował Siemensa i inne niemieckie koncerny przed likwidacją. USA widząc że w możliwej potężnej wojnie z ZSRR jedynym silnym sojusznikiem mogą być Zachodnie Niemcy zdecydowały uruchomić gospodarkę Zachodnich Niemiec. W zachodnim modelu gospodarczym koncerny organizują wokół siebie prawie całą gospodarkę i modernizują ją. Siemens prowadzi zaawansowane badania oraz prace D&R. Koncern zatrudnia ponad 350 tysięcy pracowników na całym świecie. Jest to zatem poważny partner do realizacji celów rządu RFN ! Łatwiej byłoby powiedzieć czego Siemens nie produkuje z elektrotechniki i elektroniki. Produkuje on m.in.:
-Wyposażenie do elektrowni i całej energetyki na wszystkich poziomach
-Wyposażenie do kolei i systemów transportowych
-Wyposażenie do infrastruktury
-Mnóstwo elektroniki przemysłowej i automatyki oraz elektroniki profesjonalnej 
-Regulowane napędy i serwonapędy elektryczne 
-Sprzęt RTVC i AGD
-Sprzęt telekomunikacyjny
-Sprzęt medyczny
-Elektronikę militarną
-Elektronikę motoryzacyjną
-Elementy elektroniczne a w tym nowoczesną mikroelektronikę...
Siemens jest prawie tym czym w USA jest General Electric i Bell Laboratories jednocześnie.  Bez Siemensa gospodarka zachodnioniemiecka byłby bardzo osłabiona.
 Siemens wchodzi w różne alianse z potężnymi koncernami z USA i Japonii. Jedne alianse są krótkie a inne długie. Alianse te służące wymianie technologii i informacji wyjaśniają wiele na pozór przedziwnych rzeczy. Ale nawet po formalnym zgodnym, zakończeniu aliansu cicha współpraca trwa dalej i to jest normalna praktyka. Pełny alians Siemensa z amerykańskim AMD trwał tylko od 1977 do 1979 roku. AMD miał czasową zgodę  Intela na produkcje procesorów. W 1982 roku Intel wypuścił udany mikrokontroler 8051 czyli '51 w obudowie DIP40. Licencje od Intela kupił m.in. potężny Philips i do '51 dodał bardzo użyteczne peryferia. Do rozbudowanych typów dano obudowy PLCC68. Na obudowie każdego procesora jest informacja o licencji od Intela. AMD do '51 dodał  bardzo użyteczne peryferia i udany katalogowy procesor w obudowie PLCC68 nazywa się 80515 / 80535. Siemens produkuje procesory 80515 / 80535 (z pamięcią ROM i bez pamięci ) i stosuje je w swoich udanych wyrobach a szczególnie w automatyce. Jest on podobnej komplikacji jak procesor Intela 80286 do komputerów PC AT a więc sporej.  Siemens produkuje na licencji Intela 80286 i układy peryferyjne oraz pamięci do komputerów z nim. Na obudowie procesora 80515 nie ma jednak żadnej informacji o licencji Intela albo AMD i można zachodzić w głowę jak Siemens zrobił tak udany mikrokontroler choć Niemcy w procesorach i komputerach nigdy nie byli silni. Prasa fachowa donosi że AMD odstąpił też Siemensowi projekt wydajnego 16 bitowego mikrokontrolera  którego sam nie zamierza jednak produkować. Rząd USA na to wszystko pozwala co wprost wynika z polityki „obronnej”.
 Amerykańskie systemy obrony przeciwlotniczej Patriot produkowane są też na licencji w RFN (elektronika Siemens) i Japonii ( Mitsubishi - jeden z najpotężniejszych koncernów świata ). Japonia produkuje zresztą na licencji wiele sprzętu militarnego. Licencje te pozwalają na daleko idące własne zmiany i modernizacje. Licencyjny helikopter wyprodukowany w Japonii jest znacznie lepszy od oryginału !     
 Udzielanie w blokach militarnych licencji na broń jest normą a nie wyjątkiem. Polska i kraje RWPG produkuje broń na licencji ZSRR.     
 W Polsce rozpowszechniany jest dywersyjny pogląd że nowoczesnej  gospodarce nie są potrzebne wielkie firmy (koncerny) a strajki w takich firmach dewastują gospodarkę. Wywalczone podwyżki płac nie mające pokrycia we wzroście wydajności pracy skutkują inflacją zabijająca cały kraj. 
Pogląd świadczy o nieznajomości tego czym jest koncern ! Przecież koncerny powstały w USA właśnie w odpowiedzi na wielkie strajki ! Koncern składa się z N samodzielnych firm mających jednak  w siatce operacyjnej tych samych systemowych zarządców i właścicieli ! Te firmy nierzadko już zbędne albo przewymiarowane są wyłączane z siatki organizacji koncernu X i sprzedawane koncernowi Y.
  Jądro nowoczesnej  gospodarki to właśnie wielkie koncerny ! Ale w gospodarce jest miejsce na firmy małe, średnie, duże i wielkie. Koncerny zatrudniają równolegle profesurę z politechnik. Tworzą nową wiedzę i technologie. To one wypracowują światową pozycje krajów ! 
 Siemens od 1971 roku produkował 16 bitowe minikomputery rodziny Prozessrechner 300, głównie do zastosowań przemysłowych. Wykonane w technologii TTL technologicznie i wydajnością były podobne do średnich minikomputerów z rodziny PDP-11 ale z nimi nie mają nic wspólnego. Do systemów DDC z użyciem tego minikomputera Siemens produkował systemy Teleperm 300.  Systemy DDC z racji swoich wad (m.in. konieczność rezerwacji) nigdzie w świecie nie zdobyły dużej popularności. Głównie analogowy był kolejny system Teleperm C produkowany od 1974 (pierwsze karty) roku i cały czas wzbogacany o kolejne „karty”. Użyto nowoczesnej mikroelektroniki a w tym układów CMOS 4000. Karty systemu mają dużo różnych funkcjonalności. Od 1982 roku produkowany jest bardzo nowoczesny system sterowników mikroprocesorowych Teleperm M z komunikacją szeregową. 
W „Urządzenia i układy automatycznej regulacji”, Z.Trybalski, PWN 1980, w rozdziale 2 „Układy regulacji z zastosowaniem regulatorów systemu Teleperm C”dano ( z materiałów Siemensa) schematy z omówieniem skomplikowanego, nowoczesnego systemu automatyki dużego bloku energetycznego na gaz ziemny.  Co ciekawe sama idea systemu różni się niewiele przy stosowaniu kolejnych systemów automatyzacji. System ma bardzo dobre własności regulacyjne i jest łatwy w rozruchu.  Znane są też ( kserokopie ) inne systemy automatyki Siemensa...  

poniedziałek, 5 stycznia 2026

USA - Wróg czy Przyjaciel ?

 USA - Wróg czy Przyjaciel ?
 Niesprowokowana agresja jest najcięższym przestępstwem jakie popełniają "państwa". Taki pogląd panuje od czasów procesów norymberskich gdy skazano na śmierć bez pochówku zbrodnicze kierownictwo III Rzeszy.
Prawo do obrony koniecznej jest podstawowym Prawem Człowieka. Sądy z reguły łagodnie traktują obronę przesadnie Intensywną a nawet Ekstensywną czyli zastosowaną już po ustaniu zagrożenia. 
Prawo do obrony koniecznej mają też państwa.    

Rosja prowadzi Specjalną Operacje Wojskową na Ukrainie jako Bliskiej Zagranicy. Są miliony ofiar. Rosja usilnie starała się i nadal stara się przekonać świat że Zachód z Ukrainą sprowokował ten konflikt a ona faktycznie się tylko broni przed agresją Zachodu. Przekonanych jest około 80% ludności świata a w tym całe globalne Południe ! 
 
Izrael prowadzi Specjalną Operacje Wojskową w Gazie jako Bliskiej Zagranicy. Zdaniem ONZ jest 680 tysięcy ofiar. Izrael starał się i nadal stara przekonać świat że Palestyńczycy z Iranem sprowokowali ten konflikt. Mało kto w to wierzy.

USA prowadzą Specjalną Operacje Wojskową w Wenezueli  jako Bliskiej Zagranicy. Powodem jest rzekomy eksport narkotyków A i terroryzmu B. 
A.Dostępne są różne informacje o eksporterach "narkotyków" do USA. Rządowy (!) dokument USA z 2024  roku podaje że  pierwszym eksporterem jest Meksyk a Wenezuela z udziałem 3% jest dziesiąta.
Światowy raport UNODC o narkotykach z 2025 roku Wenezuelę ocenia jako terytorium zasadniczo wolne od upraw liści koki, konopi indyjskich i podobnych upraw. Z raportu wynika, że ​​jedynie około 5 % kolumbijskich narkotyków tranzytuje przez Wenezuelę. Europejski raport narkotykowy UE 2025 nawet nie wspomina o Wenezueli. Według obecnych i byłych urzędników amerykańskich chociaż większość łodzi zatopionych przez armię amerykańską znajdowała się w przejściu między Wenezuelą a Trynidadem i Tobago, tym korytarzem nie transportuje się fentanylu ani narkotyków do Stanów Zjednoczonych. Większość to marihuana w drodze do Afryki Zachodniej i Europy. Według amerykańskiej Agencji ds. Walki z Narkotykami 90 % kokainy przewożonej tranzytem do USA trafia przez Meksyk, a nie Wenezuelę. A Wenezuela nie jest źródłem fentanylu.
B.Memorandum „Sense of community” z dnia 7 kwietnia 2025 r., w którym zebrano ustalenia 18 agencji wywiadowczych USA zostało opublikowane przez Biuro Dyrektora Wywiadu Narodowego. W memorandum stwierdza się, że „reżim Maduro prawdopodobnie nie ma polityki współpracy z TDA [Tren de Aragua – kartel narkotykowy] i nie ukierunkowuje TDA do przeprowadzania  operacji w Stanach Zjednoczonych”. Stwierdza, że ​​społeczność wywiadowcza „nie obserwowała, aby reżim kierował TDA”. Co więcej, w memorandum stwierdzono, że „wenezuelski wywiad, wojsko i policja postrzegają TDA jako zagrożenie dla bezpieczeństwa i działają przeciwko niemu w sposób, który sprawia, że ​​jest wysoce nieprawdopodobne, aby obie strony współpracowały w strategiczny lub spójny sposób”. Wenezuelska Gwardia Narodowa aresztowała członków TDA, a „wenezuelskie siły bezpieczeństwa okresowo angażowały się w starcia zbrojne z TDA”.

 USA podeptały swoją niesprowokowaną agresją na Wenezuelę Kartę Narodów Zjednoczonych. 
Haniebną agresję na Irak, USA w Radzie Bezpieczeństwa ONZ komicznie uzasadniały posiadaniem przez Irak Broni Masowej Zagłady. 
Obecnie USA nawet nie stwarzają żadnych pozorów.  Ropa ! Ropa ! Ropa ! Ropa ! Ropa ! Ropa ! "Donald Trump chce wenezuelskiej ropy" - wprost pisze BBC. Po akcji USA w Wenezueli notowania amerykańskich spółek naftowych skoczyły w górę. Chevron i Valero +11 %, ConocoPhillips i Marathon o +10 %, Marathon, Exxon Mobil o +7 %

  Trump popełnił kolejne przestępstwo atakując bez zgody Kongresu. Powiedział, że nie konsultował tej akcji z Kongresem, bo kongresmani robią przecieki do prasy, a to miało byc zrobione w tajemnicy. On schwytał prezydenta innego kraju i zrobi mu "uczciwy proces" a jego ludzie będą zarządzać tym krajem, żeby "odzyskać" znajdującą się tam ropę, która należy do USA i rzekomo została im skradziona.
USA sa w tej chwili państwem upadłym moralnie i upadłym ekonomicznie, skoro nie stać ich nawet na tanią maskę państwa "demokratycznego" i "wolnego", którą stwarzali przez wiele lat.
 Nawet wódz III Rzeszy Adolf Hitler z szajką musieli stworzyć w Gliwicach wiarygodny dla świata i Niemców pretekst do napadu na Polskę !

piątek, 2 stycznia 2026

Milei to XIX wiek. Chiny to XXI. Dlaczego wolnorynkowa utopia nie ma szans w świecie państw-olbrzymów

 Milei to XIX wiek. Chiny to XXI. Dlaczego wolnorynkowa utopia nie ma szans w świecie państw-olbrzymów
https://naszeblogi.pl/75252-milei-xix-wiek-chiny-xxi-dlaczego-wolnorynkowa-utopia-nie-ma-szans-w-swiecie-panstw-olbrzymow
"W wizji Grzegorza Świderskiego Javier Milei urasta do rangi zwiastuna nowej epoki: symbolu wolnorynkowej odwagi, patrona przyszłych reform w Polsce, dowodu, że da się rozmontować państwo i jednocześnie wygrać cywilizacyjnie. Problem polega na tym, że ta wizja, nawet gdyby w Argentynie zakończyła się sukcesem, opisuje świat, który już nie istnieje.

   Nie żyjemy bowiem w epoce konkurencji rynków. Żyjemy w epoce konkurencji systemów państwowych. A w tej epoce model Mileia nie przegrywa dlatego, że jest zbyt radykalny. Przegrywa dlatego, że jest anachroniczny.

Wolny rynek kontra państwo strategiczne - starcie nierównych kategorii.

   Model Mileia opiera się na założeniu, że państwo jest problemem, a rynek rozwiązaniem. Że im mniej państwa, tym więcej efektywności. To założenie miało sens w XIX wieku, gdy kapitał był prywatny, technologia rozproszona a państwa słabe.

Ale XXI wiek wygląda inaczej. Kapitał jest polityczny, technologia jest strategiczna, łańcuchy dostaw są bronią a państwo wróciło jako główny gracz. W takim świecie państwo, które samo się ogranicza, nie staje się bardziej konkurencyjne - staje się bezbronne.

Chiński model nie jest aberracją. Jest odpowiedzią.

   Chiński model gospodarczy nie polega na socjalizmie, jak wciąż próbują go opisywać zachodni publicyści. Polega na czymś znacznie prostszym i znacznie groźniejszym dla wolnorynkowej utopii. Polega na podporządkowaniu rynku celom państwowym. Państwo chińskie steruje kredytem, subsydiuje przemysł i planuje dekady naprzód. Kontroluje infrastrukturę i traktuje firmy jako narzędzia polityki. Efekt? Dominacja w przemyśle, kontrola surowców, przewaga technologiczna w kluczowych sektorach i odporność na kryzysy. To nie jest model efektywny ekonomicznie w sensie podręcznikowym. To model skuteczny geopolitycznie. A w świecie, w którym geopolityka znów decyduje o dobrobycie, to wystarcza.

Nawet jeśli Milei odniesie sukces i tak przegra.

   Załóżmy jednak, czysto hipotetycznie, że Milei w Argentynie odnosi pełny sukces. Inflacja spada, gospodarka się stabilizuje, inwestycje napływają i sektor prywatny rośnie. Co wtedy? Nawet w tym optymalnym wariancie Argentyna nie zbuduje własnych łańcuchów dostaw. Nie stworzy globalnych czempionów, nie uniezależni się technologicznie i pozostanie peryferią systemu światowego. Dlaczego? Bo wolny rynek nie tworzy potęgi systemowej. Tworzy dobrobyt lokalny - owszem. Ale nie daje narzędzi do rywalizacji z państwami, które planują, inwestują, chronią i wymuszają.

Dowód empiryczny: cały świat idzie w stronę Chin.

Najmocniejszym argumentem przeciwko „mileizmowi” nie jest teoria. Jest nim praktyka globalna. Spójrzmy na fakty:

- USA: subsydia, ochrona rynku, nacjonalizacja ryzyka.

- Unia Europejska: polityka przemysłowa, Zielony Ład, regulacje, centralizacja kapitału.

- Niemcy: interwencje energetyczne, ratowanie przemysłu, protekcjonizm.

- Francja: państwo jako inwestor strategiczny.

- Korea Południowa: ścisły sojusz państwa z czebolami.

- Japonia: sterowanie przemysłem od dekad.

To nie są wyjątki. To nowa norma. Świat nie zmierza w stronę Argentyny. Świat zmierza w stronę Chin - mniej lub bardziej nieudolnie je naśladując.

Polski paradoks: rozbrajać państwo w momencie globalnej militaryzacji gospodarki.

   I tu dochodzimy do sedna polemiki z wizją Świderskiego. Propozycja, by Polska inspirowała się Mileiem, oznaczałoby osłabienie państwa, deregulację bez ochrony, oddanie pola silniejszym graczom i uzależnienie od cudzych łańcuchów dostaw. W momencie, gdy Chiny wzmacniają państwo, USA wzmacniają państwo i UE wzmacnia państwo, Polska miałaby je demontować. To nie jest odwaga. To jest strategiczna naiwność.

Jedyny realny wybór: silne państwo albo peryferyjność.

Współczesny świat nie daje dziś trzeciej drogi. Są tylko dwie opcje:

    państwo zdolne do ochrony, planowania i inwestowania,
    państwo peryferyjne, żyjące z cudzych decyzji.

Model chiński - w różnych, lokalnych wariantach, wygrywa nie dlatego, że jest moralnie lepszy, ale dlatego, że odpowiada na realia epoki. Model Mileia odpowiada na realia epoki, która minęła.

Nie żyjemy w świecie, w którym wygrywa ten, kto ma mniej państwa.
Żyjemy w świecie, w którym wygrywa ten, kto ma państwo sprawniejsze, silniejsze i bardziej bezwzględne.

Dlatego nawet jeśli Milei w Argentynie odniesie sukces, jego model pozostanie ciekawostką. A jeśli poniesie porażkę - stanie się przestrogą. Ale niezależnie od wyniku, jedno jest pewne:
XXI wiek należy do Chin, nie dlatego, że są wolnorynkowe, lecz dlatego, że zrozumiały, iż rynek jest narzędziem, a nie bogiem.

I dopóki polska prawica tego nie zrozumie, dopóty będzie marzyć o wolności w świecie, który nagradza siłę."

poniedziałek, 29 grudnia 2025

Czas wielkich zmian

 Czas wielkich zmian

 Pax Americana, czyli „pokój amerykański”, to określenie na globalny porządek geopolityczny i gospodarczy ustalony po II wojnie światowej. Stany Zjednoczone odgrywały w nim rolę dominującego gwaranta bezpieczeństwa, stabilności i wolnego handlu. Koncepcja ta powstała na wzór starożytnej koncepcji Pax Romana, wywodzącej się z Cesarstwa Rzymskiego. Upadek Pax Americana to trwający już od kilku lat proces.  Dominacja USA  jako lidera gospodarczego i architekta ładu światowego zaczęła się szybko nieodwracalnie cofać. 
 Kanclerz Niemiec ogłosił koniec ery "Pax Americana" w Europie. Powiedział, że Europejczycy muszą przygotować się na "fundamentalne zmiany w stosunkach transatlantyckich". – Dekady Pax Americana dobiegły końca. Nostalgia nie pomoże. To fakt. Amerykanie bardzo stanowczo bronią teraz swoich interesów. Dlatego teraz musimy bronić również naszych – stwierdził. 
 Już ćwierć  wieku temu było oczywiste że USA anulują  wystawiane klientom czeki na bezpieczeństwo, które nigdy nie miały pokrycia w zdolnościach USA.

„Niespójność polityki D. Trumpa nie wynika z jego niestabilnej, a zapewne także perwersyjnej osobowości, lecz z dylematu, którego Stany Zjednoczone nie są w stanie rozwiązać. Z jednej strony ich przywódcy wiedzą, że wojna jest przegrana i że Ukrainę trzeba będzie porzucić. Rozsądek podpowiada więc rezygnację z dalszego prowadzenia wojny. Z drugiej jednak strony ten sam rozsądek każe im przeczuwać, że wycofanie się z Ukrainy będzie miało dla Imperium skutki dramatyczne, znacznie poważniejsze niż te po wojnach w Wietnamie, Iraku czy Afganistanie…” - E.Todd, Klęska Zachodu.

„To nie jest nasza wojna. To wojna na innym kontynencie”- mówi o wojnie w Ukrainie sekretarz stanu Rubio. Nie wyjaśnia, dlaczego  USA tak bardzo naciskają na „porozumienie pokojowe”, które daje Rosji jedną piątą terytorium i częściowe rozbrojenie Ukrainy.
Trudno ocenić czy to Upadek a może dobrowolna Kapitulacja Pax Americana. 

 Niszczące gospodarczo Unie Europejską Chiny, zalewają świat swoją produkcją wypierającą europejski export. Jednocześnie narzucają kolejne cła na wyroby z EU. 
Klęska Niemiec w Automotive. Niemiecki przemysł motoryzacyjny  odnotowuje najgorsze wyniki kwartalne od czasu kryzysu finansowego w 2009 roku. 
Łączne zyski Volkswagena, BMW i Mercedes-Benz przed odliczeniem podatków spadły o prawie 76% w kwartale od lipca do września wynosząc zaledwie 1,7 mld euro.  
W Polsce działa  duża grupa podwykonawców tych koncernów
W raporcie EY Niemcy zostały uznane za kraj o najgorszych wynikach w branży motoryzacyjnej pod względem zysków i przychodów.
Bez przywrócenie dostaw tanich surowców z Rosji  cała gospodarka UE pogrąży się w marazmie.

 Odsetek osób, które deklarują w Polsce zaufanie do Kościoła, spadł z 58 % w 2016 r. do 35,1 %. w 2025 roku. Poziom nieufności wzrósł w tym samym okresie prawie dwukrotnie, z 24,2 % do 47,1 %" To oczywisty skutek kryminalno - politycznych związków ołtarza z tronem w czasach PiSu !
„Biada wam, obłudni nauczyciele Pisma i faryzeusze, bo jesteście podobni do pobielonych grobów, które z zewnątrz wyglądają pięknie, ale wewnątrz są pełne trupich kości i zgnilizny. Tak i wy z zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, ale wewnątrz jesteście pełni obłudy i nieprawości”.
Diecezja sosnowiecka osiąga najgorsze wskaźniki dotyczące uczęszczania na msze święte oraz przyjmowania komunii świętej. To nie przypadek.  Tą diecezja targają liczne skandale. Zabawy w stringach ze śmiertelnymi skutkami przynoszą efekty.
Arcybiskup - generał "Flaszka" Głodź ma ogromny majątek i dwie bardzo wysokie emerytury. Gdzie się podziały śluby ubóstwa, czystości i posłuszeństwa? Obrońca pedofili  i Wyznawca Ewangelii w PIS-owskim stylu.

 W Stanach Zjednoczonych i Europie osoby  identyfikujące się jako konserwatywni, mają prawie tyle samo dzieci, co dwie dekady temu. Spadek dotyczy osób z postępowej lewicy. Zatem lewicowych emerytów bez dzieci trzeba poddać postępowej eutanazji. Jak postęp, to konsekwentny postęp do końca.

sobota, 27 grudnia 2025

Problem NATO. Współczesna broń jest za droga i zbyt skomplikowana

 Problem NATO. Współczesna broń jest za droga i zbyt skomplikowana
https://tech.wp.pl/problem-nato-wspolczesna-bron-jest-za-droga-i-zbyt-skomplikowana,7187079082076768a
"Wojna w Ukrainie pokazuje, że imponujące parametry techniczne nie zawsze mają przełożenie na użyteczność uzbrojenia. Gdy nowoczesny, ale skomplikowany sprzęt odmawia posłuszeństwa, w walce dobrze sprawdza się starsza broń projektowana i produkowana jeszcze w czasie zimnej wojny.
Wśród sprzętu wojskowego, jaki został przekazany Ukrainie, znalazły się kołowe pojazdy opancerzone Stryker i Bushmaster. Te pierwsze to zaprojektowane i zbudowane w Stanach Zjednoczonych, ośmiokołowe transportery opancerzone. Ich podwozie może być wykorzystane do budowy szeregu pojazdów specjalistycznych, jak wozy dowodzenia czy wsparcia ogniowego.

Bushmastery to prostsze, czerokołowe pojazdy zbudowane w Australii. Jak zauważa w swojej analizie The National Interest, Ukraińcy, którzy od lat używają obu typów sprzętu w walce i dobrze znają jego wady i zalety, zdecydowanie preferują pojazdy z Australii – na pozór gorsze i oferujący mniej od amerykańskich Strykerów. Co sprawiło, że teoretycznie gorsza broń okazuje się w walce znacznie bardziej przydatna?

Opiniami na ten temat dzielą się sami Ukraińcy. Choć Stryker i Bushmaster to pojazdy różne, zaprojektowane według innych założeń i z myślą o odmiennych zadaniach, frontowa praktyka sprawiła, że są wykorzystywane w podobny sposób. 
Problem polega na tym, że kosztujący 4,5 mln dolarów Stryker ma wiele elementów – jak choćby elektroniczny system dowodzenia – których naprawa w warunkach polowych okazuje się niemożliwa, a pojazd wymaga starannego serwisowania. W rezultacie znacznie lepszą – bo dostępną, mniej angażującą, a w razie awarii łatwiejszą do naprawienia – bronią okazuje się Bushmaster, który na dodatek kosztuje jedynie 1,5 mln dol.
Prościej często znaczy lepiej

Do podobnych wniosków doszli wiosną 2025 roku Niemcy w analizie sposobu użycia niemieckiego sprzętu dostarczonego Ukrainie. Wnioski przedstawił zastępca attache wojskowego ambasady Niemiec w Kijowie podczas wystąpienia dla niemieckich podoficerów.
Wynika z nich, że armatohaubica PzH-2000 – według danych technicznych broń bliska doskonałości, umieszczona na odpornym, gąsienicowym podwoziu, o dużej szybkostrzelności i wysokiej ergonomii – w warunkach frontowych okazuje się zawodna, trudna w utrzymaniu i w konsekwencji mało przydatna.

Niemiecka broń została w tym przypadku zestawiona z francuską haubicą CAESAR: lekką, umieszczoną na podwoziu kołowym, pozbawioną automatu ładowania i obsługiwaną ręcznie przez załogę, która w tym celu musi wysiąść z pojazdu.
Ta znacznie prostsza i tańsza broń okazuje się znacznie lepiej sprawdzać w warunkach przedłużającej się wojny: ma mniej agregatów podatnych na uszkodzenia, a jej naprawa jest prostsza, tańsza i możliwa bez odsyłania sprzętu na głębokie tyły lub za granicę. Co więcej, prostsza haubica jest mniej wrażliwa na jakość czy różnice pomiędzy partiami amunicji, która – pomimo wspólnego kalibru – może różnić się ze względu na np. kraj produkcji (cecha ta stanowi ważną zaletę m.in. polskiej armatohaubicy Krab).

Przekłada się to na znacznie wyższą gotowość CAESAR-ów, wśród których współczynnik ten jest dwukrotnie wyższy niż w przypadku PzH-2000. Rozwiązania podobne do francuskich zastosowali Ukraińcy w produkowanej siłami własnego przemysłu haubicy Bogdana.
Niezawodny sprzęt z czasów zimnej wojny

Skrajnie odmienne oceny wystawiono starej broni opracowanej i produkowanej jeszcze w czasach zimnej wojny. Ciekawym zestawieniem jest w tym przypadku konfrontacja czołgu Leopard 2A6 z Leopardem 1A5.

Przewaga tego pierwszego wydaje się bezdyskusyjna. Jednak gdy Leopardy 2 są krytykowane z powodu małej odporności na zaniedbania eksploatacyjne, których nie sposób uniknąć podczas przedłużającej się wojny, to właśnie Leopardy 1 zyskały w tym obszarze pochlebną opinię. Choć ze względu na słaby pancerz są używane głównie w roli mobilnej artylerii, sprawdzają się w tej roli i uchodzą za niezawodne.

Bardzo dobre oceny zbierają również stare bojowe wozy piechoty Marder - wycofywany z Bundeswehry relikt zimnej wojny, w teorii pod każdym względem ustępujący nowocześniejszym pojazdom, jednak ceniony przez Ukraińców właśnie za prostotę i łatwość naprawy. Gdy nowocześniejsze wozy muszą być odsyłane na tyły, naprawiany w warunkach polowych Marder 1 jest dostępny tam, gdzie go potrzebują.
Podobną opinią cieszą się stare, artyleryjskie zestawy przeciwlotnicze Gepard. Również w ich przypadku chwalona jest nieskomplikowana konstrukcja, łatwość naprawy, a także dostępność amunicji, dzięki czemu proste zestawy artyleryjskie mogą ciągle brać udział w walce, gdy znacznie bardziej zaawansowane systemy rakietowe (przeznaczone zarazem do niszczenia innych, bardziej wymagających celów) bywają bezużyteczne z powodu braku odpowiednich pocisków.
Cena rzutuje na skalę produkcji

Wnioski z Ukrainy to cenna lekcja dla NATO. Jak zauważa The National Interest, współczesna broń jest nie tylko skomplikowana – co w dłuższej perspektywie może prowadzić do jej niedostępności – ale także coraz droższa. Rzutuje to na niewielką liczbę produkowanych egzemplarzy.

W czasach zimnej wojny czołgi, samoloty czy artylerię produkowano w seriach liczących wiele tysięcy egzemplarzy. Obecna skala produkcji jest o kilka rzędów wielkości mniejsza.

Choć zaawansowana broń w teorii oferuje znacznie więcej, frontowe warunki, w których niemożliwy jest staranny serwis, premiują sprzęt jak najprostszy, który – nawet kosztem parametrów technicznych – nie zawodzi, wykazuje się większą odpornością na ograniczenia serwisowe i w razie potrzeby jest dostępny."

wtorek, 23 grudnia 2025

Polska zwalnia w pościgu PKB za Zachodem. Cud rozwojowy się kończy?

Polska zwalnia w pościgu PKB za Zachodem. Cud rozwojowy się kończy?
https://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/10608582,polska-zwalnia-w-poscigu-pkb-za-zachodem-cud-rozwojowy-sie-konczy.html
"Pułapka średniego dochodu, niskie nakłady na B+R, starzejące się społeczeństwo – to strukturalne problemy, z jakimi Polska będzie się mierzyć w najbliższych latach. To też hamulce polskiej gospodarki, które sprawia, że dystans do bogactwa krajów Zachodu będzie zmniejszał się powoli. 
Po trzech dekadach szybkiego nadrabiania dystansu Polska dotarła do momentu granicznego – wynika z najnowszego raportu Warsaw Enterprise Institute. Najnowszy „Bilans Otwarcia” przygotowany przez WEI pokazuje, że dotychczasowy model wzrostu gospodarczego Polski wyczerpał swój potencjał, a tempo doganiania najbogatszych gospodarek Europy słabnie. Bez głębokich zmian strukturalnych Niemcy pozostaną poza naszym zasięgiem co najmniej do 2037 r.

Jeszcze niedawno Polska była podręcznikowym przykładem sukcesu transformacji. Dynamiczny wzrost, szybki przyrost zamożności, wzrost wynagrodzeń (w ujęciu nominalnym i realnym) pozwoliły zbliżyć się do poziomu życia Zachodu szybciej, niż przewidywały to prognozy sprzed lat. Dziś jednak – jak wynika z raportu WEI – ten etap rozwoju dobiega końca. A nowy model wciąż nie został zbudowany.
Pułapka średniego dochodu i inwestycyjna zadyszka

Autorzy raportu nie mają wątpliwości: wejście Polski w pułapkę średniego dochodu przestaje być teoretycznym zagrożeniem, a staje się scenariuszem bazowym. Bez jakościowego skoku w produktywności, innowacjach i inwestycjach Polska może utknąć na poziomie 70–80 proc. zamożności UE. Dogonienie Niemiec – nawet w sprzyjającym wariancie – przesuwa się na okolice 2037 r.

Najpoważniejszym hamulcem wzrostu jest zapaść inwestycji prywatnych. Ich udział w PKB spadł z 23–24 proc. do około 17 proc., a inwestycje przedsiębiorstw obniżyły się do zaledwie 9,3 proc. PKB. To poziom wyraźnie niższy niż w Czechach, na Słowacji czy nawet w Niemczech. Problem pogłębia płytka krajowa baza kapitałowa: stopa oszczędności gospodarstw domowych wynosi tylko 7,4 proc. dochodu rozporządzalnego, lokując Polskę bliżej peryferii UE niż jej rdzenia.

Coraz bardziej napięta staje się też sytuacja finansów publicznych. Relacja długu publicznego do PKB wzrosła do 52,6 proc., a koszty jego obsługi sięgają 1,4 proc. PKB – tyle, ile państwo wydaje rocznie na naukę i szkolnictwo wyższe. To, jak wynika z raportu, ogranicza przestrzeń do aktywnej polityki rozwojowej w przyszłości.
Demografia, Niemcy i energia – nowe bariery wzrostu

Na horyzoncie rysuje się także koniec tzw. dywidendy demograficznej. Polska należy do najszybciej starzejących się społeczeństw UE. Do 2050 r. współczynnik obciążenia demograficznego ma wzrosnąć z obecnych 29 proc. do ponad 55 proc. W takich warunkach wzrost płac coraz częściej wynika z niedoboru pracowników, a nie z rosnącej wydajności.

Dodatkowym ryzykiem staje się silne uzależnienie od niemieckiego modelu gospodarczego. Niemcy odpowiadają za ponad jedną czwartą polskiego eksportu i niemal jedną czwartą importu, a 35–40 proc. krajowej wartości dodanej jest powiązane z niemieckimi łańcuchami dostaw. Model, który przez lata napędzał wzrost, dziś – w obliczu stagnacji i problemów strukturalnych niemieckiej gospodarki – może działać jak kanał przenoszenia spowolnienia.
Niskie wydatki na Badania i Rozwój

Do tego, jak podają ekonomiści Warsaw Enterprise Institute, dochodzą wysokie koszty energii i niepewność regulacyjna w sektorze energetycznym. Polska należy do krajów o najdroższej energii dla przemysłu w UE, a tempo zielonych inwestycji jest zbyt wolne, by transformacja klimatyczna stała się źródłem przewagi konkurencyjnej. Najsłabszym ogniwem pozostają innowacje: choć wydatki na B+R wzrosły do 1,4–1,5 proc. PKB, wciąż są około dwukrotnie niższe niż w Niemczech i dalekie od poziomów nordyckich.

Wniosek z „Bilansu Otwarcia” jest chłodny, ale jednoznaczny: Polska wyczerpała łatwe źródła wzrostu. Jeśli nie nastąpi głęboka zmiana modelu rozwoju – oparta na kapitale, innowacjach i produktywności – cud gospodarczy pozostanie w przeszłości, a dystans do Zachodu przestanie się zmniejszać."

poniedziałek, 22 grudnia 2025

Nowe mądrości etapu

 Nowe mądrości etapu

 W 2016 roku kanclerz Niemiec Angela Merkel ostentacyjnie łamiąc prawo międzynarodowe i krajowe, zaprosiła do Europy nielegalnych imigrantów z najgorszego III Świata. Utrzymanie nielegalnych imigrantów nazwanych przewrotnie uchodźcami występującymi o azyl, jest bardzo kosztowne i niepracujących pasożytów - przestępców Niemcy chcą wcisnąć innym krajom a w tym Polsce. 
Widząc ogromne szkody jakie krajom EU wyrządzają nielegalni imigranci, Białoruś postanowiła zemścić się za dywersje uprawianą przez warszawskie nie-rządy. Podrzuca Polsce nielegalnych.   
Stosunek Niemców do imigrantów gwałtownie się pogorszył - przejrzeli na oczy !
Niemcy. Nie dla emigrantów. Sondaż przeprowadzony przez instytut YouGov na zlecenie Niemieckiej Agencji Prasowej (DPA) zrealizowano w dniach 12–15 grudnia na próbie ponad 2,1 tys. osób uprawnionych do głosowania. Ponad połowa obywateli (53%) Niemiec domaga się ograniczenia liczby osób ubiegających się o azyl. Kolejne 23% zadeklarowało, że „raczej się zgadza się z takim ograniczeniem”. Przeciwko temu kursowi opowiedziało się łącznie 15% respondentów, natomiast 9% nie potrafiło wyrazić jednoznacznej opinii. Oznacza to, że łącznie 76% badanych popiera, w różnym stopniu, ograniczenie napływu migrantów. Takich wyników nie było nigdy w historii Niemiec.

 Giga korupcja jest dużo groźniejszym wrogiem Ukrainy niż Rosja. Wielkie złodziejstwo zawsze prowadzi do zbrodni. Od dawna pisze i mówi się o destrukcyjnej ukraińskiej oligarchii - głównie żydowskiej, ściągającej Ukrainę na samo dno. Za 5 mld dolarów od USA oligarchia rękami nazistów zorganizowała zamach stanu na Ukrainie w 2013 roku. Bez tej zbrodniczej oligarchii nie byłoby wojny ! USA zirytowane złodziejstwem zainstalowały na Ukrainie służby antykorupcyjne, które Żełeński i jego szajka chcieli zlikwidować ale USA na to nie pozwoliły. Pomoc Zachodu jest rozkradana a część darowanej wojskowej (!) broni sprzedawana jest na światowym czarnym rynku i trafia do niebezpiecznych przestępców na całym świecie.
Politycy Zachodu, Żełeński i jego Służba Bezpieczeństwa Ukrainy "widzą" powód upadku banderlandu w Rosji ale nie widzą w prawdziwym niszczeniu kraju i nieprawdopodobnym złodziejstwie swoich garbatonosych oligarchów ! 
Politykierzy z Unii postanowili dać Ukrainie do rozkradzenia 90 mld Euro. Spłacania kredytu odmówiły Czechy, Słowacja i Węgry. Coraz bardziej krytyczna w sprawach Ukrainy jest Chorwacja i Bułgaria. Czyli i tu nadchodzi nowa mądrość etapu. Polska będzie spłacać kredyt a zyskają na tym koncerny zbrojeniowe Niemiec i i Francji 

Kolacja E3 chętnych (do wojny)  to Starmer-UK, Marcon-Francja i Merz-Niemcy.
W zaskakującym sondażu zaufanie społeczne do Starmera (gospodarka) spadło do zera.
Emmanuel Macron z niechlubnym rekordem. Najniższe 11% poparcie w historii V Republiki.
Po pół roku urzędowania kanclerza Niemiec Friedricha Merza z jego pracy niezadowolonych jest 72 % Niemców, a zadowolonych - 25 % - wynika z badania instytutu Forsa. 
Tak chętnych do wojny oceniają społeczeństwa. Brak mandatu i kompromitacja.
Macron już trzeżwieje. Jak pisze "Financial Times", kwestia rosyjskich aktywów ostro poróżniła kanclerza Niemiec i prezydenta Francji. Friedrich Merz był jednym z głównych lobbystów pomysłu wykorzystania zamrożonych środków ale Macron był stanowczo przeciw.
Macron jest za wznowieniem rozmów z Putinem ! Prezydent Francji wyraził przekonanie, że w interesie Europy i Ukrainy leży "znalezienie odpowiednich ram dla ponownego podjęcia dyskusji" z rosyjskim przywódcą. – Putin wyraził gotowość do podjęcia dialogu z Macronem. Dlatego, jeśli istnieje obopólna wola polityczna, można to ocenić tylko pozytywnie – powiedział rzecznik Kremla.

sobota, 20 grudnia 2025

Świder: Zachód nas zdradzał wielokrotnie …

Świder: Zachód nas zdradzał wielokrotnie …
https://myslpolska.info/2025/12/18/swider-zachod-nas-zdradzal-wielokrotnie/
"Nowa książka profesora Witolda Modzelewskiego:  „Polska-Rosja. Czwarta zdrada Zachodu”.
Ukaże się ona w pierwszym kwartale 2026 roku. Profesor uprzejmie dał mi możliwość zapoznania się z jej treścią przed publikacją i poprosił o pisemny komentarz. Ponieważ obaj lubimy i szanujemy tygodnik Myśl Polska – to uzyskałem zgodę Autora na zamieszczenie mojego tekstu na łamach tego szacownego Periodyku:
Mówi się o Polsce, że to najbardziej wschodni pośród krajów zachodnich – i najbardziej zachodni wśród wschodnich. Jest to prawda. Ale od zarania dziejów naszego państwa to Zachód był wzorcem struktury państwa, społeczeństwa, kultury. I siłą inercji trwa to po dziś dzień. Nie zauważamy brudnych ulic Paryża, niegdyś kulturalnej stolicy świata. Anglik to nie jest już dystyngowany i flegmatyczny gentleman w meloniku i smokingu – lecz często kibol-chuligan, ewentualnie Pakistańczyk czy inny Hindus. Na ulicach Berlina coraz rzadziej widzimy Europejczyków. Chaos, terroryzm, rosnąca liczba gwałtów, wypychanie imigrantów do krajów ościennych, propagowanie związków partnerskich i zachowań LGBT, ograniczanie rozwoju gospodarczego pod pretekstem ochrony przyrody, niszczenie lokalnego rolnictwa poprzez krzywdzące nas umowy z różnymi Mercosurami, Ukrainami, Amerykanami… No bo przecież rolnictwo jest podstawą utrzymywania się rolników, a rolnicy to prowincja, a prowincja to ostoja tradycji, rodziny, religii, historii, tożsamości… więc powinna być zniszczona. Narody europejskie mają być zlikwidowane, a w ich miejsce ma powstać skundlona papka bez korzeni i tożsamości, łatwosterowalna. Słowo „Polak” ma być zamienione na „obywatel polski”, słowo „ojczyzna” ma być zmienione w pojęcie „ten kraj”. Wkrótce nie będziemy nazywać siebie dumnie Polakami, do których należy nasza Ojczyzna: Polska. Będziemy o sobie mówić „obywatele tego kraju”, kolejnego landu trzymanego przez wszelkie Bruksele i Berliny w cuglach, sterowanego metodą kija i marchewki. Nie wypełnimy rozkazów? To nie dostaniemy naszych pieniędzy, wpłaconych wcześniej do wspólnej kasy. Za bardzo podskoczymy? To nie zobaczymy nigdy naszego złota zdeponowanego w zachodnich skarbcach – tak jak nie odzyskała swojego Libia czy Wenezuela. Chcieliśmy być „Zachodem” – to nim będziemy – o ile będziemy posłuszni, wykonując wszelkie polecenia, zielone łady, pakty imigracyjne, rozporządzenia o związkach partnerskich itp. Wszystko będzie kontrolowane przez wszechobecną cenzurę nazywaną przewrotnie „walką z mową nienawiści” – a urzędnik będzie mógł dowolnie blokować czy likwidować nawet profile internetowe osób wypowiadających się nie po linii „partii”. System dopilnuje, by u koryta władzy były osobniki przeszkolone na zachodnich uczelniach. Z polskich szkół już rugowani są wykładowcy patriotyczni, masowo zaś wprowadza się kierunki „gender”. Starsze pokolenia odejdą – a młode będą sobie wsadzać kolczyki w nosy i inne miejsca, malować włosy na czerwono i przyklejać się do asfaltu.  Ze „słoików” chodzących do kościółka i odwiedzających swoje babcie i dziadków.. chodzących na groby najbliższych… należy kpić. Takie Halloween zamiast Wszystkich Świętych. Lepiej mieć koty czy psy – niż własne dzieci. To dzisiejszy Zachód, to się już tam dzieje. To się już TU dzieje. W kraju nad Wisłą.
Tzw. „Zachód” do niedawna był najbogatszą i najsilniejszą częścią świata. Gospodarka i kultura tu były najbardziej rozwinięte – poczynając od epoki renesansu. To Zachód wyznaczał wzorce, tam były najbogatsze miasta, Londyn, Nowy Jork czy Frankfurt były centrami finansowymi świata. Paryż czy Rzym były centrami światowej kultury czy mody. Tu powstawały najlepsze filmy, tu były wyznaczane wszelkie światowe trendy i mody. Biedna, zrujnowana, zniszczona wojną Polska tak bardzo chciała należeć… wrócić do „Zachodu”, być znów jego częścią.

Profesor Modzelewski pyta w tytule książki – czy czeka nas kolejna zdrada Zachodu?
Bo Zachód nas zdradzał wielokrotnie. Byliśmy pionkami do walki ze Wschodem: Turcją, Tatarami, Jadźwingami, Rusią… Czasem mieliśmy być ścianą broniącą, a czasem w jego imieniu atakującą.  Polacy charakteryzujący się naiwnością, zapalczywością i emocjami – a nie zimną kalkulacją – nadają się do takiej manipulacji wyśmienicie. To my mamy na przykład przyjmować miliony Ukraińców, nadawać im przywileje względem Polaków w naszym własnym kraju, to my mamy ich sponsorować – i nie-naszą wojnę. Co więcej – świadomość prostego ludu urabiana jest w taki sposób, by się cieszył z tego, jak go robią w trąbę i wykorzystują. Wydatki na „pomoc” Ukrainie – czyli na czołgi, samoloty i złote sedesy oligarchów, których sponsorujemy – znacznie przewyższają długi wszystkich polskich szpitali razem wziętych.

Cel zachodnich elit gospodarczych i finansowych oraz służących im elit politycznych jest prosty: Przejąć pod swą kontrolę i władanie świat. Przejąć zakłady przemysłowe, sieci handlowe, bogactwa naturalne, ziemie uprawne, kontrolować finanse… Jakże realnym wydawał się ten plan jeszcze 40-50 lat temu: biedne Indie czy Chiny, ulegający rozkładowi gospodarczemu Związek Radziecki, chaos w rządzonych przez junty wojskowe krajach Ameryki Łacińskiej, wpływy brytyjsko-francuskie w Afryce…  Zachód rozpoczął swój kolejny „Drang nach Osten” od Europy wschodniej, włączając w swą orbitę – politycznie, gospodarczo i militarnie – najpierw byłe niepodległe kraje tej części Europy, tj. nie będące częścią Związku Radzieckiego:  Polska, NRD, Czechosłowacja, Węgry itp.  Po chwili Rumunia, Bułgaria, Słowenia – a nawet Chorwacja. Pierwsza czerwona linia została przekroczona, gdy wbrew wcześniejszym obietnicom danym Moskwie włączono do systemu zachodniego kraje, które wcześniej były częścią Rosji, a potem Związku Radzieckiego: Litwę, Łotwę i Estonię. No ale apetyt rośnie w miarę jedzenia, a najapetyczniej wyglądały Ukraina ze swoimi bogactwami naturalnymi, przemysłem i milionami hektarów czarnoziemów – no a przede wszystkim Rosja, największe państwo świata z przeogromnymi zasobami naturalnymi, w którym mieszka zaledwie 140 milionów mieszkańców, a więc znacznie mniej niż na przykład w malutkim Bangladeszu. Kraje te parę dekad temu przeżywały wielki kryzys gospodarczy. Gdyby nie ten kryzys – Zachód skupiłby się na wzajemnie korzystnej współpracy:  import z Rosji czy Ukrainy tanich surowców, minerałów i produktów rolnych (Rosja i Ukraina to najwięksi producenci pszenicy czy oleju słonecznikowego na przykład), w zamian wysyłając produkty przemysłowe, tak bardzo na Wschodzie pożądane.  Zachodnie elity wywąchały jednak okazję, by przejąć przemysł, bogactwa i rolnictwo Rosji i Ukrainy. I z Ukrainą na pewno by się udało, szczególnie po sponsorowanym przez USA przewrocie majdanowym (pani Nulland powiedziała, że kosztował on Amerykanów sumę 5 miliardów dolarów). Nie przewidzieli jednak histerycznej reakcji Rosji, która uważa Ukrainę za część Rusi, Kijów za swoją kolebkę. Poza tym Rosja nie mogła sobie pozwolić na miękkie ukrainne podbrzusze: rakiety NATO miały stacjonować pod Sumami, a więc zaledwie kilkaset kilometrów od Moskwy. Pod rządami silnej ręki Putina Rosja wyszła ze „smuty”, w międzyczasie nastąpił błyskawiczny rozwój gospodarzy Chin, a i inne kraje chciały się zabezpieczyć przed pazernymi planami Zachodu. Powstała grupa państw BRICS. Stany Zjednoczone na wielu polach, również wysokich technologii – przegrywają już wyścig z Chinami, w Afryce wpływy brytyjsko-francuskie są wypierane przez wpływy chińskie i rosyjskie. Budzi się indyjski tygrys. Zaś Europa Zachodnia idzie ku samozagładzie przez głupie rządy lewackich eurokratów, ich pakty migracyjne, zielone łady, wprowadzanie zamordyzmu i cenzury (zwanej przewrotnie „walką z mową nienawiści”). Wprowadza się promowanie związków partnerskich zamiast promowania rodziny, a posiadanie kotów i psów jest modniejsze, niż posiadanie dzieci. W Polsce w 2025 roku jest o ok. milion więcej psów niż osób niepełnoletnich. Jednocześnie Europa zachodnia pozwala na osiedlanie się na swoich terenach ogromnej liczby imigrantów z innych kontynentów. Największą część stanowią muzułmanie, dla których ich religia i rodzina to wartości najwyższe, a w każdej takiej rodzinie rodzi się średnio dziesięcioro dzieci. Zaś autochtoni mieszkają samotnie z kotami lub w związkach partnerskich. Narody europejskie skazane są więc na wyginięcie,  nasze miasta (w pierwszej kolejności), a potem i wsie zostaną zajęte „metodą zasiedlenia” przez obcych. Polska jest pod podwójną presją migracyjną: z Azji, Afryki, coraz więcej imigrantów z Ameryki Łacińskiej – a nie zapominajmy też o milionach Ukraińców.
W wyniku rozbiorów i dwóch wojen światowych Polska była krajem biednym, wielokrotnie biedniejszym niż USA czy byłe mocarstwa światowe i kolonialne jak Francja, Wielka Brytania, Benelux czy Niemcy. Dzięki „powrotowi do zachodniej rodziny” poziom życia od lat 90-tych XX wieku zaczął się szybko podnosić. Nikt wtedy nie przewidywał, że po kilkunastu latach polskie marki zaczną znikać albo zostaną wykupione przez obcy kapitał, że zachodnie koncerny czy sieci handlowe będą w Polsce faworyzowane, płacące symboliczne podatki – i że polscy przedsiębiorcy i sklepikarze będą masowo bankrutować. Wieś będzie zaś umierać – nie wytrzymując konkurencji z Mercosurami i innymi Ukrainami, gdzie rolnictwo nie jest tak obciążone podatkami i wymogami jakościowo-ekologicznymi, jak to jest u nas. Polski rolnik nie może już nawet dla własnych potrzeb hodować świnek czy krówek na mięso, nie może nawozić pola swoim biologicznym nawozem, nie może nawet zasiać swojego ziarna pochodzącego z zeszłorocznych zbiorów: musi co roku kupować od zachodnich koncernów stworzone przez nie ziarno zmodyfikowane genetycznie. Na to podporządkowanie się interesom Zachodu godzą się „polskie” władze i liderzy wykształceni na Zachodzie za Sorosowe i tym podobne pieniądze. Na polskich uczelniach najważniejszym kierunkiem jest „gender”. Zarabiający krocie politycy ustawiają w zarządach czy radach nadzorczych państwowych spółek swoje rodziny i kolesiów, a propaganda środków masowej informacji sączy do mózgów mas informacje mające sprawić, by naród cieszył się, że jest sługą Zachodu czy innej Ukrainy. Szpitale bankrutują, nie przeprowadzają operacji, fundusze emerytalne padają – a wartość pomocy udzielonej Ukrainie przez polskich podatników wielokrotnie przekracza dług wszystkich szpitali polskich razem wziętych. Obywatele polscy czekają latami na operacje, a w tym czasie całe tabuny przyjeżdżają autokarami z sąsiedniego kraju, leczeni są od razu, poza kolejnością, za polskie pieniądze. Gdy ktoś próbuje przekazać prawdziwą informację – natychmiast jest uciszany przez cenzorów walczących z „dezinformacją”, nazywany jest ruską onucą, grozi się mu utratą pracy lub z niej wyrzuca. Jakąś wolność wypowiedzi daje jeszcze internet – gdzie jednak patriotom ucina się zasięgi, a i to zachodnia Europa chce wprowadzić totalną cenzurę internetu, a nieprawomyślne wpisy mają być usuwane przez urzędników państwowych bez wyroku sądu. „Nieprawomyślnym” czasopismom służby często blokują stronę internetową. Kto by jeszcze dwa lata temu pomyślał, że nadzieją na zachowanie przynajmniej częściowej wolności wypowiedzi będą Stany Zjednoczone, czyli największe mocarstwo Zachodu? Bo w USA zachowano resztki demokracji, a najwyższa władza pochodzi z „wyboru”. System jest co prawda pokrętny, wybierają elektorzy i tylko de facto spośród dwóch kandydatów (liderów Partii Demokratycznej i Partii Republikańskiej), niemniej jednak władza najwyższa, którą jest prezydent – pochodzi z „wyboru”. W Europie Zachodniej takich pozorów się nie zachowuje, wszelkiego rodzaju Komisje Europejskie są naznaczane przez różne koterie i grupy interesów, a państwa UE zmuszane są do działań idiotycznych, prowadzących do ich upadku – bo Bruksela i Berlin tak każą. A jak nie – to karzą. Tam, gdzie pozostały resztki demokracji – europejskie służby i instytucje centralne oraz lokalne kliki wchodzą do gry: zmieniają wyniki wyborów (np. Rumunia), nie dopuszczają kandydatów mających szansę na sukces (np. pani Le Pen we Francji), nawet najpopularniejsza partia w Niemczech mająca 25% poparcia jest izolowana i nie dopuszczana do rządzenia. Paranoja.
Nad wszystkim czuwają służby propagandowe, które służą innym państwom narodom, obcym elitom. Codziennie propaganda podsyca nienawiść do Rosji i miłość do Ukrainy, na której codziennie powstają nowe ulice, place i pomniki Bandery, Szuchewycza i innych zbrodniarzy.  Swastyka jest bardzo poważanym symbolem. Rolą Polaków zaś jest bycie „sługą Ukrainy”, którą powinniśmy sponsorować niby w polskich interesach. Ponieważ Zachodowi Ukraińcy się już kończą – więc próbują wepchnąć Polaków do nie-naszej wojny. Przy czym na wojnę mieli by iść tylko obywatele polscy z jednym obywatelstwem, ale jeśli dany obywatel polski ma równolegle obywatelstwo ukraińskie – to do wojska powołany nie będzie… W ostatnich miesiącach do Polski napłynęło kolejnych sto tysięcy ukraińskich mężczyzn w wieku 18-25 lat. Oni zostaną w polskich miastach, gdy młodzi Polacy będą ginąć na froncie. Taki jest plan władz w Warszawie, które chcą nawet „podatek wojenny” wprowadzić.

Przypomnę, że Rosja nie ma w stosunku do Polski żadnych roszczeń ani finansowych, ani terytorialnych. To nie Rosja oczekuje „zwrotu” Rzeszowa, Chełma, Lublina…  Nie Rosja wymusza na Polsce odszkodowania za „pozostawione mienie”.  Mamy ratować Ukrainę, która od lat zezwala Niemcom na ekshumacje żołdaków i esesmanów, a Polakom nie pozwala się na ekshumację ofiar rzezi wołyńskiej. Mamy ratować Ukrainę – jak uratowaliśmy w XVII wieku Austrię. Profesor Modzelewski podaje ten przykład przypominając, że wiek później Austria stała się zaborcą Polski, będąc jednym z trzech autorów likwidacji naszego państwa.
A dziś nie tylko Austria – ale przede wszystkim Niemcy są naszym „sojusznikiem i przyjacielem”. Jakże szybko zapomniano przysłowie: „Jak świat światem Niemiec Polakowi nie będzie bratem”. Politycy rządzącej obecnie koalicji prześcigają się w usługiwaniu Niemcom, nie tylko Ukraińcom. Tymczasem Niemcy… są coraz brudniejsze. I biedniejsze. Drastycznie spadł eksport do Chin, USA i innych pozaeuropejskich państw, zwiększył się zaś – do Polski!  Polska importuje obecnie z Niemiec więcej, niż Chiny. A kiedyś Chiny były potężnym odbiorcą produktów przemysłowych z Niemiec, w szczególności zaś maszyn i urządzeń. Dzieje się to przez brak dostępu Niemiec do tanich surowców rosyjskich, przede wszystkim gazu i ropy. Profesor Modzelewski słusznie zauważa, że kraje zachodniej Europy muszą prędzej czy później wrócić do tanich rosyjskich surowców. W przeciwnym razie gospodarka krajów UE nie będzie konkurencyjna – czemu sprzyjać będą jeszcze zielone łady i inne „ekologiczne” pomysły. Polska jak zwykle obudzi się z ręką w nocniku, a kopalnie polskie będą już wszystkie zalane, a ich szyby zasypywane są piaskiem i kamieniami, by nie można ich było już nigdy odtworzyć. A czemu tak się dzieje? No bo Polska ma największe zapasy węgla w Europie. Niedawno gdzieś w necie widziałem taki żarcik. Jeden górnik pyta premiera Tuska: „Dlaczego Polska likwiduje kopalnie?”. Na co ten odpowiada: „Bo Niemcy otwierają swoje”.  Ileż w tym prawdy….

To podporządkowanie Polski Niemcom to „chichot historii” – jak to ujął profesor Modzelewski. Następuje ono 80 lat po wojnie, którą przegrały Niemcy, a wojska polskie wraz z radzieckimi zdobywały Berlin. Dziś wmawia nam się, że Niemcy to nasi przyjaciele, a Rosjanie to wrogowie. Poczciwi Białorusini też. Rząd warszawski zamyka dla nich polskie granice nie zważając na fakt, że 12% obywateli Białorusi to Polacy (choć wg oficjalnych statystyk „tylko” 4%). Za Polaków uważa siebie obecnie ok.400.000 obywateli Białorusi na 9,5 mln. mieszkańców, choć nieoficjalnie jest ich (nas) tam 1,2 mln. Ze względu na antybiałoruskie działania polskiego rządu, finansowanie antybiałoruskich telewizji i radia (np. Biełsat) Łukaszenko rewanżuje się migrantami, zamyka polskie instytucje i kościoły (np. słynny polski „czerwony Kościół” w centrum Mińska), a od 3 lat polskie dzieci zmuszane są na lekcjach religii do nauki „Ojcze nasz” w języku białoruskim, którego formę literacką stworzyli notabene w XIX wieku Polacy (Barszczewski, Bohuszewicz, Taraszkiewicz i Dunin-Marcinkiewicz). Jest to też częścią polityki państw, które powstały na ruinach naszej Rzeczypospolitej. Są to Litwa, Białoruś, Ukraina – i w znacznej części Łotwa. A przecież – na co zwraca uwagę Autor – istotą ich tożsamości jest również wyrugowanie polskiej spuścizny ze swoich (obecnie) ziem.

Bo władze warszawskie bardziej dbają o interesy Zachodu – niż Polski. I bardziej nienawidzą Rosję, niż kochają Polskę. Są świętsi od papieża. Jak przysłowie mówi: „Jeśli wejdziesz między wrony – musisz krakać tak jak one” – a Polska jako nowicjusz kracze najgłośniej, a wtóruje nam Litwa jako karzełek, pusząc się naszym „europejskim” Wilnem, w którym Litwini stanowili sto lat temu niecałe 2% ludności. Dziś Polska sponsoruje kosztem nas podatników nieprzyjazne nam w sumie narody – jakimi są Litwini czy Ukraińcy. My sponsorujemy naiwnie, a Zachód robi geszefty. Amerykanie dogadują się z Ukrainą w sprawie metali ziem rzadkich za „pomoc” jakiej udzielili. Młodzi ukraińscy chłopcy giną codziennie na froncie – a przyjaciele ex-prezydenta Zieleńskiego stawiają w swoich domach sedesy ze szczerego złota. Wobec szefa używają określenia: Ukrainiec prezydent Zełenski. Trzy słowa i trzy kłamstwa. Nie jest on nie tylko Ukraińcem, ale nawet Słowianinem w żadnej części. Co prawda 4 lata temu nauczył się języka ukraińskiego (wcześniej rozmawiał po rosyjsku, w tym języku się też wychował).  Nie jest prezydentem – bo jego kadencja upłynęła rok temu. No i ani on – ani nikt z jego przodków nie nazywał się „Zełenski”.  Specjalnie przekręcono jego nazwisko – by wyglądało „z ukraińska”. Jego prawdziwe nazwisko brzmi „Zieleński”, jego przodkowie byli polskimi żydami.
Czasem mam wrażenie, ze jako Żyd mści się na Ukraińcach za rzezie popełnione przez ich przodków na przodkach jego rodaków… 

Zachód na wojnie rosyjsko-ukraińskiej zarabia (sprzedaż broni) i stopniowo przejmuje własność ukraińską: przemysłową i rolną. Ukraińska żywność jest tak nachalnie wpychana do Europy nie tylko po to, by zniszczyć europejskie rolnictwo i rolników, będących ostoją tradycji i narodu. Drugim i być może ważniejszym powodem jest to, ze te „ukraińskie” czarnoziemy i producenci rolni należą już do zachodnich koncernów lub są od nich całkowicie uzależnione. A Polska płaci ukraińskie rachunki i spłaca ich długi.

Autor słusznie zauważa, że destrukcyjna i bardzo kosztowna dla Polski wrogość w stosunkach polsko-rosyjskich jest fenomenem, którego nie sposób racjonalnie wytłumaczyć. Czy nakręca je lobby ukraińsko-niemieckie, które chce nas wciągnąć w wojnę, bo to jest „nasza wojna”? A mówiąc o ofiarach rzezi ukraińskich mamy „ważyć słowa”. Polityka wschodnia naszego państwa prowadzona jest w interesach władz w Kijowie, a wbrew interesom polskim. Ponosimy w ogromnym stopniu koszty nie naszej wojny, a Polacy utrzymują de facto dwa narody. A przecież wejście Ukrainy do UE spowodowałoby klęskę polskiej gospodarki, zaś jej wejście do NATO wciągnęłoby nas w wojnę z największym państwem świata. I jest to „oczywista oczywistość”.

Gdy już w wyniku klęsk wojennych i ciągłych afer korupcyjnych władze w Kijowie będą zmienione i doprowadzą do zawieszenia broni – to zdaniem profesora Modzelewskiego USA, Niemcy czy Francja doprowadzą do resetu w stosunkach z Rosją, a Polska – jako chory przypadek rusofobii – pozostanie poza nawiasem. My – jak to ująłem wyżej – zostaniemy z ręką w nocniku i znowu będziemy uważać, że „Zachód nas zdradził”.

Amerykanie będą się zapewne starali naprawić błąd, jakim było zaangażowanie się w wojnę rosyjsko-ukraińską po stronie Ukrainy. Do rozpadu Rosji to nie doprowadziło, wartość zachodniej własności w Rosji nie zwiększyła się, a zmniejszyła. Największym światowym konkurentem Stanów Zjednoczonych są Chiny, a działania amerykańskie wpychają Rosję w ramiona Chin. Rosja współpracuje z Chinami, razem tworzą BRICS, Chiny mają tanią rosyjską ropę i gaz – a więc mają tu przewagę konkurencyjną nad Zachodem, w szczególności nad Unią Europejską.

Gdzie są owi pożal się Boże geostratedzy, którzy mówili, że mamy już wojnę z Rosją? Że pełnoskalowa wojna z nią jest dla Polski tylko kwestią czasu? Że powinniśmy utworzyć z Ukrainą jedno państwo typu „Ukropol” lub „Ukropolin”? Kto nimi kierował, kto ich sponsorował?

Przy czym takowe głosy rozbrzmiewały z dwóch POPISowych stron. A przecież PO to partia wspierana przez Niemców, a PIS – przez Amerykanów. Kto wygra u nas w najbliższych wyborach? Kto kogo przeciągnie na drugą stronę?  Czy nie będzie cudów nad urną – jak to się stało w Rumunii, gdzie unieważniono prezydenta bezzasadnie? A może zrobią to, co we Francji, skarzą np. Grzegorza Brauna – by nie mógł brać udziału w wyborach?

Polska nie jest niestety podmiotem, lecz przedmiotem polityki międzynarodowej. A największym naszym wrogiem nie są Niemcy, Rosja czy inna Ukraina. Największym wrogiem jest cenzura, „walka z mową nienawiści” nazywana czasem „walką z dezinformacją”. To narzędzie już jest stosowane, wyłączono możliwość umieszczania komentarzy na większości „poprawnych” portali internetowych, w mediach społecznościowych szaleją cenzorzy (zwykle nie-polskiego pochodzenia, ale dobrze znający polski język), tzw. „niezależni weryfikatorzy”. Czytajmy zatem mądre książki – takie jak niniejsza profesora Witolda Modzelewskiego – póki możemy. Bo za kilka lat cenzura zapewne już na to nie pozwoli."