czwartek, 28 września 2023

Czy Polska jest państwem sezonowym?

 Czy Polska jest państwem sezonowym?
https://www.prokapitalizm.pl/czy-polska-jest-panstwem-sezonowym-o-tym-jak-przezarta-doktryna-marxa-i-etatyzmem-sanacja-prowadzila-kraj-do-kleski/
"Czy Polska jest państwem sezonowym? O tym jak przeżarta doktryną Marksa i etatyzmem sanacja prowadziła kraj do klęski
Zbyt wielkim jest zakres budżetu państwowego i samorządowego, gdyż biorą na siebie załatwianie spraw, którymi zajmować się nie powinny, stwarzając coraz nowe podatki, wysysając wszystkie żywotne soki z pracy obywatelskiej, uniemożliwiając kapitalizację i zamieniając obywateli na coraz bardziej biernych funkcjonariuszy państwowych Jan Bobrzyński (1882-1951), polski konserwatysta, pisarz, publicysta, to przykład niezwykle przenikliwego spojrzenia na sytuację Polski międzywojennej. Co prawda, w czasach Bobrzyńskiego mało kto przypuszczał, że ten okres dziejów naszej Ojczyzny tak właśnie będzie określany – „międzywojnie”, to gdy czyta się choćby właśnie Bobrzyńskiego, wydaje się, że niektóre przenikliwe umysły były w stanie przeczuć katastrofę jaka powoli zbliżała się do Polski.

Prezentowane niżej fragmenty eseju Jana Bobrzyńskiego opublikowanego w tomie 181 katolickiego Przeglądu Powszechnego z 1929 roku „Czy Polska jest państwem sezonowym” (w poniższych fragmentach zachowujemy pisownię oryginalną; wytłuszczenia pochodzą od redakcji Prokapitalizm.pl), dowodzą, że ten polski myśliciel do takich należał, zaś tytułowe pytanie be skrupułów można zadać również dzisiaj.
Bobrzyński poddaje bezlitosnej krytyce partyjniactwo ówczesnej Polski, małostkowość polityków dbających tylko o to, by przypodobać się wyborcom i by ponownie zostać wybranymi, kompletny brak realizmu w polityce wewnętrznej jak i międzynarodowej, rozbuchany etatyzm sanacyjnych rządów, który prowadzi do podcinania zdrowych korzeni polskiej gospodarki, preferujący państwowy interwencjonizm kosztem gospodarczej kondycji zwykłego przedsiębiorcy. Stawia ważne pytanie o to, czy polskie władze gotowe są prowadzić aktywną i skuteczną politykę w zmieniającym się świecie. Najwięksi sąsiedzi Polski nie darzą jej sympatią, a mniejsze państwa i regiony wcześniej czy później zmuszone będą do związania się z którąś z potęg. Czy Polska może stać się jedną z nich. „Gdy mocarstwem nie będzie Polska, to odcięci od morza i zduszeni zewsząd naporem rosyjsko-niemieckim, możemy zacząć kłaść krzyż na naszej niepodległości” – stwierdza w końcowej części swojego eseju.

Ważne postulaty ekonomiczne, zgłaszane przez Bobrzyńskiego – to ta część eseju, na który chcielibyśmy zwrócić szczególną uwagę. Takiej analizy i takiej argumentacji nie powstydziłby się żaden współczesny obrońca gospodarczej normalności. Gdyby nie data na „Przeglądzie Powszechnym” – 1929 rok, można by pomyśleć, że czytamy współczesną krytykę rządów w Polsce (nieważne czy to PiS czy PO, czy jeszcze coś innego) pisaną z pozycji pro-rynkowych.
Wszystko z państwem, nic bez państwa, można by rzec. Smutne jest to, że obecnie rządzący Polską nie mają nawet zamiaru czerpać nauki z analiz, prawdziwych bohaterów polskiej myśli niepodległościowej, jak choćby Jan Bobrzyński. Obecny premier, Mateusz Morawiecki w wielu wywiadach powoływał się na swoich dziwacznych ekonomicznych idoli, ekspertów od „strategii zrównoważonego rozwoju”, której sam jest wyznawcą (elektryczne auta itp.). Podobnie Jarosław Kaczyński, który tak bardzo chyba uwierzył, że jest drugim marszałkiem Piłsudskim, że gotów jest popełnić wszystkie jego błędy.

Czy Polska jest tylko państwem sezonowym? Jan Bobrzyński, od momentu publikacji eseju na łamach „Przeglądu Powszechnego, czekał jeszcze 10 lat na spełnienie się jego prognoz. Zapewne nie odczuwał żadnej satysfakcji, że się spełniły. Ile czasu pozostało nam?

Pytania o to, czy podołamy…

„(…) Odpowiedzieć musi naród polski całemu światu swą pracą, polityką, zachowaniem się i tężyzną, czy będzie w stanie obronić i utrzymać suwerenność swego państwa nietylko pod względem politycznym, ale i gospodarczym, bo dzisiaj jedno bez drugiego pomyśleć się nie da. Czy zdoła dotrzymać kroku realnemu postępowi cywilizowanego świata, zdobyć sobie poczesne miejsce w tych wytężonych, gorączkowych, nieraz bezwzględnych zawodach jakie rozgrywają się na arenie międzynarodowej? Czy okaże dość zmysłu samozachowawczego, zręczności, dyscypliny obywatelskiej i twórczych walorów – słowem, czy potrafi wykrzesać z siebie ideę państwowo-twórczą i w czyn ją wprowadzić?

A musi tego dokonać w szczególnie trudnych warunkach, bo w położeniu na wszystkie strony bardzo eksponowanem, w otoczeniu zawistnych sąsiadów, zwłaszcza na wschodzie i zachodzie, którzy czyhają tylko na sposobność zaborczego odwetu, wymazania Polski z mapy Europy, bo im dotkliwie przeszkadza w realizacji ich ekspansywnych zamiarów”.

Oparliśmy się co prawda rewolucyjnemu żywiołowi, ale…

„(…) Czy ta strona bilansu będzie w stanie zrównoważyć stronę ujemną: pożądanie zaborcze paruset miljonów coraz potężniej organizujących się sąsiadów, którym istnienie Polski niepodległej jest solą w oku, chroniczny paraliż życia gospodarczego, hamowanego dotąd – rzec można – rozmyślnie i planowo przez doktryny partyjne i klasowe w imię nieziszczalnych utopij, oraz nierozwiązana dotąd kwestia stosunku mniejszości narodowych do państwa (…).
(…) Uchronił nas już raz cud nad Wisłą od nieobliczalnej w następstwach katastrofy. Ale była to tylko szarża z szablą w ręku na moralnie i materialnie zdezorganizowanego nieprzyjaciela. Trudno uwierzyć aby cuda takie miały się na każde zawołanie powtarzać i niepodobna na takich nadziejach opierać bytu państwa
na dalszą metę.

Praca państwowo-twórcza nie polega dzisiaj na uczuciach i porywach. Bywało tak dawniej, gdzie świetny czyn wojenny, dokonany z kilkudziesięciotysięczną armią, dekret, przyznający pewne przywileje jakiejś kompanji handlowej podnosiły urok czy dobrobyt państwa na długie lata. Dzisiaj na wszystkich polach pracy publicznej i we wszystkich dziedzinach stosunków międzypaństwowych miarodajnym jest nieznany przedtem moment masowego działania. We wszystkich działach wojny i pokoju, w produkcji, handlu, obrocie pieniężnym i starciach ekonomicznych lub zbrojnych, oddziaływują na siebie całe społeczeństwa, z całą swą energią twórczą i wszelkimi zasobami.

(…) W takiej strukturze nowoczesnego świata cywilizowanego niemasz już zbyt wiele miejsca na programy emocjonalne i porywy. Praca państwowa jest obecnie przedewszystkiem trzeźwą gospodarczą kalkulacją, prowadzoną z ołówkiem w ręku. Kto dziś jeszcze sądzi, że emocjonalnemi hasłami może cokolwiek trwałego zbudować, ten wielkiemu ulega złudzeniu. Odnieść chwilowo można pewien efekt powierzchowny, np. wyborczy, ale nietylko nic pozytywnego nie stworzy, lecz nawet zniszczy lub zahamuje na pewien czas to, czego dokonała przedtem trzeźwa, objektywna prac”.

Kto ma rządzić Polską: emocje czy praca?

„(…) czy Polską mają rządzić nadal założenia polityczno-emocjonalne, czy też gospodarczo-objektywne. Innemi słowy, trzeba wybierać, czy Polska ma być terenem dla oderwanych eksperymentów społeczno-politycznych, które naginają rzeczywistość i prawa przyrody do narzuconych dowolnie teoretycznych programów, czy też warsztatem pracy gospodarczej, której praktyczne rezultaty mogą być dopiero wskaźnikiem takiego lub innego społeczno-politycznego ustroju? Krótko mówiąc: naród musi zdecydować się na wybór, czy naczelnym jego celem ma być wzorowa demokracja czy wzorowa gospodarka, bo jedno z drugiem nie da się racjonalnie pogodzić, a przeciwnie wciąż ze sobą koliduje.

(…) Hasła socjalno-polityczne służą jeszcze i służyć będą zapewne jeszcze przez czas pewien jako zwyczajowy klucz wyborczy i jako pokrywka różnych ambicyj osobistych, ale w państwie o wyższej kulturze coraz mniej na serio są traktowane. I tem właśnie trzeźwym zrozumieniem sytuacji różnią się państwa trwałe od tworów chwiejnych – sezonowych”.
„(…) Pierwszym warunkiem utrwalenia egzystencji państwa jest ewolucja psychiki społeczeństwa polskiego w kierunku większego objektywizmu i realizmu na wszystkich polach pracy publicznej, z zaparciem się wrodzonej nam Polakom skłonności do emocjonalnego myślenia i działania, która sprawia, że w ubogiej gospodarczo Polsce występuje na arenie politycznej aż kilkadziesiąt stronnictw, każde z pretensją, że jego dość ciasny światopogląd i program, złożony z pobożnych życzeń, uprzedzeń, a nieraz utopij, będzie jedynym zbawieniem dla Polski. (…) Czy każda z tych czterdziestu partyj, nawet w najlepszych dla niej konjunkturach, może przynieść państwu trwałość i odrodzenie i czy przy takiem rozproszkowaniu opinji publicznej może kształcić się prawdziwa myśl państwowa i praca prawdziwie twórcza? (…) Gdzie się dwóch kłóci, tam korzysta trzeci, a gdzie czterdziestu się kłóci, ilu wówczas z Polski skorzysta? I czyż my, Polacy, zajmujący TAK eksponowaną i zagrożoną placówkę możemy sobie wogóle pozwolić na taki niebywały nawet w potężnych i bogatych państwach luksus przekonań partykularnych? Czy nie nasuwa to mimowoli myśli o dawnym naszym upadku i o państwie sezonowym?”.

Co trzeba zrobić, aby uratować Polskę…

„(…) Pora już, aby się naród polski stanowczo z tej narkozy otrząsnął, bo traci w niej moc energii, czasu i pieniędzy na rzeczy nietylko nierealne, ale wprost szkodliwe.
(…) Po pierwsze, podporządkowanie się realnym prawom i postulatom gospodarczym. (…) Bez pieniędzy nic się nie da zrobić, a najpiękniejsze zamierzenia i ustawy, bez środków na ich wykonanie, są tylko zapisanym papierem, a nawet przeszkodą w stopniowem osiąganiu pewnych rezultatów. (…) Skłonni do polotu Polacy sądzą nieraz jeszcze, że państwo można budować porywem, uczuyciem i hasłem politycznym. Nauczyły nas tego, niestety, stosunki zaborcze. Państwa rozbiorowe, gnębiąc nas narodowo w wielu kierunkach dostarczały nam jednak – jako swym częściom składowym – kapitału, wielu wyrobów przemysłu, środków komunikacji, no i armat w razie potrzeby. Dlatego mniej potrzebowaliśmy myśleć o tem i duch narodu wyładował się w znacznej części w uczuciach. Teraz sami musimy starać się o wszystko. I dlatego pierwszą wytyczną utrwalenia naszej niepodległości, wytyczną, od której wszystko inne zależy jest usunięcie z ustroju i nastroju tego wszystkiego, co może tamować zdrowy rozwój życia gospodarczego i kumulację kapitału, potrzebnego na wszelkie cele wewnętrzne i zewnętrzne. Wszystko, co przeszkadza realizacji tego kardynalnego postulatu trwałości i niepodległości państwa, bez względu na to, z jakich wynikałoby założeń i programów, jest ciężkim błędem, który zemścić się może strasznie w niedalekiej już może przyszłości.

(…) I tu ustalić sobie musimy, musimy, jako naczelną zasadę, jako dogmat, stwierdzony doświadczeniem całej historji: państwo, które nie wykazuje prężności ekspansywnej, więdnie i ginie. Jest to prawo natury, powszechne w przyrodzie i obowiązujące także w polityce. Czemże w gruncie rzeczy upadła dawna Rzeczpospolita, jak nie tem właśnie, że niczego nie pożądała, zasklepiła się w kwietyzmie, a przez to dopuściła, że zaczęli jej pożądać ekspansywni sąsiedzi. Państwo może istnieć trwale tylko pewnym zdrowym imperjalizmem. Zdrowym, to znaczy nie awanturniczym, agresywnym, na bezmyślnej zaborczości i pysze narodowej opartym. Bo taki kończy się smutnie, jak to wskazuje niedawny przykład Niemiec i Rosji.

Zdrowy zaś imperializm to ten, który wyładowuje się poprzez polityczne granice państwa przedsiębiorczością, kapitałem, handlem, kulturą i zręcznością w zawieraniu korzystnych sojuszów, o podkładzie przedewszystkiem gospodarczym…

(…) Traktat wersalski trzyma obecnie jeszcze siedemdziesięcio-miljonowy naród niemiecki na uwięzi, a osłabienie rewolucyjne paraliżuje 150-miljonowy świat rosyjski. Ale z chwilą rozluźnienia tych hamulców, z chwilą wzmocnienia obu tych potężnych sąsiadów i wdrożenia przez nich jakiejś samodzielnej polityki zagranicznej, nam bezwarunkowo wrogiej, czyż oprze się im 30-miljonowe państwo? Trzeba je więc tak wewnętrznie umocnić i tak rozszerzyć nazewnątrz sieć naszych wpływów gospodarczych i kulturalnych, aby szeroko poza obręb dzisiejszej Polski politycznej sięgała Polska gospodarcza”.

Doktryna Marxa przeżarła nasze mózgi…

„Zdawałoby się, że państwo nasze, tak niedawno powstałe z gruzów wojny światowej, cudownie się rozbudowuje. Miasta, fabryki, koleje, nawet porty wzrastają z amerykańską szybkością. Stanowi to przedmiot niekłamanego podziwu u obcych i mogłoby napełniać każdego z nas dumą i spokojem o przyszłość – gdyby nie odwrotna strona tego medalu. Bo to wszystko, co podziwiamy, robi i przejmuje w coraz szerszym zakresie etatyzm państwowy, lub instytucje, na tym etatyzmie prawnie lub co najmniej finansowo oparte. A etatyzm jest w dzisiejszych warunkach bezpośrednią awangardą socjalizacji. Doktryna Marxa, tak u nas pozornie zwalczana, wżarła się jednak tak dalece w mózgi szerokich sfer obywatelskich i w cały aparat państwowy, że dzisiaj nawet skrajni przeciwnicy etatyzmu i socjalizmu, nietylko żyć, ale nawet myśleć nie etatystycznie nie mogą. To też z każdym naszym najmniejszym programem czy interesem przyzwyczailiśmy się liczyć na państwo i wieszać się u klamki rządowej. Państwo lub instytucje przez nie finansowane budują kamienice i fabryki, państwo chwyciło w swą rękę główny obrót bankowy, państwo dyktuje i reglamentuje wszystko, przemysł, handel, gestję własności prywatnej i monopolizuje coraz więcej całe życie gospodarcze. Potrzebując na to coraz większych środków, wyciąga je od obywateli, którym jednak przez to właśnie podcina środki egzystencji i zamyka coraz dalsze pola twórczego działania. Państwo czerpie więc ze studni, którą równocześnie samo wysusza.

Jasnem jest, że gospodarka długo potrwać nie może i przyjdzie moment, kiedy stanie nietylko machina inicjatywy prywatnej, ale i gospodarki państwowej, stanie poprostu z braku środków, których nie zdoła już wydobyć z zubożałych doszczętnie i sparaliżowanych w inicjatywie obywateli. Teorja bogacenia państwa tą drogą jest więc zupełnie błędną i wzorowaną mimowoli na doktrynie socjalistycznej.
I dlatego, stając w szeregu w obronie trwałości i pomyślności państwa-ojczyzny, dla której poświęcić winniśmy nasze drobnostkowe różnice kaprysów partyjnych, powinniśmy jednak z drugiej strony zdecydowaną wytoczyć walkę temu samemu państwu jako etatyzującemu przedsiębiorcy i to dla jego własnego dobra. Zbyt wielkim jest zakres budżetu państwowego i samorządowego, gdyż biorą na siebie załatwianie spraw, którymi zajmować się nie powinny, stwarzając coraz nowe podatki, wysysając wszystkie żywotne soki z pracy obywatelskiej, uniemożliwiając kapitalizację i zamieniając obywateli na coraz bardziej biernych funkcjonariuszy państwowych. Statystyka nasza chwali się cyfrą niecałego miljarda złotych oszczędności we wszystkich instytucjach finansowych. Wynosi to przeciętnie 30 zł. na głowę mieszkańca. Oczywiście, że z tak śmiesznym kapitałem, zaoszczędzonym po dziesięciu latach pracy, zmagań i srogiej biedy, niczego wogóle począć nie można. Analogiczna kwota jest w małej Czechosłowacji wielokroć razy wyższa, a w Niemczech wynosi kilkanaście miljardów marek złotych a więc kilkadziesiąt razy więcej. Ta bieda nasza jest w znacznej części rezultatem zachłannego etatyzmu i bezmyślnej gospodarki socjalizującej, której się wszystko u nas z karygodną biernością poddaje.

Jeżeli więc wysunęłiśmy poprzednio, jako kardynalny warunek uzdrowienia i utrwalenia państwa, usunięcie zasadniczych przeszkód, hamujących życie gospodarcze, to mamy na myśli w pierwszym rzędzie zdecydowane uderzenie taranem w ten właśnie ustrój etatystyczny i socjalizujący, który zdaniem naszem powoduje chroniczną anemję życia państwowego i osłabia społeczeństwo pod względem nietylko materialnym, ale i moralnym. Dlatego zredukowanie ingerencji państwowej w życiu gospodarczym do granic rzeczywiście niezbędnych, a natomiast wzmożenie przedsiębiorczości prywatnej i ułatwienie kumulacji prywatnego kapitału jest na razie najskuteczniejszym zaklęciem, oddalającym od nas widmo Polski sezonowej”.

Czy Polacy w ogóle myślą o swojej przyszłości?…

„Nie wiem, czy wielu jest w Polsce obywateli, którzy zastanawiają się czasem trochę nad tem, co nas czeka i jakie wobec tego stoją przed nami zadania. Sądzę, że jest takich bardzo niewielu, bo modnem i interesującem jest dzisiaj dyskutowanie nad bezpośredniemi aktualjami, nad wypadkami dnia. Myśl o jutrze nie jest u nas w modzie, jako rzekomo nierealna i nieinteresująca.

A jednak nie może istnieć trwale naród, który o przyszłości nie myśli i konsekwentnie jej nie buduje, a zwłaszcza naród, przed którym tak doniosłe i tak ciekawe, a zarazem niebezpieczne otwierają się perspektywy. Stoimy może już w przededniu wielkich wydarzeń, które nie rozegrają się zapewne z dnia na dzień, niemniej jednak z konieczności rozegrać się muszą i które wciągną nas nieubłaganie w wir wypadków. W wirze tym może Polska odegrać albo czynną, zawczasu dobrze przygotowaną rolę, wznosząc się do prawdziwie mocarstwowej potęgi, albo też rolę bierną nieszczęsnego pacjenta, zajętego wciąż tylko partyjnym kolorem swej krawatki, podczas gdy inni dokonywać będą na nim wiwisekcji po raz wtóry”…"

niedziela, 24 września 2023

Imigracja zniszczyla Cesarstwo Rzymskie. Teraz moze powalic Europe. Immigration destroyed the Roman Empire. Now it could bring down Europe.

 Imigracja zniszczyla Cesarstwo Rzymskie. Teraz moze powalic Europe. Immigration destroyed the Roman Empire. Now it could bring down Europe.

https://www.telegraph.co.uk/news/2023/09/20/immigration-roman-empire-europe-collapse/
" Immigration destroyed the Roman Empire. Now it could bring down Europe
Woke bureaucrats see opposition to migration as knuckle-dragging racism. They should not be so quick to dismiss the public's concerns
It seems that social media has unearthed yet another dirty secret about the common male: they think about the Roman Empire far more than the fairer sex ever dreamed. With more than 10,000 migrants arriving on the Italian island of Lampedusa in a single week – a figure which dwarfs the island’s resident population of 6,000 – it’s not just men who are beginning to feel as though we’re living through the Fall of Rome 2.0. While the Romans were swamped by barbaric German hordes, ageing modern Europe might be sunk by too many millions of people seeking to participate in the high living standards and guaranteed incomes afforded by the European system.

Does the comparison hold water? In some obvious senses, no. The barbarians who invaded Rome were often armed to the teeth, while most modern migrants, thankfully, arrive as supplicants. But in other senses, the comparison is more apt than one might think.
Advertisement

The Germans were able to achieve military victory because they were less centralised: by training every man for war, small tribes could raise larger armies than a Roman province. Roman professional armies represented a tiny fraction of the Roman population, but could only be maintained via an exorbitant and oppressive tax system. In the end, many Romans concluded that civilisation was simply not worth the price they were being asked to pay for it.

Ever since the days of St. Augustine (the other Augustine – he of Hippo), the Romans had a nagging feeling that their civilisation was falling at least in part because it had endured a sea change in culture. While Christianity would go on to become a major humanising force in the world down to the present day, early Christianity was often applied with such new-convert zeal in Rome that ruling elites were no longer sure what it was that they were defending.

The Christian elites of the late 300s were happy to remove the Altar of Victory from the Senate floor, and to see the Pagan texts burned to ashes at Alexandria. But once that was done, what was the justification for maintaining an empire founded on Pagan bravado?

Many of us have the uneasy feeling that today’s woke revolution, with its loathing for the Enlightenment, and the Liberal values that gave birth to the Industrial Revolution and modern democracy, has all the earmarks of a cultural sea change similar to that experienced by the later Roman empire.

The fact that modern political elites seem so out of touch with the public also calls to mind worrying parallels with late Rome. Our modern bureaucracies seem content to run society on autopilot no matter who is voted into office, and no matter the will of the people who vote them in. Meanwhile tax burdens increase, and the sense that we are getting something valuable for our contributions to the public purse seems to diminish yearly.

The root of our modern immigration problem lies at the intersection of demography and institutions. In 1950, the population of Europe was about 550 million, while the population of Africa was 220 million. Today, the population of Europe is 750 million, while Africa’s surges towards 1.5 billion. The Middle East has witnessed similar levels of population growth in recent decades. This is no one’s fault: Europe’s population went through a similar ballooning phase 100 years ago and it’s simply what happens when modern medicine and technology are introduced to a society. In the long run, the populations of Africa and the Middle East will plateau, just like Europe’s did. But in the short run, this will put enormous pressure on Europe’s ability to cope.

While we cannot control demography, institutions and policy offer a little more hope, at least in theory. The European Union was cemented during the neoliberal euphoria of the later 1980s and 90s, before the demographic changes south and east of Europe became quite so apparent. In hindsight, it seems ridiculous that a country would sign away its ability to police its borders, at the same time that it was effectively required to provide lifelong healthcare and welfare benefits to anyone who managed to claw their way ashore – and their extended family besides.

Given the fact that the lands south and east of the EU have decades to go before their GDPs reach European levels, it behoves us to give our immigration policies a good hard think.

But if, as Douglas Murray and others have warned, woke bureaucrats continue to see this as a question of knuckle-dragging racism and xenophobia rather than what it truly is – a question of living standards and the inescapable practicality of shared values for ordering a society – then it is only a matter of time before our own populations decide that the price we pay for civilisation simply isn’t worth it anymore. "

Tłumaczenie Google:
"Imigracja zniszczyła Cesarstwo Rzymskie. Teraz może powalić Europę
Przebudzeni biurokraci postrzegają sprzeciw wobec migracji jako okropny rasizm. Nie powinni tak szybko lekceważyć obaw opinii publicznej
Wygląda na to, że media społecznościowe odkryły kolejny brudny sekret dotyczący zwykłego mężczyzny: myślą o Cesarstwie Rzymskim znacznie częściej, niż kiedykolwiek marzyła płeć piękna. Ponieważ w ciągu jednego tygodnia na włoską wyspę Lampedusa przybywa ponad 10 000 migrantów – liczba ta przewyższa 6-tysięczną populację zamieszkującą wyspę – nie tylko mężczyźni zaczynają mieć wrażenie, że żyjemy w czasach upadku Rzymu 2.0. Podczas gdy Rzymianie zostali zalani przez barbarzyńskie hordy niemieckie, starzejąca się nowoczesna Europa może zostać zatopiona przez zbyt wiele milionów ludzi pragnących cieszyć się wysokim standardem życia i gwarantowanymi dochodami, jakie zapewnia system europejski.

Czy porównanie jest trafne? W pewnym oczywistym sensie nie. Barbarzyńcy, którzy najechali Rzym, byli często uzbrojeni po zęby, podczas gdy większość współczesnych migrantów przybywa na szczęście jako suplikanci. Ale w innym sensie porównanie jest trafniejsze, niż mogłoby się wydawać.

Niemcy byli w stanie osiągnąć zwycięstwo militarne, ponieważ byli mniej scentralizowani: szkoląc każdego człowieka do wojny, małe plemiona mogły zebrać większe armie niż rzymska prowincja. Rzymskie armie zawodowe stanowiły niewielki ułamek rzymskiej populacji, ale można je było utrzymać jedynie dzięki wygórowanemu i uciążliwemu systemowi podatkowemu. Ostatecznie wielu Rzymian doszło do wniosku, że cywilizacja po prostu nie jest warta ceny, jaką za nią płacono.

Od czasów św. Augustyna (drugiego Augustyna – tego z Hippony) Rzymianie mieli dokuczliwe poczucie, że ich cywilizacja przynajmniej częściowo upadnie, ponieważ przeżyła radykalne zmiany w kulturze. Chociaż chrześcijaństwo aż do dnia dzisiejszego stało się główną siłą humanizującą na świecie, wczesne chrześcijaństwo było często stosowane w Rzymie z takim zapałem do nowo nawróconych, że elity rządzące nie były już pewne, czego bronią.

Elity chrześcijańskie końca lat trzydziestych XX wieku były szczęśliwe, mogąc usunąć Ołtarz Zwycięstwa z sali Senatu i zobaczyć, jak pogańskie teksty spalono na popiół w Aleksandrii. Ale kiedy już to uczyniono, jakie było uzasadnienie utrzymywania imperium opartego na pogańskiej brawurze?

Wielu z nas ma niespokojne poczucie, że dzisiejsza przebudzona rewolucja, z jej wstrętem do Oświecenia i wartości liberalnych, które dały początek rewolucji przemysłowej i nowoczesnej demokracji, ma wszelkie znamiona morskiej zmiany kulturowej podobnej do tej, której doświadczyli późniejsi Imperium Rzymskie.

Fakt, że współczesne elity polityczne wydają się tak oderwane od społeczeństwa, również przywołuje na myśl niepokojące podobieństwa z późnym Rzymem. Nasze nowoczesne biurokracje wydają się zadowolone z kierowania społeczeństwem na autopilocie, bez względu na to, kto zostanie wybrany na urząd i bez względu na wolę ludzi, którzy na nich głosują. Tymczasem zwiększają się obciążenia podatkowe i poczucie, że otrzymujemy coś cennego za nasz wkład w społeczeństwo budżet publiczny wydaje się zmniejszać z roku na rok.

Korzenie naszego współczesnego problemu imigracji leżą na skrzyżowaniu demografii i instytucji. W 1950 roku populacja Europy wynosiła około 550 milionów, podczas gdy populacja Afryki wynosiła 220 milionów. Obecnie populacja Europy wynosi 750 milionów, podczas gdy populacja Afryki wzrasta do 1,5 miliarda. W ostatnich dziesięcioleciach na Bliskim Wschodzie zaobserwowano podobny wzrost liczby ludności. Nie jest to niczyja wina: populacja Europy przeszła podobną fazę wzrostu 100 lat temu i tak właśnie się dzieje, gdy społeczeństwu wprowadza się nowoczesną medycynę i technologię. W dłuższej perspektywie populacja Afryki i Bliskiego Wschodu ulegnie stagnacji, podobnie jak w Europie. Jednak na krótką metę będzie to wywierać ogromną presję na zdolność Europy do radzenia sobie z kryzysem.

Chociaż nie możemy kontrolować demografii, instytucje i polityka dają nieco więcej nadziei, przynajmniej w teorii. Unia Europejska została scementowana podczas neoliberalnej euforii późnych lat 80. i 90., zanim zmiany demograficzne na południu i wschodzie Europy stały się tak widoczne. Z perspektywy czasu wydaje się śmieszne, że kraj wyrzekł się swojej zdolności do pilnowania swoich granic, jednocześnie faktycznie wymagając od niego zapewnienia opieki zdrowotnej i świadczeń socjalnych przez całe życie każdemu, kto zdołał przedostać się na brzeg – a poza tym jego dalszej rodzinie .

Biorąc pod uwagę fakt, że krajom na południe i wschód od UE potrzeba dziesięcioleci, zanim ich PKB osiągnie poziom europejski, wypada dobrze przemyśleć naszą politykę imigracyjną.

Jeśli jednak, jak ostrzegał Douglas Murray i inni, biurokraci zbudzić się w dalszym ciągu będą postrzegać to jako kwestię uporczywego rasizmu i ksenofobii, a nie tego, czym tak naprawdę jest – kwestią poziomu życia i nieuniknionej praktyczności wspólnych wartości dla porządku społeczeństwa – wtedy tylko kwestią czasu jest, kiedy nasze własne społeczeństwa uznają, że cena, jaką płacimy za cywilizację, po prostu nie jest już tego warta."

czwartek, 21 września 2023

Dom wariatow

 Dom wariatow

 Nasi "politycy" to jeden wielki postsowiecki skansen i system układów kierowanych obecnie z Brukseli i Waszyngtonu z Tel Awiwem. Makakom u steru państwa  nie zależy na dobrych rozwiązaniach dla Polski i Polaków.

Jeżeli partia rządząca PiS  hurtowo handluje wizami, sprowadza pasożytniczych i niebezpiecznych  imigrantów oraz  zarabia na tym duży pieniądz  to wszystko jest w porządku do momentu aż świat się nie dowie. Już nawet anglojęzyczna Wikipedia opisuje "cash-for-visa scandal". Gdyby to robił ktoś spoza partii matki to byłaby to "zbrodnia i wina Tuska"
Każdy sposób partii PiS na zrobienie dużej kasy jest dobry. Na maseczkach, na respiratorach, na szczepionkach, na Izerze, na zbożu a teraz na wizach dla migrantów. Migranci pojechali na zachód a premier Pionokio szydzi z zachodnich rządów, że nie radzą sobie z problemem imigracji.
Sprzedawane na afrykańskich i azjatyckich bazarach przez kumpli Kartofla wizy ściągnęły do Europy setki tysięcy destabilizujących kontynent migrantów.

Będą lekarze od ciał i od dusz
Ministerstwo Edukacji i Nauki otrzymało właśnie pozytywną opinię co do  nowych kierunków lekarskich w następujących uczelniach: Politechnika Bydgoska im. Jana i Jędrzeja Śniadeckich w Bydgoszczy, Akademia Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu prowadzona przez Tadeusza Rydzyka.
Rydzyk ugościł Johna Danielsa ( namiestnika na Polin ) i są Błogosławione owoce tego.  Będzie mógł to i owo, ważne aby potem ostro wyszczepiali ci wykształceni przez Grzyba tubylca poliniackiego.
Dawniej na Politechnikach kształcili się lekarze.
Obecnie w naszym domu wariatów już nie wiadomo nawet co jest czym i kto jest kim! Kto klechą kto lekarzem kto inzynierem, kto szpiegiem a kto gangsterem!

Każdy rozmodlony Polak powinien się zastanowić czy Kaczyński nie jest przypadkiem naszym biblijnym Jonaszem. Ma złe mzimu według Kalego, ciemnoskórego przyjaciela Stasia Tarkowskiego. Ściąga na nas same katastrofy:  Inflacja, dewaluacja złotego, słaby kurs złotego obniżający siłę nabywczą, drogie mieszkania, pandemię, nadumieralność 250 tysięcy, Polaków, wymieranie Polaków, wojny, Polexit.  Kartofel powinien odejść z polityki !

 Polscy generałowie, w tym gen. Waldemar Skrzypczak byli podsłuchiwani szpiegowskim systemem do inwigilacji Pegasus. Z Pegasusa korzystało nie tylko CBA ! Gen. Skrzypczak był inwigilowany przez służby od marca do czerwca 2019 roku. Agenci wchodzili na jego telefon co najmniej kilkanaście razy i przejmowali nad nim kontrolę. Jak sam zaznacza, nie ma i nie było wobec niego żadnych trwających postępowań, nie miał postawionych żadnych zarzutów, a to ważne w tej sytuacji, bo kontrola operacyjna mogła ruszyć tylko wtedy, jeśli by służby miały podejrzenie o popełnieniu przestępstwa. Dopiero na tej postawie mogły wnioskować do sądu, by zgodził się na inwigilację.

 Obecna władza nie cofnie się przed żadną niegodziwością żeby utrzymać swoje przywileje i bezkarność.

Najwyższa Izba Kontroli nie pozostawiła suchej nitki na rządowym projekcie budowy auta elektrycznego Izera. Kontrolerzy zarzucają niegospodarność przy dokapitalizowaniu spółki ElectroMobility Poland, złe nadzorowanie projektu, opóźnienia jego realizacji oraz zbyt wysokie pensje członków zarządu.
Po siedmiu latach od powołania spółki ElectroMobility Poland projekt budowy elektrycznego samochodu Izera wciąż jest w fazie przygotowawczej, a dokapitalizowano spółkę m.in. kwotą 250 mln zł w 2021 roku.
"Przedłużający się proces realizacji Projektu może spowodować, że potencjalna upatrywana szansa rynkowa ulegnie dezaktualizacji, a produkt nie znajdzie oczekiwanego przez Spółkę w planach popytu rynkowego."

poniedziałek, 18 września 2023

Najwiekszy niesplacalny dlug w historii ludzkosci

 Najwiekszy niesplacalny dlug w historii ludzkosci

https://krytykapolityczna.pl/swiat/argentyna-karawana-kryzysu/
"Terapia szokowa zakończyła się dla Argentyny niską inflacją, gigantyczną biedą i astronomicznym długiem. Operacja się udała, pacjent zmarł.
W maju 2022 r. rząd Argentyny ogłosił kolejną niewypłacalność – nie udało się spłacić wynoszącej 57 miliardów dolarów pożyczki zaciągniętej cztery lata wcześniej od Międzynarodowego Funduszu Walutowego. To już dziewiąte bankructwo kraju w jego dwustuletniej historii.

Miesięczna inflacja przekraczająca 71 proc. sprawia, że miliony Argentyńczyków pierwszego dnia po wypłacie szturmują sklepy i masowo wykupują towary, które pozwolą im przeżyć do następnego miesiąca. Pozostałe pieniądze wymieniane są na dolarowym czarnym rynku, a następnie deponowane w skarpetach i materacach. Nikt nie ufa już bankom. Dlaczego trzecia gospodarka Ameryki Łacińskiej i drugi co do wielkości kraj kontynentu od dziesięcioleci tkwi w stanie permanentnego kryzysu?
Początek współczesnej Argentyny i mit peronizmu

Aby zrozumieć dzisiejszy kryzys, trzeba się cofnąć do połowy poprzedniego wieku. Argentyna była wtedy jednym z 10 najbogatszych krajów świata, a Buenos Aires, największa metropolia obu Ameryk, rozmachem i kosmopolityzmem mogło śmiało rywalizować z największymi europejskimi stolicami.
Olbrzymie połacie żyznej ziemi i bogactwo surowców naturalnych sprawiały, że Argentyna była jednym z najważniejszych źródeł zaopatrzenia dla pogrążonego w II wojnie światowej Starego Świata.

Jej słabością było jednak pogłębiające się uzależnienie od zagranicznej koniunktury na podstawowe towary oraz polityczna niestabilność wynikająca z kolejnych wojskowych zamachów stanu, olbrzymiej korupcji i podległej roli w strukturach zachodniego kapitalizmu, będącego elementem imperialnej polityki Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Argentyna miała być źródłem nieprzetworzonych surowców i rynkiem zbytu na tanie, masowo produkowane w zachodnich fabrykach dobra, a nie silnym, niezależnym państwem zdolnym samemu dyktować warunki.
Za zarzewie współczesnej historii Argentyny uznaje się właśnie początek lat 40. ubiegłego stulecia, kiedy do władzy doszedł Juan Domingo Perón. Inspirowany populistycznymi Włochami Benito Mussoliniego, błyskawicznie zjednał sobie poparcie wojska oraz argentyńskich robotników i rozpoczął proces szeroko zakrojonych reform. W ramach walki z zagranicznym imperializmem znacjonalizował kluczowe dla funkcjonowania kraju gałęzie gospodarki, ograniczył import towarów z zagranicy, zaczął stawiać kolejne państwowe fabryki.
Realizując kolejne programy robót publicznych, Perón zatrudnił na państwowych posadach ponad 5 milionów Argentyńczyków. Budował szpitale, mieszkania i 4 tysiące nowych szkół. Płace rosły, lecz pieniędzy w budżecie ciągle ubywało. W związku ze spadkiem zagranicznego popytu na argentyńskie towary, fiaskiem powierzchownej industrializacji i wyczerpaniem dewiz z czasów europejskiej wojny Perón rozpoczął masowy dodruk pieniędzy.

W 1955 roku wojskowi odsunęli Peróna od władzy. Cofnęli wszystkie prospołeczne reformy, co sprawiło, że okres jego rządów zaczął obrastać mitem „dobrych czasów”. W Argentynie zapanował polityczny chaos – gospodarka stanęła w miejscu, rosły wpływy międzynarodowych korporacji i uzależnienie od kapitału zagranicznego.
Dyktatura wojskowych i krwawe dolary

W 1976 roku do władzy doszła junta wojskowa pod przywództwem Jorge Rafaela Videli. Argentyńskich generałów hojnie finansował pogrążony w zimnowojennym konflikcie rząd Stanów Zjednoczonych. Zachodnie instytucje finansowe i prywatne banki nie szczędziły kredytów argentyńskim wojskowym, którzy zobowiązali się krwawo zwalczać wszelkie zalążki komunizmu na swoich ziemiach.

Przy pomocy powszechnego terroru realizowali program gwałtownej transformacji ekonomicznej zgodnej z założeniami neoliberalizmu gospodarczego Miltona Friedmana. Zakładała ona minimalizację wydatków publicznych, powszechną prywatyzację wszystkich gałęzi gospodarki, otwarcie kraju na napływ zachodniego kapitału oraz zniesienie barier celnych dla amerykańskich towarów.
Nagłe podwyżki stóp procentowych w amerykańskich bankach na przełomie lat 70. i 80. sprawiły, że Argentyna wpadła w szok zadłużenia – odsetki od istniejących długów zaczęto spłacać zaciąganiem kolejnych. Od dawna wiadomo, że nic tak dobrze nie maskuje społeczno-gospodarczego kryzysu jak wojna. Generałowie postawili na konflikt z Wielką Brytanią o Falklandy – archipelag 778 nic nieznaczących, skalistych wysepek na Atlantyku, które postanowiono siłą powrócić do argentyńskiej macierzy. Błyskawiczna klęska zakończyła się upadkiem wojskowej dyktatury i rozpoczęła sześcioletni okres politycznego chaosu, który doprowadził do hiperinflacji przekraczającej 2,5 tysiąca proc. i zwiększenia długu zagranicznego do 65 miliardów dolarów.
Za rządów junty zewnętrzny dług Argentyny wzrósł z 7,9 (w 1975) do 45 miliardów dolarów (w 1983). 19 z 35 miliardów dolarów kredytu udzielonego juncie przez Bank Światowy zostało przetransferowanych na zagraniczne, prywatne konta generałów.
Neoliberalna katastrofa

Na początku lat 90. prezydentem Argentyny zostaje Carlos Menem. Przez pierwsze dwa lata urzędu prowadził prospołeczną politykę w duchu peronistycznych reform, lecz po tym okresie niespodziewanie zmienił front. By uzyskać kolejne zagraniczne kredyty, zaczął skrupulatnie realizować neoliberalne wytyczne Międzynarodowego Funduszu Walutowego – do 1994 roku sprzedał 90 proc. państwowych przedsiębiorstw, co zakończyło się zwolnieniem ponad 700 tysięcy pracowników i gwałtownym wzrostem bezrobocia, które przekroczyło 50 proc.

Terapia szokowa zaaplikowana Argentynie przez międzynarodowe instytucje finansowe i prywatne amerykańskie banki sprawiła, że ponad połowa społeczeństwa znalazła się poniżej progu ubóstwa. Na koniec dziesięcioletniej prezydentury Menema inflacja została zredukowana niemal do zera, lecz kwota zagranicznych pożyczek wzrosła z 65 do 147 miliardów dolarów, co do dziś stanowi największy niespłacalny dług w historii ludzkości. Operacja się udała, lecz pacjent zmarł.
Początek XXI wieku stał się następnym kamieniem milowym na drodze argentyńskiego kryzysu – kraj kolejny raz ogłosił niewypłacalność, a Międzynarodowy Fundusz Walutowy wstrzymał wypłatę transz kredytu. By zapobiec masowemu odpływowi kapitału z kraju, rząd zamroził bankowe aktywa obywateli, zezwalając na wybieranie z lokat maksymalnie 250 pesos tygodniowo (równowartość 250 dolarów amerykańskich).

Aby walczyć z inflacją, argentyńskie peso od 1992 roku było powiązane z dolarem w stosunku 1:1. W obawie przed dewaluacją waluty i utratą swoich funduszy Argentyńczycy masowo rzucili się do bankomatów – panowało powszechne przekonanie, że albo wyjmiesz pieniądze z banku, albo je stracisz.
Que se vayan todos!
W grudniu 2001 roku w Buenos Aires wybuchły gwałtowne zamieszki. Wprowadzono stan wyjątkowy. 20 grudnia w wyniku starć z policją zginęło 29 osób, a prezydent Fernando de la Rúa podał się do dymisji. Przez kolejne 10 dni stanowisko głowy państwa zmieniało się pięć razy, a dolary z kont bankowych zostały przewalutowane na pesos, które wypłacano po nowym, zdewaluowanym kursie. Argentyński rząd do spółki z bankami i międzynarodowymi instytucjami finansowymi oficjalnie okradł własnych obywateli.

Wściekli Argentyńczycy wyszli na ulice wszystkich miast w kraju. Demolowali urzędy i oddziały banków, skandując „que se vayan todos!” – wszyscy won! Po raz pierwszy w historii kraju protesty nie dotyczyły konkretnego polityka, partii lub doktryny, lecz całego modelu, w którym rząd, międzynarodowe instytucje finansowe, banki i korporacje zostały wskazane jako winne tragicznej sytuacji w kraju.

Strajki i demonstracje wstrzymały argentyńską gospodarkę. Zrozpaczeni, pozbawieni pracy i oszczędności ludzie zaczęli przejmować fabryki zamknięte przez prywatnych właścicieli, tworząc kooperatywy robotnicze i na własną rękę wznawiając „nieopłacalną” produkcję.
Rozpoczął się proces sądowych wywłaszczeń i oddawania nieczynnych zakładów w ręce zwolnionych wcześniej pracowników (przedstawia go film dokumentalny Aviego Lewisa i Naomi Klein The Take). Część prób przejmowania zakładów kończyła się krwawymi starciami z oddziałami policji skierowanej do odzyskania własności industrialnych magnatów, lecz niektóre fabryki, pozbawione zarządu i kierowane na demokratycznych zasadach, funkcjonują w nowym modelu do dziś. Prowadzą przyzakładowe szkoły, żłobki czy przychodnie, dzieląc zyski równo między wszystkich pracowników kooperatywy.
Kryzys bez końca

Według danych Banku Światowego kraj gauchos przez jedną trzecią swojej najnowszej, 70-letniej historii, pogrążony jest w recesji. Klątwą Argentyny jest nieuprzemysłowiona, słaba gospodarka nastawiona na eksport surowych materiałów – 7 na 10 dolarów, które kraj zarabia na handlu, pochodzi z eksportu produktów rolnych, takich jak soja czy zboża.

Dziesięciolecia podporządkowania imperialistycznej polityce Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych doprowadziły do przekształcenia dawnego mocarstwa w źródło tanich surowców i rynek zbytu dla przetworzonych produktów z Zachodu. Późniejsza polityka Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego polegająca na oddawaniu za bezcen państwowych fabryk i zakładów w ręce prywatnych, zagranicznych inwestorów, tylko pogłębiła ten problem. Reformy mające na celu ratowanie upadającej argentyńskiej gospodarki sprawiły, że kraj ten, pozbawiony własnego przemysłu i źródeł zatrudnienia dla ponad półtora miliona mieszkańców, uzależnił się od kroplówki zagranicznej pomocy finansowej.
Kolejnym czynnikiem pogłębiającym argentyński kryzys są wysokie wydatki publiczne. Zatrudnienie w sektorze publicznym przekracza 55 proc. (dla porównania, w Polsce liczba ta jest o połowę mniejsza). W kraju funkcjonuje 141 programów wsparcia socjalnego, które kosztują rząd 800 milionów pesos dziennie (ponad 27 milionów złotych), takich jak dochód minimalny na rodzinę, dopłaty do prądu, wody i gazu czy zapomogi dla najbiedniejszych. Zagwarantowany jest darmowy dostęp do usług medycznych i edukacji. Wydatki te stanowią jedną z głównych składowych rosnącej z roku na rok inflacji i powiększającego się długu publicznego.
Kryzys, w którym znajduje się dziś Argentyna, nie wynika z nieudolności obecnych polityków, lecz z ciągu zadłużenia, który zmusza kolejne rządy do spłacania długów swoich poprzedników, którzy z kolei zadłużali się, by spłacać swoich poprzedników… Odsetki od kredytów i ogromne wydatki publiczne generują ciągły głód kapitału – w 2020 roku drukowano nowe pesos w Hiszpanii i Brazylii, gdyż argentyńskie drukarki już działały 24 godziny na dobę.

Planowane cięcia budżetowe, dotyczące m.in. ograniczenia subsydiów na prąd i wodę, a także emisja stuletnich obligacji mają załagodzić skutki kryzysu i przyczynić się do stopniowego spłacania zagranicznego zadłużenia, które powiększyło się w tym roku o kolejną pożyczkę w wysokości 44 miliardów dolarów.
Już dziś czterech na dziesięciu Argentyńczyków żyje poniżej progu ubóstwa. Czy przewidywana restrukturyzacja wadliwego systemu uwzględni ich w planie budowania świetlanej przyszłości kraju? Czy też kolejny raz operacja na otwartym sercu narodu spowoduje, że najbardziej poszkodowani staną się konieczną ofiarą złożoną technokratycznym bogom szalejącego kapitalizmu?"

piątek, 15 września 2023

Czy to zmierzch obecnego dysfunkcyjnego systemu finansowego świata ?

 Czy to zmierzch obecnego dysfunkcyjnego systemu finansowego świata ?
 
Ogromne deficyty budzetowe.
Ogromne deficyty handlowe.
Ogromne, niespłacalne długi państw.
Drukowanie pierdylionów dolarów , euro i jenów.
Ogromne zadłużenie firm i koncernów.
Zadłużone i dalej nierentowne firmy które egzystują dzięki darmowemu kredytowi.
Oligarchowie finansowi dysponujący pierdylionami dolarów.
Korumpowanie legislacji i rządów

Utrzymująca się inflacja, spowolnienie wzrostu gospodarczego i „historycznie wysokie” zadłużenie na świecie -spowodują poważne wstrząsy globalnego systemu finansowego -  ostrzega przywódców G20 Klaas Knot, szef Holenderskiego Banku Centralnego (DNB).

 Akcje Apple'a straciły w czwartek 7.09.2023 kolejne 3%, kontynuując spadki zapoczątkowane w środę po pojawieniu się doniesień, że chińskie władze zakazują urzędnikom korzystania z iPhone’ów. Straciły one na wartości rzekomo około 200 mld dolarów.
 Wyceny Apple na ponad 3 bln dolarów są  totalnie chore. Po prostu spekulanci muszą gdzieś parkować te wszystkie dolary wyklikane z niczego przez FED i inne banki.

 Próżne jest doszukiwanie się w działaniach RPP racjonalności, ukrytych przesłanek, działania zgodnego z tajną wiedzą niedostępną dla przeciętnego zjadacza chleba. To jest jeden wielki kabaret, który być może i ma jakiś ukryty cel, ale na pewno nie jest nim dobro gospodarki narodowej i Polaków.
Błazen Galopiński to pisowski geniusz który pół roku przed rozpoczęciem się największej inflacji od 30 lat bredził o tym że boi się nadchodzącej silnej deflacji.
To co nazywane jest polską polityką jest niemiłosiernie żałosnym spektaklem.
Polacy "powinni" być szczęśliwi, że pasożytują na nich szczerzy, niezłomni katoliccy patrioci (o dziwnych nazwiskach jakby szlachty jerozolimskiej ), a nie jacyś zdrajcy spod ciemnej gwiazdy Volksdeutsche Partei, co to obwąchiwali się ze złowrogim Putinem i kanclerz Merkel.
Mafie polityczne licytują się teraz przez wyborami między sobą, która wyda więcej naszych pieniędzy na przychylanie nam nieba według swoim pomysłów. Część tych pieniędzy oczywiście umiłowani przywódcy sobie wezmą do kieszeni bo jakby inaczej. Bez masowego druku pieniądza i inflacji się nie obejdzie. Nie wiadomo ile trzeba będzie płacić światowej lichwie za pożyczone dolary. Im bliżej bankructwa tym więcej.
Wszędzie w świecie rządzące populistyczną prawice sprowadzają kraje na dno i zadłużają je. Rozwój daje tylko świeckie państwo.

W USA Republikanie próbują wszcząć procedurę impeachmentu wobec samego prezydenta  Bidena z powodu łapówek, jakich cała rodzina prezydenta miała nabrać od operującego na Ukrainie oligarchy Mykoły Złoczewskiego, właściciela spółki „Burisma”, na co najmniej 10 mln dolarów. Widać że tych dolarów wyklikanych z niczego nie brakuje też na Ukrainie.

Rolls-Royce’a "Boat Tail" jest  najdroższym samochodem świata, którego cena waha się od 23 do 28 mln dolarów. Argentyński piłkarz Mauro Icardi został właścicielem 3 samochodu tego typu. Samochód ten stylistyką, wyposażeniem i nazwą  nawiązuje do pełnomorskich jachtów. Wyposażony jest m.in. w przenośną kuchnię i tylną kanapę przypominającą rufę łodzi. Wnętrze zostało ręcznie wykonane z orzecha włoskiego. Co istotne, auto jest kabrioletem, co jeszcze mocniej ma pozwolić poczuć się w nim jak na jachcie.

Liderem pasożytniczej finansjeryzacji gospodarki są USA, będące najbogatszym krajem III Świata. Ich gospodarka tylko na papierze jest potężna.  Jeffrey Sachs:
„W Ameryce pomylenie pojęć zaszło chyba najdalej. Obecnie Stany Zjednoczone są niewyobrażalnie bogate, skoro zarówno przeciętna wartość dochodu gospodarstw domowych oraz produkt krajowy brutto na głowę sięgają tam niemal 60 tysięcy dolarów. Stany Zjednoczone mogłyby zatem mieć wszystko czego zapragną. A jednak doświadczają powiększających się nierówności w poziomie dochodów, coraz krótszej oczekiwanej długości życia, wzrostu liczby samobójstw, epidemii otyłości oraz przypadków przedawkowania środków odurzających, strzelanin w szkołach, zaburzeń depresyjnych i innych ciężkich przypadłości. W ubiegłym roku USA odnotowały 300-miliardowe straty w wyniku związanych z klimatem klęsk żywiołowych, w tym trzech wielkich huraganów, których częstotliwość i nasilenie wzrosły z powodu zależności gospodarki od paliw kopalnych. Stany mają ogromną władzę, bogactwo i wzrost, a jednak poziom dobrostanu spada"

Komentarze z WWW -
"Podstawową metodą służb każdego państwa, w przypadku przekrętów finansowych - jest ustalenie przepływów pieniężnych, od tzw." punktu "0" do punktu docelowego, końcowego. I to nie tylko w sprawach narkotykowych, prania tzw. " brudnych" pieniędzy czy też handlu bronią i ludzkimi organami. Dziwnym trafem - kasa ze wszystkich większych afer gospodarczych w naszej Najjaśniejszej Rzeczpospolitej od 1989 roku - popłynęła na Bliski Wschód. A dokładnie do Izraela. Razem oczywiście z ich autorami. Bagsik i Gąsiorowski z Art-B. otwierają listę, po drodze Żemki i spółka w aferze FOZZ, ostatnio Szumowski od pandemii i jego zakupy badziewia. No cóż, dużo osiedli wybudowano na Palestyńskiej Ziemi za polskie pieniądze. Szkoda tylko, że u nas, nad Wisłą, taki kryzys mieszkaniowy."

"Prezesie dwie wieże tym ruchem stworzyliście kolejny układ jak to mówicie SB'ecki! Przypominam, że ZE PAK założył kapuś SB! Sarkozy skazany, śp. Madoff (zm. w więzieniu), Krauze w kajdankach, Prezes Lai Xiaomin stracony w styczniu, były minister sprawiedliwości Chin Fu Zhenghua, który był odpowiedzialny za kilka ważnych śledztw antykorupcyjnych, został skazany na śmierć, były wiceminister bezpieczeństwa publicznego Chin Sun Lijun został skazany na karę śmierci za manipulacje giełdowe, etc, kiedy zobaczę w wolnych mediach(TVN24) wyprowadzanie Solorza-Żaka- Kroka-Podgórskiego czyli cztero-nazwiskowego i tyleż paszportowego pieszczocha Misji Wojskowej w Berlinie Zachodnim w kajdankach za nie rozliczenie się z Akcjonariuszami Elektrimu? Oj funkcjonariuszu Sasin z PiSu tak z kapusiem przy jednym stole robić wspólne interesy oj dostaniecie po nosie od prezesa dwie wieże za ten układ ?"

sobota, 9 września 2023

Nachodzcy

 Nachodzcy
 Pozornie zaskakujący jest wniosek dwóch greckich naukowców ( Athanasios Lapatinas to uznany ekspert Komisji Europejskiej ): Różnorodność etniczna ma negatywny wpływ na gospodarkę. "Wysoki poziom różnorodności etnicznej wiąże się z gorszą współpracą i niższą jakością instytucji."
https://link.springer.com/article/10.1007/s00181-018-1511-y

 Inwazorzy  chcą nielegalnie przekroczyć granicę obcego państwa, z oczekiwaniem dożywotniego zwolnienia z obowiązku dbania o własne utrzymanie i jednocześnie przejść na znacznie wyższy poziom życia a w tym opieki medycznej. Chcą gratis korzystać ze zdobyczy cywilizacji i zdrowego środowiska. Wpuszczanie inwazorów to samobójstwo.

Nie każda imigracja jest korzystna dla gospodarki. Anglicy policzyli, że migracja spoza Europy kosztowała przez dekadę budżet Wielkiej Brytanii 120 mld funtów ale imigracja z krajów europejskich przyniosła 4 mld funtów zysku.
W Szwecji, imigranci stanowią 16,5 % całej populacji ale przypada na nich ponad 65 % wydatków socjalnych.
W Holandii, imigranci spoza Europy powszechnie korzystają z zasiłku bijstand - odsetek takich imigrantów z niektórych państw przekracza 60% - dla porównania jedynie 2% Polaków w Holandii pobiera zasiłek bijstand (dane CBS z 2015 roku). Spośród rodzin w Danii całkowicie zależnych od świadczeń socjalnych (oboje partnerów pobiera świadczenia) - 84 % to imigranci spoza Europy.

https://businessinsider.com.pl/finanse/paszport-na-sprzedaz-gdzie-mozna-kupic-obywatelstwo/flpx7h8
"Dla przykładu obywatelem Cypru można zostać pod warunkiem dokonania tam inwestycji w wysokości minimum 2 mln euro. Jeśli taką samą kwotę przeznaczymy na darowiznę dla organizacji charytatywnej, to możemy stać się posiadaczem paszportu austriackiego. Na Malcie wystarczy kupić w tym celu akcje miejscowych spółek za 150 tys. euro lub nabyć nieruchomości za 350 tys. euro. W Bułgarii i Irlandii trzeba zainwestować 500 tys. euro.
- W Portugalii i Grecji należy kupić nieruchomości za odpowiednio 500 i 250 tys. euro, co uprawnia do uzyskania stałego pobytu. Obywatelem Hiszpanii można zostać w zamian za inwestycję 2 mln euro w obligacje. Również Wielka Brytania „sprzedaje” w ten sposób prawo do stałego pobytu "

Polska rozdaje swoje paszporty za darmo... żydom.

"W ciągu 10 lat Szwedzi będą mniejszością we własnym kraju, jeśli nic radykalnego się nie wydarzy. Po raz pierwszy w historii ludzie oddadzą swój kraj. A właściwie to politycy oddadzą kraj ludzi" Tu statystyka dokumentująca wymianę ludności:
https://affes.wordpress.com/2018/07/28/utlandsk-bakgrund-i-kommunerna-2002-2027/

Zachodnioeuropejskie miasta nabierają kolorytu  afrykańsko-muzułmańskiego. Humanitaryzm kanclerz Merkel był głęboko chorą ideą ponieważ według jej kryteriów na azyl zasługują setki milionów lub nawet miliardy mieszkańców Afryki i Azji. Tam wszędzie jest dyskryminacja kobiet, innowierców, gejów i przeciwników politycznych. Czyli konieczna  jest twarda obrona granic i likwidacja azylu dla kogokolwiek. Obecne rozwiązania gdzie żołnierz "Państwa Islamskiego" ISIS i syryjski dezerter dostają azyl a perska kobieta nie dostaje jest demoralizującą hipokryzją i narażaniem ludzi na terror.

środa, 6 września 2023

Dedolaryzacja

Dedolaryzacja

 Dolar jest  główną walutą spekulacyjną i walutą drenażu krajów oraz główną walutą monstrualnej korupcji i wojny. Walutą monstrualnych zadłużeń i "zadłużeń"  państw oraz ich bankructw. Świadomość tego staje się powszechna.

 Rzecznik MSZ Chin Wen Bin: "USA nie prowadziły wojny przez zaledwie 16 lat w swojej 240-letniej historii. Po zakończeniu II WŚ, USA próbowały obalić ponad 50 rządów, brutalnie ingerowały w wybory w co najmniej 30 krajach i próbowali zabić ponad 50 przywódców".
 
Światowy handel potrzebuje solidnego systemu banków i solidnych rozliczeń i "pieniędzy". Waluta światowych rezerw bardzo upraszcza prowadzenie w świecie handlu międzynarodowego. W istocie światowy handel to barter obejmujący wszystkie kraje świata. Przecież żadnych kredytów nie dają nam Marsjanie !
Im dłuższe są łańcuchy produkcyjne towarów tym więcej jest operacji handlowych.
Rozciąganie łańcuchów  produkcji na swoje zalety i wady.
Specjalizacja, tania siła robocza, tanie lokalne surowce i energia, tanie zanieczyszczanie środowiska.
Z drugiej strony jest drogi transport i niestabilności polityczne.
Z trzeciej strony jest rozwój technologiczny części (!) krajów gdzie przenoszona jest produkcja.

Podczas ostatniego szczytu w 2023 roku przywódcy państw członkowskich BRICS w swoich wystąpieniach  niemal jednogłośnie stwierdzili, że istnieje potrzeba zintensyfikowania wykorzystania walut narodowych w handlu międzynarodowym i transakcjach finansowych między krajami stowarzyszenia. Podkreślono znaczenie rozpowszechniania korzyści płynących z tanich, przejrzystych, bezpiecznych i integracyjnych krajowych systemów płatności, elementów mapy drogowej dla płatności transgranicznych w krajach BRICS, a także środków mających na celu wzmocnienie wdrażania planu działania w zakresie płatności transgranicznych. Koordynacja makroekonomiczna, pogłębianie współpracy w celu przezwyciężenia zagrożeń i wyzwań pojawiających się w gospodarce światowej w procesie osiągania globalnego ożywienia i zrównoważonego rozwoju.

Globalny wyzysk prowadzony przez  Zachód jest już zauważany przez całą populacje Globu.
Dotychczas Zachód surowce z Afryki miał wynikowo prawie za darmo. Obsadzonym na tronach dyktatorom płacono wielkie łapówki za prawie darmowe wydobycie surowców. Miliardy tych łapówek wędrowały do zachodnich banków. Po pewnym czasie dyktatora zabijano a pieniądze konfiskowano. Okrutnie zamordowany przywódca Libii Kadafi miał rzekomo 170 mld dolarów w zachodnich bankach, które skonfiskowano. Zapadła cisza.  
Od 1973 roku funkcjonował recykling petrodolara ale uległ on ostatnio załamaniu.

Towary i pieniądze przepływają w przeciwnych kierunkach.

Giełdy surowców powinny reagować na popyt / podaż, koniunkturę i różne katastrofy. Wycena surowców jest dolarach  i funtach a rzadko w Euro. Skutkiem potężnej spekulacji powstają fikcyjne papierowe wyceny i  zakłócona zostaje podstawowa dla giełdy funkcja wyceny. Zachodnie ( głównie dolarowe ) giełdy tracą racje bytu.
Także giełdowe wyceny firm są coraz bardziej nonsensowne. Duńska firma farmaceutyczna  ( 4.09.2023 ) Novo Nordisk po debiucie swojego "leku na odchudzanie" ( co to za dziwoląg ?) w Wielkiej Brytanii  wskoczyła na pierwsze miejsce i stała się najcenniejszą spółką w Europie.  Firma zatrudnia tylko 48 tysięcy pracowników. Na zamknięciu wycena duńskiej spółki Novo Nordisk wynosiła 428 miliardów dolarów.
Lekarze przerażeni są długą listę działań niepożądanych. "Ozempic spowodował u mnie nieodwracalną gastroparezę [zaburzenia motoryki żołądka powodujące jego opóźnione opróżnianie i rozciąganie ścian żołądka ]. Chciałam, żeby zadziałał, ale dosłownie zrujnował mi życie", "Jedyne, co dał mi Ozempic, to zapalenie trzustki", "Ozempic wpłynął negatywnie na mój wzrok, oby efekt był tego wart".
Mechanizm okradania społeczeństwa jest tu prosty. Lek korupcyjnie wpisują na listę leków refundowanych, potem akcje spółki idą do góry bowiem na koszt podatników robi się dotacje dla firm.
Na zmienności i bujaniu rynkami zyskują spekulanci a wielokrotnie więcej traci realna gospodarka na świecie. Wystarczy przypomnieć jakie cuda działy się z ceną  ropy naftowej w 2008 roku. W jednostkach miar dominują dalej jednostki anglosaskie jak w czasach kolonialnych.
Surowce    Cena / jednostka
ROPA        USD/baryłka    
ZŁOTO    USD/uncja
MIEDŹ    USD/tona
SREBRO    USD/uncja
PALLAD    USD/uncja
PLATYNA    USD/uncja
NIKIEL    USD/tona
ALUMINIUM    USD/tona
CYNK    USD/tona
MIEDŹ COMEX    USD/funt
BAWEŁNA    USc/funt
BENZYNA    USD/galon
CANOLA    CAD/tona
CUKIER    USc/funt
DIESEL    USD/tona
DREWNO    USD/1000 stóp deskowych
GAZ ZIEMNY    USD/mln btu
KAKAO    GBP/tona
KAUCZUK    JPY/kilogram
KAWA    USc/funt
KUKURYDZA    USD/buszel
MLEKO    USD/cetnar
OLEJ OPAŁOWY    USD/galon
OLEJ PALMOWY    MYR/tona
OLEJ SOJOWY    USc/funt
PSZENICA    USc/korzec
RYŻ        USc/cetnar
RZEPAK    EUR/tona
SOJA        USc/korzec
SOK POMARAŃCZOWY    USc/funt
ŚRUTA SOJOWA    USD/tona
WIEPRZOWINA    USc/funt
WOŁOWINA    USc/funt

Wielkie oszustwa występują na rynku metali. Rynek ten znany jest z wielu afer, ale to co zdarzyło się w hamburskiej spółce Aurubis zaszokowało nawet weteranów branży. Dostawcy złomu mieli manipulować szczegółami kontraktów, narażając ją na bezprecedensowe straty w kwocie do 550 mln Euro. A rynki nie 'otrząsnęły’ się jeszcze po skandalu niklowym spółki Trafigura. Handlująca surowcami i zajmująca się logistyką duża  firma Trafigura szacuje na 600 mln USD straty z powodu niklowego oszustwa, którego padła ofiarą. Ładunki, które kupiła nie zawierały grama niklu, a Londyńska Giełda Metali (LME) w tym roku zaszokowała rynki po odkryciu, że pewna liczba worków z niklem w jej magazynach rzeczywiście zamiast niklu zawierała kamienie.

Ciężki światowy kryzys finansowy rozpoczęty w USA w 2008 roku pokazał że oceny agencji ratingowych są totalnie fałszywe a dolarowy system finansowy jest oszukańczy i zbankrutowany. Niedawno FED pieniędzmi podatnika ( i przede wszystkim świata ) znów ratował upadłe sporej wielkości banki.
"Bankructwo ( 5.09.2023 ) londyńskiego brokera Forex. Pieniądze inwestorów zniknęły... Spółka należąca do amerykańskiego biznesmena Alfreda Tanga już od dłuższego czasu przeżywała kłopoty finansowe..."
N.B. Wystarczy wejść na stronę główną XTB, by przeczytać, że u nich stratę ma 77% handlujących kontraktami CFD.

Polskie banki są niebezpieczne. Pan Karol zalogował się do swojego konta w mBanku, a tam z dnia na dzień pojawił się dług na 2 mln zł. Nie zgadzało się nic. Dług  wystawiony jest na zupełnie inną osobę przez Urząd Skarbowy w Zarach ( 500 km !), a ona nawet nie widnieje w  rejestrze banku, więc błąd leży po stronie banku. W placówce poinformowano go, że nie zdejmą z niego długu, bo przecież wystawiony jest na niego bo tak im się wydaje. "Nie mamy pana płaszcza i co nam pan zrobi". "Pracownik banku pomylił numer rachunku bankowego i nie sprawdził czy zgadza się osoba właściciela rachunku z tytułem egzekucyjnym". Szefem NBP jest błazen i cudak !

Dolar odpowiada obecnie za około 59% światowych rezerw walutowych, około połowy handlu międzynarodowego, 40% płatności międzynarodowych i 85% transakcji ( głównie spekulacyjnych ) na rynku walutowym.
 
W latach osiemdziesiątych XIX wieku rozpoczęła się dezindustralizacja ówcześnie hegemonicznej Wielkiej Brytanii. I i II Wojna pokazały jak słaba jest realna gospodarka brytyjska przy Niemczech. Ale Swiatowy system handlu, finansów i ubezpieczeń dalej bazował na brytyjskim funcie szterlingu  jako walucie światowych rezerw.  
Stany Zjednoczone stały się największą gospodarką świata pod koniec XIX wieku. I Wojna Swiatowa zrobiła z Brytanii dłużnika USA.
Wojny Swiatowe dla państw które w niej militarnie nie uczestniczyły były dla nich korzystne. Przykładowo Szwecja przed I Wojną była dłużnikiem a po wojnie była już wierzycielem świata a jej gospodarka bardzo się wzmocniła.
Mimo iż w okresie międzywojennym brytyjski funt był dalej światową walutą rezerwową to po świecie krążyły już potężne fale amerykańskiego kapitału pierwotnie wypracowanego nadwyżkami eksportowymi. II Wojna Światowa w gruncie rzeczy była następstwem Wielkiego Kryzysu wywołanego w USA przez oligarchie finansową.
Po II Wojnie Światowej amerykańska produkcja przemysłowa dochodziła do 60 % produkcji światowej i dolar był jedynym sensownym kandydatem na walutę handlu i światowych rezerw.  
Jeśli przyjmiemy że gospodarka USA w 1890 roku stała się silniejsza niż brytyjska a funt szterling jako światowa waluta rezerwowa poległ ostatecznie w 1945 roku to objęcie tronu przez rzeczywistego hegemona trwało aż 55 lat i wymagało dwóch wojen światowych. Obecnie historie przyśpieszyła ale dolar z pewnością również nie polegnie momentalnie.
Twórcy systemu finansów świata dolarowo - złotego z Bretton Woods albo nie rozumieli jakie będą długofalowe skutki jego działania lub kierowali się złą wolą.
Ostatecznie wymianę dolara na złoto ( tylko dla rządów ! ) zakończył prezydent Nixon w 1971 roku. Od 1973 roku funkcjonuje petrodolar. Rozpoczęła się epoka potężnej spekulacji i niestabilności. Szkodzą one prawie wszystkim ale przynoszą korzyść USA i Anglii. "To jest nasz dolar i wasz kłopot"
Sto lat po brytyjskiej dezindustralizacji miała miejsce dezindustralizacja USA i przemysł dostarcza tam teraz śmieszne 8% PKB i wielka gospodarka USA istnieje głównie na papierze.  

Fundamentem dla każdej nowej waluty rezerwowej zawsze były nadwyżki wytwarzane przez potężny przemysł i handel ale do zmiany waluty rezerwowej potrzebne były wojny. Mimo iż gospodarka brytyjska stała się karłem przy Ameryce to jej funt dalej trwał na wypracowanej wcześniej umocnionej pozycji !

Mimo iż "Peryferyjny Kapitalizm Zależny", dostępny w GoogleBooks, będzie miał niedługo 20 lat to rozważania o finansach są w przeważającej części aktualne.

W czasie Zimnej Wojny Zachodnia Europa prowadziła z ZSRR handel barterowy ! W tym handlu stosowano jednak ceny światowe (!) ale wynikowo nie używano miedzy państwami Zachodu i ZSRR pieniądza. Gdy wymiana handlowa jest zrównoważona to waluta swiatowych rezerw do obsługi takiego handlu międzynarodowego nie jest w ogóle potrzebna. Ale w poszczególnych krajach prostą obsługę tego handlu organizowały z rządem banki i firmy normalnie za importowane towary płaciły pieniędzmi na rachunki bankowe i dostawały pieniądze na swoje rachunki za eksportowane towary ! Rządy pilnowały aby handel był zrównoważony ale na koniec roku zawsze była jakaś nierównowaga i  przykładowo gdy dłużnikiem był ZSRR jego rząd proponował rządowi NRF na koniec roku że - "dostarczymy Wam za dług 0.9 mln ton ropy ( według obecnej ceny ) kiedy tylko zażądacie" na co Niemcy Zachodnie "wolimy 0.6 mln ton ropy i 4 tysięcy ton niklu i 3 tysięcy ton tytanu", "OK"
Zasadą poprawnego handlu barterowego ( także wielostronnego ) jest niedopuszczanie do powstawania znacznej nierównowagi w wymianie co jest wielką i docenianą zaletą tego systemu !
System barteru nie ma jednak potrzebnej  funkcji miernika wartości towarów i usług na globalnym rynku.

 INSTEX to pośredni system płatności, który zapewnia wymianę towarów (bez przekazywania pieniędzy) między firmami z Iranu oraz firmami wspólnoty europejskiej. Służy on do obejścia amerykańskich ograniczeń dotyczących zakupu irańskiej ropy. Dzięki niemu Iran będzie nadal dostarczał ropę i inne towary do Europy. INSTEX prześle pieniądze za nie, nie irańskim bankom, ale europejskim firmom eksportującym produkty do Iranu. Obecnie tymi produktami mogą być leki, sprzęt medyczny i produkty rolne. Zakres produktów dostarczanych w ten sposób Iranowi ma zostać rozszerzony.
Zatem  INSTEX  to system barterowy.

Przestarzały prosty barter nie jest wydajnym systemem dla nowoczesnych, rozwiniętych gospodarek. Toteż z punktu widzenia handlujących firm mechanizm barteru w ogóle nie powinien być widoczny. "Czapką" systemową mają się zajmować rządy i banki centralne.

Oczywiście im w grupie krajów barterowych wzajemne obroty mają relatywnie większy udział tym barter może obejmować więcej obrotów.
Obecnie zrównoważony handel mają potężne Niemcy z Chinami i w gruncie rzeczy dolar czy euro nie są tam w ich "barterze" do niczego potrzebne. Niemcy importują 39 z 46 surowców ważnych strategicznie. Sprowadzają je przede wszystkim (34) z Chin. Statystyczny obraz nie pokazuje całej zależności od Chin dlatego że część surowców wydobywanych w innych krajach jest przetwarzana w Chinach i dopiero stamtąd trafia do niemieckich podmiotów. Wiele niemieckich firm posiada dużą bazę produkcyjną w Chinach i osiąga na tym rynku znaczną część przychodów. Volkswagen sprzedaje w Chinach 4 na 10 wyprodukowanych samochodów. Niemcy deklarują że dążą do dywersyfikacji ale ich uzależnienie do Chin dalej rośnie.
Prawie zrównoważony jest też handel Chin z silną Szwecją. Ale polski prymitywny samodzielny eksport ( głównie miedź ) do Chin ma wartość zaledwie 6 % importu z Chin i "barter" nie jest możliwy. Statystyka mówi o silnym polskim eksporcie ale ulokowane w Polsce zachodnie firmy wykonujące ten statystyczny "polski" eksport są tylko niesamodzielnymi dostawcami dla zachodnich firm matek.
Polska za pożyczone dolary kupuje ogromną ilość towarów w Chinach i po nałożeniu gigantycznych marż i podatków powstaje metodą magiczną "polski PKB". Dolar jako waluta rezerwowa jest dla Polski bardzo potrzebny do zadłużania się i konsumowania.
Łączny chiński eksport do EU przekroczył 600 mld euro, a import Chin z krajów UE wyniósł w 2022 roku tylko 220 mld euro. Głównymi pozycjami unijnego wywozu były samochody i pojazdy silnikowe (24 mld euro), elektroniczne lampy  i artykuły pokrewne (12 mld), części samochodowe (10,5 mld) i leki (10 mld euro). Ponad połowa unijnego importu produktów high-tech pochodziła w 2022 roku z Chin (180 mld euro) a wartość tego importu z USA wyniosła tylko 90 mld euro.
Propagandowe bajki o silnych technologicznie USA to śmieszny mit !

Chiny eksportują coraz nowocześniejsze towary przemysłowe i z większością krajów mają potężne nadwyżki handlowe.  Chiny importują surowce i ... chipy oraz technologie. Ich handel z dostawcami surowców i chipów jest  niezrównoważony. Największy deficyt Chiny mają w handlu z Tajwanem ( chipy ! ), Australią (surowce), Koreą ( chipy i technologia ) , Brazylią (surowce), Japonią (technologia) i Arabią Saudyjską (ropa naftowa).
https://forsal.pl/swiat/chiny/artykuly/8341662,handel-chin-swiat-eksport-import-polska-dane-2021.html

Korzystne dla stron zrównoważanie handlu Chin z Brazylią i Arabią Saudyjską jest możliwe bowiem Chiny produkują w ogólności dobre towary które Brazylia i Arabią Saudyjska importują obecnie również od innych ale potrzebne są dopasowania do potrzeb i w wielu towarach skala handlu może być za mała. Australia mogłaby importować towary z Chin ale jest związana sojuszami z USA i Wielką Brytania, które naciskają na nią aby nie importowała z Chin mimo iż sami masowo importują !
Tajwan, Korea i Japonia stoją technologicznie wyżej od Chin i atrakcyjność nowoczesnej oferty Chin jest dla nich za mała. Za część swojej nadwyżki eksportowej Japonia brała dług USA i siłą rzeczy Chiny musiały płacić w dolarach aby ten obieg towarów i pieniędzy się zamknął.       

Dzienny deficyt USA ma wzrosnąć  z obecnych  5 mld do 15 mld dolarów dziennie ! Skala okradanie świata drukiem USA ma zatem mocno wzrosnąć. USA bardzo potrzebne są wojny aby świat nie uciekł od dolara !

Kraje BRICS nie tworzą sojuszu politycznego  ani militarnego ani nawet  stowarzyszenia handlu. Członkowie BRICS tworzą jednak presję na zmianę istniejącego krzywdzącego neokolonialnego międzynarodowego porządku instytucjonalnego, który powstał po II wojnie światowej, a który obecnie zdecydowanie nie odpowiada układowi sił na świecie. Sił w polityce międzynarodowej i gospodarczej.
Kraje BRICS chcą pomijać systemy rozliczeń kontrolowane przez USA jako niepewne, niebezpieczne i bardzo dla nich niekorzystne a czasem oszukańcze. Nie chcą nikomu niczego  dyktować i nikogo  okradać , ale nie chcą  być dalej okradani i aby USA/Zachód narzucał im niekorzystne dla nich kontrakty.
BRICS pracuje nad elastycznym rozliczaniem wzajemnych płatności co nie jest proste. Proponowane i sprawdzane są różne sposoby ale nadal brak jest konsensusu. Nie będą używać dolara i zachodnich walut i nie chcą tworzyć nowej waluty. Dolar może zostanie walutą rezerwową dla zainteresowanych ale popyt na niego drastycznie spadnie. Zresztą już obecnie atrakcyjność długu USA spada i spada.
Kraje  bloku BRICS en masse eksportują więcej niż importują. Nie muszą zatem pożyczać pieniędzy od krajów spoza grupy, aby sprowadzać dobra, więc reszta świata nie miałaby na nie wpływu.
Chodzi o globalną eliminacje pasożytniczych jeźdźców na gapę, którzy drukują sobie darmowy kredyt.

Użycie pieniędzy narodowych jest trudne w wymianie handlowej  w grupie BRICS. Jest jednak możliwe i nowoczesna komputeryzacja jest zbawieniem w tej mierze.
Wiele czynników decyduje o tym że optymalna inflacja jest tym mniejsza im nowocześniejsza jest gospodarka.
Inflacja jest podatkiem nałożonym bez ustawy. Tylko jednym z powodów inflacji jest drukowanie pieniądza. Drukują pieniądze Jeżdżcy na gapę pasożytując na pozostałych poszkodowanych tym procederem.
Motywem ucieczki od dolara jest także unikanie okradania państw przez masowo drukujące dolara USA. Przechodząc na waluty z jeszcze większą inflacją niż dolar USA wejdziemy jednak z deszczu pod rynnę.
W grupie BRICS małą inflacje zawsze mają tylko Chiny.


 Znacznie większą inflacje mają Indie

Także gospodarka Brazylii nie była stabilna

Obecnie inflacja CPI w Argentynie wynosi 113 % i nikt Argentynie niczego za jej szmatławe pieniądze nie sprzeda. 
Zatem z punktu widzenia wielkości gospodarki i jej zaawansowania oraz niskiego poziomu  inflacji do tradycyjnego handlu międzynarodowego nadaje się tylko chiński Yuan. 

Nowoczesne programy komputerowe bardzo ułatwiają działanie systemu wielostronnego barteru czyniąc go równie wygodnym jak handel z pieniędzmi rezerwowymi.  

Gdy na świecie szykuje się nowy ład gospodarczy nie-rząd Polski chce zwozić do kraju przepłacone militarne  żelastwo za wiele pożyczonych miliardów i zrobić z Polski bankruta.
USA to najbogatszy kraj III Swiata. Gdyby doszło do wypchnięcia dolara z handlu międzynarodowego  to zamiast wszczynania przez USA ciągu wojen w świecie będzie wojna domowa w gwałtownie zubożonych USA.

Bogate w zasoby naturalne kraje Afryki chcą zmienić obecnie protektorów. Nie ma logicznego powodu, dla którego te kraje nie miałyby być względnie bogate. To chyba przede wszystkim ta perspektywa pchnęła ludzi do tego, by poprzeć obecne przewroty. Nie chcą  być dłużej wstrętnie okradani przez Zachód. Zachód ma wielki problem. Skoro najbliższym partnerem handlowym krajów stają się Chiny to nie ma tam już miejsca na wpływy Zachodu.
Przykładowo cztery kraje Zachodniej Afryki mają 65% światowych zbiorów kakao ale prawie nic z tego nie mają bo cały zysk miały globalne korporacji produkujące czekoladę i wyroby z niej. Uprawa kakaowca jest bardzo pracochłonna. 
"Francja oddala się od Afryki. Byłe kolonie wybierają współpracę z Chinami i Rosją" ale "Obecność Francji w Afryce musi zostać podtrzymana, twierdzą Francuzi w sondażach"
Francja to modelowy przykład współczesnego kolonizatora. Państwo, które w myśl powiedzenia „mieć ciastko i zjeść ciastko”, rości sobie prawo do bycia „opiekunem” państw Afryki. Szczególnie chce się "opiekować" ich surowcami.
Zdaniem prezydenta Macrona Uran się Francji po prostu należy.

 Rosja stała się w 2022 roku głównym dostawcą ropy do Indii. W efekcie rozliczeń w narodowych walutach Moskwa zgromadziła wiele miliardów rupii indyjskich, których nie może użyć bowiem eksport Indii do Rosji  jest mało atrakcyjny i za mały. Ale Indie mają mocniejszy eksport do innych krajów. Siergiej Ławrow w maju 2023 roku mówił o tym w rozmowie z dziennikarzami w trakcie spotkania Szanghajskiej Organizacji Współpracy w stanie Goa w Indiach. - "Musimy wykorzystać te pieniądze. Ale w tym celu rupie muszą zostać wymienione na inną walutę i to jest teraz omawiane"
Rosja już niechętnie przyjmuje rupie za zakupy ropy, broni i sprzętu wojskowego.

 Związek Radziecki jako hegemon chciał stworzyć swój własny system światowy. Rubel transferowy był pieniądzem pseudo handlu międzynarodowego w RWPG. Decyzja o wymuszeniu na krajach RWPG płatności za sowiecką ropę w dolarach okazała się dla ZSRR samobójcza. Żądania płatności w dolarach wpierw skierowano do Polski dysponującej wtedy dewizami z zaciąganych kredytów "dolarowych". Kraje RWPG by mieć dolary na ropę z ZSRR zintensyfikowały wymianę gospodarczą z zachodem unikając rubla transferowego jak ognia i przerzucając go jak gorącego ziemniaka.  
Rubel transferowy został wprowadzony do stosowania w 1964 roku a zlikwidowany w 1991 roku. Rubel transferowy nie posiadał głównych cech pieniądza międzynarodowego, ponieważ był pozbawiony funkcji miernika wartości, środka płatniczego i akumulacji. W handlu z ZSRR stosowano stosunki cen zbliżonych do światowych ale zawsze odchylone ( do 30% ) na korzyść ZSRR.
W odróżnieniu od wcześniejszego rubla clearingowego, miał on służyć do rozliczeń wielostronnych, czyli tzw. clearingu wielostronnego. W rzeczywistości większość transakcji, w obawie przed niemożnością wyrównania bilansu handlowego między krajami, zawierano ciągle w oparciu o rządowe umowy dwustronne. Ruble transferowe były "bezadresowe", gdyż bez zawarcia oddzielnej umowy handlowej nie mogły być wymienione na żaden towar ani inną walutę.
W chorej gospodarce  PRL funkcjonował aferalny Złoty Dewizowy. Do 1971 kurs Rubla transferowego był stały: 1 złoty dewizowy = 0,225 rubla = 0,25 USD. Ale z trzech wymienionych "pieniędzy" realnie istniał i funkcjonował  tylko dolar.
Afera rublowa to potężny proceder kradzieży walut z polskiego skarbu państwa i transferowania ich za granicę, poprzez zawieranie fikcyjnych umów z rosyjskimi firmami na dostawy towarów, za które polska strona płaciła w rublach transferowych. Był prowadzony w 1990 przez spółki nomenklaturowe  najczęściej powiązane z przedsiębiorstwami państwowymi m.in. typu PHZ będące domeną bezpieki. Proceder został wykryty przez Najwyższą Izbę Kontroli.

 Rosja stosunkowo nieźle radzi sobie z niezliczonymi zachodnimi sankcjami. W ciągu 14 miesięcy po rosyjskiej napaści na Ukrainę chińskie banki czterokrotnie zwiększyły kwotę kredytów, udzielonych bankom rosyjskim, w dużej mierze zastępując w tej roli banki zachodnie - podał "Financial Times". Rosnący handel między obydwoma krajami w 2022 roku osiągnął rekordowy poziom 185 mld USD.
Według danych rosyjskiego banku centralnego, udział "toksycznych" walut zachodnich spadł do mniej niż połowy płatności, podczas gdy chiński juan stanowi już 16 % i szybko rośnie.
W Rosji pozostaje austriacki Raiffeisen Bank. Jak podaje "FT", w ciągu tych samych 14 miesięcy jego aktywa w Rosji zwiększyły się o ponad 40 %, z 20,5 mld USD do 29,2 mld USD
Zamiast Europy zarobią Chińczycy. Natura nie znosi przecież próżni.

Jak wynika z nowego raportu SIPRI ( Sztokholmski Instytut Badań nad Pokojem jest wiarygodnym źródłem informacji i stroni od propagandy ), dla Kremla wojna na Ukrainie to naprawdę jest tylko "operacja specjalna", a nie żadna wojna. Wydatki na nią są na tyle ograniczone, że nie wpływają poważnie na budżet państwa. Kreml bardziej skupia się na utrzymaniu względnego zadowolenia społeczeństwa niż na zwiększeniu finansowania wojska. To jest operacja prowadzona kosztem, który gospodarka Rosji może długoterminowo udźwignąć, niezależnie od wszelkich sankcji. Perspektywa doprowadzenia do końca wojny tylko poprzez sankcje wydaje się nierealna. Wnioski analizy opisują  domniemaną długofalową strategię Kremla jako  zamęczenie Ukrainy i zmęczenie Zachodu.

Na razie za sankcje płaci Europa !

Silny chiński koncern technologiczny Huawei, USA obłożyły wszelkimi sankcjami. W smartfonie Mate 60 Pro, który wszedł niedawno do sprzedaży zastosowano procesor wyprodukowany w Chinach przez firmę SMIC w technologii 7-nanometrowej. Testy Bloomberga wykazały, że osiąga prędkość połączenia porównywalną z najnowszymi smartfonami firmy Apple wyposażonymi w technologię 5G.
Nowy smartfon Huawei stawia pod znakiem zapytania skuteczność prowadzonej przez USA międzynarodowej kampanii mającej na celu odcięcie Pekinu od najnowocześniejszych chipów i technologii ich produkcji.
Wyszło na to że USA zmusiły Chiny do udanego skoku technologicznego. Gratulacje !

 Skuteczność grzmiących propagandowych tub hegemona mocno spadła. "ONZ: nie mamy wystarczających dowodów na zbrodnie ludobójstwa na Ukrainie... Na obecnym etapie nie doszliśmy do wniosku, że na Ukrainie ma miejsce ludobójstwo" - oświadczył w poniedziałek na konferencji prasowej w Kijowie Erik Mose, przewodniczący Międzynarodowej Komisji Śledczej ONZ ds. zbrodni na Ukrainie.
Zastanawiające jest "odkrycie" trupów licznie leżących na ulicach Buczy 4 dni po tym jak miasto odbiła Ukraina !

 Zrównoważony wielostronny barter wyklucza powstawanie "kosmicznych" długów.
W Afryce kredyty brały skorumpowane reżimy i od razu przelewały ( "Drzwi obrotowe" ) na swoje prywatne  konta w zachodnich bankach. Dlatego Zachód w ogóle tych "kredytów" "udzielał". Kraj za to miał do spłacenia "dług" z rosnącymi procentami.

 Wielka  Lichwa wydrukowane dolary pożycza państwom na zakup towarów ktorych nie produkuje i nalicza sobie od tego procenty ! To Chucpa i Kabaret w jednym.

 Zadłużanie się w innej walucie niż ta w której się zarabia jest obciążone wysokim ryzykiem kursowym.
Zadłużenie się w obcej walucie przez kraj który nie ma wymienialnej waluty jest szczególnie ryzykowne. Zadłużona zagranicznie przez ekipę Gierka, zbankrutowana Polska wywróciła się wtedy do góry nogami razem z innymi celowo zadłużonymi krajami III Swiata.
Dolarowe kredyty zaciągnięte w erze sekretarza Gierka:
-W części zainwestowano
-W części skonsumowano zbiorowo i indywidualnie przez uprzywilejowanych
-W części zmarnowano
-Część w zamówionych urządzeniach i maszynach oraz towarach przywłaszczył sobie Związek Radziecki
-Część rozkradła nomenklatura bezpieczniacka na spółkę z zachodnimi bankierami.
Za korumpowanie Polaków zamieszanych w kredyty i za złe zakupy odpowiedzialne były wtedy bezpieki Zachodu prowadzone przez CIA. Czyny te popełniane przez występnych Polaków były w PRL formalnie zagrożone karą śmierci.
Stany Zjednoczone były najgroźniejszym wrogiem Polski.
Długów tych nigdy faktycznie nie spłacono a tylko jej zrolowano.
Gierek jednak wiele zbudował i zmodernizował w Polsce. Jaruzel za którego zagraniczne długi  się podwoiły cofnął nas w rozwoju o dekady i zapewnił zbrodniczej komunie przejście przez własne „morze czerwone” suchą stopą.

 "Hitman. Wyznania ekonomisty od brudnej roboty". John Perkins:
„Bywa, że ekonomiczny zabójca nie zdoła skorumpować głowy państwa. Mnie nie udało się z Torrijosem w Panamie ani Roldosem w Ekwadorze. Zdarza się to bardzo rzadko, ale w takiej sytuacji na miejsce wysyła się „szakali. To ludzie, którzy obalają rządy lub zabijają przywódców. Gdy nie skorumpowałem Roldosa ani Torrijosa, zostali oni zamordowani przez szakali. Czasami, rzadko, nie udaje się ani ekonomicznym zabójcom ani szakalom. Wtedy i tylko wtedy wysyłamy wojsko. To właśnie stało się w Iraku. Ekonomiczni zabójcy nie przekabacili Saddama Husajna, szakalom nie udało się go zlikwidować, więc zostało wysłane wojsko. Za pierwszym razem, w 1991r., rozgromiliśmy armię iracką. Sądziliśmy, że kara była wystarczająca i że uda się skorumpować Husajna. W latach 90. ekonomiczni zabójcy wrócili do Iraku i znów próbowali go skorumpować. Nie dało się. Gdyby się zgodził, do dziś rządziłby krajem. Sprzedawalibyśmy mu odrzutowce i czołgi oraz wszystko czego by zapragnął. Ale nie ustąpił. Szakale nie mogły go dopaść. Miał dobrą ochronę i wielu sobowtórów. Nawet ochroniarze nie wiedzieli, czy pilnują jego czy sobowtóra. Ani zabójcom ani szakalom nie udało się za drugim razem więc ponownie wysłaliśmy wojsko. Tym razem go zgarnęliśmy. Reszta to historia".

Zrównoważony wielostronny barter wyklucza powstawanie kosmicznej wielkości długów państw co jest wielkim plusem.
Chiny twierdzą że pragną u partnerów rozwoju wysokiej jakości a nie tylko papierowego wzrostu ( wzrost PKB to nie rozwój ) PKB.  Zagraniczne Inwestycje Greenfield ryzykiem obciążają głównie inwestorów ale rządy krajów przyjmujących mogą i powinny z nimi zawierać sensowne umowy stabilizujące sytuacje bowiem to sprzyja długoterminowemu rozwojowi.  

Sami Europejczycy kpią  z działań Zachodu w Afryce.
https://www.dw.com/pl/afryka-chiny-buduj%C4%85-drogi-europa-liczy-owady/a-62543610
"Afryka: Chiny budują drogi – Europa liczy owady
Europa eksportuje wartości
Na potrzeby studium przeprowadzonego przez powiązaną z FDP fundację przebadano ponad 1600 decydentów z 25 państw, w tym wysokich menedżerów, współpracowników organizacji pozarządowych i urzędników. Z ich odpowiedzi wyłania się obraz Europy, która przede wszystkim stara się eksportować do Afryki wartości, podczas gdy Chiny dostarczają kredyty, koparki i pracowników. „The Clash of Systems” – „Zderzenie systemów” – to tytuł ankiety online przeprowadzonej przez kenijski think tank IREN (Inter Region Economic Network)."
Chińskie firmy od lat budują sieć dróg i autostrad w Afryce. Sensowna infrastruktura z reguły wspomaga rozwój gospodarczy i cywilizacyjny. 

Tylko jedna z chińskich uczelni wojskowych ma wśród swoich afrykańskich absolwentów 10 szefów obrony, ośmiu ministrów obrony i kilku byłych prezydentów. Te uczelnie przebyły długą drogę. Teraz nie ma tam ideologii a jest nauka skutecznej walki na różnych poziomach. Uczą też jak wyłapać "psy wojny" i prowokatorów.
Jest nadzieja że inspirowane przez Zachód wojny i rzezie wreszcie się kończą.

Barter wyrzuca też dużych pasażerów na gapę.

 Wielka spekulacja z użyciem waluty rezerwowej wyrządza krajom potężne szkody. Bank Wampir Goldmam Sachs od "sojuszniczych" USA przyznał że na spekulacyjnym osłabieniu złotego w 2008 i 2009 roku roku zarobił 7 mld dolarów. Polska gospodarka i Polacy stracili na tej destabilizacji o wiele, wiele więcej.
 Dług zachodu a w tym USA jest niespłacalny. Jest ciągle rolowany.
Tylko głupcy biorą teraz nowy dług zachodu za swoje towary. Wystarczy porównać wielkość uzyskiwanych czasem nadwyżek w handlu zagranicznym krajów ( regułą jest deficyt ) aby stwierdzić że spłata zagranicznych długów jest zupełnie nierealna. 

Życie nad stan i zadłużenie  konsumpcyjne państw dają bankructwo jeśli nie można wydrukować waluty rezerwowej. Na razie "druk" dolara i euro idzie pełną parą.

niedziela, 3 września 2023

Wkrecanie Polski w maszynke do miesa 8

 Wkrecanie Polski w maszynke do miesa 8
 Przedwojenny polski wywiad dostarczał bogatych synekur i służył jedynie do okradania Polaków. Polski sanacyjny rząd był zupełnie nieświadomy powagi sytuacji. Anglicy podsyłali fałszywe informacje o tym że armia III Rzeszy jest słaba i niemobilna. Niemieckie czołgi miały być tylko atrapami.
Ale nawet po najeździe Niemiec prasa i radio dalej podawały ludności do wierzenia niesamowite brednie pisząc o fikcyjnych klęskach Niemiec i znakomitej obronie Polski wspartej przez wojująca potężną Francję i Anglię. 

Nie-rząd Polski uważa się od 2022 roku za sługę Ukrainy.
 Szef skorumpowanego reżimu Fideszu, premier Victor Orban: 
"Nie jesteśmy Ukraińcami, nie jesteśmy Rosjanami, ale Węgrami. Odpowiedź na pytanie, gdzie stoją Węgry jest taka, że ​​Węgry są po węgierskiej stronie – powiedział premier. – Jesteśmy w niebezpiecznej sytuacji, ale stoimy po stronie Węgier i patrzymy na sytuację węgierską głową i z węgierskiej perspektywy"
 Od dawna spodziewano się tego że militaryzacja Ukrainy przez Zachód i łamanie przez nią umów wywoła gniewną reakcje Rosji - "UMOWA OGÓLNA między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Gabinetem Ministrów Ukrainy w sprawie wzajemnej współpracy w dziedzinie obronności, sporządzona w Warszawie dnia 2 grudnia 2016 r."

Monstrualna korupcja na Ukrainie wymknęła się spod kontroli. "Ogromna korupcja w Sądzie Najwyższym Ukrainy. Ujawniono stosy gotówki".  "Afery korupcyjne w ukraińskiej służbie celnej. Całe kierownictwo do dymisji". "Ukraina pogrąża się w problemach z korupcją. Szef MON ma stracić stanowisko". "Zamknięcie najbardziej skorumpowanego sądu w Ukrainie. Likwidacja Administracyjnego Sądu Rejonowego w Kijowie jest powszechnie postrzegana jako jeden z najbardziej pozytywnych kroków w walce z korupcją, ale nie przyszła łatwo."
Zachodnie media piszą o tym jak oligarchowie Ukrainy kryminalnie zarabiają na wojnie miliardy  dolarów i euro podczas gdy Ukraińcy żyją w nędzy. Zachodnia pomoc ma znikać w głębokich kieszeniach złodziejskich oligarchów. Część broni dostarczanej przez Zachód ma być sprzedawana mafiom z całego świata. "Jedni walczą za Ukrainę, inni kradną."
Ogromną większość oligarchów Ukrainy stanowili i stanowią Żydzi luksusowo żyjący sobie w bogatych rezydencjach na Zachodzie.  Zawsze mają paszport Izraela i paszporty egzotycznych krain.
Oligarchowie Ukrainy gardzą Ukraińcami i nigdy nie idą na front.
Oligarchowie Ukrainy są tacy sami jak oligarchowie Kacapii.
Łatwiej będzie Ukraińcom zdobyć Moskwę i dojść po trupie Rosji  do wybrzeży Pacyfiku niż zwalczyć swoją rozwielmożnioną korupcję.

 Ihor Kołomojski to żydowski oligarcha, który przez lata miał bardzo duże wpływy w polityce Ukrainy. Był współwłaścicielem dużego zbankrutowanego banku Prywatbank, posiadał udziały w spółkach gazowych, naftowych i wydobywczych. Jest także właścicielem imperium mediowego, a szczególnie kanału 1+1. Emitowany był tam program "Studio Kwartał 95", gdzie występował Wołodymyr Zełenski. Stacja emitowała także słynny serial "Sługa narodu", gdzie Zełenski - wówczas nie mający oczywistych politycznych ambicji - wcielił się w rolę prezydenta Ukrainy. Grał penisem na fortepianie. Tak jak inni ukraińscy oligarchowie, Kołomojski piastował publiczne funkcje. W 2014 roku został gubernatorem obwodu dniepropietrowskiego. W styczniu 2022 roku majątek Kołomojskiego był szacowany na 1,8 mld euro, co dawało mu czwarte miejsce wśród najbogatszych Ukraińców. Kołomojski  od 2021 roku objęty jest sankcjami USA, które zarzucają mu korupcję.
Żydowski Oligarcha Ihor Kołomojski został 2.09.2023 roku "aresztowany" za oszustwa i pranie brudnych pieniędzy ale mógł wpłacić niecałe 13 mln euro kaucji. To mniej niż pół procenta jego majątku.  Ukraińskie sądy mają poczucie humoru i są "nieprzekupne" !
To tak jakby dla zwykłego człowieka sąd wyznaczył kaucję w wysokości 0.5% wartości jego mieszkania czyli 1-2 tysiące złotych.
Nic mu nie będzie, zaraz Izrael upomni się o swojego "prześladowanego" obywatela. To przecież antysemityzm. Po to właśnie odebrano mu wcześniej obywatelstwo ukrainskie, żeby mógł się bezpiecznie ewakuować z Ukrainy. W sanhedrynie kijowskim zaczynają się kłótnie bo Kołomojski nadal stoi na czele ukraińskiej mniejszości żydowskiej.
Żyd Ihor Kołomojski finansował kampanię wyborczą Żyda Wołodymyra Zełenskiego w 2019 roku, a wcześniej wypromował go jako aktora.  
Według dziennikarzy ukraińskiego portalu Slidstwo.Info, "dane z 14 firm świadczących usługi finansowe w rajach podatkowych, które ujawniono w ramach Pandora Papers, częściowo potwierdziły schemat przekazywania pieniędzy od struktur Kołomojskiego do zarejestrowanych w rajach podatkowych firm Zełenskiego i jego współpracowników. Dziennikarze ustalili końcowych właścicieli firm, które mogły otrzymać środki. Jak dodano, pieniądze mogły być częścią historii związanej z wyprowadzeniem i wypraniem pieniędzy z PrywatBanku, którego współwłaścicielem był Kołomojski."
Poroszenko, prezydent Ukrainy w latach 2014-2019, który został na tym stanowisku postawiony przez USA i Anglie po obaleniu legalnego prezydenta Ukrainy wskutek zamachu stanu, jest żydowskim oligarchą. Takim samym żydowskim oligarchą jak Kołomojski.
Jest więc faktem, że naród ukraiński od 2014 r jest rządzony i jest pędzony na rzeź przez żydowskich oligarchów. Ręka w rękę z zagranicznymi siłami z USA i NATO.
Warunek konieczny ( ale nie dostateczny ) pokoju jest więc oczywisty: Pozbyć się tej zbrodniczej, nieukraińskiej grupy z Ukrainy.

Stanisław Staszic miał bardzo krytyczny stosunek do Żydów i w traktacie politycznym "Przestrogi dla Polski", opublikowanym w 1790 roku, nazywał Żydów „naszego kraju letnią i zimową szarańczą”. Po 1815 roku, pisał, że Żydzi są największym nieszczęściem Rzeczypospolitej.
Podobne Staszicowi poglądy głosił w USA genialny przemysłowiec lider branży samochodowej Henry Ford. Angażował się w walkę przeciwko oligarchii Żydowskiej. „Międzynarodowy żyd” -
 „Żydowska nacja jest jedyną która posiada sekrety pozostałych… niema na świecie rządu tak im poddanego jak w Ameryce. Brytyjczycy zrobili to … Niemcy zrobili to, wtedy gdy w rzeczywistości zrobił to międzynarodowy żyd.”
„Amerykanie są (znani jako) wstrętni, chciwi, okrutni ludzie. Dlaczego? Ponieważ żydowska władza-pieniądz jest tutaj skoncentrowana.”

Czy ktoś jeszcze pamięta o komediowym Trójmorzu pomarańczowego prezydenta Trumpa. A może mokry sen o cudacznym "Fort Trump" ? Były prezydent Trump został niedawno aresztowany i zwolniony za kaucją.
https://www.rp.pl/opinie-polityczno-spoleczne/art39038811-jedrzej-bielecki-polska-nie-bedzie-liderem-regionu
"Jędrzej Bielecki: Polska nie będzie liderem regionu
Wyszehrad i Trójmorze miały zwielokrotnić wpływy naszego kraju. PiS-owski sen o potędze kończy się brutalnym przebudzeniem.
Petr Pavel był do tej pory sceptyczny wobec współpracy wyszehradzkiej. W tym tygodniu na spotkaniu z czeskimi ambasadorami prezydent kraju, który sprawuje przez rok przewodnictwo w grupie V4 zapowiedział jednak, że zwoła w listopadzie szczyt przywódców Polski, Czech, Węgier i Słowacji na Zamku Praskim. Ale zastrzegł, że chodzi mu o powrót do idei, która w 1991 roku przyświecała założycielom Wyszehradu: umacnianie demokracji i integracji europejskiej.
Permanentny spór PiS z Brukselą o rządy prawa
Z taką wizją kończącemu urzędowanie polskiemu rządowi nie jest po drodze. PiS nie tylko od lat prowadzi permanentny spór z Brukselą o rządy prawa, ale miał nadzieję, że Grupa Wyszehradzka będzie fundamentalnym elementem budowy sieci sojuszy regionalnych wokół Polski. Miało to przekształcić nasz kraj w niemal równego gracza, co Niemcy.

Szybko okazało się jednak, że Czesi nie chcą na to iść. Rzecz bezprecedensowa między krajami Unii, w lutym 2021 roku czeskie władze pozwały Warszawę do Trybunału Sprawiedliwości UE. Formalnie chodziło o zatrucie środowiska, jakie powoduje kopalnia w Turowie. Faktycznie Praga chciała jednak dać ujście swojej frustracji z powodu pogardliwego traktowania przez polskie władze południowego sąsiada. Zwycięstwo wyborcze w Pradze w ubiegłym roku demokratycznej koalicji i odsunięcie od władzy populisty Andreja Babisa dodało do tego sporu jeszcze jeden wymiar: niemiecki. Pavel nie tylko nie zamierza przyłączać się do polskiej krucjaty wymierzonej w Berlin, ale wręcz wezwał Niemców do większej aktywności w Unii. Dla Czechów Republika Federalna jest zbyt ważnym partnerem, aby poświęcić go na ołtarzu relacji z Polską.
Ostateczny cios Wyszehradowi zadała rosyjska inwazja na Ukrainę. Viktor Orbán okazał się wtedy najbliższym sojusznikiem Putina w Unii. To zmusiło Polskę do zerwania bliskiej współpracy z Budapesztem. Po spektakularnym zwycięstwie wyborczym Fideszu w kwietniu zeszłego, zamiast jak do tej pory do polskiej stolicy, węgierski premier udał się z pierwszą wizytą do Belgradu. To był jawny znak zmieniającego się układu politycznego w Europie Środkowej.
Zwycięstwo ugrupowań Smer Roberta Fico i Hlas Petera Pellegrini mogą już za kilka tygodni uczynić ze Słowacji sojusznika Węgier w zacieśnieniu współpracy z Rosją. Bratysława mogłaby też okazać się kolejną stolicą, która łamie zasady państwa prawa. Jest tu jednak poważne ograniczenie. Słowacja jest jedynym krajem w Grupie Wyszehradzkiej, który przyjął euro. A to przesądza o konieczności utrzymania bliskiej współpracy z Brukselą i Frankfurtem. Zachowanie Grecji w czasie kryzysu finansowego dziesięć lat temu pokazało, jak niewielki jest dla państw unii walutowej margines buntu przeciw unijnej centrali.
O przyszłości Wyszehradu rozstrzygną wybory w Polsce. Jeśli, jak coraz więcej na to wskazuje, ani PiS, ani demokratyczna opozycja nie zdołają w ich wyniku zbudować samodzielnej większości, polityka zagraniczna Polski zacznie dryf. I dryfować będzie też Grupa Wyszehradzka. Całkowita zmiana władzy w Warszawie może natomiast doprowadzić do polsko-czeskiego zbliżenia, ale wigoru przede wszystkim z powodu sytuacji na Węgrzech V4 nie doda.

Inicjatywa Trójmorza. Cele nie zostały osiągnięte
W nie lepszej kondycji jest Trójmorze. Tu także spodziewany jest szczyt: 12 przywódców krajów członkowskich spotka się 6 września w Bukareszcie. Przy tej okazji ma być ogłoszona akcesja na pełnych prawach Grecji, Ukraina zaś i Mołdawia uzyskają status krajów stowarzyszonych.
Jednak cele powołanej osiem lat temu struktury nie zostały osiągnięte. Jej ambicją była rozbudowa infrastruktury transportowej w Europie Środkowej, tak, aby autostrady i linie szybkiej kolei prowadziły nie tylko ze wschodu na zachód, ale także z północy na południe. Jednak na to nie pojawiły się wystarczająco duże środki. Amerykanie oferują około 300 mln dol. (odpowiednik kosztów budowy ok. 40 km dróg szybkiego ruchu), jednak w formie zobowiązań kredytowych, które mają zachęcić fundusze prywatne (np. emerytalne z Japonii) do zaangażowania się w projekty w naszym regionie. – Do tego nie doszło. Skończyło się na gadaniu – mówi Wojciech Przybylski z instytutu Visegrad Insight.

Przełomowy moment rozwoju Trójmorza nastąpił w lipcu 2017 roku, kiedy na szczyt tej struktury do Warszawy przyjechał Donald Trump. Znany z niechęci do Unii Europejskiej i Niemiec prezydent USA chciał w ten sposób umocnić wpływy Ameryki w ważnej części naszego kontynentu kosztem Brukseli i Berlina. Zmiana władzy w Waszyngtonie w styczniu 2021 roku wszystko to jednak przekreśliła bo Joe Biden wspiera Unię i utrzymuje bliskie relacje z kanclerzem Olafem Scholzem. Z punktu widzenia Amerykanów Trójmorze pozostało atrakcyjne zasadniczo tylko jako format, który może ułatwić ekspansję energetyczną amerykańskich koncernów. Chodzi w szczególności o tranzyt przez polskie porty gazu skroplonego z USA i jego rozprowadzanie przez Europę Środkową. Surowiec jest co prawda droższy niż gaz sprowadzany rurociągami, jednak możliwość importu z Rosji jest z pewnością na wiele lat zamknięta.
Porażka Wyszehradu i Trójmorza to ogromna, zmarnowana szansa. Rzadko kiedy kraje Europy Środkowej mogłyby tak bardzo wpłynąć na politykę europejską, gdyby działały razem, jak to się dzieje teraz. Chodzi w szczególności o warunki ewentualnego pokoju w Ukrainie, akcesję tego kraju do NATO i UE oraz odbudowę z ruin wojennych. Od tego zależy, czy przez następne dziesięciolecia Polska i jej sąsiedzi będą żyli w cieniu zagrożenia ze strony imperialnej Rosji czy też odwrotnie, rządy prawa i demokracja będą stopniowo obejmowały także Europę Wschodnią.
Życie nie znosi pustki. Wobec braku polskiego przywództwa pojawiają się inni kandydaci do tej roli, nawet jeśli mniejsi. Chodzi w szczególności o Austrię. Z jej inicjatywy skrzydła rozwija Trójkąt Sławkowski, do którego poza Wiedniem należy Praga i Bratysława. Szef austriackiej dyplomacji Alexander Schallenberg w 2020 roku powołał też szerszą strukturę Central 5. W jej skład wchodzą poza Austrią, Czechami i Słowacją także Węgry i Słowenia. To duży krok ku odtworzeniu bliskiej współpracy państw dawnej monarchii Habsburgów. Ale bez Polski."

 Sławetne "Resortowe dzieci" napisane zostały 10 lat temu, więc jej autorzy musieli dobrze znać opowieść Kaczyńskiego o jego sielance pod troskliwymi skrzydłami komunisty - ministra Kuberskiego i innych towarzyszy rządowych dających mu protekcje i maturę. Że też nie ujęli w swoim dziele Jarozbawa? Kaczyński to przecież Resortowe dziecko. "Skończył" ogólniak metodą korupcji bez żadnego trybu.
A tak na marginesie to ilu jest takich którzy nie umieli  a zaliczali ?
Doktorat Jarka znowu bolszewicki. Potem przyszły czasy tajnych współpracowników służb bezpieczeństwa  „Balbina” i sprawa "Buś".