środa, 30 sierpnia 2023

Sfalszowane wybory beda podwazane

 Sfalszowane wybory beda podwazane

Lenin - Nasza moralność jest całkiem nowa. Nam wszystko wolno.
Kaczyński - To wina Tuska.
 
Poprzedni TKM odrąbany przez wyborców od koryta pozostawił gigantyczną budżetową dziurę Bauca i rozpadającą się gospodarkę. Cudem prof. Kołodko wyciągnął Polskę z grobu ! Chwała mu za to.
Kaczyński - Moja wizja warta jest poświęcenia gospodarki !
Teraz mamy budżetową dziurę Wodzusia obecnego TKM. Całkowite potrzeby pożyczkowe Polski na 2024 rok zaplanowano na bezprecedensowym, astronomicznym  poziomie 420,6 mld zł. Tyle nowego długu MF będzie musiało wyemitować, aby pokryć przyszłoroczną dziurę budżetową oraz wykupić zapadające w 2024 roku obligacje skarbowe.
Ta gigantyczna dziura nie uwzględnia trudnego do oszacowania długu około 1000 mld złotych poukrywanego po różnych lewych funduszach i fundacjach. Jest miarą PISowskich możliwości i nie jest to ich ostatnie słowo. Wszystkie partie  dyktatorskie, wodzowskie, faszystowskie, klerykalne, nacjonalistyczne i socjalistyczne niszczą państwa i narody -  inflacją, defraudacją majątku publicznego, niepraworządnością, fałszowaniem wyborów, propagandą sukcesu i eliminacją klasy średniej na rzecz " ciemnego luda" i oligarchii czyli  tu nomenklatury pisowskiej. Taka jest historia.

Zapłacimy gruntami, lasami, wodami, wszystkim co dotychczas należało do Polaków. Już spłacamy "447" w bardzo drogiej broni ale będzie  gorzej. Pewna nacja ma nienasycony apetyt i lubi kryminalnie zadłużać inne nacje. A że u nas u sterów są ich marionetki, to mamy co mamy. Jedziemy na zderzenie ze ścianą.


Wodzuś uruchomił Skup Posłów i płaci im milionami pieniędzy podatników. Istnienie Sejmu straciło jakikolwiek sens. Polska nie jest krajem suwerennym.  
Wieczorkiem się zwołuje nagłe posiedzenie Sejmu i w trybie pilnym wprowadzi się kilka wrzutek albo poprawek aby wodzuś był zadowolony.  Sala sejmowa nie takie wały widziała przez ostatnie 8 lat..

Tak ja teraz jest tylko atrapa Sejmu jako władzy i jest atrapa państwa z dykty ta samo kiedyś ościenne państwa zaprowadziły swój ład państwowy na obszarze realnie bezpaństwowym czyli dokonały rozbioru.
Fragment z Aleksandra Świętochowskiego o dawnych sejmach polskich i sejmikowaniu i jego porównanie ich z nowoczesnymi parlamentami zachodniej Europy:
„ (…) A w ich poselskiem kole, o Boże mój, jakie tam wstydu godne postępki! Jakie swary, zwady i wrzaski, broni dobywania między nimi bywają… Boże, aby była poprawa!” „I poszedł ten gromowy głos Piotra Skargi daleko w czas i szeroko w przestrzeń. Przelewał on się ciągle w potępienia, żale i przestrogi współczesnych ratowników społeczeństwa i późniejszych jego sędziów, odbijał się złowrogiem echem wszędzie, gdzie tylko o wichurach sejmów polskich wiedziano i mówiono. Stały się one pośmiewiskiem miłośników „prawidłowego rozwoju”, straszydłem „czcicieli porządku”, przedmiotem najgłębszej odrazy dla „rozumu stanu poważnych statystów”. Uznaliśmy sami i potwierdziły ten sąd inne ludy, które nie „stały nierządem” i nie runęły w przepaść, że byliśmy zdolni zaledwie do tumultów zbiorowych, do kłótni i bijatyk pijackiej, dzikiej i rozkiełznanej hordy, która nie umiała uszanować żadnego ładu, żadnego prawa i gotowa była mieczem jednego szalonego lub najętego warchoła porąbać pracę ustawodawczą całego narodu. Dawne sejmy i sejmiki polskie weszły w ogólną pogardę i ogólne przysłowie, które dotąd my sami powtarzamy z szubienicznym humorem.
A jeżeli nawet między badaczami przeszłości znalazł się o tyle sprawiedliwy, bezstronny, czy też miłosierny, że chciał złagodzić ten potępiający wyrok, jakże to czynił ostrożnie i lękliwie! Bo od tego uprawomocnionego wyroku nie było apelacyi ani do rozumu, ani do uczucia. Wykonywając go ściśle, wyciągaliśmy co pewien czas naszych przodków z trumien i sprawialiśmy im bezlitosną chłostę.
I oto od lat kilkunastu nasza surowość zmiękła, a ręka podniesiona do uderzeń stężała. Zaczęliśmy przypatrywać się widokom parlamentaryzmu europejskiego i spostrzegliśmy ze zdumieniem, że te „ucywilizowane” narody w XX w. nie zdobyły się na nic lepszego, a zdobyły się na wiele gorszych rzeczy, niż nasz „barbarzyński” przed 400 laty. Pórównywając te obrazy tak odległych czasów i tak odmiennych kultur, zapytujemy siebie zdziwieni i rozżaleni: dlaczego myśmy tyle złorzeczeń rzucili na naszą przeszłość i dlaczego tak zniesławiliśmy naszych krewkich i nieopatrznych przodków? Bo zastanówmy się tylko uważnie… Na dawnych sejmikach polskich magnaci zjednywali sobie popleczników zapomocą datków i ugoszczeń. Ich agenci rozdawali pieniądze, zastawiali suto stoły i obficie rozlewali wino. Co się teraz dzieje na zebraniach przedwyborczych? Pominąwszy nieliczne okręgi, gdzie lud nie da się niczem odciągnąć od swoich trybunów, przeważnie głosy zdobywane są albo karmieniem i pojeniem, albo łapówkami, albo groźbą. W Anglii, w klasycznym kraju życia konstytucyjnego, uzyskanie mandatu kosztuje nieraz posła do 5,000 funt. sterl. Na kilka miesięcy przed terminem objeżdża okolicę gromada faktorów, na kilka dni przedtem całe stada wołów i baranów, całe kufy piwa opłacają tłumowi jego względy dla kandydata. To samo we Francyi, gdzie „przedstawiciele narodu” dają mu setki tysięcy franków za tę godność. To samo we Włoszech, Austryi, Niemczech, gdzie nadto nacisk władz lub pracodawców gwałci wolę urzędników i najmitów. Dawne sejmiki polskie wrzały kłótnią, w której czasem i szable udział brały. Czytajcie tegoczesne plakaty wyborcze, artykuły dziennikarskie, mowy na zgromadzeniach: ile tylko potwarz może skłamać i wykręcić prawdę, tyle w nich dokonywa. I chociażby przeciwnik był archaniołem, stróżem wrót nieba, obciążony w nich będzie wszystkiemu zbrodniami piekła. Naturalnie wrogie partje przy starciach często mierzą wytrzymałość swych grzbietów kijami. Dawni deputaci polscy mieli uledz zupełnemu zanikowi poczucia interesów całego narodu, bo w „instrukcje” kładziono im tylko interes magnata lub prowincyi.
A dzisiejsi posłowie europejscy? Otrzymują wyraźny nakaz, ażeby zapomnieli zupełnie o narodzie i pamiętali jedynie o swym okręgu wyborczym, o swem stronnictwie lub stanie. Miljony biedaków w Niemczech nie mają za co kupić sobie drogiego chleba, pomimo to większość parlamentarna przeprowadza znaczną podwyżkę ceł na zboże, przyczem ustawodawcy baczą tylko na to, czy nowa taryfa dogodzi chłopom bawarskim, górnikom westfalskim lub kupcom hamburskim. Dawniej u nas osią obrad sejmowych był egoizm Branickich, Radziwiłłów, Potockich, Sandomierzan lub Płocczan; dziś w kulturalnem państwie – egoizm Kruppów, Kardorffów, Limburg-Stirumów, Sasów, Brandeburczyków, rolników lub przemysłowców. Wobec tego samolubstwa maleją lub nikną najsłuszniejsze prawa i potrzeby innych ludzi, innych ziem, innych warstw społecznych. Niech zdychają, niech giną z nędzy i choroby, niech ich strawi najokrutniejsza niedola – to przeciwników tylko ubawi. Obrady sejmowe w dawnej Polsce były bardzo burzliwe: padały w nich słowa ostre, raniące, chociaż rzadko błotne i wymierzone przeciw osobistej czci walczących. Samą przytem Izbę poselską uważano za miejsce poświęcone i szanowane, za bliższe kościoła, niż karczmy.
A czy pamiętacie wszystkie burdy, jakie wybuchały w obecnych parlamentach europejskich? Zdaje się, że w nich niczego nie brakło, co należy do arsenału, taktyki i celów najordynarniejszego brutalstwa i najniższych instynktów. „Przedstawiciele narodu” nazywali się wzajemnie: zbrodniarzami, rzezimieszkami, łajdakami, szpiegami, oszustami i t. d., bili się po twarzach i opluwali, powalali się na ziemię i deptali, zniewalali czynnie prezydenta i ministrów, łamali krzesła, ściągali mówców z trybuny, piekielnym wrzaskiem i stukotem uniemożliwiali obrady, wyłączano ich z posiedzeń, wyrzucano za drzwi – i to w najoświeceńszych krajach, w Anglii, Francyi, Niemczech, Austryi, Włoszech. Nawet w najbardziej zwichrzonych sejmach polskich podczas XVII wieku nie było ani jednej tak ohydnej sceny. Zarzucano im dopuszczenie t. zw. „arbitrów”, publiczności do udziału w obradach i oddziaływanie na nich bieg krzykami. Ileż razy w dzisiejszych parlamentach europejskich przewodniczący nakazuje „opróżnić galerje”, zachowujące się hałaśliwiej, niż klaka teatralna! Oskarżano przodków naszych o teroryzowanie strony słabszej, o łamanie prawa i targanie przodku obrad. Czy w całej historyi polskiej można znaleźć podobny akt gwałtu, jaki się obecnie dokonał w parlamencie niemieckim? Większość, chcąc przeprzeć korzystną dla rolników a szkodliwą dla niższych warstw ludności taryfę celną, pragnąc zapobiedz wszelkiej krytyce, a przytem zdusić opozycję, przeprowadziła uchwałę, uniemożliwiającą rozprawy rzeczowe, zamknęła kilkaset paragrafów ustawy w jednym i ograniczyła mówców do pięciominutowego głosu w kwestjach formalnych. Posłuchajmy znakomitego Niemca, co on sądzi o tym gwałcie: „Znajdujemy się – pisze słynny historyk T. Mommsen – nie przy końcu, lecz na początku zamachu stanu, który cesarza niemieckiego i reprezentację narodową poddaje absolutyzmowi junkierstwa sprzymierzonego z klerem. Teraz połączone interesy najniższego gatunku rozstrzygać będą o tem, czy mają być budowane okręty i kanały, oraz w jaki sposób dla dobra rządzących klik wyzyskiwać obywateli i kneblować naukę”. Sejmy polskie posiadały przeciwko takim zamachom skuteczny środek w liberum veto. Nie jest ono wcale naszym wynalazkiem. Używały go zgromadzenia polityczne wieków średnich, tkwi również w konstytucyi angielskiej jako prawo stawiania do nieskończoności wniosków, zapobiegającego najstraszniejszej według Milla tyranii – większości nad mniejszością. Nam tylko dostał się przywilej odbierania urągań za tę „potworność” parlamentarną. Wartość środka nie mierzy się wartością jego użycia. Z nauki można zrobić narzędzie zbrodni, z cnoty – okrucieństwo, z wolności – samowolę. W istocie swojej, niezależnie od zastosowania praktycznego, liberum veto jest jedną z najwspanialszych zasad etyki społecznej i stanowi to wielki dla nas zaszczyt, żeśmy je wprowadzili do naszego życia publicznego. Nie zmniejsza to ani naszej ogólno-ludzkiej zasługi, ani znaczenia samej idei, że ona bywała nieraz nadużywaną – za to zostaliśmy ukarani – i tylko my. A czy nie są winniejsi od naszych przodków z przed 250 laty dzisiejsi użytkownicy tego oręża? Siciński, który wyzyskał liberum veto w 1652 r., jest przeklętym upiorem, a obstrukcjonisci z 1902 roku – nie! Poseł upicki dał zły przykład, bo w ciągu 50 lat zerwano 40 kilka sejmów, trwających zaledwie po 6 tygodni; ale gdy Wszechniemcy lub Czesi targają i rozrywają od wielu lat austrjacką Radę państwa – to nie jest grzechem wołającym o pomstę do historyi! Dawne sejmy polskie miały dosięgnąć szczytów awanturniczości i rozkiełznania, a jednakże uczestniczyli w nich królowie, którym posłowie uroczyście i kornie całowali rękę – nawet rękę Stanisława Augusta! Tymczasem czy w którymkolwiek z dzisiejszych parlamentów europejskich monarcha odważyłby się być obecnym podczas burzliwych obrad, zwłaszcza gdyby posłom pozwolono przypasać karabele? Wątpię. Nie mogę w ciasnych ramach artykułu rozsnuwać dalej podobieństw i różnic. Przytoczone wystarczą jako dowód i przestroga, że nietylko obcy, ale my sami powinniśmy w sądzeniu osławionych sejmów polskich okazywać więcej rozwagi. Inni dla nas i my dla siebie byliśmy za okrutni i nie podjęliśmy jeszcze nawet takiej obrony naszej przeszłości, jaką wygłosił S. Hüppe, Niemiec, w swej książce, poświęconej…. Bismarckowi (Verfassung der Republik Polen, 1867). Jeżeli historja nie może się zdobyć na głębokie zrozumienie i bezstronne wytłómaczenie faktów, jeśli ona koniecznie chce być magistra vitae, niechże przynajmniej będzie mistrzynią sprawiedliwą. Czy mechanizm parlamentarny w dotychczasowej swojej budowie musi ostatecznie dojść do brutalnej walki interesów, czy on musi zawsze zestarzeć się i rozpaść, czy też jego wynaturzenia są tylko miejscowe i czasowe, w każdym razie jego rozkład nie był wyłączną własnością naszych przodków i nie przybrał u nas najgorszej postaci, a o ile rozkiełznywał namiętności, ma na swoje usprawiedliwienie, że czynił to przed kilkuset laty, nie w świetle obecnej kultury. I kto wie, czy dzisiejsze, tak dumne narody ucywilizowane, w swym rozwoju politycznym nie przechodzą okresu, który my już dawno przebyliśmy!”.

poniedziałek, 28 sierpnia 2023

Wkrecanie Polski w maszynke do miesa 7

 Wkrecanie Polski w maszynke do miesa 7
 Prowadzona przez Stany Zjednoczone w okresie 2001-2021 wojna w Afganistanie kosztowała aż 2260 mld dolarów - podała agencja Associated Press (AP), powołując się na analizę prestiżowego Uniwersytetu Browna, prowadzoną w ramach projektu Costs of War (koszty wojny). Eksperci szacują, że jej całkowity  rzeczywisty koszt wyniesie ponad 4 bln dolarów. Prof. Linda Blimes, wykładowca Uniwersytetu Harvarda twierdzi, że interwencja w Afganistanie jest najdroższą wojną w amerykańskiej historii, a jej koszt rzeczywisty wyniesie pomiędzy 4 a 6 bln dolarów.

Pewnie stąd pomysł USA aby prawie cały koszt wojny z Rosją zepchnąć na Ukraińskiego pośrednika i na Europę

 Szanse na powodzenie Ukraińskiej ofensywy są już niewielkie. Brak większych sukcesów w prowadzonej ofensywie, stawia pod znakiem zapytania sens udzielenia Ukrainie tak "wielkiej" pomocy.
 Zachód przekazuje Ukraińcom komunikat: daliśmy Wam  dobry sprzęt i  duże pieniądze. Próbowaliście ale nie daliście rady. Trzeba zamrozić konflikt tak jak jest.
„Przekazaliśmy na tę kontrofensywę górę stali. Nie możemy tego zrobić ponownie. Bo już jej nie ma” – cytuje „WSJ” urzędnika amerykańskiego.
Po wejściu w bagno, trudno się z niego wydobyć bo  bagno wciąga zdesperowanego nieszczęśnika. Amerykanie rękami Ukraińców chcą tanio wygrać z Rosją za nędzne 43 mld dolarów czyli circa 2% kwoty, którą sami wydali na wojnę z pasterzami kóz w Afganistanie ?
Pojawiają się opinie że długotrwałe kontynuowanie amerykańskiej pomocy militarnej dla Ukrainy na dotychczasowym wysokim poziomie, doprowadzi do tak znacznego osłabienia amerykańskiego potencjału militarnego że rezultat wojny z Chinami będzie wątpliwy i jej rozpoczęcie będzie głupotą.
A przecież wojna na Ukrainie  miała osłabić Rosję a nie USA !

Izrael wstrzymał ubezpieczenie zdrowotne dla ukraińskich uchodźców z powodu rzekomego braku funduszy. Żydzi niczego nie perspektywicznego nie finansują. Takie marnotrawne zabawy to są tylko dla Poliniaka jak trzeba wiadomo czyje interesy realizować
Czy po taniości albo za darmo Polska ma też samobójczo wojować z Rosja w interesie Ameryki ?

Podpuszczanie naiwnych Poliniaków.  Byle tylko Polin kupowała dużo drogiej amerykańskiej drogiej broni, to będzie najsilniejsza. Na pewno ?
 Na Ukrainie do 2015 roku rozkradano i rozsprzedawano armię. Tytuł generała można było na Ukrainie kupić za 120 tysięcy dolarów. Dzięki korupcji w której Ukraina jest  europejskim liderem, straciła ona Krym.  Teraz za 3-15 tysięcy dolarów łapówki można uniknąć służby w wojsku. Ameryka i EU naciskają Ukraine aby likwidowała korupcje a ona nic nie robi na tym polu.

Wojna dużo kosztuje Europę.
Rządy krajów Europy miotają sie i  nie wiedzą co zrobić z podwyżkami cen nosników energii. Ciężka chemia może w Europie zniknąć a w ślad za nią kolejne branże !
Rosja stara sie zniechęcać zachodnie firmy do jej pochopnego opuszczenia. Zagraniczne firmy opuszczające Rosję "straciły" już na tym procesie ponad 80 miliardów dolarów. W piątek koncern Heineken poinformował, że sprzedał za 1 euro swoje wszystkie browary w Rosji Grupie Arnest, rosyjskiemu producentowi opakowań i kosmetyków.
Mówi się że w poufnych aneksach jest możliwość przyszłego odkupu zakładów także za 1 euro a zbywca pomoże teraz wszelkimi sposobami w utrzymaniu produkcji. Nabywca zatrzyma jednak zysk z czasu gdy będzie "właścicielem". W gruncie rzeczy zachodnie firmy liczą na przyszłą normalizacje stosunków z Rosją i robią interesy z rosyjskimi firmami jako opłaconymi "słupami".   

Czy Ameryka dąży do III wojny światowej w celu utrzymania uprzywilejowanej pozycji pasożyta i samozwańczego żandarma świata ?

https://www.salon24.pl/u/okop/1321440,aaa-pilnie-propolski-rzad-zatrudnimy
"Propolski rząd pilnie potrzebny!
W scenerii odbywającej się w Polsce pożałowania godnej kampanii wyborczej zacząłem się zastanawiać nad sensem wyborów w ogóle. Wszak rządu bezpośrednio nie wybieramy, ba - nie mamy tak naprawdę pojęcia, kto po wyborach będzie premierem. Wyborcza nawalanka, to pozorne (często tylko medialnie, jako przedstawienie dla gawiedzi) branie się za łby przez cztery główne ugrupowania w Polsce, nie tworzy żadnego konstruktu, czyli czegoś co choćby umownie dałoby się nazwać logiczną strukturą powstałą w wyniku politycznej debaty na linii partia - jej wyborcy. Albo konstruktu, który wytworzył się  w czyimś umyśle - np. w umyśle lidera, szefa partii i charyzmatycznego wizjonera, który miałby rzeczywiste prawo do ubiegania się o rolę nieformalnego ( lub formalnego) przywódcy narodu. Niestety - od wielu lat toczy się w Polsce wojna dziadersów, a właściwie nawet dziadów, którymi przywódcami są mocno podstarzali panowie: Donald Tusk i Jarosław Kaczyński. Wokół nich obraca się cała scena polityczna, te same - zazwyczaj już groteskowe - postacie, przyspawane do przydzielonych im koryt w sposób trwały, albo przynajmniej arcytrudny do oderwania. Pewnym wyjątkiem jest Mateusz Morawiecki, wynalazek Kaczyńskiego, były bankster wykształcony i ukształtowany w niemieckich uczelniach i instytucjach, gorliwy wyznawca tzw. "zrównoważonego rozwoju", za którym to pojęciem sprytnie kryją się idee Klausa Schwaba i chore wizje Sorosa.
Dlaczego tak się stało? Dlaczego nie mamy żadnego wyboru, poza wyborem jakiś dziadów z zaklętego kręgu "bandy czworga"? Odpowiedź jest bardzo złożona, dlatego nie ma sensu borykać się z tym tematem w skromnym artykule publicystycznym - ważna jest konstatacja, że jakikolwiek wybór jest prawdopodobnie wyborem nie służącym ani Polsce, ani polskiemu społeczeństwu. Oczywiście zaraz odezwą się oburzone głosy zwolenników i wyborców którejś z tych partii ( zwłaszcza PiS i PO)  - jak to? Przecież PiS stworzył najbardziej prospołeczny rząd w powojennej historii Polski i to pomimo kłód rzucanych pod nogi przez świrów w Brukseli i "Targowicę" w kraju. Jeżeli przyjąć, że obfitość różnego rodzaju świadczeń społecznych to działalność prospołeczna, to - owszem - takie stwierdzenie ma swoje uzasadnienie, ale pytanie jest takie: czy prospołeczna polityka rządu ( jaka by ona nie była rozbudowana) oznacza na pewno politykę propolską? A idąc dalej tym tropem, to kiedy Polska miała ostatni raz propolski rząd / partię)? A może właśnie takim rządem jest rząd PiS?
Odpowiedź jest zdeterminowana przez definicję propolskości. Tych definicji jest zapewne tyle, co Polaków, dlatego łatwiej jest zdefiniować czym nie jest rządowa propolskość. Na pewno nie jest propolskie to, że rzeczywistość w Polsce kształtuje zagranica - obojętnie, czy jest to Bruksela, Waszyngton, Berlin czy Kijów. Nie jest propolskie uzależnianie polskiej gospodarki od widzimisię zachodnich kaprysów i krwiożerczości zachodnich banków, które - owszem - chętnie finansują populistyczne zachcianki i obietnice rządu, ale bez żadnego zmiłuj obedrą ze skóry nasze dzieci i wnuki. Nie jest propolskie, że na ten moment medialną projekcję rzeczywistości kreują zagraniczne koncerny i ośrodki propagandowe. Te medialne grupy działające w interesie różnych państw wyznaczają standardy i osiągają w ten sposób własne cele. Rzadko jednak są one zbieżne z dobrem Polaków, a w większości przypadków jest wręcz przeciwnie.
Rząd PiS - niestety - spełnia wszystkie te negatywne  warunki. Można odnieść wrażenie, że ludzie Kaczyńskiego z premedytacją doprowadzają państwo  do bankructwa ( społeczno -politycznego, gospodarczego i finansowego), żeby wykreować się na bohaterów rozwiązujących problemy, które sami stworzyli! Zadziwiająca jest ta walka w stylu późnego Gierka, dla którego sztandarowym problemem był sznurek do snopowiązałek. Ale co tam głupi sznurek - PiS jest na tyle kreatywny, ze każdą gamoniowatość i nieudacznictwo medialnie przekłada na swój "sukces", przy czym naprzemiennie zawsze wskazuje winnego: zazwyczaj jest to Tusk, ale dyżurnymi winowajcami są także unijne centra w Brukseli, TSUE, rząd w Berlinie oraz oczywiście Putin. Do tego wszelka krytyka, zwrócenie uwagi, że coś nie działa, albo działa źle, otrzymuje naklejkę "ruska propaganda". Walka z tymi patologiami życia publicznego w skali państwa przypomina bicie głową w mur z napisem " źle rządzimy, kłamiemy, kradniemy, ale co nam zrobicie?". No właśnie - poczucie absolutnej bezkarności, zwłaszcza kiedy sondaże są pomyślne, potęguje bezczelność i działania "po nas choćby potop"
Chciałbym się mylić, ale sądzę, że rządy PiS prędzej czy później skończą się katastrofą. W jednym z felietonów Andrzeja Szlęzaka na FB pada pytanie: PiS zdąży uciec, a ty? Autor stawia trzy bardzo jasno przedstawione tezy na ewidentne i kardynalne błędy PiS dotyczące co prawda polityki zagranicznej, ale mające oczywiste przełożenie na sytuację wewnętrzną. Pierwszy błąd to zupełnie ślepe pogrążenie się tylko po jednej stronie w aktualnym globalnym podziale sił. "Po jednej stronie są USA i inne państwa anglosaskie oraz Europa i to ta bardziej środkowa niż zachodnia, czyli ta bardziej uzależniona od Anglosasów oraz Japonia. Po drugiej stronie znajdują się Rosja, duża część Azji z Chinami, Iranem i być może Indiami. Generalnie są to państwa o potencjale globalnym, których przywódcom nie w głowie izolowanie Rosji i nazywanie Putina zbrodniarzem. Ten podział jest porażką polityki USA i również Polski. Wynika z tego, że nie udało się złamać Rosji gospodarczo i widoków na to póki co nie ma. Co więcej, Polska, której różnym elitom politycznym szczególnie zależało i zależy na gospodarczym zniszczeniu Rosji, sama pogrąża się w kryzysie gospodarczym."
"Druga porażka polityki rządu PiS-u, to zachowanie najsilniejszych państw w Unii Europejskiej. Niemcy, Francja i Włochy są przeciwne nakładaniu kolejnych sankcji na Rosję i po cichu robią wiele, żeby rozwodnić te już nałożone. W miarę pogłębiania się problemów z pozyskaniem surowców energetycznych stanowisko tych państw wobec Rosji będzie coraz łagodniejsze. Można to podsumować trawestując hasło sprzed wybuchu drugiej wojny światowej o umieraniu za Gdańsk, że w Niemczech nikt nie będzie marznął za Kijów. Polska ze swą nienawiścią do Rosji staje się coraz bardziej osamotniona wśród dużych państw Unii Europejskiej"
"I trzecia porażka Polski, to potwierdzenie się polityki USA wobec wojny na Ukrainie, czyli Amerykanom chodzi o jak najdłuższe wykrwawianie Rosji, a nie o w miarę szybkie zwycięstwo Ukrainy nawet przyjmując, że jest to pojęcie wieloznaczne. Na dobrą sprawę jest to już wojna coraz bardziej anglosasko – rosyjska niż ukraińsko – rosyjska. (...) Najważniejszą konkluzją z powyższych faktów jest to, że polityka największych ugrupowań politycznych w Polsce jest zafiksowana na zniszczenie Rosji. Politycy tych ugrupowań albo nie rozumieją, albo nie dopuszczają do siebie myśli, że prędzej doprowadzą w ten sposób do zniszczenia obecnej formy polskiej państwowości niż w poważny sposób zaszkodzą Rosji. Im się wydaje, że Polska jest jak skorpion, którego jad co najmniej poważnie osłabi ukąszoną ofiarę. Tymczasem prawda jest taka, że Polska ze swoim obecnym potencjałem jest jak komar, którego ukąszenie tylko rozdrażnia ofiarę i przeważnie kończy się to zmiażdżeniem komara nawet jeśli do czasu trzepnięcia napije się krwi ofiary."
Myślę, że czas najwyższy, żeby nawet najbardziej zacietrzewieni wyborcy PiS  czy też PO, uświadomili sobie, że a) prospołeczna polityka rozdawania pieniędzy ludziom niekoniecznie jest działaniem propolskim - a nawet wręcz przeciwnie, b) polityka zagraniczna, zwłaszcza reaktywna i dostosowana do chwilowych interesów anglosaskich, których świecką tradycją jest zwijanie się wtedy, kiedy interesu już nie ma, przynosi zwykle katastrofalne skutki, o czym my - Polacy - świadomi hańbą i koszmarem rozbiorów, zawiedzionymi nadziejami pomocy we wrześniu 1939, czy też jałtańskim kupczeniem na rzecz Stalina, powinniśmy wiedzieć najlepiej. Niestety, widocznie znów musimy być wymazani z map Europy, żeby utworzyć polski rząd, zbudować jakąś Gdynię i cieszyć się swoim własnym państwem. Bo chyba ostatnio tylko rządy II RP były rzeczywiście czysto propolskimi rządami, co prawda również targanymi przez spory i kłótnie, ale w dobrze pojętym polskim interesie. Peerelowskie rządy to rządy stalinowskiego terroru, przepoczwarzone później w zarządy ds. sznurka do snopowiązałek, później był pierwszy podobno demokratyczny rząd Mazowieckiego, o którym złośliwi mówią, że w tym gabinecie byli sami Żydzi i nawet jeden Syryjczyk, dalej tylko może tylko rząd Jana Olszewskiego i pierwszy rząd PiS miały jakieś propolskie pierwiastki.  Od tego czasu mamy albo opcję niemiecką, albo ukraińsko- amerykańską podlaną sosem antyrosyjskości, germanofobii i izolowaniem się od wypróbowanych przyjaciół np. Węgrów. W tle słychać wrzawę lewackiej psychodramy z zabijaniem dzieci, kobietami z penisem i sekciarstwem klimatyzmu. Nie ma bata, to się dobrze skończyć nie może... Propolski rząd pilnie potrzebny!"

piątek, 25 sierpnia 2023

Wkrecanie Polski w maszynke do miesa 6

 Wkrecanie Polski w maszynke do miesa 6

 Polityków i pieluchy należy wymieniać jak najczęściej z tego samego powodu - Mark Twain.

 Od 400 lat wojny przynoszą Polsce katastrofalne zniszczenia i śmierć.
Rosja w całej swojej historii atakowała tylko słabszych lub się broniła.

"Pierwszą ofiarą wojny jest prawda" Głupotą jest powtarzanie informacji podawanych przez Sztab armii Ukrainy lub Rosji. Pisano że zestrzeliwane są ruskie pociski hipersoniczne a teraz podano że nie strącono ani jednego.
Putin już pięć razy umarł, miał wszystkie nowotwory i było na niego dziesięć zamachów. Ruskie już  nie mieli amunicji i walczyli saperkami.  

 Niedługo deficyt USA będzie wynosił 5 mld dolarów dziennie ! Za 5 mld dolarów przekazanych przez USA oligarchom zmajstrowano Majdan i zamach stanu. Czyli USA wyłożyły na to drobniaki z kieszeni !
W myśl zasady Dziel i Rząd mocarstwa kolonialne i neokolonialne inicjowały walki plemienne i krwawe rzezie. Ale poszczucie na siebie Słowian Ukrainy i Rosji to prawdziwy majstersztyk Hegemona. Rosjanie i Ukraińcy tworzyli przecież razem potężny Związek Radziecki. Ukraińcami byli wszechpotężni I Sekretarze KPZR Chruszczow a po nim  Breżniew. We władzach centralnych ZSRR w Moskwie Ukraińcy mieli nadreprezentacje.
 Opracowanie metody wciągnięcia polskich goim w wojnę na Ukrainie w taki sposób, żeby Słowianie (=Afryka) wyrżnęli się między sobą bez oficjalnej interwencji NATO będzie kolejnym majstersztykiem.
Skoro daliście się zrobić w konia w 1939 roku  to dlaczego by nie spróbować jeszcze raz ? Ukraina dostaje broń  za darmo. Turcja kupowała ją od USA  za pół ceny. A Wy musicie  przepłacać za broń. Kupić czołgi, samoloty, rakiety, śmigłowce ( 96 Apache za 12 mld dolarów ) ...  żeby realizować cel hegemona.  

 Czy dojdzie do użycia broni jądrowej ? Rosyjskie środki przenoszenia okazały się całkowicie sprawne ale transportowały ładunek konwencjonalny zamiast jądrowego. USA i Rosja nie zaatakują się nawzajem bo mają za dużo do stracenia. Ale Rosja w odpowiedzi na terrorystyczny atak na swoje elektrownie jądrowe użyje przeciwko Ukrainie lub Polsce broni jądrowej. Zachód wyrazi oburzenie i potępienie. I nic więcej. NATO - No Action Talk Only.  Wtedy do naiwnych Ukraińców i Polaków dotrze że zostali paskudnie wykorzystani.

Pokraczny byt o nazwie II RP szkodził żywotnym  interesom Polaków i mniejszości narodowych. Lepiej by było aby nie powstał wcale. Wielki Kryzys pod wodzą sanacji straszliwie zdewastował Polskę gospodarczo i społecznie. W 1938 roku produkcja przemysłowa na tych samych ziemiach polskich wynosił 42 % tego co w 1913 roku !
 Na terenie dawnego zaboru pruskiego spadek poziomu życia w II RP był makabryczny.
 Serwis Mapipedia ma interaktywną mapę "Average Life Expectancy Since 1800" , pokazującą  jak zmieniała się w krajach świata średnia długości życia  od 1800 roku do 2018 roku.
https://mapipedia.com/s/u/drdave/average_life_expectancy_by_country_since_1800.html
Serwis próbuje też objaśnić najbardziej znaczące zmiany średniej długości życia w ostatnich dwóch wiekach. Jeśli klikniemy na konkretny kraj, wyświetli się lista wydarzeń historycznych, które prawdopodobnie wpłynęły na długość życia w wybranym kraju. Klikając na Rosję, w kolumnie po prawej stronie pojawią się informacje o I wojnie światowej, grypie hiszpance, sowieckim głodzie, II wojnie światowej i rosyjskim spożyciu alkoholu (1990-2001).
W 1918.56 średnia długość życia w Niemczech wynosiła 41.54 a w Polsce 42.86 lat.
Ale przed wojną w 1939.22 średnia długość życia w Niemczech wynosiła 60.91 a w Polsce jedynie 44.93  lat. Ale mocno ( ale mniej niż w Niemczech ) długość życia wzrosła też wtedy we Francji. Sanacyjna Polska cofała się cywilizacyjnie i od uderzenia Niemiec rozpadła się jak domek z kart!

 Katastrofalnym błędem był udział Polski w rozbiorze Czechosłowacji w 1938 roku u boku Hitlera. Polska została nazwana Hieną Hitlera i traktowana była przez Zachód jako jego sojusznik. Wielka Brytania celowo wystawiła Polske na uderzenie Niemiec.  
 W rozmowie z Polsat News były minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz powiedział, że niektóre państwa są silne jak lwy, inne przebiegłe jak lisy, a jeszcze inne jak hieny i szakale. Polskę pod rządami Zjednoczonej Prawicy zaliczył do tej ostatniej grupy. Swoim niedawnym kolegom z rządu zarzucił „polityczne szmalcownictwo”, w jakie „być może niedługo się wpiszemy”.

 Niemcy spośród dużych krajów Europy mają największy PKB PC. Także znacznie wyższy niż Brytyjczycy.  Mimo stagnacji Niemcy prawdopodobnie wyprzedzą w tym roku Japonię jako trzecia gospodarka świata.
 Z Niemiec pochodzą teraz medialne treści na temat tego że Niemcy mają wielkie kłopoty gospodarcze no i czytelnik ma sam sobie dopowiedzieć dlaczego nie mogą (!) dużo wydawać na zbrojenia.
W tej narracji media Niemieckie za pół roku dojdą do wniosku że zbrojenia są głupim marnotrawstwem.  
Czy EU da Polin setki miliardów Euro na kupowanie broni w USA i Korei ? "Podwijam kiece i lecę".

"Powstają" Wyborcze Elektrownie Jądrowe. Spółka Polskie Elektrownie Jądrowe ( ma 12 lat ) poinformowała we wtorek, że złożyła do wojewody pomorskiego wniosek o wydanie decyzji lokalizacyjnej dla pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej, która powstanie na Pomorzu, w gminie Choczewo
Kolejnym kamieniem milowym będzie  postawienie Toi-Tojki dla ciecia, który będzie za miliony pilnował tego ugoru i też wydadzą bombastyczny komunikat

Tuż przed szczytem NATO w Wilnie, 10 lipca 2023, Akademia Sztuki Wojennej (ASzWoj - największa polska uczelnia wojskowa, w której kształcą się przyszli polscy dowódcy) padła po raz kolejny ofiarą ataku hakerskiego przeprowadzonego przez grupę CyberTriad. Działa ona na zlecenie tego kto zapłaci. Mogła to być Rosja ale wcale nie musiała. Hakerzy wykradli wrażliwe dane dotyczące polskiego systemu obronnego. Zaszyfrowali też komputery uczelni w taki sposób, że upadł cały system. Do dziś skutki ataku nie zostały usunięte, a pracownicy akademii nie mają dostępu do swoich komputerów i służbowej poczty. "Polskie"  cyberwojska znów zostały złapane "z ręką w nocniku"
To jest takie wojsko jakie było w 1939 roku. Synekura na synekurze a  nieudolność pogania nieudolność. Tytuł neosanacja do czegoś zobowiązuje.

 Przygłup nad głowami publiczności na szczęście zerwał wirnikiem nowego helikoptera wojskowego Black Hawk ( w policji ) tylko przewód uziemiający linii Wysokiego Napięcia. Naprawa helikoptera będzie długa i kosztowna.
 Co będzie jak czołg Abrams albo inny złom za miliardy zgubi "śrubke" ? "Hej ruscy zaczekajcie chwile z natarciem bo nie mamy śrubki do czołgu / samolotu/ rakiety. Załatwimy kredyt i kupimy śrubkę w USA . Za pół roku naprawimy.  No chyba nie chcecie kopać leżącego. To nie fair. To nie jest rycerskie."

 Mamy serie wypadków na kolei. Opóźnienia stały się normą ! Rządzi kolesiostwo i przynależność partyjna do PIS. Nikt nie patrzy na kwalifikacje a ważne są układy, rodzina,  podwieszenia i plecy w partii.
Jest coraz więcej dziwnych zdarzeń i powoływane są komisje złożone ze swoich ale one nic nie wykazują ( tylko by spróbowały podnieść ręke na przewodnią Partie Matkę ! ) co skutkuje nieustannym powielaniem błędów.
Ludzie po Wyższych Szkołach Tego i Owego ( realnie głównie seks i narkomania ) nie potrafią niczego a w szczególności tego co dawniej wykształceni w zawodówkach i technikach.  Nie potrzebni są dywersanci z grupy Wagnera. Mamy własnych - Wystarczą ci po WSzTiO.
Polska kolej jest odzwierciedleniem stanu państwa polskiego. Upadek.
Przed Wami dramat narodowy, gospodarka się wali !
 
Czy Polacy chcą bronić tego para - państwa ? Około 2-3 milionów z biedy uciekło za granicę. Zagrożeni branką na pewno masowo uciekną gdziekolwiek.
Sprzedaż detaliczna w ciągu siedmiu miesięcy 2023 roku zmniejszyła się realnie aż o 5,4 %. Gospodarstwa domowe wyraźnie zaciskają pasa. Stać je na coraz mniej. Biedniejemy. Według GUS wydatki zakupy mebli, sprzętu AGD i RTV...  spadły aż o 11,6 %. Rządy PiS zahamowały inwestycje polskich firm prywatnych i  są one najniższe od wielu lat. Dużo firm zawiesiło działalność i  rośnie liczba upadłości.
Szara strefa w Polsce wzrosła r/r o prawie 42 % . PIP wskazała, że głównym powodem nielegalnego zatrudniania i wykonywania pracy są wysokie koszty związane z zatrudnianiem pracowników. PIP zwraca też uwagę, że sankcje za nielegalne zatrudnianie są zbyt niskie, a kontrolerzy mają zbyt często związane ręce. Skala nielegalnego zatrudnienie może być w związku z tym znacznie większa niż ujawniona.
Według kontroli przeprowadzanych przez PIP najwięcej nielegalnie zatrudnionych osób w stosunku do liczby badanych jest w budownictwie - 16,6 % Potem są sektory opieki zdrowotnej, pomocy społecznej oraz zakwaterowania i usług gastronomicznych - 16,5 % W informacji i komunikacji nielegalnie zatrudnione jest 16,3 %osób z badanych, a w usługach administrowania - 16,3 % Im mniejsza firma, tym nieprawidłowości jest więcej. Z kontrolowanych podmiotów najwięcej nielegalnie zatrudniały przedsiębiorstwa do dziewięciu osób (18,3 %), w tych w których pracuje od 10 do 49 osób stosunek ten wyniósł 13,2 %  W firmach od 50 do 249 osób było to 8,4 %, a w tych powyżej 250 pracowników 6,2 %
Polacy mają wieloletnie doświadczenie radzenia sobie z opresyjnym uciskiem okupanta / zaborcy / komucha /pisowca to i naturalną reakcją na opresyjny system podatkowo-zusowski była masowa ucieczka w szarą strefę..... Jeszcze jedna kadencja PiS i będziemy mieli kompletne równoległe mini Państwo Podziemne z własną prywatną edukacją, ochroną zdrowia, komunikacją i gospodarką równoległą. A w oficjalnym obiegu będzie trwać recesja wśród upaństwowionych firm.

 Budowanie papierowej przewagi konkurencyjnej ( statystyczny papierowy tygrys gospodarczy ) za pomocą cudzych Bezpośrednich Inwestycji Zagranicznych przy równoczesnej dyskryminacji fiskalnej krajowych inwestorów oraz taniej siły roboczej ma istotne negatywne konsekwencje. Oznacza quasi rozwój zależny, umożliwiający transferowanie zysków i podatków do ulokowanych za granicą firm matek, jak również wzrost części PKB za granicą kosztem jakości życia krajowych gospodarstw domowych, prekaryzację świata pracy, problemy z redukowaniem głębokich i niesprawiedliwych nierówności majątkowo-dochodowych oraz z doganianiem światowej czołówki pod względem jakości życia.

"Ukraińscy przedsiębiorcy mogą liczyć na wsparcie związane z zakładaniem i prowadzeniem własnego biznesu i pozyskiwaniem środków publicznych." Są zainteresowani wsparciem i chętnie je przyjmują. Najpierw biorą dotacje, zwolnienia, kredyty. Zobaczymy jak będą płacić podatki .

wtorek, 22 sierpnia 2023

Wkrecanie Polski w maszynke do miesa 5

 Wkrecanie Polski w maszynke do miesa 5

 Zaściankowy Henryk Sienkiewicz nie rozumiał świata połowy XVII wieku i nędznej roli w nim Polski.
Cały TKM czyli PO-PiS z zachwytem i potrząsaniem szabelką ruszał na małą, zwycięską wojenkę na Dzikich Polach. Teraz tak samo  jak w 1648 roku jest zdziwienie efektami i kryzysem.
Oficjalnie celem wojny USA z Rosją na Ukrainie jest osłabienie Rosji. Pozostaje zagadką kiedy Ukraińcy za wkręcenie ich kraju w maszynkę do mięsa osądzą i powieszą Żełeńskiego.
Ukraińcy zobaczą odbudowę Ukrainy przez USA jak świnia niebo.

 W czasie I wojny światowej amputacje kończyn przeszło 67 tysięcy Niemców i 41 tysięcy Brytyjczyków
Według niepełnej informacji placówek medycznych i ukraińskiego rządu około 50 tysięcy Ukraińców straciło od początku rosyjskiej agresji co najmniej jedną kończynę. Możliwe że dopiero gdy będą protezy liczba ta sporo wzrośnie.

 Polska armia ma ogromny nadmiar głupawych Wodzów ale brakuje jej  Indian i oszczepów. Prezydent (?) Andrzej Duda mimo to wręczył 21 oficerom akty mianowania na stopnie generalskie oraz admiralskie w przeddzień Święta Wojska Polskiego. Jak zwykle na takich uroczystościach, pan prezydent przemawiając w swoim żywiole stroił groźne miny  ala Duce.  Głos modulował, broda wysunięta naprzód, wargi wydęte. Dramatyczne przerwy, toczenie wzrokiem. To ośmieszenie Polski i urzędu prezydenta  na lata.
W najbliższym czasie armię czekają ustawowe zmiany. Powstanie Dowództwo Sił Połączonych. Odtworzone zostanie Dowództwo Rodzajów Sił Zbrojnych.  Kopiowanie systemów dowodzenia wojsk amerykańskich ma być chyba biurokratycznym celem samym w sobie.
Polskie wydatki na wojsko są przejadane i marnotrawione. W okresie 1991-2021 w żadnym roku nakłady na sprzęt militarny nie przekroczyły 0.4% PKB.  Parada WP to dezinformujący społeczeństwo spektakl oszustów kradnących pieniądze podatnika.

Albert Einstein zapytany przez pewnego dziennikarza, jak to jest być najmądrzejszym człowiekiem na Ziemi, odpowiedział: "Nie wiem, zapytajcie Tesli".
Tesla opracował blisko 300 patentów chroniących 125 wynalazków.
Zdaniem Wodzusia nie ma na świecie wielu ludzi mądrzejszych od niego. Wodzuś powinien wystąpić o patent na oszustwa, judzenie i konfliktowanie Polaków. "To nie moja ręka"

Partia z monopolem na patriotyzm i inni mają "rdzennie" polskie nazwiska: Vogel, Muller, Wasermann, Schmidt, Schefernaker, Schreiber, Hoffmann, Moskwa, Moskal, Semeniuk, Bortniczuk, Kuźmiuk... Mikke, Braun, Mentzen, Wipler.
Kandydatem jedynej słusznej partii na ministra zdrowia powinien być Mejza, wybitny specjalista sprawdzony w wyleczaniu nieuleczalnych z pieniędzy.

Ułatwianie przez utrudnianie: RODO, BDO, JPK, PPK, KSeF, limity płatności gotówkowych, Nowy Ład i rozliczanie dochodu z działalności z ZUS, coraz wyższe płace minimalne. Ale to nie jest ostatnie słowo przewodniej partii. Lista ułatwień w prowadzeniu działalności gospodarczej w Polsce nie ma końca !

Najwięcej prywatyzował prawie za darmo, za darmo lub ze stratą  AWS czyli protoplasta PiS i jego rzesza dziadków z  PRLu udających dzisiaj świętych.
Komisja Europejskiej  "atakuje" obecny rząd Polski. Nawet ślepy by zauważył że to ratowanie Polski przed zgrają kłamców, oszustów i złodziei.

Celnie Rządy PiS podsumował były prezydent Aleksander Kwaśniewski: "Jak Mikołaj przychodzi do naszych dzieci i daje prezenty, to wszyscy wiedzą, że rodzice płacą za nie.  Morawiecki zaproponował inaczej: on rozdaje dzisiaj prezenty, za które zapłacą nasze dzieci"...

Profesor Piątkowski pisze m.in.: „Złoty Wiek Polski nie nadejdzie jednak sam z siebie. Politycy gospodarczy będą musieli nadal pracować nad utrzymaniem tempa konwergencji, zwłaszcza że w miarę skracania przez Polskę dystansu rozwojowego do Zachodu szybki wzrost będzie się stawał coraz trudniejszy do osiągnięcia. Kluczowe znaczenie będzie mieć między innymi koncentracja na podniesieniu stopy oszczędności krajowych, zwiększeniu uczestnictwa w rynku pracy, utrzymaniu konkurencyjnego kursu wymiany walut, oraz otwarciu rynków pracy na imigrację. Polska będzie musiała również wejść w rolę innowatora, nie tylko imitatora.
Bezprecedensowa, historyczna szansa na dogonienie Zachodu powinna motywować do wzmożonego wysiłku, silnego przywództwa i determinacji do wprowadzania reform wśród wszystkich sił politycznych.
Doganianie Zachodu to maraton a nie sprint, a by osiągnąć cel niezbędna będzie zgodna współpraca wszystkich Polaków.
Polska ma rendezvous z historią i nie powinna go przegapić”.To sa rzeczy oczywiste.

Każdy realny, wiarygodny i wydajny sojusz powstaje na gruncie wspólnoty interesów i poglądów.
Ale w latach 2016-2023  instytucje  publiczne – TVP, Trybunał Przyłebskiej, Sejm, NBP, NIK, SN … sprowadzono do poziomu burdelu, gdzie brudne kurestwo stało codzienną normą. Samorządy lokalne zamieniono  w folwarki partyjnych przepychanek i łupów.
Reputację Polski jako przewidywalnego partnera w biznesie i wspólnocie krajów EU została zniszczona.

 W całej historii USA nie prowadziły  wojny tylko kilkanaście lat. Idea dochodowych wojen skończyła się w Wietnamie.
USA w II Wojnie Światowej straciły zaledwie 403 tysiące ludzi ! Wojnę wygrały w laboratoriach i halach produkcyjnych firm. USA prowadziły wojnę lotniczą a jakość sił lądowych nie była wysoka. Związek Radziecki otrzymał od Ameryki gigantyczną pomoc materialną i według umowy zapłacił straszną ofiarę z żołnierzy.
Zycie nie Amerykanów ( głównie białych ) dla rządu USA było i jest nic nie warte. Teraz życie Ukraińców i Rosjan nic Amerykę nie kosztuje.

Europejscy kolonizatorzy skutecznie zmniejszyli ilość ludności tubylczej i zniewolili ją. Generał Shermann mawiał że "Dobry Indianin to martwy Indianin". Płacono za skalpy zdjęte z głów Indian. Ta amerykańska "demokracja" trwa do dziś.
Gehenna murzynów nie skończyła się wraz z wojną domową. Prawa Jima Crowa ( Jim Crow laws) to regulacje wprowadzane na stopniu lokalnym lub stanowym w południowych stanach Ameryki po wojnie secesyjnej, także w stanach nienależących do Konfederacji. Ograniczały prawa byłych czarnoskórych niewolników oraz pogłębiały separacje między białą a czarną ludnością w tych stanach. Nazwa pochodzi od tytułu piosenki i tańca „Jump Jim Crow” ( pastisz Afroamerykanów wykonywany przez ówczesnego białego showmana Thomasa D. Rice’a). Podstawą prawną dla prawa Jima Crowa było orzeczenie Sądu Najwyższego z 1896 roku. Zdaniem cmokierów z SN  XIII i XIV poprawki do Konstytucji, znoszące niewolnictwo i umacniające równość między rasami, nie zabroniły ich segregacji a wprowadziły zasadę „równi, ale oddzieleni". Takich "mądrości" autorstwa skorumpowanego amerykańskiego SN było i jest dużo ! Ale polityka w USA była i jest straszliwie skorumpowana.
Ludzie Hitlera wzorowali się na ustawodawstwie USA !  John Toland w książce „Adolf Hitler: The Definitive Biography” stwierdza, że: „Koncepcja Hitlera dotycząca obozów koncentracyjnych, jak również praktyczność ludobójstwa, zawdzięczała wiele, jak twierdził, jego studiom nad historią Anglii i Stanów Zjednoczonych” oraz że „podziwiał obozy dla jeńców burskich w Afryce Południowej i dla Indian na dzikim zachodzie; i często chwalił swojemu wewnętrznemu kręgowi skuteczność amerykańskiej eksterminacji – głodem i nierówną walką – czerwonych dzikusów, których nie można było oswoić niewolą”. Kiedy więc idea „obozu koncentracyjnego” weszła w życie? Było to za czasów prezydenta USA i demokraty Andrew Jacksona gdy wprowadzono Ustawy o usuwaniu Indian w 1830 roku.
James Q. Whitman, „Hitler’s American Model: The United States and the Making of Nazi Race Law” - "Nazism triumphed in Germany during the high era of Jim Crow laws in the United States. Did the American regime of racial oppression in any way inspire the Nazis? The unsettling answer is yes. In Hitler’s American Model, James Whitman presents a detailed investigation of the American impact on the notorious Nuremberg Laws, the centerpiece anti-Jewish legislation of the Nazi regime. Contrary to those who have insisted that there was no meaningful connection between American and German racial repression, Whitman demonstrates that the Nazis took a real, sustained, significant, and revealing interest in American race policies.
As Whitman shows, the Nuremberg Laws were crafted in an atmosphere of considerable attention to the precedents American race laws had to offer. German praise for American practices, already found in Hitler’s Mein Kampf, was continuous throughout the early 1930s, and the most radical Nazi lawyers were eager advocates of the use of American models. But while Jim Crow segregation was one aspect of American law that appealed to Nazi radicals, it was not the most consequential one. Rather, both American citizenship and antimiscegenation laws proved directly relevant to the two principal Nuremberg Laws—the Citizenship Law and the Blood Law. Whitman looks at the ultimate, ugly irony that when Nazis rejected American practices, it was sometimes not because they found them too enlightened, but too harsh.
Indelibly linking American race laws to the shaping of Nazi policies in Germany, Hitler’s American Model upends understandings of America’s influence on racist practices in the wider world."


 Obecne chaotyczne i przypadkowe zamówienia broni ( na kredyt ) przypominają sklep 1001 Drobiazgów. Małpy bawią się brzytwą.
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/rynek/2223834,1,czy-pis-na-pewno-dobrze-polske-zbroi-armaty-czy-maslo-ten-rachunek-sie-nie-spina.read
"Mało kto kwestionuje konieczność modernizacji i wzmocnienia sił zbrojnych. Armia to jednak tylko jeden z elementów systemu bezpieczeństwa i odporności państwa i społeczeństwa.
Wojsko przemaszerowało, czołgi przejechały, na niebie nie zabrakło samolotów – defilada w rocznicę Bitwy Warszawskiej to jasny komunikat dla świata o militarnych ambicjach Polski. Powstaje wielka armia mająca zapewnić bezpieczeństwo w świecie, w którym zagrożenie pełnowymiarową wojną stało się realne.

Wojsko nie od parady
Rosyjska agresja na Ukrainę przypomniała, że wojsko jest potrzebne nie tylko na parady. Z kolei realia wojny trwającej za wschodnią granicą pokazały, że zmieniają się militarne technologie, ale nie zmienia charakter wojennych zmagań i ciągle do ich analizy można stosować traktat „O wojnie” Carla von Clausewitza.

Potrzebujemy więc silnej armii, odpowiednio licznej i uzbrojonej w najnowocześniejszy sprzęt, argumentują politycy obozu władzy. W ślad za słowami idą wielomiliardowe zakupy uzbrojenia, w tym roku udział wydatków na obronność ma osiągnąć 4 proc. PKB, rekord w historii III Rzeczpospolitej dostrzeżony przez sojuszników z NATO. I zapewne też odnotowany przez wrogów w Moskwie i Mińsku.
O sensowności dokonanych już zamówień i zaplanowanych wydatków piszą nieustannie eksperci w dziedzinie wojskowości, świetną syntezę przedstawił Marek Świerczyński w „Polityce”. Mało kto kwestionuje konieczność modernizacji i wzmocnienia sił zbrojnych. Armia to jednak tylko jeden z elementów systemu bezpieczeństwa i odporności państwa i społeczeństwa. Element niezbędny, wręcz kluczowy, ale też niezwykle kosztowny.

Rzecz nie tylko w wydatkach, jakie pochłania utrzymanie wojskowego personelu, sprzętu i infrastruktury. Problem w tym, że wydatki wojskowe, jakkolwiek niezbędne, mają antyrozwojowy charakter. Zwolennicy tzw. wojennego keynesizmu mówią inaczej i przekonują, że inwestycje w obronność, podobnie jak inne inwestycje publiczne, sprzyjają wzrostowi PKB. Niestety, ich przekonań nie potwierdzają najnowsze opracowania ekonomiczne.

Jak się ma armia do PKB
Łukasz Olejnik ze Szkoły Głównej Handlowej zbadał wpływ wydatków wojskowych poniesionych w latach 1999–2021 przez kraje Europy Środkowej i Wschodniej, które modernizowały wtedy siły zbrojne w związku z przystąpieniem do NATO oraz korektą strategii obronnych po aneksji Krymu przez Rosję w 2014 r. Wychodzi jak nic, że militaryzacja nie sprzyja wzrostowi gospodarczemu.
Do podobnych wniosków doszedł Muhammad Azam w opracowaniu „Does military spending stifle economic growth? The empirical evidence from non-OECD countries”, analizującym skutki wydatków na obronność poniesionych w latach 1988–2019 przez 35 krajów nienależących do OECD. I podobne wnioski dostarcza analiza przypadku szczególnego – Grecji, która od dekad nie oszczędza na wojsku, obawiając się swojego wielkiego sąsiada, Turcji.

Powodów takiego stanu rzeczy jest wiele. Największym problemem jest utrzymanie wojskowego personelu, zwłaszcza gdy rynek pracy zaczyna być ciasny i zatrudnienie w wojsku nie jest formą ochrony przed bezrobociem, tylko oznacza konkurencję o wykwalifikowanych pracowników, którzy mogliby być produktywniej (w sensie gospodarczym) wykorzystani w sektorze cywilnym.

Nie mają charakteru rozwojowego zakupy sprzętu, zwłaszcza jeśli polegają na transferze kapitału do zagranicznych wykonawców (a taki jest charakter większości polskich zakupów obronnych). Nawet jeśli jednak część środków trafi do krajowych wykonawców, stymulując rozwój krajowej bazy przemysłowej i technologicznej, to i tak nie jest to najefektywniejszy sposób na napędzanie rozwoju gospodarczego.
W końcu nawet w kraju, w którym prezesem banku centralnego jest Adam Glapiński, pieniądze nie biorą się z powietrza. Większe wydatki na zbrojenia oznaczają mniejsze wydatki na inne sfery życia, np. edukację lub służbę zdrowia. Nawet jeśli nie od razu, bo czołgi kupimy na kredyt, a armię utrzymamy, stosując mechanizmy ekspansji fiskalnej, to w końcu dług trzeba będzie spłacić. I to z odsetkami.

Ile kosztuje bezpieczeństwo
Przywołane opracowania nie pozostawiają wątpliwości, że tzw. dobro publiczne, jakim jest bezpieczeństwo, musi kosztować. Czy jednak jest warte każdej ceny? Przykład ukraiński pokazuje, że nie ma prostej odpowiedzi nawet w sytuacji toczącej się już wojny. Bo jasne jest, że w sytuacji obrony przed realną agresją priorytetem musi być utrzymanie sił zbrojnych. Dlatego Ukraińcy większą część budżetu przeznaczają na armię, zwiększyli zdolności produkcyjne swojego przemysłu obronnego i cały czas czynią starania o dostawy uzbrojenia od sojuszników.
Rządzący wojenną Ukrainą, mimo priorytetu postawionego na armię, mają świadomość, że nie mogą zaniedbywać kwestii odbudowy już teraz, bo od jakości życia w miastach nieobjętych wojną zależeć będzie gotowość do powrotu osób, które uciekły przed wojną za granicę. A od ich powrotu zależeć będzie kondycja gospodarki, której funkcjonowanie w czasie wojny jest warunkiem stabilności państwa.
Armaty czy masło
My tak dramatycznych wyborów podejmować nie musimy, nie możemy jednak zapominać, że rachunek „armaty czy masło?” obowiązuje też u nas. Armaty służące zapewnieniu bezpieczeństwa są potrzebne, żeby można było wytwarzać masło. Jakie jest jednak optimum, skoro wiadomo też, że każda armata to jednak mniej masła? Obecny rząd przekonuje, że można mieć wszystko: i zbroić się w rekordowym tempie, i doganiać gospodarczo Zachód.

Niestety, ten rachunek się nie spina, wystarczy spojrzeć na wskaźniki poziomu inwestycji w ostatnich latach i dołożyć do nich wskaźniki demograficzne. Widać wyraźnie, że najważniejsze zasoby rozwojowe mamy na wyczerpaniu. Wskazuje na to to m.in. analiza opublikowana w 2021 r. pod auspicjami OECD. Przedstawia prognozy dynamiki gospodarczej dla krajów należących do tego klubu sięgające 2060 r. Polska po 2030 r. wpada w rejony dynamiki gospodarczej na poziomie 1 proc. rocznie, mniej niż Francja czy Włochy. To oznacza z kolei, że Polsce grozi po 2030 oddalanie się od gospodarczej czołówki, a nie zbliżanie.

Analiza dla OECD nie uwzględniała jeszcze ani dramatycznych wyników polskiej sytuacji demograficznej, ani efektów zwiększonych wydatków zbrojeniowych w Polsce. Powtórzmy więc. Budując silną armię, musimy pamiętać, że jest ważnym, ale niejedynym elementem systemu bezpieczeństwa i odporności. Czas poważnie rozmawiać o drugiej stronie równania."

sobota, 19 sierpnia 2023

Pisizm smierdzi

 Pisizm smierdzi

 Czy już po blisko 8 latach wstaliśmy z kolan ?
36 Dywizja Grenadierów SS Dirlewangera to kryminaliści, ludobójcy, zwyrodnialcy, sadyści i gwałciciele odpowiedzialni za rzeź około 65 000 Polaków w Powstaniu Warszawskim. Nawet Niemcy się nimi brzydzili. W akcji w sierpniu 1944 liczyła 3680 SS-manów:
•2652 Niemców
•240 Cyganów
•400 Rosjan
•268 Żydów
•120 Ukraińców
Ktoś nas przeprosił poza Niemcami ? Może Żydzi ?

Miał być Nobel z ekonomi za odkrycie Ekonomicznego Perpetum Mobile. Podnosimy podatki, pożyczamy gdzie się tylko  da i drukujemy pieniądze. Rozdajemy swoim a gospodarka sama się rozwija bo my tak chcemy. Liczyło się tylko kupić głosy i koryto z miliardami dla swoich. Wyszła inflacja i recesja czyli przeklęta stagflacja.  
Za to nie zapłaci ani Naczelnik z Żoliborza ani Matołuszek z  bardzo długim drewnianym noskiem...

Dobra Zmiana jest SILNA
Dobra Zmiana jest ZWARTA
Dobra Zmiana jest GOTOWA
 
Zaleszczyki są obecnie na terenie "sojuszniczej" Ukrainy - Gdyby ktoś z wodzów nie wiedział a zbliża się 1 wrzesień.
 
https://szostkiewicz.blog.polityka.pl/2023/08/18/suski-kwintesencja-pisizmu
"Suski. Kwintesencja pisizmu.
Prawda w oczy kole. Podczas debaty w Sejmie o łże-referendum poseł Suski zerwał z planszy trzymanej przez posłów Lewicy kartkę wskazującą, od ilu dni Polska pod rządami PiS nie otrzymuje funduszy na KPO. Na tym polega pisizm: atakować tych, którzy pokazują fakty. Bo nie ma prawdy innej niż pisowska. A PiS-owi wolno wszystko, choć popiera go tylko jedna trzecia społeczeństwa.

Pisizm to więcej niż mentalność i styl bycia, to przyzwolenie na przemoc w sferze publicznej. Nieprzypadkowo Kaczyński wzywa do „TĘPIENIA obozu zdrady narodowej”, czyli Tuska i Platformy, bo to przecież pisowska mantra nienawiści. Jak można „tępić” konkurenta politycznego i jego ugrupowanie inaczej niż przemocą?

Ten sam Suski na posiedzeniu komisji sejmowej bronił Kaczyńskiego za jego słowa o „kobietach dających w szyję”: ogłosił, że słowa jego szefa to wyraz „troski” o kobiety. Szydzący z kobiet posłowie PiS niczym nie różnią się od mizoginów i mizoginek w obozie PiS i na skrajnej prawicy. Kobiety z pisowskiej nomenklatury nigdy nie bronią praw kobiet, najwyżej milczą. Te kobiety Kaczyński całuje po rączkach, niepisowskie biją na demonstracjach tajniacy.

Ten sam Suski zapytany o KPO rzucił z pogardą, że jemu tych funduszy nie potrzeba, bo wystarczy mu to, co ma. Pewnie, że mu wystarczy, bo należy do „tłustych kotów”, a nie do 2 mln Polaków żyjących w skrajnej biedzie.

Minister Czarnek podczas sejmowej debaty o łże-referendum machał broszurką o demokracji bezpośredniej przygotowaną ponoć przez niedobitki watahy Kukiza. Niech lepiej pojadą z Kukizem do Szwajcarii poduczyć się, na czym polega ten wariant demokracji. Wszystkie zgłoszone w ostatnich latach wnioski o referendum PiS odrzucił, włącznie z projektem prezydenta Dudy, a teraz nagle chce nas uczyć o demokracji bezpośredniej!

Niech się Kaczyński odważy stanąć w ramach kampanii do debaty z Tuskiem. Niech wyborcy zobaczą i usłyszą, jak Kaczyński sobie radzi z Tuskiem twarzą w twarz. To łatwizna obrzucać go wyzwiskami na wiecach i piknikach pilnowanych przez policję, na które przychodzi pisowski aktyw i pisowski beton. Oczywiście nie dojdzie do takiej konfrontacji, bo sztab pisowski wie, że Kaczyński, Morawiecki, Duda przegraliby debatę śpiewająco. Oni są mocni tylko w gębie i klipach wyborczych, boją się otwartych spotkań z wyborcami. Pisizm po prostu odrzuca demokratyczne reguły sporu politycznego.

Skutecznym narzędziem w walce z pisizmem byłaby jedna lista opozycji demokratycznej. Udało się to po raz drugi w Senacie – bardzo dobra wiadomość – nie udało w Sejmie, bardzo zła wiadomość. Ale zwycięstwo demokratycznego paktu senackiego nie wystarczy do pozbawienia PiS władzy. Trzeba jeszcze wygrać wybory do Sejmu.

Tusk to wie i odważył się w tym celu pójść pod prąd. Zaryzykował z wzięciem na listę lidera Agrounii. Postać dwuznaczna, ale decyzja trafna, o czym świadczą nerwowe komentarze pisowców i symetrystów. W tych wyborach każdy głos jest na wagę złota, a Agrounia może ich przynieść KO tysiące.

No i zaczęła się lustracja Kołodziejczaka. Łatwa robota, bo życiorys krótki. Szuka miejsca w polityce, popełniając ciężkie błędy. Ale czy inaczej było z Michałem Kamińskim lub Romanem Giertychem? A jednak zrozumieli błędy swojej politycznej młodości. Tusk chce wygrać wybory i ma zbójeckie prawo do ruchów niekonwencjonalnych. Połowa wystawionych przez KO kandydatów do Sejmu to kobiety. Brawo! Lista budzi nadzieję, że szansa zwycięstwa rośnie.

W Polsce uformował się system dwu partii przewodnich po obu stronach podziału politycznego wykreowanego przez PiS. Do tego dochodzą partie de facto satelickie, też po obu stronach. Nie ma co się obrażać. Lepiej wyciągnąć prosty wniosek: mamy czas wyjątkowy, Polska potrzebuje wyjątkowych rozwiązań. „Albo Polska, albo PiS”."

środa, 16 sierpnia 2023

Wkrecanie Polski w maszynke do miesa 4

 Wkrecanie Polski w maszynke do miesa 4
 Bogatsi Ukraińcy uciekli przed wojną za granicę. Ci co nie zdążyli płacą komisji poborowej 3-15 tysięcy dolarów łapówki aby być zwolnionym od wojska.  Szkoda tych biednych chłopaków idących na front na przemiał. Giną lub wracają okaleczeni. Część rannych zbrodnicza, skorumpowana  banda traktuje jako dawców narządów i ich faktycznie morduje.
Szkoda niszczonej Ukrainy wkręconej przez hegemona  w maszynkę do mięsa.

Stanisław Michalkiewicz na swoim kanale na YouTube odpowiadał na  kwestie ukraińskie. Zaznaczył, że Ukraina jest państwem bardzo skorumpowanym.

„Zastanawia mnie, na ile komediowy aktor, któremu przypadło obecnie odgrywać rolę prezydenta Ukrainy, jest wprowadzony, wtajemniczony w dalekosiężne plany wielkich mocarstw dotyczące wojny na Ukrainie. Swoją rolę dyktatora całej Europy, niemalże świata, odgrywa czasem trochę groteskowo, ale zapewne stara się on sam i jego sztab wykorzystać tę sytuację, ile się tylko da, dla swoich własnych korzyści majątkowych” – napisał jeden z widzów.

– Myślę, że nie tylko majątkowych, ale majątkowych też – skomentował Michalkiewicz.

„Jak pan myśli, ile z tej ekonomicznej pomocy, do której jest wiele krajów zmuszanych, trafia na prywatne konta? Ile broni dostarczanej na Ukrainę jest sprzedawane dalej?” – pytał internauta.

– Nie wiem tego, ale myślę, że Ukraina nawet wśród swoich sojuszników, nawet w Stanach Zjednoczonych, ma opinię państwa bardzo skorumpowanego – zauważył publicysta.

– Jak tam była dyskusja o przyjęciu Ukrainy do NATO, to między innymi kładziono nacisk na likwidację korupcji, jako warunek sine qua non. To bardzo trudne na Ukrainie jest do osiągnięcia, obawiam się – zastrzegł.

– Myślę, że to jest jedna z największych tajemnic – skwitował Michalkiewicz.

– Natomiast myślę, że prezydent Zełenski nie jest tak do końca wtajemniczany albo w ogóle nie jest wtajemniczany. Dobrą ilustracją jest przebieg szczytu NATO w Wilnie – ocenił redaktor.

– Tam wszystkie nadzieje prezydenta Zełenskiego, jeśli nie legły w gruzach, to w odległą przyszłość się rozwiały. On początkowo dał wyraz swojemu rozgoryczeniu, rozczarowaniu (…), ale ktoś starszy i mądrzejszy musiał go ofuknąć i powiedzieć: wiecie, rozumiecie Zełenski, cieszcie się, że żywy, zdrowy, nie pokazujcie mi tu żadnych fochów, bo inaczej będzie z wami brzydka sprawa – stwierdził Michalkiewicz.

– O tym, co się z Ukrainą stanie, to nie będzie decydował pan Zełenski, tylko będzie decydował Biały Dom. Ewentualnie w porozumieniu z Moskwą i Berlinem. Myślę, że to tak sprawa wygląda – odparł Michalkiewicz."

Wciągnięcie Polski do wojny przez Wielką Brytanie.
https://historia.dorzeczy.pl/186984/wciagniecie-polski-do-wojny-przez-wielka-brytanie.html
"Angielska pułapka. Kulisy gry, która skończyła się katastrofą Polski
To Wielka Brytania wciągnęła do wojny Polskę. A nie odwrotnie. Chodziło o zyskanie na czasie i odsunięcie pierwszego ataku Hitlera od Zachodu.
 Dlaczego Wielka Brytania przystąpiła do wojny z Hitlerem? Brytyjska wojenna propaganda miała na to prostą odpowiedź: Hitler to był bardzo zły człowiek. Dyktator, antysemita i nacjonalista. Wielka Brytania wystąpiła więc zbrojnie w obronie wolności ludów, praw człowieka i demokracji. Działała z pobudek moralnych.

Tyle brytyjska propaganda, która – niestety – do dziś jest brana na poważnie przez część opinii publicznej świata. Szczególnie dotyczy to wielu Polaków, których charakteryzuje wręcz dziecinna naiwność w podejściu do wielkiej polityki. Brak zrozumienia mechanizmów i motywów, którymi kierują się wielkie mocarstwa.
 Jaka więc była prawda? Taka, że Wielka Brytania, występując przeciwko Niemcom, nie kierowała się pobudkami moralnymi, tylko własnymi egoistycznymi interesami narodowymi. Taka jest żelazna reguła wszystkich mężów stanu imperium brytyjskiego i wszystkich odpowiedzialnych polityków na świecie. Polityka nie ma nic wspólnego z moralnością.

Wielka Brytania od wieków stoi zaś na straży zasady „równowagi sił”. Nakazuje ona zniszczenie tego mocarstwa lądowego, które staje się na tyle potężne, że może osiągnąć pozycję europejskiego hegemona. Wielka Brytania na początku XIX w. rzuciła na kolana Napoleona Bonaparte. W latach 1914–1918 złamała potęgę cesarza Wilhelma II. Teraz zaś zamierzała powstrzymać Adolfa Hitlera.
Zdobycie przez Niemcy kontynentalnej dominacji stanowiło śmiertelne zagrożenie dla brytyjskich interesów. Przede wszystkim handlu na rynkach światowych. Politycy z Londynu obawiali się, że Berlinowi uda się stanąć na czele ekonomicznego bloku w Europie Środkowej i na Bałkanach. Rozpocząć ekspansję w basenie Morza Śródziemnego i na Bliskim Wschodzie. Zagrozić brytyjskim szlakom morskim
 Londyn chciał temu przeciwdziałać za wszelką cenę. Nawet za cenę wojny. W całej sprawie był tylko jeden szkopuł. Brytyjczycy pod koniec lat 30. byli do konfrontacji zbrojnej całkowicie nieprzygotowani. Ich armia lądowa właściwie nie istniała, również flota i lotnictwo potrzebowały poważnych inwestycji. Wielka Brytania potrzebowała więc czasu, czasu i jeszcze raz czasu.

Dlatego właśnie najpierw stosowała politykę appeasementu, starając się zrobić wszystko, aby odsunąć starcie zbrojne. Po rozkawałkowaniu i zniszczeniu Czechosłowacji w latach 1938–1939 taktyka ta jednak wyczerpała się i należało sięgnąć po nowe środki. Z każdym dniem i tygodniem rosło bowiem niebezpieczeństwo, że Hitler uderzy pierwszy i – zgodnie ze swoimi pierwotnymi planami – zaatakuje Europę Zachodnią.
 Wielka Brytania postanowiła więc skierować agresję Niemiec w innym kierunku. Na wschód Europy. Jak najdalej od granic Wielkiej Brytanii.

„Eksplozja Niemiec może nastąpić w bardzo bliskiej przyszłości – stwierdzono na posiedzeniu rządu Jego Królewskiej Mości 25 stycznia 1939 r. – Jest dla nas koniecznością podjęcie bezpośrednich środków przeciwko możliwości bezpośredniego skierowania jej wobec nas”.
Klucz do sytuacji

Wielka Brytania najwięcej zyskałaby oczywiście na wojnie między Niemcami a Polską. Polska była bowiem najsilniejszym państwem Europy Środkowo-Wschodniej. To, po czyjej stronie opowie się to państwo podczas nadchodzącej wojny, było więc, z perspektywy brytyjskich mężów stanu, kluczowe.
 W Londynie doskonale zdawano sobie sprawę z awansów i propozycji, które Adolf Hitler składał rządowi w Warszawie. Brytyjczycy z przerażeniem myśleli o tym, że Polska mogłaby przyjąć ofertę Rzeszy i zapewnić Niemcom „bezpieczne plecy” podczas ataku Wehrmachtu na Europę Zachodnią. Polska – gdyby znalazła się w gronie państw Osi – znacznie powiększyłaby również potencjał tego bloku.

Premier Neville Chamberlain wiosną 1939 r. ujął to krótko i treściwie: „Polska jest kluczem do sytuacji”. Dlatego właśnie, gdy Brytyjczycy dowiedzieli się o narastającym napięciu na linii Berlin-Warszawa w sprawie Wolnego Miasta Gdańska, desperacko uchwycili się tej deski ratunku. I postanowili zrobić wszystko, by nie dopuścić do jakiegoś kompromisu między Niemcami a Polską.
 31 marca 1939 r. premier Neville Chamberlain, przemawiając w Izbie Gmin, zaoferował Polsce gwarancje niepodległości. Czyli de facto sojusz wymierzony w Niemcy. Zadeklarował przy tym, że jest to również stanowisko Francji.

Oczywiście gwarancja ta była całkowicie pusta. Wielka Brytania, nawet gdyby chciała, nie miała żadnych możliwości, żeby przyjść Polsce z realną pomocą w przypadku ataku Niemiec. Nie posiadała właściwie armii lądowej, a nawet gdyby ją miała, nie byłaby w stanie przerzucić jej do Polski. Brytyjska marynarka wojenna nie mogła operować na Bałtyku, a lotnictwo dolecieć nad Polskę. Wielka ofensywa na Zachodzie, w obliczu bojaźliwego nastawienia Francji, była oczywiście mrzonką.
 Brytyjscy mężowie mówili zresztą o tym zupełnie otwarcie. 14 marca na spotkaniu na wysokim szczeblu u ministra spraw zagranicznych lorda Halifaxa ustalono, że „nie będziemy walczyć o Gdańsk”. Szef brytyjskiej dyplomacji – jak pisał brytyjski historyk Simon Newman – wyrażał przekonanie, że „zobowiązania wobec Polski nie mogłyby być wypełnione”.

Po co Wielka Brytania udzieliła więc Polsce gwarancji bez pokrycia? Aby usztywnić stanowisko Polski w negocjacjach z Niemcami w sprawie Gdańska, a co za tym idzie –pogłębić konflikt między tymi państwami. Polacy, mając za sobą gwarancje Anglii i Francji, mieli poczuć się na tyle pewnie, aby odrzucić ofertę Niemiec.
 To zaś miało doprowadzić do wojny niemiecko-polskiej. Kampania ta – według brytyjskich strategów – miała zaangażować Niemcy co najmniej na kilka miesięcy, co dawało Wielkiej Brytanii niezbędny czas na dozbrojenie.

„W początkowej fazie wojny – napisali w lutym 1939 r. szefowie brytyjskiego sztabu – jest wysoce nieprawdopodobne, aby Niemcy podjęły ofensywę na wielką skalę równocześnie na Wschodzie i na Zachodzie. Jeśliby [rozpoczęli] i kontynuowali ofensywę w Polsce, całkowite wyeliminowanie Polski z wojny byłoby tylko kwestią czasu. Prawdopodobnie paru miesięcy. Jednakże nawet po pobiciu Polski liczba wojsk potrzebnych do utrzymania okupowanych obszarów oraz ich zabezpieczenia przed możliwym atakiem Związku Sowieckiego byłaby zapewne nie mniejsza lub niewiele mniejsza od liczby wojska użytego do pokonania Polski. Ponadto podczas ofensywy przeciwko Polsce Niemcy poniosłyby znaczne straty”.
 A to jeszcze nie koniec zysków. Wojna polsko-niemiecka uniemożliwiała oczywiście przystąpienie Polski do bloku państw Osi. A co za tym idzie – potencjalna potęga tego bloku państw i strategiczna pozycja Niemiec w Europie Środkowo-Wschodniej znacznie się pogarszały.

Wreszcie trzeci i ostatni zysk – zniszczenie Polski oznaczało, że na jej trupie powstanie granica niemiecko-sowiecka. To zaś zwiększy możliwość pojawienia się tarć i wybuchu wojny między Związkiem Sowieckim a III Rzeszą. Generałowie brytyjskiego sztabu od samego początku stali bowiem na stanowisku, że front wschodni, który powali Niemcy, może stworzyć tylko potężna Armia Czerwona. A nie słabe Wojsko Polskie.

„Wartość Polski jako alianta – pisał Simon Newman – nie polegała na jej zdolności podjęcia ofensywy przeciwko Niemcom, dysproporcja sił była bowiem zbyt wielka, lecz na związaniu na froncie wschodnim pewnej ilości dywizji niemieckich. Przede wszystkim jednak Wielka Brytania nie chciała dopuścić do tego, aby Polska, podporządkowując swą politykę woli Hitlera, spotęgowała siły niemieckie lub pozostawiła im, zachowując postawę życzliwej neutralności, wolną rękę na Zachodzie”.

To, że przyjęcie „gwarancji” brytyjskich spowoduje zdruzgotanie Polski, straszliwe cierpienia milionów jej obywateli, pożogę i śmierć, nie miało dla Brytyjczyków żadnego znaczenia. Liczyło się tylko to, że pierwsze uderzenie Hitlera nie pójdzie na Zachód, tylko na Wschód. Na tym właśnie polega brutalna gra, którą jest polityka międzynarodowa. Brytyjczycy są w niej mistrzami. Zero sentymentów.
Zyskać na czasie

„Metoda polegała na przerzuceniu początkowej fazy wojny na kogoś innego – pisał Newman. – Brytyjczycy bowiem byli nadal świadomi swej słabości militarnej. Jak to w parę dni później minister Edward Halifax powiedział swemu sekretarzowi: »Chcemy zyskać na czasie, gdyż każdy miesiąc przysparza nam 600 samolotów więcej«. Czyż najlepszym sposobem zyskania na czasie nie było skierowanie niemieckiej machiny wojennej na Polskę?”.
 Dokładnie tego samego zdania był bohater tego numer „Historii Do Rzeczy” Władysław Studnicki. „Gwarancja brytyjska – pisał – miała na celu zajęcie Niemiec kilkumiesięczną wojną z Polską, podczas których Anglia uczyniłaby znaczne postępy w przygotowaniu wojennym”.

Wszystko, co wyżej napisałem, nie ma na celu wywołania w czytelniku „oburzenia” na Wielką Brytanię. Wprost przeciwnie – jej polityka w przededniu drugiej wojny światowej była majstersztykiem. Modelowym przykładem realizowania interesów narodowych. Nie da się tego niestety powiedzieć o polityce Polski, która naiwnie dała się wciągnąć w wojnę.

Niestety minister Józef Beck dał się nabrać na tę grę jak dziecko. I wprowadził Polskę w śmiertelną, brytyjską pułapkę. Ku zdumieniu nie tylko Studnickiego, lecz także samych Brytyjczyków ową „gwarancje” przyjął. Mało tego, pojechał do Londynu i 6 kwietnia 1939 r. sam udzielił gwarancji Wielkiej Brytanii!

Tym samym Rzeczpospolita dokonała gwałtownej zmiany sojuszy. Jeszcze jesienią 1938 r., w trakcie rozbioru Czechosłowacji, była sprzymierzeńcem Niemiec, wiosną znalazła się w systemie sojuszów Wielkiej Brytanii i Francji. A to oznaczało zagładę państwa. „Od deklaracji Chamberlaina – pisał Studnicki – nie znałem spokoju. Rozumiałem bowiem, że idziemy do katastrofy”.

Adolf Hitler, kiedy dowiedział się o układzie polsko-brytyjskim, oczywiście wpadł w szał. Cały jego misterny plan – którego podstawowym elementem była Polska – został pokrzyżowany. To się mogło skończyć tylko w jeden sposób. Z pozycji pożądanego sojusznika Polska została przesunięta na pozycję wroga i pierwszej ofiary.

Hitler, w odpowiedzi na decyzję Józefa Becka, wydał szefowi Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu gen. Wilhelmowi Keitelowi polecenie, aby rozpoczął przygotowanie planu operacji wojennej o kryptonimie Fall Weiss. Planu wojny z Polską.

„Dopiero latem 1939 r. dowiedziałem się o dyrektywie dotyczącej planu Weiss, czyli opracowanego na rozkaz Hitlera planu ataku na Polskę – wspominał feldmarszałek Erich von Manstein. – Do wiosny tego roku nie istniał żaden taki dokument. Można wręcz powiedzieć, że na naszej wschodniej granicy nie planowano jakichkolwiek działań wojskowych”.

Führer aż do przyjęcia brytyjskich gwarancji przez Becka nie brał pod uwagę zbrojnej konfrontacji z Polską. Do tej pory w niemieckich sztabach opracowywano tylko plany ataku na Francję i Związek Sowiecki. Teraz wszystko to zostało zarzucone i generałowie zajęli się opracowywaniem nowej, błyskawicznej kampanii. Tym razem przeciwko Rzeczypospolitej.

Druga konsekwencja wolty Józefa Becka była jeszcze bardziej przerażająca. Hitler nie zamierzał rezygnować ze swoich wojennych planów – na co liczył Józef Beck – i postanowił poszukać na wschodzie innego partnera. Skoro Polska nie chce się z nim sprzymierzyć, może zrobi to Związek Sowiecki. Hitler nakazał swoim dyplomatom, aby złożyli ofertę Stalinowi. Wkrótce oba totalitarne molochy zaatakowały i zmiażdżyły Polskę. Nasz kraj konał w osamotnieniu. Brytyjczycy oczywiście nie kiwnęli w naszej obronie palcem.

Według obiegowej opinii drugą wojnę światową rozpętał Adolf Hitler, który dążył do ekspansji terytorialnej. Cytowany często w tym artykule brytyjski historyk Simon Newman na podstawie drobiazgowej analizy brytyjskich archiwaliów doszedł do wniosku, że prawda była zupełnie inna. Według niego „wojna wynikła z rywalizacji pomiędzy Wielką Brytanią a Niemcami o potęgę i wpływy”.

Polska została wykorzystana przez Wielką Brytanię w tej rozgrywce. A gdy narzędzie wypełniło swoją rolę, zostało wyrzucone na (sowiecki) śmietnik. "

poniedziałek, 14 sierpnia 2023

Wkrecanie Polski w maszynke do miesa 3

 Wkrecanie Polski w maszynke do miesa 3
 Zachód korzystając z wielodekadowej dywidendy pokoju  rozbroił się i zdemobilizował. Nie jest psychologicznie gotowy na wojnę z Rosją, która niestety może nadejść. Polska sporą część swojego uzbrojenia przekazała Ukrainie.

Occupatio znaczy przywłaszczenie. Chora sytuacja "polskiej" gospodarki sprzedanej zachodowi oznacza chorą politykę i brak realnej suwerenności Polski. Chcemy bronić niepodległości ale przecież jej nie mamy ? Przyszła pora na oskarżanie się w tym oczywistym temacie.
Wicepremier Jarosław Kaczyński ujawnił treść pierwszego pytania w ogólnopolskim referendum - wyborach. Dotyczyć będzie "wyprzedaży polskich przedsiębiorstw". Okazuje się jednak, że posłowie PiS bardzo często  głosowali za prywatyzacją.
"Za ustawą o 'komercjalizacji, restrukturyzacji i prywatyzacji przedsiębiorstwa państwowego PKP' przyjętą 8 września 2000 roku głosował Jarosław Kaczyński z całym swoim klubem ROP-PC. Ciekawostka: SLD i PSL głosowały przeciw. Ustawę poparł też ówczesny rząd, w którym ministrem sprawiedliwości był Lech Kaczyński".
Niedawna aferalna sprzedaż części  Lotosu za grosze  to też dzieło PiS.
Wodzuś Kaczyński wyprze się wszystkiego jak będzie potrzeba. O swoim ojcu od dawna już nie wspomina.

W większości cywilizowanych krajów świata nielegalne przekroczenie granicy państwa jest karalne.  Wyjątkowo nawet śmiercią od pocisku z karabinku  na gorącym uczynku. Polski Kodeks Karny w Rozdziale "XXXII Przestępstwa przeciwko porządkowi publicznemu" stanowi:
Art. 264. § 1.  (uchylony)
§ 2. Kto wbrew przepisom przekracza granicę Rzeczypospolitej Polskiej, używając przemocy, groźby, podstępu lub we współdziałaniu z innymi osobami,podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 3. Kto organizuje innym osobom przekraczanie wbrew przepisom granicy Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Ale ani służby ani prokuratura inwazorów nie oskarżają a sądy nie skazują. Rzadko oskarżani są przemytnicy ludzi. Tak jest w całej Europie a nie tylko w Polsce.
Zupełnie Wyjątkowa Kasta sędziowska ma się w polin dobrze. Bardzo dobrze. I nieustannie jest bardzo z siebie zadowolona. Z branych łapówek też.

Podczas pikniku w Zawichoście Jarosław Kaczyński powiedział, że "zdrajców trzeba moralnie tępić". Przecież zdrada ojczyzny jest według Kodeksu Karnego zbrodnią. Prokuratura PiS nie jest prokuraturą ścigająca zdradę ? "Kaczyński oszalał. Wskazuje zdrajców. Powtórka z Trumpa w Polsce? Co teraz? Wezwanie do ataku na Sejm jak przegrają?"

Wiara w to że wprowadzenie jakiś nowych przepisów coś zmieni jest dziecinnie naiwna bo inwazorzy ani przemytnicy tych przepisów nie czytają bo i po co mieliby sobie zawracać głowę.
Nierzadko przestępczemu przekraczaniu granic towarzyszy szmugiel broni, amunicji i narkotyków.
"Światowa opinia publiczna" w czasie Zimnej Wojny kreowana grzmiącymi tubami propagandowymi USA potępiała zatrzymywanie i sądzenie/skazywanie osób próbujących przedrzeć się przez granice NRD-RFN  i strzelanie do nich gdy uciekali. Ale strzelanie przez Izrael do Palestyńczyków to był sam cymes.
Polska obecnie nie może stosować w stosunku do inwazorów nadmiernej siły ani do nich strzelać bez zagrożenia życia osób mundurowych. Toteż mur graniczny powinien być bardzo solidny !
Historia uczy tego że przemoc jest zawsze zła i głęboko demoralizuje społeczeństwo. Lepiej od przemocy, szczególnie nagłaśnianej,  trzymać sie z daleka.
Polska bardzo pozytywnie od Rosji i USA różni się tym że przemoc nie jest uważana za sposób rozwiązywania problemów. Stąd tak maleńka ilość zabójstw w Polsce na tle Rosji i USA. Stalin "Jest człowiek. Jest problem. Nie ma człowieka. Nie ma problemu" Jednak nawet w mrocznych czasach stalinowskich Polscy komuniści mordowali bardzo mało jak na komunistów.
 Ale możliwe że w nowych mądrościach etapu po przygotowaniu propagandowym (  nagłośnienie śmierci lub ran funkcjonariuszy, broń , narkotyki ) do inwazorów będzie sie po prostu strzelać a media nic o tym nie będą mówić.
Izrael do "bandziorów" próbujących forsować lub niszczyć jego solidny graniczny mur po prostu strzela i USA nie rwą szat z tego powodu.   

I Sekretarz PZPR Edward Gierek był oburzony ujawnionymi nadużyciami i powiedział że trzeba tego zabronić w  przepisach. Trzeźwy premier odparł że jest to zabronione już w 6 istniejących przepisach !

Na  skutek wojny Ukrainę opuściło ponad 8 mln osób, głównie kobiet i dzieci.
Populacja Ukrainy w przyszłości po wojnie jest trudna do określenia. Będzie to 22 do 35 mln osób.   Dzietność w Ukrainie  jest  niska już od kilku dekad.  Poniżej 2.07 TFR  spadł już w 1991 roku. Demografia Ukrainy była w złym stanie a Rosja sprawę jeszcze wojną pogorszyła.
Minie wiele lat, zanim uda się przywrócić PKB Ukrainy do stanu sprzed rosyjskiej inwazji.

Stany Zjednoczone oficjalnie podają że celem wojny toczonej z Rosją przez ukraińskiego pośrednika jest jej osłabienie. Oczywiście po to aby Rosja nie mogła pomagać Chinom gdy USA je zaatakują. Wojna na Ukrainą zostanie kiedyś zakończona lub zamrożona tak jak 70 lat temu w Korei. Ukraina jako powód niepowodzeń w kontrofensywie podaje obecnie  te same powody które podawali naziści w czasie II Wojny - błoto, kurz, chaszcze i miny.  Polskę już niedługo czeka brutalne zderzenie z rzeczywistością. Amerykanie wycofają się z aktywnej polityki w Europie i nadzór nad regionem europejskim przekażą znów Niemcom a Polska straci na obecnym politycznym znaczeniu. Niemcy chcą realizować projekt federalizacji Europy. Efektem sprzeciwu Polski byłby Polexit, którego skutkiem będzie odcięcie Polski od zachodnich rynków zbytu i bardzo ciężki długotrwały kryzys. Aby sprzeciw nie został skutecznie wyrażony agentura niemiecka może użyć m.in swojej banderowskiej piątej kolumny w Polsce. Naturalnym sojusznikiem Ukrainy są potężne gospodarczo Niemcy a nie przecież słabieńka  Polska.
Gdyby nie II  Wojna to Polskę czekała wojna domowa. Z mniejszościami Polska miała zawsze tragiczne doświadczenia. Polska strzeliła sobie w kolano stawiając wszystko bezrozumnie, bez zdrowego rozsądku na amerykańska kartę.
Imigranci przynoszą ze sobą też wszystko to co jest najgorsze w ich krajach. Ukraina była krajem straszliwie skorumpowanym a obecnie jest jeszcze gorzej. Ukraińcy zatrudniani są w polskiej policji i w urzędach. Łatwi do skorumpowania Ukraińcy mający dostęp do poufnych informacji staną się łatwym celem dla obcych służb wywiadowczych. Kolonizacja Polski przez obcych ludzi ze wschodu  czyni szkody  jak koń trojański.  To jest  porównywalne  ze sprowadzeniem Zakonu Krzyżackiego na Ziemię Dobrzyńską przez Konrada Mazowieckiego.

 Wojna w Wietnamie przekreśliła amerykańską idee  dochodowych wojen. W wojnach prowadzonych przez USA  słono płacą podatnicy a bogacą się koncerny zbrojeniowe i wybrańcy.
  Trzy zachodnie koncerny na Ukrainie mają aż 17 milionów hektarów upraw. Praktycznie tylko eksportowanych zbóż.  Cargill i Du Pont są amerykańskie, a  Monsanto był amerykański, ale kilka lat temu kupił go niemiecki Bayer za 63 mld dolarów.

https://www.goniec.net/2023/08/11/amerykanski-pomysl-na-wyciagniecie-polski-do-wojny/
"W prestiżowym Foreign Affairs pojawił się artykuł pokazujący jakie scenariusze chodzą po głowach amerykańskich analityków. Long story short: trzeba stworzyć mechanizm pozwalający na prowadzenie wojny na Ukrainie bez udziału USA. Pomysł oparty na gwarancjach bezpieczeństwa dla UA.

W ciągu kilku tygodni, które minęły od lipcowego szczytu NATO w Wilnie, zachodnia debata na temat długoterminowych ustaleń dotyczących bezpieczeństwa Ukrainy podzieliła się na trzy kategorie. Najbardziej optymistyczni zwolennicy tego kraju chcą, aby został członkiem NATO i korzystał z ochrony sojuszu, mimo że Kijów nie otrzymał oficjalnego zaproszenia na szczyt. Ich krytycy odpowiadają, że przyjęcie Ukrainy do NATO tylko podniesie poprzeczkę i zaryzykuje wojnę totalną z Rosją i że Zachód powinien przekonać Kijów do uregulowania konfliktu. Poszukując kompromisu, trzecia grupa proponuje, aby Zachód nadal dostarczał Ukrainie broń i szkolił jej żołnierzy na dłuższą metę, ale powstrzymał się od formalnego zobowiązania się do obrony jej przed przyszłymi rosyjskimi atakami.

Ale to nie jedyne opcje dostępne dla przyjaciół i sympatyków Ukrainy po zakończeniu obecnej wojny. Jest jeszcze co najmniej jeden wybór: Zachód mógłby dać Ukrainie formalną gwarancję bezpieczeństwa bez przyjmowania jej do NATO . Co najważniejsze, ta gwarancja nie pochodziłaby od sojuszu ani nie obejmowała w żaden sposób Stanów Zjednoczonych. Zamiast tego koalicja krajów europejskich, zwłaszcza niektórych sąsiadów Ukrainy, zobowiązałaby się do obrony jej przed przyszłą rosyjską agresją. Ich zaangażowanie pomogłoby odstraszyć Rosję, a także zwiększyłoby szanse na dyplomatyczne rozwiązanie konfliktu poprzez odniesienie się do sprzeciwu Moskwy wobec członkostwa Ukrainy w NATO.

Odważna i zdeterminowana walka Ukrainy z rosyjską agresją zainspirowała wielu jej zachodnich zwolenników do żądania formalnego włączenia tego kraju do NATO. Przedstawiają opór Ukraińców wobec Rosji jako przykład szerszej walki między demokracją a autorytaryzmem, starcia, w którym stawką są podstawowe wartości. Ich zdaniem konsekwencje odmowy członkostwa Ukrainy w sojuszu sięgałyby daleko poza jego granice. Demokraci na całym świecie zostaliby zdemoralizowani, a autorytarni, zwłaszcza prezydent Rosji Władimir Putin, zostaliby ośmieleni. Wielu w tym obozie twierdzi, że ambicje Putina wykraczają poza Ukrainę, obejmując co najmniej Polskę i trzy kraje bałtyckie. I wskazują na wojenne sukcesy Ukrainy jako dowód na to, że Kijów wzmocni sojusz zamiast stać się ciężarem. Nic dziwnego, że ukraińscy przywódcy przedstawiają identyczny brief.
(…)
Bez względu na to, jak bardzo Zełenski się stara, pragnienie Ukrainy wstąpienia do NATO może nigdy nie zostać zrealizowane. Ale nawet jeśli tak się nie stanie, wciąż istnieje sposób na zapewnienie Kijowowi wyraźnej gwarancji bezpieczeństwa, której szuka. Część członków NATO – ci, którzy najgłośniej nalegali na przyjęcie Ukrainy do sojuszu – mogłaby wspólnie zapewnić Kijowowi równowartość zobowiązania z artykułu 5. Polska i kraje bałtyckie — Estonia, Łotwa i Litwa — są oczywistymi kandydatami, ale inne kraje, w tym Finlandia, Szwecja i Wielka Brytania, również mogłyby wziąć udział.

Razem z Ukrainą, taka koalicja – która działałaby niezależnie od NATO, a zatem nie obejmowałaby Stanów Zjednoczonych – mogłaby zwiększyć ryzyko i koszty dla Rosji kolejnej inwazji. (Stany Zjednoczone mogłyby i powinny nadal szkolić, modernizować i wyposażać siły zbrojne Ukrainy.) Koalicja gwarantów, z których wszyscy byliby krajami NATO, obiecuje nie powoływać się na artykuł 5, jeśli zostanie zmuszona do walki z Rosją w obronie Ukrainy. Jednak wspólne środki obronne NATO zaczęłyby działać, gdyby Rosja bezpośrednio zaatakowała terytorium należące do członków koalicji NATO. Ryzyko uruchomienia artykułu 5 może zawęzić opcje militarne Rosji i ograniczyć geograficzny zasięg wojny. Mogłoby to również wzmocnić działanie odstraszające zapewniane przez ukraińskich poręczycieli. Moskwa nie chciałaby przecież zrobić niczego, co mogłoby wywołać bezpośredni konflikt z Waszyngtonem.(…)

Aby zapewnić sobie bezpieczeństwo, Kijów mógłby wówczas podpisać pakt bezpieczeństwa z niektórymi członkami NATO. Ta opcja mogłaby również stać się atrakcyjna, gdyby Ukraina znalazła się pod presją Zachodu, by zamrozić konflikt – co jest wyraźną możliwością. Pomimo heroicznych wysiłków i setek miliardów dolarów pomocy wojskowej, Ukrainie nie udało się osiągnąć wyniku wojskowego, który jej przywódcy uznają za minimalnie akceptowalny. Zachodni przemysł obronny znajduje się pod coraz większą presją, aby sprostać nieustannym potrzebom wojskowym Ukrainy, a amerykańscy urzędnicy martwią się, że gotowość wojskowa USA może spaść poniżej poziomów, które doradcy prezydenta prezydenta uważają za bezpieczne. W Stanach Zjednoczonych iw Europie poparcie społeczne dla dalszego nacisku, które wcześniej było solidne, zaczęło słabnąć, a niezwykła niegdyś jedność NATO również zaczęła się chwiać.
(…)
Europejscy członkowie NATO będą bez wątpienia niechętni tworzeniu nowej koalicji w obronie Ukrainy. Jeśli jednak zrobienie tego mogłoby zakończyć wojnę, kraje te mogą równie dobrze zdecydować, że warto. Europejscy członkowie NATO mają oczywisty interes w uchronieniu swojego kontynentu przed wstrząsami i wojnami, co podziela Wielka Brytania, ze swoimi wielowiekowymi stosunkami z kontynentem. Co więcej, biorąc pod uwagę ich bogactwo i poziom zaawansowania technologicznego, kraje europejskie nie mogą wiarygodnie twierdzić, że brakuje im środków na zabezpieczenie bezpieczeństwa Ukrainy, zwłaszcza że Ukraina wyjdzie z wojny jako jedno z głównych mocarstw militarnych Europy. Rzeczywiście, Kijów stanie się jeszcze silniejszy, ponieważ otrzyma bezterminową pomoc wojskową Zachodu.

Koalicyjne gwarancje bezpieczeństwa mogą być dalekie od tego, za czym tęsknią Ukraińcy. Ale biorąc pod uwagę obecną trajektorię wojny i fakt, że Ukraina nie może być pewna co do członkostwa w NATO, jej przywódcy mogą być zmuszeni do zaakceptowania tego, co obecnie uznają za niedopuszczalne. A jeśli Kijów nie może osiągnąć idealnego wyniku militarnego, ta koalicja może okazać się najlepszym, najbardziej wykonalnym sposobem na zapewnienie, że Rosja nigdy więcej nie spróbuje zgasić ukraińskiej suwerenności"

piątek, 11 sierpnia 2023

Elita i jej smrod

 Elita i jej smrod

"Białoruskie służby uczestniczą w uszkadzaniu zapory granicznej. Mają one rozpierać i wycinać tworzące ją belki, wykorzystując w tym celu narzędzia elektryczne."
Zawodowi żołnierze masowo odchodzą z wojska na wczesną emeryturę, bo wojna idzie, a oni na to się nie pisali. Kontrakt był na wcześniejszą i wysoką emeryturę za nicnierobienie. Sami odważni jak trzeba leżeć i nic nie robic albo pić wódkę lub wsuwać grochówkę pod flagą partii przewodniej na pikniku.  
Trzeba będzie defiladę odwołać i dziesiątki pikników finansowanych z  podatków także.
Dojna Zmiana twierdziła, że  postawiony płot jest taki że  nawet mysz się nie prześlizgnie i będziemy bezpieczni...
Zamiast postawić solidny betonowy mur wzorem Izraela z wieżami ( można tam nawet przetrwać w zimie dobę ) i stanowiskami snajperów i zaminować teren to postawiono byle co wymagające stałego patrolowania. Bez energii te wszystkie cuda techniki nie działają.  

Niechciane projekty ustaw trzymane są w  zamrażarkach sejmowych. Są dozorowane przez ważne, eliciarskie osoby w państwie. Całym kadencjami Sejmu leżą i leżą.
Zawsze przed kolejnymi wyborami, mamy wysyp afer, aktów oskarżenia, donosów, zarzutów prokuratury, haków, haczyków, podejrzeń  korupcji, "właśnie wykrytych" przestępstw, "nieznanych wcześniej  dokumentów"...
Grupa Trzymająca Władzę  wyjmuje z "zamrażarek specjalnych", odmraża i odświeża "towary specjalne" do  barwnych kampanii wyborczych.
Czas przechowywania mrożonek specjalnych wynosi czasem ponad 10-20 lat.
Hak to "paskudny" epizod w życiorysie, którym można marionetkę szantażować i sterować jego karierą.

PiS to grupa rekonstrukcyjna sanacji przedwojennej. Tak samo okradają państwo.
Mają monopol na patriotyzm. Kaczyński to Piłsudski. Wcielili się w Pierwszą Brygadę i grają swoje role, harcują po polskim poletku, śpiewają patriotyczne i pobożne  pieśni, strzelają do niewidzialnych wrogów, zwracają Polskę Polakom a rozrzewniony elektorat to podziwia.
Ale coraz więcej rozumnych widzów, a także jakaś frakcja  rekonstruktorów chyłkiem się wycofuje, opuszcza ten cyrk i szuka dla siebie miejsca w przyszłych układach.

Podła pasożytnicza szlachta odrodziła się na sanacyjnych urzędach. Teraz PIS-owska jest hodowana na budżecie.
„OBOK elity stworzonej przez postkomunizm jest już nowa elita, która jest w stanie zmieniać Polskę. Ale nie taka elita, która się wynosi, która się uważa za lepszą, ale taka, którą chce służyć i ta służba jest właśnie elitarna” – mówił z satysfakcją Jarosław Kaczyński podczas konwencji wyborczej w Łodzi 14 września 2019 roku. Jak relacjonowała Polska Agencja Prasowa, „prezes PiS akcentował, że bezinteresowność, gotowość do wspierania innych i empatia powinny charakteryzować ludzi, którzy uczestniczą w polityce i dążą do zdobycia władzy„.

„Jak tam chłopcy z Platformy? Haratacie w pospolitą gałę? No widzicie. A ja z PiS na najlepszym w Polsce polu golfowym i jednym z trzech najlepszych w Europie, haratam sobie w golfa (…) jak Tiger Woods, Barack Obama, prezydent USA, Ivanka Trump i jej mąż” – obwieściła w niedzielę 10 lipca szczecińska radna Prawa i Sprawiedliwości Małgorzata Jacyna-Witt. Gdy blogerka i publicystka „Rzeczpospolitej” zwróciła Jacynie-Witt uwagę na wyższościowy ton wypowiedzi, usłyszała:
„Bo ja jestem elitą, a Pani jest »pseudoelitą« – zakompleksioną, ale z wysokim mniemaniem o sobie„.

wtorek, 8 sierpnia 2023

Odwracanie kota ogonem

 Odwracanie kota ogonem

Wodzuś jako szef szajki umiłowanych przywódców oświadczył że Polska jest już krajem dobrobytu. Ale Policja podaje że nastąpił "Duży wzrost liczby kradzieży żywności w sklepach". Tak zwany koszyk Dudy  obejmujący podstawowe produkty spożywcze podrożał  w latach 2015-2022 o ponad 80%.
Znów, jak w czasach XIX-wiecznego, darwinistycznego, wczesnokapitalistycznego drapieżnego wyzysku, powstaje w Polsce Parszywej Zmiany dylemat moralny: Jak i czy w ogóle wolno karać ludzi za kradzież żywności?

Wskaźniki IQ spadają w wielu krajach rozwiniętych, co nie wróży dobrze ludzkości:
 https://www.nbcnews.com/think/opinion/iq-rates-are-dropping-many-Developed-countries-doesn-t- bode-ncna1008576

Szczegóły różnią się w zależności od badania i miejsca, biorąc pod uwagę dostępne dane. Niedobory IQ w Norwegii i Danii pojawiają się w długoletnich testach poborowych, podczas gdy informacje o Francji opierają się na mniejszej próbie i innym teście. Ale ogólny wzorzec stał się wyraźniejszy: od początku XXI wieku wiele najbardziej zaawansowanych gospodarczo narodów zaczęło doświadczać pewnego rodzaju spadku IQ.

Jednak badanie przeprowadzone w Norwegii w 2018 r. pokazało, że iloraz inteligencji spada nie tylko w społeczeństwach, ale także w rodzinach. Innymi słowy, problem nie polega na tym, że wśród wykształconych Norwegów jest coraz więcej imigrantów o niższym IQ lub dzieci mniej wykształconych obywateli. Nawet dzieci urodzone przez rodziców o wysokim IQ ześlizgują się po drabinie IQ.

I chociaż możemy być w stanie zrekompensować to umiejętnościami poza inteligencją, takimi jak determinacja czy pasja, w świecie, w którym wyniki IQ wciąż spadają – i gdzie spadek rozszerza się na miejsca takie jak Stany Zjednoczone – istnieje również bardziej ponury scenariusz: globalny kryzys  podważa to zdolność ludzkości do rozwiązywania problemów i sprawia, że nie jesteśmy przygotowani do stawienia czoła złożonym wyzwaniom związanym ze sztuczną inteligencją, globalnym ociepleniem i rozwojem, którego jeszcze nie potrafimy sobie wyobrazić.

Może to jest odpowiedź, na irracjonalne decyzje krajów zachodu i ich polityków?

"W erze Merkel nie przeprowadzono ani jednej reformy strukturalnej, która uczyniłaby kraj bardziej wydajnym, a dwie fundamentalne decyzje miały trwały wpływ na Niemcy - transformacja energetyczna i otwarcie granic dla niekontrolowanej migracji. Merkel, zamiast realizować strategiczny plan działania, reagowała na daną sytuację" - krytykuje przedsiębiorca Reitzle.

Pan Reitzle odwraca kota ogonem, bo Niemcy pod rządami Merkel realizowały  plan niemieckich kół gospodarczych ! Ale ten plan przyniósł efekty dokładnie odwrotne do zamierzonych. Więc przedsiębiorcy  twierdzą teraz że żadnego planu nie było, ale dalej usiłują osiągnąć te same cele, tylko innymi, równie bezsensownymi metodami.
Kręgi gospodarcze  przed największym kryzysem migracyjnym  nawet w początku 2015 roku alarmowały, że w Niemczech brakuje milionów rąk do pracy, i z uwagi na kryzys demograficzny i starzenie się społeczeństwa będzie brakować coraz więcej. Miliony migrantów miały tę dziurę na rynku niewykwalifikowanych pracowników usunąć. Kwalifikowanych pracowników Niemcy sprowadzali z nowych krajów członkowskich UE. Tych migrantów chciano selekcjonować, przydatnych zatrzymać a zbędnych i szkodliwych usunąć do reszty krajów UE. Nie rozumieli, że nie wszyscy mają taki etos pracy jak oni i nie będą uważać, że brak pracy to wstyd, woląc siedzieć na bogatym socjalu, a reszta Europy się postawi przymusowemu "ubogaceniu". Obecnie Niemcy zaczynają nieśmiało dyskutować o tym, co należało zrobić już w 2015 roku. Skasować  socjal i pogonić przybyszów do  zbioru nieszczęsnych szparagów i innych prac w rolnictwie. Kazać samodzielnie się utrzymać. W USA, w Polsce i w wielu innych krajach tak jest.

W polityce energetycznej plan też był prosty. Budowa hubu gazowego i tania energia dla przemysłu w oparciu o gaz z Rosji, dająca przemysłowi konkurencyjność cenową wobec reszty UE. To wymagało równoległego wyłączenia tanich źródeł własnej energii w reszcie UE i stąd krucjata antywęglowa i antyatomowa. Skutkiem manipulacji  atom wyłączano  w Szwecji i Beneluxie, a w najbardziej uzależnionej od atomu Francji doszło do skandalu, gdy okazało się że niemieckie fundacje finansowane przez rząd RFN prowadziły tam dywersyjny antyfrancuski ordynarny lobbying przeciw atomowi. I ten plan by działał, gdyby USA nie wszczęły wojny. Teraz pan Reitzle w swojej diagnozie w artykule proponuje nadal to samo, bo pomysł na produkowanie 50% energii z gazu, z sekwestracją CO2, jest przy  dzisiejszych cenach gazu nierealny. Zarazem zataja, że szaleńcza polityka klimatyczna, jak choćby całkowicie nieefektywna elektryfikacja transportu, wyłączy połowę niemieckiego przemysłu stojącego na produkcji samochodów spalinowych. Jeśli Niemcy będą chciały się przestawić na produkcje aut ich zdaniem ekologicznych, to pobiją ich Chińczycy już dziś mający lepsze i tańsze pojazdy EV. Japończycy zaś rozwinęli technologie wodorowych ogniw paliwowych z wodorem uzyskiwanym z elektrolizy wody z energii odnawialnej.

Niemcy oczywiście sobie poradzą jak zawsze. Już AfD podaje głośno recepty i rozwiązania. Socjal drastycznie obetną lub skasują by odstraszyć imigrację. Dla już przybyłych postawią w końcu ogrodzone osiedla baraków z napisem "Arbeit macht Frei" nad bramą i zagonią do roboty. Elektrownie jądrowe uruchomią.
AfD Polskie "Ziemie odzyskane" nazywa Niemcami Wschodnimi.

niedziela, 6 sierpnia 2023

Wkrecanie Polski w maszynke do miesa 2

 Wkrecanie Polski w maszynke do miesa 2
 Atlantic Charter czyli Karta Atlantycka to ośmiopunktowa deklaracja podpisana 14 sierpnia 1941 roku przez premiera Winstona Churchilla i prezydenta Franklina Delano Roosevelta na pokładzie okrętu HMS „Prince of Wales” na Oceanie Atlantyckim. Określała ona cele polityki Wielkiej Brytanii i USA w okresie II wojny światowej i po jej zakończeniu oraz zasady powojennych stosunków międzynarodowych. 24 września 1941 roku na konferencji międzynarodowej w Londynie została podpisana przez członków koalicji antyhitlerowskiej, m.in. ZSRR, Australię, emigracyjne rządy Polski, Francji, Belgii, Czechosłowacji, Luksemburga, Holandii, Norwegii, Grecji, Jugosławii oraz przez dominia Indie Brytyjskie, Kanadę, Związek Południowej Afryki.
Do Karty Atlantyckiej odwoływała się Deklaracja Narodów Zjednoczonych.
W Karcie Atlantyckiej prezydent Stanów Zjednoczonych i premier Wielkiej Brytanii ustanowili osiem "pewne wspólne zasady w polityce państwowej" swych krajów, "na których opierają nadzieje na lepszą przyszłość dla całego świata".
1.sygnatariusze nie dążą do zysków terytorialnych lub jakichkolwiek innych;
2.sygnatariusze nie życzą sobie zmian terytorialnych, które nie zgadzałyby się z wolno wypowiedzianymi życzeniami narodów, których te zmiany dotyczą;
3.sygnatariusze uznają prawo wszystkich narodów do wyboru formy własnego rządu; pragną przywrócenia niepodległości i niezależnych rządów w tych wszystkich państwach, które zostały pozbawione swej niepodległości;
4.sygnatariusze będą się starali o to, aby wszystkie państwa, wielkie i małe, zwycięskie czy zwyciężone, miały dostęp na równych zasadach do światowego handlu i surowców, niezbędnych dla ich rozwoju ekonomicznego;
5.sygnatariusze dążą do ustalenia jak najdalej idącej współpracy pomiędzy wszystkimi narodami na polu gospodarczym, by zapewnić wszystkim polepszenie warunków pracy, rozwój ekonomiczny oraz dobre warunki społeczne;
6.sygnatariusze chcieliby, po ostatecznym pokonaniu tyranii hitlerowskiej, widzieć taki pokój, który by zapewnił wszystkim narodom warunki bezpiecznego życia wewnątrz swoich granic i dawał pewność, że wszyscy mieszkańcy wszystkich krajów będą mogli prowadzić życie wolne od lęku i nędzy;
7.na zasadzie takiego pokoju, morza i oceany będą otwarte dla wszystkich;
8.sygnatariusze wierzą, że wszystkie narody świata, zarówno ze względów praktycznych, jak i zasad moralnych, będą się musiały zgodzić na wyrzeczenie się metody przemocy.

Zapisy Karty (pierwszy, drugi, trzeci, czwarty i ósmy) nigdy nie zostały przez sprzymierzonych zrealizowane. Związek Radziecki dążył do ekspansji terytorialnej i polityczno-gospodarczej. Zmiany terytorialne, które zaszły bez zgody państwa, którego dotyczyły to cesje terytorialne Finlandii, Polski, Rumunii, Czechosłowacji i Japonii na rzecz Związku Radzieckiego, a także Niemiec na rzecz Polski i ZSRR. Nie przywrócono niepodległości Estonii, Łotwy, Litwy, a także wszystkich państw, które stały się radzieckimi satelitami. Nie nastąpiło deklarowane rozbrojenie, bądź ograniczenie zbrojeń. Doszło też do licznych interwencji zbrojnych zarówno USA jak i Związku Radzieckiego.

 Konferencja aliantów w Jałcie w lutym 1945 roku potwierdziła postanowienia konferencji w Teheranie. USA uzyskały od ZSRR bardzo cenne zapewnienie że przystąpi on do wojny z Japonia a USA bardzo obawiały się ogromnej ilości ofiar ze swoich żołnierzy przy podboju Japonii.
N.B. Potężny szturm Armii Czerwonej wzbudził u Japończyków większą grozę niż wybuchy jądrowe.
Na mapach aliantów z końca wojny powojenna Polska jest kadłubkiem o powierzchni jedynie 170 tysięcy kilometrów kwadratowych. Anglosasi zgodzili się na skonstruowanie polskiego rządu przez Stalina. Polska zmielona w wojennej maszynce do mięsa, została po prostu sprzedana jak przykładowo krowa rzeźnikowi. Stalin nie ufał polskim komunistom uważając że zawsze są przede wszystkim Polakami. Nie ufał nawet Żydom którym dał Polskę w arendę.  Chciał mieć na nich ciężki bat w ręku.  Na powojennej konferencji w Poczdamie wschodnia granica Niemiec i zachodnia granica Polski de facto ustalona siłą przez ZSRR, nie została traktatowo ustalona i decyzje  odłożono do „traktatu pokojowego” z Niemcami ale  rządu admirała Donitza nikt nie uznawał, więc traktatu nie podpisano. Ani okupowane NRF ani NRD nie były Niemcami o których mówiły traktaty i nie było z kim podpisać umowy pokojowej ! Posiadanie przez Polskę  „Ziem Odzyskanych” zależało wyłącznie od dobrej woli Związku Radzieckiego, co skłaniało polskie władze do zaakceptowania okupacji sowieckiej. I sowieci od czasu do czasu o tym przypominali. Przykładowo I Sekretarz KPZR Nikita Chruszczow ugoszczony we wschodnim Berlinie w 1963 roku powiedział, że to właściwie to wszystko jedno, czy ujście Odry ze Szczecinem jest w rękach polskich, czy niemieckich.
Gdy Bierut w odpowiedzi na zarzuty Stalina niezdławienia brutalną siłą wojny domowej w Polsce i opóźnienia odbudowy kraju tylo odrobinę się uśmiechnął Mołotow wybuchł: Z czego się śmiejesz durniu ! Co z ciebie za komunista JTM ? W końcu w 1956 roku Bierut dostał w Moskwie zabójcze "ciastko z kremlem"
Marszałka Rokossowskiego w Moskwie uważano za Polaka. Sowieckich oficerów, którzy długo służyli w Polsce sowieci po powrocie nie dażyli zaufaniem. Moskwa narodowych komunistów ekipy Gomułki w ogóle nie uważała za komunistów. Co to za komunizm z 10-15 tysiącami fasadowych Tajnych Współpracowników i z pogardzaną bezpieką. Bat był Moskwie potrzebny.

Granice państw są ustalane traktatami. Teksty traktatów i umów między państwami po 1945 roku są przesyłane przez rządy krajów do Sekretariatu ONZ, który sprawdza ich identyczność a następnie je rejestruje i publikuje. Oszustwo jest prawie niemożliwe. Z założenia nie ma żadnych tajnych umów i spisków jak układ Hitler - Stalin z 1939 roku.
Gdy granice są ustalone zarejestrowanymi traktatami sprawa ich oczywistego (!) zbrojnego naruszenia zajmuje się Rada Bezpieczeństwa ONZ.
Polska zrzekła się od Niemiec odszkodowań w 1956 roku.

Karta Narodów Zjednoczonych, 1945 rok - Rozdział XVI
Artykuł 102
1. Każdy traktat i każdy układ międzynarodowy zawarty przez członka Organizacji Narodów Zjednoczonych po wejściu w życie niniejszej Karty będzie możliwie najprędzej zarejestrowany w Sekretariacie i przezeń ogłoszony.
2. Jeżeli traktat lub układ międzynarodowy nie został zarejestrowany stosownie do ustępu 1 niniejszego artykułu, żadna ze stron, które traktat lub układ zawarły, nie może się nań powoływać wobec jakiegokolwiek organu Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Peryferyjny Kapitalizm Zależny: "Porzadek jałtanski nie był czyms statycznym i niewzruszalnym. Moskwa zdawała sobie sprawe, ze wygrała w Jałcie wiecej niz powinna. Gra na globalnej szachownicy trwała cały czas. Plan remilitaryzacji Niemiec przyjeto na brukselskiej sesji Rady NATO w grudniu 1950 roku. Przed finalnym przyjeciem Niemiec do NATO w 1955 roku – w 1952 roku Gromyko w imieniu Stalina zaproponował wycofanie sie z kontroli nad NRD w zamian za odstapienie przez USA od militaryzacji Niemiec i integracji ich z Zachodem. Stalin uwazał takie rozwiazanie za bardziej korzystne z punktu bezpieczenstwa w długiej perspektywie. Komponenty: militarny i polityczny były postrzegane jako jednakowo wazne z punktu widzenia bezpieczenstwa wewnetrznego imperium. Niemiecki rzad pod przewodnictwem Konrada Adenauera chciał w 1952 roku integracji zjednoczonych Niemiec z Zachodem i wolnych wyborów. Stalin na to nie mógł przystac.
W 1955 roku ZSRR zrezygnowało z kontroli nad Austria w zamian za jej neutralnosc. Zgodnie z deklaracja z konferencji moskiewskiej z 1943 roku, w 1945 roku przywrócono w Austrii republike demokratyczna z czterema strefami okupacyjnymi – amerykanska, brytyjska, francuska i radziecka. Podpisany w 1955 roku austriacki traktat panstwowy przywrócił Austrii suwerennosc, a jesienia tego samego roku parlament uchwalił ustawe o wiecznej neutralnosci Austrii.
Ten sam Gromyko w 1985 roku w Wiedniu, w 30. rocznice neutralizacji Austrii i wycofania okupujacych wojsk sowieckich, zaproponował wycofanie sie ZSRR z Europy Srodkowej, proponujac powtórzenie wersji austriackiej – czyli wycofanie wojsk radzieckich i suwerennosc panstw w zamian za ich neutralnosc. Gromyko swoja propozycja zaskoczył zebranych.
Dalsze rozmowy Gorbaczowa sa kontynuacja przerwanych rozmów z lat 50.
Sprawa NRD i Austrii sugeruje, ze ZSRR podjełoby negocjacje w sprawie wycofania sie z Europy Srodkowej znacznie wczesniej, gdyby tylko USA, wykorzystujac swój gigantyczny potencjał naukowo-przemysłowy, wywołało wczesniej intensywna i destrukcyjna II zimna wojne.
Dobrze o stanie sowieckiej gospodarki i porazajacej demoralizacji sowieckiej nomenklatury poinformowany był trzezwo patrzacy na sytuacje były szef KGB Andropow. Za jego rzadów w 1983 roku szukano politycznego wyjscia z coraz bardziej niszczycielskiej zimnej wojny. Wtedy tez po raz pierwszy zaproponowano zwiniecie zewnetrznego imperium, liczac na to, ze po zrzuceniu balastu uda sie wzmocnic imperium wewnetrzne, którym jednak miało pozostac ZSRR, a nie tylko sama Rosja.
Sa tez inne fakty, które wskazuja na to, ze nawet Stalin liczył sie od poczatku z koniecznoscia wycofania z fragmentów zewnetrznego imperium."

 Polska stała się kieszonkowym imperium kłamstwa, demagogii i propagandy. Józefa Goebbelsa wyrzuciliby tu z pracy za brak odpowiedniego profesjonalizmu i zaangażowania. Najważniejsza jest sztuczna polaryzacja plemion. W ten sposób udało się zbudować w Polsce całe rzesze imbecyli i idiotów, którzy zostali hunwejbinami władzy. Są darmowymi funkcjonariuszami reżimu agenturalno - mafijnego styropianu, który dla niepoznaki zmienia od czasu do czasu etykietę i sztandary. Ostatnim przebojem jest komisja do spraw ruskich i wszyscy hunwejbi stron ze styropianem w głowie, są tym rozpaleni do białości.
W konstrukcji państwa Polin chodzi wyłącznie o żerowanie na Polakach. W rzeczywistości, kto nie grabi do siebie będzie zagrabiony, bo inni czynią to nieustannie, głośno krzycząc przy tym Bóg, Honor, Ojczyzna.

A miało być tak pięknie za 5 mld dolarów od USA za zorganizowanie zamachu stanu na Ukrainie i obalenie legalnego, wybranego w niekwestionowanych wyborach  rządu.
-Liczne bazy NATO na Ukrainie z rakietami jądrowymi wycelowanymi w duże rosyjskie miasta. Tylko parę minut lotu rakiet.
-Sewastopol oddany flocie USA  by na zawsze panowała nad Morzem Czarnym odcinając od niego Rosję. Na zawsze.
-Za to Zachód sowicie opłacałby łapówkami rządy skorumpowanego do cna banderowskiego reżimu.
Miało być tak pięknie a jest katastrofa i Ukraina wciągnięta do maszynki do mięsa.
No i za co to ?
Za co ich to spotkało ?
Za takie dobre chęci ?
To wina Putina !