czwartek, 25 czerwca 2026

Szpital Południowy, peowska Polska w pigułce.

 Szpital Południowy, peowska Polska w pigułce.
https://www.salon24.pl/u/globtrotuar/1509816,szpital-poludniowy-peowska-polska-w-pigulce
"To taki symbol czym Polska stała się pod rządami peowskiej mafii. Naprawdę gdyby ten Kacprzyk się sam nie wyłonił, trzeba by go było wymyśleć.
29 letni gówniarz. Doktorek bez specjalizacji, kieruje dużym SORem w nowoczesnym szpitalu. Starsi, doświadczeni lekarze odsunięci przez peowską ośmiornicę do kąta, a życiem i śmiercią na SORze rządzi peowski gnojek bez specjalizacji, z 1,5 rocznym doświadczeniem jako lekarz.
Złote dziecko Platformy (wiem wiem, teraz inaczej się nazwali, ale nic lepiej nie oddawaje skrótu tej formacji niż Patologia Obywatelska). Syn żurkowej prokurator i warszawskiego developera. Dziecię w czepku urodzone. Peowski ideał. Gówniarz, któremu się wydawało że może wszystko. I miał rację. Tyle że nieco przegiął, bo polityka się dla niego liczyła bardziej niż jakieś tam zdechlaki w szpitalu, Może nie wiedział, a może wiedział, tylko liczył na to, że jego peowscy protektorzy go ochronią, że jako radny musi zgłosić swoje oświadczenie majątkowe. Zgłosił. I napisał prawdę, ile wyciągnął od bankrutującego NFZ. 1,5 miliona w rok. Oj tam oj tam. Młodemu zdolnemu politykowi KO należy się przecież. A hołota peowska i wszelka inna ma Panu i Władcy płacić, płacić, płacić . I o nic nie pytać. Bo jak spytają, to ich się załatwi oskarżeniem o sprzyjanie PISowi. I w oczach fanatycznego elektoratu KO, taki ktoś jest utopiony. 

Oj tam. Przecież jemu, platformianemu , ustosunkowanemu, synowi żurkowej prokurator i warszawskiego dewelopera, należą się takie pieniądze jak psu zupa! W swojej bezczelności kłuł ludzi w oczy swoim ferrari. A co? Żal wam? No i faktycznie wzbudzał zazdrość , ale i podziw elektoratu Tuska i Trzaskowskiego. Przecież elektorat KO nie ma nic przeciwko jawnemu oszukiwaniu polskich podatników . Przecież oni też tak by chcieli. Ale nie mają matki żurkowej prokurator, a ojca wpływowego dewelopera w Warszawie.

Tzn nie mają nic przeciw ich okradaniu jawnemu i bezczelnemu przez ich peowskiego cwaniaczka. Jednoczesnie te skute TVNem i giertychem łby ciągle drą japy jak to PIS ich okradał. Na 100mld! Bo ta tuski im powiedział. Na pytanie o konkrety i szczegóły najczęściej milczą. Bo skoro wuc tak.powoedział tzn że tak było. I po co drążyć. Czasem jakiś kiep z Jagodna wyskoczy że fundusz sprawiedlowości okradli. Bo ks. Olszewski wybudowal ogromny ośrodek dla ofiar przestępstw. Ukończony w 75%.  No jak on mógł! A mogły te tereny słyżyć deweloperom do budowy 1w metrowychbklitek dla elektoratu KO z Wilanowa. Bo wuj tam z ofiarami przestępstw, gdy tatko Dawidka chciałby jeszcze więcej zarobić. Albo Polnord. A nie. Polnord już nie jest Krauzego. Czyli nie swój.

I kradli te pisiory z tego funduszu. Co z tego że mieli do tego prawo. Ale nie mieli zgody peostwa na zakup wozów strażackich dla OSP, które tak się przydały na Dolnym Śląsku w czasie powodzi i na Lubelszczyźnie w czasie pożaru. Ale co tam. Nie było zgody peowskiej mafii na te zakupy! No to teraz ścigają tych pisowców po całym świecie. Bo gdy ich idole kradną na potęgę, to być dobra. Gdy pisiory legalnie przekazywali pieniądze na organizacje patriotyczne, zamiast na Owsiaka, to być źle. Umysł peowskiego durnia to wybryk biologiczny, który powonien być szczegółowy zbadany w jakimś ośrodku psychiatrycznym.
Oni zostawili swoich rodziców we wioskach i miasteczkach prowincjonalnej Polski i oni nich zapomnieli, od nich się odcięli. Teraz oni są "klasą średnią" utopioną w kredytach do końca swych dni. Europejską i ultranowoczesną. Teraz ich idolem jest Dawid Kacprzyk. Arogancki i pazerny typowy peowski cwaniaczek, który na dojeniu Polski i Polaków zbił kokosy. 

Przeciez wystarczy mieć protekcję ważnych członków peowskiej mafii, a możesz rwać kasy ile można, a nawet więcej. Milionerem przy dobrych gangsterskich układach zostajesz w pół roku. Niczego nie robiąc poza jeb*niem PIS. Wtedy możesz robić co chcesz i nikt ci nie podskoczy. Jak coś tam jakiś doświadczony ale odsunięty lekarz ujawni, zaraz mafia przyśle ci wyśmienitych adwokatów do obrony. Syn żurkowej prokurator nie musi się obawiać zarzutów żurkowej prokuratury. Z oczywistych względów. To świadek jego matactw musi się obawiać. Jak śp Barbara Skrzypek. Adwokaci wyśmienici może nie znają prawa i nie wiedzą, że świadek ma prawo do odmówienia zeznań bez swojego pełnomocnika. Ale są wyśmienitymi adwokatami, bo znają sędziów. Tzn znają stwory w togach z justytucji i innych themis zwanymi z zupełnie niezrozumiałych względów - sędziami.

Taki mamy w obecnej Polsce system prawny. Doktryna Neumanna w totalnym rozkwicie. A uśmiechnięte zidiociałe gnomy z Jagodna klaszczo. I się cieszo. Że ich pupilek i wzór do naśladowania tak sprytnie i na bezczela ich ograbił na 1,5 bańki. 

To nawet nie jest Syndrom Sztokholmski tej skrajnie otumanionej, ogłupiałej tuskowej jaczejki . To już jest kompletna degeneracja tych człekokształnych baranów. Karnie pozwalają się okradać swoim ustosunkowanym bonzom. Wręcz ich podziwiają za wyjątkową bezczelność i pazerność. Oni też by tak chcieli. I robią co mogą aby spełnić swe marzenia. Marzenia bycia następnym Dawidkiem, złotym dzieckiem KO.
Albo chociaż żoną Kierwińskiego wstawioną na jakieś dziwne stanowisko w Kolejach Mazowieckich, zgarniającą prawie 400 tysięcy rocznie. No przecież zna się na kolejach. Wszak ukończyła polotologię.

Po ujawnieniu afery Dawidka od ferrari, poparcie dla KO wzrosło o 2%.

Polacy, przepraszam za dosadność, ale macie PRZEJEBANE!"

środa, 24 czerwca 2026

Powszechna bieda w Polsce 2

 Powszechna bieda w Polsce 2 

 Polska ma obecnie najdroższy w świecie hurtowy gaz ziemny i jeden z najdroższych detalicznie. Propaganda prowojenna fałszywie wyła że mamy drogi gaz z Rosji. Za gaz od przyjaciół z USA płacimy ca 4 x tyle. W dodatku jest bardziej zanieczyszczony. 

Strasznie drogi jest w Polsce wywóz śmieci a także ogrzewanie. W spółkach tych działają ci sami partyjni złodzieje co w spółkach wodno - kanalizacyjnych.
Bardzo droga jest energia elektryczna.   
Wszystko to uderza w podstawę egzystencjalną piramidy Masłowa.

 GUS podawał i dalej podaje fałszywe dane o rozwarstwieniu dochodowym. Zamiast wziąć dane z PIT, GUS bierze dane z ankiet. Ludzi  w tych ankietach wypisują byle co (ludzi z GUS jej uzupełniają i poprawiają ) i boją się pochwalić wysokimi dochodami. Wiadomo o tym od zawsze. Trash In - Trash Out. Ale III RP nie chce mieć gęby państwa III Świata i dlatego fałszuje dane i te kłamstwa przekazuje też instytucjom międzynarodowym. 

Ukraińcy nie są  zdolni do zarządzania stworzonym i podarowanym im państwem. W związku z tym Ukraina  na razie straci na rzecz Rosji 21% obszaru. Ziemie Ukrainy już rozkradziono. Ale mecz będzie trwał dalej.
Polacy nie byli i nie są  zdolni do zarządzania swoim państwem. Tak było w rozebranej  I RP i rozebranej  II RP. Nadzorowania i dostarczanie bezpieczeństwa  PRL-u i innych dziadów sowieci mieli już dość po dziurki w nosie i wycofali się.  Teraz jest chaos ! Mogło się wydawać że przykład złej karmy która wróciła do zbirów sanacji pohamuje Polaków w niszczeniu państwa  ale nic to nie dało. 

Bardzo Polaków zubaża Kleptokracja i Kakistokracja. Na przykład w ochronie zdrowia.
Związek Radziecki miał inny ustrój niż Zachód ale tam gdzie można było skopiować różne zachodnie rozwiązania to bez wahania sowieci je stosowali. Tabele zaszregowania  (względnych) płac sowieci skopiowali za Szwecją. Podobne rozwiązania wdrożono w całym bloku wschodnim czyli też w PRL.  Nomenklatura niezadowolona ze swoich poborów dodała sklepy za żółtymi firankami, talony samochodowe i "prawo" wybudowania z kradzionego materiału domku.  
Tabele płac miała też służba zdrowia. Tabele dalej ma niemiecka publiczna ochrona zdrowia. Wynagrodzenia brutto wynoszą od 1 do 2.4 przeciętnego wynagrodzenia. Zależnie od umiejętności. Netto zależy od stanu cywilnego i zarobków współmałżonka .

Rządzący SLD po aferach spodziewając się utraty władzy w 1996/7 roku ustawowo zabetonował swoich ludzi na wszelkich synekurach. TKM nie mogąc ich usunąć postanowił zatem stworzyć dla swoich pasożytów mnóstwo nowych synekur w państwie. To jest  geneza 4 deform szajki  TW Docenta i TW Karola czyli "charyzmatycznego" premiera Jerzego Buzka sterowanego z tylnego siedzenia przez pięknego Maniusia.
 TKM (obecny PIS + PO) "reformujac zdrowie" stworzył kasy chorych.   Zarobki nowo stworzonych "managerów"  w szpitalach czyli partyjnych złodziei oddelegowanych do dojenia szpitali przekraczały nawet dwadzieścia razy wynagrodzenia lekarzy. SLD w 2001 rozwiązał Kasy Chorych i stworzył  system NFZ ze swoimi złodziejami.
Deforma stworzyła też patologiczny, kryminalny i korupcjogenny system kontraktów. Pomieszanie społecznych szpitali z pseudo prywatnymi hienami to katastrofa. W istocie stworzono "prawo" dla kleptokracji. PO dodał do tego twórczo zasadę "prawo tak jak my je rozumiemy".  

Umocowanych partyjnie, układowo i towarzysko patolekarzy "zarabiających" - kradnących ponad 100 tysięcy złotych miesięcznie w 2025 roku było około 400 a teraz jest ponad 600.  Patolekarzy jest zatem garstka. Oczywiście muszą z kradzieży odpalić działkę swoim mocodawcom.  Przeciętnie publiczny lekarz zarabia trochę ponad dwie średnie krajowe ale lekarz po studiach nie może nawet o nich marzyć.   

Degeneracja "służby zdrowia" osiągnęła poziom gangreny grzęznącej w oszalałym złodziejstwie i  "legalnym" rabunku według "prawa" kleptokracji. Nie ma żadnego racjonalnego wytłumaczenia dla aberracyjnych płac patolekarzy - złodziei.

Ilość lekarzy rosła przez cały okres PRL. Ponieważ mnóstwo lekarzy wyjechało z "wolnej" Polski należało ich więcej kształcić czego nie robiono. W neoliberalnych ramach robienia z pracowników niewolników uważano że lekarzy musi  być mniej aby pracownikom utrudnić wyłudzanie zwolnień lekarskich a poza tym utrzymanie większego systemu ochrony zdrowia obciąży budżet i wymusi płacenia na zachodnich firmach podatków.

W 2013 roku powstała Dyrektywa KE o czasie pracy lekarzy. Premier Kopacz stwierdziła że Kodeks Pracy wymusza w placówkach publicznych stosowanie rejestracji i rozliczenia czasu pracy ale prywatnie lekarz na kontrakcie może pracować ile tylko chce ! 

Lobby lekarskie od lat utrudniało zrobienie specjalizacji. Wiadomo po co to robią - ceny by spadły.

#KradniemyNieGadamy

Co do cen usług lekarskich to GUS bredzi. 

Ukraina bantustanem Europy

 Ukraina bantustanem Europy
 Ukraina jest jednym z najbardziej skorumpowanych państwa świata. Gloryfikuje ludobójstwo. Oligarchia (prawie w całości żydowska) rozkrada budżet. Skorumpowany jest nowy żydowski oligarcha Żełeński nie będący już prezydentem. Po wyborach musi uciekać z kraju bo zostanie aresztowany i skazany za korupcje. Chce przedłużać wojnę w nieskończoność.

 Trump nie lubi koka-komika Zełenskiego, wiceprezydent Vance nie lubi Zełenskiego, sekretarz Rubio nie lubi Zełenskiego. Na Zachodzie słychać już głosy, uznające reżim kijowski za nazistowski. Jednak większość krytyków reżimu kijowskiego  dodaje, że za obecną sytuację na Ukrainie odpowiada Rosja a Ukraina nadal potrzebuje pomocy, ponieważ niezależnie od okoliczności, walczy z Rosją.

Wejście Ukrainy do UE jest zatrzymane. Jest twarde weto Węgier.  Turcja od 1988 roku stara się o przyjęcie do UE. W 2005 roku rozpoczęły się negocjacje akcesyjne. Natomiast ćpun Zełenski uważa, ze jego skorumpowana Ukraina powinna zostać przyjęta do UE natychmiast, najlepiej jeszcze w tym roku.

Wojczal ostro przejechał sie nad przyszłością Ukrainy:  
"Ukraina nie będzie nawet siedzieć w G100. To będzie żebrak czekający za drzwiami, żeby sprawdzić, czy ktoś wrzuci monetę do kapelusza. Będą grać, śpiewać, tańczyć i bawić nas wszystkich"

https://gf24.pl/48718/ukraina-bantustanem-europy/
"Mamy obraz współczesnej Ukrainy – obraz państwa upadłego, kraju toczonego przez wszechobecną korupcję i przeżartego charakterystycznymi dla obszaru postsowieckiego mafijnymi układami.
Głośna sprawa polskiej firmy Control Process S.A., z którą władze Lwowa zerwały na przełomie marca i kwietnia kontrakt na budowę zakładu przetwarzania odpadów, skupia jak w soczewce rozliczne, przeżerające ukraińskie państwo patologie. Przypomnijmy, iż ta współfinansowana i nadzorowana przez EBOiR inwestycja miała być przykładem skutecznej polsko-ukraińskiej współpracy, skończyło się natomiast na międzynarodowym skandalu z wyraźnie aferalnym posmakiem – co więc poszło nie tak?

Według doniesień „Business Insidera” Control Process doprowadziło budowę do stanu 95 proc. wykonania – i w tym momencie władze Lwowa (konkretnie komunalna spółka celowa „Zielone Miasto”) postanowiły zerwać umowę, oskarżając polską firmę m.in. o opóźnienia. Control Process z kolei ripostuje, iż winę ponosi strona ukraińska, zalegająca z wypłatami za wykonane prace. Ponadto miasto nie wywiązało się z przygotowania zewnętrznej infrastruktury niezbędnej do dokończenia i uruchomienia projektu. Spór trafił przed międzynarodowy arbitraż, gdzie zarówno DAB (Komisja Rozstrzygania Sporów afiliowana przy FIDIC, czyli Międzynarodowej Federacji Inżynierów Konsultantów), jak i paryski sąd arbitrażowy ICC wydały decyzje na korzyść polskiego przedsiębiorstwa. Wszystkie te orzeczenia zostały zignorowane przez lwowskie władze, a mer Andrij Sadowy usiłuje przenieść postępowanie przed kijowski organ arbitrażowy (ICAC), co według orzeczenia ICC jest niezgodne zarówno z umową, jak i międzynarodowymi standardami wymagającymi, by postępowanie arbitrażowe toczyło się przed niezależnym organem mieszczącym się poza krajami macierzystymi stron sporu.

Jak podkreśla Control Process, w tej chwili szacowane straty opiewają na 17–18 mln euro – w tym 10 mln euro zaległości za wykonane roboty, 3,6 mln euro zerwanych gwarancji należytego wykonania oraz 4,9 mln euro kar nałożonych na Lwów przez arbitraż. Ponadto Lwów blokuje firmie dostęp do placu budowy, na którym pozostaje sprzęt o szacowanej wartości ok. 9,3 mln euro. Co więcej, na plac budowy nie został wpuszczony przedstawiciel polskiej ambasady, który miał na miejscu przyjrzeć się sprawie. Tymczasem miasto idzie „na rympał” – zajęło bankowe gwarancje i zapowiedziało wprowadzenie własnego wykonawcy, pomimo tego, iż zgodnie z kolejnymi wyrokami zerwanie umowy z Control Process było bezprawne, a kontrakt cały czas pozostaje w mocy. Osobnym skandalem jest postawa EBOiR, który bezpośrednio wyłożył na inwestycję 10 mln euro z unijnych funduszy plus 14,5 mln euro pożyczki. Tenże EBOiR jednak, wbrew decyzjom arbitrażowym, udzielił stronie ukraińskiej zezwolenia na zerwanie kontraktu, a teraz zachowuje milczenie, wspomagając tym samym bezprawne działania władz Lwowa. Jako że w projekt zostały zaangażowane środki unijne, o sprawie został już poinformowany Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF), jednak i to nie robi na lwowskich władzach i merze Sadowym wrażenia. Dodajmy, iż całkowity budżet projektu wynosi 40 mln 900 tys. euro, z czego Control Process otrzymało zaledwie 30 mln, a zatem (jak pyta cytowany przez Onet przedstawiciel firmy) gdzie jest pozostałe prawie 11 mln euro?
Śpieszę z odpowiedzią – te pieniądze mają powędrować do tych, co trzeba. Władze Lwowa bowiem od początku preferowały innego wykonawcę, a Control Process wygrało przetarg dopiero po odwołaniu, stąd też ciągłe trudności, jakie firma napotykała podczas realizacji inwestycji. Najwyraźniej mer Sadowy wraz ze swoją kliką odczekał, aż projekt będzie na ukończeniu, by na ostatniej prostej zerwać kontrakt i wprowadzić na plac budowy swoich faworytów. Hipotezę tę pośrednio potwierdza fakt, iż wobec dyrektora „Zielonego Miasta” Aleksandra Jegorowa oraz lwowskich urzędników prowadzonych jest aktualnie kilkanaście postępowań karnych, w tym przez Prokuraturę Antykorupcyjną Ukrainy.

Mamy zatem obraz współczesnej Ukrainy w pigułce – kraju toczonego przez wszechobecną korupcję i przeżartego charakterystycznymi dla obszaru postsowieckiego mafijnymi układami. Dodajmy, iż te niemal 11 mln euro, z którymi Control Process będzie musiało się najprawdopodobniej pożegnać, to ponad 26,6 proc. wartości całego kontraktu – i tak należałoby, lekko licząc, szacować obecny poziom „renty korupcyjnej” na Ukrainie. Lwowska afera jest zarazem potężnym sygnałem ostrzegawczym dla polskich firm chcących partycypować w kontraktach na odbudowę Ukrainy – zwłaszcza w obliczu abdykacji polskiego państwa z budowania własnej „soft power” i sieci wpływów. Okazuje się bowiem, że przed samowolą władz nie chroni ani przestrzeganie międzynarodowych standardów, ani nawet wyroki międzynarodowych sądów – rzecz w cywilizowanych krajach nie do pomyślenia. Na powyższe nakłada się dodatkowo lwowska specyfika – a konkretnie jawnie probanderowskie i antypolskie nastawienie mera Sadowego. Wszystko to razem wzięte składa się na obraz państwa upadłego – nie dziwi więc, iż polscy przedsiębiorcy wolą się trzymać od tego europejskiego bantustanu z daleka."

Mówi o patologii w Szpitalu Południowym. „Giną ludzie, bo ktoś się uczy”

 Mówi o patologii w Szpitalu Południowym. „Giną ludzie, bo ktoś się uczy”
https://zero.pl/news/afery-w-szpitalu-poludniowym-byly-ordynator-w-kanale-zero
"– Pacjenci przyjęci na SOR umierali niezaopiekowani, pracownicy oddziału „przypominali sobie” o nich po kilku godzinach i wykonywali im tomografię, żeby coś markować. Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. Każdy przypadek śmierci na SORze powinien być przeanalizowany – tak o funkcjonowaniu SOR w Szpitalu Południowym opowiadał u Krzysztofa Stanowskiego w Kanale Zero dr Emil Jędrzejewski, były ordynator oddziału chirurgii. To on informował Rafała Trzaskowskiego o nieprawidłowościach. – Dawid Kacprzyk Pana zdaniem odpowiada za to, że tam umierali ludzie? – zapytał wprost Stanowski.
– Część chce z pana zrobić pisowskiego oszołoma, złodzieja – rozpoczął prowadzący program Krzysztof Stanowski.  
Gość programu został później zapytany o to, czy salonik VIP w Szpitalu Południowym istniał faktycznie. – Tak. Ja w nim nigdy nie byłem – odparł.
– Ten salonik VIP to nic. Jeśli kogoś przeniesie się z normalnego świata, do świata, który funkcjonował tam, mówię o moich doświadczeniach medycznych, to są to rzeczy nieprawdopodobne – dodał chirurg. 
Opowiedział m.in, że pacjenci spędzali niepotrzebnie w szpitalu tydzień po zwykłych, niepowikłanych operacjach.
– Okazuje, że przyczyna była taka trywialna. Nie miał ich kto wypisać – wytłumaczył. 
– Trafiłem do miejsca, gdzie nie ma zespołu pielęgniarskiego. Nie ma zespołu – mówił o swoich pierwszych chwilach jako ordynator oddziału chirurgii w Szpitalu Południowym.
Dr Jędrzejewski dodał, że w Polsce jest za mało chirurgów, a w branży zarabia się bardzo dużo. – Za bycie, za to, że się jest, bierze się 40, 50 tys. – przekazał.
„Tam giną ludzie”
Gość Kanału Zero powiedział o skutkach, jakie w jego ocenie miało zatrudnienie w szpitalu na stanowisku szefa SOR-u młodego lekarza, 28-letniego Dawida Kacprzyka.
– Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. To jest sedno całego zamieszania – skwitował. – Procedury były wykonywane w sposób wadliwy – doprecyzował.
– W wyniku błędu lekarskiego doprowadzano do powikłań, które kończyły się letalnie – dodał.
– Każdy przypadek śmierci na SORze powinien być przeanalizowany – ocenił.
Dr Jędrzejewski powiedział, że dochodziło do sytuacji, kiedy osoby przyjęte na SOR umierały niezaopiekowane i pracownicy oddziału „przypominali sobie” o nich po kilku godzinach, np. odnajdując ich martwych w toalecie i wykonywali im tomografie.
– Żeby coś markować, żeby robić dokumentację. O tym wiec cały szpital, ale nikt nic nie robi – mówi.
Gość „Godziny Zero” powiedział, że najpierw rozmawiał w tej sprawie z Dawidem Kacprzykiem. Młody lekarz miał jednak złożyć na niego skargę do wiceprezydent Warszawy Renaty Kaznowskiej.
Jak twierdzi były ordynator Szpitala Południowego, Dawid Kacprzyk czuł się zupełnie bezkarny w swoich skandalicznych działaniach ze względu na swoje koneksje polityczne.
Miał powoływać się na prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego oraz na wiceprezydent Warszawy Renatę Kaznowską.
Następnie gość Kanału Zero miał „zdobyć telefon do Rafała Trzaskowskiego”. Miał usłyszeć od prezydenta Warszawy, że ma „skontaktować się za pomocą WhatsAppa”. – W końcu piszę i telefon milczy – dodał.
Dr Jędrzejewski powiedział, że jednym z powodów jego późniejszego zwolnienia ze szpitala miało być „pobicie Dawida Kacprzyka”. Opowiedział, jak według niego, wyglądała ta sytuacja.
– Ja kończę dyżur, przychodzi młodszy dyżurny i rozmawiamy. On do mnie mówi: co tam ten Dawidek na pana mówił? Następnie ja idę po schodach na odprawę, pan Dawidek wychodzi z windy. Ja podchodzę do niego i mówię: ty mały gnojku, nie możesz mi tego powiedzieć w twarz i się odwracam – mówił.
Dawid Kacprzyk miał mu następnie powiedzieć, że „czuje się zastraszany”. Dodał, że sytuację uwiecznił szpitalny monitoring."

wtorek, 23 czerwca 2026

Powszechna bieda w Polsce

 Powszechna bieda w Polsce 
 Bieda jest pojęciem względnym. Polak jest europejskim biedakiem. Polowa Polaków żyje poniżej minimum socjalnego.
 Rozwarstwienie dochodowe i majątkowe w Polsce jest ogromne i III Światowe. GUS dekadami podawał i dalej podaje  fałszywe dane ! Te fałszywe dane używane są też  przez wprowadzane w błąd instytucje międzynarodowe. Masowo kreowany jest fałsz i dezinformacja.  
Rok 2017: 5 proc. najbogatszych Polaków zyskało tyle, co pozostałe 95 proc. społeczeństwa – pisze dr. hab. (profesor uczelni) Michał Brzeziński, ekonomista z Uniwersytetu Warszawskiego, powołując się na sensacyjny raport naukowców z London School of Economics i Paris School of Economics. Wynika z niego, że największe rozwarstwienie społeczne w naszym kraju w ciągu ostatnich 13 lat występowało w latach 2007-2008 i 2014-2015.
2026: "Nierówności po polsku" Michała Brzezińskiego zdobyły Nagrodę im. Marcina Króla od Fundacji Batorego.

Sanacyjny GUS też podawał fałszywe dane. Gdy rozwścieczony Hitler kazał w kwietniu 1939 roku przygotować plan najazdu na Polskę ( wcześniej III Rzesza nie miała zamiaru podbijać Polski ) zweryfikowanie kłamstw zajęło Niemcom tydzień. 

 W XIX wieku w Europie i USA rewolucja wodno - kanalizacyjna mocno ograniczyła epidemie i bardzo poprawiła ogólny stan zdrowia populacji. Woda w Polsce  staje się  dobrem luksusowym. III RP idzie pod prąd cywilizacji 
Średnia cena 1 m³ (1000 litrów) wody wraz ze ściekami w Europie wynosi około €3,20 ( €3,00 - €3,50) Rachunki zależą od kraju. Szczegółowe koszty brutto za 1 m³ wody i ścieków w wybranych państwach i miastach europejskich:
Najdroższe kraje: Dania (  €9,30 za 1 m³) i Norwegia ( €7,80 za 1 m³).
Niemcy (Stuttgart / Berlin):   €2,85 - €4,67 za 1 m³.
Holandia (Amsterdam / Rotterdam):   €3,65 - €3,99 za 1 m³.
Francja (Paryż):   €2,14 za 1 m³. Włochy (Rzym / Neapol):   €1,05 - €1,29 za 1 m³.
Irlandia: Koszty zaopatrzenia w wodę dla odbiorców są zerowe bo pokrywane z podatków ogólnych, więc rachunki bezpośrednie są zerowe.
Cena wody wraz ze ściekami za 1 m³  w Polsce wynosi 8.77 zł do 30.83 zł ze średnią 17,61 zł . Przy kursie Euro 4.29 zł daje to 2,05 - 7,2 Euro ze średnią 4,1 Euro. 
Niemiec zarabia średnio 2.7 raza tego co Polak. Woda w Polsce jest strasznie droga. Siła nabywcza pensji w wodzie jest większa nawet w krajach III Świata !
Jakość wody w Polsce jest zła i się pogarsza.

Co dzieje się z pieniędzmi za wodę ?  Są rozkradane !
Spółki wodne i kanalizacyjne, śmieciowe, komunikacyjne..  szpitale miejskie mają rady nadzorcze i zarządy. Zasiadają w nich zadami delegowani do dojenia członkowie partii: radni miejscy, sejmikowi i dzielnicowi, urzędnicy, kierownicy, dyrektorzy departamentów urzędów, kandydaci w  wyborach samorządowych. Obecnie są to politycy związani z Koalicją Obywatelską, Lewicą i PSL. 3 lata temu doił PIS.
Nikt nie dba o zachowanie pozorów. Można być urzędnikiem a jednocześnie zasiadać w 4 radach nadzorczych. Rocznie nomenklaturszczyk  może wydoić milion złotych ale aparatczycy mniej.  Rady nadzorcze to synekury i nikt tam nawet nie udaje że cos robi. 
Stare hasło wyborcze dla mobilizacji partii POPIS jest nadal aktualne - Teraz Ku.wa My lub lepiej   "TERAZ KRADNIEMY MY!"

poniedziałek, 22 czerwca 2026

Gorzki triumf polskich "onuc"

 Gorzki triumf polskich "onuc"

 Prezydent Rosji Władimir Putin oznajmił 24.02.2022 roku  w wystąpieniu telewizyjnym, że wydał rozkaz przeprowadzenia Specjalnej Operacji Wojskowej w Donbasie, której celem jest "demilitaryzacja i denazyfikacja Ukrainy". Wezwał żołnierzy ukraińskich do złożenia broni. 

Temat Denazyfikacji nie wymaga rozwijania. Ukraińskie bataliony i pułki od dawna noszą nazistowskie nazwy batalionów, pułków i dywizji SS związanych z ludobójstwem. Powstają pomniki ludobójców. Nazwiska ludobójców nadawane są ulicom , placom i różnym obiektom. Temat jest ogólnie znany. Dopiero gdy USA odwróciły się od Ukrainy, nadanie nazwy "Bohaterów UPA" było pretekstem do odwrócenia się  zdalnie sterowanego przez USA-Izrael PIS od Ukrainy.   

 USA przekazały [m.in podsłuchane rozmowy telefoniczne] oligarchom Ukrainy 5 mld dolarów na zorganizowanie krwawego zamachu stanu. Porozumienia Mińskie Zachód podpisał w złej wierze (to jest przestępstwo ścigane międzynarodowo), czym do niedawna się szczycił  i od razu przystąpił do zbrojenia Ukrainy i szkolenia jej żołnierzy. 
Blisko granic Rosji na terenie Ukrainy było 12 baz CIA. Oficjalnie "Celem wojny na Ukrainie jest osłabienie Rosji". " Finansowanie przez rząd USA ponad 120 laboratoriów biologicznych w przeszło 30 krajach potwierdziła  Dyrektor Wywiadu Narodowego USA.  Wiele z tych laboratoriów prowadzi badania nad bardzo niebezpiecznymi patogenami wywołującymi choroby zakaźne.
Dowody dotyczące finansowania tych laboratoriów były "świadomie ukrywane" przed opinią publiczną i "celowo tuszowane przez wpływowe osoby, które fałszywie twierdziły, że takie laboratoria nie istnieją, a każdego, kto mówił inaczej, oskarżały o działanie na rzecz obcych państw i zdradę Ameryki". 
Dekret podpisany przez prezydenta Donalda Trumpa w maju 2026 wstrzymał federalne finansowanie "niebezpiecznych badań typu gain-of-function" oraz nakazał zawieszenie wszystkich aktywnych projektów. 
Według komunikatu Dyrektora Wywiadu Narodowego, ponad 40 finansowanych przez USA  laboratoriów na Ukrainie przechowywało patogeny związane z programami broni biologicznej. USA finansowały również ukraińskich naukowców prowadzących badania nad chorobotwórczymi szczepami ptasiej grypy oraz innymi bardzo zakaźnymi wirusami.  

Miedzymorze

 Miedzymorze

 Trup przypomnianej i pogrzebanej przez Piłsudskiego idei Międzymorza - Intermarium niczym Zoombie odżył w polskich merdiach po wizycie pomarańczowego prezydenta USA w Polsce w 2017 roku. Autor pozwolił sobie wtedy wielokrotnie zakpić z Intermarium zapowiadając przegląd sytuacji za 10 lat. 
Intermarium ABC ( Adriatyk - Bałtyk - Czarne morze ) to Litwa, Łotwa, Estonia, Białoruś, Polska, Ukraina, Czecho-Słowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria i kraje dawnej Jugosławii czyli Nędzymorze.    
Intermarium miałoby stanowić silny blok równy potencjałem gospodarczym i militarnym Niemcom i Rosji.
Już w 2017 roku część przywódców tych krajów odżegnała się od tej poronionej idei. Reszta zachowała wymowne milczenie i uśmiech.  
Neokolonialna Polska która jest skonfliktowana ze wszystkimi sąsiadami nagle miała być liderem - szefem - przywódcą - hegemonem Intermarium.
Biedny kawał świata z licznymi sprzecznymi interesami nie mógł stworzyć żadnego sojuszu czy unii.

 Grupa Wyszechradzka (Polska, Czechy, Słowacja, Węgry) a więc podzbiór Intermarium została faktycznie uśmiercona przez zidiociałą styropianową Polskę. A przecież grupa V4 mogła być realnym instrumentem wpływów w UE. Rozsądne, konsekwentne działania Czech, Słowacji i Węgier szły w tym pożądanym kierunku.  
Polska w stosunku do Czech miała pozę mocarstwową i bezczelną. Lekceważone przez Polskę Czechy podżegane przez Niemcy złożyły skargę na polską przygraniczną elektrownie a UE nałożyła na Polskę potężną grzywnę ! Prawy sierpowy i Polska na deskach.
Mocarstwowo w stosunku do Polski zachowuje się nawet nic nie znacząca Litwa. Polska usiłowała na Białorusi przeprowadzić Kolorową Rewolucje. W kraju który był nam przychylny i który można było cierpliwie ciągnąć w naszą stronę.
 Ukraina tradycyjnie zapatrzona jest w Niemcy i właśnie pokazała że gardzi Polską.
Zatem nie potrzeba czekać z przeglądem 10 lat do 2027 roku bo Intermarium jest znów w grobie.  

22 czerwca 2026:
Marek Budzisz: "To, co się stało, jak sądzę, jest w pewnym sensie nieodwracalne. Moim zdaniem oznacza to koniec projektu Intermarium. Mówię to ze smutkiem, ponieważ uważam, że gdyby ten projekt został poważnie podjęty zarówno przez polskie, jak i ukraińskie elity, znacznie zwiększyłoby to nasze przyszłe perspektywy rozwoju, nie wspominając o bezpieczeństwie. Ale nie ma woli, by iść w tym kierunku. I dlatego uważam, że zarówno Polska, jak i Ukraina popełniają strategiczny błąd. Skala tego błędu jest znacznie większa w przypadku Ukrainy niż w przypadku Polski. Uważam, że Zełenski, eskalując ten spór z RP, popełnił błąd o historycznych proporcjach".
Leszek Sykulski: "Projekt Intermarium jest, był i pozostanie fikcją, iluzją geopolityczną. Rozumie to każdy, kto zna podstawy ukraińskiej myśli geopolitycznej. Co więcej, Polska nie rozwinęła elementarnej kultury strategicznej, która pozwoliłaby jej nawet przekształcić tak prosty projekt polityczny jak V4 w realny instrument wpływów w UE. Fantazje "Entuzjastów Intermarium" takich jak panowie. @MarekBudzisz3 i @BartosiakJacek
 Niestety bardzo drogo kosztował Polaków. A to jeszcze nie koniec"

Wielka armia i jeszcze większy deficyt. Zbrojeniowa gorączka nam zaszkodzi

 Wielka armia i jeszcze większy deficyt. Zbrojeniowa gorączka nam zaszkodzi
https://www.money.pl/biznes/wielka-armia-i-jeszcze-wiekszy-deficyt-zbrojeniowa-goraczka-nam-zaszkodzi-opinia-7298876801013760a.html
"Nieustanne straszenie nas nadchodzącą jakoby rosyjską inwazją służy podtrzymywaniu lukratywnej koniunktury przemysłu zbrojeniowego za Oceanem Atlantyckim. Naszej gospodarce, coraz bardziej opartej na usługach, puchnące nakłady na zbrojenia mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc - pisze w opinii dla money.pl prof. Grzegorz W. Kołodko.
Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne. Poniższy tekst nie jest rekomendacją redakcji ws. inwestowania, z którym zawsze wiąże się ryzyko.

Niektórzy uważają, że cały spór o wyższość jednego SAFE nad drugim – polskiego (zaproponowanego przez Karola Nawrockiego i Adama Glapińskiego – przyp. red.) nad unijnym (czyli tym, który realizuje polski rząd - przyp. red.) czy też unijnego nad polskim – sprowadza się właśnie do tego, od kogo za granicą będziemy kupować militaria, czyli komu damy na tym więcej zarobić: tym za Odrą i trochę dalej czy też tym daleko za oceanem. Profesor Marek Belka powiedział, że "Tak naprawdę ta dyskusja jest o tym, czy będziemy się zbroić w oparciu wyłącznie o sprzęt amerykański, czy również o europejski. To podstawowa sprawa".
Sytuacja jest o tyle intrygująca, że to akurat prezydent Donald Trump nieustannie naciskał na europejskich członków NATO, aby istotnie podnieśli swoje wydatki wojskowe, licząc na zwiększone zakupy amerykańskiego uzbrojenia. Tymczasem UE postanowiła uruchomić specjalny wehikuł finansowy o zagregowanej wartości 150 miliardów euro, z których lwia część lokowana musi być na własnym terenie. Nie miejmy żadnych wątpliwości, że taka europejska niegodziwość zintensyfikowała aktywność proamerykańskiego lobby.
Militarna ekspansja

Dlaczego zatem rząd premiera Donalda Tuska tak bardzo upiera się przy unijnym SAFE? Czy zaiste chodzi jedynie o jego pewne zalety, zwłaszcza szybki dopływ środków do wykorzystania na inwestycje w rodzimym przemyśle zbrojeniowym, czy też mamy tu do czynienia jeszcze z jakimiś innymi względami? Sądzę, że tak. Projekt zaczął kiełkować podczas polskiej prezydencji w Unii Europejskiej, którą sprawowaliśmy w pierwszej połowie 2025 r., i obecnie jest nagłaśniany jako jej – czyli obecnego rządu, a zwłaszcza premiera – sukces. By zatem ten sukces w pełni politycznie dyskontować, unijny SAFE nie może zostać odłożony na bok; musi zostać wdrożony do praktyki.Rzecz w tym, że tak naprawdę skierowanie Unii Europejskiej w stronę zbrojeniowej ekspansji zainspirowane jakoby przez Polskę bynajmniej nie jest jakimś znaczącym sukcesem. Byłoby nim natomiast pójście śladem nieco wcześniej przedstawionego Komisji Europejskiej raportu Mario Draghiego, sugerującego integrację rynków kapitałowych oraz zasadnicze zwiększenie nakładów na badania i rozwój w celu oparcia gospodarki w większym niż dotychczas stopniu na postępie naukowo-technicznym. Bez tego nie da się stymulować długookresowego wzrostu gospodarczego w epoce nasilającej się konkurencyjności USA i Chin.
Dużo łatwiejsza niż wyjście z przełomową inicjatywą zespolonego zadłużenia się UE w celu finansowania B+R okazała się opcja zadłużenia się na cele militarne. Tym bardziej że Polska akurat w nakładach na B+R wynoszących około 1,5 proc. PKB znajduje się na szarym końcu Unii Europejskiej, podczas gdy pod względem wydatków wojskowych na poziomie blisko 5 proc. PKB jest jej liderem.
Międzynarodowy Fundusz Walutowy w raporcie poświęconym ekonomicznym konsekwencjom rosnących wydatków obronnych zwraca uwagę na związki między nakładami na B+R a koniunkturą gospodarczą w różnych przedziałach czasu: "Biorąc pod uwagę to, że struktura wydatków na obronność ma znaczenie dla krótkoterminowych bodźców gospodarczych i długoterminowych wzrostów produktywności, bieżące wydatki generują większe mnożniki krótkoterminowe, natomiast nakłady inwestycyjne, jeśli są ukierunkowane na nakłady na badania i rozwój i nie wypierają inwestycji produkcyjnych niezwiązanych z obronnością, mogą wspierać produktywność w dłuższej perspektywie. Chociaż struktura wydatków jest dyktowana głównie przez potrzeby bezpieczeństwa, kraje powinny uwzględnić ograniczenia makroekonomiczne i uznać, że zwiększanie inwestycji w obronność zazwyczaj wymaga dużego zaangażowania początkowego i stałych wydatków, co czyni je bardziej wymagającym fiskalnie niż wzrost bieżących nakładów".
Mnożnik fiskalny to kategoria ekonomiczna, która pokazuje, jak zmienia się PKB w rezultacie zmiany wydatków rządowych. Polityka fiskalna jest efektywna wtedy, gdy mnożnik jest większy od jedności, co oznacza, że państwowy impuls wydatkowy daje większy przyrost PKB, niż wynosi jego koszt. Tymczasem z badań wynika, że tak zwany mnożnik militarny – państwowe wydatki wojskowe – w krótkim okresie spadać może poniżej jedności, ponieważ alokacja zasobów do produkcji wojskowej jest kosztowna. Co więcej, mnożnik ten systematycznie maleje wraz z przesuwaniem się gospodarek w stronę sektora usług, co wykazały między innymi badania z wykorzystaniem skalibrowanego wielosektorowego modelu cyklu koniunkturalnego w USA. Zmienia się on w zależności od kosztów alokacji zasobów do produkcji wojskowej, co z kolei jest determinowane strukturą przemysłu oraz frykcjami związanymi z realokacją kapitału.
Zbrojenia i technologia

W nowoczesnych gospodarkach opartych na usługach nagłe zwiększanie wydatków na zbrojenia bywa nieefektywne. Tak właśnie jest w Polsce. Systematycznie rosnący udział usług w PKB sięga już dwóch trzecich, podczas gdy przemysł partycypuje w tworzeniu dochodu narodowego zaledwie w nieco ponad jednej piątej. Przy takich uwarunkowaniach strukturalnych agresywne wtłaczanie publicznych pieniędzy do sektora zbrojeniowego może prowadzić w większym stopniu do wzrostu cen sprzętu wojskowego niż do dynamizacji produkcji i dochodu narodowego. Może nawet zdarzyć się tak, że rosnące rządowe wydatki obronne zamiast przyspieszyć ogólny wzrost gospodarczy spowolnią go z wszystkimi tego negatywnymi konsekwencjami.

Wypada wszak zaznaczyć, że nawet jeśli w rzeczywistych procesach gospodarczych jakaś skromna część wydatków obronnych bywa przeznaczana na finansowanie nowoczesnych technologii o podwójnym przeznaczeniu, wojskowym i cywilnym, co może dawać pewne impulsy prowzrostowe, to przecież podobnie jest w przypadku łożenia na B+R w sektorze odnawialnych źródeł energii, które dodatkowo mogą przynieść jakże pożądane rezultaty z punktu widzenia poprawy naturalnego środowiska człowieka i podnoszenia dobrobytu społeczeństwa.
Ale jeśli już polityka, kierując się innymi kryteriami, przesądziła o radykalnym zwiększeniu wydatków militarnych, to trzeba wyciągnąć właściwe wnioski z kompetentnych badań porównawczych. Otóż z analizy notowań przedsiębiorstw sektora obronnego na giełdach europejskich i amerykańskich wynika, że rynki finansowe wyżej wyceniają firmy o większej intensywności prac badawczo-rozwojowych w technologie o podwójnym zastosowaniu niż te, które angażują się w produkcję stricte militarną. W ten sposób rynki finansowe też weryfikują lansowaną przez rzeczników zbrojeń tezę, że wydatki militarne bezwarunkowo sprzyjają wzrostowi gospodarczemu. Bywa tak wtedy, gdy angażują się szerszym frontem w finansowanie B+R służących równocześnie sektorom wojskowemu i cywilnemu.

To fakt, że kiedyś właśnie wyścig zbrojeń i towarzyszące mu olbrzymie nakłady środków finansowych na B+R katalizowały niektóre aspekty postępu technicznego. Tak było chociażby podczas amerykańsko-rosyjskiej rywalizacji w podboju kosmosu, kiedy to wpierw prowadził Związek Radziecki, wystrzeliwując w 1957 r. pierwszego sztucznego satelitę Ziemi i już po czterech latach ekspediując na orbitę pierwszego kosmonautę, Jurija Gagarina, a potem Stany Zjednoczone, których astronauta Neil Armstrong był pierwszym człowiekiem na Księżycu.

Ale faktem też jest, już bliżej współczesności, że bardzo mało czasu, bo mniej niż rok, zajęło wyprodukowanie szczepionki przeciwko COVID-19. Co prawda wykorzystano w tym celu technologię mRNA, która została wcześniej opracowana przez amerykańską Agencję Zaawansowanych Projektów Badawczych w Obszarze Obronności (DARPA), ale przecież do podobnie użytecznych rezultatów można dojść, koncentrując badania w sektorze cywilnym. (…)

Trzeba sobie w pełni zdawać sprawę, że zbrojeniowa gorączka nie jest wyłącznie źle wyważoną reakcją na nikczemny rosyjski najazd na Ukrainę. Jest ona również w dużej mierze reakcją na amerykańską presję, skłaniającą kogo tylko się da – od Australii i Japonii przez Koreę Południową i Filipi­ny po Kanadę i Chile – do zwiększania wydatków obronnych, co w sposób oczywisty stymuluje eksport uzbrojenia made in USA.

Presji tej ulegają także państwa Unii Europejskiej, a ich reakcja w postaci uruchamiania unijnego projektu SAFE zmierzającego do ograniczenia skali importu broni z USA po to, aby być pod słabszą presją, wywołuje oczywistą irytację zarówno prezydenta Trumpa i jego akolitów, jak i całego amerykańskiego militarno-przemysłowego lobby, które nie zniknie, kiedy już Trump zejdzie z aktywnej sceny politycznej.

Warto sobie uzmysłowić, że nieustanne straszenie nas – nie tylko w małych państwach bałtyckich i w Polsce, lecz także dalej na zachód – nadchodzącą jakoby rosyjską inwazją służy podtrzymywaniu lukratywnej koniunktury przemysłu zbrojeniowego za Oceanem Atlantyckim. Każdy kolejny promil dochodu narodowego przeznaczany na wydatki "obronne" niekoniecznie zwiększa nasze narodowe bezpieczeństwo, ale krusząc coraz bardziej i tak już bardzo mizerną kondycję finansów publicznych, zwiększa zyski producentom uzbrojenia, przede wszystkim amerykańskim.
Lukratywny biznes

Ten militarystyczny ferwor ma swoje strony makroekonomiczne i mikroekonomiczne. Jeśli chodzi o te drugie, to od kilku lat trwa wielka hossa na rynkach przedsiębiorstw kompleksu militarno-przemysłowego oraz powiązanych z jego interesami dostawców usług. W latach 2022-2024 wiele jego firm odnotowało zwielokrotnienie obrotów i skokowy wzrost zysków.

Lockheed Martin, jeden z najpotężniejszych koncernów pośród amerykańskich firm zbrojeniowych, sprzedał w 2025 r. sprzęt wojskowy wraz z obsługującym go oprogramowaniem za ponad 75 mld dolarów, realizując przy sposobności zysk operacyjny w wysokości 10,3 proc., o jedną dziewiątą większy niż w 2024 r. Inny gigant, RTX Corporation (dawniej Raytheon Technologies), zadowolił się zyskiem netto wynoszącym ponad 8 proc., uzyskawszy dochód ze sprzedaży wynoszący aż 88,6 mld dolarów. Znakomicie radzą sobie także europejscy liderzy zbrojeniówki, którzy bijąc rekordy produkcji i obrotów, robią krociowe interesy na militarnej gorączce.
W 2025 r. sprzedaż BAE Systems, czołowej brytyjskiej firmy produkującej sprzęt wojskowy, wzrosła o 10 proc., do poziomu 30,7 mld funtów szterlingów (40,5 mld dolarów), dając jej zysk w wysokości 12 proc., o prawie jedną ósmą większy niż przed rokiem. Wartość sprzętu ulokowanego na rynku przez firmę Thales, francuskiego giganta przemysłu zbrojeniowego, wzrosła o 8,8 proc. do poziomu 22,1 mld euro (25,7 mld dolarów), przynosząc właścicielom zysk operacyjny w wysokości 12,4 proc., o jedną siódmą większy niż rok wcześniej. Rheinmetall Group, największy niemiecki koncern zbrojeniowy, sprzedając swoje produkty za ponad 9,9 mld euro (11,6 mld dolarów), odnotował zysk operacyjny w wysokości 18,5 proc., o jedną trzecią wyższy niż w poprzednim roku.

Świetnie ponadto prosperują niektóre wschodnioeuropejskie firmy produkujące broń i amunicję, a bywają i takie, których prosperity wzbudza zazdrość na Zachodzie. Szczególnie wyróżniła się na tym polu czeska grupa zbrojeniowa Czechoslovak Group (CSG), która na początku 2026 r. spektakularnie zadebiutowała na giełdzie Euronext w Amsterdamie. Jej notowania w ciągu jednego dnia wzrosły o blisko jedną trzecią, co stało się sensacją w kręgach obserwujących rynki kapitałowe i co uczyniło ją najdroższą firmą Europy Środkowo-Wschodniej z kapitalizacją przekraczającą 22 miliardy euro.

Produkcja, sprzedaż i zyski tych i wielu innych firm w tym roku są jeszcze większe, a ich właściciele i menedżerowie nie bez powodu spodziewają się kontynuacji tego boomu – dla nich wielce opłacalnego, dla nas wielce kosztownego. Notowania akcji zbrojeniówki na giełdach rosną i podczas gdy ich posiadacze zacierają ręce, my musimy trzymać je głęboko w kieszeni, aby dzięki zapalczywości naszych militarystów jeszcze więcej z nich nie wyciągnęli.

Miejmy świadomość, że gdy płacimy na zakupach VAT i akcyzę, które zasi­lają naszą narodową kasę, zawsze jakaś ich cząstka trafia do właścicieli firm zbrojeniowych, także tych zagranicznych.

Tak działają mechanizmy ekonomiczne i polityczne, że gdy idziemy na zakupy spożywcze do osiedlowego Lewiatana czy kupujemy coś więcej w centrum handlowym, zawsze jakieś wydane tam grosze i złote wskutek rodzimej polityki obronnej trafiają do obcych beneficjentów.
Nierównowaga makroekonomiczna narasta

Na rok 2026 zaplanowano dochody budżetu państwa na poziomie 647,2 mld złotych. VAT ma dać 341,5 mld zł, a akcyza – 103,3 mld. Pomimo tak znaczącego obciążenia podatników tymi pośrednimi płatnościami – częstokroć nieuświadamianymi, bo wliczanymi w ceny kupowanych towarów – oraz innymi podatkami i opłatami fiskalnymi, 2026 r. cechuje rekordowy poziom deficytu budżetowego, który rząd przewiduje w wysokości 271,7 mld złotych. Niestety, prawdopodobnie będzie większy.

Równocześnie wydatki obronne finansowane z budżetu i funduszy pozabudżetowych, które stanowią nieodłączną część całego systemu finansów publicznych, przekraczają 200 mld złotych. Ile z tego idzie na rosnące zyski firm zbrojeniowych kosztem spadających wydatków na cele rozwojowe? Ile z tego zostaje w kraju, a ile trafia za granicę? I czy tak być musi?

Oczywiście, że nie, ale to, co od strony makroekonomicznej jest dla nas niekorzystne, przyczyniając się do pogłębiania nierównowagi destabilizującej cały układ gospodarczy, komu innemu sprzyja. Obecnie Polska odnotowuje nie tylko olbrzymi deficyt budżetowy, lecz również ujemne saldo w rozliczeniach z zagranicą. W 2026 r. można spodziewać się deficytu rachunku bieżącego rzędu 1,3-1,5 proc. PKB, do czego przyczynia się także rosnący import sprzętu wojskowego. W sumie podwójny deficyt (ang. twin deficit, deficyt bliźniaczy), który oscyluje w przedziale 8-9 proc. PKB, pokazuje, jak głęboka jest nierównowaga makroekonomiczna. Polska zadłuża się i w kraju, i za granicą, gdzie więcej pieniędzy transferuje i wydaje na import, niż zarabia na eksporcie i pozyskuje z transferów do kraju.

Powyższy artykuł prof. Grzegorza W. Kołodki, byłego wicepremiera i ministra finansów, wykładowcy Akademii Leona Koźmińskiego, jest fragmentem jego nowej książki "Niebezpieczne bezpieczeństwo", która ukaże się nakładem Polskiego Wydawnictwa Ekonomicznego."

niedziela, 21 czerwca 2026

Zła karma wróciła do szajki sanacji 3

 Zła karma wróciła do szajki sanacji 3
 O zbrodni katyńskiej Niemcy wiedzieli prawdopodobnie od swojego sojusznika od razu. Znane są  niepotwierdzone relacje o obecności oficerów niemieckich na miejscu egzekucji w Katyniu wiosną 1940 roku.
Masowe groby w Katyniu w 1941 roku  odkryli dwaj polscy przymusowi robotnicy kolejowi pracujący w niemieckiej Organizacji Todt. 
Porażki wojenne sprawiły że Niemcy chcieli zagrać kartą katyńską. Rozpoczęli prace ekshumacyjne i 11 kwietnia Agencja Transocean nadała komunikat o odnalezieniu w Lesie Katyńskim zwłok 10 tys. polskich oficerów. 13 kwietnia 1943 roku informacje te powtórzyło Radio Berlin. 17 kwietnia 1943 „Ilustrowany Kurier Polski” ( to ohydna gadzinówka w okupowanej Polsce) ujawnił odkrycie masowych grobów w Katyniu w artykule pt. Oficerowie polscy ofiarami okrucieństw bolszewickich.

Sprzymierzeni dobrze wiedzieli o rozmiarach dokonywanego przez Niemców ludobójstwa i racjonalnie postanowili że nic nie może zakłócić zgodnego  tytanicznego wysiłku w likwidacji krwiożerczej bestii. W najgorszym dla ludzkości letnim dniu 1943 roku Niemcy zamordowali ponad 60 tysięcy niewinnych  ludzi !  O oficerach sanacji trudno powiedzieć że byli niewinni.  Byli winni jak wszyscy diabli. 
 
W ogromnej Londyńskiej Paradzie Zwycięstwa (ang. London Victory Celebrations of 1946) nie brali udziału polscy żołnierze. Perfidny Albion.

Sprzymierzeni wiedzieli o dużym  udziale zbrodniczej  faszystowskiej sanacji (=oficerowie) w wywołaniu strasznej wojny. Stąd takie a nie inne postępowanie Trybunału w Norymberdze.

W 1948 roku w Londynie ukazał się raport Zbrodnia katyńska w świetle dokumentów, przygotowany przez "polski rząd" na uchodźctwie.  Nikt się nim nie interesował.
W 1949 roku Józef Mackiewicz opublikował w Szwajcarii, w tłumaczeniu na niemiecki swoją książkę Katyń. Zbrodnia bez sądu i kary. Nakład praktycznie  wrócił do papierni.
  
 W 1952 roku  komisja Kongresu Stanów Zjednoczonych ogłosiła raport końcowy ze swoich prac (raport Maddena), w którym za winnych zbrodni katyńskiej uznała Sowietów. Ponieważ trwała propagandowa Zimna Wojna w fazie gorącej to nikt nie zwrócił na niego uwagi.

 Nikt nie chciał bronić honoru pasożytniczej, zbrodniczej sanacji. Dopiero pasożytnicza III RP. Ciągnie swój do swojego.

Zła karma wróciła do szajki sanacji 2

 Zła karma wróciła do szajki sanacji 2
 Sejm dopiero w 2026 roku potępił zamach stanu Piłsudskiego.
Nie są znane motywy działania legalnego polskiego rządu który ustąpił w 1926 roku zamachowcom Piłsudskiego. Rząd miał przewagę zbrojną i chyba chciał ograniczyć upływ krwi.
Z uwagi na dużą ilość zabitych i rannych po odparciu zamachu sądy mogły skazać szajkę Piłsudskiego tylko na kare śmierci. 
Aby opanować i uspokoić sytuacje lepiej by było zastrzelić bandytów a ścierwo dać swiniom lub psom na pożarcie aby zatrzeć ślady. Ogłosić że agent Piłsudski z bandą uciekł do Niemiec. Legionistów zdegradować.
    
Na zamach oburzeniem zareagowała Francja bowiem Polską zaczęli rządzili żołnierze walczący dla Niemiec a Francja poniosła ogromne straty w I wojnie. Perfidny Albion chciał osłabienia Francji czyli też Polski i ze swojej potwornej głupoty zdał sobie sprawę dopiero w drugim roku rządów Hitlera. 
Faszystowska Polska uważana była na Zachodzie za sojusznika Hitlera. Ponieważ Anglia obawiała się że Polska stanie po stronie Hitlera przy jego najeździe na Zachód to rzuciła Polskę na pożarcie Hitlerowi dając jej "gwarancje" Anglia wierząc w lojalność Polski udzieliłby jej przed wojną ogromnych kredytów i potężnej pomocy materialnej. Było ją na to stać.

O tym że Anglia nie ma żadnego sposobu aby pomóc zaatakowanej Polsce wiedzieli wszyscy. Gdyby Polska broniła się tak jak mogła to oczywiście Francja w końcu wkroczyłaby do Niemiec bo to wymagało paru miesięcy czasu.

Żale do Francji są po prostu głupie. Nawet żale do perfidnych Anglików nie są rozsądne. Polityka sanacji była zbrodnicza i przyczyniła się do wybuchu wojny i strasznych strat Polski. 

Politycy ukraińscy w ramach polityki tworzenia fikcyjnej tożsamości narodowej gloryfikują ludobójców.
Równie głupio III RP jak tylko może to gloryfikuje II RP a przecież był to po 1926 roku  twór zły do szpiku kości.
Fałszowanie historii jako polityka historyczna może doprowadzić do tragedii i zwykli ludzi to widzą

https://wyborcza.pl/alehistoria/7,121681,26256555,polska-naiwniakiem-narodow-wrzesien-1939-doprowadzil-do-najwiekszej.html
Komentarze:
Niemcy, aż do kwietnia 1939 roku, nie miały wobec Polski agresywnych zamiarów. Hitler zamierzał rozpocząć wojnę od Francji. Równocześnie liczył na Polskę u swojego boku i proponował ministrowi Beckowi pakt w 1938 oraz w marcu 1939 r. (po tym jak w 1938 rząd sanacyjny wspólnie z Hitlerem przeprowadził rozbiór Czechosłowacji). Najpierw mieliśmy zabezpieczyć mu tyły podczas rozprawy z Zachodem, a potem wziąć udział w wyprawie na Związek Sowiecki. Potwierdzeniem dobrych intencji Polski miała być sprawa Wolnego Miasta Gdańsk i udostępnienie autostrady eksterytorialnej przez polskie Pomorze. Rząd niemiecki proponował też nieoficjalnie Polsce dostęp do morza kosztem Litwy (przez port w Połądze). Ultymatywne żądanie Adolfa Hitlera z października 1938 co do WYRAŻENIA przez Polskę ZGODY na aneksję Gdańska przez III Rzeszę i na eksterytorialną autostradę oraz linię kolejową, przechodzące w poprzek Pomorza polskiego, w zamian Polska miała otrzymać przedłużenie paktu o nieagresji na 25 lat oraz sowiecką Ukrainę. W styczniu 1939 Ribbentrop wprost to zasugerował Beckowi: „Jesteście bardzo uparci w sprawach dostępu do morza. Ale Morze Czarne jest przecież także morzem.”
Scenariusz taki niezwykle niepokoił Brytyjczyków, którzy postanowili zrobić wszystko, aby odsunąć pierwsze uderzenie Hitlera od Zachodu. Anglicy postanowili dać do zrozumienia Hitlerowi, że Wielka Brytania nie ma zasadniczych zastrzeżeń przeciwko zmianom granic w Europie Środkowej, jeśli te następować będą na drodze pokojowej. A więc mowa była o Austrii, Sudetach, Czechosłowacji, ale dalej o tzw. polskim korytarzu oddzielającym Prusy Wschodnie od Rzeszy, czyli Gdańsku i polskim województwie pomorskim. Brytyjczycy handlowali nami na rok przed Monachium, sprzedawali Polskę tak jak Czechy czy Austrię. Nigdy by te fakty nie wyszły na jaw, gdyby Hitler nie ujawnił wszystkiego Polakom, a konkretnie Beckowi.
31 marca 1939 roku w Izbie Gmin premier Neville Chamberlain zaoferował Polsce gwarancję niepodległości. Beck złożoną mu ofertę przyjął (wbrew wytycznym Prezydenta!) bez zastanowienia – jak później powiedział – między jednym a drugim strzepnięciem popiołu z papierosa.
Kalkulacje Brytyjczyków okazały się trafne. Gdy Hitler dowiedział się o tym porozumieniu, wpadł w szał. Uderzał pięścią w stół i groził – jak zapamiętał to admirał Canaris – że „uwarzy nam diabelski koktajl". W gruzach legły bowiem jego misterne plany. Nie mógł już teraz zaatakować Francji, ponieważ wiedział, że na jego tyły rzucą się Polacy. Nie mógł też zaatakować Sowietów bo na drodze stała Polska. Teraz więc my mieliśmy iść na pierwszy ogień.


Sanacyjna polityka zagraniczna jest nie do obrony, podobnie jak nie do obrony jest opcja austro-polska Piłsudskiego (Legiony, Tymczasowa Rada Sanu, traktat brzeski Niemiec z Ukrainą z lutego 1918r.) oraz poroniona koncepcja federacyjna. Ta polityka proniemiecka i antyrosyjska Piłsudskiego jest źródłem września '39 i Jałty. Beck przez cały okres II RP izolował Sowiety, dlatego pakt Ribbentrop-Mołotow i późniejsze przesunięcie granic były sowiecką odpowiedzią na odłożoną w czasie koncepcję federacyjną Piłsudskiego, marzyciela o rozbiciu Rosji. Wrzesień zawdzięczamy temu, że nie rządziła wtedy Endecja, konsekwentnie antyniemiecka i z własną historią współpracy z Rosją (Duma, I WS - Dmowski na Zachodzie, uznanie ZSRR przez szefa MSZ Dmowskiego). Otóż panie Redaktorze, gdyby rządził Dmowski, a nie Piłsudski, Polska nigdy by nie zajęła Zaolzia, gdyż Monachium niszczyło Traktat Wersalski (nie ma Pan racji pisząc, że Wlk. Brytania ratowała układ wersalski, wręcz przeciwnie). I co najważniejsze Dmowski doprowadziłby do NOWEJ ENTENTY podczas rokowań moskiewskich brytyjsko-francusko-sowieckich latem 1939 r., gdyż po Wersalu powiedział: "Czeka nas jeszcze ciężka wojna z Niemcami" i robiłby wszystko, aby się do tej wojny przygotować mając po swojej stronie nawet takie państwo jak ZSRR (wcześniej dobrze radził sobie z carską Rosją). Nie zrozumie Pan głupoty sanacji jak nie przeczyta Pan o początkach i źródłach ich polityki, skrytykowanej przez Dmowskiego w "Polityce polskiej i odbudowaniu państwa".

Nie byłoby UPA , gdyby nie nacjonalistyczna polityka polska na ówczesnych tzw.Kresach. Przymusowa katolicyzacja, Ukraińcy i Białorusini obywatelami drugiej kategorii , burzenie cerkwii ( ponad 200 zburzono), wysiedlenia i zasiedlenia Polakami, oraz inne szykany.