Pod rządami ignorancji
https://myslpolska.info/2026/06/05/pod-rzadami-ignorancji/
"Porządki międzynarodowe zawsze mają przed sobą wiele niewiadomych. Nie bez powodu scenę międzynarodową uznaje się za najbardziej tajemniczą w życiu społecznym i trudno poznawalną.
Największym jednak źródłem niepewności i ryzyka nie jest sama natura tej sfery rzeczywistości, lecz ignorancja towarzysząca jej poznaniu. Dotyka ona szerokich kręgów politycznych, medialnego komentariatu, a nawet – o zgrozo – środowiska uniwersyteckiego Wielu obserwatorów stosunków międzynarodowych ulega rozmaitym presjom i koniunkturom. Zamiast poszukiwać prawdy, zajmują się oni w sposób świadomy tworzeniem fałszywych diagnoz, tendencyjnych rekomendacji i bałamutnych wizji. W odpowiedzi na zapotrzebowanie polityczne odrzucają niewygodną wiedzę, stosują rozmaite niejednoznaczności, eufemizmy, omijają tematy tabu. W rezultacie zanika rozróżnienie między wiedzą a ignorancją, prawdą a fałszem.
Najwięcej szkód wywołuje komentowanie bieżących zdarzeń międzynarodowych przez niekompetentnych, a ściślej mało rozgarniętych polityków. Samo zasiadanie w parlamencie nie czyni z wszystkich posłów i senatorów wybitnych i wszechstronnych znawców czegokolwiek. Wieje grozą, gdy w rozmaitych przekazach medialnych popisują się samozwańcze pseudoautorytety, które nie mają żadnego merytorycznego przygotowania, ale mają tupet i niczym nieuzasadnione przeświadczenie o swojej amatorskiej mądrości. Nie rozumieją norm porządkujących rzeczywistość międzynarodową, ani nie kontrolują dysonansów między światem powinności i realnego bytu. Pretendują ponadto do krytycznych ocen i moralizatorskich pouczeń wobec innych – zwłaszcza Rosji i Białorusi – co wynika z megalomanii i chełpliwości.
Całkowite oderwanie od realiów widać wyraźnie na przykładzie zawirowań wokół wiarygodności zobowiązań sojuszniczych NATO i Ameryki, wokół ukraińskich kampanii dezinformacyjnych, za które obwinia się wyłącznie Rosję, wokół zachodniej historycznej amnezji i licznych manipulacji medialnych, na przykład wokół Izraela. Promocja ignorancji ułatwia zakłamywanie rozmaitych zjawisk i procesów. Wystarczy przywołać polityczny, medialny i akademicki dyskurs o prawach człowieka, które funkcjonują w sferze ideologicznej i propagandowej, ale są całkiem oderwane od realiów. Tym postawom towarzyszy ślepota wobec imperialistycznych praktyk w przeszłości i obecnie, wybiórcze podejście do systemów opresyjnych, przemilczanie jaskrawych form dyskryminacji i wyzysku.
Anatomia manipulacji
Innym przykładem zakłamania jest wmawianie obywatelom, że Polska jest suwerenna i niepodległa jak nigdy dotąd, podczas gdy we współczesnym porządku międzynarodowym żadne państwo nie sprawuje prawdziwie najwyższego, niepodzielnego władztwa, jakiego wymagają definicje prawne i politologiczne. Nieprawdą jest także równość suwerenna państw, jak sugeruje Karta Narodów Zjednoczonych. Suwerenność państw istnieje więc jedynie dzięki ignorancji co do jej empirycznej rzeczywistości. Obrońcy pełnej suwerenności i niepodległości sami sobie zaprzeczają, gdyż w tym samym czasie respektują przemożną rolę sieci i rynków, klękają przed potęgą wielkich korporacji, a także uczestniczą w sposób pośredni lub bezpośredni w rozmaitych interwencjach w sprawy wewnętrzne innych państw.
Nadawanie sensu zjawiskom i procesom oznacza w wielu przypadkach ucieczkę od wiedzy i informacji. Dzieje się tak z dwu różnych powodów. Albo dana sfera rzeczywistości jest nierozpoznawalna z natury (ignorancja ontologiczna), albo poznawczo niedostępna (ignorancja epistemologiczna). Zasadniczy problem w nauce o stosunkach międzynarodowych polega na tym, że badacze z powodów obiektywnych (np. brak dostępu do danych) nie są w stanie wniknąć w „naturę rzeczy”, albo też świadomie lub mimowolnie podtrzymują niewiedzę, sięgając do mitów, uproszczeń, niedopowiedzeń i przemilczeń.
Najczęściej taka aktywność ma charakter celowy, zaprawiony stronniczością i wyrachowaniem. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że gdyby naprawdę zaczęto likwidować obszary ignorancji, choćby na temat charakteru reżimu politycznego na Ukrainie (korupcja, kradzież majątku narodowego, depopulacja, zamordyzm, haniebny kult zbrodniarzy), to mogłaby runąć cała konstrukcja fałszywej narracji, uzasadniającej ogromną pomoc udzielaną przez Zachód soldatesce ukraińskiej w Kijowie.
To nieprawda, że każdy naród ma wyłączne prawo do kultywowania pamięci swoich bohaterów, nawet gdy byli zbrodniarzami. Wspólnota Zachodu wypracowała po II wojnie światowej wiele reguł, zinternalizowanych w różnych państwach i regionach świata, aby nigdy więcej nie dawać przyzwolenia ideologiom i reżimom, pochwalającym ludobójstwo. Choć ciągle nie udaje się zapobiec recydywie katastrof humanitarnych, to jednak dzisiejszy trzon Zachodu (państwa NATO i Unii Europejskiej) ciągle wyznaje – przynajmniej deklaratywnie – te wartości. Z tego względu ma rację prezydent Polski, że Ukraina nie ma szans na wejście do wspólnot zachodnich ze swoim panteonem zbrodniarzy i kultem barbarzyństwa.
We współczesnych studiach międzynarodowych, wykorzystujących dorobek konstruktywizmu społecznego dowodzi się, że porządek międzynarodowy (a właściwie jego wyobrażenie) oparty jest na fabrykowaniu fałszywej wiedzy lub odwracaniu uwagi od faktycznych patologii i ukrywaniu niewygodnych faktów. Osławiony porządek liberalny, do którego z gorliwością neofity dołączały rządy państw pokomunistycznych, oparty był zawsze na subordynacji słabszych wobec silniejszych oraz na akceptacji ukrytych i jawnych form wyzysku. Robiono jednak wszystko po każdej ze stron, aby wizerunek zglobalizowanego kapitalizmu przedstawiać w jak najkorzystniejszym świetle. Mamiono ludzi postępem cywilizacyjnym, zatajając nowe formy zależności i podporządkowania.
W przedstawianiu struktury systemu międzynarodowego świadomie i celowo zacierano asymetrię władzy, a w rzeczywistości stosowanie dyskryminacji i podwójnych standardów wobec „późnoprzychodzących”. W okresie ustrojowej transformacji ignorancja pozwalała na ucieczkę od nazywania źródeł społecznego zła (zawłaszczania majątku narodowego, ubóstwa, dehumanizacji, eksploatacji) i od wskazywania winnych tego stanu rzeczy. Spełniała zatem funkcję ochronną w procesie przemian. Z jednej strony celowe działania nowych elit kompradorskich, a z drugiej obojętność i naiwność gremiów społecznych powodowały, że procesy stowarzyszania się, a następnie integracji w ramach liberalnego porządku przebiegały w praktyce bez większego sprzeciwu. Opornych marginalizowano, a w skrajnych wypadkach eliminowano (w Polsce przypadek Andrzeja Leppera). Dopiero teraz następuje powolne przebudzenie, ale straty są nie do naprawienia.
Ignorancja i jej skutki
Niewiedza łagodzi negatywne skutki dysonansu poznawczego na tle hipokryzji i sprzeczności między deklaracjami władz a realiami społeczno-gospodarczymi. Niewątpliwie sprzyja promowaniu interesów różnych uprzywilejowanych i wpływowych aktorów. Upowszechnienie wiedzy o faktycznych mechanizmach sprawowania władzy i procesach zewnętrznego sterowania mogłoby spowodować wzrost niepewności i sprzeciwu, a w rezultacie chaosu. Rządzący robią więc bardzo dużo, zwłaszcza za pomocą usłużnych mediów, aby niewygodną wiedzę o patologiach społecznych poddawać kontroli i reglamentacji. Stąd strategie urzędowego przemilczania i zinstytucjonalizowanej amnezji.
Wspólnikiem „produkcji ignorancji” jest współczesne dziennikarstwo, które odwraca uwagę od spraw naprawdę ważnych czy istotnych, zwalcza „niewygodną wiedzę” i jej eksponentów, upowszechnia „nowomowę”, odwracając znaczenia terminów i dezawuując racjonalną argumentację. Media masowe tworzą na skalę przemysłową „szum informacyjny”, rozpowszechniając bałamutne informacje i „alternatywne” fakty.
Szczególny przypadek z polskiego podwórka dotyczy podważania zaufania opinii publicznej do realizmu politycznego. Trwa bezmyślne etykietowanie jego zwolenników, oparte na mechanizmie naznaczenia, dyskredytacji i stygmatyzacji. Silne reminiscencje historyczne i panująca rusofobia kierują ten nurt myślenia, którego nazwę pisze się celowo w cudzysłowie, albo ze skrótem „tzw.”, w stronę zdradzieckiej formacji prorosyjskiej („targowicy”). W ten sposób zawęża się jego przydatność analityczną i wartość wyjaśniającą w odniesieniu do gry wielkich potęg na przestrzeni dziejów. Tymczasem jest to jedna z najstarszych konceptualizacji stosunków międzynarodowych, której źródła sięgają antycznego histora Tukidydesa i jego „Historii wojny peloponeskiej”. Teoretyczny dorobek realizmu politycznego jest niezaprzeczalny.
Polscy politycy i publicyści najczęściej nie znają schedy XX-wiecznych realistów anglosaskich, począwszy od Edwarda H. Carra, Hansa Morgenthaua czy Kennetha Waltza. Wydają natomiast jednoznacznie negatywne opinie o myśleniu realistycznym, będąc faktycznie ignorantami w tej dziedzinie. Polski świat akademicki także unika sięgania po konstrukcje teoretyczne i założenia metodologiczne realizmu politycznego, aby nie stać się obiektem prymitywnej krytyki ze strony ignorantów. Chwalebnym wyjątkiem jest publikacja profesora W. Juliana Korab-Karpowicza pt. „Realizm polityczny. Ewolucyjna teoria stosunków międzynarodowych” (SCHOLAR, 2026). Sprowokowanie dyskusji wokół niej mogłoby zapobiec utonięciu dzieła w „produkcji ignorancji”.
Porządek międzynarodowy w sferach koncepcyjnej i realizacyjnej funkcjonuje zawsze dzięki temu, że dominujące mocarstwa, poddając uniwersalizacji swoje partykularne interesy, dążą do utrzymania systemu międzynarodowego we względnej równowadze. Ich hipokryzja i cynizm polegają na tym, że wykorzystują dla egoistycznych celów całe wspólnoty państw, podporządkowując je sobie w imię bezpieczeństwa, dobra wspólnego, pokoju czy ochrony praw człowieka. Liberalne demokracje nie różnią się pod tym względem od reżimów niedemokratycznych.
Wiara w kapryśnego hegemona
W polskiej wyobraźni politycznej na temat stosunków międzynarodowych istnieje ciągła tęsknota za ustanowionym raz na zawsze porządkiem międzynarodowym, który zapewniałby trwałe zakotwiczenie państwa w bezpiecznych i niezawodnych sojuszach. Takie myślenie ma charakter ahistoryczny i jest niestety produktem ignorancji. Każdy bowiem porządek społeczny, w tym międzynarodowy, jako zamknięty zespół wartości, norm i instytucji, które zapewniają stabilność i przewidywalność, istnieje jedynie w teorii. W praktyce mamy do czynienia ze stale zmieniającym się środowiskiem, w którym dynamika układów sił geopolitycznych determinuje mobilizację strategiczną, skierowaną na maksymalne zaspokojenie egoistycznych interesów.
Zwłaszcza państwa o rangach niemocarstwowych nigdy nie są pewne osiągniętego etapu konsolidacji porządku, do którego należą. Po latach względnego spokoju i stabilności zazwyczaj dochodzi do kumulacji sytuacji kryzysowych, które podważają skuteczność przywództwa i obniżają funkcjonalność sojuszy. Aby zaradzić negatywnym zjawiskom, przekierowuje się uwagę uczestników na zagrożenia zewnętrzne, a powszechna militaryzacja staje się zjawiskiem pierwszoplanowym. I znowu daje o sobie znać ignorancja, której efektem są potężne, często nietrafione wydatki na zbrojenia i przywiązanie do „bezalternatywnych” strategii rywalizacyjnych. W przypadku Polski jedynie przywrócenie normalności w stosunkach z Rosją może ograniczyć negatywne skutki irracjonalności w zachowaniach decydentów.
Oddawanie swojego losu i bezpieczeństwa w ręce kapryśnego hegemona świadczy nie tylko o braku mądrego wnioskowania z historii. Jest także dowodem samooszukiwania się i głębokiego upodlenia. Wyścig polskich notabli o łaskawość zaoceanicznego protektora w sprawie stacjonowania amerykańskich legionów jest objawem „zbiorowego infantylizmu”. Nie trzeba przecież specjalnego dowodu na to, że uzależniając się całkowicie od obcej „polisy ubezpieczeniowej”, polscy politycy pchają Polskę we wspieranie wszelkich awantur inicjowanych przez USA.
Poza polityką zbrojeń ignorancja połączona z brakiem wyobraźni rządzi także bezpieczeństwem energetycznym i żywnościowym, migracjami i zarządzaniem granicami. Doprawdy trudno pojąć logikę barykadowania Polski od strony Rosji i Białorusi, gdy tymczasem granica z Ukrainą, będącą w stanie wojny, jest miejscem wielu przemilczanych nadużyć, a państwo jest otwarte na imigrację jak nigdy przedtem. Brakuje ponadto debaty na poziomie politycznym i eksperckim na temat szkodliwych skutków jednostronnych uzależnień, a dogmatyzacja lojalności sojuszniczej „na dobre i złe” wobec Ukrainy uodparnia „reżim ignorancji” na zmiany i przewartościowania dotychczasowej strategii.
Ignorancja stoi na przeszkodzie właściwemu rozpoznaniu natury liberalnego porządku międzynarodowego. W istocie opiera się on na wspólnocie interesów dawnych potęg kolonialnych i brutalnych imperiów, których praktyki wobec podbijanych ludów miały charakter haniebny. To tam zrodził się rasizm i wszelkie możliwe formy opresji. Polska, która w swoim dziedzictwie historycznym powołuje się na własne wartości tolerancji, humanitaryzmu i solidarności, zamiast dystansować się od nikczemności idei i instytucji wymyślonych na Zachodzie, przyjmuje je bezkrytycznie, co jest niewątpliwie skutkiem głębokiej ignorancji. Nie wiadomo, czy rządzący zdają sobie sprawę z tego, że biorą na siebie odium za czyny nigdy niepopełnione przez Polaków.
Pułapka narracji historycznej
Będąc przez wiele dekad pryncypialnym uczestnikiem rozliczania zbrodni reżimów totalitarnych – nazizmu i stalinizmu – Polska afirmuje zachodnią narrację zwycięstwa w II wojnie światowej. Skutkuje to przyzwoleniem na włączenie do uznanej pamięci historycznej ukraińskich zbrodniarzy wojennych, winnych czystek etnicznych na Polakach Wołynia i Galicji Wschodniej. Wizja porządku międzynarodowego opartego na heroizacji zbrodniarzy ma zawsze charakter jątrzący i konfliktogenny. Prędzej czy później doprowadzi do kolejnej katastrofy w stosunkach między zwaśnionymi stronami. Szkoda, że polskie elity polityczne III RP, ogłupiane przez lata rusofobiczną propagandą, doprowadziły do zhańbienia pamięci o ofiarach banderowskiego ludobójstwa poprzez obojętność wobec oficjalnego na Ukrainie kultu zbrodniarzy, ale na domiar złego, brną dalej we wspieranie skorumpowanego reżimu kijowskiego, nieliczącego się z wrażliwością Polaków.
W związku z ludobójstwem Izraela w Gazie oraz odkryciem ogromnej korupcji w ukraińskich kręgach władzy, niemal na całym Zachodzie przyjęto tworzenie „prawdy alternatywnej”. Odwracanie uwagi i lekceważenie niewygodnej wiedzy bazuje na podkreślaniu „prawa Izraela do obrony”, a w przypadku Ukrainy wyolbrzymianiu jej roli w obronie wartości „wolnego świata”, których sama Ukraina nigdy nie przestrzegała i nie przestrzega. Każdy krytyk Izraela jest napiętnowany jako „antysemita”, a oskarżający Ukrainę z automatu nabywa miano „agenta Putina”. To tylko dwie ilustracje tego, jak liberalny porządek wykorzystuje umyślną ignorancję dla zaciemniania prawdy o przestępczej działalności rządów i armii.
Gdy dzięki prezydentowi Donaldowi Trumpowi zrezygnowano z idealizacji liberalnego porządku, okazało się, że nie obowiązują w nim żadne „wartości ani zasady”, którymi „czarowano” przez lata swoich i obcych. Nie oznacza to jednak, że populizm Trumpa nie sięga do podobnych praktyk ignorancji, które rażą swoją nachalnością i brakiem skrupułów. Przy wykorzystaniu nowoczesnych technologii wytwarzania wiedzy (przy zastosowaniu sztucznej inteligencji) dochodzi do algorytmicznego dobierania treści i zacierania w oczywisty sposób granic między prawdą a kłamstwem. W połączeniu z porażającą niekompetencją funkcjonariuszy publicznych prowadzi to do demontażu demokratycznych podstaw ustrojowych – rządów prawa i kontroli władz.
Kłamstwa i tupet
W oficjalnej propagandzie sięga się do jawnych zmyśleń i przeinaczeń, co obrazują wypowiedzi najwyższych funkcjonariuszy z prezydentem USA na czele, na przykład w odniesieniu do Iranu. Odwoływanie się w wielu sprawach do spiskowych tropów służy ignorantom do unikania dowodów empirycznych. Język debaty publicznej nie sięga do wyszukanych retorycznych popisów, ale celem wywołania emocjonalnych odruchów w społeczeństwie – do pospolitych obelg, inwektyw i zniesławień.
Na szczęście, są jeszcze przyzwoici ludzie, którzy ujawniają szkodliwe manipulacje i nadużycia władz. Dzięki wysiłkowi intelektualnemu i cywilnej odwadze amerykańskich dziennikarzy doszło na przykład do ujawnienia, że wojnę z Irakiem w 2003 roku oparto na sfabrykowanych dowodach i fałszywych zarzutach przeciw Saddamowi Husajnowi posiadania broni masowej zagłady. Warto przypomnieć najsłynniejszego sygnalistę i demaskatora w historii, Edwarda Snowdena, który w 2013 roku obnażył na łamach prasy bezprawne praktyki inwigilacji i prześladowań obywateli USA. W związku z kryzysem migracyjnym w Europie wielu uczciwych ludzi ujawniło głęboki rozdźwięk między retoryką humanitarną rządów państw unijnych a utrzymywaniem brutalnych reżimów granicznych.
Konkludując, można pokusić się o twierdzenie, że współczesny porządek międzynarodowy, będący mieszaniną dezynwoltury i chaosu, jest rezultatem świadomie konstruowanej ignorancji, systematycznej produkcji niewiedzy. Wielkim potęgom ciągle udaje się pod szyldami moralnej wyższości i cywilizacyjnego posłannictwa maskować sprzeczności między głoszonymi postulatami a faktycznymi, często haniebnymi i szkodliwymi zachowaniami."
Matusiak
środa, 10 czerwca 2026
Pod rządami ignorancji
poniedziałek, 8 czerwca 2026
Tusk korumpuje "artystów" na wybory
Tusk korumpuje "artystów" na wybory
Hasło wyborcze dla Platformy ***** *** jako anty PIS wymyślono w rosyjskiej FSB. Pamiętają w Moskwie o "Nasz Człowiek w Warszawie" czyli o Tusku. Nikt tak nie szkodzi Polsce jak Vaginet Tuska i Moskwa to docenia, jak widać.
Warszawski Bążurek czyli tęczowy, tępy dwugodzinny prezydent RP ciągnie Platformę w otmęty szamba. Przygłup kupił dla paru żyraf w warszawskim ZOO drogie niemieckie siano z lucerny. Kilkadziesiąt żyraf w Polsce je siano z lucerny z wielkopolski. Rzecznik praw zwierząt powinien podjąć sprawę dyskryminacji żyraf ale nie wiadomo których bo polskie siano jest dobre.
Bążurek kupił wcześniej dla Warszawy greckie drzewka za pośrednictwem niemieckiej firmy przepłacając z 5 razy.
Czekamy aż Warszawiacy wyrzucą platformerskiego śmiecia tak jak Krakowiacy
Warszawka jest jak nowotwór na ciele Polski, wyniszczający cały organizm.
Spanikowany Tusk chce skorumpować "artystów" aby w mediach sławili wielkość Platformy i pluli na PIS oraz Konfederacje. Ma to kosztować podatników 4.5 mld złotych rocznie. O tym kto jest "artystą" zadecyduje rządowa spec komisja. Z definicji nikt kto jest po stronie PIS albo nie jest ślepy nie będzie "artystą" i nie dostanie kasy.
Pomysł z komisją i "artystami" jest głęboko sowiecki z lat trzydziestych ZSRR. Zastosowano go też po wojnie w PRL i części państw bloku wschodniego. Część krajów uznała ze to jest szyte zbyt grubymi nićmi i będzie antyskuteczne.
Pachnąca bolszewicką Moskwą propozycja tuskowych "emerytur" bez ich wypracowania budzi sprzeciw i emocje oraz spotyka się z krytyką opozycji. To prezent dla opozycji !
"Kasjerka w dyskoncie w Raciążu, zarabiająca płacę minimalną — podobnie jak niektórzy artyści — nie jest w stanie odwdzięczyć się premierowi ani rządowi za ewentualne wsparcie. Artyści natomiast, po otrzymaniu dodatkowych środków, mogą okazywać wdzięczność w przestrzeni publicznej: poprzez swoje wypowiedzi, aktywność w mediach społecznościowych czy udział w różnego rodzaju inicjatywach. Gdyby Donald Tusk zdecydował się kontynuować ten projekt pod kierownictwem pani minister kultury, byłby to ruch politycznie ryzykowny i dostarczyłby opozycji bardzo silnego argumentu... Około jedna czwarta Polaków pracuje za płacę minimalną. Artyści nie stanowią grupy wyjątkowo poszkodowanej na tle całego społeczeństwa, zwłaszcza że korzystają z preferencyjnych rozwiązań podatkowych w postaci 50-procentowych kosztów uzyskania przychodu. W dużej mierze sami decydują też o tym, jaka część ich dochodów zostanie przeznaczona na bieżące wydatki, a jaka na zabezpieczenie przyszłości. Jeśli ktoś uznaje, że jego dochody są zbyt niskie, może rozważyć zmianę zawodu lub sposobu zarobkowania — i miliony ludzi podejmują właśnie takie decyzje — mówi prof. Migalski. "
sobota, 6 czerwca 2026
UPA i volta PIS
UPA i volta PIS
Dmytro Klaczkiwski to ukraiński działacz nacjonalistyczny, pułkownik UPA, dowódca UPA-Północ, członek Prowidu OUN, zbrodniarz wojenny. Jeden z inicjatorów i główny kierujący rzezią wołyńską
https://pl.wikipedia.org/wiki/Dmytro_Klaczkiwski
W czerwcu 1943 roku wydał tajną dyrektywę dowództwa UPA-„Piwnicz” w sprawie przeprowadzenia wielkiej akcji wymordowania polskiej ludności męskiej w wieku od 16 do 60 lat.
"(...) powinniśmy przeprowadzić wielką akcję likwidacji polskiego elementu. Przy odejściu wojsk niemieckich należy wykorzystać ten dogodny moment dla zlikwidowania całej ludności męskiej w wieku od 16 do 60 lat (...) Tej walki nie możemy przegrać, i za każdą cenę trzeba osłabić polskie siły. Leśne wsie oraz wioski położone obok leśnych masywów powinny zniknąć z powierzchni ziemi."
Rozkaz ten Klaczkiwski przekazał dowódcom UPA na obszarze zachodniego Wołynia.
Odpowiedź Stelmaszczuka:”przekazuję do waszej wiadomości, że w czerwcu 43 roku przedstawiciel Centralnego PROWYDu, dowódca UPA Piwnycz Kłym Sawur [Klaczkiwski] przekazał mi tajną dyrektywę w sprawie całkowitej, powszechnej, fizycznej likwidacji ludności polskiej”
Schwytany przez sowietów Jurij Stelmaszczuk potwierdził to i zeznał:
"W czerwcu 1943 roku przedstawiciel centralnego prowidu OUN „Kłym Sawur” przekazał mi ustnie tajną dyrektywę Centralnego Prowidu OUN o powszechnej fizycznej likwidacji całej ludności polskiej, zamieszkałej na terytorium zachodnich obwodów Ukrainy"
W śledztwie Stelmaszczuk składał obszerne prawdziwe zeznania, identyfikował zabitych (w tym ścierwo Klaczkiwskiego) i aresztowanych, występował publicznie na spotkaniach. Przez kilka miesięcy był w ten sposób wykorzystywany przez sowietów w nadziei na ich łaskę ale w lecie 1945 został skazany na karę śmierci.
Dzicz przed prącą Armią Czerwoną i NKVD uciekała w popłochu jak szczury. Z ich rąk zginęło zaledwie około 8 tysiecy sowieckich żołnierzy choć inne zródla twierdzą że dużo mniej.
Sowieci nie znęcali się nad niemieckimi jencami za wyjątkiem morderczego SS. Dzicz traktowali tak samo jak SS której służyła. Przykładowo rozebranego SS-mana lub UPA- wca po pchnięciach bagnetem półżywego ze spętanymi rękami rzucamo świniom lub psom na pożarcie. Wygłodzone psy zjadały nawet kości.
Sowieci okrucieństwem odpłacili za zbrodnicze okrucieństwo i trudno mieć im to za złe.
Trybunały Norymberskie uznały SS za organizacje zbrodniczą i już sama służba w nich była przestępstwem.
Wierchuszka PIS to agentura USA-Izraela. Po odwóceniu się USA od Ukrainy wasalnemu PISowi potrzebny byl tylko dla elegancji pretekst do odwrócenia się od Ukrainy. Pretekstu dostarczył Żeleński
Ukraina ma już dużo wstrętnych nazistowskich jednostek: Luftwaffe, Nachtigal, Das Reich...
Ostatnia nazwa "Bochaterów UPA" to tylko pretekst dla PISu.
Czy zachodni świat jest ślepy na pochwalanie ludobójstwa ?
Prawda jest smutna i przykra. USA rozgrywa Polskę jak chce. "Polskie" "elity" miały 30 lat wygodnego spokoju i koncertowo zmarnowały czas. Bezpieczeństwo Rzeczypospolitej opiera się tylko na zmiennych nastrojach waszyngtońskich polityków. Realia się zmieniły, świat się zmienił. Anglosasi nie będą mieli skrupułów, żeby zagrać Polską jak w Jałcie w 1945 roku. Tą ceną spokoju dla nich zapłacą bez wahania. Historia uczy od 400 lat że gdy walczymy między sobą, zawsze wykorzystują to zewnętrzne siły. Może za 10 lat, już nie będziemy mieli tych dylematów, gdy stracimy nawet pozorowaną "niepodległość".
"Ale nie traćcie nadziei! Matka Rosja zawsze z radością wita swoje niepokorne potomstwo, które ląduje u jej stóp niczym bumerang...
Lepiej szybko odśwież sobie swój ojczysty język, rosyjski !"
Grzegorz Kołodko ostrzega przed ogromnym kryzysem w Polsce. "Już za dwa, trzy lata"
Grzegorz Kołodko ostrzega przed ogromnym kryzysem w Polsce. "Już za dwa, trzy lata"
https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2026-06-03/grzegorz-kolodko-grozi-ogromnym-kryzysem-w-polsce-mowi-ze-zacznie-sie-za-2-3-lata/
"Były wicepremier i minister finansów prof. Grzegorz Kołodko wieszczy wielki kryzys gospodarczy w Polsce. - Będzie nawrót wysokiej inflacji (...), przestaniemy odczuwać poprawę naszych warunków materialnych, spadną płace realne, wzrośnie bezrobocie, ludzie wyjdą na ulicę - ostrzegał ekonomista w programie "Punkt widzenia Szubartowicza". Jego zdaniem wstrząs może się pojawić za 2-3 lata.
Prof. Grzegorz Kołodko powiedział w rozmowie z Przemysławem Szubartowiczem, że rząd prowadzi niewłaściwą politykę gospodarczą.
Jego zdaniem, współcześni politycy działają tak, żeby tylko dotrwać do kolejnych wyborów.
Prof. Kołodko ostro skrytykował polską klasę polityczną
- Przypuszczam, że strategia polityczna, ja ją bardzo źle oceniam, jest nędzna i z góry błędna. Obecnej koalicji jest taka, trzeba dotrwać do kolejnych wyborów i je wygrać, a potem zobaczymy - stwierdził ekonomista.
- Tylko, że potem sytuacja będzie jeszcze bardziej skomplikowana, jeszcze trudniejsza niż jest teraz i będą musieli zrobić to, co należałoby już zacząć stopniowo robić. Z kolei strategia opozycji jest taka, w niczym nie pomagamy temu rządowi, bo im gorzej, tym lepiej dla nich. Jak rząd będzie popularny, są szanse większe na zwycięstwo, a potem my będziemy sprzątać ten bałagan i oczywiście będziemy zwalać na poprzedników, czyli na obecny rząd (...). Przecież to jest lot ćmy do ognia - kontynuował były minister finansów.
Ekonomista ostrzega przed "poważnym kryzysem"
- To się może skończyć tylko poważnym kryzysem, wpierw finansowym, a za tym gospodarczym, społecznym i politycznym, dlatego, że ten problem sam się nie rozwiąże - podsumował.
Zdaniem prof. Kołodki poważne turbulencje w polskiej gospodarce mogą być widoczne już za 2-3 lata i będą tragiczne w skutkach.
- Będzie nawrót wysokiej inflacji, będzie wyhamowanie dynamiki gospodarczej, przestaniemy odczuwać poprawę naszych warunków materialnych, spadną płace realne, wzrośnie bezrobocie - powiedział.
- Niektórzy ludzie będą wychodzić potem na ulicę, tak jak ostatnio nawet wychodzili także przedstawiciele nauki. Politycy będą nawzajem siebie oskarżać o to, że kto inny jest temu winien, natomiast winny są temu zarówno ci, którzy rządzili przedtem, jak i ci, którzy rządzą teraz - podkreślił gość Polsat News.
Wydajemy za dużo na wojsko? Kołodko nie ma wątpliwości
Profesor wytłumaczył, że jednym z objawów niezdrowego wydawania pieniędzy przez polskich polityków są wydatki na wojsko. Przekonywął on, że nie wszystkie zakupy w tej dziedzinie zostały mądrze przeprowadzone.
- Ja uważam, że nieustannie i konsekwentnie, że wydatki militarne nazywane powszechnie obronnymi są wygórowane, są za duże, są w dużym stopniu marnotrawne - powiedział.
Ekonomista skrytykował też nadmierne zadłużanie się u zewnętrznych partnerów.
- Ja się zdumiewam, jak można być przez takie irracjonalności tak szczęśliwym, że udało się (...) w ramach decyzji rządowych realizować to, co się kryje za zbitką pojęciową SAFE. Istotna część tych porozumień, które podpisano, była robiona po prostu na kolanie i one teraz w wielu przypadkach okazują się nieefektywne - powiedział.
czwartek, 4 czerwca 2026
Laboratorium zaawansowanej elektroniki i automatyki 207
Laboratorium zaawansowanej elektroniki i automatyki 207
Spis treści
0.System
1.Węgiel jako polskie przekleństwo.
2.Nowy świat
3.Zazbrojnie
4.Wojny USA.
5.Zadłużenie i stagnacja
0.System
Związek Radziecki uznał się za pokonanego w II Zimnej Wojnie i zdecydował się opuścić zewnętrzny pas Czerwonego Imperium. Scenariusz pokojowych wydarzeń w Polsce wspólnie i w porozumieniu ustalili ludzi z CIA i KGB. Oni ustalili szkic sterowanego z zewnątrz systemu władzy w III RP wraz podsystemem wyłaniania elit. III RP początkowo była spółką ZSRR-USA z której słabszy wspólnik został wypchnięty. Wytyczne Wysokie Strony przekazały do realizacji Jaruzelskiemu i Kiszczakowi. Radzieccy słusznie podejrzewali że Polska podjudzana przez USA i Niemcy stanie się im wroga i stąd godzili się na proponowane przez USA rozwiązania ogólnie niefunkcjonalne dla Polski i osłabiające ją. Narzucenie Polsce quasi żydowskiego rządu Mazowieckiego i zrobienie z Jaruzelskiego prezydenta było pomysłem USA.
III RP w detalch jako In vitro powstała poza organizmem narodu w hucpie w Magdalence. Kluczowa jest w systemie funkcja kompradorów pilnujących układu.
POPIS nigdy nie krytykuje układu władzy w Polsce który daje pasożytom wielkie pieniądze przy zerowych wymaganiach i zerowej odpowiedzialności. POPIS nigdy nie krytykuje Izraela i Żydów. PiS nigdy nie krytykuje USA a PO nigdy nie krytykuje Niemiec. Od razu widać kto z daleka pociąga sznurki obrotowej kabaretowej sceny politycznej w Polsce.
Skutkiem Gierkowskiego kryzysu zagranicznego zadłużenia Polska tkwiła w stagnacji przez dwie dekady ! Po takim traumatycznym wydarzeniu ostrożność jest konieczna ! Instrument zagranicznego zadłużenia jest więc potężny ! Nawet bez groźby bankructwa nadmierne zadłużenie dusi wzrost gospodarczy.
Niemiecka UE prąc do wymarzonego państwa federalnego musi znacząco osłabić słabe państwa członkowskie groźbą bankructwa by poddały się dyktatowi i zrezygnowały ze swej suwerenności.
Taka jest geneza pożyczek KPO i SAFE. Pożyczki te nie idą na inwestycje ale na rozkradzenie, zmarnowanie i przepompowanie do Niemiec. Według badań prof. Günthera Oettingera, byłego komisarza UE, z unijnych funduszy - pieniędzy przechodzących przez Polskę, z jednego euro dla Polski do Niemiec wraca 85 centów ! Kraje uczestniczące w SAFE (Niemcy nie uczestniczą w tej pułapce) zadłużyły się na ratowanie upadającego przemysłu niemieckiego.
1.Węgiel jako polskie przekleństwo.
Jako paliwa w swojej historii człowiek używał drewna, chrustu, słomy, wyschniętych części roślin, wyschniętych odchodów zwierząt, torfu, węgla kamiennego i brunatnego, łupków bitumicznych, ropy, gazu ziemnego i uranu jako paliwa jądrowego.
Paliwa wyprodukowane z ropy naftowej i gazu ziemnego są w tej liście szlachetne ale też i na jednostkę energii są drogie.
Wydobycie ropy naftowej w Polsce było i jest bardzo małe i popyt zaspokajamy importem. Bez paliw silnikowych nie działa gospodarka i państwo. Tak więc na import jesteśmy skazani i posiadanie własnego węgla praktycznie nic tu nie wnosi ! Wytworzenie z 8 kg węgla kamiennego litra paliwa dobiło by Polskę bardzo szybko.
W ciele Polaka 56% azotu pochodzi procesu syntezy amoniaku Habera Boscha. Surowcem do tej syntezy jest gaz ziemny. Bez nawozów sztucznych w żaden sposób nie da się wykarmić 8 mld ludzi na Ziemi.
Rzecz z paliwami sprowadzała się i sprowadza się do wypracowania korzystnym eksportem środków na import paliw ! Węgiel możemy importować skąd tylko chcemy. Także z Rosji.
Zrujnowana II Wojną Polska miała niewiele towarów do eksportu bowiem przemysł dopiero budowano a nawet żywności ostro brakowało.
Peryferyjny Kapitalizm Zależny, dostępny w Google Books:
„Narzucanie przez ZSRR jednostronnie korzystnych umów i zasad rozliczen nie było niczym nowym. Polska dostarczała w okresie 1947–1954 po 8 mln, a nastepnie 13 mln ton wegla rocznie po 1.25 dolara za tone. Cene podniesiono pózniej do 3, a następnie 4 dolarów za tone. Tymczasem ceny na rynku swiatowym w okresie 1947–1954 wynosiły 16–23 dolarów za tone. W 1956 roku rzad Polski wynegocjował od ZSRR około 0.6 mld USD dodatkowej zapłaty za eksportowany w okresie 1945–1956 po zanizonych cenach wegiel do ZSRR. Była to i tak tylko czesc naleznej zapłaty.”
ZSRR rabunkowy eksport węgla z Polski wówczas autorytarnie, arbitralnie niekorzystnie dla nas, powiązał z podzieleniem się reparacjami wojennymi od Niemiec ustalonym w Jałcie i Poczdamie. W rezultacie w historii z węglem zostaliśmy podwójnie oszukani ! „Dzięki” polskiemu węglowi oszukano nas podwójnie.
PRL węgiel eksportował do krajów RWPG i na zachód. Obydwa te eksporty były bardzo niekorzystne dla Polski. W przypadku krajów RWPG wyznaczane przez ZSRR ceny węgla w rublach transferowych Polskę okradały !
W świecie są tylko trzy normalne państwa surowcowe: Australia, Kanada i Norwegia.
Satrapów arabskich przy władzy utrzymują USA a satrapowie z wdzięczności recyklingują petrodolary w systemie finansowym USA gdzie latami tracą one realną wartość. Satrapie arabskie mają jedne z największych rozwarstwień dochodowych w świecie. Innym sposobem trwonienia bogactwa z ropy i gazu jest kupowanie bardzo drogiej broni od USA, która w wojnie z Iranem okazała się niewiele wartym śmieciem.
Demokratyczna Republika Konga posiada bardzo bogate i zróżnicowane zasoby naturalne, szacowane na 35 - 60 bilionów USD.
Pod względem PKB na mieszkańca, 695 USD pc, DRK jest w świecie na 2 miejscu od końca. Skrajna nędza jest powszechna. Od uzyskania "niepodległości" kraj zmaga się z potworną systemową korupcją i niestabilnością polityczną czyli wojnami wszczynanymi przez Zachód.
Największe kopalnie są zlokalizowane w Katandze na południu kraju. Kongo jest największym na świecie producentem kobaltu oraz dużym producentem miedzi i diamentów. Ma ogromne zasoby: kobaltu, miedzi, niobu, tantalu, ropy naftowej, diamentów, złota, srebra, cynku, magnezu, cyny, uranu, węgla kamiennego.
Wielką szansą dla Afryki są Chiny !
PRL w 1970 roku wyeksportował blisko 29 mln ton węgla kamiennego a w 1983 roku ponad 35 mln ton. Eksportowano węgiel lepszej jakości a gorszy zużywano w kraju. Liczony po zachodnich stawkach koszt transportu koleją i statkami był czasami wyższy niż uzyskiwana ze sprzedaży cena.
Wydajność wydobycia węgla była jedną z najniższych w świecie. Realnie górnictwo rujnowało gospodarkę i społeczeństwo PRL.
Rząd PRL już pod koniec lat sześćdziesiątych miał wiarygodne dane o tym że w rosnącej ilości kopalń węgla kamiennego wydobycie jest skrajnie niewydajne i trwale nierentowe a sytuacja się pogarsza. Dlatego podjęto decyzje o budowie energetyki jądrowej. Równolegle zdecydowano o imporcie ropy naftowej czyli budowie portu i rafinerii w Gdańsku. Niestety w latach siedemdziesiątych ropa gwałtownie zdrożała.
Ponieważ II RP była skonfliktowana ze wszystkimi sąsiadami praktycznie ustał z nimi handel. Przemysł Sląska był słabo wykorzystany. Postanowiono koleją i dalej morzem eksportować „zbędny” węgiel kamienny. Za zachodnie kredyty zbudowano linie kolejową do Gdyni do eksportu węgla i port w Gdyni.
Do eksportu węgla dopłacano ogromne kwoty i był on kamieniem na polskiej szyi. Uzyskane z eksportu dewizy rząd niegospodarnie wykorzystywał na swoje potrzeby. Na przykład na utrzymanie placówek dyplomatycznych i na potrzeby wojska
2.Nowy świat
W 1986 i 1987 roku rozważania o „Casino Capitalism” wydawały się niepoważne ale jednak się spełniły ! Do PKB USA pośrednio wliczane są wartości różnych instrumentach finansowych (szczególnie w ochronie zdrowia), które są de facto zakładami wzajemnymi. To tak jakby do PKB doliczać obrót kasyna !
O ile PKB krajów produktowych ( Chiny a do niedawna Japonia i Niemcy ) to jest twardy konkret o tyle w bombastycznym, napompowanym PKB USA w środku jest relatywnie naprawdę niewiele konkretów.
Australijski Instytut Polityki Strategicznej (ASPI) na postawie swoich badań wydaje Critical Technology Tracker (Monitor Technologii Krytycznych), czyli "obszerny projekt oparty na danych, który obejmuje obecnie 74 kluczowe technologie z zakresu obronności, kosmosu, energetyki, ochrony środowiska, sztucznej inteligencji, biotechnologii, robotyki, cybernetyki, informatyki, zaawansowanych materiałów i kluczowych obszarów technologii kwantowych. Stanowi on wiodący wskaźnik wyników badań naukowych, strategicznych zamierzeń i potencjalnego przyszłego potencjału naukowo-technologicznego danego kraju".
Według ostatniego wydania tego Monitora: "łącznie Chiny są obecnie liderem w 66 z 74 monitorowanych technologii, a Stany Zjednoczone przodują w pozostałych ośmiu". Tak więc Chiny niezaprzeczalnie dominują w świecie, jeśli chodzi o badania nad najważniejszymi strategicznie technologiami.
Czyli w nauce i rozwoju myśli technologicznej, Chiny są obecnie krajem wiodącym na całym świecie.
Natomiast Trump swoimi decyzjami degraduje naukę w USA i robi wszystko aby tak właśnie zostało i Chiny niepodzielnie dominowały dalej. Oczywiste jest że Stany Zjednoczone przemijają i gasną na naszych oczach.
3.Zazbrojnie
Administracja R.Reagana wszczęła intensywny technologicznie wyścig zbrojeń. Jednocześnie USA wspólną akcją z Arabią Saudyjską obniżyły ceny ropy pozbawiając ZSRR dochodów z jej eksportu.
Związek Radziecki sam się zazbroił i na koniec faktycznie uznał się za pokonanego w II Zimnej Wojnie i zbankrutował.
Lekcja poszła na marne ? Uczmy się na błędach sowietów bo daleko nie zajedziemy !
Czas za kredytowe pieniądze z SAFE sfinansować plecaki ucieczkowe im. Władysława Kosiniaka - Kamysza !
Flanka to walczące skrzydło szyku bojowego lub skrzydło oddziału wojskowego. Określenie „Wschodnia Flanka” jest Pogardliwe dla Polaków. Polacy nie chcą być żadną flanką !
Silni, Zwarci, Gotowi, Guzika... Przecież to już przerabialiśmy we wrześniu 1939 roku i z 36 mln ludzi zrobiło się po wojnie w 1946 roku 23.9 mln.
Schronów nie było i nie ma.
Systemu dowodzenia nie było i nie ma.
Zwiadu satelitarnego nie było i nie ma.
Doktryny obronnej i strategi nie ma
Cyberbezpieczeństwo jest słabe a to akurat jedyny rodzaj sił, gdzie moglibyśmy się liczyć za relatywnie niewielkie pieniądze.
Dlaczego Rosja może nam zagłuszać GPS a my im nie możemy zagłuszyć Glonassa?
"Nic nie robisz, za nic nie odpowiadasz, pokręcisz się 8 godzin po jednostce, wypijesz 5 kaw, pograsz na komórce i 10 koła przytulasz". Tak się mówi w wojsku.
Poza tym, morale jest niskie i oni uważają, że: "jak się coś zacznie, to ja wypie...m za granicę i tyle mnie znajdą; wszystkich nie złapią, bo im ludzi zabraknie".
Wysoko opłacone sanacyjne trepy w 1939 roku w 99.9% zawiedli, czego ukoronowaniem była haniebna ucieczka naczelnego wodza Rydza Smigłego, który śmignął za granicę do Rumunii, zostawiając kraj i armię na pastwę losu. Wiele było marności w polskiej sile zbrojnej przez stulecia. Ale NIGDY Nie było skundlenia jak w 1939 !
Każde racjonalne państwo wydaje zebrane podatki na zakupy dla armii po to, by chronić szeroko rozumiany dobrobyt i dobrostan swoich obywateli. Państwo, które samo dobrostan rujnuje, nie musi ponosić żadnych wydatków na obronność bo są bezcelowe.
Czy starzejące się społeczeństwo będzie wymierać pod obcą okupacją, czy zdychać w kolejkach do zawsze niewydolnej opieki zdrowotnej lub umrzeć na głodowych emeryturach ? Dla zdychających żadna różnica. Dzieci umierają w szpitalach a nasze państwo chce wydawać biliony na zbrojenia !
A może Rosja chce abyśmy się zazbroili i prawie zbankrutowali? Może ich utajnieni agenci inspirują straszliwie drogie i idiotyczne zakupy broni oraz KPO i SAFE ? Gdy nadejdzie czas próby nikt nam wtedy nie pożyczy. O to chodzi, prawda.
Polska pomoc dla Ukrainy i jej obywateli liczy się w setkach miliardów.
Ile pieniędzy na armię przekazało 11 ukraińskich dolarowych miliarderów ? Zero
Ile pieniędzy na leczenie rannych i ich renty przekazało 11 ukraińskich dolarowych miliarderów ? Zero
Ile pieniędzy na państwo i świadczenia społeczne przekazało 11 ukraińskich dolarowych miliarderów ? Zero
Ilu nowych milionerów powstało na Ukrainie z rozkradzionej pomocy z Zachodu - conajmniej 17 tysięcy !
Zazbrojeniu Polski sprzyja potworna korupcja i wyuzdane złodziejstwo.
„Dyrektorzy Izb Administracji Skarbowej w związku z nieprawidłowościami stwierdzonymi w toku audytów złożyli do Prokuratury 245 zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa na kwotę ponad 105 mld zł oraz 126 zawiadomień do Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych o naruszenie dyscypliny finansów publicznych” – podało Ministerstwo Finansów w komunikacie z 1.06.2026.
Zachodni kapitał uważał II RP za państwo sezonowe. Nie płacił podatków i starał się okradać Polskę jak tylko mógł.
Czy zachodni kapitał uważa III RP za państwo sezonowe ? Nie płaci podatków i stara się okradać Polskę jak tylko może. Szczególnie na podatku VAT od eksportu
Peryferyjny Kapitalizm Zależny, dostępny w Google Books, pozostaje aktualny:
-Polski oddział zachodniej firmy nie bierze kredytu w banku, tylko zaciąga pożyczkę na bardzo wysoki procent u swojej spółki-matki.
-Polska córka swojej zachodniej spółce-matce płaci gigantyczne pieniądze za prawo do używania nazwy, logo i haseł reklamowych.
-Matka udziela polskiej córce fikcyjne „doradztwo strategiczne” lub „analizy rynkowe” za astronomiczne ceny za te usługi.
-Rozliczenia po cenach transferowych
Zachodnie firmy płacą miliardy podatków u siebie a w Polsce nic lub prawie nic nie płacą. Uważają że wystarczy poklepać Tuska lub Morawieckiego po plecach. Można ich też szantażować dawną pracą dla cioci STASI !
W USA modna była kiedyś teoria „dochodowych wojen”. Wojny z XIX i początka XX wieku mogły być w długim okresie dochodowe.
W obecnej wartości pieniądza II Wojna kosztowała USA około $7 bln lub więcej. Już wtedy postanowiono stosować „niedbałą księgowość” aby wprowadzać w błąd społeczeństwo.
Po zakończeniu wojny Wietnamskiej nikt nie miał pojęcia o rzeczywistych długotrwałych wydatkach. W 1975 roku podkomisja Kongresu przyznała, że całkowita kwota jest „trudna do oszacowania” z powodu „niedbałej księgowości”. Amerykańskie czasopismo statystyczne (US Statistical Abstract) ostatecznie oszacowało wydatki rządu na 600 miliardów dolarów w przeliczeniu na dolary z 1975 roku (około 4 bilionów dzisiejszych dolarów), co według niektórych ekonomistów stanowiło połowę lub jedną trzecią rzeczywistych wydatków ! Koszt wojny wietnamskiej był więc kosmiczny !
Chińczycy uważali że Państwa istnieją tylko w wyobraźni ludzi. Gdy słabną znikają w wyobraźni. Przywilej imperialny USA polegał na eksporcie przemocy i imporcie zysków. Ten przywilej ulega likwidacji. Imperium stwierdza, że nadal może karać, ale musi zapłacić bardzo wysoką cenę !
Co to znaczy wygrać wojnę ? To znaczy osiągnąć cele polityczne. Napadnięty Iran nie musi wygrać w wąskim zachodnim rozumieniu tego słowa. Musi jedynie wytrzymać wystarczająco długo, inteligentnie i asymetrycznie odpowiadać, by przekształcić interwencję przeciwnika w kosztowny, kompromitujący pokaz bezsilności.
Przez bardzo długi czas Zachód - USA narzucał światu swoje narracje i swoje dziwne definicje normalności. Normalne, że pewne bazy USA istnieją wszędzie, normalne, że pewne waluty panują wszędzie, normalne, że pewne wojny są z zasady legalne, normalne, że pewne mocarstwa mogą blokować, sankcjonować, izolować, karać, a nawet niszczyć, nigdy nie narażając się na rzeczywiste reperkusje strukturalne. Jednak to właśnie ta „normalność” zaczyna pękać.
Nawet Hitler potrzebował pretekstu z prowokacji Gliwickiej aby napaść na Polskę w 1939 roku.
Prof. John Mearsheimer z Uniwersytetu Chicagowskiego jest najwybitniejszym amerykańskim politologiem. Zawsze jest bardzo ostrożny i wyważony w swoich wypowiedziach. Nie jest stronniczy i stara się oceniać racje i zdarzenia obiektywnie.
W jednym ze swoich regularnych cotygodniowych wywiadów w podcaście Andrew Napolitano, podkreślił on zdumiewające aspekty ataku na Iran, absolutnie jawnej wojny agresywnej, podjętej bez najmniejszego listka figowego w postaci próby usprawiedliwienia. Z izraelskim sojusznikiem USA rozpoczęły wojnę od bezprecedensowego zaskoczenia, skutecznie zabijając większość politycznych i wojskowych przywódców kraju, który był celem, a następnie poszli za ciosem, popełniając niemal nieprzerwany ciąg innych poważnych zbrodni wojennych.
Mearsheimer całe życie spędził w Stanach Zjednoczonych. Zawsze uważał amerykańskie społeczeństwo i wyznawane przez nie wartości jako tradycyjnie liberalne. Dlatego też uważał za niezwykle dziwne, że żadna z popełnianych okropnych zbrodni w Iranie nie została przedstawiona jako taka przez amerykańskie media ani establishment polityczny, który zdawał się traktować je jako nieistotne, a wręcz po prostu ignorować. Jednak według jasnych standardów, które zostały ustanowione w Trybunale Norymberskim ponad osiemdziesiąt lat temu, prezydent Donald Trump, premier Benjamin Netanjahu i wielu innych z ich otoczenia powinno zostać powieszonych jako zbrodniarze wojenni.
Prawnik Barnes bywający Białym Domu Trumpa, twierdził, że oburzeni pracownicy Pentagonu rutynowo określali swój departament podległy Hegsethowi nie jako Departament Obrony ani Departament Wojny, lecz Departament Zbrodni Wojennych.
Wielu komentatorów twierdzi, że Jeffrey Epstein zdobył obrzydliwe materiały służące do szantażu Trumpa, a Izraelczycy wykorzystali dowody, aby zmusić Trumpa do zbrodniczego zaatakowania Iranu.
5.Zadłużenie i stagnacja
Lichwa to udzielanie pożyczek na zawyżone odsetki lub z innymi oszukańczymi opłatami, w wyniku czego następuje nieuczciwe wzbogacenie się pożyczkodawcy.
Istotą lichwy jest czerpanie korzyści ze słabszej pozycji finansowej dłużnika. Jako niemoralną potępiają ją od starożytności wszystkie religie: chrześcijaństwo, islam i buddyzm. Trudniący się lichwą Żydzi byli w Europie wszędzie wypędzani i ostro karani.
Lichwa (wyzysk) jest przestępstwem, opisanym w art. 304 Kodeksu karnego, zagrożonym więzieniem.
Ludzie (także firmy) w jednych okresach swojego życia wytwarzają nadwyżki a w innych mają większe potrzeby wydatkowe niż dochody. Mogą pożyczać sobie bezpośrednio lub z pośrednikiem czyli z bankiem. Banki mogą pożyczać więcej pieniędzy niż mają depozytów i Bank Centralny automatycznie im pożycza ile trzeba. Im banki mają większe potrzeby tym drożej im BC pożycza aby uniknąć nadmiernej kreacji pieniądza i destabilizacji systemu.
Głównym zadaniem banków jest jednak udzielanie firmom kredytów inwestycyjnych. „Polskie” banki tego zadania praktycznie nie wykonują i są zbędne.
Prawdziwe banki są ośrodkami tworzenia zaufania w gospodarce. Wierzyciel zdeponuje środki tylko gdy ich nie straci. Banki są też zainteresowane dobrymi inwestycjami aby zarabiać razem z firmami.
Ludzkość nadwyżki zaczęła wytwarzać niedawno. Z tych nadwyżek zbudowano przemysł i infrastrukturę.
Wzrost produktywności pracy następuje głównie skutkiem modernizacji gospodarki trafnymi inwestycjami.
Środki na inwestycje można wypracować co jest trudne lub pożyczyć na rynku światowym ale ich późniejsze spłacenie może być bardzo trudne. W Polsce inwestycje stanowią tylko około 17% PKB czyli 1/6. W kraju realnie rozwijającym się powinny wynosi 25-30%. W przypadku Polski o jej przyszłości decyduje ta 1/6 PKB.
W ciągu ostatnich 200 lat płynność finansową straciły 84 państwa. Wśród bankrutów były Niemcy, Wielka Brytania, USA oraz kilkakrotnie Polska.
W ciągu ostatnich 30 lat, bankructwo państwa zdarzyło się na świecie 20 razy. Bankructwu z reguły towarzyszy załamanie gospodarcze, inflacja i bezrobocie.
Przebieg kryzysu zadłużenia wydaje się dziwny ale jak spojrzymy na elementy dynamiki procesu to wiele się wyjaśnia.
Kryzys zadłużenia zagranicznego w PRL rozpoczął się w 1978 roku i trwał blisko 20 lat. Przez te 20 lat spadaliśmy w przepaść. W międzyczasie dokonano denominacji złotówki 10 000 › 1. W następczej prywatyzacji czyli wymuszonej przez Zachód wyprzedaży Polska w prywatyzacji straciła dużą część majątku narodowego. CIA szacowała że w 1977 roku udział Polskiego przemysłu przekroczył 1.2% w światowym przemyśle. Dzisiaj po dekadach odrabiania strat jest to 0.52 %.
Budżet niczym wielki wór do którego wpadają podatki i z którego się czerpie jest Homogeniczny ale warto zauważyć trywialne zależności.
Z inwestycji finansowanych z długu będą korzystały też przyszłe pokolenia i obsługując dług powinny ponieść adekwatną część związanych z tym kosztów. To jest sprawiedliwe. Sensowne jest budowanie potrzebnej infrastruktury z długu.
Wydatki o bieżącym charakterze powinny być finansowane wyłącznie przez ich beneficjentów czyli z podatków.
Wydatki na zbrojenia i mundurówkę w dominującej części nie są inwestycją a są tylko przepalaniem miliardów.
Płacenie emerytur bezdzietnym z długu jest zbrodnią. Płacenie emerytur rodzicom, babciom i dziadkom jest inwestycją bowiem oni faktycznie transferują większość pieniędzy do dzieci i wnuków. Dzieci to przecież wielki przyszły kapitał.
Utrzymywanie z długu pasożytniczego sektora publicznego oznacza bankructwo.
W systemie światowym są Wierzyciele i Dłużnicy.
Wierzycielami są państwa i firmy produktowe wypracowujące eksportem nadwyżki oraz różne fundusze jak masowe fundusze emerytalne lub fundusze zarządzające majątkiem bogaczy i plutokratów.
Norweski Rządowy Fundusz Emerytalny (miał on różne nazwy ), jest najbogatszym funduszem tego rodzaju na świecie i ma w maju 2026 roku wartość 2.3 bln dolarów. Arabskie fundusze suwerenne również są duże. Wydobycie ropy i gazu w Norwegii jest bardzo wysoko opodatkowane. Pretekstem tego opodatkowanie było uniknięcie Choroby Holenderskiej. Norweski Fundusz jest nieźle zarządzany i szybko rośnie.
Tak więc Norwegia ma pretensje do dużej przyszłej części wypracowanego u dłużników dochodu i jego majątku.
Załóżmy ze Norwedzy dalej będą wydobywać i szybko powiększać realną wartość funduszu i osiągnie on za 15 lat wartość 7 bln dzisiejszych dolarów. Czy jest szansa że dłużnicy oddadzą pieniądze za okres 60 lat dostarczania ropy naftowej i gazu ziemnego z odsetkami. Kto to ma oddać ? Kalifaty na terenie byłych państw europejskich ? Cały Zachód ma potężne problemy strukturalne. Jednoczesny kryzys energetyczny, demograficzny, imigracyjny i zagrożenie wojną. Do tego stagnacja, dezindustralizacja i utrata konkurencyjności.
W perspektywie 10 lat w krajach EU wojenki domowe na tle religijnym. Za 15 lat Anglia będzie pierwszym krajem III Świata w Europie.
Kongres USA uchwalił że nie będzie spłacał długów a tylko je obsługiwał. Chiny wydały biliony posiadanych dolarów i mają ich już tylko około 600 mld. Chiny od krajów zadłużonych w dolarach wykupiły długi i te kraje zadłużone są w chińskim Yuanie wobec Chin. Chiny nie wtrącają się do spraw wewnętrznych partnerów i uważają ze kto nie jest przeciw nim jest z nimi, przynajmniej potencjalnie. Jeśli partnerzy nie robią im świństw to Chiny nie hodują lichwy !
Obecnie z powodu napaści USA i Izraela na Iran zdrożała ropa naftowa i gaz ziemny. Obecnie rentowność polskiego długu oscyluje wokół 6 % i wykres jego rentowności oraz ceny ropy się naśladują co może się wydać bardzo dziwne bo co ma piernik do wiatraka.
Z ropy naftowej i gazu ziemnego powstają paliwa ale też około 70 tysięcy przeróżnych produktów. Z gazu ziemnego wytwarzany jest amoniak a z niego nawozy sztuczne. W ciele Polaka 56% azotu pochodzi z procesu syntezy Habera – Boscha. Bez nawozów sztucznych i pestycydów obecna 8 miliardowa populacja musi spaść o połowę.
O tym jak bardzo ważna jest dla świata ropa wiedzieli Amerykanie narzucając światu w 1973 roku Petrodolara, którym USA okrada świat do dzisiaj.
Gdy Niemcy w pochodzie po ropę zostali rozgromieni pod Stalingradem wojna dla nich była już przegrana. Anglosasi zablokowali Niemcom Bliski Wschód z ropą.
Związek Radziecki w 1974 roku zażądał aby Polska mając kredytowe dolary płaciła nimi za ropę i gaz. Rząd Chin bardzo ostro skrytykował to posunięcie twierdząc że doprowadzi Polskę do kryzysu a następnie bardzo zaszkodzi samym sowietom. Wówczas Chiny i ZSRR były skonfliktowane i rzetelna analiza i ostrzeżenie zostały zlekceważone.
Drożenie ropy naftowej w latach siedemdziesiątych wywołało na Zachodzie kryzys energetyczny. Zapłata za import ropy stanowiła jednak pojedyncze procenty PKB ! Jak mrówka może przewrócić słonia ?
Paliwa są bardzo wysoko opodatkowane i obłożone para podatkami. Przed wojną z Iranem baryłka (159 l) ropy kosztowała poniżej 70 dolarów o kursie dolara 3.4 zł. Czyli litr ropy kosztował 1.5 zł. Sama rafinacja ropy jest bardzo tania a z kolei petrochemia jest skomplikowana ale jej wyroby są drogie. O ile marze na rafinacji mogą być małe to koncerny potężnie zarabiają na petrochemii. Można z grubsza przyjąć że litr benzyny może kosztować tyle co litr ropy. W Polsce było to 6 zł. Zatem z 1.5 zł w importowanej ropie robi się w Polsce 6 zł PKB ! Mnożnik 4 razy.
Innym krajem produktowym są Chiny z którymi Polska ma potężny deficyt handlowy. Firmy importujące towary z Chin mają ogromną marże. Podobnie jak z ropą naftową trzeba jednak pożyczyć dolarów aby za ten import zapłacić. Znów z jednego pożyczonego dolara powstaje kilka dolarów polskiego PKB.
Kraje Europy są drogie. Cukier na rynku światowym kosztuje teraz 11 centów za funt. W europejskim sklepie jest wielokrotnie droższy.
Koszt produkcji paczki papierosów nie przekracza 7-10 centów. Ale paczka papierosów może się zamienić w 15 dolarów PKB. Gdy sami nie uprawiamy tytoniu i nie mamy dolarów na jego zakup to PKB nie powstanie.
Generalnie na rynku światowym ceny są bez wszelkich podatków i parapodatków czyli niskie na tle cen detalicznych w Europie
W fazie zadłużania się kraju zarówno na inwestycje jak i zakup surowców i towarów jego wzrost gospodarczy mierzony wskaźnikiem PKB jest bardzo łatwy i szybki.
Niech duża, zróżnicowana gospodarka nie odczuwa potrzeby handlu zagranicznego.
Gdy podatki płacone przez firmy pokrywają wydatki budżetu jest on zrównoważony.
Gdy podatki są za niskie budżet zadłuża się u posiadaczy nadwyżek.
Opłacona, fałszywa, dywersyjna propaganda neoliberalna wmawiała że obniżenie bogaczom podatków pobudzi wzrost gospodarczy. Stało się dokładnie odwrotnie i tak musiało się stać. W końcu neoliberalizm doprowadził do potężnego kryzysu po 2008 roku.
Pracowników przy za niskich wynagrodzeniach nie stać za zakup produkowanych przez nich towarów. Z długu posiadaczy firm państwo świadczeniami socjalnymi dotuje konsumpcje.
Przy dobrym płaceniu pracownikom oni nabywają / posiadają część akcji firm.
Od połowy lat osiemdziesiątych coraz większa ilość pieniądza (to efekt za niskich podatków neoliberalizmu ) szuka po świecie zarobku. Ponieważ jest jego ogrom to od 20 lat w zasadzie kapitał bardziej szuka ochrony przed inflacją niż zarobku.
Oceny wiarygodności dłużników dokonywane przez agencje ratingowe mają wpływ na rentowność ich długu. Mniej wiarygodny dłużnik musi więcej zapłacić wierzycielom aby chcieli mu pożyczyć. Wierzyciele ryzyko mogą wziąć na siebie lub się ubezpieczyć od ryzyka co kosztuje.
O rentowności długów krajów strefy Euro finalnie decyduje głównie EBC a nie rynek. Gdy rynki są spokojne niemiecki dług w Euro praktycznie bez ryzyka wyceniony jest na 3% a bardzo ryzykowny dług włoskiego bankruta na 3.8%. Ale w czasie zawirowań dług niemiecki ma praktycznie dalej tą rentowność a dług Włoski (i innych bankrutów) od razu skacze do góry i musi interweniować skupem EBC. Tak samo jest z długami innych bankrutów.
Amerykańskie agencje ratingowe skompromitowały się w 2001 i 2008 roku. Toteż starają się swoje oceny racjonalnie argumentować. Ich oceny przede wszystkim dotyczą wiarygodności długów zagranicznych państw. Ocena bierze pod uwagę wielkość długów odniesioną do PKB co nie jest do końca racjonalne ale istotne dla dynamiki procesów (to bomba !) jest to że tak robią. Innymi ważnym czynnikiem są wielkość bazy podatkowej i deficyt handlowy oraz poziom rozwoju ( rozwój to nie tylko wzrost gospodarczy) kraju .
Gospodarny dłużnik mógł dobrze zainwestować dług i ma dużą bazę podatkową. Ma dobre instytucje. Pożyczanie mu jest bezpieczne nawet jak ma względnie duży dług. Niegospodarny dłużnik przejadł dług i ma małą bazę podatkową. Ma skorumpowane instytucje. Pożyczanie mu jest niebezpieczne. Kraj z deficytem handlowym ma podwójny problem.
Przykładowo Polska mając na koniec 2025 roku dług wynoszący 59.7% PKB planuje w 2026 roku wydać na jego obsługę 112.5 mld zł.
Niech dług D kraju X odniesiony do PKB rośnie po 6% rocznie. Rynek sam i pod wpływem agencji chce od tego kraju tego długu odsetek 0.17*D*D (tylko gdy dług jest >60%) czyli przy D=0.6 (60%) chce odsetek 0.061 (6.1%) rocznie. Rynek uważa zatem że rosnące zadłużenie jest coraz bardziej ryzykowne i każe sobie płacić za ryzyko.
Dług (umownie PKB=1 czyli 100%) po 80 miesiącach ( 6 lat i 8 miesięcy ) wzrósł z 60% do 100 % PKB ale żądane przez rynek odsetki wzrosły aż do 17% PKB choć na początku było to 3.67%. Oczywiście żaden kraj nie jest w stanie tyle płacić za dług, zwłaszcza w obcej walucie.
W tym modelu PKB może też rosnąć i to nic nie zmienia gdy dług będzie rósł po 6% rocznie rosnącego PKB i rynek będzie żądał odsetek według podanego wzoru. Przy dalszym zadłużaniu się z długów się automatycznie nie wyrasta wraz ze wzrostem PKB – to szkodliwa dezinformacja. Wzrost PKB nie ratuje przed długiem i moment prawdy nadejdzie. Natomiast rynek widząc zdrowy rozwój (nie mylić ze wzrostem PKB ) kraju może mniej żądać za dług. Czyli kluczem nie jest sam wzrost PKB ale rozwój kraju ! Na kredyt jest owszem wzrost gospodarczy PKB czyli Pokłosie Kredytowej Bańki.
Realnie przy zadłużaniu się rząd w końcu zacznie ograniczać dalsze zadłużanie. I tu nagle jest zastawiona pułapka !
Na wykresie pokazano jak w 60 miesiącu rząd ograniczył tempo wzrostu długo do 3% rocznie ale mnożnik spadku spadku PKB od mniejszej ilości pieniądza przyjęto 2 co nie jest wartością wysoką bo jak pokazano w ropie naftowej może wynosić 4. Ponieważ spada PKB to rynek każe sobie drożej płacić za dług bo rośnie stosunek długu do PKB. W rezultacie po 80 miesiącach odsetki wynoszą 19% PKB rocznie.
Rząd mniej pożyczył dolarów i mniej zaimportowano towarów i sprzedaż (z ogromnymi podatkami i marżami wliczonymi do PKB) sporo spadła czyli spadł PKB. Ponieważ rynek ryzyko długu wycenia od ilorazu długu do PKB to zażądał od razu wyższej rentowności. Rząd musi coraz większą część budżetu przeznaczyć na spłatę odsetek co mocno obniży PKB. Scenariusz ten był przerabiany wielokrotnie i kraj musi zawiesić obsługę długu i być „ratowany”. Gwałtowność załamania jest funkcją ilorazu przyrostu PKB ma jednego pożyczonego dolara. Przy ilorazie 4 ( tak jak z ropą – benzyną ) nie ma ratunku bez obcej „pomocy”.
Po prostu rząd się za późno zorientował ! - Point of Non Return. Żadnych cudów nie ma. Jak dług dobrze zainwestowałeś jest OK a jak przejadłeś to są kłopoty.
Fazę gdy pożycza się aby spłacać odsetki od długów a nie inwestować Hyman Minsky ( prace dostępne na WWW ) nazwał „Ponzi finance”
To sytuacja europejskich bankrutów Włochy, Grecja, Francja. Wszyscy mają niby mały wzrost PKB. Wszyscy dzięki EBC nominalnie obsługują dług. I wszyscy w pułapce dryfują w stagnacji. Aby ukryć makabryczny kryzys i ich bankructwo EBC latami stosował politykę ujemnych a potem zerowych stóp procentowych.
Sprawdzenie.
Każdy nowoczesny podręcznik regulacji omawia temat kompensacji liniowej, nieliniowej i dynamicznej. Czasem bez niej nie można się obejść. Mankamentem kompensacji jest wymagana dokładność współczynnika/ów funkcji. O ile nastawy regulatorów nie są krytyczne to współczynniki funkcji kompensacji muszą być dokładniejsze. Czasem jednak bez wysiłku otrzymujemy je całkiem dokładne z systemu.
1.W procesie spalania powstają szkodliwe dla natury tlenki azotu. Aby zmniejszyć ich emisje stosuje się odpowiednie palniki co nie jest wystarczające. Można dodatkowo zastosować recyrkulacje spalin ale zmniejsza to sprawność procesu.
W USA instalacje do zmniejszania emisji tlenków azotu stosuje się w okresie ozonowym czyli maj – październik ( stąd na rysunku SCR Bypass Damper czyli obejście).
W pokazanym procesie SCR (Selective Catalytic Reduction ) Amoniak wydajnie łączy się z tlenkami azotu w spalinach w temperaturze 315-400C w obecności katalizatora wanadowo – tytanowego na siatkach tworząc azot i wodę -parę wodną.
Regulator TIC204 ( jego sensor temperatury TT204 ) operując klapą stabilizuje temperaturę spalin na wejściu siatek SCR. Gdy temperatura jest za niska zmniejsza strumień spalin chłodzących się w ekonomizerze co jednak odbiją się na sprawności kotła.
W kaskadzie, regulator Slave FIC201 stabilizuje zadany mu przepływ amoniaku, który po wymieszaniu z powietrzem wprowadzany jest do spalin. On linearyzuje charakterystykę sterowanego zaworu i eliminuje wpływ zmiennego ciśnienia podawanego amoniaku.
Regulator Master XIC202 reguluje zadany mu poziom tlenków azotu za SCR. Ale analizator tlenków azotu XT2020 jako jego sensor jest powolny co implikuje małe wzmocnienie pętli i dla dobrych wyników wprowadzono kompensacje FY203 - F(x) od obciążenia. Może to być wielkość generacji elektryczności lub lepiej ciśnienie na pierwszym stopniu turbiny lub podobna wielkość. Im większa jest oddawana moc tym więcej spala się paliwa i tym więcej trzeba podać amoniaku. Ale dynamiczna odpowiedź kotła (obciążenie) nie jest natychmiastowa po zmianie ilości podanego paliwa a tlenki powstają od razu i po czasie transportu przez kocioł pojawiają się w SCR.
Kompensacje statyczne i dynamiczne w systemach ( szczególnie energetycznych ) są powszechnie stosowane i trzeba wiedzieć co to jest za zwierze.-Podaj w tym systemie statyczne funkcje FY203
-Jaka nieliniowa dynamiczna kompensacja może polepszyć zachowanie systemu
-Podaj typy i przybliżone nastawy regulatorów XIC202, FIC201 i TIC204.
2.Na rysunku pokazano w dużym uproszczeniu system FGD odsiarczania spalin - Flue Gas Desulferization.
Taśmociąg o regulowanej prędkości podaje kamienny wapień do młyna kulowego. Sygnał z funkcji LY304 równolegle reguluje też szybkość obrotową młyna i strumień wody podanej do niego razem z kamieniem. Szlam z młyna kulowego podano do zbiornika. Regulator gęstości szlamu w zbiorniku DIC303 (z sensorem DT303) reguluje ilość wody podanej do zbiornika szlamu. Za słabo zmielone cząstki z dalszego odstojnika Classifier zawracane są do młyna. Mleko wapienne idzie do zbiornika buforowego. Sygnał z sensora poziomu LT304 w tym zbiorniku poprzez funkcje LY304 – F(x) steruje jednocześnie szybkością taśmociągu z kamieniem, szybkością młyna i ilością podanej wody.
Regulator przepływu Slave FIC301 (z sensorem FT301) wartość zadaną otrzymuje z regulatora pH Master XIC302 (on wartość pH otrzymuje z sensora XT302 w reaktorze). -Podaj w tym systemie statyczne funkcje LY304
-Jaka nieliniowa dynamiczna kompensacja może polepszyć zachowanie systemu
-Podaj typy i przybliżone nastawy regulatorów DIC303, XIC302 i FIC301.
środa, 3 czerwca 2026
Czy globalizm zmienia się w protekcjonizm?
Czy globalizm zmienia się w protekcjonizm?
https://gf24.pl/48405/czy-globalizm-zmienia-sie-w-protekcjonizm/
"Stany Zjednoczone zorientowały się, że już nie czerpią korzyści z systemu, który współtworzyły po II wojnie światowej, by stać się jego zasadniczym filarem, tylko dopłacają do interesu. Amerykanie wybrali prezydenta biznesmena, żeby to zmienił.
– Nadchodzi nowy porządek świata – ogłosił niedawno wiceprezydent JD Vance. – Nadchodzi nowy porządek świata w handlu; nadchodzi nowy porządek świata w globalizacji – dodał. Polityk powiedział również, że „prezydent chce wstrząsnąć starymi strukturami sojuszniczymi, myślę o NATO”. Warto dodać, że słowa te padają w kontekście uwagi o tym, że Europa zmienia się kulturowo. Dowodem na to są coraz większe ograniczenia nakładane na wolność słowa, co powoduje, że „Europa nie jest już taka sama jak niegdyś”. Czy to tylko retoryka obliczona na wywołanie efektu w postaci autorefleksji przywódców europejskich, skłonienie ich do powrotu do źródeł, do cywilizacyjnych korzeni? Czy raczej jest to zapowiedź coraz większego dystansowania się od Europy, która, sprzeniewierzywszy się swym wartościom, zdaje się usychać, stając się w ten sposób zbędnym balastem dla Ameryki chcącej złapać „drugi oddech”?
Co tak naprawdę buduje prezydent Trump i dlaczego opozycja wobec niego jest tak zacięta? Pytanie to stawia WND, portal przychylny obecnej ekipie Białego Domu, analityczce politycznej Susan Kokindzie z Promethean Action. Susan Kokinda stwierdziła, że globalistyczny system wolnego handlu celowo zdeindustrializował Amerykę. Stany Zjednoczone funkcjonowały w oparciu o zupełnie inną filozofię ekonomiczną, skoncentrowaną na produkcji, suwerenności narodowej, infrastrukturze i sile klasy średniej. Pani Kokinda jest zdania, że system ten był celowo demontowany przez dziesięciolecia za pomocą finansjalizacji, polityki wolnego handlu i deindustrializacji, co doprowadziło do przekształcenia Ameryki z potęgi produkcyjnej w gospodarkę konsumpcyjną, coraz bardziej kontrolowaną przez globalne interesy finansowe. Analityczka zauważa, że dziś prawdziwy konflikt trapiący USA polega na walce pomiędzy suwerennością narodową a tym, co określiła mianem „imperialnego systemu finansowego”, który przedkłada kontrolę, spekulację i globalizację nad produktywną gospodarkę i niezależne państwa. Obecna ekipa przywraca skutecznie dawną filozofię ekonomiczną – podsumowuje swój wywód Susan Kokinda.
Z kolei Amerykański Instytut Badań Ekonomicznych (AIER), wolnorynkowy libertariański think tank z siedzibą w Great Barrington w stanie Massachusetts, na swej stronie internetowej The Daily Economy zwraca uwagę na to, że skutki odejścia Ameryki od dawnego porządku gospodarczego ujawniają się w taryfach celnych, kontroli eksportu, kontraktach energetycznych, kontroli inwestycji i umowach handlowych tworzonych poza starym konsensusem wolnego handlu. „Towary wciąż się przemieszczają, firmy wciąż poszukują rynków zbytu, a rządy wciąż negocjują umowy. Umiera idea, że handel powinien być regulowany przede wszystkim przez konsumentów, producentów i ceny, a nie przez ministerstwa, agencje bezpieczeństwa i negocjowane kwoty. Wolny handel jest coraz bardziej kontrolowany: zarządzany przez państwa, kształtowany przez względy bezpieczeństwa i coraz częściej organizowany przez bloki polityczne, a nie przez uniwersalne zasady otwartej wymiany” – czytamy.
Dlaczego ekipa Trumpa odchodzi od wolnego handlu? Odpowiedź nie zaskoczy nikogo, kto śledzi relacje międzynarodowe – Ameryka zorientowała się (zbyt późno, jak zwracał na to uwagę wybitny politolog John Mearsheimer), że na tej idei najwięcej zyskały Chiny. Natomiast najbardziej tracą Stany Zjednoczone. „Odpowiedzią Waszyngtonu nie był powrót do wolnego handlu, lecz budowa kontrolowanego handlu” – pisze The Daily Economy.
Symboliczny początek nowego porządku ekonomicznego miał miejsce 2 kwietnia 2025 r., podczas spotkania Make America Wealthy Again, zwanego również Dniem Wyzwolenia, w Białym Domu. Prezydent Trump ogłosił podwyżkę ceł nałożonych na praktycznie wszystkie kraje świata – zarówno sojuszników, jak i wrogów. Na towary z Chin dodatkowe cła wynoszą 34 proc., na towary z UE – 20 proc., na towary z Japonii – 24 proc. i tak dalej.
Donald Trump od dziesięcioleci głosi tezę, że inne kraje – niezależnie, czy sojusznicy, czy konkurenci – wykorzystują Stany Zjednoczone. – Oni nas oszukują – stwierdził niedawno prezydent USA. Od umów handlowych po procedury bezpieczeństwa NATO Stany Zjednoczone otrzymały mniej wartości, zasobów, a ostatecznie szacunku za tak dużą ilość pieniędzy, siłę woli politycznej i inne zasoby, które Ameryka dała światu. Retoryka Trumpa jest dosadna, wykraczająca daleko poza normy tradycyjnej dyplomacji międzynarodowej. Ale Amerykanie tego chcieli, wybierając twardego biznesmena na prezydenta. Poza tym jego poglądy od dawna podzielają inni przywódcy USA, jak twierdzi Paul Poast, adiunkt w Katedrze Nauk Politycznych Uniwersytetu Chicagowskiego. – On mówi głośno za tę cichą część – powiedział Poast w rozmowie z ABC News. – On po prostu używa skrajnej wersji zgłaszanej od lat skargi – dodał uczony.
Chatham House – najważniejszy brytyjski think tank zajmujący się badaniem stosunków międzynarodowych – postawił niedawno pytanie, czy nowy porządek świata zahamuje handel. „Wraz z zanikaniem Pax Americana decydenci polityczni priorytetowo traktują bezpieczeństwo ekonomiczne” – czytamy na stronie think tanku.
Chatham House zauważa, że wzrost handlu światowego najlepiej rozwija się w warunkach „stabilności hegemonicznej”, gdzie porządek międzynarodowy jest rządzony przez jedno wielkie mocarstwo. W ciągu ostatnich 200 lat świat doświadczył dwóch gwałtownych wzrostów handlu światowego. Pierwszy miał miejsce w drugiej połowie XIX w., kiedy to pod parasolem Pax Britannica globalny eksport wzrósł z zaledwie około 5 proc. globalnego PKB w latach 40. XIX w. do ponad 15 proc. pod koniec stulecia. Kolejny gwałtowny wzrost miał miejsce w ostatnich dekadach XX w., w okresie Pax Americana, kiedy globalny eksport wzrósł z niskich poziomów po II wojnie światowej do 25 proc. globalnego PKB w przededniu kryzysu finansowego w 2008 r.
Teraz jednak imperium się zwija. Czy bez Pax Americana można będzie utrzymać liberalny handel? Istnieje wiele przykładów podtrzymujących tę nadzieję – uważa Chatham House, wskazując na koalicję tworzoną między Unią Europejską a dwunastoma państwami członkowskimi CPTPP, grupy handlowej utworzonej z pozostałości Partnerstwa Transpacyficznego, z którego prezydent Trump wycofał się w 2017 r. „UE wykazała się niezwykłą energią w reakcji na koniec Pax Americana. Niedawno podpisano umowy handlowe z Mercosurem, południowoamerykańskim blokiem handlowym, i Indiami, na przykład, a także strategiczne partnerstwo z Wietnamem”.
Jednak to nie wystarczy, aby odwrócić spadek globalnego wzrostu handlowego. Może go jedynie spowolnić. Dlaczego?
Pierwszym powodem są Chiny – odpowiada brytyjski think tank. Model gospodarczy tego kraju od lat opiera się na dążeniu do globalnej dominacji w przemyśle, aby wzmocnić geopolityczną pozycję kraju. Gdyby Pekin zdecydował się uczynić chińską gospodarkę ważniejszym źródłem globalnego popytu, zamiast nieustannie dążyć do dominacji nad podażą, Chiny mogłyby zacząć przejmować nieformalną rolę tradycyjnie odgrywaną przez Stany Zjednoczone jako „importera ostatniej szansy” dla światowej gospodarki.
Jednak Państwo Środka dąży do zdominowania globalnego sektora produkcyjnego, a to oznacza, że mało prawdopodobne jest, aby zmieniło swoje podejście w najbliższej przyszłości. W rezultacie partnerzy handlowi Chin będą prawdopodobnie nadal podnosić cła i bariery pozataryfowe, aby chronić swoje rynki krajowe. Decyzja UE o nałożeniu ceł antydumpingowych na chiński import stali w styczniu tego roku jest tylko jednym z niedawnych przykładów tej tendencji.
Drugim powodem jest to, że rozprzestrzenianie się protekcjonizmu wpływa na klimat intelektualny, w którym funkcjonują decydenci. „Środki ograniczające handel międzynarodowy stają się coraz bardziej naturalną częścią domyślnego menu opcji, spośród których rządy wybierają swoją politykę. Protekcjonizm może się sam napędzać”.
Chatham House kończy rozważania konkluzją mówiącą, że „To, w jakim kierunku zmierzamy, niekoniecznie można opisać jako deglobalizację; priorytety krajowe i regionalne będą jednak stawać się coraz bardziej widoczne, gdyż decydenci polityczni nadal będą skupiać się na bezpieczeństwie [ekonomicznym], a nie na wydajności”."
Czy Polin jest warta obrony ? Świat widzi kompromitującą słabiznę.
Czy Polin jest warta obrony ? Świat widzi kompromitującą słabiznę.
Medianowy majątek Polaka jest większy niż Kazacha i dużo mniejszy od majątku Chińczyka ! Śmieliśmy się z miseczki ryżu.
Czy ktoś będzie chciał umierać za:
-Majatek firm niemieckich w Polsce
-Za majątek różnych "Kulczyków"
-Za milionerów w spółkach skarbu państwa
-Za spoczynki sędziów i prokuratorów , za górników, księży....
Polin powinni bronić ci co żrą z jej koryta i finansować obronę.
https://www.armstrongeconomics.com/world-news/war/zelensky-betrays-poland/
" Zełenski zdradza Polskę
Polska, jeden z najzagorzalszych ukraińskich zwolenników, otwarcie potępia Zełenskiego za gloryfikowanie ruchu związanego z masakrą polskich cywilów.
Polska przyjęła miliony ukraińskich uchodźców. Polska stała się głównym ośrodkiem logistycznym dla zachodniej broni. Polska przez lata stała ramię w ramię z Kijowem. Następnie Zełenski podpisuje dekret honorujący jednostkę wojskową powiązaną z tradycjami UPA, organizacji pamiętanej w Polsce z masakr, w których zginęły dziesiątki tysięcy cywilów. W zależności od użytych szacunków, masakry na Wołyniu i związane z nimi kampanie czystek etnicznych zabiły od 50 000 do 100 000 Polaków, w tym kobiety, dzieci i całe wsie zostały wymazane z istnienia.
Ludzie byli cięci siekierami, paleni żywcem i mordowani właśnie dlatego, że byli Polakami. Polski parlament wielokrotnie klasyfikował te okrucieństwa jako ludobójstwo. A jednak mamy udawać, że to tylko nieporozumienie.
Prezydent Polski Karol Nawrocki oświadczył teraz, że Zełenski nie zachowuje się jak ktoś gotów dołączyć do europejskiej rodziny i nawet wezwał do odebrania mu najwyższego polskiego odznaczenia państwowego. Wyobraźcie sobie, jak wściekli muszą być polscy urzędnicy, że doszli do tego punktu po tym wszystkim, co zrobili dla Ukrainy.
Zachodnia prasa przez lata krzyczała, że każdy, kto mówi o ukraińskich ruchach ultranacjonalistycznych, szerzy dezinformację. Każdy, kto wspomniał o dziedzictwie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, Stepana Bandery, UPA lub ekstremistycznych frakcji na Ukrainie, był natychmiast atakowany. Teraz sam stały prezydent Ukrainy honoruje organizacje ludobójcze i nagle wszyscy chcą przymknąć oko na to.
Zełenski przedstawia się jako orędownik demokracji, podczas gdy wybory pozostają zawieszone. Mówi o wolności, podczas gdy partie opozycyjne zostały zakazane. Wygłasza wykłady na świat o prawach człowieka, podczas gdy oficerowie poborowi wyciągają ludzi z ulic i zmuszają ich do służby wojskowej. Domaga się niekończącego się finansowania, podczas gdy populacja Ukrainy nadal maleje, a setki tysięcy osób na stałe uciekło za granicę.
Najbardziej niepokojące w tym wszystkim jest to, że Zełenski dokładnie wiedział, co robi. Nikt przypadkowo nie honoruje tak kontrowersyjnego ruchu. Nikt przypadkowo nie podpisuje dekretu o takim poziomie symboliki. Był to celowy wybór polityczny, by uczcić i podtrzymać ludobójstwo. A jednak zachodni przywódcy, którzy każdą chwilę potępiają historyczne niesprawiedliwości, prawdopodobnie pozostaną milczący, ponieważ uznanie prawdy podważyłoby mitologię, którą tworzyli przez lata.”
wtorek, 2 czerwca 2026
Miłość Styropianu i Banderowców
Miłość Styropianu i Banderowców
Temat ludobójczych zbrodni ukraińskich nacjonalistów jest bardzo szeroki. Wiernie służyli Adolfowi Hitlerowi uczestnicząc (to m.in. wachmani pilnujący niemieckich obozów koncentracyjnych i obozów zagłady ) w mordowaniu milionów ofiar.
O ile okrutnie mordowali bezbronnych Polaków, Żydów a nawet Ukraińców to nie ma śladu po boju z Armią Czerwoną, przed którą rezunowie uciekali w panice jak szczury. Nie też śladu po boju z Niemcami.
Zbrodniarze świadomi tego że czeka ich słuszna egzekucja lub dożywocie w obozie, pod koniec wojny przedzierali się na Zachód Europy w czym Niemcy im pomagali.
Wraz z szybkim pogarszaniem się po wojnie stosunków USA z ZSRR, Amerykanie doszli do wniosku że nacjonaliści mogą się im przydać w możliwej przyszłej wojnie jako mięso armatnie i w wywiadzie. Czuli do nich obrzydzenie ale interesy hegemona są ważniejsze. Co prawda po wojnie byli odcięci od Ukrainy ale przecież w tym kraju wcześniej żyli. Zatem doskonale znali kraj i ludzi a to dla Ameryki było cenne. Poufnie w USA, Kanadzie i Wielkiej Brytanii zakazano ścigania ich za popełnione zbrodnie. Amerykanie o tych zbrodniach zgromadzili obszerny tajny materiał. Ukraińcy u Anglosasów doskonale wiedzieli ze w razie wojny będą w pierwszym rzucie na froncie bez żadnej możliwości odmowy. Amerykanie dyskretnie sprawowali nadzór nad środowiskami emigracyjnymi Ukraińców i co ważniejsi z nich byli prowadzeni przez oficerów CIA jako agentura.
Hegemon jak to hegemon interesy miał i ma globalne. CIA nie była z gumy a jak na cały świat to ilość personelu była skromna. Stad też ci sami oficerowie prowadzili agenturę dla dwóch graniczących ze sobą krajów bloku wschodniego: PRL i Ukrainy w składzie ZSRR. Stąd od oficerów CIA ta ideologiczna mięta dywersyjnego Styropianu i dywersyjnych Banderowców ! Styropian i Banderowcy dostawali dolary i ochronę.
Prof. Adam Wielomski napisał, że: „Tożsamość Ukrainy budowana jest na bohaterach, którzy mają polską krew na rękach. Bo wszyscy ci, którzy walczyli o niepodległość Ukrainy walczyli o nią z Polską i z Rosją. Ukraina to południowa Ruś, którą historycznie Polacy i Rosjanie wydzierali sobie z rąk. Antypolskość i antyrosyjskość jest genetycznie wbudowana w polityczną tożsamość ukraińską”.
Oczywiście co jakiś czas będą ekshumacje i honorowe pochówki bohaterów ukraińskich nacjonalistów a jest ich przecież wielu.
Ukraińskie i polskie stanowiska są twardo kolizyjne.
Plując na bestialsko zamordowanych Polaków stracimy szacunek do siebie.
Rewolucja Solidarności to pierwsza prototypowa z kolorowych rewolucji CIA. Pomarańczowa była na Ukrainie.
Ukraina wychodząc z Sojuza miała blisko 52 mln mieszkańców a teraz oficjalnie ma około 22 mln.
Premier Leszek Miller: Paweł Kowal stoi na czele banderowskiej piątej kolumny w Polsce. Mocny zarzut Millera wobec Kowala! "Trzeba zapytać, za jakie kwoty to robi?" Spór Miller-Kowal się zaognia. Coraz poważniejsze oskarżenia!
PO już prowadzi kampanie wyborczą
PO już prowadzi kampanie wyborczą
Live Show dla ciemnego ludu z "poszukiwanym" Ziobrą i Romanowskim trwa. Cyrk dla tępego betonowego elektoratu Tuska. Takie gonienie króliczka, a betonowa gawiedź głupio sie cieszy i klaszcze.
Bardzo oryginalna jest ta kampania wyborcza PO. Zupełnie nowa jakość. Jakość Trzaskowskiego i Miszalskiego. Kampanie wyborczą PO wymyślili absolwenci Collegium Tumanum. Dostali za to miliony.
Seans nienawiści planowano tuż przed wyborami.
Realnie TKM - PO kradnie, kręci lody, załatwia cieple posadki rodzinie i kolegom oraz nabywa kolejne nieruchomości jak zawsze zresztą.
Pisemka ministra niesprawiedliwości w USA trafiają do kosza bez czytania. KOmpromitujcie się dalej głupcy. Wniosek o ekstradycję zostanie wyśmiany i trzeba będzie jeszcze miliony zapłacić kosztów postępowania.
"Nie jest jasne, gdzie przebywa Marcin Romanowski". Ale PO ma profesjonalne służby ! Państwo teoretyczne ze zgniłej dykty sklejonej guanem.
"Istnieje duże prawdopodobieństwo, że przebywa on w Turcji." Funkcjonariusze - palanci sugeruja porwanie Ziobro i Romanowskiego z obcego kraju. Siłowe działania obcych służb, łowców, agencji, tajne - spec komando... na terenie obcego poważnego państwa jest traktowane jako wroga działalność terrorystyczna i okrutnie zwalczana bez sądu. W Turcji lub USA oznacza to wpadnięcie pod samochód albo przedawkowanie fentanylu lub zawał serca lub znikniecie bez śladu czyli spalenie żywcem w piecu.
Za Ziobrą skutecznie NIE wystawiono nawet Europejskiego Nakazu Aresztowania. Wniosek prokuratury o ENA wobec Ziobry wciąż nie został rozpatrzony przez sąd i formalnie może on bez przeszkód podróżować po świecie. Rzecznik prokuratury potwierdził, że pan Ziobro jest wolnym człowiekiem i może swobodnie poruszać się po świecie bo nie jest poszukiwany.
Interpol palantom omówił ścigania !
Prędzej ten nieudaczny Vaginet politycznie upadnie niż ich postawią w Polsce przed nienawistnym "sądem".
W Idiokracji TKM - PO każdy podejrzany ucieka nieudolnym tuskoidom łatwo i śmiesznie.
Śmieszny Żurek jest skompromitowany i nieudolny. Tylko natychmiastowa dymisją skróci mu męki bo sobie nie radzi.
Łowy paradne a zdobycze żadne ! To pasuje do wszystkich obietnic oszustów. 100 konkretów na 100 dni !
My nie ruszamy waszych a wy nie ruszacie naszych. Naprawdę razem jako frakcje TKM-PO i TKM-PIS kradniemy miliardy.
niedziela, 31 maja 2026
Jest koszerny interes do zrobienia
Jest koszerny interes do zrobienia
Krzysztof Baliński - Polski pisarz, dyplomata. Ukończył studia na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, a następnie odbył staż w tamtejszej Katedrze Orientalistyki. Studiował także w Paryżu oraz w Damaszku, gdzie pracował jako tłumacz w Ambasadzie PRL. Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Orientalistycznego działającego od 1922 roku, którego celem jest upowszechnianie wiedzy o Bliskim i Dalekim Wschodzie:
"… oszustwa finansowe popełniane przez Żyda przynoszą korzyści wszystkim Żydom, tym w Izraelu i tym międzynarodowym
Na początek kilka cytatów. „Jest koszerny interes do zrobienia” – to słowa (już kultowe), które padły podczas wizyty Rywina u Michnika. „Pierwszy milion trzeba ukraść” – to zawołania (też kultowe), które padło z ust Janusza Lewandowskiego, kiedyś ministra przekształceń własnościowych. No i „Tęsknię za tobą, Żydzie!” – graffiti, które wołało przed laty z murów warszawskich kamienic.
Pierwszy stał się mottem procesu grabieży majątku narodowego Polaków, gdy po formalnym odzyskaniu niepodległości kilkakrotnie padli ofiarą rabunku na wielką skalę, na skutek zawartej pod auspicjami Rockefellera umowy Jaruzelski-Geremek, w myśl której masa upadłościowa po PRL została „sprawiedliwie” podzielona między ludźmi Kiszczaka, a środowiskiem tożsamym etnicznie i biznesowo z Rockefellerem.
Drugi to zapowiedź szykowanego kolejnego zamachu na mienie Polaków, „jako rekompensaty dla ubogich ofiar holokaustu”, którego konsekwencją będzie wytworzenie elity mającej ogromną przewagę materialną nad Polakami. Tu przytoczmy „przemyślenia” Dawida Warszawskiego zamieszczone na łamach nowojorskiej „Moment”: „Lobby żydowskie wkrótce wzrośnie w siłę […] w połowie wieku polscy Żydzi będą siłą przewodnią Polski […] Do 2050 roku Polska będzie ekonomiczną potęgą z polskimi Żydami, jako jej siłą napędową”.
„Tęsknię za tobą, Żydzie!” to z kolei motto polsko-żydowskiej „Love Story” w biznesie. Ta niby artystyczna prowokacja żydowskiego artysty pod wszystkimi względami ziściła się – Polska stała się Mekką dla izraelskiego biznesu, tysiące Izraelczyków upatrzyło sobie nasz kraj, jako pierwszą ojczyznę i w rezultacie nie było i nie ma w Polsce żadnego oszustwa, gdzie w cieniu nie kryłby się żydowski geszefciarz.
Podobnymi myślami uraczył nas Donald Tusk. „Nie macie w Europie pewniejszego i bardziej lojalnego sojusznika i prawdziwego przyjaciela, niż Polska” – takie zapewnienie złożył premierowi Izraela (a towarzyszący mu minister zdradził, że „wszystkie ugrupowania sejmowe są niezmiennie usposobione do Izraela przyjaźnie”), co, przekładając na język biznesu, było uspokajającą deklaracją, że bez względu na to, któremu ugrupowaniu Judenrat pozwoli rządzić, żydowscy aferzyści nie będą zagrożeni (i będą mogli ukraść nie tylko pierwszy milion).
Gdy Polską wstrząsnęła afera Zondacrypto, okazało się, że główny aferzysta ma izraelski paszport, że zakupił luksusową posiadłość w Izraelu i że jest nieuchwytny nie tylko dla klientów i mediów, ale… prokuratury. Bo tak zawsze czujny prokurator krajowy ocknął się dopiero wtedy, gdy Przemysław Kral czmychnął z Polski (a wraz z nim co najmniej 500 mln złotych).
Dariusz Korneluk podliczył jedynie, że Kral pozostawił po sobie 30 tysięcy poszkodowanych, ale i w tym nie był skrupulatny, bo liczba pokrzywdzonych ciągle rośnie, bo Zondacrypto była największą polską giełdą kryptowalut i deklarowała ponad pół miliona aktywnych użytkowników. Okazało się też, że nasz dzielny prokuratur nie tylko nie zamierza ścigać aferzysty, ale nie zamierza odzyskać ukradzionych pieniędzy. A geszeft nie polegał na tym, że Kral zwiał do Izraela, ale że w Izraelu ukrył ukradzione Polakom miliony.
Gdy pojawiły się żądania, by wystąpili o ekstradycję geszefciarza (poza napomnieniem, że zadawanie takich pytań „to niedobra jest”), mówili, że ekstradycja z Izraela jest praktycznie niemożliwa. Nic natomiast o tym, jak odzyskać ukradzione pieniądze i zwrócić pokrzywdzonym. „Gazeta Wyborcza” przekonywała, że „kontrolę nad giełdą Zondacrypto miała mafia tambowska, powiązana z politykami partii Władimira Putina”, czyli że za wszystkim stoi nie Kral, nie Izrael, nie Mosad, ale Putin.
Żydowska gazeta dla Polaków powątpiewała też, czy Kral naprawdę jest w Izraelu, „bo aferzyści nie szukają ucieczki w cywilizowanym kraju z niezależnym sądownictwem, lecz w państwie z dużo mniejszą transparentnością, na przykład w Dubaju”. Sekundował w tym żydowsko-niemiecki Onet, według którego Przemysław Kral był tylko figurantem, a prawdziwym twórcą i właścicielem Zondacrypto biznesmen o pseudonimie „Maniek” z Czeladzi, który pieniądze wywiózł nie do Izraela, ale do Emiratów Arabskich.
Wytoczyli klasyczny już argument w obronie aferzysty: „To sprawa czysto polityczna podszyta antysemityzmem”. A w ślad za nim pojawiły się apele o powściągliwość w „antysemickich komentarzach” dotyczących izraelskiego obywatelstwa Krala, bo mogą zaszkodzić pokrzywdzonym, bo wystarczy je wydrukować z internetu i dołączyć do izraelskiej odpowiedzi na wniosek ekstradycyjny, bo izraelska linia obrony będzie wyglądać tak: Krala nie wydamy, bo nie będzie miał szans na uczciwy proces, bo rozpętano wobec niego antysemicką nagonkę. Krótko mówiąc – nakazali nam milczeć, oczywiście dla dobra pokrzywdzonych.
To nie pierwszy taki przypadek. Antysemityzmem było sprzeciwianie się reprywatyzacji warszawskich kamienic. Burmistrz Pragi Północ Wojciech Zabłocki opisując działania mafii adwokatów i urzędników Hanny Gronkiewicz-Waltz ujawnił, że nie wolno było podważać decyzji, w których występowały osoby pochodzenia żydowskiego, „bo miało to uchronić ratusz przed zarzutami o antysemityzm”. Mówił, że dokumenty, które do niego docierały z Ratusza były przerażające: „Tam było napisane, żeby się nie interesować sprawą, ponieważ na przykład osoba była pochodzenia żydowskiego, a ten, kto będzie to robił, jest antysemitą i że próba dociekania w danej sprawie naraża miasto na wielomilionowe odszkodowania”.
Nalepkę „antysemita” przyklejają każdemu, kto zagraża ich interesom. Mieliśmy już: „Łączenie reakcji Izraela na nowelizację ustawy o IPN z kwestią majątków pożydowskich jest jaskrawym przykładem antysemickiego fake newsa” (ambasador Izraela). „Antysemityzmem jest mówienie o skorumpowanych sitwach u władzy i ich rozbijaniu” (żydowski uczony z Muzeum Polin). „Antysemityzmem jest prześwietlanie interesów obywateli obcego państwa tylko dlatego, że są Żydami” („Gazeta Wyborcza”). Gdy pod hasłem „Jesteś Polakiem, Kupuj Polskie” pojawiła się inicjatywa promująca patriotyzm konsumencki, zareagowała małżonka Radka Sikorskiego – zrównała je z przedwojennym antysemickim hasłem „Nie kupuj u Żyda”.
Wiedzą, co jest piętą achillesową rządzących, że nie mogą rozliczyć żadnego aferzysty, bo natychmiast poleci do Sorosa ze skargą, że jest ofiarą „antysemickiego pogromu”. I regułą jest, że gdy natrafiają na żydowskiego aferzystę, to pochodzenie staje się okolicznością łagodzącą i usprawiedliwia największe świństwa.
Wiedzą, że mają w Polsce immunitet absolutny, bo żaden nie został skazany, nawet za miliardowy przekręt. Wiedzą też, że w Polsce kraść bezkarnie można poprzez nabycie odpowiedniego paszportu (w tym, w przypadku odzyskiwania mienia pożydowskiego, paszportu polskiego).
„Polacy nie lubią banków, bo są głupkami i antysemitami” – taką diagnozę postawił Przemek Gdański, prezes banku BNP Paribas. „Moim zdaniem niechęć do banków ma korzenie w antysemityzmie. Historycznie pożyczaniem pieniędzy, w niektórych okresach nazywanym lichwą, zajmowali się Żydzi. Szło się do Żyda i brało na procent kiedy była potrzeba, nawet, jak się go nie lubiło, bo innych możliwości zaciągnięcia kredytu nie było (…) nadal funkcjonuje skojarzenie, że banki to Żydzi, a przecież Żydów się nie lubi”.
Ale nie poprzestał na tym. „Polska jest krajem, w którym pozornie antysemityzm jest marginalnym zjawiskiem, ale de facto jest on głęboko zakotwiczony w społeczeństwie. (…) śmiem twierdzić, że jakiś element niechęci do banków bierze się z tego głęboko zakorzenionego antysemityzmu i kojarzenia banków z Żydami, czyli tymi, którzy nie pracowali na roli, ale obracali pieniędzmi” – zgłębił temat.
A więc nie kredyty we frankach szwajcarskich, nie polisolokaty i niczym nieuzasadnione gigantyczne zyski, ale… antysemityzm! I chyba jesteśmy antysemitami, bo wydaje nam się, że Polacy powierzając swoje pieniądze takim banksterom, jak Przemek Gdański powinni wiedzieć, czy oprócz polskiego nie mają także paszportu izraelskiego.
A co do ekstradycji Krala, to zabrakło najważniejszego – Strona polska nie zwróciła się do Izraela z wnioskiem o ekstradycję! Mało tego – do dziś nie postawiła mu żadnych zarzutów, nie oskarżyła o żaden zabroniony czyn.
Prokurator Dariusz Korneluk, pytany o ucieczkę prezesa Zondacrypto do Izraela, stwierdził: „Kral ma obywatelstwo izraelskie, a to znaczy, że nie zostanie wydany do Polski, bo Izrael nie przekazuje swoich obywateli w ręce służb innych krajów”. Donald Tusk, pytany o to samo, odparł: „Z Izraelem nie jest łatwo. Mamy w swojej historii Polaków, którzy mieli powody uciekać z Polski i znajdowali tam schronienie”. Wiceminister spraw wewnętrznych też odpowiedział wymijająco: „Polskie służby nie mają dobrego doświadczenia ze sprowadzaniem osób z Izraela”.
O ekstradycji nic nie mówi Włodzimierz Czarzasty, który niedawno złożył do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Konrada Berkowicza, mimo że ten tylko obraził ambasadora Izraela, a Kral okradł na pół miliarda złotych kilkadziesiąt tysięcy Polaków. No i najważniejsze – nic nie mówią o odzyskaniu od Żydów ukradzionych Polakom pieniędzy!
Jaki jest jeszcze inny powód, że nie występują o ekstradycję? Muszą zostawić sobie otwartą furtkę na wypadek, gdyby sami musieli uciekać. Dokąd ucieknie Tusk, wiemy. Dokąd ucieknie Koroluk, też wiemy. A dokąd Morawiecki i Kowal? Czy nie do Izraela, gdzie schronienie znalazły już ich ciotki? A gdyby zbyt stanowczo żądali ekstradycji, to na ogrodzeniu polskiej ambasady w Tel Awiwie pojawi się namazana swastyka i graffiti „polskie gówno” i „mordercy spieprzajcie”, a składający się aferzystów tłum, z Kralem na czele, wedrze się na teren ambasady i opluje ambasadora.
I jeszcze jedno – gdy izraelskie służby bezkarnie porwały na międzynarodowych wodach aktywistów domagających się sprawiedliwości dla Palestyńczyków, to czy naszych polityków nie naszła refleksja, że gdy zbyt namolne będą dopominać się o ekstradycję Krala, to Izrael zrobi z nimi to samo, na przykład porwie sprzed gmachu Sejmu.
To nie pierwszy przypadek, kiedy aferzysta okrada Polaków, a później, bez żadnych przeszkód i z wielkimi pieniędzmi, odnajduje się w Izraelu. Żydowscy oszuści Bagsik i Gąsiorowski, bohaterowie afery Art-B, kilka godzin przed aresztowaniem wsiedli w samolot linii El-Al, wylądowali w Tel Awiwie z siedmioma walizkami wypełnionymi 85 milionami dolarów, zamieszkali kilka kroków od rezydencji kupionej przez Krala i stali się bohaterami światowej społeczności żydowskiej. Bo zgodnie z historycznym wzorcem i tradycją, oszustwa finansowe popełniane przez Żyda przynoszą korzyści wszystkim Żydom, tym w Izraelu i tym międzynarodowym.
Izrael czasami wydaje przestępców. Ale nigdy nie wydaje ukradzionych pieniędzy. Przykładem Józef Jędruch, który wyłudził 430 milionów od należącej do Skarbu Państwa Elektrowni Będzin, uciekł do Izraela i powołując się na żydowskie pochodzenie dostał izraelskie obywatelstwo. Polsce został wydany, ale dopiero po tym, gdy sam zgodził się na ekstradycję. Odpowiadał z wolnej stopy. Skazany zostało na kilkaset tysięcy grzywny. Zdefraudowanych pieniędzy Skarb Państwa nigdy nie odzyskał, bo „zaopiekował się” nim podstawiony żydowski adwokat i podstawiona izraelska żona, po ślubie sfingowanym w izraelskim areszcie.
Szczególnie dobrze idzie im w biznesie mieszczącym się w rubryce „Wasze ulice, nasze kamienice”. Należy do nich większość działających w Polsce firm deweloperskich, także te, które wybudowały kilkanaście centrów handlowych w głównych polskich miastach. Podobnie ma się sprawa z Komisją Nadzoru Finansowego, która wynajmuje siedzibę w biurowcu należącym do… Chabad Lubawicz, a której – przypomnijmy – statutowym obowiązkiem jest zapobieganie przekrętom na rynku finansowym.
I tu pytanie: Czy nie dlatego KNF milczała, gdy Kral kradł? Przypomnijmy też, że Timur Mindycz, przed odlotem do Tel Awiwu ze zrabowanymi 100 milionami dolarów, wpadł do synagogi Chabad w Warszawie. Ale nie na modlitwę tylko na rozmowy biznesowe, bo Chabad nie zajmuje się krzewieniem talmudycznych mądrości, lecz… kamienicami. I tu drugie pytanie: Czy to Chabad nie dokończy przedwojennego żydowskiego zamysłu: „Wasze ulice, nasze kamienice”?
Izrael to „Ziemia Obiecana”, także dla… oszustów. To światowe centrum przekrętów finansowych, w tym spekulacji kryptowalutami, które macherom zwabiającym ofiary z całego świata przynoszą miliardowe zyski. Władze izraelskie przyznają, że przestępczość przybrała monstrualne rozmiary i mimo że ich zwalczanie jest niezwykle łatwe, blokują współpracę z międzynarodowymi organami ścigania.
Tamtejsze prawo pozostawiło furtkę, dzięki której oszuści często robiący geszefty przez telefon i internet, z „siedzib” mieszczących się w garażach i kotłowniach przenoszą działalność za granicę, między innymi do Polski. Także izraelski kodeks podatkowy sprawia, że Izrael stał się magnesem dla przestępców – zwalnia nowych imigrantów z płacenia podatku od dochodów uzyskanych za granicą oraz z wykazywania źródeł dochodu. Sprzyja temu także prawo zapewniające obywatelstwo każdemu imigrantowi o żydowskich korzeniach. A wszystko to wywołuje pytania: Czy taka rozgałęziona struktura przestępcza i sztaby sterujące geszeftami mogą funkcjonować bez przyzwolenia władz Izraela? Czy taki parasol ochronny nie roztoczyły też nad Zondacrypto?
Takie afery w pomagdalenkowej Polsce posypały się jak z dziurawego wora. Wymieńmy tylko FOZZ, Art-B, NFI, Bank Śląski, Domy Towarowe Centrum, Getin Bank i Amber Gold. W tej ostatniej, metodą piramidy finansowej z kont klientów wyprowadzono 600 milionów. W stworzeniu spółki oraz przekręcie udział brali Ihor Kołomojski i Wadim Rabinowicz, a Amber Gold miało służyć przejęciu PLL LOT. Częścią geszeftu było mianowanie na przewodniczącego rady nadzorczej LOT-u Teofila Bartoszewskiego.
W aferze przenikały się tajne służby państewka leżącego w Palestynie i syn Tuska. No i miała ochronę ze strony Agencji Wywiadu kierowanej wówczas przez gen. Macieja Hunię, dziś ambasadora RP w Izraelu. Gra toczyła się na jeszcze wyższym poziomie i pod jeszcze większą ochroną – Kołomojski i Rabinowicz to wyznawcy i sponsorzy Chabad.
To wszystko nie wzięło się znikąd. To ma swoją chronologię. Pierwszym był powrót żydokomuny, czyli przekazanie władzy Żydom nastręczonym Jaruzelskiemu przez Davida Rockefellera. Potem była zmanipulowana transformacja ustrojowa. Bo, kto zakładał albo kto przejmował partie w Polsce? A gdy już uchowała się jakaś czysto polska, to kto wdeptywał jej przywódcę w ziemię albo mordował i to na rytualny sposób? I czy racji nie mają ci, którzy uważają, że Polsce nie można pomóc zakładając partię, bo w jej kierownictwie natychmiast pojawia się dwóch albo trzech „organizatorów” z Chabad?
Dekadę temu na bazarze podziału łupów „Przedsiębiorstwa Holocaust” pojawiają się nowi gracze, którzy nie chcą bezsilnie przyglądać się, jak inni sprzątają im łup spod nosa. Przebiegły i chciwy Chabad Lubawicz próbuje wykroić dla siebie nowe żerowisko, którego nazwę podpowiedział prezydent RP – POLIN. Przy władzy w Warszawie jest sługa narodu niemieckiego. Potrzebny jest więc nowe rozdanie i podmienienie na sługę narodu żydowskiego. W tym celu rabini dobijają targu z Jarosławem Kaczyńskim. Za pomoc w koszernym coup d’état żądają wiele i dostają wiele. Od tego czasu mówić też możemy, że agenta Stasi przejął od Niemców rabin prowadzący z Chabad, nadał mu pseudonim „Krzywousty”, kazał posyłać dzieci do żydowskiej szkoły, tolerować żydowskie geszefty i nadać Żydom immunitet absolutny, tak aby żaden nie został skazany nawet za miliardowy przekręt.
Jak to jest, że na jeden gwizdek Szaloma Ber Stamblera do zapalenia świeczek stawiają się prezydent, marszałek Sejmu i Senatu, ministrowie i posłowie ze wszystkich partii? Jak to jest, że w tej kwestii zapanowała jednomyślność nieznana od czasu PRL-owskiego Frontu Jedności Narodu i że w jego miejsce wytworzył się swoisty Front Chanukowy, złożony ze środowisk dotychczas walczących ze sobą na śmierć i życie?
Skąd nienotowana od czasu Magdalenki jedność ponad podziałami najbardziej antychrześcijańskiej sekty żydowskiej i Episkopatu, biblistów z KUL, prawosławnych popów, protestanckich pastorów? Kto pociąga za sznurki? Kim jest niewidzialna ośmiornica, która tym steruje? I czy nie jest nią ośmioramienny świecznik? Bo nie jest tak, że w chanukowych ceremoniach chodzi o obrzędy religijne. Tu chodzi o przejęcie Polski, a zwłaszcza polskich kamienic."


