niedziela, 25 października 2026

Platformerska Mądrość etapu

 Platformerska Mądrość etapu
Według Słownika (silnie pejoratywne) - "Mądrość etapu" to pogląd polityczny, który uznaje się za słuszny w danym czasie i w danych okolicznościach, a jego ocena może się zmienić w zależności od zmiany sytuacji.
„Mądrość etapu", polega na tym, iż to, co na jednym etapie jest przez partię uznane za słuszne i pożyteczne, na innym etapie może być uznane za głęboko niesłuszne i szkodliwe.
Wprowadzenie pojęcia przypisywane jest Stanisławowi Stommie, działaczowi katolickiemu; miało ono dotyczyć konieczności wyboru przez katolików optymalnego sposobu działania społecznego i politycznego w okresie PRL, kiedy władze były negatywnie nastawione do Kościoła i religii.
Zdaniem Mazowieckiego, gdy był premierem, „mądrość etapu” wymagała skierowania wszystkich sił na gospodarkę, choć on i wtedy mówił o „społecznej gospodarce rynkowej”. Dziś ta mądrość wymaga położenia akcentu na słowie „społeczny”.
„Mądrość etapu" to głupota, kłamstwo, hipokryzja a nade wszystko sprzedajność i korupcja. 
Obecna „Mądrość etapu" każe Tuskowi i platfusom szczekać na Rosję ale kiedyś było zgoła inaczej.

 Amerykańskie resety z ZSRR / Rosją odbywają się cyklicznie i inicjowane są przez USA. Dynamika zachowania przypomina dwubiegunową chorobę psychiczną u ludzi. Rosja stara się pragmatycznie zawsze  wyciągnąć jak najwięcej korzyści od niestabilnych psychicznie USA. 
 Prezydent Barack Obama zainicjował w 2009 roku Reset z Rosją potrzebną mu na Bliskim Wschodzie. Gdy Rosja nie realizowała oczekiwań USA ( Rosja niczego nie obiecywała ! ), to Obama zresetował swój poprzedni Reset i przekazał ukraińskim oligarchom kwotę 5 mld dolarów a oni wszczęli skrajnie wrogi Rosji Majdan na Ukrainie połączony z brutalnym i krwawym zamachem stanu.  
Obecny Reset Donalda Trumpa z Rosją to kolejny powrót do relacji z Rosją, w tym do próby ponownego wykorzystania Rosji do prowadzenia polityki na Bliskim Wschodzie w interesie bezcennego państewka na literę I. Ale to również większe związanie jej handlem i współpracą międzyrządową z Waszyngtonem.

 Podczas Resetu zainicjowanego w  2009 roku Polsce nakazano pełną normalizacje stosunków z Rosją i okresowe konsultowanie polityki zagranicznej. Zabroniono podawania nieprawdziwych informacji o Rosji, szczekania, podżegania i tym podobnych głupot.  
Prasa rosyjska nazwała w okresie odwilży Tuska "nasz człowiek w Warszawie"   

 Rezygnująca teraz z obecności w Vaginecie ministerka Pełczyńska-Nałęcz powiedziała że dla niej ważniejsze są wartości niż stołki.
Od 2008 do 2012 zasiadała w Polsko-Rosyjskiej Grupie do Spraw Trudnych, a w latach 2009–2010 w Komitecie Sterującym Forum Społeczeństwa Obywatelskiego Partnerstwa Wschodniego.
Pełczyńska-Nałęcz była u ministra Radosława Sikorskiego wiceministrem spraw zagranicznych odpowiedzialną za politykę wschodnią w latach 2012-2014, u szczytu Resetu z Rosją, który gorąco popierała. Była bezpośrednią przełożoną w MSZ Jarosława Bratkiewicza, ideologa i teoretyka popierającego Reset z Rosją.
Pełczyńska odpowiadała m.in  za treść deklaracji programowej Sikorski-Ławrow "Program 2020 w relacjach polsko-rosyjskich" podpisanej w Warszawie 19 grudnia 2013 roku. Deklaracja ta zawierała mapę drogową uczynienia Polski państwem półwasalnym Rosji do 2020 roku. Zobowiązywała Polskę do konsultowania polskiej polityki zagranicznej z Rosją nie rzadziej niż raz do roku, oraz do reprezentowania stanowiska rosyjskiego w ONZ, OBWE, Radzie Europy i Radzie NATO-Rosja, a także do konsultowania się z Rosją w sprawach bezpieczeństwa i to mimo iż Polska była państwem członkowskim NATO. 
Deklaracja z 19 grudnia 2013 r. nigdy nie została oficjalnie wypowiedziana bądź unieważniona przez Polskę. MSZ RP nigdy publicznie nie zdystansowało się od jej treści.
19 listopada 2014 złożyła listy uwierzytelniające w Moskwie jako nowy ambasador. Odwołana z urzędu ambasadora z dniem 31 lipca 2016.
Pełczyńska-Nałęcz prawdopodobnie posiada obywatelstwo rosyjskie, nabyte drogą dziedziczenia po matce.

 Reset poprzedniego resetu oznaczał w Polsce wymianę niemieckiego rządu Tuska zarządzoną przez USA. Rudy musiał iść precz i ochronę dała mu kanclerz Merkel. Rudy znalazł by się w więzieniu ale Merkel dając Tuskowi medale i posadę jawnie przekazała informacje - kto będzie mu chciał zrobić krzywdę będzie  miał do czynienia ze mną czyli Niemcami. Po takim ostrzeżeniu cmokier marksizmu - leninizmu porzucił rozliczenie i zemstę na Tusku. 

Rzecz o Tusku. Połączenie paradoksu kłamcy z paradoksem głąba

 Rzecz o Tusku. Połączenie paradoksu kłamcy z paradoksem głąba
https://wpolityce.pl/publicystyka/rzecz-o-tusku-polaczenie-paradoksu-klamcy-z-paradoksem-glaba,282723
"Rozstrzygnięciu, czy Donald Tusk jest zawsze kłamcą, czy czasem mówi prawdę może pomóc połączenie paradoksu kłamcy z paradoksem głąba. Prof. Marcin Król podpowiedział kiedyś Donaldowi Tuskowi, że „celem może być samo zdobycie władzy i przyjemności z tego płynące (tyran, despota). Celem mogą być pieniądze dla siebie czy dla całej grupy, a zatem kłamstwo, złodziejstwo, nepotyzm, oligarchizacja kraju”
Polacy chyba zbyt prostolinijnie podchodzą do tego, co mówi premier Donald Tusk. Bo większość uważa, że premier wyłącznie kłamie. Tyle tylko, że on kłamie głęboko filozoficznie, a nie jakoś banalnie. Wprawdzie to, co mówi może się wydawać ordynarnym łgarstwem, ale przecież szef rządu tak dużego i ważnego państwa jak Polska nie może być postrzegany niczym – jakby to ujął Szymek z Budziejowic – kłamca „nachalny i zuchwały”. Może więc warto przedstawić coś w rodzaju instrukcji, jak Donald Tusk mógłby swoje ordynarne łgarstwa uszlachetnić czy tylko skomplikować. Dla zmylenia przeciwnika, czyli większości Polaków.

Kto jest kłamcą?
Podpowiedzmy Donaldowi Tuskowi, że niejaki Epimenides, żyjący na przełomie VII i VI wieku przed Chrystusem, rzekł był, że „wszyscy Kreteńczycy są kłamcami” (Κρῆτες ἀεὶ ψεῦσται). Tyle że sam był Kreteńczykiem. Czy zdanie Kreteńczyka mogłoby być prawdziwe, jeśli jest on jednym z kłamców? A może nie wszyscy Kreteńczycy kłamią, a tylko jeden z nich - Epimenides - kłamał o nich?

Problem powstały w związku z Epimenidesem podjął filozof z Miletu - Eubulides (żył w IV wieku p.n.e.). Jeśli ktoś twierdzi: „ja teraz kłamię”, to czy jest on kłamcą czy mówi prawdę. Jeśli kłamie, to twierdząc „ja teraz kłamię” mówi prawdę, a zatem nie jest kłamcą. Jeśli zaś wypowiada prawdę, to znaczy, że kłamie, bo kłamstwem jest wypowiedziane przez niego zdanie.

W XX wieku polski filozof i logik, Alfred Tarski, wyjaśnił, że paradoks kłamcy powstaje wtedy, gdy zdanie odnosi się do samego siebie („to, co teraz mówię”) i zawiera negację („jest kłamstwem”). Jeśli kłamca łże, to mówi prawdę, bo twierdzi, że kłamie. Ale jeśli mówi prawdę, to nie może kłamać (w zamierzeniu mówić nieprawdę). Tarski przyjął, że gdy zdanie odwołuje się do samego siebie, nie odnosi się do rzeczywistości, nie przekazując żadnej treści o niej, a tylko mówiąc o własnej formie. Mamy więc dwa poziomy: język przedmiotowy i metajęzyk. W tym pierwszym zdania mówią coś o świecie, w tym drugim zdania mówią o innych zdaniach.

Paradoks kłamcy
Jeśli wytłumaczenie paradoksu kłamcy nic nie rozjaśnia w głowach polityków rządzącej obecnie większości, to trudno, choć lina została im rzucona. Najwyżej będą mieli jeszcze większy zamęt w głowach usiłując dociec, czy Donald Tusk jest zawsze kłamcą, czy czasem mówi prawdę. Albo, czy operuje językiem przedmiotowym, czy też metajęzykiem? Dzięki paradoksowi kłamcy zabawa z politykami i doradcami Koalicji Obywatelskiej oraz jej satelitami jest większa, gdyż oni sami nie wiedzą, czy uważając, że kłamią mówią prawdę, czy też kłamią sądząc, iż mówią prawdę. Prostsze byłoby założenie, i tak robi Donald Tusk, że zawsze trzeba kłamać. Gdyby rządzący obecnie politycy znali i rozumieli paradoks kłamcy, nie byłoby regularnych wybuchów paniki, gdy ktoś z nich coś rąbnie w stylu łysego grzywką o kant kuli, czyli otrze się o prawdę.

Oprócz paradoksu kłamcy pojawia się też paradoks głąba, czyli problem tego, czy negując różne wypowiedzi Donalda Tuska głąbami są Polacy (przekonanie mówiącego), czy głąbem jest sam Tusk (przekonanie Polaków). Do przekonania, iż Polacy to głąby, najczęściej skłaniają Donalda Tuska mędrcy w rodzaju prof. Radosława Markowskiego. Do przekonania, iż głąbem jest Tusk przywodzi Polaków doświadczenie dwóch wcześniejszych jego rządów oraz prawie trzy lata demolowania Polski po 13 grudnia 2023 r.

Tymczasem sprawa jest – jak powiedziałby filozof Bronisław Komorowski – „arcyboleśnie prosta”: paradoks kłamcy i paradoks głąba trzeba po prostu ominąć. Nie mówiąc niczego, co potem można by uznać za ordynarne kłamstwo. W praktyce politycznej oznacza to brak programu lub odmowę jego ujawnienia. W lipcu 2019 r. nieżyjący już prof. Marcin Król postulował: „Pora skończyć z programami i całym tym banalnym i pustym językiem polityki. (…) Przestańmy mówić o programach, uzgadnianiu ich szczegółów i spierać się o nie, jakby programy to była forma wiedzy i obietnica praktycznych działań. (…) Program to bardzo kiepska forma opowieści”.

Cele Tuska
Istotą rzeczy jest zdobycie władzy. 18 stycznia 2020 r. prof. Marcin Król napisał w „Gazecie Wyborczej”: „Polityka jest sztuką zdobywania i utrzymania władzy. Tylko tyle. Jedyną miarą polityki jest jej skuteczność. (…) Kto o tym zapomina – przegrywa. Przegrywa także ten, kto walczy o prawdziwą demokrację. (…) Polityka, rozpatrywana na tym najwyższym poziomie, nie podlega żadnym ocenom: z punktu widzenia moralności, z punktu widzenia wartości, celów czy metod działania”. Jak widać, Donald Tusk okazał się najpojętniejszym uczniem nieżyjącego już filozofa idei. Wprawdzie przed wyborami, czyli 9 września 2023 r. w Tarnowie wyskoczył z „Programem 100 konkretów na 100 dni”, ale potem rozrzedził te 100 dni na rok, następnie na 4 lata, a obecnie na 100 lat.

Jak podpowiedział Donaldowi Tuskowi prof. Król, „celem może być samo zdobycie władzy i przyjemności z tego płynące (tyran, despota). Celem mogą być pieniądze dla siebie czy dla całej grupy, a zatem kłamstwo, złodziejstwo, nepotyzm, oligarchizacja kraju. Celem może być przyjemność odnajdywana w manipulowaniu ludźmi”. I te wszystkie cele realizuje Donald Tusk, trudno się więc dziwić, że nie ma czasu na zajmowanie się Polską. Tym bardziej że jeszcze musi się zajmować Niemcami, skoro one się zajmują nim, choć forma jest dość obcesowa, gdyż polega na wydawaniu poleceń i rozliczaniu z ich wykonania. A przecież: „Es muss Ordnung herrschen, und für Ausreißer ist kein Platz”."

sobota, 24 października 2026

Wiadomości z bantustanu

 Wiadomości z bantustanu 
 Za udziały w rafinerii gdańskiej Saudi Aramco w 2022 roku zapłaciła około 1,1 mld zł. Tymczasem Najwyższa Izba Kontroli oszacowała ich wartość na 4,6 mld zł.
Saudi Aramco analizuje obecnie możliwość ograniczenia działalności w Polsce. Jednym z rozważanych scenariuszy jest sprzedaż części aktywów czyli udziałów w Rafinerii Gdańskiej, ale decyzje jeszcze nie zapadły.
Rafineria Gdańska została wpisana na listę spółek chronionych dopiero w 2023 r., a więc już po transakcji z Saudi Aramco i rząd nie może nic zrobić.
Patriotycznym czynem była sprzedaż za niską cenę nierynkowa, teraz patriotycznym czynem może być odkupienie za wysoka cenę rynkową.
 W 1999 roku Skarb Państwa sprzedał większościowy pakiet akcji Pekao SA grupie UniCredit za około 4 mld zł. Polska w 2017 roku odkupiła 32,8% akcji Banku Pekao S.A. od włoskiego UniCredit za łączną kwotę 10,6 mld zł. Przez 18 lat Włosi wyciągnęli około 14 mld zł z banku.
Naród handlowy uważa że tanio trzeba kupić a drogo sprzedać. Irokezi znad Wisły uważają ze trzeba tanio sprzedać i drogo odkupić.

 Plan pokojowy administracji Donalda Trumpa zakłada wejście Ukrainy do Unii Europejskiej w zamian za rezygnację z wstąpienia do NATO. USA jednak nie są członkiem Unii i o jej sprawach nie są władne decydować. USA w obecnym planie pokojowym postulują, aby Unia Europejska wzięła na utrzymanie to co zostanie z Ukrainy. Po  spodziewanym objęciu władzy przez  partię AfD w Niemczech oraz po bankructwie Francji możemy oczekiwać, że na Polskę spadnie utrzymywanie Ukrainy. Idea Ukropolu zawsze była żywa w POPiS-ie i zależy mu na tym. Deficyt będzie wynosił zamiast pół biliona złotych cały bilion złotych co nie czyni styropianowi  różnicy.

Donald "Słońce Peru" został maharadżdżą!  W jednym z odcinków Kiepskich, Ferdek dostał coś podobnego na głowę. Dzięki niemu zaczął latać na dywanie do sklepu po piwo miedzy innymi. Tusk tez zaraz odleci.. po 100 omamów na 100 dni. Będzie mógł pajacować w turbanie i na Tik Toku.

Król Maroka Hassan II w TV France wytłumaczył genezę zamieszek na ulicach miast Francji: 
” integracja wyznawców islamu w społeczeństwie innowierców nigdy nie będzie możliwa. Apostazja w islamie karana jest śmiercią, a prawo koraniczne jest prawem boskim-na zawsze. Żaden muzułmanin nigdy nie będzie mógł zaakceptować praw ani obyczajów niewiernych”.
Burdy, podpalenia i plądrowania są wykonywane przez osoby ze środowiska islamskiej imigracji.
Mamy kolejny dowód na to, że lewicowej utopii nie tylko nie da się wprowadzić w życie a próby jej realizacji skończą się nieomylnie wspaniałą katastrofą. 

Osoba ministerialna Pełczyńska-Nałęcz odeszła z rządu rudego. Partia Szymusia H. oczywiście była Partią Jednorazowego Użytku. Jego czas w polityce już się skończył ale to do niego jeszcze nie dotarło. Miliony wyborców tradycyjnie dało się zrobić w balona na PJU, ale w 2027 po nich nie będzie śladu w sejmie. Czy coś zacznie się dziać w sprawie Szymusiowego fałszywego dyplomu Kolegium Tumanum? 
Powodem jej decyzji było głosowanie nad nowelizacją Kodeksu wyborczego znoszącą dwukadencyjność w samorządach, o którą zabiegało pasożytniczo - nepotyczne PSL. Pełczyńska-Nałęcz była  zwolenniczką utrzymania limitu kadencji. Uderzyła w koalicjantów, pisząc, że dwukadencyjność przetrwała „pomimo głosów Koalicji 15 X”. "Koalicja, w tym niestety znaczna część posłów Polski 2050, stanęła przeciw ludziom, a za politykierskimi układami. To nie pierwsza taka decyzja koalicji, ale fundamentalnie ważna" 
Pełczyńska-Nałęcz  mówiła  wielokrotnie w ostatnich miesiącach, że ten rząd nie realizuje tych zadań, o których mówiono w kampanii wyborczej i na początku działania.
 Prezydent  Trump też konsekwentnie pozbywa się współpracowniczek. Kobiety o wyjątkowo nędznych kompetencjach, którym dano wielką władze. Ciekawe jest gdzie pomarańczowy takie cipki znalazł ? To Epstein jednak żyje ? Kiedy koalicja Epsteina weżmie się za ten Iran znienawidzony przez bezcenne państewko na literę I ?

Według ONZ w ubiegłym roku wartość procederu przemytu ludzi na europejskich szlakach morskich wynosiła pół miliarda dolarów.
Donald Tusk zmienia poglądy jak rękawiczki. Za rządów PiS lider PO tak  mówił o nielegalnych migrantach na granicy z Białorusią - "biedni ludzie, którzy szukają swojego miejsca na ziemi i nie trzeba robić takiej obrzydliwej, ponurej propagandy wymierzonej w migrantów, bo to są ludzie, którzy potrzebują pomocy".
Ale już po roku stwierdził - "To nie są uchodźcy, to coraz rzadziej są migranci, rodziny, biedne szukające pomocy. W 80 przypadkach na 100 mamy do czynienia ze zorganizowanymi grupami młodych mężczyzn, 18-30 lat, takie kategorie wiekowe, bardzo agresywnych. Służba na granicy polsko-białoruskiej jest najtrudniejszą służbą dzisiaj dla straży i dla wojska. Dlatego tak bardzo potrzebne jest zrozumienie i wsparcie, także ze strony opinii publicznej, ze strony państwa będzie pełne wsparcie"

piątek, 23 października 2026

Bezprawne legitymowanie

 Bezprawne legitymowanie
https://www.prosteprawo24.pl/kiedy-policjant-moze-legitymowac-obywatela/
"Legitymowanie przez policję wymaga konkretnego powodu związanego z zadaniami policjanta, na przykład podejrzenia wykroczenia, ustalenia świadków zdarzenia albo poszukiwania osoby (art. 14 i art. 15 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji). Odmowa podania danych bez takiej podstawy nie jest wykroczeniem (art. 65 § 2 k.w.), ale spór o to rozstrzyga dopiero sąd. Podanie fałszywych danych jest zawsze ryzykowne, bo stanowi osobne wykroczenie (art. 65 § 1 k.w.). Na sposób legitymowania przysługuje zażalenie do prokuratora (art. 15 ust. 7 ustawy o Policji).

(…) Policjant nie może legitymować każdego, kogo spotka. Musi istnieć powód związany z jego zadaniami. Typowe sytuacje to:

    podejrzenie popełnienia wykroczenia lub przestępstwa, na przykład ktoś maluje sprayem po ścianie albo odpowiada rysopisowi sprawcy kradzieży,
    ustalenie świadków zdarzenia, na przykład osób stojących w pobliżu miejsca bójki czy wypadku,
    poszukiwanie osoby, gdy ktoś przypomina osobę poszukiwaną listem gończym albo zaginioną,
    wykonanie polecenia sądu lub prokuratora, na przykład doprowadzenia świadka,
    wskazanie przez pokrzywdzonego, gdy ofiara kradzieży wskazuje sprawcę.

Sąd Najwyższy od lat powtarza, że gdy funkcjonariusz żąda danych osobowych, nie mając do tego podstawy prawnej, „obywatel może odmówić podania danych osobowych bez konsekwencji prawnych” (wyrok SN z 31 marca 2021 r., II KK 422/20). Tak samo orzekł wcześniej (wyrok SN z 28 października 2011 r., III KK 291/11).

Najnowszy przykład to sprawa mężczyzny wylegitymowanego na dworcu, bo „dziwnie się zachowywał” i przebywał tam „bez wyraźnie określonego celu”. Sąd Najwyższy uchylił jego skazanie i wskazał, że samo przebywanie na dworcu nie było wykroczeniem, a to, na czym polegało „dziwne” zachowanie, nie zostało wyjaśnione (wyrok SN z 17 grudnia 2025 r., II KK 473/25)"

środa, 21 października 2026

Cięcia socjalne

 Cięcia socjalne
https://www.salon24.pl/u/zawodaktor/1528074,ciecia-socjalne
"Cięcia socjalne. Nie będzie jednej reakcji. Będzie kilka równoległych, i już je widać w różnych krajach Zachodu. To, która przeważy, zależy nie tyle od samych cięć, co od tego, jak zostaną przeprowadzone.

5 czynników, które decydują o skali buntu

1. Kto traci. Cięcia w świadczeniach uniwersalnych, jak emerytury czy ochrona zdrowia, mobilizują wszystkich. Cięcia w świadczeniach selektywnych, jak zasiłki dla bezrobotnych, dzielą społeczeństwo na "pracujących vs. biorących" i reakcja jest słabsza.

2. Narracja. Jeśli cięcie jest sprzedane jako "konieczność, bo państwo bankrutuje" - jak w Szwecji na początku lat 90. - akceptacja jest wyższa. Jeśli jako "zabieramy wam, żeby dać komuś innemu" lub "tną, a jednocześnie rosną wydatki na administrację" - reakcja jest wybuchowa. To był mechanizm we Francji przy reformie emerytalnej.

3. Kontekst ekonomiczny. Cięcia w czasie wzrostu są przyjmowane jako korekta. Cięcia w czasie inflacji, kryzysu mieszkaniowego i stagnacji płac są odbierane jako łamanie kontraktu społecznego.

4. Czy istnieje kanał polityczny. Jeśli mainstreamowa opozycja mówi to samo co rząd, ludzie idą na ulicę. Jeśli istnieje wiarygodna partia antysystemowa, idą do urn.

5. Model państwa opiekuńczego.

• Model skandynawski: wysokie zaufanie, więc najpierw negocjacje związków zawodowych, potem cicha adaptacja. • Model kontynentalny, Francja, Niemcy: natychmiastowe strajki i blokady sektorowe. • Model anglosaski, USA, UK: mniej strajków, więcej politycznej polaryzacji i pozwów sądowych. • Model śródziemnomorski, Hiszpania, Włochy: wybuchowe protesty młodych + masowe wycofanie się w szarą strefę i pomoc rodziny. 4 typowe ścieżki reakcji

To klasyczny model Hirschmana: Voice, Exit, Loyalty.

1. Voice - ulica. To pierwsza reakcja, szczególnie w Europie. Nie tyle "biedni", co klasa średnia, która czuje spadek statusu. Nauczyciele, pielęgniarki, kolejarze, rolnicy. Ich protesty są najskuteczniejsze, bo paraliżują usługi. Przy cięciach emerytalnych dołącza grupa 50+ , która ma czas i determinację.

2. Vote - przetasowanie polityczne. To reakcja długofalowa i najważniejsza. Cięcia socjalne historycznie zasilają obie flanki populizmu jednocześnie:

• lewicowy populizm: "tną socjal, bo służą korporacjom" • prawicowy populizm: "tną wam, bo rozdają migrantom / na klimat / na Ukrainę"

W praktyce wyborca wybiera tę opowieść, która jest bliższa jego tożsamości. Efekt jest ten sam: rozpad centrum. 
   
3. Exit - prywatna adaptacja i apatia. Najcichsza, ale masowa reakcja, szczególnie u młodszych pokoleń na Zachodzie. Zamiast protestować, ludzie:

• rezygnują z oczekiwania czegokolwiek od państwa, przechodzą na prywatne ubezpieczenia, korepetycje, prywatną opiekę, • emigrują wewnętrznie, np. z drogich miast lub krajów, • przestają głosować. W UK i Francji po falach austerity frekwencja w grupie 25-35 lat spadła najmocniej. To nie jest zgoda, to jest ciche wycofanie lojalności. 

4. Erozja spójności. Cięcia zawsze uruchamiają walkę o to, kto zasługuje na pomoc. Widoczny jest wzrost narracji typu "my pracujący vs. oni". To prowadzi do wzrostu nieufności, spadku kapitału społecznego i wzrostu przestępczości drobnej i oszustw socjalnych jako formy "odbicia sobie".

Dlaczego dziś reakcja będzie ostrzejsza niż 20 lat temu

Zachodnie społeczeństwa weszły w cięcia z trzema obciążeniami, których nie było w latach 90.:

1. Koniec obietnicy awansu. Pokolenie rodziców wierzyło, że dzieci będą żyć lepiej. Teraz cięcia trafiają w ludzi, którzy już czują, że żyją gorzej mimo pracy. 2. Mieszkanie jako nowy socjal. Kiedy państwo tnie, a jednocześnie czynsz zjada 40-50% pensji, każde cięcie zasiłku jest odbierane jako zagrożenie egzystencjalne, nie jako abstrakcja budżetowa. 3. Brak zaufania do elit, które tną. Kiedy zaufanie do parlamentu jest na poziomie 20-30%, tłumaczenie "musimy zacisnąć pasa" nie działa. Działa tłumaczenie "zaciskamy pasa, bo wy kradniecie". 

W skrócie: w latach 90. cięcia kończyły się negocjacjami. Dziś kończą się najpierw protestem, potem głosem na antysystem, a na końcu cichym odejściem od państwa."

niedziela, 18 października 2026

Laboratorium zaawansowanej elektroniki i automatyki 226

 Laboratorium zaawansowanej elektroniki i automatyki 226

Spis treści.
1.Wojna 
2.Energia

1.Wojna
 Klasyczna wojna ma zakładane cele polityczne. Biblia uczy że z dużo silniejszym wrogiem należy się porozumieć kiedy jest jeszcze daleko od nas.  

 Głęboko błędne założenia polityki zagranicznej i debilna polityka agenturalno – mafijnego styropianu mogą wepchnąć Polskę w wojnę a jest ona całkowite nieprzygotowana do wojny.
Pasożytnicza kasta urzędnicza licząca około 600 tysięcy ludzi jest wyłączona z poboru. Próbuje ona dyscyplinować i terroryzować większość poborem. 
Gdy Ukraińcy na froncie bronią ojczyzny to politycy wysyłają na nich armię komorników za niespłacone kredyty by zabrały ich żonom i dzieciom wszystko kiedy żołnierz cierpi na froncie.
 Państwo polskie nie realizuje swoich obowiązków już w czasie komfortowym - pokojowym. Takie skorumpowane  państwo nie może żądać oddania życia za uprzywilejowane, skorumpowane kasty.
Szkolenie wojskowe w ogóle nie działa. 

 USA sprowokowały wojnę z Rosją przez ukraińskiego pośrednika ale widząc nadchodzącą przegraną wycofały się z niej wplątując w nią EU. Wszyscy już wiedzą, że NATO czyli Ukraina wojnę przegrała politycznie i militarnie. Tą wojnę dalej chce  ciągnąć tylko grupa ludzi, która na tej wojnie zarabia ogromne pieniądze czyli szczególnie Batalion Monako ale też skorumpowani urzędnicy KE i politycy.
Powstała w 1991 roku Ukraina jest państwem pasożytniczym głęboko skorumpowanym, dysfunkcyjną oligarchia.  Państwo ma realizować żywotne cele narodu.  Państwo Ukraina  które zmusza przemocą obywateli do walki jest państwem zbrodniczym i upadłym. Państwo za podatki ma zapewniać bezpieczeństwo i możliwości rozwoju. Ukraina nie zapewnia ani jedno ani drugiego. To po co im takie państwo ! Ukraińcy nie chcą za nie walczyć bo nie chcą tego państwa dlatego że nie chcą do końca życia pracować na oligarchów. Bronią się przemocą przed poborem i uciekają z frontu. 
 
 Do końca 2023 roku organizowano  konferencje o odbudowie Ukrainy. Szacowano koszty na 500 - 700 mld Euro. Później takich konferencji nie organizowano, bo kwota byłaby astronomiczna i z każdym dniem wojny rośnie. 

 Rosja twierdzi że nie ma zamiaru atakować NATO ale z drugiej strony uważa firmy składające drony i infrastrukturę pracującą dla Ukrainy na terenie m.in. Polski za uprawnione cele ataku. Twierdzi że nie zostawi bez pomocy Rosjan prześladowanych w Wymieratach bałtyckich.

 Stany Zjednoczone chcą obecnie zakończyć wojnę Proxy NATO-Rosja na Ukrainie  widząc zacieśnianie współpracy Chin z Rosją i zwiększanie nowoczesnej produkcji zbrojeniowej w obu krajach co wyklucza przyszłe zaatakowanie Chin przez USA. Rosja pomaga Chinom rozbudować strategiczny potencjał nuklearny i napaść na Chiny ze strony USA robi się bardzo ryzykowna.

 Rosjanie są bystrymi obserwatorami i widzą:
-Niedorzeczne polskie zbrojenia dla wzięcia łapówek niebezpiecznie zadłużające kraj 
-Polskie wojsko na niby i ogólną słabiznę
-Uwieszenie na klamce USA i Niemiec
-Głębokie skorumpowanie aparatu państwowego i zaczynającą się anarchie
-Głęboką polaryzacje społeczeństwa na dwa wrogie sobie, zwalczające się plemiona
-Zagraniczne zadłużenie i możliwość przyszłego bankructwa oraz kreatywną księgowość
-Peryferyjność i faktyczny brak głosu w EU i NATO
-Totalny brak schronów i nie podjęcie ich budowy  

 Do czasu udzielenia Polsce gwarancji przez perfidny Albion wiosną 1939 roku, III Rzesza nie miała żadnego zamiaru atakować Polski. Gdy rozwścieczony Hitler rozkazał wykonać plan ataku na Polskę niemiecki wywiad szybko zebrał prawdziwe dane odrzucając sanacyjny bełkot. Silni, Zwarci, Gotowi,Guzika...
 Teraz Rosja na bieżąco obserwuje korupcję i słabiznę Polski.
Rosja i Rosjanie są przewidywalni aż do bólu. Skoro mówią o uprawnionym celu ataku to znaczy że to rozważają i oceniają szanse USA na włączenie się do wojny. Gdy dojdą do wniosku że USA nie zareagują to uderzą ! NATO bez USA to papierowy tygrys.     

 Wojna jest najpoważniejszą sprawą z jaką ma do czynienia państwo. W normalnym państwie tych co zawiedli czeka surowa kara ale nie w Polsce. Za złe decyzje i ich konsekwencje odpowiada się w normalnym świecie głową. W Polsce mamy głupców i zabetonowany głupi system.
W II RP nastąpiło odrodzenie pasożytniczej szlachty na państwowych posadach szczególnie w „wojsku” Dla ochrony złodziejstwa był „honor świętego munduru” i honor oficerów ...i ucieczka na Zaleszczyki ! 
Społeczeństwo zostało porzucone przez rząd i wojsko. To był dopiero honor i mundur dezerterów do rozstrzelania. 
Teraz szajka, która totalnie zawiodła chce pobór wysłać na śmierć.
Wielcy Patrioci – Politycy mają pierwszeństwo ! W zużytych mundurach, stalowym hełmie wzór 52 , pasoszelkach z karabinem w dłoni – naprzód bo chwalebnego boju ! 
Bataliony Tłustych Kotów do boju !        

Historia przyśpieszyła i zasiadający na tłustych synekurach nie potrafią adaptować zmurszałego systemu do nowego układu międzynarodowego. Biorące duże pieniądze stare grzyby są szkodnikami.  
  
 Fale radiowe są dobrem deficytowym i państwa za ich używanie każą sobie płacić i reglamentują dostęp do nich. Bezpłatny jest tylko dostęp w paśmie obywatelskim CB. Umowy międzynarodowe ograniczają emisje RTV na obszarze sąsiedniego państwa. Działające na falach krótkich w Zimnej Wojnie radiostacje dywersyjne były zabronione przez prawo międzynarodowe. Były wpierw nielegalnie tworzone i finansowane przez USA ( „Tu rozgłośnia polska radia wolna Europa” ) a dopiero później przez ZSRR.
Podobnie jak z falami radiowymi Bezpieczeństwo w układzie międzynarodowym jest dobrem ograniczonym i deficytowym. Stąd oczywista potrzeba reglamentacji i umów.
Po rakietowym kryzysie kubańskim w 1962 roku, USA-ZSRR rozumnie podjęły się stabilizacji sytuacji strategicznej i do 1990 roku w zasadzie groźba wojny termojądrowej realnie nie istniała.  

 Państwa z definicji mają monopol  używania policyjnej przemocy na swoim terytorium. 
USA po rozpadzie Związku Radzieckiego po 1990 roku stały się policjantem dużej części świata z monopolem używania przemocy. Szybko uzyskały:
A.Projekcje siły na dużej części globu a w tym prawo zapraszania do NATO każdego kto podoba się USA  
B.Zdolność wymuszania swojej woli a w tym posiadania stref wpływów co jest sprzeczne z prawem międzynarodowym
C.Zdolność narzucania swojej narracji o zdarzeniach w świecie
D.Zdolność okradania świata swoim pasożytniczym dolarem
Idiotyzm propagandowych narracji USA obraża każdego kto ma IQ>70.
Oczywiście koszty utrzymania globalnej policji były ogromne i USA od dłuższego czasu nie są już w stanie być tym policjantem. Chcą zrzucić z siebie koszty ale zachowując przywilej użycia siły. Czy chcą zjeść ciastko i mieć ciastko. To jest niewykonalne.
Umowy z USA są nic nie warte. Premier Kanady stwierdził że USA Trumpa umowy podpisuje ołówkiem i może podpis wymazać.
USA tracąc prymat – hegemonie stają się stopniowo jednym z silnych państwa ale bez zdolności A,B,C,D.
Okazuje się że Amerykanie nie mają teraz mocnych kart nie tylko w rozgrywce wobec Ukrainy, ale i wobec Iranu, Rosji, Chin a nawet Kanady. 

 Armia USA w narracji hegemona miała być niezwyciężona i ultra nowoczesna. „Wielka Piątka” ma monopolistyczną pozycje w produkcji broni w USA. Na wzrost zapotrzebowania reagują wzrostem cen a nie wzrostem produkcji. Technologia i użyteczność zeszły na drugi plan bo najważniejszy jest kurs akcji, akcjonariusze i dywidendy !
Okazuje się że systemy od różnych producentów mają różne interface komunikacyjne i są totalnie niezgodne ze sobą. Specyfikacje są tajne i nie można było zrobić programu który by obsługiwał wszystkie systemy ! Integracja była bluffem ! Teraz dopiero system ma być otwarty ale powstaje groźba ze hackerzy pobawią się bronią USA w wielu krajach !   

 Polska drogo kupiła od USA bronie przeszłości o których wiadomo że obecnie już nie działają na Ukrainie. Chce też kupić bazę wojska USA o których wiadomo z satrapii arabskich że też nie działają !
 USA sprzedaje innym nie broń, która jest im faktycznie potrzebna, tylko taką, którą opłaca się sprzedawać i często która zalega magazyny.
 
Sankcje sankcjami a od wybuchu wojny na Ukrainie w 2022 roku Europa kupiła od Rosji ropy i gazu za około 340 mld Euro.  

 Rosję przed agresją Napoleona i Hitlera uratowała ogromna głębia strategiczna. W czasie II Wojny zachodnie regiony ZSRR doznały apokaliptycznych zniszczeń ale Rosja była prawie nietknięta.
Zatem dumanie że z Ukrainy uda się zrobić trwałą antyrosję były po prostu głupie. Rosja robi z Ukrainy państwo upadłe - dysfunkcjonalne i wielki bufor żeby mieć tą głębie!
Potrzeby bezpieczeństwa (głębia strategiczna) nuklearnej Rosji muszą być spełnione i odbywa się to kosztem jej podżeganych sąsiadów.

 Drony w rękach Ukrainy sprawiły że Rosja nie jest w stanie przesuwać linii frontu.
Anglosaskie bombardowania Niemiec niszczyły ich gospodarkę. Armia lądowa Anglosasów była słaba na tle armii III Rzeszy, która na lądzie walczyła głownie z sowietami. 
Analogicznie obecnie Rosja niszczy gospodarkę  Ukrainy redukując jej potencjał tak jak redukowano potencjał III Rzeszy. Praktycznie znikł ukraiński eksport stali i zbóż. Niszczona jest energetyka, kolej, magazyny... Rosja chce doprowadzić do zapaści państwa ale to nie jest proste bo Ukraina jest finansowana przez Zachód i własnej produkcji prawie że nie ma od kilku już lat. Żołd, państwo, emerytury... funduje Zachód. Paliwo dostarcza PKN Orlen i Możejki (na Litwie) czyli Polska.   
 Ukraina ma słabą ochronę przed napaścią z powietrza i ataki Rosji są skuteczne. Niestety słabą ochronę ma też Zachód i Polska.

 Eskalacja horyzontalna w wykonaniu Iranu okazała się wielkim sukcesem. Rosja faktycznie walczy z NATO i sabotażowy atak na Wymieraty lub Polskę nic nie zmieni bo potencjał NATO od tego nie wzrośnie.

 Interes 37 milionowej, peryferyjnej Polski w 462 milionowej EU jest marginalny i może być poświęcony w umowie Zachodu z Rosją. 
Rosja jest egzystencjalnym zagrożeniem dla Ukrainy, Wymieratów i Polski ale nie dla Niemiec a dla Francji nie jest żadnym zagrożeniem. 

 Upokarzające i obrażające Polaków jest chwytanie się klamki byłego hegemona przez zdesperowany  styropian, który szuka Tatusia czy raczej Alfonsa który za pieniądze da bezpieczeństwo prostytutce - Polsce.
 Według dokumentu USA trwa „badanie nad potencjalną możliwością stworzenia bazy w zachodniej (!) Polsce” Polska miałaby sfinansować bazę na 5000 żołnierzy USA kwotą 10-15 mld dolarów i płacić 15 tysięcy dolarów każdemu żołnierzowi.
W 2026 roku USA rotacyjnie wycofały z Polski … 5000 żołnierzy. Czyli mielibyśmy płacić za NIC. To idiotyzm.

 W konflikcie najlepsze i najtańsze jest obalenie rządu i zaprowadzenie chaosu decyzyjnego i w ogóle chaosu. W czasie I Wojny Niemcy wagonem kolejowym wysłali Lenina do Rosji i Piłsudskiego do Polski ! USA dały 5 mld oligarchom za obalenie rządu Ukrainy.
 W Polsce chaos zaprowadzają agenturalno - mafijni politycy.
Do 2017 roku, aby zasiadać w radach nadzorczych spółek, trzeba było mieć tytuł doktora nauk ekonomicznych, prawnych, technicznych, być adwokatem lub radcą prawnym lub zdać  państwowy egzamin. Zasady te zmienił rząd Prawa i Sprawiedliwości gdy  w 2017 roku wprowadzono możliwość obejścia wymogu egzaminu, jeśli ktoś posiadał dyplom MBA. Liczba kandydatów przystępujących do państwowego egzaminu spadła kilkudziesięciokrotnie.
Rozpoczyna się [ X 2026 ] proces 29 oskarżonych w sprawie lewych dyplomów MBA, które otwierały drzwi do intratnych upolitycznionych stanowisk. Wśród zarzutów znalazły się przestępstwa korupcyjne, poświadczanie nieprawdy w dokumentach, oszustwa oraz pranie pieniędzy. W sprawie oskarżeni zostali m.in. politycy i przedstawiciele środowiska akademickiego. Collegium Tumanum to  organizacja przestępcza dająca za łapówki matołom dyplomy by obsadzali stołki państwowe a szczególnie spółki. Wśród absolwentów Collegium Tumanum byli m.in. politycy, prezesi i członkowie zarządów spółek Skarbu Państwa, naukowcy, oficerowie służb specjalnych i DOWÓDCY WOJSKOWI. Lewe matury kupowali już funkcjonariusze MUNDUROWI w latach 90-tych. Więc proceder lewego wykształcenia już dawno był znany. 

 Wojny przynoszą śmierć, kalectwo, zniszczenie, demoralizacje, destabilizacje, zahamowanie wzrostu, kryzys  i bankructwa.
 Ukraina jest zniszczona w sposób trwały. Nie ma żadnej możliwości jej odbudowy i autor pisał już o tym 4 lata temu. Finansowana przez Zachód odbudowa musiała by być jednocześnie opłacalna ekonomicznie i pozbawiona ryzyka. Czyli jest niemożliwa. 

„Zespół, który stworzyliśmy wspólnie z szefem głównego urzędu statystycznego, pokazuje jasno, że nawet państwa trzecie, takie jak Polska traci na wojnie rosyjskiej (w Ukrainie). Przykładowo Polska straciła prawie 500 miliardów euro. My nie możemy w tej sprawie milczeć” - mówił w programie "Gość Wydarzeń" [Polsat] poseł Koalicji Obywatelskiej prof. Paweł Kowal.
O tym kiedy Polska zbankrutuje i czy zbankrutuje zdecydują głównie  USA ale też i Niemcy.
W każdym razie potrząsanie szabelką źle się skończy.

 Skutki wojny z Rosją i z Iranem są globalne. Wzrosły rentowności 10-letnich obligacji  pokazanych na wykresie krajów od początku 2026 roku (linia niebieska), względem globalnej średniej (linia czarna). Wykres zaczyna się od 100 bps a nie zera.

 Tylko mniejsza część z setek miliardów dolarów i euro darowanych Ukrainie płonie w ogniu wojny. Za resztę uzbrajany jest Batalion Monako w: złote sedesy, drogie jachty, Rollsroysy i Bentleye, drogie nieruchomości...

 Przed II wojną polskie nakłady wojskowe to były głównie wysokie  wypłaty dla panów oficerów, szalenie droga ( korupcja a jakże ! ) pasza dla koni kawalerii i okręty podwodne dla łapówki.
 Militarna produkcja II RP stanowiła 0.17% militarnej światowej produkcji okresu II Wojny Światowej. A jaki jest teraz wojenny wysiłek produkcyjny III RP ? Ponieważ III RP uważa się z sukcesora II RP to powinno to być z 0.1-0.2 % !
W rosyjskim Tatarstanie w wielkiej hali powstaje 2800 dronów Shahed miesięcznie. Brzydki dron za mniej niż 15-20 tysięcy dolarów jest hałaśliwy i dość łatwy do zestrzelenia. Ale i tak większość dolatuje do celu bo uwagę odciągają też wabiki i dron zadaje ogromne straty.
W Polsce WB Group drona Warmate produkują w tempie 250 sztuk rocznie. Chyba chorzy psychicznie podpisali kontrakt na 400 sztuk amunicji krążącej Warmate i zestawów 190 FlyEye za 11.3 miliardów. Już wiemy ze FlyEye jest bezużyteczny. Prokurator będzie miał co robić.
A jakie mamy Wojska Bezzałogowe. Mamy pomysł na Inspektorat z lokalizacją w Łukowie. To  oczko w głowie ministra. Jest też koncepcja brygady.
Korupcja ponad wszystko ! 
 Tymczasem Rosja rzekomo zakontraktowała w Chinach 60 tysięcy silników odrzutowych do swoich nowoczesnych dronów !
 Drony to wstęp do automatyzacji pola walki. 
Cywilna Polska to tanie rączki do pracy dla zachodu bez automatyzacji. Militarna Polska to ma być tani pobór bez automatyzacji  do zmielenia w maszynie do mięsa. Ta sama filozofia – nieprawdaż ?   

 W 2014 niesprowokowana Arabia Saudyjska sama  wywołała wojnę z Huti, uważając, że zwycięstwo będzie łatwe i bardzo ją umocni. W 2024 zawarła rozejm, który w 2026 roku zerwała niesprowokowanym i zdradzieckim atakiem na Huti.
 Arabia Saudyjska  "miała" wspaniałego sojusznika w USA. Miała amerykańskie bazy i wydała setki miliardów na amerykańską broń, więc myśleli że sami się obronią i że USA na pewno ich obroni lub chociaż pomoże przy dużym zagrożeniu... Rocznie Arabia na wojsko, głównie na zbrojenia, wydaje ostatnio aż  80 mld dolarów. W obecnej wartości dolara dekadami nakupiła uzbrojenia za prawie 1000 mld dolarów głównie od USA ale ma mieszankę sprzętu z różnych krajów.
 Huti ubrani w białe płótno lub w workach po mące i sandałkach 10.10.2026  ostrzelali rakietą balistyczną lotnisko w Rijadzie, stolicy Arabii. Jest 18 zabitych i ponad 300 rannych. Ogromne szkody materialne. Lotnisko wyłączone z użytkowania. Baterie Patriotów nie zadziałały lub nie  było rakiet bo zabrano je wcześniej do ochrony bezcennego Izraela. Kupowanie za dziesiątki miliardów dolarów Patriotów nic nie dało. System obrony powietrznej Arabii Saudyjskiej przez lata był tworzony z myślą o zwalczaniu  nielicznych samolotów i wobec rojów dronów i rakiet balistycznych jest bezbronny.  Według doniesień saudyjskich mediów bardzo drogie stacje radarowe nawet nie ostrzegły o zagrożeniach. Przyczyny takiego stanu rzeczy ma wyjaśnić śledztwo.
Saudyjczycy są (?) uzbrojeni po zęby ale nie ma wśród zwykłych żołnierzy wysokiego morale. Z niewolnika nie zrobi się wojownika a drogi sprzęt w rękach amatorów to tylko drogie zabawki.

Ostrzał obiektów Arabii trwa od jakiegoś czasu. Huti mogą też ostrzelać saudyjskie rafinerie i zakłady odsalania wody morskiej a Saudyjczycy mogą wreszcie wrócić do korzystania z wielbłądziego moczu. Picie wielbłądziego moczu to tradycyjna praktyka ludowa stosowana w niektórych krajach Bliskiego Wschodu. Zwyczaj ten wywodzi się od Beduinów oraz niektórych przekazów religijnych w islamie, według których Mahomet miał zalecić chorym picie mleka i moczu wielbłądów w celach leczniczych. W medycynie ludowej regionu, substancji tej przypisywano rzekome właściwości leczące m.in. choroby układu pokarmowego, nowotwory czy problemy ze skórą i włosami. 
 Saudyjczycy  mogli w ciągu tych prawie 95 lat swojej państwowości wiele zrobić ale nie zrobili. Korzystanie ze złotych sedesów przez  koneserów koziej rozkoszy nie poprawiło im IQ.   
Prezydent USA Donald Trump powiedział, że sobotni atak na lotnisko w Rijadzie to „coś strasznego” i jest „nie do zaakceptowania”. Przekazał, że Amerykanie utrzymują komunikację z Huti i zamierza rozmawiać z saudyjskim księciem.
To już wiemy co powie Pomarańczowy Gołąbek Pokoju Trump gdy coś złego spadnie na Warszawę.
Arabia Saudyjska  jest bardzo ważna dla USA. Jest wielkim inwestorem w USA, kupuje za miliardy broń i ma wielką ilość ropy na której stoi dolar. Arabia jest więc dla USA kilkanaście razy ważniejsza niż Polska.

 Polscy politycy też mogli wiele zrobić przez minione 36 lat. Przede wszystkim nie powinni niszczyć przemysłu obronnego odziedziczonego po PRL. Nie powinni się korumpować i zdradzać ojczyzny pracą agenturalną.

 Na USA nie należy się obrażać i na życie też nie należy się obrażać. Trzeba po prostu zrozumieć ich interesowność. 
 Jacek Bartosiak mówi że w sprawie bazy wojsk USA w Polsce, USA zachowuje się jak podła, wyrachowana Łęcka z „Lalki”gardząca Wokulskim  a „Polska” jak zakochany głupiec Wokulski. 
Łęcka nie warta była Wokulskiego, który potrzebował pomocy psychologa.
Zresztą Polacy nie chcą bazy USA. Ile bazy USA są warte pokazał Iran !
Ta baza jest szkodliwa dla suwerenności Polski. Ma ona faktycznie pilnować interesów USA w Polsce. Na przykład aby Polska nie nałożyła podatków na firmy z USA !

 W pasożytniczej Polsce nikt za nic nie odpowiada. 
Ministerstwo Obrony Narodowej: My nie ponosimy  odpowiedzialności za bezpieczeństwo bo kupiliśmy polisę ubezpieczeniową od USA przepłacając za broń. Baza USA którą załatwimy będzie nas bronic. Marnotrawstwo, korupcja, łapownictwo, kumoterstwo, kolesiostwo, relacje feudalne do nie nasza wina. Nie wolno nas pytać dlaczego nic nie robimy bo mundur jest święty.

 Zjawisko Długiej Fali Historycznej polega na popełnianiu przez elity ciągle tych samych błędów – przestępstw. Pasożytnicza szlachta razem z kościołem kat zabiła I RP. Pasożytnicza szlachta odrodziła się na sanacyjnych posadach II RP i zabiła państwo. Za recydywę została surowo ukarana przez Niemców, Sowietów a nawet Anglosasów   Teraz „szlachta” odrodziła się znów na posadach III RP ! 
 Za blisko 20 mld zł Polska kupiła trzy zbędne okręty podwodne od Szwecji.
Jak to jest możliwe, że 10 milionowa Szwecja projektuje i produkuje dla nas okręty podwodne, a u nas tylko Dawidki Kacprzyki wystawiają innowacyjne fałszywe faktury na miliony?
  Okręty, które mają służą wyłącznie do odstraszania, kupiono w konfiguracji, w której w ogóle nie odstraszają. Kolejne bezużyteczne zakupy za miliardy!
 W 1939 roku mieliśmy 5 dużych okrętów podwodnych - Orzeł, Sęp, Wilk, Ryś i Żbik. Kupiono je w zachodnich stoczniach dla łapówek ! W wojnie obronnej nie odegrały one żadnej roli. Żaden z naszych okrętów podwodnych  nie zdołał nawet zaatakować żadnego okrętu ani statku niemieckiego. Cały czas uciekały i ukrywały się przed małymi jednostkami Niemiec -  niszczyciele, trałowce, ścigacze. Ale najgroźniejsze były dla nich niemieckie  samoloty. 
Bałtyk jest morzem niewielkim i płytkim. Duże okręty podwodne mają bardzo małą swobodę operowania.  Od 1939 roku stworzono znakomite środki wykrywania okrętów podwodnych. Te okręty zostaną wykryte  i w razie potrzeby wroga zniszczone. Niepotrzebny gigantyczny wydatek na jednostki, które niczego nie zdziałają i bardzo szybko staną się trumną dla setek marynarzy.
 Te okręty podwodne są przydatne tak jak ślepemu telewizor i głuchemu walkman.

 Producenci broni nigdy nie przedstawiają przekonujących materiałów o faktycznym potencjale reklamowanego uzbrojenia w realnym konflikcie. 
Korupcja w handlu bronią jest potworna. Lockheed (m.in. samoloty F-16, F-35) dokonał rzeczy niemożliwej – skorumpował japoński rząd !
Niemieckie czołgi Leopard  miały być niezniszczalne. Kiedy Turcy wysłali je do walki z Kurdami ci szybko granatnikami i minami zamieniali je w bezużyteczny złom.
Kupiliśmy koreańskie (znani są z łapówkarstwa)  czołgi K2 , ale tak naprawdę to nic o nich nie wiemy bo nie brały one nigdy udziału w żadnym konflikcie zbrojnym ani nawet w poważnych testach. K2 ma boczny pancerz słabszy od T72 bo przewidywano go na konflikt gdzie nie jest to istotne. A dużą wadą T-72 w naszych  warunkach jest właśnie słaby pancerz boczny. Z deszczu pod rynnę !  
Era czołgów i lotniskowców... już  minęła. Czołgi w 21 wieku ? Dlaczego nie kamienie, łuki i maczugi, idealne na drony !

„Polska ma rządy wyjątkowo infantylne i niezdarne i te rządy chcą decydować o tym, jak przebiegają linie frontów na świecie, kogo Ameryka ma nominować na swego wroga, a kogo na sojusznika. Jeżeli decyduje inaczej, niż sobie życzą te Osóbki Warszawskie, to świadczy, że jest „naiwna” i „nie rozumie”…
W Warszawie panuje zadziwiający zastój umysłowy. Nie pojmuje się tam, że świat zawsze był w ruchu, a dziś ten ruch jest szybszy niż kiedykolwiek. Szybko zmieniają się środki militarne, zmieniają się linie podziału, nie ma dziedzicznych wrogów ani dziedzicznych sojuszników” - B. Łagowski, Czy Polskę Stać na Niepodległość.

 Polska szybko się zadłuża i starzeje. Raczej zanim dojdzie do realizacji planu Barbarossa 2 upragnionego przez podżegaczy wojennych ( Anglia, Francja, Niemcy, Polska), wcześniej ogłosimy bankructwo kraju. Takie zwykłe, pospolite, trywialne, prozaiczne bankructwo. Rosjanie, przez podstawionych słupów, będą tu mogli za bezcen wiele rzeczy wykupić.  Słupy mogą być zbędne bo w kryzysie cenny będzie każdy pieniądz a „kapitał jak wiadomo nie ma ojczyzny”.

 Po wycofaniu się USA z konfliktu na Ukrainie użycie tam przez Rosję broni jądrowej nie wywoła reakcji USA ani tym bardziej Francji i Anglii. 
Radioaktywność z bomby jądrowej jest znikoma w porównaniu z radioaktywnością zgromadzoną w reaktorze energetycznym. Radioaktywność z uderzenia termojądrowego Ukrainy będzie znikoma w porównaniu z efektem katastrofy w Czarnobylu. 
Niemniej próby jądrowe a szczególnie termojądrowe były barbarzyńskim niszczeniem Ziemi. 
Od 1945 roku na świecie przeprowadzono 2056 do 2065 udokumentowanych testów czyli próbnych wybuchów jądrowych:
• Stany Zjednoczone: 1030 – 1054 testy 
• Związek Radziecki / Rosja: około 715 testów 
• Francja: 210 – 215 testów
• Wielka Brytania: 45 testów
• Chiny: 45 testów
• Indie: 3–6 testów
Decyzje o odwetowym ataku jądrowym Rosji, podejmie sama Ukraina atakując zakłady chemiczne lub elektrownie jądrowe w Rosji. 
 Na tle ogromu ilości i mocy jądrowych testów jedno lub kilka uderzeń na wUkraine jest z punktu widzenia dewastacji Ziemi bez znaczenia.
Tylko osoba chora psychicznie może dumać że Paryż i Londyn będą chciały popełnić samobójstwo za jakieś postkomunistyczne zadupie. USA już wycofały się z Ukrainy.
Izrael widząc bezkarne uderzenie nuklearne w Ukrainę uderzy w Iran. W odpowiedzi na zamknięcie cieśnin duńskich Rosja uderzy (0.5 MT) w Bałtyk. Mimo niewielu ofiar i ograniczonego skażenia radioaktywnego panika będzie potworna. Prezydent Putin powiedział że świat bez Rosji, Rosji do niczego nie jest potrzebny.  Czy czegoś tu można nie rozumieć ?  

2.Energia
 Najwyższa Izba Kontroli przedstawiła przygnębiający raport o budowie elektrowni jądrowej w Polsce. Brak kompetencji, nieudolność i synekury. 
1. NIK twardo stwierdza, że termin uruchomienia pierwszego bloku nie zostanie dotrzymany i opóźnienia będą ogromne.
2. Umowa EPC (wykonawcza) miała zostać zawarta w 2022 roku. W październik 2026 dalej jej nie ma.
3. Rząd arbitralnie wybrał technologię AP1000 w listopadzie 2022 roku nie dysponując modelem finansowania inwestycji.
4. Kontrola wskazała, że wydanie decyzji środowiskowej dla pierwszej elektrowni nastąpiło z prawie rocznym opóźnieniem. 
5. Przy arbitralnym wyborze amerykańskiej technologii nie przedstawiono kosztów budowy elektrowni. NIK stwierdza: "w uzasadnieniu nie przedstawiono szacunkowych kosztów związanych z budową pierwszej polskiej elektrowni jądrowej, źródeł ich finansowania oraz modelu finansowania inwestycji".
6. Analizy budowy wcześniejszych elektrowni wskazywały przekroczenia budżetu  o 24  do 490%.
Opóźniania wynosiły od 3 do 13 lat.
7. Ponad 553 mln zł wydano na ekspertyzy zewnętrzne z braku własnych kompetencji. Izba negatywnie oceniła gospodarność tych wydatków.
8. Przerost zatrudnienia w Spółce i brak strategii zarządzania kadrami.
Zatrudnienie wzrosło ze 118 osób na koniec 2019 roku do 430 osób w połowie 2024. Zatrudnienie było dwukrotnie większe od przykładowej wielkości podawanej przez Międzynarodową Agencję Energii Atomowej dla takiego etapu przygotowania projektu.
9. Duży udział OZE mocno obniży rentowność elektrowni jądrowej.
Ryzyko braku możliwości uzyskania wystarczająco wysokiego współczynnika wykorzystania mocy przyszłej elektrowni jądrowej jest bardzo wysokie.

 Wygląda na to że zakup tej elektrowni od wielokrotnego bankruta Westinghouse to to samo co przepłacanie za broń z USA w nadziei że kupuje się polise ubezpieczeniową na bezpieczeństwo, które to wszystkie zostały już skasowane przez USA.

 Europa wojująca z Rosją ma problem z ropą naftową, gazem ziemnym i olejem napędowym.
Europa z „zieloną energią” zostaje teraz  niczym Himilsbach z angielskim !

 Cena jest kategorią rynkową. Na militarny pluton nie ma rynku i nie ma on w związku z tym  rynkowej ceny. Nie wiemy po ile Rosja sprzedaje militarny pluton Chinom. Gdy transakcje na towar / usługę są bardzo rzadkie strony negocjuję cenę i może ona pozostać tajna.
Hurtowe ceny energii elektrycznej na określoną jutrzejszą godzinę wyznaczane są na giełdzie przez wytwórców i nabywców energii. Trzeba doliczyć koszt przesyłu i dystrybucji energii. Ponieważ zdolności sieci są ograniczone to część nieracjonalnych (daleki przesył) transakcji powinna być przez  przez operatora systemu odrzucona.  Przy „dzikim” pobieraniu – wprowadzaniu  mocy / energii bez transakcji operator sieci nalicza wysokie karne stawki.   
Warren Buffet – „Cena to jest to co płacisz a wartość to jest to co otrzymujesz” To są często dwie różne rzeczy.   

 Rosnąca i znaczna generacja energii  elektrycznej z paneli PV sprawiła że w miesiącu czerwcu 2026 roku cena energii o godzinie 14 spadła do zera choć jeszcze w 2017 roku była znacznie wyższa niż średnia całodobowa. 
Informacja z wykresu pozwala ustalić program pracy dla akumulatorowego magazynu energii BESS zarówno systemowego jak i domowego. Najlepiej tanio ładować (zakładając minimalny czas 4 h) w godzinach 12-16  i drogo sprzedać energie (także sobie z własnych paneli PV) w godzinach 19-23. Oczywiście w miesiącach mało słonecznych wykres jest zupełnie inny 
 
 W kontrakcie terminowym sprzedawca zobowiązuje się w ustalonej przyszłości dostarczyć w ustalonej ilości surowce, towar, waluty,  akcje, pozwolenie ETS ... a kupujący je kupić po ustalonej cenie. Większość kontraktów terminowych jest spekulacyjna ( destabilizująca i pasożytnicza ) ale w realnym obrocie  jest to użyteczne narzędzie. Firma planując inwestycje na kredyt może dla uwiarygodnienia przedstawić bankowi taki kontrakt terminowy na planowany produkt.
W PRL zawierano kontrakty terminowe z rolnikami na dostawy płodów rolnych co stabilizowało system.   
W kontrakcie  różnicowym  na energie rządy zobowiązują się „elektrowni” dopłacić w przyszłości do określonej ceny za KWh gdyby rynkowa cena była niższa. Kontrakt różnicowy może mieć charakter samobójczy. Przy nadmiarze energii w systemie i ujemnych cenach energii, „elektrownia” z  takim kontraktem będzie wpychać do sieci energie bo to się jej opłaci bo rząd i tak dopłaci do ustalonej ceny. W ten sposób takie kontrakty mogą doprowadzić do blackoutu !

 Konieczne dla systemu energetycznego z niestabilnym OZE magazyny energii BESS są kosztowne. Drogie są elektrownie pompowo - szczytowe i gazowe elektrownie szczytowe. Wszystko to sprawia że energia z OZE jest wynikowo bardzo droga.  
Odpowiedź AI na temat najlepszej polityki energetycznej bez polityki klimatycznej:
"Bez dogmatu klimatycznego „najlepszym” miksem energetycznym dla rozwiniętego państwa byłaby podstawa systemu oparta na atomie i węglu (tania, stała energia dla przemysłu i miast) uzupełniana gazem w momentach szczytowego zapotrzebowania.
OZE (wiatr i fotowoltaika) straciłyby swoją uprzywilejowaną pozycję, ponieważ bez subsydiów i przy konieczności doliczenia gigantycznych kosztów magazynów energii lub utrzymywania rezerwowych elektrowni konwencjonalnych, są one w takim systemie ekonomicznie i technicznie nieefektywne".


Sprawdzenie.
1.Średnia długość zwoja uzwojenia pierwotnego i wtórnego pokazanego transformatora wynosi 81 mm. Szerokość przedziałki karkasu między uzwojeniami Primary i Secondary wynosi 3.2 mm. Szerokość karkasu na uzwojenia wynosi 25 mm a grubość uzwojeń wynosi 4.5 mm.  
Uzwojenie pierwotne ma 36 zwoi.

-Zakładając brak szczeliny w rdzeniu i nieskończoną przenikalność ferrytu rdzenia wylicz indukcyjność rozproszenia od strony uzwojenia pierwotnego czyli po zwarciu uzwojenia wtórnego.

W transformatorze użyto realnego  ferrytu i ma on szczelinę w rdzeniu. Zmierzona indukcyjność uzwojenia pierwotnego tego transformatora wynosi 401 uH.    
-Jaka jest teraz indukcyjność rozproszenia  od strony uzwojenia pierwotnego ?

2.W konwerterze LLC główną rolę magazynowania w cyklu pracy energii odgrywa indukcyjność Lm czyli pole magnetyczne w szczelinie rdzenia.
Transformator w konwerterze LLC ma mieć jednocześnie wymagane projektem indukcyjności Lm, Lr i przekładnie oraz zdolność pracowania z określonym napięciem (indukcja w rdzeniu i straty w nim). Biorąc pod uwagę to że rdzenie od producenta mają tylko typowe określone szczeliny, karkasy są dostępne takie jakie są a ilości zwojów są skwantowane  to spełnienie wstępnych wymogów projektu transformatora  jest absolutnie niemożliwe. Wstępny projekt transformatora oczywiście nie spełnia żądań i trzeba z nowym optymalnym kondensatorem Cr i nowymi częstotliwościami zobaczyć jak dalece popsuły się parametry projektu.
Gdy transformator ma za małą indukcyjność Lr można dodać dodatkowo szeregowy dławik co jednak generuje koszty  
    
W ładowarce dla EV dużej mocy moduły zasilaczy pracują równolegle. W module o mocy maksymalnej 12 KW energie z sieci trójfazowej wejściowy PFC przekształca na stabilne napięcie stałe 800 Vdc zasilające mostkowy konwerter LLC. Jego napięcie wyjściowe wynosi 330-500 Vdc zależnie od potrzeb akumulatora EV.
Indukcyjności transformatora LLC wynoszą: Lm=160 uH a Lr=80 uH. Pojemność Cr=33 nF.
-Jaka ma być przekładnia transformatora przy założeniu że przy częstotliwości rezonansowej Lr-Cr napięcie wyjściowe ma wynosić średnią geometryczną skrajnych napięć czyli ca 407 V ?
-Jaka będzie częstotliwość pracy z pełną mocą przy napięciu wyjściowym 500V ?
-Jaki ma być rdzeń  z ferrytów 3C94, PC40 lub lepszym ze standardową szczeliną i dostępnym karkasem i jakie mają być uzwojenia. Przybliżenie Lm i Lr ma być jak najlepsze. Gdyby rdzenie były za małe trzeba użyć kilku transformatorów.

Anatomia drenażu mózgów

 Anatomia drenażu mózgów
https://www.salon24.pl/u/zawodaktor/1527803,anatomia-drenazu-mozgow
"Anatomia drenażu mózgów. Ile kosztuje Polskę wykształcenie lekarza, który leczy w Niemczech

Polska służba zdrowia jest w paradoksie: kształcimy jednych z najdroższych specjalistów w gospodarce, a potem patrzymy jak wyjeżdżają, a tych co zostają musimy opłacać coraz drożej.

1. Ile wyjechało?

Skala emigracji nie jest szacowana, jest mierzona dokumentami. Do 31 grudnia 2025 r. o zaświadczenia niezbędne do uznania kwalifikacji w innych państwach UE wystąpiło 44 775 lekarzy i lekarzy dentystów. Naczelna Izba Lekarska wydała łącznie 63 720 takich dokumentów.  

To nie są deklaracje, to są już gotowe walizki. Starsze szacunki BMJ mówiły wprost, że do 30 000 polskich lekarzy pracuje za granicą, a w pierwszej połowie 2022 roku wyjechało prawie tylu lekarzy, co przez cały rok poprzedni.  

W pielęgniarstwie jest ciszej, ale nie lepiej. Ze statystyk unijnych wynika, że w krajach UE wobec polskich pielęgniarek podjęto 4722 decyzje w sprawie uznania kwalifikacji, z czego 3611 było pozytywnych. W badaniach około 75% studentek pielęgniarstwa deklaruje chęć wyjazdu. Różnica jest taka, że lekarz wyjeżdża sam, pielęgniarka wyjeżdża na stałe – z całym podatnikiem zainwestowanym w nią kapitałem.  3

2. Ile podatnik płaci od żłobka do specjalizacji?

Płatny cennik pokazuje realną wartość. Całkowity koszt sześciu lat płatnych studiów stacjonarnych na jednej z uczelni w roku 2026/2027 wynosi 506 tys. zł. To jest cena, którą płaci student, gdy państwo nie dopłaca.  

Gdy dopłaca podatnik, rachunek wygląda tak:
• żłobek + przedszkole publiczne: 6 lat x ~25-30 tys. = 150-180 tys. zł • szkoła podstawowa + średnia: 12 lat x ~15 tys. = 180 tys. zł • studia lekarskie bezpłatne: państwo dopłaca realnie ok. 60-70 tys. rocznie x 6 lat = 360-420 tys. zł • staż podyplomowy 13 miesięcy + LEK/LEK • rezydentura 5-6 lat: zasadnicze wynagrodzenie miesięczne rezydenta to dziś 9737 zł, po dwóch latach 10030 zł, plus wszystkie składki, plus koszt etatu szkoleniowego dla szpitala, kursy, dyżury. To kolejne 600-750 tys. zł. 

Łącznie podatnik inwestuje w jednego specjalistę 1,2 do 1,5 mln zł zanim ten pierwszy raz samodzielnie podpisze się jako specjalista. W przypadku pielęgniarki licencjat + magisterium + specjalizacja to ok. 350-500 tys. zł. Jeśli po tym wszystkim odbiera zaświadczenie z NIL i wyjeżdża do Szwecji, gdzie za 8 godzin pracy od poniedziałku do piątku zarabia tyle, co w Polsce za dyżury, inwestycja przepada.
3. Kiedyś trzeba było to odpracować

To nie jest nowy pomysł. Nakaz pracy w Polsce wprowadzała ustawa z 7 marca 1950 roku „o zapobieżeniu płynności kadr pracowników w zawodach lub specjalnościach szczególnie ważnych dla gospodarki uspołecznionej”. Administracyjne skierowanie do pracy otrzymywali absolwenci szkół średnich i wyższych. Nakaz zniesiono w latach 60.  

W PRL lekarz po studiach dostawał nakaz na 3 lata do powiatowego szpitala. Dziś nazywamy to przymusem, wtedy nazywano to spłatą długu. Zachód zrobił to sprytniej: w Niemczech czy w USA masz kredyt studencki 300 tys. dolarów – odpracujesz w systemie publicznym 5 lat albo spłacisz. U nas mamy darmowe studia i wolną emigrację w dniu po dyplomie.

Powrót do zasady: 5 lat pracy w publicznym systemie po rezydenturze albo zwrot kosztów kształcenia w wysokości 500 tys. zł, to nie kara, to kontrakt.

4. Ilu nas leczy? Polska na tle Europy na 100 tys. mieszkańców

Według sprawozdania krajowego Komisji Europejskiej za 2026 r. Polska miała w 2023 r. 3,9 praktykującego lekarza na 1000 mieszkańców, przy średniej unijnej wynoszącej 4,3. W pielęgniarstwie: w Polsce 5,9 pielęgniarki na 1000, a średnia UE 7,6.  

Przeliczone na 100 tys. mieszkańców:

Polska od 20 lat stoi w miejscu na poziomie 2,2-2,4 lekarza na 1000 w starych statystykach OECD, podczas gdy średnia europejska to 3,4. Nie dlatego, że nie mamy zdolnej młodzieży, tylko dlatego, że sztucznie limitujemy miejsca.  

5. Co zrobić? Więcej uczelni medycznych, mniej uczelni zbędnych

Dziś kierunki lekarskie prowadzi w Polsce 36 uczelni, w tym 14 od tego roku. Jeszcze 10 lat temu było ich 9. I dobrze. To trzeba przyspieszyć.  

W Polsce funkcjonuje ponad 400 uczelni, z czego większość to prywatne szkoły zarządzania, pedagogiki, kulturoznawstwa, bezpieczeństwa wewnętrznego. Rynek pracy nie potrzebuje 20 tys. magistrów zarządzania rocznie. Potrzebuje 10 tys. pielęgniarek rocznie, żeby utrzymać wskaźnik 5,2 na 1000 mieszkańców.

Propozycja jest brutalnie prosta i ekonomiczna:

a) Zamrozić finansowanie kierunków, po których bezrobocie wśród absolwentów przekracza 30% przez 2 lata. Środki przenieść na kierunek lekarski i pielęgniarstwo.

b) Zwiększyć nabór na medycynę z 9 tys. do 15-18 tys. rocznie. To wymaga kadry, ale kadra wróci z emigracji, jeśli dostanie etaty profesorskie.

c) Wprowadzić rynkową korektę płac. Dziś średnie wynagrodzenie zasadnicze lekarza na etacie w dużym szpitalu klinicznym to 12 911,67 zł brutto, a mediana z dodatkami 17,3 tys. zł brutto. Dla pielęgniarek mediana to 15,4 tys. zł brutto. To są płace sztucznie windowane niedoborem.  

Ekonomia jest nieubłagana: jeśli lekarzy będzie 600 na 100 tys. zamiast 390, kolejki spadną, a stawka za godzinę przestanie być dyktatem. Służba zdrowia nie stanie na nogi, dopóki godzina pracy lekarza kosztuje szpital 150-300 zł, a godzina pracy pielęgniarki 80 zł. Obniżenie tych stawek o 20-30% poprzez zwiększenie podaży kadr uwolniłoby w budżecie NFZ 12-15 mld zł rocznie na sprzęt, leki i profilaktykę.

Nie chodzi o to, by lekarz zarabiał mało. Chodzi o to, by zarabiał godnie, ale w systemie, gdzie pacjent nie czeka 2 lata na endokrynologa, bo endokrynologów jest trzech w województwie.

Wolny rynek w medycynie nie działa, gdy podaż jest administracyjnie duszona. Więcej uczelni medycznych kosztem uczelni produkujących bezrobotnych magistrów to jedyna droga, by podatnik przestał sponsorować niemieckie kliniki, a zaczął leczyć się w Polsce.

piątek, 16 października 2026

Rodziła, ale na SOR jej nie uwierzyli. Jej partner usłyszał zarzuty po awanturze. „A żaden lekarz nie został aresztowany?”

 Rodziła, ale na SOR jej nie uwierzyli. Jej partner usłyszał zarzuty po awanturze. „A żaden lekarz nie został aresztowany?”
https://nczas.info/2026/10/15/rodzila-ale-na-sor-jej-nie-uwierzyli-jej-partner-uslyszal-zarzuty-po-awanturze-a-zaden-lekarz-nie-zostal-aresztowany/
"Mężczyzna wykłócał się na SOR w Międzyleskim Szpitalu Specjalistycznym w Warszawie i zniszczył część wyposażenia, ponieważ lekarze odsyłali do domu jego ciężarną partnerkę, która zgłaszała, że rodzi. Jeszcze tego samego dnia kobieta urodziła dziecko w domu, bez asysty medycznej. Jest oświadczenie obrońców 26-latka.

Do zdarzenia doszło 1 października 2026 r. W Międzyleskim Szpitalu Specjalistycznym w Warszawie policja interweniowała po zgłoszeniu awantury. Powodem było to, jak personel potraktował rodzącą kobietę.
26-letni partner pacjentki żądał od personelu medycznego innego postępowania. Wykłócał się o pomoc dla kobiety z położnymi i pracownikami SOR-u, którzy odsyłali ją do domu. Z doniesień medialnych wynika, że 26-latek miał znieważać personel, naruszyć nietykalność cielesną pracowników i kierować wobec nich groźby karalne.
„Miał nieco inne wyobrażenie na temat tego, jak personel medyczny szpitala powinien postępować z jego ciężarną partnerką” – twierdziła wówczas policja.
Podczas kłótni miało też dojść do uszkodzenia elementów wyposażenia szpitala – dwóch par dwuskrzydłowych drzwi, gaśnicę, przyciski w windzie oraz dystrybutor wody. Straty oszacowano na ponad 67 tys. zł.

Mężczyzna został zatrzymany i usłyszał cztery zarzuty – kierowania gróźb karalnych, znieważenia, naruszenia nietykalności cielesnej i zniszczenia mienia. Prokuratura Rejonowa Warszawa-Praga Południe wnioskowała o areszt tymczasowy dla mężczyzny, sąd jednak nie przychylił się do zastosowania tego środka.

W mediach społecznościowych ukazało się oświadczenie obrońców 26-latka.

„Ze względu na medialne publikacje na temat sprawy poniżej odnosimy się szerzej do okoliczności zdarzenia
Prawdą jest, że prokuratura skierowała wniosek o tymczasowy areszt zatrzymanego. Na posiedzeniu w przedmiocie zastosowania środka zapobiegawczego, obrońca Karola P. adwokat Olaf Szczypiński wnosił o odmowę zastosowania środka w postaci tymczasowego aresztowania i uzasadnił swoje stanowiska argumentacją o charakterze formalnym oraz faktycznym.

Sąd uwzględnił argumentację obrońcy i zwolnił zatrzymanego bez stosowania jakichkolwiek środków” – czytamy.

Jak dodano, sąd stwierdził, że nie ma „jakiejkolwiek przesłanki szczególnej uzasadniającej stosowanie wobec podejrzanego środków zapobiegawczych”.

„Wskazał m.in., że obawa ucieczki, ukrywania się lub nieuprawnionego wpływania na świadków musi być realna, a w tej sprawie jest «czysto hipotetyczna». Podejrzany ma stałe miejsce pobytu, a pokrzywdzone zostały już przesłuchane. Sąd uznał też, że nie ma realnej obawy popełnienia przez podejrzanego przestępstwa przeciwko życiu lub zdrowiu.

Co istotne: stan wzburzenia naszego wynikał, zdaniem Sądu, z uzyskanych przez niego wiadomości, a nie z przemyślanego zamiaru wyrządzenia krzywdy personelowi szpitala” – dodano.

„Wypowiadane słowa padły w stanie gniewu uzasadnionego okolicznościami porodu jego partnerki. W ocenie Sądu istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że podejrzany dopuścił się wyłącznie JEDNEGO czynu zabronionego, z czterech mu postawionych” – wskazano.

Obrońcy opisali także okoliczności zajścia. „Partnerka naszego klienta zgłosiła się do szpitala z uwagi na deklarowane przez nią skurcze porodowe. Po zbadaniu przez personel szpitala została odesłana do domu. Jeszcze tego samego dnia urodziła dziecko w domu, bez pomocy medycznej. Karol P. działał w głębokim przekonaniu, że dziecko nie żyje. W sprawie działania personelu szpitala, została złożona skarga do Rzecznika Praw Pacjentów” – czytamy.

Obrońcy podkreślili też, że postępowanie przygotowawcze jest w toku. Tymczasem ich klient korzysta z domniemania niewinności.
Do sprawy odniósł się w mediach społecznościowych redaktor naczelny „Najwyższego CZAS!”-u Tomasz Sommer.

„Czyżby pacjenci zaczynali mieć szczerze dość naszej empatycznej służby zdrowia? A może facet myślał, jak idiota, że ktoś jego żonie szybko i sprawnie udzieli pomocy?” – napisał.

„«26-latek, który przyjechał na Szpitalny Oddział Ratunkowy w Warszawie z ciężarną partnerką, zaatakował personel i zdemolował wyposażenie placówki. Straty przekroczyły 67 tys. zł. Mężczyzna został aresztowany» – pisze WP. A żaden lekarz nie został aresztowany?” – zapytał retorycznie."

środa, 14 października 2026

Mocodawcy i ich pomagierzy

 Mocodawcy i ich pomagierzy
 Jaki premier i Vaginet taki fikcyjny  "zamach" ! 66 letni "zamachowca" wymagający pomocy lekarza ! Tusk sromotnie przegrał w Krakowie. Platforma kompromitująco przegrała w Krakowie. Trzeba było to przykryć "zamachem" Tusk przegra też przyszłe wybory parlamentarne.

Pedofilia Obywatelska. Kochane pieski PO. Na wyrok czeka żona Przemysława L. skazanego na 25 lat więzienia. Kamila Logaj działaczka Koalicji Obywatelskiej, w pierwszej instancji została skazana na 6 i pół roku więzienia za gwałcenie psów i przyzwalanie aby jej mąż gwałcił jej córeczkę z poprzedniego związku. Prokuratura nie zgodziła się z tak łagodnym wyrokiem i złożyła apelację domagając się 18 lat więzienia.
Kamila L. w kampanii wyborczej w towarzystwie Tuska.

Aparatczyk Monika Piątkowska z PO kompromitująco  przegrała z  Łukaszem Gibałą w II turze przedterminowych wyborów prezydenckich w Krakowie. Jest jednak jedno miejsce, gdzie przewaga senator Koalicji Obywatelskiej była miażdżąca. Areszt śledczy. Tam Piątkowska uzyskała 72,22 % głosów. Z kolei na Gibałę głosowało tylko 27,78 %. Ciągnie swój do swojego po swoje !

Historyczna dziura w bilansie płatniczym !

Rada Fiskalna bije na alarm: Rządowe prognozy nierealne. Niebezpieczne narastanie ryzyka dla stabilności makroekonomicznej związanego z zadłużeniem. Fitch ostrzega...

https://www.salon24.pl/u/zetjot/1527134,mocodawcy-i-ich-pomagierzy
"Każdy mocodawca robiący ciemne interesy potrzebuje wykonawcy specjalnej kategorii. Palanta, który nie jest intelektualnie wyrafinowany, nie zdaje sobie sprawy z ryzyka, a jednocześnie jest przekonany o swoim sprycie.

Takim palantem jest Tusk, człowiek o ograniczonych horyzontach, cwany i skoncentrowany na oszustwach i wykorzystywaniu innych. Taki podwykonawca nie działa sam, też potrzebuje pomagierów niższej klasy, palantów jeszcze mniej inteligentnych. Z każdym kolejnym poziomem maleje dawka rozumu - patrz Szczerby, Jońskie czy Zembaczyńskie.

W ten sposób tworzy się pewna hierachia kadrowa, której objawy mogliśmy obserwować w ostatnich paru miesiącach, gdy zaczęły wyłazić na wierzch sprawki z udziałem palantów z dołu tej drabiny. Chyba najbardziej spektakularne są dwa przypadki, Dawida Kacprzyka i Michała Kołodziejczaka. Aż trudno sobie wyobrazić, że coś takiego mogło się wydarzyć.
Do czego nadają się tacy wykonawcy ? Czy mocodawca ich używajacy nie ma świadomości celu ?

Logicznie, cel wyłania się z analizy takiej metody. Nie chodzi o dokonanie czegokolwiek pożytecznego, celem jest demontaż Polski. A co los Polski obchodzi takiego Kacprzyka czy innego Kołodziejczaka ? Ale można rzec przecież, że nie chodzi o samą Polskę, że działania establishmentu liberalnego w ramach Unii są także zabójcze dla samej unii. Co z tymi ludźmi jest nie tak ?

Weźmy dla porównania okres  o sto lat wcześniejszy. Stalin i Hitler, choć skądinąd doskonale orientujący się w ówczesnej geopolityce, nie mieli pojęcia o strukturze cywilizacji, jakim dysponujemy obecnie, więc inicjowali działania zabójcze dla nich samych.

Co z obecnym establishmentem liberalnym ?

Jedynym wyjaśnieniem jest to, że nadal tkwią w okowach kulturowych, zdezaktualizowanych historycznych stereotypów i klisz, tak jak tkwili w nich Stalin i Hitler. Nauka tak dalece wyprzedziła ich i ich mentalność, że nie są w stanie dokonać readaptacji do nowych wymogów.

Jest jeszcze jeden aspekt kulturowy. Otóż nie dziwię się, że ludzie bywają złośliwi, ot, taka wada charakteru. Ale żeby charakterologiczne wady były oficjalnie instytucjonalizowane i wdrażane przez służby państwa ? Czym bowiem jest ciąganie niewygodnych dziennikarzy po odległych miejscowościach pod pozorem zeznań, jeśli nie objawem czystej złośliwości ?"

wtorek, 13 października 2026

Patologia rządzenia w Polsce

 Patologia rządzenia w Polsce
https://chrobryszlak.pl/?p=14537
" W monografii  „Dobro wspólne a rzeczywistość polska. Patologia rządzenia” autorstwa prof. Zdzisławy Janowskiej autorka wykazuje zniszczenia naszej gospodarki po 1989 roku, wyprzedaż Polski. Nikt nie poniósł z tego tytułu konsekwencji. Zdzisława Janowska przytacza dowody korupcji, grę interesów przy stanowieniu prawa i dowody łamania etyki przez parlamentarzystów. Słusznie ostro krytykuje prawne zezwolenie na lobbing, a przede wszystkim nieobecność troski o dobro wspólne w działaniach władzy rozmaitych szczebli. Jednoznacznie stwierdza, że są to patologiczne przejawy władzy.

Zostało przypomniane w książce, że przemiany w roku 1989 miały doprowadzić do poprawy rozwiązań socjalistycznych, zgodnie z programem Solidarności. Nieoczekiwanie dla społeczeństwa został wprowadzony neoliberalizm ekonomiczny, czyli neokapitalizm. Charakteryzuje go patologia rządzenia, brak szacunku dla człowieka, oddziaływanie niskich wartości, które funkcjonują zamiast wyższych wartości oraz manipulowanie obrazem Polski Ludowej w taki sposób, by nikt nie próbował powrócić do tamtych rozwiązań społecznych i gospodarczych.

Przenika to dzieło patriotyzm wyrażający się w głębokiej trosce o przyszłość Polski. Zdzisława Janowska domaga się kształtowania postaw etycznych od okresu dzieciństwa, oskarżając trafnie edukację za niewyrabianie troski o dobro wspólne. Czytamy w tej książce o niegodnych zachowaniach przedstawicieli wielu grup zawodowych, w tym polityków. Autorka odwołuje się do faktów.
Istotne znaczenie ma troska wyrażona w tym dziele o przyszłość Polski. Zdzisława Janowska uważa, że drogowskazem niezbędnych przemian powinna stać się etyka niezależna sformułowana przez Tadeusza Kotarbińskiego. Świat można inaczej ukształtować. Zależy to od świadomości i charakteru rządzących. Niestety w procesach prywatyzacji gospodarki dobro Polski nie było brane pod uwagę.

Wprowadzenie własności prywatnej jako jedynej formy własności – a wyrugowanie własności spółdzielczej i dalece ograniczenie własności państwowej – pozwala na nadużywanie tego, co posiada się na własność. Wzgląd na dobro społeczne, czyli dobro wspólne, nie jest brane pod uwagę. Obecnie brakuje społeczników i ich cennej roli.

Autorka rozprawy „Dobro wspólne a rzeczywistość polska” jest wyjątkowym uczonym. Obiektywizm wywodów, niestety, przestał być powszechną właściwością uczonych w naszych czasach. A ponadto prof. Janowska domaga się przestrzegania etyki w każdej sferze życia publicznego, nie bacząc na wyrugowanie filozofii i etyki jako przedmiotów obowiązkowych z nauczania na poszczególnych Wydziałach. Na przykład przyszli sędziowie, notariusze, radcy prawni, prokuratorzy, adwokaci nie mają już wykładu obowiązkowego jakim była filozofia prawa.

W omawianej książce czytamy o niegodnych zachowaniach nauczycieli akademickich, o zachowaniach patologicznych pracowników służby zdrowia i kadr kierowniczych w rozmaitych sferach działalności. Zdzisława Janowska podaje także fakty bezkarnego naruszania godności człowieka w wybranych instytucjach.

Z omawianej rozprawy wynika niezbędność podjęcia debaty o przyszłości Polski we wszystkich dziedzinach, o potrzebie  gruntownych przemian. Wymaga to odwagi. Książkę Zdzisławy Janowskiej powinno przeczytać i przemyśleć możliwie najszersze grono osób, a w tym przede wszystkim politycy, dziennikarze a także osoby zaangażowane w działalność publiczną. Przedmiotem rozważań w monografii są etyczne i moralne zachowania polityków w sytuacji rozwiązywania problemów o wielkiej doniosłości, ważnych dla rozwoju społeczno gospodarczego gminy, regionu i kraju. U podstaw formułowanych treści tkwi teza mówiąca, że różnorodność polityczna w procesie sprawowania władzy nie może przeszkadzać w realizacji idei dobra wspólnego. Równościowy udział społeczeństwa w procesie podejmowania decyzji w każdej sferze życia, a szczególnie politycznej, jest gwarantem demokracji, a tym samym pokojowego rozwiązywania problemów społeczno gospodarczych. Pokojowe rozwiązywanie przeciwstawnych sobie racji społeczno politycznych, prowadzenie racjonalnej dyskusji i poszukiwanie kompromisu staje się niezbędne do osiągania porozumienia i realizacji idei dobra wspólnego. Mowa jest o konieczności przestrzegania uniwersalnych norm moralnych, które muszą być jednakowe dla wszystkich. Należy zatem zgodzić się z rozumieniem polityki traktowanej w kategoriach świadomej działalności zmierzającej do określonego celu, jakim jest dobro publiczne. Współczesnego polityka powinny obowiązywać uniwersalne zasady moralne, takie jak: uczciwość, odpowiedzialność, altruizm, obiektywizm, a także wizja dobra publicznego, wyrażona w idei praw człowieka.

W polityce określa się cele ze względu na obronę szeroko rozumianych interesów. Powinny to być interesy o charakterze ogólnonarodowym, dotyczące dobra wspólnego, takie jak: utrzymanie pokoju, dotrzymanie międzynarodowych umów, nakreślanie głównych kierunków rozwoju społeczno-gospodarczego. Polityk decyduje zatem o sprawach wielkiej doniosłości i musi z tego tytułu ponosić odpowiedzialność. Akceptacja różnorodności politycznej, potrzeba prezentacji różnych poglądów, prowadzenie krytycznej dyskusji stanowi o sile przywódców politycznych sprawujących władzę. Rzeczywistość polityczna daleka jest jednak od przedstawianych powyżej ideałów. Sięgając do genezy przewrotu politycznego w Polsce należy się zgodzić, że u jego podstaw leżał sprzeciw wobec „podeptanych” uniwersalnych wartości etycznych, takich jak prawda, sprawiedliwość, uczciwość, wolność. Niestety, zbyt szybko elita solidarnościowa moralnego przełomu zaczęła ewaluować od elity moralności do elity interesu. Chodzi tu o postrzeganie w kategoriach »zła« działań politycznych, wynikających z przedkładania dobra własnego nad dobro wspólne, co prowadzi do wykorzystywania przez polityków dobra publicznego w celu pomnażania dobra własnego. Postawy ludzi nowej władzy degenerują niepostrzeżenie i powoli życie społeczne . Powszechnie wiadomo, że partie zawłaszczają państwo i lokalną samorządność, a także administrację publiczną oraz gospodarkę. Jeśli działania polityków nie są zakorzenione w rzeczywistych wartościach moralnych, to nadzieje na postęp i ład społeczny, na sprawiedliwość by w życiu zbiorowym było coraz więcej najzwyklejszej ludzkiej przyzwoitości mogą okazać się płonne. Wielu przywódców partii zachowuje się niemal jak udzielni książęta. Uważają, że tylko oni i ich partie mają rację. Tymczasem dobro Polski jest zaniedbywane.

Prowadzone przez autorkę badania tematyczne w Polsce oraz doświadczenia z obserwacji uczestniczącej w życiu społecznym i publicznym pozwalają także na próbę dokonania oceny funkcjonowania samorządu terytorialnego. Stworzone dogodności ustawowe dla decentralizacji władzy w Polsce niestety w wielu przypadkach nie przyniosły oczekiwanych rezultatów społeczno-ekonomicznych. Zarówno władza ustawodawcza (rada gminy) jak i wykonawcza (wójt, burmistrz, prezydent) zbyt często dopuszczają się czynów, nie mających wiele wspólnego z ochroną i dobrem wspólnoty samorządowej. Przedstawione zostały przykłady, dowodzące bezkarności urzędników i radnych w procesie sprawowania władzy i zarządzania majątkiem gminy.

O strategicznym sukcesie gminy decydują kadry: pracownicy urzędów, radni z wyboru, ale przede wszystkim główni decydenci tj. wójt, burmistrz i prezydent. Ich kompetencje i otoczenie w którym działają (wpływy pozytywne i negatywne) oraz walory etyczne mogą kreować (lub nie) odpowiedni klimat dla pożądanego rozwoju gminy. Niestety w ciągu minionych lat władzy samorządowej w Polsce coraz częściej opinia społeczna jest informowana o patologicznym funkcjonowaniu gminy, zarówno jej organów ustawodawczych jak i wykonawczych. Patologia dotyczy m.in. wykorzystywania posiadanej władzy do zaspokajania partykularnych interesów partii politycznych, a także prywatnych interesów urzędników, radnych i często najwyższych organów wykonawczych. Władza przestaje być przejrzysta, bowiem dostęp do jawnych źródeł informacji bywa często utrudniany tj. np. do protokołów z posiedzenia rady, komisji tematycznych czy komisji przetargowych. Nie respektuje się postanowień ustawowych takich jak: konieczności odbywania konsultacji społecznych, upubliczniania konkursów kadrowych i ich wyników, jak i informowania społeczeństwa o planach zagospodarowania przestrzennego. Nagminnym staje się prowadzenie polityki kadrowej (konkursów) pod kątem „swoich” kandydatów. Stąd też nic dziwnego, że upolitycznienie i dysfunkcjonalność samorządu zarówno w sferze doboru kadr i podejmowania kluczowych decyzji (często niweczących rozwój gminy) rodzi uzasadnioną niechęć społeczeństwa do uczestnictwa w wyborach, w których frekwencja niekiedy osiąga zaledwie 30%.

Badania prowadzone w ostatnim dziesięcioleciu dowodzą ponoszenie potężnych strat przez budżet państwa z tytułu korupcji, towarzyszącej życiu publicznemu. Omijanie prawa, łapownictwo, funkcjonowanie grup interesów, łączących przedsiębiorców z urzędnikami to tylko niektóre przykłady działań patologicznych. Jak wynika z badań inicjowanych przez Bank Światowy, w efekcie korupcji dochodzi do wielkiego marnotrawstwa środków, a w rezultacie ograniczenia zdolności rozwojowych kraju. Często koszty inwestycji przyjmowane do realizacji przez instytucje publiczne przekraczają w 20–30% wartość realną. Choć prowadzi się dochodzenia prokuratorskie i kontrole NIK-u w sprawach korupcyjnych, to tylko część jest rozpatrywana w sądach i ostatecznie karze podlega znikomy procent (tylko 8%). Polem do działań korupcyjnych w gminach jest proces związany z realizacją inwestycji budowlanych. Sprzyja temu brak planów zagospodarowania przestrzennego i związana z tym potrzeba przyśpieszenia starań np. o pozwolenie na budowę, odrolnienie gruntów itp.

Niepokojącym jest fakt, że w społeczeństwie dominuje przekonanie o łapownictwie jako zakorzenionym obyczaju, niezbędnym dla realizowania własnych spraw i interesów. Badani źle oceniają pracę radnych (38%). Wśród tej grupy aż 54% osobiście zna skorumpowanych radnych. 31% badanych uważa, że w zamian za łapówki radni są gotowi naginać i łamać przepisy prawa, a 58% twierdzi, że radni głównie dbają o interesy partii i ugrupowań, dzięki którym zdobyli mandaty. Opisując sytuację łapówkową z udziałem radnych, badani wskazywali najczęściej: przydzielanie stanowisk, awansów, dawanie zatrudnienia (18%), wydawanie zezwoleń na różne budowy (17%), przydział mieszkań, gruntów, sprzedaż mienia komunalnego (16%), przetargi (8%). Badani wystawili ocenę także urzędnikom. I tak blisko 30% badanych wystawiło ocenę złą. Wśród tej grupy 29% twierdzi, że urzędnicy są przekupni i wręczenie im prezentu lub łapówki przyśpiesza załatwienie spraw, 49% uważa, że w załatwieniu sprawy pomagają znajomość i protekcja a 23% sądzi, że świadomie się przewleka i opóźnia załatwienie sprawy wymuszając łapówkę. Sytuacja łapówkowa dotyczy m.in. przyjmowania do pracy (20%), przyśpieszania załatwienia spraw (17%), wydawania pozwoleń na budowę, zmianę warunków zabudowy (11%), przetargów (8%).

Demaskacja nieuczciwych, niemoralnych praktyk korupcyjnych, występujących w miejscu pracy i powiadomienie o nich właściwych organów ma szansę zatrzymać postępujący proces patologizacji. Demaskowanie nieprawidłowości jest właściwym naturze ludzkiej, samorodnym i samodzielnym zjawiskiem społecznym. Jest to „demaskacja w dobrej wierze”, która zatrzymuje procesy prowadzące do często olbrzymich strat w organizacji, a nawet jej upadku. Rzeczywistość dowodzi, że demaskatorzy działający ze wszech miar słusznie bywają szykanowani, zastraszani i narażeni na różnego rodzaju działania odwetowe. Są oni pozbawieni faktycznej pomocy prawnej. W Polsce przyzwolenie dla działań korupcjogennych sprawia, że instytucja demaskacji społecznej nie cieszy się należytym prestiżem i nie znajduje właściwego miejsca w procesie wychowawczym społeczeństwa. Inaczej dzieje się np. w Stanach Zjednoczonych, gdzie propagowanie postaw demaskacyjnych, ochrona prawna demaskatorów oraz system bodźców (nagród), premiujących odwagę przynosi pożądane rezultaty. To właśnie dzięki demaskacji społecznej (np. dotyczącej oszustw podatkowych) wzrastają znacząco przychody rządu. Niestety tego rodzaju działania nie są popularne w Polsce, a przyświecające im szczytne cele często traktowane są jako czyny donosicielskie burzące ład i spokój społeczny. Również nie prowadzi się odpowiednich statystyk dowodzących zachodzenia korelacji między zgłoszeniem nieprawidłowości a wszczęciem odpowiednich działań kontrolnych w instytucjach publicznych. Instytucja demaskacji społecznej nie znajduje właściwego miejsca w polskim ustawodawstwie. W rezultacie osoby spełniające swoją powinność obywatelską są narażane na szykany i działania odwetowe.

Szerząca się patologia życia gospodarczego, politycznego w naszym kraju sięga coraz częściej do instytucji administracji publicznej. Przykłady patologii budzą zrozumiałą niechęć społeczeństwa do aktywnego włączenia się w życie społeczne gminy i kraju. Szansy na odzyskanie zaufania społecznego upatrywać się winno w:

– nagłaśnianiu i karaniu działań patologicznych, dowodzących „obiektywizmu” władzy prokuratorskiej i sądowniczej;

– upowszechnianiu praktyk i konkursów na „przejrzystą gminę;”

– prowadzeniu ustawicznej powszechnej edukacji na temat zachowań etycznych;

– nadaniu właściwej rangi instytucji demaskacji społecznej"