piątek, 18 września 2026

Laboratorium zaawansowanej elektroniki i automatyki 221

 Laboratorium zaawansowanej elektroniki i automatyki 221

Spis treści
1.Wojna 
2.Miejsce w świecie

1.Wojna
 Konflikty mogą się zacząć nagle uderzeniem całymi siłami lub narastać stopniowo.
W latach sześćdziesiątych w USA stworzono pojęcie drabiny eskalacji konfliktu. Miała ona ponad 30 stopni. W nauce rosyjskiej stopni na drabinie eskalacji jest ponad 60.
Wojny przez pośredników Proxy są na 3-10 szczeblu drabiny. „Kopiemy się po kostkach nie wyżej !” Drobne akcje sabotażowe i dywersyjne są na 3-5 szczeblu drabiny w pojęciu USA. Nie mając dowodów możemy bez eskalacji tajnie odpowiedzieć agresorowi  tym samym. Natomiast jawnie uderzając odwetowo przy braku dowodów doprowadzimy do eskalacji i nie wolno tego robić. Mając dowody lepiej jest sprawnie wnieść skargę do Rady Bezpieczeństwa ONZ i agresor może ponieść spore szkody wizerunkowe i zostać obłożony sankcjami. Państwo z dykty wnosząc nieudokumentowaną skargę wygłupi się i straci poważanie. Zatem już na pierwszych szczeblach drabiny eskalacji widać sprawność państwa czyli jego zdolność do większych zadań ! Można tak państwa testować. 
 W przypadku dużego konwencjonalnego uderzenie mocarstwa jądrowego na mocarstwo jądrowe eskalacja może być momentalna, kończąc się zagładą nuklearną.
 Rosja jest specyficznym przeciwnikiem bowiem Rosjanie tradycyjnie nikogo się nie boją poza swoim „Carem” i jego Opryczniną. Rosja jest bardzo wrażliwa na słowne podważanie jej mocarstwowości i na zniewagi. Zamiast głupio gadać, szczekać i prowokować o wiele lepiej jest uderzyć gdy trzeba wzorem Turcji. Sułtan Erdogan nie obraża Rosji ale swoje robi uderzając w Rosję ! Gdy rosyjski wojskowy samolot po ostrzeżeniu drugi raz wtargnął do Turcji to został zestrzelony i Rosja się jednak z tym pogodziła i już nie narusza przestrzeni powietrznej Turcji.
Polska wygłupia się szczekając jak kundelek na całkowicie legalnie lecące rosyjskie samoloty. Gdy któryś wleci nam do Polski to natychmiast należy go po ostrzeżeniu zestrzelić i zgłosić udokumentowaną skargę w RB ONZ.    
    
 Długotrwałe, ciężkie uprzemysłowione wojny są kosztowne. Wielkość mnożnika ekonomicznego w przemysłowych inwestycjach  militarnych z reguły jest mniejsza od jedności czyli szkodzą one gospodarce i obniżają dobrobyt – armaty zamiast masła. Korzyść daje tylko opracowanie innowacji w sektorze militarnym i szerokie ich wdrażanie w całej gospodarce oraz eksport broni! 
Natomiast masowe kupowanie broni za granicę jest samobójstwem. Polska głupio finansuje innowacje w USA, Korei, Niemczech...  

 Upadające imperia zawsze prowokowały lub wszczynały konflikty militarne. USA sprowokowały wojnę na Ukrainie i napadły na Iran. To standardowy historycznie schemat procesu upadku.
 Nie ma nabywców na nowe obligacje USA. Japonia dawniej za wypracowaną ogromną nadwyżkę eksportową  brała obligacje USA ale już  nie może bo nie ma takiej nadwyżki. Chiny powoli pozbywają się obligacji USA. Satrapie arabskie mają zredukowany wojną eksport węglowodorów. Nie kupują obligacji i nie inwestują na giełdach USA. Wszystko to napędza inflacje dolara i zmniejsza jego atrakcyjność. 
Ukradzione Rosji 300 mld dolarów budzi strach na całym świecie i likwiduje atrakcyjność dolara bo przecież USA każdemu mogą jego dolary ukraść pod wymyślonym pozorem.
 W czasie Zimnej Wojny potężna gospodarczo Japonia i Niemcy zachodnie wspierały ekonomicznie USA w kosztach Zimnej Wojny.
 Ale po co III RP sprzedaje za wydrukowane dolary swoje srebro i złoto ( teraz je odkupuje wielokrotnie drożej niż sprzedała ) z KGHM i wspiera dolara to wie tylko agentura. 
Kanada od wielu lat bije z czystego srebra monetą o wadze 1 uncji z liściem klona i jest na nie zapotrzebowanie i płynny rynek. To samo powinna robić Polska od ponad 50 lat. Polska jest znaczącym światowym producentem srebra i bicie tych monet przez Polskę podniosłoby cenę srebra.

 Grupka rebeliantów Huti w klapkach daje lanie Arabii Saudyjskiej, która ma czołowe wydatki na zbrojenia na świecie. Dużo kupowała strasznie drogiej broni z USA - równie głupio jak Polska. Huti zamiast Abramsów mają coś dużo lepszego ... Toyoty Hilux i lekkie wyrzutnie pocisków przeciwpancernych i przeciwlotniczych. Zresztą  Toyoty Hilux i lekkie wyrzutnie pocisków przeciwpancernych i przeciwlotniczych wszędzie znakomicie się sprawdzają w rękach „partyzantów”.

 Era w której mocarstwo mogło bezkarnie szantażem lub militarnie narzucić swoją wolę, powoli się  kończy. Nie dlatego, że mocarstwo przestaje chcieć wszczynać i wygrywać wojny ! W asymetrycznej wojnie groźny dron kosztuje grosze, a obrona przed nim kosztuje fortunę. 

Jak Polska jest przygotowana do wojny ?
-Mamy bunkry i schrony dla każdego zagrożonego
-Mamy nowoczesny przemysł zbrojeniowy 
-Mamy skuteczną obronę przeciw dronom
-Mamy skuteczną obronę przeciwlotniczą i antybalistyczną 
-Mamy odporny system energetyczny
-Mamy odporne systemy dostarczające wodę i gaz
-Mamy odporne szpitale i zapasy leków
-Mamy zapasy żywności
-Mamy kompetentnych i uczciwych polityków.... 
N.B. Premier Tusk dostał rzekomo we wrześniu 2026 roku  raport od CIA. Nie przekazał go jednak właściwemu wicepremierowi i ministrowi obrony i w ogóle nikomu ! Może na okładce raportu napisano - „ściśle tajne – przed przeczytaniem spalić” I Tusk od razu raport włożył do niszczarki lub spalił. 

 Taktyka, sztuka operacyjna i strategia muszą być odpowiednie do używanej broni. Przykładowo
poderwane myśliwce do drona, który spadł, są tak potrzebne jak umarłemu kadzidło. 
 Kawaleria ( = arkebuzeria, dragoni, ekwici, hakapelici, hippeis, husaria,huzarzy, kirasjerzy, kopijnicy, krakusi, lansjerzy, lekka jazda (Rzeczpospolita), lisowczycy, muszkieterzy (gwardia króla Francji), pancerni (kawaleria pierwszych Piastów), pancerni (kawaleria w I Rzeczypospolitej), petyhorcy, rajtaria, rycerze, szaserzy (strzelcy konni), spahisi, szwoleżerowie, ułani) była bardzo długo w świecie używana w wojnach. 
Pojawienie się w 1854 roku celnego karabinu o dużej energii pocisku podważyło sens militarnego użycia konia. Trafiony koń padał tak samo jak człowiek i z reguły masakrował jeźdźca. Ale zmiany poglądów decydentów wymagały czasu i ofiar. 
Kawaleria w I wojnie światowej odegrała znikomą i szybko malejącą rolę. Strony wojny miały początkowo łącznie 63 dywizje kawalerii. Karabiny maszynowe i drut kolczasty bardzo szybko zatrzymały tradycyjne szarże na zachodzie. W wojnie pozycyjnej kawaleria była zbędna i dywizje szybko rozwiązano. Nawet na froncie wschodnim kawaleria nie odegrała praktycznie żadnej roli.
Konie odgrywały jednak ważną rolę w logistyce wojskowej (nawet w II Wojnie). Były też rzadko używane do działań rozpoznawczych i patrolowych.
 W 1939 mieliśmy anachroniczną i drogą kawalerię ( bo tak chciał Piłsudski ! ) a w 2026 mamy mieć anachroniczne i drogie (!) Bojowe Wozy Piechoty z byłej epoki.
PGZ pokazała w Kielcach w 2026 roku "demonstrator" nowego ciężkiego 40 tonowego bojowego wozu piechoty. Demonstrator jest zbudowany m.in. ze sklejki i nie jest to prototyp ! 
Model nie ma  klatki i siatki antydronowej. Powinien mieć duży zapraszający napis ze strzałką "spal mnie" !  "Tego brakowało w polskich siłach zbrojnych" – stwierdził jeden z prezesów. PGZ miała 10 upolitycznionych i niekompetentnych prezesów w ciągu 11 lat. Zmiany prezesów oznaczają też zmiany całych dworów a nawet wyrzucanie kierowników i ogólną destabilizacje firmy.  

 Z takiego ciężkiego wozu piechoty można będzie spokojnie i komfortowo obserwować oczami i słuchać uszami rakiety balistyczne i drony odrzutowe lecące wykonać zadanie w Polsce. 
Lynx KF41 produkowany przez Rheinmetall to nowoczesny, superciężki niemiecki BWP o wadze do 44 ton, którego 5 sztuk (!) dostarczono wUkrainie na początku 2026 roku. One tam stoją w szopie i rdzewieją bo są bezużyteczne ponieważ czas przeżycia BWP na linii walki jest bardzo krótki. 
Bardzo pożądane są tam  Bezzałogowe Roboty Ziemne (UGV). Mają wykonywać najbardziej 
niebezpieczne zadania "ostatniego kilometra" czyli dowożenie amunicji i zaopatrzenia oraz ewakuacja rannych pod morderczym ostrzałem dronów FPV. 
Tymczasem  polscy kolesie  na posadach decyzyjnych chcą produkować rzeczy już bardzo przestarzałe a musi to jeszcze przejść długi proces zatwierdzania i certyfikacji. Koledzy zarobią na czymś  co na Ukrainie już jest bezużyteczne.  

 Konflikty zawsze otwierają niektórym okno możliwości i szans. Mądre i elastyczne rządy potrafią to wykorzystać.
 Niestety obecny konflikt na Ukrainie bardzo Polsce szkodzi dlatego że rządy POPIS-u są agenturalno – mafijne.

Amerykańskim „Celem wojny na Ukrainie jest osłabienie Rosji” Ponieważ zadanie okazało się niewykonalne to USA scedowały koszt wojny i kłopoty na EU.  
Staje się oczywiste że wyciągniecie po wojnie korzyści z Ukrainy będzie bardzo trudne. 
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Bruksela-hamuje-negocjacje-z-Ukraina-Kolejne-klastry-przelozone-na-jesien-9184546.html
Komentarz: "banderland brzydnie szybciej niż panna na wydaniu hehe - dopóki banderland miał Donbas i surowce + dostęp do morza + półniewolników do obrabiania zachodnich kołchozów w banderlandzie to było się o co się kopać z ruskimi - a teraz? Donbas stracony, półniewolnicy rozpierzchli się po całym świecie albo odpoczywają w nekropoliach, przemysł rozstrzelany, energetyka konsekwentnie i dokładnie gruzowana, dostep do morza zeby wywieźć zboże albo stal tylko przez zagony ruskich dronów xd a banderowska mafia ani myśli odpuścić z rozkradaniem i niszczeniem resztek państwa - powtórzę wiec co nie raz mówiłem - bedziemy mieli tuż za wschodnią granicą jedno w ciul wielkie Kosowo i jeszcze się bedziemy na koniec po cichu modlić żeby nad tymi dzikimi polami ruskie roztoczyły kuratele i stworzyły pretekst żeby pociągnąć ten mur na granicy z Białorusią aż w Bieszczady hehe"

 Wojna Trzydziestoletnia spowodowała na terenach niemieckich straszliwe spustoszenia materialne i ubytek ludności do 50-60%. Były duże obszary całkiem wyludnione ! Ten okropny scenariusz jest teraz realizowany na Ukrainie.
Obecnie mężczyźni który nie zdołali uciec za granicę są na Ukrainie porywani z firm, domów i z ulicy. To już nie jest "mobilizacja" ale systematyczna eliminacja ludności Ukrainy. Zmobilizowanych żołnierzy wysyła się do walki bez odpowiedniego przygotowania i wyposażenia. Oni szybko giną. W takich okolicznościach szkolenie i wyposażenie stają się "zbędnym" wydatkiem !
 Po II Wojnie Światowej w ZSRR brakowało wielu, całych roczników mężczyzn. Sowieckie władze kierując kilku kompetentnych mężczyzn do zarządzania sowchozem, gdzie pracowały tylko same kobiety, miały nadzieje że zapłodnią oni jak najwięcej kobiet. Stworzono nawet fundusze do opłacenia tych matek ! Oczywiście darmowe żłobki i przedszkola oraz mnóstwo ułatwień i przywilei dla matek. Choć wszyscy wiedzieli kto jest ojcem to w metrykę wpisywano „nieznany”    
Dzięki pomysłowym metodom udało się sowietom populacje odtworzyć i dalej ją powiększać.
Ale szansa na obecne odtworzenie populacji Ukrainy jest raczej Zerowa.

 Ukraina jest jednym z bardziej skorumpowanych krajów świata. Kierownictwo państwa z oligarchią bardzo bogaci się na wojnie rozkradając zachodnią pomoc. W jego interesie jest przedłużanie wojny w nieskończoność.
Polska przekazuje pieniądze  Ukrainie na obronę a Ukraińcy za te pieniądze wykupują w Polsce firmy i nieruchomości !

2.Miejsce w świecie
 O miejscu kraju w świecie decyduje to co on potrafi nowoczesnego rentownie wyprodukować i wyeksportować !  

 Księgowi w XXI wieku przejęli stery rządów w europejskich firmach i zaczął się zjazd po równi pochyłej.  Od 15 lat nie ma różnic w jakości sprzętu domowego od "renomowanych" firm i od "no-name" z Chin. 
 W pokazanej pompie ciepła w zasadzie wszystko najlepiej i najtaniej produkowane jest w Chinach !
 
 Diesel Gate uświadomiła wszystkim bajeczną korupcje w EU, gdzie z lepszą japońską i koreańską konkurencją walczono regulacjami których nie stosowano w stosunku do Volkswagena i innych europejskich marek.
 Iście Goebbelsowska propaganda stwarzała fałszywe mity o niemieckich samochodach, które obiektywnie są po prostu przestarzałe i marne. Niemieckie firmy w danych technicznych samochodów podają bajki ! 

 Chiny w lipcu 2026 r. po raz pierwszy od co najmniej 2004 r. wyprzedziły Niemcy jako największy dostawca towarów do Polski. Wśród najważniejszych importowanych chińskich produktów znalazły się komputery, smartfony i samochody.
Polska eksportuje do Chin anody miedzi czyli nawet nie handlową miedź i towary spożywcze ale import jest kilkanaście razy (18:1) większy.
Polska gospodarka obecnie w stosunku do Chin jest strasznie zacofana. To chyba najlepszy dowód tego że pasożytnicza transformacja ustrojowa stała się cywilizacyjną klęską.
Polacy nawet własnego rowera nie potrafią teraz wyprodukować !

 Chiński przywódca Xi Jinping we wrześniu 2026 roku wezwał do szybkiego rozwoju zaawansowanego sektora wytwórczego i silniejszej kontroli nad kluczowymi łańcuchami dostaw. Według Xi innowacyjny przemysł ma stanowić kręgosłup nowoczesnej gospodarki. Xi stwierdził że od 2012 r. kraj poczynił solidne postępy w budowie potęgi przemysłowej, a sektor wytwórczy zyskał na innowacyjności i konkurencyjności.
Zadeklarował, że Chiny zamierzają "nadal rozwijać i wzmacniać zaawansowaną produkcję oraz zwiększać autonomię i kontrolowalność łańcuchów przemysłowych". Apelował również o przyspieszenie budowy nowoczesnego sektora przemysłowego.
Premier Li Qiang podkreślił w swoim wystąpieniu, że kraj powinien mocniej skupić się na "inteligentnej produkcji nowej generacji", przyspieszyć cyfrową modernizację opartą na sztucznej inteligencji oraz zintensyfikować rozwój rodzimych technologii wysokiej klasy.

 Jak Europa nie usunie skorumpowanej Komisji Europejskiej i nie weźmie się do pracy to marny będzie nasz los ! 

 „Kadry decydują o wszystkim” mówił Stalin i miał racje.   
Polska ma tylko 6 szkół wyższych uważanych przez świat. Kilkaset pozostałych „szkół wyższych” ma często poziom znacznie gorszy niż dawne licea czy technika. Część drukuje dyplomy za łapówki.  
 Mamy już 35 000 profesorów. Niedługo słowo profesor stanie się w Polsce obelgą !

 Badanie umiejętności dorosłych przeprowadzone przez OECD ( Organizacja  Współpracy Gospodarczej i Rozwoju )  wykazało, że 21% polskich studentów ma poważne trudności ze zrozumieniem czytanego tekstu, prostymi operacjami myślowymi i prezentuje poziom intelektualny nastolatka. 
Większość polskich studentów nie ma minimum kompetencji niezbędnych do studiowania. Studenci mają problemy ze wskazaniem sąsiadów Polski, nie odróżniają podstawowych pojęć historycznych, nie są w stanie poradzić sobie z dłuższym tekstem publicystycznym a z tekstu akademickiego nic nie rozumieją.
 Przeróżne „Wyższe Szkoły Tego i owego” masowo produkujące  dyplomy, których wyłudzone dochody są proporcjonalne  do ilości studentów, powinny być rozwiązane a operujące nimi Zorganizowane Grupy Przestępcze powinny być sądzone. 

 Ustawa zachęca do publikowania w internecie doktoratów i habilitacji. To co oszuści wypisują ( 90% to radosna twórczość AI ! ) przechodzi ludzkie pojęcie. Zdemaskowane i wyśmiane postępowanie prof. Mróz Gorgoń to już niestety norma a nie wyjątek.   
https://uwedupl.bip.gov.pl/doktoraty-udostepnione-na-stronie-bip-zgodnie-z-art-188-ust-1-i-
2-ustawy-z-dnia-3-lipca-2018-r-prawo-o-szkolnictwie-wyzszym/


Archiwum. Rozwój
 Wzrost gospodarczy oraz rozwój społeczeństw i krajów są w długiej historii ludzkości zjawiskami nowymi. Proces rozwoju społeczno – gospodarczego  interesuje czołowych badaczy świata.
 W złożonych procesach Człowiek z wyrwanych Ziemi zasobów naturalnych produkuje wszelkie towary. Produkty nowoczesne są drogie a prymitywne bardzo tanie. 
 W gigantycznym, największym w świecie,  kompleksie fabryk Ford Rouge River produkowano samodzielnie wyjeżdżające z fabryki gotowe samochody z dostarczanych surowców. Tylko typowe gotowe elementy (śruby, nakrętki, podkładki, przewody...) kupowano od dostawców.
Współcześnie takie kompleksy przemysłowe już nie działają. W głównym zakładzie produkującym samochody, tłoczone, spawane i malowane  jest nadwozie do którego wszystko jest montowane. Spawanie /zgrzewanie i malowanie rzadko wykonują już roboty przemysłowe ale ich ilość szybko rośnie. Produkcja zespołu napędowego nie zawsze odbywa się w tym zakładzie. Przykładowo huty i stalownie oraz elektrownia są osobne. Osobno produkuje się szyby, plastiki  itd. Zamiast produkcji w jednym miejscu mamy połączony transportem łańcuch firm rozciągniętych po kraju a nawet po świecie.
W samochodzie są elementy tradycyjne z niską marżą producenta a są też nowoczesne z wysoką marżą producenta jak elektronika samochodu.
Wszystko w łańcuchu zawsze zaczyna się od produkcji różnych gatunków stali, metali kolorowych i ich stopów, chemikaliów, plastików, szkła.. a właściwie od wydobycia surowców.

 Ułożone osoby mają „pomysł na siebie” i starają się go w swoim życiu konsekwentnie  realizować. Podobnie jest z państwami. Dział międzynarodowy Rocznika Statystycznego GUS pokazuje w czym mamy szczególnie duże braki cywilizacyjne (zakładając rozwój naśladowczy) na tle krajów socjalistycznych i krajów Zachodu:
-Rażąco za mało produkujemy plastików   
-Rażąco za mało mamy numerów telefonicznych 
-Rażąco za mało produkujemy odbiorników TVC
-Rażąco za mało produkujemy samochodów osobowych

 W krajach Zachodu wszystkie usprawiedliwione (zarobkami !), tradycyjne  potrzeby konsumentów są już zaspokojone. Duża cześć tradycyjnej gospodarki Zachodu realnie  stagnuje i to jest normalne. Produkcja chleba raczej spada niż rośnie bowiem powoli rośnie spożycie alternatywnej droższej żywności. Produkcja piwa stoi w miejscu. Samochody osobowe są coraz bardziej skomplikowane i mają coraz więcej funkcjonalności elektronicznych. Rozwój gospodarczy napędzają nowe lub ulepszane towary Innowacyjne. Szybko rozwijająca się elektronika a szczególnie mikroelektronika zalicza się do grupy Innowacyjnej.

 W elektronice konsumpcyjnej i profesjonalnej coraz częściej stosowane są mikrokomputery w postaci mikrokontrolera lub przy większych wymaganiach zestawu układu mikroprocesora, pamięci ROM i RAM oraz  układów peryferyjnych i Glue Logic. Wydajność mikrokontrolerów szybko rośnie. Rośnie funkcjonalność ich peryferii.
Cel masowej produkcji elektroniki konsumpcyjnej jest oczywisty. 
Elektronika wojskowa służy celom obronnym. Przykładowo skuteczne rakiety przeciwpancerne i przeciwlotnicze mają nowoczesną elektronikę i jest je łatwo drogo sprzedać na rynku światowym.
Elektronika profesjonalna stosowana jest w przemyśle a szczególnie automatyce oraz maszynach CNC i robotach , diagnostyce medycznej, w urządzeniach do badania Ziemi (poszukiwanie złóż) oraz w badaniach i rozwoju, pracach konstrukcyjnych i w serwisie.  

 W kupionej w 1973 roku od Shella Rafinerii Gdańskiej w laboratorium był już analizator i minikomputer ! Od tego czasu ilość analizatorów i komputerów w zachodnim przemyśle wzrosła wielokrotnie. 

 Nowoczesna zachodnia (USA) mikroelektronika obłożona jest embargiem i kraje RWPG nie mogą jej (oficjalnie) kupować. Produkowana w Polsce mikroelektronika jest bardzo przestarzała. Bez nowoczesnej mikroelektroniki rozwój kraju będzie spowolniony lub w ogóle zahamowany. Znacznie lepiej stoi mikroelektronika NRD, ZSRR i CSRS. Można ją zakupić ale trzeba jednak mieć na to dewizy z eksportu. 
Z powodu Zimnej Wojny eksport na rynki zachodnie jest utrudniony lub niemożliwy ale istnieją też inne rynki na świecie i na nie trzeba zwrócić uwagę. Polska ma bardzo słabo wykorzystaną  fabrykę kineskopów kolorowych kupioną od amerykańskiego koncernu RCA. W krajach RWPG produkowane są tylko gorszej jakości kineskopy. Zatem przynajmniej milion odbiorników TVC powinien być co roku eksportowanych do wielu krajów świata wzorem Japonii !

Na rynku światowym niska jest wycena pracy rąk a wysoka jest wycena pracy kwalifikowanej (!)  czyli pracy „głową”. To jakie rodzaje towarów kraje eksportują i importują decyduje o rodzaju gospodarki i poziomie wynagrodzeń w niej. Tanio eksportując bardzo drogo wydobywany węgiel kamienny pogłębimy jeszcze trwający bezlitosny kryzys. 

Polska mikroelektronika skończyła się rozwijać w 1978 roku gdy zabrakło dewiz z kredytów na zachodnie zakupy technologii. 
Zastosowana w komputerach i sterownikach mikroelektronika odgrywa bardzo ważną rolę w produkcji mikroelektroniki ! Istnieje tu więc  dodatnie sprzężenie zwrotne, które może (ale nie musi) sprawić że grono producentów nowoczesnych procesorów (peryferia, pamięci) nie będzie się powiększać ale zmaleje. 
Jeśli nie potrafimy kopiować technologi mikroelektronicznej to sobie ją odpuśćmy i nastawmy się  na import z RWPG lub z Japonii,Tajwanu i Korei. Bardzo duże postępy czyni mikroelektronika w NRD.

 Należy Badać, Projektować i Produkować to co daje firmom i gospodarce największą korzyść czyli „Wartość Dodaną”.
Obecnie rewolucje w przemyśle daje zastosowanie mikrokomputerów. Coraz częściej w koszcie całości systemu dominuje stworzenie i przetestowanie programu ponieważ koszt mikrokomputerów szybko maleje. Sytuacja taka stwarza Ogromną szanse do drogiego sprzedania  pracy polskich programistów – inżynierów.
Koncern IBM zmienia swój profil. Będzie stawiał na tworzenie programów a nie na produkcje sprzętu.
O ile program do księgowości czy kadr nie zawiera żadnych algorytmów (ustawa o rachunkowości firm jest algorytmem) i jest łatwy do stworzenia to programy komputerów użytych w nowoczesnej produkcji czyli faktycznie w wytwarzaniu pieniędzy mają mnóstwo trudnych algorytmów. 
Temat wydajności pracy inżynierów - programistów znany i badany jest od lat. Dla grupy programistów z praktyką 2-11 lat  stosunek najlepszego do najgorszego wynosi:
-Szybkość pracy programu 13:1
-Czas stworzenia programu  25:1
-Rozmiary programu 6:1
Trudność stworzenia programów prostych do programów jądra dobrego systemu operacyjnego wynosi jak 1:800 !   To nam wyjaśnia dlaczego IBM stawia na tworzenia programów. Uważa że w bardzo trudnych zadaniach nie ma i nie będzie miał konkurencji.  
 Rzadko literatura podaje nakłady pracy na stworzenie poważnego programu. Mimo dobrej organizacji i selekcji osób do zespołu oraz zebranego już doświadczenia nakłady pracy są duże. Kraje które nie chcą tego przyjąć do wiadomości są skazane na kupowanie programów a szczególnie urządzeń z „wbudowanym komputerami”.    

 Urządzenia sterownika logicznego tworzono z przekaźników, logiki tranzystorowej a potem logiki scalonej. Program pracy urządzenia wynikał z połączeń. We współczesnych PLC opracowany pogram pracy urządzenia realizowany przez mikroprocesor zapisany jest w pamięci nieulotnej. W nowszych urządzeniach dodano regulator PI lub PID.
 Programowe czyli cyfrowe regulatory PID wzbogacono o funkcje sterowania logicznego.
Zatem ewolucja obu urządzeń doszła do jednego wspólnego miejsca – DCS. Obecnie urządzenia DCS mają szeregowy interface do połączenia z nadzorującym duży system „komputerem” czyli do niedawna minikomputerem a obecnie mikrokomputerem.

 Na świecie produkowanych jest wiele mikroprocesorów i mikrokontrolerów. Do użytku domowego produkowanych jest kilkadziesiąt rodzin mikrokomputerów z których w Polsce znane są głównie ZX Spectrum (procesor Z80), Atari (6500), Commodore (6500), Amstrad (Z80) i znacznie lepszy PC wzorowany na IBM PC. 
 Wybór dla zastosowań profesjonalnych  typu mikroprocesora /mikrokontrolera ma krytyczne znaczenie dla powodzenia projektu / projektów. Każdemu typowi procesora towarzyszy system uruchomieniowy lub komputer z takim procesorem i narzędzia programistyczne.  Do każdego są dedykowane układy peryferyjne. Konieczna jest też literatura i nauczanie.
Pierwszym masowo produkowanym procesorem 16 bitowym jest Intel 8086 w technologi NMOS z 1979 roku ale HP swój mikroprocesor 16 bitowy w technologii CMOS na swoje potrzeby użył już w 1976 roku. 
 Procesor 8086 jest w wyrobach znacznie popularniejszy niż o rok późniejszy, droższy i wydajniejszy procesor 68000 Motoroli do którego narzędzia są również znacznie droższe i mało popularne.  
Procesor '86 Intela (i jego peryferia) na licencjach produkują co najmniej amerykański AMD, japoński NEC i zachodnioniemiecki Siemens a więc ogromne koncerny oraz ZSRR. W  NRD wybrano jednak mało popularny, trochę późniejszy od '86 Zilog Z8000. Zilog jest raczej lepszy ale cóż z tego skoro jest „goły” czyli bezużyteczny.

Wszystko wskazuje na to że linia Intela 8086 zagości na dłużej w elektronice profesjonalnej.
W przeglądowym artykule wymieniono ponad 80 ich poważnym zastosowań gdy Motorola ma ich tylko 7. 
Japoński FANUC jest największym w świecie producentem sterowań CNC. Rodzina „6” zapoczątkowana w 1980 roku używa procesora 8086. Cały komputer jest wykonany na jednej bardzo dużej płycie drukowanej. System ma prosty wyświetlacz LED lub opcjonalnie monitorek z kineskopem 9 cali.
Zachodnioniemiecki narodowy elektrotechniczny koncern Siemens jest najsilniejszym w Europie Zachodniej. Procesor 80C88 (zgodny programowo z 8086 ale z 8 bitową szyna danych czyli do mniejszych zastosowań. C oznacza technologie CMOS  ) jest sercem kasetowego systemu automatyki przemysłowej  AS-215 (AutomatisierungSystem czyli DCS) polecanego do maksymalnie 40 sygnałów analogowych i 200 binarnych a więc nie małego obiektu. (Mikro)komputer - Stacja operatorska do systemu też bazuje na 8086. Ale produktów Siemensa z tym procesorem jest więcej.  

 Gdy koncern IBM w 1981 roku wprowadził komputer PC oparty o procesor 8088, miał być on w zamierzeniu przede wszystkim terminalem do systemów z mainframe. Był tylko jednym z wielu tego rodzaju produktów na rynku. Jednak sprzedaż blisko 10 x krotnie przewyższyła oczekiwania !  IBM rozważył w projekcie kilka procesorów 16 bitowych i wygrał Intel 8088. Jeszcze większe zainteresowanie zdobył komputer PC AT z 1984 z procesorem Intel 80286 zgodnym w dół z  8086. Jeszcze wydajniejszy i droższy jest najnowszy procesor 80386 stosowany w PC386.  Komputer PC386 wykonuje programy przygotowane nawet na pierwszy komputer PC. Ogromnym atutem komputerów PC jest dalej otwarta architektura i możliwość złożenia komputera taniego z małą ilością pamięci i słabymi peryferiami i droższego z dużą pamięcią i dobrej klasy peryferiami a zwłaszcza twardym dyskiem. Do komunikacji z innymi urządzeniami służy interface RS-232 lub karta sieciowa. PC może mieć kartę z przetwornikami ADC i DAC oraz portami równoległymi. Z odpowiednim programem może mieć podobną funkcjonalność jak AS-215 Siemens ale nie ma właściwej obudowy kasetowej.
Szybki wzrost popularności udanych komputerów PC nie jest przypadkiem a wynikiem realizacji poważnego zamierzenia. Zaledwie 3 miesiące po prezentacji komputera PC przez  IBM, niezależne firmy oferowały już 22 karty rozszerzeń ! 

 Różnej wydajności komputery rodziny  IBM S360 (od 1965) łączyła lista rozkazów procesora czyli też programy oraz peryferia. S360 oznaczało uniwersalną szerokość zastosowań jak kąt 360 stopni. Popularność komputerów IBM była tak wielka że IBM stało się wtedy synonimem komputera. Idee tą stosowano dalej w rodzinie S370 z lat siedemdziesiątych (stąd 70 w nazwie) z dodanymi do listy 360 kilkoma rozkazami. Nie wiadomo dlaczego IBM porzucił tą nomenklaturę nazw i linia zamiast S380 od początka lat osiemdziesiątych nazywa się 43XX ale dalej ma listę rozkazów 370 z dodanymi paroma nowymi. 
Koncern HP pierwsze minikomputery z rodziny 2100 wypuścił w 1967 roku. W zamierzeniu miały one pracować w zestawie z przyrządami pomiarowymi HP ale po paru latach komputery się też usamodzielniły do prac biurowych. HP eksploatuje tą samą idee co IBM. Nowe wydajniejsze maszyny są w dół zgodne programowo ze starszymi. 
Zatem jest wysoce prawdopodobne (99%) że linia Intela 86-286-386 będzie kontynuowana. Do zastosowań „wbudowanych” Intel wypuścił zgodne z nią typy 80186 i 80188. Budowa systemu z nimi jest znacznie oszczędniejsza w ilości układów.  

 Komputer PC AT z odpowiednimi peryferiami nadaje się m.in. do zarabiania pieniędzy w dziedzinie:
A.Nadzorowania i koordynowania sterowników ( DCS takich jak AS-215 lub prostszych)  dużego procesu przemysłowego
B.Maszyn CNC i robotów
C.Centrali telefonicznej
D.Nadzorowania i koordynowania ruchu Kolejowego i sterowników Świateł regulacji ruchu. Miejska Zielona fala. 
E.Nadzorowania i koordynowania sterowników (zbliżone do DCS ale wyspecjalizowane ) systemu automatyzacji Statku  
F.Alarmu pożarowego i włamaniowego w dużym biurowcu ale też Alarmu dla Statku
G.Zastosowania militarne
H.Zastsowania laboratoryjne

Rozwijając:
A.Są procesy przemysłowe które muszą być sterowane automatycznie bowiem człowiek jest dużo za wolny i popełnia za dużo błędów. Linia Ciągłego Odlewania Stali (nie tylko stali) jest tego przykładem. Skoordynowane instalacje petrochemiczne i chemiczne mają setki sensorów analogowych i tysiące binarnych. 
Jak powiedziano Polska produkuje za mało plastików i nie ma linii COS ! 
Na krajowe potrzeby około 500 systemów.  Nakład pracy na programy 50 roboczolat.
 
B.Przybywa nowych rodzajów maszyn CNC. Jest ich już cała masa. Zastosowanie maszyn CNC mocno podnosi produktywność pracy. Niektóre kraje dzięki temu awansują w światowej hierarchii a inne spadają. Jedynym krajem świata gdzie obecnie rutynowo są stosowane maszyny CNC i roboty przemysłowe jest Japonia. M.in. stąd taka jej przewaga nad światem w wojnie eksportowej Japonii.
 IBM pierwszy opracował algorytmy do automatycznego projektowania ścieżek płyt drukowanych na swoich komputerach do swoich komputerów. Pierwszy opracował algorytmy do projektowania rozkładu elementów i ścieżek monolitycznych układów scalonych. 
Koncern IBM pioniersko zastosował swój lampowy komputer do „szycia” przewodami bacplate swoich komputerów. Ilość błędów spadła prawie do zera. Zautomatyzował produkcje układów  hybrydowych SLT i obsadzania płyt drukowanych. To pozwoliło odskoczyć konkurencji i zająć rynek. 
Spadł udział kosztu komputera (ale nie programu) w całym sterowaniu CNC na rzecz serwonapędów. 
Poważną wadą napędów tyrystorowych jest zjawisko przewrotu skutkującego zwarciem a przynajmniej mocnym zakłóceniem pracy maszyny. Znane są rozwiązania zmniejszające tą wadę ale są kosztowne. Stąd w nowych serwonapędach DC i AC stosuje się wysokonapięciowe tranzystory Darlingtona. 
Pierwsza w świecie serwonapęd z silnikiem AC w robocie przemysłowym zastosowała szwedzka ASEA w 1981 roku. Użyto tam procesora 68000.
Konieczna jest konstrukcja bardzo trudnej karty/kart do PC386 z interfejsami do resolverów lub kwadraturowych inkrementalnych sensorów optycznych kąta oraz z przetwornikami DAC wypracowującymi sygnały sterujące  elektroniki serwomechnizmu. Na tej karcie Eprom z programem do obsługi tego sprzętu. Karta ta uczyni sam program bezwartościowym po jego nieuczciwym skopiowaniu. Sygnały binarne obsłuży typowa karta z portami 8255.  
Na krajowe potrzeby 2000 sztuk. Nakład pracy na program >20 roboczolat zależnie od komplikacji samej maszyny. 
 
C.Pierwszą telefoniczną centralą „elektroniczną” była ESS No1 (szczegółowo opisana w opasłym numerze BSTJ) opracowana w Bell Laboratories. Pole komutacyjne było elektromechaniczne a całością sterował 24 bitowy tranzystorowy komputer mający także potrzebne specyficzne dla zastosowana rozkazy. Ponieważ udana centrala była długo produkowana to w 1977 roku tranzystorowy komputer zamieniono na komputer z dwoma 8 bitowymi dedykowanymi mikroprocesorami wyprodukowanymi specjalnie do tej centrali. 
Komputer PC386 może operować (także rozliczenia i usługi ) centralą PCM o pojemności ponad 20-50 tysięcy numerów. 
Krajowi potrzeba około 300 sztuk i jest szansa na eksport. Nakład pracy na program 30-150 roboczolat zależnie od repertuaru usług.

D.Optymalne sterowanie uliczną sygnalizacją świetlną do dużych miast ( wiele skrzyżowań, wykonawcze na skrzyżowaniach są PLC z interfejsem (z modemem telefonicznym lub radiowym)  do PC ) daje istotne korzyści. 
Optymalne sterowanie prędkością pociągów (początkowo za pośrednictwem radiotelefonów i ludzi ) pozwala uniknąć postoju pociągów ale także zbędnego hamowania i rozpędzania. Automatyczne nadzorowanie ruchu pociągów mocno zmniejsza ryzyko kolizji. Do PC nie trzeba opracowywać hardware bo modemy są dostępne.  Szansa na eksport. 
Na krajowe potrzeby <30 systemów.  Nakład pracy na optymalny program >50 lat a na prosty mały.  
 Wiodące cywilizacyjnie państwa tworzą zintegrowany system transportowy. W transporcie pasażerskim chodzi o najkrótszy czas całej podróży „od drzwi do drzwi” Pociągi (PKP) powinny być skomunikowane z autobusami (PKS) i tak dalej. Zadania wymagają szybkich komputerów ale szybkość PC rośnie błyskawicznie.  

E.Polska jest znaczącym w świecie producentem statków. Niestety kupuje za dewizy bardzo drogą elektronikę i automatykę (specyficzne DCS) do nich. Podobny w budowie jest system Alarmowy z punktu F. Statek z automatyką i alarmem jest w nocy bezobsługowy. Wymaga mniejszej załogi i takie jednostki o mniejszym koszcie eksploatacji (mniejsza załoga) są poszukiwane na rynku światowym. Sumaryczna ilość I/O 200-1000.   
Na krajowe potrzeby >200 sztuk kompletnych i jest szansa na eksport.  Nakład pracy na bardzo dobry program PC >30 roboczolat.

F.Systemy alarmowe w przemyśle, na statkach i samolotach..  mają jak najszybciej dać operatorowi wiarygodną (!) informacje o zaburzeniu w procesie które musi być zlikwidowane. Operator dostanie wartościową informacje z ekranu komputera i podejmie adekwatną akcje. Program musi też nadzorować trzeźwość operatora, który przy nocnej bezczynności nie może zasnąć. PC może też  informacje alarmowe wysłać modemem przewodowym lub radiowym tak gdzie trzeba.
Systemy alarmowe w budynkach mają jak najszybciej zlokalizować rozwijający się pożar, włamanie lub napad. Nakład pracy na program PC <10 roboczolat.   

G.Światowym liderem w dziedzinie automatyzacji wojny są od początku lat pięćdziesiątych Stany Zjednoczone. Komputery pracują w systemie  razem połączone siecią niezawodnej  łączności radiowej i rzadziej przewodowej. Konsolidowane z wagami prawdopodobieństwa informacje pochodzą z samolotów szpiegowskich, z rozpoznania satelitarnego, radarów naziemnych i na samolotach ale też i od szpiegów na terenie wroga oraz własnych obserwatorów. W czasie walki informacje pochodzą z samolotów, helikopterów a nawet z czołgów. Zatem komputery w sieci mają sens gdy wymienione obiekty mają cyfrową łączność. Tematy są bardzo złożone.
Chyba Zimna Wojna ma się ku końcowi skoro pojawiają się w USA bardzo  krytyczne informacje o szalonych cenach i miernych możliwościach wojskowych komputerów a także szalonych kosztach tworzenia programów „wojennych”.
 Zagadnieniami bezpieczeństwa Układu Warszawskiego w wymiarze strategicznym zajmuje się ZSRR i trudno powiedzieć czy w Polsce w ogóle takie prace mogą być prowadzone. 
Nakład pracy na programy PC >>100 roboczolat. 

H.W nowoczesnych laboratoriach badawczo-rozwojowych i przemysłowych we wszystkich dziedzinach jest coraz więcej skomputeryzowanych przyrządów i sporo analizatorów. Każdy ma wbudowany mikrokomputer ale te dane w końcu trzeba zapisać w pamięci masowej i przetworzyć. Komputer może też sterować całym procesem doświadczenia. Rodzina minikomputerów HP-2100 właśnie do tego celu pierwotnie służyła od 1967 roku.
 Bardzo drogie są perfumy. Bardzo droga jest nowoczesna wyrafinowana chemia. Coraz droższe są lekarstwa i nie widać końca drożeniu tych rzeczy... 
W każdym programie musi być rozbudowana część komunikacyjna, prezentacyjna i uniwersalna część procesowa i analityczna ale łatwe do rozbudowy.  
Nakład pracy na programy PC 20 roboczolat.  

 Zwraca uwagę to że  cześć algorytmów w grupach A..H jest taka sama ( choćby komunikacja w gruncie rzeczy sieciowa)  a to algorytmy angażują  >95% całkowitych nakładów na programy. Z odpowiednią sekwencją zadań nakład pracy może być znacznie zmniejszony.
 Nakłady pracy wydają się znaczne. Jednak gdy nakłady dla sygnalizacji świetlnej porównamy z traconym czasem kierowców na skrzyżowaniach, zużytym paliwem i zużytymi samochodami to okazuję się że inwestycja jest hiper rentowna. Po prostu rentowność jest monstrualna. Koszt katastrofy kolejowej też jest ogromny.  
Po opracowaniu algorytmów kolejne, rozbudowane i ulepszone  wersje programów wymagają znacznie mniejszego nakładu pracy.   
Zwróćmy uwagę że w miarę proste algorytmy mogą być opracowane w pracach magisterskich. Trudniejsze algorytmy do rozpracowania w pracach doktorskich a najtrudniejsze jako prace habilitacyjne.
Ta praca przyszłych magistrów, doktorów i docentów oczywiście jest tu włączona do nakładu pracy.  Ich praca nie jest jałowa („kawał dobrej, nikomu nie potrzebnej pracy”) i przekłada się na Dochód Narodowy. 
Można sobie wyobrazić że cały rocznik (15-20 osób) politechnicznego kierunku automatyka, elektronika czy innego dostaje pod sprężystym kierownictwem profesorów / docentów do opracowania jeden z programów A....E. Powstali magistrowie mogą tematy ciągnąć dalej. Mogą kierować stworzonymi w firmach działami konstrukcyjnymi. 
 W pracowni komputerowej wystarczą 3-5 komputerów PC bowiem gro czasu zajmuje przecież wymyślenie czegoś a nie wpisanie stworzonego testu i skompilowanie oraz testowanie fragmentu programu. 
W 1983 roku wszystkie szkoły wyższe ukończyło 69.6 tysiąca absolwentów a kierunki techniczne w tym 18.5 tysiąca. Część kierunków to wydziały z elektroniką, automatyką i informatyką. Tak więc osób to pożytecznej pracy jest bardzo dużo. Współpraca politechnik z przemysłem jest bardzo słaba. Uczelnie uważane są za słabe i za mało interdyscyplinarne aby ich prace mogły znaleźć praktyczne zastosowanie w przemyśle. 
Optymalna alokacja kapitału (a w tym pracy) w inwestycje daje najszybszy wzrost gospodarczy. Słaba alokacja może dać stagnacje a nawet kryzys. Samo byle jakie inwestowanie nic jeszcze dobrego nie czyni.
  
Serce i mózg programu to jego algorytmy ! W całym tekście – kodzie programu algorytm jest tylko tą trudną częścią. Bajecznie trudne do opracowania jest przykładowo krytyczne jądro porządnego systemu operacyjnego. Jest małe a na jego opracowanie trzeba ogromu czasu i testów. 
Większa część programów jest łatwa do wykonania ! 
Sam algorytm można czasem  testować nawet w prymitywnym  Basicu o ile starczy czasu i pamięci. Na ZX Spectrum są też dostępne kompilatory uproszczonego Pascala i C.  

 Pracą komputerów PC kieruje Dyskowy System Operacyjny. DOS i program użytkowy może być po włączeniu wczytany z dysku elastycznego lub z  twardego dysku. Pojemność dyskietek jest niewielka a napędy są powolne. Szybki i pojemny ale droższy jest  twardy dysk. Ale program można tez umieścić w pamięciach Eprom na karcie. Jest tylko jeden kompilator „C”, który daje kod do umieszczenia w Epromie na karcie ale z pewnością taka funkcjonalność się spopularyzuje.  

Komputer PC AT („składak” w częściach ) z twardym dyskiem ma lepszą wydajność niż przeciętna maszyna serii minikomputerów PDP-11 ale kosztuje w częściach tysiąc dolarów a nie 20-30 tysięcy jak niedawne PDP-11.
Szerokie profesjonalne zastosowanie maszyn PC może dać ogromne korzyści ! 

 Natomiast zastosowanie komputerów w księgowości ułatwi i przyśpieszy nowe kalkulacje cen towarów co w istocie napędzi inflacje ! Proces inflacji ma wbudowane dodatnie sprzężenie zwrotne i wystarczy aby zsumowało się parę czynników aby wymknęła się ona spod kontroli.
O ile dolarów mamy deficyt to księgowych jest w bród.  
 
 Produkowana w małych seriach elektronika profesjonalna jest na tle elektroniki masowej strasznie droga. Koszt pracy w tym wypadku jest wielokrotnie większy od kosztu użytej mikroelektroniki z importu z RWPG czy z zachodu nawet „nielegalnego”.  
W pełni obsadzone urządzenie ( faktycznie DCS ) AS-215 Siemens czyli w kasecie moduł CPU z 80C88 i siedem modułów peryferyjnych kosztuje ponad 13 tysięcy dolarów ! Porównanie z ceną mikrokomputera Atari 800 XL czy PC jest wręcz paranoiczne.
Ceny sterowania CNC rodziny „6” Fanuca mocno zależą od konfiguracji urządzenia ale są wysokie. Sama opcjonalna Bąbelkowa magnetyczna pamięć nieulotna o pojemności zaledwie 16 kilobajtów kosztuje 10 tysięcy dolarów czyli tyle ile dwa samochody osobowe !
 
O ile komputer PC z założenia ma otwartą architekturę to tanie 8 bitowe mikrokomputery domowe ZX Spectrum, Atari, Commodore i Amstrad mają architekturę półzamkniętą lub zamkniętą co utrudnia lub uniemożliwia wykonanie potrzebnego układu peryferyjnego dla nich. W ZX Spectrum użyto jednego układu niekomercyjnego ULA. W  Atari i Commodore poza Glue Logic i pamięciami wszystkie układy VLSI są niekomercyjne i produkowane tylko dla tych producentów.  Amstrad ma 2 układy niekomercyjne.
Pamięć masową tych tanich mikrokomputerów stanowi irytująco powolny, tani magnetofon kasetowy co eliminuje je z zastosowań profesjonalnych. Rozwiązaniem byłby moduł z pamięcią ROM lub  Eprom 27XX  ( kartridż ) z kompletnym programem profesjonalnego systemu. Problemem jest kolizja z pamięcią RAM komputera.

 Domowe mikrokomputery 8 bitowe nie są objęte embargiem. Jako technologie schodzące są bardzo tanie. Atari 800 XL w Peweksie kosztuje 70-80 dolarów czyli poniżej kosztów produkcji a Commodore 64 o identycznych możliwościach kosztuje 140-150 dolarów. 
Atari 800 XL ma niezłe możliwości graficzne zapewniane przez koprocesor ale sam procesor jest powolny ! Uniwersalny interfejs szeregowy ma (?) szybkość aż do 131 Kbits/sec. Może na min pracować kilka urządzeń peryferyjnych czyli to jest faktycznie sieć ! Ma on 4 wejścia analogowe dedykowane do Joysticków ale można ich użyć w dowolnym celu. Mają one jednak bardzo słabą dokładność. Przyłączany kartridż zawiera tylko pamięć ROM – Eprom 2764 z programem o pojemności 8 kilobajtów. Jest to wielki atut do zastosowania profesjonalnego pozwalający ominąć długie wgrywanie programu z kasety magnetofonowej ale nie są dostępne ( przynajmniej autorowi ) kompilatory do sporządzania programu. Program z magnetofonu wgrywa się ślimaczo z szybkością 600 bit/sec czyli trzy razy wolniej niż w ZX Spectrum. Atari 800 XL posiada pełnowartościową klawiaturę. Mimo iż klawiatura jest „gumkowa” ( jest z Japonii i to wyjaśnia jej znakomitą jakość i trwałość  ) to jest przeciwieństwem znakomitą jakością do ZX Spectrum którego klawiatura jest raczej irytującą tandetną zabawką. Sama ta klawiatura Atari warta jest ceny tego mikrokomputera. Co ciekawe gumowe klawiatury koncerny Japonii stosują nawet w urządzeniach profesjonalnych.  
Komputerek ten z kartridżem mogły by jako elegancki zintegrowany przyboczny znakomicie współpracować z wyrafinowym urządzeniem laboratoryjnym jak przykładowo chromatograf gazowy. Dane od razu na polecenie operatora byłyby przekazywane sieciowym interfejsem szeregowym (czyli już sieć !) do komputera PC pracującego jako „serwer” całego laboratorium badawczego i brak pamięci masowej nie byłby wadą  
Komputer Meritum produkowany w Polsce w aptekarskiej ilości (mało kto o nim słyszał) to kopia przestarzałego TRS-80 z 1977 roku. Pamięć na magnetofonie. Brak trybu graficznego. Nielegalny interpreter Basica w ROM-ie. Wykonany jest z typowych elementów.
Są oferowane do 8 bitowych mikrokomputerów bardzo drogie napędy dyskietek ale jest to już „musztarda po obiedzie” przy gwałtownie rosnącej popularności i spadku cen PC.

 Sterowanie CNC Fanuc „6” ma prosty wyświetlacz LED i opcjonalnie zielony monitorek z kineskopem 9 cali. W zastosowaniu przemysłowym mikrokomputera z kartridżem Eprom prosty kalkulatorowy wyświetlacz jest wystarczający i monitor byłby użyty tylko do celów serwisowych . Oprócz cyfr 0..9 używamy też liter A..F do zapisu hexadecymalnego  i ułomnych liter ale nie wszystkich. Wyświetlana treść zależy kontekstowo od naciśniętego przycisku /klawisza

Komputerek-klawiatura  8 bitowego komputerka (program w module z ROM/Eprom) może być umieszczony na froncie stojaka z przykrywką chroniąca przed kurzem i brudem. Jest tylko kalkulatorowy wyświetlacz LED ale tez z A...F i częścią pozostałych liter. Diody LED mogą pokazywać stany Wejść i Wyjść binarnych. Grupa przełączników do manipulacji.  

Literatura 
1.Prosty Glue Logic o dużych możliwościach do karty komputera PC. Karta prototypowa ze złączem, Glue Logic i polem prototypowym
2.Zewnętrzny Adapter RS232 / RS485
3.System z ADC ICL7109 (+muliplexer 4051), PIO 8255, przyciskami i  kalkulatorowym wyświetlaczem LED do ZX Spectrum.
 

Sprawdzenie
 Większość inverterów do paneli PV nie ma izolacji obwodu PV od jednofazowej / trójfazowej sieci energetycznej. Invertery z izolacją są dużo droższe i mają gorszą sprawność. Moc z PV podana jest do podwyższającego napięcie konwertera Boost na wyjściu którego jest znaczny kondensator elektrolityczny buforujący tętnienia (w jednofazowym ) 100 Hz mocy. Napięcie to zasila mostek IGBT podający moc do wyjściowego sieciowego  filtru LC.
-Jakie napięcia DC i AC pokażą różne (!) multimetry między „-” instalacji PV a PE sieci energetycznej ?
-Jaki sygnał pokaże oscyloskop między „-” instalacji PV a PE sieci energetycznej ?
-Z czego powyższe wynikają ?

Cwiczenie
 Producenci oszukują nabywców i to nawet razem ze skorumpowanymi  instytucjami państwa. Często dane i homologacje niemieckich samochodów są fałszywe i tylko czekać jak USA albo Chiny znów (Diesel Gate !) dadzą im łapach!  
 Chińskie urządzenie o deklarowanej  funkcjonalności zbliżonej do Power Wall współpracuje z PV i ma akumulator LiFePO4. Wyświetlacz pokazuje co dzieje się w urządzeniu zgodnie z ustawionymi opcjami, których jest sporo. Ma też komunikacje poprzez WiFi. Aplikacja jest ładna i wygodna ale dane archiwizowane są w urządzeniu tylko miesiąc ale można je pobrać. Podaje ono informacje o napięciach, prądach, mocach i stanie akumulatora. Nie podaje mocy strat i sprawności. Akumulator ma większą pojemność niż zadeklarowano ale po zdjęciu obudowy niepokój budzi odczyt z termokamery przy mocnym obciążeniu urządzenia. Mimo iż ukierunkowany (!) na radiatory półprzewodników i elementy mocy strumień powietrza z wentylatorów jest szybki (zdjęcie obudowy tego nie zaburza) to temperatury są zdecydowanie za wysokie do długotrwałej niezawodnej pracy. Napięcie z paneli PV ma wynosić 60-500 V a użyte kondensatory elektrolityczne są na 500 V ! Czyli producent mocno zawyżył parametry znamionowe. 
Moc generowana przez panele PV cały czas się zmienia a w zimie jest znikoma. Podanie w miejsce złącza PV napięcia 63Vdc z zasilacza krzyżowego (max 5A, uwaga na bezpieczeństwo z napięciem PV z Urządzenia !) powoduje że urządzenie obciążeniem obniży napięcie do 62V z pełnym pobieranym prądem 5A czyli śledzenie mocy maksymalnej PV jest dobre i działa też z zasilaczem krzyżowym. Na rynku nie ma jednak zasilaczy potrzebnej dużej mocy które mogą udawać panele PV a więc takowy stworzono. W tym zasilaczu krzyżowym dużej mocy za wejściowym  PFC (Power Factor Correction) jest konverter LLC (przerobione fabryczne z ładowarki EV ale sterowanie LLC jest nowe ). Izolowany zasilacz ten (musi być izolowany) ma bardzo dobrą i znaną sprawność. Krzyżowe napięcie i prąd ustawiane są komputerem interfacem RS485 i dodatkowo w zasilaczu  dwoma potencjometrami dla bezpieczeństwa. 
Napięcie sieciowe do Urządzenia i tego zasilacza podano razem poprzez urządzenie ND08 Lumel z interface komputerowym RS485. Podaje nam ono łączną moc start w Urządzeniu i zasilaczu ponieważ energia na poziomie napięcie sieciowego przepływa między urządzeniami ! 
Deklaracja producenta 96% sprawności invertera jest najbliższa (94%) tylko przy dużym napięciu 350 V z PV ( Ale znamionowa moc wymaga ilości paneli PV dających już spore napięcie. Przy mniejszym napięciu ograniczony jest maksymalny prąd z PV czyli też i moc)  i około połowie znamionowej mocy a przy pełnej mocy spada do 89% i szybka awaria jest prawie pewna. Co gorsza przy dużym obciążeniu wraz z rozgrzewaniem się urządzenia spada jego sprawność !   
  
-Konverter LLC ma bardzo dobrą sprawność i gęstość mocy ale mierną regulacyjność co jest jego poważną wadą. Im mniejsze są U, I, P  tym wyższa jest wymagana częstotliwość pracy, która jest jednak ograniczona. Gdy F robi się za duża obniżane jest napięcie z PFC i w końcu on nie działa a napięcie za nim  jest najmniejsze. Przy maksymalnej częstotliwości tranzystory mostka są wysterowane na jeden okres i po nim następuje regulowana przerwa. Dopiero przy małym obciążeniu pojawiają się efekty akustyczne z transformatora. Szybki mikrokontroler zasilacza sterujący driverem mostek mocy ( i filtrowanym sygnałem PWM PFC ) dostaje rozkazy przez izolowany RS485 a przetwornikiem ADC mierzy napięcie wyjściowe i prąd obciążenia oraz ustawienia potencjometrów. Aby regulacja była dobra algorytm nie jest trywialny. 
Jaki ma być algorytm regulacji ?    

-Na najgorętszym radiatorze jest zamocowany sensor  ( dalej z RS485 ) do pomiaru temperatury. Zaprogramuj długotrwały eksperyment z Urządzeniem i zasilaczem pozwalający ocenić jaka podana powinna być moc znamionowa z PV aby to urządzenie latami pracowało niezawodnie. Uwzględnić należy i to że  latem (duża generacja PV) bywa bardzo gorąco.

IZRAELSKA KULTURA EKSTERMINACJI

 IZRAELSKA KULTURA EKSTERMINACJI

https://www.salon24.pl/u/marianbinkowski/1521416,izraelska-kultura-eksterminacji
"Dopóki Izrael zamiast jako część cywilizacji Zachodu nie zacznie być traktowany jak państwo terrorystyczne, dopóty jego zbrodnie będą obciążać nas wszystkich.

Na jednym z nich widzimy długą kolumnę ciężarówek, w których ma się znajdować pomoc humanitarna dostarczona przez Izrael do Strefy Gazy. Pomoc, która ma nie dotrzeć na miejsce, w wyniku sabotażu Organizacji Narodów Zjednoczonych. "ONZ - rozdzielił tę pomoc". Na innym - grupę rumianych opychających się specjałami arabskiej kuchni Palestyńczyków. "W Gazie nie brakuje jedzenia". Oba filmy kolportują ambasady Izraela na całym świecie.

   Nie dawała mi spokoju jedna rzecz - po co kłamać w aż tak bezczelny sposób, z pogardzeniem wszelkich reguł dezinformacji? Jak to możliwe, żeby państwo, któremu można zarzucić wszystko poza brakiem skuteczności czy profesjonalizmu, aż tak przestrzeliło?

   Bo też nie jest celem tych filmów przekonanie kogokolwiek o tym, że mieszkańcom Gazy grozi raczej otyłość niż śmierć głodowa czy izraelskie bomby. Państwo to wysyła dokładnie ten komunikat, jaki sobie zaplanowało: "No i co nam zrobicie?". Izrael nie sieje dezinformacji. Nie udaje, że przestrzega jakichkolwiek granic obowiązujących w cywilizowanym świecie. Z wykalkulowaną ostentacją manifestuje swoją bezkarność. Fakt, że dla niego żadne granice nie istnieją. Że może być państwem terrorystycznym, a i tak będzie traktowany jak normalny kraj.

   Proszę mi podać choćby jeden standard cywilizacyjny zachodniego świata, którego państwo Izrael jeszcze nie złamało. Wykorzystywanie głodu jako narzędzia prowadzenia wojny? Egzekucje wykonywane z zimną krwią na dziennikarzach i działaczach humanitarnych? Masowe mordy na dzieciach? Gwałty dokonywane przez żołnierzy na cywilach? A może nazywanie przez rządzących ludzi innej narodowości "zwierzętami"? Bardzo chciałbym poznać jeden powód, dla którego niemielibyśmy uznawać, a co ważniejsze, traktować Izraela jako państwa terrorystycznego. Być może pan ambasador, który na łamach "Rzeczypospolitej" nazwał przeprowadzaną z zimną krwią przez jego państwo eksterminację "realizowaniem swoich celów", odpowie na to pytanie. Być może ktoś wreszcie zacznie mu je zadawać.

   Bo tym, co odróżnia Holokaust Gazy od wszystkich innych zbrodni, jakie dokonały się na świecie od czasu zakończenia II wojny światowej, jest fakt, że wszyscy jesteśmy weń uwikłani. Bo dopóki Izrael będzie uznawany za część "cywilizacji Zachodu", póty jego zbrodnie będą obciążać nas wszystkich. I cała pieśń o prawach człowieka i humanitaryzmie etc. będzie miała ten sam status i podobne pokrewieństwo z rzeczywistością co komunikaty ambasady Izraela. Bo póki co, może on dokonywać swoich zbrodni z szelmowskim uśmiechem na twarzy. "Co nam zrobicie? Podpowiemy: NIC. Nasi sportowcy będą, jak nigdy nic występować na całym świecie pod tą samą flagą, pod którą dokonujemy jednej z największych zbrodni nowoczesnej historii. Nasi politycy będą przyjmowani na salonach. Nasze ambasady będą wypuszczać spoty opluwające pamięć ofiar naszych mordów. A nasi dyplomaci pójdą do największych gazet waszych państw i zawsze będą mogli liczyć na dobre spozycjonowanie każdego kłamstwa, jakie padnie z ich ust. Wy naprawdę nic nie jesteście w stanie nam zrobić".

   Nikt chyba lepiej nie ujął tego fenomenu niż Paweł Mościcki w podtytule swej książki poświęconej ludobójstwu w Gazie: "Kultura eksterminacji". Do tego, żeby Gaza mogła stać się na naszych oczach obozem koncentracyjnym, a naród, który próbuje zmonopolizować status zbiorowej ofiary, przemienił się we wspólnotę oprawców, potrzebne były narodziny nowej kultury. Sieci urządzeń, nawyków, obrazów, skojarzeń i odruchów. I to jest również nasza kultura, jesteśmy jej mimowolnymi uczestnikami. Gramy, najczęściej nieświadomie, w grę, finałem której jest dzisiaj ludobójstwo w Gazie. A w krótce może być co innego. Bo kto bezkarnemu zabroni?

   Nie chciałem pisać tego felietonu. Odkładałem go od dawna na później. Pewnie z tchórzostwa - spróchniały "kij antysemityzmu" wciąż jeszcze potrafi uderzyć. Nie chciałem też krzyczeć, a wiedziałem, że na ten temat inaczej niż krzycząc pisać się nie da. Ale kiedy przeczytałem podtytuł Mościckiego, zdałem sobie sprawę, że mimowolnie uczestniczę, w ten sposób w kulturze eksterminacji. Że na każdym z nas, których w nią wplątano, spoczywa obowiązek wypisania zeń. Co niniejszym czynię i do czego również państwa zachęcam. "

środa, 16 września 2026

Laboratorium zaawansowanej elektroniki i automatyki 220

 Laboratorium zaawansowanej elektroniki i automatyki 220

Spis treści
1.Energia
2.Automatyzacja
3.Bogactwo

1.Energia
 Do czasu budowy ogólnokrajowych sieci przesyłowych gazu ziemnego był on produktem lokalnym  i cena gazu w regionach dużego kraju była różna.
Do czasu upowszechnienia skraplania gazu LNG i budowy dużej floty metanowców nie było światowego rynku i ceny gazu ziemnego. Towar ma normalną cenę gdy istnieje na niego normalny rynek.
Obecnie w Europie dominuje podawanie ceny gazu w E/MWh. 
 Ciepło brutto spalania komercyjnego gazu ziemnego wynosi około 39  MJ/m3 (standardowy m3), ale może się to różnić o kilka procent. W krajach anglosaskich cena podawana jest w USD za mbtu.
Dawniej cenę gazu podawano za m3.
Obecna wysoka cena 83 E/MWh  oznacza (przy kursie E/USD=1.15) cenę   83 * (39/3.6) *1.15 = 1034 USD /1000 m3.
  
 W pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych rozliczenia z Rosją za gaz ziemny dopiero przechodziły z dawnego systemu RWPG na rozliczenia wolnorynkowe w dolarach. Ceny hurtowe wynosiły wówczas w granicach 60–80 USD za 1000 m3. Po podpisaniu kontraktu jamalskiego (1996 r.) wprowadzana nowa formuła cenowa indeksowała gaz do cen ropy naftowej i produktów ropopochodnych. Szczególnie w latach 1998–1999 ceny ropy na świecie gwałtownie spadły  i cena rosyjskiego gazu dla Polski również była bardzo niska i wynosiła dalej około 70–80 USD za 1000 m3. Pod koniec lat 90   z odbiciem światowych cen ropy, ceny gazu zaczęły rosnąć, przekraczając granicę 100 USD.
W dekadzie lat 2000 cena wynosiła 120 – 150 USD i rosła. 
W 2010 roku 350 USD skutkiem  silnego powiązania cen gazu z drogą ropą naftową.
2012–2013  500 – 525 USD. Były to skutkiem polskiej korupcji najwyższe stawki w UE a Niemcy płacili około 35% mniej.
Około 2016 r. 185 USD. Spadek cen wywołany krachem na rynku ropy.
2021–2022 r. Mocno zmienna i wysoka cena giełdowa a giełdy żądali Europejczycy ! 

 Tak więc obecnie za gaz z USA Polska płaci bardzo, bardzo drogo na tle historycznych cen za gaz rosyjski. Produkcja oparta o ten gaz jest niekonkurencyjna na rynku światowym czyli prędzej czy później do likwidacji.  
Zwolennicy „wolnego rynku” krzyczeli, że cena 150-180 USD/1000m3 za rosyjski gaz  jest szalenie wysoka i że to jest rozbój. Gdy obecny kryzys będzie się rozwijał to cena będzie 1500 USD/1000m3 i nie wiadomo, czy na tym się skończy. Leszcze chciały szachów na globalnej szachownicy i sprowadzili na nas kłopoty.

 Historia zadłużenia w dekadzie Gierka, skutkująca 20 letnią stagnacją, jest ściśle spleciona z ropą naftową ! Szczegóły omówiono w Peryferyjny Kapitalizm Zależny, dostępny w Google Books. 
Dług na zachodnią technologie i konsumpcje + droga ropa -> koniec zabawy.
Czy teraz będzie tak samo ? 

 W 2027 roku ceny energii w Polsce dla ludności wzrosną prawdopodobnie o 18-19%.
 
 Omawiany i ilustrowany danymi wskaźnik LCOE (Levelized Cost of Energy) w odniesieniu do Zielonej generacji nie powinien być używany ponieważ wprowadza on w błąd.
 Gdy wieje wiatr wiatrak tanio generuje energie po 40 $ za MWh. Ale na czas gdy wiatr wieje słabo lub wcale nie wieje potrzebna jest równoległa elektrownia gazowa , elektrownia pompowo - szczytowa i magazyny BESS oraz rozbudowana sieć przesyłowa i dystrybucyjna. To wszystko potraja koszt energii z wiatraka ale też z PV ! Ten mnożnik 3 rośnie nieliniowo wraz z  penetracją Zieloności gdy trzeba dodatkowo płacić rekompensaty za odłączenia wiatraków i PV.
Elektrownia jądrowa jest totalnie niezgodna z Zieloną generacją a takie Vaginet Polski chce budować jednocześnie stawiając na Zieloność.

AI i centra danych potrzebują stabilnej generacji 24/7 przez 365 dni w roku o stabilnej  przewidywalnej cenie za dekadę i dwie.
Google poczyniło 13 mld euro inwestycje w infrastrukturę AI w Finlandii. 22-letni PPA (Power Purchase Agreement) na  50% produkcji elektrowni jądrowej Loviisa.
Microsoft kupił prawa do mocy z siłowni jądrowej TMI - Three Mile Island (USA).
Amazon podpisuje kontrakty z reaktorami Talen Energy.  
Szefowie tych gigantów są racjonalni i dobrze wiedzą co czynią ! 

 W pierwszej połowie 2026 roku odnawialne źródła energii po raz pierwszy odpowiadały za ponad 
40 % produkcji energii elektrycznej  w Chinach. Udział elektrowni węglowych spadł poniżej 
50 % Węgiel nadal pozostaje największym źródłem energii elektrycznej w kraju, ale jego 
przewaga nad OZE stopniowo się kurczy.

 Ropa naftowa i gaz ziemny miały i mają ogromne znaczenie w światowej gospodarce. 
Największe w świecie zasoby ropy naftowej mają Wenezuela, Arabia Saudyjska i Iran.

 Prezydent Nixon w 1971 roku zniósł wymienialność dolara na złoto czyli USA de facto zbankrutowały. Od 1973 roku funkcjonuje Petrodolar zainicjowany strategiczną umową z Saudami. Aby petrodolar poprawnie funkcjonował ropa musiała być droga. 
Kryzys naftowy, kryzys paliwowy, kryzys energetyczny lub szok naftowy to kryzys gospodarczy, który rozpoczął się w roku 1973 i objął wszystkie kraje wysoko uprzemysłowione i uzależnione od ropy naftowej i wszystkie dziedziny gospodarki światowej. Ropa potężnie zdrożała.
 
Czy USA sprowokowały wtedy wzrosty cen ropy i konflikt z Arabami ? Tego raczej nie dowiemy się nigdy.
 
 Bazy amerykańskie w satrapiach arabskich nie tylko nie dały im bezpieczeństwa ale sprowadziły groźny atak Iranu. Co gorsza USA zabrały satrapiom obronę przeciwlotniczą przekazując ją bezcennemu Izraelowi. Setki miliardów dolarów za broń z USA utopiono w błocie.
 Jeszcze na początku roku amerykańskie rafinerie sprowadzały z Arabii Saudyjskiej około 800 tysięcy baryłek ciężkiej ropy naftowej dziennie. Obecnie już nie importują jej wcale. 
 Wenezuela posiada  największe zasoby ropy naftowej na świecie. Jest to surowiec ciężki i kwaśny, którego wydobycie jest trudniejsze. 
Ciężka ropa jest w USA konieczna. Po wymieszaniu z miejscową lekką ropą jest znakomitym surowcem dla rafinerii i petrochemii.  Z lekkiej ropy nie można łatwo wyprodukować paliwa Diesla.
Po porwaniu prezydenta Maduro USA zawiesiły sankcje na współpracę z branżą naftową Wenezueli. Szybko amerykańskie rafinerie zwiększyły import ciężkiej ropy naftowej z Wenezueli. W lipcu wynosił on 600 tysięcy baryłek dziennie, czyli od początku roku wzrósł sześciokrotnie. Nie wiadomo  gdzie trafiają miliardy za sprzedaż wenezuelskiej ropy
 Podpisano teraz pakt obronny Arabii Saudyjskiej z Turcją i Pakistanem. Według deklaracji nie jest on w nikogo wymierzony. Państwa te otaczają Iran i są wyznawcami innego odłamu islamu niż Iran. Ale Pakistan to sojusznik Chin i mediator z Iranem w konflikcie z USA-Izraelem. Te trzy kraje ostro krytykują ludobójstwo i rasizm Izraela. Dołączenie przez Arabie do porozumień Abrahamowych dla korzyści Izraela już raczej jest niemożliwe. W sumie o nowym sojuszu niewiele pewnego wiadomo. Przejście Arabii na stronę Chin przyśpieszy dedolaryzację świata.  

 Zielona rewolucja w Europie prowadzi do globalnych szkód środowiskowych. Tona stali importowana z Indii generuje ponad 2 krotnie więcej emisji niż produkowana w Europie. Zamykamy stalownie w Europie aby importować stal z Indii.

 Koszt surowców energetycznych jest istotny dla krajów. Francja uważała że uran z kolonii Afryki jej się po prostu należy i po złodziejsku płaciła ca 5% jego rynkowej wartości.

 Wysokie ceny energii elektrycznej dla wytwórczości gwarantują spadek produkcji przemysłowej w Polsce a to oznacza ciężkie problemy.  Polska na zmianę z Brytanią i Włochami ma najdroższą energie elektryczną dla firm w Europie. 
 Zielona generacja jest niestabilna. Instalacje PV działają tylko gdy świeci Słońce (w Polsce ekwiwalentna pełna moc przez 11% czasu w roku ) a wiatraki działają tylko gdy wieje wiatr ale nie za mocno. Lądowe 27-35% czasu (ostatnio ten współczynnik spada !!!) a morskie 36-42% czasu. Trwałość najkorzystniejszych w systemie energetycznym  wiatraków morskich jest mała jako że pędzące cząstki słonej wody i lodu niszczą łopaty turbiny. Mimo drogich remontów trwałość morskich wiatraków nie przekroczy 20-25 lat. Trwałość PV wynosi około 20 lat a akumulatorowych magazynów energii BESS ledwie 10 lat. PV i BESS w ponad 90% pochodzą z Chin.

 Konieczne do pracy z Zieloną generacją dyspozycyjne, szczytowe elektrownie gazowe mają małą sprawność i krótko pracują. Energia z nich jest strasznie droga. Obecnie ponad  300 Euro na MWh. Dużo wyższą sprawność mają mniej dyspozycyjne elektrownie gazowo - parowe. Ogromną sprawność mają elektrociepłownie gazowo – parowe. Nierzadko elektrownia gazowo - parowa pracując ciągle bez OZE zużyłaby tyle samo gazu co elektrownia szczytowa gazowa pracująca razem z OZE ! Zatem Zielona generacja w istocie jest śmieciowa.
Polska importuje 85% zużywanego gazu a zużycie dalej wzrośnie i wskaźnik importu jeszcze wzrośnie. Użycie go w budowanych (!) elektrowniach gazowych jest głupotą. Na zachodzie elektrownie gazowe stoją nieużywane !

 O ile w konwencjonalnej energetyce ograniczenia konfiguracyjne systemu stwarza system przesyłowy NN to w  Zielonej Energetyce problemy powstają już na poziomie najniższych Napięć nN 400 V gdzie dołączeni są prosumenci ale też Średnich Napięć SN i Wysokich Napięć WN gdzie energie oddają farmy PV i wiatrowe. Problemy złagodzą magazyny BESS ale są jeszcze bardzo mało popularne.
 Problem niestabilnej generacji mogą pomóc złagodzić elastyczni odbiorcy ale z tym jest problem w całym świecie – Nos dla tabakiery ?  Huty z piecami łukowymi dostosowują harmonogram zużycia konwencjonalnej energii elektrycznej do jej ceny w czasie doby od 50 lat. Ale już z niestabilną zieloną generacją mają problem bo nie można ustalić harmonogramu skoordynowanych procesów. Większości procesów przemysłowych nie można dostosować do przypadkowo zmiennej generacji i  poboru mocy. 
Energia z PV powinna być przede wszystkim używana lokalnie !
W sytuacji gdy ograniczenia powstają na poziomie nN, SN i WN zmienne - przypadkowe ceny w ciągu doby muszą być podane lokalnie co komplikuje sprawę. Mogą one na odbiorców działać  ale mogą też nie działać. Biurokratyczne PSE nic na ten temat nie wiedzą bo nie mają nawet modelu Systemu Dystrybucyjnego. PSE chyba tego nie rozumie.
https://wysokienapiecie.pl/120696-taryfy-na-prad-utrudniaja-transformacje-energetyczna-pora-na-reformy/
"Adam Szymański. Artykuł Grzegorza Wilińskiego to podręcznikowy przykład próby zastąpienia jednego centralnego planowania drugim – tym razem ubranym w modne pojęcia „architektury wyboru” i inżynierii behawioralnej. Autor, utyskując na płaską taryfę G11, serwuje czytelnikom koncepcję całkowicie oderwaną od fizyki sieci elektroenergetycznej, realiów technicznych oraz elementarnych zasad teorii ekonomii.
Przede wszystkim, zaproponowane rozwiązania nie mają nic wspólnego z uwalnianiem rynku. Zastąpienie taryfy jednolitej odgórnie narzuconym przez regulatora „kalendarzem klimatycznym” z 3 lub 4 strefami oraz urzędowym kagańcem w postaci sufitu cenowego (price cap) to wyłącznie nowa, bardziej skomplikowana matryca technokratyczna. Autor wykazuje całkowitą ślepotę na mikrostrukturę rynku: nie przedstawia żadnych danych dotyczących prosumentów, stanu ich instalacji, wyzwań na poziomie sieci niskiego napięcia (nN) czy faktycznej sterowalności urządzeniami domowymi. Traktuje Krajowy System Elektroenergetyczny jak bezwymiarowy punkt w przestrzeni, ignorując fakt, że PSE nie posiada fizycznego modelu sieci dystrybucyjnych OSD, a odgórne bodźcowanie popytu bez uwzględnienia lokalnych ograniczeń stacyjnych doprowadzi jedynie do masowych awarii i wyłączeń falowników.
Najcięższym grzechem merytorycznym jest jednak uznanie cen ujemnych za „prawidłowy sygnał cenowy” dla konsumenta detalicznego. Ujemne stawki na RDN to nie dowód na istnienie rynkowej obfitości i „darmowej energii”, lecz objaw technologicznej dysfunkcji systemu – sztywności generacji konwencjonalnej (oporu przed wyłączaniem bloków węglowych) oraz deformacji wynikających z mechanizmów wsparcia. Nazywanie tej patologii prawidłowym odzwierciedleniem użyteczności krańcowej dobra świadczy o fundamentalnym niezrozumieniu mechanizmu cenotwórczego.
Wywód sprawia wyraziste wrażenie napisanego pod dyktando spółek obrotu i koncernów energetycznych. Autor z wielką empatią pochyla się nad koniecznością tworzenia przez nie rezerw na „umowy rodzące obciążenia”, dążąc do przerzucenia ryzyka handlowego i kosztów profilowania na nieprofesjonalnych odbiorców końcowych. Zapewnienia o rynkowym postępie składane są tu bez przytoczenia jakichkolwiek statystyk dotyczących ubóstwa energetycznego czy realnej wrażliwości cenowej polskich gospodarstw domowych, przy jednoczesnym całkowitym zignorowaniu patologii RDN i gry strategicznej na Rynku Bilansującym.
Reasumując: autor wykazuje rażący brak zrozumienia fizyki elektroenergetyki, topologii sieci oraz wyceny rynkowej. Pan Wiliński powinien raczej zająć się czymś, na czym naprawdę się zna – może zbieraniem znaczków pocztowych."
 
2.Automatyzacja
 Chiny są światowym liderem automatyzacji.
Według danych Głównego Urzędu Celnego w Pekinie (GACC), wartość   chińskiego eksportu wzrosła w sierpniu 2026 o 25% rok do roku w ujęciu dolarowym (do 401,44 mld USD), wobec 23,9% w lipcu. Odczyt okazał  się  zgodny z większością  rynkowych prognoz. 
Coraz większą  rolę  w strukturze chińskiego handlu zagranicznego odgrywa sektor 
zaawansowanych technologii, który stanowi obecnie 29% całkowitego eksportu Chin, generując 
54% jego wzrostu w 2026 roku.
Chiny nie płacą  prawnikom, lekarzom i finansistom milionami tak jak w USA i w Polsce. Gdyby to zrobili  mieliby PKB 5 razy wyższe niż  USA. Nie chcą tego robić bo straciliby konkurencyjność na światowym rynku. 

 Zachód a szczególnie Niemcy dziesięcioleciami przenosił  swoją produkcje do Chin, przekazując też  know-how. Gigantyczne marże wynikające z produkcji po bardzo niskich kosztach szły do bogatych kieszeni prywatnych . Teraz trzeba zamykać fabryki w Europie bo nie wytrzymują konkurencji Chin ! To  prawdziwy powód wygranej AfD w Niemczech.

Z Chin możemy kupić  roboty, falowniki czy nowoczesne samochody. Jako Europa możemy im 
zaoferować  takie produkty innowacyjne  jak LGBT, gender, inkluzywność   i nieodrywalne od 
butelki nakrętki. Nasza europejska nauka humanistyczna bije na głowę  ich wiedzę  inżynierów, 
biotechnologów czy lekarzy. 
Klimatyzm, najdroższa na  świecie  energia, państwo socjalne, nielegalni imigranci i rujnujące koszta wojny na Ukrainie. Oto pełny  Obraz możliwości Europy.

 Chińscy producenci robotów humanoidalnych odpowiadali za ponad 97 % globalnych dostaw w pierwszej połowie 2026 roku. Globalne dostawy robotów humanoidalnych wyniosły około 19 100 sztuk w pierwszym półroczu 2026 roku czyli trzykrotnie więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Analitycy SAG szacują, że do końca tego roku dostawy wzrosną do około 60 tys. urządzeń, a do 2030 r. rynek ten osiągnie poziom pół miliona dostarczanych jednostek.
Podstawowa wersja humanoidalnego chińskiego robota Unitree G1 kosztuje zaledwie 13 500 – 16 000 USD Zaawansowany, ważący 55 kg model Raise A1 od Agibota wyceniany jest na około 30 000 USD. Droższe, przeznaczone dla przemysłu cięższego wersje kosztują od 45 tys. do 90 tys. USD jak potężny Unitree H1.

 Tylko Japonia potrafiła rutynowo użyć robotów przemysłowych w latach osiemdziesiątych. Powtarza się ta historia ale teraz globalnym liderem są Chiny z dodatkowym użyciem AI.

 Systemy automatyczne (w produkcji, dystrybucji i usługach) a w tym roboty mają swoich właścicieli i to jest jednym z powodów rosnącego rozwarstwienia dochodowego. Uniwersalny Dochód Podstawowy raczej nie będzie dobrym rozwiązaniem problemu powszechnego bezrobocia czyli większości ludzi zbędnych.
Elon Musk: "Pieniądze nie będą miały znaczenia w 2036 roku". 
W kwietniu 2026 Elon Musk sugerował, że najlepszym sposobem na bezrobocie, które będzie skutkiem wdrażania sztucznej inteligencji,  jest wprowadzenie bezwarunkowego i wysokiego dochodu wypłacanego przez państwo. Wrócił do tej konfabulacji w lipcu.
"Jeśli wszystko to będzie powszechnie dostępne, bo roboty i AI będą dostarczać więcej towarów i usług, niż jakikolwiek człowiek mógłby kiedykolwiek skonsumować, to po co ci w takim przypadku pieniądze?"

Prawie wszystkie  prognozy Elona Muska były błędne:
-Pełna autonomia samochodów Tesla (Full Self-Driving) do 2017 roku – dalej wymagają nadzoru kierowcy
-Milion robotaksówek Tesla na drogach do 2020 roku – nigdy nie powstały
-Hyperloop będzie działać komercyjnie do 2020 roku – żaden system nie działa do dziś
-Lądowanie ludzi na Marsie do 2024 roku – termin przesunięty już na lata 30 XXI wieku
-Pierwsze testy Neuralink na ludziach do 2020 roku – pierwszy implant zastosowano dopiero w 2024 roku
-Tesla Model 3: 100–200 tys. sztuk w drugiej połowie 2017 roku – wyprodukowano poniżej 3 tysięcy
-Zasięg 1000 km w Tesli „na bank w 2017 roku" – bajka
-Supercharging zawsze będzie darmowy – obecnie jest płatny
-Pieniądze stracą znaczenie do 2036 roku – bajka
-Sztuczna inteligencja przewyższy ludzką do 2031 roku – bajka
-Praca stanie się opcjonalna w ciągu dekady – bajka
-Wielka Brytania pogrąży się w wojnie domowej za 20 lat – bajka
-Pół miliona samochodów Tesla do 2018 roku – wyprodukowano nieco ponad 250 tys.
-Liczba zachorowań na COVID-19 w USA w kwietniu 2020 będzie bliska zeru – pandemia przybierała na sile
-Solar Roof Tesli szybko zastąpi tradycyjne dachy – drogie i wolne wdrożenie
-SpaceX osiągnie przychody 1 biliona dolarów do 2030 roku – bajka
-Tesla nie będzie potrzebować kolejnych rund finansowania (2011) – potem pozyskano miliardy dolarów
  
 Powstaje pytanie  kto ma lub powinien czerpać korzyści ze sklepowych  kas samoobsługowych i dalej z automatyzacji? Sklep, klienci czy sklep i klienci?
Praca charytatywna jako kasjer i sortowacz odpadów komunalnych ?
Obowiązkowa 10 % zniżka za skorzystanie z kas samoobsługowych. Uzasadnienie projektu A11501 nowojorskich demokratów jest proste: Praca wykonywana przez kasjera spada na klienta, który wykonuje ją bez żadnego wynagrodzenia co jest niedopuszczalne. 
Pojawiają się jednak inne regulacje. Rhode Island przegłosowało prawo, w ramach którego 
sklepy spożywcze muszą zapewnić jedną kasę obsługiwaną przez pracownika na każde trzy kasy 
samoobsługowe w godzinach szczytu. Dodatkowo pracownicy oddelegowani do pomocy przy tych 
samoobsługowych nie mogą w tym czasie wykonywać żadnych innych obowiązków. Podobne 
rozwiązania są wprowadzane w kolejnych stanach, w tym w Kalifornii, Massachusetts, Connecticut, Waszyngtonie i Ohio.

3.Bogactwo
 EU jest rządzona przez kakistokrację czyli przez najgorszych z najgorszych pochodzących z negatywnej selekcji. Oligarchiczna kasta biurokratów z giętkimi kręgosłupami moralnymi ( kasta spaghetti ) za obiecane przywileje po wycofaniu się z czynnej polityki, grzecznie wykonuje polecenia plutokratów. 
Stanowi prawo które robi dobrze plutokratom kosztem zwyczajnych ludzi. Czyli neofeudalizm w całej krasie owinięty w unijny sztandar i podlany „wartościowym” ( umyślna dezinformacja narracją o „wartościach” ) sosem.
Dygresja. Osoba X przebywała w restauracjach około 1.5 godziny w San Francisco, Shenzen (Chiny) i w Mińsku siedząc przy oknach na lepsze ulice. Aparat dyskretnie filmował te ulice. W Shenzen i w Mińsku milicjantów pieszych i w samochodach nie ma. W San Francisco policjanci cały czas chodzą i jeżdżą, raz grupa na sygnale. W końcu USA mają najwięcej więźniów w świecie ! To taka amerykańska odmiana „wolności” w drodze pozbawienia wolności.    

 Europa jest od długiego czasu w stagnacji. Osoby wizytujące Chiny widzą szybki  rozwój i ogólne bogactwo a nie biedę ! Propaganda dostała więc zadanie zakrzyczenia rzeczywistości i straszenia Europejczyków Chinami. Chińczyk ma prąd circa trzy razy tańszy, samochody dwa - trzy razy tańsze, mieszkania dwa razy tańsze i jedzenie trzy razy tańsze. A zarobki w miastach powoli są podobne do Polskich i rosną !

 Chińscy producenci samochodów eksportują  już  ponad milion pojazd w elektrycznych 
miesięcznie ! Fabryki pracują  w skali, która jeszcze kilka lat temu wydawała się  nieosiągalna, a samochody elektryczne z Chin szybko zdobywają  pozycję  na rynkach Europy i innych regionów.
Pozycja niemieckich koncernów motoryzacyjnych w Chinach  słabnie w oczach. Przegrana w segmencie aut elektrycznych (EV): 
-Chińscy klienci wolą  rodzime, zaawansowane cyfrowo auta marek BYD, Geely, Nio czy Xiaomi.
-Ogromne spadki sprzedaży: W 2026 roku niemieckie marki notują  spadki sprzedaży w Chinach 
sięgające od 30% do nawet 41%. Sytuacja ta zmusza Niemców do drastycznych obniżek cen na 
rynku chińskim.
-Odwrócenie ról w imporcie: W 2025 roku doszło do historycznego momentu   Niemcy po raz 
pierwszy zaimportowały więcej aut z Chin, niż  tam wyeksportowały.
Aby przetrwa , niemieccy producenci zmieniaj  taktyk  - przenoszą  do Chin całe  łańcuchy 
rozwoju technologii. Tworzą  na miejscu lokalne zespoły inżynierów. Projektują  systemy 
multimedialne i autonomiczne funkcje jazdy dostosowane bezpośrednio pod wymagania 
chińskiego klienta, który traktuje dziś  auto jak "smartfon na kołach"

 Najważniejszym zadaniem banków jest przekształcenie depozytów ludności i depozytów firm w kredyt na inwestycje firm. Ponieważ Polska ma tylko para - banki to słabo finansują one firmy.
Przed 2008 rokiem X mógł trzymać oszczędności na lokacie w banku realnie na tym tracąc lub spekulować w szulerni nazwanej GPW narażając się na stratę. 
Od 2008 roku „Betonowe złoto” stało się samonapędzającą się polską religią inwestycyjną.   Pieniądze które powinny finansować użyteczne rozwojowo zadania idą na obsługę kredytu kupionych mieszkań, które często stoją puste. To jest zamrożony kapitał w wielkiej skali.
Rządowe programy "pomocy w zakupie": Mieszkanie dla Młodych, Bezpieczny Kredyt 2% nie zwiększają dostępności mieszkań. Pompuje deweloperom popyt bez zwiększania podaży a więc podnosi ceny i Betonowe złoto faktycznie jest inwestycją ale ... do czasu pęknięcia banieczki.
Rząd Chin ostrożnie przekłuwał banieczkę mieszkaniową aby nie doprowadzić do katastrofy. Ale utrzymanie stabilności kosztowało szalone pieniądze. Macherzy od nieruchomości zaludniają teraz  z wyrokami więzienia. 
Zobaczymy jak polski rząd da sobie radę z bańką nieruchomościową za dekadę ! 

 Z danych transakcyjnych z września 2026 roku wynika że metr kwadratowy nieruchomości w Sopocie kosztuje tyle samo co w pięknej, słonecznej Marbelli i więcej niż w Dubaju. Istne szaleństwo !
Badacze z Politechniki Wiedeńskiej przeanalizowali ponad 22 mln ofert nieruchomości z 30 
europejskich krajów. Sprawdzali przede wszystkim to, ile metrów kwadratowych może kupić lub 
wynająć przeciętnie zarabiający mieszkaniec danego regionu.
44 % populacji Europy mieszka na obszarach na których można kupić nieruchomość o 
powierzchni mniejszej niż 50 metrów kwadratowych. A 39 % Europejczyków nie może sobie 
pozwolić nawet na wynajęcie nieruchomości tej wielkości.
Polska obok Portugalii i Holandii - najgorsza relacja dochód do ceny mieszkania w Europie. W Warszawie  za przeciętną miesięczną pensję kupujesz 0,59 m2.  Przez 20 lat lobbowania, prawo za łapówki kreowano tak aby służyło właścicielom kapitału a nie tym, którzy potrzebują miejsca do życia.
Mieszkanie jest egzystencjalną potrzebą człowieka.
Skoro rzekomo rośnie wydajność pracy (spada ilość godzin pracy na wybudowanie mieszkania ) to dostępność mieszkań powinna się poprawiać no chyba że urzędy statystyczne EU oderwały się od rzeczywistości.  
 III RP aferami stoi i to bardzo grubymi. Ktoś tworzył do tego podglebie, ktoś to ułatwiał i ignorował liczne sygnały.   

 Gdzie się podziały środki z KPO? Miały być inwestowanie przez beneficjentów żeby tworzyć nowe dobre miejsca pracy i generować zyski a zatem i odprowadzać podatki a zbiór podatków przez Vaginet jest coraz mniejszy. 
Każdy beneficjent do wniosku załączał biznesplan - zobowiązanie w którym pokazywał jak ta inwestycja będzie się zwracała. 
Dlaczego nie ma weryfikacji ? Przecież prawie nikt nie dotrzymał warunków i trzeba im odebrać dotację oraz często skierować akt oskarżenia do sądu o oszustwo!

Tylko złoto jest pieniądzem, wszystko inne to dług - J.P. Morgan.            
Wiele krajów zredukowało swoje rezerwy walutowe głównie w dolarze  i powiększyło zasoby złota.
Srebro jest (a przynajmniej było) mniej płynnym płacidłem i rezerwą niż złoto ale to się zmienia. Polska nie wiadomo po co sprzedaje co roku całe swoje prawdziwe srebro w ilości około 1200 ton żeby kupować  wydrukowane zielone papierki.  Na koniec sierpnia 2026 roku oficjalne aktywa rezerwowe Polski wyniosły 263 mld euro, a w przeliczeniu na dolary amerykańskie - 305 mld dol.  

 W historii pewne struktury były tak spróchniałe że przy pozorach potęgi rozpadały się  od jednego globalnego podmuchu. Tak jest z naszym kończącym się  układem politycznym. Stracił on źródła zasilania !
Wiele sygnałów  świadczy o poważnej destabilizacji systemów w  świecie. Coś się kończy i coś nowego się zaczyna.

 Wojny rujnują kraje. Prezydent Putin ocenił,  że 40-dniowa kampania ukraińskich uderzeń  przyniosła  Rosji szkody  około 1 % PKB. Choć  przekonywał ,  że straty nie są  krytyczne, to uderzenia miały odczuwalne negatywne skutki dla kluczowej infrastruktury i eksportu. "Wyrządzili nam realne szkody" - stwiedził.
Wojny bardziej niszczą skumulowane latami mienie (czyli bogactwo) niż obniżają PKB.
Zachodnie regiony ZSRR doznały w czasie II Wojny apokaliptycznych zniszczeń. PKB całego ZSRR jednak spadł tylko o 22%.

 Bogactwo można trwonić na nieskończoną ilość sposobów. 
Polskie siły powietrzne "przechwyciły"  we wtorek przed południem [ w międzynarodowej 
przestrzeni powietrznej ] rosyjski samolot rozpoznawczy poinformował wicepremier i minister 
obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. 
Zadziwiające, skąd nad Bałtykiem wziął się  samolot państwa leżącego nad Bałtykiem ? 
Ja dzisiaj przechwyciłem samochód sąsiada. Patrzyłem jak wyjeżdża z garażu na ulicę i 
odprowadziłem go wzrokiem. 


Sprawdzenie
1.W procesach wsadowych najczęściej w reaktorach stabilizowana jest temperatura substancji. Zależnie od szybkości przebiegu reakcji do płaszcza reaktora doprowadzana jest  grzejąca para lub chłodząca zimna woda.
Czasem czas przereagowania w reaktorze  można optymalnie skrócić stabilizując ilość wydzielanego przez reakcje ciepła.
W pokazanym na rysunku systemie ilość wydzielanego w reaktorze ciepła jest estymowana z temperatury TT3 medium podanego do płaszcza reaktora i temperatury TT1 w reaktorze.
Wyjście z estymatora jako wartość zadaną podano Regulatorowi Master TRC1 który reguluje temperaturę  TT1 w reaktorze. Gdy reakcja przebiega za szybko (reakcja chemiczna generuje za dużą moc i trzeba ją schłodzić) obniża temperaturę w reaktorze. W systemie kaskadowym TRC1 podaje wartość zadaną Slave 1 TRC2 a ten wartość zadaną Slave 2 TRC2, który (podział zakresu) podaje do płaszcza reaktora parę lub zimną wodę   

-W jakim celu do regulatora TRC1 podano sygnał „ER” z TT2 ? 
-W jakim celu TY2 dodaje „FF=KQ” ?

2.Moc znamionowa transformatora jest proporcjonalna m.in. do iloczynu przekroju rdzenia i okna oraz indukcji w rdzeniu  i gęstości prądu w uzwojeniu. Przy ustalonej geometrii i stałej indukcji i gęstości prądu masa jednostkowa transformatora przy wzroście mocy spada co jest bardzo korzystne.
Niech będzie przedmiot z charakterystycznym wymiarem. Jego masa rośnie z trzecią potęga wymiaru a powierzchnia z drugą potęgą. Dla określonego przyrostu temperatury gęstość wydzielanej mocy w nim mocy ma więc w przybliżeniu spadać odwrotnie proporcjonalnie  do pierwiastka wymiaru. Tak jest w transformatorze bez kanałów chłodzących i gęstość prądu (moc strat jest proporcjonalna do kwadratu prądu) musiałaby spadać odwrotnie proporcjonalnie do wymiaru. W transformatorach energetycznych w uzwojeniu (w większych jednostkach także w rdzeniu) są kanały którymi przepływ olej chłodzący i nie zachodzi potrzeba obniżania gęstości prądu wraz z rosnącym wymiarem. Gęstość prądu (oraz indukcje) można dalej podnieść stosując wymuszony przepływ oleju.
Moc strat w rdzeniu rośnie z potęga >2 w funkcji indukcji przy dużych indukcjach jakie są użyte w transformatorach mocy. Gdyby potęga ta wynosiła 2 to przy stałym przyroście temperatury rdzenia indukcja malałaby odwrotnie z pierwiastkiem wymiaru tak jak gęstość prądu. Redukcja gęstości prądu i indukcji spowodowałby że masa jednostkowa nie zależałaby od mocy transformatora co jest bardzo niekorzystne. Ale z potęga >2 masa jednostkowa jednak bardzo wolno by malała z mocą.         
 Coraz większa jest moc urządzeń energoelektronicznych i użytych w nich dławików i transformatorów. Duże jednostki są drogie i stąd optymalizacja jest konieczna.
Na wykresie pokazano moc transformatora ferrytowego w funkcji wielkości rdzenia konwertera flyback, forward z jednym tranzystorem i forward sterowanego z półmostka lub mostka przy przyroście temperatury rdzenia 30C. Użyto materiału N41 a częstotliwość pracy wynosi 20 KHz co jest tu bez znaczenia. 
Do pewnego wymiaru moc rośnie liniowo z objętością rdzenia co jest oczywiste bowiem nie ma kanałów chłodzących w rdzeniu i uzwojeniach  i wraz z wymiarem spada indukcja i gęstość prądu. Tekst na wykresie wprowadza w błąd bo przecież indukcja nie wynosi jak podano 200 / 400 mT ale spada z wymiarem rdzenia.
-Jeden z trzech wykresików indukcji w rdzeniu na wykresie  jest błędny. Który ? 
-Dlaczego przy dużych wymiarach gęstość mocy zaczyna w końcu nieoczekiwanie spadać ?

Bieleń: „Hannibal ante portas”, czyli wróg u bram

 Bieleń: „Hannibal ante portas”, czyli wróg u bram
https://myslpolska.info/2026/09/15/bielen-hannibal-ante-portas-czyli-wrog-u-bram/
"Patrząc na ogłupianie społeczeństwa przez masowe media i władze, można z całą pewnością stwierdzić, że Polska i Polacy potrzebują wroga, wszystko jedno, realnego bądź urojonego.

Wmawia się ludziom, że ta potrzeba ma charakter egzystencjalny. Decyduje rzekomo o naszej dzisiejszej tożsamości, służy uzasadnieniom  wszelkich racji, nawet najbardziej absurdalnych, wreszcie sprzyja konsolidacji społecznej wokół narodowej flagi i odwracaniu uwagi od rzeczywistych problemów.W dzisiejszej Polsce kategoria wroga zewnętrznego determinuje nie tylko geopolityczną konceptualizację położenia państwa pośród innych uczestników stosunków międzynarodowych, ale ma decydujący wpływ na wybór strategii konfliktowej z Rosją, atlantyckie afiliacje sojusznicze oraz politykę intensywnych zbrojeń. Wróg zewnętrzny ma konkretne oblicze agresywnego imperium na Wschodzie, a  jego charakterystyka nieodłącznie wiąże się z wojną i wrogimi działaniami na szkodę  Polski. Wojna bowiem – jak wskazywał Carl Schmitt – jest ostateczną formą urzeczywistniania wrogości. Przy czym wojna niekoniecznie musi mieć wymiar militarny. Od wielu lat trwają bowiem wojny psychologiczne, kognitywne, informacyjne, propagandowe, ideologiczne, gospodarcze, celne itd. Nie pozwalają one na udzielenie konkretnej odpowiedzi, co jest przedmiotem antagonizmów i takiej sprzeczności interesów, że nie da się ich usunąć przy pomocy środków pokojowych.

Powszechnie uznaje się, że wróg poprzez swoje działania zadaje przede wszystkim szkody drugiej stronie lub stronom w sferze integralności terytorialnej, bezpieczeństwa i tożsamości. To pozwala określać go agresorem, interwentem, napastnikiem, najeźdźcą czy okupantem. W Polsce trudno jest zastosować wobec współczesnej Rosji którekolwiek z tych określeń, jeśli uczciwie skoncentrujemy się nie na skojarzeniach z dawnej przeszłości i nie na sprzecznych jej interesach z państwami trzecimi. Większość znaczeń wroga w odniesieniu do Rosji jest nasycona afektywnie i emocjonalnie, głównie ze względu na zapośredniczenie przez rządy w Warszawie szkód i cierpień doznawanych przez Ukraińców oraz przedstawianie  wizerunku Rosji jako państwa agresywnego i wrogiego wobec całego Zachodu. Ogromną rolę w takim postrzeganiu odgrywają negatywne, zaprawione rusofobią nastawienia, stygmatyzowanie i etykietowanie Rosji jako „wcielenia zła”.

Demoniczny obraz wroga

Mamy do czynienia ze wzmożoną demonizacją wrogiej strony, w odróżnieniu od heroizacji postaw własnych. Zauważono, że zjawisko  to ma związek z mistyką percepcji quasi-religijnej. Edward Karolczuk, jeden z autorów „Myśli Polskiej, w swoich szkicach filozoficzno-historycznych o wrogu celnie zauważył, że pojmowanie wroga w polityce często przypomina definicję oraz rolę i znaczenie „diabła w religiach” („O wrogu”,  Warszawa 2010, s. 158). Jego wizerunki mają charakter  zredukowany do cech  wyłącznie negatywnych, a uproszczenia poznawcze i atrybucje ocierają się o wulgaryzm i prymitywizm. Rosja nie może  posiadać żadnych pozytywnych, ani nawet neutralnych cech. Jej oceny zastępują opis, opinie  stają się faktami, konfabulacje rzetelnymi danymi. Negatywna stereotypizacja stanowi podstawę potępiania Rosji, ale i skupiania uwagi na jej uosobieniu w postaci przywódcy. Postponowanie Putina i przypisywanie mu cech „negatywnego demiurga” przybrało charakter karykaturalny. Zarzuty o perfidię w realizacji imperialnych aspiracji prowadzą do utrwalania się psychopatologicznych obsesji, chorobliwej podejrzliwości, ale i aberracyjnych fascynacji, o czym świadczy skala zainteresowania mocą sprawczą rosyjskiego dyktatora.

Specyfika polskiego podejścia do Rosji jako wroga polega na postrzeganiu jej aktów niszczycielskich wobec Ukrainy, jakby były one jednocześnie skierowane przeciw Polsce. Jest to poszerzone pojmowanie negatywnych skutków antagonizmu ukraińsko-rosyjskiego, co w praktyce oznacza pośrednie zaangażowanie w wojnę przeciw Rosji. Wyraża się ono w pomocy zbrojeniowej, materiałowej i finansowej Ukrainie jako ofierze agresji, na skalę niespotykaną w historii. Niebagatelną rolę odgrywa wsparcie logistyczne, przenikanie na stronę wroga i udział najemników w bezpośrednich starciach na froncie.Tymczasem brakuje diagnozy rzeczywistych przyczyn takiego zaangażowania. Rosja ani w sferze deklaratywnej, ani realizacyjnej nie występuje przeciw interesom Polski. Nie zagarnęła żadnej części terytorium, ani nie przejęła majątku narodowego, tak jak uczyniły to podczas grabieżczej prywatyzacji firmy zachodnie. Nie znajdziemy żadnych form podporządkowania w sferze politycznej czy gospodarczej, które przypominałyby czasy zależności satelickiej od ZSRR. Nie ma też sporów o charakterze kulturowym, językowym czy religijnym. Tymczasem można wymienić nieskończenie wiele przejawów uzależnień Polski od kapitału zachodniego, ograniczeń  ze strony rządów i organizacji sojuszniczych bądź integracyjnych.

Wygląda jednak na to, że to nie uwarunkowania obiektywne mają w tych sprawach znaczenie. Liczy się przede wszystkim subiektywna i wyobrażeniowa wersja wrogości. Z tego powodu wróg jest „nierzeczywisty”, gdyż sytuacja antagonistyczna nie ma oparcia w rzeczywistym konflikcie interesów  (Jacek Ziółkowski, „Wrogość w stosunkach politycznych”, Warszawa  2013, s. 64). To nie fakty, lecz prymitywne wizerunki wroga, przypisywanie mu podstępnych zamiarów, perfidnego knucia i zdradzieckich intencji, decydują o ofensywności dyfamacyjnej i zastraszaniu społeczeństwa. Antyrosyjskie tyrady polityków wypełniają ich codzienny przekaz informacyjny, poprawiają samopoczucie i są źródłem osobliwego komfortu psychicznego z powodu demonstrowania napuszonej odwagi i wątpliwej skuteczności w tropieniu  rosyjskich spisków czy podejrzanych akcji sabotażowych. Widać wyraźnie, że bez codziennego kreowania wroga politycy tracą grunt pod nogami.

Arbitralne uznanie czy też wyznaczenie Rosji jako wroga pozwala na formułowanie doktryny państwowej (w dziedzinie polityki zagranicznej i bezpieczeństwa) w duchu wrogości. Oznacza to, że bez głębszych analiz czy uzasadnień, tym bardziej bez społecznych konsultacji czy debat, na podstawie dziedziczonych uprzedzeń, stereotypów i nastawień, a także insynuacji, instrukcji i podpowiedzi płynących z zewnątrz, polskie ośrodki decyzyjne przyjmują wrogość wobec Rosji za imperatyw swojego działania. Nietrudno zgadnąć, że taka postawa rodzi pewną reakcję drugiej strony, w rezultacie czego wrogość przybiera charakter relacyjny, dwukierunkowy, interaktywny. Wyhamowanie takich procesów czy też przerwanie narastania wrogości stają się niemożliwe z powodów ideologicznych, psychologicznych i wolicjonalnych.

Z tej drogi nie ma odwrotu?

Nie oznacza to, że eskalacja wrogości zawsze musi skończyć się  katastrofalnym starciem. Wydaje się, że mimo wzajemnej niechęci strona rosyjska nie definiuje konfliktu z Polską w kategoriach antagonistycznych tak, jak czynią to polscy politycy. Asymetria dotyczy wzajemnych nastawień. Polskie władze są nastawione na konfrontację (ulegając presji  kręgów natowsko-anglosaskich), a ich polityka zbrojeniowa – mimo oficjalnych deklaracji – ma charakter ofensywny, podczas gdy Rosjanie – mimo przypisywanych im prowokacji, stawiają na powściągliwość i niekonfrontacyjność.

Konflikt między stronami przybrał jednak już tak intensywny charakter, że  nie ma w nim miejsca na jakiekolwiek porozumienie, czy choćby próbę stonowania napięć. Trwa eskalacja działań szkodliwych, którym towarzyszy dehumanizacja strony rosyjskiej. Rosji odmawia się wszelkich racji, ba, podważa się nawet jej prawo do egzystencji, gdyż jest ona nosicielem „antywartości” świata zachodniego. Negatywna etykietyzacja prowadzi do formowania z udziałem zachodnich sojuszników strategii  „ostatecznego” zniszczenia Rosji. To oznacza, że arbitralnie i z premedytacją wyklucza się ją z konstelacji państw nawzajem się respektujących. Co jednak trwoży najbardziej, to sięganie do ideologizacji, w której starcie z Rosją przedstawia się w charakterze posłannictwa misyjnego czy konieczności dziejowej. Z tym łączy się gotowość do poświęceń i ofiar. Rządzący nie ukrywają swojej determinacji w przysporzeniu wrogowi takich strat, aby szkody stały się nieodwracalne.W przypadku polskich polityków wrogość wobec Rosji przejawia się w deklaracjach o gotowości do konfliktu. Wygląda to tak, jakby Polska niecierpliwie czekała na jakikolwiek pretekst, żeby przystąpić do wojny i uderzyć we wroga. Nie wspomina się o żadnych awaryjnych zabezpieczeniach, w tym wykorzystaniu środków dyplomatycznych w celu uniknięcia największego nieszczęścia, jakim jest otwarta wojna. Przedstawianie społeczeństwu relacji z Rosją jako bezalternatywnych, czyli wyłącznie prowadzących do wojny, oznacza przyjęcie manichejskiego podziału między dobrem i złem, który nie pozostawia miejsca na jakiekolwiek rozmowy, choćby z udziałem stron trzecich. A przecież wiele nieporozumień można wyjaśnić drogą pokojową, a nie tylko przy użyciu siły.

Każdego wroga otacza się aurą obcości. Służą temu rozmaite zabiegi propagandowe i edukacyjne, nie mówiąc o prowadzonej na szeroką skalę dezinformacji. Poza wąskimi kręgami ludzi, którzy śledzą wydarzenia związane z Rosją i jej polityką, społeczeństwo w swojej masie bazuje na przekazie mediów wewnętrznych, szerzących nienawiść, nieufność, pogardę, antypatię, awersję, odrazę, wstręt, napastliwość, zaczepność. To właśnie w sferze emocji negatywnych pozycjonuje się Rosję jako źródło irracjonalnego strachu, ale i obiekt pobudzający do radykalnych działań, od solidarnego wsparcia Ukrainy w wojnie z Rosją, przez kampanię dyfamacyjną, po zbrojenia i scenariusze wojenne.

Głupota i infantylizm

Zaciekła wrogość rządzących wobec Rosji  przesłania  wyobraźnię polityczną na temat następstw otwartego konfliktu. Polscy politycy nie antycypują stanów, jakie nastąpią po rozpoczęciu jakichkolwiek działań wojennych. Społeczeństwo nie wie, jak działa obrona cywilna, jak ma wyglądać ewakuacja z zagrożonych miejsc, jakie są kryzysowe źródła aprowizacji i zaopatrzenia, jak wygląda ochrona infrastruktury krytycznej. Dalej, jakie są zabezpieczenia dostępu do wody, energii, kolei czy komunikacji publicznej. Ufność, że „jakoś to będzie” jest najgorszym świadectwem politycznego infantylizmu. Brak gotowości na najgorsze wyzwania oznacza nic innego, jak skazanie mas ludzkich na poniewierkę, której nie zapobiegną zbrojenia warte miliardy złotych. Przede wszystkim trudno będzie pojąć, dlaczego i w imię czego kolejny raz w historii rządzący podejmują ryzyko, którego tragiczne koszty spadną na niewinnych obywateli.

Zamiast strategów, zdolnych sformułować racjonalne cele w konfrontacji z Rosją, mamy do czynienia z prowokatorami i podżegaczami wojennymi, którzy chcą uczynić  z Polski przedłużenie obcego frontu. Rusofobia nie jest  strategią, a jedynie ideologicznym taranem, przy pomocy którego mobilizuje się społeczeństwo do ewentualnego poparcia bezpośredniego zaangażowania w cudzą wojnę. Państwo polskie nie ma żadnego interesu, aby wojować z innymi państwami, tym bardziej z państwem dysponującym bronią jądrową. Doświadczenia historyczne nakazują  tak decydentom, jak i opinii społecznej zachowanie roztropności i powściągliwości. Arbitralne wyznaczenie Rosji na wroga i przypisanie jej niemal metafizycznego, śmiertelnego zagrożenia powoduje przygotowywanie się na najgorsze. Na szczęście po stronie rosyjskiej nie ma tak silnych emocji negatywnych wobec Polski, co daje nadzieję na racjonalizację konfliktu. Polska dla Rosji nie jest podmiotem „dość ważnym”, aby darzyć go symetryczną wrogością.Polska wpisuje się jednak w schemat wrogości wielostronnej, którą sojusz północnoatlantycki deklaruje wobec Rosji, a ta nie pozostaje pod tym względem dłużna. Wykształciła się  między nimi relacja wzajemnej wrogości. Dla polskich polityków jest to element wzmacniający ich stanowisko, które w ramach NATO uległo instytucjonalizacji (w doktrynie, scenariuszach wojennych, polityce zbrojeń, interoperacyjności sojuszników). Warszawscy macherzy polityczni nie są w stanie odczytać, że uwikłanie Polski w wielostronną wrogość służy odwracaniu uwagi od rzeczywistych wrogów, traktujących nasze państwo instrumentalnie.

Sytuacja antagonistyczna między Polską a Rosją nie jest warunkowana rzeczywiście sprzecznymi interesami. Te przy dobrej woli stron można śmiało sprowadzić do rywalizacji i współzawodnictwa, na wielu płaszczyznach nawet do współzależności i wzajemnych korzyści. O wiele ważniejszą rolę w antagonizowaniu stron odgrywają czynniki ideologiczne i psychologiczne, poddanie się z jednej strony zaprojektowanej przez Amerykanów roli antyrosyjskiego bastionu Zachodu, a z drugiej niepowodzeń i frustracji z powodu  niesymetrycznego stosunku sił i braku kompensacji za historyczne upokorzenia i krzywdy.

Rusofobia i polityka wewnętrzna

Wszystkie niemal siły polityczne posługują się straszakiem rosyjskiego wroga w walce wewnętrznej. Wrogość wobec Rosji stała się instrumentem zarządzania życiem publicznym. Paradoksalnie, to, co było elementem  podtrzymywania społeczeństwa w stanie mobilizacji w okresie „realnego socjalizmu”, jest obecnie wykorzystywane na większą skalę w demokratycznym systemie politycznym. Intensywność wrogości wobec Rosji  przekracza znacznie jej stopień z okresu „zimnej wojny” wobec zachodnich „imperialistów i militarystów”. Poza tym przenika wszystkie sfery życia społecznego, co powoduje, że negatywne emocje rzutują na sferę percepcyjną, aksjologiczną i poznawczą.

Szczególny problem polskiej kultury politycznej wiąże się z podsycaniem resentymentu, który nakłada się na odczucia współczesne. To zjawisko rodzi kumulację wrogości i rozkładanie jej na długi czas. Oznacza międzypokoleniowy przekaz na temat wroga i trudności z pozbyciem się takich obciążeń. Tym bardziej, że siła wrogiej Rosji, mimo buńczucznych  retorycznych „wypraw na Moskwę”, ma skuteczną moc odstraszającą. Kolejne rządy składają więc deklaracje swojej determinacji i woli walki, ale na działania zaczepne nie mogą sobie pozwolić. Nie ma przecież żadnych gwarancji, że rozpoczęta wojna przeciw Rosji przez Polskę spotkałaby się ze zbiorową pomocą sojuszników z NATO i byłaby wojną zwycięską.W świetle tych obserwacji należy się spodziewać przejścia różnych manifestacji wrogości w stan permanentny, co będzie oznaczać jej swoistą rytualizację. Wyrosną kolejne pokolenia, uznające  wrogie usposobienie wobec Rosji za akt szczególnego patriotyzmu. Antyrosyjskie gesty są już częścią oficjalnych postaw i zachowań politycznych, podczas gdy realne działania są poddawane rozmaitym ograniczeniom. Manifestacje wrogości mogą stać się wręcz objawem braku możliwości zrealizowania gróźb. Mogą wszak przybrać formę ciągłego jątrzenia i drażnienia Rosji, służących rozeznaniu, jak daleko można się posunąć we wrogiej aktywności i dokąd sięga tolerowanie takich aktów przez nią samą, opinię publiczną czy inne państwa.

Konfrontacja bez końca

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt omawianego zjawiska. Otóż rządzący w Polsce nie wyobrażają sobie ani nie przewidują zmiany wrogiej kwalifikacji Rosji w przewidywalnej perspektywie. Ma na to wpływ mechanizm samospełniającego się proroctwa. Jeśli polska strona przypisuje Rosji najgorsze cechy, jakie tylko są możliwe w katalogu obelg i zarzutów, to uruchamia się mechanizm samopodtrzymywania wrogości, jej swoista inercyjność. Samospełniająca się przepowiednia tworzy błędne koło reakcji i kontrreakcji. To, co na początku  było tylko konstruktem wyobraźni, z czasem staje się rzeczywistością w wyniku eskalacji, prowadzącej do otwartego konfliktu.

Syndrom ofiary i prześladowań, ciągle żywy w oficjalnie podtrzymywanej martyrologicznej wersji historii, sprzyja żywotności „logiki prześladowczej”, ta natomiast czyni z Rosji osobliwego „kozła ofiarnego”, winnego wszystkich niepowodzeń i kompleksów narodowych. Sprowadzanie Rosji do takich ról oznacza powrót do „plemiennych atawizmów”,  kiedy przyczyny wszelkich nieszczęść można było przerzucić na obcych, pogan, innowierców, heretyków czy na czarownice. Dzisiaj przyczyną rozmaitych kryzysów, stresów, frustracji i niepowodzeń jest Rosja. Takiej interpretacji sprzyjają media głównego nurtu, które sztukę przekazu informacji sprowadzają do manipulacji i uproszczeń, a także do podjudzania i szczucia przeciwko demonicznemu wrogowi.W obliczu narastających zjawisk kryzysowych wrogość wobec Rosji sprzyja umacnianiu prawowitości władz. Rządzący zabiegają o poparcie społeczne dla swoich działań, przypisując sobie wyłączność na właściwe diagnozowanie źródeł zagrożeń i podejmowanie skutecznej ochrony. Póki utrzymuje się przyzwolenie społeczne dla ich diagnoz i preferowanych rozwiązań w sferze gospodarczej czy obronnej, póty rola Rosji jako wroga korzystnie wpływa na legitymizację władz. Gdy jednak ulegają zmianie nastroje społeczne i zaczyna występować syndrom zmęczenia ciągłym straszeniem Rosją i Putinem, wówczas należy się spodziewać delegitymizacji dotychczasowego układu sił. Przyszłoroczne wybory parlamentarne będą oczywistym sprawdzianem  zachodzących w społeczeństwie przewartościowań."