środa, 14 października 2026

Mocodawcy i ich pomagierzy

 Mocodawcy i ich pomagierzy
 Jaki premier i Vaginet taki fikcyjny  "zamach" ! 66 letni "zamachowca" wymagający pomocy lekarza ! Tusk sromotnie przegrał w Krakowie. Platforma kompromitująco przegrała w Krakowie. Trzeba było to przykryć "zamachem" Tusk przegra też przyszłe wybory parlamentarne.

Pedofilia Obywatelska. Kochane pieski PO. Na wyrok czeka żona Przemysława L. skazanego na 25 lat więzienia. Kamila Logaj działaczka Koalicji Obywatelskiej, w pierwszej instancji została skazana na 6 i pół roku więzienia za gwałcenie psów i przyzwalanie aby jej mąż gwałcił jej córeczkę z poprzedniego związku. Prokuratura nie zgodziła się z tak łagodnym wyrokiem i złożyła apelację domagając się 18 lat więzienia.
Kamila L. w kampanii wyborczej w towarzystwie Tuska.

Aparatczyk Monika Piątkowska z PO kompromitująco  przegrała z  Łukaszem Gibałą w II turze przedterminowych wyborów prezydenckich w Krakowie. Jest jednak jedno miejsce, gdzie przewaga senator Koalicji Obywatelskiej była miażdżąca. Areszt śledczy. Tam Piątkowska uzyskała 72,22 % głosów. Z kolei na Gibałę głosowało tylko 27,78 %. Ciągnie swój do swojego po swoje !

Historyczna dziura w bilansie płatniczym !

Rada Fiskalna bije na alarm: Rządowe prognozy nierealne. Niebezpieczne narastanie ryzyka dla stabilności makroekonomicznej związanego z zadłużeniem. Fitch ostrzega...

https://www.salon24.pl/u/zetjot/1527134,mocodawcy-i-ich-pomagierzy
"Każdy mocodawca robiący ciemne interesy potrzebuje wykonawcy specjalnej kategorii. Palanta, który nie jest intelektualnie wyrafinowany, nie zdaje sobie sprawy z ryzyka, a jednocześnie jest przekonany o swoim sprycie.

Takim palantem jest Tusk, człowiek o ograniczonych horyzontach, cwany i skoncentrowany na oszustwach i wykorzystywaniu innych. Taki podwykonawca nie działa sam, też potrzebuje pomagierów niższej klasy, palantów jeszcze mniej inteligentnych. Z każdym kolejnym poziomem maleje dawka rozumu - patrz Szczerby, Jońskie czy Zembaczyńskie.

W ten sposób tworzy się pewna hierachia kadrowa, której objawy mogliśmy obserwować w ostatnich paru miesiącach, gdy zaczęły wyłazić na wierzch sprawki z udziałem palantów z dołu tej drabiny. Chyba najbardziej spektakularne są dwa przypadki, Dawida Kacprzyka i Michała Kołodziejczaka. Aż trudno sobie wyobrazić, że coś takiego mogło się wydarzyć.
Do czego nadają się tacy wykonawcy ? Czy mocodawca ich używajacy nie ma świadomości celu ?

Logicznie, cel wyłania się z analizy takiej metody. Nie chodzi o dokonanie czegokolwiek pożytecznego, celem jest demontaż Polski. A co los Polski obchodzi takiego Kacprzyka czy innego Kołodziejczaka ? Ale można rzec przecież, że nie chodzi o samą Polskę, że działania establishmentu liberalnego w ramach Unii są także zabójcze dla samej unii. Co z tymi ludźmi jest nie tak ?

Weźmy dla porównania okres  o sto lat wcześniejszy. Stalin i Hitler, choć skądinąd doskonale orientujący się w ówczesnej geopolityce, nie mieli pojęcia o strukturze cywilizacji, jakim dysponujemy obecnie, więc inicjowali działania zabójcze dla nich samych.

Co z obecnym establishmentem liberalnym ?

Jedynym wyjaśnieniem jest to, że nadal tkwią w okowach kulturowych, zdezaktualizowanych historycznych stereotypów i klisz, tak jak tkwili w nich Stalin i Hitler. Nauka tak dalece wyprzedziła ich i ich mentalność, że nie są w stanie dokonać readaptacji do nowych wymogów.

Jest jeszcze jeden aspekt kulturowy. Otóż nie dziwię się, że ludzie bywają złośliwi, ot, taka wada charakteru. Ale żeby charakterologiczne wady były oficjalnie instytucjonalizowane i wdrażane przez służby państwa ? Czym bowiem jest ciąganie niewygodnych dziennikarzy po odległych miejscowościach pod pozorem zeznań, jeśli nie objawem czystej złośliwości ?"

wtorek, 13 października 2026

Patologia rządzenia w Polsce

 Patologia rządzenia w Polsce
https://chrobryszlak.pl/?p=14537
" W monografii  „Dobro wspólne a rzeczywistość polska. Patologia rządzenia” autorstwa prof. Zdzisławy Janowskiej autorka wykazuje zniszczenia naszej gospodarki po 1989 roku, wyprzedaż Polski. Nikt nie poniósł z tego tytułu konsekwencji. Zdzisława Janowska przytacza dowody korupcji, grę interesów przy stanowieniu prawa i dowody łamania etyki przez parlamentarzystów. Słusznie ostro krytykuje prawne zezwolenie na lobbing, a przede wszystkim nieobecność troski o dobro wspólne w działaniach władzy rozmaitych szczebli. Jednoznacznie stwierdza, że są to patologiczne przejawy władzy.

Zostało przypomniane w książce, że przemiany w roku 1989 miały doprowadzić do poprawy rozwiązań socjalistycznych, zgodnie z programem Solidarności. Nieoczekiwanie dla społeczeństwa został wprowadzony neoliberalizm ekonomiczny, czyli neokapitalizm. Charakteryzuje go patologia rządzenia, brak szacunku dla człowieka, oddziaływanie niskich wartości, które funkcjonują zamiast wyższych wartości oraz manipulowanie obrazem Polski Ludowej w taki sposób, by nikt nie próbował powrócić do tamtych rozwiązań społecznych i gospodarczych.

Przenika to dzieło patriotyzm wyrażający się w głębokiej trosce o przyszłość Polski. Zdzisława Janowska domaga się kształtowania postaw etycznych od okresu dzieciństwa, oskarżając trafnie edukację za niewyrabianie troski o dobro wspólne. Czytamy w tej książce o niegodnych zachowaniach przedstawicieli wielu grup zawodowych, w tym polityków. Autorka odwołuje się do faktów.
Istotne znaczenie ma troska wyrażona w tym dziele o przyszłość Polski. Zdzisława Janowska uważa, że drogowskazem niezbędnych przemian powinna stać się etyka niezależna sformułowana przez Tadeusza Kotarbińskiego. Świat można inaczej ukształtować. Zależy to od świadomości i charakteru rządzących. Niestety w procesach prywatyzacji gospodarki dobro Polski nie było brane pod uwagę.

Wprowadzenie własności prywatnej jako jedynej formy własności – a wyrugowanie własności spółdzielczej i dalece ograniczenie własności państwowej – pozwala na nadużywanie tego, co posiada się na własność. Wzgląd na dobro społeczne, czyli dobro wspólne, nie jest brane pod uwagę. Obecnie brakuje społeczników i ich cennej roli.

Autorka rozprawy „Dobro wspólne a rzeczywistość polska” jest wyjątkowym uczonym. Obiektywizm wywodów, niestety, przestał być powszechną właściwością uczonych w naszych czasach. A ponadto prof. Janowska domaga się przestrzegania etyki w każdej sferze życia publicznego, nie bacząc na wyrugowanie filozofii i etyki jako przedmiotów obowiązkowych z nauczania na poszczególnych Wydziałach. Na przykład przyszli sędziowie, notariusze, radcy prawni, prokuratorzy, adwokaci nie mają już wykładu obowiązkowego jakim była filozofia prawa.

W omawianej książce czytamy o niegodnych zachowaniach nauczycieli akademickich, o zachowaniach patologicznych pracowników służby zdrowia i kadr kierowniczych w rozmaitych sferach działalności. Zdzisława Janowska podaje także fakty bezkarnego naruszania godności człowieka w wybranych instytucjach.

Z omawianej rozprawy wynika niezbędność podjęcia debaty o przyszłości Polski we wszystkich dziedzinach, o potrzebie  gruntownych przemian. Wymaga to odwagi. Książkę Zdzisławy Janowskiej powinno przeczytać i przemyśleć możliwie najszersze grono osób, a w tym przede wszystkim politycy, dziennikarze a także osoby zaangażowane w działalność publiczną. Przedmiotem rozważań w monografii są etyczne i moralne zachowania polityków w sytuacji rozwiązywania problemów o wielkiej doniosłości, ważnych dla rozwoju społeczno gospodarczego gminy, regionu i kraju. U podstaw formułowanych treści tkwi teza mówiąca, że różnorodność polityczna w procesie sprawowania władzy nie może przeszkadzać w realizacji idei dobra wspólnego. Równościowy udział społeczeństwa w procesie podejmowania decyzji w każdej sferze życia, a szczególnie politycznej, jest gwarantem demokracji, a tym samym pokojowego rozwiązywania problemów społeczno gospodarczych. Pokojowe rozwiązywanie przeciwstawnych sobie racji społeczno politycznych, prowadzenie racjonalnej dyskusji i poszukiwanie kompromisu staje się niezbędne do osiągania porozumienia i realizacji idei dobra wspólnego. Mowa jest o konieczności przestrzegania uniwersalnych norm moralnych, które muszą być jednakowe dla wszystkich. Należy zatem zgodzić się z rozumieniem polityki traktowanej w kategoriach świadomej działalności zmierzającej do określonego celu, jakim jest dobro publiczne. Współczesnego polityka powinny obowiązywać uniwersalne zasady moralne, takie jak: uczciwość, odpowiedzialność, altruizm, obiektywizm, a także wizja dobra publicznego, wyrażona w idei praw człowieka.

W polityce określa się cele ze względu na obronę szeroko rozumianych interesów. Powinny to być interesy o charakterze ogólnonarodowym, dotyczące dobra wspólnego, takie jak: utrzymanie pokoju, dotrzymanie międzynarodowych umów, nakreślanie głównych kierunków rozwoju społeczno-gospodarczego. Polityk decyduje zatem o sprawach wielkiej doniosłości i musi z tego tytułu ponosić odpowiedzialność. Akceptacja różnorodności politycznej, potrzeba prezentacji różnych poglądów, prowadzenie krytycznej dyskusji stanowi o sile przywódców politycznych sprawujących władzę. Rzeczywistość polityczna daleka jest jednak od przedstawianych powyżej ideałów. Sięgając do genezy przewrotu politycznego w Polsce należy się zgodzić, że u jego podstaw leżał sprzeciw wobec „podeptanych” uniwersalnych wartości etycznych, takich jak prawda, sprawiedliwość, uczciwość, wolność. Niestety, zbyt szybko elita solidarnościowa moralnego przełomu zaczęła ewaluować od elity moralności do elity interesu. Chodzi tu o postrzeganie w kategoriach »zła« działań politycznych, wynikających z przedkładania dobra własnego nad dobro wspólne, co prowadzi do wykorzystywania przez polityków dobra publicznego w celu pomnażania dobra własnego. Postawy ludzi nowej władzy degenerują niepostrzeżenie i powoli życie społeczne . Powszechnie wiadomo, że partie zawłaszczają państwo i lokalną samorządność, a także administrację publiczną oraz gospodarkę. Jeśli działania polityków nie są zakorzenione w rzeczywistych wartościach moralnych, to nadzieje na postęp i ład społeczny, na sprawiedliwość by w życiu zbiorowym było coraz więcej najzwyklejszej ludzkiej przyzwoitości mogą okazać się płonne. Wielu przywódców partii zachowuje się niemal jak udzielni książęta. Uważają, że tylko oni i ich partie mają rację. Tymczasem dobro Polski jest zaniedbywane.

Prowadzone przez autorkę badania tematyczne w Polsce oraz doświadczenia z obserwacji uczestniczącej w życiu społecznym i publicznym pozwalają także na próbę dokonania oceny funkcjonowania samorządu terytorialnego. Stworzone dogodności ustawowe dla decentralizacji władzy w Polsce niestety w wielu przypadkach nie przyniosły oczekiwanych rezultatów społeczno-ekonomicznych. Zarówno władza ustawodawcza (rada gminy) jak i wykonawcza (wójt, burmistrz, prezydent) zbyt często dopuszczają się czynów, nie mających wiele wspólnego z ochroną i dobrem wspólnoty samorządowej. Przedstawione zostały przykłady, dowodzące bezkarności urzędników i radnych w procesie sprawowania władzy i zarządzania majątkiem gminy.

O strategicznym sukcesie gminy decydują kadry: pracownicy urzędów, radni z wyboru, ale przede wszystkim główni decydenci tj. wójt, burmistrz i prezydent. Ich kompetencje i otoczenie w którym działają (wpływy pozytywne i negatywne) oraz walory etyczne mogą kreować (lub nie) odpowiedni klimat dla pożądanego rozwoju gminy. Niestety w ciągu minionych lat władzy samorządowej w Polsce coraz częściej opinia społeczna jest informowana o patologicznym funkcjonowaniu gminy, zarówno jej organów ustawodawczych jak i wykonawczych. Patologia dotyczy m.in. wykorzystywania posiadanej władzy do zaspokajania partykularnych interesów partii politycznych, a także prywatnych interesów urzędników, radnych i często najwyższych organów wykonawczych. Władza przestaje być przejrzysta, bowiem dostęp do jawnych źródeł informacji bywa często utrudniany tj. np. do protokołów z posiedzenia rady, komisji tematycznych czy komisji przetargowych. Nie respektuje się postanowień ustawowych takich jak: konieczności odbywania konsultacji społecznych, upubliczniania konkursów kadrowych i ich wyników, jak i informowania społeczeństwa o planach zagospodarowania przestrzennego. Nagminnym staje się prowadzenie polityki kadrowej (konkursów) pod kątem „swoich” kandydatów. Stąd też nic dziwnego, że upolitycznienie i dysfunkcjonalność samorządu zarówno w sferze doboru kadr i podejmowania kluczowych decyzji (często niweczących rozwój gminy) rodzi uzasadnioną niechęć społeczeństwa do uczestnictwa w wyborach, w których frekwencja niekiedy osiąga zaledwie 30%.

Badania prowadzone w ostatnim dziesięcioleciu dowodzą ponoszenie potężnych strat przez budżet państwa z tytułu korupcji, towarzyszącej życiu publicznemu. Omijanie prawa, łapownictwo, funkcjonowanie grup interesów, łączących przedsiębiorców z urzędnikami to tylko niektóre przykłady działań patologicznych. Jak wynika z badań inicjowanych przez Bank Światowy, w efekcie korupcji dochodzi do wielkiego marnotrawstwa środków, a w rezultacie ograniczenia zdolności rozwojowych kraju. Często koszty inwestycji przyjmowane do realizacji przez instytucje publiczne przekraczają w 20–30% wartość realną. Choć prowadzi się dochodzenia prokuratorskie i kontrole NIK-u w sprawach korupcyjnych, to tylko część jest rozpatrywana w sądach i ostatecznie karze podlega znikomy procent (tylko 8%). Polem do działań korupcyjnych w gminach jest proces związany z realizacją inwestycji budowlanych. Sprzyja temu brak planów zagospodarowania przestrzennego i związana z tym potrzeba przyśpieszenia starań np. o pozwolenie na budowę, odrolnienie gruntów itp.

Niepokojącym jest fakt, że w społeczeństwie dominuje przekonanie o łapownictwie jako zakorzenionym obyczaju, niezbędnym dla realizowania własnych spraw i interesów. Badani źle oceniają pracę radnych (38%). Wśród tej grupy aż 54% osobiście zna skorumpowanych radnych. 31% badanych uważa, że w zamian za łapówki radni są gotowi naginać i łamać przepisy prawa, a 58% twierdzi, że radni głównie dbają o interesy partii i ugrupowań, dzięki którym zdobyli mandaty. Opisując sytuację łapówkową z udziałem radnych, badani wskazywali najczęściej: przydzielanie stanowisk, awansów, dawanie zatrudnienia (18%), wydawanie zezwoleń na różne budowy (17%), przydział mieszkań, gruntów, sprzedaż mienia komunalnego (16%), przetargi (8%). Badani wystawili ocenę także urzędnikom. I tak blisko 30% badanych wystawiło ocenę złą. Wśród tej grupy 29% twierdzi, że urzędnicy są przekupni i wręczenie im prezentu lub łapówki przyśpiesza załatwienie spraw, 49% uważa, że w załatwieniu sprawy pomagają znajomość i protekcja a 23% sądzi, że świadomie się przewleka i opóźnia załatwienie sprawy wymuszając łapówkę. Sytuacja łapówkowa dotyczy m.in. przyjmowania do pracy (20%), przyśpieszania załatwienia spraw (17%), wydawania pozwoleń na budowę, zmianę warunków zabudowy (11%), przetargów (8%).

Demaskacja nieuczciwych, niemoralnych praktyk korupcyjnych, występujących w miejscu pracy i powiadomienie o nich właściwych organów ma szansę zatrzymać postępujący proces patologizacji. Demaskowanie nieprawidłowości jest właściwym naturze ludzkiej, samorodnym i samodzielnym zjawiskiem społecznym. Jest to „demaskacja w dobrej wierze”, która zatrzymuje procesy prowadzące do często olbrzymich strat w organizacji, a nawet jej upadku. Rzeczywistość dowodzi, że demaskatorzy działający ze wszech miar słusznie bywają szykanowani, zastraszani i narażeni na różnego rodzaju działania odwetowe. Są oni pozbawieni faktycznej pomocy prawnej. W Polsce przyzwolenie dla działań korupcjogennych sprawia, że instytucja demaskacji społecznej nie cieszy się należytym prestiżem i nie znajduje właściwego miejsca w procesie wychowawczym społeczeństwa. Inaczej dzieje się np. w Stanach Zjednoczonych, gdzie propagowanie postaw demaskacyjnych, ochrona prawna demaskatorów oraz system bodźców (nagród), premiujących odwagę przynosi pożądane rezultaty. To właśnie dzięki demaskacji społecznej (np. dotyczącej oszustw podatkowych) wzrastają znacząco przychody rządu. Niestety tego rodzaju działania nie są popularne w Polsce, a przyświecające im szczytne cele często traktowane są jako czyny donosicielskie burzące ład i spokój społeczny. Również nie prowadzi się odpowiednich statystyk dowodzących zachodzenia korelacji między zgłoszeniem nieprawidłowości a wszczęciem odpowiednich działań kontrolnych w instytucjach publicznych. Instytucja demaskacji społecznej nie znajduje właściwego miejsca w polskim ustawodawstwie. W rezultacie osoby spełniające swoją powinność obywatelską są narażane na szykany i działania odwetowe.

Szerząca się patologia życia gospodarczego, politycznego w naszym kraju sięga coraz częściej do instytucji administracji publicznej. Przykłady patologii budzą zrozumiałą niechęć społeczeństwa do aktywnego włączenia się w życie społeczne gminy i kraju. Szansy na odzyskanie zaufania społecznego upatrywać się winno w:

– nagłaśnianiu i karaniu działań patologicznych, dowodzących „obiektywizmu” władzy prokuratorskiej i sądowniczej;

– upowszechnianiu praktyk i konkursów na „przejrzystą gminę;”

– prowadzeniu ustawicznej powszechnej edukacji na temat zachowań etycznych;

– nadaniu właściwej rangi instytucji demaskacji społecznej"

niedziela, 11 października 2026

Ludzie Obudźcie się !

 Ludzie Obudźcie się !
 Tusk mówiąc o nielegalnych migrantach, wskazywał, że są  to "biedni ludzie, którzy szukają swojego miejsca na ziemi i nie trzeba robić takiej obrzydliwej, ponurej propagandy wymierzonej w migrantów, bo to są ludzie, którzy potrzebują pomocy".

Tytuł utworu -Dostać koguta przy piłowaniu druta
Ja nie płacę czynszu, ja nie płacę czynszu. 
Tak, kurwa, my jesteśmy czarnuchami,
wszyscy moi przyjaciele przybyli tu na łódkach,
mamy domy, samochody, cipki. Yeeh, 
nie pracuję, nie pracuję,
nie jestem robotnikiem, nie jestem robotnikiem.
Moje ręce się nie pobrudzą, 
bo jestem czarnuchem.

Jestem bogatym uchodźcą.
Więc przywiozłem w łodzi wszystkich swoich przyjaciół.
Dlatego wszyscy moi przyjaciele, wszystkie moje przyjaciółki,
głosujemy na partię demokratyczną.
Chcemy seksu oralnego z białymi cipkami,
a następnie chcemy Wi-Fi.
A także pensji.
Mieszkam w 4 gwiazdkowym hotelu, gdyż jestem piękny, bogaty, sławny.
Jestem czarny, yeeh

Ja nie płacę czynszu, nie płacę czynszu.
Przynoszą nam zawsze mleko z cornflakes, ale to mi, mi nie smakuje.
Wolę makaron z tuńczykiem, z tuńczykiem.

Chodźmy coś złowić. 
Poza tym potrzebuję białą cipkę,
bo rano, gdy się budzę, to mam twardego druta, twardego, (twardego), twardego, (twardego).
Ciągle robię mój taniec, nazywa się dostać koguta przy piłowaniu druta.

Tam u Figo jest zbyt,
Tak dużo białych cipek jest przejebanych.
Ona siada na jego twarzy, jak na fotelu, otwórz usta, trochę pokropię.
Hej biała cipko lubisz mój naszyjnik?

Hej biały mężczyzno, ty w ogóle nie jesteś żadnym kogutem.
Przestań lamentować i chodź z nami na dworzec, kraść rowery.
Moje ręce się nie pobrudzą, one są już czarne.
Jestem uchodźcą, uchodźcą bogaczem!


 

sobota, 10 października 2026

Laboratorium zaawansowanej elektroniki i automatyki 225

Laboratorium zaawansowanej elektroniki i automatyki 225

Spis treści.
1.Peryferium
2.Wojna
3.Energia

1.Peryferium
 III RP została przez zewnętrzne siły skonstruowana jako państwo peryferyjne.
Prof. Kazimierz Poznański przedstawił swoją ocenę polskiej transformacji w dwóch książkach: „Wielki przekręt: klęska polskich reform” (2000) oraz „Obłęd reform: wyprzedaż Polski” (2001). Od strony prezentowanych i omawianych  danych książkom nie można niczego zarzucić.
"Sukces polskiej transformacji" prezentowany w propagandzie sukcesu  to  sukces polskiej cenzury i dezinformacji.

 Minimum socjalne wystarcza na model konsumpcji pozwalający na minimalne (!) uczestnictwo w życiu społecznym a nie tylko na biologiczne przetrwanie. Według GUS + IPiSS (2024) 41,3% czyli 15,5 mln Polaków żyje poniżej minimum socjalnego.
Minimum egzystencji to biologiczna granica przeżycia. Według GUS (2025) 5,3% czyli 2 mln Polaków żyje poniżej biologicznego minimum egzystencji. Ich wydatki są niższe niż poziom niezbędny do przeżycia. W Polsce około 500 tysięcy dzieci żyje w strefie skrajnego ubóstwa czyli poniżej minimum egzystencji. Te osoby są degradowane biologicznie tak jak więźniowie w obozach koncentracyjnych.
N.B. Obóz koncentracyjny pierwszy stworzył Perfidny Albion w 1908 roku. Dopiero po nim bolszewicy i dużo później Hitler. 
 Reżim Hitlera chwalił się pierwszym obozem koncentracyjnym Dachau pod Monachium, który miał zaprowadzić porządek. Obóz był jawny. Pisano o nim w prasie i pokazywano go w kinach. Słusznie umieszczano w nim alkoholików, osoby odmawiające podjęcia pracy o nieustalonym źródle utrzymania, recydywistów, homoseksualistów .... najczęściej na 3 miesiące. Reżim był surowy ale bez zbędnego (!) bicia i tortur. Wiele osób zostało ”wyprostowanych” Do tej patologi dołożono też kilka % opozycji politycznej przedstawianej jako wichrzycieli i szkodników, którą torturowano i mordowano !
Niestawienie się po obozie do pracy oznaczało już po drugim zamknięciu karcer, bicie i tortury. 
Zbrodnicza Sanacja nie zadała sobie trudu ze stworzeniem propagandowego Image i w swoim obozie koncentracyjnym zamykała na długo opozycje polityczną.      

 Zbudowane w erze Gierka za zachodnie kredyty fabryki miały produkcje eksportować na zachodnie rynki i spłacać kredyt. Okazało się że zachodnie rynki są dla Polski zamknięte. Skutecznie zastosowano wszelkie utrudnienia. W końcu trwała Zimna Wojna i życzeniowe myślenie ekipy Gierka musi zdumiewać. Wolno nam było prowadzić rujnujący nas eksport węgla, surowego żelaza i miedzi. 
Polska integracja z globalną – europejską gospodarką nadal opiera się na inwestycjach zagranicznych oraz exporcie prostych komponentów jako poddostawca.
 Zaledwie około 2% rodzimych przedsiębiorstw prowadzi  bezpośredni eksport. Zachodnie rynki są dalej zamknięte i chronione ! Nie ma otwartego, wspólnego europejskiego rynku. Życzeniowe myślenie ekipy Styropianu musi zdumiewać !
Eksport „polskiej gospodarki” to w istocie eksport zachodnich firm w Polsce !

 Minister Domański: "Polska gospodarka wejdzie w 2027 r. z silną pozycją... Znacząca część środków została zaplanowana na przedsięwzięcia o długofalowym znaczeniu, które będą budować przewagi konkurencyjne na kolejne lata, dekady”. Znowu wodolejstwo, patos, PR stunt, zaklęcia i zero konkretów. Pytanie od 37 lat jest zawsze to samo  – jaką przewagę konkurencyjną poza  relatywnie tanią siłą roboczą, posiada Polska ? Dalej tylko tanie polskie rączki do pracy.

 W gronie 2500 firm w świecie najsilniejszych w Badaniu i Rozwoju jest 8 firm z pokomunistycznej Europy Środkowej (Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Słowenia  ) a z Polski są 3 firmy.

 Propaganda bredzi o masowo produkowanych ukraińskich i polskich dronach. Tam nie ma prawie niczego wyprodukowanego w Polsce ! Jest klasyczna montownia. To jest ta sama fałszywa melodia co „polska gospodarka” czyli zachodnie firmy na polskim terenie.

 Tanie polskie rączki kontra robotyzacja czyli Polska - Niemcy 1:15. Już 5 milionów robotów pracuje na świecie a  59 % nowych robotów montują Chiny w swoich fabrykach !

O tym że klucz do rozwoju to nowoczesna, rentowna eksportowana produkcja wiadomo od zawsze.
Nowoczesność to złożoność, technologia, patenty i marki. O dziwo w PRL to rozumiano bo produkowano samoloty, helikoptery, samochody...  
Duży samolot pasażerski to ponad 300 tysięcy elementów. Mały Fiat 126P to 20 tysięcy elementów a luksusowy samochód do 60 tysięcy.
Sowiecka książka podaje ile i jakich użyto stali, tytanu, aluminium, magnezu, plastików do wyprodukowania B727, 747 i … F18 ale także różnych samochodów itd !
A teraz tylko tanie polskie rączki. 

2.Wojna
 Napaść USraela na Iran wywołała wzrost cen paliw na całym świecie. Gospodarstwo domowe w USA średnio zapłaciło do końca września 2026 za paliwa extra 1200 dolarów. Może zacząć się kolejny kryzys oczywiście jak zawsze wywołany przez USA.

 Gdyby w Polsce funkcjonowała demokracja to Polaków należałoby zapytać o to czy chcą umierać w obronie dolara, prymatu i hegemoni USA. 

 Sektor prywatny dostarcza podatków na wszelkie zadania państwa.
III RP powołały do życia siły zewnętrzne i nie ma umowy społecznej. Nie ma państwa a jest para państwo. Powstaje nachalne pytanie o konieczną nową umowę społeczną. „W imię czego obywatele mieliby bronić tego pasożytniczego państwa ?”
Fundamentem bezpieczeństwa zawsze pozostaje wspólnota polityczna, która wierzy, że warto bronić swojego państwa. Normą jest upadek państwa pasożytniczego w wojnie jak w przypadku  II RP w 1939 roku. A gdy wspólnota broni swoich żywotnych interesów naprawdę trudno jest ją pokonać. Zmotywowana, malutka zasobami Finlandia połowicznie obroniła niepodległości przed gigantycznym ZSRR w wojnie Zimowej tego samego 1939 roku.  
Z obecnym ustrojem nasz kraj z niczym sobie nie poradzi co widać bardzo dobrze. Wszyscy widzą że państwo jest drenowanie przez rozkradanie publicznych pieniędzy przez różne sitwy.
Nikt za polityków też nie będzie umierać, jak oni będą jazgotać w Berlinie, Brukseli, Londynie i Nowym Jorku. Politykom już w nic nikt nie wierzy. Za dużo było i jest  kombinowania, oszukiwania, złodziejstwa, za dużo było gigaafer.

 A co jest z naszą super zawodową armią cwaniaczków ... chętnych na lenistwo, wcześniejszą  emeryturę, gigantyczną odprawę, mieszkanie wojskowe i inne apanaże ? Na zwolnienie chorobowe  L4 poszła ? Wypowiedzenia złożyła ? 

 Na dostawach do armii się „zarabia” czyli oszukuje. Tak zarabiał Wokulski w „Lalce” 
Polska armia prawie że nie ma dronów. Ma trochę „polskich” dronów rozpoznawczych. Ale ich zasięg łączności jest niewielki a drony po zaniku łączności spadają. Żołnierze się skarżą. Drona ma na linie przywieźć ciężarówka z czego znający realia wojny na Ukrainie się śmieją. Tam siatki nad drogami są zawieszone nawet 40-50 km od frontu. Próba dostarczenia drona oznacza śmierć żołnierzy i utratę ciężarówki i sprzętu. 

 Piłsudski po zamachu stanu w 1926 roku  w czystce usunął najlepszych oficerów i generałów z armii i ta straciła zdolność bojową. 
 Jaruzelski po zamachu stanu w 1981 roku nie usuwał  oficerów z armii ale ich straszliwie zdemoralizował. Armia ta wroga społeczeństwu też straciła zdolność bojową. W szyku zwartym przeszła przez III RP.

 USA zużyły większość swoich broni precyzyjnych w Iranie i latami będą odbudowywać stan tego uzbrojenia. 
Trwa wojna NATO z Rosją na Ukrainie. NATO ma mieć nad Rosją miażdżącą przewagę w powietrzu. Tak jest na papierze ale sprawna jest tylko cząstka lotnictwa.
 Rodzina NH90 to śmigłowce wielozadaniowe produkowane przez europejskie przedsiębiorstwo NHIndustries, założone przez europejskie firmy helikopterowe: Agusta, Eurocopter oraz Fokker. Śmigłowiec opracowany został w dwóch wersjach: transportowej TTH (Tactical Transport Helicopter) oraz morskiej NFH (NATO Frigate Helicopter).
Australia i Norwegia po niedługiej eksploatacji  już wycofały wojskowe helikoptery NH90 a Szwecja i Belgia podjęły decyzje o zakończeniu służby odpowiednio w 2022 i 2025 r.
Problemy dotyczą bardzo niskiej gotowości bojowej (<20%), nietrwałości, zawodności, wypadków (także śmiertelnych), trudności z dostępem do części zamiennych i bardzo wysokich kosztów eksploatacji. Sytuację pogarsza też duża liczba podwariantów NH90, która utrudnia ujednolicanie floty między użytkownikami.
W 2015 Finlandia podała, że w związku z brakiem części zamiennych ma problemy z utrzymaniem śmigłowców w gotowości operacyjnej. W 2014 roku serwis był w stanie wykonywać swoje zadania tylko w 19%, a czas oczekiwania na części zamienne wynosił... 200 dni.    

 Nieunarzędziowiona i nie zorganizowana praca ludzka jest bardzo mało wydajna i mało produktywna. Historia ludzkości to historia zastosowanych w postaci narzędzi odkryć.
Narzędzia mogą służyć do produkcji pożądanych towarów i usług ale mogą też służyć do zabijania i niszczenia. 
Porządek feudalny opierał się na cieżko - zbrojnym rycerzu i jego przywilejach. Jego rynsztunek kosztował tyle co wioska !
Przeszkoleni angielscy chłopi z łukiem długim (była już o tym mowa) zabili na polach bitwy rycerstwo francuskie i zakończyli tam feudalizm.
N.B.Polscy oficerowie i generałowie zachowują się tak jak owi rycerze  z przywilejami !  
Ten scenariusz rozpoczynany przez rewolucje produktywności powtarzał się na Ziemi nieskończoną ilość razy. 
 Marx miewał racje. Rewolucja produktywności › Rewolucja Społeczna › Rewolucja polityczna.   
Po zniesieniu feudalizmu były później kolejne zmiany podnoszące produktywność i w końcu kolejne rewolucje przemysłowe. Kraje zachodniej Europy potrafiły wiele razy dostosować swój ustrój i organizacje państwa tak aby szeroko wykorzystać wzrost produktywności z nowych (wtedy) technologii !
Jakie faktycznie były mechanizmy i procesy narodzin kapitalizmu i gospodarki rynkowej pokazał dopiero w 1944 roku genialny Karl Polanyi. 
Z opóźnieniem do produktywności Zachodu dołączyli w XIX wieku rozumni Niemcy i Japonia stając się szybko nowymi  mocarstwami. 
Arabowie nie weszli w rewolucje przemysłowe i dalej żyją jak w średniowieczu.
 Anachroniczna RON postanowiła z ogromnym opóźnieniem się reformować w XVIII wieku ale było dużo za późno. Kraj który nie zastosuje nowej produktywności jak jego sąsiedzi podlega podporządkowaniu lub podbojowi. To żelazne prawo historii.  
O stworzeniu II RP zadecydowali Niemcy i Ameryka. Po zamachu stanu Piłsudskiego kraj się staczał po równi pochyłej. W 1938 roku produkcja przemysłowa wynosiła na tych ziemiach 42% tego co w 1913 roku. Pasożytnicza sanacja nie tylko nie wdrażała „produktywności” ale nawet faktycznie nie przeprowadziła reformy rolnej spóźnionej o conajmniej  100 lat. Z bardzo drogiej w utrzymaniu kawalerii, już w II Wojnie bezużytecznej ale ulubionej przez dyktatora, Zachód zrezygnował w I Wojnie czyli bardzo dawno.
  Produktywne narzędzia stworzyli sobie Niemcy, Japonia, Sowieci i Ameryka. Dostosowywali do nich organizacje armii i państwa. 
 Po momentalnej likwidacji pasożytniczej II RP, Rewolucje w Polsce przeprowadzili Niemcy a po nich Sowieci likwidując przeżytki feudalizmu. 
W debilnej narracji III RP mówi się o tym że sowieci wywieźli ziemiańską „elitę” na Syberię a PRL zbójecko podzielił majątki ziemian. Jeśli już to lumpenelitę lub pasożytów.
    
 Trudno powiedzieć czy PRL była kolonią sowietów. W każdym razie w nieporównywalnie mniejszym stopniu niż III RP jest kolonią Zachodu.
W 1989 roku Polska nie odzyskała niepodległości !
Zmiany w gospodarce i otwarcie rynku wymusił zachodni kapitał. Bez spełnienia jego żądań nie byłoby umorzenia części długów, zdjęcia blokady gospodarczej i możliwości zapożyczania się na nowo. 
 Sfera publiczna III RP  to skrajnie skorumpowany i zrakowaciały post PRL. W systemie publicznym nie działa kryterium kompetencji i nikt nie jest rozliczny z rezultatów „pracy”. Działają tam podwieszenia, nepotyzm, kolesiostwo i rzecz jasna szantaże. Armia BMW - Bierni, Mierni i Wierni wodzom. W skryminalizowanej sferze publicznej powstał feudalizm sitw i szajek! 
 Sektor publiczny konsumuje 52% PKB dając „pracę” 23% zatrudnionych w Polsce.
 Pieniądze z EU i wielomiliardowe pożyczki, korupcyjnie dzielą układy oligarchiczne i feudalne. 
Istnym złodziejstwem  są przywileje publicznych pasożytów i ich komiczne „Prawa nabyte”. Zbójeckie, skrajnie niesprawiedliwe potężne transfery dla pasożytów. 
 Pasożytniczy sektor publiczny zlikwidują obcy, którzy tu przyjadą, lub sami Polacy.
 Republika jest wspólnotą obywateli Równych Praw. III RP z przywilejami nie jest więc Republiką.
Bez rewolucji społecznej i politycznej Polacy nie będą bronić III RP bo nie ma czego bronić.
„Niech koryta bronią ci co z niego żrą”
 Załóżmy że z polskiego lotniska startowały samoloty F-16 i nad Ukrainą niszczyły lub usiłowały niszczyć rosyjskie drony. Ambasador USA natychmiast upomniał polski rząd ale loty trwały dalej. Zaczęły o tym szeroko pisać media na świecie.
Pewnej nocy Rosja wysłała na Polskę aż 5000 dronów odrzutowych. Zestrzelono kilkanaście. Straty Polski były koszmarne. Polacy zaczęli pytać:
-Po co wydaliśmy na wojsko 2000 mld ?    
-Gdzie są USA które miały nas bronić i gdzie kupiliśmy polisę ubezpieczeniową ?
-Po co były te wszystkie przywileje dla „żołnierzy”, sędziów, prokuratorów... Tusków i Kaczyńskich ?
-Dlaczego Tusk jest w Berlinie a Kaczyński w Londynie ?   
Zaczynają się lincze. Politycy uciekają za granice i ukrywają się. Trwa rewolucja.  

 Czy wielkość PKB kraju jest albo może być w jakimś prostym związku z jego siłą zbrojną ?
Czy wielkość PKB kraju jest w jakimś związku z jego siłą sportową ?
W obu przypadkach jest walka ludzi. Większy bogatszy kraj powinien w sporcie zmiażdżyć małego biedaka. Przecież ma bardzo dużo zdrowych i silnych obywateli do selekcji do wyczynowego sportu. Mecz  5.X.2026 w piłkę kopaną Polska : Bośnia-Hercegowina, Polska ( PKB 1000 mld dolarów) przegrała a przecież B-H jest malutka i biedna ( 30 mld ) ! 
Może w wojnie i sporcie trzeba PKB skorygować o Parytet Siły Nabywczej i dalsze czynniki ? 
 Na filmie osoba odziana w białe płótno  w sandałach strzela w ruinach z chińskiego granatnika w promocji za 150 dolarów w bok czołgu Leopard za 15 mln dolarów, który zostaje zniszczony. Załoga uciekająca z czołgu zostaje zastrzelona z karabinów maszynowych.
   
 Wobec słabości jelcynowskiej Rosji USA łamały wszelkie zawarte umowy z ZSRR i Rosją. Prezydentowi Putinowi udało się zatrzymać dalsze staczanie się Rosji w otchłań i ją wzmocnić. W 2007 roku padło z jego ust ostrzeżenie – Dość tego. Mimo tego USA za 5 mld dolarów rękami ukraińskich oligarchów przeprowadziły bandycki zamach stanu w 2013 roku. Rosja w odpowiedzi ostrzegawczo oderwała od Ukrainy Krym. W odpowiedzi na zbrojenie Ukrainy przez Zachód, 12 baz CIA, laboratoria broni biologicznej... oraz mordowanie rosyjskojęzycznych, Rosja w 2022 roku najechała na Ukrainę wiedząc że będzie to konflikt z całym NATO. Oficjalnie amerykańskim „celem wojny na Ukrainie jest osłabienie Rosji” 
Czyli w ocenie Rosji jest szansa na wygranie konfliktu  z NATO, rzecz jasna z pomocą Chin. Ale słabnięcie Zachodu i USA widzi przecież cały świat. 
Z tego punktu widzenia wojna na Ukrainie stała się wojną systemową o wszystko:
-Kto na kogo będzie pracował
-Kto będzie miał wysokie marze a kto będzie tanio pracował
-Kto będzie silny i będzie rządził a kto będzie słaby i będzie biedował 
Wojna systemowa na wyniszczenie może trwać latami. Obecne podpalanie szkół i bicie nauczycieli we Francji to drobny odprysk. To się dopiero zaczyna.
Trwa eskalacja konfliktu NATO z Rosją. „Ukraina” atakuje rafinerie Rosji. Kolejnym krokiem będzie (?) atak na zakłady chemiczne a w tym zbiorniki amoniaku i prekursorów pestycydów. Rosja wydaje się że tylko na to czeka. Odpowiedź Rosji na setki czy tysiące ofiar (propaganda może to zawyżyć) będzie nuklearna i to dopiero pokaże słabość i impotencje Zachodu.  
 USA wszelkimi sposobami próbowały zatrzymać rozwój Chin ale to się nie udało. Do zatrzymywania rozwoju krajów służy dolar, korupcja i wojna czyli amerykańska armia. N.B. Staje się zrozumiałe dlaczego korupcja i afery są w Chinach karane śmiercią.
 Teraz klęska Ukrainy odstraszy wszystkich klientów USA i Zachodu. Utrata wpływów oznacza że staną się asertywni co rzecz jasna gwałtownie pogorszy sytuację Zachodu bo skończą się wszelkie bandyckie  asymetrie w umowach handlowych.
 Poluzowanie stosunków Europy Zachodniej z USA już postępuje bo hegemon stał się drapieżny i przede wszystkim chce rabować swoich „sojuszników” Kanada już pokazała Trumpowi środkowy palec i odwróciła się od USA.
   
 Inflantylna agenturalna polska „polityka” starała się bezsilnie zmniejszać wpływy Rosji w krajach Unii. Rosja niczego od Polski nie chciała i tą agresywną politykę, to szczekanie kundelka, traktowała z pogardą. Po wojnie, Rosja podporządkuje sobie Ukrainę i oczywiście kraje Zachodnie porozumieją się z Rosją ponad głową Polski co będzie miał konkretny wieloaspektowy negatywny wymiar.
        
 Prace nad automatyzacją wojny w USA podjęto już pod koniec lat czterdziestych. USA wcale się z tym nie kryły. Gerontokracja ZSRR z przerażeniem pod koniec lat siedemdziesiątych odkryła jak USA daleko zaszły. Breżniewowi i pozostałym staruszkom trudno było wytłumaczyć co to jest program komputerowy i dlaczego są one niezbędne i dlaczego nad nimi ma pracować kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Ponieważ kołdra zawsze i wszędzie jest krótka to za miliard budowano kopalnie odkładając sprawę programów ad acta.
 Jądrem automatyki są sterowanie i regulacja. Im większy jest czas martwy w pętli sprzężenia zwrotnego tym gorsze są efekty.
-Pilot samolotu wojskowego ostrzeżony przez radar (=sensor) o samolotach wroga i lecącym pocisku od razu zaczyna manewrować i we właściwym momencie wystrzeli mylące pocisk flary. Stara się zaatakować samolot wroga swoimi rakietami (=aktuator) . Współdziała z całą swoją flotą w powietrzu (=sąsiednimi liniami „produkcyjnymi”).
-Gdy radar na okręcie w ostatnim momencie dostrzeże lecący tuż nad wodą wrogi pocisk to na reakcje jest 200 ms. Lawina wystrzeliwanych pocisków powinna zniszczyć atakujący pocisk 
-Naziemna artyleria przeciwlotnicza ma 5 sekund na zestrzelenie odrzutowego drona nisko  lecącego nad ziemią.
-Satelity w kosmosie muszą szybko dostrzec start wrogich rakiet ICBM aby odpalić swoją salwę ICBM dopóki jeszcze kraj istnieje.

 Sukcesy niemieckiego Blitzkiegu rozszyfrowali Brytyjczycy a później Sowieci ale dopiero po strasznych klęskach których w ogóle nie powinno być.
W armii niemieckiej obowiązywało koleżeństwo i współdziałanie. Za pozostawienie rannego bez pomocy groził sąd polowy !  Dowódcy oddziałów i pododdziałów znali z odprawy rozkazy sąsiadów. Gdy sąsiad miał kłopoty to mu pomagano. Ponieważ mieli dobrą łączność radiową to elastyczne dowodzenie było znakomite.
 A polski Wódz Naczelny który miał dowodzić wszystkim stracił łączność po 3 dniach wojny. Dowódcy bez łączności nie mieli świadomości sytuacyjnej i zapanował chaos.
 Po wielkich dostawach z USA sprzętu łączności dla Armii Czerwonej i zmianach w dowodzeniu zaczęło się gromienie niemieckich hord i gonienie ich do Berlina. 

 Z systemami społeczno – gospodarczymi krajów EU dzieją się rzeczy bardzo niepokojące.
W chorym systemie ludziom nie chce się dobrze pracować bo to jest bezcelowe z ich punktu widzenia. 
Firmy nie  potrafią zrobić tego co robiły 40 lat temu. 

Polskie stocznie odsłony PRL budowały dla Sowietów nawet okręty wojenne, które dopiero w ZSRR wyposażano w uzbrojenie.  
Chiny dominują pod względem liczby budowanych statków i ogólnej skali produkcji.
Korea Południowa specjalizuje się w budowie najbardziej zaawansowanych technologicznie i drogich jednostek, takich jak wielkie gazowce LNG czy kontenerowce, a jej liderem jest Hyundai Heavy Industries.
Japonia od dekad utrzymuje silną pozycję w czołówce globalnego przemysłu stoczniowego, skupiając się na masowcach i tankowcach.
Po II Wojnie definicje Fregaty  stopniowo rozszerzono o wiele różnych rodzajów statków, od dużych okrętów zwalczających okręty podwodne po korwety i krążowniki rakietowe. Zatem słowo Fregata niewiele konkretnego mówi.
Pierwsza planowana fregata "Niedersachsen" (rozpoczęcie budowy 5 grudnia 2023) nowej, ambitnej klasy  F126 miała  dołączyć do niemieckiej marynarki wojennej  w 2028 roku a  dalej Saarland, Brema i Thüringen. Dostawa pierwszej została opóźniona do 2032 roku. Miały być największymi okrętami nawodnymi, które dołączyły do niemieckiej marynarki wojennej od czasów II wojny światowej. Holenderska grupa  Damen jako dostawca  miała współpracować głównie z firmami niemieckiego koncernu Rheinmetall.  W 2024 r. Niemcy skorzystały z możliwości zakupu dodatkowych dwóch fregat. Fregaty z elastycznym uzbrojeniem miały przede wszystkim zwalczać okręty podwodne a same miały mieć silną samoobronę przeciwlotniczą. Mogły w morzu przebywać nawet do dwóch lat oczywiście z wymianami załóg.
W dniu 24 czerwca 2026 roku Bundeswehra ogłosiła, że projekt został anulowany z powodu "ogromnego wzrostu kosztów i nieobliczalnego ryzyka". Ministerstwo Obrony stwierdziło, że generalny wykonawca, Damen Schelde Naval Shipbuilding (DSNS) nie może zagwarantować harmonogramu i kosztów dla projektu F126. Planowane sześć fregat F126 ma zostać zastąpionych planowanymi ośmioma sprawdzonymi ale dużo starszymi fregatami MEKO A-200 DEU.
Decyzja ta oznacza dla Niemiec straty ponad 2 miliardów euro zainwestowanych w projekt F126. Akcje Rheinmetall, który poprzez przejęcie stoczni NVL liczył na przejęcie gigantycznego kontraktu na F126, zanurkowały, tracąc nawet ponad 15% wartości.  Holendrzy chcą 4.6 mld euro odszkodowania. 
Czy połowicznie zbudowane fregaty F126 pójdą na złom?
Trzy fregaty polskiego programu Miecznik (Wicher, Burza , Huragan) za 16 mld złotych mające przede wszystkim zapewnić ochronę przeciwlotniczą statkom (tankowcom, metanowcom...) i obiektom już na lądzie, będą miały rakiety przeciwlotnicze o zasięgu zaledwie 25 km. Po wielu latach być może o zasięgu 40 km i raczej nigdy o zasięgu 100 km. Miały być podstawowym  elementem wielowarstwowej tarczy obrony powietrznej, chroniącej obiekty Trójmiasta i Wybrzeża. Tymczasem rakiety o zasięgu 25 km wystarczą jedynie do obrony samych siebie i to niezbyt skutecznej. Wyposażenia lotniczego nie będzie raczej żadnego.
Wzorem Niemiec Polska powinna anulować program fregat bowiem jest to wyrzucanie pieniędzy w błoto.
ORP Ślązak to komiczny polski patrolowiec budowany przez 19 lat w okresie 2001-2019, który pierwotnie miał być korwetą.  Uzbrojony jest w armatę 76 mm, dwie armatki 30 mm i 4 karabiny 12.7 mm. W zasadzie jest bezbronny i powinien być złomowany. Może zatrzymać łódź przemytników narkotyków ale w wojnie jest bezużyteczny a nawet szkodliwy.

 Książka "Wojsko z tektury" Edyty Żemły prezentuje całą smutna prawdę o polskiej armii na 
niby. 
„Polscy” politycy nie dysponując siłą zbrojna napinali cudze muskuły, głównie USA. Styropian od czasu wstąpienia Polski do NATO wyspecjalizował się w szczekaniu na Rosję niczym kundelek.
Idiokraci cywilni i w mundurach nie wiedzą czym jest wojna. Doktryna, strategia, sztuka operacyjna i taktyka to dla nich czarna magia. „USA nas obronią” 
„Co się kryje za biernością, z jaką Polacy przyjmują do wiadomości prowojenną politykę swoich rządów? Czy skrywa ona aprobatę – kto się nie sprzeciwia, jest za – czy lekceważenie dla tych rządów i wszystkiego, co one głoszą? Widziałbym trzecią możliwość: poczucie obezwładnienia przez jednomyślną „narrację” klasy dziennikarskiej wyszydzającej i stygmatyzującej wszelkie stanowiska wykraczające poza główny nurt… Ta narracja pozostawia mało miejsca na ruch myśli” - B. Łagowski, Czy Polskę Stać na Niepodległość.

 Albert Świdzinski - "I czy ginięcie za państwo, które przez własną niekompetencję - polityków, 
urzędników, wojskowych - będzie do wojny skrajnie nieprzygotowane na każdej płaszczyźnie 
powinno być traktowane jako obowiązek słodki i zaszczytny.
Szczególnie, że ginąć przyjdzie w pasoszelkach i stalowym hełmie, będąc dowodzonym przez 
podporucznika rezerwy, który we wojsku był 35 lat temu"

 Armia amerykańska po Zimnej Wojnie wyspecjalizowała się w jednym – Shock and Ave.  Wywołanie efektu szoku i przerażenia, masywnym podstępnym bombardowaniem  przeciwnika, który nie ma obrony powietrznej - Irak, Afganistan,  Iran. To współczesny blitzkrieg Hitlera. 
USA ma  armią ekspedycyjną nie zdolną jednak do dłuższego prowadzenia wojny, szczególnie wojny lądowej.
Ta armia wraz z pojawieniem się nowoczesnej broni dalekiego zasięgu stała się przestarzała i bezużyteczna. Izrael razem z USA zaatakowały Iran ale ten zniszczył im bazy w satrapiach i wyczerpał obronę Izraela. Zagrożone lotniskowce musiały faktycznie uciekać poza zasięg środków Iranu.   
Porzucona przez hegemona Arabia Saudyjska była dużo, dużo ważniejsza dla USA niż Polska.
Trzeba być naiwnym i głupim, aby dumać że USA wejdą do wojny z Rosją gdy Polska sprowokuje konflikt. 

3.Energia
 W świecie buduje się obecnie 79 reaktorów jądrowych. Chiny budują 39 reaktorów nuklearnych, co czyni z nich absolutnego globalnego lidera w zakresie rozwoju energetyki nuklearnej. Indie i Rosja budują po 8 reaktorów a nasi najwięksi sojusznicy w UE czyli Niemcy wygasili swoje sprawne i zamortyzowane ZIELONE elektrownie atomowe.  Raczej nie pozwolą aby polska gubernia na serio budowała elektrownie atomowe. Na razie nic nie wskazuje na to aby w Polsce elektrownie jądrowe miały powstać i Niemcy (rękami Brukseli) nic na razie nie muszą robić w tej sprawie.
 W EU w ciągu ostatnich 15 lat zamknięto 29 rafinerii i stąd obecna wysoka cena paliwa Diesla.
Skutki ideologizacji gospodarki w UE są coraz bardziej opłakane.

 Zielona generacja jest niestabilna.  
Poważny przemysł wymaga niezawodnego zasilania w energie elektryczną. Straty po przerwie w dostawie prądu są duże a czasem może być konieczny nawet remont.
 Oczywiście najlepsi są elastyczni odbiorcy czyli „nos dla tabakiery” W Brytanii deindustrializacja zaszła już bardzo daleko i poważnego przemysłu zostało tam już bardzo mało.
Tam aż 60 % usług elastyczności pochodzi ze sterowania popytem przemysłowym, 21 % od mniejszych odbiorców, a tylko 5 % z magazynów energii.

 II RP zaczęła się staczać po zamachu stanu Piłsudskiego z 1926 roku a PRL zaczęła się staczać po zamachu stanu Jaruzelskiego z 1981 roku. Obie zbrodnie dzieliło 55 lat. W stanie wojennym porzucono mnóstwo inwestycji a w tym elektrownie wodne pompowo - szczytowe i ogromnie opóźniono budowę elektrowni jądrowej w Żarnowcu a w końcu ją porzucono już w III RP (Jaruzelski jako prezydent ) mimo znacznego zaawansowania budowy i zapłacenia za wyposażenie. 
 
 Polska z punktu widzenia OZE ma niekomfortową sytuacje. Mały jest potencjał energetyczny wiatru i Słońca. Mały jest potencjał dla elektrowni wodnych. 
Z paliwami kopalnymi jest też marnie. Niewiele jest gazu ziemnego i brak jest ropy naftowej. Zasoby gazu i ropy łupkowej są nierozpoznane. 
Węgiel kamienny to głębokie i cienkie pokłady o coraz gorszej jakości. Sporo rozproszonych pokładów węgla brunatnego ale cienkich. 
 Paliwa można importować ale trzeba mieć na to dewizy a z pożyczaniem tych setek miliardów dewiz może być coraz gorzej.


Sprawdzenie
1.W latach siedemdziesiątych stało się oczywiste że przyszłość mikroelektroniki należy do technologii CMOS.
Od częstotliwości kilkunastu MHz do kilku GHz tranzystory Mosfet mają najmniejsze szumy ze wszystkich przyrządów. Ale szumy Mosfetów typu 1/F były i są ogromne.
Goldberg w 1949 roku odkrył ideę wzmacniacza prądu stałego chopper - owego z siekaniem sygnału modulatorem mechanicznym (później elektronicznym)  pozwalającego znacznie polepszyć parametry stałoprądowe wzmacniacza operacyjnego ale tylko w konfiguracji odwracającej. Mankamentem wzmacniacza z przetwarzaniem sygnału były znaczne intermodulacje. 

 Przed 1979 roku wypuszczono kilka monolitycznych OPA z przetwarzaniem sygnału ale żaden nie zdobył popularności. Intersil w 1977 roku wypuścił układ kompletnego woltomierza ICL7106 w technologii CMOS, produkowanego do dziś. Zastosował w nim autozerowanie ale tłumienie szumów 1/F było za słabe dla małych sygnałów z racji cyklu 2 pomiarów na sekundę. 
W 1979 roku Intersil wypuścił przełomowy OPA z autozerowaniem ICL7650 wykonany w technologii CMOS. Zdobył on dużą popularność z racji dobrych parametrów i niewysokiej ceny. Autozerowanie  (to w gruncie rzeczy jest próbkowanie sygnału z nieodłącznym aliasingiem wywołującym tu intermodulacje ) odbywało się z częstotliwością ca 300 Hz i konieczne było zastosowanie dwóch zewnętrznych kondensatorów o pojemności 220 nF. Dla zmniejszenia intermodulacji wzmocnienie OPA powinno być jak największe (najmniejszy próbkowany sygnał z wejścia) i istotnie jest ono ogromne dla małych częstotliwości. 
Po odłączeniu pary różnicowej NULL od wejścia OPA przez klucz B  i zwarciu jej wejścia przez A  jest ona autozerowana pętlą z kondensatorem od przełącznika A i zeruje OPA gdy jest dołączona do wejścia. Unikalnym rozwiązaniem było użycie w lustrach prądowych tylnych bramek zwykle dołączonych do Vs. 
Przeciek sygnału zegarowego taktującego przełączniki do wejścia powinien być jak najmniejszy co uzyskuje się odpowiednią konstrukcją klucza i układu taktującego 
-Podaj możliwy schemat realizacji układu INTERMOD COMP  
-Podaj odpowiednią konstrukcję klucza i układu taktującego

Użycie wyższej częstotliwości kluczowania ( 3 KHZ ) pozwoliło scalić po 2 kondensatory o dużo mniejszej pojemności na jeden OPA ale zajmują one blisko pół miejsca na chipie (pokazano podwójny OPA LTC 1051, „ciężkie” zdjęcia o dużej rozdzielczości - https://www.richis-lab.de/Opamp85.htm ) w rodzinie LTC10.49, 50, 52, 53.
Układ jednak znacznie rozbudowano w stosunku do ICL 

-Wyjaśnij idee pracy tego układu 

2.Indukcyjność filtru LC za jednofazowym mostkowym  inverterem z modulacją PWM 40 KHz wynosi 450 uH  a wyjściowy prąd oddawany do sieci 230 Vac wynosi 16 A. Napięcie zasilające inverter nie przekracza 400 Vdc
-Wybierz dla tej indukcyjności ekonomiczny toroidalny rdzeń z proszków żelaza. Podaj także ilość zwoi oraz przewód. Przyrost temperatury wynosi 30C a szybkość wymuszonego  strumienia powietrza wynosi 1 m/sec

3.Robot przemysłowy ma typowo 6 serwomechanizmów a rzadko ma ich 8. Robot humanoidalny ma znacznie więcej serwomechanizmów ale nie aż tak dużo jak może się wydawać bowiem zastosowano sprytne układy mechaniczne.   













-Które rysunki są prawdziwe a które stworzyła w swojej wyobraźni  AI ?

środa, 7 października 2026

Polityka w Polsce i nieodbudowanie państwa

 Polityka w Polsce i nieodbudowanie państwa
https://www.salon24.pl/u/tedyiowedy-otryt/1526033,polityka-w-polsce-i-nieodbudowanie-panstwa
"Póki wszystko jak w pięknej bajce idzie dobrze, jest dobrze. Zwłaszcza jeśli warunki zewnętrzne sprzyjają. Ale aktualnie dobrze nie idzie. I nic nie wskazuje, by dobrze szybko na ten nalepszy ze światów wróciło. Geopolityczna prognoza pogody znów długotrwale burzowa. Stara, zaspana Europa od samego procesu budzenia dostaje zadyszki. W drugiej, amerykańskiej  części naszej cywilizacji niewiele lepiej. A na własnym podwórku? Jakość dykty i trwałość koloru farb pokrywających ją wraz z okoliczną trawą widać niestety coraz wyraźniej.  Przepiękna finta w wykonaniu RCB-straszaka, tym razem "podrywająca" jeszcze bardziej Bogu ducha winne województwo lubuskie zamiast lubelskiego przy bliższym oglądzie wykazuje cechy groźnego memento. W kwestii z kategorii, która powinna być zaliczana do najbardziej poważnych. Esemesami, ale nie tylko buduje się coraz powszechniejsze przekonanie, że państwo to obcy i wrogi, pasożytniczy byt który mającemu nieszczęście mieszkać na jego terytorium osobom niesie tylko obciążenia, nic nie dając wzamian. Państwo nieudolnie zarządzane przez clownów pozbawiane jest jakiejkolwiek instytycjonalnej powagi. Premier uparcie twittuje/iksuje, minister od sprawiedliwości osobistymi wycieczkami i inwektywami pod adresem sędziego protestuje przeciw umożliwianiu powrotu do kraju ściganego i oskarżanego przez się o korupcję polityka. Bo nie o to chodzi, by złowić króliczka, lecz żeby sobie gonić go, za nasze pieniądze zresztą. Minister postępuje ze swojego punktu widzenia głęboko słusznie - oskarżony, gdyby przyjechał publicznie powie przed sądem, że wydając publiczną kasę na zupełnie publiczne cele, aby przysporzyć sobie i swoim kolegom wyborczych głosów czynił dokładnie to samo, co dziś minister sportu w Krakowie,  przywożąc swojej partyjnej koleżance 30 milionów wsparcia z państwowej kasy na tydzień przed wyborami. Tej dwójki jakoś nikt dziś nie aresztuje, nawet na te głupie trzy miechy. Spoko, to tylko kandydaci na króliczki przy następnym rozdaniu. Gawłowski, Grodzki i Nowak świadkami. Obraz sfery publicznej jako przede wszystkim żerowiska dla dorwawszych się do władzy tężeje i umacnia się. Systemu, gdzie burmistrz nie jest po to, by sprawnie zarządzać miastem, ale po to, by dać dostęp do konfitur partyjnym kolesiom. Gdzie Urząd Skarbowy nie pomoże ci w rozliczeniu podatku, ale za to czyha na byle pomyłkę, by dowalić ci grzywną. Można się z takim "państwem" utożsamiać, warto go w ogóle bronić? Albo dziwić się tęskonotom za silnym człowiekiem, który wywróci stolik i na dobry początek rozstrzela z 500 szubrawców. A jeśli czujni szubrawce w porę umkną, to bez wahania dobierze z uczciwych.
Świat, jaki znaliśmy jest w ostrej niedyspozycji. Dotychczasowe metody, sposoby i nawyki rządzenia nie wystarczają. A nasi pożal się dobry Stwórco, politycy, dalej swoje. Do bólu przewidywalne, rytualne tańce pawianów z wielkimi pyskami i czerwonymi zadami, które zamawianymi przez się sondażami w coraz głupszych sprawach usiłują ustawiać kolejność korytowania. A rosnące co dzień o miliard złotych zadłużenie sobie  leci,  co tam jakaś Grecja, w końcu i tam jakoś żyć się daje.

Zero myślenia, zero koncepcji, ciągła gra na rozbijające jakąkolwiek i tak dogasającą współnotę podziały. Ostatnia awantura wokół umówionego ponoć przez Bielana spotkania Kosiniaka z Trumpem negliżuje tę nędzę jak nic innego. Joński ze Szczerbą w roli suwerenistów kładących się Rejtanem przed mieszaniem obcych potencji w ich kociołku, ci sami Joński und Szczerba,  co jeszcze tak niedawno otwarcie prowadzili działalność pod zgrabnym i dosadnym hasłem "Ulica i Zagranica" wypadają znakomicie. Lepiej chyba nawet od Tuska, z jego cotygodniowymi lotami tam i z powrotem na weekendowej trasie Sopot-Warszawa-Sopot w roli oszczędnisia państwowej kasy rwącego szaty nad trójką koni w stajni prezydenckiego ośrodka wypoczynkowego.

Ale o ile prawdą jest, że rzeczona rozmowa DT-WKK miała dotyczyć zmiany rządu w PL, druga strona wcale nie wypada lepiej. Po 35 latach od przekształcenia byłego komunizmu w to, co mamy, znów jesteśmy w koncówce wieku XVIII, gdzie stronnictwu pruskiemu wydaje się, że  wojuje ze stronnictwem ruskim. Dziś w wersji euro i ami. A stronnictwa polskiego znowu w tym zestawie ani słychu. Z w miarę jeszcze świeżego i mogącego wzbudzać pewne nadzieje ośrodka prezydenckiego też nic nie słychać, jeśli oczekują tam z ruchem na jeszcze wyraźniejsze symptomy ostatecznego rozkładu PiS-u, to czasu przed przyszłorocznymi wyborami może zabraknąć. O ile zresztą i tak terminu tych wyborów nie przełoży usłużnie ad calendas Grecas DFT kumpel od żółwików.

Pesymizmem w tej sytuacji dodatkowo może (o ile to nie fejk) napawać brak rozeznania i naiwność służb ponoć najlepszych na Zachodzie, jeśli w istocie dopuściły zaangażowania POTUS-a do skazanej z góry na niepowodzenie próby odwrócenia Zeteselu, zblatowanego i zhakowanego z obecnym układem  do cna.

Przez ostatnie 36 lat podnieśliśmy się jako społeczeństwo gospodarczo, jesteśmy zamożniejsi, jakoś tam pewniejsi siebie. Ale nie razem z państwem tylko tak, obok niego. Ono nadal jest dalekie, obce i ułomne. Tylko jeśli go nie będzie, co z tego dobrobytu nam zostanie pod zupełnie już nie naszymi, nie wybieranymi i całkowicie niekontrolowanymi rządami? Już to przerabialiśmy. Włącznie z bezczelnymi kłamstwami o modernizacyjnej roli rozbiorów.

A czasu na ogarnięcie się i naprawę coraz mniej."

Powiedz mi, po co jest ten RCB?

 Powiedz mi, po co jest ten RCB?

- Powiedz mi, po co jest ten RCB?
- Właśnie, po co?
- Otóż to. Nikt nie wie po co i nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta. Wiesz co robi ten RCB? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa To jest RCB na skalę naszych możliwości. Ty wiesz co my robimy tym ercebem? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie - mówimy - to jest nasze, przez nas wykonane, i to nie jest nasze ostatnie słowo! I nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to jest RCB społeczny, w oparciu o sześć instytucji, który sobie zgnije do jesieni na świeżym powietrzu. I co się wtedy zrobi?
- Protokół zniszczenia.
- Zapamiętaj: Prawdziwe pieniądze zarabia się na drogich, słomianych inwestycjach!

Prof. Adam Wielomski: "Właściwie to po co te całe alerty RCB w Polsce i podrywanie lotnictwa, gdy rosyjskie rakiety lecą na cele na Ukrainie? To ma nas przekonać, że jesteśmy stroną wojny o wytyczenie granic państw sukcesywnych po ZSRR? Nie jesteśmy i to nie nasza wojna." 

Schronów ni ma i nie byndzie - trawestując ministra Rostowskiego. 
Alarmy są podnoszone na terenie elektoratu PIS. To jest prześladowanie wyborców PIS !

RCB to biurokratyczna dupokryjka. 
System RCB jest innowacyjny. Wskazane miejsce ukrycia na ... polu i to ogrodzonym płotem.
Ostatnio RCB pomylił województwa Lubelskie z Lubuskim. Pewnie mieli ze 2%% wiadomo czego w czym.

W razie ataku Tusk będzie zagrzewał Polaków do boju z Berlina a Sikorski z Londynu !

Rządowy Alert RCB: Lubelskie & Lubuskie
Za Jerzy Janoska


 

Tusk ma poważne objawy

Tusk ma poważne objawy

Tusk zmyślił raport CIA i ma też inne objawy.  

Nie wiemy czy  Paramount Skydance każe TVN aby  kontynuowali seanse nienawiści przeciwko PIS na zamówienie antypisu i wykonywać masaże mózgów  tuskoidów.

Tusk uważa że telewizja TVN ma nowego właściciela. Polski rząd zamierza go "prześwietlić". Minister aktywów państwowych przeprowadzi postępowanie w sprawie przejęcia stacji przez grupę Paramount Skydance. Sprawdzi, czy transakcja nie zagraża "bezpieczeństwu ani porządkowi publicznemu w Polsce". W skrajnym przypadku może nakazać sprzedaż akcji TVN.

 TVN nie została jednak nikomu sprzedana i ma tego samego właściciela co dotychczas. Jest to  Discovery Communications Benelux B.V., Piet Heinkade 173, 1019 GM Amsterdam. Paramount jest teraz właścicielem właściciela TVN, który jest poza zasięgiem polskiego rządu. Lepiej będzie tego nie testować bo  międzynarodowy arbitraż gospodarczy,  sąd amerykański, sąd holenderski lub sąd unijny i polski tak stwierdzi i nakaże zapłatę miliardów euro / dolarów odszkodowania za bezprawne działania. Według tuskowego prawa powielaczowego, tak jak Tusk je rozumie,  DCB BV rzeczywiście nie może sprzedać TVN bez zgody rządu. Może jednak bezpłatnie podarować lub postawić w stan likwidacji. Może afiliować przy innej sieci TV lub zrobić co innego

Czy nierząd  "W skrajnym przypadku może nakazać sprzedaż akcji TVN" ?
Nie może nikomu niczego nakazać ! TVN nie jest właścicielem swoich akcji i nie są one w obrocie na żadnej giełdzie.  Właścicielem 100% akcji TVN jest Discovery Communications Benelux B.V. z siedzibą w Amsterdamie. Tusk teoretycznie może je kupić !  Wycena TVN przeprowadzana przez profesjonalistów przy transakcji zakupu aktywów Warner Bros. wynosi około 2 mld  dolarów. Paramount widząc desperacje Tuska może zażądać 4 mld dolarów. Tusk może bezprawnie użyć środków  SAFE lub KPO lub jeszcze bardziej zadłużyć Polskę na kolejne 16 mld zlotych. Nawet gdyby Tusk kupił TVN  to będzie miał  do karmienia TVP w likwidacji  i TVN.

W rzeczywistości Tusk  nie ma podstawy prawnej do działania bowiem TVN nie prowadzi działalności telekomunikacyjnej (prowadzi ją na przykład Polsat ) o której mowa w prawie powielaczowym. 
"Art. 4. 1. Podmiot prowadzący działalność gospodarczą, której przedmiotem jest: 1) wytwarzanie energii elektrycznej lub 2) produkcja benzyn silnikowych lub oleju napędowego, lub 3) transport rurociągowy ropy naftowej, benzyn silnikowych lub oleju napędowego, lub 4) magazynowanie i przechowywanie benzyn silnikowych, oleju napędowego, gazu ziemnego, lub 5) podziemne magazynowanie ropy naftowej lub gazu ziemnego, lub 6) produkcja chemikaliów, nawozów oraz wyrobów chemicznych, lub 7) wytwarzanie i obrót materiałami wybuchowymi, bronią i amunicją oraz wyrobami i technologią o przeznaczeniu wojskowym lub policyjnym, lub 8) regazyfikacja lub skraplanie gazu ziemnego, lub 9) przeładunek ropy naftowej i jej produktów w portach morskich, lub 10) dystrybucja gazu ziemnego lub energii elektrycznej, lub 10a) przeładunek w portach o podstawowym znaczeniu dla gospodarki narodowej w rozumieniu art. 2 pkt 3 ustawy z dnia 20 grudnia 1996 r. o portach i przystaniach morskich (Dz. U. z 2023 r. poz. 1796), lub
11) DZIAŁALNOŚĆ TELEKOMUNIKACYJNA, lub
12) przesyłanie paliw gazowych, lub 13) produkcja renu, lub 14) wydobywanie i przerób rud metali wykorzystywanych do wytwarzania materiałów wybuchowych, broni i amunicji oraz wyrobów i technologii o przeznaczeniu wojskowym lub policyjnym – może być uznany za podmiot objęty ochroną."

 Postępowanie o kradzież przez Teofila Bartoszewskiego 1 mln funtów trwa od 2012 roku. Komisja sejmowa  zajmie się teraz wnioskiem o uchylenie mu  immunitetu. Zdradek Sikorski wiedzac o przestępstwach zrobił go wiceministrem i kanalia kompromituje Polskę za granicą. Pod skrzydłami aktualnej władzy awansuje i dalej defrauduje. Jak można patrzeć jak oszust od lat pierze kradzione pieniądze i nic nie robić? Świetnie nadaję się do współpracy z Ukrainą ! Ciekawe  ile Bartoszewski bierze procentu od pomocy dla Ukrainy ?

Prof. Adam Wielomski: "Właściwie to po co te całe alerty RCB w Polsce i podrywanie lotnictwa, gdy rosyjskie rakiety lecą na cele na Ukrainie? To ma nas przekonać, że jesteśmy stroną wojny o wytyczenie granic państw sukcesywnych po ZSRR? Nie jesteśmy i to nie nasza wojna."  

Uczelnie, wizy i lewe interesy

Uczelnie, wizy i lewe interesy 
https://myslpolska.info/2026/10/02/uczelnie-wizy-i-lewe-interesy/
"Co jakiś czas media informują nas o kolejnych odsłonach tak zwanej afery Collegium Humanum. W szumie informacyjnym najczęściej umyka jednak istota problemu. Paradoksalnie budzące największe emocje „lipne dyplomy” studiów MBA są tutaj jedynie przysłowiowym wierzchołkiem góry lodowej. Kwitnący przez kilka lat na polskich prywatnych uczelniach proceder w istocie godził w filary bezpieczeństwa naszego państwa i nas samych. Uporządkujmy fakty.

Korzystając z niedoskonałości krajowego prawa, polskie uczelnie wyższe, głównie prywatne, wydawały kandydatom na studia dokumenty, które w praktyce otwierały im drogę do legalnego pobytu, a następnie pracy na terenie Polski i całej strefy Schengen. Za stosunkowo niewielkie pieniądze, rzędu kilkuset złotych miesięcznie, można było w ten sposób uzyskać możliwość legalnego funkcjonowania na polskim rynku pracy.
Mechanizm był stosunkowo prosty. Kandydaci, między innymi z państw Afryki i Azji, zapisywali się na polskie uczelnie i na podstawie dokumentu potwierdzającego przyjęcie na studia ubiegali się o wizę. Wiza studencka umożliwiała im nie tylko legalny pobyt w Polsce i przemieszczanie się po strefie Schengen, ale również podjęcie pracy. W konsekwencji część osób traktowała studia jedynie jako formalny pretekst do przyjazdu do Europy.

Na procederze korzystały niektóre szkoły wyższe. Nawet jeśli cudzoziemiec faktycznie nie uczestniczył w zajęciach, wcześniej opłacał czesne. Dla części uczelni masowa rekrutacja zagranicznych studentów stała się więc istotnym źródłem przychodów. Problem dotyczył zwłaszcza placówek, w których kontrola rzeczywistego uczestnictwa studentów w zajęciach była iluzoryczna.

Doszło do sytuacji wręcz kuriozalnej, w której mikroskopijne uczelnie fikcyjnie przyjmowały studentów, nie prowadząc dla nich realnie żadnej dydaktyki. W takich przypadkach trudno już mówić o sprytnym wykorzystaniu luk w prawie. Było to oczywiste i intencjonalne oszustwo. O ile bowiem w przypadku faktycznego toku studiów można byłoby jeszcze mówić o wykorzystywaniu niedoskonałości polskiego systemu prawnego, o tyle w przypadku studiów wyłącznie pozorowanych mamy do czynienia co najmniej z poświadczeniem nieprawdy. Ze względu na skalę procederu i jego społeczną szkodliwość zasadne jest jednak pytanie, czy nie należy mówić wręcz o mechanizmach charakterystycznych dla przestępczości zorganizowanej.

Proceder mógł kwitnąć w najlepsze, ponieważ państwowe instytucje nie dysponowały skutecznymi narzędziami pozwalającymi ustalić, czy cudzoziemiec rzeczywiście zamierza studiować. W rezultacie formalne przyjęcie na uczelnię mogło stać się przepustką do legalnego wjazdu do Polski, nawet jeśli rzeczywistym celem była praca albo dalsza migracja do innych państw Unii Europejskiej.

Pod wpływem kolejnych publikacji medialnych aparat państwa rozpoczął kontrole uczelni wyższych, których następstwem stał się głośny obecnie cykl postępowań i zatrzymań osób podejrzewanych o udział w tym procederze. Paradoksalnie to rząd Donalda Tuska uszczelnił przepisy i rozpoczął realną działalność kontrolną, skutecznie utrudniając wykorzystywanie studiów jako łatwej ścieżki legalizacji pobytu obcokrajowców.
Rozważmy jednak samą istotę szkodliwości tego procederu. Po pierwsze, zmniejszał on bezpieczeństwo Polaków. Do Polski pod fałszywym pozorem podjęcia studiów mogły dostać się setki tysięcy osób z niemal całego świata, a skala zjawiska wymaga jeszcze pełnego wyjaśnienia. Znaczna część z nich przybywała na teren strefy Schengen po prostu po to, aby pracować. I zapewne dotyczyło to zdecydowanej większości przypadków. Nie oznacza to jednak, że system pozostawał niewrażliwy na ludzi mających zupełnie inne zamiary. Jeżeli państwo tworzy furtkę pozwalającą niemal bez realnej kontroli zalegalizować pobyt pod fikcyjnym pretekstem studiowania, to korzystać mogą z niej nie tylko pracownicy szukający lepszego życia, ale również osoby przyjeżdżające z intencją prowadzenia działalności przestępczej.

Po drugie, niekontrolowany napływ rzekomych studentów, a faktycznie pracowników zagranicznych, w oczywisty sposób oddziaływał na krajowy rynek pracy. Nisko opłacani pracownicy, funkcjonujący niekiedy częściowo w szarej strefie, stanowili niskopłatną konkurencję dla polskich pracowników. Jednocześnie nieuczciwe firmy opierające swoją działalność na takim modelu zatrudnienia uzyskiwały przewagę nad rzetelnymi pracodawcami, których przecież jest zdecydowana większość. Państwo samo stworzyło więc mechanizm premiujący tych, którzy byli gotowi funkcjonować na granicy prawa albo poza nią.

Po trzecie wreszcie, cały proceder przyczynił się do dalszego obniżenia i tak dramatycznie niskiego poziomu polskiego szkolnictwa wyższego. Niektóre uczelnie zamieniły się w prawdziwe fabryki fałszywych studentów. Była to zresztą naturalna konsekwencja systemu, w którym liczba studentów i wysokość przychodów zaczęły mieć większe znaczenie niż realna jakość kształcenia. To konsekwencja, jak trafnie zauważyła profesor Anna Raźny, „fatalnych reform szkolnictwa wyższego, których kulminację stanowiło przekształcenie – za rządów PiS i Jarosława Gowina jako ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego – uczelni w quasi korporacje. Jako takie są zaś one zainteresowane nie tyle poziomem naukowym, ile walką o pieniądze.” Równie ostro wypowiadał się w tej kwestii profesor Stanisław Bieleń, który pisał, że „brak właściwego nadzoru nad szkolnictwem niepublicznym doprowadził do patologizacji kształcenia.”
Opisany wyżej proceder i związane z nim implikacje były doskonale znane organom państwa. MSWiA w odpowiedzi z października 2025 roku przyznało wprost, że rekrutacja cudzoziemców na studia mogła być wykorzystywana do obchodzenia przepisów dotyczących legalizacji pobytu i pracy. Problemem były osoby, które nie zamierzały się kształcić, lecz używały statusu studenta wyłącznie jako podstawy dostępu do rynku pracy.

Nie mamy zatem do czynienia z pojedynczą patologią jednej uczelni ani wyłącznie z aferą wokół dyplomów MBA. Collegium Humanum stało się symbolem znacznie większego problemu. Problemem tym jest system, który przez lata pozwalał łączyć interes finansowy części prywatnych uczelni, zapotrzebowanie rynku na tanią siłę roboczą oraz słabość państwowej kontroli. Każdy uczestnik tego układu miał swój interes. Rachunek natomiast wystawiono polskiemu państwu, polskim pracownikom i szkolnictwu wyższemu.

Będąc często sceptycznymi wobec organów państwa i organów ścigania, w tej konkretnej sprawie powinniśmy im kibicować. Tym bardziej że obecna władza nie daje nam przecież zbyt wielu innych powodów do jej wychwalania."
 

wtorek, 6 października 2026

"Inwestycje"

"Inwestycje"

 U szczytu deflacji w maju 2020 roku  Francja wyemitowała obligacje na 52 lata z rocznym kuponem 0.5%. Obecnie te obligacje (kupno 100 Euro) na rynku są warte 22 euro. W ciągu pięciu lat obligacje straciły 80% wartości. W ciągu ostatnich kilku miesięcy dalej 15% w dół. 

Luksusowe rezydencje w Londynie: -49% w realnych cenach od szczytu w 2014 roku. To efekt wdrożenia hasła "opodatkujmy bogatych" . Bogaci uciekają za granice  i przestają lubić Londyn. Oligarchowie Rosji nie maja kasy. Nie ma wcale podatków ! A inżynierowie i lekarze z pontonu bardzo dużo kosztują. Trzeba obciąć świadczenia anglikom !  

Szlęzak: Jestem przeciwko poborowi

 Szlęzak: Jestem przeciwko poborowi
https://myslpolska.info/2026/10/05/szlezak-jestem-przeciwko-poborowi/
"Od razu mówię, że jestem przeciwny powszechnemu poborowi do wojska. Nie będę rozpisywał się o tym czy to w dzisiejszych realiach wojny ma sens. Nie będę roztrząsał czy ze względu na dziadostwo polskiej armii to cokolwiek da.

Sporo o tym napisał profesor Adam Wielomski, więc nie będę wyważał otwartych drzwi i odeślę do jego odpowiedniej wypowiedzi. Ja chcę się skupić na innej stronie tego problemu. Zacznę od wielokrotnie przytaczanej wypowiedzi fińskiego marszałka Gustawa Mannerheima. Otóż powiedział on mniej więcej tak, że przed wydaniem pieniędzy na wojsko, trzeba stworzyć ludziom taki poziom życia, którego sami będą chcieli bronić. Myśl prosta i oczywista. Jednak mamy w Polsce taką gmatwaninę spraw, że to, co proste i oczywiste takim nie jest.
Jeden z wniosków wynikających z myśli Mannerheima jest taki, że chęć obrony państwa powinna wynikać z utożsamiania się z tym państwem. I tu po raz pierwszy grzęźniemy w polskim problemie. Znam kilku mniejszych i większych przedsiębiorców, którzy są na polskie warunki ludźmi zamożnymi. Dorabiali się latami. Problem w tym, że tego, czego się dorobili prawie wcale nie wiążą z funkcjonowaniem obecnej formy polskiej państwowości. Wręcz odwrotnie. Instytucję państwa polskiego uważają za niemal wrogą sobie. To państwo poprzez monstrualnie rozrośnięty aparat urzędniczy łupi ich bezlitośnie, ciągle zwiększając obciążenia. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że oni pasują do myśli Mannerheima i powinni mieć powód do obrony tego państwa. Oni tak jednak nie myślą.

Jest inna grupa, która nie tylko wydaje się być beneficjentem istnienia obecnej formy polskiej państwowości, ale faktycznie nią jest. To ludzie zatrudnieni (celowo nie piszę pracujący, bo z tym różnie bywa) w całym aparacie rządowym i samorządowym, czyli różne urzędy, państwowe i komunalne spółki itp. Zatem odnośnie myśli Mannerheima oni powinni być przede wszystkim zainteresowani obroną tego państwa. Nie są. Tak się porobiło, że oni są zainteresowani czerpaniem pełnymi garściami z tego państwa i całkowicie niezainteresowani relacją w drugą stronę. Można tych ludzi szkolić, uczyć strzelać, zmobilizować i co tam jeszcze. Pewne jest jednak, że wojska z tego nie będzie.

Jest jeszcze jedna grupa, o której najczęściej się myśli, gdy chce się wprowadzić powszechny pobór. To młodzi ludzie (nie jestem pewien czy chodzi tylko o mężczyzn) w wieku kiedyś określanym poborowym, czyli przede wszystkim od lat osiemnastu do dwudziestu kilku. Oni powszechnie nie uważają się za beneficjentów życia w obecnej Polsce. To, co mają, nie wynika z tego, że jest taka, a nie inna Polska. To i jeszcze więcej im się zwyczajnie należy. O ile sobie przypominam, to w badaniach sprzed kilku lat chęć zbrojnego bronienia Polski deklarowało w tej grupie około trzydzieści procent. Wyraźnie więcej deklarowało, że w razie wojny ucieknie z kraju. Nawet jeśli wcieli się ich do wojska, to prędzej będzie to materiał na dezerterów niż karnych żołnierzy. Na wojnie na Ukrainie problem dezercji jest ogromny. Śmiem twierdzić, że u nas w razie wojny co najmniej nie będzie mniejszy.
W zasadzie nie widzę obecnie w Polsce grupy społecznej, zawodowej czy choćby religijnej, która byłaby gotowa świadomie i dobrowolnie wyłonić z siebie ludzi chcących i mogących pójść do wojska. Tym III RP różni się zarówno od PRL-u, jak i zwłaszcza od II RP. W PRL-u wojsko z poboru to był przymus i w zależności od społecznego pochodzenia albo stracone lata – to dla inteligencji, albo przekonanie, że dla stania się prawdziwym mężczyzną służba wojskowa jest niezbędna – to dla wsi i tzw. klasy robotniczej. Sam wywodzę się z robotniczej rodziny i pamiętam kolegów z podwórka, którzy tak służbę wojskową traktowali. Motywacje patriotyczne wchodziły w tym przypadku w grę, ale nie miały istotnego znaczenia.

Z kolei w II RP służba w wojsku była oczywistym patriotycznym obowiązkiem. Tę motywację miała inteligencja – nosząca żywą tradycję walk o niepodległość – społeczność wiejska i w mniejszym stopniu środowiska robotnicze. Pamiętam z relacji mojego dziadka, którego powołano do służby w kawalerii, że w jego wsi traktowano to jak wyróżnienie. Taki poborowy musiał być po pierwsze zdrowy, a po drugie nie mógł być analfabetą. Na biednej wsi międzywojennej bycie zdolnym do służby w kawalerii i nie bycie analfabetą było traktowane jako wyraz lepszego statusu społecznego. Wśród międzywojennej inteligencji, o ziemiaństwie nie wspominając, istniało niemal pełne utożsamianie się z państwem polskim i to nawet wtedy, kiedy było się w ostrej opozycji do aktualnej władzy.

Jak widać w III RP prawie całkowicie zniszczono to na czym w II RP i PRL-u opierał się skuteczny pobór powszechny do wojska. To było pełne utożsamianie się z państwem mimo nawet głębokich różnic politycznych oraz powszechne przekonanie, że służba wojskowa robi z młokosa mężczyznę. Potrzeba lat by w obecnej formie polskiej państwowości odbudować ten etos służby wojskowej.

Jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy. Chodzi mi o tworzenie atmosfery, że lepszy pokój za wszelką cenę niż nawet najsłuszniejsze powody do wojny. To wyraźnie widać na tle stosunku do wojny rosyjsko – ukraińskiej. To trochę tak jakby hasło „to nie nasza wojna” odnosiło się nie tylko do wojny Rosji z Ukrainą oraz wciągnięcia Polski do wojny z Rosją, ale do każdej wojny, także takiej, w której bez wątpliwych motywacji politycznych przyszłoby bronić ojczyzny. Jeśli nie będziemy podtrzymywać przeświadczenia, że ostatecznie Polski trzeba bronić z bronią w ręku, służąc w wojsku – a to dzisiaj ma niestety niejednoznaczny wydźwięk – to rojenia o powszechnym poborze nie będą miały sensu. Zatem jeśli powszechny pobór do wojska albo choćby wprowadzenie powszechnych szkoleń wojskowych ma mieć sens, to trzeba wiele zmienić w funkcjonowaniu państwa i świadomości społecznej. Na to się niestety nie ma i dlatego uważam, że w obecnej sytuacji powszechny pobór do wojska sensu nie ma."