środa, 7 października 2026

Polityka w Polsce i nieodbudowanie państwa

 Polityka w Polsce i nieodbudowanie państwa
https://www.salon24.pl/u/tedyiowedy-otryt/1526033,polityka-w-polsce-i-nieodbudowanie-panstwa
"Póki wszystko jak w pięknej bajce idzie dobrze, jest dobrze. Zwłaszcza jeśli warunki zewnętrzne sprzyjają. Ale aktualnie dobrze nie idzie. I nic nie wskazuje, by dobrze szybko na ten nalepszy ze światów wróciło. Geopolityczna prognoza pogody znów długotrwale burzowa. Stara, zaspana Europa od samego procesu budzenia dostaje zadyszki. W drugiej, amerykańskiej  części naszej cywilizacji niewiele lepiej. A na własnym podwórku? Jakość dykty i trwałość koloru farb pokrywających ją wraz z okoliczną trawą widać niestety coraz wyraźniej.  Przepiękna finta w wykonaniu RCB-straszaka, tym razem "podrywająca" jeszcze bardziej Bogu ducha winne województwo lubuskie zamiast lubelskiego przy bliższym oglądzie wykazuje cechy groźnego memento. W kwestii z kategorii, która powinna być zaliczana do najbardziej poważnych. Esemesami, ale nie tylko buduje się coraz powszechniejsze przekonanie, że państwo to obcy i wrogi, pasożytniczy byt który mającemu nieszczęście mieszkać na jego terytorium osobom niesie tylko obciążenia, nic nie dając wzamian. Państwo nieudolnie zarządzane przez clownów pozbawiane jest jakiejkolwiek instytycjonalnej powagi. Premier uparcie twittuje/iksuje, minister od sprawiedliwości osobistymi wycieczkami i inwektywami pod adresem sędziego protestuje przeciw umożliwianiu powrotu do kraju ściganego i oskarżanego przez się o korupcję polityka. Bo nie o to chodzi, by złowić króliczka, lecz żeby sobie gonić go, za nasze pieniądze zresztą. Minister postępuje ze swojego punktu widzenia głęboko słusznie - oskarżony, gdyby przyjechał publicznie powie przed sądem, że wydając publiczną kasę na zupełnie publiczne cele, aby przysporzyć sobie i swoim kolegom wyborczych głosów czynił dokładnie to samo, co dziś minister sportu w Krakowie,  przywożąc swojej partyjnej koleżance 30 milionów wsparcia z państwowej kasy na tydzień przed wyborami. Tej dwójki jakoś nikt dziś nie aresztuje, nawet na te głupie trzy miechy. Spoko, to tylko kandydaci na króliczki przy następnym rozdaniu. Gawłowski, Grodzki i Nowak świadkami. Obraz sfery publicznej jako przede wszystkim żerowiska dla dorwawszych się do władzy tężeje i umacnia się. Systemu, gdzie burmistrz nie jest po to, by sprawnie zarządzać miastem, ale po to, by dać dostęp do konfitur partyjnym kolesiom. Gdzie Urząd Skarbowy nie pomoże ci w rozliczeniu podatku, ale za to czyha na byle pomyłkę, by dowalić ci grzywną. Można się z takim "państwem" utożsamiać, warto go w ogóle bronić? Albo dziwić się tęskonotom za silnym człowiekiem, który wywróci stolik i na dobry początek rozstrzela z 500 szubrawców. A jeśli czujni szubrawce w porę umkną, to bez wahania dobierze z uczciwych.
Świat, jaki znaliśmy jest w ostrej niedyspozycji. Dotychczasowe metody, sposoby i nawyki rządzenia nie wystarczają. A nasi pożal się dobry Stwórco, politycy, dalej swoje. Do bólu przewidywalne, rytualne tańce pawianów z wielkimi pyskami i czerwonymi zadami, które zamawianymi przez się sondażami w coraz głupszych sprawach usiłują ustawiać kolejność korytowania. A rosnące co dzień o miliard złotych zadłużenie sobie  leci,  co tam jakaś Grecja, w końcu i tam jakoś żyć się daje.

Zero myślenia, zero koncepcji, ciągła gra na rozbijające jakąkolwiek i tak dogasającą współnotę podziały. Ostatnia awantura wokół umówionego ponoć przez Bielana spotkania Kosiniaka z Trumpem negliżuje tę nędzę jak nic innego. Joński ze Szczerbą w roli suwerenistów kładących się Rejtanem przed mieszaniem obcych potencji w ich kociołku, ci sami Joński und Szczerba,  co jeszcze tak niedawno otwarcie prowadzili działalność pod zgrabnym i dosadnym hasłem "Ulica i Zagranica" wypadają znakomicie. Lepiej chyba nawet od Tuska, z jego cotygodniowymi lotami tam i z powrotem na weekendowej trasie Sopot-Warszawa-Sopot w roli oszczędnisia państwowej kasy rwącego szaty nad trójką koni w stajni prezydenckiego ośrodka wypoczynkowego.

Ale o ile prawdą jest, że rzeczona rozmowa DT-WKK miała dotyczyć zmiany rządu w PL, druga strona wcale nie wypada lepiej. Po 35 latach od przekształcenia byłego komunizmu w to, co mamy, znów jesteśmy w koncówce wieku XVIII, gdzie stronnictwu pruskiemu wydaje się, że  wojuje ze stronnictwem ruskim. Dziś w wersji euro i ami. A stronnictwa polskiego znowu w tym zestawie ani słychu. Z w miarę jeszcze świeżego i mogącego wzbudzać pewne nadzieje ośrodka prezydenckiego też nic nie słychać, jeśli oczekują tam z ruchem na jeszcze wyraźniejsze symptomy ostatecznego rozkładu PiS-u, to czasu przed przyszłorocznymi wyborami może zabraknąć. O ile zresztą i tak terminu tych wyborów nie przełoży usłużnie ad calendas Grecas DFT kumpel od żółwików.

Pesymizmem w tej sytuacji dodatkowo może (o ile to nie fejk) napawać brak rozeznania i naiwność służb ponoć najlepszych na Zachodzie, jeśli w istocie dopuściły zaangażowania POTUS-a do skazanej z góry na niepowodzenie próby odwrócenia Zeteselu, zblatowanego i zhakowanego z obecnym układem  do cna.

Przez ostatnie 36 lat podnieśliśmy się jako społeczeństwo gospodarczo, jesteśmy zamożniejsi, jakoś tam pewniejsi siebie. Ale nie razem z państwem tylko tak, obok niego. Ono nadal jest dalekie, obce i ułomne. Tylko jeśli go nie będzie, co z tego dobrobytu nam zostanie pod zupełnie już nie naszymi, nie wybieranymi i całkowicie niekontrolowanymi rządami? Już to przerabialiśmy. Włącznie z bezczelnymi kłamstwami o modernizacyjnej roli rozbiorów.

A czasu na ogarnięcie się i naprawę coraz mniej."

Powiedz mi, po co jest ten RCB?

 Powiedz mi, po co jest ten RCB?

- Powiedz mi, po co jest ten RCB?
- Właśnie, po co?
- Otóż to. Nikt nie wie po co i nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta. Wiesz co robi ten RCB? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa To jest RCB na skalę naszych możliwości. Ty wiesz co my robimy tym ercebem? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie - mówimy - to jest nasze, przez nas wykonane, i to nie jest nasze ostatnie słowo! I nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to jest RCB społeczny, w oparciu o sześć instytucji, który sobie zgnije do jesieni na świeżym powietrzu. I co się wtedy zrobi?
- Protokół zniszczenia.
- Zapamiętaj: Prawdziwe pieniądze zarabia się na drogich, słomianych inwestycjach!

Prof. Adam Wielomski: "Właściwie to po co te całe alerty RCB w Polsce i podrywanie lotnictwa, gdy rosyjskie rakiety lecą na cele na Ukrainie? To ma nas przekonać, że jesteśmy stroną wojny o wytyczenie granic państw sukcesywnych po ZSRR? Nie jesteśmy i to nie nasza wojna." 

Schronów ni ma i nie byndzie - trawestując ministra Rostowskiego. 
Alarmy są podnoszone na terenie elektoratu PIS. To jest prześladowanie wyborców PIS !

RCB to biurokratyczna dupokryjka. 
System RCB jest innowacyjny. Wskazane miejsce ukrycia na ... polu i to ogrodzonym płotem.
Ostatnio RCB pomylił województwa Lubelskie z Lubuskim. Pewnie mieli ze 2%% wiadomo czego w czym.

W razie ataku Tusk będzie zagrzewał Polaków do boju z Berlina a Sikorski z Londynu !

Rządowy Alert RCB: Lubelskie & Lubuskie
Za Jerzy Janoska


 

Tusk ma poważne objawy

Tusk ma poważne objawy

Tusk zmyślił raport CIA i ma też inne objawy.  

Nie wiemy czy  Paramount Skydance każe TVN aby  kontynuowali seanse nienawiści przeciwko PIS na zamówienie antypisu i wykonywać masaże mózgów  tuskoidów.

Tusk uważa że telewizja TVN ma nowego właściciela. Polski rząd zamierza go "prześwietlić". Minister aktywów państwowych przeprowadzi postępowanie w sprawie przejęcia stacji przez grupę Paramount Skydance. Sprawdzi, czy transakcja nie zagraża "bezpieczeństwu ani porządkowi publicznemu w Polsce". W skrajnym przypadku może nakazać sprzedaż akcji TVN.

 TVN nie została jednak nikomu sprzedana i ma tego samego właściciela co dotychczas. Jest to  Discovery Communications Benelux B.V., Piet Heinkade 173, 1019 GM Amsterdam. Paramount jest teraz właścicielem właściciela TVN, który jest poza zasięgiem polskiego rządu. Lepiej będzie tego nie testować bo  międzynarodowy arbitraż gospodarczy,  sąd amerykański, sąd holenderski lub sąd unijny i polski tak stwierdzi i nakaże zapłatę miliardów euro / dolarów odszkodowania za bezprawne działania. Według tuskowego prawa powielaczowego, tak jak Tusk je rozumie,  DCB BV rzeczywiście nie może sprzedać TVN bez zgody rządu. Może jednak bezpłatnie podarować lub postawić w stan likwidacji. Może afiliować przy innej sieci TV lub zrobić co innego

Czy nierząd  "W skrajnym przypadku może nakazać sprzedaż akcji TVN" ?
Nie może nikomu niczego nakazać ! TVN nie jest właścicielem swoich akcji i nie są one w obrocie na żadnej giełdzie.  Właścicielem 100% akcji TVN jest Discovery Communications Benelux B.V. z siedzibą w Amsterdamie. Tusk teoretycznie może je kupić !  Wycena TVN przeprowadzana przez profesjonalistów przy transakcji zakupu aktywów Warner Bros. wynosi około 2 mld  dolarów. Paramount widząc desperacje Tuska może zażądać 4 mld dolarów. Tusk może bezprawnie użyć środków  SAFE lub KPO lub jeszcze bardziej zadłużyć Polskę na kolejne 16 mld zlotych. Nawet gdyby Tusk kupił TVN  to będzie miał  do karmienia TVP w likwidacji  i TVN.

W rzeczywistości Tusk  nie ma podstawy prawnej do działania bowiem TVN nie prowadzi działalności telekomunikacyjnej (prowadzi ją na przykład Polsat ) o której mowa w prawie powielaczowym. 
"Art. 4. 1. Podmiot prowadzący działalność gospodarczą, której przedmiotem jest: 1) wytwarzanie energii elektrycznej lub 2) produkcja benzyn silnikowych lub oleju napędowego, lub 3) transport rurociągowy ropy naftowej, benzyn silnikowych lub oleju napędowego, lub 4) magazynowanie i przechowywanie benzyn silnikowych, oleju napędowego, gazu ziemnego, lub 5) podziemne magazynowanie ropy naftowej lub gazu ziemnego, lub 6) produkcja chemikaliów, nawozów oraz wyrobów chemicznych, lub 7) wytwarzanie i obrót materiałami wybuchowymi, bronią i amunicją oraz wyrobami i technologią o przeznaczeniu wojskowym lub policyjnym, lub 8) regazyfikacja lub skraplanie gazu ziemnego, lub 9) przeładunek ropy naftowej i jej produktów w portach morskich, lub 10) dystrybucja gazu ziemnego lub energii elektrycznej, lub 10a) przeładunek w portach o podstawowym znaczeniu dla gospodarki narodowej w rozumieniu art. 2 pkt 3 ustawy z dnia 20 grudnia 1996 r. o portach i przystaniach morskich (Dz. U. z 2023 r. poz. 1796), lub
11) DZIAŁALNOŚĆ TELEKOMUNIKACYJNA, lub
12) przesyłanie paliw gazowych, lub 13) produkcja renu, lub 14) wydobywanie i przerób rud metali wykorzystywanych do wytwarzania materiałów wybuchowych, broni i amunicji oraz wyrobów i technologii o przeznaczeniu wojskowym lub policyjnym – może być uznany za podmiot objęty ochroną."

 Postępowanie o kradzież przez Teofila Bartoszewskiego 1 mln funtów trwa od 2012 roku. Komisja sejmowa  zajmie się teraz wnioskiem o uchylenie mu  immunitetu. Zdradek Sikorski wiedzac o przestępstwach zrobił go wiceministrem i kanalia kompromituje Polskę za granicą. Pod skrzydłami aktualnej władzy awansuje i dalej defrauduje. Jak można patrzeć jak oszust od lat pierze kradzione pieniądze i nic nie robić? Świetnie nadaję się do współpracy z Ukrainą ! Ciekawe  ile Bartoszewski bierze procentu od pomocy dla Ukrainy ?

Prof. Adam Wielomski: "Właściwie to po co te całe alerty RCB w Polsce i podrywanie lotnictwa, gdy rosyjskie rakiety lecą na cele na Ukrainie? To ma nas przekonać, że jesteśmy stroną wojny o wytyczenie granic państw sukcesywnych po ZSRR? Nie jesteśmy i to nie nasza wojna."  

Uczelnie, wizy i lewe interesy

Uczelnie, wizy i lewe interesy 
https://myslpolska.info/2026/10/02/uczelnie-wizy-i-lewe-interesy/
"Co jakiś czas media informują nas o kolejnych odsłonach tak zwanej afery Collegium Humanum. W szumie informacyjnym najczęściej umyka jednak istota problemu. Paradoksalnie budzące największe emocje „lipne dyplomy” studiów MBA są tutaj jedynie przysłowiowym wierzchołkiem góry lodowej. Kwitnący przez kilka lat na polskich prywatnych uczelniach proceder w istocie godził w filary bezpieczeństwa naszego państwa i nas samych. Uporządkujmy fakty.

Korzystając z niedoskonałości krajowego prawa, polskie uczelnie wyższe, głównie prywatne, wydawały kandydatom na studia dokumenty, które w praktyce otwierały im drogę do legalnego pobytu, a następnie pracy na terenie Polski i całej strefy Schengen. Za stosunkowo niewielkie pieniądze, rzędu kilkuset złotych miesięcznie, można było w ten sposób uzyskać możliwość legalnego funkcjonowania na polskim rynku pracy.
Mechanizm był stosunkowo prosty. Kandydaci, między innymi z państw Afryki i Azji, zapisywali się na polskie uczelnie i na podstawie dokumentu potwierdzającego przyjęcie na studia ubiegali się o wizę. Wiza studencka umożliwiała im nie tylko legalny pobyt w Polsce i przemieszczanie się po strefie Schengen, ale również podjęcie pracy. W konsekwencji część osób traktowała studia jedynie jako formalny pretekst do przyjazdu do Europy.

Na procederze korzystały niektóre szkoły wyższe. Nawet jeśli cudzoziemiec faktycznie nie uczestniczył w zajęciach, wcześniej opłacał czesne. Dla części uczelni masowa rekrutacja zagranicznych studentów stała się więc istotnym źródłem przychodów. Problem dotyczył zwłaszcza placówek, w których kontrola rzeczywistego uczestnictwa studentów w zajęciach była iluzoryczna.

Doszło do sytuacji wręcz kuriozalnej, w której mikroskopijne uczelnie fikcyjnie przyjmowały studentów, nie prowadząc dla nich realnie żadnej dydaktyki. W takich przypadkach trudno już mówić o sprytnym wykorzystaniu luk w prawie. Było to oczywiste i intencjonalne oszustwo. O ile bowiem w przypadku faktycznego toku studiów można byłoby jeszcze mówić o wykorzystywaniu niedoskonałości polskiego systemu prawnego, o tyle w przypadku studiów wyłącznie pozorowanych mamy do czynienia co najmniej z poświadczeniem nieprawdy. Ze względu na skalę procederu i jego społeczną szkodliwość zasadne jest jednak pytanie, czy nie należy mówić wręcz o mechanizmach charakterystycznych dla przestępczości zorganizowanej.

Proceder mógł kwitnąć w najlepsze, ponieważ państwowe instytucje nie dysponowały skutecznymi narzędziami pozwalającymi ustalić, czy cudzoziemiec rzeczywiście zamierza studiować. W rezultacie formalne przyjęcie na uczelnię mogło stać się przepustką do legalnego wjazdu do Polski, nawet jeśli rzeczywistym celem była praca albo dalsza migracja do innych państw Unii Europejskiej.

Pod wpływem kolejnych publikacji medialnych aparat państwa rozpoczął kontrole uczelni wyższych, których następstwem stał się głośny obecnie cykl postępowań i zatrzymań osób podejrzewanych o udział w tym procederze. Paradoksalnie to rząd Donalda Tuska uszczelnił przepisy i rozpoczął realną działalność kontrolną, skutecznie utrudniając wykorzystywanie studiów jako łatwej ścieżki legalizacji pobytu obcokrajowców.
Rozważmy jednak samą istotę szkodliwości tego procederu. Po pierwsze, zmniejszał on bezpieczeństwo Polaków. Do Polski pod fałszywym pozorem podjęcia studiów mogły dostać się setki tysięcy osób z niemal całego świata, a skala zjawiska wymaga jeszcze pełnego wyjaśnienia. Znaczna część z nich przybywała na teren strefy Schengen po prostu po to, aby pracować. I zapewne dotyczyło to zdecydowanej większości przypadków. Nie oznacza to jednak, że system pozostawał niewrażliwy na ludzi mających zupełnie inne zamiary. Jeżeli państwo tworzy furtkę pozwalającą niemal bez realnej kontroli zalegalizować pobyt pod fikcyjnym pretekstem studiowania, to korzystać mogą z niej nie tylko pracownicy szukający lepszego życia, ale również osoby przyjeżdżające z intencją prowadzenia działalności przestępczej.

Po drugie, niekontrolowany napływ rzekomych studentów, a faktycznie pracowników zagranicznych, w oczywisty sposób oddziaływał na krajowy rynek pracy. Nisko opłacani pracownicy, funkcjonujący niekiedy częściowo w szarej strefie, stanowili niskopłatną konkurencję dla polskich pracowników. Jednocześnie nieuczciwe firmy opierające swoją działalność na takim modelu zatrudnienia uzyskiwały przewagę nad rzetelnymi pracodawcami, których przecież jest zdecydowana większość. Państwo samo stworzyło więc mechanizm premiujący tych, którzy byli gotowi funkcjonować na granicy prawa albo poza nią.

Po trzecie wreszcie, cały proceder przyczynił się do dalszego obniżenia i tak dramatycznie niskiego poziomu polskiego szkolnictwa wyższego. Niektóre uczelnie zamieniły się w prawdziwe fabryki fałszywych studentów. Była to zresztą naturalna konsekwencja systemu, w którym liczba studentów i wysokość przychodów zaczęły mieć większe znaczenie niż realna jakość kształcenia. To konsekwencja, jak trafnie zauważyła profesor Anna Raźny, „fatalnych reform szkolnictwa wyższego, których kulminację stanowiło przekształcenie – za rządów PiS i Jarosława Gowina jako ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego – uczelni w quasi korporacje. Jako takie są zaś one zainteresowane nie tyle poziomem naukowym, ile walką o pieniądze.” Równie ostro wypowiadał się w tej kwestii profesor Stanisław Bieleń, który pisał, że „brak właściwego nadzoru nad szkolnictwem niepublicznym doprowadził do patologizacji kształcenia.”
Opisany wyżej proceder i związane z nim implikacje były doskonale znane organom państwa. MSWiA w odpowiedzi z października 2025 roku przyznało wprost, że rekrutacja cudzoziemców na studia mogła być wykorzystywana do obchodzenia przepisów dotyczących legalizacji pobytu i pracy. Problemem były osoby, które nie zamierzały się kształcić, lecz używały statusu studenta wyłącznie jako podstawy dostępu do rynku pracy.

Nie mamy zatem do czynienia z pojedynczą patologią jednej uczelni ani wyłącznie z aferą wokół dyplomów MBA. Collegium Humanum stało się symbolem znacznie większego problemu. Problemem tym jest system, który przez lata pozwalał łączyć interes finansowy części prywatnych uczelni, zapotrzebowanie rynku na tanią siłę roboczą oraz słabość państwowej kontroli. Każdy uczestnik tego układu miał swój interes. Rachunek natomiast wystawiono polskiemu państwu, polskim pracownikom i szkolnictwu wyższemu.

Będąc często sceptycznymi wobec organów państwa i organów ścigania, w tej konkretnej sprawie powinniśmy im kibicować. Tym bardziej że obecna władza nie daje nam przecież zbyt wielu innych powodów do jej wychwalania."
 

wtorek, 6 października 2026

"Inwestycje"

"Inwestycje"

 U szczytu deflacji w maju 2020 roku  Francja wyemitowała obligacje na 52 lata z rocznym kuponem 0.5%. Obecnie te obligacje (kupno 100 Euro) na rynku są warte 22 euro. W ciągu pięciu lat obligacje straciły 80% wartości. W ciągu ostatnich kilku miesięcy dalej 15% w dół. 

Luksusowe rezydencje w Londynie: -49% w realnych cenach od szczytu w 2014 roku. To efekt wdrożenia hasła "opodatkujmy bogatych" . Bogaci uciekają za granice  i przestają lubić Londyn. Oligarchowie Rosji nie maja kasy. Nie ma wcale podatków ! A inżynierowie i lekarze z pontonu bardzo dużo kosztują. Trzeba obciąć świadczenia anglikom !  

Szlęzak: Jestem przeciwko poborowi

 Szlęzak: Jestem przeciwko poborowi
https://myslpolska.info/2026/10/05/szlezak-jestem-przeciwko-poborowi/
"Od razu mówię, że jestem przeciwny powszechnemu poborowi do wojska. Nie będę rozpisywał się o tym czy to w dzisiejszych realiach wojny ma sens. Nie będę roztrząsał czy ze względu na dziadostwo polskiej armii to cokolwiek da.

Sporo o tym napisał profesor Adam Wielomski, więc nie będę wyważał otwartych drzwi i odeślę do jego odpowiedniej wypowiedzi. Ja chcę się skupić na innej stronie tego problemu. Zacznę od wielokrotnie przytaczanej wypowiedzi fińskiego marszałka Gustawa Mannerheima. Otóż powiedział on mniej więcej tak, że przed wydaniem pieniędzy na wojsko, trzeba stworzyć ludziom taki poziom życia, którego sami będą chcieli bronić. Myśl prosta i oczywista. Jednak mamy w Polsce taką gmatwaninę spraw, że to, co proste i oczywiste takim nie jest.
Jeden z wniosków wynikających z myśli Mannerheima jest taki, że chęć obrony państwa powinna wynikać z utożsamiania się z tym państwem. I tu po raz pierwszy grzęźniemy w polskim problemie. Znam kilku mniejszych i większych przedsiębiorców, którzy są na polskie warunki ludźmi zamożnymi. Dorabiali się latami. Problem w tym, że tego, czego się dorobili prawie wcale nie wiążą z funkcjonowaniem obecnej formy polskiej państwowości. Wręcz odwrotnie. Instytucję państwa polskiego uważają za niemal wrogą sobie. To państwo poprzez monstrualnie rozrośnięty aparat urzędniczy łupi ich bezlitośnie, ciągle zwiększając obciążenia. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że oni pasują do myśli Mannerheima i powinni mieć powód do obrony tego państwa. Oni tak jednak nie myślą.

Jest inna grupa, która nie tylko wydaje się być beneficjentem istnienia obecnej formy polskiej państwowości, ale faktycznie nią jest. To ludzie zatrudnieni (celowo nie piszę pracujący, bo z tym różnie bywa) w całym aparacie rządowym i samorządowym, czyli różne urzędy, państwowe i komunalne spółki itp. Zatem odnośnie myśli Mannerheima oni powinni być przede wszystkim zainteresowani obroną tego państwa. Nie są. Tak się porobiło, że oni są zainteresowani czerpaniem pełnymi garściami z tego państwa i całkowicie niezainteresowani relacją w drugą stronę. Można tych ludzi szkolić, uczyć strzelać, zmobilizować i co tam jeszcze. Pewne jest jednak, że wojska z tego nie będzie.

Jest jeszcze jedna grupa, o której najczęściej się myśli, gdy chce się wprowadzić powszechny pobór. To młodzi ludzie (nie jestem pewien czy chodzi tylko o mężczyzn) w wieku kiedyś określanym poborowym, czyli przede wszystkim od lat osiemnastu do dwudziestu kilku. Oni powszechnie nie uważają się za beneficjentów życia w obecnej Polsce. To, co mają, nie wynika z tego, że jest taka, a nie inna Polska. To i jeszcze więcej im się zwyczajnie należy. O ile sobie przypominam, to w badaniach sprzed kilku lat chęć zbrojnego bronienia Polski deklarowało w tej grupie około trzydzieści procent. Wyraźnie więcej deklarowało, że w razie wojny ucieknie z kraju. Nawet jeśli wcieli się ich do wojska, to prędzej będzie to materiał na dezerterów niż karnych żołnierzy. Na wojnie na Ukrainie problem dezercji jest ogromny. Śmiem twierdzić, że u nas w razie wojny co najmniej nie będzie mniejszy.
W zasadzie nie widzę obecnie w Polsce grupy społecznej, zawodowej czy choćby religijnej, która byłaby gotowa świadomie i dobrowolnie wyłonić z siebie ludzi chcących i mogących pójść do wojska. Tym III RP różni się zarówno od PRL-u, jak i zwłaszcza od II RP. W PRL-u wojsko z poboru to był przymus i w zależności od społecznego pochodzenia albo stracone lata – to dla inteligencji, albo przekonanie, że dla stania się prawdziwym mężczyzną służba wojskowa jest niezbędna – to dla wsi i tzw. klasy robotniczej. Sam wywodzę się z robotniczej rodziny i pamiętam kolegów z podwórka, którzy tak służbę wojskową traktowali. Motywacje patriotyczne wchodziły w tym przypadku w grę, ale nie miały istotnego znaczenia.

Z kolei w II RP służba w wojsku była oczywistym patriotycznym obowiązkiem. Tę motywację miała inteligencja – nosząca żywą tradycję walk o niepodległość – społeczność wiejska i w mniejszym stopniu środowiska robotnicze. Pamiętam z relacji mojego dziadka, którego powołano do służby w kawalerii, że w jego wsi traktowano to jak wyróżnienie. Taki poborowy musiał być po pierwsze zdrowy, a po drugie nie mógł być analfabetą. Na biednej wsi międzywojennej bycie zdolnym do służby w kawalerii i nie bycie analfabetą było traktowane jako wyraz lepszego statusu społecznego. Wśród międzywojennej inteligencji, o ziemiaństwie nie wspominając, istniało niemal pełne utożsamianie się z państwem polskim i to nawet wtedy, kiedy było się w ostrej opozycji do aktualnej władzy.

Jak widać w III RP prawie całkowicie zniszczono to na czym w II RP i PRL-u opierał się skuteczny pobór powszechny do wojska. To było pełne utożsamianie się z państwem mimo nawet głębokich różnic politycznych oraz powszechne przekonanie, że służba wojskowa robi z młokosa mężczyznę. Potrzeba lat by w obecnej formie polskiej państwowości odbudować ten etos służby wojskowej.

Jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy. Chodzi mi o tworzenie atmosfery, że lepszy pokój za wszelką cenę niż nawet najsłuszniejsze powody do wojny. To wyraźnie widać na tle stosunku do wojny rosyjsko – ukraińskiej. To trochę tak jakby hasło „to nie nasza wojna” odnosiło się nie tylko do wojny Rosji z Ukrainą oraz wciągnięcia Polski do wojny z Rosją, ale do każdej wojny, także takiej, w której bez wątpliwych motywacji politycznych przyszłoby bronić ojczyzny. Jeśli nie będziemy podtrzymywać przeświadczenia, że ostatecznie Polski trzeba bronić z bronią w ręku, służąc w wojsku – a to dzisiaj ma niestety niejednoznaczny wydźwięk – to rojenia o powszechnym poborze nie będą miały sensu. Zatem jeśli powszechny pobór do wojska albo choćby wprowadzenie powszechnych szkoleń wojskowych ma mieć sens, to trzeba wiele zmienić w funkcjonowaniu państwa i świadomości społecznej. Na to się niestety nie ma i dlatego uważam, że w obecnej sytuacji powszechny pobór do wojska sensu nie ma."

Poczta Polska - List po 37 latach

Poczta Polska  -  List po 37 latach 

Pan Jerzy Matusiak 
………………………
3.11.1989
Szanowny Panie
Odwiedzając rodzinę w Szczecinie miałem nadzieje na kontakt z Panem. W pana pracy, jak się dowiedziałem byłej, zastałem tylko jedną osobę uzyskując tylko  ten adres.  Niestety sąsiedzi nie znali obecnego pana adresu i telefonu a pana rodzice na święta wyjechali. Pobyt skróciliśmy i nie mogłem podjąć dalszych prób. 
Jestem gorąco zainteresowany Pana opracowaniami a dokładniej zainteresowana jest firma w USA gdzie niedługo się przenoszę. Z pewnością zaproponują Panu pracę i możliwość przeprowadzki także z rodziną. Gdyby nie był Pan tym zainteresowany to zawsze pozostaje wysoko płatna współpraca.
 Proszę o pilny kontakt.
Kłaniam się

…………..
23.09.2026
 Szanowny Panie
 Dziś wyjąłem ze skrzynki pocztowej mieszkania SP Rodziców Pana list z 1989 roku. Pocztowa pieczęć nadania na kopercie  jest taka jak data w liście. Jest tylko jedna pieczęć. Kopie załączam. List był otwarty. Może poczta doręczyła go pod niewłaściwy adres itd.  Podany numer telefonu jest nieaktualny. W internecie nie udało mi się ustalić kontaktu do Pana i stąd ten list
Z poważaniem 


Telefon. Skrót.
Właściciel mieszkania do którego Pan napisał list wyjechał z Polski do USA  w 1990 roku. To daleki znajomy. Sprzedał nam mieszkanie. Słyszałem że około 10 lat temu zmarł i dlatego otworzyłem list do niego bowiem nie mogłem go przekazać adresatowi a wyrzucenie to menelstwo. 
On w USA dorobił się majątku. Gdyby Pan skorzystał z propozycji z 1989 roku to możliwe że byłby Pan miliarderem albo bilionerem lub bezdomnym.  Człowiek strzela a pan Bóg nosi kule a tu Poczta w roli boga.
Poczta Polska już nie takie rzeczy robiła. Na wpis w księdze Guinessa nie ma Pan szans bo musiało by być ponad 100 lat.

sobota, 3 października 2026

Laboratorium zaawansowanej elektroniki i automatyki 224

 Laboratorium zaawansowanej elektroniki i automatyki 224

Spis treści
1.Energetyka
2.Wojna

1.Energetyka
 W Europie z powodu m.in. bardzo drogiej energii przestaje się opłacać produkcja coraz większej ilości towarów. Rządy reagują na to dotacjami !  To jest prosta droga do piekła i biedy ! 
W PRL epoki Gierka i dalej w czasie kryzysu zadłużenia zagranicznego głupie rządu rozbudowały dotacje do takiego paranoicznego poziomu że nie wiadomo było co ile faktycznie kosztuje.  Nie wiadomo było czego produkcja jest rentowna a czego jest nierentowna. Zapanował chaos informacyjny uniemożliwiający podjęcie racjonalnej decyzji.
Dotacje polegają na tym że zabieramy pieniądze rentownej firmie prawdopodobnie dobrej lub zadłużamy się lub drukujemy pieniądze i dajemy pieniądze firmie nierentownej czyli prawdopodobnie złej. W ten sposób likwidujemy szansę na rozwój dobrych firm czyli popełniamy samobójstwo na raty ! Doprowadzimy do stagnacji a potem do kryzysu.
Sens ma tylko dotowanie nowej i nowoczesnej, dobrze rokującej produkcji, szczególnie na eksport. 
Dotacje są generalnie makabrycznie korupcjogenne ! Już samo zabieranie jednym i dawanie tego zabranego drugim jest wątpliwe moralnie. 
EU i USA ciągle zarzucają Chinom dotowanie czegoś. Ale coraz częściej konkurencyjność Chin bierze się z automatyzacji produkcji i jej skali oraz taniości zaopatrzenia ! EU widzi drzazgę w oku Chin a we własnym nie dostrzega belki !
Młody człowiek rozumiał że dotacje mogą mieć dla systemu gospodarczo – społecznego moc niszczącą bomy atomowej
https://matusiakj.blogspot.com/2022/03/mieszkanie-i-ogrzewanie-niszczace.html 

W tym zastanym chaosie balcerowszczyzna de facto likwidowała faktycznie niezłe i w gruncie rzeczy  rentowne firmy i dotacjami podtrzymywała przy życiu trupy, które potrafiły naciskać na rząd !  Polska rocznie dotuje kopalnie węgla kamiennego kwotą około 10 mld zł a około 18 mld dopłat  kosztują wczesne, luksusowe emerytury górnicze.
 
 W produkcji wielu rzeczy występuje różnie rozumiany efekt skali.
„Wielki piec” do produkcji surówki żelaza musi być duży bo dyktuje to sama fizyka i chemia zachodzących procesów.
Efekt skali w maszynach elektrycznych jest bardzo silny co wykorzystuje konwencjonalna energetyka.
Po rozsądnej cenie dobre samochody można produkować tylko masowo. 
Ale były już (porzucone) technologie gdzie efekt skali był słaby i nie dawało się go polepszyć.
 Wiatraki  budowano już w czasie kryzysu energetycznego w latach siedemdziesiątych. Były napędzane dotacjami i gdy je wstrzymano wiatraki porzucono. Z dachu Białego Domu usunięto wtedy panele PV. 
W wiatraku występuje efekt skali (nie jest on silny) rozumiany jako iloraz ilości produkowanej w ciągu roku energii do masy wiatraka lub jego ceny. Wraz z mocą wiatraka polepsza się jego „współczynnik mocy” co jest ważne. Zatem „należy” budować jak największe wiatraki. 
Aerodynamika turbiny wiatraka jest zbliżona do skrzydła samolotu. Do budowy dużej  turbiny trzeba użyć wytrzymałych i lekkich materiałów. Wiadomo o  tym od dawna.
W lotnictwie stosowane jest jest dawna aluminium, magnez, tytan i kompozyty. Produkcja tych materiałów jest makabrycznie energochłonna i są one drogie Kompozyty z włóknem węglowych -  znów energochłonność i wysoka cena.

 W przeszłości rządy wspomagały firmy gdy istniała pewność powstania efektu skali i powodzenia produktu na rynku, szczególnie zagranicznym. Dawało to jak najbardziej pozytywne efekty.
Podobną idee „zielone” rządy europejskie postanowiły w ciemno zastosować w stosunku do wiatraków i paneli PV. Łudzono się że szybko rozwinie się technologia przechowywania energii ! Ponieważ niestabilna generacja jest niemożliwa do normalnej  rynkowej sprzedaży dla komfortu „zielonych” inwestorów wprowadzono administracyjny przymus czyli przemoc  dla operatorów sieci energetycznej ! Musieli oni przyjmować Zielona energie ! Przymusem stworzono „rynek” jako twór absolutnie nierynkowy  Na konwencjonalne elektrownie nałożono przymus czyli przemoc elastyczności i opłaty emisyjne ETS.  Z tą elastycznością i opłatami ETS elektrownia staje się nierentowna i koncerny nie zbudują bez potężnych dotacji nowych elektrowni konwencjonalnych.
Zielonej energetyce musi jednak towarzyszyć konwencjonalna energetyka, elektrownie pompowo - szczytowe i magazyny BESS oraz przewymiarowana sieć energetyczna. 

 Chińczycy rozumnie budując Zieloną energetykę pamiętali o tym !  Znali lub ustalili profile zużycia mocy, zdolności wszelkich sieci i elektrowni oraz plany inwestycyjne konwencjonalnych elektrowni. Wcześniej zrobili ogromną inwentaryzacje wszystkiego w systemie energetycznym żeby wiedzieć na czym stoją. Policzyli ile to będzie kosztować i ustalili co zrobić aby koszty nie były nadmierne dla zachowania konkurencyjności gospodarki.
     
 Normalny rynek energii ze zmiennymi i tylko  korygowanymi dla stabilności cenami w ciągu dnia zapewnia stabilność pracy systemu. Firmy Zielonej generacji zawierają umowy z elektrowniami szczytowo – pompowymi i magazynami BESS i mają własne BESS. Ale zielona generacja funkcjonując na rynku szybko by zbankrutowała. Po to na początek dostaje wysoką dotacje ! Nie oszukujemy się i świadomie godzimy się zapłacić bez żadnych małpich numerów. 

 Natomiast Komisja Europejska widząc efekty swoich chaotycznych zielonych działań zaczęła wariować w spychaniu powstających potężnych kosztów których nikt nie chce ponieść. Ostatecznie i tak koszty ponoszą konsumenci i przemysł. Wymyślane „ściemniająco – dezinformujące” regulacje są coraz bardziej skomplikowane i coraz  częściej sprzeczne wewnętrznie i między sobą. Użyta jest w nich paranoicznie dla pozoru terminologia fachowa. Prawdopodobnie przepisy są tworzone z udziałem AI !  Przepisy te są niezwykle korupcjogenne !  Są coraz bardziej szumem informacyjnym i dezinformacją.       

"Rynek mocy" został w Polsce wprowadzony ustawą z dnia 8 grudnia 2017 roku o rynku mocy. W kontrakcie mocowym wytwórcy energii  otrzymują wynagrodzenie nie (!) za wyprodukowaną energię, ale za samą gotowość do dostarczania mocy do systemu określoną przez  "obowiązek mocowy" w krytycznych dla systemu okresach „przywołania” gdy brakuje energii.
Podmioty świadczące usługi redukcji zapotrzebowania (DSR) otrzymują pieniądze za deklarowaną gotowość redukcji pobieranej mocy, gdy trzeba. 
W Polsce stare elektrownie węglowe z normalnego użytku mają przejść na posuniętą do ekstremum elastyczność ! Czyli załoga ma być zatrudniona ale elektrownia tylko czasem ma być uruchomiona gdy brakuje mocy ! Odstawione bloki niekoniecznie dadzą się bez problemu uruchomić ! W końcu za to i tak płacą odbiorcy energii.

Artykuł o "rynku mocy" od razu budzi zdumienie, podejrzenie użycia AI i dezinformacji.
https://wysokienapiecie.pl/121660-nowy-rynek-mocy-jak-uratowac-system-i-nie-obciazac-odbiorcow/
Komentarz " Adam Szymański
Artykuł stanowi przykład szumu informacyjnego w polityce energetycznej: operuje poziomem akademicko-regulacyjnych haseł (aukcje wielokryterialne, wycena cieniowa, sygnały lokalizacyjne, redystrybucja ETS), całkowicie ignorując twardy bilans fizyczny i ekonomiczny Krajowego Systemu Elektroenergetycznego (KSE). Autorska próba ustrukturyzowania tematu rozbija się o brak jakiejkolwiek inwentaryzacji stanu wyjściowego, co prowadzi do wewnętrznie sprzecznych wniosków.

Główne luki metodologiczne i chaos pojęciowy w przedstawionej propozycji:

Brak inwentaryzacji i bilansu mocy wyjściowych (Ignorowanie klifu 2028/2029):
Artykuł wspomina o wygaśnięciu kontraktów dla ~14,5 GW mocy węglowych po 2028 r. (limit EPS 550 g CO2/kWh), ale nie przeprowadza żadnego bilansu otwarcia. Zamiast określić realny deficyt mocy dyspozycyjnych w ujęciu godzinowym (z uwzględnieniem profilu OZE i czasowego przyrostu BESS/gaz), przechodzi bezpośrednio do rozważań o ewentualnym „zarządzaniu poleceniami gabinetowymi”. Ignoruje się fakt, że utrzymywanie 14,5 GW nierentownych aktywów nakazem administracyjnym generuje chaos prawny, ryzyko upadłościowe spółek i degradację infrastruktury, a nie rozwiązanie regulacyjne.

Sprzeczność architektoniczna: Model docelowy vs „Rynek Mocy 1.5”:
Tekst ujawnia istotną schizofrenię koncepcyjną:

Z jednej strony proponuje skomplikowany, teoretyczny model aukcji wielokryterialnych rozwiązywany algorytmami MIP (Mixed-Integer Programming), z wyceną cieniową (shadow pricing) dla elastyczności, mocnej dyspozycyjności (firmness) oraz cech grid-forming, uzupełniony o regionalne premie lokalizacyjne.

Z drugiej strony autor sam przyznaje, że urzędnicy wybiorą linię najmniejszego oporu – zachowanie szkieletu ustawy z 2017 r. i bezrefleksyjne przekopiowanie gotowych szablonów z Brukseli („Rynek Mocy 1.5”).

W efekcie propozycja nie dostarcza żadnego wykonalnego planu operacyjnego, lecz zestawia akademickie życzenia z prognozą urzędniczego bezwładu.

Życzeniowa inżynieria finansowa w obszarze ETS:
Koncepcja pokrywania opłaty mocowej dla technologii zeroemisyjnych z wpływów ze sprzedaży uprawnień do emisji EUA (zamiast z taryfy mocowej) pomija zasady finansów publicznych i wytyczne CEEAG dotyczące pomocy publicznej. Traktowanie przychodów z ETS jako nieograniczonego funduszu osłonowego ignoruje budżetowy charakter tych środków i wymogi ich przeznaczenia. Przesunięcie kosztu z opłaty mocowej na budżet państwa nie zmniejsza sumarycznego obciążenia gospodarki.

Kopiowanie mechanizmów bez uwzględnienia struktury rynku:
Autor proponuje wprowadzanie różnicowania cenowego na rynku mocy w zależności od lokalizacji (na wzór rynku niemieckiego czy włoskiego) oraz dynamiczne profilowanie opłaty mocowej (wzorowane na Czechach). W polskiej jednolitej strefie cenowej (single bidding zone), bez wdrożenia pełnego rynku nodalnego (LMP – Locational Marginal Pricing), wprowadzanie arbitralnych premii lokalizacyjnych przez OSP tworzy ryzyko nietransparentnych rent monopolistycznych i uznaniowości decyzji regulacyjnych.

Mieszanie funkcji rynku mocy z interwencją cenową:
Tekst miesza rolę rynku mocy (zapewnienie ciągłości dostaw i płynności finansowej aktywów dyspozycyjnych) z narzędziami mitygacji cen na rynku hurtowym (takimi jak francuski ARENH/VNU czy iberyjskie rekompensaty gazowe). Opisywanie wariantu włoskiego czy iberyjskiego w kontekście rynku mocy zaciera granicę między mechanizmami zdolności wytwórczych a interwencjonizmem w rynek energii elektrycznej.

Bez rzetelnej inwentaryzacji stanu majątku wytwórczego, profilu zużycia, ograniczeń sieci przesyłowej i dystrybucyjnej oraz wyceny realnego zapotrzebowania na usługi systemowe, proponowanie kolejnych nakładek regulacyjnych jest tworzeniem architektury prawnej w próżni.Tekst dobrze ilustruje powierzchowność debaty regulacyjnej, w której zastępuje się twardą analitykę bilansową, kaskadą unijnych akronimów i zapożyczonych mechanizmów."
 
 To skorumpowana KE propaguje dezinformacje i promuje proroków klimatyzmu.
„Zielony” publicysta i redaktor Jakub Wiech nie obronił doktoratu  pt. „Wpływ instytucji i prawa Unii Europejskiej na bezpieczeństwo rynku gazu ziemnego w Polsce w latach 2004–2019”.
Skopiował fragmenty innych prac ale nie jako cytat a jako własną prace !  Prorok klimatyzmu kłamał i oszukiwał ?

 Nawet idiotę beczące stado skorumpowanych autorytetów może wypromować na wodza, eksperta i mędrca.
 Prokurator umorzyła śledztwo ws. składania fałszywych zeznań przez prezydenta Lecha Wałęsę czyli TW Bolka w trakcie zeznań podczas przesłuchania w IPN w 2016 roku gdy IPN otrzymał teczkę TW Bolka od Marii  Kiszczak. W ocenie śledczej, były prezydent nie potrafił pisać i czytać, a co dopiero sporządzać własnoręcznie donosów. Noblista na Facebooku potwierdził, że w latach 70. był wtórnym analfabetą. Przywódca Solidarności napisał na Facebooku, że po ukończeniu szkoły zawodowej przez 15 lat nie używał już długopisu. Świadkowie opisywali jego problemy z czytaniem i pisaniem w latach 70.
Jak to na Noblistę, mędrca Europy i posiadacza licznych tytułów doktora honoris causa przystało !

2.Wojna
 Jak zakończy się wojna NATO-Rosja na Ukrainie ? Jak kończyły się wojny w XX i XXI wieku ?
-W czasie I Wojny i pod jej koniec upadły cesarstwa niemieckie, austrowęgierskie i rosyjskie. Powstały republiki i dyktatura bolszewicka. Wojna zakończyła się dziwnie bo do Niemiec nie wkroczyli zwycięzcy nie nie były one okupowane.
-II Wojna zakończyła się upadkiem dyktatury hitlerowskiej, bezwarunkową kapitulacją oraz długotrwałą okupacją podzielonych Niemiec
-Wojna w Korei zakończyła się stworzeniem dwóch niezależnych państw Koreańskich. Południe kraju przypadło Zachodowi a północ Wschodowi
-Rząd Wietnamu Północnego nie upadł mimo długotrwałego pobytu wojsk USA, które w końcu uciekły. Wietnam południowy został przyłączony do północnego.   
-Sowieci wycofali się z zajętego Afganistanu ponieważ USA pasztunom udzielały dużej pomocy materialnej a okupacja była w zasadzie niemożliwa
-Wojska Irackie zostały wyparte z zajętego Kuwejtu ale Irak nie był okupowany i rząd ocalał. A w drugiej wojnie rząd upadł a Irak był długotrwale okupowany przez USA.
-Afganistan, Libia, Syria
-Iran na razie skutecznie się broni 

 Prawdopodobnie Rosja zajmie resztę Donbasu i zostanie wynegocjowany pokój. USA prowadzą dialog z Rosją. Ministrowie Spraw Zagranicznych Niemiec i Rosji rozmawiali przy okazji Zgromadzenia Ogólnego ONZ.
Oczywiście z Rosją powinna też rozmawiać Polska bo przecież USA o interes Polski na pewno nie będą dbały negocjując z Rosją.   
 Możliwe że Rosja nie ma z kim rozmawiać ze strony Polski. Pochodzący z komunistycznej – nomenklaturowej rodziny  Władysław Kosiniak-Kamysz odgrywa w mediach rolę Ministra Obrony. Jest Silny, Zwarty i Gotowy. Guzika nie odda ale plecak ucieczkowy ma spakowany.
To kolejny smutny przykład tego, że ministrem (i ministerką) może być w Vaginecie absolutnie każdy.
Rząd chce kraj bronić ustawami?  Może zamiast nowej ustawy lepiej byłoby dać żołnierzom chociaż kamizelki kuloodporne i bezpieczne hełmy ! 
Mocnych w gębie u Nas nie brakuje. Tylko czy będzie obrona w razie sprowokowanej wojny ?

 Chętnych do obrony raczej nie będzie bo większość nie ma czego bronić: „Moja gmina biedniutka i malutka, a urząd jak pałac. Rzesza urzędników. Nowych, a informacji o naborze nigdy nie było. Znajomości. Cicho, potajemnie, nepotycznie, bo praca tylko w urzędzie, szkole i dino”

 W mediach w twoim domu jest krynica taniej i odrealnionej propagandy czyli nalesniczenko i podpalaczenko, głos hasbary i wierny sługa reżimu.
„Pierwszą ofiarą wojny jest prawda” Termin "teoria spiskowa" oraz „teoretyk spiskowy” w latach pięćdziesiątych XX wieku stworzyła CIA, aby ośmieszać i oczernić tych, którzy odważyli się zadawać ważne pytania i rzucić wyzwanie skorumpowanemu systemowi.

 III RP jest państwem pasożytniczym, którego lumpenelita scedowała na Patronów najważniejsze obowiązki państwa. Patron Mamusia EU ma nas - klienta żywić a Patron Tatuś USA ma nas - klienta bronić. Boscy inwestorzy z Zachodu mają tu inwestować i zatrudniać Polaków a USA ma tu trzymać żołnierzy i bronić szczekającego na Rosję kundelka.
Scedowanie obowiązków zaszło tak daleko że Polska nie ma obecnie kanału komunikacji z Rosją i oczekuje że USA będą gratis załatwiać nasze interesy z Rosją
 Oderwana od rzeczywistości Lumpenelita wierzyła w jakąś  magiczną, fantastyczną, cudowną moc art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego, który przecież nikogo i do niczego konkretnego nie zobowiązuje.
 
 Jednobiegunowa chwila potęgi USA była historyczną anomalią lub aberracją i się już skończyła.   
NATO jest martwe.
Przeciwnikiem NATO był Związek Radziecki, którego wojska w NRD  mogły natychmiast uderzyć na RFN i dalej na Niderlandy i Francję. Zagrożenie było realne. A teraz Rosja oddzielona jest od Niemiec Ukrainą, Białorusią i przez wszystkim Polską. Teraz są zupełnie inne ryzyka i koszty.
 Największym zagrożeniem pokoju w Europie i na świecie są USA, które wywołują wojny 
i destabilizują świat w obronie swojej hegemonii, którą  tracą i zapadają się w otchłań długów. 

 Do sojuszu NATO nie można było przyjąć państwa uwikłanego w konflikt. Jakim prawem przyjęto do NATO Estonię i Łotwę które prześladują liczne mniejszości rosyjskie skoro realnie jest to tlący się konflikt z Rosją, która deklaruje obronę Rosjan ? Przecież wpierw należało na nich wymusić przestrzeganie praw człowieka no chyba że Rosjanie nie są ludźmi.  Putin mówi że nie chce wojny z NATO ale prześladowanych mniejszości rosyjskich nie zostawi bez pomocy ! 
 
 Polska lumpen elita ma psychiatryczne zapatrywania.
„Jeden z panów Kaczyńskich powiedział, że „1 września ma być dniem polskiej chwały i dumy”. U podstaw takiego poglądu znajduje się zupełnie fałszywe wyobrażenie o wartościach, w szczególności o chwale i dumie. 1 września Polska została zaatakowana tak skutecznie, że w ciągu dwu tygodni została rozgromiona i rozpadła się jako państwo, a rząd, który głosił, że honor jest rzeczą bezcenną, uciekł za granicę. Gdyby klęska była tytułem do chwały i dumy, to wojska czy to rycerskie, czy z poboru nie starałyby się zwyciężać za wszelką cenę, lecz szukałyby chwały i dumy w przegrywaniu bitew i wojen. Jak świat długi i szeroki ludzie postępują według odwrotnej zasady. Pogląd pana Kaczyńskiego nie jest odosobniony, przeciwnie, większość Polaków, jeśli tak nie myśli, to przynajmniej mówi jak on, i to czyni sprawę bardzo poważną. Dla takiego poglądu można dobierać nazwę spośród takich wyrażeń jak przewrotność, obłuda, antywartości lub nihilizm polityczny. Polska świadomość polityczna jest oparta na odwrotności tego, co słuszne, przynajmniej co się tyczy zwycięstwa i klęski, chwały i dumy” -  B.Łagowski, Czy Polskę Stać na Niepodległość. 

 USA od początku II Wojny założyły prowadzenie wojny powietrznej z minimalną ilością ofiar. Ciężkie bombardowania III Rzeszy jej nie złamały i zadanie zniszczenia siły na lądzie wykonała Armia Czerwona jako Proxy Anglosasów.
Bombardowania nie złamały Japonii.  Bombardowania nie złamały Wietnamu. Bombardowania nie złamały teraz Iranu. 

 Waga precyzji broni przeciwlotniczej było ogromna już w czasie II Wojny. Po wojnie waga precyzji broni dalej rosła. Technologia tej precyzji była zmonopolizowana głównie przez USA ale obecnie Iran swoją precyzyjną bronią zadał potworne straty USA i ich klientom. Stanienie i spowszechnienie precyzji sprawiło na przykład że lotniskowce trzeba trzymać bardzo daleko od „precyzyjnego” wroga i tracą one racje bytu.

 Silna lądowa agresja wymaga zgromadzenia wielkich sił i środków. Od ponad 40 lat  tajne przeprowadzenie takiej akcji jest niemożliwe pod czujnym okiem satelitów z kosmosu. USA w 2021 / 2022 roku obserwowały rosyjskie ćwiczenia  w pobliżu granic Ukrainy. Potrafiły oszacować liczebność tych wojsk i ilość sprzętu i wielkość zapasów. Rosja cały czas naciskała na Ukrainie chcąc wymusić rozwiązanie.
Obecnie nic nie wskazuje na to aby Rosja chciała dokonać wielkiej lądowej agresji na państwa NATO.
 
 Akcje sabotażowe są zawsze możliwe. Gdy znamy (!) siły kierownicze to pozostaje tajna odpłata. 
Wy nam podpalenie ! My wam wysadzimy pociąg w tunelu albo na moście. Albo w tunelu podpalimy wam samochodową cysternę z paliwem !  
Zwraca uwagę to że Wywiad to organizacja przestępcza z której nic nie może wyciekać !    

 Wiele prawdziwych, wartościowych  informacji  jest w dziennikach polityków, generałów i w autentycznych dokumentach z epoki. Historycy wykonują za pieniądze zlecane im zadania dezinformacji. 

 Hitler deklarował Stalinowi przyjaźń a ten chyba mu wierzył chociaż nie wierzył nikomu. Wiarygodne, wieloźródłowe informacje o nadchodzącej niemieckiej agresji Stalin miał już w lipcu 1940 roku a więc blisko rok przed najazdem Niemców. Już wtedy topór znad głowy Polaków został zdjęty. Wtedy Niemcy po podbiciu Francji zaczęli przesuwać wojska ku granicom z ZSRR. Wiosną 1941 roku sowieci dokładnie wiedzieli ile niemieckich pociągów przybyło z jednostkami i zaopatrzeniem. Sowieci wywiad mieli naprawdę dobry. Szacunki ilości niemieckiego uzbrojenia były dobre.

Gen. Franz Halder to szef sztabu generalnego niemieckich wojsk lądowych (1938–1942), główny planista Wehrmachtu, współtwórca planów operacyjnych przeciwko Polsce, Norwegii, Francji, Wielkiej Brytanii, Jugosławii, Grecji i Związkowi Radzieckiemu, które pozwoliły Niemcom opanować znaczną część Europy. Konflikt z ingerującym w sprawy wojskowe Hitlerem sprawił że  w 1942 został odwołany. Po zamachu na Hitlera 20 lipca 1944 roku został osadzony w obozie koncentracyjnym. 
Amerykanie po wojnie nie pociągnęli go do odpowiedzialności karnej. Współpracował z amerykańskimi siłami okupacyjnymi, m.in. tworząc „Halder Group”, zespół doradców wojskowych, który pomagał tworzyć niemiecką strategię wojskową podczas zimnej wojny. „Halder to jest sukinsyn ale nasz sukinsyn !” USA zatrudniały nawet zbrodniarzy z SS. 

 Szef sztabu generał Halder w marcu 1941 w „Dzienniku wojennym” napisał:
„Ogólna liczba pociągów dla rozwinięcia wojsk („Barbarossa”) - 15 000 pociągów, prócz tego 
codziennie 96 pociągów z bieżącym zaopatrzeniem (bez operacji w Libii i przygotowań do 
ataku na Grecję i Jugosławię), w sumie 160 000 wagonów. Wyekspediowano 2500 pociągów tylko z wojskami pierwszego rzutu.”

 Stratedzy muszą mieć opracowane plany na każda okoliczność. Ogromna większość z nich nigdy nie zostanie wprowadzona w życie a wprowadzona część będzie mocno zmieniona. 
 W 1939 roku Niemcy planowali wspólnie z sowietami przesiedlenie Polaków (na daleką Syberię) i redukcje polskiej populacji ale z tego nic nie wyszło. Sojusz III Rzeszy i ZSRR stanowił do lipca 1940 roku dla  Polaków zagrożenie egzystencjalne, biologiczne. Z osadzaniem Niemców na terenie podbitej Polski szło marnie i od 1941 Hitler już nigdy nie mówił o redukcji populacji narodów.  Ale żydów, cyganów.. dalej mordowano. Terror (=surowość) na podbitych obszarach miał być tylko tymczasowy.  
Generał Halder 30 marca 1941 roku powtórzył słowa Hitlera ze spotkania z generalicją niemiecką, gdy kanclerz zarysowywał podejście strategiczne do Wschodu:
„Nowe zadania wobec Rosji: rozbić jej siły zbrojne i zlikwidować państwo. (…) Nowe państwa 
powstałe na jej trupie powinny być państwami socjalistycznymi, ale bez własnej inteligencji. Nie można dopuścić do tego, aby powstała tam nowa inteligencja. Wystarczy tylko prymitywna socjalistyczna inteligencja. (…) Walka ta będzie się bardzo różnić od walki na Zachodzie. Na Wschodzie surowość jest warunkiem przyszłej tolerancji.”

 Generałowie chcą toczyć minioną wojnę ! Obecnie czołgi, wozy piechoty i helikoptery bez obrony przed dronami są od razu ofiarą na polu walki. Trzeba by im zapewnić obronę.
Ukraina odmówiła bezpłatnego przyjęcia od Australii śmigłowców szturmowych Tiger. Australia zdecydowała wycofać ze służby śmigłowce Tiger  z powodu wysokich kosztów eksploatacji, problemów technicznych i słabości konfiguracji. To są jednocześnie powody decyzji Ukrainy. Eurocopter Tiger to bardzo nowoczesny dwusilnikowy, dwumiejscowy  śmigłowiec szturmowy opracowany przez europejskie konsorcjum Eurocopter. Produkcje jego rozpoczęto w 2002 roku i trwa ona nadal. Jest nowocześniejszy i wytrzymalszy na trafienie niż  Apache ale ma gorsze uzbrojenie.
 Kupione przez Polskę koreańskie samoloty szkolno – bojowe nie miały rakiet przeciwlotniczych ale teraz część już ma rakiety AIM-9L opracowane w ... 1974 roku a w pełnej produkcji w 1977 roku. Czyli można powiedzieć że 50- letnie.  


Sprawdzenie
1.Inverter hybrydowy ma cztery porty: dwukierunkowy sieciowy, dwukierunkowy dla akumulatora, jednokierunkowy dla paneli PV i jednokierunkowy port odbiorcy energii.
Wymiana mocy odbywa się na poziomie BUS DC gdzie w urządzeniu jednofazowym do sieci 230 Vac jest  to napięcie 330-420 Vdc. W systemach jednofazowych pulsacja mocy z częstotliwością 2 x 50 = 100 Hz jest 100% czyli duża i pojemność kondensatora elektrolitycznego w BUS jest duża z dwóch powodów – dla polepszenia trwałości kondensatorów drogą ograniczenia strat mocy w nich czyli zmniejszenia temperatury oraz utrzymania tętnień napięć na sensowym poziomie.
Inverter PWM zasilany jest napięciem z BUS i poprzez filtr LC połączony może być z siecią energetyczną.
 Klucze IGBT lub Mosfety SiC invertera mają bardzo delikatne diody antyrównoległe. Z rozładowanym C-BUS po podaniu napięcia sieciowego prąd ładujący duży kondensator zniszczyłby diody kluczy. 
Pomiędzy akumulatorem 24-52 V jest para dwóch mostków – jeden na napięcie akumulatora a drugi na napięcie BUS a pomiędzy nimi transformator. Dla ekonomi klucze pracują  z maksymalnym wypełnieniem bez regulacji. Obu inverterów nie można aktywować gdy na BUS nie ma prawie normalnego napięcia.
Pomiędzy PV a BUS jest konverter Boost podnoszący napięcie i na BUS  gdy konverter Boost nie pracuje na BUS jest napięcie jałowe paneli.
Inverter musi wystartować także z rozładowanym akumulatorem lub bez niego i bez paneli PV lub gdy jest ciemnawo.
Złożony kompletny zasilacz Invertera hybrydowego jest trudną sprawą. 
Pokazany zasilacz właściwy pobiera moc z BUS. W dokładnej pętli regulacji napięcia po stronie wtórnej zastosowano dla izolacji użyto transoptora. Napięcie dla „procesora” dalej obniża jego lokalny zasilaczyk impulsowy zajmując cm2 powierzchni. Procesor dyryguje wszystkimi kluczami mocy a jest ich cała masa ! Użyto także innych pomocniczych zasilaczyków DC-DC. 

Ale po próbie załączenia urządzenia bez znacznego napięcie na BUS (może pochodzić tylko z PV) zasilacz ten nie podejmie pracy.  
 Jeden dodatkowy zasilacz jest zasilany napięciem z akumulatora a drugi napięciem sieciowym i oba podają moc do BUS. Mają tylko prostą regulacje napięcia. Aby ograniczyć stratne transfery mocy zasilacz akumulatorowy pracuje tylko gdy jest to konieczne.

-Jak skoordynowana powinna być praca zasilaczy
-Przedstaw Inne rozwiązanie do takiego urządzenia 

2.Z rosnącym napięciem Uce moc wydzielana w tranzystorze bipolarnym mocy jest coraz bardziej nierównomiernie na powierzchni chipa i powyżej pewnego napięcia Uce trzeba ją redukować. W latach osiemdziesiątych standardowo było to 30 V ale w japońskich tranzystorach o bardzo szerokim SOA nawet 100 V.
Zaletę tranzystorów Mosfet był bardzo szeroki obszar SOA. Ale od dekady niskonapięciowe i średnionapięciowe  tranzystory o małym Rdson mają zdumiewająco wąski obszar SOA i konstruktorzy zaskakiwani są niezrozumiałą awaryjnością. W przyrządzie IPP023N10N5 o napięciu 100V, prądzie 120A, oporności 2 mOHm i mocy 375 W pełną (?) moc można wydzielić do napięcia Uds 2 V. Przy napięciu Uds=70V można w nim wydzielić 7W a przy 100 V około 4W.  Obszar dynamiczny też jest wąski.    
-Co jest powodem wąskości obszaru SOA

3.Energia pola magnetycznego w określonej przestrzeni jest całką objętościową z iloczynu B x H. Ponieważ przenikalność magnetyczna ferrytu czy blach elektrotechnicznych jest duża to gdy rdzeń ma szczelinę powietrzną to prawie cała energia pola magnetycznego dławika jest w szczelinie i przyległościach.
W układach energoelektroniczych dławiki służą w okresie PWM do pobierania i oddawania energii (storage czyli magazynowanie). Tak jest w konverterach Buck i Boost. W izolowanym konverterze Flyback transformator ma szczelinę w rdzeniu i jest jednocześnie dławikiem. W konverterze Forward transformator bez szczeliny jest tylko transformatorem a wygładzający wyjściowy prąd dławik jest osobno. Transformator w konverterze LLC ma trzy role. Ma szczelinę w rdzeniu i indukcyjność magnesowania Lm i bardzo dużą indukcyjność rozproszenia Lr Jest też transformatorem.
Im większa jest szczelina w rdzeniu tym większe straty w rdzeniu i w uzwojeniu wywołuje pole magnetyczne przy szczelinie. W dławikach dla sieci 400 KV o mocy 100-400 MVAr absorbujących moc bierną generowaną przez długie linie szczelin w kolumnach rdzenia jest 20-45 czyli razem na trzech kolumnach faz  60-135. Do projektowania używa się programu z algorytmem FEM.
Najlepszym rozwiązaniem jest mnóstwo mikro szczelinek w rdzeniu z proszków żelaza i jego stopów. Zaletą proszkowego rdzenia toroidalnego są też stosunkowo niewielkie (na tle innych rozwiązań ) „częstotliwościowe” straty mocy w uzwojeniu.
Oznaczenie proszkowego rdzenia toroidalnego może być komunikatywne. Rdzeń T106-2 ma średnice zewnętrzną 1.06 cala i zrobiony jest z materiału 2. Materiał 2 ma przenikalność 10 a więc małą. Największy jest standardowy rozmiar T650 czyli o średnicy 165 mm.  
Producenci rdzeni oferują do użycia proste programy do projektowania jak przykładowo https://www.micrometals.com/design-and-applications/design-tools/
Konwerter Boost o mocy 4000W pracujący z częstotliwością 50 KHz ma podwyższyć napięcie 200V z PV do 400V. Pulsacje prądu wynoszą 30%. Dopuszczalny jest przyrost temperatury 45C a chłodzenie wymuszone daje strumień powietrza o szybkości  1 m/s.
-Wybierz średnicę i materiał proszkowego toroidu (oraz liczbę zwoi i przewód) dla tego ekonomicznego dławika

4.System Hybrydowy współpracuje z panelami PV, akumulatorem, siecią energetyczną i odbiornikiem czyli siecią domową. Jednym z pierwszych takich systemów był znany system PowerWall Tesli.  System mniejszej mocy pracuje pracuje z siecią jednofazową a większej mocy z siecią trójfazową. Są to urządzenia dość złożone. 
Różnokierunkowa wymiana mocy odbywa się na poziomie napięcia stałego zasilającego (BUS + /BUS- lub zasilanego) wyjściowy sieciowy inverter PWM. O wymianie mocy i ewentualnej pracy wyspowej bez sieci dystrybucyjnej lub przy jej Blackoucie decydują ustalone Opcje. Do komunikacji i sterowania służy RS485, Ethernet i WiFi.
W rozwiązaniu jednofazowym dla sieci 230Vac napięcie BUS jest tam wyższe od 330Vdc. Napięcie to może mieć stały poziom lub poziom w czasie rzeczywistym optymalny dla sprawności urządzenia. Stosowane są różne algorytmy.
System hybrydowy jest znacznie bardziej skomplikowany niż w pojedynkę inverter do PV lub UPS a nawet ich suma.
Napięcie z paneli PV jest podnoszone ( lub rzadko nie jest podnoszone ) do tego poziomu prostym konverterem Boost. Ustalane przez MPPT napięcie na panelach  PV zapewnia odbiór maksimum mocy.
  Kluczami mocy są obecnie tranzystory IGBT lub Mosfety SiC. Mogą być one bez izolacji sterowane układami wykonanymi w technologii CMOS  600/1200V. 
 Pionierem w produkcji transoptorów - driverów do izolowanego sterowania kluczy mocy był HP ale gdy stały się one wyrobem masowym produkcje tego rodzaju IC podjęły też inne koncerny.    Transoptor toleruje potężne zakłócenie dV/dt i ma duży prąd wyjściowy do bezpośredniego sterowania bramki klucza mocy. Fotodioda odbiornika jest w nich ekranowana. Charakterystyka wyjściowa drivera często zmniejsza przerzuty napięcia na operowanej bramce klucza mocy.
Mosfety SiC wymagają do sterowania ujemnego napięcia ca -5V  dla bramki wyłączonego klucza.   
Większe IGBT też wymagają ujemnego napięcia ca -5V ( wielkość niekrytyczna a powiększenie tego napięcia powyżej pewnego progu już nic dobrego nie daje a tylko szkodliwie zwiększa pobór mocy ) do sterowania bramki wyłączonego klucza. Bramki mniejszych IGBT przy krótkim połączeniu ze specjalnym driverem (temat był już omawiany) nie wymagają ujemnego napięcia. Ten specjalny driver dla górnych kluczy może być tanio zasilany układem Bootstrap co istotnie obniża cenę tego rozwiązania ale wymaga odpowiedniej funkcjonalności programu mikrokontrolera do zapewnienia poprawnego startu.
Zasilania dla izolowanych zwykłych driverów pochodzą z prostowników z wielu uzwojeń transformatorka pomocniczego zasilacza impulsowego. Całe napięcia 23V z prostowników są tu dzielone na część ujemną ca -5V  i dodatnią 18V, dynamicznie kondensatorami a statycznie diodami Zenera i opornikiem. Podział ten nie wnosi istotnych strat mocy bo przecież „pojemnościowa” bramka klucza nie pobiera prądu stałego.
Na pokazanym fragmencie schematu urządzenia trzy drivery tranzystorów IGBT z E dołączonymi do BUS- mają wspólny zasilacz. Pionowe linie zasilania są narysowane z przerwą bowiem drivery są w różnych miejscach na PCB   
 Na schemacie drivery są oznaczone jako TLP350 Toshiby a użyto na PCB zgodnych OnSemi FOD3150. Zamiast kluczy IGBT użyto Mosfetów SiC.
Procesor manipuluje tranzystorkami sterującymi LEDy transoptorów - driverów a układy wyglądają dość dziwnie.
-Wyjaśnij budowę tych układów sterujących LEDy transoptorów

czwartek, 1 października 2026

Skorumpowany, pasożytniczy "Wymiar Sprawiedliwości" i lipne służby

Skorumpowany, pasożytniczy "Wymiar Sprawiedliwości" i lipne służby
 Sądom jako sądom ufa 2.3% Polaków i jest to racjonalne oraz głęboko uzasadnione.

 Cywilizowane sądy skazując w sprawach zorganizowanej przestępczości najsurowiej traktują Sprawstwo Kierownicze. Trybunał Norymberski nie miał żadnych wątpliwości co do tego że sprawstwo kierownicze masowych morderstw było zawsze Niemieckie nawet jak wykonawcami byli Ukraińcy, Litwini czy Estończycy. Żadnego znaczenia nie ma to że fizycznymi wykonawcami byli Żydzi w gettach i obozach zagłady. Równie dobrze mogły to być maszyny.

 Generalnie obowiązuje zasada że jak nie ma zwłok to nie było zabójstwa chyba że prokurator przedstawi mocne dowody likwidacji zwłok co obecnie z badaniami DNA nie jest trudne.
 W świecie w celu odnalezienia Sprawców Kierowniczych stosowana jest zasada Follow the Money. To w istocie wariacja rzymskiej sentencji "is fecit, cui prodest" czyli "Ten zrobił co zyskał" lub ten jest sprawcą przestępstwa, komu przyniosło korzyść.
W wielu krajach świata w sprawach zorganizowanej przestępczości sądy nie przyjmą aktu oskarżenia w którym są tylko "Słupy" bez kierownictwa. Logika wymaga przecież ostatecznie osądzenia przede wszystkim najgroźniejszych  Organizatorów !  Przecież organizatorzy mogą po raz kolejny nająć słupów do nowej afery.

W Chinach za afery i wielką korupcje wymierzana jest Kara Śmierci w zawieszeniu. Gdy środki z przestępstwa ukryto za granicą normą jest kara śmierci. Jeśli w ciągu 2-3 lat skazany doprowadzi do odzyskania pieniędzy i wyda wspólników zamieniana jest ona na dożywocie i dalej skracana. Rzadko wykonywane są egzekucje na idiotach którzy liczą na to że niewydani wspólnicy ich uratują. Skazańcy z reguły są szybciej wypuszczanie z ciężkich więzień bo władze nie lubią jak im więźniowie umierają.

Mordem założycielskim dla powstającego skorumpowanego, pasożytniczego "Wymiar Sprawiedliwości" III RP były spółki nomenklaturowe i złodziejska prywatyzacja.
Pasożytnicze nomenklaturowe spółki okradały państwowe firmy i obniżały ich rentowność aby potem je tanio sprywatyzować. Ponieważ były to ciężkie przestępstwa to do spółki dobierano rodziny wysokich prokuratorów, sędziów, komendantów, partyjnych, polityków. Milicyjne Wydziały Przestępstw Gospodarczych rozwiązano.  

Po stanie wojennym Polska nie obsługiwała swoich zagranicznych długów i miała status bankruta. Długi które szybko przyrastały można było kupić za ca 5-20% nominalnej wartości. Jednak Polska nie mogła tego zrobić bo było to nielegalne. Bez problemu za pare procent prowizji mogły to zrobić słupy bezpiek bloku wschodniego i było to proponowane. Było to całkowicie bezpieczne i płacone by było po kolejnych transakcjach.
Skorumpowany sejm jawnie stworzył jawny Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego który miał za cząstkę  wartości "nielegalnie" w "tajemnicy" wykupywać polskie długi za ułamek nominału. Idiotyczną ustawę zrobiono aby dokonać wyłudzenia - oszustwa.
Ustalono, iż w latach 1989–1990 FOZZ otrzymał na swoje zadania 9,9 bln starych złotych za które można było potajemnie wykupić duża część lub wręcz całość polskich długów.
Pod koniec 1989 roku przeciętne wynagrodzenie wynosiło około 300 tysięcy zł a więc kwota 9.9 bln stanowiła 33 mln przeciętnych wynagrodzeń. Przy obecnym wynagrodzeniu 10 tys. zl stanowi to odpowiednik 330 mld złotych. Kwota przeogromna. 
Skazano słupy. Sprawstwa Kierowniczego nie ustalono a pieniędzy nie odzyskano.   Część długu gierkowskiego umorzono w zamian za prywatyzacje. Reszta długu jest dalej rolowana.
Za ukradzione pieniądze powstało wiele firm a w tym TVN i Polsat !
Poseł Wojciech Błasiak, 17 marca 1995 w sejmie:
"FOZZ nigdy nie był instytucją do cichego wykupu polskiego długu zagranicznego, lecz tylko przykrywką, zasłoną dymną służącą wyprowadzaniu dewiz z Polski. Udowadniała to na podstawie oficjalnych danych moja koleżanka Janina Kraus w wystąpieniu 16 grudnia ub. r. (...) Po drugie, Michał Falzmann ustalił, że afera FOZZ to tylko mniejszy fragment większej całości. Ta większa całość, według jego ustaleń, a potwierdziła to również Halina Ładomirska w protokole kontroli NIK, Banku Handlowego, to operacje dewizowe Banku Handlowego. Natomiast sprawa operacji dewizowych Banku Handlowego, to z kolei mniejszy fragment o wiele większej całości, czyli ukryty transfer dewiz z Polski, co sam Falzmann nazwał zorganizowanym rabunkiem finansów publicznych. Chodziło o wykorzystywanie głównie sztywnego kursu dolara, który umożliwiał wytransferowanie ogromnych sum dzięki różnicy kursów w bankach zagranicznych i lokat złotówkowych w Polsce."

Bagsik i Gąsiorowski czyli sprawcy afery Art B zbiegli do Izraela.  Nie ustalono sprawstwa kierowniczego i środków nie odzyskano.  Po latach okazało się ze wyłudzone środki przeznaczono m.in. na transport Żydów z ZSRR ! 

Mafie paliwowe i mafie  VAT. Zaledwie w czasie pierwszego rządu Tuska brakowało wpływu około 250 mld zł z podatków. Nie ustalono sprawstwa kierowniczego i środków praktycznie nie odzyskano.

W aferze AmberGold nie ustalono sprawstwa kierowniczego i środków nie odzyskano.  M.Tusk zeznał przed Sejmową Komisja Śledczą "Z tatą wiedzieliśmy że to jest lipa" 

Afera GetBack to jedna z średnich afer finansowych  III RP. Afera skupiła jak w soczewce dziwną niemoc instytucji tego para-państwa. Afera Getback, w której obywatele stracili 3,5 mld zł obnażyła głęboki kryzys instytucji państwa; zawiódł nie tylko nadzór finansowy, ale także wymiar sprawiedliwości i politycy.
Akta wszystkich postępowań dotyczących tzw. afery GetBack liczą ponad 10.000 tomów. Uzyskano ponad 46 specjalistycznych opinii biegłych.
Nie ustalono sprawstwa kierowniczego i środków nie odzyskano.

Przemysław Kral szef  Zondacrypto uciekł do Izraela gdzie budował  sobie dom. Miejscowość Cezarea to rzymskie miasto, które pamięta czasy Heroda, jest dzisiaj bardzo popularne wśród elit finansowych i polityków. To mekka zbiegów - milionerów. Grunty, na których znajduje się Cezarea, zostały przekazane państwu Izrael po odzyskaniu niepodległości w 1948 przez rodzinę Rotschildów. Swoją rezydencję w Cezarei ma także zbrodniarz premier Benjamin Netanjahu.
Ekstradycja obywateli Izraela za przestępstwa popełnione za granicą jest w zasadzie niemożliwa i panuje całkowita bezkarność.
Kral zaledwie kilka lat temu był niezamożnym początkującym prawnikiem bez żadnego majątku. Prezesem Zondy został w dziwny sposób po "zniknięciu" pierwszego prezesa, którego nie znaleziono do tej pory i zapewne nigdy się nie odnajdzie. Kral w krótkim czasie stał się bardzo bogaty, natomiast krypto aktywa z giełdy Zonda zniknęły.

W manifestacji zorganizowanej przez Tuska był niesiony duży transparent "Funkcjonariusze SB zawsze za Platformą Obywatelską"
 
W Smartfonie i notatniku złodzieja, "lekarza", prominentnego działacza PO  Dawidka Kacprzyka jest  Bążurek i Tusk. Prokuratura paniczni boi się Kacprzyka.
"Kusznieruk: Prokuratura mogłaby postawić zarzuty Kacprzykowi w kilka dni. W sprawie Dawida Kacprzyka Prokuratura stosuje strategię kuli śnieżnej, łączy kilka spraw, zamiast przedstawić mu zarzuty w tej najprostszej - o wystawianie faktur za dyżury, na których go nie było - mówi doktor nauk prawnych Piotr Kusznieruk, rektor Warszawskiej Akademii Medycznej." 
 https://edgp.gazetaprawna.pl/kraj/zdrowie/artykuly/11321687,kusznieruk-prokuratura-moglaby-postawic-zarzuty-kacprzykowi-w-kilka-d.html

Wyroki na aferzystów Collegium-Humanum są pieszczotliwe.
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Pierwsze-wyroki-w-aferze-Collegium-Humanum-Szesciu-bylych-rektorow-skazanych-9202668.html

Po defekacji gen Kiszczak zza grobu podtarł się tzw. "Wymiarem Sprawiedliwości III RP"  i TW Bolkiem czyli rzekomym analfabetą. 

Goebbelsowski der Onet w akcji

 Goebbelsowski der Onet w akcji
 Dramat der Onet który został pozwany przez prezydenta Nawrockiego i dostaje lanie od ślepej Temidy:
"Sąd nie dopuścił do przesłuchania Grzegorza Horodki, ps. "Śledziu", wezwanego przez stronę Onetu. (...) 17 września nie stawiło się trzech dziennikarzy wskazanych przez Onet, byli to: Magdalena Rigamonti, Kamil Dziubka i Magdalena Gałczyńska. (...) Proces dotyczy publikacji Andrzeja Stankiewicza i Jacka Harłukowicza z okresu kampanii prezydenckiej. Autorzy, powołując się na swoich informatorów, opisali m.in. twierdzenia, według których Nawrocki, pracując jako ochroniarz w sopockim Grand Hotelu, miał uczestniczyć w sprowadzaniu prostytutek dla hotelowych gości"

W czasie kampanii wyborczej Tusk wezwał ministra Kierwińskiego.
-Wiesz po co ciebie wezwałem
-Tak
-A tak przy okazji. Masz opuchnięty od alkoholu ryjek i śmierdzisz.

Kierwiński doprowadził się do porządku i wezwał szefa ABW.
-Wiesz po co ciebie wezwałem
-Tak
-A tak przy okazji. Masz opuchnięty od alkoholu ryjek i śmierdzisz.

Szef ABW  doprowadził się do porządku i wezwał szefa gdańskiego oddziału 
-Wiesz po co ciebie wezwałem
-Domyślam się
-A tak przy okazji. Masz opuchnięty od alkoholu ryjek i śmierdzisz.

Szef gdańskiego oddziału wezwał zaufanego oficera, którego ojciec długo służył w SB
-Wiesz po co ciebie wezwałem
-Domyślam się
-Do roboty

Oficer kazał swojemu TW umówić spotkania z użytecznymi w sprawie skazańcami z półświatka.

 Oficer na spotkaniu z Murańskim - Powtórzysz w telewizji to o czym opowiadałeś kolesiom o Nawrockim.
-Ale ja się z nim nigdy nie zetknąłem i nic nigdy o nim nikomu nie mówiłem bo nic nie wiem. Kto panu naopowiadał takich bzdur.
-Musisz sobie przypomnieć jak to Nawrocki załatwiał prostytutki gościom hotelowym i inne takie
-Przecież w taki idiotyzm nikt nie uwierzy
-Zrobisz tak jak powiedziałem albo będzie z wami brzydka sprawa. Odsiedziałeś 3 lata a teraz będzie więcej. Zgłosi się do ciebie XY z TVN i ciebie przygotują. I przestań płakać.