poniedziałek, 3 sierpnia 2026

Nikołaj Azarow: Zachód nas oszukał

Nikołaj Azarow: Zachód nas oszukał
https://myslpolska.info/2026/08/02/nikolaj-azarow-zachod-nas-oszukal/
"Rozmowa z Nikołajem Azarowem, premierem Ukrainy w latach 2010-2014

Czy Ukraina ma ideologię państwową?
– Gdybyśmy mieli krótko opisać historyczny proces kształtowania się ukraińskiej ideologii państwowej, należałoby go najpierw zdefiniować jako budowę demokratycznego społeczeństwa, szanującego podstawowe prawa człowieka, rozwój kompleksowych relacji z sąsiadami oraz, oczywiście, neutralny status bez broni jądrowej. Wszystkie te warunki, o których wspomniałem, są zapisane w Konstytucji Ukrainy. Jednak od samego początku niepodległości Ukrainy znaczącą rolę w kształtowaniu ukraińskiego państwa i jego polityki zagranicznej zaczęli odgrywać mieszkańcy Ukrainy Zachodniej. To oni właśnie uformowali ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Dlaczego? Bo ówczesny prezydent Krawczuk, sam pochodzący z Wołynia, okazał się prawdziwym banderowcem. To właśnie on zaczął formować organy odpowiedzialne za naszą politykę zagraniczną głównie z mieszkańców Ukrainy zachodniej, ponieważ biegle władali oni może nie językiem ukraińskim, ale galicyjskim dialektem ukraińskiego. Bo trzeba zaznaczyć, że prawdziwy ukraiński jest językiem obwodów czernihowskiego, połtawskiego i przede wszystkim centralnej Ukrainy.

Na południowym wschodzie dominuje w zasadzie tzw. surżyk, język hybrydowy, coś pośredniego między rosyjskim a ukraińskim. Począwszy od dojścia do władzy Juszczenki, zaczęliśmy dostrzegać jawny rozwój tendencji banderowskich, przede wszystkim nienawiści do języka rosyjskiego, nienawiści do historii Rosji i nienawiści do Polski. Trzeba otwarcie powiedzieć, że gdy tylko Bandera, Szuchewycz i inni tego rodzaju bohaterowie OUN i UPA stali się w oczach Juszczenki bohaterami narodowymi, natychmiast zaczął on wdrażać tę narrację, że jakoby przez całe swoje dzieje naród ukraiński walczył o niepodległość od Rosji i Polski. Juszczenko posunął się nawet do tego, że w lutym 2010 roku przyznał Banderze tytuł Bohatera Ukrainy i zrobił to dosłownie tydzień przed złożeniem urzędu prezydenta. Jego następca, Janukowycz, wniósł pozew, powołując się na zapisy w statucie Orderu Bohatera Ukrainy, o uchylenie prezydenckiego dekretu przyznającego Banderze ten tytuł, a sąd się do tego przychylił. Chcę powiedzieć, że od momentu, gdy zacząłem uczestniczyć w negocjacjach, w szczególności ze stroną polską, musiałem uczestniczyć w negocjacjach z prezydentem Kwaśniewskim, nieżyjącym już prezydentem Kaczyńskim, Komorowskim, Donaldem Tuskiem i innymi polskimi politykami. Na wszystkich naszych spotkaniach polscy przywódcy zwracali uwagę przede wszystkim na konieczności rozwiązania problemu tzw. rzezi wołyńskiej. W latach 2002-2003, dzięki mediacji ówczesnych władz polskich i ówczesnego prezydenta Leonida Kuczmy, udało nam się wypracować pewien kompromis. Zgodziliśmy się na ekshumację wszystkich ofiar zbrodni wołyńskiej, zorganizowanie godnego, chrześcijańskiego pochówku oraz postawienie tablic pamiątkowych. Poza tym, istniały pewne napięcia i nieporozumienia między Polską a Ukrainą związane z międzywojenną polityką Piłsudskiego oraz z okresem powojennym.
W latach 1945-1947 również istniały pewne problemy. Nie będziemy ich pomijać, ale uznajemy to wszystko za fakt historyczny, historyczną winę przywódców, którzy działali w tamtych latach. Połóżmy temu kres i budujmy dobre relacje sąsiedzkie. Takie było nasze stanowisko i ja, jako premier i pierwszy wicepremier, zawsze się go trzymałem. Pamiętam, że kiedy w 2010 roku Polska została zalana powodzią, byłem prawdopodobnie pierwszym premierem, który zadzwonił do Donalda Tuska i zaoferował niezbędną pomoc w postaci pomp, rur, ekip remontowych, odprowadzania wody itd. Tusk przyjął to z wdzięcznością. Za moich czasów stosunki między nami a Polską były, jak sądzę, bardzo dobre. Współorganizowaliśmy przecież Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej. W 2012 roku połowa meczów odbywała się w Polsce, a połowa na Ukrainie. Organizowaliśmy je wspólnie, spotykaliśmy się bardzo często i rozwiązywaliśmy wszystkie niezbędne kwestie. Dlatego głęboko żałuję, że ukraińskie władze, które przyszły po zamachu stanu, obrały taką banderowską politykę. Pamiętam naszą rozmowę z Kaczyńskim, spotkanie w Karpatach, gdzie zjedliśmy kolację z polską delegacją, której przewodził Kaczyński, i naszą delegacją, której przewodził Juszczenko, ówczesny prezydent. I wtedy Kaczyński ostrzegł go bardzo poważnie. Powiedział: – Wiktor – bo zwracali się do siebie po imieniu – popełniasz bardzo poważny błąd polityczny, podnosząc do rangi bohaterów narodowych tych ludzi, których ręce są we krwi, którzy dopuścili się okrucieństw nie tylko wobec Polaków, ale także wobec Rosjan, Żydów, dopuścili się czystek etnicznych na Ukrainie. Zresztą nie tylko wobec tych narodów, bo także wiele osób innych narodowości ucierpiało. Warto zauważyć, że Dywizja SS „Hałyczyna”, będąca bezpośrednio pod rozkazami SS, wsławiła się także okrucieństwami na Białorusi, Słowacji i Ukrainie. Kaczyński, moim zdaniem, bardzo słusznie ostrzegał Juszczenkę przed tym. Ale Juszczenko nie był człowiekiem niezależnym. Kierowała nim jego żona, Kateryna, pochodząca z rodziny banderowskiej. A linia banderowska głosiła, że musimy wymordować wszystkich Moskali, to znaczy Rosjan, wszystkich Lachów, a więc Polaków, wszystkich Żydów i wszystkich niepełnowartościowych Ukraińców – a więc tych Ukraińców, którzy nie popierali tej ideologii.

Dlaczego opisuję to spotkanie tak szczegółowo? Bo już wtedy – a był to rok 2006 albo 2007, nie pamiętam dokładnie – polskie kierownictwo ostrzegało ukraińskie kierownictwo o niedopuszczalności prowadzenia takiej polityki. My również zawsze sprzeciwialiśmy się tej polityce Juszczenki. A co się stało po zamachu stanu? Wszystkie siły autentycznie proukraińskie zostały zniszczone. To znaczy, zniszczona została Partia Regionów, unicestwiona fizycznie, bo wielu działaczy zostało uwięzionych, a wielu zmuszonych do wyjazdu. Moim zdaniem, największa, najbardziej ukraińska siła, narodowo zorientowana na rozwój Ukrainy, została po prostu zlikwidowana. Kto ją zastąpił? Zastąpiły ją siły jednoznacznie nazistowskie. I to one, oczywiście na polecenie swoich zachodnich patronów, ukształtowały tę politykę, która polegała przede wszystkim na wrogości wobec Rosji. I, naturalnie, Polska zawsze była i pozostaje dla nich wrogiem, to nieodłączny element ich ideologii. Wystarczy przytoczyć kilka wypowiedzi. Na przykład kogoś takiego, jak Podoljak, doradca Zełenskiego, który publicznie nawołuje do eksterminacji wszystkich Rosjan. Albo Sternienko, doradca ministra obrony, który nawet ukuł termin „Ruso-rez”, oznaczający „rzeź Rosjan”. To nie są jacyś ludzie z marginesu, spoza sceny politycznej. To są ludzie, którzy są w kierownictwie kraju. Pytał Pan o ideologię państwową. Niestety, jest to ideologia samozniszczenia Ukrainy. Jest ona niebezpieczna dla wszystkich sąsiadów Ukrainy. Absolutnie dla każdego z nich.
W jakim stopniu ta ideologia została narzucona z zewnątrz? Mam na myśli fakt, że po II wojnie światowej wielu ukraińskich nacjonalistów znalazło schronienie w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych i innych krajach.

– To oczywiste. Jak Zachód walczył ze Związkiem Radzieckim? Wyłapywał wszystkich bez wyjątku zdrajców, którzy udowodnili, że są kolaborantami nazistów. Weźmy na przykład Melnyka. Był jednym z przywódców Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów po Konowalcu. Konowalec zginął w 1938 roku. Jego miejsce zajął właśnie Melnyk. Został dwukrotnie przyjęty przez samego Hitlera. Istnieją materiały z procesów norymberskich, a także dane samego niemieckiego wywiadu, głównie Abwehry, dotyczące werbowania zarówno Bandery, jak i Melnyka do prowadzenia wojny antypolskiej w tamtym czasie. Właśnie wtedy, kiedy Hitler przygotowywał się do inwazji na Polskę, w latach 1937-1938. Melnyk tworzył grupy dywersyjne do walki z Polakami. Prowadził działalność sabotażową w polskiej armii. Kiedy Polska została podbita, Hitler zaczął przygotowywać się do ataku na Związek Radziecki. Bandera i Melnyk otrzymali zadanie organizowania akcji sabotażowych w jednostkach terytorialnych Armii Czerwonej. Nie tylko powierzono im te zadania, ale także zaopatrzono ich w pieniądze, broń, instrukcje itd. Dlatego nigdy nie byli niezależni. Kiedy w 1941 roku Niemcy zajęli Lwów, Bandera i jego towarzysze ogłosili powstanie niepodległego państwa ukraińskiego pod auspicjami Hitlera. Innymi słowy, natychmiast stworzyli państwo wasalne. Ale Hitler nie potrzebował wówczas niepodległej Ukrainy. Zareagował negatywnie na tę inicjatywę. Ale od 1941 roku naziści wspierali wszystkie ruchy nacjonalistyczne, dostarczając im broń, pieniądze i żywność. A kiedy Armia Czerwona rozpoczęła ofensywę, przeprowadzali akcje sabotażowe na tyłach. Najsłynniejszym aktem dywersji był zamach na dowódcę Frontu Ukraińskiego, generała armii Watutina. Był on znanym dowódcą, a zginął w wyniku tego aktu dywersji. Wszystkie te instrukcje, mające na celu przekształcenie Ukrainy w państwo antyrosyjskie, były i są nadsyłane z Londynu, Waszyngtonu oraz amerykańskich i londyńskich służb wywiadowczych. Ich głównym celem jest przecież przekształcenie Ukrainy w taran przeciwko Rosji, wyrządzenie jej szkód, zachwianie jej gospodarką, a przynajmniej jej osłabienie.
A nastroje antypolskie istniały od zawsze. Zauważyłem to, kiedy byłem na Ukrainie zachodniej. Za czasów, kiedy byliśmy u władzy, były one jakby skrywane w podziemiu. Kiedy zaś udało im się dokonać zamachu stanu, po prostu się ujawnili. Nie sądzę, żeby Amerykanie czy Brytyjczycy musieli ich nastawiać przeciwko Polsce, nie było takiej potrzeby. Takie jest ich banderowskie dziedzictwo. Nawiasem mówiąc, co roku organizują akademie Bandery, podczas których wygłaszają hasła o konieczności odzyskania tzw. odwiecznych ziem ukraińskich i odbicia ich od Rosji, Polski itd. Naziści kształtują i wspierają Zełenskiego i jego rząd. Sam Zełenski jest marionetką. Nie zwracajcie uwagi na to, co mówi. Działa ściśle według zachodnich instrukcji. Gdyby Zachód jutro spojrzał na niego groźnie i powiedział: „Zatrzymajcie to – otwieranie panteonów i ponowne pochówki”, to on by przestał. Ale oczywiście zażądałby, aby przejęto kontrolę nad formacjami nazistowskimi. A właśnie te nazistowskie ugrupowania kontrolują armię. Istnieje już około 20 batalionów o orientacji nazistowskiej. I jest to realna siła. To oczywiste, że nacjonaliści zawsze słuchają swoich przełożonych. Jeśli więc Zachód chce wyeliminować wszystkie te antypolskie działania, to oczywiście potrzebny jest rozkaz z tegoż Zachodu. Jestem jednak pewien, że istnienie takiego trendu na zachodniej Ukrainie ma głębokie korzenie. Wyrwanie tych pędów z korzeniami jest możliwe tylko poprzez zmianę reżimu politycznego w Kijowie.

Chciałbym powrócić do roku 2014. Co może Pan powiedzieć, o roli mediatora, jaką odegrał polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podczas wizyty w Kijowie zimą 2014 roku?

– Była to rola skrajnie negatywna. Przede wszystkim dlatego, że Sikorski jest zaciekłym rusofobem. Nie pochwalam rusofobii głoszonej obecnie w Polsce. Dlaczego jestem jej przeciwny? Po pierwsze dlatego, bo uważam, że współpraca między Polską, Ukrainą i Rosją jest naturalną współpracą między krajami, które kiedyś żyły w tym samym państwie, a teraz w różnych, ale łączy je wspólny fundament rozwoju. Biorąc pod uwagę to, że Rosja dysponuje ogromnymi zasobami mineralnymi i surowcowymi – nadchodząca epoka będzie epoką rywalizacji o te zasoby. Wszystkie obecne konflikty, takie choćby jak wojna irańsko-amerykańska, to wojny o zasoby. Rosyjskie zasoby dobrze służyły Polsce i Ukrainie. Bo dostawy taniego rosyjskiego gazu i ropy rurociągami takimi, jak na przykład „Przyjaźń” pozwoliły Polsce znacząco się rozwinąć. Stabilne dostawy energii są fundamentem rozwoju każdej gospodarki. Dlatego zawsze uważałem, że utrzymanie przyjaznych relacji wymaga jasnego zidentyfikowania wszystkich dramatów, które wydarzyły się w naszej wspólnej historii, wygaszenia ich i pójścia naprzód. Na przykład, kiedy wspólnie organizowaliśmy Mistrzostwa Europy, Tusk i ja zaplanowaliśmy wiele wspólnych programów. W czym one przeszkadzały organizatorom przewrotu? Wszystkie te programy zostały porzucone. Co więcej, uczynili oni z polskich rolników wrogą siłę polityczną względem rolników ukraińskich. Polska konsekwentnie sprzeciwiała się ukraińskiemu eksportowi rolnemu do Unii Europejskiej. Zamiast tego moglibyśmy się zgodzić na wspólne przedsięwzięcia, zwłaszcza że produkty rolne z Polski, Ukrainy i Rosji są szczególnie cenne. Dlatego kiedyś promowaliśmy ideę utworzenia unii zbożowej. Gdyby główne kraje produkujące zboże, zjednoczyły się, to przecież moglibyśmy dyktować ceny na rynku globalnym i generować zyski dla naszych krajów. Jednak te nieporozumienia – teraz to nie tylko nieporozumienia, ale wojna między Ukrainą a Rosją – komu one posłużyły? Posłużyły tym, którzy teraz stali się dominującymi graczami na tym rynku. W tej chwili obserwujemy spadek cen zbóż, bardzo znaczący.
Mogliśmy tego uniknąć, ale moglibyśmy też wskazać na inne programy współpracy, zwłaszcza w sektorze zaawansowanych technologii. Ukraina była kiedyś krajem wysoko rozwiniętym technologicznie, więc zawsze można było znaleźć obszary współpracy. Jaki jest więc skutek rusofobii, która obecnie szerzy się w Polsce? Oto kilka konkretnych danych. Myślę, że znacie je lepiej niż ja: Polska wydała już 65 miliardów dolarów na zakup uzbrojenia i planuje wydać 150 miliardów dolarów w najbliższej przyszłości. 215 miliardów dolarów wydano nie na rozwój gospodarki, podwyżki płac, emerytur, świadczeń socjalnych czy rozwój kultury i edukacji, ale na pociski i rakiety. Na co więc się szykujecie? Na wojnę? Wojna byłaby dla Polski zabójcza, bo z kim? Z Rosją? Rosja to mocarstwo nuklearne. Czy myślicie, że jeśli pojawi się zagrożenie dla Rosji, nie użyje ona broni jądrowej? Oczywiście, że użyje. W wyniku takiej wojny nic nie zostanie z Europy, a zwłaszcza z Polski. Byłem zaskoczony, gdy dowiedziałem się, że na przykład Szwecja, po 200 latach neutralności, przystąpiła do NATO. Byłem tam; to bogaty, zamożny kraj. Dlaczego, skoro nie znał wojny od czasów Napoleona – i dziesięć pokoleń żyło tam bez wojen – miałby teraz dołączyć do NATO i rozmieścić broń balistyczną, gwarantującą całkowitą zagładę w przypadku wojny nuklearnej? W głowie mi się to nie mieści, a jestem w polityce od dawna. Po prostu nie rozumiem takich antynarodowych, antyludowych decyzji. Dlatego moim zdaniem Polska również musi wprowadzić zmiany w polityce, które sprawią, że nie będzie wrogiem, a państwem przyjaznym, również dla Rosji.

Czy można było wtedy, w 2014 roku, uratować Ukrainę? Czy można było skutecznie przeciwstawić się tym siłom, które przygotowywały i z powodzeniem przeprowadziły zamach stanu? 
– Moim zdaniem było konieczne. Byliśmy zobowiązani jako władze kraju, zgodnie z ukraińską konstytucją i ukraińskim ustawodawstwem, do podjęcia wszelkich środków w celu stłumienia i wyeliminowania źródeł tego zamachu. Po pierwsze, kwatera główna zamachu stanu znajdowała się w ambasadzie USA i wiedzieliśmy, że przywódcy Majdanu codziennie kontaktowali się z Departamentem Stanu i otrzymywali instrukcje. Ukrainę odwiedzali również senatorowie USA i zastępca sekretarza stanu Victoria Nuland. Spotkałem się z nią. Proszę sobie wyobrazić, że przyjeżdża zastępca sekretarza stanu i zaczyna dyktować premierowi, że musi mianować Jaceniuka wicepremierem albo jakiegoś tam Kliczkę. Wysłuchałem tego, zdziwiłem się i powiedziałem: „Wiktorio, czy ci się coś nie pomyliło? Co was obchodzi, kto będzie naszym wicepremierem w rządzie? Co was to obchodzi, że tak bezczelnie wtrącacie się w nasze sprawy?”. Ambasador USA Pyatt zaczerwienił się po tym, co im powiedziałem. To była jawna, rażąca ingerencja w nasze sprawy wewnętrzne. Tak jak i te telefony Bidena, wiceprezydenta do prezydenta Janukowycza: „Nawet nie myślcie o użyciu siły! Bo nałożymy na ciebie wszelkiego rodzaju sankcje, wydamy cię międzynarodowemu trybunałowi i tak dalej. Jeśli tylko użyjesz siły wobec pokojowych demonstrantów”. A jacy to byli pokojowi demonstranci? Przecież już doszło wtedy do zabójstw funkcjonariuszy organów ścigania i do zajmowania budynków rządowych.

Pokojowi demonstranci? Byliśmy wręcz obowiązani podjąć działania przeciwko temu zamachowi stanu. Albo na przykład poczynania waszego ministra Sikorskiego, który przekonał Janukowycza do przyjęcia propozycji zamachowców – przywódców Majdanu, i przeprowadzenia pokojowej transformacji. Na czym miałaby polegać ta pokojowa transformacja? Janukowycz zgodziłby się na przedterminowe wybory, wycofałby wojska wewnętrzne z Kijowa, a zamachowcy opuściliby zajęte budynki i place. Mieli się pokojowo rozejść. Kolejnym warunkiem była dymisja rządu, a więc i moja jako premiera. Zachodowi nie odpowiadała moja osoba. Janukowycz mnie zdymisjonował i zaufał tym gwarantom. Zaufał Sikorskiemu. Zaufał Steinmeierowi, czyli ówczesnemu ministrowi spraw zagranicznych Niemiec. Podpisali porozumienie pokojowe, w którym zawarto punkty, o których wspomniałem. Janukowycz zastosował się do uzgodnień. Gdy tylko wojska wycofały się z centrum Kijowa, budynek rządu, budynek administracji prezydenckiej i parlament zostały zajęte. Natychmiast. Grupa zabójców wyruszyła, aby zlikwidować Janukowycza w jego rezydencji. Janukowycz wziął telefon, próbował dodzwonić się do Sikorskiego, do Steinmeiera, do Angeli Merkel. Nikt nie odbiera. Ile więc warte były te gwarancji Sikorskiego?
Od 2013 roku wielu obiecywało Ukrainie członkostwo w Unii Europejskiej. Jak Pan sądzi – czy jest ono prawdopodobne?

– To nie jest możliwe. Negocjacje w sprawie przystąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej rozpoczęły się już w 2008 roku. Wkrótce minie więc 20 lat od kiedy je podjęto. Zacząłem uczestniczyć w tych negocjacjach w 2010 roku, kiedy odziedziczyliśmy po poprzednim rządzie umowę stowarzyszeniową między Unią Europejską a Ukrainą. W jej ówczesnym kształcie była ona absolutnie niekorzystna dla Ukrainy. Zobowiązano nas do otwarcia naszego rynku na towary europejskie, co oznaczało wprowadzenie systemu wolnego handlu, zniesienie ceł itd. Ale podlegaliśmy pewnym ograniczeniom. Mogliśmy dostarczać na rynek unijny 20 000 ton zboża. A my produkowaliśmy około 40 milionów ton. To nasz główny produkt eksportowy. Po co nam więc taki rynek? Albo na przykład w kwestii mięs: 5000 ton, 10 000 ton. Kiedy to przeczytałem, powiedziałem moim negocjatorom, że to umowa nierównoprawna.

Drugim warunkiem, który został zachowany dla naszych towarów, było to, że musimy dostarczać towary zgodnie ze standardami i normami jakościowymi oraz przepisami technicznymi, ustanowionymi w Unii Europejskiej. Nie mamy żadnych przedsiębiorstw, z wyjątkiem przemysłu farmaceutycznego i mleczarskiego, które udało nam się dostosować do europejskich standardów. Wszystkie pozostałe przedsiębiorstwa nadal działały według radzieckich norm GOST. To znaczy, że żaden z naszych produktów nie mógł formalnie wejść na rynek Unii Europejskiej właśnie z tych powodów. Żaden. Już wtedy mieliśmy deficyt handlowy z Unią Europejską. A po wejściu w życie tej umowy, deficyt znacznie by wzrósł. Dlatego właśnie, przygotowując umowę, prowadziliśmy uporczywe, długie negocjacje w tej sprawie. W trakcie tego procesu wielokrotnie poruszaliśmy kwestię przystąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej. I nawet wtedy słyszeliśmy kategoryczne „nie” od ówczesnego przewodniczącego Komisji Europejskiej José Barroso i od absolutnie każdego przywódcy państw europejskich, z którym mieliśmy kontakt. Na przykład Angela Merkel, która powiedziała: „Musicie spełnić kryteria członkostwa w Unii Europejskiej w ciągu najbliższych 20 lat”. Kryteria kopenhaskie, których Ukraina nie spełnia. Ani wtedy, ani tym bardziej nie teraz. Jednym z kryteriów kopenhaskich jest niezależność sądownictwa. O jakich niezawisłych sądach możemy teraz mówić na Ukrainie, skoro Zełenski dekretem zakazał prezesowi Sądu Konstytucyjnego wstępu do swojego biura, a potem go zwolnił? Potem zwolnił kilku sędziów Sądu Konstytucyjnego. Innymi słowy, zniósł Sąd Konstytucyjny. Wbrew ukraińskiej konstytucji. Pomimo ustawy o Sądzie Konstytucyjnym. Nie miał prawa tego zrobić, ale to zrobił. O jakim niezależnym sądownictwie możemy mówić, skoro prezes Sądu Najwyższego Ukrainy jest obecnie aresztowany, pod sfabrykowanym zarzutem korupcji?
Zełenski dekretuje zniesienie sądów, bo ich nie lubi, więc po prostu je znosi. O jakim niezależnym sądownictwie możemy w ogóle mówić? W kraju jest ponad 20 000 więźniów politycznych. Wszystkie opozycyjne partie polityczne zostały zlikwidowane. Zostały zlikwidowane wszystkie opozycyjne media. Jest tylko jeden kanał. Nazywa się maraton. Maraton telewizyjny. Weźmy kwestie społeczne. Ukraina jest najbiedniejszym krajem w Europie, a nawet na świecie. Ma najniższą średnią długość życia i najwyższą śmiertelność. Wskaźnik śmiertelności przekracza 570 000, nie licząc strat militarnych. A wskaźnik urodzeń spadł do 150 000. Innymi słowy, Ukraina jest fizycznie przez ten reżim niszczona. Jak wypadamy na tle Unii Europejskiej? Te Macrony, Merze i inni wiedzą o tym wszystkim. Ale są hipokrytami i oszukują naród ukraiński co do jego ewentualnego przyszłego przystąpienia do Unii Europejskiej. Moja polityka, gdy byłem premierem, była taka: powiedziałem, że musimy sami budować Europę u siebie. To znaczy, ustanowić standardy, które pokażą, że Ukraina będzie godnym członkiem Unii Europejskiej.

Dziękuję za rozmowę." 

niedziela, 2 sierpnia 2026

Bank, wojsko, partie

 Bank, wojsko, partie

15 czerwca [1988] zawarliśmy Umowę wstępną na zakup 4 pokojowego mieszkania połączoną z Zadatkiem.

 Po opróżnienia mieszkania ustaliliśmy ze sprzedającym dokończenie [17.08.1988] transakcji jutro. Wszystko jest zapięte na ostatni guzik. Żąda on płatności w gotówce. Suma jest ogromna bo to 23 letnie przeciętne wynagrodzenie.
Znajomi poradzili aby o wypłacie tak dużej kwoty z banku uprzedzić go i mieć  solidne potwierdzenie tego. 
O godz. 15 udaliśmy się z żona do banku PKO przy al. Niepodległości. Po odczekaniu na swoją kolej po pewnym czasie słyszymy od obsługi że musimy poczekać bo nie mają pełnej kwoty. Proszę poczekać i poinformujemy. Nie trzeba się przypominać. Czekamy..... Po obsłużeniu przedostatniego klienta ( My jesteśmy "ostatni" ) słyszymy że musimy wyjść bo zamykają bank.  Spokojnie informujemy że bank zamyka się po obsłużeniu ostatniego klienta który do niego wszedł a jesteśmy tu od godziny  15 i czekamy na należne nam obsłużenie. Kilka razy nas molestują i grożą że wezwą Milicje jeśli nie wyjdziemy. Po pewnym czasie wpadają do sali milicjanci. Dowódca ma broń w ręku a pozostali  pałki. Dowódca chowa broń i podchodzi do nas. Żąda dowodów osobistych i dajemy je. Wyjaśniamy że jesteśmy tu od godz 15 i powiedziano nam że mamy czekać na obsługę. Pokazujemy mu dokumenty sprawy. Ogląda je dokładnie.
Dowódca pyta Kierownika (?) - Dlaczego Państwo nie zostali obsłużeni.       
K-Poproszę pana
D-Nie będą z panem rozmawiał na osobności. Pokazuje mu nasz papier o powiadomieniu banku. Zostaliście powiadomieni ?
K-A ja nie wiem czy zostaliśmy
D-Jak pan woli to możemy dalej porozmawiać na komendzie. Pan nas wezwał bez żadnego powodu a to jest karalne co powiedzieliście telefonem.     
K-Zostaliśmy powiadomieni na czas
D-To proszę panu wypłacić jego pieniądze. Przecież państwo mają wszystko na jutro umówione z notariuszem i spółdzielnią. Notariusz nie jest na pstrykniecie palca.  
K-Ale nie możemy wypłacić bo nie mamy pieniędzy.
D-Ale zostaliście przecież wcześniej powiadomieni
K-Mogę pana prosić
D-Nie będę z panem rozmawiał na boku.
K-Pieniądze są w księgach ale ich nie ma
D-Cooo ? Nie ma pieniędzy które są w księgach  ? Czy ja dobrze słyszę. Kto wziął pieniądze ? Napad był czy kradzież. [Rozmawia przez radiotelefon...] 
K-Nie mogą panu powiedzieć ale to jest ustalone w Warszawie.  
D-Państwo możecie tutaj czekać bo ja nie mam prawa was wyprowadzić. Ja robię Notatkę na PG a pan idzie na przesłuchanie. K wychodzi z milicjantami.
Ustalamy że jutro podejmiemy pieniądze. Wychodzimy z banku a K właśnie do niego wchodzi. Zatem D został już postawiony do pionu.    

 Przed bankiem idę do redakcji Kuriera Szczecińskiego. Relacjonuje co miało miejsce. Redaktor mówi że w całym kraju takie rzeczy się od pewnego czasu dzieją że ktoś na lewo obraca wielkimi pieniędzmi banków a spółki dyrektorów okradają przedsiębiorstwa. Pytam dlaczego o tym nie słyszałem. Wie pan że są tacy co decydują o tym co się pisze.  A jak nie wolno o tym pisać to pewnie też nie wolno o tym mówić. Wie pan w jakim kraju żyjemy. Rozumie mnie pan ?
W PKO jestem obsłużony poza kolejnością.
…..…..…..…..…..…..…..…..…..…..…..…..…..…..…..…..….....…..….

D jest zdenerwowany. 
D-Mam dla ciebie wiadomość złą i jeszcze gorszą. Ostrzeżenie przed sztormem.  Mam  do przekazania prosty komunikat. "Zapomnij o tym banku bo chlapiąc wszędzie stwarzasz zagrożenie dla wszystkich.  Poszedłeś do redakcji Kuriera i Głosu. Poszedłeś do komitetu.  Opowiadałeś o tym w Warszawie i to nie byle komu. Piszesz tu i ówdzie".
J-Zgadza się. Od kogo jest ta wiadomość. 
D-Obiecaj że to zostanie między nami.  W klatce bloku masz dwóch tewulców, w pracy dwóch. Nie wolno ci o tym mówić. Sprawa z tym bankiem nabrała wagi. Ci co zaczęli dociekać dostali od szefa zjebkę dyscyplinującą i polecenia zapomnienia wszystkiego. Papiery spłonęły. Spółkami dyrektorów też nie wolno się zajmować ale banki to już  temat niebezpieczny. Nie wolno o tym mówić. Dziwnie się ludzie czują bo państwo im płaci za udaremnianie  przestępstw gospodarczych a im nie wolno nic robić.
J-Co się dzieje z tą forsą z banków.
D-Wielkie zmiany się szykują w kraju. Reagan i Gorbaczow są dogadani. Jaruzel sprzedał nas żydkom Rockefellera  jak krowę na targu. Dyrektorzy z tych spółek w firmach państwowych robią forsę na rozruch. W takiej spółce zawsze jest żona, syn polityka, partyjnego,  wojewody, szefa prokuratury albo prezesa sądu albo chociaż komendanta. Spółki powstają z przedwojennego kodeksu handlowego i niby są legalne choć to zwykła kradzież
J-Ale banki okradają nielegalnie 
D-Jeszcze gorsza wiadomość. Z bankami sprawa ma ustnie być pilotowana z Warszawy. Nic na piśmie. Ma powstać pieniądz anonimowy. Ich zdaniem będzie z tego finansowana polityka czyli partie. I stąd takie wkurwienie. Jest w praniu zakładanie nowych partii.
J-Zabawa w politykę na zachodzie i Ameryce to duża kasa.  
D-Symulowana wolna polityka za ukradzione z banków pieniądze czyli lewe nowe państwo wyciągnięte z szamba. Stąd ta piana. Tą historią zajmuje się wojsko !  Proszę zapomnij o tym banku. Nie doceniasz powagi tego. Przetną ci przewód hamulcowy i wdowa zostanie z synem  bez ojca albo zginiecie wszyscy. Mogą cię oskarżyć o jakiś idiotyzm. Wyrzucą cię z roboty. Narobią gnoju żonie. 
J-Dzięki za ostrzeżenie...…..
D-Wojsko tu sobie przygotowuje spektakl pt. Demokratyczna polska a taki jeden robaczek Matusiak wyszedł z norki i sypie im piach w tryby parowozu dziejów.
To wojsko. Byłeś w wojsku i wiesz do czego jest wojsko. Od stanu stanie wojennego trzęsą krajem.
J-Wojsko służy do zabijania i niszczenia. 
D-Sam sobie udzieliłeś odpowiedzi. W końcu jesteś oficerem rezerwy. Jesteś moim dłużnikiem. 
Udawajmy  że blisko się nie znamy.

...................................................................................................
Wychodzimy rano z żoną do pracy. 
-Dwóch milicjantów. Pan Matusiak. Mamy polecenie zatrzymania pana i doprowadzenia  na komisariat.
-Mówię że odbieram korespondencje i nie było żadnego wezwania. Czy jest zarządzenie prokuratora. 
-My nie wiemy o co chodzi ale sprawa jest rzekomo dziwna. Nie ma zarządzenia prokuratora.
-Żona mówi że przyjedzie tam z adwokatem i prosi o zwłokę i trochę czasu.
Milicjanci obiecują żonie zwłokę i dotrzymują (!) słowa. Zostaje przewieziony na komisariat. W samochodzie sami bandyci w kajdankach i ja w garniturze.
-Przedstawiam panu zarzuty. Wspólnie i w porozumieniu z X sfałszowania plebiscytu na Warmii i Mazurach i dokonania rzezi niewiniątek. 
-Uprzejmie pana informuję że plebiscyt na Warmii i Mazurach odbył się w 1920 roku czyli długo przez moim narodzeniem. Rzeź niewiniątek miała miejsce w starożytności.   
-To mnie nie interesuje. Co ma pan do wyjaśnienia
-Czekam na mojego adwokata... Naleganie ale ja twardo że czekam. Na biurku pałka
Wchodzi sprowadzony adwokat. 
-Jestem niewinny, Odmawiam składania wyjaśnień. Sprawa umorzona. Wszyscy zaczynamy się śmiać.
-Milicjant mówi że osoba ciężko chora na schizofrenie była zwolniona na przepustkę z oddziału zamkniętego szpitala i doniosła o tych strasznych zbrodniach. Dziwne jest że dostał polecenie przedstawienia zarzutów ale on wykonuje rozkazy a niewykonanie rozkazu oznacza konsekwencje. Nie wiem o co tu naprawdę chodzi. Może ktoś liczył że będzie się pan szarpał z funkcjonariuszami ale ich napadnie. Pan wie jaki jest powód. Niech pan mi o tym nie mówi.    
Adw-Musiał pan komuś potężnemu wejść w paradę. Proszę uważać. Prokurator wojskowy w takiej sprawie. Doprowadzenie bez wcześniejszego wezwania. Mogą jeszcze coś wymodzić. Proszę pamiętać nigdy bez adwokata niczego pan nie podpisuje. Mogą pana postraszyć ale raczej nie pobić. Proszę odbierać korespondencje i nie dać powodu. Na wezwanie idziemy razem.     

Rozmowa z D.
-Matusiak ! Ty barani łbie dalej swoje. Co idioto, pójdziesz teraz do Kuriera donieść że chcieli cię oskarźyć o wspólnie i w porozumieniu z X sfałszowanie plebiscytu na Warmii i Mazurach i dokonania rzezi niewiniątek.
-Jest tak źle ?
-Jest gorzej. Jesteś niebezpieczny dla otoczenia. X z którym sfałszowałeś plebiscyt i rzezałeś niewiniątka nazwał milicjanta idiotą i dostał w twarz. Mógł zostać oskarżony o napaść na funkcjonariusza. Złożysz tu uroczyste przyrzeczenie że o tym zapomnisz. 
- To mnie przerasta 
- Rozumiem że mogli ciebie spałować ale za co obili X ?  No za co ? Jeszcze nie widziałem żeby mu tak gula. Mamy ciebie dla otrzeżwienia podłączyć do prądu ? Możemy tyle co żyd za okupacji. Zrozum ty nie jesteś żydkiem co teraz kręca polską i nikt w Twojej obronie nie kiwnie palcem.   
-Co byś zrobił na moim miejscu. 
-Zrobiłbym to samo co Ty. Trzeba być ostatnią świnią żeby przejść obojętnie przy takim oszustwie i złodziejstwie. Przecież wszyscy za to oberwiemy. Chce mi się wyć. Idź już bo zaraz będzie X a ja nie chce awantury. Zrobimy flaszke i mu przejdzie. Mam nadzieje.   
Nie wiem co będzie za tydzień a tym bardziej za rok. Ale te mega kradzieże jednak czegoś dowodzą.
Głupio by się było ustawić jako wróg nowego państwa ulepionego z gówna.

Kto jest kim? Klany oligarchiczne wracają do władzy na Ukrainie

 Kto jest kim? Klany oligarchiczne wracają do władzy na Ukrainie
https://nczas.info/2026/07/31/kto-jest-kim-klany-oligarchiczne-wracaja-do-wladzy-na-ukrainie/
"Ukraina wkracza w nowy etap ustrojowy w cieniu długotrwałej wojny. Po dymisji rządu Julii Swyrydenko parlament w Kijowie oficjalnie zatwierdził nowy gabinet ministrów, na którego czele stanął Serhij Korecki. Choć oficjalna propaganda kreuje go na apolitycznego technokratę, jego nominacja to w istocie efekt nowego, wojennego paktu z klanem Timura Mindycza – skompromitowanego udziałem w aferze korupcyjnej i przebywającego obecnie w Izraelu. Mówiąc najprościej: ten do niedawna bliski współpracownik Zełenskiego uciekł, ale jego ludzie, mechanizmy i interesy biznesowe wewnątrz ukraińskiego sektora państwowego pozostały na tyle silne, że w momencie kryzysu prezydent postawił na człowieka z tego właśnie rozdania.

Ukraińska scena polityczna przeszła ostateczne i bezkompromisowe przetasowanie. Rada Najwyższa Ukrainy większością 289 głosów powołała na stanowisko premiera Serhija Koreckiego, a stosunkiem 264 głosów zatwierdziła pełny skład jego nowej Rady Ministrów. Korecki, inżynier i menadżer z wieloletnim doświadczeniem w sektorze energetycznym (zarządzał m.in. Ukrnaftą i państwowym gigantem Naftohaz), formalnie uchodzi za fachowca trzymającego się z boku od partyjnych układów. Gabinet pod jego kierownictwem natychmiast przystąpił do realizacji zadań, z których kluczowymi są przygotowanie zniszczonego sektora energetycznego do nadchodzącej zimy oraz przyspieszenie militaryzacji kraju.
Architektura nowego rządu to jednak nie tylko awanse, ale przede wszystkim głęboka czystka dotychczasowych elit politycznych. Z rządu, wraz z odchodzącą premier Julią Swyrydenko, zniknął cały szereg kluczowych, dotychczas nietykalnych ministrów. Wołodymyr Zełenski zdecydował się na reset personalny, odsuwając od realnej władzy takie postacie jak: Taras Kaczka – dotychczasowy wicepremier i minister ds. integracji UE i NATO; Oksen Lisowy – minister edukacji i nauki; Natalia Kałmykowa – minister ds. weteranów; Ołeksij Kułeba – wicepremier i minister ds. odbudowy Ukrainy oraz Ołeksij Sobolew – minister gospodarki, środowiska i rolnictwa. Ciągłość operacyjną w warunkach wojennych powierzono starej gwardii urzędników finansowych, z kolei dyplomację tymczasowo pozostawiono w rękach Andrja Sybihy jako pełniącego obowiązki szefa MSZ. Jednak to roszady w resorcie obrony wywołały największy wstrząs i wyprowadziły ludzi na ulice Kijowa, Lwowa czy Odessy.
Zełenski nie chce innych gwiazd

Zgromadzeni po Biurem Prezydenta demonstranci domagali się pozostawienia na stanowisku Mychajła Fedorowa – 35-letniego, dotychczasowego wicepremiera i ministra obrony, który stał się ikoną technologicznej modernizacji armii i twórcą sukcesów ukraińskiego programu dronowego. Oficjalny przekaz płynący z ulicy Bankowej, gdzie mieści się w Kijowie Biuro Prezydenta Ukrainy oraz z ust samego Zełenskiego na spotkaniu z deputowanymi partii Sługi Narodu, wskazywał na głęboki, niemożliwy do zażegnania konflikt na linii ministerstwo – armia. Fedorow publicznie zarzucił naczelnemu Dowódcy SZU generałowi Ołeksandrowi Syrskiemu intryganctwo i systemowe blokowanie reform wojskowych, wprost wzywając do jego dymisji. Jednak spór z Syrskim to zaledwie wygodny, medialny parawan. Wydaje się, że realną przyczyną dymisji Fedorowa była jego potężna, wciąż rosnąca popularność w społeczeństwie, która zaczęła zagrażać monopolowi wizerunkowemu Wołodymyra Zełenskiego i jego najbliższego otoczenia z Biura Prezydenta. W ukraińskim systemie politycznym, w którym kluczowe decyzje zapadają w wąskim kręgu prezydenckim, niezależny, uwielbiany przez naród i chwalony przez Zachód reformator staje się dla władzy elementem niebezpiecznym.

Historia zatoczyła koło. Dokładnie ten sam mechanizm zadziałał wcześniej w przypadku generała Wałerija Załużnego, którego gigantyczny autorytet w społeczeństwie i w armii przypieczętował jego los jako dowódcy i poskutkował „zesłaniem” na placówkę dyplomatyczną w Londynie. Zełenski po raz kolejny udowodnił, że w warunkach wojennych nie toleruje w swoim otoczeniu alternatywnych ośrodków władzy i zbyt jasnych gwiazd politycznych.
Służby i klany

Obowiązki szefa resortu obrony tymczasowo objął dotychczasowy szef SBU Jewhen Chmara. Prezydent argumentował tę decyzję ,,bezprecedensowym doświadczeniem Chmary w operacjach uderzeniowych”. W praktyce oznacza to jednak drastyczny wzrost wpływu struktur bezpieczeństwa i służb specjalnych na codzienne zarządzanie państwem, kosztem cywilnych, technokratycznych reformatorów.

Co kluczowe, nominacja Koreckiego zadaje kłam oficjalnym deklaracjom o całkowitej „deoligarchizacji” Ukrainy. Ten pochodzący z Łucka menadżer budował początkowo swoją pozycję w sektorze paliwowym. Przez lata zarządzał potężną grupą Continuum i siecią stacji WOG tzw. klanu wołyńskiego. Później, stając się partnerem polityczno-biznesowym wspomnianego Timura Mindycza przejął z nadania Biura Prezydenta kontrolę nad dwiema strategicznymi, upaństwowionymi spółkami – Ukrnaftą i Ukrtanaftą – odebranymi wcześniej Ihorowi Kołomojskiemu. Był to czytelny sygnał, że otoczenie prezydenta monopolizuje wpływy w branży energetycznej kosztem dotychczasowych grup interesu.

W obliczu nadchodzącej zimy i zniszczeń infrastruktury krytycznej gabinet Koreckiego musiał jednak zawrzeć pragmatyczny sojusz z wrogim wobec politycznych porządków po 2014 roku – klanem Rinata Achmetowa. Choć wpływy tego magnata uległy znacznemu uszczupleniu, jego holding DTEK pozostaje kluczowym graczem w sektorze. Biuro Prezydenta przestało walczyć z Achmetowem dekretami – w zamian za bezwzględną lojalność polityczną i ciągłe finansowanie wysiłku obronnego państwa, otrzymał on gwarancje nienaruszalności reszty majątku oraz ciche wpływy w nowym gabinecie. Pod fasadą wojennej jedności i technokratycznego rządu brutalna rywalizacja klanów i pragmatyczna walka o polityczne przetrwanie w Kijowie trwają w najlepsze.
Wojna o ordery

Równolegle do wewnętrznych przetasowań Kijów musi mierzyć się z najgłębszym w historii kryzysem w relacjach z Warszawą, która wykracza daleko poza dotychczasowe spory o tranzyt zboża czy blokady granic. Tarcia dyplomatyczne, potocznie nazywane „wojną o ordery”, dotykają fundamentalnych kwestii historycznych i tożsamościowych. Przez pierwsze lata rosyjskiej inwazji Warszawa i Kijów budowały narrację o bezwarunkowej solidarności, odsuwając trudną przeszłość na dalszy plan. Jednak zmęczenie przedłużającym się konfliktem oraz konieczność redefinicji celów politycznych sprawiły, że zadawniona, podszyta nieufnością matryca tożsamościowa ukraińskiego społeczeństwa przebiła się do głównego nurtu debaty publicznej. Krytycy wskazują, że ukraińskie elity polityczne, szukając konsolidacji narodu wokół haseł oporu, coraz częściej sięgają po historyczne kody kulturowe, które w Polsce budzą jednoznaczny sprzeciw.

Wbrew powszechnej opinii zachodnich analityków źródłem tej antypolskiej rezerwy nie są wyłącznie dawne, siedemnastowieczne bunty kozackie pod wodzą Bohdana Chmielnickiego, lecz znacznie głębszy, XIX wieczny kod kulturowy stworzony przez narodowego wieszcza Tarasa Szewczenkę. Jego twórczość nasycona duchem buntu przeciwko obcej dominacji – zarówno rosyjskiej, jak i polskiej (pańskiej), ukształtowała nowoczesną wyobraźnię zbiorową Ukraińców. Współczesne badania socjologiczne wskazują, że Szewczenko cieszy się dziś niemal totalnym 95 procentowym poparciem ukraińskich mas i elit, stanowiąc nienaruszalny fundament tamtejszego patriotyzmu. W warunkach wojny mit ten został zradykalizowany: każda próba zewnętrznego nacisku, nawet ze strony bliskiego sojusznika, jakim była Polska, jest automatycznie interpretowana przez tamtejsze społeczeństwo jako zamach na suwerenność i powrót do historycznej zależności.
Koniec bujania w obłokach!

Rekonstrukcja rządu i powołanie Serhija Koreckiego pokazują, że Ukraina rezygnuje z liberalnego eksperymentu gospodarczego na rzecz wojennego kapitalizmu państwowego. Odwołanie Mychajła Fedorowa, uznawanego za symbol cyfryzacji i unowocześnienia ukraińskiej armii było efektem jego narastającego sporu z naczelnym dowódcą, generałem Ołeksandrem Syrskim. W tym konflikcie o wizję prowadzenia wojny i reformę armii Wołodymyr Zełenski ostatecznie poparł wojskowych. Nominacja Jewhena Chmary ze struktur bezpieczeństwa przypieczętowała wybór prezydenta. Władza postawiła na twardą dyscyplinę oraz pełną kontrolę nad budżetem obronnym.

Z polskiej perspektywy nowy gabinet w Kijowie oznacza konieczność porzucenia romantycznych złudzeń o bezwarunkowym braterstwie na rzecz twardej, pragmatycznej dyplomacji. Układ sił, w którym stery gospodarki przejmują ludzie uwikłani w interesy dawnych klanów i oligarchów, drastycznie zawęża pole do transparentnej współpracy bilateralnej. Nowy wojenny pakt w Kijowie utrwala system, w którym interes narodowy miesza się z interesem oligarchicznym, a tożsamość narodowa oparta na radykalnych, dziewiętnastowiecznych mitach, staje się narzędziem walki politycznej. Dla Warszawy to jasny sygnał: czas bezwarunkowego wsparcia minął, a przyszłe relacje będą zależeć wyłącznie od bilansu zysków i strat."

Powstania

 Powstania
 Powstania Listopadowe i Styczniowe zostały wszczęte przez prowokatorów za małe pieniądze. Zdalni zleceniodawcy odnieśli duże korzyści a Polacy doznali potwornych szkód. 
Bawiąca się w opłaconą konspiracje AK była totalnie zinfiltrowana przez Gestapo. Nie jest wykluczone że powstanie inspirowali NIEMCY aby podzielić sprzymierzonych  czyli politycznie wymierzone było przeciwko sowietom. To że sowieci uważali AK za sprzymierzeńca III Rzeszy nie jest żadnym przypadkiem.
Sprzymierzeni wszelkie niemieckie dokumenty jakie wpadły im w ręce zabrali do siebie. Większość tych dokumentów nadal nie jest udostępniana. Nie są udostępniane nawet wykazy. Prawdy raczej nie dowiemy się nigdy.

Genialny Paweł Jasienica - „Powstanie Warszawskie było skierowane militarnie przeciwko Niemcom, politycznie przeciwko Rosjanom a faktycznie przeciwko samym Polakom”

Prof. Wiesław Chrzanowski – „Wywołanie Powstania jest karygodną zbrodnią, za którą ponoszą odpowiedzialność pewne polskie ośrodki. Tak te wypadki ocenia polskie społeczeństwo, tak wyglądają one w rzeczywistości. Winni muszą ponieść odpowiedzialność”.

Prof. Jan Ciechanowski – „Powstanie zakończyło się straszliwą klęską, katastrofą i ruiną, która nie dotknęła żadnej innej stolicy w Europie od czasu najazdu Hunów na Rzym. 200 tysięcy ludzi zginęło, 500 tys. wygnano i skazano na poniewierkę. Miasto zrównano z ziemią. To największy błąd popełniony przez dowództwo AK.”

 W formacjach niemieckich tłumiących powstanie  zginęło zaledwie 1570 osób ale Niemców była tam garstka.
W rzezi na Woli brali udział Rosjanie i Białorusini z Brygady RONA Kamieńskiego. Kozacy:  Policyjny Pułk Kozacki, dywizjony kawalerii kozackiej. Ukraińcy w formacjach policyjnych w późniejszym okresie oraz jako pojedynczy żołnierze z rozbitego SS Galizen. Azerowie i Turkmeni z Ostlegionen.  Pogardzani niemieccy kryminaliści od Dirlewangera, którzy dla  rodaków z Wehrmachtu byli hańbą dla munduru.
Niemcy posługiwali się ohydnymi  zdrajcami swoich narodów.  Zezwierzęcenie i bestialstwo na Woli to w większości dzieło ukraińskich siepaczy.

 Sowieci konsekwentnie ścigali i karali zdrajców. Zbrodniarzy ścigali Żydzi.

piątek, 31 lipca 2026

Laboratorium zaawansowanej elektroniki i automatyki 215

 Laboratorium zaawansowanej elektroniki i automatyki 215

Spis treści
1.Rozwój
2.EV

1.Rozwój
 AI podają że poziom życia w ciągu ostatnich lat w Europie się obniżył. Zgodnie podają powody tego stanu rzeczy. Powody są oczywiste i znane od lat.

 Rozwojowi towarzyszy wzrost prawie wszelkiego rodzaju kapitałów:
Ludzki – wiedza, umiejętności, zdrowie,
Intelektualny – patenty, know-how, doświadczenie,
Społeczny – zaufanie, relacje, reputacja,
Finansowy – pieniądze i aktywa,
Rzeczowy – maszyny, budynki, narzędzia,
Komunikacyjny – umiejętność przekazywania informacji i budowania sieci kontaktów,
Kulturowy – wykształcenie, znajomość norm i kodów kulturowych,
Naturalny – ziemia, lasy, woda, zasoby środowiska.
 Biorąc to pod uwagę, w Polsce mamy wzrost gospodarczy ale słaby rozwój. Kapitałem jest też sprawne państwo. O ile gospodarka w Polsce (ale często nie polska ) się zmodernizowała to stan państwa o nazwie III RP jest tragiczny 
Nielegalni imigranci z najgorszego III Świata to ujemny kapitał ludzki.

 System gospodarczy ma dostarczyć społeczeństwu to czego ono potrzebuje. Mamy więc od trzech dekad w części krajów rozwój pełnobjawowy i objawowy widoczny gołym okiem oraz „rozwój” bezobjawowy jak w USA gdzie mediana siły nabywczej jest taka jak ponad 50 lat temu.

 Szczególną role w rozwoju odgrywają koncerny organizujące wokół siebie całą gospodarkę kraju. Polska nie ma takich nowoczesnych koncernów a to one są wyznacznikiem światwoej pozycji kraju. 
Turcja latami kupowała broń ale zawsze z wysokim offsetem. Rozwijała kupioną technologie w swoich koncernach i po zaspokojeniu swoich potrzeb stała się znaczącym eksporterem broni. W 2025 roku broni wyeksportowała za 6 mld dolarów. Polska dokonując przypadkowych zakupów broni nie dostaje offsetu i nawet go nie negocjuje ! To już nie jest niegospodarność. To jest jawna zdrada i i giga korupcja
 Tajwański koncern Foxconn jest największym producentem kontraktowym elektroniki w świecie. Ma fabryki głównie w Chinach. Łącznie zatrudnia 340 tysięcy osób. Produkuje m.in. wyroby dla Apple. Oczywiście w Chinach nie ma on żadnych tajemnic przed chińskimi firmami.
  
 Obecnie Chiny nie potrafią wyprodukować tylko dwóch rzeczy: Najnowszych procesorów i konkurencyjnego lotniczego silnika odrzutowego.  Z powodu embarga na maszyny holenderskiej ASML, Chiny podjęły szeroko zakrojone prace nad zrobieniem własnej maszyny i już mają prototyp maszyny takiej jak ASML miał w 2020 roku. Pojawiły się informacje ze chińskie firmy technologie monokrystaliczną na łopaty turbin już opanowały i wyroby są już testowanie ale to zajmie trochę czasu. 
Możliwe że technologiczny prymat zachodu a szczególnie USA właśnie odchodzi w przeszłość. 

 Na dłuższą metę rozwój uzyskujemy tylko wzrostem produktywności czyli technologią. Miejsce pracy w nowoczesnej fabryce może być bardzo drogie. Czyli rozwój uzyskujemy dobrymi, trafionymi inwestycjami. To tylko warunki konieczne rozwoju. Niestety prywatne inwestycje w Polsce stanowią zaledwie ponad 9% PKB podczas gdy w Czechach stanowią ca 16 %. Być może firmy nie inwestują bojąc się wojny i z powodu drożejącej pracy. W Polsce wszystko co nowoczesne produkują zachodnie firmy !
Rząd premiera Tuska do końca I kwartału 2026 roku narobił 820 mld zł długu. Czyli już niedługo będzie 1 bilion złotych. Za dług można wybudować nowoczesne inwestycje. Kraj rośnie i jest wypłacalny. Ale za dług można też zaimportować samochody osobowe, smartfony, wszelką elektronikę a nawet żywność. Światowa lichwa widząc nadchodzącą  niewypłacalność kraju żąda coraz wyższych odsetek i bankructwo staje się kwestią czasu. Są kraje bardziej zadłużone od Polski ale płacą dużo mniej za swoje obligacje. Światowa lichwa ma bardzo dobre rozeznanie w tym czy pieniądze zainwestowano czy przejedzono i rozkradziono. Za dziesięciolatki rząd polski płaci blisko 6% rocznie czyli lichwa uważa ze kredyty przejedzono i rozkradziono. 
Wydając kredyty na konsumpcje mocno pompuje się papierowy wzrost  PKB - do czasu kryzysu. 
 
 System społeczno gospodarczy i rządy mają duży wpływ na rozwój krajów.  Ale nie można jednoznacznie przypisać wzrostu gospodarczego tylko politykom. PRL rozłożył kryzys zadłużenia zagranicznego sekretarza Gierka i tragiczne rządy Jaruzelskiego. Fatalne były dalsze rządy  agentury styropianu. Prawienie o słabym wzroście PRL nie trzyma się kupy. PRL startował z bardzo słabej sytuacji a w dodatku bardzo silnie obciążała go Zimna Wojna. Co gorsza po wojnie  mordercze bandy starały się wywołać wojnę domową. PRL rozwijał się trochę wolniej niż Zachód w Złotym Wieku Kapitalizmu ale to był jedyny taki okres w całej historii kapitalizmu. Ojczyzna kapitalizmu czyli Brytania od prawie 20 lat jest teraz w stagnacji ! Prosty kapitalizm jako taki ma wbudowane mechanizmy stagnacji i rolą rządów jest odblokowywanie mechanizmów wzrostu.

Od lat największym na świecie producentem stali i cementu są Chiny. Ale znaczną produkcje stali i cementu mają też inne szybko objawowo rozwijające się kraje. 
Wielkie ilości cementu i stali pochłania budowa  infrastruktury, przemysłu i mieszkań. Wielkie są  chińskie Inwestycje z Pasa i Szlaku.
Koszt budowy dróg i linii kolejowych mocno zależy od trudności terenu. W bardzo trudnym terenie może być 25 razy wyższy niż w łatwym terenie.
Zwraca uwagę niska wycena kosztów budowy  infrastruktury w Chinach i wysoka na Zachodzie i w Polsce. W USA infrastruktura jest zaniedbana i doprowadzenie jej do dobrego stanu wymaga ogromnych wydatków ale nikt ich nie chce ponosić.  
Chongqing to liczące 32.2 mln ludzi (prawie tyle co cała Polska)  megamiasto w środkowych Chinach. W wielkich miastach świata powstają wielkie korki na drogach. Jest tam największy 5 poziomowy węzeł drogowy w świecie. Pozwala on bezkolizyjnie  wybrać w aglomeracji osiem głównych kierunków (one dalej się rozgałęziają). Najwyższa estakada znajduje się  37 metrów nad ziemią, a łączna długość dróg węzła przekracza 16 kilometrów. To ważny element miejskiej infrastruktury. Podróż, która wcześniej zajmowała około 40 minut, trwa dziś zaledwie 15 minut. Biorąc pod uwagę zaoszczędzony czas kierowców, koszt oszczędzonego paliwa i oszczędzonego zużycie samochodów, to inwestycja bardzo szybko się spłaciła. System ma bardzo dobre oznaczenia i pomyłki kierowców zdarzają się bardzo rzadko ale w takiej sytuacji po pomyłce trzeba nadrobić ładnych parę kilometrów.  Na "przysłoniętym" niskim poziomie są czasem problemy z nawigacją satelitarną i trzeba zachować uwagę. 
W Chinach w 2025 roku zarejestrowano blisko 24 mln nowych samochodów. Trzeba dla nich infrastruktury. Zatem nic dziwnego że jest ona budowana w ogromnej skali. Szybki rozwój kraju widać gołym okiem.
W Chinach wybudowano wiele lotnisk. Budowa tego węzła była wielokrotnie droższa niż średnio - dużego lotniska jak planowany Polski CPK.
 Elektrownia wodna Motuo (Medog) w Chinach powstaje  w głębokim kanionie rzeki Yarlung Tsangpo (górny bieg dalej indyjskiej Brahmaputry) w Tybetańskim Regionie Autonomicznym. Koszt projektu szacuje się na 168 mld dolarów. Wykorzystane zostanie wyjątkowe ukształtowanie terenu w rejonie Wielkiego Zakola rzeki, gdzie woda gwałtownie opada. Produkcję energii będzie znacznie większą niż w przypadku Zapory Trzech Przełomów. Budowany jest system pięciu zapór oraz tuneli poprowadzonych przez masyw Namcza Barwa. Woda z górnego odcinka rzeki ma zostać skierowana tunelami do podziemnych elektrowni, a potem wrócić do niższego biegu, z pominięciem części naturalnego koryta. Trwająca rok inwestycja będzie gotowa za 9 lat. Budowa na dużej wysokości we wrogim terenie jest oceniana jako ekstremalnie trudna. Inwestycja jest bardzo krytykowana przez zachodnich "ekspertów"

 A jak wyglądają projekty infrastrukturalne w Polsce ?
„Rada nadzorcza Centralnego Portu Komunikacyjnego 31.07.2026 odwołała prezesa spółki a także członka zarządu”
Dostali  wysokie milionowe pensje i odprawy przytulą z przyjemnością. Mają na widoku nowe, ciepłe posadki. Kolejka działaczy na przytulne posadki i wysokie odprawy jest bardzo długa, a wybory za rok i wynik mocno niepewny.  Teraz innym trzeba dać zarobić !
CPK to bardzo ciekawa  firma. CPK który nie obsłużył nawet 1 pasażera  będzie miał 4 prezesa w ciągu 6 lat.
Nieoficjalna plotka mówi  że prezes został zwolniony gdyż nie uwzględnił w projekcie Terminala do statku kosmicznego Tuska.
TUSK – Teraz Uwierzcie w Statek Kosmiczny 
TUSK – Teraz Uwierzcie w Stacje Kosmiczną
TUSK – Teraz Uwierzcie w Szybką Kolej

Nawet autostrady i drogi ekspresowe wybudowały w Polsce zagraniczne firmy a polskie były tylko oszukiwanymi  podwykonawcami.
Zachodnie firmy robią w Polsce co chcą ale mają wielkie zalety. Płacą pracownikom o 60 % więcej niż Janusze biznesu. Płacą za pracowników składki ZUS i podatek PIT. Tworzą „polski” PKB.  

 Współczynnik płodności TFR spadł w całym świecie. Najniższy jest w Korei. W Chinach wynosi 1, w Polsce 1.06, USA i Brazylia 1.6, Indie 1.9. Płodność maleje nawet w Afryce subsaharyjskiej. 
Wszyscy bardzo obawiają się negatywnych konsekwencji zmian demograficznych.
Odpowiedzią Japonii, Korei i Chin na demograficzny dramat jest mocne inwestowania w nowe technologie, innowacyjność oraz produktywność firm. 
Badacze tematu reprezentują różne poglądy. Zależą one od tego jakie dane interpretują. Jedni mówią że starzenie społeczeństw zabiją wzrost gospodarczy i prowadzi do chronicznej stagnacji. 
Laureat Nagrody Nobla Daron Acemoglu ze współpracownikami w badaniu „Baby Busts and Growth Booms: Demographic Change and the Macroeconomy"argumentują taki pogląd:
„Długofalowy spadek wskaźników urodzeń na świecie w ciągu ostatnich siedmiu dekad spowolnił wzrost populacji, podniósł średni wiek społeczeństw oraz głęboko przekształcił rynki pracy i makroekonomię. Wbrew powszechnym oczekiwaniom, że trendy te hamują wzrost gospodarczy, wykazujemy, że niższe wskaźniki urodzeń są powiązane z wyższym wzrostem PKB w przeliczeniu na dorosłego w wieku produkcyjnym oraz wyższym wzrostem płac w amerykańskich strefach dojazdów do pracy, przy jednoczesnym braku negatywnego wpływu na zagregowane PKB czy całkowite zarobki".
 W gospodarkach z niskim początkowym wskaźnikiem urodzeń realny PKB w przeliczeniu na zatrudnionego zwiększył się w latach 1970–2023 o 150 %, podczas gdy w krajach ze średnim i wysokim wskaźnikiem urodzeń – odpowiednio o 26,3 i 39,4 %.
Kraje i regiony z niższymi wskaźnikami urodzeń cechują się większą liczbą patentów na technologie automatyzujące i oszczędzające pracę, rosnącą aktywnością w sektorze nowoczesnych technologii  oraz wyższym wzrostem łącznej produktywności czynników produkcji Total Factor Productivity).
 Recepta dla Polski jest prosta. Stawianie na innowacyjność i technologie. Żadnych humanistów. Żadnych imigrantów ze złego III Świata. Żadnego POPIS-u.

 USA są państwem zamieszkałym przez potomków europejskich emigrantów. Ale urzędnicy imigracyjni w portach USA zawracali osoby co do których zachodziło podejrzenia że mogą sprawiać kłopoty. Wpuszczano tylko osoby zdrowie i chętne do pracy. Pracujący imigranci z tego samego kręgu cywilizacyjnego szybko się integrowali i asymilowali. 
 Pożądani są tylko i wyłącznie imigranci wnoszący Wartość Dodaną a nie rujnujący kraj. Koszt utrzymanie jednego „inżyniera i lekarza” z pontonu w Niemczech cały czas rośnie i dojdzie do 50 tysięcy Euro rocznie.
Polityka USA deportacji nielegalnych imigrantów, szczególnie przestępców, jest jak najbardziej słuszna.
Dawne zbrodnicze mocarstwa kolonialne ponoszą odpowiedzialność za opłakany stan swoich koloni i powinny tym krajom pomagać !  

 Około 49 tysięcy nielegalnych migrantów w niekontrolowany sposób przekroczyło (z Maroka) granicę w Ceucie w ciągu ostatniej doby (30-31.07.2026 ) - poinformowało hiszpańskie ministerstwo spraw wewnętrznych. Rząd w Madrycie skierował wojsko do eksklawy, a premier Pedro Sanchez osobiście udał się na miejsce. Ceuta to hiszpańska eksklawa położona w Afryce Północnej, granicząca bezpośrednio z terytorium marokańskim. Maroko to normalny, stabilny kraj. Nie ma tam żadnej wojny ani prześladowań. Imigranci to nie Marokańczycy. Do Maroka przybyli imigranci z całej Afryki aby przedrzeć się do bogatej Europy.
"Wymykająca się spod kontroli nielegalna imigracja stanowi realne zagrożenie dla bezpieczeństwa europejskich granic" - oceniła włoska premier  Giorgia Meloni.
Rząd Hiszpanii  który zalegalizował blisko milion nielegalnych  imigrantów, dając im obywatelstwo, nakręca biznes przemytniczy.
Dawniej gdy ktoś siłowo lub nielegalnie chciał przekroczyć granice używano ostrzegawczo broni palnej a następnie strzelano do przestępcy. Nielegalne przekroczenie granic bogatych arabskich satrapii grozi więzieniem a nawet śmiercią a w tym ścięciem.
 Broń demograficzna to użycie masowej migracji jako narzędzia destabilizacji i zniszczenia. Analitycy sfery bezpieczeństwa piszą o tym od lat. CIA finansowała ruchy imigracyjne jako narzędzie polityczne  - Afganistan, Ameryka Łacińska.
Prezydent Trump mówił że nie lubi Hiszpanii i proszę bardzo !
Maroko i Turcja to kraje tranzytowe dla imigrantów. Gdy miliony uchodźców i imigrantów przetoczyły się przez Turcję do Europy to wtedy sami politycy europejscy przekupili miliardami Turcję aby ich zatrzymała. Turcja dobrze te miliardy zainwestowała w swój rozwój !   
   
 Problem polskich firm i całej prymitywnej gospodarki polega na tym, że ich jedyną przewagą konkurencyjną od lat pozostaje tania siła robocza. Wpływ demografii w takiej gospodarce jest potężny. Starzejące się społeczeństwo pogarsza sytuację na wiele sposobów. Baza podatkowa maleje a zobowiązania emerytalne, medyczne i społeczne szybko rosną. Koszt leczenia osoby w 65 roku życia jest typowo  4 x krotnie wyższy od młodzieńca.  
 Płaca minimalna w Polsce przekroczyła 1100 Euro a zatem wzrosła o circa 100% od 2020 roku.
W Czechach i na Słowacji to circa 920 Euro, na Węgrzech i w Rumunii 820 Euro, w Bułgarii 620 Euro. Zachodnie firmy zaczynają się wynosić z za „drogiej” Polski.
Jednocześnie Polska jest jedną z najmniej zautomatyzowanych i zrobotyzowanych gospodarek w Europie.

 Od 1990 roku zaczęło się w Polsce masowe likwidowanie przedsiębiorstw i likwidowanie miejsc pracy. Pracy dla młodych całymi dekadami nie było. Nawet za rządu SLD ( lata 1993-1997 ) była tylko propaganda i agitowanie 7% wzrostem gospodarczym. Nawet według ówczesnego ministra Kołodki był to bezzatrudnieniowy wzrost gospodarczy. W ramach "walki" z bezrobociem de facto SLD zlikwidowało zasiłki dla bezrobotnych. W Polsce od czasu tamtej "reformy" o zasiłek jest najtrudniej w całym OECD i 87% zarejestrowanych bezrobotnych nie ma zasiłku. To w połączeniu z przodującym w Europie zatrudnieniem "śmieciowym" dało brak małżeństw i dzieci.
 Bezrobocie jest potwornym marnotrawstwem i patologią. W Polsce w kryzysowym 2003 roku luka pracy wynosiła 8 mln osób czyli co trzecia osoba w wieku produkcyjnym (21 - 60/65 lat) była bez pracy. Siła robocza osiągnęła swój szczyt w 2012 roku i od tego czasu spada. Obecnie luka ta wynosi 3 mln ale część osób z tej grupy z różnych powodów nie podejmuje i nie podejmie pracy. Bezrobocie rejestrowe wynosi ca 1 mln osób.  Zatem dalszy wzrost gospodarczy wynikać może jedynie ze wzrostu produktywności. Imigrantów wnoszących Wartość Dodaną można jednak sprowadzać dopiero po zmniejszeniu bezrobocia i próbie aktywizacji biernych zawodowo. 

 Była szansa na innowacyjność i technologie w obronności. Patrz opisana Turcja. Ale środki zmarnotrawiono na przypadkowe łapówkarskie zagraniczne zakupy broni. Polski podatnik sponsoruje  innowacyjność i technologie w krajach gdzie kupujemy broń.
Niebezpieczne stają wielkie nakłady na zbrojenia czyli na „bezpieczeństwo” ! Niebezpieczne bezpieczeństwo !
 W statystyce krajów RWPG stosowano idee Material Production System czyli MPS z Dochodem Narodowym DN. DN z systemu MPS jest nieporównywalny z PKB a w Polsce oszukańczo po 1990 roku je utożsamiano  DN z MPS może być wielokrotnie mniejszy od PKB stosowanego w III RP ! Z tego względu regres w gospodarce okresu 1989-1992 może być dużo, dużo większy niż to się fałszywie podaje. Może być taki jak podano w odtajnionych dokumentach dyplomatycznych USA !
 Obecne zmiany prezesa rządowego GUS wskazują na to że fikcyjny PKB powstaje  w jego gabinecie jako że rząd bazuje na masywnym kłamstwie. Donald Tusk:
"Mamy wszystko dokładnie policzone i każda z danych naszych 100 gwarancji, zostanie 
spełniona w pierwsze 100 dni naszego rządzenia, natychmiast i bezwarunkowo. Zlikwidujemy 
drożyznę, obniżymy cenę gazu i prądu o połowę, benzyna będzie po 5 zł a kwota wolna od 
podatku wyniesie 60 tys na rok, bo wiemy jak to zrobić. Jeszcze raz gwarantuję to państwu".

 Przy wysokim obciążeniu demograficznym emerytami, w końcu  konieczne jest podniesienie podatków i składek płaconych przez aktywne pokolenie a szczególnie przez młodych pracowników. Młodzi w odpowiedzi zagłosują nogami i uciekną tam gdzie obciążenia są mniejsze a pensje wyższe. Są już ostrzeżenia że za ca 5 lat młodzi znów zaczną uciekać z Polski jako emigranci ekonomiczni.
Ponieważ emeryci są zdyscyplinowani wyborcami, rządy będą podwyższać podatki i mniej obniżać emerytury. Połowicznym rozwiązaniem jest obniżenie wieku wyborczego do 16 lat i wprowadzenie dla obywateli poniżej 50 lat ( że oni niby mogą być już niesprawni i nie można ich przymuszać ) przymusu ( grzywna ! ) głosowania. Oczywiście rosnące obciążenie demograficzne spowoduje wielkie napięcia społeczne, polaryzacje i konflikty. Może całkowicie zatrzymać wzrost gospodarczy i wywołać pogrążający kryzys bez końca.   
 
 Wzrost PKB powinien być sensownie skorygowany o pomnożony przez współczynnik (3..15 razy) przyrostu długu i wtedy niósłby jakaś sensowną informacje o wzroście i rozwoju. Bez tego jest to tylko informacyjny, propagandowy  szum. W tym sensie przy obecnym szalonym wzroście długu gospodarka wcale realnie nie rośnie.
 Gierkowski Kryzys zadłużenia zagranicznego dał blisko 20 lat stagnacji PRL i III RP.
Według Ministerstwa Finansów dług publiczny Polski rósł w czerwcu 2026 o 1.79 mld zł dziennie !
Nie ma żadnych szans na spłatę 2.6 bln pln polskich długów. Będą one rolowane aż do kryzysu.
Dług można spłacić tylko z zysku firm. Dla realizmu przykład.
Ze sprawozdania finansowego gigantycznego Volkswagen za pierwsze półrocze 2026 wynika że w okresie od stycznia do czerwca koncern wygenerował 158,1 mld EUR przychodów. Zysk wyniósł  5,93 mld EUR, a zysk netto wyniósł  do 3,1 mld EUR.
Nawet gdyby Polska miała wiele takich arcypotężnych koncernów VW to spłacenie 2.6 bln długu jest nierealne. A przecież nie mamy ani jednego VW ani nawet namiastki.
 Wewnętrzne oddłużenie III RP inflacją może być trudne. W miarę stabilnym kraju społeczeństwo można okraść epizodem inflacyjnym tylko raz na pokolenie. Ten epizod zafundowany przez rząd PiS jest nie do powtórzenia bowiem wszyscy zaczną się przed tym bronić. 
Przy dużej inflacji żądane będą duże odsetki od obligacji i nie będzie zysku z inflacji. Gdy oferowane będą za niskie odsetki to zacznie się ucieczka do złota,  euro, franka, jena, yuana... wszelkich towarów a to zainicjuje kryzys.
W schyłkowej PRL przy długotrwałej inflacji  doszło do dolaryzacji czyli wypierania złotówki z transakcji. To już był koniec PRL.

 Bierzemy brudną lichwę der KPO i der SAFE żeby zaraz część oddać Ukrainie a Ukraina w ramach wyrazu wdzięczności pluje nam w twarz !  Media hojnie obdarowane z der KPO  i der SAFE nie interesują się co się dzieje z miliardami.

 Ujawnienie rozdysponowania środków z pożyczki KPO udowodniło że mamy Kleptopokracje czyli rząd złodziei.  
Praworządność i fundusze europejskie tak jak my je rozumiemy ! 
Rzeczpospolita przeszła do swojego normalnego pasożytniczego stanu. Uprzywilejowani 
przy korycie doją resztę, oczywiście w majestacie biegunkowego "prawa".
 
 Polskę z powodu szybko rosnącego zadłużenia  czeka obniżenie ratingu kredytowego. Agencje ratingowe już przygrywają melodie do tego.  
Stagflacja puka do bram Europy Środkowej. Agencja S&P obniża PKB i podnosi prognozy inflacji
"Szok cenowy na rynku energii wynikający z konfliktu na Bliskim Wschodzie będzie miał skutki stagflacyjne dla małych i otwartych gospodarek CEE. W porównaniu z naszą prognozą z początku roku agencja S&P Global Ratings skorygowała w dół swoje prognozy wzrostu PKB dla CEE na rok 2026 o 0,4 pp. do średnio 2,0 proc. Podwyższyliśmy również nasze prognozy inflacji średnio o 0,6 pp. do 4,2 proc., deficytu na rachunku bieżącym o 1,2 pp. do 2,8 proc. PKB oraz deficytu sektora instytucji rządowych i samorządowych o 0,4 pp. do 5,6 proc. PKB" - napisano w raporcie "CEE Sovereign Ratings Midyear 2026: What We Are Watching". 

 Gospodarka USA jest coraz bardziej fikcyjna. Obecnie w USA działają tylko cztery huty aluminium i możliwe że niektóre będą likwidowane. Na początku XXI wieku działały 24 zakłady. W 2025 roku ( wysokie cła ! ) import pokrywał 62% zapotrzebowania USA na ten surowiec, wynoszącego około 4 mln ton rocznie. Produkcja jest niekonkurencyjna. Za droga jest energia. Brak jest chętnych do pracy.    
  Największym producentem Aluminium są Chiny z 43 mln co stanowi 2/3 produkcji światowej.   Indie z 4.2 mln ton są drugie. USA z produkcją 0,66 mln ton są na pozycji 13. 
Chiny coraz więcej aluminium na wyroby przetwarzają u siebie. Możliwe że kiedyś staną się importerem aluminium.  
Energia elektryczna stanowi 20-40% całych kosztów produkcji aluminium. 
Tak jest w większości branż w USA.
 Koszt zakładów produkujących element z aluminium jest mały na tle zakładów produkujących aluminium zwłaszcza z uwzględnieniem koniecznych elektrowni.
W Polsce produkcje aluminium definitywnie zakończono w 2008 roku.   

 Grupa Kęty produkująca wyroby z Aluminium jest rentowna: 
-Segment Wyrobów Wyciskanych któremu przynależy znak firmowy Grupa Kęty, obejmuje produkcję i sprzedaż profili i komponentów aluminiowych wykorzystywanych m.in. przez branże 
budownictwa i konstrukcje, motoryzacja i transport drogowy, kolejnictwo, elektrotechnika, 
inżynieria, AGD.
-Segment Systemów Aluminiowych obejmujący projektowanie, produkcję i sprzedaż wysokiej 
jakości systemów aluminiowych oraz osłon przeciwsłonecznych, wykorzystywanych w branży 
budowlanej, znajdujących swoich odbiorców w większości krajów świata w tym m.in. w Europie, 
Stanach Zjednoczonych, ale również w Azerbejdżanie, Gruzji, Zjednoczonych Emiratach 
Arabskich.
-Segment Opakowań Giętkich Obejmujący produkcję i sprzedaż opakowań giętkich oraz folii 
polipropylenowych BOPP wykorzystywanych m.in. w branży spożywczej, chemicznej i 
farmaceutycznej, współpracujący z największymi koncernami międzynarodowymi, a także dużymi 
przedsiębiorstwami działającymi na rynku lokalnym.
Polska już nie produkuje aluminium a Kęty są na pozycji kolizyjnej z przetwórstwem aluminium w Chinach. 

 Chiny w produkcji metali mają bardzo mocną pozycje. Ograniczają eksport na rzecz miejscowego zużycia stawiając nabywców w bardzo trudnej sytuacji. Gdy dotychczasowi nabywcy nie mają z  czego produkować, Chińskie firmy po konkurencyjnych cenach oferują gotowy towar rynkowy wypychający z rynku dotychczasowy. 
Odmowy dostaw są odpowiedzią Chin na zachodnie  embarga technologiczne, które przestają być skuteczne. 

 Volkswagen był do niedawna jednym z najgłośniejszych przeciwników ceł na chińskie auta elektryczne dlatego że Volkswagen ma wielkie inwestycje w Chinach. Dziś wzywa Komisję Europejską do nałożenia dodatkowych taryf na importowane z Chin hybrydy plug-in. Koncern traci udział w rynku na rzecz tańszej chińskiej konkurencji i stąd zmiana opinii. Rośnie silna presja na wyniki i zatrudnienie w jego europejskich zakładach ! Zatem  Volkswagen godzi się na pogorszenie swojej sytuacji w Chinach co może mieć poważne skutki. Europejskie koncerny motoryzacyjne  nadwyżką wypracowaną w Chinach finansowały import chińskich części do montażu w europejskich fabrykach ! Sprawa tych części nie jest prosta bowiem może się okazać że zakup materiałów do wyprodukowania ich w Europie jest niemożliwy lub drogi.  
Rozwód z Chinami może mieć dla Europy fatalne skutki. 

2.EV
 Elektryfikacja transportu miała odsunąć groźbę „płonięcia planety” Liczono na to że Europa stanie się monopolistą w elektrycznych samochodach ale monopolistą stają się Chiny. 
W europejskim modelu podatkowym paliwa samochodowe są bardzo drogie na tle świata. Wpływy (akcyza, VAT, przeróżne opłaty) od paliw silnikowych są istotną pozycją w budżecie. Gdy ropa gwałtownie zdrożała w 2008 roku, Europa apelowała do państw naftowych o obniżkę cen - „Obniżcie sobie podatki od paliw”
Podatki te odprowadzane przez koncerny petrochemiczne są bardzo łatwe w poborze. Gorzej jest z importowanymi paliwami i mafią paliwową ale temat ten jest od dawna łatwy do załatwienia.
Osobowy EV jest znacznie cięższy od samochodu spalinowego i dużo mocniej niszczy drogi, tunele i mosty a nawet parkingi. Temat niszczenia dróg przez samochody jest badany od 80 lat. Przykładowo, przeładowana duża ciężarówka niszczy drogę (na takim samym dystansie) tak jak 100 tysięcy samochodów osobowych. 
Było oczywiste że brak podatków od paliw dla EV spowoduje dziurę w budżecie i właściciele EV zostaną prędzej czy później obciążeni wyrównawczym podatkiem.
-Nowa Zelandia od kwietnia 2024 roku obciążyła EV i hybrydy plug-in opłatą drogową (Road User Charge). Opłata wynosi 7,6 centa nowozelandzkiego za kilometr.
-Islandia wprowadziła opłatę od kilometrów dla EV w 2024 roku. Jest to 7 koron islandzkich za kilometr. W 2026 roku rozszerzyła ten mechanizm na wszystkie pojazdy.
-W Wielkiej Brytanii od kwietnia 2028 roku każdy właściciel elektryka zapłaci 3 pensy za każdą  mile przejechaną EV.  Hybrydy plug-in zapłacą 1.5 pensa za milę.
Hawaje i kilka stanów amerykańskich testują podobne rozwiązania i już je częściowo wdrożyły. Australia i Szwajcaria aktywnie projektują system.
Kilometry naliczane są z pomocą nawigacji GPS. Próba manipulacji jest przestępstwem. 
W Polsce rozważane są opłaty drogowe i zmianany w systemie akcyzy aby obciążyć przejazdy EV. 

 Zatem elektryfikacja transportu  na razie (?) oznacza redukcje dobrobytu europejczyków.
Dobrobyt obniżył się w Europie w ostatnich latach i wszyscy to widzą. Wygląda na to że Zielony Ład trwale osłabi gospodarkę Europy, która przestanie się liczyć w świecie.
Nakładane na Rosję sankcje szkodzą jej ale jeszcze bardziej szkodzą Europie ! Wojna bardzo szkodzi Europie i obciążą ją zbrojeniami. Kamieniem u szyi są „inżynierowie i lekarze” z pontonu. Kryzys demograficzny robi swoje.
Euro jest drugą po dolarze walutą rezerwową świata. Wraz z przejściem świata na rozrachunki we własnych walutach skończy się okradania świata. 
 We wszystkich wielkich zmianach początkowo zachodzą one liniowo i wydają się niegroźne a w każdym razie możliwe do opanowania i zarządzania. Ale w pewnym momencie system się nieoczekiwanie, gwałtownie załamuje. Wszyscy się mądrzą po szkodzie bo nikt kataklizmu nie przewidział.  
Europa jest uboga w surowce które musi importować. Importuje je za nadwyżkę handlową i z druku Euro. Wypieranie Europy ze światowego rynku przez Chiny i USA jest śmiertelnie niebezpieczne.     


Sprawdzenie.
1.Współczesny tranzystor krzemowy mocy Mosfet ma zdolność absorpcji „dużej” energii w modzie lawinowym Avalanche na przykład przy wyłączaniu obwodu z indukcyjnością - UIS. Data Sheet zawierają konkretne dane o tym. Podawana jest energia z jednorazowego incydentu UIS i znacznie mniejsza z powtarzalnych akcji.  Ale dawniej zdolność ta (z reguły awaryjna) była znacznie mniejsza i nie podawano nawet danych na ten temat. W związku z koniecznością zachowania marginesu napięcia Vds słabsze było wtedy napięciowe wykorzystanie klucza mocy.
Antyrównoległa dioda w tranzystorze Mosfet to tranzystor bipolarny ze zwartymi B+E. W modzie Avalanche tranzystor ten pracuje lawinowo i może zajść w nim II przebicie.
Znacznie słabszą zdolność absorpcji energii przy nadmiernym napięciu Uce mają tranzystory IGBT.  Data Sheet z reguły milczą na ten temat.
-Dlaczego tranzystory IGBT słabo tolerują energie z UIS ?

Data Sheet do tranzystorów SiC Mosfet  milczą na ten temat zdolności absorpcji energii z przepięć UIS.
-Dlaczego tranzystory SiC Mosfet słabo tolerują energie z UIS ?
Podpowiedź. https://www.researchgate.net/publication/353595177_Analysis_of_Current_Capability_of_SiC_Power_MOSFETs_Under_Avalanche_Conditions

Cwiczenie
 W przewodzącej diodzie akumulowany jest ( podobnie jak inercja) ładunek ca proporcjonalny po długim czasie przewodzenia do prądu. Po zmianie kierunku prądu dioda po czasie Trr=Ta+Tb odzyskuje zdolność zaworową. Czas Trr (i składowe czasy Ta i Tb) zależy m.in. od szybkości narastania prądu wstecznego i jest funkcją wielu zmiennych a nie skalarem. W Data Sheet do szybkich diod jest seria wykresów dotyczących zjawiska odzyskiwania zdolności zaworowej.
Przy szybkim narastaniu podanego do diody prądu przewodzenia początkowo napięcie Ufr jest znacznie większe i spada do definicyjnego 110% napięcia statycznego w czasie Tfr. W szybkich diodach Ufr i Tfr to mało znaczące efekty ale w wolnej krzemowej diodzie na napięcie  8KV, Ufr może przekroczyć 200 V ! 
Produkowane w astronomicznej ilości prostownicze diody 1N4001-4007 w rzeczywistości są diodami PIN. Także diody szybkie są z reguły diodami PIN. 
Etatowe diody PIN służą do przełączania sygnałów RF (jak w radarze fazowym) lub zmiany konfiguracji obwodu LC lub do regulowanego tłumienia sygnału RF. Prąd stały kontrolujący rezystancje diody PIN może być stosunkowo mały przy prądzie radiowym RF. Przy znaku prądu do przewodzenia akumulowany jest w diodzie ładunek i po zmianie znaku jest rozładowany ale nie do końca bo jest kontrolująca składowa DC. Oczywiście dioda PIN zaczyna się zachowywać tak jak od niej oczekujemy czyli jak kontrolowany prądem DC rezystor dopiero powyżej pewnej częstotliwości. Przy zbyt małej częstotliwości sygnału napięcie na niej jest nieliniowe i wprowadza ona zniekształcenia. Przy małej (przy Trr ale też Tfr) częstotliwości zaczyna się zachowywać jak prostownik. 
N.B. Gdy do diody podamy sygnał prostokątny to ze wzrostem częstotliwości staje się ładnie widoczny efekt odzyskiwania zdolności zaworowej w czasie Trr ale widoczne jest też wchodzenie w przewodzenie w czasie Tfr
Na oscylogramie do diody 1N4007 o katalogowym czasie Trr=2usec podano sygnał sinusoidalny 22Vpp z generatora funkcyjnego o wyjściu 75 Ohm o częstotliwości 2 MHz  (generator do 20 MHz). Regulując składową stałą DC obserwujemy oscyloskopem zachowanie diody PIN czyli coraz mocniejsze tłumienie sygnału (jest ono mocno stłumiony) ale jest on zniekształcony z powodu wielu efektów w diodzie. W miarę  wzrostu F i Idc zniekształcenia maleją

-Sprawdź zgodność modelu komputerowego diody 1N4007 z pokazanym jej zachowaniem 

Zjawisko odzyskiwania zdolności zaworowej diody daje z reguły negatywne efekty i pożądane są jak najszybsze diody. Ale w konwerterach Flyback i Forward zjawisko może służyć do rekuperacji energii: 
„High Efficiency DC/DC Converter Circuit using Charge Storage Diode snubber”, M.SEKINE, A.SAITO, H.MATSUO. 978-1-4244-1628-8/07, 2007 IEEE
Na wykresie z artykułu pokazano że zastosowanie w konwerterze  Forward do rekuperacji diody ładunkowej CSD  daje przyrost sprawności konwertera ponad zwykłe rozwiązania ale nade wszystko obniża straty mocy czyli obniża temperaturę podnosząc niezawodność.
W konwerterach Flyback zawsze stosowany jest prostownik szczytowy Clamp czyli Clipper DCR lub DZ zamiast R  do ograniczenia szpilki napięcia na wyłączanym kluczu pochodzącej z energii z indukcyjności rozproszenia transformatora. 
W tym zastosowaniu odpowiednia wolna dioda (najlepiej CSD) rekuperuje energie i strata mocy w R /DZ jest znacznie mniejsza ! 
Japoński Sanken produkuje tanie specjalne dedykowane diody SARS01 (2,3,4,5 pdf)  „High Efficiency Snubber Diode”
„Description
The SARS(1) is an auxiliary switch diode especially designed for snubber circuits, which are used in the primary sides of flyback switched-mode power supplies.
Being capable of reducing the ringing voltage generated at power MOSFET turn-off, the SARS-incorporated snubber circuits allow better cross regulation of multiple outputs.
The SARS can also improve power supply efficiency by partially transferring such ringing voltage into the secondary side of a power supply unit.
Features
- Improves Cross Regulation
- Reduces Noise
- Improves Efficiency
Applications
For switched-mode power supplies (SMPS) with flyback topology...”
 Zaletą Clampa w konwerterze Forward z jednym kluczem jest możliwość przekroczenia wypełnienia PWM ponad 50% przy obniżonym napięciu zasilania - w stosunku do podwójnego uzwojenia pierwotnego do rekuperacji 
 W Clampie do konwertera Forward z jednym kluczem pracującego z częstotliwością 65 KHz obciążonego na 400 W zasilanego z wejściowego PFC napięciem 396 V pracującego z D=37% zastosowano różne „diody” uzyskując różne poziomy ograniczenia napięcia ponad napięcie zasilana Vb przy podanym prądzie obciążenia prostownika Clamp. Podano moc strat w „rezystorze”. 
1N4007 458 V /  6.2 mA / 2.8W
1N5408 439 V / 4.3 mA /  1.9W 
1N5408 315 V / 6.5 mA /  2.05 W 
UF         518 V / 12 mA 
BUL38D 433V/ 3.7 mA / 1.6 W
BUT11A  432V/3.6 mA /  1.55 W
SARS01   433V/3.7 mA / 1.6 W
Z diodą UF - Ultra Fast  rekuperacja energii  jest mała i napięcie ogranicza też lawinowo (Avalanche w Sprawdzeniu) sam Mosfet i bardzo mocno się grzeje. Jak widać tranzystor Mosfet to toleruje (patrz sprawdzenie). Nie można jej UF stosować. W przypadku wysokonapięciowych tranzystorów BUL38D i BUT11A jako diody użyto złącza B-C. Jak widać tranzystory bipolarne w tej roli są identyczne jak dedykowana dioda ładunkowa. Temperatura wszystkich badanych przyrządów jest tylko trochę większa od otoczenia. Im mocniej obciążymy ten prostownik szczytowy, tym napięcie jest niżej ograniczone ale kosztem wzrostu mocy strat w rezystorze.   
Po zmierzeniu parametrów transformatora. 
-Zasymuluj działanie tego Clampa i wytłumacz rozbieżności z bibliotecznymi diodami 1N4007 i 1N5408 

środa, 29 lipca 2026

Negatywny stosunek Polaków do Ukrainy

 Negatywny stosunek Polaków do Ukrainy
„Polityka” 29.07.2026  opublikowała wyniki zleconego przez siebie badania na temat stosunku Polaków do Ukrainy.

W sprawie czy Polska wciąż powinna pomagać sąsiadowi w prowadzeniu wojny z Rosją, 41 % uważa, że nie powinniśmy rezygnować ze wspierania go, zaś 44 % popiera jego wstrzymanie.

Przy pytaniu o to, czy Polska powinna wspierać Ukrainę w staraniach o przystąpienie do Unii Europejskiej, ponad połowa badanych (52 %) była temu przeciwna, natomiast akcesję Ukrainy do Wspólnoty popiera 33 % respondentów.

Czy po wojnie Polska ma wysłać wojsko aby nadzorować rozejm lub porozumienie pokojowe ? W tym przypadku przeciwnikami takiego działania jest aż 65 % pytanych. Jego zwolennicy stanowią 18 %

Decyzje Prezydenta o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego, dalej popiera  55 %  badanych. Przeciwnego zdania jest 27 % respondentów.

poniedziałek, 27 lipca 2026

Trzy prace Mateusza Morawieckiego

 Trzy prace Mateusza Morawieckiego
https://www.salon24.pl/u/piko/1514498,trzy-prace-mateusza-morawieckiego
"Jak wiemy Herkules miał wykonać 12 prac. Mateusz Morawiecki póki co wykonał solidnie dwie i jest w trakcie wykonywania trzeciej. Jakie to prace dowiecie się po przeczytaniu poniższego tekstu. 
Właśnie w czwartek upłynął termin ultimatum, jakie Naczelnik przedstawił swojej trzódce, która zaczęła mu się rozbisurmaniać w stowarzyszeniach. Pierwsze takie stowarzyszenie pod nazwą „Rozwój Plus” założył były premier rządu „dobrej zmiany” czyli Mateusz Morawiecki przystępując w ten sposób do trzeciej części swego zadania, które wyznaczyli mu jego mocodawcy w naszym nieszczęśliwym kraju.

Pierwsza część zadania polegała na przeniknięciu ze struktur Volksdeutsche Partei do struktur Prawa i Sprawiedliwości. Bo trzeba nam pamiętać, że Mateusz Morawiecki, po przepoczwarzeniu się z historyka na finansistę i bankstera, w tym charakterze był doradcą doskonałym obywatela Tuska. I Naczelnik Państwa w korcu maku musiał znaleźć akurat jego. Nie tylko znaleźć, ale w dodatku uczynić wicepremierem w rządzie Beaty Szydło, utworzonym jesienią 2015 roku. Jak zatem widzimy, pierwszą część zadania Mateusz Morawiecki wykonał. 

W roku 2017, kiedy to prezydent Andrzej Duda dopuścił się felonii przeciwko swemu wynalazcy, czyli Naczelnikowi Państwa, po 45-minutowej rozmowie telefonicznej z Naszą Złotą Panią (Merkel) z Berlina wetując PiS-owskie ustawy sądowe, osłabiony tą zdradą Naczelnik Państwa musiał pójść na jeszcze głębszy kompromis i pod koniec 2017 roku przeprowadził głęboką rekonstrukcję rządu. Polegała ona przede wszystkim na spuszczeniu z wodą pani Szydło do luksusowego przytułku dla „byłych ludzi”, czyli – Parlamentu Europejskiego – a mianowaniu na miejsce premiera właśnie Mateusza Morawieckiego. Dodatkowym elementem głębokiej rekonstrukcji było też spuszczenie z wodą Antoniego Macierewicza, który naraził się nie tylko autorytetom moralnym ze stajni Judenratu pana red. Michnika, ale również – starym kiejkutom, no i naszej niezwyciężonej armii.

Wtedy Wielce Czcigodny Mateusz Morawiecki przystąpił do realizacji drugiej części swego zadania, polegającej na podpisywaniu w imieniu Polski wszystkiego, co mu Niemcy, czy to bezpośrednio, czy za pośrednictwem Reichsfuhrerin Urszuli, podsunęli do podpisania. No a teraz przystąpił do realizacji części trzeciej, polegającej na neutralizacji PiS.

Do stowarzyszenia „Rozwój Plus” przystąpiło około 40 parlamentarzystów PiS – a w każdym razie – tylu podpisało się pod „listem otwartym” do Naczelnika Państwa, tłumacząc mu, że nie zrezygnują z członkostwa w tym stowarzyszeniu, oczywiście „dla dobra Polski”. Naczelnik Państwa bowiem, kiedy tylko okazało się, że stare kiejkuty lansują partię „Unia Centrum” z panią Pauliną Hening-Kloską na fasadzie – ale i z panem Michałem Kobosko oraz wyciągniętym z naftaliny panem Januszem Onyszkiewiczem w tle, zorientował się, że żarty się skończyły i postawił swojej trzódce wspomniane ultimatum – że mają zlikwidować wszystkie stowarzyszenia. Pan Jacek Sasin z frakcji „maślarzy” natychmiast swoje stowarzyszenie zlikwidował, ale Mateusz Morawiecki swojego ani myśli likwidować. Przeciwnie – niezależnie od wspomnianego listu otwartego – zaplanował na 31 lipca ostentacyjnego „grilla”.

Wyznawcy Naczelnika Państwa, który uchodzi wśród nich za wirtuoza intrygi uważają, iż to tylko taka ustawka, która ma zwrócić uwagę opinii publicznej na PiS, którego notowań nie zwiększyła nominacja pana Przemysława Czarnka na kandydata na przyszłego premiera. Intryga miałaby polegać na tym, że teraz zamarkują rozłam, a na pół roku przed przyszłorocznymi wyborami rozłamowcy morawieccy „zleją się” z kaczyńską Macierzą i będzie gites tenteges. Inni jednak uważają, że to nie żadna ustawka, tylko operacja serio.

Obawiam się, że tym razem może nie być żadnej ustawki. Chodzi o to, że po proklamowaniu w kwietniu br. strategicznego partnerstwa niemiecko-ukraińskiego, Niemcy postanowiły zlikwidować w naszym bantustanie PiS-owski listek figowy. Dotychczas bowiem był on użyteczny, bo pozwalał Naczelnikowi Państwa uwodzić patriotycznie zorientowaną część opinii publicznej, dzięki czemu można było stopniowo podporządkowywać nasz nieszczęśliwy kraj Niemcom pod osłoną tromtadrackiej retoryki. Teraz jednak, gdy Niemcy przyjęły linię polityczną Cesarstwa Niemieckiego z 1917 roku i uczyniły sobie w Europie Wschodniej strategicznego partnera z Ukrainy, by za jej pośrednictwem szachować Rosję i utrzymywać w ryzach Polaków, ten listek figowy przestał być już potrzebny.

Polski patriotyzm ma się odtąd manifestować w postaci posłuszeństwa wobec Ukrainy. Widać to nie tylko na podstawie dyrektyw dla policji, prokuratury i niezawisłych sądów, które odtąd mają okrutnie karać wszelkie zbrodnie „z nienawiści”, to znaczy – wszelkie czyny skierowane przeciw Ukraińcom – ale również na podstawie skwapliwości, z jaką nasi Umiłowani Przywódcy rzucili się na ochłap, który przygotował dla nich prezydent Zełeński w postaci obiecanki, że „otworzy” archiwa SBU i służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy dotyczące „tragicznych wydarzeń na Wołyniu” i pozwoli na ekshumacje. Nie mogą się tedy prezydenta Zełeńskiego nachwalić, jednocześnie powtarzając mantrę, że „polska racja stanu” polega na służeniu narodowi ukraińskiemu. 

W tej sytuacji model sceny politycznej, zaprojektowany na przełomie lat 80-tych i 90-tych w Magdalence jest już passe – co może otworzyć drogę do jej pożytecznej przebudowy – chociaż niekoniecznie. Oto w dniach ostatnich niemiecki kanclerz Merz ofuknął amerykańskiego prezydenta Trumpa za intencję interwencji w niemieckie wybory. Chodzi o amerykańską inicjatywę wspierania w Europie wolności słowa i wolności wyznania. 

Z drugiej jednak strony amerykański ambasador w Warszawie, pan Tomasz Róża deklaruje, że „nie wyobraża sobie” żadnego polskiego rządu z udziałem Grzegorza Brauna i jego Konfederacji Korony Polskiej. Co prawda pan Róża swoją deklarację złożył znacznie wcześniej, zanim prezydent Trump zapowiedział wspieranie w Europie wolności słowa i wyznania, które tak wzburzyło niemieckiego kanclerza, więc być może wkrótce zacznie on ćwierkać z innego klucza – ale to wszystko wydaje się widłami na wodzie pisane. 

Na razie mamy do czynienia z pogłębiającym się strategicznym partnerstwem niemiecko-ukraińskim, które sprawia, że ani Niemcom, ani Ukrainie Polska nie jest już do niczego potrzebna, więc trzeba odpowiednio do tego ukształtować tubylczą scenę polityczną – i właśnie na naszych oczach to się odbywa.
-------------------------
Tekst Stanisława Michalkiewicza lekko zmodyfikowany.
Herkules 12 prac miał wykonać za karę, za zabicie własnej rodziny. Mateusz Morawiecki zapewne nikogo nie zamordował ale jego działalność jako Jakob vel Student dobrze go motywuje do pracy.

niedziela, 26 lipca 2026

Miażdżąca ocena Zełenskiego w nowym sondażu.

Miażdżąca ocena Zełenskiego w nowym sondażu. 


 

Wojna na Ukrainie: europejski miraż zwycięstwa i trauma rosyjskiego zwycięstwa

 Wojna na Ukrainie: europejski miraż zwycięstwa i trauma rosyjskiego zwycięstwa
https://www.salon24.pl/u/ptomek8/1514382,wojna-na-ukrainie-europejski-miraz-zwyciestwa-i-trauma-rosyjskiego-zwyciestwa
"Dlaczego wszystkie europejskie media i liderzy polityczni nagle zaczęli ogłaszać rychłe zwycięstwo Ukrainy? Dlaczego tak trudno wyobrazić sobie zwycięstwo Rosji?
Jednym z najbardziej uderzających aspektów wojny na Ukrainie jest rozdźwięk między rzeczywistością na miejscu a narracją polityczną. Od 2022 roku lawina optymistycznych nagłówków, przemówień i komentarzy medialnych często przedstawiała Rosję na krawędzi klęski, a czasem nawet myliła ukraiński sukces taktyczny z bliskim zwycięstwem strategicznym.

Niedawno przeterminowany prezydent Ukrainy kokainowy klaun  Zełenski zwrócił się do Europy o większą pomoc finansową – którą otrzymał – i obiecał zwycięstwo w ciągu 90 dni. Następnie ukraińskie drony zaatakowały głębiej terytorium Rosji, atakując infrastrukturę naftową i prowadząc operacje za liniami wroga, wzmacniając wizerunek Kremla stopniowo tracącego kontrolę nad wojną. Cały europejski establishment polityczny i medialny, w tym Parlament Europejski, zignorował rzeczywistość na polu bitwy i jednogłośnie ogłosił, że zwycięstwo Ukrainy jest w zasięgu ręki, jeśli nie przesądzone. Oświadczenia Friedricha Merza: „Rosja zaczyna rozumieć, że nie wygra tej wojny ” i Ursuli von der Leyen: „Sytuacja się zmienia ”, zostały następnie powtórzone przez większość mediów.

Nagłówki takie jak „Odwrócenie losów wojny” ( Associated Press ), „Czy Ukraina odwróciła losy wojny?” ( The American Prospect ), „Sukces militarny Ukrainy obnaża mit nieuniknionego zwycięstwa Rosji” ( The Atlantic Council ), „ Jak Ukraina sprowadziła wojnę na Rosję” ( The New Yorker ), „Pomimo wysiłków Trump mógł właśnie wygrać wojnę dla Kijowa” ( The Telegraph ), „Rosja przegrywa wojnę z Ukrainą” ( The Independent ) stały się powszechne po obu stronach Atlantyku.

Co zaskakujące, najostrzejszą krytykę tej narracji rzucił nie zachodni realistyczny analityk ani krytyk Kijowa, lecz sam były dowódca ukraińskich sił zbrojnych, generał Walerij Załużny, obecnie ambasador w Wielkiej Brytanii. W rzadkim publicznym oświadczeniu ostrzegł przed teorią, że Rosja „faktycznie przegrała wojnę ”, nazywając takie wnioski, oparte na kilku odosobnionych incydentach, kosztem kompleksowej wizji strategicznej, „niebezpieczną interpretacją ”. Nie trzeba dodawać, że Załużny nie otrzymał żadnej platformy ani wywiadu telewizyjnego w Europie Zachodniej, aby wyjaśnić swoje stanowisko, poza ukraińską gazetą „Kyiv Independent”.

Ostrzeżenie Załużnego odzwierciedla niepokojącą rzeczywistość: wojen nie wygrywa się sensacyjnymi nagłówkami, kampaniami informacyjnymi czy iluzjami, ale zasobami, potencjałem przemysłowym, siłą roboczą i odpornością. Przypominając o tym zachodniej opinii publicznej, Załużny dodał odrobinę realizmu debacie coraz bardziej oderwanej od surowej arytmetyki wojny.

Rosyjskie zwycięstwo jest zbyt gorzkie dla Zachodu, by je zaakceptować. Zwycięstwo Rosji na Ukrainie oznacza nie tylko militarną klęskę Kijowa. Dla wielu europejskich elit oznaczałoby to upadek wizji geopolitycznej budowanej od zakończenia zimnej wojny i rusofobii, która tam się zakorzeniła.

Stawka emocjonalna jest ogromna. Europejscy przywódcy nie tylko zainwestowali setki miliardów euro w pomoc wojskową, finansową i humanitarną dla Ukrainy, ale także zaangażowali znaczny kapitał polityczny i moralny. Wielu analityków, dziennikarzy i komentatorów wyszło poza zimny geopolityczny realizm, przyjmując narrację nacechowaną emocjonalnie. Ostatnie fale triumfalistycznej retoryki w mediach wynikają nie tyle z obiektywnej analizy rzeczywistości, co ze zbiorowej autoperswazji, sposobu na zachowanie twarzy.

Od 2022 roku wojna jest przedstawiana mniej jako klasyczny konflikt geopolityczny, a bardziej jako starcie cywilizacji: demokracji z autorytaryzmem, Europy z Eurazją, prawa międzynarodowego z brutalną siłą. Z tej perspektywy zwycięstwo Rosji oznaczałoby nie tylko klęskę Ukrainy, ale byłoby postrzegane jako pośrednia klęska samej Europy. Właśnie dlatego dyplomacja stała się politycznie niemal niemożliwa w wielu stolicach europejskich, zwłaszcza w Warszawie i Berlinie, a przede wszystkim w sercu Unii Europejskiej, Brukseli. Przyjęcie porozumienia, które przyznałoby Rosji znaczące zdobycze terytorialne, byłoby równoznaczne z kapitulacją i porzuceniem zasad, których instytucje europejskie rzekomo bronią na całym świecie – z wyjątkiem Palestyny ​​i Strefy Gazy – przy jednoczesnym pominięciu kwestii rozszerzenia NATO. Przywódcy europejscy twierdzą, że granic nie da się zmienić siłą, a suwerenność Ukrainy jest niepodlegająca negocjacjom, jednocześnie milcząc na temat egzystencjalnego zagrożenia, jakie rozszerzenie NATO stwarza dla Moskwy.

Europa zmaga się z psychologiczną traumą po zwycięstwie Rosji. Istnieje również czynnik psychologiczny. Dla wielu w Brukseli, Warszawie, Sztokholmie czy stolicach państw bałtyckich byłby to konflikt realpolitik, gdzie siła militarna nadal ma znaczenie, geografia pozostaje decydująca, a mocarstwa nadal narzucają swoją wolę. Dla innych byłby to koniec świata zachodniego, „koniec historii”, gdzie pokój nie jest już trwałym stanem, lecz ulotnym osiągnięciem politycznym i dyplomatycznym. Jeśli chodzi o odstraszanie, NATO nie byłoby już postrzegane jako ostateczny gwarant.

Psychologowie polityczni opisują to zjawisko jako zbiorową ranę narcyzmu, która pojawia się, gdy rzeczywistość nie pokrywa się z głęboko zakorzenionymi przekonaniami na temat wartości, instytucji i misji historycznej. Następuje resentyment: mieszanka upokorzenia, frustracji i nierozwiązanej goryczy. Rosja nie jest już postrzegana jedynie jako rywal geopolityczny, ale jako kraj, który zrujnował europejskie przekonania po zimnej wojnie, obnażył słabości militarne Europy, ujawnił jej uzależnienie od amerykańskiej ochrony, pokazał ograniczenia sankcji i presji gospodarczej oraz zmusił Europę do powrotu do logiki odstraszania i dozbrojenia kosztem własnego modelu społecznego. Rezultat może przypominać to, czego doświadczyła Francja po 1871 r. po klęsce z Prusami, lub to, czego doświadczyły Niemcy po traktacie wersalskim: nie natychmiastowa zemsta, ale długie zbiorowe wspomnienie upokorzenia.

W tym sensie zwycięstwo Rosji może nie zakończyć konfliktu na poziomie psychologicznym. Może wręcz przeciwnie, stać się traumą założycielską Europy XXI wieku, momentem, w którym kontynent obudzi się ze złudzenia, że ​​historia – i sama wojna – definitywnie go opuściły. Europa prawdopodobnie będzie miała większe trudności z radzeniem sobie z konsekwencjami rosyjskiego zwycięstwa niż z bezpośrednimi konsekwencjami wojny na Ukrainie, ponieważ konflikt ten stał się przełomowym momentem dla europejskiej tożsamości, tak jak zimna wojna była dla poprzednich pokoleń. Przegrana w tej bitwie nie tylko wywołała strategiczną niepewność, ale także pozostawi gorzki posmak i głębokie poczucie bezsilności.

Ta niechęć mogłaby trwać dekadami. Rosja nie byłaby już postrzegana jedynie jako rywal, ale jako mocarstwo, które upokorzyło Europę, ujawniło jej militarną zależność od Stanów Zjednoczonych i pokazało granice sankcji jako broni politycznej.

Paradoksalnie, zwycięstwo Rosji w żaden sposób nie zagwarantuje pokoju w Europie. Zapoczątkuje raczej nową erę zbrojeń, głębokiej nieufności strategicznej i historycznych resentymentów. Relacje mogłyby stać się jeszcze chłodniejsze i bardziej wrogie niż podczas pierwszej zimnej wojny, z frontem zbrojnym rozciągającym się od koła podbiegunowego po Morze Czarne. Tymczasem ministrowie obrony kilku państw członkowskich UE, w tym Niemiec, już otwarcie dyskutują o możliwym konflikcie z Rosją do 2030 roku.

Ale to Rosja wygrywa i nie ma co do tego żadnych wątpliwości. I nie jest to wcale wojna z Ukrainą, która robi jedynie za mięso armatnie na usługach "kolektywnego Zachodu" Ciekawe kiedy prezydent Nawrocki przyjmie w końcu listy uwierzytelniające nowego ambasadora Rosji? Fakt, że Nawrocki to patologiczny rusofob dyskwalifikuje go jako prezydenta RP. Włażenie w 4litery ludobójcy i świrowi z Białego Domu nie czyni z niego męża stanu a jedynie podnóżek i uległego wasala."