niedziela, 19 kwietnia 2026

Dlaczego Polska nie została drugą Japonią?

 Dlaczego Polska nie została drugą Japonią?
https://myslpolska.info/2026/04/14/dlaczego-polska-nie-zostala-druga-japonia/
"185 lat temu ukazało się w Niemczech klasyczne dzieło Friedricha Lista „Narodowy system ekonomii politycznej. Jak powstają potęgi gospodarcze.” Tłumaczenie na japoński miało miejsce w 1889 r.

W 2026 r. nakładem wydawnictwa Prześwity otrzymaliśmy jego polski przekład autorstwa Doroty Glinki. Książka uchodzi za jedno z intelektualnych źródeł potęgi, jaką Niemcy zbudowały w drugiej połowie XIX wieku. Z myśli w niej zawartych korzystali Japończycy w okresie reform Meiji, potem azjatyckie tygrysy w drugiej połowie XX wieku, a za pośrednictwem Japonii Chiny. Jednak to nie tylko brak polskiego tłumaczenia pracy F. Lista w 1989 r. sprawił, że nie zostaliśmy drugą Japonią. Obserwacje i wnioski w niej zawarte są w wielu punktach zgodne ze zdrowym rozsądkiem i wręcz potoczną wiedzą z dziedziny historii, polityki i psychologii.
Bardzo podobne spojrzenie prezentował także jeden z najważniejszych ekonomistów Narodowej Demokracji okresu międzywojennego – zamordowany przez Niemców Roman Rybarski. Co więcej, już 11 lat wcześniej dzięki wydawnictwu Wektory otrzymaliśmy polskie tłumaczenie pracy E. Michaela Jonesa „Jałowy pieniądz”, w którym autor poświęcił twórczości F. Lista kilka ważnych rozdziałów. Niestety nie towarzyszył temu rozgłos, nawet taki jaki ma miejsce w przypadku pracy Lista. Tymczasem twórczość E. M. Jonesa jest nie tylko współczesna i bardziej aktualna, ale także głębsza poprzez ukazanie cywilizacyjnych oraz religijnych źródeł kryzysów finansowych i gospodarczych jakich doświadczamy od kilku wieków. Osią jego rozważań jest lichwa. To co List sygnalizuje, to Jones, podobnie jak czynił to Rybarski w Polsce, przenosi na grunt konkretnych religii i wynikających z nich typów moralności. Inną pracą, która też celnie ujmuje to zagadnienie jest wydane także przez niestrudzone Wektory dzieło Wernera Sombarta, jakie ukazało się pod nieco odmiennym od oryginału tytułem „Żydzi i początki kapitalizmu”. W książce Jonesa możemy też zapoznać się z szerszym obrazem współczesnej Listowi ekonomicznej myśli germańskiej, ze szczególnym uwzględnieniem jej katolickiego skrzydła.

Temat teorii wolnorynkowych krytycznie porusza również najnowsza publikacja Adama Wielomskiego i Kamila Klimczaka „Dlaczego nie jestem liberałem”. Tak więc było i jest co czytać, ale fakt, że tak ważne publikacje przechodzą w większości bez echa, potwierdza prawdę o tym, że jako naród czytamy niewiele, a jeżeli już, to niczym inżynier Mamoń wybieramy z lektur jedynie to, co pasuje do z góry przyjętej, obiegowej, ludowej mądrości, którą wyznają „wszyscy normalni ludzie”. Tak jest z publicystyką Jerzego Giedroycia i Juliusza Mieroszewskiego, tak jest z polityką Józefa Piłsudskiego i z pismami Romana Dmowskiego, Tak samo z teoriami przypisywanymi R. Rybarskiemu i jak pokazuje lektura książki F. Lista analogiczna sytuacja ma miejsce w przypadku polskiej recepcji twórczości Adama Smitha, której utopijność i niezgodność z praktyką niemiecki ekonomista wykazał ponad 100 lat przed pojawieniem się jej wolnorynkowych apologetów  z nad Wisły.

Libertariańskie zaczadzenie

W okresie późnego PRL zarówno szykowani do współpracy z nowym hegemonem partyjni stypendyści, jak i brylujący w przykościelnych salkach jawni wyznawcy ideologii wolnego rynku zamiast Lista zachwycali się reformami Margaret Thatcher i Ronalda Reagana, a w wersji ekstrawaganckiej wyczynami Augusto Pinocheta. Teorii usprawiedliwiających tamte katastrofy dostarczał ich zdaniem Adam Smith i jego kolejni następcy. Czy stała za tym zwykła niewiedza czy też była to sterowana z zewnątrz operacja intelektualnego otumanienia, a może jedno i drugie? Być może kiedyś się dowiemy. Jednak dla zrozumienia ich popularności kluczowy był inny czynnik. Obie grupy i ich zwolennicy wychowały się w rzeczywistości panowania czegoś co nazywano systemem przez duże S, bez względu na przymiotnik jaki stawiano po nim. Zarówno System panujący w naszej części Europy. jak i jego zachodni odpowiednik miały stojące u ich podstaw podobne wartości, oba przedstawiały niezwykle uproszczoną, jednowymiarową wizję człowieka i tak samo uproszczony, wyabstrachowany z historii schemat rozwiązań, stąd pozornie radykalna zmiana była tylko zmianą biegunów tego samego uniwersum zbudowanego na tej samej duchowo – intelektualnej płyciźnie ukrytej albo jak w wypadku marksizmu pod zawiłymi formułami, albo uproszczonymi do poziomu felietonów schematami wolnorynkowców.

Przeskoczyliśmy z kiepskiego schematu w kiepski schemat, a w praktyce od tragikomedii późnego PRL w horror zafundowany przez nawróconego na wolny rynek partyjnego adiunkta. Zabrakło wiedzy, że Marks albo Hayek to nie jedyny wybór, że oprócz dróg pośrednich są alternatywy, w których obaj znajdują się po tej samej stronie. Zabrakło odwagi spojrzenia na rzeczywistość tu i teraz własnymi oczyma i co ważne przez pryzmat własnego sumienia. Z takiej perspektywy napisałem wtedy esej „Nowy ustrój te same wartości. O tym dlaczego współczesny człowiek niszczy naturalne środowisko.” Radosław Sikorski „przeczytał go jednym tchem”, a Szymon Kobyliński i kilku profesorów napisało entuzjastyczne recenzje, potem próbowałem podobne idee szerzyć na łamach już dawno nieistniejącego Magazynu Obywatel, ale to działo się na dalekich peryferiach głównego nurtu, który prowadził  w nowym jedynie słusznym kierunku.

Co nam mówi List?

Friedrich List w odróżnieniu od polskich wolnorynkowców pod wpływem obserwacji rzeczywistości i analiz historycznych był w stanie zmienić swoje poglądy. Protestant i zwolennik Oświecenia zaczynał jako wyznawca teorii Smitha i to na tyle radykalny, że z przyczyn politycznych musiał opuścić Wirtembergię i udać się na emigrację do USA. Tam zapoznał się z dobroczynnymi skutkami protekcjonistycznej polityki amerykańskiej, która stanowiła przeciwieństwo lansowanej wówczas przez Wielką Brytanię ideologii wolnego rynku. Po latach na obczyźnie jako niemiecki nacjonalista powrócił do kraju, by podzielić się z rodakami nabytą wiedzą. Na wstępie swojego opus magnum dokonał analizy historycznej gospodarczych zwycięstw i porażek najważniejszych narodów Zachodu i niemieckiej Hanzy.
Wynika z niej jednoznacznie, że wszystkie one łącznie z Wielką Brytanią największe sukcesy odnosiły wtedy, gdy stosowały zasady odwrotne do teorii głoszonych przez popularnego Szkota. List skupiał się w swojej analizie na polityce celnej i wskazał, że analizowane przypadki dowodzą, iż przemyślany protekcjonizm i taryfy celne w odróżnieniu od polityki otwartych rynków  przynosiły dobre owoce. Dostrzegał także, że o ile cła zewnętrzne na towary przemysłowe z Wielkiej Brytanii są dla niemieckiego przemysłu błogosławieństwem, to wewnętrzne bariery celne w rozdrobnionych wtedy Niemczech stanowiły hamulec rozwoju niemieckiej potęgi i potrzebnej wewnętrznej konkurencji. W forsowaniu ideologii Smitha widział celowe działania Wielkiej Brytanii. Jak pisał: „Powszechnie wiadomo, jakie środki angielskie ministerstwo (niezwyczajne nigdy skąpić, gdy trzeba wesprzeć własne interesy handlowe) posiada w swoim secret service money (funduszu tajnych służb), by wszędzie za granicą pozyskać opinię publiczną. Tony korespondencji i ulotek z Hamburga (…) ukazywały się, agitując przeciw irracjonalnym żądaniom niemieckich fabrykantów domagających się wspólnotowej ochrony celnej i przeciw ich doradcy (F. Listowi – przyp. O.S.), któremu w twardych i wyniosłych słowach zarzucano, że nie zna nawet tych podstawowych, uznanych przez wszystkich naukowców aksjomatów ekonomii politycznej, lub po prostu nie posiada wystarczającego rozumu, by je pojąć”. Gdy bez mała dwa wieki później słucha się rodzimych propagatorów wolnego rynku, ale także influencerów innych aspektów polskiej polityki za brytyjskie pieniądze, to… brzmi znajomo.

Swoje konkluzje w XIX-wiecznym kontekście List skupiał głównie na cłach i polityce przemysłowej. Jednak choć część jego poglądów zgodnie z tym co sam głosił, dotyczyła tylko konkretnych momentów historii, to nadal aktualne są jego wnioski ogólniejszej natury. Przede wszystkim zwracał uwagę, że błąd lub świadomy fałsz teorii Smitha polega na tym, że w swoim rozumowaniu pomijał konkretne etapy rozwoju na jakim znajduje się dane państwo i gospodarka narodowa. Wolny rynek służy z jednej strony najsilniejszym potęgom przemysłowym, które dzięki niemu zalewają swoimi towarami potencjalną konkurencję i nie dopuszczają do rozwoju przemysłu na jej terenie, lub z drugiej strony państwom najbardziej zacofanym, akceptującym lub zmuszonym do akceptacji swojej roli jako dostarczycieli surowców.
Często dzieje się to za sprawą ogłupiałych, egoistycznych czy skorumpowanych elit. Nie służy natomiast państwom i narodom mającym ambicje dorównać przemysłowej czołówce, nie godzącym się na tkwienie w pułapce średniego rozwoju. Zwraca także uwagę, że sam Smith przyznaje, iż jednymi z najlepszych pod względem politycznym angielskich ustaw były Akty Nawigacyjne wprowadzające cła chroniące angielski przemysł w XVII w.,  i jak przystało na wolnorynkowca ukoronował swoją karierę na wysokim stanowisku w szkockim urzędzie celnym. Oprócz ahistoryczności Smith popełnił zdaniem Lista inne, jeszcze bardziej zasadnicze błędy. Swoją teorię umieścił w świecie wyimaginowanym, w którym nie ma rywalizujących ze sobą państw i narodów, nie ma zakorzenionych w historii, klimacie i warunkach geograficznych wspólnot, wojen gospodarczych, nie ma sprzecznych interesów geopolitycznych. Świat do którego pasowałby wymyślony przez Smitha schemat musiałby być światem totalnie zglobalizowanym, bez wojen i rywalizacji. Co ciekawe sam List oceniał taką wizję pozytywnie jako postulat dalekiej przyszłości, ale uważał to za realnie nie istniejący sztuczny konstrukt. E.M. Jones tłumaczy ten schematyzm mentalnym tkwieniem Smitha w atmosferze XVIII-wiecznego Oświecenia, w którym świat wyobrażano sobie na kształt samoregulującego się mechanizmu, przypominającego bardziej newtonowską mechanikę niż składające się z żywych ludzi realne społeczeństwo.

Krytyka Adama Smitha

W tą mechanistyczną wizję Smith wpisał też moralność, a w rezultacie jakiekolwiek łajdactwa popełniane na arenie wolnego rynku mocą niewidzialnej ręki i tak przyczyniały się do wspólnego dobra niczym w obiektywnych prawach fizyki. Podobnie utopijna jest wizja człowieka, który w koncepcji Smitha jawi się jako istota jednowymiarowa, jakby na zamówienie dzisiejszych globalistów całkowicie zatomizowana i zmaterializowana, postrzegająca wszystko z punktu widzenia kupca, który chce tanio kupić i drogo sprzedać. Tymczasem List patrzy na gospodarkę z perspektywy realnie istniejących narodów i państw. On sam nazywa to teorią sił produkcyjnych i to według niej postępowali angielscy ministrowie, którzy wprowadzając u zarania brytyjskiej potęgi cła „nie chcieli nabywać tanich i nietrwałych wyrobów, lecz cenną i trwałą siłę przemysłu”. Można to porównać do znanej choćby z dziecięcego testu marshmallow zbadanej w psychologii umiejętności działania z odłożoną gratyfikacją, która jest kluczem życiowego sukcesu. Po zbudowaniu siły w XVIII wieku zaczęli natomiast rozprzestrzeniać na całym świecie ideologię wolnego rynku. Jak pisze F. List: „Adam Smith, twierdząc, że akty nawigacyjne nie były dla Anglii korzystne ze względów komercyjnych, przyznaje, że jednak zwiększyła ona swą potęgę, a potęga jest ważniejsza niż bogactwo.” Potęga gospodarcza danego narodu w ujęciu Lista nie bierze się z wierności abstrakcyjnym schematom, ani nie ogranicza do polityki gospodarczej sensu stricto.W innym miejscu tak opisuje źródła siły Anglii: „To prawda, że niepomierna siła produkcyjna, wielkie bogactwo Anglii, nie jest wyłącznie efektem fizycznej siły narodu i żądzy zysku jednostek; mają w tym swój udział  pierwotne poczucie wolności i sprawiedliwości, energia, religijność i moralność narodu, mają  w tym swój udział konstytucja kraju, instytucje, mądrość i sprawczość rządu i arystokracji; mają w tym swój udział położenie geograficzne, losy kraju, a nawet szczęśliwe przypadki.” Na tym tle szczególnie płytkie jawi się przekonanie polskich wolnorynkowców o tym, że jedynie przedsiębiorcy tworzą narodową siłę i utrzymują resztę społeczeństwa, czego konsekwencją jest ostentacyjne lekceważenie takich grup jak urzędnicy, nauczyciele czy ogół pracowników najemnych.

W tym kontekście warto przytoczyć fragment, w którym za Monteskiuszem List odnosi się do przyczyn upadku Polski; „Tylko dzięki rozwojowi wewnętrznej siły wytwórczej, dzięki wolnym miastom obfitującym w ludność i przemysł, Polska mogła osiągnąć silną organizację wewnętrzną, przemysł narodowy, wolność i bogactwo (…) Zamiast zagranicznych wyrobów powinna sprowadzać zagranicznych producentów i zagraniczny kapitał produkcyjny (…). Ale jej szlachta lubowała się w wysyłaniu skromnych owoców niewolniczej pracy na obce rynki i paradowaniu w pięknych zagranicznych tkaninach.” Dlatego jeden z recenzentów Książki F. Lista trafnie porównał Lista do Ksawerego Druckiego-Lubeckiego, który także zrozumiał mechanizm tworzenia siły państwa i narodu. I nie był twórca Banku Polskiego jak chce Grzegorz Braun socjalistą, tylko wprowadzał ład w finansach publicznych i kładł podwaliny pod uprzemysłowienie i siłę kraju.List mówi także: – uczmy się od gospodarczych rywali. W dzisiejszej praktyce dobrze koresponduje z tym wypowiedź jednego ze znanych polskich przedsiębiorców Ryszarda Florka, w której tłumaczył przyczyny bogactwa Szwajcarów, podając przykład tamtejszego partnera, który zamiast od Florka wolał zakupić towar o 30% drożej, ale od swojego rodaka. Znam przypadek gdy polscy rolnicy nie byli w stanie zachować lojalności wobec ubojni sąsiada, gdy wielki koncern zaoferował cenę tylko minimalnie wyższą. Polacy zapytani przeze mnie na portalu społecznościowym o źródła siły Szwajcarii gremialnie odpowiadali: paserstwo i ogólnie łajdactwo. Zawiść oraz niechęć do spojrzenia w prawdzie i w pokorze na własne ułomności też jest przyczyną naszej słabości. Innym, znacznie ważniejszym z polskiego punktu widzenia rywalem są Niemcy i dlatego od nich także warto się uczyć.

Nie powtarzajmy błędu JKM

Znane jest hasło Grzegorza Brauna, wedle której „ZUS do wygaszenia” bo to wynalazek niemiecki i socjalistyczny, w dodatku wprowadzony przez wrogiego Polakom Bismarcka i jako taki niczego dobrego w Polsce nie może przynieść. Tymczasem ubezpieczenia społeczne wprowadzone w Niemczech przez żelaznego kanclerza jak obszernie opisuje E.M. Jones były jedną z szeregu decyzji jakie stały u podstaw niemieckiej potęgi, budując spójność społeczną opartą na poczuciu sprawiedliwości i chrześcijańskiej odpowiedzialności za słabszych rodaków. Po odejściu od walki z katolicyzmem Bismarck, jak często w polityce bywa, skorzystał z programowych propozycji swoich przeciwników i sam wprowadził coś, co było słusznie nazywane „praktycznym chrześcijaństwem”. Nakładało się to w XIX-wiecznych Niemczech na o wiele szerszy i głębszy ruch cywilizacyjno – moralny określany terminem Bildung, który Peter Watson opisał w głośnej książce „German genius” (niemiecki geniusz), a którego podstawą było dążenie do wszechstronnego samodoskonalenia i twórczości; od skomplikowanej filozofii po powszechną edukację, masowe i ambitne czytelnictwo oraz kultywowanie takich cnót praktycznych, jak uczciwość, nawyk dobrej roboty, życzliwość i zespołowa solidarność, dzięki którym made in Germany wkrótce dorównało jakością made in Britain, a Niemcy jako państwo i naród zaczęły Wielkiej Brytanii dorównywać siłą. W pewnej mierze procentowało to aż do czasów RFN po II wojnie światowej, dowodząc, że od bogactwa o wiele ważniejszym i trwalszym dobrem jest posiadanie cnót i nawyków pozwalających je tworzyć. Warto o tym pamiętać obserwując to co stało się w dziedzinie edukacji, czytelnictwa, języka, szeroko pojętych obyczajów, estetyki, relacji pracowniczych i międzyludzkich w III RP po 1989 r.

Sięgnijmy po Rybarskiego

Czytanie Lista zachęca żeby sięgnąć do prac Romana Rybarskiego, by zobaczyć, że gdybyśmy chcieli być „drugą Japonią” to nie trzeba było czekać na wskazówki Niemca do roku 2026 r. Najważniejsze podobieństwo obu polega na tym, że Rybarski podobnie jak List nie był dogmatykiem. W „Podstawach narodowego programu gospodarczego” (NPG) pisał: „nie ma jakiejś abstrakcyjnej ideologii gospodarczo – narodowej, która by obowiązywała zawsze i wszędzie”. Zauważał wynikającą z tego zasadniczą różnicę pomiędzy gospodarką narodową a liberalizmem i socjalizmem: „Nie można mówić o nacjonalizmie gospodarczym tak, jak się mówi o liberalizmie ekonomicznym względnie o socjalizmie. Te dwa ostatnie kierunki są w założeniu swoim powszechne. Obejmują całe gospodarstwo światowe, opasują swymi ideami cały świat, na niedomagania gospodarcze znajdują jedne, powszechne lekarstwa.” Wskazywał też na zasadnicze podobieństwo obu wąsko i skrajnie materialistycznych doktryn. „Rządy plutokracji, które otwierają drogę wpływom międzynarodowego kapitału, które są nieraz przykrywką rządów żydowskich, nie godzą się z kierunkiem narodowym. Ale również nie godzi się z nim materializm życiowy w zimnej skrajnej postaci: walka klasowa, która na pierwszy plan wysuwa rozdział bogactwa, która dąży do jego niwelacji, nie dbając wiele o inne wartości życiowe. I ten kto ma przed oczyma, jako główny cel życiowy, jak największe nagromadzenie bogactwa, i ten, kto za największy cel uważa odebranie tegoż bogactwa komuś innemu, który ma go więcej, należą do jednego typu ludzi. Pozostają razem w niewoli pieniądza, uprawiają politykę brzucha”.W innym miejscu, tak samo jak List, krytycznie oceniał brak ceł w dawnej Polsce odwołując się do osoby Stanisława Staszica i jego poglądów na budowanie własnego przemysłu. Dostrzegał podstawowe znaczenie religii i konieczność dostosowania do niej gospodarki; „Jeżeli Polska jest narodem katolickim, to nie może budować ustroju sprzecznego z tym pierwiastkiem.” Choć we wstępie do NPG zamieszczono wywiad z Januszem Korwin-Mikkem, to jednak jej treść pokazuje, że powoływanie się przez niego na pasujący do własnej  państwofobii cytat o szkodliwości państwowego monopolu, to tylko jedna strona antyetatystycznych poglądów Rybarskiego, który pisał: „Naród osiąga swoje cele w dziedzinie gospodarczej przez działalność jednostek i ich związków z jednej strony, a z drugiej przez politykę gospodarczą prowadzoną przez państwo. Ogromną doniosłość ma właściwa równowaga tych pierwiastków.” Gdzie indziej z kolei dodawał: „Celem polityki gospodarczej nie jest, jak wiemy, tylko jak największe nagromadzenie bogactwa, jak największa jego suma. Ogromnie wiele znaczy i rozdział tego bogactwa, zdrowa struktura społeczna narodu.”

O uznawanej przez polskich wyznawców za „świętą” własności prywatnej: „Używanie własności nie może być niczym nieograniczone. (…) Z wolnej gry sił gospodarczych nie zawsze wynika układ stosunków gospodarczych i społecznych, najkorzystniejszy dla narodu i państwa.” A „Lasy w rękach państwa zabezpieczają kraj przed deforestacją.” Nawet partia Razem mogłaby nawiązać do Rybarskiego, gdyż jeden z podrozdziałów swojej pracy zatytułował „Ziemia nie jest towarem”. Tymczasem w wywiadzie JKM Rybarski jawi się prowadzącemu niemal patronem współczesnych wolnorynkowców. Co po raz kolejny potwierdza, że mamy jako społeczeństwo skłonność do myślenia zero jedynkowego, a lenistwo i niechlujstwo intelektualne sprawia, że odczuwamy niechęć do bardziej subtelnej analizy i dojrzałej sztuki niuansowania. Jak opacznie możemy wykorzystać nawet najmądrzejsze wskazówki pokazuje także inny przykład.Przygotowując ten artykuł zapoznałem się z nagraniem debaty promującej książkę Lista, którą prowadził inicjator jej wydania i autor wstępu dr Krzysztof Mazur. W podsumowującej całość wypowiedzi stwierdził, że gdybyśmy prowadzili taką politykę przemysłową jaką postuluje List, to bylibyśmy niezależni od Ameryki, a wtedy:  „statek cieni płynący po Bałtyku. Grom ląduje zapraszamy go do portu w Gdyni z giwerami i niech się cały świat orientuje, że to była decyzja suwerenna w W-wie podjęta. Albo, że ustawiamy nasze patrioty w Estonii i one są wycelowane w Sankt Petersburg.” I ten cytat także stanowi formę odpowiedzi na pytanie zawarte w tytule."

środa, 15 kwietnia 2026

Inzynierowie i lekarze z pontonu

 Inzynierowie i lekarze z pontonu

Christoph de Vries (CDU): Wskaźnik podejrzanych o przestępstwa z użyciem przemocy jest jedenastokrotnie wyższy wśród obywateli Syrii niż wśród obywateli Niemiec, "W przypadku poważnych przestępstw seksualnych Afgańczycy są na szczycie, a wskaźnik podejrzanych jest około 14 razy wyższy niż Niemców"   www.focus.de/politik/deutschland/syrer-fast-elfmal-gewalttaetiger-als-bundesbuerger_74cd462d-0e68-4a57-af60-a56e60ae2620.html

19-letni Afgańczyk aresztowany za gwałty na kozach
Francuski dziennik "Le Figaro" opisuje wstrząsające odkrycie kilku gospodarzy z Pennes-Mirabeau, którzy tygodniami znajdowali swoje zwierzęta zakrwawione i ze śladami wiązania przy kopytach. Założyli więc fotopułapki, by dowiedzieć się, co się dzieje. Z przerażeniem odkryli, że kozy i owce nocami napada młody mężczyzna. Materiał zdjęciowy przekazali policji. Służby aresztowały właśnie młodego obywatela Afganistanu.
www.se.pl/wiadomosci/swiat/19-latek-aresztowany-za-gwalty-na-kozach-szokujace-odkrycie-wiejskich-gospodarzy-aa-8YbH-NU6W-FqgZ.html

W zaledwie 7 lat, przestępczość imigrancka wzrosła w Polsce  trzykrotnie. W rok 2023 stwierdzono 17149 ich przestępstw.

Hiszpania na skraju kryzysu: 70 % imigrantów żyje na koszt państwa i szybko rośnie przestępczość.
Mimo wielkiej pobłażliwości dla imigrantów z III Świata w Norwegii, imigrantów w więzieniach jest 27,9 procent, w Szwecji wśród ogółu osadzonych w zakładach karnych jest ich 33 procent.

ITD. ITP. 

 

wtorek, 14 kwietnia 2026

Odbudowa Ukrainy jak odbudowa Iraku

 Odbudowa Ukrainy jak odbudowa Iraku.
"Polska" od początku w 2003 roku poparła zbrodniczą wojnę USA z klientami w Iraku. 
W październiku 2006 roku „The Lancet” opublikował wyniki drugiego badania na temat liczby ofiar, przeprowadzonego na większej liczbie gospodarstw domowych. Według niego od inwazji na Irak zginęło od 426 tys. do 793 tys. mieszkańców tego kraju. Za najbardziej prawdopodobną liczbę uznano 601 tys. Ale skutkiem wojny domowej były dalsze ofiary.
Gdy w styczniu 2006 roku zdecydowano o przedłużeniu obecności Polaków w Iraku do końca roku, wg TNS OBOP przeciwnych jej było 64 proc. Polek i Polaków, a popierało ją – tylko 28 proc. 

Wydawano w Iraku ogromne sumy na projekty, które miały zyskać okupantom przychylność Irakijczyków – często bez sensu i bez najmniejszej znajomości lokalnych realiów. Z projektów tych  nie pozostało już nic.
Obiecywano Polsce korzyści gospodarcze, które nigdy się nie zmaterializowały, chociaż jeszcze w styczniu 2006 roku ówczesny premier z PiS Kazimierz Marcinkiewicz twierdził, że „Orlen” otrzyma „wkrótce” w Iraku własne pola naftowe. 

Czegoś takiego jak realna "Odbudowa Ukrainy" oczywiście nie będzie. Utuczy się tylko oligarchiczna  korupcja.

Polska firma wyrzucona z inwestycji we Lwowie po wykonaniu 95% prac za 35 mln euro.
 Tak wygląda w praktyce „odbudowa Ukrainy”, w której polskie firmy miały zarabiać miliardy.
Firma Control Process:
✔️ wygrała 7 arbitraży z miastem Lwów
✔️ zrealizowała prawie cały projekt
❌ nie dostała pieniędzy
❌ zerwano kontrakt
❌ zabrano gwarancję bankową

Ukraińskie organy antykorupcyjne potwierdziły manipulacje dokumentacją przez władze miasta.
  A reakcja polskiego rządu?
Wiceminister Arkadiusz Myrcha mówi, że „każda polska firma może liczyć na pomoc państwa”… tylko najwyraźniej nie ta.
 Może sprawą zajmie się wreszcie Paweł Kowal, który odpowiada za relacje z Ukrainą?
Polskie firmy tracą miliony.
Polskie państwo milczy.

https://www.money.pl/firma/lwow-wyrzuca-polska-firme-z-budowy-rozwiazanie-umowy-7268014563965024a.html
Komentarze: "znajomy właściciel hurtowni technicznej z Lublina otworzył kiedyś (dobre 10 lat temu) oddział  na Ukrainie. Zatrudnił miejscowych, wynajął biuro i magazyn, kupił auta.... Biznes dobrze szedł dopóki on to stale nadzorował. Potem awansował jednego z pracowników, wdrożył go a sam wpadał tam raz na miesiąc. Za którymś przyjazdem SZOK - nie ma ludzi, nie ma towaru, nie ma aut. Próbował się procesować ale to było jak orka na ugorze, wrogość z każdej strony. Nic nie odzyskał , miał nawet potężny problem żeby firmę formalnie zlikwidować. "To nie jest kraj dla przedsiębiorczych ludzi".

Ukraina obecnie to jedno wielkie przedsiębiorstwo łapówkarskie...niestety urzędnicy są umoczeni od najniższego szczebla do najwyższego...co ciekawe, jeżeli udowodnisz np. tamtejszemu urzędowi celnemu błędy i próbę manipulacji możesz zapomnieć o jakimkolwiek biznesie, który wymaga ich udziału...jesteś prawdopodobnie w jakimś centralnym rejestrze firm, którym trzeba uniemożliwić jakiekolwiek interesy...
Przykro mi strasznie, że Ukraina została zaatakowana, że tylu ludzi ginie ale niestety obawiam się, że ich mentalność jest nie do zmiany przez co najmniej 5 pokoleń...
Oby po zakończeniu wojny nie otwarła się tam puszka Pandory"

niedziela, 12 kwietnia 2026

Afera szczepionkowa

Afera szczepionkowa
https://gf24.pl/47721/afera-szczepionkowa/
"Taniej zapewne było nadmiarowe szczepionki „zutylizować” w organizmach obywateli. Nie przewidziano tylko jednego: że pojawi się cudowny uzdrowiciel – Władimir Putin, który atakiem na Ukrainę z dnia na dzień zlikwidował ten pandemiczny interes.

1 kwietnia belgijski sąd wydał wyrok, na mocy którego Polska ma zapłacić Pfizerowi 5,6 mld zł i odebrać 64 mln dawek szczepionek przeciwko Covid-19. Od wyroku przysługuje nam jeszcze odwołanie, lecz patrząc na warunki umowy, która nie przewidywała możliwości odstąpienia, szanse powodzenia są niewielkie.

Oczywiście z miejsca rozpętała się na tym tle polityczna burza: przedstawiciele rządu Donalda Tuska grzmią o skrajnej niekompetencji i niegospodarności poprzedników z PiS, którzy z kolei odpierają zarzuty, podnosząc, iż nie mieli możliwości samodzielnego negocjowania warunków, gdyż pozostawało to w domenie Komisji Europejskiej, występującej w imieniu wszystkich krajów członkowskich.

Na dodatek umowa z Pfizerem została zawarta w skrajnie niekorzystnej formule „wszystko albo nic” – mogliśmy zatem albo odebrać i zapłacić za całą przynależną nam pulę, albo pójść z Pfizerem na wojnę. Wybraliśmy to drugie.

Zatem, jest afera czy nie? Jak najbardziej jest – tyle, że zaczęła się ona nie w Polsce, lecz w Brukseli, zyskując sobie miano „Pfizergate”. Rozmowy, które zresztą prowadziła osobiście Ursula von der Leyen (zwana na tę okoliczność „von der Pfizer”) z dyrektorem generalnym Pfizera Albertem Bourlą, przebiegały w sposób skrajnie nietransparentny.

Do rangi symbolu urosły słynne SMS-y wymieniane pomiędzy przewodniczącą Komisji Europejskiej a szefem Pfizera, które nagle „wyparowały” z telefonu Ursuli von der Leyen, gdy sprawie zaczęły się przyglądać media i Europejski Trybunał Obrachunkowy.

Efektem rozmów był gigantyczny kontrakt podpisany z konsorcjum Pfizer/BioNTech 20 maja 2021 r. (tzw. trzecia umowa ramowa), opiewający na 1,8 mld dawek szczepionki – nie licząc tego, co już zamówiono i dostarczono w ramach poprzednich umów. Jak łatwo zauważyć, taka ilość pozwalałaby na wielokrotne wyszczepienie całej populacji UE (450 mln mieszkańców), od noworodków do starców.

Na tak gargantuiczne zamówienie, połączone z przejęciem odpowiedzialności za niepożądane skutki uboczne i brakiem możliwości odstąpienia od umowy, naciskał Pfizer, grożąc, że w przeciwnym razie potraktuje priorytetowo innych kontrahentów.

Dopiero tutaj zaczyna się rola polskiego rządu, który w momencie zawierania umowy miał już zgromadzone rezerwy (mieliśmy zakontraktowane 109 mln dawek różnych szczepionek i 30 mln dawek w magazynach). Mimo to zgodziliśmy się na kolejne dostawy – 89 mln dawek, mających trafić do nas w latach 2022–2024 – jak się okazało, grubo ponad realne zapotrzebowanie.

Tyle że nie byliśmy tu żadnym wyjątkiem – podobnie przeszacowane zamówienia popłynęły od pozostałych państw UE (za wyjątkiem Węgier, które kupiły rosyjskiego Sputnika i od samego początku nie uczestniczyły w unijnym programie). Presję wywierała Komisja Europejska, grożąc, iż państwa, które się wyłamią ze wspólnych zakupów, nie będą mogły liczyć na dostawy w przyszłości.

Pamiętajmy też o panującej wtedy atmosferze – a bardzo łatwo się dziś o tym zapomina. Wygenerowana wówczas społeczna histeria, podsycana dodatkowo przez media i rozmaite „autorytety”, straszące masowym pomorem i ludźmi umierającymi na ulicach, stawiała praktycznie wszystkie rządy pod ścianą.

Przypomnijmy sobie te lockdowny, zamykanie lasów, absurdalne, chałupniczo szyte maseczki, paraliż służby zdrowia przestawionej na walkę z jedną chorobą, dwumetrowy „dystans społeczny” w sklepowych kolejkach i na ulicach… Wszystko to razem wzięte sprawiało wręcz wrażenie jakiegoś eksperymentu z zakresu inżynierii społecznej, mającego sprawdzić, na ile da się sterroryzować ludzi tak, by sami żądali, aby odseparować ich od siebie i pozbawić elementarnych praw i wolności.
W przypadku Polski swoje dokładała też ówczesna (a dziś rządząca) opozycja, nieustannie podgrzewająca nastrój paniki i żądająca jeszcze ostrzejszych restrykcji i jeszcze większych zakupów szczepionek.

Patrząc z perspektywy czasu, ówczesny rząd popełnił jeden błąd. Nie przystąpiliśmy (wraz z Rumunią) do wynegocjowanego przez KE w maju 2023 r. aneksu do umowy z Pfizerem, na mocy którego państwa UE w zamian za nieodebrane szczepionki miały zapłacić Pfizerowi odszkodowanie (nieoficjalnie ok. połowy pierwotnej ceny).

Zamiast tego odmówiliśmy dalszego przyjmowania szczepionek, powołując się na „siłę wyższą” – czyli napaść Rosji na Ukrainę, stawiającą nas w trudnej sytuacji finansowej w związku z kosztami udzielanej Ukrainie pomocy. Po prostu nie zgodziliśmy się na to, na co zgodziły się inne państwa, które zapłaciły odszkodowanie, a resztę zakupionych szczepionek po cichu wylały do zlewu.

Nawiasem mówiąc, ta „nadpodaż” szczepionek tłumaczy nacisk, jaki wywierano na trzecie i czwarte szczepienia – te wszystkie „dawki przypominające” i „boostery”, przy jednoczesnym straszeniu „nowymi wariantami” Covida.

Taniej zapewne było nadmiarowe szczepionki „zutylizować” w organizmach obywateli. Nie przewidziano tylko jednego: że pojawi się cudowny uzdrowiciel – Władimir Putin, który atakiem na Ukrainę z dnia na dzień zlikwidował ten pandemiczny interes."
 

piątek, 10 kwietnia 2026

Miłośnicy zwierząt z PO nie rozumieją słowa WOBEC

 Miłośnicy zwierząt z PO nie rozumieją słowa WOBEC

 Wybrani przez parlament sędziowie do TK powinni złożyć ślubowanie wobec prezydenta. Jeśli procedura była poprawna i nie ma żadnych wątpliwości co do kwalifikacji osób Prezydent jest zobowiązany ślubowanie przyjąć. Prezydent miał jednak zasadne wątpliwości i NIE WOLNO było mu przyjąć ślubowania bez ich wyjaśnienia. Prezydent podjął więc starania do wyjaśnienia.

W Polskich ustawach słowo „wobec” oznacza m.in wymóg fizycznej obecności i usunięcia wątpliwości:
1. Zawarcie małżeństwa (Kodeks rodzinny i opiekuńczy)
Przepis mówi, że małżeństwo zostaje zawarte, gdy mężczyzna i kobieta „wobec kierownika urzędu stanu cywilnego” złożą zgodne oświadczenia.
Nie można zawrzeć małżeństwa informując USC o wydarzeniu, wysyłając list lub nagranie audio lub wideo. Kierownik USC musi wcześniej uzyskać informacje z rejestrów państwa i  sprawdzić tożsamość stawających osób, musi być fizycznie obecny, usłyszeć słowa przysięgi i odnotować na piśmie ten fakt. Stwierdza że osoby nie były przymuszane i wyraziły swoją wolę. Brak fizycznej obecności urzędnika sprawia, że małżeństwo nie istnieje w świetle prawa.

2. Uznanie ojcostwa (Kodeks rodzinny i opiekuńczy)
Oświadczenie konieczne do uznania ojcostwa składa się „wobec kierownika urzędu stanu cywilnego”.
Tak samo jak przy ślubie, jest to czynność o charakterze fizycznym i osobistym. Urzędnik musi sprawdzić rejestry i tożsamość osoby składającej oświadczenie i upewnić się, że robi to ona świadomie, co wymaga bezpośredniego kontaktu.

3. Przysięga wojskowa (Ustawa o obronie Ojczyzny)
Żołnierze składają przysięgę wojskową „wobec sztandaru”.
Mimo iż sztandar jest przedmiotem, a nie osobą, ceremonia wymaga fizycznego zgromadzenia żołnierzy wokół niego. Nie uznaje się przysięgi złożonej „w myślach” lub przed zdjęciem sztandaru – musi zaistnieć uroczysty akt w określonym miejscu i czasie. Tożsamość stawających jest potwierdzana.

4. Testament allograficzny (Kodeks cywilny)
Spadkobierca może sporządzić testament, oświadczając swoją ostatnią wolę ustnie „wobec wójta (burmistrza, prezydenta miasta), starosty, marszałka województwa, sekretarza powiatu albo gminy lub kierownika urzędu stanu cywilnego”.
Aby testament był ważny, jedna z tych osób musi być fizycznie obecna, wysłuchać woli spadkodawcy (znów potwierdzenie tożsamości) i sporządzić protokół. Przesłanie listu albo nagrania audio do burmistrza... nie czyni takiego testamentu ważnym.

5. Składanie zeznań i wyjaśnień (Kodeks postępowania karnego)
Dawniej w języku prawniczym używano zwrotu „zeznawać wobec sądu”.
Oznacza to składanie zeznań bezpośrednio na rozprawie. Wideokonferencje są traktowane jako wyjątek od zasady bezpośredniości, a świadek i tak znajduje się „wobec” składu orzekającego, tyle że za pośrednictwem komputerów i łączy.

Słowo „wobec” pełni funkcję zabezpieczająca i gwarancyjną:
-Osoba bezpośrednio  odbierająca oświadczenie obserwuje składającego o ustalonej i potwierdzonej  tożsamości.
-Akt dokonuje się w uroczystej oprawie ( psychologia i powaga chwili).
-Oświadczenie jest wolne od jakiegokolwiek przymusu (urzędnik może to ocenić tylko osobiście) a oświadczający jest świadomy i nie jest chory psychicznie

wtorek, 7 kwietnia 2026

Laboratorium zaawansowanej elektroniki i automatyki 198

Laboratorium zaawansowanej elektroniki i automatyki 198           
Spis treści
1.Energia
2.Nowe mądrości etapu

1.Energia
 Efekt skali w reaktorach jądrowych nie jest silny ale jednak jest istotny i buduje się reaktory tak duże jak pozwalają na to użyte materiały. 
 Szum wokół  małych modułowych rektorów jądrowych SMR był conajmniej dziwny
 W ciągu ostatnich sześciu miesięcy wiodąca  w dziedzinie SMR amerykańska spółka NuScale straciła ponad połowę swojej wartości rynkowej. Oklo  podobnie spadło w ciągu ostatnich trzech miesięcy, a notowania Nano Nuclear Energy spadły w listopadzie 2025 o ponad 30 %.
Dziennik Financial Times (01.04.2026) przywołuje wyniki  badania z 2022 roku, z których wynika, że ilość wytwarzanych odpadów przez SMR może być znacząco wyższa niż w konwencjonalnych reaktorach, nawet dwukrotnie, a w najbardziej skrajnych scenariuszach aż do 30 razy większa ! A przecież odpady promieniotwórcze to najpoważniejszy zarzut pod adresem energetyki jądrowej. 
Nawet fani SMR dochodzą do wniosku że średni koszt wyprodukowania 1 MWh  energii przez mały reaktor modułowy mógłby wynosić około 182 dolarów o obecnej wartości.
Koszt ten jest ponad trzykrotnie wyższy niż obecny koszt energii słonecznej i dwukrotnie wyższy niż koszt energii słonecznej połączonej z magazynami energii. Możliwe że w ciągu 15 lat gdy SMR zaczną (?) pracować koszty PV razem z BESS jeszcze dalej spadną o połowę.
 Brak jest standardów a SMR-y mocno nie spełniają norm bezpieczeństwa. Do dojrzałości brakuje im jeszcze wielu lat prac.
Nie rozwiązana jest sprawa paliwa jądrowego. 75% światowej produkcji uranu pochodzi z zaledwie kilku krajów, a rynek wzbogacania paliwa jest zdominowany przez wrogie zachodowi Rosję i Chiny.
 SMR-y były więc fajnym hasłem do akcji oddzielenia na giełdzie leszczy od gotówki. 

 Jak donosi agencja Bloomberg, różnica w hurtowych cenach energii elektrycznej między Niemcami a Francją osiągnęła bezprecedensowy poziom. Niemiecki prąd jest obecnie niemal czterokrotnie droższy niż francuski. To efekt likwidacji niemieckiej energetyki jądrowej, odcięcia gazu z Rosji, odmiennych strategii energetycznych obu państw oraz napięć geopolitycznych na Bliskim Wschodzie.

 W przeszłości w przypadku wielu udanych technologii wystąpił silny efekt uczenia się i silny efekt skali. Dotowanie dobrze predykowanych, rokujących technologii i firm produkujących zwłaszcza na eksport jest właściwe i opłacalne dla całego kraju. 
 W przeszłości nowsze technologie wyparły jednak udane starsze. Maszynę parową napędzającą rewolucje przemysłową wyparła turbina parowa i silnik Diesla. O ile parowozów używano dość długo to kariera ciężkich maszyn rolniczych i pojazdów drogowych napędzanych maszyną parową była krótka.
Moc maszyn parowych centralnie napędzających fabryki wynosiła od 50 do 2000 koni mechanicznych. Moc napędzanych maszyn była więc niewielka. Najszybciej wprowadzany indywidualny napęd elektryczny zastosowano w USA, Niemczech i ZSRR czyli u głównych graczy z czasów II Wojny. Nowe maszyny z silnym napędem elektrycznym były nawet kilkanaście razy wydajniejsze niż te wypierane napędzane pasami z systemu wałów maszyny parowej.    
 
 Uważano że w przypadku OZE także  wystąpi silny efekt uczenia się i efekt skali. Tą nadzieją były podyktowane ogromne subsydia i przywileje dla OZE. Ale zapomniano że w przypadkach porzuconych, nieudanych technologii, z którymi kiedyś łączono nadzieje, nie wystąpił oczekiwany efekt uczenia się i efekt skali.
W przypadku OZE w Europie efekty uczenia się i efekty skali są znacznie poniżej oczekiwań.
 Obecnie liderem w dziedzinie nowoczesnych akumulatorów (to kluczowa technologia dla OZE) stały się Chiny. Około dwóch trzecich istotnych w świecie publikacji z tej dziedziny pochodzi z chińskich uczelni i koncernów. Badacze w Chinach używają AI a Europa nie potrafi tego zadania ogarnąć ! Pojawiły się w Chinach pierwsze akumulatory do samochodów EV ładowane błyskawicznie prądem aż 12C. Tylko Chiny mają rozbudowaną sieć ładowarek o tak dużej mocy (1 - 1.5 MW dla „osobówek” ).
Chiny praktycznie zmonopolizowały produkcje akumulatorów do EV. Nonsensem jest kupowanie drogich EV VW, Mercedes czy Porsche skoro akumulator jest tam ten sam co w tańszych chińskich samochodach.  

 W przemyśle Chin zarabia się już niewiele mniej niż w polskim. Jego hiper konkurencyjność pochodzi z synergii, dobrego zarządzania, automatyzacji oraz taniości energii i surowców.  

Bez przymusu administracyjnego niestabilnej energii z OZE nikt nie kupi. 
Im większy jest udział OZE tym droższa jest Energia Elektryczna w świecie.
 
 Przywilej jest formą bardzo niebezpiecznej korupcji. Pozostała dyskryminowana większości płaci za przywileje wybrańców -pasożytów.
Z badania z marca 2026  Instytutu Allensbach wynika, że odsetek Niemców poważnie obawiających się skutków zmian klimatu spadł z 51 % w latach 2019–2022 do 33 % obecnie.
Coraz więcej Niemców jest sceptycznych wobec OZE. Aż 37 % badanych postrzega Energiewende głównie jako ryzyko a 28 % jako szansę. 
Niemieckie ministerstwo gospodarki przygotowało ustawy odchodzące od głównego  filaru transformacji energetycznej - rezygnuje z gwarantowanego i uprzywilejowanego dostępu odnawialnych źródeł energii do sieci energetycznej.
Konieczne jest bowiem ograniczenia kosztów i opanowania przeciążonych sieci.
Projekt stanowi że operatorzy nowych instalacji przez 10 lat rezygnują z rekompensat w przypadku przymusowego ograniczenia im produkcji. 
Projekt przewiduje  nakładanie na inwestorów dopłat do kosztów rozbudowy lub modernizacji sieci. Koszty te dotąd rozkładano na wszystkich odbiorców w taryfach sieciowych. Operatorzy mieliby  swobodę w wyborze najlepszych projektów dopuszczanych do sieci. Resort  argumentuje, że obecny model jest przestarzały, nieefektywny  i generuje nadmierne koszty.
Przedstawiciele sektora OZE wpadli w panikę !

 Polskie firmy (nie zachodnie firmy w Polsce) mają prostą, niskomarżowa produkcje. Szalone ceny energii wyzwolą fale upadłości tych firm i bezrobocia. 

 Produkcja Energii Elektrycznej pc jest w Polsce mniejsza niż na Zachodzie. Produkcja energii pc w Skandynawii jest ogromna i jest ona używana do ogrzewania. Tego poziomu Europa raczej nigdy nie osiągnie. 

 Ale  produkcja Energii Elektrycznej PC w Niemczech spada i jest na poziomie sprzed 30 lat co jest bardzo dziwne bo przecież ma nastąpić elektryfikacja transportu, przemysłu i ogrzewania.
 Euroelectic w połowie 2024 roku informował, że tylko 23% energii używanej w Unii Europejskiej było zaspokajane przez energię elektryczną.
Transport nadal opiera się o paliwa kopalne. Chemia używa energii z paliw. Paliwa służą do ogrzewania. Elektryfikacja powinna spowodować circa trzykrotny wzrost produkcji EE a jej produkcja u niemieckiego lidera spada !
 Zatem Zieloność ma po prostu drastycznie zmniejszyć konsumpcje.
  
 Elektrownie jądrowe sprawnie budują Rosja, Chiny i Korea. Rosja szybko zbuduje w Wietnamie elektrownie jądrową z dwóch bloków po 1200 MWe czyli taką jak dobrze pracująca elektrownia na Białorusi. „Komunistyczny Wietnam powrócił do planów rozwoju energetyki jądrowej w 2024 r., reagując na groźbę niedoborów energii wywołanych rosnącym popytem przemysłowym i ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi”
Rozwój gospodarczy Wietnamu jest szybki. Mimo iż Chiny i Wietnam nie przepadają za sobą to Wietnam z powodzeniem naśladuje rozwojowy model chiński.
 Nie tylko Bangladesz nas wyprzedził. Także Wietnam będzie miał szybciej elektrownie atomową niż Polska. Zresztą budowa szalenie drogiej elektrowni jądrowej w Polsce jest nonsensem.

 W USA masowa motoryzacja istniała już przed II Wojną ale w Europie pojawiła się dopiero po wojnie. Cały system zaopatrzenia w paliwo doskonalono dekadami. 
System zaopatrzenia EV w EE też będzie  doskonalony dekadami o ile oczywiście EV nie zostaną porzucone.
 
 Komitet Nagrody Nobla w 2019 roku uznał że prace nad wynalezieniem i komercjalizacją ogniwa Litowo Jonowego zasługują na nagrodę w dziedzinie chemii. 
Dalej trwają prace nad powiększeniem masowej gęstości energii, poprawą żywotności ( normy uznają  że utrata pojemności do 80% początkowej to koniec życia. Wzrasta też oporność wewnętrzna ) i bezpieczeństwa. Nadzieje stwarzają ogniwa z niepalnym elektrolitem i ogniwa półprzewodnikowe. Niemniej szybkość uczenia w tej dziedzinie spada i przełom może przynieść dopiero ważny wynalazek.
 Ogniwa Litowo Jonowe mają najlepszą żywotność w pracy i przechowywaniu w temperaturze pokojowej. Naładowane w 100% (a nawet więcej gdy końcowe napięcie ładowania przekroczyło najczęstsze 4.2 V !) ogniwo w temperaturze >50C szybko traci trwałość a nawet może pojawić się niebezpieczne wydzielenie gazu.
Stworzono modele pokazujące wizualnie różne procesy degradacji zachodzące w ogniwach. 

 Całkowity ładunek jaki może w cyklach przechować ogniwo w ciągu życia maleje jednak przy ładowaniu powyżej 80% nominalnej pojemności i rozładowaniu poniżej 20% pojemności czyli przy korzystaniu powyżej 60% nominalnej pojemności. Stosowanie wartości naładowania ponad 90% i rozładowania poniżej  10% jest już widocznym nonsensem.
 Ponieważ akumulatory Litwo Jonowe produkowane są wielko masowo, ich optymalne użycie jest poważnym problemem ekonomicznym i środowiskowym tym bardziej że nie ma jeszcze wydajnych metod recyklingu. 
 Żywotność akumulatorów do samochodu elektrycznego równoważna 1000 ich pojemności wydaje się wystarczająca ale do magazynów energii musi być ona wielokrotnie większa.
 Akumulatory LiFePO4 mają niższą gęstość energii ale są tańsze i bezpieczniejsze co powoduje że stosowane są w magazynach energii. Nowe tego rodzaju akumulatory do tego celu mają rzekomo trwałość aż 6000-8000 cykli czyli 20 letnią ale... w temperaturze pokojowej, w cyklu 80-20% i przy prądach ładowania i rozładowania poniżej 0.2 C bo taki jest w BESS.   
Cena jednostki o pojemności  energii 1 MWh ( moc 250 KWh czyli 4 godzinna czyli 0.25 C) dużego magazynu energii  z 500 tysięcy dolarów w 2019 roku spadła do 90 tysięcy obecnie. Niemniej koszt wielkiego magazynu EE jest potężny.

2.Nowe mądrości etapu
 Mamy obecnie 4 Imperia rewizjonistyczne:
-USA roszczą pretensje terytorialne do Grenlandii i  Kanady. Za swój wyłączny obszar oddziaływanie uznają Amerykę Południową i naftowy Bliski Wschód. Chcą dalej świat zalewać drukowanym dolarem  (to ich główny export !) bogacącym oligarchie. Chcą lichwą dalej okradać świat.
-Chiny chcą w świecie miejsca które im się słusznie należy. Do początka XIX wieku ich produkcja sięgała 40% produkcji światowej. Czyli świat wraca do historycznej normy. 
-Indie  chcą w świecie miejsca które im się słusznie należy. Kolonializm zniszczył Chiny i Indie. 
-Rosja chce osadzić w Kijowie swój rząd. Chce upokorzyć NATO i odzyskać pewność siebie. Chce się modernizować i wyjść ze strefy kolonialnej.
 Indie i Chiny to ogromne cywilizacje ubrane do postaci państw. Obie cywilizacje zostały zniszczone przez zbrodniczych  kolonialistów. 

 Chiny są już dużo mocniejsze gospodarczo od USA ale są słabe militarnie przy USA, które mają ogromną ilość broni po Zimnej Wojnie i wyprodukowanej po 1990 roku. Rosja która otrzymuje od Chin gigantyczną pomoc w wojnie od 2022 roku buduje militarny potencjał jądrowy Chin. Chiny w 2022 roku miały około 350 głowic jądrowych już mają ich 650 a do 2035 roku będą miały tyle co USA, ponad 5000. Powstaje cała infrastruktura do tych głowic. Rakiety, silosy, system dowodzenia.  Już za parę lat USA przestaną rozważać wojnę jądrową z Chinami. 
USA chcą odciągnąć Rosję od Chin ale ta brzydzi się nimi. Przy dostarczaniu przez Rosję surowców Chiny są odporne na morską blokadę USA. 

 Nowy Porządek Świata ustabilizuje się w ciągu 15-20 lat. Miejmy nadzieje że obecne konflikty na Ukrainie i z Iranem nie są wstępną fazą III Wojny. Jak dotąd wyparcie hegemona z jego uprzywilejowanej,umocnionej  pozycji wymagało jednak wojen. 
-Wielki kryzys długu uderzy szczególnie boleśnie w USA ale zaszkodzi też Europie. Niedawno dług publiczny USA przebił 39 bln dolarów (cały dług jest wielokrotnie większy ) i kieruje się na 40 bln. Utrata zaufania do dolara spowoduje m.in. niemożliwość finansowania wojny. 
-Tkanka społeczna w USA jest zniszczona. USA są skrajnie skorumpowaną oligarchią i państwem bandytów. Nawet udawana demokracja jest w kryzysie. Industralizacja USA raczej jest już niemożliwa. Trwa chaos i przestępczość. 
-Europa już przegrała swoją pozycje i wypada z gry mocarstw. Problemy społeczne ( szczególnie imigracja zasiłkowa z najgorszego III Świata ) wykańczają Europą Zachodnią. Szkodzi wojna z Rosją. Narasta szokująca korupcja. Drapieżne państwa opiekuńcze wykańczają gospodarkę Europy. Narasta chaos i przestępczość. Niemcy a co dopiero reszta słabików nie są strukturalnie w stanie konkurować z Chinami. Poddają się.  51% niemieckiego przemysłu poważnie rozważa wyniesienie się z Niemiec. VW może zamknąć 8 z 10 swoich fabryk w Europie i zostawić tylko 2 największe. W ciągu ledwie 5 lat udział VW w chińskim rynku motoryzacyjnym spadł z 25% do 14%.

 Już widać że demografia szybko (!) nie zaszkodzi Chinom. Postępuje łagodząca problemy demograficzne automatyzacja i robotyzacja. Tylko w Chinach jest wielka flota samochodów autonomicznych i robotów humanoidalnych. Chiny są najmocniejsze w świecie w stosowaniu narzędzia jakim jest AI. Ogromnie skrócono dzięki niej czas projektowania samochodów EV i ich wirtualnych testów.
 Jest prawdopodobne że nowa cyfrowa waluta Chin będzie oparta o złoto. W takiej sytuacji dolar będzie miał wartość papieru.  
 
 Chiny się rozwijają i to nie tylko w kreatywnej  statystyce. To widać ! Kraje które naśladują Chiny też się szybko rozwijają.
 Na czym polega fenomen rozwoju gospodarczego Chin i ich naśladowców. Co to jest za zwierze ten socjalizm rynkowy ? W socjalizmie rynkowym  państwo kontroluje strategiczne sektory (20-30% gospodarki) a w tym energetykę, infrastrukturę, banki, ubezpieczenia. Natomiast na dominującym w gospodarce  rynku, prywatne firmy mają  swobodę w sferach inwestycji, produkcji i sprzedaży. Jest normalny konkurencyjny rynek ! Czasem najbardziej konkurencyjny w świecie. Jak sobie nie radzisz to bankrutujesz i lądujesz na bruku. Banki finansują firmy ! Jest to świetna symbioza państwowej kontroli i kapitalistycznych mechanizmów wolnorynkowych. Jest tam autentyczna wolność gospodarcza i pchają się tam firmy ze świata. Płace w sektorze państwowym są regulowane. Dużo i bardzo dużo można zarobić tylko w sektorze prywatnym ! Z obu systemów wzięto to co najlepsze ! Kraj się rozwija a ludzie są zadowoleni. Gardzą lewacką ideologią i złodziejską plutokracją. Rząd dba o dobrostan obywateli i nie daje ich okradać zachodnim „inwestorom”.

 Wszyscy widzą że Hegemon słabnie. Rosja metodycznie bez pośpiechu niszczy Ukrainę jako pośrednika [Proxy] Zachodu w wojnie aby go kompromitować.  
 Litwa chciała lepiej robić łaski wujowi Samowi niż agresywna Polska. Ale wynikały z tego  tylko straty gospodarcze. Litwa wraz z dwoma Wymieratami Bałtyckimi szczekała też na Rosję ale od pewnego czasu ucichła.
 Oderwanego od  Chin Tajwanu nikt normalny w świecie nie uznaje za państwo.  Republika Chińska uznawana jest obecnie  tylko przez 11 „państw”  - Watykan, Paragwaj oraz słabo rozwinięte ekonomicznie wyspiarskie mikro  kraje rejonu Pacyfiku, kraje Ameryki Środkowej i Morza Karaibskiego. Kraje te robią to na rozkaz USA, które same jednak nie uznają Tajwanu.
Otwarcie Biura Przedstawicielskiego Tajwanu na Litwie [2021, poprzedni wojowniczy rząd Litwy ] było dużym błędem – oświadczyła obecna premier Inga Ruginiene. Nie przyniosło żadnych oczekiwanych korzyści gospodarczych, za to pogorszyło relacje jej kraju z Chinami. Powiedziała że zgadzając się na otwarcie tajwańskiej placówki, Litwa działała zbyt pospiesznie i bez odpowiedniej koordynacji z partnerami międzynarodowymi.
"Popełniliśmy zasadniczy błąd, gdy w pośpiechu (...) otworzyliśmy przedstawicielstwo pod nazwą, której do tej pory nikt w Unii Europejskiej nie używał. Tym samym ostatecznie zerwaliśmy wszelkie, nawet biznesowe, stosunki z Chinami" – powiedziała Ruginiene. Litwa bardzo chce teraz odbudować relacje z Chinami.
Kiedy Reset Litwy z Putinem ?  Po cichu zrobią laskę Putinowi ? 

 Aż do rozpoczęcia wojny Rosji z Ukrainą publicystyka kreowana przez inspirowanych agenturą przygłupów żyła ideą Międzymorza. Fantasmagorie o Trójmorzu pomijały rolę silnej przecież Rosji i silnych Niemiec. Majaczono tak jak by ich wcale nie było. Wraz z rozpoczęciem wojny na Ukrainie temat umarł. 
 Własna gospodarka, a nie cudza gospodarka na swoim terenie, jest fundamentem siły gospodarczej i politycznej. Z tego względu nikt, nigdzie  Polski nie uważał i nie uważa za lidera zmyślonego Międzymorza. Teraz Czechy, Słowacja, Węgry i inne kraje mają zupełnie inne poglądy niż Polski rząd. Nie zwracają uwagi na Polskę. A w pijanych narracjach o Międzymorzu mieli być wasalami mocarstwowej Polski.


Sprawdzenie
1.Jest dzielnik rezystorowy o podziale K = R1/R2 + 1. Kondensator równoległy do R1 czyni obwód wyprzedzającym Lead. Maksymalne wyprzedzenie fazy rośnie z K i asymptotycznie dąży do Pi/2.
Jest kaskada dwóch dzielników. Za dzielnikiem R1 i R2 dano R3 i R4 o takim samym podziale równym pierwiastkowi z K. Dzielniki są NonInteractive to znaczy R1<<R3. Równolegle do R1 i R3 dano kondensatory otrzymując obwód Lead o potencjalnie optymalnie większym maksymalnym wyprzedzeniu niż Pi/2.
-Przy jakim K bardziej skomplikowany, podwójny obwód ma większe maksymalne wyprzedzenie fazy
Niech dzielniki w kaskadzie mają identyczne rezystory R1=R3 a R2=R4 i całkowity podział wynosi K.
-O ile mniejsze jest optymalne maksymalne wyprzedzenie fazy w stosunku do kaskady NonInteractive.  

2.Układ regulacji kaskadowej ma sens gdy wewnętrzna pętla Slave jest przynajmniej 3 (czasem i 10 ) razy szybsza od zewnętrznej pętli Master. Ponieważ ważna jest szybkość można w petli Slave rozważyć użycie regulatora P zamiast PI.  
 W przykładowym obiekcie inercyjnym (Slave) w układzie regulacji „mała stała czasowa” jest p razy mniejsza od głównej inercji. Stała czasowa regulatora PI jest równa inercji i mamy klasyczne skracanie bieguna przez Zero. Z taką samą dobrocią Q odpowiedzi na skok wartości zadanej (tożsama z przeregulowaniem ) wzmocnienie G regulatora P jest trochę większe niż z regulatorem PI ale odpowiedź ma statyczny błąd. W regulacji kaskadowej będzie musiał się z tym borykać regulator Master, który jest dużo wolniejszy i całościowy efekt może być marny. Pętla z regulatorem PI jest natomiast ( cecha pozytywna) astatyczna. Tylko przy dużych częstotliwościach otwarta pętla z regulatorem P ma trochę większe wzmocnienie ( czyli tłumienie szybkich zakłóceń) ale przy niższych o wiele większe i lepsza jest przy tych częstotliwościach pętla z regulatorem PI. W pokazanym przykładzie z p=10 dla Q=0.707 odpowiedź z regulatorem PI od razu wydaje się lepsza niż z regulatorem P.
 
-Dla danych p i Q podaj wzór/funkcje na iloraz (wzmocnienie P przez PI ) wzmocnień obu  regulatorów. 
-Sporządź wykresy tej funkcji z Q jako parametrem 0.5, 0.6, 0.7, 0.8, 09, 1.   
-Sporządź trójwymiarowy wykres ilorazu wzmocnień 
-Sporządź  wykres ilorazu wzmocnień otwartej pętli z Q jako parametrem 0.5, 0.6, 0.7, 0.8, 09, 1 i z p=10 w funkcji częstotliwości

3. Mianownik Transmitacji T(s) filtrów dolnoprzepustowych, środkowoprzepustowych i górnoprzepustowych drugiego rzędu o takim samym Wo i Q jest ten sam. Licznik wynosi zaś odpowiednio 1, s,  s^2. Niektóre filtry są od razu filtrem  dolnoprzepustowym, środkowoprzepustowym i górnoprzepustowym to znaczy mają trzy wyjścia. Ale układ może mieć trzy wejścia  dolnoprzepustowe, środkowoprzepustowe i górnoprzepustowe i jedno wyjście z ich ważoną  sumą.
Na rysunku pokazano filtr środkowoprzepustowy. Niech rezystor R2 (nie jest konieczny) będzie nieobecny.

Wejście rezystorem R1 jest środkowoprzepustowe. Gdybyśmy dodatkowym rezystorem podali sygnał do wejścia ujemnego OPA to na wyjściu mamy sumę filtru dolnoprzepustowego i środkowoprzepustowego. Po przepuszczeniu tej sumy przez inercje za wyjściem todostaniemy filtr dolnoprzepustowy.
 Układ miernika „ICL7106” w technologii CMOS z wyświetlaczem LCD podwójnie całkującym przetwornikiem ADC jest nadal produkowany.
Błąd Zera wnosiłyby tu niezrównoważone OPA Buffer i Integrator oraz Comparator. Komparator ma oczywiście wejście różnicowe dołączone do wejścia „+” Integratora. Pokazana część Komparatora to wzmacniacz transkonduktancyjny w czasie załączenia klucza A/Z czyli w fazie Autozerowania. W fazie AutoZerowania jest on więc opornikiem jak R3 jak w filtrze środkowoprzepustowym ! 
Dla zachowania dokładności rezystor wejściowy integratora (jest to w filtrze środkowoprzepustowym odpowiednik R1) powinien być odwrotnie proporcjonalny do zakresu napięcia ADC aby piła na wyjściu integratora była optymalnie  jak największa. Producent zalecał aby kondensator Caz w przybliżeniu był odwrotnie proporcjonalny do zakresu (Cint jest stały) i optymalna charakterystyka częstotliwościowa i odpowiedź czasowa  filtrów w procesie Autozerowania zostanie w przybliżeniu zachowania. 
-Udowodnij matematycznie że zalecenie to jest  poprawne   

4.W jakim celu zastosowano tranzystor „3” w pokazanym fragmencie (jest on w układzie powtórzony 12 razy) mnożącego 12 bitowego drabinowego przetwornika CMOS DAC 7521 (pdf) ?
5.Różne odmiany źródła napięcia odniesienia Band Gap na tranzystorach bipolarnych i CMOS są  bardzo popularne we współczesnych  układach scalonych. Elementarz tematu jest ogólnie znany.  
Jakie jest napięcie Ube tranzystora Q1 w temperaturze 25C w źródle napięcia odniesienia Band Gap  1.22 V LM113 (pdf) ?
-Jaki jest w temperaturze 25C spadek napięcia na rezystorze R3=170 w kolektorze Q1.  
-Ile razy większa jest powierzchnia tranzystora Q2 od Q1 ?

6.W tanim multimetrze mierzone napięcie zmienne podane jest do wejściowego rezystancyjnego dzielnika zakresów poprzez diodę. Stąd ma on tylko zakresy 200 Vac i 750Vac gdzie napięcie przewodzenia diody jeszcze rażąco nie fałszuje wyniku.  Dokładnie mierzy jednak wartość zmiennego napięcia sieciowego 230 Vac. Gdy jednak mierzymy na zakresach AC napięcie stałe DC to miernik przy jednej polaryzacji wskazuje Zero lub przy drugiej mocno „zawyżoną” (porównywanie jabłek i śliwek) wartość  AC choć podaliśmy DC. Niech napięcie przewodzenia diody wynosi 0 Vdc lub 0.5 Vdc.
-Jakie będzie wskazanie miernika gdy podamy mu na zakresie 200 Vac (jest wyskalowany na napięciu sieciowym 120Vac) napięcie 60 Vdc ?

7.Silnik odrzutowy samolotu wojskowego może mieć dopalacz. Silnik z dopalaczem jest niewiele droższy. Po włączeniu modu dopalania ciąg rośnie do 30% ale kosztem szalonego zużycia paliwa. Pilot włącza dopalacz uciekając /manewrując  przed atakującą go rakietą i przy starcie z krótkiego pasa. Jakby odpowiednikiem tego modu w samochodzie wyścigowym jest podanie silnikowi z butli tlenku azotu. 
Samochód w modzie Ekonomicznym jest trwalszy i oszczędniejszy. Czuli na ceny paliw kierowcy w USA decydują o wyniku wyborów. 
Szczególną rolę do spełnienia ma mod Ekonomiczny oszczędzający akumulator w EV, który jest najdroższą jego częścią, której sens wymiany jest mały.
-Daj przykłady innych takich modów  
 
Cwiczenie
1.Tranzystorom  mocy i układom mocy często a układom scalonym rzadziej, podawany jest schemat równoważnego układu elektrotermicznego ilustrujący dynamikę procesu odprowadzania ciepła.
Na rysunku pokazano model termiczny tranzystora Mosfet mocy w programie SPICE. 
Bardziej złożony model może też ilustrować przepływ ciepła między fragmentami chipa układu scalonego. 

Monolityczną parę różnicową tranzystorów z układu UL1111 (=CA3046, pdf, tranzystorów jest 5 ) można użyć do zbudowania wzmacniacza operacyjnego o małym temperaturowym dryfcie napięcia niezrównoważania, źródła napięcia odniesienia BandGap (+OPA) i układów logarytmujących wolnego lub szerokopasmowego. W układzie stabilizacji temperatury chipa (na poziomie 30 C ) jeden z tranzystorów tego układu jest sensorem temperatury chipa i wzmacniaczem sygnału błędu a drugi wzmacniaczem - grzejnikiem. Temperaturę otoczenia symulujemy suszarką do włosów i oddechem.
Jednak w przypadku precyzyjnego wzmacniacza dryft temperaturowy nie tylko nie zmalał ale mocno wzrósł i wzrosło też niezrównoważanie. 
W źródle napięcia odniesienia nie ma poprawy dryftu. 
-Dlaczego tak jest ?
Gdy do napięcie zadającego stabilizowaną temperaturę chipa dodamy skok jednostkowy (o + lub - 1 C) to za tranzystorem – sensorem - wzmacniaczem oscyloskopem zobaczymy circa jego błąd temperatury a prąd (moc grzania) pobierany przez tranzystor - grzejnik to wyjście regulatora w tej pętli.
-Jakie w przybliżeniu są parametry elektrotermiczne regulowanego obiektu (pojemności i rezystancje termiczne elementów (także między nimi) chipa) i jego schemat zastępczy 
-Wytłumacz (symulacją komputerową) widoczną dynamikę odpowiedzi pętli regulacji i jej błąd statyczny.

2.Zasymuluj układ wzmacniacza pokojowej aktywnej anteny UHF TVC. Użyty tranzystor BFP 420  (pdf) jest już w bibliotece SPICE tak jak rezystory i indukcyjności i pojemności SMD. Jest to model tranzystora podany przez jego producenta. Jest adekwatny do częstotliwości 6 GHZ czyli tu jest bardzo dobry.  Podejrzane o istotność ścieżki płytki drukowanej należy zmierzyć suwmiarką lub sfotografować lub w inny sposób.
Obserwując znane sygnały TV (wiadomo skąd są nadane i z jaką mocą i jakie jest tłumienie) przy pomocy Spectrum Analysera oceń wzmocnienie anteny i wzmacniacza.

3.Przed drugą wojną światową popularne były radiowe odbiorniki reakcyjne i superreakcyjne. Wraz z tanieniem lamp elektronowych zostały wyparte przez zdecydowanie lepszą superheterodynę. W odbiornikach tych część radiowa jest wykonana na jednej lampie. W odbiorniku reakcyjnym człowiek ustawia pokrętłem dodatnie sprzężenie na pograniczu generacji. W odbiorniku supereakcyjnym gdy drgania okresowo (tu ca 40 KHz)  narastają (jak gdyby automatyzacja doboru wzmocnienia w odbiorniku reakcyjnym ale też powyżej progu generacji. ) jego wzmocnienie sięga kilkuset tysięcy a nawet miliona razy ale jakość odbioru jest podła!  Odbiorniki superreakcyjne stosowano też w zdalnych sterowaniach amatorskich modeli. 
Testowy słuchawkowy odbiornik UKF FM wykonany jest na dwóch tranzystorach. Drugi tranzystor to już wzmacniacz sygnału akustycznego. Po dołączeniu do  anteny  oscyloskopu widzimy tam paczki drgań o częstotliwości zbliżonej do odbieranej stacji. Odbiornik ten zakłóca odbiór normalnego odbiornika UKF FM pracującego w pobliżu !
 W USA od 1943 roku produkowano FUSE (nazwa wprowadzająca w błąd, pdf dotyczy raczej późniejszej produkcji ) do armatnich pocisków przeciwlotniczych. FUSE aktywujący wybuch pocisku w pobliżu wykrytego samolotu ogromnie zwiększył skuteczność ich zwalczania. Z kolei pocisk spadający pod koniec wojny na Ziemie eksplodując kilkadziesiąt metrów nad ziemią siał szrapnelami śmierć. Jak na funkcjonalność konstrukcja z lampami (także specjalnymi do zastosowania) była niezwykle prosta i genialna a technologia wykonania szalenie zaawansowana (po raz pierwszy użyto odkrytej płytki drukowanej) skoro FUSE wytrzymywał wystrzał z armaty przeciwlotniczej. Po wojnie FUSE miały rakiety przeciwlotnicze USA wystrzeliwane z Ziemi i z samolotów. Związek Radziecki mimo desperacji nie był w stanie opracować czegoś podobnego (Niemcy próbowali bezskutecznie w czasie wojny ) i dopiero skopiował rozwiązanie gdy wpadły mu w ręce rakiety, które nie eksplodowały.
FUSE ma radar działający (nagrzanie lamp)  dopiero dość wysoko nad Ziemią. Użyto w nim odbiornika supereakcyjnego.
 Tranzystory germanowe RF miały małą rezystancje rozproszenia bazy rbb. Potrafiły oscylować z częstotliwością 3-4 razy większa niż Ft co wydaje się niemożliwe. W telewizyjnej głowicy na zakres UHF tranzystor o Ft=700 MHz w konfiguracji wspólnej bazy dostarczał wzmocnienia do 14 dB.
 Badany tranzystorowy układ FUSE autor wykonał na podstawie odręcznego anonimowego dokumentu ze schematem i rysunkami w 1978 roku. W dokumencie jest tabela z elementami do różnych zastosowań. Tranzystory Generatora i Odbiornika superreakcyjnego są germanowe a reszta to tranzystory krzemowe.  Dopiero współczesny szybki oscyloskop pozwala obejrzeć pracę „przełącznika zbliżeniowego” Częstotliwość radiowa jest zbliżona do podanej w tabeli mimo niezbyt dokładnego odwzorowania układu antenowego. Spectrum Analyser nie za bardzo jest użyteczny. 
Zmiany w polu widzenia anteny „przełącznika” oczywiście zmieniają odbity sygnał z odbiornika.  Odpowiedni do zastosowania filtr decyduje o tym czy wykryty jest właściwy przedmiot (tu człowiek). Ale to wykrycie normalnie może się odbyć dopiero w powietrzu bowiem na Ziemi jest za dużo obiektów. Z nazw użytych w dokumencie wynika że urządzenie jest z rakiety przeciwlotniczej. 

4.We wszelkich akumulatorach konstrukcyjne wymagania na gęstość energii i maksymalną  moc rozładowania są sprzeczne ale nasilenie tej sprzeczności jest różne. Akumulatory Litowo Jonowe nie są żadnym wyjątkiem w tej mierze.
W tabeli i na wykresie pokazano właściwości 6 głównych elektrochemicznie grup akumulatorów Li Ion.

 Projektując zastosowania akumulatora oczywiście zawsze należy opierać się na dokumentacji producenta danego akumulatora a gdy są one zbyt ubogie rozszerzyć je informacjami z publikacji zachowując jednak ostrożność. 
Trwałość akumulatora litowo Jonowego spada wraz z prądem ładowania i odchyleniem temperatury od pokojowej. Wykres dotyczy ładowania w zakresie pojemności 20-80%.  
Ładowanie akumulatora powyżej 80% jego pojemności dalej skraca żywotność podobnie jak rozładowanie poniżej 20% pojemności. Chociaż działa system BMS (wyrównujący stan naładowania ogniw) to przy głębokim rozładowaniu i szczególnie dużym prądzie obciążenia rośnie szansa uszkodzenia najsłabszych pojedynczych ogniw na których napięcie mocno spadnie a nawet zmieni znak. Gdy zbliżamy się do naładowania 100 % jest szansa uszkodzenia najsłabszych pojedynczych ogniw ich przeładowaniem. 
Gdy napięcie jałowe akumulatora jest niższe od pewnej wartości ( nigdy nie powinno to mieć miejsca bo skraca żywotność akumulatora ) przed właściwym ładowaniem jest faza delikatnego wstępnego ładowania prądem poniżej 1/ 10 C (precharge) aż do osiągnięcia właściwego minimalnego napięcia. W czasie właściwego ładowania ładowarka ma charakterystykę jak zasilacz krzyżowy: CC + CV. Przy ładowaniu prądem (CC) rośnie napięcie na akumulatorze. Im większy jest prąd (przykładowo 0.2C, 0.5C, 2C, 3C) tym szybsze jest przejście do fazy CV i mniejszy jest ładunek jaki pobrał akumulator w fazie CC. Dalej przy stałym napięciu CV spada prąd ładowania i gdy spadnie poniżej przykładowo <0.1 C ładowanie jest zakończone. 
Przy dużych zadanych prądach ładowania (w fazie CC) wielkość prądu ma znacznie mniejszy wpływ na cały czas procesu ładowania niż może się to wydawać. Im większy jest prąd ładowania tym mniejszy jest ładunek w fazie CC. „Z pustego i Salomon nie naleje. Nie da się krwi wycisnąć z cebuli”   
Zatem zadając prąd ładowania (wykres) w fazie CC w temperaturach bliskich pokojowej godzimy się na określoną utratę trwałości akumulatora. Utrata ta jest circa proporcjonalna do kwadratu prądu ładowania. Czyli używanie dużych prądów ładowania jest kosztowne.  Sensowne (i intuicyjne) jest wymaganie aby taka utrata trwałości obowiązywała jednak w całym zakresie temperatur co wymaga redukcji prądu ładowania i niewielkiego obniżenia napięcia w fazie CV. W podwyższonej temperaturze korzystnie zmniejszy się też wydzielanie ciepła w akumulatorze przez samopodgrzewanie  bowiem jest tu ujemna pętla sprzężenia zwrotnego elektrotermicznego. Zatem redukcja prądu /napięcia przy wysokich temperaturach może / powinna być mocniejsza niż wynika to z zadanej utraty żywotności. Sprawę chłodzenia akumulatora pomijamy tu.    
Według wykresu trwałość w temperaturze pokojowej i prądzie ładowania 3C spada do ca 850 cykli. Ten sam spadek trwałości otrzymany gdy w temperaturze 70 stopni prąd ładowania zmniejszymy do 1C. Ten sam spadek otrzymany gdy w temperaturze -10 stopni prąd zmniejszymy do 1C.
Informacje o prądzie ładowania, napięciu akumulatora i rzeczywistej temperaturze (sensor NTC 10 KOhm) podano na wejścia ADC systemu uruchomieniowego mikrokontrolera PIC32. Odfiltrowane sygnały PWM z mikrokontrolera zadają prąd ładowania i napięcie ładowania zasilacza krzyżowego dla akumulatora. Prąd ładowania dla temperatury pokojowej zadaje się komputerem i jest on redukowany przy T odchylonej od temperatury pokojowej. Jednak alternatywnie (jumper) zamiast NTC do symulacji (szczególnie obniżonej temperatury ) dano też potencjometr 22K.
-Zaproponuj redukcje ładowanie akumulatora powyżej 80% jego pojemności drogą obniżenia napięcia w fazie CV.  
-Określ o ile trzeba obniżać napięcie ładowania w fazie CV (należy korzystać z WWW, dokumentacji akumulatora i planowo eksperymentować aby zmieścić się w czasie  ) przy odchyleniu od temperatury pokojowej.  
-Stwórz ekstremalnie prosty algorytm do redukcji prądu i napięcia ładowania ładowania i  przy zmianie T potencjometrem zamiast NTC porównaj efekty z wykresem w dokumentacji 
-Stwórz dokładniejszy algorytm do redukcji prądu i napięcia ładowania i  przy symulowanej zmianie T potencjometrem zamiast NTC porównaj efekty z wykresem w dokumentacji    

 Przy pracach z akumulatorami litowymi zawsze pod ręką musi być dostępna gaśnica. Nawet akumulator z Laptopa potrafi być niebezpieczny.

poniedziałek, 6 kwietnia 2026

Pokomunistyczne prawnicze szambo

Pokomunistyczne prawnicze szambo

Poziom prawników ze świecznika jest dużo lepszy w Bangladeszu niż w Polsce.
 
Prezydent Andrzej Duda wiele razy krytykował prof. Adama Strzembosza, byłego I prezesa Sądu Najwyższego, wskazując na jego współodpowiedzialność za brak rozliczeń z komunistyczną przeszłością w polskim sądownictwie. Według głowy państwa, zapowiedzi o "samooczyszczeniu się środowiska sędziowskiego" okazały się jedynie iluzją, a efektem ich niespełnienia pozostała utrwalona obecność dawnych układów i patologii w wymiarze sprawiedliwości.

Prezydent Karol Nawrocki  przyjął ślubowanie tylko  od dwójki z sześciorga "wybranych" przez rządzącą koalicję sędziów do Trybunału Konstytucyjnego. Bowiem tylko oni zostali prawidłowo, zgodnie z terminami wybrani. Dla pozostałej czwórki sytuacja pozostaje niewyjaśniona. "Plan B" Volksdeutsch Partei przewiduje złożenie ślubowania przed marszałkiem Sejmu. Równie dobrze mogą ślubować w Berlinie kanclerzowi Niemiec albo w Agencji Towarzyskiej. 

Belgijski sąd  nakazał Polsce odebranie od Pfizera zamówionych 64 milionów dawek szczepionek na Covid-19 oraz zapłatę za nie około 1,3 mld euro, czyli 5,6 mld zł. Polskę reprezentowali tam rządowi "prawnicy" i najlepsze kancelarie.

W 1998 rząd AWS rozpoczął  małpią, łapówkarską  prywatyzacje PZU , zaś w styczniu 2005 ze względu na poważne nieprawidłowości w jej przebiegu, Sejm powołał komisję śledczą do zbadania prywatyzacji PZU. O interes Polski dbali "prawnicy" Trudno powiedzieć ile cała korupcyjna heca kosztowała Polskę. Możliwe że około 15 mld zł.

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Ugoda-PZU-z-Eureko-Polska-rozdaje-pieniadze-2023636.html
"Ugoda PZU z Eureko – Polska rozdaje pieniądze
Ugoda PZU z Eureko to kapitulacja za dopłatą. Mimo iż istnieją aż 3 możliwości uniknięcia zapłaty odszkodowania Eureko przez Polskę, rząd koniecznie chce zapłacić i tym samym zalegalizować bezprawie. Ciekawe, co okaże się dla polskich finansów publicznych bardziej kosztowne – afera FOZ czy ugoda z Eureko.

Minęło 8 lat sporu Skarbu Państwa z holenderskim Eureko, który w praworządnym państwie w ogóle nie powinien mieć miejsca. Czy w związku z tym możemy mówić, że Polska jest państwem prawa? Czy prawo obowiązuje tylko obywateli?

Legalizacja bezprawia

Umowa prywatyzacyjna PZU zawarta między MSP (którym w 1999 r. kierował sławny prywatyzator Emil Wąsacz) a konsorcjum holenderskiego Eureko i BIG Banku Gdańskiego była z mocy obowiązującego w Polsce prawa bezwzględnie nieważna. Taką, jednoznaczną opinię od strony prawnej, doskonale udokumentowaną i przez nikogo niepodważoną, jednogłośnie w raporcie końcowym sformułowała sejmowa komisja śledcza ds. prywatyzacji PZU SA już kilka lat temu. W jej składzie zasiadał jeden z ministrów obecnego rządu z ramienia PO, Cezary Grabarczyk, jak i przedstawiciel PSL, obecnie wiceminister skarbu Jan Bury, który aktualnie, niezwykle zamaszyście wspiera ugodę między Skarbem Państwa, a Eureko. Dzisiaj brną do kosztownej umowy, która nie ma żadnych podstaw prawnych. Nie można legalizować czegoś, co od początku było łamaniem prawa i to skutkowało całkowitą nieważnością tego typu działań. Naruszało również podstawowe zasady porządku prawnego RP. Umowę prywatyzacyjną na rzecz holenderskiego Eureko i BIG Banku Gdańskiego z 1999 r. cechuje w sposób ewidentny bezwzględna nieważność oparta na naruszeniu szeregu polskich ustaw i przepisów, a więc podstawowych zasad porządku prawnego RP. W związku z tym wszystkie uchwały PZU SA od dnia 5 listopada 1999 do dnia dzisiejszego są nieważne. W świetle obowiązującego prawa również ostatnie zmiany statutu spółki, decyzje o sprzedaży obligacji przez PZU SA, jak i możliwość wypłaty 5 mld zł na rzecz Eureko w formie ugody zawartej ze Skarbem Państwa są bezprawne i nieważne. Zawarta bowiem w 1999 r. umowa prywatyzacyjna PZU SA naruszała przepisy rozporządzenia ówczesnej Rady Ministrów, którą kierował tak obsypywany dziś komplementami Jerzy Buzek. Było to rozporządzenie w sprawie trybu prywatyzacji PZU SA w związku z ustawą prywatyzacyjną i jej art. 33. Umowę prywatyzacyjną zawarto w sposób sprzeczny ze zgodą wyrażoną przez polski rząd w marcu 1999 r., która wyraźnie stanowiła, że przedmiotem sprzedaży będzie wyłącznie 30 proc. akcji PZU SA bez możliwości przeniesienia na kupujących jakichkolwiek elementów strategicznej kontroli nad PZU SA oraz że sprzedaż 30 proc. akcji nie może powodować ograniczenia uprawnień Skarbu Państwa w zakresie zbycia pozostałych akcji PZU SA.

Wiemy doskonale, że stało się dokładnie na odwrót. Polskie prawo zostało złamane ewidentnie po raz pierwszy, ale nie ostatni. Jakby tych naruszeń było mało, MSP, które reprezentował „geniusz prywatyzacji” E. Wąsacz, przyjęło ofertę konsorcjum Eureko BIG Bank Gdański. mimo iż nie spełniała ona warunków złożenia tej oferty ustalonych właśnie przez Radę Ministrów, ponieważ Eureko i BIG Bank Gdański nie byli inwestorami branżowymi w sektorze ubezpieczeń. Mimo tego ofertę Eureko i BIG Banku Gdańskiego jednak przyjęto, choć podlegała ona odrzuceniu już na starcie z przyczyn czysto formalnych, ale tak się nie stało. Takie cuda dzieją się w polskiej prywatyzacji od 20 lat bez żadnych konsekwencji. Żeby było jeszcze śmieszniej i bardziej kompromitująco, utrącono inną, prawidłową ofertę złożoną przez firmę ubezpieczeniową Axa, w bardzo podejrzanych okolicznościach podmieniając po prostu strony. Kolejnym posunięciem ówczesnego ministra Skarbu Państwa, rażąco naruszającym polskie prawo w tym przepis art. 5 ust. 6 rozporządzenia RM w sprawie trybu prywatyzacji w związku z art. 33 Ustawy o prywatyzacji, było przyznanie i to dwukrotne, kolejno po sobie, wyłączności negocjacyjnej temu samemu oferentowi – oczywiście Eureko BIG Bank Gdański.

Zawarcie umowy prywatyzacyjnej PZU S.A. – Eureko nastąpiło również z rażącym naruszeniem przepisów art. 6 Prawa bankowego oraz Ustawy o działalności ubezpieczeniowej (Dz.U. Nr 11 poz. 62), a konkretnie naruszeniem art. 11 ust. 3, 6 i 7. Pomimo tego prywatyzacja PZU SA postępowała zamaszyście na przód. Odtrąbiono ją jako wielki sukces zapychający kolejną dziurę budżetową. Jednak Sąd Najwyższy w swym orzecznictwie mówi wyraźnie, że „dokonana z naruszeniem zakazu wynikającego z rąk prawa publicznego czynność prawna (a umowa prywatyzacyjna jest właśnie taką czynnością prawną,kształtującą stosunki cywilno-prawne) jest nieważna” (art. 58 §1 Kodeksu Cywilnego). Taka właśnie czynność prawna dokonana wbrew temu zakazowi jest bezwzględnie nieważna z mocy prawa. Stanowi o tym wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26 listopada 2002 r. CKN 1445/00OSNC2004/3/3. Zatem wszystkie te naruszenia prawa, które zostały dokonane przy zawieraniu umowy prywatyzacyjnej PZU SA z Eureko w 1999 r., jak i przepisów o charakterze Ius cogens, wywierały skutek w postaci bezwzględnej nieważności tych czynności. Nieważność umowy sprzedaży akcji PZU SA była więc ewidentna, a wszystkie uchwały walnych zgromadzeń PZU SA podjęte z udziałem Eureko od samego początku do dziś (również te zakładające wywianowanie Eureko na razie kwotą jak na kryzys przecież niebagatelną, bo 5 mld zł i wypłatą dywidendy oraz uchwały o wyprzedaży obligacji PZU SA w kwocie 12 mld zł) powinny być traktowane jako nieistniejące i nieważne. Jeśli więc ktoś poważnie traktuje polskie prawo, to nic a nic nie jesteśmy winni Eureko, a raczej odwrotnie. Wystarczyło tylko skierować do polskiego sądu sprawę o stwierdzenie nieważności umowy prywatyzacyjnej. Każdy polski rząd, gdyby tylko chciał, mógł skierować sprawę do polskiego sądu o stwierdzenie nieważności umowy prywatyzacyjnej z 1999 r. i miałby ten problem z głowy. A my Polacy nie musielibyśmy się składać po 1000 zł każdy na prezent dla Eureko.

Pytanie więc za 5 mld zł, dlaczego nikt nie chciał tego uczynić? Co kryje drugie dno tej prywatyzacji? Dlaczego czołowe media w Polsce w sposób całkowicie kłamliwy i tendencyjny informowały i nadal informują polską opinię publiczną w taki, a nie inny sposób. Podobno jeśli wypłacimy Eureko na razie 5 mld zł (choć Eureko domagało się w ramach postępowania arbitrażowego nawet 36 mld zł, do którego to postępowania arbitrażowego nie miało zresztą prawa w ogóle dojść, gdyby pomocnej dłoni nie przyłożyli do tego kolejni ministrowie polskiego skarbu czy całe rządy), będzie to wielkim sukcesem Polski. Eureko dopiero wtedy tak naprawdę wyjdzie z PZU, gdy sprzeda posiadane aktualnie 33 proc. akcji na GPW, uzyskując kolejne 12 do 14 mld zł. Czy to będzie wielki sukces polskiego rządu, który na prywatyzacji PZU zarobił 3 mld zł, a straci w granicach od 17 do 19 mld zł już po ewentualnej sprzedaży akcji PZU na giełdzie? Przecież można było całą sprawę rozegrać na wiele sposobów i praktycznie nic nie płacąc. Nadal istnieją co najmniej trzy sposoby uniknięcia zapłaty na rzecz Eureko. Sukces polskiego rządu klęską Polski i Polaków

Najbliżej profesjonalnego rozwiązania sporu, uwzględniającego polską rację stanu, obronę polskich interesów gospodarczych był paradoksalnie premier L. Miller dzięki staraniom byłego prezesa PZU Zdzisława Montkiewicza – który próbował poważnie traktować polskie prawo i polską rację stanu i przypłacił to utratą stanowiska i procesem sądowym z Eureko. Premier J. Kaczyński publicznie zapowiedział skierowanie sprawy do polskiego sądu w celu stwierdzenia nieważności umowy prywatyzacyjnej PZU SA z Eureko z mocy prawa. Jednak na tych zapowiedziach niestety się skończyło, a jego minister SP i wiceminister odpowiedzialny za PZU brnęli od potknięcia do wpadki.

Jak więc to możliwe, że coś, co było ewidentnym naruszenia prawa i naruszeniem porządku prawnego RP, będzie nas kosztować jako społeczeństwo gigantyczne pieniądze (bo 1000 zł od osoby, których absolutnie nie powinniśmy płacić, a nawet nie należy płacić, jeśli poważnie się traktuje obowiązujący w Polsce ład prawny)? Chyba że z jakichś bardzo tajemniczych powodów bardzo chce się zapłacić owe gigantyczne kwoty. Dlaczego tak uporczywie jest kontynuowany – wbrew logice, prawu i odpowiedzialności za państwo – ten prywatyzacyjny szwindel? Gdzie tkwi siła przełożenia i wpływów oraz umiejętność presji na kolejne polskie rządy w tej sprawie? Sprawa PZU SA nie powinna również w żadnym wypadku trafić do Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego. Oparto ją o fałszywą podstawę prawną i błędne przesłanki i to w dużej mierze na nasze własne życzenie. Arbitraż oparto bowiem o polsko-holenderską konwencję o ochronie inwestycji, która w ogóle nie dotyczy spraw prywatyzacji a jedynie ochrony inwestycji holenderskich np. z powodu zamieszek społecznych, rewolucji stanów nadzwyczajnych, nacjonalizacji itd. Nie ma w niej mowy o prywatyzacji.

Wprost przeciwnie art. 2 tej umowy między Polską a Holandią o ochronie inwestycji mówi, że inwestycje muszą być zgodne z obowiązującym prawem i przepisami. Holendrzy jednak doszli do wniosku, że skoro Polacy zgadzają się na taki arbitraż, to dlaczego mają z tego nie skorzystać. Nawet gdybyśmy przegrali sprawę w Trybunale, byłoby to dla nas znacznie mniej kosztowne od ugody, bo do wyroku Sądu Arbitrażowego jest potrzebna klauzula wykonalności, którą nadaje polski sąd zgodnie z art. 1153 kpc. Tylko taki tytuł może być podstawą do egzekucji. Ten arbitraż też można prawnie podważyć na mocy art. 1152 kpc.

Dopłacić i stracić

Wielkie ryzyko i wielką odpowiedzialność bierze na siebie premier i minister SP Aleksander Grad. Czy musi? Czy dysponuje argumentami nie do odrzucenia, gdy zdecyduje się na ową ugodę? Po kompromitacji z prywatyzacją stoczni okazał się jak widać ministrem nieusuwalnym. Został szybko rozgrzeszony z tego, co dotychczas zrobił w kwestii prywatyzacji. Czy zadecydowała o tym właśnie sprawa ugody z Eureko? Czy do tego właśnie jest tak niezbędny, by Eureko w ramach ugody dostało na początek 5 mld zł?

Jak silne i wpływowe musi być nieformalne lobby na wszystkich szczeblach polskiej władzy w mediach, żeby lekką ręką obdarowywać tych, którzy nie byli fair wobec nas od samego początku tej właśnie prywatyzacji, a to wszystko w dobie takiego kryzysu, którego apogeum dopiero przed nami. Gigantycznie rośnie zadłużenie Polski na ok. 700 mld zł długu publicznego. Olbrzymie jest zadłużenie polskich gospodarstw domowych rzędu 400 mld zł. Gdy brakuje pieniędzy praktycznie na wszystko: na NFZ, na ZUS, na drogi, na leki dla chorych na cukrzycę, mukowiscydozę, nowotwory czy na szklankę mleka dla dzieci w polskich szkołach, my mamy gest. Co sprawia, że prawo polskie można traktować tak lekceważąco? Czy prawo obowiązuje w Polsce tylko zwykłych „szaraków”?

Znacząco tańszym rozwiązaniem byłoby nawet kupienie przez polski rząd, a raczej przez PZU S.A., całego Eureko – bo PZU na to stać tym bardziej, że holenderska firma miała ostatnio poważne kłopoty finansowe w związku z kryzysem, a jej większościowy holenderski właściciel Rabobank w 37 proc. jest właścicielem Eureko. Rabobank jest już obecny na polskim rynku i w 57 proc. jest udziałowcem Banku BGŻ, w którym planuje przejąć pełną kontrolę. To podobno ma być również elementem owej ugody. Pozbycie się Eureko w powyższy sposób poprzez zakupienie go z pewnością nie kosztowałoby ani 5 mld ani tym bardziej 17 czy 19 mld zł. Dlaczego tego bardzo prostego rozwiązania nawet nie spróbowano? Tylko na siłę wpychamy gigantyczne pieniądze Holendrom. O co tu chodzi? Gdzie tu biznesowe, zdroworozsądkowe i gospodarskie podejście? Wypłacamy 5 mld zł Eureko i do tego oddajemy jeszcze pełną kontrolę nad BGŻ.

Totalna kapitulacja jeszcze za dopłatą

To ma być ten autentyczny sukces Polski. To totalna kapitulacja i kompromitacja i to jeszcze za dopłatą, choć media rozpływają się w superlatywach nad kolejnym sukcesem ministra Aleksandra Grada. W zamian za 5 mld zł Holendrzy nie odsprzedadzą ani nie zwrócą posiadanych 33 proc. akcji PZU SA. Choć respektując polskie prawo powinni je zwrócić, oni jedynie godzą się łaskawie zrezygnować z zakupu dodatkowego obiecanego im pakietu 21 proc. akcji PZU i to pomimo że umowa o zakupie 21 proc. akcji już bardzo dawno temu wygasła. Na kapitale zapasowym PZU SA zgromadziło około 12 mld zł. Pieniędzy w końcu naszych, wspólnych. Teraz PZU SA, aby zadośćuczynić Eureko, musi sprzedać zgromadzone obligacje na tę kwotę, a tyle gotówki przecież nie posiada. Musimy więc negocjować z bankami komercyjnymi, a są to oczywiście banki zagraniczne, i negocjować w bardzo niewygodnej pozycji. Podobno chodzi o BRE Bank, Citi Handlowy i Pekao SA, które z pewnością dobrze na tym zarabiając, odkupią od PZU SA obligacje skarbowe.

Jak widać wszyscy na tej pseudougodzie nieźle zarobią. Tylko nie my Polacy, my jak zwykle do tego dołożymy. Jednorazowa sprzedaż tak dużej liczby obligacji o tak dużej wartości około 12 mld zł nie może być obojętna zarówno dla popytu na papiery skarbowe SP, jak i dla ich wyceny oraz dla obligacji korporacyjnych i samorządowych oraz dla całego rynku. Mówiąc krótko, przy tak fundamentalnych potrzebach pożyczkowych państwa polskiego i polskiego budżetu (w przyszłym roku aż 203 mld zł), przy gigantycznym deficycie na 2010 r. rzędu 52 mld, a tak naprawdę 90, a może 100 mld zł – wszystko to wygląda na sabotaż działań ministra finansów tego samego rządu albo podkładanie nogi samemu sobie. Kto kupi te nasze wszystkie obligacje, gdy na rynek wypłyną jeszcze obligacje PZU SA? Takie działania MSP może również zachwiać notowaniami polskiego złotego, bo jeśli Eureko postanowi zamienić 5 mld zł na euro, możemy mieć huśtawkę na rynku walutowym, czego słusznie spodziewa się wicepremier W. Pawlak. Mogą być to działania, które wyrządzą ewidentną szkodzę samej spółce PZU SA, finansom publicznym, budżetowi państwa poprzez wzrost rentowności obligacji i spadku cen obligacji, rynkowi papierów skarbowych jak i notowaniom polskiego złotego.

Wkręcają NBP

Jeśli miałoby być prawdą, że ugoda MSP z Eureko polegać będzie dodatkowo na włączeniu do tego niecnego przedsięwzięcia NBP, a więc Polskiego Banku Centralnego, który miałby skredytować działania owych banków zagranicznych działających w naszym kraju (BRE BANK, Citi Handlowy i Pekao SA) pod zastaw obligacji PZU SA lub ich sprzedaż poza rynkiem, to byłoby to nie byle jakim skandalem. Budziłoby to również zasadnicze wątpliwości natury prawnej i konstytucyjnej. Czy na pewno do tego jest powołany Bank Centralny? Wciąganie w to NBP, który dysponuje naszymi wspólnymi rezerwami finansowymi i to w kontekście tak poważnych i uprawomocnionych wątpliwości prawnych dot. umowy prywatyzacyjnej PZU SA z Eureko z 1999 r. i naruszeń obowiązującego w Polsce prawa, może rodzić wręcz odpowiedzialność konstytucyjną przed Trybunałem Stanu.

Prezes NBP S. Skrzypek powinien pilnie poinformować polską opinię publiczną jaka jest prawda w tej kwestii, jaką rolę ma spełnić NBP w tej ugodzie. Ponieważ PZU SA ma ponad 70 proc. swoich lokat ulokowanych w papierach skarbowych o średniej kwocie dochodu 21 mld zł, to wypłata tak wielkiej dywidendy w postaci ogromnego pakietu posiadanych obligacji rzędu około 12 mld zł nie może być obojętna zarówno dla polskiego rynku długu, jak i polskiego rynku pieniężnego oraz wartości pozostałych zasobów skarbowych papierów wartościowych, które pozostaną w ręku PZU SA oraz Skarbu Państwa. To musi mieć wpływ negatywny na przyszłe wyniki finansowe spółki i ceny obligacji. Dodatkowo podaż tak dużej ilości obligacji to spadek cen obligacji, wzrost rentowności, czyli uzyskiwanych zysków z jej zakupu np. przez banki. Banki komercyjne, które szykują się na ryzykowny, hazardowy wręcz zakup akcji PZU SA, mając nawet zagwarantowane pożyczki z NBP. Rzecz to wręcz zadziwiająca. I tak mogą mieć przynajmniej chwilowe problemy z płynnością. Te same banki, które podobno nie mogą lub nie chcą wykonywać swych podstawowych obowiązków, czyli udzielać kredytów polskim podmiotom gospodarczym, włączają się w wielce wątpliwy, żeby nie powiedzieć hazardowy, i podejrzany interes, którego konsekwencje prawne są dzisiaj trudne do przewidzenia. Wykorzystany do tego ma być jeszcze NBP.

To prawdziwe, absolutne kuriozum. Ciekawe jak zareagują zagraniczne centrale owych banków, które same mają poważne problemy i sporo trupów w szafie. Czy wyrażą zgodę na tego typu ryzykowny proceder? Obecne władze bardzo się spieszą, żeby zaklepać, zalegalizować ową pseudougodę, stan bezprawia, braku szacunku dla podstawowych norm prawnych na już zaplanowanym na 25 września walnym zgromadzeniu PZU SA. Cena finansowa, prawna i polityczna tego niby happy endu, czyli ugody MSP i Eureko będzie dla Polski i Polaków ogromna. Nie jest też wykluczone, że znajdzie się choćby jeden akcjonariusz mniejszościowy, który uzna, że tego typu działania to nie tylko naruszenie jego praw nabytych, ale że zapisy umowy prywatyzacyjnej PZU SA z 1999 r. są sprzeczne z polskim prawem. To oznacza, że są one w świetle art. 58 §1 k.c. po prostu bezwzględnie nieważne. Na takiej patriotycznej postawie i interpretacji przepisów szczególnie dużo mogliby zyskać pracownicy PZU SA posiadający akcje pracownicze, ale również budżet państwa i Skarb Państwa. Przez ostatnie 20 lat Polacy zostali skutecznie pozbawieni własnego majątku narodowego w gruncie rzeczy bez większego sprzeciwu. Ale czy dodatkowo za zwykłe przekręty i łamanie prawa mają jeszcze dodatkowo dopłacić? Czy nie lepiej przeznaczyć owe 5 mld zł na kredyty dla małych i rodzinnych przedsiębiorstw? Czy warto więc na siłę legalizować bezprawie dotyczące umowy prywatyzacyjnej PZU SA z Eureko z 1999 r. w 2009 r., a więc 10 lat po fakcie. 
Nadal więc realnie istnieją 3 możliwości uniknięcia wypłaty odszkodowania Eureko. Nawet po pierwszych wyrokach Trybunału Arbitrażowego dla nas niekorzystnych. Po pierwsze, uzyskanie w polskim sądzie orzeczenia stwierdzającego bezwzględną nieważność owej umowy prywatyzacyjnej z 1999 r. Druga to odmowa nadania wyrokowi arbitrażowemu klauzuli wykonalności przez polski sąd z powodu jej sprzeczności z podstawowymi zasadami porządku prawnego RP i naruszenia polskiego prawa. Trzecia to możliwość niezasądzenia szkody na rzecz Eureko lub zasądzenie jej w ułamkowej wysokości z powodu nieudowodnienia poniesienia szkody przez Eureko. Trzeba tylko chcieć i mieć czyste sumienie, aby nie dopłacać do tego interesu i nie legalizować bezprawia."