wtorek, 25 sierpnia 2026

Laboratorium zaawansowanej elektroniki i automatyki 217

 Laboratorium zaawansowanej elektroniki i automatyki 217

Wojna
 Hegemon - USA przegrywał wywołane przez siebie konflikty i w niczym mu to nie szkodziło. „Dopóty dzban wodę nosi dopóki ucho się nie urwie” Miał dolara jako walutę rezerwową i fundament gospodarczy. 
Wiele sygnałów świadczy o destabilizacji systemów w świecie.   
Bliski Wschód na wielkie znaczenie (także symboliczne) dla światowej polityki. Ropa naftowa jest najważniejszym towarem świata a Petrodolar i system jego recyklingu funkcjonuje od 1973 roku czyli od zawarcia przez USA umów z  Arabią Saudyjską. 
Niepowodzenia Związku Radzieckiego w Afganistanie miały duże znaczenie w procesie jego upadku.
USA z pomocą Zachodu niszczyły państwa będące w opozycji do bezcennego Izraela aż trafiła kosa na Irański kamień ! USA porzuciły „obronę” satrapii na rzecz bezcennego Izraela. Ba, swoimi bazami stworzyły niebezpieczeństwo dla satrapii.
 Peryferyjny Kapitalizm Zależny”, dostępny w Google Books:
„Wyczerpujaca i demoralizujaca wojna w Afganistanie kosztowała podatnika amerykanskiego znacznie mniej niz Rosjan. Moskwa nie spodziewała sie az tak agresywnej i zdeterminowanej postawy USA, które szybko zidentyfikowało strategiczne cele Moskwy. Zajecie Afganistanu miało byc tylko etapem na długiej drodze imperium do ropy Bliskiego Wschodu i wziecia swiatowej gospodarki w kleszcze uscisku. Gdyby ZSRR zdecydowało sie na uzycie w Afganistanie całych sił, historia swiata potoczyłaby sie inaczej. Nie jest jednak pewne, czy ZSRR odniosłoby sukces. Wkroczeniu ZSRR do Afganistanu towarzyszyła rewolucja w Iranie i objecie władzy przez Chomejni’ego, wkrótce tez Saddam Husajn zaatakował Iran. W Arabii Saudyjskiej podjeto próbe zamachu stanu. W 1979 roku sytuacja była bliska destabilizacji, paniczna ucieczka do złota wysrubowała cene uncji złota na niewyobrazalne 975 dolarów. W okresie 1978–1980 mocno wzrastała cena ropy. Trudno zaprzeczyc, ze wojna w Afganistanie miała ogromne konsekwencje, chocby prowokujac i wzmagajac chaos w całym rejonie.
Wojna w Afganistanie pokazała słabosc „nowoczesnych” broni w rosyjskim arsenale.
Była dla radzieckich przywódców przykrym otrzezwieniem. Mudzahedini uzbrojeni w nowoczesne rakiety Stinger zestrzeliwali radzieckie smigłowce bojowe, a zdarzały sie nawet trafienia samolotów. Do zniszczenia 240 smigłowców i samolotów ZSRR uzyto zaledwie 360 rakiet Stinger. Skuteczna wobec czołgów i transporterów okazała sie takze nowoczesna lekka bron przeciwpancerna. Przeciw frontalnemu atakowi kolumn czołgów, wydawałoby sie niemozliwemu do powstrzymania, partyzanci uzyli skutecznie nie tylko lekkiej broni przeciwpancernej oraz taniutkich min i zapór, ale takze zalet terenu i wiedzy podarowanej im przez USA! Mina przeciwpancerna kosztuje 1/60 000 tego co czołg. . . Partyzanci zastosowali taktyke opracowana w USA, które od dawna pracowało nad tematem wojny partyzanckiej w specyficznych warunkach.”

 Skutkiem akcji USA aprobowanej przez ZSRR kryzys sueski z 1956 roku był ostatnim symbolicznym aktem francuskiej i brytyjskiej potęgi kolonialnej na Bliskim Wschodzie. Obecna wojna Izraela-USA z Iranem jest dla amerykańskiej hegemonii na Bliskim Wschodzie prawie tym samym. 
Czasopismo stowarzyszenia Council on Foreign Relations opublikowało nowy artykuł autorstwa Marca Lyncha, twórcy terminu „ arabska wiosna”  https://www.foreignaffairs.com/united-states/end-american-middle-east-iran-marc-lynch
"Amerykański Bliski Wschód jest skończony. Porządek regionalny, który panuje od 1991 roku, jest jedną z wielu ofiar wojny amerykańsko-izraelskiej z Iranem. Niepowodzenie Amerykanów i Izraelczyków w obaleniu reżimu w Teheranie dowiodło bankructwa dekad sankcji i przemocy. Niezdolność Stanów Zjednoczonych do ochrony sojuszników z Zatoki Perskiej przed atakami irańskimi lub do utrzymania otwartej Cieśniny Ormuz podważyła fundamentalne porozumienie w sprawie bezpieczeństwa, które uzasadniało istnienie sieci baz wojskowych w regionie. Coraz bardziej groźna postawa Izraela i porzucenie wszelkich pozorów zainteresowania osiągnięciem porozumienia z Palestyńczykami położyły kres trwającej dekady misji Waszyngtonu, polegającej na nawiązaniu trwałego partnerstwa w zakresie bezpieczeństwa między arabskimi sojusznikami a Izraelem...    architekci tej wojny znacznie wyolbrzymili możliwości militarne, niedocenili zdolności adwersarzy do adaptacji, założyli, że sojusznicy podporządkują się im i bezdusznie zlekceważyli życie zwykłych ludzi. Niefortunny incydent Waszyngtonu nie był aberracją, lecz ostatecznym wyrazem wady tkwiącej w jego strategii bliskowschodniej."
 W Mekce podpisano sojusz obronny Turcji, Arabii Saudyjskiej i Pakistanu.  Nikt już nie liczy na bezpieczeństwo od hegemona. Izrael zastanawia się nad uderzeniem na Turcję ale raczej się pohamuje.  

 Premier Izraela Natanyachu chce kontynuować wojnę bowiem w czasie pokoju grozi mu areszt i wieloletnie więzienie za korupcję.
 Ukraiński prezydent Zełenski kategorycznie sprzeciwia się wyborom na Ukrainie. "To tsunami, które podzieli kraj" Dalej chce wojny, korupcji i dyktatury. Żełeńskiemu w czasie pokoju i po zmianie władzy grozi areszt i wieloletnie więzienie za korupcję. Więźniów politycznych na Ukrainie jest już ponad 10 tysięcy i hegemon udaje ze tego nie widzi.  
 Reżimy dwóch Żydów prowadzą ludobójcze wojny amerykańską  bronią i za amerykańskie dolary i europejskie Euro na Ukrainie !  
Według badań 90% Ukraińców zetknęło się z korupcja w ciągu ostatniego roku.

 Święte Przymierze było pierwszym w historii sojuszem ideologicznym czyli opartym o „wartości”
Czyli mamy taki sam rodzaj rządów czyli ustrój, światopogląd, wiarę chrześcijańską, możliwych wrogów, podobne interesy... Święte Przymierze formalnie rozpadło się dopiero na początku I Wojny Światowej ale faktycznie przestało działać już w czasie Wojny Krymskiej. Po tej wojnie mieliśmy koncert mocarstw czyli sojusze budowane przez potęgi wokół siebie, zadaniowo do konkretnego celu. 
NATO było – jest  takim Świętym Przymierzem naszych czasów. Formalnie przestało być ono potrzebne po rozpadzie ZSRR w 1991 roku. Obecnie USA i silne kraje Zachodu przechodzą już do etapu koncertu Mocarstw. 
 O tym że USA nie mają już ( utrata bazy przemysłowej ) fizycznych środków do kontrolowania sytuacji na całym świecie mówił już wyraźnie prezydent Barack Obama ale głupio nie tratowano go poważnie !  Zatem obecne słowa i czyny Pomarańczowego Gołąbka Pokoju  nie powinny być dla nikogo zaskoczeniem.  

 Rosja jest przewidywalna i wiadomo czego chce. Zostało to jasno wyartykułowane i cele nie są zmieniane.
Każda wojna kiedyś się skończy bowiem polega ona na trwonieniu zasobów a te są skończone. Wojna Ukrainy z Rosja też się skończy. „Prezydent” Żełeński sprzeciwia się wyborom bowiem chce dalej wojny, korupcji czyli miliardów, dyktatury i bezkarności. 
Okrojona dyktatorska Ukraina po wojnie będzie destabilizującą region (głownie Polskę) Czarną Dziurą. W armii Ukrainy liczącej 800 tysięcy osób dobrze wyszkolonych i otrzaskanych na froncie jest około 200 tysięcy osób. Te krańcowo zdemoralizowane osoby mogą po wojnie w Polsce stworzyć makabryczne zagrożenie na wiele sposobów! Eksport terroryzmu, bandytyzm, mafie...  W czasie wojny Ukraina już zaopatruje w darowaną jej broń zorganizowaną przestępczość na całym świecie.
 Ukraina praktycznie nie ma już gospodarki i jest utrzymywana przez Zachód. Po wojnie gdy Zachód przestanie dawać Ukrainie pieniądze, ludzie w wieku produkcyjnym po prostu uciekną stamtąd nie mając żadnego wyboru w życiu.
Dyktatura Ukrainy może sprzymierzyć się z Niemcami aby trzymać Polskę w uścisku. Dyktatura Ukrainy może sprzymierzyć się z Rosją !
 „Ciekawe” dla Polski czasy dopiero nadchodzą i możliwa katastrofa została przygotowana przez agenturalno – mafijny Styropian. 

 Tak zwane Prawo Międzynarodowe wynika z Układu Sił. Zwycięzcy piszą Historie i Prawo. Po każdej wojnie systemowej jest nowe prawo a w czasie takiej wojny nie ma żadnego przestrzeganego przez strony prawa. Po II Wojnie najsilniejsze  były USA. W Nowym Yorku ma siedzibę ONZ. Ogromny wpływ USA miały i mają w MFW i BŚ mające siedziby także w USA. Artykuł 51 karty NZ daje państwom Prawo Samoobrony. Rosja ma prawo w SAMOOBRONIE  uderzyć na Polskę, Litwę, Łotwę, Estonię skąd lecą drony uderzające w cele w Rosji. Rosja może wnieść do ONZ dobrze udowodnioną skargę na te kraje i na nie uderzyć. Na razie Rosja walczy na Ukrainie i może to zrobić później. Rosja może w ten sposób uzyskać moralne „prawo” do samoobronnego uderzenia.  
Ameryka Południowa jako strefa wpływów USA jest w świetle prawa uzurpacją ale USA porwały prezydenta Wenezueli i kradną ropę Wenezueli. Rosja uważa Ukrainie za swoja strefę wpływów.
 Zdaniem Trybunału Norymberskiego niesprowokowana, agresywna wojna jest największą zbrodnią międzynarodową. USA tych zbrodni dopuściły się wielokrotnie.

 Tak jak w 1939 roku może się okazać że Polskę będzie bronić tylko polska armia. Dane ze zwiadu satelitarnego mogą ale nie muszą dostarczyć USA.  

 Dysfunkcjonalne w nowych porządkach świata NATO jest coraz bardziej fasadowe. Dysfunkcjonalna i niereformowalna jest Unia Europejska.
 USA chcą od sojuszników wyciągnąć jak najwięcej korzyści i traktują ich coraz gorzej. Zachowują się jak firma ubezpieczeniowa która przedłużając polisę podnosi jej cenę i zwiększa zakres wyłączeń odpowiedzialności. W rezultacie ubezpieczony któremu spalił się dom nic nie dostaje.
W tradycyjnej teorii sojuszów Hegemon bał się wciągnięcia go przez klienta do wojny a klient bał się porzucenia przez hegemona. Ale w wojnie USA z Iranem klienci boją się wciągnięcia  do wojny przez hegemona !
 MAGA Trumpa nie chce NATO chroniącego lewacką Europę a demokraci w NATO widzą imperializm i też go nie chcą. Mimo ogromnego spolaryzowania - skonfliktowania sceny politycznej w USA nikt tam już nie chce NATO !
 Wojna to też informacja. Kierownictwo Unii Europejskiej jest skrajnie nieudolne i nieodpowiedzialne. Miało wszystkie atuty aby stworzyć wielki europejski rynek usług cyfrowych. Obecnie dominują tu Google, Amazon, Microsoft, Netflix... Wszystkie dane lądują w NSA w USA  ! 
Misje na samolotach USA trzeba projektować na serwerach producentów samolotów itd.   
Z tej okupacji Europę mogą wyzwolić tylko Chiny lub … Rosja, która ogromnym wysiłkiem z pomocą Chin wyszła z totalnej  inwigilacji USA. 

 Osłabienie ZSRR - Rosji było i jest jest celem strategicznym USA i państw Zachodu od 1946 roku.
Sterowana przez CIA i służby zachodu „Solidarność” miała szkodzić Polsce-PRL czyli Związkowi Radzieckiemu.  PRL był tylko pionkiem w tamtej grze. 
 Szef Pentagonu Lloyd Austin w kwietniu 2022 roku  po wizycie w Kijowie oficjalnie stwierdził: „Chcemy zobaczyć Rosję osłabioną do takiego stopnia, by nie mogła robić takich rzeczy, jakich dopuściła się, najeżdżając na Ukrainę”.
Zatem Ukraina jest pionkiem w globalnej grze Hegemona. 
Demokracja wymaga aby zapytać Polaków czy godzą się na to aby „Celem wojny w Polsce jest osłabienie Rosji” to znaczy czy godzą się na śmierć, kalectwo, nędze i ruinę kraju w obronie pasożytniczego dolara.  

 Trwające obecnie konflikty zbrojne dadzą odpowiedź na pytanie jak długo potrwa hegemonia USA pozbawionych bazy przemysłowej.
 USA deklarują wycofanie się z gorącego konfliktu zbrojnego z Iranem zapowiadając drastyczne zaostrzenie blokady gospodarczej Iranu trwającej już bagatela … 46 rok.
 USA przerwały ćwiczenia z Koreą Południową bo pomarańczowy prezydent chce się spotkać z dyktatorem z Korei Północnej, który „może oddać swoją broń jądrową USA” ! Niestabilny psychicznie prezydent USA stwarza realne niebezpieczeństwo dla Polski.

 W wojnach wykuwa się nowy porządek świata. I i II armie świata nie budzą  już panicznego lęku tak jak było to do niedawna.
 Obecnie prawie wszędzie (poza USA) w świecie, USA są widziane jako zdecydowanie największe zagrożenie dla światowego pokoju. Nawet w krajach sojuszniczych USA, co jednak musi dziwić !
W sondażu w sojuszniczej Kanadzie,  YouGov, June 17 – July 1 pokojowi grożą:
USA: 37% 
Russia: 15%
Israel: 11%
Iran: 11%
China: 6%
North Korea: 5%
Other: 15%

 Współcześnie są tylko dwa państwa w świecie które lekceważą wszelkie normy i instytucje: USA i rasistowski Izrael czyli USrael. Oba te państwa dopuszczają się ludobójstwa w dużej skali. Oba nie uznają Międzynarodowego Trybunału Karnego ONZ. Izrael jest obecnie jedynym państwem rasistowskim w świecie. Daleko za nimi w zbrodni jest Rosja, która jest skorumpowanym państwem bandyckim ale daleko jej do USraela.
 Żydzi zaczęli zdobywać wielki  wpływ na politykę USA w drugiej połowie lat sześćdziesiątych. Od tego czasu polityka w USA jest coraz bardziej skorumpowana. Waszyngton był nazywany terytorium okupowanym przez Izrael. Dla starszego pokolenia Amerykanów Izrael nadal jest bezcenny ale średnie i młode pokolenia są bardzo krytyczne w stosunku do Izraela uważając go nawet za wroga USA. 

 III Rzesza była tak samo rasistowska jak wszystkie imperia kolonialne. Hitler tłumaczył Anglikom że chce mieć w Rosji swoją kolonie tak jak Anglicy mają swoją kolonie w Indiach. Hitler zamordował ułamek ludzi tego co zamordowało Imperium Brytyjskie.
  Idea Drang nach Osten ( czyli Parcie na Wschód ) była jądrem ideologii nazistowskiej. W Mein Kampf Adolf Hitler pisał: „To na wschód, tylko i zawsze na wschód, żyły naszej rasy muszą się rozszerzać. Jest to kierunek, który sama natura ustanowiła dla ekspansji ludów niemieckich”
Lebensraum to „przestrzeń życiowa” dla Niemców czyli tereny zabrane wymordowanym Słowianom.  Drang nach Osten oznaczało ludobójczą wojnę ze Związkiem Radzieckim. Tamto parcie zakończyło się upadkiem III Rzeszy. 
 W czasie II wojny światowej w zagranicznych wojskowych oddziałach SS ochotniczo służyło ponad 522 000 żołnierzy z innych krajów, w tym 185 000 Volksdeutschów. Ogólna liczba ochotników zagranicznych stanowiła 57% liczby żołnierzy SS.  To była armia tamtejszej "Unii Europejskiej".  Sprzymierzeni uznali SS za organizacje zbrodniczą i karalna była już sama służba w SS. Służbą w tamtej amii europejskiej nie splamili się tylko Polacy !

 Parcie NATO-USA na wschód identycznie doprowadziło do wojny z Rosją od 2014 lub od 2022 roku. Od 2014 roku pociski amerykańskich armat 155 mm zabijały mieszkańców Donbasu. Potrzeba było ich coraz więcej i więcej. Różne pociski realizując polityką USA mogą spaść na Kubę, Wenezuelę, Grenlandię a nawet na Kanadę.
Globalna dominacja miała służyć USA-NATO do bezkarnego atakowania i obrabowania dowolnego kraju, który nie chce się podporządkować: Irak, Serbia, Libia, Syria, Afganistan a teraz Iran.

 Wojna jest kosztowna. Polska zbroi się za drogie zagraniczne kredyty. Tylko 25-30% środków wydawanych na zbrojenia pozostaje w Polsce a w Niemczech jest to ponad 80%. Małpie polskie „zbrojenia” mogą doprowadzić do kryzysów.
Gierkowski premier Jaroszewicz twierdził że kryzys zadłużenia zagranicznego został wywołany nadmiernymi wydatkami na zbrojenia. Premier jest najlepiej zorientowaną osobą i raczej jest to prawda. Dlaczego Jaroszewicz z żoną zostali zamordowani nie ustalono do dzisiaj.

 Do wojny najlepiej nie wchodzić ale jeśli nie jest to możliwe to trzeba wejść jak najpóźniej. Oczywiście należy się przyłączyć do tego kto wygra ale przewidzenie tego może nie być proste ale im później tym sytuacja jest jaśniejsza. Odwracanie sojuszy jest historyczną normą a nie wyjątkiem. 
  
 W koncepcji Clausewitza zwycięstwo w wojnie oznacza zajęcie terytorium wroga i zmuszenia go do zawarcia korzystnego dla zwycięzcy pokoju. Zatem celem klasycznej wojny jest pokój.
 Ale współcześnie może chodzić o trwałe, mocne osłabienie wroga aby nie mógł szkodzić interesom silniejszego lub nawet uczynienie z niego państwa upadłego.   
 USA-Izrael z Iranem toczą wzajemnie wojnę z dystansu. Geografia Iranu bardzo utrudnia lądowe wtargnięcie na jego obszar.
Linia frontu na Ukrainie jest prawie statyczna. Rosja z Zachodem ( Ukraina jest pośrednikiem proxy) toczą wojnę z dystansu. 
Wojna z quasi dystansu i z dystansu pojawiła się w czasie II Wojny. Niemiecki atak Londynu rakietami V1 i V2 był prawdziwą jednostronnie wojną z dystansu. 
III Rzesza atakując samolotami Londyn toczyła wojnę z quasi dystansu. Następnie Anglosasi bombardowali III Rzeszę i kolaborującą Francję drastycznie osłabiając gospodarkę i społeczeństwo. Anglosasi wkroczyli do Niemiec gdy Armia Czerwona już przechyliła los wojny. 
 Strategiczna wymiana termonuklearnych ciosów USA-ZSRR mogła być wojną z dystansu. Ani USA ani ZSRR nie miały planu zajmowania terenu ZSRR i USA.
 Nic nie wiemy o porozumieniu Rosji i Chin o ich strategicznych celach. Może cynicznym celem Rosji jest zużycie zasobów Zachodu i przekształcenie Ukrainy w państwo upadłe a akcje na froncie są tylko pozoracją bowiem świat negatywnie ocenił by chłodny zbrodniczy cel przekształcenia nalotami Ukrainy w państwo upadłe. Ludność z upadłej Ukrainy może w większości zasilić Rosję. Deklarowany polityczny cel odsunięcia NATO na terenie Ukrainy  od granic Rosji zostanie osiągnięty. 
Przy doskonałości środków obserwacji terenu jest wątpliwe aby Rosja chciała zająć i okupować Polskę. Natomiast po uporaniu się z Ukrainą, Rosja może na Polską prowokacje zareagować falami dronów i rakiet balistycznych. Deklarowany polityczny cel odsunięcia NATO na terenie Polski od granic Rosji zostanie osiągnięty.
Utrzymywanie upadłej Ukrainy i upadłej Polski jest dużo ponad siły stagnującego i słabnącego Zachodu. 

 Pociski i drony dalekiego zasięgu którymi Ukraina atakuje Rosję są angielskie ale też rzadziej francuskie i niemieckie. Anglia obecnie przyznaje to otwarcie zapowiadając że w 2026 roku dostarczy ich Ukrainie 120 tysięcy.  Rosja podała lokalizacje miejsc gdzie montowane są drony i przekazywane Ukrainie. Dwa z nich są w Polsce i jest to uprawnione miejsce do rosyjskiego ataku.
 Pojawiają się opinie że Rosja mając wypróbowane w akcji środki obrony celowo dopuściła do spektakularnych ataków dronów na wielkie magazyny i rafinerie aby zdobyć  moralne prawo do użycia w obronie broni jądrowej. Teraz wystarczy że któryś pocisk manewrujący lub dron zagrażająco poleci w kierunku elektrowni jądrowej Rosji aby ta użyła broni jądrowej ! Zdjęcia z kosmosu potwierdzą stanowisko Rosji.
Chiny hamowany Rosję przed użyciem broni jądrowej właśnie argumentem moralnym. Ale w sytuacji gdy USrael przegrał wojnę z Iranem, Chiny mogą wycofać swój zakaz bo będzie już usprawiedliwienie moralne.     

 Celem państwa napadniętego jest w wojnie obrona swojej suwerenności. Neokolonia polska od dawna nie jest suwerenna i nie może stracić czegoś czego już od dawna nie ma.  Styropian wskazuje na to że Rosja może nas napaść i pozbawić suwerenności a z drugiej strony za Jurgielt po taniości wyzbyli się suwerenności na rzecz UE czyli dominujących w niej  Niemiec. 

 Chiny budują swoją światową pozycje na szerokiej, pokojowej współpracy. Chcą pokoju i stabilności oraz równoprawnego handlu. USA usiłują bronić swojej pasożytniczej pozycji wszczynając wojny i destabilizując co tylko się da. Chcą dolarem, lichwą i siłą dalej pasożytować na świecie.

 Polska wzorem rozsądnych krajów powinna prowadzić politykę wielowektorową zwłaszcza w rozpoczętej  ponad dekadę temu erze wielobiegunowości.
Chiny obawiając się agresywnej blokady morskiej USA stawiają na transport lądowy w Azji i Europie. USA robią wszystko aby przeszkodzić Chinom w budowie wielkich szlaków kolejowych. 
 Duże nadzieje Chiny łączyły z północnym  szlakiem kolejowym Chiny – Azja Środkowa – Rosja – Białoruś – Polska. Minister Świr Macierewicz zablokował inwestycje w Polsce sugerując że oburzyły one USA. 
Inwestycja taka ma sens pod warunkiem wcześniejszego wynegocjowania z Chinami  dla Polski dużych, konkretnych korzyści !  
  
 Mądre chińskie przysłowie mówi że państwa istnieją tylko w wyobraźni ludzi.
Nadrukowane zielone papierki są pieniądzem dopóki istnieje w wyobraźni groźba egzekucji ze strony  państwa - drukarza. System okradania świata dolarem oparty jest o siłę militarną USA. Bez tej siły lokalne sądy unieważnią pożyczki i wystawią listy gończe za lichwiarzami – korumpatorami. Kodeks Karny PRL za użycie w transakcji złota, dolarów czy innych walut groził surowymi karami aż do kary śmieci włącznie. Przymuszano Polaków do posługiwania się drukowanym bez miary pieniądzem ale i tak doszło w końcu do dolaryzacji gospodarki.  
 Gdy napaść III Rzeszy odsłoniła słabiznę sanacyjnej Polski, ludność Kresów tłukła i zabijała sanacyjnych mundurowych i urzędników mimo iż tam państwo teoretycznie jeszcze istniało jak wcześniej. Ale szybko nikt polskiemu wojsku nie chciał dostarczać żywności.
Zachodnie firmy nie płacą podatków w neokolonialnej Polsce uważając ją za teoretyczne państwo sezonowe ! Po owocach ich poznacie.
 Oczywiście hegemonia też istnieje tylko w wyobraźni ludzi. Prezydent Putin zakwestionował hegemonie USA. Siła hegemona i jego przybocznych wyrażona w nieskończonej liczbie nałożonych na Rosję sankcji i bilionie dolarów w uzbrojeniu i pieniądzu dla Ukrainy okazała się za mała na Rosję. Całe globalne Południe ogląda ten „gorszący” spektakl i kibicuje Rosji.
 Napaść USA – Izraela na słaby Iran na dzień dzisiejszy jest porażką hegemona. Żadne cele polityczne napaści nie zostały zrealizowane. Ropa satrapii arabskich nie może przepłynąć cieśniną Ormuz. Petrodolary z zysku ze sprzedaży tej ropy nie zasilają giełdy USA i pompowana bańka na AI może z hukiem pęknąć.
USA nie mogą użyć broni jądrowej przeciwko Iranowi bowiem Rosja tylko na to czeka i po kilku dniach wykona demonstracyjny, zastraszający atak na Bałtyk lub deeskalacyjny atak jądrowy na Polskę. W gruncie rzeczy taki atak uczyni z Polski państwo upadłe.
W sensie biologicznym taki atak nie jest wielką zbrodnią. Polski rząd wyłączając w czasie epidemii C-19 ochronę zdrowia zabił około 250 tysięcy Polaków. Pożar ogromnego składowiska plastików daje podobną emisje toksyn jak wybuch jądrowy.  

 USA w nadziei osłabienia Chin nałożyły na chiński eksport ogromne cła. Chiny przekierowały swój eksport i jedynym skutkiem działań Pomarańczowego prezydenta jest zmniejszenia rozliczeń handlowych w świecie w dolarach.
     
 I i II Wojny światowe to wojny państw narodowych. Ale na Zachodzie w XXI wieku państwa narodowe są w zaniku. Najazd „inżynierów i lekarzy” zniszczył spójność społeczną. Równie niszczące jest rozwarstwienie dochodowe i majątkowe oraz eksplodująca korupcja tuczona przez oligarchię. W historii oligarchie zawsze prowadziły do upadku państw na których żerowały. Armia Hiszpanów, Włochów albo Francuzów miałaby walczyć z Rosjanami ? Przecież to śmieszny absurd. Czy podczas wojennego osłabienia krajów Muzułmanie mogliby tam dokonać przewrotu zaprowadzając przemocą swój Kalifat ?     
 „Na Zachodzie państwo narodowe już nie istnieje. W książce tej zaproponuję posteuklidesową – że tak powiem – interpretację światowej geopolityki. Nie będzie ona przyjmować za pewnik, że świat składa się z państw narodowych. Przeciwnie, wychodząc od hipotezy ich zaniku na Zachodzie, uczyni zachowanie tamtejszych społeczeństw zrozumiałym” - E. Todd, Klęska Zachodu.
 
 W normalnych państwach polityka historyczna jest częścią polityki zagranicznej i skierowana jest na zewnątrz. Samoogłupianie się i samookłamywanie się prowadzi do klęski. 
 Zbrodnicze, militarystyczne Prusy powstały na zagrabionych terenach tak samo jak później powstał Izrael. Na zagrabionych terenach powstały też Stany Zjednoczone ! 
Prusy inspirowały zabory dokonane przez trzy niemieckojęzyczne dwory. Katarzyna Wielka gdy spojrzała na rezultaty zaborów była zrozpaczona. Przecież prawie za darmo podzieliła się z rywalami swoim quasi protektoratem ! Rosja nie była wrogo nastawiona do Polski.
 Najazdy Mongołów cofały całe cywilizacje w rozwoju.
Chanat Krymski praktycznie nie miał gospodarki i żył z rabunku. Wpływy dzielone między władcę, elity i zwykłych wojowników miał głównie ze sprzedaży niewolników  uprowadzanych w „jasyr”. Bogatszych jeńców wypuszczano za wysokim okupem. Z ziem polsko-litewskich i moskiewskich Tatarzy  wyeksportowali na tureckie rynki niewolnicze (głównie do Stambułu, Kaffy czy Kilii) w latach 1450–1700 około 2.5 milionów ludzi. Zabili wielokrotnie więcej ludzi. Chanat czerpał dochody także z łupów i haraczu, ściąganego z krajów ościennych - głównie Rzeczypospolitej i Moskwy. 
Cały XVIII wiek Chanat razem z Turcją walczył z Rosją.  Podczas wojny turecko - rosyjskiej (1768-1774), w styczniu 1769 roku, 70-tysięczna armia turecko-tatarska przeprowadziła ogromny morderczo - rabunkowy najazd na terytorium Imperium Rosyjskiego.
 Ekspansja Rosji w istocie była tu wymuszona koniecznością likwidacji monstrualnego państwowego bandytyzmu po mongolskiego. Przypisywanie w tym przypadku Rosji ekspansjonizmu - imperializmu jest nonsensem.    
Polska polityka wobec Tatarów i Turków była chwiejna i trudna do akceptacji a nawet zrozumienia. Husarze Sobieskiego w 1683 roku uratowali Wiedeń przed tureckim podbojem.
Chrześcijańska Moskwa - Rosja wielokrotnie proponowała chrześcijańskiej Rzeczpospolitej rozwiązanie problemu okrutnych bandytów z Chanatu i Turcji.
Polska w XVII wieku zdradziecko wycofała się z planowanej z Rosją wojny przeciw Turcji i Tatarom. Wojna mogła być bardzo korzystna dla obu stron i mogła oba państwa wzmocnić. Pomysł ten Katarzyna Wielka chciała powtórnie wdrożyć w 1768 roku. Ponieważ to działanie zupełnie nie podoba się polskim „historykom” to cała sprawa jest... przemilczana. W archiwach jest mnóstwo dokumentów stawiających Polskę w bardzo złym świetle. Możliwe, że przekupywanie polskiej elity czyli Jurgielt nie było wynalazkiem Prus i trwało już wcześniej a płaciła Francja i Anglicy.         
 Janusz Korwin-Mikke: "Katarzyna II zaproponowała 1768 Polsce wspólną wojnę przeciwko Turkom. Na bardzo korzystnych warunkach - finansując ją i oddając dowództwo nad wspólnym wojskiem Polakowi. Król odmówił - bo masy szlacheckie chciały sojuszu z pohańcami przeciwko chrześcijańskiej Rosji!!  I Konfederacja Barska ten sojusz zawarła!! 
Jak łatwo się domyślić śp.Katarzynie Wielkiej to się nie spodobało - i było jednym z powodów, dla których śp.Fryderyk II Wielki zdołał przekonać Ją do rozbioru Polski. Co nie przeszkadza naszym historiografom twierdzić, że Polska nie była niepodległa, była protektoratem Rosji, a śp.Stanisław August był marionetką. 
Tu mapa I rozbioru. Proszę sprawdzić, CO i KTO zabrał. Gdańsk i Toruń zostały przy Polsce - ale, otoczone przez Prusy, zostały (celowo) zniszczone gospodarczo.
Rosja nie zabrała Polsce nic, nawet Kurlandii. Zabrała za to W.Ks.Litewskiemu pas niezbyt wartościowych ziem położonych koło Witebska i Smoleńska"
 Polska jak każde inne państwo nie ma stałych przyjaciół i stałych wrogów a ma tylko wieczne interesy. Wtedy proponowana współpraca z Moskwą - Rosją była bardzo korzystna dla Polski.   
 Historyczne na „Dzikich Polach” wałęsały się rozmaite kozackie „kurenie” zajmując się prawie tym samym co Turcy i Tatarzy - napady, rozboje i grabieże. Połowicznie różniło ich okazjonalne wynajmowaniem się każdemu, kto więcej zapłaci. Teraz miałaby im za ochronę przed Rosją płacić UE ! Ten pomysł to historyczna kalka.
 
 Jelonek Bambi was obroni ! A może Polskę obroni brygada pancerna USA za miliard dolarów rocznie  ?
Na ćwiczeniach [2026] Combined Resolve w Niemczech powtórzył się scenariusz znany już z innych niedawnych manewrów NATO – ukraińscy operatorzy dronów znów byli górą. Tym razem błyskawicznie wybili całą elitarną amerykańską brygadę pancerną z silną obroną antydronową. Brygada z USA była bezradna wobec dronów – Dla sił zbrojnych USA opanowanie sztuki walki w środowisku nasyconym dronami ma kluczowe znaczenie. Niestety, jak dotąd nie wygląda na to, żeby im się to udało – ocenił Eliot Cohen, ekspert waszyngtońskiego think tanku Center for Strategic and International Studies (CSIS).
Po czterech i pół roku wojny w Ukrainie te przypadki są alarmujące. Armie NATO od lat obserwują rewolucję na polu walki, a mimo to podczas kolejnych ćwiczeń okazuje się, że nadal nie potrafią skutecznie działać w środowisku nasyconym dronami. Tymczasem Rosja każdego dnia zdobywa w tej dziedzinie doświadczenie na prawdziwym krwawym froncie. I jest coraz lepsza. Nie ustępuje Ukrainie.
Ile dronów kupiła w 2026 roku polska armia – Zero !

 USA nigdy nie miały silnej armii lądowej bo nigdy nie było tam społecznego przyzwolenia na miliony ofiar. USA  miały i mają królować w powietrzu i na morzu. W czasie II Wojny krwią na lądzie płacili sowieci a Anglosasi przystąpili do wojny lądowej przeciw Hitlerowi gdy wojna była już przez Związek Radziecki przesądzona.

 Związek Radziecki był (głównie organizacyjnie) kompletnie nieprzygotowany na najazd Niemców w 1941 roku. O klęskach z pierwszego okresu wojny zadecydowały też CZYSTKI stalinowskie i brak łączności. Z łagrów szybko zwolniono żyjących oficerów. Drugi brak Anglosasi zlikwidowali ogromnymi dostawami sprzętu łączności dla sowietów.
 CZYSTKI Piłsudskiego zadecydowały też o klęsce armii polskiej w 1939 roku ! 
Polska po zamachu stanu Piłsudskiego w 1926 roku zaczęła się staczać po równi pochyłej. 
Większość kadry oficerskiej dochowała wierności legalnemu rządowi i nie chciała opowiedzieć się po stronie zamachowca Piłsudskiego. W czystkach z czynnej służby zwolniono 6032 oficerów, wśród których było 109 frontowych generałów. W miejsce wyrzuconych awansowano wazeliniarzy, idiotów i typów spod ciemnej gwiazdy. 
Piłsudski zmielił i zniszczył Polskie Wojsko ! Po odparciu najazdu bolszewików Wojsko Polskie było jedną z silniejszych i najlepiej dowodzonych armii europejskich. We wrześniu 1939 roku to nie było to samo wojsko. Głupie, bardzo - ekstremalnie  złe dowodzenie i złe wyszkolenie.
Wiele złego można powiedzieć o historycznej polskiej sile zbrojnej. Ale masowa dezercja oficerów i skundlenie nastąpiły wtedy po raz pierwszy !
Czystkę Piłsudskiego i czystkę stalinowską sprowokowali Niemcy i mieli z tego potężną korzyść.
Niemiecki Sztab Generalny dostarczył pociągami do Rosji Lenina a do Polski Piłsudskiego. Oczywiście z pieniędzmi i potężną pomocą. 
Jak widać Niemcy bardzo sprawnie rozgrywali wtedy Rosję i sowietów oraz Polaków !

 Wielkim rozgrywającym jest Hegemon.
 Za nędzne 5 mld dolarów ukraińska oligarchia (głównie żydzi) zorganizowała krwawy zamach stanu na Ukrainie, który w końcu sprowokował wojnę. Słowianie mordują Słowian. Brakuje tam jeszcze Polaków.
 Armia Iraku agenta CIA Saddama Husajna napadła na Iran. Muzułmanie masowo mordowali muzułmanów. Gdy Saddam nie otrzymał obiecanej przez USA wielkiej nagrody sam postanowił zaspokoić się Kuwejtem. W końcu armia USA schwytała Saddama i powiesiła go bez żadnego procesu aby świat nie dowiedział się o podłościach USA. 

 Państwo jest tworem politycznym który powinien działać na rzecz obywateli. Obywatele bronią państwa które realizuje ich żywotne interesy. Tworów pasożytniczych nie warto bronić. To szkodniki.
Gdy umiera żywiciel to śmierć ponosi też pasożyt. Sanacja okradała i zabijała Polskę. Jako pasożyt dostała słuszną odpłatę. Faszystowski, zbrodniczy reżim sanacji był powszechnie znienawidzony i nic dziwnego że Polacy nie chcieli go bronić. 
Większość Polaków w Polsce staje się teraz obywatelem 2 kategorii. Stąd mało kto będzie chciał bronić kleptokracje. Co Polacy myślą o obiekcie o kryptonimie operacyjnym III RP - 40% badanych uważa że w Polsce można aresztować osobę niewinną !

 Kompleks militarno -  przemysłowy ma teraz swoje pięć minut trwonienia dorobku ludzkości na całym świecie, który jest opętany wizją "nieuchronnego" konfliktu.
Wizję nadchodzącej wojny stwarzają skorumpowani politycy, cyngle medialne i oczywiście lobbyści.
 Na wojnie można zarabiać. Północnokoreański gruby dyktator Kim Dzong Un dostarcza Rosji broń i żołnierzy ! Pjongjang zarabia na tym dziesiątki miliardów dolarów a dodatkowo testuje też swoją broń w dużej skali i szkoli żołnierzy we współczesnej wojnie. Żywność w głodującej dawniej  Korei leży teraz w sklepach. Duże są inwestycje i wysoki jest wzrost gospodarczy. 

 Wywiad, stratedzy, planiści i politycy Rosji wygłupili się (?) atakując w 2022 roku Ukrainę siłami bardziej policyjnymi niż wojskowymi w ilości 140 tysięcy żołnierzy. A przecież Ukraina była już przez Zachód i USA uzbrojona i przeszkolona.
  Wywiad, stratedzy, planiści i politycy USA wygłupili się atakując w interesie Izraela w 2026 roku Iran ! 
Taki jest smutny obraz państw I i II Armii Świata.
 N.B. Autor był przekonany że Rosja nie wejdzie do Ukrainy a jak wejdzie to od razu 1.5 mln silnie uzbrojonych żołnierzy z potężnym wsparciem z powietrza i zajmą Ukrainę w ciągu maksymalnie dwóch tygodni a potem osadzą tam marionetkowy rząd lub zorganizują fasadowe wybory tak uczciwe jak na przykład wybory w Polsce.
 Możliwie jest jednak że strategiczna umowa Rosji z Chinami przewiduje długotrwałą wojnę na wyczerpanie Zachodu a w tym USA.
USA na Ukrainie i w Iranie wyczerpały zapasy rakiet do swoich  systemów obronnych i ofensywnych. W tej chwili mają circa 15% rakiet potrzebnych do wiarygodnego „odstraszania” Chin w rejonie IndoPacyfiku !    

 Polscy politycy i wojskowi niczego, ale kompletnie niczego się nie uczą. Te tłuste koty żyją w świecie dawno minionym. 
Transporter opancerzony w Ukrainie w strefie przyfrontowej żyje średnio 4 dni a w akcji kilka minut. Rola czołgu spadła tam prawie do zera. Rosjanie helikoptery trzymają ponad 2 tysiące kilometrów od frontu. Jak najdalej trzymają swoje okręty bo wobec ukraińskich rakiet i dronów są bezbronne. Tymczasem Polska zamawia i buduje okręty … do łatwego zniszczenia. 
 
 W czasie intensywnego konfliktu zbrojnego strony niszczą mienie, zabijają i ranią aby zredukować potencjał wroga.
Morale wojska i społeczeństwa jest ogromnie ważne. Słabo uzbrojeni Japończycy z oddaniem bronili kraju przed inwazją USA. Amerykanie spodziewali się nawet miliona swoich ofiar przy inwazji ! Związek Radziecki za Europę Środkową zobowiązał się mocno przyłączyć do wojny z Japonią i słowa dotrzymał !
Dyktatura sanacji była powszechnie znienawidzona w Polsce i Polacy nie chcieli bronić tego faszystowskiego, złodziejskiego państwa zbrodni.  
 Niemcy atakując Polskę  w 1939 roku stracili zaledwie 16843 osób. Część Niemców (około 40%) zginęła w wypadkach i od własnego ognia ponieważ armia dopiero praktycznie uczyła się walki. W operacji Barbarossa w 1941 roku Niemcy atakując ZSRR stracili 743 tysiące osób. Stosunek strat Niemców w obu konfliktach wyniósł 44.1 raza i to mimo tego że niemiecka armia w 1941 roku była wielokrotnie silniejsza i lepiej wyszkolona niż w 1939 roku a sowieci byli kompletnie nieprzygotowani na atak ! 
Polska wojna obronna była więc totalnie BEZOBJAWOWA. Polacy nie chcieli bronić II RP !  

 Społeczeństwo polskie jest obecnie silnie spolaryzowane i zantagonizowane – to zbrodnicze dzieło POPIS-u. W związku z tym Polska każdą wojnę przegra. Przy wojennej destabilizacji struktur państwa może się zacząć wyrównanie krzywd - mordowanie zdrajców czy skorumpowanych sędziów.
Polska może upaść szybciej niż to się wydaje ! 
 
 Sytuacja stron konfliktu dynamicznie się zmienia. Rosja i Ukraina nie atakowały cywilów i stąd cywilnych ofiar było niewiele. Ale wojna uległa brutalizacji i obecnie strony już atakują cywilów.

 System Patriot służył i służy tylko i wyłącznie do obrony baz lotniczych. Miał „kupić czas” na akcje zniszczenia sił słabszego (!) wroga. Idea chronienia systemem Patriot dużego obszaru państwa jest absurdalna. 
 Wysoka skuteczność (80-90%) rakiet systemu Patriot gołosłownie podawana przez producenta jest fałszywa i nie jest wsparta jakimikolwiek dowodami. Iran podaje że skuteczność rakiet PAC 3 MSE wynosi dla zwalczanych rakiet balistycznych małego / małego-średniego zasięgu 2-4 %. To również jest raczej nieprawda chociaż na poparcie prezentowanych jest mnóstwo filmów rzekomo nagranych smartfonami ale mogą być one wykonane przez AI. Wysoka zdaniem Iranu (ca 60%) jest skuteczność Patriotów w zwalczaniu dronów ale pod warunkiem że lecą wysoko i stałym kursem !
 Financial Times w październiku 2025 podał, powołując się na dane ukraińskiego lotnictwa i zachodnich analityków, że jeszcze w sierpniu 2025 roku Ukraina przechwytywała [głównie systemem Patriot ale nie tylko] średnio 37% rosyjskich pocisków. We wrześniu ten odsetek spadł do zaledwie 6%. Najnowsze rakiet balistyczne Rosji rzekomo m.in. w końcowej fazie lotu wyrzucają wabiki ogłupiające wszelkie systemy radarowe.  
Zmodyfikowane (zmiana programu) rosyjskie rakiety myląc obronę zaczęły wymykać się Patriotom, czyli systemowi, na który Polska właśnie wydała ponad 17.5 miliardów (znów łapówki i  447 ?) dolarów. Dane z Ukrainy są alarmujące - skuteczność legendarnych wyrzutni gwałtownie spadła. Czy nowoczesne Patrioty przegrały z jeszcze nowocześniejszą rosyjską taktyką? Czy Polska nie ma żadnej obrony ?

 Arabia Saudyjska przed napaścią Izraela – USA na Iran miała 2300 rakiet do baterii Patriot. Prawdopodobieństwo zestrzelenia wrogiego obiektu zależy od wielu czynników. Do zestrzelenia atakującego irańskiego obiektu używano tam aż 3-5 rakiet Patriot i nie zawsze obiekt zestrzelono. Obecnie Arabia ma ich zaledwie około 400 i w zasadzie jest bezbronna przed możliwymi atakami Iranu. Stąd żądania satrapów aby USA wycofały się z napastniczej wojny. 
W ciągu pierwszych 4 dni rozkręcającej się wojny z Iranem satrapie zużywały dziennie 225 rakiet Patriot.
USA przeniosły część swoich atakowanych baz do Jordanii aby bronił je bliski Izrael. Gdy Iran  zaatakował tam, USA zużyły 50 Patriotów jednego dnia.
USA posiadają łącznie 60 baterii Patriot (Polska ma dwie baterie) z czego u siebie trzymają połowę a resztę mają w świecie. Obecnie mają pocisków na śmieszne mniej niż dwie salwy z każdej baterii!    
USA rocznie produkują 620 rakiet Patriot. Elementy do rakiet Patriot (ale także innych rakiet obronnych i ofensywnych ) produkowane są w całym świecie przez pojedyncze fabryki. Proces został zglobalizowany.  Wystarczy awaria (sabotaż ?) w jednej fabryce w świecie i nie ma produkcji.
Przykładowo naprowadzającą głowice radarową  produkuje Boeing a silnik produkuje Harris. Złożenie rakiety z części jest najprostsze w całym procesie i szybkie. Wąskim gardłem jest produkcja elementów. Polscy oszuści kłamią mówiąc o licencyjnej produkcji czyli finalnym montażu Patriotów i innych rakiet  w Polsce. Nie ma wolnych części do montażu !
 W procesie globalizacji likwidowano przemysł w USA a w tym przemysł militarny, który stał się nieudolny a USA nie mają już wielkiej wojennej bazy przemysłowej.
  
 Polska ma 200 lub 203 rakiety Patriot. Przy zwalczaniu rakiet balistycznych małego i mało -średniego dystansu ich zasięg zwalczania wynosi (PAC-3 MSE) maksymalnie 60 km. Skuteczność zwalczania rakiet balistycznych średniego i dalekiego zasięgu wynosi Zero. Nie wiadomo co takiego jest cennego w Warszawie że tylko ona ma być broniona.  
Rosja produkuje obecnie około 120 rakiet balistycznych miesięcznie i zwiększa tą produkcje.
Przed wojną na  wUkrainie jastrzębie głosili ze ruskie rakiety są w 100% zardzewiałe i niesprawne. Okazały się sprawne. Niesprawne miały też być głowice jądrowe ale lepiej byłoby tego nie sprawdzać na sobie.
 Gdy Polska będzie miała po wielu latach cały obiecany (!) system obrony powietrznej to on wytrzyma tydzień do miesiąca obecnego rosyjskiego ataku, zależnie od jego intensywności. Ale >90% terenu Polski nie będzie bronione. Polska ma dostawy obiecane ale nie ma umów. Tymczasem kraje które zawarły z USA umowy i je przedpłaciły są informowane że dostawy będą opóźnione o kilka lat !  

 Armia USA zużyła „praktycznie wszystkie” swoje zapasy precyzyjnych pocisków w ciągu ostatnich pięciu miesięcy od rozpoczęcia wojny w Iranie - kluczowych w każdym konflikcie z Chinami.
Pierwsza na świecie armia wspierana przez potęgę giełdy, a nie realną produkcję, stała się siłą okoliczności, papierowym tygrysem.

 Mający produkować amunicje artyleryjską kalibru 155 mm nowy zakład w Mesquite  w Teksasie, wybudowany za pół miliarda dolarów, uroczyście otwarto w 2024 roku. Trwa afera dotycząca zakładów w Mesquite, które nie wyprodukowały ani sztuki amunicji. W lipcu 2026 opublikowano wewnętrzny audyt Pentagonu, który stwierdził jednoznacznie, że przez dwa lata teoretycznego funkcjonowania fabryki nie wyprodukowała ona nic użytecznego. Zakład jest obecnie zamknięty a pracowników zwolniono. To co oni mówią w mediach budzi grozę: „Roboty regularnie paliły się, czasem wyrywały spod kontroli... „
Nikt nie poniósł żadnych konsekwencji. Koncern General Dynamics otrzymał od podatnika na cały projekt  533 milionów dolarów. Nic nie zwrócił. Regularnie otrzymuje kolejne kontrakty, bo rząd nie ma alternatyw.
 Kto miał zarobić ten zarobił. Klasyczna prywatyzacja zysków i uspołecznianie strat. Jak na prawicę i oligarchów przystało.
Typowa opowieść o rządowych kontraktach gdziekolwiek w świecie. Patrz Wielka Narodowa Fabryka Maseczek Morawieckiego w Polsce.  

 Ameryka straciła swoją bazę przemysłową konieczną do prowadzenia długiej wojny. 
Amerykańskie koncerny zbrojeniowe wyspecjalizowały się w wyciąganiu pieniędzy z budżetu USA i od nabywców - klientów ale ich bardzo drogie produkty są takie sobie. Problemy z samolotem F-35 ośmieszają ten projekt.  
Szumnie reklamowane katapulty elektromagnetyczne na pierwszym lotniskowcu nowej generacji USS Gerald Ford (pozostałych 10 zunifikowanych lotniskowców  jest wcześniejszej generacji) psują się średnio co 181 startów a naprawa jest czasochłonna. Nie udaje się już uzyskać poprawy niezawodności. W pierwszych latach psuły się co 6 startów zamiast wymaganych kontraktem ponad 4 tysięcy startów. Ponieważ katapulty parowe były niezawodne to nastąpi w nowo budowanych  powrót do katapult parowych na lotniskowcach. Rzekomy pożar w suszarni (nie jest wykluczone trafienie okrętu przez środki Iranu ) bielizny na USS Gerald Ford wyłączył go z akcji na ponad miesiąc. Każdy pożar na lotniskowcu pełnym materiałów wybuchowych i paliwa lotniczego jest bardzo niebezpieczny i niemożliwość ugaszenia pożaru daje do myślenia. W gruncie rzeczy niewiele brakowało do potężnych eksplozji z ofiarami a nawet zatonięcia okrętu.
Z 11 lotniskowców USA obecnie pływają tylko 3. Może być tak dyspozycja ale mogą też być niesprawne a co gorsza może następować kanibalizacja części celem utrzymania pozostałych we względnej sprawności. 
Dwa rakietowe niszczyciele USA na morzu Południowochińskim miały 4 dniowe Blackouty i nic na nich nie działało – kuchnia, toalety, klimatyzacja... Posiłki na dryfujące okręty podawano z innych okrętów. Żądanie „przyślijcie posiłki” nabrało nowego znaczenia.   
   
Przykładów słabości w broniach USA jest mnóstwo ale informacje są tłumione przez hegemona. 
 Coś dziwnego dzieje się z legendarną militarną logistyką USA. Personel lotniskowców skarży się teraz na podłe jedzenie i podtruwająca ich wodę. I tak dalej.   

 USA są w bardzo kłopotliwej sytuacji z III światowym Iranem, którego nie mogą pokonać. Rosja pomaga uzbrojeniem  Iranowi (stąd spowolnienie akcji Rosji przeciw Ukrainie ) a Chiny pomagają w mniejszym stopniu. 
Trumpa w sierpniu 2026 popiera 33% Amerykanów a przeciwnych jest mu aż 64%. 
Użycie przez USA broni jądrowej przeciwko Iranowi byłoby aktem desperacji wyłączającym USA ze społeczności międzynarodowej. Gdyby USA lub Izrael jednak użyły (prawdopodobieństwo 2% ) przeciw Iranowi broni jądrowej to Rosja w ciągu paru dni po tym zaatakuje zastraszająco na Bałtyku lub deeskalacyjnie w Polsce jądrowo logistykę Ukrainy lub od razu Warszawę. Wiarygodny pretekst zawsze się znajdzie ! Dla Polski wojna już będzie skończona. Podobnie jak potrząsanie szabelką. Kryzys gospodarczo – społeczny i humanitarny w Polsce byłby potworny i wprost niewyobrażalny. Zachód nie będzie chciał popełnić samobójstwa i się natychmiast wycofa. 
Wojny na Ukrainie i z Iranem są połączonymi wojnami systemowymi. Tylko pozornie są to wojny peryferyjne. Przegrana Zachodu i USA będzie miała potężne konsekwencje. 
 Wojna na Ukrainie i z Iranem udowodniły że realnie nie ma żadnej możliwości obrony przed rakietami dalekiego zasięgu. Stąd dbałość USA o nuklearną stabilność strategiczną z Rosją ale też i z Chinami szybko rozbudowującymi potencjał strategiczny.  To plus tej sytuacji bowiem spada ryzyko apokaliptycznego konfliktu nuklearnego między mocarstwami nawet po użyciu broni jądrowej przez USA-Izrael i Rosję przeciw peryferyjnym państwom trzecim. 

 Stany Zjednoczone łatwo zostały hegemonem na powojennych gruzach Europy. Dowodem ich militarnej hegemoni mają być rozsiane po świecie bazy militarne niczym sanktuaria. Są tam lotniska i magazyny bomb, rakiet, pocisków oraz prosty serwis no i oczywiście personel. 
W czasie zbrodniczego napadu Izraela – USA na Iran okazało się że te bazy dla arabskich krajów goszczących (nauka dla Polski !) są bardzo niebezpieczne bowiem przy ich niszczeniu obrywają też cywilne obiekty.
Teraz Rosja wprowadza do użytku nowe drony z silnikami odrzutowymi (turbowentylatorowymi). Prawdopodobnie ich produkcje uruchomiono w Chinach.  Mają prędkość do 500 km/h, zasięg 1000 km i powiększony udźwig. Możliwe że są lub będą trudno wykrywalne dla radarów. Są dużo trudniejsze do zniszczenia niż drony z silnikami tłokowymi. Silniki te kosztują rzekomo około 30 tysięcy dolarów ale ich cena cały czas spada. Z kolei zwykłe drony są wyposażane w pociski przeciwlotnicze ! Myśliwy polujący na drony staje się ofiarą.
Kolejna generacja ulepszonych dronów odrzutowych wraz z rakietami balistycznymi uczyni bazy USA na świecie bezbronnymi podobnie jak lotniskowce!
Chiny i Rosja w przeciwieństwie do zachodu mają surowce do masowej produkcji takich silników.

 Helikoptery szturmowe skompromitowały się już w Afganistanie w latach osiemdziesiątych. Są bezbronne wobec rakiet przeciwlotniczych. Na wUkrainie szybko jej wycofano. Nie wiadomo po co (znów łapówki i 447 ?) Polska strasznie przepłaciła za przestarzałe, wycofywane helikoptery Apache. Na kupno zbędnych Polsce Apache nalegały USA ! N.B. U Boeinga wojskowe części kosztują 10-30 razy tyle co identyczne cywilne ! 
Pismacy – cyngle w mediach dla idiotów jako sukces przedstawiają budowę przez Boeinga taniej hali gdzie wymieniany będzie olej w helikopterach i dokonywane trywialne czynności obsługowe !      
 Identycznie nieprzydatne są drogie (447 ?) czołgi Abrams. Podżegana Polska może wedrzeć się na celowo (!) niebronione  terytorium Rosji co stworzy pretekst do ataku nuklearnego na Polskę. Wojna dla Polski będzie już od razu zakończona. Po tym ataku czołgi zostaną szybko zniszczone.
Pretensje terytorialne mają do Polski tylko Ukraina, Niemcy i śmieszna Litwa. Stąd wtargnięcie Rosji na teren Polski jest mało prawdopodobne. Wojna i Prawo to oksymoron. Ale Polska mając na swoim terenie magazyny wojskowe i logistykę Ukrainy oraz pozwalając na przeloty dronów atakujących miasta Rosji według prawa międzynarodowego uczestniczy w wojnie przeciw Rosji ! Stąd po pokonaniu Ukrainy Rosja na polską prowokacje rozsądnie z eskalacją zareaguje falą dronów i rakiet. Nie atakowani Amerykanie z bazy wyjadą.

 Tylko Rada Bezpieczeństwa ONZ może nakładać wszelkie sankcje i postanowić o interwencji zbrojnej wspólnoty międzynarodowej  przeciwko agresorowi. RB ONZ jednak w przypadku Specjalnej Operacji Wojskowej niczego nie postanowiła przeciwko Rosji. Sama Rosja stosując nazwę SOW karała swoich obywateli za użycie słów wojna i agresor. Rosja, Chiny i Indie mają prawo weta w RB i w sytuacji użycia weta w RB o nałożeniu sankcji i interwencji zbrojnej decyduje większość w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ. Ponieważ Globalne Południe trzyma stronę Rosji to podnoszenie tematu w ZO ONZ jest niecelowe 

 W NATO są Grecja i Turcja będące dla siebie głównymi wrogami ! Gdyby Izrael zaatakował Turcję to NATO powinno  zniszczyć Izrael który jak ogon macha psem kręcąc polityką USA. 

 Totalnie różne są zagrożenia i kalkulacje ryzyka dla przykładowo Polski i Hiszpanii. Ciekawe jak zadłużona Hiszpania z NATO pomogłaby Polsce i czy to w ogóle jest realne i możliwe?  


Sprawdzenie
1.W serwomechanizmach do pomiaru położenia (kąta) używane są kwadraturowe sensory optyczne z dodatkowym indexem, resolvery oraz sensory magnetyczne. 
Rozebrana elektroniczna suwmiarka o zakresie pomiaru 155 mm ma rozdzielczość 0.01 mm. 
-Jaki ( m.in. przegląd patentów z pomocą AI ) zastosowano w niej sensor położenia ?
-Jak można by dalej polepszyć dokładność i rozdzielczość pomiaru ?   

2.Matlab i inne podobne programy mają funkcje optymalizacji. Ale poprawne sformułowanie zadania optymalizacji nie jest łatwe. Wystarczy pominąć - przeoczyć ważny czynnik by dojść do absurdu.   
Przy stałej gęstości prądu w uzwojeniu i indukcji w rdzeniu moc transformatora jest proporcjonalna do iloczynu przekroju rdzenia i powierzchni okna dla uzwojenia.  Możemy programu użyć szukając optymalnej geometrii rdzenia transformatora. Szukamy maksimum  mocy przy ograniczeniu że masa rdzenia jest stała i wynosi 1. Otrzymujemy absurdalnie duże okno i mały przekrój rdzenia. Po szukanie błędu w programie okazuje się że go nie ma. 
-Dlaczego tak sformułowane zadanie jest nonsensem. 
-Sformułuj poprawnie (rozbuduj) to zadanie optymalizacji   

3.Generatorem sinusoidalnym (o rezystancji wyjściowej 50 Ohm) i oscyloskopem  możemy zmierzyć częstotliwość rezonansu szeregowego lub równoległego indukcyjności L i znanego C o dużej dobroci oraz dobroć Q indukcyjności. Generator w rezonansie przekazuje obwodowi LC maksimum mocy przy połowie swojego napięcia jałowego czyli przy obciążeniu 50 Ohm. Ale często napięcie jest małe albo zbliżone do jałowego i przekazana moc jest mała a chcemy by była jak największa. Możemy jeden kondensator C1 dać równolegle do L a drugi C2 szeregowo z generatorem lub odwrotnie tworząc znane z techniki RF dopasowanie impedancji „L”.
-Dla danego Q (wstępna ocena), L, Fr i Rg ( tu 50 Ohm) podaj wzory na C1 i C2.       

4.Rozłożone indukcyjności i pojemności transformatora sprawiają że nie jest on szerokopasmowy. Szerokopasmowy jest transformatora Rutroffa nawinięty skrętką lub przewodem współosiowym ale tylko przy swoich rezystancjach falowych
-Podaj znane przekładnie tego transformatora 

Cwiczenie
 Każdy transformator ma indukcyjność rozproszenia. W przypadku konvertera Flyback jest ona ekstremalnie szkodliwa i konstrukcja transformatora ( sekcjonowanie uzwojeń ) minimalizuje ją. W konwerterach forward może  być mniej szkodliwa. W konverterach LLC indukcyjność rozproszenia  jest pożądana i konstrukcja transformatora ma ją mocno powiększyć.
Poprzeczne pole rozproszenia w przewodzie uzwojenia transformatora wywołuje stratne prądy wirowe i trzeba im zapobiegać. Stosuje się przeplecenie równoległych przewodów lub specjalny wielo „drutowy” przewód.   Pole rozproszenia powiększa też straty w rdzeniu ferromagnetycznym i metalowej obudowie transformatora.
W energetyce operuje się wygodniejszą, znormalizowaną  pochodną wartością napięcia zwarcia.  
    
W transformatorach energetycznych indukcyjność rozproszenia zmniejsza potężny prąd zwarcia umożliwiając jego sensowne rozłączenie wyłącznikiem CB i zapobiega mechanicznemu zniszczeniu ściskanych i rozrywanych uzwojeń transformatora. Z drugiej strony wywołuje niekorzystne  obciążeniowe zmiany napięcia wtórnego. W transformatorach NN przerwy izolacyjne i kanały chłodzące są duże i napięcia zwarcia dochodzą do 20%.   
W transformatorze bezpieczeństwa powiększona indukcyjność rozproszenia ogranicza prąd zwarcia w chronionym obwodzie wtórnym 24-48 Vac.
W transformatorze zasilającym piec łukowy AC powiększona indukcyjność rozproszenia daje pożądaną charakterystykę obciążenia.
W transformatorze spawalniczym AC powiększona indukcyjność rozproszenia daje pożądaną charakterystykę obciążenia.

 Indukcyjność rozproszenia transformatora wynikają z geometrii uzwojeń i ilości zwojów. W programie użyto  wzorów wziętych z literatury.  
 
1.Obniżone napięcie sieciowe z autotransformatora podano do zwartego transformatora bezpieczeństwa 400 V / 24 V o mocy 630 VA i dużym rozproszeniu poprzez elektroniczny miernik P, Q, U... Zakładamy że straty mocy występują tylko w miedzi ponieważ indukcja w rdzeniu jest mała. Straty na prądy wirowe mogą być istotne w uzwojeniu wtórnym nawiniętym grubym przewodem. Rezystancje DC można dokładnie zmierzyć innym miernikiem. Wymiary uzwojeń należy zmierzyć i uzupełnić danymi z rysunku karkasu. Ilość zwojów jest znana.  
-O ile straty mocy dla prądu zmiennego są większe niż wynikające z oporności Rdc uzwojeń ?  
-Jaka jest indukcyjność rozproszenia przeniesiona na stronę pierwotną.
-Który wzór daje najlepszą zgodność z pomiarem
-Dlaczego wartości podane przez program używający metody FEM są mało dokładne ?   
 
2.W dławiku sieciowym (jest to w istocie dziwny transformator 1:1) dla filtru  EMC duża indukcyjność magnesowania jest elementem filtru tłumiącego składową wspólną napięcia zakłóceń a indukcyjność rozproszenia składową różnicową  napięcia zakłóceń.
Zmierzone indukcyjności dla użytych 4 dławików są takie jak podali producenci.
Indukcyjności i pojemności uzwojeń nie są skupione i występują niechciane rezonanse. Aby je przesunąć w górę  i osłabić uzwojenia są sekcjonowane.   
Wymiary uzwojeń 4 dławików należy zmierzyć i uzupełnić danymi z rysunku karkasu. Ilość zwojów jest podana.
-Który wzór na indukcyjność rozproszenia  daje najlepszą zgodność z rzeczywistością ?
-Mimo iż ilość zwojów jest podana zmierz / oblicz ją.
 
3.Indukcyjność rozproszenia transformatora konwertera LLC jest pożądana (czasem jest dodana dodatkowa szeregowa zewnętrzna indukcyjność ) i stąd dodatkowa szczelina (specjalny karkas) między uzwojeniami krążkowymi transformatora. Przy średnich i dużych mocach sprawność małego konwertera mocy 100 W przekracza 94% a dużego o mocy 1 MW dochodzi do 98%. Coraz częściej sterownikiem w konwerterze LLC jest szybki mikrokontroler z funkcjami DSP. Wymagana jest bardzo wysoka dobroć indukcyjności magnesowania transformatora (rdzeń zawsze ma szczelinę) i indukcyjności rozproszenia. 
Są trzy transformatory z konwerterów LLC. Przeznaczone do odbiorników TVC o ekranach 42' i 65' oraz do ładowarki EV o mocy 22 KW. Ich indukcyjności i przekładnie oraz  częstotliwości Fr i Fo są podane. Straty i sprawność nie są podane ale można je ocenić z podanej temperatury i rezystancji termicznej transformatora do otoczenia.
-Wstępnie zakładając (pomiar zweryfikuje to założenie i ewentualną konieczność iteracji ) dobroć indukcyjności rozproszenia dla jednego z transformatorów wylicz kondensatory C1 i C2 dopasowania „L” dla częstotliwości Fr i zmierz dobroć indukcyjności rozproszenia przy najmocniejszym wzbudzeniu.
-Jak można by powiększyć dobroci Lm i Lr ?

Czy Ukrainę przejmie Rosja, Niemcy czy USA? A może Żydzi?

Czy Ukrainę przejmie Rosja, Niemcy czy USA? A może Żydzi?
https://naszeblogi.pl/77446-czy-ukraine-przejmie-rosja-niemcy-czy-usa-moze-zydzi
"Od lat piszę o tym, że ekonomia zlikwiduje wojny, że nowe technologie doprowadzą do upadku państw, które są terytorialnym monopolem na stosowanie terroru. Wyjaśnię to na przykładzie Ukrainy. Poniżej, w środku tego eseju, przesyłam teorię spiskową, pokazującą jak Zachód przejmie Ukrainę. Rosja próbuje podbić Ukrainę militarnie, a USA ją podbiją ekonomicznie. Można uznać, że to straszna perspektywa, że Ukraina całkowicie utraci suwerenność i nie będzie szans jej odzyskać. Tak, utraci. I co z tego? Jak byście byli Ukraińcami, to wolelibyście żyć na Ukrainie podbitej przez Putina, czy przez BlackRock, Vanguard i State Street?

  To, że te trzy firmy opanowały cały świat zachodni, jest złe. Jednak nie złe dlatego, że to są prywatne firmy, ale dlatego, że działają w ścisłej symbiozie z państwem. Na przykładzie tej poniższej teorii spiskowej widać, że skuteczny biznes jest nieodłącznie powiązany ze skutecznym działaniem militarnym. Niemniej, gdy biznes będzie powiększał swoje znaczenie, a siła militarna będzie maleć, to wcale efektem tego wszystkiego nie będzie rozwiązanie, którego wszyscy się boją, czyli rząd światowy.

  Od lat w mojej publicystyce zwracam uwagę na różnicę między podbojem militarnym a podbojem gospodarczym. Zwycięstwo militarne z natury prowadzi do koncentracji władzy. Jeżeli Rosja podbije Ukrainę, to na zdobytym terytorium musi ustanowić jeden ośrodek decyzyjny, jedną armię, jedną administrację, jeden system podatkowy i jedno ostateczne źródło prawa. Na dodatek takie samo jak w Rosji. Nie może dopuścić do sytuacji, w której na tym samym terytorium działa dziesięć konkurencyjnych armii, dwadzieścia urzędów skarbowych i pięć niezależnych rządów. Państwo z definicji dąży do monopolu. Zwycięzca wojny powiększa terytorium swojego monopolu na przemoc.

  Biznes działa odwrotnie. Może oczywiście powstawać gigantyczna korporacja, bank albo fundusz, lecz jej sukces nie wymaga likwidacji wszystkich innych przedsiębiorstw. BlackRock może zarządzać bilionami dolarów, Rheinmetall może produkować broń, Palantir może dostarczać systemy informatyczne, banki mogą finansować odbudowę, firmy energetyczne mogą budować elektrownie, a tysiące mniejszych przedsiębiorców mogą dostarczać im części, oprogramowanie, usługi, transport i pracowników. Im większy jest rynek, tym więcej powstaje specjalizacji, zależności i konkurujących ze sobą ośrodków.

  Przemoc skaluje się hierarchicznie, a biznes skaluje się sieciowo!

  Państwo zdobywa władzę, eliminując konkurencję na swoim terytorium. Firma zdobywa pozycję, wchodząc w relacje z innymi firmami. Państwo mówi: od dziś tutaj obowiązuje moje prawo, moje podatki i moja policja. Firma mówi: kup ode mnie, sprzedaj mi, pożycz mi pieniądze, zainwestuj, podpisz kontrakt albo wybierz konkurenta. Oczywiście wielki biznes próbuje ograniczać konkurencję, kupować konkurentów, tworzyć kartele i zdobywać monopolistyczne pozycje. Najskuteczniej robi to jednak wtedy, gdy połączy się z aparatem państwa, który może konkurentowi coś nakazać, zakazać, odebrać licencję, nałożyć podatek albo stworzyć regulację podnoszącą próg wejścia na rynek.

  Dlatego dzisiejsze korporacyjne molochy wcale nie są dowodem na to, że kapitalizm musi skończyć się jednym światowym monopolem. Są raczej produktem epoki przejściowej, w której globalny kapitał splótł się z potężnymi państwami. Mamy prywatne fundusze, banki i koncerny korzystające z państwowych regulacji, zamówień publicznych, gwarancji, banków centralnych, systemów emerytalnych, licencji i ochrony politycznej. To właśnie ta symbioza tworzy struktury, których najbardziej boją się przeciwnicy globalizacji.

  Jeżeli jednak znaczenie państw zacznie maleć, a znaczenie dobrowolnej wymiany będzie rosło, zniknie najpotężniejszy mechanizm umożliwiający trwałą koncentrację władzy: terytorialny monopol na przemoc.

  To, że jedna firma stanie się największym producentem czipów, druga będzie najlepsza w sztucznej inteligencji, trzecia będzie zarządzać funduszami, czwarta będzie budować reaktory, a piąta obsługiwać globalną logistykę, nie tworzy jeszcze jednego władcy świata. Wprost przeciwnie. Powstaje sieć wzajemnie zależnych centrów. Każde kontroluje pewien fragment gospodarki i każde zależy od pozostałych. Producent procesorów potrzebuje energii, bank potrzebuje klientów, fundusz potrzebuje przedsiębiorstw przynoszących zyski, firma informatyczna potrzebuje sprzętu, a wszyscy potrzebują milionów ludzi, którzy dobrowolnie uczestniczą w tym systemie. I te firmy nie będą mogły zyskiwać przewagi tym, że sobie nawzajem swoje terytoria zbombardują.

  Można oczywiście wyobrazić sobie Microsoft, BlackRock czy Google posiadające gigantyczną przewagę rynkową. Nadal jednak jest ogromna różnica między dominacją rynkową a państwem. Nawet najpotężniejsza firma technologiczna nie posiada z samego faktu swojej wielkości prawa do wejścia do mojego domu, pobrania ode mnie podatku, zamknięcia mnie w więzieniu albo wysłania mojego syna na wojnę. Do tego potrzebny jest aparat przemocy.

  Dlatego koncentracja kapitału nie musi oznaczać koncentracji władzy. Kapitał może być skoncentrowany w jednej branży, a jednocześnie cała struktura społeczna może stawać się coraz bardziej rozproszona. W gospodarce może istnieć jednocześnie tysiące wielkich ośrodków kapitału, miliony przedsiębiorstw, miliardy umów i niezliczona liczba zmieniających się koalicji interesów. Żaden z tych podmiotów nie musi uzyskać terytorialnego prawa do rozkazywania wszystkim pozostałym.

  I dlatego nie wierzę, że naturalnym końcem globalizacji będzie rząd światowy. Rząd światowy byłby kulminacją logiki państwa: jeden ostateczny monopol przemocy obejmujący całą planetę. Rozwój gospodarki sieciowej prowadzi w przeciwnym kierunku. Rozdziela funkcje, mnoży specjalizacje, tworzy nowe zależności i rozprasza centra decyzyjne.

  Największym centralizatorem naszej cywilizacji pozostaje państwo!

  To państwa stworzyły wielkie jednolite terytoria podlegające jednemu prawu. To państwa stworzyły masowe armie, jednolite podatki, obowiązkowe systemy edukacyjne, centralne banki, narodowe systemy emerytalne, monopole prawne i administracyjne. Firma może próbować zdobyć połowę rynku. Państwo na swoim terytorium z definicji chce mieć sto procent rynku stanowienia prawa i legalnego stosowania przemocy.

  Dlatego upadek państw da efekt dokładnie odwrotny od tego, którego boją się przeciwnicy globalnego kapitalizmu. Wielkie państwowe monopole mogą zostać zastąpione ogromną liczbą nakładających się na siebie struktur gospodarczych. Jedna firma będzie zapewniała ochronę, druga ubezpieczenie, trzecia arbitraż, czwarta komunikację, piąta energię, a człowiek lub przedsiębiorstwo będzie mogło należeć jednocześnie do dziesiątek takich sieci.

  Granice przestaną wyznaczać linie na mapie. Zaczną je wyznaczać umowy.

  Wtedy globalizacja, którą dziś tak wielu ludzi uważa za drogę do jednego światowego centrum władzy, stanie się mechanizmem jego ostatecznego rozbicia.

  Ukraina jest dobrym laboratorium tego procesu. Rosja próbuje ją podporządkować metodą charakterystyczną dla starej cywilizacji: terytorium, armia, okupacja, administracja, przemoc. Zachód podporządkowuje ją metodą charakterystyczną dla cywilizacji nadchodzącej: kapitał, technologia, kredyt, handel, inwestycje, infrastruktura i wzajemna zależność.

  Jeżeli wygra Rosja, na Ukrainie będzie więcej koncentracji władzy.

  Jeżeli wygra biznes, będzie więcej właścicieli, więcej inwestorów, więcej firm, więcej kontraktów, więcej wzajemnych zależności i więcej konkurujących centrów wpływu.

  I to jest mechanizm, o którym piszę od lat. Wraz ze wzrostem wydajności pracy coraz mniej opłaca się zdobywać cudze zasoby karabinem, a coraz bardziej opłaca się zdobywać je kontraktem. Zwycięstwo militarne wymaga podporządkowania przeciwnika. Zwycięstwo gospodarcze wymaga, żeby przeciwnik pozostał żywy, produkował, handlował i miał czym zapłacić.

  W długiej perspektywie ekonomia może więc zrobić z państwami to, co wcześniej technologia zrobiła z wieloma innymi instytucjami: pozbawić je przewagi, dzięki której przez tysiące lat wydawały się niezastąpione.

  A teraz zobaczmy ten mechanizm na konkretnym przykładzie Ukrainy.

Teoria spiskowa!

  Wojna jeszcze trwa, a wielcy gracze już ustawiają się do stołu, przy którym będzie dzielona powojenna Ukraina. Oczywiście nikt nie kupuje całego państwa wraz z parlamentem i prezydentem. W XXI wieku przejmowanie kraju wygląda znacznie subtelniej. Kontrolę zdobywa się przez kapitał, kredyty, technologie, udziały w przedsiębiorstwach, infrastrukturę, dostęp do danych i uzależnienie gospodarki od konkretnych dostawców.

  Jednym z wielkich graczy jest oczywiście BlackRock. Jego dział Financial Markets Advisory podpisał z ukraińskim Ministerstwem Gospodarki memorandum dotyczące stworzenia ram inwestycyjnych dla odbudowy kraju. Firma pomagała również przy koncepcji Ukraine Development Fund, którego zadaniem miało być przyciągnięcie ogromnego kapitału publicznego i prywatnego.

  BlackRock nie kupił Ukrainy. Jego rola jest doradcza i organizacyjna. Taka rola daje jednak potężny wpływ, ponieważ ten, kto pomaga projektować system finansowania odbudowy, uczestniczy w ustalaniu reguł gry. Od tych reguł zależy, jakie projekty będą atrakcyjne dla inwestorów, kto poniesie ryzyko, jakie gwarancje zapewni państwo i na jakich zasadach zagraniczny kapitał będzie wchodził do Ukrainy.

  W podobne miejsce wszedł J.P. Morgan. Ukraińskie Ministerstwo Gospodarki podpisało z bankiem memorandum dotyczące przyciągania kapitału publicznego i prywatnego. J.P. Morgan współpracował też przy koncepcji Ukraine Development Fund. Ukraińskie materiały wspominały nawet o finansowaniu mieszkalnictwa przez obligacje i sekurytyzację.

  Wall Street siedzi więc przy stole od dawna. Odbudowa kraju zniszczonego wojną ma zostać przekształcona w gigantyczny rynek inwestycyjny. Elektrownia, kopalnia, autostrada, terminal, osiedle mieszkaniowe czy sieć telekomunikacyjna zostaną zamienione w aktywo generujące przepływy pieniędzy przez kolejne dziesięciolecia.

  Jeszcze ciekawszy jest U.S. Ukraine Reconstruction Investment Fund, który powstał w związku z amerykańsko-ukraińską umową dotyczącą surowców. Fundusz interesuje przede wszystkim w surowce krytyczne, energetykę, infrastrukturę, telekomunikację, high-tech i nowe technologie.

  Odbudowa szkolnej sali gimnastycznej może wyglądać dobrze w telewizji, lecz nie daje strategicznej pozycji. Kopalnia litu, elektrownia, terminal przeładunkowy, sieć przesyłowa, infrastruktura cyfrowa czy system komunikacji dla wojska dają wpływ na całe sektory gospodarki. Kto finansuje i współtworzy takie aktywa, zapewnia sobie miejsce w ukraińskiej gospodarce na bardzo długo.

  Rheinmetall pokazuje wojskowo-przemysłową wersję tego samego procesu. Niemiecki koncern stworzył z ukraińskim przemysłem państwowym joint venture w Kijowie i posiada w nim większościowy udział. Początkowo współpraca obejmowała obsługę i naprawy sprzętu, później zaczęła zmierzać w stronę produkcji uzbrojenia.

  Ukraina staje się w ten sposób miejscem działalności zachodniego przemysłu zbrojeniowego. Powstają fabryki, warsztaty, łańcuchy dostaw, wspólne spółki i całe środowisko technologiczne. Ten proces będzie trwał, więc Ukraina wyrośnie na jeden z najważniejszych ośrodków produkcji amunicji, dronów, pojazdów i systemów wojskowych w Europie.

  Ukraińcy dostają miejsca pracy, technologię, produkcję i bezpieczeństwo dostaw. Rheinmetall zdobywa rynek, udziały, doświadczenie zdobywane podczas prawdziwej wojny i trwałą pozycję w kraju, który przez wiele lat będzie jednym z największych konsumentów uzbrojenia w Europie.

  To strategiczne małżeństwo interesów.

  Jeszcze ciekawszy jest Palantir, ponieważ tutaj wchodzimy w świat danych. Firma podpisała z ukraińskim Ministerstwem Transformacji Cyfrowej porozumienie dotyczące wykorzystania swoich technologii w obronie i odbudowie. Platformy Palantira służą do analizy zniszczeń, planowania inwestycji, koordynowania zasobów, logistyki, integracji baz danych i wspomagania decyzji.

  W tym modelu najcenniejszym aktywem przestaje być cement, stal albo czołg. Tym aktywem stają się dane oraz infrastruktura decyzyjna.

  Jeżeli administracja państwowa zaczyna integrować informacje, planować działania, analizować szkody i podejmować decyzje przy pomocy określonej platformy technologicznej, jej dostawca zdobywa bardzo silną pozycję. Po kilku latach system stanie się tak głęboko wbudowany w państwo, że jego zastąpienie będzie niezwykle kosztowne i trudne.

  Tak wygląda nowoczesna kontrola. Nie potrzeba obcej flagi na ministerstwie. Wystarczy technologia, bez której ministerstwo nie potrafi już sprawnie funkcjonować.

  Na wojnie korzystają również Lockheed Martin i inni producenci uzbrojenia. Państwa NATO zwiększają wydatki obronne i uzupełniają zapasy po sprzęcie przekazanym Ukrainie. Rosną zamówienia na rakiety, systemy przeciwlotnicze, lotnictwo, amunicję i broń precyzyjną.

  W tle pojawiają się także BlackRock, Vanguard i State Street. Zarządzają gigantycznymi funduszami posiadającymi udziały w tysiącach spółek, w tym w sektorze obronnym, energetycznym, przemysłowym i infrastrukturalnym. W przypadku BlackRock dochodzi do tego bezpośrednia rola doradcza przy projektowaniu mechanizmów odbudowy.

  Kto gospodarczo będzie posiadał powojenną Ukrainę?

  Wyobraźmy sobie Ukrainę za kilkanaście lat. Energetyka została odbudowana za międzynarodowe pieniądze. Nowe projekty surowcowe mają zagranicznych inwestorów. Przemysł obronny działa poprzez joint ventures z zachodnimi koncernami. Transport powstał dzięki pieniądzom UE i prywatnego kapitału. Telekomunikacja i analiza danych opierają się na technologiach zachodnich firm. Bankowość i rynek kapitałowy są ściśle związane z zachodnimi instytucjami. Prawo zostało przystosowane do systemu Unii Europejskiej.

  Taka Ukraina będzie formalnie całkowicie suwerennym państwem, a jednocześnie znajdzie się niezwykle głęboko wewnątrz zachodniego systemu gospodarczego.

  Zachód odbuduje to, co zniszczyła Rosja, a przy okazji zwiąże Ukrainę ze sobą na poziomie własności, finansowania, technologii, infrastruktury, handlu i prawa. Rosyjskie czołgi próbowały przywiązać Ukrainę do Moskwy przemocą. Zachodni kapitał osiągnie trwalszy efekt przez kredyty, inwestycje, fabryki, kontrakty i systemy informatyczne.

  Jeżeli elektrownia została zbudowana za zachodnie pieniądze, system obronny powstaje we współpracy z niemieckim koncernem, kopalnia posiada amerykańskiego inwestora, eksport płynie przez infrastrukturę UE, a gospodarka działa według unijnych przepisów, powrót Ukrainy do rosyjskiej strefy wpływów staje się gospodarczo absurdalnie kosztowny.

  Ile z tej nowej struktury własności i przyszłych zysków będzie należało do Polski?

  Czy polskie przedsiębiorstwa zdobędą strategiczne kontrakty? Czy polskie banki będą finansowały inwestycje? Czy nasze firmy logistyczne staną się współwłaścicielami terminali i infrastruktury, czy pozostaną przewoźnikami wożącymi towary cudzymi korytarzami?

  Czy polska zbrojeniówka będzie tworzyć joint ventures? Czy najcenniejszy rynek zgarną Rheinmetall, BAE Systems, KNDS i Amerykanie? Czy polskie firmy budowlane zostaną generalnymi wykonawcami, czy będą wykonywały najtańsze prace jako podwykonawcy wielkich zachodnich koncernów?

  Czy Polska dostanie trwały udział w korytarzu gospodarczym Bałtyk–Morze Czarne?

  Polska przez lata ponosi ogromne koszty pomocy, logistyki i bezpieczeństwa, a kiedy zaczyna się etap, na którym można naprawdę zarabiać, po najcenniejsze aktywa przychodzi kapitał z Nowego Jorku, Londynu, Frankfurtu i Paryża. Nam zostają ciężarówki przejeżdżające przez Rzeszów, kilka kontraktów budowlanych i opowieść o historycznej przyjaźni.

  Wcale nie potrzeba tajnego zebrania BlackRocka, Rheinmetalla, Palantira, Komisji Europejskiej i NATO, podczas którego ktoś zamyka drzwi i mówi: „Panowie, przejmujemy Ukrainę”. Każdy z tych graczy samodzielnie realizuje własny interes!

  BlackRock i J.P. Morgan chcą kapitału, finansowania i transakcji. Rheinmetall chce produkcji i rynku. Palantir chce danych, kontraktów i swoich systemów wbudowanych w instytucje państwa. USA chcą dostępu do surowców, bezpieczeństwa strategicznego i trwałego wyrwania Ukrainy z rosyjskiej strefy wpływów. Unia Europejska chce rozszerzenia swojego rynku, prawa i obszaru gospodarczego. Ukraina chce pieniędzy, technologii, broni, bezpieczeństwa i odbudowy.

  Każdy ciągnie w swoją stronę, lecz wszystkie te kierunki układają się w jeden ogromny wektor. Z zewnątrz wygląda to jak plan. A to wcale nie potrzebuje jednego autora!

  Takie spiski działają bez centralnego spiskowca. Jeżeli tysiące ludzi i setki instytucji mają podobne bodźce ekonomiczne, system sam zaczyna zachowywać się tak, jakby ktoś nim sterował.

  BlackRock chce inwestycji. Rheinmetall chce fabryk. Palantir chce danych. Banki chcą kredytów. Fundusze chcą aktywów. USA chcą geopolitycznego zwycięstwa. UE chce Ukrainy we własnym systemie gospodarczym. Ukraińskie elity chcą pieniędzy na odbudowę i wejścia do Zachodu.

  Efekt będzie potężniejszy od klasycznego spisku, ponieważ nie istnieje jedna centrala, którą można ujawnić, rozbić albo skompromitować. System sam generuje kierunek.

  A kierunek jest bardzo czytelny: Ukraina ma zostać gospodarczo, militarnie, technologicznie i regulacyjnie wpięta w Zachód tak głęboko, żeby jej wyrwanie z tego systemu stało się praktycznie niemożliwe.

  Mechanizmy tego procesu powstają już podczas wojny. Fundusze są tworzone, inwestorzy zajmują pozycje, powstają joint ventures, budowane są systemy informatyczne, negocjuje się finansowanie i przygotowuje projekty.

Koniec teorii spiskowej

  Polską rządzą debile, bo ciągle wydaje im się, że najważniejsze rzeczy można załatwić politycznie. Dlatego tłamszą gospodarkę, niszczą rodzime firmy i likwidują naszą suwerenność cyfrową, oddając poprzez KSeF obcym wywiadom szczegółową mapę polskiej gospodarki. Tymczasem trzeba działać dokładnie odwrotnie!

  Polacy powinni posiadać więcej firm, więcej kapitału i więcej funduszy inwestycyjnych. Powinniśmy znacznie głębiej wejść w światowy biznes, tak aby to polscy przedsiębiorcy zakładali nasze Czarne Skały, Straże Przednie i Ulice Stanowe, inwestowali na całym świecie, przejmowali technologie, budowali sieci zależności i siadali przy stołach, przy których dzieli się przyszłe rynki. Suwerenność XXI wieku nie będzie polegała na tym, że polski minister może wydać jakieś rozporządzenie. Będzie polegała na tym, że Polacy będą właścicielami kapitału, technologii, przedsiębiorstw i infrastruktury, od których inni będą zależni. Do tego potrzebujemy wolnorynkowego kapitalizmu, a nie coraz potężniejszego państwa.

PS. A jak do tego wszystkiego mają się Żydzi?

  Przez wiele stuleci społeczności żydowskie żyły przede wszystkim w rozproszonej diasporze. Nie miały własnego terytorialnego monopolu przemocy, własnej armii ani aparatu podatkowego obejmującego wielkie terytorium. Budowały więc swoją pozycję przez handel, pośrednictwo, rzemiosło, finanse, naukę, kulturę i rozległe sieci kontaktów przekraczające granice państw. Oczywiście wpływały na to również prześladowania i ograniczenia nakładane przez państwa, które wypychały Żydów z wielu zawodów i kierowały ich do innych. Jednak efekt cywilizacyjny jest taki, że powstała niezwykle trwała, międzynarodowa sieć ludzi, kapitału, wiedzy i informacji. Powstała globalna żydowska solidarność.

  Rozproszona diaspora, która nie posiada aparatu przemocy pozwalającego zmusić otoczenie do posłuszeństwa, musi prosperować przede wszystkim dzięki temu, że jest komuś potrzebna. Kupiec musi mieć klientów. Bankier musi mieć ludzi, którzy chcą od niego pożyczać. Uczony musi stworzyć coś wartościowego. Przedsiębiorca musi znaleźć kontrahenta. Można się wzbogacić, ale trzeba wejść w sieć dobrowolnych zależności.

  Diaspora jest strukturą sieciową. Państwo jest strukturą terytorialną.

  Kiedy Żydzi stworzyli własne państwo, dostali dokładnie te same narzędzia, które posiadają wszystkie inne państwa: granice, armię, pobór, podatki, więzienia, służby specjalne i możliwość prowadzenia wojny. Nie zmieniła się nagle jakaś żydowska natura. Zmieniła się instytucja. Pojawił się terytorialny monopol przemocy, a wraz z nim wszystkie pokusy i patologie, które przez tysiąclecia produkowały inne państwa.

  Więc gdy Żydzi  dorwali się do państwa Izrael, to stali się ludobójcami na podobieństwo nazistów i generują nowy holokaust. To co jest korzystniejsze dla ludzkości: terytorialny monopol na terror, czy rozproszone diaspory? Wolicie Żydów grających muzykę klezmerską i dających lichwiarskie pożyczki, których można nie wziąć, czy Żydów z karabinami mordujących kobiety i dzieci?" 

niedziela, 23 sierpnia 2026

Dług

 Dług
 Polska w okresie Q1-2024 /Q1-2025 zanotowała największy, spektakularny przyrost długu publicznego w  EU.

Zadłużenie nie oznacza przyszłego kryzysu tylko gdy pożyczki dobrze dziś zainwestowano. 
Na przykład pożyczki z KPO roztrwonione na jachty, solaria, burdele dla swingersów... Ponad 100 miliardów "zainwestowanych" w "braterstwo" polsko-ukraińskie. Kredyty na emerytury dla SBeków.

piątek, 21 sierpnia 2026

"Nauki humanistyczne" to wodolejstwo i oszustwo. Nie ma czegoś takiego jak Nauki humanistyczne.

"Nauki humanistyczne"  to wodolejstwo i oszustwo. Nie ma czegoś takiego jak Nauki humanistyczne.

https://kielce.tvp.pl/83211697/byly-prorektor-ujk-zwolniony-dyscyplinarnie-odpowiadal-min-za-slynny-raport-napisany-przez-ai
"Były prorektor UJK zwolniony dyscyplinarnie. Jarosław Karpacz odpowiadał swego czasu za „słynną” analizę przygotowaną dla Uniwersytetu Wrocławskiego…. przy pomocy chatbota i programów AI.
Profesor Jarosław Karpacz był podpisany pod dokumentem przekazanym w kwietniu 2023 roku dla Uniwersytetu Wrocławskiego. Dotyczył on połączenia wrocławskiej uczelni z tamtejszym Uniwersytetem Medycznym. Za autorski dokument UJK miało otrzymać ponad milion złotych.
Po otrzymaniu raportu naukowcy z Wrocławia sugerowali, że UJK przygotowało dokument, wykorzystując chatboty i sztuczną inteligencję. Wartość analizy opisywano jako iluzoryczną. Sprawa wywołała ogromny skandal w kręgach naukowych."

Raport "Polaków portret własny" wywołał burzę. Autorka przyznała: wykorzystywałam AI.  Po publikacji pojawiły się bardzo krytyczne komentarze dotyczące jakości publikacji „Polaków portret własny. Raport z badań DNA marki Polska” dr hab. Barbary Mróz-Gorgoń, obecnej pełnomocniczki rządu ds. promocji marki Polski.
Oszustka tłumaczyła, że dokument, który komentują eksperci i publicyści „rzeczywiście nie powinien się znaleźć nigdy w przestrzeni publicznej”. Oszustka świetnie pasuje do nie-rządu Platformy Oszustów.
Poseł Błaszczak: PiS złoży zawiadomienie do CBA i prokuratury ws. raportu „Polaków portret własny”
„Do promocji marki Polska, (premier Donald) Tusk wysyła osobę, która wygenerowała pełen błędów raport w AI i bez skrupułów zainkasowała 200 tys. zł od (ministra Jakuba) Rutnickiego z MSiT. Barbara Mróz-Gorgoń powinna zostać błyskawicznie zdymisjonowana. Prawo i Sprawiedliwość złoży zawiadomienie do CBA i prokuratury o zbadanie tej sprawy” - czytamy we wpisie szefa klubu PiS.
„Swoją drogą, kto doradzał Tuskowi wybór Mróz-Gorgoń do promocji marki Polska? (Kanclerz Niemiec Friedrich) Merz? Chcąc skompromitować Polskę, mógł jeszcze dorzucić (Dorotę) Wysocką-Schnepf i Jacka Murańskiego” - dodał.

Komentarze:
 "Będę to powtarzał do znudzenia - nie ma czegoś takiego jak "nauki humanistyczne". To tylko mnemonologie mniemane, w których specjalizują się wygadane persony by zrobić wrażenie na maluczkich. One niczego nie badają i odkrywają - jedynie nazywają w wymyślny sposób rzeczy zwykle wręcz trywialne (vide sprawa Sokala). W ten sposób niegdysiejsza "sztuka gotowania na gazie" została ubrana w "metodę naukową" i awansowała do miana gastrofizyki!
Tylko STEM się liczy bo popycha ludzkość w rozwoju! Ale to są rzeczy trudne, nie dla każdego - tu sztuka oratorska to zdecydowanie za mało!"

"Kochani, tak właśnie funkcjonuje polska nauka - ludzie produkują takie gnioty całymi garściami i dostają za to etaty, promocje profesorskie i wielomilionowe granty. wystarczy że kolega ma wydawnictwo i drukarnie, i jest redaktorem naczelnym doskonałego pisemka. czemu nikt tego nie sprawdzi i nie wejdzie do najlepszych publicznych uczelni jak do collegium humanum?"

"Dlatego z każdym rokiem pracujemy coraz więcej i płacimy coraz wyższe podatki, żeby politycy mogli robić swoje wałki. :-("
 

Kowalik: Najlepsza działka na globie

 Kowalik: Najlepsza działka na globie
https://myslpolska.info/2026/08/18/kowalik-najlepsza-dzialka-na-globie/
"Cieszy mię ten rym: Polak mądr po szkodzie/ Lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie/ Nową przypowieść Polak sobie kupi/ Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi
Jan Kochanowski, Pieśń o spustoszeniu Podola

Jeśli dzieje Polski czegoś uczą, to tego, że położenie geograficzne nie gwarantuje sukcesu politycznego. Częściej  można się spotkać z przekonaniem, że Polska leży na „najlepszej działce na globie” niż z przykładami wykorzystania tego przywileju dla własnej korzyści. Wielokrotnie ponosiliśmy koszty naszego usytuowania. Skoro więc Polska leży na obszarze o wyjątkowym znaczeniu geopolitycznym, dlaczego od czterystu lat częściej na tym traci niż zyskuje?

Brytyjski geograf Halford John Mackinder (1861-1947) scharakteryzował „najlepszą działkę na globie” w dziele „Ideały demokratyczne i rzeczywistość” (Democratic Ideals and Reality, 1919), gdzie napisał znamienne słowa: „Kto panuje we wschodniej Europie – panuje nad sercem Eurazji. Kto panuje nad sercem Eurazji, ten panuje nad wyspą światową. Kto panuje nad wyspą światową, ten panuje nad światem”. Słynną teorię Heartlandu (serca Eurazji) sformułował już w 1904 roku w  artykule „Geograficzna oś historii”, opublikowanym przez Królewskie Towarzystwo Geograficzne. Do dzisiaj stanowi ona podstawę dla rozumienia stosunków międzynarodowych, a w Stanach Zjednoczonych stała za doktryną powstrzymywania Związku Radzieckiego i Chin. Obecnie pomaga wyjaśnić geopolityczne tło rywalizacji amerykańsko-rosyjskiej. Najkrwawszym jej polem stała się Ukraina, po tym jak demokratycznie wybrany prezydent Wiktor Janukowycz opowiedział się za przystąpieniem Ukrainy do Azjatyckiego Obszaru Gospodarczego, a nie stowarzyszeniem z Unią Europejską. Polska bierze udział w tej wojnie po stronie Zachodu, ponieważ po 1989 roku została do niego inkorporowana.

Kolorowa rewolucja, czyli nihil novi sub sole

Jak zauważa Hans-Hermann Hoppe, po upadku socjalizmu Europa Wschodnia stała się obszarem otwartym dla zachodniej ekspansji kapitałowej. Proces transformacji oznaczał nie tylko prywatyzację majątku państwowego, ale również przyjęcie instytucji finansowych wzorowanych na modelu zachodnim. W jego interpretacji stworzyło to mechanizm zależności gospodarczej, w którym kapitał i system kredytowy stały się narzędziami utrwalania przewagi Zachodu nad gospodarkami regionu. „Wraz z upadkiem socjalizmu, kraje Europy Wschodniej miały nagle coś do zaoferowania [..] część wschodnioeuropejskiego majątku stała się z dnia na dzień do wzięcia”  („Demokracja – bóg, który zawiódł”, 2006, str. 191).

Transformacja znaczona w Polsce nazwiskiem Balcerowicza była przeprowadzana przez ludzi  dobrze rozumiejących, że zyski są większe neoliberalnej gospodarce Zachodu niż w centralnie planowanych gospodarkach państw bloku wschodniego. Dość inżynierów budujących fabryki w epoce towarzysza Gierka, było na zagranicznych stażach, żeby różnicę znać z autopsji. Profesor Andrzej Targowski główny projektant i inicjator systemu PESEL, odsunięty na boczny tor przez PZPR za projekty m.in. Infostrady (prototypu Internetu zakładającego zagrażający cenzurze i monopolowi partii swobodny przepływ informacji) twierdził nawet, że to właśnie szeroka grupa inżynierów po powrocie z Zachodu (i po niewątpliwym kontakcie z CIA) była podstawą ruchu „Solidarność”. Obłożony zakazem publikacji i odsunięty od kluczowych projektów Targowski wyjechał na Zachód, gdzie pracował dla koncernu IBM. Pozostali podjęli wieloletni proces integracji Polski z gospodarkami zachodnimi, rozpoczęty od zaciągnięcia kredytów i zakupu licencji. Można wątpić, czy zdawali sobie sprawę z geopolitycznego kontekstu przeprowadzanych przez siebie zmian (vide: Paweł Bożyk „Apokalipsa według Pawła. Jak zniszczono nasz kraj”, Wektory, 2015).
Czy w pełni zdawali się sobie z niego sprawę myśliciele polityczni? Roman Dmowski w „Niemcy, Rosja i kwestia polska”, Adolf Bocheński w „Między Niemcami a Rosją” czy Aleksander Bocheński w „Dziejach głupoty w Polsce” zawarli analizy położenia politycznego Polski (choć nie zawsze dawali trafne predykcje). Jednak zmienność tego położenia była przez nich przyjmowana po prostu jako dana empiryczna, do której należy się przystosować. Tak właśnie rozumiany jest w Polsce realizm polityczny. Realiści nie zajmują się przyczynami tej zmienności. Stąd operacyjny, nakierowany na optymalizację środków, a nie strategiczny, identyfikujący przyczyny celowe charakter analiz. W polskiej pamięci historycznej wyprawa Napoleona na Moskwę będzie romantyczną krucjatą, sentymentalnie wspominaną w mickiewiczowskim „Panu Tadeuszu” a nie cesarską próbą domknięcia kontynentalnej blokady Anglii. Bez szerokiego kontekstu geopolitycznego wojny napoleońskie są równie niepojęte jak długotrwały pokój między zaborcami w niezrozumiałym momencie przerwany I wojną światową.

Brak strategicznego myślenia jest obecny zarówno w dawnej jak i najnowszej historii Polski. O Rzeczypospolitej przedrozbiorowej pisze się w kategoriach polityki dynastycznej lub religijnej, odrzucając sugestie geopolityczne jako niedorzeczne (patrz dalej casus Zygmunta III Wazy). Tradycji powstańczej trudno w ogóle nadać sensowną polityczną interpretację. W II RP pojawiają się oderwane od rzeczywistości mocarstwowo – kolonialne urojenia, które można rozumieć jako protezę myślenia geopolitycznego poniewczasie. Natomiast w PRL brak strategii stanowi zasadę ustrojową narzuconą przez Moskwę, którą po 1989 roku wykorzystał Zachód.

Trudności w traktowaniu historii jako nauki, znane były już Arystotelesowi. Zdawał sobie on sprawę, że wyjaśnienie naukowe domaga się konieczności i ogólności a tymczasem na historię (tj. dzieje) składają się przygodne wydarzenia. Fakty mogą się zdarzyć, jak zdarzyła się insurekcja kościuszkowska lub nie zdarzyć, jak nie miało miejsca zwycięstwo powstania listopadowego. Jakie prawa mogłyby regulować coś tak przygodnego?
Choć trudno jest traktować historię w kategoriach naukowych to nie znaczy, że się nie da. Przekonują o tym realizm ofensywny Johna Mearsheimera i kliodynamika Petera Turchina, które można zastosować do analizy polskiego przypadku. Historia Polski ilustruje bowiem powtarzający się mechanizm: państwo położone między wielkimi centrami siły płaci cenę, gdy nie potrafi wyzyskać  swego położenia. Łatwiej jednak popada się w mitologizację historii, jak w przypadku gloryfikacji powstań „narodowych”. Niezależnie od wersji (mesjanistycznej dla wierzących, a prometejskiej dla ateuszy) czyni się to zawsze w oderwaniu od geopolitycznego kontekstu.

Ślepy spichlerz Europy        

Mackinder nie powiedział niczego odkrywczego. Podsumował kilkusetletnie funkcjonowanie  nowatorskiego systemu finansowego w chwili, gdy skutki stały się widoczne na mapie politycznej. Teza Mackindera o globalnym znaczeniu Europy Wschodniej dostarcza klucza interpretacyjnego pozwalającego na wyjaśnienie dziejów Rzeczypospolitej w spójny sposób, choć słabo obecny w polskim piśmiennictwie.

W XVI wieku Rzeczpospolita uważała się za potęgę, ale z systemowego punktu widzenia była ślepa i bezbronna. Wielkie odkrycia geograficzne przeniosły środek ciężkości życia gospodarczego z handlu kontynentalnego na handel morski. „W przeciwieństwie do Polski, która w następstwie podbojów tureckich została de facto odcięta od jedwabnego szlaku, zachód Starego Kontynentu posiadał swobodny dostęp handlowy do Chin, czy Indii” (J. Woziński, „Od ujścia Wisły po Morze Czarne. Handlowo – gospodarcze tło dziejów Polski 1572-1795”, t.2, str. 175). Warto pamiętać, że do końca XVIII wieku Chiny były największą gospodarką świata. Dopiero rewolucja przemysłowa w Anglii zmieniła ten stan rzeczy. Polska szlachta, oddając kontrolę nad ujściem Wisły obcym kupcom i rezygnując z budowy floty morskiej, skazała olbrzymie obszarowo państwo na rolę dostawcy półproduktów rolnych i leśnych.

Holendrzy a potem  Brytyjczycy doskonale rozumieli, że kontrolowanie terytorium generuje olbrzymie koszty (utrzymanie armii, tłumienie powstań itd.). Wobec wielkości zajmowanych obszarów jest czasem niemożliwe, jak przekonali się o tym Napoleon Bonaparte i Adolf Hitler. Efektywniej jest kontrolować punkty węzłowe globalnego handlu (porty i wybrzeża) oraz oraz obsługujące go rynki finansowe. Problemy polityczne można rozwiązywać z pomocą lokalnych wojen toczonych przez tubylców. To jest istotą koncepcji Wybrzeża (Rimlandu) i zabezpieczającej go potęgi morskiej (Sea Power). Jej zasady wypracowywano właśnie w relacjach z Rzeczypospolitą. Za pomocą autonomicznego pośrednika, jakim był Gdańsk, narzucono Polsce asymetrię wymiany handlowej. Rzeczpospolita eksportowała nisko przetworzone surowce o niskiej wartości dodanej (produkty rolne i leśne), a importowała drogie dobra luksusowe, sukno, wino i korzenie. Ponieważ Polska nie posiadała własnej floty handlowej, marża z transportu morskiego, ubezpieczeń i obrotu giełdowego zostawała w Amsterdamie a potem w Londynie. Brytyjski model neokolonialny opierał się zatem na mechanizmie opisanym przez cytowanego Hoppe’go w odniesieniu do transformacji po 1989 roku: narzuceniu kontrolowanej z zewnątrz ekspansji kredytowej. Kraj eksploatowany zostaje wciągnięty w spiralę zadłużenia. W tym momencie lokalna praca i produkcja stają się zabezpieczeniem dla odsetek wypłacanych zachodnim syndykatom. Szlachcie zostaje tylko podnoszenie wymiaru pańszczyzny.
Polacy wychowani na sienkiewiczowskiej lub martyrologicznej wizji historii, utożsamiają kolonializm z podbojem militarnym. Myślą o obcych (niedawno ukraińskich) flagach powiewających nad urzędami i fizycznej okupacji. Nie rozumieją natomiast istoty kolonizacji finansowej i handlowej. W tym mechanizmie podziału pracy państwo zachowuje formalne atrybuty niepodległości, takie jak godło, rządy i granice. Jednak jego krwiobieg ekonomiczny zostaje wykorzystany przez zewnętrzne ośrodki kapitałowe. Władcy wykazujący się rozumieniem tej problematyki nie zyskują uznania dziejopisów. Mam na myśli Zygmunta III Wazę. Podręcznikowe klisze każą widzieć w nim katolickiego fanatyka, który marnował polską krew w dynastycznych wojnach o koronę szwedzką i moskiewskim samodurstwie. Tezę, że Waza chciał ogromnemu, osadzonemu wyłącznie na lądzie państwu dać suwerenne instrumenty handlowe nie jest nawet rozważana.

Jakub Woziński zarzuca polskiej historiografii, że ta nie pojmuje koncepcji tego władcy. Unia Polski, Litwy i Rosji pod jednym berłem oznaczałaby stworzenie potężnego imperium od Wisły po Kamczatkę. Wyposażenie takiego lądowego giganta w instrumenty polityki morskiej zapewniało udział w światowym handlu, w tym handlu bez zachodnich pośredników ze Wschodem, gdzie znajdowała się największa gospodarka świata. Zygmunt III Waza miał rozumieć, że dopóki Rzeczpospolita jest tylko spichlerzem spławiającym Wisłą zboże do Gdańska, dopóty pozostaje gospodarczą kolonią, na której pasie się obóz protestancki. Jego polityka bałtycka, budowa floty wojennej i handlowej oraz plany celne były próbą przejęcia kontroli nad dystrybucją dóbr na korzyść obozu katolickiego. Chodziło zatem o narzucenie Zachodowi własnych warunków podziału pracy na pomoście bałtycko-czarnomorskim.

Dla zamorskich potęg handlowych zjednoczenie zasobów Polski i Rosji połączone z ambicjami morskimi oznaczało koniec marzeń imperialnych. Byłby to anglosaski koszmar Heartlandu zrealizowany trzysta lat przed jego wyartykułowaniem przez Mackindera. Dlatego Zachód musiał ten projekt rozbić. Nie nastąpiło to serią decyzji politycznych, po których zostają ślady w archiwach, lecz dokonało się logiką samego systemu finansowego, jaki powstał na Zachodzie. Dla tradycyjnych metod historycznych proces ten może być niewidoczny, ale jest wykrywalny dla cybernetyki historycznej. Nie jest przypadkiem, że pierwszy bank centralny powstaje w Sztokholmie (1668), kolejny w Londynie (1694) a prototypem dla obu jest obsługujący „matkę wszystkich handlów” – jak określali handel bałtycki Żydzi, bank giełdowy w Amsterdamie (1609). Kapitał handlowy z Amsterdamu czy Londynu nie potrzebował rozkazów Cromwella, aby drenować Europę Wschodnią. Działał poprzez samą różnicę potencjałów. Tam, gdzie pieniądz był tańszy i lepiej zorganizowany (Zachód), tam zasysało realne dobra z obszarów o prymitywnej strukturze finansowej i gospodarczej (Rzeczpospolita). Kupiec z Londynu, kupując polskie zboże, realizował logikę maksymalizacji zysku i akumulacji kapitału, sterowaną przez powstający właśnie system bankowy. Ponieważ Polska – w odróżnieniu od Prus – nie odpowiedziała na to ekonomiczne wyzwanie, doprowadziło to do podziału pracy znanego jako dualizm na Łabie.

Bezpiecznik mocarstw i jego wyłączenie

Gdy projekt Wazy upadł, Rzeczpospolita osuwała się stopniowo w wewnętrzny paraliż. To co nie udało się Zygmuntowi III w Warszawie zrealizował Piotr I w Sankt Petersburgu,  który założył w 1703 roku na bagnistych terenach u ujścia rzeki Newy do Zatoki Fińskiej,  odebranych Szwecji podczas III wojny północnej. „Wielkim atutem Rosji było to, że nie miała na swoim terytorium Gdańska, tak jak Polska, dlatego wpływy z handlu mogły zasilać najbardziej istotne dla państwa obszary. Ekspansja terytorialna Rosji w XVII wieku doprowadziła ostatecznie do tego, że istotny dla losów całej Europy problem dostępu do niezwykle rozwiniętych rynków Chin, Indii czy tez Persji wszedł w zupełnie nową fazę. […] Przez pewien czas wydawało się, że wielkim konkurentem w zakresie handlu ze wschodem dla Holandii, czy też Portugalii stanie się Rosja.[…] Niemniej jednak konkurencja handlowa ze strony Rosji zostanie z biegiem czasu dostrzeżona przez zachodnie potęgi, które będą starały się na różne sposoby jej przeciwdziałać” (J. Woziński, „Od ujścia Wisły…” str. 175).

Od końca XVII wieku i wojny północnej Polska była de facto protektoratem Rosji. Petersburg kontrolował całą przestrzeń Europy Wschodniej, przejmując handel bałtycki i budując na tym swoją mocarstwowość. Powstaje pytanie, dlaczego u schyłku XVIII wieku doszło do rozbiorów Polski, skoro caryca Katarzyna II i tak rządziła w Warszawie? Proponowana teza brzmi tak, że rozbiory były wynikiem przeciwdziałania powstaniu potęgi euroazjatyckiej. Wyłączna dominacja Rosji nad Polską godziła przede wszystkim Prusy, Holandię oraz Wielką Brytanię. Gdyby Rosja utrzymała swój protektorat nad Polską, zyskałaby kontrolę nad korytarzem wschodnioeuropejskim. Zaaranżowane przez Prusy rozbiory wymuszały podzielenie się łupem. Geopolityczny mechanizm ubezpieczeniowy polegał na rozczłonkowaniu Rzeczypospolitej na trzy odrębne organizmy prawne i gospodarcze. Rozbiory stanowiły gwarancję, że nikt nie zdobędzie przewagi w newralgicznej geopolitycznie Europie Wschodniej. Polska była zatem ceną płaconą za utrzymanie mocarstw w stanie równowagi.
Wzmocnienie Prus kosztem Polski zrodziło ostatecznie nowego potwora w Europie, czyli II Cesarstwo Niemieckie kanclerza Bismarcka. Dynamiczny wzrost Niemiec, oparty poniekąd na zaprzeczeniu anglosaskich „wolnorynkowych” paradygmatów, doprowadził do złamania równowagi sił w kluczowym geopolitycznie miejscu i rzucenia wyzwania brytyjskiemu imperium morskiemu. Wraz z drugim czynnikiem, którym było uprzemysłowienie imperium carów prowadziło to do wybuchu I wojny światowej. Zindustrializowane Niemcy uświadomiły sobie to, co Mackinder zapisał w 1919 roku. Berlin opracował koncepcję niemieckiej dominacji politycznej i gospodarczej między Morzem Bałtyckim, Czarnym i Adriatykiem (Mitteleuropa), zamierzającą do opanowania bramy do Heartlandu a kolejną wersję tego projektu zaproponowała III Rzesza. I wojna światowa była nieuchronnym skutkiem tego pęknięcia równowagi. Anglosasi musieli podpalić Europę Wschodnią, aby nie dopuścić do współpracy Niemiec i Rosji. Rzeczypospolita została odtworzona w 1918 roku z inicjatywy USA, jako nowego hegemona, nie z powodu sprawiedliwości dziejowej, ale jako kordon sanitarny – bufor mający fizycznie rozdzielić Berlin od Moskwy.

Divide et impera

Zagospodarowanie polskiego położenia wymaga zrozumienia mechanizmów geopolitycznych rządzących przestrzenią między Europą a Azją. Historycznie Rzeczpospolita była przedmurzem, które sztucznie dzieliło strefę brzeżną od serca Eurazji. Rola zderzaka wojennego położonego między potęgami na równinie środkowoeuropejskiej zawsze kończy się drenażem zasobów i biologiczną katastrofą. Żeby wykorzystać położenie „najlepszej działki na globie”, Polska musiałaby stać się łącznikiem, dokładnie tak, jak zakładała to koncepcja Zygmunta III Wazy.

Peter Turchin w swojej teorii imperiogenezy dowodzi, że wielkie imperia (jak Rzym, Rosja czy USA) nigdy nie rodzą się w bezpiecznym centrum, ale zawsze na uskokach cywilizacyjnych, czyli na granicach metaetnicznych, gdzie dochodzi do gwałtownego ścierania się odmiennych kultur i cywilizacji. To właśnie w takich zderzeniach rodzi się asabijja, definiowana przez Turchina w książce „Wojna i pokój i wojna” jako najwyższa solidarność (współpraca) społeczna, napędzająca budowę imperium. Dawna Rzeczpospolita leżała na takim, podręcznikowym wręcz uskoku. Na jej terytorium mieszały się wpływy łacińskie, bizantyjskie i turańskie. Miała zatem wszelkie dane, aby wyrosnąć na imperium, pod warunkiem, że przetworzyłaby to cywilizacyjne starcie w imperialną strukturę.
Odrzucone katolickie koncepcje Wazy oraz ich późniejsze jednoznaczne potępienie świadczą o tym, że Polska nie zachowała łacińskiego programu. Nominalnie uchodziła za kraj katolicki. Ale już Zygmunt Krasiński demaskował pozory, kpiąc bezlitośnie z tolerancji religijnej, która doprowadziła Polskę do cybernetycznego bezwładu. „Po śmierci dopiero nam się żyć zachciało (…) Że wojen religijnych u nas nie było, to tylko dowód, że nikt w nic nie wierzył mocno. O to, w co ludzie wierzą, biją się. Wojna jest znakiem życia. Naród polski zawsze bywał leniwy do wojny, do pospolitego ruszenia, lubił wygódki. Ale za to fanfaron wielki – bo ten tylko się chełpi, który czuje niedostatek rzeczy z której się chełpi; ale za to małpa – bo ten tylko naśladuje, kto nie ma nic własnego” („Wybór listów politycznych”, 2013, str. 47).

Współistnienie odmiennych kultur pod jednym dachem z natury osłabia bodźce etyczne i spójność społeczną. Aby taki system nie rozpadł się osłabienie należało zrekompensować powiększeniem sterowania prawnego (vide: Prusy). Jednak cenioną przez szlachtę tolerancję religijną i ustrojową wolność postawiono wyżej niż budowę silnych instytucji. W efekcie państwo kończyło się na „fantomowym ciele króla”, jeśli użyć metafory Jana Sowy („Fantomowe ciało króla. Peryferyjne zmagania z nowoczesną formą”, 2011).  Natomiast według Jarosława Bratkiewicza Polska zamiast zachować swoją zachodnią (piastowską) matrycę turanizowała się, czego efektem była jałowa kultura sarmacka (vide: „Euazjatyzm na wspak. Polscy tradycjonaliści przeglądają się w zwierciadle Eurazji i udają, że to nie oni”, 2021). Na to samo zwracał uwagę Feliks Koneczny, znajdując w dziejach Polski potwierdzenie swojej (kontrowersyjnej zresztą) zasady, że nie można być cywilizowanym na dwa sposoby. Polskiemu sarmatyzmowi przeciwstawiały się wszak wpływy zachodniego oświecenia, które (cywilizowany na dwa sposoby?) Koneczny przeoczył. Reformy stanisławowskie na czele z Komisją Edukacji Narodowej, Konstytucja 3 Maja, czy insurekcja kościuszkowska (z jej próbą założenia banku centralnego) są tu oczywistymi przykładami.

Wspomniana wyżej tolerancja (przy sporym udziale poczucia niższości) doprowadziła do charakterystycznego dla polskiej świadomości pomieszania cywilizacji katolickiej (łacińskiej) z cywilizacją zachodnią. Już Adam Mickiewicz prekursorsko łączył ideały rewolucji francuskiej z katolicyzmem w konglomerat, który zlaicyzowany dzisiaj Watykan nazywa „kościołem synodalnym”. Jak zauważył Józef Bocheński „kościół polski na długo przed soborem był posoborowy” (chodzi o II Sobór Watykański 1962-1965, przyp. W.K).  Jednak podczas spotkania poety z papieżem Piusem IX w marcu 1848 roku, gdy Mickiewicz wykrzyczał słynne słowa, że Duch Boży jest dzisiaj „w bluzach paryskiego ludu”, zszokowany i urażony Pius IX próbował uciszać wieszcza słowami „Piano, piano!” (Ciszej, ciszej!) oraz „Zapominasz się!”, a po spotkaniu nazwał Mickiewicza „biednym człowiekiem”. Papieskie podsumowanie można by odnieść do całego narodu.
W konsekwencji osłabienia elementu etycznego i prawnego dominującą rolę zaczęła odgrywać motywacja witalna, typowa dla Polaków do dzisiaj, a często sentymentalnie mylona z moralnością. Witalne uleganie wpływom obcym jest równoznaczne z utratą zdolności do sterowania się systemu społecznego we własnym (systemowym) interesie. W konsekwencji elity polskie same wybrały dla siebie rolę „przedmurza” (izolatora), co skutecznie zablokowało mechanizm imperiogenezy. Nie przetwarzając energii metaetnicznego uskoku na czynnik własnej potęgi, Polska stała się areną, na której jej energię spalały we własnym interesie sąsiednie mocarstwa. Opisany przez Kalinkę klientyzm elit epoki stanisławowskiej stał się oczywistym tego wyrazem (ks. Walerian Kalinka, „Przyczyny upadku Polski. Ostatnie lata panowania Stanisława Augusta”, 2023).

Kontemplując upadek

Upadek Rzeczypospolitej Szlacheckiej wpisuje się w teorię cykli sekularnych (trwających 200–300 lat) oraz cykli generacyjnych (30–40 lat) Petera Turchina. Pierwszymi charakteryzuje się  proces cywilizacyjny a drugimi cyrkulacja elit w ramach tego procesu. Każdy cykl sekularny składa się z fazy integracji (wzrostu), fazy stagnacji, kiedy nadmiernie rozmnożone elity zaczynają walczyć o zasoby oraz fazy depresji/chaosu. Cykle generacyjne są reakcją na stabilizację lub chaos (faza odwetowa trwa ok. 2-3 dekady). Od połowy XVI wieku „dawne rody możnowładcze traciły coraz bardziej na znaczeniu, a ich miejsce zajmowały rody magnackie, które swoją potęgę materialną zdobyły dzięki rewolucji protestanckiej i ekspansji na wschodzie” (J. Woziński, tamże, str. 174). Nadprodukcja elit rywalizujących o wysysane przez Gdańsk zasoby, przy słabej władzy królewskiej, generowała rokosze i konfederacje rozrywając państwo szukaniem zagranicznych protekcji przez poszczególne „familie”.

Pokazany na wstępie przykład z inżynierami Gierka i transformacją ustrojową może być współczesną ilustracją fazy nadprodukcji elit. Inżynierowie, którzy wrócili z Zachodu (i zobaczyli różnicę poziomów życia), stali się konkurencyjną elitą, generującą kryzys starego systemu, możliwy do wykorzystania przez establishment, zajmujący po temu odpowiednią pozycję polityczną i gospodarczą, a zarazem ignorujący koszty w postaci poświęcenia suwerenności. Pokolenie ojców transformacji (Balcerowicz i beneficjenci po 1989 roku) zbudowało obecny system poddaństwa wobec Zachodu w imię świętego spokoju i konsumpcji. Pokolenie synów wchodzi teraz w fazę gwałtownego, emocjonalnego odreagowania w postaci prowojennego mesjanizmu, przygotowując grunt pod kolejną fazę kliodynamicznej depresji.
 Dzisiejsza Polska w odróżnieniu od tej dawnej jest niepodzielnie częścią Zachodu (NATO i UE), ale mentalność jej klasy politycznej jest podobna jak elit Rzeczypospolitej Szlacheckiej. Nie potrafiąc określić strategii państwa, uzależnia się od zachodnich sojuszników w sposób całkowicie bezalternatywny. Może okazać się to strukturalną pułapką. Jeżeli Zachód wygra globalne starcie o Eurazję, Polska prawdopodobnie zostanie ostatecznie zasymilowana przez globalny kapitał i przestanie istnieć jako podmiot (zgodnie z oficjalną agendą Wielkiego Resetu i realizowanym równolegle do niej głębokim resetem). Gdy Zachód przegra, Polska stanie się krwawym przedmurzem w miejsce wykrwawionej Ukrainy. Znajdujemy się zatem w położeniu, w którym tradycyjny brak własnej strategii może przekształcić położenie geograficzne w źródło zagrożenia o charakterze egzystencjalnym.

John Mearsheimer twierdzi, że państwa są racjonalnymi graczami, którzy dążą do maksymalizacji swojej potęgi. Celem ostatecznym jest status hegemona w swoim regionie, ponieważ hegemonia globalna jest nieosiągalna. Gdy w XVIII wieku Rosja zyskała wyłączny protektorat nad całą Rzeczpospolitą, była blisko osiągnięcia regionalnej hegemonii w Europie. Z perspektywy realizmu ofensywnego rozbiory nie były aktem irracjonalnej nienawiści, jak chciałby Mickiewicz, ale strukturalnym balansem sił ze strony Prus i Austrii (za przyzwoleniem Wielkiej Brytanii). Mocarstwa musiały dokonać rozbioru, aby odebrać Rosji monopol nad korytarzem wschodnioeuropejskim i zapobiec narodzinom euroazjatyckiego superhegemona. Nie oznacza to oczywiście moralnej legitymizacji rozbiorów, lecz tylko próbę wyjaśnienia ich logiki w systemie równowagi sił.

Podobnie dzisiaj dla USA, jako globalnego hegemona Ukraina, a teraz Polska, to jedynie narzędzia do przerzucania kosztów wojny lądowej na peryferie, mające na celu osłabienie Rosji i Chin. Zgodnie z logiką realizmu ofensywnego, jeśli Zachód przegra, to poświęci Polskę, aby kupić czas na konsolidację własnych sił. Historia polityki mocarstw pokazuje, że państwa hegemoniczne podporządkowują swoje zobowiązania sojusznicze własnym interesom strategicznym. Stany Zjednoczone nie stanowią tu wyjątku. Ich polityka zagraniczna, podobnie jak polityka innych imperiów, podporządkowana jest przede wszystkim utrzymaniu korzystnego układu sił.  Czy w takiej sytuacji Polakom pozostanie za Janem Kochanowskim kontemplować własną bezmyślność?"