piątek, 23 czerwca 2017

"kierownik""szmata" "popychło" "lipa"

"kierownik""szmata" "popychło" "lipa"

http://forsal.pl/gospodarka/finanse-publiczne/artykuly/1052630,mamy-najnizszy-deficyt-w-historii-wplywy-z-vat-szybuja-w-gore.html

środa, 21 czerwca 2017

Apostolowie obludnej moralnosci z USA

Apostolowie obludnej moralnosci z USA
NOWY TESTAMENT
Ewangelia wg św. Mateusza
Powściągliwość w sądzeniu. Obłuda

1 Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni.
2 Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą.
3 Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?
4 Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka [tkwi] w twoim oku?
5 Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata
.
6 Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Archiwum - Majonez

Archiwum - Majonez

 Przemysl spozywczy w zachodniej Europie i Stanach Zjednoczonych powstawal juz w XIX wieku. W Polsce na wieksza skale zaczeto go budowac dopiero w latach piecdziesiatych. Po kryzysie moce produkcyjne polskiego przemyslu spozywczego sa mocno niewykorzystane z braku dostaw surowcow rolnych !
Mechanizacja  a potem automatyzacja produkcji byly odpowiedzia na rosnace koszty pracy. W bogatych w kapital i surowce naturalne USA praca zaczela drozec juz w polowie lat siedemdziesiatych XIX wieku. Nawet potezna emigracja nie powstrzymala wzrostu kosztow pracy. Odpowiedzia na ten stan rzeczy  byl wowczas wysp przeroznych wynalazkow, ktory faktycznie uczynil z USA lidera cywilizacji. Od lat dziewiecdziesiatych XIX wieku USA sa najwieksza gospodarka swiata.  Stan ten utrzymuje sie po wygranej II Wojnie do dzisiaj.

Sytuacja w ktorej zarabiamy po 20 czarnorynkowych dolarow a robot o duzym udzwigu kosztuje na rynku swiatowym  200 tysiecy dolarow z pewnoscia nie sprzyja automatyzacji produkcji.   

Majonez jest emulsja wodno-olejowa. Emulgatorem sa zoltka jaj kurzych. Olejow roslinnych powinno być w majonezie 70-75% calosci, zoltek jaj 5-13%. Skladnikami sypkimi jest proszek z zoltek jaj, sol, cukier, przyprawy, konserwator, substancje smakowo - zapachowe. Znane sa tez majonezy o nizszej zawartosci tluszczu.
Majonez bywa uzywany takze zamiast drogiego i deficytowego masla. Majonez jest produktem wysokokalorycznym, az do 7000 kcal na kilogram.
Skladnikami plynnymi do produkcji majonezu sa olej roslinny, mleko ( a w nim  woda , bialko, tluszcz ), ocet, musztarda lub alternatywnie zmielona gorczyca.
Majonez mozna sporzadzic w kuchni domowej, kuchni duzej restauracji czy zakladu zywienia zbiorowego i w zakladzie przemyslowym. Efekt skali - maleje pracochlonosc i zuzycie energi na jednostke produktu. 
Wszystkie skladniki majonezu podane sa do homogenizatora pracujacego pod zmniejszonym cisnieniem celem zmniejszenia ilosci rozpuszczanego w majonezie powietrza, co jest szkodliwe dla trwalosci wyrobu. Im mniej rozpuszczonego powietrza tym emulsja jest stabilniejsza. Moc silnika homogenizatora majonezu wynosi w przyblizeniu 3-5KW na 100 L jego pojemnosci. Tak wiec moc silnika moze byc znaczna. Konstrukcja homogenizatora to osobny temat. Z punktu widzenia automatyki homogenizator winien miec lokalna i zdalna sygnalizacje niesprawnosci i nadchodzacej niesprawnosci sensorem wibracji oraz lokalne i zdalne sterowanie. Proces oprozniania oraz napelniania substancjami plynnymi homogenizatora moze byc calkowicie automatyczny.
Homogenizatory sa stosowane w przemysle chemicznym, spożywczym, kosmetycznymi  farmaceutycznym. W przemysle spozywczym znajduja zastosowania do produkcji majonezu, ketchupu, sosow i innych produktow. Ich pojemnosc moze przekraczac metr szescienny.
Rurociagi instalacji "plynow" powinny byc wykonane ze stali nierdzewnej bez martwych miejsc gdzie substancje moga dlugo zalegac prowokujac problemy z higiena. Martwe miejsca w instalacji utrudniaja tez okresowe skuteczne mycie instalacji dla zachowania higieny. Pompy i elektrozawory dla oleju, mleka i musztardy nie stanowia obecnie zadnego problemu technicznego. Interfejsy do silnikow pomp powinny generowac lokalny i systemowy sygnal niesprawnosci. Wytworzony homogenizatorem majonez jest wyjsciowa pompa i zaworem podany do rurociagu i zbiornika buforowego do urzadzenia napelniajacego detaliczne sloiki lub wieksze opakowania hurtowe dla restauracji i zakladow zywienia zbiorowego 
Wsadowy proces homogenizacji majonezu trwa 7-13 minut. Procesy wsadowe  wystepuja m.in w branzach chemicznej, spozywczej, kosmetycznej i farmaceutycznej. W zakladzie rownolegle z przeplotem ( w roznych fazach ) pracuje kilka homogenizatorow aby zapewnic ciagla dostawe majonezu do lini napelniajacej sloiki.
Skladniki plynne sa pompowane do homegenizatorow ze zbiornikow buforowych lub wprost z pojemnikow transportowych. Mozna stosować przeplywomierze lub liczniki  lub lepiej waga tensometryczna mierzyc wage. Oczywiscie z uwagi na blad pomiaru rozpoczynamy od napelniania substancji ktorej jest najmniej.
Przy wielkiej skali produkcji olej roslinny i mleko moge byc transportowane ( przy rozladunku przez filtry i licznik objetosci ) do zbiornikow buforowych cysternami a nie beczkami czy wiekszymi pojemnikami co zmniejsza koszta produkcji. Kontrola stanu plynow w zbiornikach (w najprostszym razie okienka szklane z podzialka w zbiornikach buforowych ) jest konieczna bowiem pustka w zbiorniku oznacza uzycie zbyt malej ilosci danej substancji i zlamanie RECEPTY a w konsekwencji koniecznosc klopotliwej utylizacji nieudanego polwyrobu czy wyrobu. Komputer procesowy winien tez prowadzic sensowny bilans przychodu i rozchodu plynow dla celow kontrolnych.
Skladniki stale z worków transportowych z magazynu przyjmujacego dostawy ( a w nim rampa, sztaplarki i wozki ) buforowego sa przez robotnika ( konieczna maska i wentylacja celem zapobiezeniu wdychania pylow ) zasypywane do zbiornikow buforowych ( powinny byc wyposazone w sensory poziomu  lub switche sygnalizujace niedopuszczalnie niski poziom substancji) i stamtad podawane podajnikami slimakowymi na stanowisko nawarzania. Automatyczna waga tensometryczna mierzy wage pojemnika wraz z nasypywanymi substancjami i zalacza / wylacza napedy slimakow. Nasypujemy substancje w kolejnosci ich wagi. Automatyczna waga musi generowac sygnal niesprawnosci swojej i systemu. Robotnik zbiorniki na kolkach lub platformach transportowych przepycha w strone homogenizatorow 
Nawarzanie substancji stalych ( na marginesie - kilogram proszku z zoltek jaj odpowiada ca 110 srednim  jajkom ) i ich transport do homogenizatorow moze byc tez mocniej zautomatyzowany ale obecnie jest to zupelnie niecelowe.
Jak juz powiedziano w przemysle wystepuje silny  efekt skali. Jednak im wieksza skala produkcji i jej koncentracji tym dluzsze linie dostawy wszystkich surowcow i dluzsze linie dystrybucyjne produktow co wplywa na calkowity koszt wyrobu na polce sklepowej. Czas transportu schlodzonego mleka z zakladow mleczarskich sila rzeczy nie powinien byc za dlugi. Zaklad produkujacy majonez nie powinien byc zatem za wielki.
 W gigantycznym zakladzie pojemniki z nawarzonymi substancjami stalymi moga byc transportowane automatycznie. Alternatywnie mozna wymieszane wstepnie sustancje podawane ciagle ze zbiornikow slimakami z regulowanymi napedami dalej podawac podajnikami do homogenizatorow. 
Stwierdzona nieprawnosc w jednym systemie homogenizatora ma powodowac zwolnienie pracy maszyny napelniajacej, jesli to jest mozliwe. Ewentualnie sumaryczna wydajnosc homogenizatorow musi przewidywac awarie jednego z nich. 
Po automatycznym napelnieniu i zamknieciu nastepuje etykietowanie sloikow pakowanych do kartonow a nastepnie paletyzowanych i transportowanych do chlodzonego magazynu wyjsciowego o temperaturze okolo 4C.  Napelnianie i pakowanie sa osobnymi tematami.

Optymalna produkcja margaryny ( to takze jest emulsja tluszczowo-wodna ) powinna odbywac sie na  wydziale zakladow tluszczowych, gdzie przerabia sie dostarczane ziarna roslin olesitych na spozywczy olej.  Majonez tez moze byc produkowany na wydziale zakladow tluszczowych jako ze znow najwazniejszym surowcem jest olej roslinny.
Na Zachodzie funkcjonuja ogromne wytwornie eksportujace markowe wyroby spozywcze na caly swiat. Receptura eksportowa musi byc starannie opracowane aby wyrob mial dobry smak dla konkretnego geograficznie klienta. Pilnowac trzeba jakosci uzywanych surowcow.

W zakladzie znajduja zastosowanie sensory:
- tensometryczne do pomiaru wagi
- temperatury
- cisnienia takze do posredniego pomiaru poziomu cieczy w zbiornikach
- poziomu cieczy w zbiornikach
- binarne poziomu cieczy i substancji stalych w zbiornikach
- binarne wibracji
- liczniki przeplywu cieczy
Swoistym sensorem jest takze wylacznik termiczny silnika z dodatkowym stykiem sygnalizujacym systemowi automatyki zadzialanie na skutek przeciazenia silnika.

Elemetami wykonawczymi systemu produkcyjnego sa silniki elektryczne i elektrozawory. Silnik asynchroniczny jest najtanszy, ogolnie dostepny i zestandaryzowany, ma wysoka sprawnosc i niezawodnosc. Niestety nie mozna go latwo regulowac. Tanie falowniki sa melodia dalekiej przyszlosci. Pewnym rozwiazaniem sa asynchroniczne silniki dwubiegowe. Silniki komutatorowe sa drozsze , mniej sprawne i generuja pyl z zuzywajacego sie komutatora i szczotek . W dodatku maja z reguly wyzsze obroty i potrzebna jest bardziej zlozona przekladnia obnizajaca. Ale jednokwadrantowo mozna je latwo regulowac triakiem lub para tyrystorow.

Duza czesc sensorow sluzy do koniecznego dla niezawodnej pracy systemu wsadowego monitoringu. Jak juz powiedziano zaklocenia w procesie wsadowym maja powazne i nieodwracalne konsekwencje.
Program winien przewidywac czasowa dezaktywacje roznych uszkodzonych sensorow i ustawienie przez operatora ich fikcyjnej wartosci.
Zalożmy ze ulegl uszkodzeniu sensor binarny  badajacy minimalny stan substancji stalej w buforowym zbiorniku.  Moze on falszywie wskazywac niedopuszczalne obnizenie nadzorowanego poziomu w zbiorniku w sytuacji normalnej lub gorzej, nie wskazywac obnizenia poziomu gdy takowe faktycznie nastapilo. Operator kwitujac komputerem Alarm musi podjac akcje celem wyjasnienia sytuacji, zlecic naprawe i wydac robotnikowi polecenie obserwowania i pilnowania poziomu substancji w zbiorniku. Alarm choc pokwitowany i nie mruga namolnie to jednak jest na liscie alarmow i naprawa musi byc wykonana.    
Alarm generowany przez binarny sensor wibracji homogenizatora wskazuje na rozpoczynajace sie problemy. Mozna dokonczyc homogenizacje i oproznienie bez ponownego napelniania ale urzadzenie trzeba obserwowac i prawdopodobnie odstawic do naprawy. Sensor lub okablowanie moze sie uszkodzic i alarm byl falszywy ale i tak trzeba zlecic naprawe.
Homogenizator ma oczywiscie lokalny panel sterowania. Nawet gdy automatycznie sie oproznia i ponownie napelnia cieczami to i tak robotnik wsypujacy mieszanine substancji stalych musi nacisnac przycisk po wsypaniu mieszaniny.
Gdy z uwagi na niezawodnosc systemu ilosc homogenizatorow jest wieksza od wymaganej minimalnej ilosci jeden z nich czysty czeka na sytuacje awaryjna lub pracuja wszystkie ale z czasem martwym - po rozladowaniu scisle wyznaczony przez kontroler czas czekamy na ponowne zalania i zaladowanie.  

Ilosc dostarczanych do produkcji surowcow i wytworzonego majonezu powinna sie bilansowac. Program musi byc na tyle inteligentny aby nie generowal falszywych alarmow na skutek kumulowania sie bledow pomiarow przy kolejnych oproznieniach i napelnieniach zbiornikow buforowych.

Pojemnosc magazynow wejsciowych ( takze dla sloikow i materialow opakowan ) i wyjsciowych zalezy od doskonalosci funkcjonowania systemu zaopatrzenia w surowce i dystrybucji. Trwalosc schlodzonego mleka jest nieduza i moze okazac sie konieczna pasteryzacja przed jego transportem i przechowaniem w magazynie wejsciowym.

Klopotliwa sprawa jest okresowa sterylizacja instalacji celem zachowania wymogow higieny. Produkcja jest zatrzymana. Bezpowrotnie tracimy resztki wyrobu wyplukane z instalacji - sa one klopotliwym do oczyszczenia - utylizacji sciekiem. Od przemyslnosci konstrukcji zalezy ekonomia sterylizacji instalacji i okres jej przeprowadzenia. Sekwencja czynnosci procesu sterylizacji moze byc przeprowadzona automatycznie choc konieczne jest reczne otwarcie zaworow dla sterylizacji.  

W kazdym rozbudowanym systemie automatyki sa funkcje stricte kontrolne, funkcje alarmow i monitoringu. Monitoring sluzy do obserwacji. Alarmy sa reakcja na sytuacje niedopuszczalne i grozne. Moga byc generowane z kombinacji kilku sygnalow a nie tylko z jednego.

O ile stworzenie programu do sterownikow PLC i komputerow nie jest specjalnie trudne to uruchomienie prototypowego obiektu jest spora sztuka. Sprawdzenie funkcji monitoringu i alarmow jest w miare proste. Poniewaz bledne dzialanie systemu kontrolnego moze dac kosztowne niechciane skutki to uruchamianie prowadzimy ze znacznie zwiekszona iloscia obslugi. Przykladowo osoba pilnujaca homogenizator musi przelaczyc na lokalnym pulpicie Auto na Manual i zapobiec wadliwemu sterowaniu.    

Sprawa braku w Polsce surowcow rolnych jest dziwna. Zielona rewolucja czyli zastosowanie nawozow sztucznych i pestycydow oraz lepszych gatunkow roslin, pozwolila zachodowi zapomniec o glodach. Nawozow sztucznych produkujemy nie tak malo.
Takze przetworstwo zywnosci pozwala lepiej nakarmic populacje dysponowanymi produktami rolnymi. 
Surowce rolne na rynku swiatowym sa stosunkowo tanie.
Nawet niewielki, nowoczesny eksport pozwala uzupelnic lokalne deficyty surowcow rolnych. Aby rocznie wyprodukowac kazdemu Polakowi 2.6 kg wysokokalorycznego majonezu potrzeba tylko 70 tysiecy ton oleju spozywczego. 

piątek, 16 czerwca 2017

Projekt ściągania Ukraińców i nadawania im obywatelstwa jest zabójczy

Projekt ściągania Ukraińców i nadawania im obywatelstwa jest zabójczy
http://kresy.pl/wydarzenia/dr-mech-dla-kresow-pl-projekt-sciagania-ukraincow-nadawania-im-obywatelstwa-zabojczy/
"Cały ten projekt proponowany m.in. przez wicepremiera Gowina jest błędny i szkodliwy – mówi Kresom.pl dr Cezary Mech.
– Naszym zadaniem powinno być sprowadzenie Polaków-emigrantów, nie inicjowanie kolejnej fali emigracji. Ściąganie milionów imigrantów mając miliony pracujących za granicą jest zabójczą polityką.

Kilka dni temu wicepremier Jarosław Gowin stwierdził, że Polska powinna otworzyć się na imigrantów ze Wschodu, głównie z Ukrainy, włącznie z ułatwianiem im otrzymania polskiego obywatelstwa, nie powinna natomiast przyjmować imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki.

– Moim zdaniem potrzebna jest bardzo odważna decyzja, żeby nie tylko otworzyć polski rynek pracy dla Ukraińców, ale żeby w ogóle Polskę otworzyć dla Ukraińców i żeby otworzyć perspektywy przyznawania obywatelstwa polskiego – mówił Gowin.

– Jeżeli chcemy zatrzymać tutaj naszych ukraińskich pracowników, ale także młodych naukowców, to powinniśmy otworzyć dla nich drogę do stosunkowo szybkiego uzyskiwania obywatelstwa polskiego. Jeżeli Polacy w Wielkiej Brytanii mogą uzyskiwać obywatelstwo po pięciu latach pobytu na terenie wysp brytyjskich, to wydaje mi się, że analogiczne rozwiązanie powinniśmy wprowadzić w Polsce w odniesieniu do Ukraińców – podkreślił wicepremier.

Później w podobnym tonie wypowiedział się na łamach „Rzeczpospolitej” jej były wicenaczelny, Andrzej Talaga:

– Czas na rewolucyjną, proukraińską politykę imigracyjną. Warto otworzyć na Ukraińców nie tylko plantacje truskawek, ale uczelnie, zarządy firm, a nawet armię.

Jego zdaniem należy uprościć dla Ukraińców procedury otrzymania karty stałego pobytu, a następnie obywatelstwa. Według Talagi, Ukraińcy powinni otrzymywać taką możliwość „nie później niż pięć lat po przyjeździe”. Opowiada się też za system państwowych stypendiów dla ukraińskich studentów i zniesieniem dla nich opłat za studia. Do tego, postuluje otwarcie polskiej armii na Ukraińców, zachęcając ich do służby obietnicą szybszego uzyskania polskiego obywatelstwa.
Olbrzymie nieporozumienie

– Zaprezentowany przez wicepremiera Jarosława Gowina pomysł jak i jego argumentacja jest olbrzymim nieporozumieniem – mówi w komentarzu dla Kresów.pl dr Cezary Mech, ekonomista i były wiceminister finansów. Zaznacza, że ma to swoje konsekwencje. – W sytuacji pogarszających się perspektyw gospodarczych Polski, proponowane jest poniesienie olbrzymich kosztów imigracji.

Zdaniem byłego wiceministra finansów, takie koncepcje to nieporozumienie, oparte na fałszywych przesłankach, w myśl których powinniśmy sprowadzać imigrantów.

 – W aspekcie ekonomicznym te propozycje są kompletnie błędne, ponieważ Polska próbując dogonić inne kraje zachodniej Europy pod względem wynagrodzeń powinna doprowadzić do tego, aby nie zwiększać podaży siły roboczej z imigracji, jak i wtórnie nie napędzać spirali emigracyjnej Polaków. Powinna wręcz wykorzystać zaistniałą sytuację ruchu bezwizowego dla Ukraińców w Unii Europejskiej, aby pracujący w Polsce Ukraińcy stąd wyjechali, a Polacy wrócili do swoich rodzin.

Zdaniem dr Mecha, powinniśmy cieszyć się z takiego rozwoju sytuacji, gdyż wyjadą oni do krajów wyżej rozwiniętych, które potrzebują pracowników w miejsce swojej starzejącej się populacji.

– Jest rzeczą niepojętą dlaczego tak trudno jest przyswoić polskim politykom pierwszą lekcję ekonomii, z którą powinni być zaznajomieni już uczniowie podstawówki, że zwiększenie podaży czegokolwiek na rynku zmniejsza jego cenę. I że to dotyczy również wysokości wynagrodzeń w przypadku zwiększenia podaży pracowników w postaci imigrantów z Ukrainy. Jeśli są oni tak niekompetentni z ekonomii, a my nie umiemy wybrać mądrzejszych od siebie, aby nami kierowali, to nie dziwmy się, że żyje nam się źle teraz, a w przyszłości będzie jeszcze gorzej.

– My jesteśmy w takiej sytuacji, że mamy wynagrodzenia czterokrotnie niższe niż w Niemczech – podkreśla ekonomista. – Dlatego powinniśmy skorzystać z zapotrzebowania na pracę która występuje w Polsce, skutkujące wyższymi wynagrodzeniami, po by skłonić pracodawców do dokonania inwestycji w miejsca pracy w swoich przedsiębiorstwach. Będzie to skłaniało do konkurencji między nimi o pracowników i ukierunkowywało wszystkich przedsiębiorców i pracodawców, włącznie z państwem, do tego, aby tę pracę efektywniej alokować, w dziedziny o wyższej wartości dodanej, jak i skłaniać poprzez szkolenia do podwyższenia jej jakości.

– Statystyki wyraźnie ukazują, że napływ imigracyjny doprowadził już do tego, że tej motywacji nie ma. Stąd mamy sytuację, gdy nawet przy dobrych wynikach gospodarczych, wzroście PKB, przyrost inwestycji produkcyjnych słabnie. Co jest naturalną konsekwencją tego, że zamiast ukierunkowywać pracodawców na rzecz dokonywania inwestycji i innowacyjności, skłania się ich do zmniejszenia wydatków związanych z funduszem płac. Czyli zastępowaniem Polaków tańszymi imigrantami – zaznacza dr Mech.

– Tego typu polityka już przynosząca nieodwracalne szkody może w swej logice nie mieć końca – ostrzega były wiceminister finansów. – W chwili, gdy okaże się, że imigranci z Ukrainy okażą się zbyt drodzy, to mogą nastąpić propozycje zastępowania ich innymi, np. Hindusami. Kiedy nasze wynagrodzenia dojdą do poziomu tych w Indii i okaże się, że gdzie indziej są jeszcze tańsi pracownicy, to będziemy otwierali się na kolejne grupy imigrantów. Tak naprawdę w ten sposób sprowadzamy nasz dobrobyt i wynagrodzenie do poziomu krajów najniżej rozwiniętych. Ten proces upadania pozycji gospodarczej Polski będzie polegał na stałym cofaniu się w relacji do lepiej zarządzanych Narodów, co już obecnie obserwujemy gdy z pozycji członka półstałego Ligii Narodów nawet nie uczestniczymy w pracach G-20.

– W historii były taki okres, gdy Indie były kolonią brytyjską. Uelastyczniono tam rynek pracy co spowodowało, że przeciętny wzrost gospodarczy w Indiach kolonialnych, przy olbrzymim liberalizmie gospodarczym, wynosił zaledwie 0,1% wzrostu PKB na mieszkańca rocznie – na przestrzeni ponad 100 lat! – przypomina.
Zabójcza polityka

– Dlatego cały ten projekt jest błędny i szkodliwy. Mówimy, że chcemy doganiać kraje zachodnie. Dlatego powinniśmy dążyć do tego, żeby mieć jak najwyższe wynagrodzenia, a my sztucznie ten proces spowalniamy. Zamiast wykorzystać sytuację do istotnego wzrostu wynagrodzeń, także w celu stworzenia perspektywy dla młodego pokolenia, żeby chciało zostać w kraju nawet przy względnie niskich wynagrodzeniach i po to aby z powrotem sprowadzić naszych emigrantów z powrotem. Bo naszym zadaniem powinno być sprowadzenie tych, którzy wyemigrowali z Polski, a nie inicjowanie kolejnej fali emigracji. Sprowadzanie milionów imigrantów, gdy mamy miliony pracujących za granicą, jest zabójczą polityką – podkreśla dr Mech.

Były wiceminister zwraca również uwagę, że nawet w krajach wysoko rozwiniętych, takich jak np. Japonia, gdzie wynagrodzenia są wielokrotnie wyższe niż u nas, brak bezrobocia i wielokrotną ilość wakatów w stosunku poszukujących pracy, wymusza się na koncernach, aby jeszcze więcej płacili pracownikom:

– Po to, aby wymusić dodatkowe inwestycje i implementację innowacji. I to w kraju, który przoduje w wydajności pracy! Dochodzi do takich absurdów, że cieszymy się ze wzrostu wynagrodzeń, które są 2-krotnie niższe niż w Japonii i wielokrotne w ujęciu realnym. I to w grupie 1/5 najniższych wynagrodzeń japońskich które wzrosły w 2016 r. o 7%. I co ciekawe – tam nikt nie płacze, że najmniej zarabiający mają szybsze tempo wzrostu wynagrodzeń. Podczas gdy w Polsce uważa się, że te grupy nie chcą już pracować i dlatego też zastępowanie ich imigrantami jest wskazane.

– Fałszywie postuluje się aby Polkom odebrać świadczenie 500+, które im się należy jako częściowa rekompensata za podatki płacone przy zakupach na dzieci, , gdyż… sprzyjają rezygnacji z najniżej wynagradzanych zawodów przez matki. Ten częściowy zwrot uważa się za niepotrzebny, bo wtedy, jak rodzina jest biedna, to będzie zdesperowana do podjęcia jakiejkolwiek pracy, która w innym wypadku byłaby nieopłacalna. Czyli, że chcemy dostarczać tanich pracowników kosztem rodziny, społeczeństwa i Narodu, pytanie tylko w imię czego? – pyta dr Mech.

– Ponadto, cały czas narzekamy, że będziemy w przyszłości musieli ponosić wielkie koszty świadczeń emerytalnych. Podczas gdy starzejąc się jako społeczeństwo, powinniśmy sprzyjać wzrostowi wynagrodzeń. Po to, aby poszerzyć bazę podatkową. Ponadto, rynkowy wzrost wynagrodzeń, związany z podażą i popytem będzie nie tylko będzie hamował motywację do emigracji, ale i sprzyjał powrotom z zagranicy, jednocześnie sprawiając że ludzie starsi mieliby motywację do dalszej pracy. Z jednej strony byłoby zapotrzebowanie na pracowników ze strony pracodawców, a z drugiej dzięki wyższym wynagrodzeniom, osoby starsze w wieku emerytalnym gotowe byłyby dłużej pracować – uważa ekonomista.
Uwięzieni w pułapce

– Niestety, ale polityka rządu, jaką proponuje premier Jarosław Gowin, jest absurdalna. Skończy się na tym, że na zajęciach historii gospodarczej będziemy pokazywani jako ten kraj, który nie rozumiał procesów gospodarczych i metod dogonienia krajów o wyższej wydajności pracy. Zamiast próbować wydostać się z pułapki średniego dochodu, sam na ochotnika się w niej uwięził.

– Nieporozumienie dotyczy polityki dochodowej i dlatego będzie miało swoje reperkusje polityczne – zauważa dr Mech. – I rząd zapłaci za to wysoką cenę, bo choć Polacy byli bardzo zadowoleni z programu 500+, to będą coraz bardziej rozczarowani z tego, że ich wzrosty wynagrodzeń będą ograniczane. A wręcz będą szantażowani tym, że imigranci zajmą ich miejsca pracy. Dlatego nie dziwmy się konfliktom które sami prowokujemy.

Były wiceminister wskazuje również, że nowa propozycja dodatkowo wprowadza koszty systemowe, związane z absorbcją imigrantów.

– Są one ich naturalnym elementem gdyż generują olbrzymie koszty dostosowania imigrantów do społeczeństwa. Są powiązane z trudnościami napotykanymi przez samych imigrantów, jak i konieczności ponoszenia większych nakładów społecznych, by przeciwdziałać narastaniu dodatkowych ryzyk. Wiążą się np. z kwestią bezpieczeństwa państwa – konfliktów, które potem przekładają się na poziom międzynarodowy. Nawet miedzy bardzo odległymi krajami czy takimi, które w przeszłości ściśle ze sobą współpracowały – mówi dr Mech wskazując na Turcję i Niemcy.

– Okazuje się, że kwestia praw tureckiej mniejszości w Niemczech powoduje zakłócenia polityczno-gospodarcze we wzajemnych stosunkach. W efekcie koszty bezpieczeństwa w Niemczech znacząco rosną. Przy okazji tego konfliktu, ujawniane zostały informacje o tym, że Turcja dzięki swoimi imigrantom posiada ok. 5 tys. informatorów na terenie Niemiec. To powoduje konieczność dokonywania pewnych wyborów wewnętrznych, oddziaływania na mniejszości które same w sobie są wątpliwe moralnie i konfliktogenne. Widać to także np. w sąsiadującej z Turcją Bułgarii gdzie istnieją dwie partie tureckie: jedna lojalna względem rządu w Sofii, a druga względem Ankary.

– Oczywiście, tego rodzaju nakłady w przypadku tak bogatych krajów jak Niemcy są relatywnie mniej uciążliwe niż w Polsce, która jest biedniejsza. Tego typu koszty systemowe będą coraz bardziej ciążyły nad efektywnością funkcjonowania gospodarki, oznaczając dodatkowe nakłady i wyższe opodatkowanie społeczeństwa – uważa.
Koszty systemowe

Dr Mech zwraca uwaga także na kwestię dotyczącą aspektów lojalności określonych grup i zapobiegliwości, żeby nie powtórzyły się np. sytuacje z 1939 roku czy późniejszych:

– Rząd i opinia publiczna powinny pójść w kierunku uświadomienia sobie istnienia tego typu ryzyk i kosztów dla społeczeństw goszczących i pokazywania roli różnych mniejszości narodowych czy religijnych w sytuacjach konfliktowych. To co się dzisiaj dzieje na Bliskim Wschodzie powinno stać się sygnałem alarmowym. W naszym  kraju, który w przeszłości był poddawany różnego rodzaju oddziaływaniom wrogich mocarstw konieczna jest tym większa rozwaga. Ponieważ często mniejszości narodowe czy religijne są wykorzystywane do tego, aby sprawować kontrolę nad uzależnionym społeczeństwem w myśl starożytnej zasady „dziel i rządź”, a my powinniśmy zadbać aby w pozycji zdominowanej większości się nie znaleźć.

– Niezależnie od konsekwencji hamowania wzrostu wynagrodzenia na szanse wyrwania się z pułapki średniego rozwoju, forsowanie zmian struktury narodowościowej powoduje nie tylko utratę korzyści gospodarczych, lecz również generuje wysokie koszty i dodatkowe ryzyka. Ich wyliczeniem powinni zająć się specjaliści z dziedzin bezpieczeństwa. Niemniej konkludując należy już teraz podkreślić, że propozycje dotyczące ułatwień przy nadawaniu obywatelstwa sprawią, że na kwestie gospodarcze nałożą się jeszcze dodatkowo koszty systemowe, którym nasz kraj może nie podołać. Spowodują dodatkowy ciężar dla gospodarki – nawet, jeśli mechanizmy neutralizujące dodatkowe ryzyka zostaną efektywnie wdrożone – stwierdza ekonomista."

środa, 14 czerwca 2017

Wzrost 13

Wzrost 13

 Warunki w jakich odbywa się gospodarowanie oczywiście mają przemożny wpływ na poziom wzrostu gospodarczego. Zabójcą wzrostu gospodarczego jest rozwielmożniona  korupcja, rozbuchana i nieuczciwa biurokracja, niepraworządność i brak elementarnych swobód obywatelskich. Silne i uczciwe instytucje polityczne wspierają wzrost gospodarczy. Każde państwo to inny przypadek, różna historia i inne optymalne rozwiązania prowzrostowe dopasowane do kultury i charakteru kraju.
Muszą być egzekwowane zawarte umowy i szanowane prawo własności. To rodzi zaufanie i skłania do poszanowania norm społecznych. Żle działające instytucje obciążają biednych i powodują nadmierne rozwarstwienie dochodowe, mogą prowadzić do narodzin pasożytniczej oligarchii, zwiększają niepewność w gospodarce i powiększają koszty transakcyjne, zaburzają konkurencje i powodują że wygrywają najgorsi z najgorszych

Ujawniane obecnie podsłuchy rozmów dygnitarzy Platformy Oszustów pokazuja w pełnej krasie proces selekcji negatywnej kadr w państwie teoretycznym. Za rządów PO-PSL panowała powszechna korupcja i demoralizacja a i obecnie nie jest bynajmniej dobrze. Stado świętych krów czy raczej szumowin, geszefciarzy i łajdaków kpiło sobie z wszelkich procedur i prawa. Prostackie gadanie biesiadników nie zdradza śladu poważnej myśli.
Wartość giełdowa 20 największych spółek kontrolowanych przez Skarb Państwa, z których po wyborach 2015 roku pousuwano ( zarządy i rady nadzorcze ) ludzi z nominacji PO/PSL, wzrosła o 36 miliardów złotych! Dodać należy że na zwolnionych stołkach wcale nie posadzono aniołów i ludzi kompetentnych.
Swoją drogą ciekawe jest to, kto decyduje o ujawnianiu kolejnych kompromitujących nagrań ?

Z badania CBOS wynika że 6% badanych przyznaje się do wręczania łapówek w ostatnich trzech latach, a co dziesiąty twierdzi, że zna osobiście kogoś, kto bierze łapówki. 5% respondentów zetknęło się w ciągu ostatnich trzech lat z sytuacją, że załatwiając jakąś sprawę próbowali wręczyć prezent lub pieniądze, ale odmówiono ich przyjęcia.

Sytuacje instytucjonalną III RP celnie ujął internetowy komentarz:
"Motto III Rp: "Chcem ale nie mogem" - "chcem" - reprezentuje wolę Polaków do przeprowadzenia zmian, odcięcia się od kumuny PRLowskiej, sbecji i ubecji, uwolnienia inicjatywy i przedsiębiorczości, równości obywateli wobec prawa, upodmiotowienia Polaków (to państwo jest dla Polaków). "Nie mogem" - symbolizuje uwikłanie w magdalenkowy układ, współpracę z esbecję, umowę - "wy nie ruszacie naszych a my waszych", zmieniamy szyld (wkładamy koronę orłowi) i jedziemy dalej, uwłaszczenie nomenklatury komunistycznej na majątku, braku odwagi w podjęciu decyzji, które oczyściłyby Polskę z pospeerelowskich układów w wielu dziedzinach życia (sądownictwie, gospodarce, urzędach, służbach wojskowych, dyplomacji, lokalnych układach). I taka ta III RP faktycznie była. Niemoc brała się z tego hasła przewodniego. Budowa instytucji III RP, Konstytucja były tak tworzona aby tą niemoc działania utrwalać. Stąd mieliśmy państwo teoretyczne. Dlatego bez zmian instytucjonalnych nie można było przeprowadzić praktycznie żadnych ważnych reform i podjąć istotnych decyzji. Ten klinczu był wykorzystywany przez różne układy, nieformalne kliki i zapewniał im nietykalność w majestacie prawa. Należy uświadomić o tym jak największą część społeczeństwa aby wspólnie budować przyszłość."

Przeprowadzenie totalnej lustracji, choć spóżnione o 27 lat, jest ważne dla powstania państwa nieteoretycznego z prześmierdłego spodstolnego tworu magdalenkowego.

Do estymacji wartości współczynników modelu ekonometrycznego możemy użyć danych historycznych
W modelowaniu procesów wzrostu łatwo wpaść w różne pułapki. Przykładowo, produktywność ma być rozumiana jako suma poziomu-mocy technologi i jakości siły roboczej.
Tymczasem mamy takie cuda ze polski kierowca wykonując tą samą prace taką samą cieżarówką lub autobusem co niemiecki kolega zarabia jedna czwartą tego co on i jego produktywność liczona w dolarach na godzine jest czterokrotnie mniejsza ! Holenderska pielęgniarka robiąc to samo co polska pielęgniarka zarabia pięć razy więcej.
Przykłady można mnożyć. Nie ma związku z osobistą wydajnością pracy a wynagrodzeniami w państwach cywilizowanych i peryferyjnych. Jest tak dlatego że o ogólnym poziomie płac w państwach cywilizowanych decyduje sektor dóbr handlowalnych międzynarodowo, zdominowany przez nowoczesne koncerny. 
W dobie globalizacji czasem stawia się równolegle w kilku miejscach na ziemi takie same fabryki. Polak pracujac w nowoczesnej zagranicznej  fabryce w Polsce i robiąc to samo co Amerykanin dostanie za taką samą prace jedną czwartą pieniędzy i ma statystycznie jedną czwartą produktywności amerykanina.

niedziela, 11 czerwca 2017

Wzrost 12

Wzrost 12

 Niemieckie państewka przez zjednoczeniem ich w Rzesze przez Bismarcka były słabe a niektóre i zacofane. Bismarck wcielił w życie idee znakomitego myśliciela Friedricha Lista. "Peryferyjny Kapitalizm Zależny":
"Wybitną rolę w batalii o wybór systemu gospodarczego dla Stanów Zjednoczonych odegrał Friedrich List. Anglofilscy zwolennicy Wolnego Handlu chcieli aby Stany były eksporterem surowców i produktów rolniczych (bawełna, tytoń, zboże) na globalnym rynku zdominowanym przez Wielką Brytanię oraz importerem jej gotowych dóbr przemysłowych. Zwolennicy niezależności chcieli rozwoju własnych sił wytwórczych, rozwoju wewnętrznego rynku, rolnictwa i przemysłu oraz aktywnej polityki rządu chroniącego rynek. Zwycięstwo anglofilów spowodowałoby niechybnie zaprowadzenie przez Wielką Brytanie porządków kolonialnych a obszar dzisiejszych USA byłby III Światem.
Według koncepcji Lista na siły produkcyjne narodów składa się kapitał naturalny, kapitał myśli, kapitał produkcyjny. Najważniejszy jego zdaniem jest kapitał myśli który dziś nazywa się kapitałem intelektualnym. Innowacje technologiczne stosowane w produkcji i odkrycia nowych wyrobów są rzeczywistymi przyczynami podziału pracy i wzrostu ekonomicznego. Rozwój może się odbywać tylko w niezależności stąd potrzeba początkowej ochrony celnej powstającego przemysłu, naród bowiem ma prawo do wzrostu ekonomicznego. List swoją koncepcje tłumaczy w piękny, logiczny sposób. Minione lata pokazały słuszność jego poglądów. Dla Lista idea Adama Smitha że pogarszanie warunków życia robotników może być źródłem bogactwa ekonomicznego jest absurdem – Złe odżywianie wytwarza słabą i zahamowaną siłę roboczą i niszczy zdolności produkcyjne następnych generacji. List pokazuje w pracach Smitha podstawowe konceptualne błędy przekreślające ich sens. Wskazuje na to że Smith wielokrotnie
podaje nieprawdziwe fakty. List z uporem powtarza że Amerykańska Konstytucja zobowiązuje rząd i kongres do działania w celu promowania ogólnego bogactwa. List twierdzi że to nie jest abstrakcyjny postulat ale zobowiązanie a nawet obowiązek rządu aby robił wszystko dla prosperity narodu i w następstwie jego siły politycznej. W poglądach Lista nie ma destrukcyjnego nacjonalizmu. Naród ma się bogacić rozwojem własnych sił wytwórczych a nie kosztem innych narodów. List nawiązując do wojny Brytyjsko – Amerykańskiej z lat 1812-1814 w prześmiewczy sposób określa zwolenników Wolnego Handlu jako tych którzy będą chcieli „tanio” kupić broń od wroga kiedy dojdzie do wojny. Polityka wewnętrzna i zewnętrzna są  powiązane bowiem rozwój sił produkcyjnych powoduje wzrost bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego, argumentował List. Dowodził że rozwój brytyjskiej floty (Navigation Act 1651), rozwój branż eksportowych a zwłaszcza tekstylnej był celem działań rządu a nie efektem Wolnego Handlu. Pokazał on że brytyjski przemysł jest ściśle chroniony przez rząd przed zagraniczną konkurencją.
Dla uzyskania i zapewnienia pozycji hegemonistycznej rząd brytyjski nie waha się przed użyciem polityki a nawet siły militarnej, pisze List w 1827 roku. Bez wpływu siły narodu i państwa nie ma bezpieczeństwa, nie ma zaufania do pieniądza, nie ma międzynarodowego handlu z powodu braku zaufania we własnych portach, na morzu i cudzych portach oraz krajach. Nie ma dróg, kanałów i linii kolejowych. Nie ma praw własności, patentów, praw autorskich. Pozostawiony sobie przemysł popadnie w ruinę a naród który wszystko porzuci popełni samobójstwo. Instytucje Wolnego Handlu same niewiele znaczą.
List był także współautorem ogromnego cywilizacyjnego awansu Niemiec w drugiej połowie XIX wieku. Styl wywodu Lista jest bardzo jasny i logiczny. Nic nie stracił na swojej aktualności.
" The present condition of nations is a result of the accumulation of all the discoveries, inventions, improvements and efforts of all the generations that lived before us; they form the intellectual capital of living mankind, and every nation is only productive to the extent that they have known how to take up into themselves the achievements of earlier generations and to increase those through their own acquisition. ... Let us recall here the productions of the few whose work is responsible for the invention and improvement of the steam engine. ... They have given to a small number of men the power to perform work for whose accomplishment previously millions of men would have been necessary. ... What is important is not wealth, but the capacity to produce wealth." Letter from Friedrich List to Charles Ingersoll, 1827 published as ‘Outlines of American Economy’ “

Za 2015 rok  dodatni bilans handlowy Niemiec wynosił 247,882 mld € na co składał się bilans handlowy  z krajami strefy euro w wysokości 77,848 mld € oraz bilans handlowy z krajami z poza strefy euro w wysokości 170,034 mld €. Widać więc że południowi europejscy dłużnicy nie są dla Niemiec aż tak bardzo ważnymi odbiorcami towarów.
W niemieckim eksporcie dominują samochody (19 %), potem maszyny i urządzenia (17 %), sprzęt elektroniczny (10 %), farmaceutyki (6 %) sprzęt medyczny (5%), wyroby z plastiku (5 %),  sprzęt lotniczy (4 %). Jak widac jest to eksport nowoczesny i bardzo nowoczesny.
Czy gdyby Grecja i inni południowi dłużnicy mieli własny pieniądz to automatycznie produkowaliby samochody jak BMW, Mercedes, Audi, tomografy komputerowe Siemens czy połprzewodniki jak Infineon. Nic podobnego !
Na konkurencyjność składa sie potencjał technologiczny i koszt siły roboczej. Południowi bankruci mogliby tylko obciąć koszt pracy ale technologi jak nie mieli tak nie mają i nie będą mieć. 
Dochodzimy tutaj do niezwykle ważnej kwestii. W peryferyjnych krajach konkurujących tylko kosztem siły roboczej a nie technologią zbyt wysoki kurs lokalnego pieniądza powoduje osłabienie eksportu i wzrost importu. Pogorszone saldo handlowe automatycznie osłabi lokalną walutę ( chyba że spekulanci podbija jej kurs lub rzad napożyczy od zagranicy dolarów lub Euro ! ), zmniejszając jej siłę nabywcą i prymitywna gospodarka "zdrowieje".
Zatem słaba lokalna waluta  zapobiega życiu mieszkańców PONAD STAN i BANKRUCTWEM słabego instytucjonalnie państwa państwa a z drugiej strony utrzymując niską siła nabywczą ( liczoną w prawdziwym pieniądzu czyli w dolarze lub Euro ) pracowników przyciaga zachodnich inwestorów. Złotówka powoduje że jesteśmy tani i możemy pracować na taśmie produkcyjnej u Niemca, który i tak płaci 70% lepiej niż polska firma. Albo montujemy to co wymyślili Niemcy albo jesteśmy bezrobotni. 

Było już o tym że inwestowanie bez postępu technologicznego ( niby wzrost ekstensywny ) jest bez sensu. Związek Radziecki i kraje socjalistyczne inwestowały bardzo dużo, nawet za dużo. Ale nie wytwarzały własnej technologi, będącej podstawą wzrostu intensywnego.  Nowoczesna technologia pozwala produkować drogie i poszukiwane nowoczesne produkty  a także produkować wyroby tradycyjne z użyciem jak najmniejszej ilości pracy ludzkiej. Niemcy są bardzo silne zarówno w wyrobach nowoczesnych jak i tradycyjnych produkowanych w zautomatyzowanych fabrykach.
Opracowania nowych technologii są szalenie kosztowne i  zadania te są skoncentrowane w potężnych koncernach dysponujacych dziesiątkami miliardów dolarów kapitału, potężną wiedzą i doświadczeniem  i zatrudniających najlepszych fachowców świata za duże pieniądze.

sobota, 10 czerwca 2017

Kongres Prawników

Kongres Prawników
                                     
http://marianmiszalski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=543&Itemid=1
           *Kongres Prawników-  Kongresem Prowokatorów *Ciągle to samo: UB contra AK

           *Bluźnierstwo wszechczasów?  * Na co komu  Opole?... *Wypij, kolego: euro do złotego!

                                               Odrobina rozsądku na co dzień

  Odbył się w Katowicach  „Kongres Prawników”, szemrana imprezka mobilizujaca niezlustrowane, spodstolne kadry prawnicze i zblatowaną z nimi sitwę „młodszego płazu”, zdemoralizowaną „transformacją ustrojową” według Balcerowicza. F akt, że w tym  cuchnącym polityczną prowokacją „kongresie” uczestniczyło ledwo 2 procent (!)środowisk prawniczych – mówi sam za siebie : ot, post PRL-owska resztówka polityczna. 

  Intelektualny poziom tego „kongresu” przypominała żywo poziom „opozycji”   KOD, Nowoczesnej i PO; bezczelność , demagogia, i nic  więcej.  Wygląda na to, że ów „kongres” podjął  się  roli  prowokatora w przygotowywanej przez  Berlin i Moskwę drugiej odsłonie obalenia legalnych  rządów PiS/Kukiz 15. Świadczą o tym słowa Marka  Safjana, wskazującego kierunek i metodę nowego zamachu stanu, nowego spisku: powoływać „alternatywne” organa państwa, a na początek – „alternatywny” Trybunał Konstytucyjny…  Widać, że Safjan  głęboko wziął sobie do serca metodę bolszewicką z 1917 roku: wtedy „alternatywne” dla legalnej władzy rządu Kiereńskiego miały być leninowskie  „rady delegatów robotniczych i chłopskich”, mobilizujące uzbrojoną hołotę.   Czyżby w planach spiskowych rolę „proletariatu zastępczego”  mieli odegrać  grandziarze z KOD  czy  Nowoczesnej? Wyleniali oportuniści  z PO?...Delegaci  żydowskiego  lobby politycznego?

     Czy  w ramach „pucz-bis” dojdzie do ulicznej konfrontacji narodu polskiego z wspólnotą rozbójniczą? … Kto wie, czy taka konfrontacja nie byłaby  nareszcie prawdziwym zwieńczeniem transformacji ustrojowej…

   Nawiasem mówiąc: nader poważne wątpliwości – właśnie prawnej natury- budzi obecny status Marka Safjana  jako „sędziego Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku”, z wszystkimi płynącymi stąd konsekwencjami,  w tym- finansowymi (składki ZUS!). Czy zajmie się tym prokuratura? Marek Safjan jest synem Zbigniewa Safjana (ps. „Żerań”), pochodzenia żydowskiego,  tajnego współpracownika komunistycznej Informacji Wojskowej z jej najgorszych, zbrodniczych  czasów. Wskutek jego donosu do  władz sowieckich  na Jana Nesslera, młodego, 21-letniego  żołnierza Armii krajowej, został on zamordowany w 1945 roku. Więc –ciągle to samo: „Drugie pokolenie ubowców walczy z drugim pokoleniem AK-owców”.

   Na „kongresie prawników”   zaprezentował się też niejaki Wojciech Popiołek, „profesor prawa z Uniwersytetu Śląskiego”, a jakże ( w latach 80-ych „współpracował ze spółkami polonijnymi”, co chyba wszystko wyjaśnia…), ale najwyraźniej mocno niedouczony. Stwierdził autorytatywnie, że suwerenem w świetle prawa nie jest naród, jak stanowi Konstytucja, ale są nim „wartości”, których interpretacja należy do takich jak on, Popiołków… Na miejscu studentów Uniwersytetu Śląskiego (założonego w 1968 roku dla „przeciwwagi” antykomunistycznym nastrojom w innych uczelniach  i gdzie tatuś Wojciecha, Franciszek Popiołek, został od razu rektorem…) zażądałbym odsunięcia od zajęć tego – tertium non datur - politruka albo prowokatora. Bo że same władze Uniwersytetu Śląskiego go nie usuną – to raczej pewne: jeszcze reformy naszego szkolnictwa wyższego nie zaszły tak daleko, żeby pozbywać się z grona akademików prowokatorów albo politruków.  Ale, przy okazji: za „odwilży październikowej” co bardziej czerwonych dyrektorów robotnicy wywozili na taczkach.

 Tymczasem  prawdziwą sensację wzbudziły słowa wypowiedziane zupełnie gdzie indziej i przez kogoś zupełnie innego, bo w kościele i przez abp Wojciecha  Polaka, który stwierdził, że  „prawdziwym bluźnierstwem  jest wykorzystywanie znaku krzyża jako znaku walki z kimkolwiek   lub  czymkolwiek”.  Znaczy to, że pod znakiem krzyża nie wolno walczyć z nikim i z niczym. Czy znaczy to,  że „pod znakiem krzyża” trzeba  poddać się „komukolwiek i czemukolwiek”?...

  Idźmy dalej tym tokiem rozumowania:  czy to znaczy, że „ pod znakiem krzyża” musimy znosić największe nawet cierpienia, wyrzeczenia i ofiary, jakimi poddadzą  nas nasi oprawcy, prześladowcy i wrogowie krzyża?…

  Idźmy jeszcze dalej:  czy to znaczy, że każdy chrześcijanin ma wydać się nawet na Mękę Chrystusową, ulegając „komukolwiek i czemukolwiek”?

   Idźmy jeszcze dalej: jeśli  rzeczywiście  każdy chrześcijan  miałby wydawać się bez walki „pod znakiem krzyża”  na  mękę krzyża komukolwiek i  czemukolwiek - to znaczyłoby, że każdy chrześcijanin ma być… Chrystusem! Bogiem, który wydał się na mękę, ale przecież dla odkupienia całej ludzkości.

   Każdy chrześcijanin jest Bogiem, jest Chrystusem, jest Zbawicielem Ludzkości – to byłaby chyba największa  herezja od czasów Chrystusa!

  Nic dziwnego, że słowa abp Polaka budzą żywe komentarze, oczywiście nie w mediach mainstreamowych, niechby i publicznych. W tych ostatnich więcej jakby o Opolu, niż o tym, z kim, z czym  i jak walczyć „pod znakiem krzyża”. Oto prezydent Opola  wypowiedział umowę Telewizji Państwowej: festiwalu w Opolu więc nie będzie, na czym straci Opole, opolanie no i ludzie show-businesu. Ciekawe, że prezydent Opola nie zakwestionował w ogóle obecnej praktyki, kiedy to rząd lub samorządy finansują  branżę show-businesu:  gdyby tak zrobił – można by mu przyklasnąć. Ale gdzieżby tam jaki „łże-liberał”  z PO kwestionował tę praktykę! Toteż prezydent Opola chce tylko kopnąć w kostkę Jacka Kurskiego i włączyć się w cykl prowokacji, mający na celu antagonizowanie coraz to nowych środowisk względem rządów PiS/Kukiz 15. Po aktorach teatralnych (prowokacje warszawskie, wrocławskie), po „kongresach prawników”, po nauczycielach - sprawa Opola ma zantagonizować  teraz środowiska estradowe… Ciekawe, czyje zlecenia wykonuje  prezydent Opola?

 Ale co tam katowicki „kongres prowokatorów”, czy  zadyma opolskiego frędzla –wobec informacji, jaka wyciekła do prasy niemieckiej: że Komisja Europejska  planuje wprowadzić euro w całej UE – do roku 2025! Informacja ta została natychmiast zdementowana przez młodego wiceprzewodniczącego Komisji, Litwina Dombrovskisa (taki młody a już wiceprzewodniczący…) – ale przecież wierzymy właśnie dementowanym informacjom. Toteż dziwi nas, że red.Michnik podczas rytualnego obściskiwania się z „człowiekiem roku” , Tiemmermansem (jak Gomułka z Chruszczowem, jak Gierek z Breżniewem) nie zapytał tego czerwonego komisarza, po jakim właściwie kursie ustali się wymianę złotówki na euro?... Czy Tiemmermans już wie, czy jeszcze niemieccy przełożeni mu nie powiedzieli?...

 Emitentem euro jest  Centralny Bank Europejski z siedzibą we Frankfurcie nad Menem i raczej w Berlinie niż w Brukseli zapadają decyzję, w jakim tempie pracować mają maszyny drukarskie. Gdzieżby tam o takich sprawach  decydował filolog  Tiemmermans, czy fizyk  Dombrovskis…  A kto emituje pieniądz – ten ma władzę, jak trafnie zauważył już Rotszyld już w XIX wieku. „Człowiek roku” gazety żydowskiej może o tym nie wiedzieć, ale kierownictwo gazety żydowskiej chyba to  wie?"