poniedziałek, 3 sierpnia 2020

Odspiskowienie 447 Dewaluacja tytulow naukowych.


Odspiskowienie 447 Dewaluacja tytulow naukowych.

 Departament Stanu USA opublikował specjalny „JUST Act Report”, opracowany na podstawie kontrowersyjnej ustawy JUST Act z 2018 roku, zwanej też ustawą 447. Dokument ten nosi datę „marzec 2020 roku”
Na końcu rozdziału na temat Polski w amerykańskim raporcie wymieniona została kwota 28 miliardów złotych (7,5 miliarda dolarów), która już została wypłacona osobom żydowskiego pochodzenia.
Senator Tammy Baldwin (Partia Demokratyczna), współautorka ustawy 447 zgadza się z nim. „Podkreślając tę kwestię jako priorytet amerykańskiej polityki zagranicznej i uznając, że wciąż jest jeszcze więcej do zrobienia, pobudzimy dalsze działania w krajach, które nie wypełniają swoich zobowiązań w zakresie zapewnienia sprawiedliwości za Holokaust ocalonym, ofiarom i ich rodzinom” – zaznaczyła.
Amerykańscy senatorowie Marco Rubio i Tammy Balwdin, autorzy ustawy JUST Act 447, po publikacji JUST Act Report, wzywają do dalszych nacisków ws. roszczeń żydowskich na sojuszników USA w Europie, w tym na Polskę, uznając tę sprawę za jeden z priorytetów polityki zagranicznej Waszyngtonu.

Trzeba zapytać nie-rząd dlaczego ukryto przed społeczeństwem przekazaną kwotę 28 mld złotych. Raport Pompeo i kolejna teoria spiskowa się odspiskowała.
Może bez hałasu Lotos pójdzie we "właściwe ręce" za dobrą cene lub za darmo i zapasy złota gdzieś znikną bez śladu.... 

W PRL o awansach "naukowców" decydowała wszechmocna PZPR i bezpieka. "Nauka" miała służyć komunistycznej władzy stabilizując system. Temu służył system kreacji z przygłupów stada fałszywych autorytetów.
Mały Naczelnik Państwa zapowiedział złodziejską hodowle swojej nowej elity Polski. Wybrańcy na synekurach dostają ogromne kwoty.
Akademia Sztuki Wojennej staje fabryką pisowskich "doktorów". Trwa dalsza degrengolada tego tytułu. Temat pracy nadaje sie do Monty Python Flying Circus i do  IgNobla.
N.B. Emisja CO2 jest skutkiem działania człowieka i można ją zmniejszyć mordując ludzi. Największe osiągnięcia w ochronie klimatu mają więc Dzingis Chan, Mao Zedong, Józef Stalin i dopiero Adolf Hitler. Jednostkowa emisja CO2 kończąca życie w niemieckim krematorium była niewielka - 10 kg węgla kamiennego do pieca na dorosłego i 5 kg na mniejszą osobę lub dziecko.

sobota, 1 sierpnia 2020

Izera Morawieckiego to nowa Arrinera Hussarya 3

Izera Morawieckiego to nowa Arrinera Hussarya 3

W polskich elektrowniach energia elektryczna ( także dla samochodów elektrycznych ) wytwarzana jest głównie z węgla kamiennego.
Wszelkie zasoby naturalne wzmacniają bogactwo krajów dobrze zarządzanych i są przekleństwem krajów skorumpowanych jak Polska.
Zwaloryzowana kwota jak górnicy III RP wydobyli od społeczeństwa prawdopodobnie przekracza 800 mld obecnych złotych !
Same niewypracowane, wczesne, uprzywilejowane emerytury górnicze płacone przez społeczeństwo są warte więcej niż zakupiony na rynku światowym węgiel w wydobywanej w Polsce ilości !

Górnicy dysponują kryminalna przemocą - siłą fizyczną, której lęka się słaby rząd bez legitymacji. Demokracja, układy społeczne i ekonomia nie mają tu żadnego znaczenia. To silni faceci i muszą dostać, czego żądają  lub należne im lanie i więzienie jakie sprawił dla przykładu rząd Margaret Thatcher
Górnicy wyszarapują Polakom z gardła:
- 13 i 14 pensja
- Barbórka
- deputat węglowy
- ołówkowe
- choinkowe
- stresowe
- umarzalna pożyczka (100 tysięcy złotych)
- premie BHP
- bilety wakacyjne
- premie z Karty Górnika
- wysoka wcześniejsza emerytura
- dopłaty do urlopów
- 19 zł dziennie talonu na żywność
- wysoka odprawa
Jak długo jeszcze potrwa ten horror ?
Są równi i równiejsi. Zwykły Polak dostaje ( najczęściej nic nie dostaje ) maksymalnie 3 -miesieczną odprawę od pracodawcy. Górnik ma  2-3 letni urlop na koszt Polaków i  emeryture w wieku 40 lat i 100 tysięcy odprawy

 W Polsce od zawsze funkcjonuje w polityce i administracji  negatywna selekcja. Co dzień pojawiają się szokujące informacje.
Koltar jest spółką należącą do Grupy Azoty. Pod koniec czerwca jej prezesem została Angelika Świtalska, tarnowska radna PiS, która na koncie ma 21 zł, bankructwo trzech swoich firemek i upadłość konsumencką. Jedną z firm, w której zarządzie była, zajmowała się windykowaniem klientów firmy pożyczkowej jej byłego męża. Dodajmy, że model działania Polskiej Grupy Kapitałowej Kredyt przypominał argentyńską piramidę finansową. Firma od lat jest w likwidacji. 
 Interesy Świtalskiej z Tarnowem przypadają na czas, gdy prezydentem miasta był wybrany z ramienia PO Ryszard Ścigała, który został skazany za przyjęcie łapówki od jednej z firm budowlanych.
W 2015 roku Sąd Rejonowy w Łodzi ogłosił upadłość samej Angeliki Świtalskiej. Sąd miał jednak darować wszystkie zobowiązania finansowej obecnej prezes Koltaru.
Angelika Świtalska nie ukrywa swojego oddania partii. Na jej profilach w mediach społecznościowych chwaliła się zdjęciami z prezydentem Andrzejem Dudy jak i prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. W kolekcji fotografii znajduje się też np. selfie z Beatą Szydło.
„Od wielu lat jestem w szczęśliwym związku. Z domu rodzinnego wyniosłam wartości chrześcijańskie, które mają wpływ na moje życie i zasady, którymi się kieruję” - tak bezwstydnie napisała dwukrotnie rozwiedziona "katoliczka" Świtalska. Ciekawe, ile pani przedszkolance-pielęgniarce "lubiącej być blisko ludzi" zajmie rozłożenie na łopatki firmy z kapitałem założycielskim 54 milionów złotych.
Do brudnej polskiej polityki garnie się wszelkie menelstwo. Indywidua te w swoim własnym środowisku uchodzą za ludzkie odpady. Lata temu okazało się że członkowie Platformy Obywatelskiej mają głównie wykształcenie ... podstawowe.
Może szokować to że PiS mianował na wysokie stołki Misiewicza, Obajtka czy Sasina. Ale po prostu nie mają lepszych kandydatów.

https://auto.dziennik.pl/aktualnosci/artykuly/7786885,izera-polski-samochod-elektryczny-tesla-pspa-electromobility-poland-arrinera-produkcja-fabryka.html
"Izera skończy jak Arrinera? "Tylko Tesla nawiązała równorzędną walkę z wielkimi koncernami"

Izera, polski samochód elektryczny, ma trafić do produkcji już za trzy lata. Czy spółka ElectroMobility Poland podoła temu zadaniu? A może podzieli los firm, które chciałby być jak Tesla? Plany w rozmowie z dziennik.pl analizuje Maciej Mazur, dyrektor zarządzający Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA), czyli największej organizacji branżowej kreującej rynek elektromobilności w Polsce.

Dziennik.pl: Izera wzbudza skrajne emocje – od zachwytów po hejt. A co pan sądzi o pierwszych dwóch prototypach?
Maciej Mazur: Samochody mogą się podobać, spełniają współczesne standardy stylistyczne. Na tle modeli obecnie dostępnych na rynku ich projektanci na pewno nie mają się czego wstydzić. Musimy jednak pamiętać, że stylistyka odmian seryjnych bardzo często w mniejszym lub większym stopniu różni się od designu tak wczesnych prototypów. Zmiany może wymusić również zastosowanie konkretnej platformy, której rodzaj i dostawca nie został jeszcze ustalony. Ponadto pozostaje otwarte pytanie, czy oba pojazdy nadal będą wyglądać atrakcyjnie na tle konkurencji, gdy już wejdą do sprzedaży. A to ma nastąpić najwcześniej za trzy lata.

Electromobility Poland ujawniło jedynie podstawowe dane dotyczące obu pojazdów, takie jak pojemność akumulatorów czy prognozowany zasięg. Na dzień dzisiejszy to przyzwoite parametry. Jednak trzeba raz jeszcze podkreślić – według planów produkcja Izery rozpocznie się dopiero w 2023 r.
SUV i hatchback marki Izera mają szansę w starciu z elektrykami już produkowanymi przez wielkie koncerny?

Historia elektromobilności pokazuje, że oprócz projektów niszowych, takich jak chorwacki Rimac, równorzędną walkę o klienta z koncernami motoryzacyjnymi zdołała nawiązać jedynie amerykańska Tesla. Spółka Elona Muska jako pierwsza na świecie oferowała samochody elektryczne przyciągające potencjalnych nabywców nie tylko ekologicznością, ale również osiągami, stylistyką i innowacyjnymi rozwiązaniami technologicznymi takimi jak autopilot. Tesla umacniała swoją pozycję w okresie, kiedy praktycznie nie miała konkurencji. Mimo to, spółka przez zdecydowany czas swojej działalności pozostawała nierentowna. Start-upy zamierzające powtórzyć ten sukces takie jak np. Byton, Nio, Faraday Future czy Lucid Motors, albo popadły w bardzo poważne problemy finansowe, albo nawet nie zdołały wprowadzić pojazdów elektrycznych na rynek.

Samochody Izera mają konkurować na rynku w popularnych segmentach, w których robi się coraz bardziej tłoczno. W Polsce atutem tych pojazdów ma być pochodzenie, za granicą ten element nie będzie miał znaczenia. Aby zupełnie nowa, szerzej nieznana marka miała osiągnąć sukces, nie może być tylko poprawna – musi się czymś wyróżniać: oryginalną stylistyką, osiągami oraz przede wszystkim ceną optymalnie dostosowaną do jakości. Zakup nowego pojazdu to zazwyczaj poważny wydatek. Należy sobie zadać pytanie: czy klienci - szczególnie zagraniczni – rozglądający się za samochodem elektrycznym, będą zainteresowani całkowicie nową marką, czy jednak w większości postawią na sprawdzone produkty funkcjonujących na rynku od lat koncernów.
Produkcja seryjna jest realna? Ile może kosztować pozyskanie platformy, czyli najważniejszego elementu elektryka? U kogo EMP mogłaby ją kupić?

Na dzień dzisiejszy nie znamy zakładu, który miałby produkować pojazdy marki Izera. Nie wiemy, kto zapewni dostawy ogniw litowo-jonowych. Co więcej, według informacji udzielonych przez Electromobility Poland, dopiero prowadzone są negocjacje z potencjalnymi dostawcami platformy. Rozpoczęcie produkcji seryjnej jest teoretycznie oczywiście realne, jednak biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności – będzie prawdziwym wyzwaniem, zwłaszcza w 2023 r.

Z uwagi na koszty platforma dla Izery nie zostanie opracowywana w Polsce – udostępni ją podmiot zewnętrzny. Na obecnym etapie można jedynie zgadywać, kto zostanie dostawcą. Podobnie, ile będzie kosztować pozyskanie tej technologii. Wiadomo, że Grupa Volkswagena zamierza udostępniać innym podmiotom swoją platformę MEB. Własną architekturę rozwija również szereg pozostałych koncernów, takich jak np. Grupa PSA, Renault-Nissan-Mitsubishi, General Motors czy Jaguar-Land Rover.

O jakich kwotach należy mówić w przypadku testów prototypów i wdrożeniu do produkcji seryjnej?

Konkretne kwoty zawsze zależą od indywidualnego przypadku. Czym innym jest rozpoczęcie montażu we własnym już funkcjonującym zakładzie kolejnego modelu opartego na posiadanej platformie i dzielonych podzespołach. A czym innym wybudowanie i wyposażenie od podstaw fabryki, pozyskanie technologii od podmiotów zewnętrznych oraz rozpoczęcie produkcji zupełnie nowego pojazdu, który musi przecież spełniać odpowiednie normy jakości i bezpieczeństwa. Faraday Future, amerykański start-up z chińskim kapitałem, który początkowo zamierzał uruchomić własną fabrykę EV, szacował jej koszt na miliard dolarów. Jeszcze większą sumę (1,5 mld dolarów) miał kosztować zakład Bytona w Nankinie. Z kolei koszt powstającej pod Berlinem Gigafactory Tesli wyniesie ok. 4 mld euro.
Izera to nieznana, zaczynająca od podstaw marka. Zamierza wejść na bardzo trudny rynek i rywalizować w segmentach, w których panuje bardzo ostra konkurencja. Wiele podmiotów, które chciały osiągnąć sukces w segmencie e-mobility albo zbankrutowało (np. e.GO czy Fisker), albo znajduje się na krawędzi upadłości (np. Byton). Przy czym, w odróżnieniu od ElectroMobility Poland, wymienione firmy wprowadziły już swoje pojazdy do sprzedaży lub zamierzały ją rozpocząć w niedalekim czasie.

Zastanawia również stopień zaawansowania polskiego projektu w odniesieniu do ambitnych planów uruchomienia fabryki w 2023 r. Przed rozpoczęciem produkcji należy dysponować odpowiednią platformą podwoziową, mieć zapewnione dostawy baterii. A co z gwarancją? Serwisem? Działaniami posprzedażowymi? O ile nawet samochód trafi już do produkcji seryjnej, będzie się musiał zmierzyć z produktami firm posiadającymi wieloletnie doświadczenie oraz nieporównywalnie większą rozpoznawalność i zaplecze technologiczno-finansowe.

Dlaczego Polak miałby kupić Izerę zamiast elektrycznego auta wyprodukowanego przez Mazdę, Kię, Hyundaia, Volkswagena, PSA czy Teslę?

ElectroMobility Poland podkreśla aspekt "polskości" zapowiadanych pojazdów i dla wielu potencjalnych nabywców będzie to poważny argument przemawiający za podjęciem pozytywnej decyzji o zakupie. Jednak, aby produkt nowej marki zdobył szersze uznanie, powinien być co najmniej tak dobry jakościowo jak propozycje większych koncernów oraz możliwie atrakcyjnie wyceniony. Łączne spełnienie tych warunków będzie bardzo trudne zwłaszcza, że konkurencja w segmencie EV z roku na rok się zaostrza. Obecnie w Polsce dostępnych jest 36 modeli samochodów całkowicie elektrycznych. Zgodnie z planami koncernów, w roku 2023 może ich być już wielokrotnie więcej."

Geneza idei 6 (?) mln ofiar calopalnych z ludzi

Geneza idei 6 (?) mln ofiar calopalnych z ludzi

Oto słowo Boże: Biblia Tysiąclecia, Księga Rodzaju, rozdział 22.
http://www.biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=22

"1 A po tych wydarzeniach Bóg wystawił Abrahama na próbę. Rzekł do niego: «Abrahamie!» A gdy on odpowiedział: «Oto jestem» - 2 powiedział: «Weź twego syna jedynego, którego miłujesz, Izaaka, idź do kraju Moria2 i tam złóż go w ofierze na jednym z pagórków, jakie ci wskażę». 3 Nazajutrz rano Abraham osiodłał swego osła, zabrał z sobą dwóch swych ludzi i syna Izaaka, narąbał drzewa do spalenia ofiary i ruszył w drogę do miejscowości, o której mu Bóg powiedział. 4 Na trzeci dzień Abraham, spojrzawszy, dostrzegł z daleka ową miejscowość. 5 I wtedy rzekł do swych sług: «Zostańcie tu z osłem, ja zaś i chłopiec pójdziemy tam, aby oddać pokłon Bogu, a potem wrócimy do was». 6 Abraham, zabrawszy drwa do spalenia ofiary, włożył je na syna swego Izaaka, wziął do ręki ogień i nóż, po czym obaj się oddalili.
7 Izaak odezwał się do swego ojca Abrahama: «Ojcze mój!» A gdy ten rzekł: «Oto jestem, mój synu» - zapytał: «Oto ogień i drwa, a gdzież jest jagnię na całopalenie?» 8 Abraham odpowiedział: «Bóg upatrzy sobie jagnię na całopalenie, synu mój». I szli obydwaj dalej. 9 A gdy przyszli na to miejsce, które Bóg wskazał, Abraham zbudował tam ołtarz, ułożył na nim drwa i związawszy syna swego Izaaka położył go na tych drwach na ołtarzu. 10 Potem Abraham sięgnął ręką po nóż, aby zabić swego syna...."

czwartek, 30 lipca 2020

Izera Morawieckiego to nowa Arrinera Hussarya 2

Izera Morawieckiego to nowa Arrinera Hussarya 2

 Polska jest od kilku lat importerem energii elektrycznej, której z roku na rok importujemy coraz więcej. Floty samochodów elektrycznych nie będzie wiec czym zasilać i już z tego widac ze narracja o milionie samochoów elektrycznych polskiej produkcji to hućpa.
W 2009 roku  rząd PO-PSL zadecydował o wznowieniu programu polskiej energetyki jądrowej. Pierwotnie pierwsza elektrownia jądrowa miała rozpocząć pracę  w 2020 roku czyli obecnie. Jak oszacowała Najwyższa Izba Kontroli w 2018 roku  wydatki na realizację tego programu sięgnęły już około 1 mld zł Do tej pory nie wiemy, ile elektrownia ma to kosztować, jak to zostanie sfinansowane, kto i gdzie to wybuduje. Kolesiowe z PIS w budowę elektrowni jądrowej bawią się tak samo jak kolesiowie z PO.
Jak poinformował prezydent Andrzej Duda po rozmowach w Białym Domu z Donaldem Trumpem, w najbliższym czasie ma zostać podpisana międzyrządowa umowa, co pozwoli rozpocząć prace projektowe związane z wprowadzeniem w Polsce konwencjonalnej energii nuklearnej dla produkcji energii elektrycznej.
- Podmioty, które będą w tym brały udział, już w tej chwili są wytypowane. Uzgodnienia są bardzo daleko posunięte - powiedział Andrzej Duda w Waszyngtonie.
Jest jednak wątpliwe aby Amerykanie wybudowali nam elektrownie jądrowe ponieważ od lat praktycznie sami nie budują u siebie żadnych nowych elektrowni.

Na razie pokazano dwa Concept-y samochodów z kompozytów. Części karoserii częściowo zrobiono na drukarkach 3D. Zrobienie pokazowej skorupy nie jest drogie. Plastiki są ręcznie sklecone aby się to jako tako trzymało. To nawet nie są przedbiegi do projektowania.
Polskie firmy mają duże doświadczenie z hecami z robienien demonstratorów i Concept-ów.
http://matusiakj.blogspot.com/2016/09/generalna-gubernia-sie-zbroi-9.html
"Gliwicki Bumar wreszcie po latach prob i doswiadczen znalazł swoje powołanie. Jest specjalista od  budowy demonstratorów. Plytami rigipsowymi, kartonem i plytami wiorowymi  zostal obudowany sowiecki czolg T-72 i powstal demonstrator czolgu PT-16. Wczesniej w tej "technologi" powstal demonstrator PL01 Concept i inne modele. Mozna to nazwac nowa "prowokacja gliwicka".
Bumar oczekuje na zlecenia z Hollywood. Moze zbudowac dla branzy wszelkie futurystyczne pojazdy do filmów S-F.
Demonstrator czołgu PT-16 po raz pierwszy pokazano na targach w Kielcach. Jest to demonstrator rzekomej mozliwosci modernizacji starego, muzealnego sowieckiego czołgu T-72. To w istocie skladak ze starego kadłuba czolgu T-72 z nowym importowanym ukladem napedowym i nowa wiezą.  Mimo iz 27 lat minęło od rozwodu z ZSRR  to  Bumar wciąż tylko przerabia ten sam starenki sowiecki czołg.
Rola polskiego przemysłu bedzie poskręcanie z zabytkiem dostarczonych z zagranicy elementow."

https://www.bankier.pl/moto/izera-polskie-auto-elektryczne-za-trzy-lata-ma-zjechac-z-linii-produkcyjnej-7791/
"Jest projekt polskiego elektryka. „Bez szans na powodzenie”
Izera, taką nazwę będzie miała polska marka samochodów elektrycznych. ElectroMobility Poland zapowiada, że polski elektryk zjedzie z taśmy produkcyjnej w 2023 roku. Samochód ma być dostępny dla przeciętnego Kowalskiego.

We wtorek w pod Warszawą odbyła się premiera polskiej marki samochodów elektrycznych. W jej trakcie poinformowano o nazwie i logo marki, zaprezentowano również dwa prototypy – białego SUV-a i czerwonego hatchbacka.

Jak poinformował prezes ElectroMobility Poland Piotr Zaremba, marka polskiego elektryka będzie nosić nazwę Izera. Inspiracją dla nazwy były Góry Izerskie, które leżą na pograniczu Polsko-Czeskim oraz rzeka Izera, która później wpada do Łaby.Nazwa marki odnosi się więc do transgraniczności, współpracy z międzynarodowymi partnerami.
Logo marki wzorowane jest na heksagonie, plastrze miodu, w który wpisany jest diament. Środkowa część logotypu przypomina różę wiatrów.

„Wierzymy, że Polacy pokochają Izerę” – podkreślił prezes spółki.

Dyrektor ds. rozwoju technicznego produktu ElectroMobility Poland Łukasz Maliczenko wyjaśnił, że Izera z taśmy produkcyjnej miałby zjechać w trzecim kwartale 2023 roku. Wcześniej – na przełomie drugiego i trzeciego kwartału 2021 roku ma powstać fabryka i linia produkcyjna. Fabryka powstanie na południu Polski, na Śląsku. Zostało przeprowadzone due diligence i firma jest w trakcie pozyskania terenu.

Dyrektor biura projektu ElectroMobility Poland Małgorzata Królak podkreśliła, że budowa polskiego elektryka, to duża szansa dla gospodarki. Wskazała, że branża motoryzacyjna co do wielkości jest drugim sektorem przemysłowym w Polsce i generuje 8 proc. krajowego PKB. Polska jest też największym krajem w Europie, która nie ma własnej marki samochodowej – wskazała.
Królak dodała, że Izera na początku pozwoli stworzyć ok. 3,5 tys. miejsc pracy, a w późniejszym etapie kolejne 3 tys. Potencjał – jak wskazała – jest wyższy, gdyż wliczając w to otoczenie, produkcja polskiego elektryka pozwoli wygenerować kolejnych 12 tys. miejsc pracy.

Prezes ElectroMobility Poland zapewnił ponadto, że celem spółki jest stworzenie samochodu „budżetowego”, przystępnego cenowo dla kieszeni „przeciętnego Kowalskiego”.

„Naszą ambicją od początku było, by ten samochód był dostępny, by elektryki, za trzy-cztery lata, były dostępne cenowo. Elektryk ma tę przewagę nad samochodem spalinowym, że ma niższe koszty eksploatacji, ale w zakupie jeszcze jest droższy. Dlatego samochód będzie sprzedawany w systemie ratalnym, gdzie cena auta i paliwo – w tym wypadku energia elektryczna – będzie zawarta w miesięcznej racie. Taka miesięczna rata dla samochodów Izera będzie niższa niż dla samochodów spalinowych z tego samego segmentu. To jest nasze podstawowe założenie” – wyjaśnił Zaremba.

Przedstawiciele spółki dodali, że budowa prototypu kosztowała ok. 30 mln zł. Samo rozpoczęcie produkcji samochodu to 4-5 mld zł.

Prezes wyjaśnił , że obecnie spółka prowadzi rozmowy ws. finansowania projektu w „gronie branżowych i finansowych” firm, również ze spółkami Skarbu Państwa – innych niż właściciele ElectroMobility Poland. Czterema udziałowcami spółki są Enea, Energa, Tauron i PGE.

Firma prowadzi również rozmowy z dwoma międzynarodowymi koncernami ws. dostarczenia platformy, na której zostanie zbudowana Izera – poinformowali przedstawiciele spółki.

Izera ma być samochodem przestronnym, który do setki będzie rozpędzał się w mniej niż osiem sekund. Jej zasięg ma wynosić 400 km, a za pomocą szybkiego ładowania, trwającego pół godziny, będzie można naładować 80 proc. baterii. Planowane jest wprowadzenie dwóch pojemności baterii.

Nad wyglądem SUV-a oraz hatchbacka, wraz z zespołem polskich inżynierów i stylistów, pracowali m.in. projektanci z Torino Design. To prywatne, niezależne włoskie studio stylistyczne, założone 15 lat temu przez Roberto Piattiego, które pracuje z europejskimi i światowymi markami, w tym również z segmentu premium. Konsultantem projektu był Tadeusz Jelec, wieloletni projektant Jaguara.
PSPA: Polski elektryk bez większych szans na powodzenie

Na dzisiaj koncepcja polskiego samochodu elektrycznego wydaje się być projektem w równej mierze ambitnym, jak i nie mającym większych szans na powodzenie rynkowe – ocenił Jan Wiśniewski z Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA).

Ekspert wskazał, że zaprezentowane prototypy są stosunkowo atrakcyjne wizualnie – chociaż to kwestia gustu – przestronne, należą do popularnych segmentów hatchback i crossover. Na papierze dysponują też przyzwoitymi osiągami.

Ekspert zwrócił uwagę, że na razie nie wiadomo, gdzie powstanie fabryka, która ma odpowiadać za produkcję pojazdów. Nie wiadomo też na jakich platformach zostaną oparte te samochody.

„Nie wiemy również, czy odniosą komercyjny sukces. Na dzisiaj, koncepcja polskiego samochodu elektrycznego wydaje się być projektem w równej mierze ambitnym, jak i nie mającym większych szans na powodzenie rynkowe” – ocenił.

Odnosząc się startu produkcji, czyli 2023 roku, Wiśniewski wskazał, że nie jest to takie pewne. Dodał, że polskie samochody elektryczne trafią do sprzedaży w wyjątkowo niesprzyjających realiach rynkowych. „Co prawda elektromobilność w skali globalnej rozwija się bardzo dynamicznie, jednak konkurencja w segmencie modeli elektrycznych cały czas się zaostrza: pojazdy tego typu wprowadziły lub zamierzają wprowadzić do sprzedaży praktycznie wszystkie liczące się koncerny motoryzacyjne” – zauważył.

Wiśniewski wskazał przy tym na liczby, pieniądze jakie w elektromobilność inwestują zagraniczne koncerny. Przywołał m.in. Grupę Volkswagena, która w latach 2020-2024 wyda na rozwój elektromobilności około 33 mld euro. Do 2029 r. koncern planuje wprowadzić na rynek do 75 modeli z napędem wyłącznie elektrycznym oraz około 60 modeli hybrydowych. Jednocześnie liczba wyprodukowanych EV Volkswagena ma sięgnąć 26 mln egzemplarzy.

„Polskie samochody elektryczne będą musiały walczyć o względy klientów z nowymi modelami Daimlera, FCA, Grupy PSA, Hondy, Mazdy, Mitsubishi i Nissana. Pojazdy zeroemisyjne trafią również do portfolio Subaru, Suzuki i Toyoty. Krajowe EV, które mają być fizycznie dostępne pod koniec 2023 r. zmierzą się więc z wyjątkowo silną konkurencją, mającą oparcie w wielomiliardowych nakładach oraz wieloletnim doświadczeniu” – zauważył przedstawiciel PSPA.

Dodał, że rynek elektromobilności jest bardzo ciężki, a wiele firm zajmujących się tym segmentem upadło.

Wiśniewski podkreślił, że dla ElectroMobility Poland wyzwaniem będzie samo rozpoczęcie produkcji zapowiadanego pojazdu i zorganizowanie sieci sprzedaży, nawet wirtualnej.

„Wprowadzenie do sprzedaży w bardzo hermetycznym sektorze motoryzacyjnym zupełnie nowego, docelowo popularnego produktu nieznanej marki z zamiarem czerpania z tego tytułu dochodów ociera się natomiast o science-fiction” – ocenił.

Według przedstawiciela PSPA, Izera nie zajmie niszy, którą z powodzeniem zajęła już Tesla czy chorwacki Rimac produkujący bardzo szybkie i bardzo drogie supersportowe coupé z napędem elektrycznym. Dodał, że polska marka powinna się wyróżniać takimi czynnikami jak jakość, wyposażenie i przede wszystkim racjonalnie skalkulowaną ceną. Zwrócił jednak uwagę, że w tych obszarach konkurencja już teraz jest bardzo duża, w 2023 r. będzie nieporównywalnie większa.

„Nawet przy ryzykownym założeniu, że Polacy zrezygnują z elektrycznych Volkswagenów, Renault, Nissanów czy Hyundaiów, żeby kupić polski produkt, krajowy rynek sam w sobie nie +wykarmi+ producenta samochodów należących do popularnych segmentów. O ile nawet oba pojazdy będą oferowane za granicą, podkreślany przez Electromobility Poland (i bardzo z resztą naciągany) aspekt pochodzenia pojazdu w innych krajach nie będzie żadnym atutem, z uwagi na fakt, że polska motoryzacja w kontekście samochodów osobowych zapewne kojarzy się bardziej ze słynnym testem Poloneza od Jeremy’ego Clarksona niż z chlubnymi tradycjami technologicznymi” – zauważył przedstawiciel PSPA.

Ocenił, że argument, iż pojazdy marki Izera są np. „rodzinne”, to za mało, żeby przebić ofertę innych producentów.

Ekspert przywołał też inny przykład, brytyjskiego Dysona, potentata z branży AGD, który zamierzał wprowadzić do sprzedaży samochody elektryczne. Firma chciała wprowadzić do sprzedaży kilka modeli, a pierwszy z nich miał być produkowany od 2021 r. w Singapurze.

„Finał? Mimo bogatego zaplecza finansowo-technologicznego brytyjskiej spółki, projekt został uznany za komercyjnie nieopłacalny” – podkreślił Wiśniewski.

Dodał, że Dyson po podjęciu decyzji o zakończeniu inwestycji w EV ogłosił, że nastąpiło to na tyle wczesnym etapie rozwoju projektu, że nie będzie miało większego wpływu na finanse i działalność operacyjną koncernu. „Niestety, mimo optymistycznych zapowiedzi, realia rynkowe każą zakładać, że to optymalna droga również w przypadku spółek będących właścicielami ElectroMobility Poland” – podsumował.

Spółka ElectroMobility Poland powstała w październiku 2016 roku. Jest kontrolowana przez cztery koncerny energetyczne – PGE, Energę, Eneę oraz Tauron. Każdy z udziałowców wykładając po 17,5 mln zł, objął po 25 proc. kapitału akcyjnego, uzyskując tyle samo głosów na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy. (PAP)"

środa, 29 lipca 2020

Izera Morawieckiego to nowa Arrinera Hussarya


Izera Morawieckiego to nowa Arrinera Hussarya

 Arrinera Hussarya to rzekomo "supersamochód" konstruowany przez polską firmę Arrinera Automotive od 2008 roku. Prototyp pojazdu zaprezentowano akcjonariuszom i inwestorom firmy Arrinera 9 czerwca 2011 roku.
W 2012 roku dowodzono, że wabik dla naiwniaków - prototyp samochodu jest jedynie marną  repliką innych znanych aut.
https://www.motor1.com/news/31763/polands-arrinera-accused-of-being-a-fake-replica-not-supercar/
Do chwili obecnej nie sprzedano ani jednego samochodu. W 2018 roku Arrinera objawiła się jako samochód elektryczny o "fantastycznych" parametrach.

Firma prywatnie oskarzała dziennikarza, który opisał cała hucpę z wabikiem i wprowadzaniem w błąd i naciąganiem naiwnych na kasę. Sąd go uniewinnił. Okazało się że od początku miała to być replika samochodu Lamborghini, której jednak nie zamierzano w ogóle produkować.
http://4kolkainietylko.pl/2018/05/arrinera-to-sciema-juz-oficjalnie/
„Świadek Jarosław Baranowski, jako udziałowiec Carbon Design S.A. kierujący działem kompozytu czynnie uczestniczył w projekcie Arrinery od 2008 r. do połowy 2009 r. (k. 646-649). Był odpowiedzialny za nadwozie samochodu. Świadek negatywnie odnosił się do działań Łukasza Tomkiewicza, zarzucając mu brak zdrowego rozsądku, ignorując uwagi innych osób co do jakości materiałów i konstrukcji pojazdu. Odniósł wrażenie, że projekt ma na celu pozyskanie funduszy i klientów, a nie zbudowanie dobrego samochodu. Potwierdził, iż podwozie i nadwozie samochodu zostało wykonane przez firmę Bojar, zajmującą się budowaniem replik za akceptacją Łukasza Tomkiewicza z najtańszych i kiepskich jakościowo materiałów, a w mediach przedstawiano go jako super samochód.” 
Takich oczywistych-rewelacji jest w uzasadnieniu [wyroku] jeszcze sporo. Oczywistych dla wszystkich jakkolwiek przyglądających się tematowi, a nie ślepo wierzących w działania kilku gości, którzy naciągnęli grupę naiwniaków na wydanie kasy. Z resztą żadna poważna instytucja nie dała się na to nabrać. Dość powiedzieć, że z uzasadnienia wyroku wynika, iż Giełda Papierów Wartościowych negatywnie opiniowała działania spółki i otwarcie mówiła, że przekazywane informacje mają wprowadzić inwestorów w błąd, a za obietnicami składanymi przez firmę nie stoją środki ani kapitałowe, ani materialne. Sąd potwierdził też, że problemy Arrinery zaczęły się de facto od samego początku, jeszcze zanim nawet opinia publiczna zaczęła się interesować tym przekrętem i go sprawiedliwie dobijać."

Arrinerę trudno było nazwać przedsiębiorstwem. Oprócz zarządu nikt tam nie był zatrudniony. Dopiero w 2016 roku pojawił się  jeden pracownik. W szczytowym momencie nad projektem pracowało w różnych firmach  tylko 12 osób a przeciętnie 3 osoby

https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/arrinera-hussarya-kryptowaluty-blockchain,196,0,2411716.html
"Polski samochód wyścigowy Hussarya nie znalazł jeszcze choćby jednego nabywcy. Ale jego producent Arrinera chce sprzedać kolejne marzenia. Tym razem tam, gdzie sprzedają się one najlepiej. Na rynku kryptowalut.
Arrinera to jedna z tych spółek, które można nazwać "sprzedawcami marzeń". Nie sprzedała dotąd żadnego samochodu, ale piękny prototyp i plany sprzedaży 33 aut (po 229 tys. zł sztuka) doprowadziły dwa lata temu do sytuacji, w której wartość spółki doszła do nawet 76 mln zł. Arrinera dostała nawet półtora roku temu zaliczkę na jeden samochód, ale transakcję wstrzymuje brak homologacji.
Za zgromadzone pieniądze wyprodukowano trzy egzemplarze. Spółka istnieje tylko dlatego, że udało się parę razy sprzedać akcje."

Oczywiście Izery Morawieckiego to bajki dla naiwniaków.

wtorek, 28 lipca 2020

Smiala decyzja na Slowacji. Deputowani zlikwidowali immunitet. Dojenie ojczyzny

Smiala decyzja na Slowacji. Deputowani zlikwidowali immunitet. Dojenie ojczyzny
https://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/399263,poslowie-na-slowacji-zrzekli-sie-immunitetow.html
" Kwestia zniesienia immunitetu jest na ustach polskich polityków od lat. Tyle, że nic w tym kierunku nie robią. Słowaccy deputowani udowodnili, że można. Żaden nie był przeciw zniesieniu szczególnej ochrony.

Od 1 września na Słowacji posłowie nie będą cieszyli się immunitetem chroniącym ich przed odpowiedzialnością karną. Przeciwko zmianom nie zagłosował żaden z obecnych na sali deputowanych. Nowelizacja przepisów została uzgodniona przez wszystkie partie parlamentarne.
Deputowani będą chronieni jedynie w przypadku odpowiedzialności za wypowiedzi wygłoszone na forum Rady Narodowej. Wciąż będzie też potrzebna zgoda parlamentu na aresztowanie podejrzanego o przestępstwo posła.

Teraz politycy zamierzają pozbawić immunitetu sędziów. Ministerstwo Sprawiedliwości już konsultuje się w tej sprawie z samymi zainteresowanymi.

Jestem przekonany, że sędziowie zgodzą się na takie rozwiązanie, co pozwoli na kolejną zmianę ustawodawstwa – mówił wczoraj przewodniczący Rady Narodowej Pavol Paszka."

"Klaskaniem mając obrzękłe prawice. Znudzony pieśnią, lud woła o czyny"
Korumpujący się coraz bardziej apostołowie moralności z PIS od 5 lat mają pełnie władzy a zapowiadane reformy sądów stoją w miejscu. Mogliby rozpocząć od zniesienia immunitetu ... ale wolą się jałowo zajmować tematami zastępczymi no i doić...

 K. I. Gałczyński:
"Gęby ponure, spojrzenia tępe.
- Z czym to walczycie bracia?
- Z postępem!"

Najważniejsze jest teraz i zawsze  dojenie ( PiS w niczym się nie wyróżnia w złodziejstwie ) ojczyzny - "Rafał Gietka, były funkcjonariusz Służby Więziennej ( czyli klawicz ) i gminny działacz PiS został prezesem spółki Enea Oświetlenie.
W Enei swoje miejsce znaleźli również prezydent Szczecina z PiS, Mariusz Kądziołka oraz pisowski wiceprezydent tego miasta, Marcin Pawlicki."

Efekty rażącej niekompetencji zarządów Spółek Skarbu Państwa są widoczne - Straty związane z katastrofą gospodarczą w porzuconej elektrowni węglowej w Ostrołęce wyniosą około 1 mld 400 mln złotych a nie jak wcześniej podano miliard.

poniedziałek, 27 lipca 2020

Uniewaznienie JP2. Plucie suwerenowi do zupy

Uniewaznienie JP2. Plucie suwerenowi do zupy

 Ulubieniec Zwykłego Posła z Żoliborza, faktyczny prezes TVPiS, Jacek Kurski po 24 latach małżeństwa z trójką dzieci uzyskał rozwód kościelny. Sprawa sieje zgrozę, zgorszenie i jest dowodem totalnej korupcji i zgnilizny Koscioła Kat. Nie było jeszcze nigdy jednostkowo czegoś tak obrzydliwego i skandalicznego. Kurski wziął sobie za nową katolicka żonę swojego pracownika z którą uprawiał seks zdradzając żonę.

W 1999 roku papież Jan Paweł II udzielił BŁOGOSŁAWIEŃSTWA całej rodzinie Kurskich.
Na zdjęciu błogosławieni przez JP2 Jacek Kurski, jego pierwsza żona oraz dwójka dzieci. Rodzina stoi przed obliczem Jana Pawła II, a zdjęcie zostało podpisane pięknym tekstem: "Najważniejszy dzień w życiu naszej rodziny. Błogosławieństwo Ojca Świętego".
Symonia czyli świętokupstwo to handel godnościami i urzędami kościelnymi, sakramentami oraz "dobrami" duchowymi. Termin pochodzący od Szymona Maga, którego święty Piotr ostro zganił za chęć kupienia od apostołów daru udzielenia Ducha Świętego.
Z powodu ogromu nadużyć, które miały miejsce w historii Kościoła Kat., handel odpustami stał się jedną z przyczyn wystąpienia Marcina Lutra i reformacji. Korupcja kościoła budziła też niesmak i ogólne zgorszenie wśród duchownych. 31 października 1517 augustianin Marcin Luter wywiesił na drzwiach kościoła w Wittenberdze 95 tez przeciw "handlowi odpustami". Dzięki wynalazkowi druku tezy szybko rozpowszechniły się w Rzeszy. 

Kościelny rozwód za "łapówkę" to współczesna forma średniowiecznego handlu odpustami.

Teraz mężykowie stanu formatu kieszonkowego sprowadzili do swojego formatu kieszonkowego papieżyka JP2. Dochodzi obciążająca, zdeterminowana ochrona  pedofilii w kościele kat. za panowania JP2.

N.B. Prezydencka córka Marta K. też nie jest wzorem moralności. Zresztą zdemaskowane zostało wielkie stado polskich świętoszków - oszustów. "Stoi pod figurą a ma diabła za skórą"

    Małżeństwo katolickie może zostać nieważnie zawarte z powodu jakieś przeszkody zrywającej kanony 1083 – 1094 Kodeksu Kanonicznego.
        wiek młodociany (14 lat dla kobiety i 16 dla mężczyzny),
        niezdolność płciowa (impotencja),
        istniejący węzeł małżeński ( małżeństwo z inną osobą),
        różność religii (ślub z osobą nieochrzczoną),
        święcenia,
        śluby lub profesja zakonna,
        uprowadzenie,
        przeszkoda występku (małżonkobójstwa),
        pokrewieństwo (w linii prostej i do 4 stopnia linii bocznej),
        powinowactwo (w linii prostej),
        przyzwoitości publicznej,
        pokrewieństwa prawnego (powstałego z adopcji).
    Małżeństwo może zostać nieważnie zawarte na skutek braków dotyczących zgody małżeńskiej. Określone zostały przez prawodawcę w kanony 1095-1107.
        brak minimum małżeńskiego poznania
        pozbawienie używania rozumu,
        poważny brak rozeznania oceniającego co do istotnych praw i obowiązków małżeńskich,
        niezdolność do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich z przyczyn natury psychicznej,
        podstęp przy zawieraniu małżeństwa ( umyślne wprowadzenie w błąd),
        symulacja,
        wykluczenie któregoś z istotnych przymiotów lub elementów małżeństwa (jedność, nierozerwalność , zrodzenie i wychowanie potomstwa),
        zawieranie małżeństwa pod warunkiem,
        przymus i bojaźń.
    Przyczyną nieważności małżeństwa mogą być braki dotyczące formy kanonicznej, a więc sposobu zawierania małżeństwa. Dotyczy w szczególności kapłana asystującego przy zawieraniu małżeństwa (posiadanie przez niego odpowiedniego upoważnienia), oraz zobowiązanie do zawierania małżeństwa przez katolików według formy kanonicznej.

Młodzi Polacy są głęboko rozczarowani kościołem kat. Maleje zainteresowanie szkolną religią. W 2019 roku  uczęszczało na nią 70% uczniów, ale w największych miastach już mniej niż połowa (44%). Nawet wśród wierzących i głęboko wierzących przeważa opinia, uważa tak 58% z nich, że te zajęcia powinny być nieobowiązkowe i prowadzone poza szkołą. Według badań poziom szkolnej i przedszkolnej katechezy jest tragiczny oraz ośmieszający wiarę i KRK. Katecheza jest jednym z powodów laicyzacji młodych ludzi.
Chodzenie do kościoła przez młodych ludzi stało się "obciachem". Na niedzielne msze chodzi mniej niż 28 % młodych Polaków. Od 1996 roku frekwencja spadła prawie o połowę. Szczególnie szybko proces utraty młodych wiernych zachodził po 2004 roku a więc po wstąpieniu przez Polskę do UE. Jeśli trend się utrzyma, Kościół w Polsce za dwie, trzy dekady ( lub szybciej ) straci demograficzne zaplecze i kościoły trzeba będzie sprzedawać i burzyć aby odzyskać grunt lub przebudowywać na lokale użytkowe.

Religia nie jest ludziom potrzebna do szczęścia - jest wręcz odwrotnie. 91% młodych (16-29 lat) sąsiednich Czechów nie identyfikuje się z żadną religią.
Ranking "Happiness 2016-2018" w skali 0-10.
1. Finland (7.769)
2. Denmark (7.600)
3. Norway (7.554)
4. Iceland (7.494)
5. Netherlands (7.488)
6. Switzerland (7.480)
7. Sweden (7.343)
8. New Zealand (7.307)
9. Canada (7.278)
10. Austria (7.246)

20. Czech Republic (6.852)

40. Poland (6.182)
41. Uzbekistan (6.174)

Laicyzacje i sekularyzacje napędza rozum. Znana z Europy i całego świata laicyzacja wynika z postępu technicznego. Religia jest pewnym porzucanym sposobem "myślenia" i życia. Dostęp do wiedzy i nauki ścisłe są najgroźniejszymi wrogami kościoła. Zauważyć należy że państwowa nauka religii w Polsce odbywa się kosztem nauczania matematyki, fizyki, chemii, biologi i informatyki. "Polska nie musi być bogata ale katolicka"

Stulecie konferencji w Spa

Stulecie konferencji w Spa
 Wywiad Francji, wywiad Imperium Brytyjskiego, a nawet USA wiedziały że Piłsudski był zdyscyplinowanym agentem Austrii a potem Niemiec.  Nie miał on jakiegokolwiek autorytetu na zachodzie i nikt z nim nie chciał rozmawiać. Anglia, Francja i USA chciały odebrać mu nadane w Polsce urzędy, gdyż był już ostatnim czynnym w Europie politykiem wywodzącym się z nadania nieistniejących już cesarstw niemieckiego i austriackiego.

Tragedia Polski nie zaczęła się w 1939 roku ale zaczęła się od Zamachu Majowego w 1926 roku i rządów bandytów agenciaka. Fałszerze Piłsudskiego zlikwidowali w archiwach dużo dokumentów podkładając liczne fałszywki na które łapią się głupi "historycy".

http://mysl-polska.pl/2412
"W dniu 10 lipca tego roku minęła setna rocznica konferencji w Spa, w której uczestniczyli ówcześni przywódcy najważniejszych mocarstw europejskich, oraz – w roli petentów – przedstawiciele naszego kraju. Przewodził ówczesny premier („Prezydent Rady Ministrów”) Władysław Grabski i hrabia (jak to śmiesznie dziś brzmi) Maurycy Zamoyski.

W skład delegacji nie wszedł ówczesny Naczelnik Państwa; jednocześnie Naczelny Wódz – Józef Piłsudski i to ze wszystkich możliwych powodów. Po pierwsze, nie miał on jakiegokolwiek autorytetu na zachodnioeuropejskich salonach politycznych, więcej – był ledwo tolerowany przez obu głównych liderów – Davida Lloyd Georgea i Alexandra Milleranda (premiera Francji), którzy szukali wszelkich sposób aby odebrać mu nadane w Polsce urzędy, gdyż był już ostatnim czynnym w Europie politykiem wywodzącym się z nadania nieistniejących już cesarstw niemieckiego i austriackiego.

Dosłownie w ciągu kilku dni po tej konferencji do Warszawy zostanie wysłana misja francusko-brytyjsko-amerykańska, której jednym głównych – wcale nie ukrywanych zadań będzie odebranie Piłsudskiemu funkcji Wodza Naczelnego i powierzenie jej komuś innemu. Mimo że oficjalna poprawność historyczna naszego kraju każe pomijać milczeniem ten cel owej misji, poważni historycy (nawet głośno sympatyzujący z piłsudyzmem) potwierdzają ten fakt. Po drugie, lipiec 1920 roku był chyba najgorszym miesiącem w naszej już polskiej karierze tego polityka. Krytyka, z którą spotykał się wówczas za nieudolność w roli Wodza Naczelnego była wręcz miażdżąca; Sejm nie ratyfikował umowy zawartej z Symonem Petlurą, tzw. wyprawa kijowska skończyła się totalną porażką, Wódz stracił ducha, obwiniał wszystkich (z wyjątkiem siebie) za porażkę militarną, a publicznie zarzucono mu wręcz zdradę w postaci niejawnych konszachtów z bolszewikami, którym zresztą dał się okpić.

Delegacja rządowa udała się do Spa z próbą o pośrednictwo Ententy w nawiązaniu rozmów z pokojowych z bolszewikami. Wiemy, że upokorzono polskich polityków, narzucając nie tylko warunki militarne owej mediacji, lecz również granicę wschodnią właśnie zgodnie ze znaną nam linią Curzona, którą delegacja polska w pełni i formalnie zaakceptowała. Było to ów polityczny precedens, który za ponad dwadzieścia lat będzie podstawą zgody tzw. Wielkiej Trójki (Stalin, Roosevelt i Churchill) co do również obecnej wschodniej granicy naszego kraju. Warto ten fakt prawnopolityczny nie tylko przypomnieć, ale również uwypuklić jego historyczne znaczenie.

Ówczesne mocarstwa zachodnie, do których należała jeszcze Francja, były (i są) programowo przeciwnie naszym ambicjom terytorialnym na wschodzie, które wychodzą poza tzw. ziemie etniczne lub etnograficzne. W zachodniej wizji byliśmy i jesteśmy i zapewne będziemy „małym państwem”, które się nie powinno osłabiać terytorialnie Rosji, postrzegającej zupełnie inaczej niż dziś, bo pomysły tworzenia na jej zachodnich rubieżach nowych „niepodległych państw” (Ukrainy, Litwy, Łotwy, Estonii i Białorusi, były słusznie postrzegane jako relikty polityki pokonanych państw centralnych.

Francuzi chcieli osłabić pokonane Niemcy przesuwając granice Polski na zachód, co już wtedy było jawnie kontestowane przez „Rząd Jego Królewskiej Mości” prowadzący jawne pertraktacje z bolszewikami, mimo braku ich dyplomatycznego uznania. Późniejsze zwycięstwo militarne nad Armią Czerwoną oraz zawarty pokój w Rydze nie był nigdy (do dziś) uznany przez tzw. zachodnie mocarstwa, co też powinno nam dać coś do myślenia.

Szczęśliwie nie ma już w Polsce jakichkolwiek sił politycznych, których nawet ukrytym celem byłaby rewizja granicy wschodniej i nasz powrót na tzw. Kresy Wschodnie. Tę wojnę przegraliśmy już sto lat temu, mimo że przez kolejne dziewiętnaście lat granice naszego kraju sięgały dużo dalej na wschód. Ktoś powie, że mieliśmy wówczas istotny motyw dla roszczeń terytorialnych sięgających nie tylko Lwowa, Wilna a nawet Mińska (Białoruskiego), gdyż na tamtych terenach od wieków istniała polska mniejszość dominująca zwłaszcza w dużych ośrodkach miejskich.

Dziś zapominamy, że małe miasta były zdominowane przez żywioł żydowski, które – oględnie mówiąc – nie utożsamiał się w większości z jakąkolwiek polskością, zresztą nie powinniśmy mieć o to pretensji. Eksplozja demograficzna tej diaspory nastąpiła w XIX wieku, czyli w czasie gdy nie było już tam polskiej państwowości. To już zupełna przeszłość, zamknięta na zawsze masowym ludobójstwem ludności żydowskiej przez Niemców z udziałem „sił niepodległościowych”, do których chętnie odwołują się dziś państwa powstałe na tych terenach.

Naszym historycznym błędem była chęć połączenia ludności polskiej tamtych ziem z państwem polskim poprzez rozszerzenie na wschód naszych granic na podstawie politycznego kompromisu z bolszewikami, których uznawano za „bardziej przyjazną wersję państwa rosyjskiego”. Nie starczyło ówczesnym politykom wyobraźni aby przewidzieć, że ów bolszewizm prędzej czy później zrealizuje swój plan powrotu na te ziemie likwidując, również w sensie dosłownym, naszą tam obecność. Po dwudziestu pięciu latach wymyślono wielkie przesiedlenia, które nazwano „repatriacją”, co ostatecznie zakończyło polską historię na wschód od linii Curzona. I już tak zostanie, a nasze bezsensowne wsparcie dla „niepodległych państw powstałych po samolikwidacji Związku Radzieckiego”, jest nie tylko spóźnionym lecz gorzkim pogodzeniem z tą porażką.
prof. Witold Modzelewski"

niedziela, 26 lipca 2020

Brak dokumentów w aktach SR - SO

Prezes Sądu Okręgowego w Szczecinie Maciej Strączyński
Temat: Brak dokumentów w aktach SR - SO

Mając zamiar prosić o wniesienie Skargi Nadzwyczajnej 13.04.2018 przesłałem listem poleconym do sądu okręgowego w Szczecinie pismo z kopiami bardzo ważnych w realiach sprawy dokumentów do załączenia do akt. Sąd poinformował mnie że przesłał dokumenty do sądu I instancji czyli sądu rejonowego w Szczecin Centrum bowiem tam są akta.
Fotografując 14.07.2020 roku w czytelni akta I i II instancji (.....) stwierdziłem brak dokumentów a nawet pisma sądu okręgowego.
Proszę:
-Aby dokumenty zostały załączone do akt
-Powiadomienie prokuratury rejonowej o popełnieniu przestępstwa conajmniej z art. 276 KK
-Poinformowanie prokuratury regionalnej o tym że przesłano jej niepełne akta.

Ustawa nie definiuje Wartości Przedmiotu Sporu w takich sprawach. Uczestnik postępowania w pierwszym piśmie wartość tylko jednego z przedmiotów oznaczył w 2011 roku ( z uwagi na upływ czasu kwotę trzeba zwaloryzować ) na 208 800 zł.
Przegląd orzeczeń publikowanych m.in. na http://orzeczenia.ms.gov.pl oraz http://saos.org.pl/ dowodzi że w w sprawach niegospodarczych tak duża „WPS” jest rzadkością.

Przewodniczył Pan składowi który skazał na dożywocie niewinnego Arkadiusza Kraśko za dwa morderstwa. SN uchylił wyrok stwierdzając że fałszywi świadkowie nie byli nawet obecni na miejscu zdarzenia.
W sprawie popełniono przestępstwa przeciw dokumentom i chcąc naprawić wizerunek sądu winien Pan zrobić to o co wnoszę w swojej sprawie.
https://wiadomosci.wp.pl/arkadiusz-kraska-od-19-lat-odsiaduje-dozywocie-prokuratura-jest-niewinny-6368154137261697a
Jak ustaliła prokuratura, policjanci podmienili także notatkę sporządzoną po telefonie nieznanego mężczyzny. W oryginale była jedynie informacja, że sprawca poruszał się bmw. W podrzuconym później dokumencie wpisano także, że na miejscu strzelaniny było trzech naocznych świadków, a napastnik miał broń z tłumikiem. Obie wersję różnią się także adresem, gdzie doszło do strzelaniny. Z akt sprawy wynika, że osoba dzwoniąca wówczas na policję została później świadkiem incognito. Oznacza to, że z obawy o jej bezpieczeństwo dane osobowe zostały utajnione. "Analiza wskazuje, że osoba podająca się za naocznego świadka zdarzenia (…), podała dwie różne wersje policji" – pisze prokurator Zapaśnik.
Z poważaniem
Jerzy Matusiak

sobota, 25 lipca 2020

Ukryta prywatyzacja Lotosu

Ukryta prywatyzacja Lotosu

 Komisja Europejska pozwoliła niedawno Orlenowi kupić do 66%  Lotosu ale na bardzo ciężkich warunkach. Beneficjentem ma być faktycznie  Zachodni gracz który przejmie dużą część polskiego rynku i potencjału.
Dla porównania w 2000 roku francuski Total przejął konkurenta Elf. Musiał tylko sprzedać 70 stacji benzynowych, dystrybutora LPG i 2 spółki paliwa lotniczego (Lyon, Tuluza).

Warunki postawione przez KE są bardzo trudne i oznaczają utratę przez Polskę  więcej niż połowy ogólnego potencjału Lotosu nie dając korzyści Orlenowi:
-zbycie 30 % udziałów w rafinerii Lotos wraz z towarzyszącym dużym pakietem praw zarządczych, co da nabywcy prawo do blisko połowy produkcji rafinerii w zakresie ropy naftowej i benzyny, a jednocześnie zapewni dostęp do istotnej infrastruktury magazynowania i infrastruktury logistycznej;
-zbycie dziewięciu składów paliw na rzecz niezależnego operatora logistyki oraz budowa nowego terminalu importowego paliwa do silników odrzutowych w Szczecinie, który – po ukończeniu budowy – zostałby przekazany temu operatorowi;
 -uwolnienie większości mocy zarezerwowanych przez Lotos w niezależnych magazynach, w tym pojemności zarezerwowanej na największym w Polsce terminalu przywozu paliwa drogą morską;
 -zbycie 389 stacji detalicznych w Polsce, stanowiących około 80 % sieci Lotos, oraz zaopatrywanie tych stacji w paliwa silnikowe;
 -sprzedaż wynoszącego 50 % udziału Lotosu w spółce joint venture zajmującej się obrotem paliwem do silników odrzutowych, którą posiada on razem z BP, dalsze prowadzenie dostaw dla tej spółki oraz udzielenie tej spółce dostępu do magazynów w dwóch portach lotniczych w Polsce;
 -udostępnienie konkurentom w Czechach rocznie do 80 tys. ton paliwa do silników odrzutowych w drodze otwartej procedury przetargowej;
 -zbycie dwóch zakładów produkcyjnych bitumu w Polsce oraz dostarczenie nabywcy rocznie do 500 tys. ton bitumu/pozostałości ciężkich.

Czyli:
-Miejsce Lotosu na rynku ma zostać zajęte przez ZACHODNIEGO gracza, który ma, objąć podobny obszar rynku. Zyski z operacji gospodarczych popłyną więc na Zachód.
-Polska traci część infrastruktury krytycznej
-Orlen nie będzie mógł  zintegrować ze sobą byłego Lotosu co dawało szanse na racjonalizację struktury i operacji połączonych spółek. Zamiast inkorporacji powstanie ciekawy twór, nowa struktura sektora rafineryjnego, logistyki, dystrybucji i sprzedaży detalicznej, jak i zestaw reguł, krępujących Orlen przez wiele (nie wiadomo ile ale raczej długo) lat. Te ostatnie nazywają się w języku unijnym „zobowiązaniami o charakterze behawioralnym„, czyli europejskimi normami zachowania, chroniącymi nowych inwestorów.

https://forsal.pl/gospodarka/polityka/artykuly/7778680,fuzja-orlenu-i-lotosu-krzysztof-bosak-wywiad-rozbior-lotosu-wieksze-wplywy-rosji.html
"Bosak: To żadna fuzja, to rozbiór Lotosu
 Ocena wielu ekspertów i moja jest taka, że na tych warunkach to nie jest żadna fuzja, lecz rozbiór Lotosu, oznaczający jego połowiczną prywatyzację dla kapitału zagranicznego - mówi w wywiadzie Krzysztof Bosak.

Konfederacja sprzeciwia się fuzji Orlenu z Lotosem. Jakie są największe obawy?
My nie formułujemy obaw, lecz oceniamy na podstawie danych. Obawiać można się czegoś, gdy nie wiadomo co się stanie. A w tej chwili mamy już gotowe rozstrzygnięcie Komisji Europejskiej. I jest ono skrajnie niekorzystne dla Polski i obu zaangażowanych w przedsięwzięcie spółek. Ocena wielu ekspertów i moja jest taka, że na tych warunkach to nie jest żadna fuzja, lecz rozbiór Lotosu, oznaczający jego połowiczną prywatyzację dla kapitału zagranicznego. Resztę tego majątku przejmie Orlen, który ma jeszcze zapłacić za tę niekorzystną operację ze swojej kieszeni. Na tych warunkach, ta operacja jest skrajnie szkodliwa. To działanie na niekorzyść skarbu państwa - zarówno w zakresie dywidend, poziomu rynku detalicznego, jak i kontroli rynku hurtowego. Ta operacja nie jest racjonalna biznesowo i szkodzi państwu.

Multienergetyczny koncern miałby mieć większe możliwości akwizycji za granicą.
To fałszywa argumentacja. Orlen prowadził akwizycje już wcześniej - kupował stacje w Czechach czy w Niemczech. Prywatyzacja połowy Lotosu nie jest warunkiem koniecznym do zakupu kolejnych aktywów poza Polską. A połowa obecnego Lotosu zostanie kupiona przez zagraniczne podmioty, które wejdą na nasz rynek.

Większe wolumeny zakupów nie poprawią pozycji negocjacyjnej nowego podmiotu względem partnerów zewnętrznych?
To też nieprawda. Rafineria Lotosu jest nastawiona na surowiec innego rodzaju niż infrastruktura Orlenu. Tylko ludzie nieznający branży mogą nabierać się na takie argumenty. Rafineria Orlenu jest nastawiona na ciężką ropę i jest zaopatrywana poprzez rurociągi ropą z Rosji. Z kolei rafineria Lotosu czerpie z naftoportu ropę innego gatunku. Zresztą na zasadzie kontroli właścicielskiej ministra skarbu państwa można już teraz koordynować zamówienia i politykę zakupową. Z punktu widzenia interesów gospodarczych kluczowa jest kontrola infrastruktury krytycznej. Warunki, które podyktowała UE spowodują, że skarb państwa straci połowiczną kontrolę nad rafinerią Lotosu. Poza tym mówienie o jakimś nowym energetycznym ważnym światowo podmiocie to fikcja. Połączony Lotos i Orlen nie zyskają żadnej wielkiej pozycji na rynku - dalej będzie mniejszy niż globalni giganci i pozostanie małym regionalnym koncernem. Nie zbliży się do Shellu, Exxonu czy nawet Statoila..."