wtorek, 20 września 2022

Iluzja reparacji 1

 Iluzja reparacji 1

https://myslpolska.info

"Po latach zapowiedzi i przygotowań Jarosław Kaczyński ogłosił 1 września raport zespołu zajmującego się wyliczeniem strat Polski w czasie II wojny światowej doznanych ze strony Niemiec.
Stwierdził, że „Chodzi o to, by w być może trudnym i długim procesie uzyskać odszkodowania za to wszystko, co Niemcy, co państwo niemieckie, co naród niemiecki uczynił Polsce w latach 1939-1945” oraz „Podjęliśmy decyzję dotyczącą dalszych działań. A te działania to zwrócenie się do Niemiec o podjęcie rokowań w sprawie tych reparacji. To jest decyzja, którą będziemy realizować”.

Kaczyński podał za raportem kwotę 6,2 biliona złotych (czyli 1,315 biliona Euro po obecnym kursie) i uznał, że to sprawa do osiągnięcia na pokolenia. Przy czym stwierdził, że dotyczy to wszystkich obywateli Polski, w tym Żydów i że w związku z tym jest otwarty na rozmowy z państwem Izrael. [a z Banderlandem? – admin]

Wstęp ten jest konieczny, gdyż same wypowiedzi Kaczyńskiego dowodzą wręcz potwornego pomieszania pojęć a czasami po prostu wielkiej ignorancji niemal wszystkich, którzy się na ten temat wypowiadają. A ignorancja ta ma później konsekwencje w błędnych opiniach a może przede wszystkim, w budowaniu niezdrowych emocji całego społeczeństwa.

Kwestia zadośćuczynienia (rekompensaty) za straty poniesione ze strony agresora, obejmująca zarówno reparacje jak i odszkodowania, jest bardzo obszerna i na pewno nie da się jej zmieścić w artykule publicystycznym. Jednak także artykuł publicystyczny musi opierać się w tym wypadku na prawie, a nie na nawet najbardziej uzasadnionych pragnieniach serca.

Zacznijmy zatem od początku. Chyba każdy Polak wciąż ma świadomość przynajmniej tego, że II wojna światowa przyniosła Polsce ogromne straty. I że głównie odpowiadają za nie Niemcy. Myślę, że każdy uczciwy człowiek musi również powiedzieć, że Polska nie otrzymała adekwatnego do poniesionych strat zadośćuczynienia ze strony państwa niemieckiego.

Jednak pomiędzy świadomością niewyrównania szkód a możliwością uzyskania takiego wyrównania, jest ogromna różnica. Najpierw należy zdefiniować pojęcia, gdyż mylą je dzisiaj wszyscy – prawnik Jarosław Kaczyński, naukowcy, zwłaszcza wcielający się w rolę rozemocjonowanych komentatorów politycznych, powszechnie dziennikarze, a co za tym idzie, zdezorientowani kompletnie tzw. zwykli Polacy.

Sprawa podstawowa – reparacje nie są synonimem odszkodowań i pojęcia tego nie wolno stosować wymiennie, bo wprowadza się totalny zamęt. M. Stolarczyk powołując się na pracę J. Kranza dokonuje następującego podziału roszczeń:

„Reparacje są rodzajem rekompensaty wypłacanej przez agresora, po pokonaniu go lub jego sukcesora prawnego, za wszelkiego rodzaju straty i szkody poniesione podczas działań wojennych oraz w czasie okupacji przez państwa napadnięte i okupowane. Reparacje są tylko jednym z trzech rodzajów formalnoprawnych odszkodowań wojennych. Zalicza się do nich:

1) międzynarodowo-prawne roszczenia państwa będącego ofiarą agresji (w imieniu własnym) wobec państwa agresora bądź jego formalnoprawnego sukcesora, głównie w wyniku strat i zniszczeń w czasie agresji i okupacji;
2) międzynarodowo-prawne roszczenia państwa będącego ofiarą agresji wobec państwa agresora bądź jego formalnoprawnego sukcesora w związku ze stratami osób fizycznych lub prawnych;
3) roszczenia osób fizycznych/prawnych wobec państwa agresora lub jego formalnoprawnego sukcesora bądź jego osób fizycznych i prawnych na podstawie prawa krajowego.

Do klasycznych reparacji należy zaliczyć pierwszą i drugą z wymienionych form, ponieważ istotą reparacji jest to, że są to roszczenia państw wobec innych państw lub państwa, zwłaszcza z tytułu kosztów agresji, okupacji, strat i szkód wojennych.”

Zatem, jeżeli mówimy o reparacjach sensu stricto, to wchodzą tu w grę jedynie dwie pierwsze sytuacje, trzecia zaś stanowi problem odrębny.

Podstawowym pytaniem jest, czy Polska ma prawo do reparacji sensu stricto od Niemiec (które są w istocie Republiką Federalną Niemiec, powstałą 7 września 1949 r. i powiększoną 3 października 1990 r. przez inkorporację Niemieckiej Republiki Demokratycznej powstałej 7 października 1949 r.), czy też nie?

Odpowiedź nie jest jednoznaczna z wielu względów. Po pierwsze dlatego, że istnieją różne stanowiska w tym względzie jeżeli chodzi o władze RP po 1989 r. Po drugie, ponieważ istnieje zasadnicza rozbieżność pośród naukowców/ekspertów zajmujących się tym problemem. Istnieje także uchwała Sejmu RP z 10 września 2004 r. w sprawie praw Polski do niemieckich reparacji wojennych etc., która mówi expressis verbis: „Sejm Rzeczypospolitej Polskiej […] stwierdza, iż Polska nie otrzymała dotychczas stosownej kompensaty finansowej i reparacji wojennych […].”

Zatem Sejm RP, poprzez uchwalę uznał, że Polska nie otrzymała w ogóle reparacji. Rzecz w tym, że to nieprawda. Kwestię reparacji od Niemiec rozstrzygała Umowa Poczdamska zawarta przez Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię i Związek Radziecki 2 sierpnia 1945 r. Już podczas Konferencji Jałtańskiej ustalono, że ZSRR otrzyma 50% z całej sumy reparacji ustalonej na 20 miliardów ówczesnych dolarów. Według współczesnej kalkulacji wartości walut z przeszłości, oznaczałoby to ok. 330 miliardów dolarów AD 2022. Zaspokojenie miało nastąpić głównie z radzieckiej strefy okupacyjnej (czyli późniejsze NRD). Dodatkowo ZSRR ze stref zachodnich miał otrzymać 15% sprzętu przemysłowego w zamian za dostawy żywności i surowców oraz 10% bez konieczności rekompensaty. Fakty wskazują, że w Poczdamie uregulowano jedynie pierwszą formę reparacji – należnych państwu poszkodowanemu od państwa-agresora.

ZSRR w rozdziale IV Umowy Poczdamskiej zobowiązał się zaspokoić polskie żądania „ze swej własnej części”. W związku z tym podpisana została właściwa umowa między RP a ZSRR 16 sierpnia 1945 r. o naprawieniu szkód wyrządzonych przez okupację niemiecką.

Opracowanie J. Dołęgi, Ł. Kuleszy i R. Tarnogórskiego przynosi interesujące informacje dotyczące szczegółów umowy. Wiadomo, że ZSRR zobowiązywał się na jej mocy do wypłaty Polsce reparacji w naturze w wysokości 15% należnych mu świadczeń. Niestety, w umowie wprowadzono element wybitnie niekorzystny dla Polski w postaci tzw. kwoty węglowej. Innymi słowy, Polska musiała zapłacić za swój udział w reparacjach węglem i to po specjalnej cenie, stanowiącej mniej niż 1/10 ówczesnej ceny rynkowej tony węgla. Kwotę węglową ustalono na 8 mln ton w 1946, następnie przez cztery lata (1947-50) po 13 mln ton, wreszcie w kolejnych latach po 12 mln ton.

Tajny protokół ustalał cenę na 1,22 dolara za tonę węgla i 1,44 dolara za tonę koksu. ZSRR chciał początkowo stworzenia polsko-radzieckich kopalni na Dolnym Śląsku zaspokajających potrzeby radzieckiej strefy okupacyjnej, ale kiedy Polska się nie zgodziła, przedstawił szacunek (niesprecyzowany co do zastosowanej metodologii), wg którego Polska przejęła majątek trwały na Ziemiach Odzyskanych (wyłączonych z zaspokajania reparacji przez ZSRR) wielkości 9,6 miliarda dolarów wobec 3-3,5 miliarda pozostawionego na utraconych Kresach wschodnich.

Takie postawienie sprawy wynikało z chęci skompensowania przez ZSRR strat poniesionych na skutek zmniejszenia obszaru radzieckiej strefy okupacyjnej. Strona polska gotowa była w takiej sytuacji w ogóle zrezygnować z reparacji ze strefy radzieckiej, ograniczając się do radzieckiej części ze stref zachodnich, jednak Stalin nie wyraził zgody na takie rozwiązanie.

Trzeba pamiętać w tym miejscu, że ziemie przejęte przez Polskę były strasznie zniszczone w wyniku działań wojennych, zaś zwłaszcza do czasu przekazania Polsce ich administracji, ZSRR traktował je jak niemieckie i ogołacał je z wszelkich wartościowych rzeczy od trakcji kolejowej po krowy i konie.

Szacuje się, że do połowy 1945 r. ZSRR wywiózł z Ziem Odzyskanych majątek wartości 500-750 mln dolarów wg wartości z 1938 r., a ok. 2 mld wg wartości powojennej. Rozwiązanie dotyczące kwoty węglowej nie miało żadnego uzasadnienia w Umowie Poczdamskiej, niemniej zostało Polsce narzucone. Polska uzyskała w 1947 r. zmniejszenie kwoty węglowej o połowę (do 6,5 mln ton), wraz ze zmniejszeniem o połowę reparacji, a w 1950 r. ZSRR na prośbę NRD zmniejszył pozostałą część reparacji o połowę, co rodziło również skutki dla Polski.

W latach 1946-1953 Polska w ramach kwoty węglowej sprzedała po zaniżonej cenie 54,3 miliona ton węgla za 60,9 miliona dolarów, podczas gdy w tym czasie rynkowa cena takiej ilości węgla wynosiła 691,6 miliona dolarów.

Jeżeli prowadzi się dyskusję na temat nacisku z Moskwy odnośnie rezygnacji z reparacji przez Polskę w 1953 r., to trzeba wziąć pod uwagę kwotę węglową jako jeden z czynników fundamentalnych. Rezygnacja rządu PRL była uwolnieniem się od kwoty węglowej i pozwoliła urealnić cenę eksportowanego do ZSRR węgla już w 1954 r.

Na mocy umowy z 16 sierpnia 1945 r. Polska otrzymać miała:
1. 15% wszystkich dostaw reparacyjnych z radzieckiej strefy okupacyjnej;
2. 15% urządzeń fabrycznych ze stref zachodnich otrzymywanych przez ZSRR odpłatnie;
3. 15% urządzeń fabrycznych ze stref zachodnich otrzymywanych przez ZSRR nieodpłatnie;
4. w protokole dodatkowym zastrzeżono dla Polski 15% statków niemieckich otrzymanych przez ZSRR.

Polska otrzymała w ramach umowy reparacyjnej z ZSRR m.in. 1987 parowozów, 19 statków, 17 kompletnych fabryk, oraz produkty z bieżącej produkcji z radzieckiej strefy/NRD w postaci m.in. soli potasowej, benzyny syntetycznej, wagonów kolejowych i obrabiarek, które stanowiły największą wartość w ogólnym bilansie, który wyniósł za lata 1946-53 ok. 295 milionów dolarów ówczesnej wartości. Jeżeli zastosujemy wyżej podany przelicznik na dolary AD 2022, będzie to ok. 4,87 miliarda dolarów.

W ówczesnych złotówkach na konto reparacyjne NBP wpłynęło łącznie ok. 2,66 miliarda złotych. Po zbilansowaniu z kwotą węglową pozostało prawie 275 mln złotych. Ostatnie saldo, po dokonaniu dodatkowych potrąceń, na 1 kwietnia 1954 r. wynosiło 74,1 miliona złotych. Oczywiście Polska straciła na kwocie węglowej wielkie pieniądze, ale w ramach reparacji otrzymała w naturze ogromną ilość sprzętu i różnego rodzaju innych, niezbędnych materiałów, które w Polsce pozostały i były intensywnie wykorzystywane.

Jak napisano w sprawozdaniu końcowym (datowane na „po lutym” 1954 r.) i trudno tym słowom coś zarzucić: „Jeżeli chodzi o ogólną ocenę strony jakościowej zaimportowanych w ramach reparacji towarów – szczególnie odnosi się to do dostaw towarowych z produkcji bieżącej – to jakość tych towarów w zasadzie nie odbiegała od jakości towarów, pochodzących z importu normalnego. […] Przedstawione powyżej cyfrowe dane o dostawach reparacyjnych nie dają pełnego obrazu ich wartości gospodarczej. Reparacje, szczególnie w początkowym okresie, stanowiły poważny procent całości naszego importu i miały istotne znaczenie dla pokrycia potrzeb gospodarczych kraju.”

Dodajmy, że Biuro Odszkodowań Wojennych przy Prezydium Rady Ministrów przedstawiło w styczniu 1947 r. zestawienie polskich szkód wojennych spowodowanych przez III Rzeszę. Wynika z niego, że ich łączna wartość wynosiła prawie 260 mld zł w cenach z sierpnia 1939 r., co w przeliczeniu (po kursie z sierpnia 1939 r.) dawało sumę 48,8 mld dolarów (obecnie ok. 1 biliona dolarów). Oczywiście bez potrąceń.

14 komentarzy:

  1. https://www.bibula.com/?p=130858
    To jeszcze Duda podpisał nie tyle stacjonowanie wojsk amerykańskich i angielskich co bardziej podpisał akt prawny gdzie to MY płacimy Amerykanom za stacjonowanie. O Polin Wolyniu nie wspomnę. Jest spółka jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Jak Duda jest to każdy widzi !

      Usuń
    2. Jakby to Armia Potężnego Nadwiślańskiego Imperium stacjonowała nad np. Potomackiem to pewno by nam płacili. A że jest na odwrót.. cóż poradzić.

      Usuń
  2. Polska reparacji nie dostania natomiast Unia wstrzyma nam dotacje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Także w Polsce dotacje UE są marnotrawione i rozkradane. Jak na Węgrzech.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzisiaj Putin ogłosił mobilizację. Lepiej mieć Amerykańskie wsparcie nie słowa ale żołnierzy na miejscu? Czy lepiej jakby sobie pojechali? Będziemy bezpieczniejsi.. Jaka jest Państwa opinia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1 Gdyby Amerykanie chcieli nas wesprzeć robiliby co innego. Tzn jesteśmy im potrzenbi do ich rozgrywek kontynentalnych. Albo Amerykanie nie mają tu z kim gadać, albo mają nas za durniów.
      2 Obecny rząd działa jak obca agentura
      3 Na dziś pożytku gospodarczego z amerykanami nie mamy, albo inaczej nasi durnie w rządzie za cokolwiek się wezmą to spartolą.
      4. Duda wystrugany z banana podpisał ustawę gdzie my mamy płacić Amerykanom za stacjonowanie. To amerykanie powinni płacić nam a nie my im.
      5 Nie zrobiono nic zniwelować np wpływy niemieckie tzn w ciągu tygodnia Axel Springer won z Polski a szczuje się nas cały czas na Ruskich.
      6 Amerykanie wciskają na rzeczy, które nam nie są potrzebne a rosną nam długi.
      Błaszczak nawet jak Duda nie ma pojęcia jak nas rozgrywaja inni a jak widze co zamawia to powinien wisieć razem z folkzdojczami z PO.
      7. Czy Putin ogłasza mobilizację czy nie na mnie to już wrażenia nie robi, a ten cyrk jest wystrugany i tak za oceanem.

      Usuń
    2. Witam W konwencjonalnym konflikcie skorumpowana do bólu Rosja z USA / NATO nie ma żadnych szans!

      Usuń
    3. Nie jestem taki pewien. Wielkim nieobecnym który jeszcze nie odklyl kart są Chiny. To oni teraz są fabryką świata. Jeśli zaczną wspierać Rosję nawet częściowo ( miroczipy, logistyka, drony) to przecież surowców w Rosji wbrod i kto ich zatrzyma? Ukraińcy osłabną za rok.A jeśli Chiny same się rusza w Azji to Ameryka natychmiast przerzuci zasoby od nas tam. Już mają braki javelinow i wielu innych rzeczy. Dadzą radę tak zapędzić ludzi do pracy w fabrykach jak kiedyś? Zdemontowali duża część przemysłu. Rosja ma wiele atutów i karta nuklearna nie musi być wcale grana. To podbija stawkę i komplikuje kalkulacje w naszym regionie. Moim zdaniem wielu Rosjan kocha swój kraj i będzie walczyć do końca. Oni latwo nie wymiekną. Generał Zima zaraz przybędzie i teraz to nasza strona oberwie (finansowo,energetycznie,gospodarczo).

      Usuń
  5. Polską rządzą agenci i idioci. Skutki widać i czuć. USA rozgrywa Polskę.

    OdpowiedzUsuń
  6. To nie USA tylko Londyn. Minister finansów zwalnia wszystkie banki z podatków w Polsce a obecny jak i poprzedni wystrugani sa przez służby które pilnują tu interesów Londynu, czy okradają nasz w biały dzień. I nie amerykanie tylko Pentagon, czyli prywatna armia korporacji z DC. Ale to i tak sa w większości rody niemieckie i angielskie. A DC jest tylko odnogą Citi of Londyn.
    Na dziś ten rząd działa jak agentura niemiecka i żydowska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Wszyscy polscy mężykowie stanu formatu kieszonkowego są wystrugani z banana.

      Usuń
    2. Całkiem możliwe że wszyscy niezależnie od formatu. Jakoś mi się nie chce wierzyć że służby pozwolą na jakichś niezależnych. Po co by taki ktoś tam im był potrzebny? I mam podejrzenia że gdzie indziej jest podobnie. No moze nie zawsze strugana z banana, z buraka też można wystrugać. Albo ziemniaka. Taki lokalny koloryt dla tubylców.

      Usuń
    3. A od kiedy my mamy własne służby niech mnie Pan nie rozśmiesza.
      Z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie wystartowała w środę rosyjska rakieta nośna Sojuz-2.1, która wyniosła na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS) dwóch Rosjan i jednego Amerykanina – podała agencja AFP, powołując się na komunikat Roskosmosu. Ot i taka wojna.
      Gawiedzi trza w internetach wojnę kreować, a jak sie to skończy już przygotowują atak UFO.

      Usuń