Burza w szklance brudnej wody WSI
Para państwo III RP jako spółkę powołały do życia wspólnie i w porozumieniu USA i ZSRR. Związek Radziecki i następcza Rosja jako słabszy partner został z tej spółki wypchnięty. WSI to "długie ramie Moskwy", które wraz ze słabnięcie partnera zostało odcięte. WSI mieszało w polskiej polityce i w szyku zwartym szkodziło Polsce aż do 2006 roku. Fałszywe oskarżenie premiera Oleksego o szpiegostwo przez kanalie Milczanowskiego miało na celu zablokowanie wejścia Polski do NATO. Milczanowski był szantażowany i stąd posłuszeństwo ministra wobec oficerów WSI. Skończyło się na opluciu światowego wizerunku Polski.
Sprawczości WSI nie należy demonizować bo sprowadzała się do kręcenia afer i złodziejstwa oraz zapewnienia bezkarności aferzystom drogą szantażu sędziów i prokuratorów. W Szczecinie materiałami obyczajowymi szantażowano prokurator. Nawet wiadomo kto !
Polska jako suwerenne państwo przeprowadziłaby opcję zerową w służbach i zbudowała prawdziwe służby od Zera. Obecne synekuralne służby są wstrętnym pasożytem i dezinformatorem. Nie mamy wywiadu i nic nie wiemy o treści układu Trump - Putin zawartego na Alasce. Uniemożliwia to podejmowanie sensownych i racjonalnych decyzji.
Prezydent Lech Kaczyński uważał raport szkodnika Macierewicza za niepoważny i zabronił jego publikacji. Pewnie miał racje. Niedługo się przekonamy.
WSI zachowały jednak pewne wpływy w wielkiej polityce. Prezydent Andrzej Duda dał dziewięć awansów generalskich byłym żołnierzom WSI. Do tego tytuł profesorski dla żołnierza WSI.
Karol Nawrocki zdążył już awansować na stopień generała dywizji dwóch byłych oficerów WSI plus jedna nominacja profesorska. By nie zapomnieć o karierach w Akademii Sztuki Wojennej, stworzonej przez Macierewicza i jego ludzi.
https://www.salon24.pl/u/wszolek/1500507,vega-wie-wiecej-niz-zurek-brednie-o-odtajnieniu-aneksu-z-likwidacji-wsi
"Vega wie więcej niż Żurek. Brednie o odtajnieniu aneksu z likwidacji WSI
Minister Waldemar Żurek zabrał głos w TVN24 na temat odtajnienia aneksu do raportu z likwidacji WSI. Trzymajcie się foteli, bo jego wypowiedzi świadczą albo o kompletnej ignorancji albo o robieniu z ludzi idiotów. Albo o jednym i drugim. Wychodzi na to, że nawet reżyser Patryk Vega ma większą wiedzę o patologiach związanych z następcami Zarządu II Sztabu Generalnego i WSW, niż szef resortu sprawiedliwości.
Żurek nie ma pojęcia, o czym mówi
"Jeżeli w Moskwie teraz siedzą, to zacierają ręce. Mówią „znowu mamy pożytecznych idiotów”. Być może sterowanych jakąś akcją specjalną z Łubianki, którzy będą chcieli podać na tacy ruskiemu wywiadowi różne dane - głosi Waldemar Żurek. Uwielbiam ten argument. Budowa muru na granicy miała być działaniem na zlecenie Moskwy. Wykurzenie z wojska "trepów" z PRL-owskim rodowodem osłabiało armię - słyszałem przez lata.
Nie wiem więc, kto tu jest idiotą, bo WSI było de facto "długim ramieniem Moskwy", a główny ekspert ulubionej telewizji Żurka w likwidacji, gen. Marek Dukaczewski, szefem WSI po kursach GRU, a wcześniej zaprawionym w bojach żołnierzem Zarządu II Sztabu Generalnego ps. "Speedy". Jak ogromna część kadry dowódczej, minimum 158 oficerów Wojskowych Służb Informacyjnych przeszło szkolenia rosyjskie w realiach III RP i stanowiło oczywiste zagrożenie dla systemu bezpieczeństwa Polski.
"Jeżeli słyszę, że znowu ktoś chce publikować w takiej sytuacji, jaką mamy teraz, wojennej, to naprawdę gratuluję. Obywatele powinni to ocenić. To jest niepoważne" - wypalił Żurek. I znowu: nie wiem, czy minister o tym pamięta, ale aneks liczy sobie prawie 20 lat i dotyczy w gruncie rzeczy przestępstw i wałów WSI z lat 90. Zapewne spora część oficerów WSI i agentów już dawno jest po tamtej stronie.
"Ujawnianie tego rodzaju dokumentów groziło bezpośrednio życiu różnych polskich współpracowników, agentów (…) rozsianych po całej części świata" - grzmi Żurek. Sugestia, że oto grozi nam niebezpieczeństwo z powodu odtajnienia informacji o aktywności nieistniejącej (chwała Bogu) od dwóch dekad służby np. w zakresie handlu bronią i kontaktów z terrorystami, czy dotyczących zanonimizowanych oficerów sprzed lat 30, nie przystoi poważnej osobie, piastującej stanowisko ministerialne. Ale z zachowaniem powagi Waldemar Żurek ma od wielu lat problem.
Ten "argument" wraca jak bumerang
Raport z likwidacji WSI został upubliczniony w 2007 roku. Wtedy dziennikarze TVN24 i "Gazety Wyborczej" posługiwali się dokładnie tym samym zestawem "argumentów": to cios w polski wywiad, zagrożenie dla życia i zdrowia oddanych oficerów. Po 20 latach wypada zapytać: co się takiego stało? WSI przestało istnieć, Polska zreorganizowała służby specjalne, choć ogromnym błędem był brak ich kompleksowej reformy i rzeczywistego wzmocnienia.
Nie wyrzucono Polski z NATO, nasi oficerowie i dyplomaci po 2015 roku awansowali w ważnych strukturach w architekturze bezpieczeństwa Paktu Północnoatlantyckiego, a jeśli wojna na Ukrainie była największym testem dla polskich służb, to przynajmniej w jej obliczu został on zdany - m.in. w kontekście rozbijania siatek GRU i potencjalnych sabotażystów, czego już nie można powiedzieć o obecnym kierownictwie SKW, którą rządzi - nomen omen - były żołnierz WSI.
No więc gdzie ta niewiarygodna denuncjacja agentów i oficerów WSI na skalę światową, która miała załamać pozycją Polski na arenie międzynarodowej? Dobrze sobie odpowiedzieliście: nie było jej, bo to wierutne bzdury. Po prostu część mediów była pasem transmisyjnym WSI i polityków, którzy bronili tej patologii i symbolu rosyjskich wpływów w III RP. I tyle.
Tego bronicie?
Przykładem przestępczej działalności byłych oficerów WSI niech będzie historia Piotra Polaszczyka, skazanego niedawno na 15 lat więzienia za pranie pieniędzy w aferze SKOK-u, a wcześniej na 8 lat odsiadki za zlecenie pobicia byłego szefa KNF Wojciecha Kwaśniaka. Polaszczyk zajmował się kontrwywiadem i ochroną obiektów wojskowych w latach 90. Jego nazwisko przewijało się w dokumentach dotyczących likwidacji WSI i działalności tzw. Fundacji Pro Civili - organizacji łączonej z byłymi oficerami WSI, której działalność była związana z aferami na tle handlu bronią - dostarczano ją nielegalnie m.in. arabskim terrorystom.
Ta historia dobrze pokazuje, że żołnierze WSI po likwidacji nie rozpłynęli się w powietrzu - nadal próbowali wywierać wpływ na rzeczywistość polityczną i gospodarczą, zrzeszając się w różnych organizacjach, jak Stowarzyszenie Sowa, do której należał - cóż za przypadek - gen. Dukaczewski.
Okazuje się, że w Polsce A.D. 2026 Patryk Vega ma większą wiedzę o służbach specjalnych, przedstawiając w swoim serialu WSI jako patologię systemu (to, że było to "płaskie" dzieło, pełne przekręceń, to inna sprawa), niż minister sprawiedliwości i były sędzia (sic!). I tu już nie jest mi do śmiechu, bo to dramat.
Swoją drogą - co takiego jest w aneksie z likwidacji WSI, że decyzja o jego odtajnieniu wywołuje lekki popłoch na Lewicy i w kręgach rządowych? Przecież ponoć nie zawiera żadnych "bomb" - tym bardziej, że tekst został zaktualizowany zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 2008 roku. Jakieś pomysły? "
sobota, 2 maja 2026
Burza w szklance brudnej wody WSI
Subskrybuj:
Posty (Atom)