Un-SAFE
https://dwagrosze.com/2026/03/un-safe/
"Gorszące widowisko wokół SAFE ujawnia na jak niskim poziomie IQ rządzimy się jako społeczeństwo…
Dla postronnego obserwatora program SAFE jest grubym przekrętem, widocznym na kilometr. Nie tylko nie leży w polskim interesie narodowym, ale aktywnie temu interesowi przeciwdziała, chociażby dlatego że wzmacnia naszego historycznego wroga. Nie ma nic wspólnego z tym co podobno motywuje jego polskich promotorów – z polskim potencjałem wojennym w rękach suwerennego państwa.
Jest to przede wszystkim pożyczka unijna, kolejny niefortunny epizod wspólnego unijnego długu. Już samo to powinno go dyskwalifikować jako rzecz niekorzystna dla kraju. Dług ten dalej jest nam wtłaczany w gardło przez tych którzy w nim akurat nie uczestniczą. Czy to przypadek? I Francja, i Niemcy, obie EU-ropejskie potęgi, wolą do tego ponadnarodowego długu nie wchodzić, nie chcąc go spłacać przez pokolenia. Natomiast środki z pożyczki chętnie przyjmą, czemu nie, rozwijając swój własny przemysł zbrojeniowy. I o to chodzi. Unijna drobnica, przymuszona czy nie, uczestniczy w pożyczce tylko symbolicznie, po parę mld euro.
Jedynie mocarstwo polskie łapie za największy kęs, aż 40 miliardów euro. I nikomu nic nie świta? Że to może pewna nieostrożność, z tym wychodzeniem przed szereg na całego? Czy może po prostu Befehl z Berlina dla tych na których mają haki? Czy doprawdy nikomu się tu jakaś lampka nie zapala? To że coś z tego popłynie „do Polski” jest praktycznie nieporozumieniem. Nie mamy do tego znaczącego własnego zaplecza przemysłowego które, owszem, trzeba stworzyć. Tyle że SAFE absolutnie się do tego nie nadaje. Przewidzieć jedynie można dalsze przekręty, typu RheinMetall Pcim Dolny z.o.o., spółki zależne od niemieckich i francuskich gigantów, które poprzez polskie słupy zagarną dla nich gros szmalu do wzięcia.
Innym punktem dyskwalifikującym przekręt SAFE jest chorobliwa atmosfera tajności. Typowy przykład paranoi „spalić przed czytaniem”. Nikt nic nie wie, kto i co będzie produkował, dla kogo, i czy wogóle, bo wszystko jest tajne. Tak tajne że przekręt ten Ursula przepychała nawet poza parlamentem europejskim. Najwyraźniej z obawy że ktoś zacząć jeszcze może zadawać pytania. Szczegóły transakcji znowu znikną z jej prywatnego smartfona, tak jak zniknęły szczegóły €35B przekrętu ze szczepionkami cov**owymi i z Pfizerem. Nie przeszkadza to wszystko *osłom w parlamentach krajowych przyklepywać w ciemno, bez jakiejkowiek dyskusji i bez wiedzy o zawartości, znacznych zobowiązań dla całych narodów obciążających pokolenia na pół wieku naprzód.
Dalej, w Polsce przynajmniej, nie ujawniając ciągle co i jak, pełnomocniczka programu zapewnia Polaków że fruchty z SAFE które mają finansować i tak nie będą dla nich bo przekazane zostaną za darmo na Ukrainę. No, można i tak… Znowu typowo polski biznes przekupnych pólgłówków – Niemiec wyprodukuje i zarobi, Ukrainiec otrzyma gratis i opyli na lewo a Polak płacił będzie za wszystko przez pokolenia. Nie czas w końcu zmądrzeć?
Jeszcze innym punktem który powinien dyskwalifikować projekt SAFE w przedbiegach jest wysoce podejrzany pośpiech. Po co? Jeśli zła Rosja będzie napadać na Polskę w tempie napaści na Ukrainę to mamy spokojnie 20 lat na dokładnie przyjrzenie się dobrodziejstwom SAFE. Najmniejszego powodu do pośpiechu nie ma. Powód do pośpiechu mogą mieć natomiast znajdujące się w recesji Niemcy i chwiejący się eurokołchoz Ursuli. Szefowi rządu polskiego niemiecki pośpiech jakoś dziwnie się udziela. Posunął się nawet do insynuowania że akceptacja SAFE przez Polskę jest konieczna bo ”są już firmy i ludzie którzy nad tym pracują”. Że co proszę? Już pracują?Kto już pracuje i kto mu za to płaci? Fundacja Adenauera? Czemu nikt nie powie premierowi że to co insynuuje jest nielegalne? Od czego jest tak zwana opozycja w sejmie? W kraju z działającą demokracją postawienie szefa rządu przed trybunałem stanu za tego typu sabotaż byłoby marzeniem każdej opozycji.
A teraz z innej strony…
Kto pamięta jak cały naród miał kaca bo jak głupi zapędził się w pożyczki frankowe i nie wiedział jak z tego wybrnąć? Niestety, wydaje się że nikt tamtej nauczki nie zrozumiał i żadnego wniosku z niej nie wyciągnął. Na przykład takiego: nigdy żadnych pożyczek w walucie w której nie zarabiasz, kropka. SAFE jest taką pożyczką, z dokładnie takim ryzykiem, tyle że w skali całego kraju. W chwili gdy nie wiadomo czy cały eurokołchoz przeżyje najbliższe 5 lat, kraj ma się pchać w pożyczkę w obcej walucie na lat 45? Czy może się to dobrze skończyć? Statystycznie szansa na to wydaje się znikoma. Wątpliwe w pierwszym rzędzie jest to czy samo euro dociągnie do tych 5 lat. A co będzie dalej? Najpewniej zastąpione zostanie ponownie nową DMarką. Obowiązek spłaty zadłużenia od tego jednak nie zniknie. A ile będzie ta nowa DMarka warta? Jeśli tyle co włoska lira to jeszcze pół biedy. Ale jeśli nowa DMarka będzie tak twarda jak stara, to trzymacz pożyczki w takiej walucie będzie łatwo d-e-a-d. Będzie jak polski frankowicz któremu hipoteka na dom praktycznie podwoiła się z dnia na dzień. Tusk chce zrobić z naszych dzieci i wnuków nową generację „frankowiczów”, którzy będąc na pasku Niemiec, własnym kosztem odbudowywać będą potęgę militarną naszego historycznego wroga!
Albo weźmy powiązany z pożyczką unijny „mechanizm warunkowości”, konik von der Leyen, który sam sobie również skutkować powinien natychmiastowym odrzuceniem SAFE. Czy naprawdę ktoś myślący, nie mający interesu kraju tylko tam na czym siedzi w ławach poselskich, chce naprawdę aby niezbędne – załóżmy dla argumentu – finansowanie wysiłku obronnego kraju było zależne od widzimisię skorumpowanej do cna szefowej eurokołchozu? Czy nie przerabialiśmy smutnych konsekwencji tego już raz, z funduszami post-covi*owymi i z troską von der Leyen o praworządność w Polsce? Wszystko tylko nie powtórka z tego! Nigdy więcej! Von der Leyen niech sobie finansuje w ten sposób może wyburzanie elektrowni nuklearnych w rodzinnych Niemczech. Nie może mieć jednak cokolwiek do gadania w sprawie finansowania wysiłku obronnego RP.
Wreszcie najważniejsze – Polska, mądrze czy nie, powiązała kwestie swojego bezpieczeństwa z sojuszem z USA. Od dawna synonimem tego było NATO ale dłużej być tak nie musi i najpewniej nie będzie. Ameryka, nie chciana na zachodzie Europy, opuści zapewne kontynent. Jednak tylko USA mają potencjał militarny na którym możemy polegać i tylko USA oferują sprzęt dostatecznie zaawansowany. NATO miało dla nas sens tylko z Ameryką; bez niej nie ma najmniejszego.
To czy uda się nam zastąpić obecny układ sojuszem dwustronnym z USA jest kwestią otwartą. Polska, czy szerzej Trójmorze, lub grupa Wyszehradzka mogą ewoluować w rodzaj przyczółka amerykańskich wpływów na kontynencie. W każdym razie NATO bez USA, ale za to z Bundeswehrą w roli głównej, nie ma dla nas żadnej wartości dodanej. Przeciwnie, ma wartość ujemną, bo nasze bezpieczeństwo się zmniejsza.
I tutaj dochodzimy do prawdziwego celu SAFE, IMO – przyspieszyć wyprowadzkę USA z Europy poprzez rozbudowę zbrojeń w Niemczech i uczynienie z nich siły wiodącej w zeuropeizowanym NATO. Stąd sprzęt kupiony w ramach SAFE pochodzić ma tylko z EU, i to jest głównym celem SAFE. Zakupy z USA, z którymi von der Leyen prowadzi prywatną wojnę, będą jeśli nie zabronione wprost to przynajmniej wymagające uprzedniej zgody EU. Korea będzie wykluczona. Chodzi o mokry sen EU budowania swojej siły militarnej poza USA, nie o żywienie przemysłu zbrojeniowego spoza unii, chociażby ten oferował lepszy sprzęt i po konkurencyjnych cenach. Tak się jednak składa że Polacy doskonale wiedzą – a przynajmniej powinni – do czego wiodąca siła militarna Niemiec doprowadziła już dwa razy Europę. Ci którzy głosowali za SAFE w polskim sejmie najwyraźniej chcą trzeciego razu. Nie ma na to zgody.
Polski SAFE 0%
Nie jest całkiem jasne czy w obecnej sytuacji, przy już wysokich nakładach zbrojeniowych, kraj potrzebuje jeszcze większych, z SAFE czy bez. Sprawa jest otwarta, i wymaga moim zdaniem szczegółowego audytu dotychczasowych wydatków i ich dotychczasowego efektu na wzrost potencjału obronnego kraju. S. Mentzen zaproponował niedawno próbną mobilizację pewnych jednostek co wydaje się niezłym sprawdzianem tego. Może się okazać że nie ma na przykład sensu wyrzucanie dalszych środków na F35, samolot który nie będzie nigdzie latał bez pisemnej zgody na to Waszyngtonu. Może się też okazać że wyrzucanie pieniędzy na archaiczne żelastwo czołgów traci sens w dobie wojen dronowych, rakiet hiperdźwiękowych, satelitów i robotów. Nie wiem, pytań jest wiele. Warto wiedzieć dokładnie na co konkretnie potrzebujemy dalszych środków i jakich. Każdy dureń potrafi wyrzucić miliardy na niepotrzebny sprzęt, nie wzmacniający naszej obronności ani na iotę.
Tak czy inaczej, jedna rzecz powinna być przeraźliwie jasna – polska armia i jej programy zbrojeniowe muszą być finansowane przez państwo polskie i być w jego wyłącznej gestii. Czołgi, jeśli już, niech będą z Korei, USA, czy Niemiec, wszystko jedno, byle by nie tylko z jednym, zdalnie włączanym biegiem „na wschód”… Drony idem. Produkujmy wszystko czego trzeba, na licencji od każdego mającego coś do zaoferowania, byleby rzeczy latały tam dokąd je pośle polskie dowództwo i polski żołnierz. Nie Berlin, nie Waszyngton, i nie NATO.
O ile więc dodatkowe finansowanie wydatków zbrojeniowych okaże się konieczne, powinna to być zawsze i w każdym przypadku inicjatywa i project wyłącznie polski, poza offsetami i umowami bilaternalnymi na poziomie państw narodowych. Żaden socjalizm wspólnych zakupów. Żadne szambo wspólnego długu w obcej walucie. Inicjatywa prezydenta Nawrockiego i NBP „polskiego SAFE” jest więc prawidłowa, korzystna i o wiele lepsza niż unijny przekręt pod tą samą nazwą.
O tym jak bolesne jest to dla obcych interesów świadczy panika stręczącego nam SAFE szefa rządu. W krytyce NBP Tusk posunął do opowiadania dób smalonych w odniesieniu do „polskiego SAFE”. Ujawniając swoją ignorancję Tusk podlicza „straty” NBP z kilku ostatnich lat i pyta jak z takimi stratami finansować „polski SAFE”! Tak jakby główną rolą NBP była kiedykolwiek produkcja zysku!!!! Taki „zysk” to już Tusk sam robi całemu narodowi zadłużając go po uszy przez 2 lata swoich rządów.
Obawiam się jedynie że nie tylko Tusk wyobraża sobie naiwnie że NBP może po prostu wydrukować worek gotówki i przynieść mu ją w charakterze wygenerowanego „zysku”… ;-D Prawdopodobnie spora część społeczeństwa, nawet ta pozytywnie odnosząca się do „polskiego SAFE”, też wyobraża sobie podobny finansowy hokus pokus i cudowne finansowanie „znikąd”. Prezes Glapiński poważnie zwiększył polskie rezerwy złota które są obecnie o tyle więcej warte niż rok czy dwa lata temu… No więc czemu by ich nie użyć…
Tak to jednak nie działa i dlatego też te „0%” w nazwie jest bardziej mylące niż pomocne. Złoto owszem, można ze znacznym zyskiem sprzedać i sfinansować z tego rzeczywiste potrzeby zbrojeniowe. Ale cel posiadania rezerw jest generalnie dużo szerszy, bo ich obecność wpływa na stabilność narodowej waluty i na zaufanie do niej. Nie rozumie tego tylko ten kto zarzuca NBP ponoszenie „strat”… :-D. Prawda jest prosta choć może nie tak efektowna jak niektórzy chcą to przedstawić. Silna waluta i silne finanse państwa umożliwiają po prostu zaciągnięcie polskiej pożyczki na polską armię na lepszych warunkach – o ile okaże się to konieczne. Owszem, nie będzie to pewnie 0%. Być może % będzie o ząbek wyższy niż dla pożyczki w euro obecnie, choć najpewniej tylko do najbliższego kryzysu w strefie euro. Pożyczka przede wszystkim będzie jednak w walucie którą kontrolujemy, i o terminie zapadalności który nam odpowiada, nie von der Leyen. Najpewniej będzie to rząd pożyczek, w miarę krystalizujących się potrzeb, i w wielkości tylko takiej jakiej nam trzeba, nie Bundeswehrze. Plus pożyczka na akwizycję tego dokładnie co nam trzeba i ze źródeł takich jakie sobie wybierzemy a których nie będzie wskazywać nam ani von der Leyen ani Bundeswehra. Wreszcie, przejrzysty polski system finansowania wydatków wojskowych zastymulować może powstanie silnego polskiego sektora zbrojeniowego, na czym wszystkim powinno zależeć.
Nie uczyni tego nigdy niepewna, obwarowana kuriozalnymi warunkami kroplówka z SAFE."
poniedziałek, 27 kwietnia 2026
Un-SAFE
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Kontrakty zbrojeniowe to wielkie łapówki, prawda.
OdpowiedzUsuńGdy nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze.