niedziela, 26 lipca 2026

Wojna na Ukrainie: europejski miraż zwycięstwa i trauma rosyjskiego zwycięstwa

 Wojna na Ukrainie: europejski miraż zwycięstwa i trauma rosyjskiego zwycięstwa
https://www.salon24.pl/u/ptomek8/1514382,wojna-na-ukrainie-europejski-miraz-zwyciestwa-i-trauma-rosyjskiego-zwyciestwa
"Dlaczego wszystkie europejskie media i liderzy polityczni nagle zaczęli ogłaszać rychłe zwycięstwo Ukrainy? Dlaczego tak trudno wyobrazić sobie zwycięstwo Rosji?
Jednym z najbardziej uderzających aspektów wojny na Ukrainie jest rozdźwięk między rzeczywistością na miejscu a narracją polityczną. Od 2022 roku lawina optymistycznych nagłówków, przemówień i komentarzy medialnych często przedstawiała Rosję na krawędzi klęski, a czasem nawet myliła ukraiński sukces taktyczny z bliskim zwycięstwem strategicznym.

Niedawno przeterminowany prezydent Ukrainy kokainowy klaun  Zełenski zwrócił się do Europy o większą pomoc finansową – którą otrzymał – i obiecał zwycięstwo w ciągu 90 dni. Następnie ukraińskie drony zaatakowały głębiej terytorium Rosji, atakując infrastrukturę naftową i prowadząc operacje za liniami wroga, wzmacniając wizerunek Kremla stopniowo tracącego kontrolę nad wojną. Cały europejski establishment polityczny i medialny, w tym Parlament Europejski, zignorował rzeczywistość na polu bitwy i jednogłośnie ogłosił, że zwycięstwo Ukrainy jest w zasięgu ręki, jeśli nie przesądzone. Oświadczenia Friedricha Merza: „Rosja zaczyna rozumieć, że nie wygra tej wojny ” i Ursuli von der Leyen: „Sytuacja się zmienia ”, zostały następnie powtórzone przez większość mediów.

Nagłówki takie jak „Odwrócenie losów wojny” ( Associated Press ), „Czy Ukraina odwróciła losy wojny?” ( The American Prospect ), „Sukces militarny Ukrainy obnaża mit nieuniknionego zwycięstwa Rosji” ( The Atlantic Council ), „ Jak Ukraina sprowadziła wojnę na Rosję” ( The New Yorker ), „Pomimo wysiłków Trump mógł właśnie wygrać wojnę dla Kijowa” ( The Telegraph ), „Rosja przegrywa wojnę z Ukrainą” ( The Independent ) stały się powszechne po obu stronach Atlantyku.

Co zaskakujące, najostrzejszą krytykę tej narracji rzucił nie zachodni realistyczny analityk ani krytyk Kijowa, lecz sam były dowódca ukraińskich sił zbrojnych, generał Walerij Załużny, obecnie ambasador w Wielkiej Brytanii. W rzadkim publicznym oświadczeniu ostrzegł przed teorią, że Rosja „faktycznie przegrała wojnę ”, nazywając takie wnioski, oparte na kilku odosobnionych incydentach, kosztem kompleksowej wizji strategicznej, „niebezpieczną interpretacją ”. Nie trzeba dodawać, że Załużny nie otrzymał żadnej platformy ani wywiadu telewizyjnego w Europie Zachodniej, aby wyjaśnić swoje stanowisko, poza ukraińską gazetą „Kyiv Independent”.

Ostrzeżenie Załużnego odzwierciedla niepokojącą rzeczywistość: wojen nie wygrywa się sensacyjnymi nagłówkami, kampaniami informacyjnymi czy iluzjami, ale zasobami, potencjałem przemysłowym, siłą roboczą i odpornością. Przypominając o tym zachodniej opinii publicznej, Załużny dodał odrobinę realizmu debacie coraz bardziej oderwanej od surowej arytmetyki wojny.

Rosyjskie zwycięstwo jest zbyt gorzkie dla Zachodu, by je zaakceptować. Zwycięstwo Rosji na Ukrainie oznacza nie tylko militarną klęskę Kijowa. Dla wielu europejskich elit oznaczałoby to upadek wizji geopolitycznej budowanej od zakończenia zimnej wojny i rusofobii, która tam się zakorzeniła.

Stawka emocjonalna jest ogromna. Europejscy przywódcy nie tylko zainwestowali setki miliardów euro w pomoc wojskową, finansową i humanitarną dla Ukrainy, ale także zaangażowali znaczny kapitał polityczny i moralny. Wielu analityków, dziennikarzy i komentatorów wyszło poza zimny geopolityczny realizm, przyjmując narrację nacechowaną emocjonalnie. Ostatnie fale triumfalistycznej retoryki w mediach wynikają nie tyle z obiektywnej analizy rzeczywistości, co ze zbiorowej autoperswazji, sposobu na zachowanie twarzy.

Od 2022 roku wojna jest przedstawiana mniej jako klasyczny konflikt geopolityczny, a bardziej jako starcie cywilizacji: demokracji z autorytaryzmem, Europy z Eurazją, prawa międzynarodowego z brutalną siłą. Z tej perspektywy zwycięstwo Rosji oznaczałoby nie tylko klęskę Ukrainy, ale byłoby postrzegane jako pośrednia klęska samej Europy. Właśnie dlatego dyplomacja stała się politycznie niemal niemożliwa w wielu stolicach europejskich, zwłaszcza w Warszawie i Berlinie, a przede wszystkim w sercu Unii Europejskiej, Brukseli. Przyjęcie porozumienia, które przyznałoby Rosji znaczące zdobycze terytorialne, byłoby równoznaczne z kapitulacją i porzuceniem zasad, których instytucje europejskie rzekomo bronią na całym świecie – z wyjątkiem Palestyny ​​i Strefy Gazy – przy jednoczesnym pominięciu kwestii rozszerzenia NATO. Przywódcy europejscy twierdzą, że granic nie da się zmienić siłą, a suwerenność Ukrainy jest niepodlegająca negocjacjom, jednocześnie milcząc na temat egzystencjalnego zagrożenia, jakie rozszerzenie NATO stwarza dla Moskwy.

Europa zmaga się z psychologiczną traumą po zwycięstwie Rosji. Istnieje również czynnik psychologiczny. Dla wielu w Brukseli, Warszawie, Sztokholmie czy stolicach państw bałtyckich byłby to konflikt realpolitik, gdzie siła militarna nadal ma znaczenie, geografia pozostaje decydująca, a mocarstwa nadal narzucają swoją wolę. Dla innych byłby to koniec świata zachodniego, „koniec historii”, gdzie pokój nie jest już trwałym stanem, lecz ulotnym osiągnięciem politycznym i dyplomatycznym. Jeśli chodzi o odstraszanie, NATO nie byłoby już postrzegane jako ostateczny gwarant.

Psychologowie polityczni opisują to zjawisko jako zbiorową ranę narcyzmu, która pojawia się, gdy rzeczywistość nie pokrywa się z głęboko zakorzenionymi przekonaniami na temat wartości, instytucji i misji historycznej. Następuje resentyment: mieszanka upokorzenia, frustracji i nierozwiązanej goryczy. Rosja nie jest już postrzegana jedynie jako rywal geopolityczny, ale jako kraj, który zrujnował europejskie przekonania po zimnej wojnie, obnażył słabości militarne Europy, ujawnił jej uzależnienie od amerykańskiej ochrony, pokazał ograniczenia sankcji i presji gospodarczej oraz zmusił Europę do powrotu do logiki odstraszania i dozbrojenia kosztem własnego modelu społecznego. Rezultat może przypominać to, czego doświadczyła Francja po 1871 r. po klęsce z Prusami, lub to, czego doświadczyły Niemcy po traktacie wersalskim: nie natychmiastowa zemsta, ale długie zbiorowe wspomnienie upokorzenia.

W tym sensie zwycięstwo Rosji może nie zakończyć konfliktu na poziomie psychologicznym. Może wręcz przeciwnie, stać się traumą założycielską Europy XXI wieku, momentem, w którym kontynent obudzi się ze złudzenia, że ​​historia – i sama wojna – definitywnie go opuściły. Europa prawdopodobnie będzie miała większe trudności z radzeniem sobie z konsekwencjami rosyjskiego zwycięstwa niż z bezpośrednimi konsekwencjami wojny na Ukrainie, ponieważ konflikt ten stał się przełomowym momentem dla europejskiej tożsamości, tak jak zimna wojna była dla poprzednich pokoleń. Przegrana w tej bitwie nie tylko wywołała strategiczną niepewność, ale także pozostawi gorzki posmak i głębokie poczucie bezsilności.

Ta niechęć mogłaby trwać dekadami. Rosja nie byłaby już postrzegana jedynie jako rywal, ale jako mocarstwo, które upokorzyło Europę, ujawniło jej militarną zależność od Stanów Zjednoczonych i pokazało granice sankcji jako broni politycznej.

Paradoksalnie, zwycięstwo Rosji w żaden sposób nie zagwarantuje pokoju w Europie. Zapoczątkuje raczej nową erę zbrojeń, głębokiej nieufności strategicznej i historycznych resentymentów. Relacje mogłyby stać się jeszcze chłodniejsze i bardziej wrogie niż podczas pierwszej zimnej wojny, z frontem zbrojnym rozciągającym się od koła podbiegunowego po Morze Czarne. Tymczasem ministrowie obrony kilku państw członkowskich UE, w tym Niemiec, już otwarcie dyskutują o możliwym konflikcie z Rosją do 2030 roku.

Ale to Rosja wygrywa i nie ma co do tego żadnych wątpliwości. I nie jest to wcale wojna z Ukrainą, która robi jedynie za mięso armatnie na usługach "kolektywnego Zachodu" Ciekawe kiedy prezydent Nawrocki przyjmie w końcu listy uwierzytelniające nowego ambasadora Rosji? Fakt, że Nawrocki to patologiczny rusofob dyskwalifikuje go jako prezydenta RP. Włażenie w 4litery ludobójcy i świrowi z Białego Domu nie czyni z niego męża stanu a jedynie podnóżek i uległego wasala."

2 komentarze:

  1. Książe małżonek Sikorowski za pozwoleniem kloaki 13 grudnia dał Ukrainie 100 milionów $ w nagrodę za nazwanie wojska imieniem bohaterów UPA, będzie to dar Narodu Polskiego za wymordowanie ponad 120 tys. Polaków w Rzezi Wołyńskiej i rekompensata za uszkodzone widły , noże i siekiery jakie poniesli bohaterowie UPA podczas tej rzezi - nadzór poprowadzi Pan Kowal , czekamy na następne nominacje jak SS Galizien, OUN

    OdpowiedzUsuń
  2. Sytuację można porównać do sytuacji niemieckiej armii pod Stalingradem, w chwili zamknięcia okrążenia. Jeszcze jesteśmy silni, jeszcze kpimy nieprzyjaciela i nawet pokazujemy siłę. Ale powoli daje się wyczuwać smrodek strachu, rozglądanie na boki i to przeświadczenie, że po tym co zrobiliśmy, ONI nie będą mieli litości. I żadna pomoc nie nadejdzie.

    OdpowiedzUsuń