Sezonowa III RP w butach 1926-1939
I Wojna Światowa przyniosła ogrom zniszczeń. Najwięcej zabitych i rannych miała Rosja a po niej Francja. Żołnierze narodowości polskiej powoływani byli i walczyli w I wojnie światowej we wszystkich armiach zaborczych - w rosyjskiej, niemieckiej i austro-węgierskiej. Najwięcej Polaków poległo w armii austro-węgierskiej (219 tys.), następnie w niemieckiej (108 tys.), a potem w rosyjskiej (60 tys.). Około 800 tys. polskich żołnierzy zostało kalekami.
Państwa zaborcze czyniły starania aby Polacy służyli dobrowolnie w oszukańczych formacjach. Legiony Piłsudskiego powołane i wyposażone przez Austrię wykonywały jej rozkazy. Działały przeciwko niepodległej Polsce.
Piłsudski był austriackim a następnie niemieckim agentem. Niemcy stworzyli marionetkowe państwo Polskie do planu swojej Mitteleuropy.
Niemiecki sztab koleją wysłał do Rosji uposażonego w pieniądze i kontakty Lenina a do Polski Piłsudskiego. O stworzeniu jednak niepodległej Polski zadecydowały USA skutkiem znakomitej akcji Paderewskiego. Przechwycenie stworzonej przez Niemcy marionetkowej Polski wywołało wściekłość Niemiec. Piłsudski był ignorowany przez Zachód.
Piłsudski mówił jedno a wszystko co robił szkodziło Polsce. Tusk i Balcerowicz to jego miniatury.
Stanowisko Francji po zamachu stanu Piłsudskiego w 1926 roku było oczywiste. W organie Francuskiego Sztabu Generalnego „La France Militaire” z dnia 22 pażdziernika 1927 roku w artykule naczelnym pt. „En Pologne” znajduje się następujący tekst:
"Trzeba ustalić niektóre rzeczy.
Wojsko polskie, które stworzył Piłsudski i które wyruszyło na wojnę 6 sierpnia 1914 r., nie było wojskiem Polski niepodległej, lecz wojskiem w służbie cesarza Austrii, który sam znowu był w służbie cesarza niemieckiego, a przeto działał pour le roi de Prusse.
Czyż należało z takim hałasem nam teraz przypominać?
Powstało później wojsko Polski niepodległej, ale nie było ono stworzone przez Piłsudskiego, lecz przy współdziałaniu państw zachodnich i Stanów Zjednoczonych Ameryki.
Mimo najszczerszej chęci, by okazywać uprzejmość Polsce, liczyć się z jej drażliwościami, rozumieć tragizm sumienia po wybuchu wojny r. 1914 każdemu Polakowi się nasuwający, nie możemy ukryć bolesnego rozdrażnienia, jakie w nas wywołuje to otwarcie przez dzisiejszych kierowników Polski ujawniane pragnienie przypominania nam, że jeśli nas nie sprowadzono do zagłady w r. 1914, to nie z ich pomocą, bo oni, przeciwnie, wszystko uczynili, co było w ich mocy, by dopomóc wojskom mocarstw, które przeciw nam walczyły. Jeśli się to robi przez niedopatrzenie, możemy powiedzieć, iż nie należy posuwać niezręczności aż tak daleko!
A jeśli się to robi świadomie i wyzywająco, do czegóż zamierza się tym dojść?
Bo żeby przez jakieś zboczenie, w którym nie wiadomo, czy dopatrywać trzeba nieświadomości, czy też co innego... przypominać tym, którzy przywrócili Polsce niepodległość, że w tych dniach strasznych było się przyjacielem ich wrogów, to już rzeczywiście nie wiadomo, czy tylko śmiać się z tych żartów ponurych, czy na coś podobnego oburzać...
Sprawa istotnie dla obu stron wysoce drażliwa i dlatego „trzeba ustalić niektóre rzeczy”. "
Romans faszyzującej sanacji z III Rzeszą uważany był na zachodzie jako cichy sojusz. Katastrofalnym błędem był udział w napadzie na Czechosłowacje i udział w jej rozbiorze. Polska jako "Hiena Hitlera" W końcu perfidny Albion udzielając Polsce "gwarancji" z premedytacją skierował agresje Hitlera na Polskę.
Wielki Kryzys najciężej w świecie dotknął Polskę. Głupota i korupcja rządzących sanacyjnych typów spod ciemnej gwiazdy nie miała sobie równej.
"Dyktatura Piłsudskiego rozpoczęła się maju 1926 roku z hasłem moralnej odnowy państwa. Trzynaście lat później, we wrześniu 1939 roku, Polska wchodziła w wojnę z PKB per capita stanowiącym 44% poziomu Niemiec, z produkcją przemysłową na poziomie 72% roku 1929 podczas gdy reszta Europy osiągała 127%, z dwoma milionami karłowatych gospodarstw rolnych nietkniętych przez reformę rolną i z 4% elektryfikacji wsi.
Dane mówią precyzyjnie, ile kosztowała ta zamrożona dekada. PKB per capita Polski wzrosło między rokiem 1929 a 1938 o zaledwie 3%. W tym samym czasie Niemcy wzrosły o 30%, Węgry o 25-30%, Czechosłowacja o 10-15%, a nawet peryferyjne Bułgaria i Jugosławia urosły o odpowiednio 27% i 23%. Polska nie tylko nie zbliżyła się do liderów, ale traciła pozycję nawet wobec Rumunii i Jugosławii. Dystans do Niemiec mierzony PKB per capita wynosił w 1929 roku 44% i w 1938 roku wciąż wynosił 44%. Przez dekadę nie zmienił się o nic.
Żeby zrozumieć jak do tego doszło, trzeba postawić pytanie nie o pieniądze, lecz o to, kto decydował i na co. Po zamachu majowym faktyczna władza gospodarcza znalazła się w rękach oficerów i legionistów, dla których gospodarka była domeną drugorzędną wobec wojska, a suwerenność mierzono liczebnością armii, nie produktywnością rolnika z Polesia. Minister Skarbu Matuszewski był byłym pułkownikiem i szefem wywiadu, nie ekonomistą. Zasadą, którą realizował konsekwentnie, była obrona złotego parytetu za każdą cenę. Gdy Wielka Brytania porzuciła standard złota w 1931 roku, gdy Stany Zjednoczone zdewaluowały dolara w 1933 roku, gdy Czechosłowacja, Węgry i Niemcy przeprowadziły własne korekty monetarne i zaczęły odbudowywać produkcję, Warszawa trwała przy parytecie. Pokrycie dewizowe Banku Polskiego spadło ze 526 milionów złotych w 1929 roku do 27 milionów w 1935 roku, stopy procentowe utrzymywano na poziomie 5-7,5% przy faktycznej deflacji, co oznaczało realne oprocentowanie kredytu rzędu 15-20%, a PKB skurczył się o 52%. Polska porzuciła standard złota de facto dopiero w kwietniu 1936 roku, sześć lat po tym jak zaczęło to robić otoczenie. Ekonomiści, którzy od początku kryzysu artykułowali argumenty za dewaluacją i interwencjonizmem, byli ignorowani konsekwentnie, bo żaden z nich nie był legionistą i żaden nie chodził na herbatkę do Belwederu.
Reforma rolna jest osobnym rozdziałem tej samej historii. Ustawa z 1925 roku zakładała parcelację 200 tysięcy hektarów rocznie. W całym okresie 1926-1938 rozparcelowano 65,6% planu, przy czym znaczna część trafiła na uzupełnienie i tak za małych gospodarstw. Czechosłowacja zreformowała 4 miliony hektarów, kraje bałtyckie przeprowadziły quasi-konfiskatę wielkiej własności w ciągu kilku lat po odzyskaniu niepodległości. Polska szacowała liczbę zbędnych ludzi w rolnictwie na cztery do ośmiu milionów, a ziemiaństwo pozostawało naturalnym zapleczem towarzyskim sanacyjnej elity i nikt nie parcelował własnych salonów.
Eugeniusz Kwiatkowski wrócił do rządu w październiku 1935 roku, po śmierci Piłsudskiego, i w ciągu czterech lat zrobił rzeczy, których nie zrobiono przez poprzednią dekadę. COP, Stalowa Wola, PZL Mielec, plan piętnastoletni zakładający prawdziwą industrializację i wyrównanie dysproporcji między Polską A i Polską B, wszystko to były projekty człowieka, który rozumiał ekonomię i miał mandat do działania. Ale lata 1926-1935 były za nim, nie przed nim, i plan piętnastoletni nie zdążył wyjść poza szkic wstępny. Sanacja dostała dekadę spokoju i dobrej koniunktury i spędziła ją na trwaniu przy strukturach, które dawały komfort tym na górze.
Reformy były możliwe i artykułowane przez kompetentnych ludzi, a blokował je aparat władzy zbudowany z oficerów, których kryterium doboru była lojalność wobec Brygadiera, a nie rozumienie procesów ekonomicznych."
Polska znów prowokuje i potrząsa szabelką. Silni, Zwarci, Gotowi... guzika. Silni w pysku. Zwarci w pijaństwie. Gotowi do ucieczki za granice.
Polscy generałowie to przygłupi biurokraci.
Sławomir Mentzen, w trakcie swojego spotkania z sympatykami, krytykuje gen. Wiesława Kukułę.
-Ten człowiek jest nienormalny. On nie ma kompetencji żeby być kapralem bo on niczym nigdy tak naprawdę nie dowodził, a teraz ma całą naszą armię. Ten człowiek nie ma pojęcia o ekonomii wojny - twierdził polityk.
Sławomir Mentzen napisał.
"Szef MON również uważa, że strzelanie rakietą za 100 mln zł do drona ze sklejki jest świetnym pomysłem. Wspaniale!
Zamiast gadać głupoty, pokażcie, że jesteśmy gotowi do obrony.
Zróbcie próbną mobilizację chociaż jednej brygady.
Albo zbudujcie chociaż jedną fabrykę amunicji.
Pokażcie, że potraficie cokolwiek, poza wydawaniem naszych ciężko zarobionych pieniędzy na bardzo drogi amerykański sprzęt, który może przyjedzie do nas za kilka lat, żeby zostać zniszczonym przez rój dronów."
czwartek, 7 maja 2026
Sezonowa III RP w butach 1926-1939
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ukraińskie (?) drony rozbiły się na Łotwie. Jeden trafił w skład ropy naftowej.
OdpowiedzUsuńObrona przeciwpowietrzna państw bałtyckich jest fikcją.
Może zamiast uczyć w szkole o 77 płciach lepiej byłoby uczyc podstaw Ekonomii, Obrony Cywilnej i Obrony.
OdpowiedzUsuń„Katastrofalnym błędem był udział w napadzie na Czechosłowacje i udział w jej rozbiorze.”
OdpowiedzUsuńPolska nie brała udziału w „napadzie na Czechosłowację” ani nie miała „udziału w jej rozbiorze” — nie było Polski przy monachijskim stole.
To właśnie Czechosłowacja wzięła udział w napadzie na Polskę w 1919 roku — u boku Sowietów — i zagarnęła polskie Zaolzie. Potem Polaków tam mieszkających poddano brutalnej czechizacji.
Marnowania pieniędzy z polskiego budzetu konca nie widac.
OdpowiedzUsuńLapówki od zakupu broni.
Dalej gardłujemy i szczekamy. Ale nikt w świecie nie słyszy.
Kukuła Disco