wtorek, 9 stycznia 2018

Skad tak naprawde bierze sie nasza osobowosc

Skad tak naprawde bierze sie nasza osobowosc

http://www.medonet.pl/zdrowie,skad-tak-naprawde-bierze-sie-nasza-osobowosc-,artykul,1724273.html
"Myślisz, że geny są najważniejsze? Coś innego decyduje o twojej osobowości
– Gdy matka czuje się źle, bo szykuje się rozstanie z ojcem, obawia się utraty pracy albo nawet jest bita, ciało reaguje. Tętno przyspiesza, ciśnienie rośnie, brzuch twardnieje. Na USG widać, że nienarodzone dziecko przyjmują wtedy postawę obronną, kuli się, ssie kciuk i zastyga w tej pozycji – mówi Gerald Hüther, badacz mózgu, który dowodzi, że zachowanie matki w ciąży miewa większy wpływ na osobowość dziecka niż geny.
    Wszystko, co robią przyszli rodzice, może mieć wpływ na rozwój i zachowanie dziecka

    Skupienie się tylko na genach to zdecydowanie za mało, bo proces kształtowania się naszego charakteru jest dużo bardziej złożony

    Gerald Hüther, badacz mózgu z Getyngi tłumaczy, dlaczego i w jaki sposób zachowanie rodziców odbija się na psychice i osobowości dziecka

Julia Koch, "Der Spiegel": Kiedy zaczyna się rozwój psychiczny?

Gerald Hüther: Już wtedy, gdy dwoje ludzi decyduje się począć ze sobą dziecko. Mają już bowiem określone wyobrażenie, jakie to dziecko mogłoby kiedyś być. Od tego nikt nie może się uwolnić. Ta postawa oczekiwania ma decydujący wpływ na doświadczenia, jakie to dziecko zdobędzie kiedyś u tych rodziców. Staną się one wytycznymi na całe życie.
I dziecko czuje to wszystko już przed swoimi narodzinami?

Nie, zaczyna czuć to dopiero w interakcji z rodzicami. Ale pierwszym domem duszy jest macica. Podczas ciąży dziecięcy mózg tworzy struktury sieciowe w oparciu o sygnały płynące z ciała. Tworzy się więc mózg, który będzie w stanie regulować w optymalny sposób wszystkie procesy zachodzące w organizmie. Jeszcze przed urodzeniem zostaje indywidualnie ukształtowany przez to, co dociera do niego z własnego ciała i jego otoczenia.

Czy zawierają się w tym również doświadczenia doznawane przez matkę w okresie ciąży?

Oczywiście. Do dziecka wiele dociera. Słyszy głos matki, co prowadzi do tego, że po porodzie najłatwiej uspokoić je przez te znane mu dźwięki. Będzie nawet preferowało określone przyprawy, jeśli odgrywały one dużą rolę w diecie jego rodzicielki.

Do czego to wszystko służy?

Dzieci przychodzą na świat relatywnie niedojrzałe i bezradne. Korzystne jest więc dla nich to, że nie spotyka ich stale coś nowego, lecz rzeczy, które już znają. Bliskość matki wzmacnia więź z nią również po urodzeniu. Przyjście na świat, gdzie dla dziecka wszystko jest czymś nowym, oznacza dla małego człowieka ogromny stres. Uspokaja się więc, gdy jest przy nim ktoś, czyje dźwięki i zapach noworodek zna ze swojego wcześniejszego życia.

To znaczy, że każda ciąża jest idealnym przygotowaniem do życia?

W zasadzie tak. Ale dziecko w łonie matki dzieli wszystkie jej doświadczenia – radosne i nie. Gdy matka czuje się źle, bo szykuje się rozstanie z ojcem, obawia się utraty pracy, a może nawet jest bita, prowadzi to do reakcji ze strony jej ciała. Tętno przyspiesza, ciśnienie krwi rośnie, powłoki brzuszne stają się twarde. Dzięki ultrasonografii można zobaczyć, że nienarodzone dzieci przyjmują wtedy postawę obronną. Gdy na przykład odprężone ssą kciuk, a matka doznaje nagle stresu, natychmiast zastygają w tej pozycji.

Ma to również długofalowe skutki?

Jasne. Jeśli w takiej sytuacji dziecko często słyszy na przykład głośne dźwięki wydawane przez ojca, będzie mu się to kojarzyć z nieprzyjemnym doznaniem. I przestraszy się później, gdy ojciec znowu przemówi nieco głośniej. W pierwszych latach po narodzeniu poczucie bezpieczeństwa jest rzeczą najważniejszą ze wszystkich. Dlatego też małe dzieci bardzo silnie przeżywają napięcia w rodzinnych relacjach, gdy na przykład w domu często wybuchają gwałtowne kłótnie. Pod wpływem takiego stresu mogą się gorzej rozwijać. W ten sposób stają się spaczoną wersją człowieka.

Co dzieje się z kolei, gdy matka czuje się dobrze?

Wtedy dziecko już w jej łonie doznaje absolutnego poczucia bezpieczeństwa i błogości. Powłoki brzuszne odprężają się, serce bije bardzo spokojnie. Również takie doświadczenia mogą być kojarzone z innymi doznaniami. Z kołysaniem, gdy matka tańczy, albo z muzyką, której słucha, gdy jest jej dobrze. Decydujące są jednak emocje, jakie wówczas odczuwa. Jeśli nie przepada za muzyką klasyczną, puszczanie nienarodzonemu dziecku Mozarta nic nie da. Muzyka musi oddziaływać również na matkę.

Ale czy uzdolnienia nie są głównie dziedziczne, w dużym stopniu niezależnie od wpływów zewnętrznych i doświadczeń dziecka?

Genetyczne predyspozycje odgrywają naturalnie dużą rolę, ale decydują bardziej o cechach fizycznych. Sztywne spojrzenie na geny nie pozwalało nam wcześniej dostrzec tego, co w rozwoju osobowości jest naprawdę ważne – faktu, że jest on fascynującym procesem samoorganizacji. Dlatego to wszystko, co wykształca się później, tak bardzo zależy od fundamentu, który powstaje przed narodzeniem i w pierwszych latach życia.

Jaka korzyść wynika z faktu, że tak niewiele jest ustalone z góry?

W ogromnie złożonym otoczeniu, które stale się zmienia i wymaga coraz to nowych umiejętności, zdolność dopasowania się jest ważna dla przeżycia. A mózg ludzki ma największą zdolność przystosowywania się w całym świecie zwierząt. Dzięki temu dzieci ludzkie mogą przeżyć wszędzie, gdzie są inni ludzie, którzy pomogą im i pokażą, co jest ważne.

Kiedy dziecko staje się świadome własnej osobowości?

Prawdziwe poczucie swego ”ja” zaczyna rozwijać się w wieku dwóch lub trzech lat , gdy malec, określając siebie, używa już pierwszej osoby. Powstaje wówczas wyobrażenie samego siebie, tego, kim się jest. Owa konstrukcja zależy zaś w znacznym stopniu od doświadczeń, z jakimi miał i ma obecnie do czynienia w domu rodzinnym. Czy był przyjmowany z całą swoją niepowtarzalnością, czy też traktowano go raczej jako coś w rodzaju obiektu wystawowego? Już małe dzieci potrafią to bardzo dokładnie rozróżnić.

Jak wpływa to na ich charakter?

W naszym dzisiejszym społeczeństwie, nastawionym na osiąganie sukcesów, mamy tendencję do postrzegania drugiego człowieka nie takim, jaki jest, lecz usiłujemy coś z nim zrobić. Czynimy innych ludzi obiektem naszych ocen i udzielamy im naszych mądrych rad, z dzieci robimy zaś obiekt naszych zabiegów edukacyjno-wychowawczych. Ten jednak, kto stał się obiektem, traci wewnętrzną chęć samodzielnego rozwijania się, nauki i dokonywania prób.

Jakie to ma skutki?

Dzieci mają gruntowną potrzebę bycia postrzeganymi jako samodzielna osobowość. Jednocześnie chcą jednak podobać się swoim rodzicom. Gdy jedno nie zgadza się z drugim, staje się to potężnym czynnikiem zakłócającym i mogą być na to narażeni malcy ze wszystkich warstw społecznych. Takie dzieci są permanentnie zestresowane.

Większość rodziców działa w dobrej wierze. Co pan im radzi?

Najlepszą strategią jest z czystym sumieniem polegać na swoim dziecku, w ten sposób wyrasta niezależna istota. Dzięki tej metodzie rodzice nie popełnią zbyt wielu błędów. Nie muszą być idealni, nie są w końcu maszynami.

Czy to znaczy, że nasze potomstwo może robić wszystko, co chce, bo to prowadzi do samodzielnego rozwoju?

Oczywiście, że nie! Rodzice ponoszą odpowiedzialność, muszą towarzysząc z miłością dziecku, troszczyć się o to, by nie pobłądziło ono na swojej drodze. Kiedy na przykład jako ojciec tłumaczę dziecku, jakich zachowań sobie nie życzę, pokazuję mu, że jest dla mnie ważne – nie czyniąc go przy tym obiektem moich ocen i zarzutów.

Łatwiej powiedzieć, niż zrobić.

Być może. Ale jeśli chcemy pomóc ludziom być dobrymi rodzicami, nie da się tego osiągnąć za pomocą nieustannych rad i wskazówek. Dlatego nawet rodzinom z problemami na niewiele zda się przydzielenie wielu państwowych pomocników.

Co w takim razie pomoże?

Potrzebujemy właściwie innej kultury wzajemnego traktowania. W naszym społeczeństwie matki i ojcowie znajdują się często pod presją robienia wszystkiego bezbłędnie, a jednocześnie czują się pozostawieni samym sobie, bo nie ma już dużych, wielopokoleniowych rodzin czy wspólnot wiejskich, w których wiele osób troszczyło się dziecko. Od niepamiętnych czasów dzieci wychowywały się w zróżnicowanych wiekowo grupach wewnątrz danej społeczności. Gdy tego brakuje, może się zdarzyć, że będą zdane wyłącznie na łaskę i niełaskę kaprysów i dziwactw swoich rodziców.
Julia Koch Der Spiegel "

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz