piątek, 10 sierpnia 2018

Parę faktów o "polskich" sądach 148

Parę faktów o "polskich" sądach 148

https://www.salon24.pl/u/att/886049,sad-najwyzszy-wydzial-w-tworkach

"Sąd Najwyższy - wydział w Tworkach

Wariat sędzią – a sędzia wariatem
     Jak człowiek chce kupić pistolet gazowy, o prawdziwej broni nie mówiąc, albo zostać zawodowym kierowcą, lub dajmy na to maszynistą lub motorniczym – to musi – poza innymi warunkami – zostać zbadanym na okoliczność, czy jest psychicznie zdrowy. Czy nie ma omamów, nie zdaje mu się że jest kimś innym niż jest, czy nie słyszy głosów, czy wie co mówi i czuje się za swoje słowa odpowiedzialny I tak dalej. Oraz – musi udowodnić, że zna prawo przypisane do pełnienia takiej czy inne funkcji, lub uzyskania takiego czy innego uprawnienia.

A my, proszę Państwa mamy od miesięcy, ze zbiorowym szczytowaniem wczoraj – popis ciężkiej (nie bójmy się tego słowa) szajby  w wykonaniu czołowych przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości w tym nieszczęsnym kraju.

Poczynając od ex prezes  Małgorzaty Gersdorf, która sama nie wiedziała, czy jest prezesem, czy nie jest prezesem, zdanie zmieniała równie często jak słońce zachodziło za chmurkę i później zza niej wyglądało. Nie wiedziała, czy ma iść do prezydenta czy nie, czy trzymała świeczką, czy to świeczka ją trzymała. Czy miała się przykuć do Stulei, czy jednak skupić się na odkuwaniu. Czy być na urlopie, a może jednak w pracy.
A jak w pracy – to w Warszawie -czy jednak na uchodźstwie... Ileż to obowiązków na głowie takiej pani Gersdorf – co to nawet sędzią w życiu nie była – tylko marnym korporacyjnym radcą prawnym, co to za nim/nią – jak mówią na mieście – różne szemrane smrody się ciągnęły. A tu taka odpowiedzialność na blond główkę złożona – nic dziwnego że się wszystko pokiełbasiło. I jeszcze te wszystkie paragrafy – kto by je tam spamiętał...

Albo taki kapitan Iwulski – tyle lat był postacią kryształową, wzorcem wzorców, sędzią bez skazy, królem prawa pracy. Aż tu nagle źli, zawistni ludzie wyciągnęli jakieś bolki z przeszłości – że skazywał, że opozycjonistów, że pchał się do służb wojskowych.

I na nic zapewnienia, że nawet jak orzekał i skazywał – to przecież się nie zaciągał. A jak służył – to się nie cieszył. Zszargano nieskazitelną togę, zdeptano monument. Nic dziwnego, że sędzia zapomniał do czego jest prawo, że prawo jego też obowiązuje – nie, nie wytrzymał, jak jego szefowa – wszystko się panu sędziemu pomieszało, zezłościł się – bo co też oni sobie wyobrażają, że on, król prawa pracy, będzie się stosował do jakichś tam przepisów, jakichś bzdur, co to jakiś sejm wysmarował, a byle prezydencina podpisał.
I opublikowali w jakimś prowincjonalnym szmatławcu, Dzienniku Ustaw, czy jak się to piśmidło tam nazywa. Kogo to obchodzi, przecież nie sędziego kapitana.

Albo ten sędzia Laskowski i spółka – ci to już poszli po bandzie bez kasków – i to się daje zauważyć po tym co mówią. Wygadują bzdury nie znane w żadnym systemie prawnym, nadymają się przy tym jak... no nie wiem jak co... może jak nadęci durnie. Wymyślają od czapy nie istniejące interpretacje nieadekwatnych przepisów. Stroją miny i czynią kroki.

Są proszę Państwa w każdym kraju takie miejsca, gdzie trzyma się takich gości. Wiecie Państwo: siedemnastu Napoleonów, sześciu księciów Kutuzowów, kilku Kolumbów, ze dwie Joanny d'Arc – w zależności od specjalności zakładu. I jest im tam dobrze, nikt im nie mówi, że się mylą, albo, że nie mają racji, a już na pewno, że nie maja prawa. Mają tam prawa mówić co chcą – pod warunkiem, że biorą tabletki.

I jak tak sobie o tym myślę i patrzę (wyłączyłem fonię) jak sędzia Laskowski miota władcze spojrzenia i stroi srogie miny, że tacy ludzie, którym się wszystko ze wszystkim miesza i nie rozumieją znaczenia ciągów przyczynowo skutkowych – nie mogą mieć tak ogromnej władzy nad całym Państwem.
Do tego władzy – jak już widzimy – uzurpowanej. Skoro do czynności i uprawnień wymienionych na początku tego tekstu, trzeba spełnić szereg warunków – to może  tych sędziów, władców z urojenia – trzeba by na początek – przebadać.
Skierować na obserwację w pomieszczeniu zamkniętym. Pozwolić by mówili bez skrępowania, jak ci Napoleoni – i posłuchać co mówią. Zanim się ich puści do ludzi i da władzę sądzenia o sprawach Państwa.

Bo może to są czuby, wariaci – a ich miejsce jest w pokojach bez klamek.
A przecież nie jest w Konstytucji napisane, że każdy wariat może zostać sędzią – do tego sędzią Sądu Najwyższego.

Dziękuję za uwagę"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz