poniedziałek, 11 stycznia 2016

KOD to skrzyżowanie bagna z PZPN. Petru

KOD to skrzyżowanie bagna z PZPN. Petru

http://www.fakt.pl/politycy/koordynatorka-kod-krytykuje-swoj-ruch-,artykuly,602782.html

"Liderka KOD o swoich: to skrzyżowanie bagna z PZPN!
Ma dość KOD. Odeszła. W internecie przestrzega przed działaniami tego ruchu. Ujawnia też, jak zarząd Komitetu Obrony Demokracji traktuje swoich działaczy. Wpis Anny Grzybowskiej, byłej już koordynatorki KOD na województwo warmińsko-mazurskie, na Facebooku rozchodzi się w ekspresowym tempie. Grzybowska wcześniej poprosiła Mateusza Kijowskiego, szefa KOD, by rozliczył finanse ruchu i pokazał faktury.

Swoje uwagi koordynatorka KOD na województwo warmińsko-mazurskie ujawniła w internecie na Facebooku. Na początku zaznaczyła, że jest dumna z tego, że była w wąskim gronie, które ten ruch tworzyły. Ale potem nie szczędziła krytyki.

– KOD od środka przypomina skrzyżowanie bagna z PZPN-em, na dodatek zarządzanego z drugiego fotela – pisała rozgoryczona Anna Grzybowska, która zaangażowała się w tworzenie ruchu bez reszty.

Dlatego mocno poruszył ją wpis jednego z członków zarządu KOD, który ujawniła, a który miał pojawić się na tajnej grupie KOD: „wy tu kur... nie jesteście od filozofowania, tylko od roboty. Jak się nie podoba to won” . – Wpis zniknął po kilkunastu minutach, ale mnie zatkało. Bez sensu, bo doskonale wiedziałam, jak się nas traktuje – skomentowała Grzybowska. Ale to nie koniec. Dalej rozgoryczona napisała, że mocno uwierzyła w coś, co jest jedynie trampoliną dla kilkunastu osób. – Przepraszam za to. Wszystkich „moich ludzi” zrobiłam w bambuko. Taka była moja rola, ale wykonywaniem rozkazów nie da się niczego wyjaśnić – tłumaczyła swe odejście.

Jak przekonuje, głównym celem KOD jest wypromowanie kilkunastu osób, nie zaś wolność słowa i demokracja. – Jak to wygląda od środka? Dramatycznie. Szefowa grupy POLONIA Ania Krok dostała zawalu – w jej grupie rozpisano wybory na nowego koordynatora. Kiedy okazało się, ze Ania wygrała je w przedbiegach, wybory unieważniono i wprowadzono tam nowego koordynatora. Grupa się rozpadła. Dramatem Ani nikt się nie przejął, zrobiono z niej wariatkę i rozłamowca, podkładając pod to fałszywe papiery dotyczące jakiegoś listu do PE w sprawie wstąpienia Polski z Unii. Wiedziałam o tym, ale nic z tym nie zrobiłam - KOD był najważniejszy. Kolejna koordynatorka od kilkunastu dni siedzi na psychotropach. Nie wytrzymała. Dziś posypała się grupa poznańska, wcześniej Łódź. Na monity, że dzieje się coś złego, zarząd nie reaguje – opisuje kobieta."

Podczas sobotnich demonstracji w Poznaniu przyniesiono transparenty z hasłami: "Alimenty same się nie zapłacą" oraz "Wolne media. Alimenty trzeba płacić". W Łodzi grupa osób skandowała podczas manifestacji "Płać alimenty".

http://gf24.pl/kto-i-za-ile-promuje-petru/

"Kto i za ile promuje Petru ?
Kampania .Nowoczesnej za publiczne pieniądze

Ponad 2,2 mln zł wydało Ministerstwo Gospodarki na emisję spotów z udziałem Ryszarda Petru w największych stacjach telewizyjnych i na najpoczytniejszych portalach internetowych. Koszt wyprodukowania filmu wraz z przekazaniem praw autorskich wyniósł ponad 285 tys. zł. Z kolei Narodowe Centrum Kultury wydało dwie książki Petru, a koszt druku jednego nakładu najnowszej z nich wyniósł 25 tys. zł.
Ryś i Krzyś z Łodzi
Kiedy mały Ryś chodził do szkoły, interesował się wszystkim, co nieznane: dużo liczył, dużo pytał i dużo planował. Został więc ekonomistą, pracował w bankach, w Ministerstwie Finansów i w firmie doradczej. Teraz zajmuje się wszystkim, co wiąże się z pieniędzmi, pomaga różnym firmom i rządom planować, jak dobrze inwestować i wydawać pieniądze – taki opis Ryszarda Petru znaleźć można w książce dla dzieci „Zaskórniaki i inne dziwadła z krainy portfela”, której jest współautorem.
Wydawcą książki zostało Narodowe Centrum Kultury, którego dyrektorem jest Krzysztof Dudek. Książka trafiła do księgarni pod koniec ubiegłego roku. Co ciekawe – zarówno lider .Nowoczesnej jak i dyrektor NCK w trakcie ubiegłorocznych wyborów samorządowych poparli prezydent Łodzi Hannę Zdanowską i wstąpili do jej Komitetu Honorowego.
Wydaniu „Zaskórniaków” towarzyszyła potężna kampania promocyjna, o której inni autorzy mogą tylko pomarzyć. Jeszcze zanim trafiła do wszystkich księgarni NCK udostępniło (w listopadzie) poprzednią książkę, której Petru był współautorem – „Pestka, drops, cukierek. Liczby Kultury” (której również było wydawcą) do pobrania za darmo w internecie.
Petru z swoją książką odbył tourne po największych mediach (np. Radio Chilli Zet) a NCK jeszcze długo po premierze zapewniało jej promocję, organizowało konkursy z nią związane. Książka została nominowana w konkursie Festiwalu Literatury oraz Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek.
Wkrótce ogłoszono wydanie kolejnej książki Petru pt. „Koniec wolnego rynku? Geneza kryzysu”. Wydawcą ponownie zostało NCK. W ramach promocji nowej książki zorganizowano spotkania autorskie z Petru w Warszawie, Łodzi (pod patronatem Łódzkiego Salonu Gospodarczego) i Wrocławiu (organizatorem była Zachodnia Izba Gospodarcza).
Przetarg na druk książki „Koniec wolnego rynku? Geneza kryzysu” ogłosił zastępca dyrektora Dudka – Kazimierz Monkiewicz 17 października 2014 r. Dziesięć dni później ogłoszono, iż przetarg wygrał Instytut Technologii Eksploatacji Państwowy Instytut Badawczy, który miał wykonać zadanie za 24,255 tys. zł. Jednak 17 lutego 2015 r. (dwa miesiące przed powołania do życia Stowarzyszenia Nowoczesna PL) zastępca dyrektora Dudka ogłosił kolejny przetarg na druk książki autorstwa Petru. 4 marca ogłoszono zwycięzcę, którym okazała się Oficyna Wydawniczo-Reklamowa Sagalara z Łodzi.
Z pytaniami o znajomość między szefostwem NCK a Ryszardem Petru oraz o to ile pieniędzy otrzymał w ramach kontraktu wydawniczego zwróciliśmy się do rzecznika NCK oraz dyrektora Dudka. Do chwili oddania tekstu do druku nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Ryś na srebrnym ekranie
Oprócz promocji jaką zapewniło Petru Narodowe Centrum Kultury, został on również twarzą kampanii promocyjnej Centrów Obsługi Inwestorów i Eksporterów przy Ministerstwie Gospodarki. Przez cały luty br. filmy promocyjne z Petru emitowane były w największych stacjach telewizyjnych (grupy Polsat, TVN i TVP) oraz w internecie.
Kampania reklamowa wzbudziła zainteresowanie sejmowej opozycji. W odpowiedzi na oficjalne zapytanie posła Armanda Ryfińskiego do resortu kontrolowanego przez ludzi Janusza Piechocińskiego czytamy, iż koszt wyprodukowania spotu wraz z przekazaniem praw autorskich wyniósł ponad 285 tys. zł, emisji w telewizji ponad 2 mln zł, a w internecie (emitowany był m.in. na największym polskim portalu – Wirtualnej Polsce) prawie 224 tys. zł.
– Wybór wykonawcy dokonywany był na podstawie trzech kryteriów: cena, kreacja i media. Na ocenę drugiego kryterium składało się 5 podkryteriów, w tym: koncept przewodni kampanii – Big Idea, slogan/hasło główne kampanii, koncepcja komunikacji telewizyjnej, prasowej i internetowe. Udział Pana Ryszarda Petru w realizacji kampanii był częścią oferty wykonawcy (Fabryki Komunikacji Społecznej Spółka cywilna), ocenianej w ramach kryterium „kreacja”, stanowiącego 30 proc. całości wag – czytamy w odpowiedzi nadesłanej nam przez Ministerstwo Gospodarki. Jak podkreślił resort PSL wicepremier Janusz Piechociński „nie miał żadnego wpływu na wybór oferty i zaangażowanie Pana R. Petru w ww. kampanię” a „Ministerstwo Gospodarki nie znało planów politycznych Pana Ryszarda Petru”.
Ministerstwo pytane o to, ile pieniędzy za udział w kampanii otrzymał Petru, odesłało nas do firmy Fabryka Komunikacji Społecznej, która była stroną w umowie. Ta z kolei zasłoniła się tajemnicą handlową jednak przyznała, że Petru bynajmniej nie brał udziału w kampanii za darmo.
Ryś na fali
Na fali popularności Petru ogłosił w kwietniu (miesiąc po zakończeniu kampanii Ministerstwa Gospodarki oraz promocji swojej nowej książki) powstanie Stowarzyszenia Nowoczesna PL. – Stowarzyszenie ma zabierać głos w sprawach politycznych, ale nie jest partią polityczną. Gdybym chciał założyć partię, to od razu założyłbym partię – wyjaśniał w rozmowie z portalem Onet.pl Petru i przekonywał, że jednym z pierwszych jego celów będzie zebranie podpisów pod projektem ustawy znoszącej przywileje emerytalne wielu grup zawodowych.
Jednak niedługo po tych zapewnieniach do życia powołana została nowa partia polityczna – Nowoczesna Ryszarda Petru. W ciągu kolejnych miesięcy poparcie dla partii Petru poszybowało do góry a jej lider nie mógł narzekać na brak zainteresowania ze strony mediów, które szybko zapałały wielką miłością do byłego ekonomisty Banku Światowego, Banku BPH, dyrektora BRE Banku i banku PKO BP.
Na projekt polityczny Petru z podejrzeniem zaczęli natomiast przyglądać się polityczni konkurenci. To co najbardziej przykuwało ich uwagę to spora reprezentacja na listach wyborczych ludzi powiązanych z sektorem bankowym, wielkimi korporacjami oraz byłych działaczy PO. Największe (obok samego Petru) kontrowersje wzbudził współzałożyciel Nowoczesnej i autor jej programu gospodarczego dr Marek Radzikowski. Jak ustalił portal mPolska24.pl dr Radzikowski „jest lub jeszcze niedawno był doradcą zarządu w Związku Banków Polskich” natomiast sam ZBP jest instytucją, która „w imieniu banków lobbuje ich interesy”.
Kłopoty Rysia
Podejrzenia wzbudziło również finansowanie Nowoczesnej. Były kandydat na prezydenta a obecnie startujący do parlamentu z list Kukiza Paweł Tanajno złożył w tym tygodniu, w Gdańsku, zawiadomienie do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego o możliwości złamania przez formację Petru ustawy o finansowaniu partii politycznych.
Jak stwierdził Tanajno nowo powstała partia nie miała szans na zdobycie wartego 2 mln zł majątku. – Uzyskanie takiego kredytu i wykorzystanie w kampanii jest wątpliwe prawnie i może być obejściem obowiązujących przepisów o finansowaniu partii politycznych. I dlatego trzeba to sprawdzić – mówił pytany przez dziennikarzy Tanajno. Dodał, że chce uzyskać informację kto zabezpieczył i kto udzielił kredytu partii Petru, który bank i na jaki czas go udzielił oraz jakie są powiązania osób decyzyjnych, które udzieliły kredyt z fundacjami Ryszarda Petru. W odpowiedzi Petru wytoczył, we wtorek, Pawłowi Tanajno proces w trybie wyborczym.
Mimo podjętych prób nie udało nam się uzyskać komentarza Ryszarda Petru a na wysłane pytania dot. m.in. jego umowy wydawniczej z Narodowym Centrum Kultury oraz tego, czy szefostwo NCK wiedziało o jego planach politycznych nie uzyskaliśmy odpowiedzi."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz